mirszy
24.07.10, 19:52
Muszę się wygadać, bo mnie choooolera bierze. Poszłam dzisaj w Łebie
przejść się, bo leje strasznie i ile można w przyczepie siedzieć.
Zatrzymaliśmy się w kawiarence (nie pierwszy raz w niej coś jemy i
pijemy). Jako, że ja "na diecie" więc poprosiliśy o 3 herbaty z
cytryną i 1 kawę mrożoną. Rachunek - 35 zł (tragedia jakaś).
Czekałam na tą herbatę chyba z 15 minut (kawa była dużo szybciej). W
końcu podchodzę do lady i widzę, że panienka niesie 1 fliżankę.
Patrzę, a tam taka maleńka cytryna i jakby użyta. Więc poprosiłam o
wymianę. Dziwnie na mnie spojrzeli. W miedzyczasie moja mama wzęła 2
następne i poszła do stolika. Ja czekam dalej.... Dostałam, hurra
wracam do moich, a patrzę moja mam zasuwa do lady. Ona dostała
jeszcze nie dość, że używaną to jeszcze z wkładką (jakieś paprochy
na niej były). No a moja mamusia do cichych nie należy. Zrobiłyśmy
awanturę, a Pani menadżer mówi, że ona nie wiedziała, że się
skończyła cytryna, no a jak ktoś zamówił to jak miała nie dać !!!!!!
Ręce opadają, więcej tam nie pójdę.