el_jot
09.08.10, 17:13
Wiem, że niewiele da się tutaj zrobić, ale muszę się wypisać, bo mnie
szlag zaraz trafi.
Do końca lipca prowadziłam działalność, sprzedawałam na allegro,
legalnie. 25.07 sprzedałam bluzeczkę początkującej Allegrowiczce,
licytacja była od 1 zł, osiągnęła dość dużą kwotę.
Na początku sierpnia napisałam do Pani, że do tej pory nie wpłaciła
pieniędzy, na co ona, że wpłaci 06.08 bo jest na urlopie. Ok, czekam.
Dzisiaj babsko mi przysłało maila takiej mniej więcej treści: właśnie
przyjechałam z urlopu, w hipermarkecie jedna klientka miała bluzkę taką
jaką ja wylicytowałam u Pani, i zdecydowałam, że odstępuję od licytacji,
bo bluzka nie jest warta ceny jaką mam zapłacić. Na co odpisałam jej, że
przez jej opieszałośc nie miałam szansy wystawić bluzki ponownie, poza
tym działalnośc zakończyłam i bluzki (legalnie) już nie sprzedam i
będzie leżala.
W kolejnym mailu Pani pokazała, że kompletnie się nie liczy ze
sprzedającymi, bo przecież nawet w sklepie można towar zwrócić, a ona
nawet tej bluzki nie kupiła i nie zapłaciła i nie rozumie o co ten
raban. Nie rozumie też, że licytacja się dawno zakończyła, że ona wbrew
regulaminowi Allegro i wbrew prawu odstępuje od umowy kupna sprzedaży,
co nie dociera do niej zupełnie.
I co z taką zrobić? Tak naprawdę, negatyw jej wisi i powiewa,
ostrzeżenie od Allegro tak samo, ma już dwa neutrale za podobne aukcje.
Wpiszę ją na czarną listę, ale pieniędzy mieć nie będę.