karolinkaa3a
16.08.10, 09:04
Mama mnie nauczyła,że jeśli mam taką potrzebę to w niedzielę bez problemu mogę
włączyć pralkę odkurzacz,umyć podłogi czy np.skosić trawę w ogrodzie.Kiedy
przyszłam mieszkać do męża to się nad tym nie zastanawiałam i doczekałam się
tego,że w pewną piękną niedzielę kiedy pralka cichutko chodziła w łazience
wparowała do mieszkania teściowa i zaczęła się do mnie wydzierać,że ona sobie
nie życzy takich rzeczy w swoim domu w niedzielę,jeszcze raz to mi korki
powykręca.Iskry się posypały,bo gdyby mi spokojnie zwróciła uwagę to
ok,kretynką nie jestem i rozumiem różne rzeczy,po prostu bym więcej nie
"pracowała" w niedzielę,ale że przyszła od razu z wrzaskiem na ustach to nie
milczałam tylko też swoją gębę otworzyłam.To było jakiś czas temu,kiedy miała
jeszcze nogę i mogła sobie wparowywać do nas kiedy tylko miała
ochotę.Wczoraj(niedziela)wychodzimy z mężem i dzieciakami na spacerek,a tu
teść zasuwa z odkurzaczem,a z boku czeka już mop.Mąż się nie mógł opanować i
powiedział teściom co o tym myśli,że to zwykła hipokryzja i tyle.Teściowa już
się szykowała do awantury ale wyszliśmy po prostu.No i tak się zaczęłam
zastanawiać co złego jest w zwykłym sprzątaniu w niedzielę?Robicie to czy nie?