malgo2004 24.03.04, 15:00 Ile z was zyje bez ślubu? Ja jestem z moim partnerem od 9 lat i nie mamy slubu.Ukalada nam sie wspaniale i na razie nie chcemy tego zmieniac.Jezali jestescie w takich zwazkach to dlaczego? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
carmelaxxx Re: Życie bez ślubu? 24.03.04, 15:20 ja zyje juz 8 lat ebz sluby mamy dwuletniego synka i jest ok. Pewnie kiedys zalegalizujemy sie ale na pewnie nie dlatego "bo wypada" tylko tak sami dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
oszka Re: Życie bez ślubu? 24.03.04, 16:36 hej, ja tez zyje bez slubu. mam 1,5 miesieczna coreczke, a mojego partnera znam od roku nie chce slubu. znam ludzi, ktorzy nie maja slubu i maja po 4 dzieci i dom na wsi i wspolne plany i sa szczesliwi. to chyba moj wzorzec, natomiast wzorca malzenstwa nie mam, ani wsrod rodziny ani wsrod znajomych poprzednio bylam w zwiazku z mezczyzna 6 lat i tez bez slubu, bo nie byl nam potrzebny, bo nalezelismy do siebie, ale jakos nasze drogi sie rozeszly, niestety. i teraz, czasem nachodza mnie mysli, ze gdybysmy moze byli malzenstwem moze bysmy sie nie rozstali, moze nadal bysmy trwali w naszej milosci, mimo np.mojej wpadki? no coz, nie czas i miejsce na gdybania... tata mojego szkraba bardzo chcialby slub, ale ja nie mam wewnetrzenej potrzeby. mam nadzieje, ze to rozumie, chociaz mu z tym ciezko. a slub jezeli juz to faktycznie tylko dla siebie, nie ze wypada czy ktos naciska (bo mnie naciskaja 'tescie', ale co oni moga, no co? no i nie koscielny, nie mam filmu białej sukni ;p pozdrawiam, a. Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: Życie bez ślubu? 24.03.04, 16:38 od 6 lat, mamy dwuletniego syna, myślimy (i nie tylko) o rodzeństwie bez ślubu, bo ślub niczego by nie zmienił, więc po co wydawać na to kasę Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Życie bez ślubu? 24.03.04, 20:05 myślimy (i nie tylko) terefere ))) nie opowiadaj tylko zachodz )) Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: Życie bez ślubu? 24.03.04, 22:10 wieczna, zachodzę potworze od stycznia ) nie każdemu tak do razu z górki idzie zachodzenie w ilościach hurtowych Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Życie bez ślubu? 25.03.04, 15:33 dopiero od stycznia? No to kciuki trzymam i uroczki czynie niech sie robi ))) Wiecznie wredna ) Odpowiedz Link Zgłoś
ma.pi Re: Życie bez ślubu? 24.03.04, 20:10 aluc napisała: > od 6 lat, mamy dwuletniego syna, myślimy (i nie tylko) o rodzeństwie > bez ślubu, bo ślub niczego by nie zmienił, więc po co wydawać na to kasę Ale zeby zawrzec zwiazek malzenski wcale nie trzeba wydawac kasy. Przynajmniej my nie wydawalismy. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
driadea Re: Życie bez ślubu? 24.03.04, 20:57 Ja z moim mężczyzną mamy zamiar się pobrać, ale "dopiero kiedyś" (1,5,10 lat...?), mamy pięciomiesięczną córcię, jesteśmy razem prawie 4 lata i jest nam cudownie. Zaznaczam, że nie jesteśmy przeciwnikami instytucji małżeństwa. Pozdrawiam P.S. Poruszyłam już ten wątek (mamy bez ślubu) tutaj: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=10719715 Odpowiedz Link Zgłoś
kingaolsz Re: Życie bez ślubu? 24.03.04, 21:06 My zylismy 2 lata bez slubu, w miedzyczasie urodzil sie nasz synek i kiedy on mial 4 miesiace wzielismy slcu cywilny, bo po pierwsze chcielismy a po drugie okazalo sie to bardzo przydatne ze wzgledu na papierkowe sprawy. Akurat nam slub nic nie zmienil w zasadzie nie ma zadnej roznicy, poza tym ze mowie dumnie "moj maz". Nadal jestesmy szczesliwi bardzo. Ale uwazam ze takie tzw. zycie na kocia lape, bardzo czesto lepiej funkcjonuje nie malzenstwa i sa pary, ktore w zyjac w ten sposob beda miec super zycie. Pozdrawiam Kinga Odpowiedz Link Zgłoś
steffa Re: Życie bez ślubu? 24.03.04, 21:37 Czemu nie. Takie samo życie jak inne. Zupełnie mnie ten ślub nie jest potrzebny. A nacisków też nie czuję. Wśród moich znajomych z dziećmi (1- 2 'sztuki'), to całkiem normalny 'stan'. Tak od ręki naliczyłam takich "przypadków" 4. Odpowiedz Link Zgłoś
szymanska Re: Życie bez ślubu? 25.03.04, 09:22 Ja żyję, ale nie zamierzam trwać tak w nieskończoność. Opowieści typu że ktoś tam ma tyle a tyle dzieci i żyje bez ślubu mnie nie przekonują. Gdyby nie daj Bóg coś się stało to nie mają prawa do niczego. Moja kuzynka była w wolnym związku 8 lat, pojawiło się dziecko, niestety jej partner zginął w wypadku a ona później nie miała prawa do mieszkania bo było jego.Dziecko renty do dziś nie ma ;-((((((( Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_kasia Re: Życie bez ślubu? 25.03.04, 10:02 Wolnie, wolniej... dziecko ma rentę niezaleznie od ślubu rodziców, jeśli jej nie ma, to tak samo by nie miało po ślubie, np. moja córka po swoim ojcu, gdyby coś nie daj Boże... bo nie ma jeszcze odpowiedniego stażu rentowego. Mieszkanie też mogłoby odziedziczyć po tatusiu, chyba że nie było przez niego uznane, ale ślub by tu wiele nie zmienił, chyba żeby się odbył 180 dni przed urodzeniem dziecka. kasia - prawnik żyjący bez ślubu Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: Życie bez ślubu? 25.03.04, 10:41 no właśnie zawsze mówię, że wolny związek wymaga nieco więcej troski o sprawy formalne, ale to da się załatwić my w każdym razie te wszystkie rzeczy mamy tak uregulowane, że w przypadku *** odpukać nie ma w zasadzie żadnej różnicy, czy byliśmy czy nie byliśmy małżeństwem aluc - też nieślubny prawnik Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Życie bez ślubu? 25.03.04, 15:35 Widocznie zeby spokojnie i bez stresu zyc bez slubu trzeba byc prawnikiem ))) Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: Życie bez ślubu? 25.03.04, 16:44 wieczna, czep się tramwaja, ja cię bardzo proszę )))) Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Życie bez ślubu? 27.03.04, 19:35 ja wiem ze ja sie lubie czepiac ale teraz sie nie czepiam (serio) tylko czynie obserwacje na temat obserwowanej rzeczywistosci ) Odpowiedz Link Zgłoś
zajaczek101 Re: Życie bez ślubu? 30.03.04, 13:00 Owszem dziecko dziedziczy a co Ty z tego masz. Nie masz nic!!! Ani wypłaty ubezpieczenia z ZUZ-u ani renty po mężu, nie dostajesz równiż nic ze środków materialnych np. samochodu itp. A jak z wyrażeniemiem zgody na operację, w przypadku kiedy "mąż" jest nieprzytomny. Ciekawe jak to rozwiązaliście. Odpowiedz Link Zgłoś
malenka200 Re: Życie bez ślubu? 27.03.04, 12:41 My z moim ężczyzną nie mamy ślubu, ale wszędzie mowię o nim "mój mąż", bo trochę wstyd... Może dlatego, że wychowałam sie w małomiasterczkowej atmosferze... Ale zamierzamy sie pobrać-a kiedy, jeszcze nie wiadomo, najbardziej ze względu na naszego 3 miesięcznego synka. Odpowiedz Link Zgłoś
marcin-kaminski Re: Życie bez ślubu? 25.03.04, 10:24 Z moim "mężem" jesteśmy już ponad 4 lata. Kubuś w sobotę kończy roczek. Ślub jest nam niepotrzebny i nieopłacalny po prostu. Być może za jakiś czas (nieprędko) się zdecydujemy. Moja "niezalegalizowana teściowa" (tak się sama określa) mówi że żyjemy jak bezbożniki... ale nawet gdybyśmy chcieli się pobrać to w grę wchodzi tylko ślub cywilny. A moja rodzina się już pogodziła. Jak byłam w ciąży to moi dziadkowie bali się żebym nie została sama, ale już się przekonali i jest dobrze Pozdrawiam Monika Odpowiedz Link Zgłoś
iwona-mama-majki Re: Życie bez ślubu? 25.03.04, 15:33 ja jestem z moim partnerem od ponad półtora roku. Nasza córka skończyła wczoraj 7 miesięcy. Do tej naszej sytuacji przyzwyczaili sie już wszyscy, choć musze przyznać, że początki były trudne (jestem pierwszym przypadkiem w rodzinie hihihi)Ślub mamy w planach ale dopiero za jakiś czas. Nie jest on jednak podyktowany jakimikolwiek naciskami. Po prostu chciałabym przeżyc taki dzień w którym on będzie tylko dla mnie a ja dla niego. Odpowiedz Link Zgłoś
anek.anek Re: Życie bez ślubu? 25.03.04, 15:42 Był już taki wątek na którymś z forum. My jesteśmy ze sobą od 10 lat, mamy 2,5 letniego synka, teraz staramy się (trzymajcie kciuki) o następnego malucha. Nie jest łatwo, bo "teściowie" mocno katoliccy (my niewierzący), ale jakoś udaje nam się chwilowe burze z nimi przetrwać. Nie wykluczam ślubu, bo jak się teraz okazało ułatwia wiele spraw urzędowych, bez ślubu trzeba po prostu więcej się nachodzić po urzędach i to wszędzie razem (jeśli rzecz dotyczy dziecka). O sprawy dziecka się nie martwię, bo zgodnie z prawem mój partner ma identyczne obowiązki wobec niego (również spadkowe) jak w przypadku dzieci "małżeńskich". Gorsze jest to, że z kolei jako ojciec ma mniej praw, bo zgodnie z prawem polskim dziecko pozamałżeńskie ma jednego opiekuna prawnego" zaocznie jest to zawsze matka. Tak więc np. mój syn nie mógł być zameldowany tam gdzie ojciec jeśli ja nie jestem tam zameldowana (w naszym przypadku to akurat okazało się problemem, bo ja z innych, niezależnych powodów nie mogę się przemeldować). podobnie z rozliczeniem podatkowym w tym roku chcieliśmy, żeby ojciec dziecka się z nim rozliczył, bo ja nie miałam żadnych dochodów w ubiegłym roku, a dziecka faktycznie pozostaje na jego utrzymaniu. Okazało się to niemożlwe, chyba, że tata wystąpiłby do sądu o ustanowuienie praw ojcowskich. Tak więc tatusiowe pozamałżeńscy mają "przerąbane" - same obowiązki, a praw niewiele. Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: Życie bez ślubu? 25.03.04, 16:44 ejże ejże anek, jakie ustanowienie praw ojcowskich???? a cóż to za potwór? czyżby dziecko nieuznane przez tatusia? przecież uznanie wystarcza do spraw podatkowych, bo ustala pochodzenie jak nieuznane, to nie do sądu, tylko we dwójkę ciupasem do USC, uznanie przez ojca za zgodą matki przed urzędnikiem, pani kwitek wyda i szlus ) pięć złotych się należy, o ile dobrze pamiętam Odpowiedz Link Zgłoś
ewa216 Re: Życie bez ślubu? 25.03.04, 18:20 Hej Ja żyje bez ślubu,tak po krótce-dla kasy.jako samotna mama mam 500zł miesięcznie na wychowawczym Choć do tego dochodzi jeszcze to ,że nie czuje potrzeby brania ślubu,kościelny nie wchodzi w grę w ogóle,a cywilny weźmiemy może za kilka lat. Pozdrawiam Ps.tylko mnie za tą kasę nie zlinczujcie Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
driadea Re: Życie bez ślubu? 26.03.04, 19:04 Pierwsze słyszę! Ja i mój facet też jesteśmy zameldowani każde gdzie indziej, a w USC zapytali, czy meldować "normalnie" (czyli tam, gdzie matka), czy inaczej. Poza tym ojciec, jesli uznał dziecko (czyli w akcie urodzenia dziecka jest jego nazwisko) ma takie same prawa jak kazdy inny ojciec, niezależnie od stanu cywilnego, bo to nie ma nic wspólnego! Może i jakieś trudności urzędowe są (ja się z takimi nie spotkałam, stąd słowo "może"), ale z pewnością nie dotyczą dziecka! Odpowiedz Link Zgłoś
s.a.m.m.y Re: Życie bez ślubu? 26.03.04, 18:25 anek, a gdzież to jakieś takie prawo jest???? U nas przy zapisywaniu dziecka pani w urzędzie zapytała się gdzie chcemy mieć zameldowane dziecko. A co do rozliczeń, to kolejny rok z rzędu mój facet rozlicza się z naszym dzieckiem i nikt się nie czepia. W paragrafie zapisane jest, że rodzic ma być wolny i dziecko utrzymywać, natomiast nigdzie nie jest zapisane, że tym rodzicem jest tylko i wyłącznie matka. pozdrawiam sammy Odpowiedz Link Zgłoś
anek.anek Re: Życie bez ślubu? 27.03.04, 17:15 W USC faktycznie przy rejestracji dziecka nas zapytano gdzie dziecko będzie zameldowane, Zostao zameldowane tam gdzie ja. Teraz musieliśmy je przemeldować z Pragi PŁD na Ursynów (oczywiście w-wa), ponieważ tutaj faktycznie mieszkamy i tutaj będzie chodziło do przedszkola. A jeśli nie będzie zameldowane na Ursynowie, to nie mamy co marzyć o pańswtowym przedszkolu w tej dzielnicy (chodzi o dotacje z urzędu gminy). I w urzdzie na Ursynowie okazało się, że jest problem, bo ja nie mogę z różnych powodów się tutaj przemeldować, a dziecko musi być zameldowane z matką (chyba że ojciec ma prawnie ustanowioną opiekę nad dzieckiem). to naprawdę się wydarzyło! W końcu rozwiązaliśmy to tak, że ja się zameldowałam na pobyt czasowy na Ursynowie. Antoś jest uznany przez ojca, nosi jego nazwisko itd. W przypadku rozliczenia rocznego, tuż przed złożeniem zeznania, wpadł nam taki pomysł do głowy żeby rozliczyć go z ojcem (bo on nas utrzymuje). Niestety jak głupia zaczęłam grzebać w prawie podatkowym, zapytałam dwóch znajomych księgowych, a na koniec żeby potwierdzić poszłam do swojego u skarbowego. wszędzie była ta samo odpowiedź, jeśli tata nie ma sądownie ustanowionego prawa do dziecka, nie może się z nim rozliczyć a ja występujęwszędzie jako samotna matka (choć naprwdę nią nie jestem) i jako taka MUSZĘ się rozliczać z dzieckiem. Cholera, czy to tylko ja mam takiego pecha??? Odpowiedz Link Zgłoś
driadea do anek.anek 27.03.04, 18:37 Ojciec ma prawnie ustanowioną opiekę nad dzieckiem od momentu, gdy jego nazwisko zostaje wpisane do aktu urodzenia dziecka jako nazwisko jego ojca. I nie ma innej możliwości, to ojciec jak każdy inny, niezależnie od jego stanu cywilnego. Ja jestem zameldowana w Katowicach, ojciec Glorci we Włocławku. To prawie 400 km. Prawo do dziecka mamy obydwoje równorzędne. Pozdrawiam, Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
anek.anek Re: do anek.anek 29.03.04, 12:58 Ale czy mieliście takie problemy jak my? Czy chcieliście żeby maluch był teraz zameldowany z ojcem? Kurcze, wkurza mnie to, że tutaj czytam co innego niż mówią nam w Urzędach. Zapytałam o ten problem z rozliczeniem na forum "prawo i pieniaze" możę tam znajdzie się ktoś posiadający wiedzę prawną. Jeśli ktoś taki mi tam odpowie, podzielę się z Wami tą wiedzą. Odpowiedz Link Zgłoś
anek.anek Re: do anek.anek 29.03.04, 14:41 Zgodnie z sugestią z forum "prawo i pieniądze" zadzwoniłam do Izby skarbowej. Oczywuiście okazuje się, że miałaś rację! Podano mi wykładnię i interpretację przepisów, mają też mi przesłać to na piśmie, żebyśmy nie mieli problemów w Urzędzie skarbowym. Rozlicza się z dzieckiem ten, kto faktycznie je utrzymuje. Dziekuję za negację mojego wcześniejszego postu, bo spoczęłabym na "laurach" i zgodnie ze stanowiskiem niekompetentnej urzędniczki z US bylibyśmy "do tyłu" z kasą. Uratowałaś nasz budżet domowy!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: Życie bez ślubu? 27.03.04, 23:07 anek, nie ma czegoś takiego jak sądownie ustanowione prawo do dziecka jest tylko uznanie dziecka (za zgodą obojga rodziców) i sądowe stwierdzenie ojcostwa, jak tatuś uznać nie chce, a od niedawna również jak mamusia się nie chce zgodzić na uznanie jeśli dziecko ma ustalone pochodzenie (chilli albo jest uznane, albo sąd stwierdził ojcostwo danego pana) i sąd władzy rodzicielskiej ojca nie pozbawił, to ojciec władzę ma i kropka, ale władza rodzicielska nie ma nic do rzeczy przy wspólnym rozliczaniu podatkowym NIE MUSISZ rozliczać się z dzieckiem, to jest prawo, a nie obowiązek, coś w rodzaju ulgi podatkowej, tak jak w małżeństwie - rozlicza się z dzieckiem ten, któremu to się opłaca, a nie każdy przymusowo wg przepisów podatkowych do wspólnego rozliczenia uprawniona jest osoba stanu wolnego, samotnie wychowująca dziecko, nie ma bardziej szczegółowych przepisów, nie ma również orzecznictwa (to, co jest, skupia się na separacji i rozwodzie) inna sprawa, że skoro ty dotychczas rozliczałaś się jako samotna matka (a z kim się rozliczałaś, mogą jeszcze przez 5 lat sprawdzać), a teraz nagle rozliczać się zacznie tatuś, może to wzbudzić uzasadnioną i zupełnie nikomu do szczęścia niepotrzebną ciekawość US Odpowiedz Link Zgłoś
steffa Re: Życie bez ślubu? 29.03.04, 00:37 To jakiś bzdet - sorry za wyrażenie,ale: mój syn jest zameldowany tam, gdzie jego ojciec, choć ja tam nie jestem zameldowana. Moi znajomi "ojcowie" rozliczali się ze swoimi dziećmi "nieślubnymi" itd itp A co to jest 'ustanowienie praw ojcowskich'. Ojciec "przyznaje się" do dziecka przed urzędnikiem w Urzędzie Dzielnicowym, podpisuje papier i dziecko dostaje akt urodzenia, a tam jest napisane kto ojciec, kto matka, a nie napisane czy są bez ślubu czy po. Odpowiedz Link Zgłoś
kajami1 Re: Życie bez ślubu? 25.03.04, 19:39 Ze ślubem czy bez ważne żeby się kochać! Tak mi wpadło do głowy. Pozdrawiam. Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
lidek0 Re: Życie bez ślubu? 26.03.04, 15:11 Skoro sie kogoś kocha i chce z nim być to dlaczego nie brac ślubu? No chyba, ze nie jest się pewnym swoich uczuć Odpowiedz Link Zgłoś
suffo Re: Życie bez ślubu? 26.03.04, 15:14 No to jestem chyba rekordzistka - 12 lat razem bez slubu, 2 letni syn. Czasami bardzo bym chciala slubu, bo czuje do mojego niemeza przyplyw czulosci, milosci, porzadania, a czasami ciesze sie, ze nie wzielismy slubu, bo go nienawidze, chce spakowac i wystawic za drzwi. Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: Życie bez ślubu? 26.03.04, 15:34 lidek0 napisała: > Skoro sie kogoś kocha i chce z nim być to dlaczego nie brac ślubu? No chyba, ze > > nie jest się pewnym swoich uczuć a po co brać, skoro się kocha, chce się z nim być i jest się pewnym swoich uczuć? czy ślub coś w tej mierze na ludzi załatwia? Odpowiedz Link Zgłoś
driadea Re: Życie bez ślubu? 26.03.04, 16:51 No właśnie?? po co brać, skoro się kocha, chce się z nim być i jest się pewnym swoich > uczuć? czy ślub coś w tej mierze na ludzi załatwia Odpowiedz Link Zgłoś
miszka007 Re: Życie bez ślubu? 26.03.04, 22:14 A jak komuś przedstawiacie swojego faceta, to mówicie "PARTNER"? Sorry, ale jak to brzmi? pozdrawiam m. prawnik, szczęśliwa (od 5 lat) mężatka Odpowiedz Link Zgłoś
luka11 Re: Życie bez ślubu? 26.03.04, 23:09 ja od 7 lat jestem szczesliwa mezatka ale nie mam nic do tych ktorzy slubu brac nie chca. ich sprawa. ja tylko cos napisze ku przestrodze. pare lat temu bylam w szpitalu. gdyby nie to ze jestem mezatka moj facet w ogole by nie mogl mnie odwiedzac ( tylko najblizsza rodzina ) no i co- bez slubu bym go nie widziala 2 tygodnie. a tak pomogl mi sie przebierac, karmic itd. moja mama opiekowala sie wtedy synkiem i nie bardzo by mi mogla pomoc. slub naprawde pomaga a nie przeszkadza. jeszcze nie jestesmy w uni ( w niemczech np lepiej nie miec slubu- zyje sie lepiej- wiecej kasy) ale u nas niestety jeszcze "linczuja" takie pary. a slub cywilny naprawde nieiwele kosztuje. i uslyszec te slowa " ja... biore ciebie....za zone i slubuje ci..." to najpiekniejsze wyznanie milosci- uwierzcie mi. pozdrawiam wszytskich zycze wszytskiego najlepszego- oby dla was jesli nie chcecie brac slubu prawo bylo bardziej liberalne!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
izams Re: Życie bez ślubu? 27.03.04, 21:47 Witam - i ja właśnie z tego powodu co napisała luka11 ten ślub wzięłam ( tzn. to zdecydowanie zaważyło na mojej późniejszej decyzji ) po około 8 latach życia " na kocią łapę " mój obecnie mąż leżął pół roku w szpitalu - gdyby nie szczęście i znajomości nie mogłabym ( formalnie -) przy nim byc ( także otrzymywać informacje o zdrowiu itd) bo nie jestem jego żoną - jestem dla niego NIKIM-według biurokracji. 2 lata po tym " incydencie szpitalnym " wzięlismy slub cywilny ( kosztowało nas to naprawde niewiele )i w moim życiu zupełnie nic to nie zmieniło - ale od strony prawnej - czuję się zdecydownie lepiej . I nasza córka urodziła się już w zalegalizowanym związku - tego akurat chcieliśmy oboje poz, iza Odpowiedz Link Zgłoś
steffa Re: Życie bez ślubu? 29.03.04, 00:45 A czy przy wizytach szpitalnych każą okazywać akt ślubu? To dziwne. Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: Życie bez ślubu? 27.03.04, 23:16 luka11 napisała: > ja tylko cos napisze ku przestrodze. pare lat temu bylam > w szpitalu. gdyby nie to ze jestem mezatka moj facet w ogole by nie mogl mnie > odwiedzac ( tylko najblizsza rodzina ) no i co- bez slubu bym go nie widziala 2 > > tygodnie. a tak pomogl mi sie przebierac, karmic itd. moja mama opiekowala sie > wtedy synkiem i nie bardzo by mi mogla pomoc. kolejna nieprawda kiedyś wklejałam tu konkretne przepisy dotyczące tajemnicy lekarskiej i opieki szpitalnej, teraz stukam z domu, więc do Lexa nie mam dostępu, ale w poniedziałek wkleję (chyba że mnie ruda kaśka uprzedzi) z naszej praktyki - za naszego bycia razem każde z nas leżało w szpitalu, w tym ja również nieporodowo, i nie było żadnych problemów ani w odwiedzaniu ani w załatwianiu różnych formalności, prawdę mówiąc nikt nikogo nie pytał o charakter związku wystarczy znać swoje prawa pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
izams Re: Życie bez ślubu? 28.03.04, 16:58 do aluc - niestety mąz wtedy " otarł się o śmierc "- i ja jako osoba z nim nie zwiazana właściwie nie mam żadnego prawa do otzrymywania info( w każdym razie nie miałam - bo może cos się zmieniło ) Praktyka była taka , ze w zasadzie nie bylo problemu - ale ...jednak był ( taki bez słów...) poz, Iza Odpowiedz Link Zgłoś
driadea Re: Życie bez ślubu? 28.03.04, 21:17 A nie mogłaś się w szpitalu przedstawić jako jego żona? U nas tak było (On się przedstawiał jako mój mąż) i było ok. Odpowiedz Link Zgłoś
izams Re: Życie bez ślubu? 28.03.04, 22:15 W wielkim stresie się o tym nie myśli - ale i tak jak napisałam - w zasadzie nikt mnie nie pogonił - ale przy przyjmowaniu na Izbę Przyjęć a potem prawie od razu na salę operacyjnę , czekanie 9 godz. na wynik operacji , później następne 7 godz. bo sie pierwsza nie powiodła a właściwie trzeba było ją poprawić - a to pytanie KTO JA JESTEM? powracało jak bumerang , Dodam jeszce od siebie - jak wszystko sie dobrze układa - to o takich sprawach sie nie myśłi - żyjemy sobie i myslimy - nic sie nie stanie zawsze będzie OK . Nie każdy jest prawnikiem jak aluc , więc chociażby zabezpieczenia materialne - nie każdy wie jak sie do tego zabrać ( ja akurat - w konkubinacie o stronie materialnej pomyslałam - zupełnie nie spodziewałam się "ataku" z innej strony) poz, Iza Odpowiedz Link Zgłoś
aluc sprawy szpitalne dla nieżon :) 29.03.04, 11:00 i niemężów też ustawa o zawodzie lekarza: [...] Art. 31. 1. Lekarz ma obowiązek udzielać pacjentowi lub jego ustawowemu przedstawicielowi przystępnej informacji o jego stanie zdrowia, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych metodach diagnostycznych, leczniczych, dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania albo zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniu. 2. Lekarz może udzielać informacji, o której mowa w ust. 1, innym osobom tylko za zgodą pacjenta. 3. Na żądanie pacjenta lekarz nie ma obowiązku udzielać pacjentowi informacji, o której mowa w ust. 1. 4. W sytuacjach wyjątkowych, jeżeli rokowanie jest niepomyślne dla pacjenta, lekarz może ograniczyć informację o stanie zdrowia i o rokowaniu, jeżeli według oceny lekarza przemawia za tym dobro pacjenta. W takich przypadkach lekarz informuje przedstawiciela ustawowego pacjenta lub osobę upoważnioną przez pacjenta. Na żądanie pacjenta lekarz ma jednak obowiązek udzielić mu żądanej informacji. 5. Obowiązek lekarza, określony w ust. 1, dotyczy także pacjentów, którzy ukończyli 16 lat. 6. Jeżeli pacjent nie ukończył 16 lat lub jest nieprzytomny bądź niezdolny do zrozumienia znaczenia informacji, lekarz udziela informacji przedstawicielowi ustawowemu, a w razie jego braku lub gdy porozumienie się z nim jest niemożliwe - opiekunowi faktycznemu pacjenta. 7. Pacjentowi, który nie ukończył 16 lat, lekarz udziela informacji w zakresie i formie potrzebnej do prawidłowego przebiegu procesu diagnostycznego lub terapeutycznego i wysłuchuje jego zdania. 8. Ilekroć w przepisach ustawy jest mowa o opiekunie faktycznym, należy przez to rozumieć osobę wykonującą, bez obowiązku ustawowego, stałą pieczę nad pacjentem, który ze względu na wiek, stan zdrowia albo swój stan psychiczny pieczy takiej wymaga. radzę zwrócić uwagę na punkt 2 (zakaz udzielania informacji KOMUKOLWIEK, łącznie z najbliższą rodzinę, o ile pacjent nie wyraził na to zgody) punkt 6 i 8 (one właśnie dotyczą sytuacji nadzwyczajnych - w przypdku izams to ona powinna być potraktowana jako faktyczny opiekn swojego partnera) podkreślam - ustawa w ogóle nie posługuje się pojęciem "najbliższa rodzina", mamy tylko przedstawiciela ustawowego (chilli najczęściej rodzic w stosunku do dziecka) oraz faktycznego opiekuna na dobrą sprawę, za udzielenie informacji o stanie zdrowia najbliższej rodzinie bez zgody pacjenta, lekarza możnaby pociągnąć do odpowiedzialności dyscyplinarnej inna sprawa, jaka jest znajomość tych przepisów w środowisku lekarskim i jakie tam panują zwyczaje .... a już na pewno na "żoną jestem" nikt nie będzie żądał wylegitymowania się aktem małżeństwa podobne zresztą nieporozumienia są z odbiorem poczty na przykład, po spotkałam się już z przepytywaniem odbierającego na okoliczność związków łączących go z adresatem... tyż nieprawnie, bo odebrać może każda dorosła osoba zamieszkująca pod danym adresem, o ile przesyłka nie jest zastrzeżona jako "do rąk własnych" prawo to nie jest wiedza tajemna, dziewczyny ja też nie znam na pamięć przepisów o zawodzie lekarza czy świadczeniu usług pocztowych )) ale parę sytuacji można przewidzieć i jakoś się do nich dogrzebać, popytać i tak dalej, skoro i tak w większości jakoś udało wam się przebrnąć przez kwestie uznania dziecka czy zabezpieczenia majątkowego.... Odpowiedz Link Zgłoś
driadea Re: Życie bez ślubu? 27.03.04, 01:29 Nie, jak komuś przedstawiam mojego faceta to mówię "Sebastian". Sory, ale co to ma do rzeczy? Pozdrawiam, Agnieszka (szczęśliwa nie-mężatka ;P) Odpowiedz Link Zgłoś
driadea Re: Życie bez ślubu? 27.03.04, 14:08 Właśnie, tak sobie pomyślałam... Wychodzić za mąż tylko dlatego, żeby mówić o facecie "mąż'? Ja tak mówię i bez papierka. Buzka Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Życie bez ślubu? 27.03.04, 19:46 Wszysstkie moje niemezate znajome mowia o facetach facet a przy obcych mowia maz zeby nie komplikowac i nie wdawac sie w tlumaczenia za wyjatkiem jednej ktora mowi "konkubent" z wyrazna uciecha) A wiekowa ciocia mojego meza (swiec Panie....) do smierci nie zaakceptowala faktu ze najpierw mielismy slub jedynie cywilny a potem koscielny jednostronny i odmawiala siadania przy jednym stole ze mna na Wigilie ) zona wg cioci jedynie po koscielnym ) Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: Życie bez ślubu? 27.03.04, 23:18 miszka007 napisała: > A jak komuś przedstawiacie swojego faceta, to mówicie "PARTNER"? > Sorry, ale jak to brzmi? > > pozdrawiam > m. prawnik, szczęśliwa (od 5 lat) mężatka "niemąż" "konkubent" "współspacz" "ojciec mojego dziecka" a tak w ogóle to on ma imię i ono go najbardziej indywidualizuje PS. a dlaczego partner brzmi tak okropnie? Odpowiedz Link Zgłoś
alltid_ung Re: Życie bez ślubu? 29.03.04, 01:20 aluc napisała: > miszka007 napisała: > > > A jak komuś przedstawiacie swojego faceta, to mówicie "PARTNER"? > > Sorry, ale jak to brzmi? > > > > pozdrawiam > > m. prawnik, szczęśliwa (od 5 lat) mężatka > > "niemąż" > "konkubent" > "współspacz" > "ojciec mojego dziecka" > > a tak w ogóle to on ma imię i ono go najbardziej indywidualizuje > > PS. a dlaczego partner brzmi tak okropnie? Dopisuje sie i ja chodz ja mezata Ja uwazam ze partner brzmi ok. Tu w szwecji zycie bez slubu to normalka, standart jesli ktos slub bierze to po ilustam latach wspolzucia. Maja na to okreslenie "wspolzyjacy" cos na zasadzie partnera i jest to ogolnie akceptowane. Ja mysle ze to nie "partner" jest problemem tylko "partnerka" ...."konkubina"....."niezona".....hmmmmmm Moze niektore dziewczyny maja problem z dowartosciowaniem sie ......ja bym nie chciala byc "ta druga" - ale ta "pierwsza" ze slubem czy bez nie ma problemu (zylam z moim obecnym mezem dosc dlugo bez sluby, wyszlam za maz bo jestem snobem i chcialam miec "biala suknie")Pozdrawiam was wszystkie Gosia @--------------------@------------------@-----------------@-----------------@ forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5989627&a=11388017 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5989627&a=10207476 www.fampersson.k-webb.nu Odpowiedz Link Zgłoś
steffa Re: Życie bez ślubu? 29.03.04, 00:40 Ja mówię "mąż", ale aż się skręcam, bo nie lubię tego słowa. Zwyczajowo, taka jest jego 'funkcja życiowa', che che. A co mam mówić: "narzeczony"? "chłopak"?, a może "konkubent", che che. Wszystko brzmi pretensjonalnie i sztucznie. Włącznie z "moim facetem". Odpowiedz Link Zgłoś
mrufkaa Re: Życie bez ślubu? 29.03.04, 01:12 mieszkam w Anglii i tutaj to juz w ogole chleb z maslem, przyznam, ze to wlasnie slub jest raczej komentowany jako nieslychane wydarzenie... Przynajmniej wsrod mlodych lub jeszcze nie ustawionych materialnie ( czyli my) Kariere zrobilo okreslenie "partner" i sluzy do wszystkiego, czasem w papierach bardziej oficjalnych zamieniane na NEXT OF KIN, ale to tez nie do konca to samo (no, pola semantyczne sie zazebiaja ale nie pokrywaja)) Partner, poza tym, wcale nie musi byc odmiennej plci i do tego tez trzeba sie szybciutko przyzwyczaic, zeby w towarzystwie szeroko geby nie rozdziawiac.)) Odpowiedz Link Zgłoś
gofer73 Re: Życie bez ślubu? 27.03.04, 20:00 razem bez ślubu 8 lat z 4 letnim synkiem i planami na następne. Jakos nigdy slub nam nie przyszedl do głowy...może kiedys...Obie rodziny to zaakceptowały no może poza 90 letnią Babcią Daniela, wojującą katoliczka. Nigdy tez z powodu braku ślubu nie mielismy zadnych kłopotow - prawnych, obyczajowych itp....Tak sobie myslę, ze ten przysłowiowy papierek nie ma w gruncie rzeczy znaczenia, jak ludzie sie kochaja to i beda razem 50 lat, a jak coś jest nie tak to żaden ślub nie pomoże. Głowę dam, że nie jedna para małżenska rozwiodła sie przed upływem 8 roku bycia razem Pozdrawiam wszystkie kociołapowe Gofer mama Maksa Odpowiedz Link Zgłoś
katerzinka Re: Życie bez ślubu? 27.03.04, 20:54 Witajcie! znam sie z moim "chłopem" 14 lat, mieszkamy razem od 7 lat w tym roku mija 6 rocznica slubu cywilnego- zawartego z myslą o mniejszych podatkach )) mamy 4 m. córcie i jestesmy szczęśliwi. Koscielnego brać nie będziemy bo do szczęścia nam nie potrzebny, a poza tym byłoby to obłudne gdyż nie chadzamy do kościoła, nie praktykujemy jakby to ktos powiedział. Ale jak patrze na moich znajomych którzy brali kościelny bo tak wypada, to mnie skręca, po co tak oszukiwać samego siebie??? Nie są przez to ani lepsi ani szczęśliwsi! Pozdrawiam- Kacha Odpowiedz Link Zgłoś
kajami1 Re: Życie bez ślubu? 27.03.04, 22:07 Mimo, że jestem mężatką to i tak przedstawiając mojego Jarka mówię: "a to moja druga połowa". Czyli pasuje to do nas wszystkich bez względu na formalności (bo tym właśnie jest ślub). Pozdrawiam raz jeszcze. Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
pasik Re: Życie bez ślubu? 28.03.04, 15:40 Na pl.soc.rodzina ładnie to wymyślili: TOWARZYSZ ŻYCIA- proste i ładne. Ja osobiście mam męża, z którym żyłam 3 lata bez zalegalizowania związku i dobrze mi z tym nie było.Dziecko świetnie się bawiło na naszym slubie pozdr.Pasik Odpowiedz Link Zgłoś
gandzia4 Re: Życie bez ślubu? 28.03.04, 18:05 Moja mama żyje w takim związku już od 23 lat i mają z ojczymem 17 letnią córę. To był jej wybór za bardzo sparzyła się na moim ojcu. nie chciała ryzykować w razie "niewypału" ponownego prania brudów w sądzie. Żyje im się dobrze, sądzę, że lepiej niż nie jednemu zalegalizowanemu małżeństwu)) Ja też byłam za życiem na "kocią łapę", lecz w grę weszło mieszkanie i do jego przejęcia potrzebny był nam ślub)) Nie widzę nic złego w takich związkach, skoro dwojgu ludzi jest tak dobrze to ich sprawa. Gorszy mnie szybki ślub na siłę bo ona w ciąży i co ludzie na to powiedzą, a później męczą sie ze sobą a na to wszystko patrzy dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Życie bez ślubu? 29.03.04, 05:11 > sobie myslę, ze ten przysłowiowy papierek nie ma w gruncie rzeczy znaczenia Ha, bo to nie o papier chodzi, tylko o podpis!! Odpowiedz Link Zgłoś
1asia Re: Życie bez ślubu? 29.03.04, 12:26 Witajcie Ja jestem z moim facetem 11mcy a nasze malenstwo ma miesiacJak latwo zgadnac bardzo szybko nam wszystko poszlo, ale slubu nie bralismy .Tzn. ja bym chciala,ale tylko cywilny a to tylko dlatego bo go baaaaaaarrrdzoo kocham i podnieca mnie fakt ze bedzie mial na palcu obraczke)Wiem ze niektorzy moga pomyslec ze krutko sie znamy i co ja moge powiedziec o milosci do niego.Ale uwierzcie mi przeszlismy juz wiele i nie wiadomo kiedy nasze losy sie polepsza, ale obydwoje wiemy czego chcemy: siebie nawzajem p.s i dziekuje Bogu (choc nie uczeszczam tak do kosciola) ze dal mi moja coreczke i jej tatusia Odpowiedz Link Zgłoś
driadea do 1asi 30.03.04, 20:08 Ja wiedziałam, że spędzę resztę życia z moim niemężem po weekendzie znajomości Miłość to miłość, nie ma znaczenia, ile się znacie Ja jestem z moim 4 lata i mamy prawie półroczną Glorię Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
beata32 Re: Życie bez ślubu? - korzyści z ... 29.03.04, 17:20 Przepraszam, że tak sobie zażartuję, ale jestem nieco poodenerwowana, bo złożyłam papiery o przyjęcie do przedszkola mojego synka - jakbym wiedziała, że z przyjeciem do przedszkola mogą być takie problemy - to bym poczekała ze ślubem ... ... bo np. matki samotne mają absolutne pierwszeństwo. A przecież nikt nie sprawdza, czy matka jest samotna tylko w papierach ... prawda? Więc - jak macie kiedykolwiek w planach małżeństwo - to lepiej poczekajcie do przyjęcia Waszego dziecka do przedszkola Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
anula291 Re: Życie bez ślubu a........? 29.03.04, 23:02 Byłam żoną przez 10 lat,rozwód zakończył to tytułowanie!! obecnie żyję w wolnym związku 2 lata i jest dobrze, nie powiem ,że nigdy nie wezmę ślubu ale narazie nie opłaca mi sie to.Muszę myśleć takimi kategoriami bo mam 3 dzieci a tatus nie kwapi sie do płacenia alimentów, ja niestety nie zarabiam tyle aby móc zrezygnować z pieniążków.Mam do was pytanie , czy gdy chrzciliście swoje dzieci to nie mieliście problemów ? wiem że księża robią z tego problem zwłaszcza gdy można wziąśc slub kościelny.Ja jestem w takiej sytuacji że mogę zawrzeć slub kościelny. Jak to było u was? Odpowiedz Link Zgłoś
mabrulki Re: Życie bez ślubu? 30.03.04, 12:51 Witam. Trochę się boję że będzie atak na mnie za to co tu napiszę...Nie twierdzę ż tak się rzeczy mają u wszystkich par,ale twierdzę że dotyczy to sporej części tak zwanych wolnych związków.Tak było u mnie i tak było u mojej przyjaciółki (dopiero jak obie posłubiłyśmy naszych facetów to na jakichś pogaduchach wyznałyśmy to sobie wzajemnie). Jestem z moim mężem od 13 lat.Pierwsze 8 lat to jeszcze dzieciaki byliśmy,więc temat ślubu najpierw się nie pojawiał,ale stopniowo,stopniowo...Wtedy jednak wszedlkie tego typu plany torpedowali nasi rodzice,tzn.moi,od których jednak jeszcze byłam zależna.Wreście zamieszkaliśmy razem,wkrótce skończyłam studia i poszłam do pracy.W tym momencie nic już nie stało na przeszkodzie.A jednak...czekaliśmy kolejne prawie 3 lata! Na głos się mówiło:"ślub to papierek,nam nie potrzebny w naszej miłości",małżeństwo to instytucja","nie stać nas na wesele",wolne związki są bardziej prawdziwe" itd.itp.-inne cytaty powyżej w wypowiedziach dziewczyn. Mój chłopak/partner (jakoś to słowo mi nie pasiło nigdy)nagle zmienił front.Może nie nalegał,ale dawał do zrozumienia że on byłby bardziej zadowolony gdybyśmy ten ślub wzięli.Co gorsza zaczął sugerować że odmawiam ponieważ się boję,bo w głębi duszy wcale ne chcę być z nim do końca życia chociaż to sobie obiecyewaliśmy. Wściekałam się na niego bo naprawdę sama wierzyłam w te "slogany",które przytoczyłam. Ale coś się we mnie zaczęło łamać.Spędziłam długie miesiące na rozmyślaniach.Biłam się z myślami.I w końcu dotarło do mnie.Dotarła prawda:mój chłopak miał rację.Bałam się.Bo wcale nie byłam pewna.Czy chcę do końca życia ztym człowiekiem już zostać,z jego wadami i przywarami.Nigdy już nikogo nie poznać,nie przeżyć uniesień pierwszych spotkań.Te wszystkie obawy we mnie tkwiły gdzieś w podświadomości,skrywały się pod hasłąmi które tak gorąco głosiłam i w które na poziomie świadomości naprawdę wierzyłam,że to one są powodem mojej niechęci do ślubu.Nie chciałam się sama przed sobą przyznać. Gdy już to zrozumiałam czekała mnie decyzja.I w końcu podjęłam ją:zostaję z Nim.Z mężczyzną który nie jest doskonały i nieraz mnie wkurza,ale którego kocham i on mnie kocha.Który mnie nigdy nie zawiódł i poświęcał się dla mnie.Z moim ukochanym. Wzięliśmy ślub i wtedy pojęłam.To zrozumie tylko ktoś kto składa przysięgę w kościele.Te słowa nigdy nie są puste i bez znaczenia,mogą takie być jeśli naprawdę się nie kocha,ale wtedy nawet w wolnym związku będą łamane.Nie w przysiędze rzecz lecz w uczuciach i prawości.A złożenie tej przysięgi z pełną świadomością jest NAJWIĘKSZYM I NAJPIĘKNIEJSSZYM WYZNANIEM MIŁOŚCI. Cieszę się że jesteśmy małżeństwem.Coś mi pika w sercu gdy mówię "mój mąż". Odpowiedz Link Zgłoś
izams Re: Życie bez ślubu? 30.03.04, 14:34 Witaj mabruli - co do pierwszej części wywodu - tak zgadzam sie z Tobą , co do drugiej - zupełnie nie - niestety nie prawdą jest , że jak składasz przysiege małżeńską to nie są to słowa puste i bez znaczenia - właściwie wydaje mi się , że częściej takie są niż nie - mój kolega biorąc drugi ślub tak to podsumował - mówiłem te słowa po raz drugi i wiedziałem jak niewiele znacza w ustach młodych , pełnych nadziei i ideałów osób ( bo pierwszy ślub z fanfarami brał mając 20 lat a drugi ( bez fanfarów ) mając 38 , a że coś " pika " mówiąc " mój mąż " - wiesz mi chyba czasami też )))), poz, Iza Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: Życie bez ślubu? 30.03.04, 14:44 przysięgę można złożyć w kościele, w białej sukni, przy świadkach można ją także wyszeptać wprost do ucha, tak, żeby słyszał ją tylko ten, dla którego jest przeznaczona dla mnie i jedna i druga jest tyle samo warta ale tę do ucha już dałam i otrzymałam, ta przy świadkach nie jest mi potrzebna Odpowiedz Link Zgłoś
driadea Re: Życie bez ślubu? 30.03.04, 20:14 Przysięgę można składać niekoniecznie w kościele, można, jak mówi moja poprzdniczka, wprost do ukochanego ucha, można gdziekolwiek, jeśli to przysięga prosto z serca, wcale nie uważam, ze ta przy ksiedzu jest lepsza, wrecz przeciwnie... Odpowiedz Link Zgłoś