kub-ma
21.08.10, 12:46
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8276499,Wojna_o_brytyjskie_psie_kupy.html
I cytat:
"Dziewczynka zaraziła się toksokarozą - groźną dla ludzi chorobą
pasożytniczą psów, roznoszoną za pośrednictwem psich odchodów. Jeśli
intensywna kuracja antybiotykowa się nie powiedzie, lekarze będą
musieli usunąć jej zaatakowane przez chorobę oko, by nie dopuścić do
infekcji mózgu.
W zeszłym tygodniu Amiee przewróciła się na psią kupę na placu zabaw
w miejskim parku w Fallowfield. Chwilę potem zatarła oko ubrudzoną
kupą rączką. Wypadek Amiee zdarzył się w części parku, do której psy
nie mają wstępu pod groźbą kary tysiąc funtów dla ich właścicieli.
Następnego dnia oko straszliwie spuchło. Gdyby nie fakt, że matka
szybko zawiozła ją do szpitala, dziewczynka mogłaby już nie żyć. -
Stan Amiee to konsekwencja głupoty właściciela psa. Gdyby nie podano
jej odpowiednich leków, mogłaby umrzeć w ciągu 72 godzin -
mówiła "Daily Mail" jej matka."
Wiem, że dyskusji na temat psich kup było wiele, ale ten przypadek
mnie zmroził. Może takie przykłady potrafią przemówić do właścicieli
psów i trzeba je bardziej nagłaśniać?
Nie wiedziałam, że konsekwencje mogą być takie straszne. Współczuję
dziecku i rodzicom. Nagromadzenie bólu i emocji ogromne. I to
wszystko przez czyjś brak odpowiedzialności.