Dodaj do ulubionych

Ciągłe użalanie

16.08.10, 21:46
Czy wasi rodzice wnikają w wasze życie rodzinne , wtrącają sie w nie w jakims
stopniu ? Krytykują , wyrażają opinię? Pytam bo my mamy dwie męczące matki
które niby nie wtrącają się wprost i nie krytykują najwyzej miedzy soba
komentują ale wciąż się nad nami użalają. Co jest chyba jeszcze gorsze. Nie
widzą pozytywów, sukcesów ciągle się uzalają jak to mamy zle i kiepsko.I tak
np. nie mamy złej sytuacji finansowej ale wciąż nam miałczą że mamy mało ,
że mąż kiepsko zarabia itd tak jak pisałam w innym wątku to jest na zasadzie
cały kraj wyzywa żołnierzy za ich przywileje i dużą kasę która im sie nie
należy nasze matki mają męża za umęczonego biedaka który tyra jak wół za marne
grosze. Nie cieszą sie że mamy nowy samochód ale jest lament i tragedia że
mamy na niego AZ 10 tys kredytu , szczupli jesteśmy to nie ze fajnie wyglądamy
tylko na pewno nie dojadamy winkna prawde tworzą już takie historie że czasami
nie wiadomo jak reagowac , ja sie przestałam odzywać i tłumaczyc bo to jakas
paranoja wiec takie zachowania sie coraz bardziej nasilają. Zawsze były nad
nami jęki i lamenty i tak już zostanie , za kazdym razem gdy sie spotykamy
dołują jak cholera tak ze czlowiek nie am ochoty gadac z wlasną tesciową.
A jak jest u Was ? Moze ktos ma normalne zdrowe relacje ?
Obserwuj wątek
    • mia_siochi Re: Ciągłe użalanie 16.08.10, 22:01
      Nie, nie mam tak smile Nasze matki marudzą z zupełnie innych powodow smile
      • elejna Re: Ciągłe użalanie 16.08.10, 22:09
        Jeśli masz ochotę wypowiedziec sie szerzej w tym wątku to napisz proszę o ich
        marudzeniu wink wiem że rzadko zdarzają się idealne relacje rodzinne , mnóstwo
        moich znajomych ma problem z notorycznym wtrącaniem się i dobrymi radami itd itd
        • mia_siochi Re: Ciągłe użalanie 16.08.10, 22:10
          Nic z tego big_grin
          Zaraz mi któraś napisze że się czepiam big_grin
          • zbita_sucz Re: Ciągłe użalanie 17.08.10, 10:07
            Moi maja wszystko w d.. Ich problemy, ich choroby, ich zycie jest
            najwazniejsze.. A ze ktos ma cieżko, to przecież oni mieli jeszcze
            ciezej i im nikt nie pomagał. A tak w porównaniu, nie mieli źle, i
            to w czasach komuny. Odcinam się bo i tak ich nie przebiję w niczym,
            ani tego ze zdobędą sie na wspolczucie czy zrozumienie. Ani na to ze
            majac jednego wnuczka czy prawnuczka, traktują go jak obcego. I
            wizyty odbywają się na zasadzie audiencji..
            • alanis11 Re: Ciągłe użalanie 17.08.10, 11:05
              > Moi maja wszystko w d.. Ich problemy, ich choroby, ich zycie jest
              > najwazniejsze..


              Dałabym wiele żeby u mnie w rodzinie tak było aby każdy miał swoje życie a nie
              żył życiem dorosłych dzieci , u mnie jest ogromna troska której tobie niby
              brakuje ale tez kontrola , przepytywanie , oczekiwanie że bede meldowac o kazdym
              pierdnięciu w ciągu dnia telefonicznie a wizyty to nie jest audiencja tylko
              inspekcja która odbywa się włącznie ze sprawdzaniem zawartości lodówki. To jest
              dopiero kobieto chore. Ja uważam ze bezwzględnie powinno byc tak że w momencie
              usamodzielnienia sie dorosłego człowieka to on powinien brac odpowiedzialnosc za
              swoje zycie i mieć je dla siebie i rodzice nie powinni się pochylac i zyc jego
              problemami tymbardziej nie powinno byc takich oczekiwan. Oczywiscie są
              ekstremalne sytuacje gdzie człowiek potrzebuje wsparcia ale to jest cięzka
              choroba , wypadek , smierc itp
              • zbita_sucz Re: alanis11 17.08.10, 12:16
                a niepelnosprawnosc pod to się podciągnie ?
                Ja nie mowie ze to dobre takie ciagle bycie w zyciu dziecka, bo to
                tez przerabialam..Jak urodzil sie wnuk im sie odwidzialo, zreszta ja
                doroslam dzieki mezowi. Ale nie ma mowy o niczym, bo problemy z
                ktorymi ja sie borykam to nic. Oni pewnie chcieliby zeby im
                poswiecac maksimum czasu i byc na kazdy telefon, ale kazdy kij ma
                dwa konce. Nie dajecie z siebie nic, to ja tez nie daje od siebie.
                • alanis11 Re: alanis11 17.08.10, 12:30
                  Wiesz co sama mam niepełnosprawne dziecko i wolałabym nie byc kontrolowana czy
                  dobrze sie nim zajmuje , czy zapewniam mu terapie , dbam o niego itd nawet jesli
                  to ubrane jest w troskę o dobro dziecka.
    • rosapulchra-0 Re: Ciągłe użalanie 16.08.10, 22:32
      jestem już w tej szczęśliwej sytuacji, że jestem daleko od mojej maci i od mojej
      tfuteściowej, z którą nie rozmawiam od kilkunastu lat.
    • echtom Re: Ciągłe użalanie 16.08.10, 22:58
      Teściowa ok, mama z gatunku toksycznych - chce być w moim życiu ważniejsza od dzieci.
      • kocianna Re: Ciągłe użalanie 17.08.10, 08:35
        Tesciowa to moja prawie najlepsza przyjaciółka smile Choć na pewno pomaga to, ze
        mieszkamy kawałek od siebie i że ona ma swoje, aktywne życie.

        Moja mama za to dopatruje się ciągle różnych podtekstów, które niby mają na celu
        ją obrazić, we wszystkim, i to jest męczące jak jasna cholera. Potrafi obrazić
        się na czteroletnie dziecko i się nie odzywać przez tydzień, ma jedynie słuszny
        pogląd na relacje międzyludzkie i żaden zięć nie może mu sprostać. Niesynowa
        jakoś daje radę, ale może dlatego, że widzą się raz na rok i dzieci tam jeszcze
        nie ma, no i brat ją bardzo chroni.

        A za taki numer, jaki odwaliłam teściowej (obgadałam ją na e-matce bardzo
        dokładnie i raczej niesprawiedliwie, a ona to przeczytała), to moja matula do
        końca życia by się do mnie nie odezwała.
    • green_nuska Re: Ciągłe użalanie 17.08.10, 08:43
      U mnie jest nieco inaczej, ale też hardcoresmile Moja mama wciąż nas oboje krytykuje:że mój mąż ma tylko średnie wykształcenie, że ja jestem kiepską matką, a mój mąż jest gburem, rozlicza nas z tego co kupujemy, przykładowo gdy kupię sobie nowe buty, to są teksty, że wydaję kasę na głupoty, mimo że nic jej do tego, bo mieszkamy osobno, utrzymujemy się sami itd.
      Teściowa z kolei nic nie mówi bezposrednio do nas, ale po całej rodzinie opowiada o naszych prywatnych sprawach, dlatego już się nauczyłam "przesiewać" porządnie informacje, mówię tylko o tym, o czym chciałąbym, żeby wiedziała cała rodzina.
      Tak się nad Wami użalają, ale czy pomagają czy tylko na użalaniu się kończy?
    • burza4 Re: Ciągłe użalanie 17.08.10, 11:09
      znajoma takie litanie teściowej kwituje tak: "dobra, od rana słyszę same
      negatywne rzeczy, a teraz dla odmiany podaj 3 rzeczy, z ktorych się cieszysz". Z
      najwyższym trudem znalazła jedną, ale się choć zamknęłasmile
    • sadosia75 Re: Ciągłe użalanie 17.08.10, 11:28
      Na szczescie nie smile Tzn moi rodzice nie. Za to ja uzalalam sie jak
      dzika locha przy pierwszej ciazy. a czy damy rade, a jak to bedzie,
      a na pewno nas nie stac itp itd. Mama stwierdzila, ze jestesmy
      dorosli i mamy brac odpowiedzialnosc za swoje czyny. Pomagac bedzie
      ale nie bedzie za nas zyla naszym zyciem. Tesciowa uwaza, ze nic
      nie potrafimy, ze nie damy sobie rady z tym, z tamtym a z siamtym
      to w ogole polegniemy. Mam to gdzies smile to taki typ czlowieka, ze
      jak nie ponarzeka choc godzine dziennie to zyc nie moze. Jesli jest
      jej to do szczescia potrzebne to niech kobieta ponarzeka sobie.
      Szwagierka za to nadrabia i za tesciowa i za moich rodzicow.
      wiecznie jest jakies ale, wiecznie cos zle, wiecznie nam czegos
      brakuje. a matka to jestem wyrodna, zona zla, kobieta okrutna.
      Elejna jedna dobra rada : rilaks wink ponarzekaja ponarzekaja,
      potakuj, usmiechaj sie ladnie a pozniej rob swoje i nie zwracaj
      uwagi na marudy. A jak zaczna przeginac to zdecydowanie ale milo
      podziekuj za troske i powiedz,ze jestes juz dorosla i doskonale
      sobie radzisz. a jak bedziesz potrzebowala ich pomocy to sie do
      nich zglosisz. niech oni nie zglaszaja sie sami do ciebie.
      cos na zasadzie rozmowy o prace : zadzwonimy do pani wink
    • green_hill Re: Ciągłe użalanie 17.08.10, 13:27
      Moi rodzice i tesciowie tacy nie sa. Interesuja sie oczywiscie naszym zyciem, w koncu jestesmy ich kochanymi dziecmi, ale sa dyskretni i nienachalni. Naprawde nie ma sie czego przyczepic.

      Na pewno pomaga odleglosc, bo mieszkamy zagranica, z drugiej strony uwazam, ze wtracanie sie i macenie to raczej kwestia charakteru niz odleglosci.

      Niemniej jednak doskonale wiem, o czym mowisz. Swojego czasu bylam obiektem podobnych "zabiegow" ze strony pewnych osob z mojej rodziny. Osoby te nie mialy swojej rodziny i wybitnie interesowaly sie moim zyciem. Polegalo to glownie na bezustannym martwieniu sie i lamentowaniu z urojonych powodow oraz fascynacji kazdym szczegolem mojego zycia.

      Ja jestem pesymistka w takich sytuacjach. Uwazam, ze jakakolwiek perswazja i tlumaczenie sie nie maja zadnego sensu, poniewaz tacy ludzie sie nie zmieniaja. Pomaga ograniczenie kontaktu oraz konwersacja nie wybiegajaca poza small talk, co by nie dawac malkontentowi powodu do kolejnych utyskiwan, urojonych lub nie. Zadnych zwierzen, szczegolow, ot taka rozmowa o dupie Maryni.

      Poniewaz bezustanne tlumaczenie, ze nie ma sie czym martwic, wszystko jest w porzadku, w koncu zszargalo mi nerwy, wprowadzilam wyzej wymienione kroki. I mam spokoj.
    • truscaveczka Re: Ciągłe użalanie 17.08.10, 18:42
      Ani odrobinkę. Teściowa owszem wygłasza uwagi ale na końcu dodaje
      "Zrobicie jak wam będzie dobrze", a moja matka pod wpływem męża
      nauczyła się, że o moje szczęście mogę zadbać tylko ja a jej nic do
      tego. A jeszcze niedawno słyszałam uwagi, ze mój mąż (12 lat udanego
      związku) jest nie dla mnie, bo jej się nie podoba big_grin
    • dorek3 Re: Ciągłe użalanie 17.08.10, 21:47
      Nie. Nie pozwalam się wtrącać w nasze sprawy finansowe. Gdyby wiedzieli jakie mamy dochody gadaniu o naszej rozrzutności nie byłoby chyba końca. Jesli pozwalają sobie na jakieś komentarze to głównie dotyczy to dzieci:
      - mój ojciec negatywnie wypowiedział się o wyborze szkoły, bo społeczna i dzieci wyjda na snobów;
      -teściowa załamywała ręce, że "dzieci zmarnuję" jak zaczęli non stop chorowac w przedszkolu.
      Ale ja poprostu zwykle duszę wszelkie dyskusje w zarodku i nie pozwalam na komentowanie jeśli nie chcą prowadzić merytorycznej dyskusji. A zwykle nie chcą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka