Dodaj do ulubionych

Jestem za dobra i miekka jako matka.

28.08.10, 19:06
Nie wiem czy pamietacie jak pisalam ze moja 15letnia corka zakochala sie w czasie wakacji w Polsce w 18,5 letnim chlopaku i bardzo chciala zeby ja puscic na reszte wakacji.
niektore emamy pisaly wtedy zeby zaprosic chlopaka do siebie.Wiec pomyslam w koncu corce musze ufac i tak dalej i zaprosilam.I wiecie co? przyjechal w piatek i mial zostac na wekend.Corka byla zaskoczona ze on nie moze nocowac razem z nia w jej pokoju (o matko) umowilismy sie ze on spi w jej pokoju a ona w drugim pokoju razem z siostra.O 23 ledwo co zapedzilam ja do drugiego pokoju i poszlismy spac a o 4,20 wstalam do toalety patrze a corki nie ma w tym pokoju w ktorym miala spac! Chlopaka maz spakowal i wsadzil w paciag rano a ona ryczy od rana.Ze przeciez nic nie robili ze ja niby nie mowilam ze ona nie moze do tamtego pokoju chodzic.(kurcze idiotke ze mnie robi czy co?) Jestem wkurzona ,i nigdy jej juz nie zaufam i w ogole dochodze do wniosku ze bylam dla niej za dobra i wszyskie jej zyczenia tylko spelniam a ona ma mnie w d....
Obserwuj wątek
    • rosapulchra-0 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 19:14
      mama-nastolatki napisała:

      > Nie wiem czy pamietacie jak pisalam ze moja 15letnia corka zakochala sie w czas
      > ie wakacji w Polsce w 18,5 letnim chlopaku i bardzo chciala zeby ja puscic na r
      > eszte wakacji.
      > niektore emamy pisaly wtedy zeby zaprosic chlopaka do siebie.Wiec pomyslam w k
      > oncu corce musze ufac i tak dalej i zaprosilam.I wiecie co? przyjechal w piatek
      > i mial zostac na wekend.Corka byla zaskoczona ze on nie moze nocowac razem z n
      > ia w jej pokoju (o matko) umowilismy sie ze on spi w jej pokoju a ona w drugim
      > pokoju razem z siostra.O 23 ledwo co zapedzilam ja do drugiego pokoju i poszlis
      > my spac a o 4,20 wstalam do toalety patrze a corki nie ma w tym pokoju w ktorym
      > miala spac! Chlopaka maz spakowal i wsadzil w paciag rano a ona ryczy od rana.
      > Ze przeciez nic nie robili ze ja niby nie mowilam ze ona nie moze do tamtego po
      > koju chodzic.(kurcze idiotke ze mnie robi czy co?) Jestem wkurzona ,i nigdy jej
      > juz nie zaufam i w ogole dochodze do wniosku ze bylam dla niej za dobra i wszy
      > skie jej zyczenia tylko spelniam a ona ma mnie w d....

      ale że co? zastałaś ich podczas uprawiania seksu?
      jeśli tak, to reakcja całkiem prawidłowa, jeśli nie, to może lepiej było
      spokojnie z małolatami pogadać? wyjaśnić bardzo poważnie i szczerze swoje obawy?

      a jeszcze jedno - rozmawiałaś z nimi o swoich obawach, zanim doszło do pójścia
      do łóżek?

      teraz niech dziewczyna nawet oczy wypłacze, ale nie musisz jej pilnować, żeby z
      tego zwariowania Ci z domu nie uciekła albo innego głupstwa nie popełniła i
      pilnuj kart bankowych.
      • rosapulchra-0 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 14:52
        teraz dopiero zobaczyłam, jakiego babola napisałam, powinno być tak:

        teraz niech dziewczyna nawet oczy wypłacze, ale musisz jej pilnować, żeby z
        tego zwariowania Ci z domu nie uciekła albo innego głupstwa nie popełniła i
        pilnuj kart bankowych.
    • triss_merigold6 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 19:14
      IMO ogłupiałaś z nadmiaru tolerancji, żeby obcego chłopaka zapraszać
      do domu, bo piętnastoletnia panna ma widzimisię. Narzeczeni, się
      znaleźli. Poryczy i przestanie, skróć jej smycz.
      • epistilbit Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 19:16
        Właśnie skróć smycz, bo za parę lat będziesz dawać na wycieczki do Romy do Boba tongue_out

        A serio to co oni robili w tym pokoju takiego okropnego?
      • attiya Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 14:45
        to ja już nie będę się dopisywać
        Triss wszystko napisała
    • anna-na Sama z siebie zrobiłaś idiotkę. 28.08.10, 19:15
      1. Wysłałaś córce sygnał, że seks jest czymś złym - nie licz, że przyjdzie do
      Ciebie jak do przyjaciółki zapytać o antykoncepcję. Będzie polegac na
      koleżankach i internecie, bo przecież seks to w domu temat tabu. BTW - mamy XXI
      wiek, 14latki nie bawią się lalkami, heloł!

      2. W jej rozumieniu ośmieszyłaś ją - jak to "mąż zawiózł chłopaka na dworzec"?!
      A czemu on winny? 18latek jest dorosły, pojechał do swojej dziewczyny. Najpierw
      się go zaprasza, a potem wywala z domu?

      3. Z poprzedniego wątku wynikało, że córka twierdzi,że zmarnowałaś jej życie tym
      wyjazdem, etc. I ma rację. Twoim zasra***m obowiązkiem jest złagodzić skutki
      TWOJEJ decyzji, tymczasem córka dostała sygnał, że nie może na Ciebie liczyć.
    • hertaba83 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 19:16
      nie zdziw się, jeśli córka w wieku 18 lat wyprowadzi sie z domu i
      tyle ja zobaczysz.
      Trzeba było ją uświadomoć nt sexu i jego konsekwencji, a nie dookoła
      obchodzisz sparwę.
      Ja bym na miejscu córki już się spakowała, niestety. Ale na sexie
      ich nie przyłapałaś no nie? Więc w czym problem? Chciała się
      nacieszyć jego obecnością.
      • triss_merigold6 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 19:23
        I gdzie byś, przepraszam, poszła mając 15 lat? Na dworzec?

        Dziewczynę i chłopaka należało uświadomić, że rodzice nie życzą
        sobie dwuznacznych sytuacji w ich obecności. Że to niestosowne, a ze
        strony chłopaka nadużycie uprzejmości gospodarzy.
        • gryzelda71 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 19:25
          No co ty.Powinni sie tego domyślić,wszak tacy dojrzali już są.
          Z tym odesłaniem chłopka to obciach.
          • triss_merigold6 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 19:29
            Tak, te "dojrzałe" nastolatki powinny się domyśleć, że rodzice mogą
            dostać piany, bo poczują się robieni w bambuko.
            Dlaczego obciach z odesłaniem chłopaka? To dom rodziców panienki,
            panienka nieletnia i własną chatą nie dysponuje więc w domu
            gospodarzy należałoby dostosować się i nie robić swobie wstydu ani
            nie wprowadzać niemiłej atmosfery.
            • gryzelda71 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 19:53
              Obciach.Nie omówili,co można co nie(przynajmniej takie mam wrażenie).
              I to sprawdzanie,czy córka posłuszna.Ech nieprzemyślane zupełnie posuniecie z
              zapraszaniem chłopaka i liczenie,że córka bedzie tylko przy stole z nim sie
              spotykać,zwłaszcza,ze zdziwiona była,ze oddzielne pokoje są przewidziane.
    • niezwykladziewczyna Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 19:34
      Co zobaczyłaś o 4.20 w pokoju, spali razem,rozmawiali?
      • mama-nastolatki Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 19:40
        Nie wiem co robili w pokoju bo nie weszlam a zawolalam corke.
        Moja corka jest juz dosc uswiadomiona jezeli chodzi o anatykoncepcje wiec to ze nie przyjdzie do mnie w tej sprawie juz mnie nie martwi to co ma wiedziec juz wie.
        Corka zawiodla moje zaufanie bo jej ufalam ze nie bedzie robic takich glupot a jednak to zrobila.Tak mi podziekowala za zaproszenie go i potraktowanie jak ,,prawie doroslej,, Przedtem plakala ze chce go zobaczy ja nie moglam wyslac do Polski ale chcialam cos dla niej zrobic i go zaprosilam jak widac nie bylo warto.
    • anna-na Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:35
      A jeżeli przypadkiem było tak, że oni zaplanowali sobie na czas tej wizyty swój
      pierwszy raz? Jakie Twoja córka będzie miała wspomnienia?
      Jeżeli zafundowałaś jej taką traumę, to naprawdę, nie zdziw się za kilka lat
      tego, co Twoja córka będzie Ci miała do powiedzenia.
      • landora Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:40
        > A jeżeli przypadkiem było tak, że oni zaplanowali sobie na czas tej wizyty swój
        > pierwszy raz? Jakie Twoja córka będzie miała wspomnienia?
        > Jeżeli zafundowałaś jej taką traumę, to naprawdę, nie zdziw się za kilka lat
        > tego, co Twoja córka będzie Ci miała do powiedzenia.

        Jeżeli piętnastolatka zaplanowała sobie "swój pierwszy raz", to bardzo dobrze,
        że rodzice się w porę zorientowali. A co, powinni byli może jeszcze im szampana
        zapewnić?
        • rosapulchra-0 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:41
          landora napisała:

          > > A jeżeli przypadkiem było tak, że oni zaplanowali sobie na czas tej wizyt
          > y swój
          > > pierwszy raz? Jakie Twoja córka będzie miała wspomnienia?
          > > Jeżeli zafundowałaś jej taką traumę, to naprawdę, nie zdziw się za kilka
          > lat
          > > tego, co Twoja córka będzie Ci miała do powiedzenia.
          >
          > Jeżeli piętnastolatka zaplanowała sobie "swój pierwszy raz", to bardzo dobrze,
          > że rodzice się w porę zorientowali. A co, powinni byli może jeszcze im szampana
          > zapewnić?

          biorąc pod uwagę fakt, że w dzisiejszych czasach wiek inicjacji seksualnej u
          nastolatek przesunął się do 12 r.ż., to twój pogląd jest lekko zacofany wink
          • landora Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 21:39
            Może w niektórych przypadkach się przesunął. Osobiście znam 18latki, które
            jeszcze nie miały swojego "pierwszego razu", więc to chyba nie jest reguła.
            No chyba, że rzeczywiście jestem taką strasznie zacofaną 28latką tongue_out
            • gku25 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 22:00
              No tak, 12 lat to całkiem odpowiedni wiek na bzykanie://
              • rosapulchra-0 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 22:22
                gku25 napisała:

                > No tak, 12 lat to całkiem odpowiedni wiek na bzykanie://

                nie twierdzę, że jest odpowiedni suspicious, ale takie są realia uncertain
                • echtom Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 23:32
                  > nie twierdzę, że jest odpowiedni suspicious, ale takie są realia uncertain

                  Podejrzewam, że te masowo bzykające się 12-latki i 99 % populacji rozpoczynające współżycie przed 18. urodzinami to urban legend. W tak przeerotyzowanej kulturze nie wypada po prostu się przyznawać, że ktoś zaczął w wieku 20+.
                • ma_dre Re: Do mamy-nastolatki 30.08.10, 13:41
                  a slyszalas o tym ze mamy bezposredni wplyw na realia?
        • nutka07 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:42
          Prezerwatywy kupic i w razie problemow pomoc.
        • triss_merigold6 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:43
          Taaa i hotel z jacuzzi oraz płatki róż.
          Piętnastolatka goniona hormonami może być głupia jak but, ale 18,5-
          letni chłopak powinien mieć nieco więcej wyczucia i taktu, żeby nie
          stawiać kompletnie obcych sobie dorosłych ludzi w niezręcznej
          sytuacji.
          • rosapulchra-0 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:46
            triss_merigold6 napisała:

            > Taaa i hotel z jacuzzi oraz płatki róż.
            > Piętnastolatka goniona hormonami może być głupia jak but, ale 18,5-
            > letni chłopak powinien mieć nieco więcej wyczucia i taktu, żeby nie
            > stawiać kompletnie obcych sobie dorosłych ludzi w niezręcznej
            > sytuacji.

            przepraszam, ale oczekiwanie od 18letniego chłopaka, któremu staje do wybicia
            oczu na widok odkrytego uda oczekujesz, że opanuje swoje hormony?? big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
            • nutka07 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:56
              Nie przesadzaj.
              Gdyby nastolatkowie nie panowali nad soba, tak jak piszesz to gwalty byly by
              normalnoscia.
              • rosapulchra-0 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:58
                nutka07 napisała:

                > Nie przesadzaj.
                > Gdyby nastolatkowie nie panowali nad soba, tak jak piszesz to gwalty byly by
                > normalnoscia.

                gwałty są zdecydowanie bardziej powszechne, niż ci się wydaje
                • nutka07 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:02
                  A Tobie sie wydaje, ze zrozumialas to co napisalam.
                  Napisalam normalnoscia, poki co nie sa.
                  Gdyby taki nastolatek nie panowal nad soba to znaczna wiekszosc dziewczyn czy
                  kobiet bylaby zgwalcona. Bo chlopcy nie byliby wstanie sie powstrzymac, tylko
                  szukaliby wszedzie ulgi.
        • anna-na Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:43
          Uważasz, że 15 lat to za wcześnie/za późno? Mamy XXI wiek, w tym wieku młodzież
          nie o takich rzeczach wie i nie takie rzeczy robi. Tak, dziewczyna powinna
          dostać od matki wsparcie, 90% jej koleżanek robi "to" w dyskotekach z niewiadomo
          kim, jej córka chciala to zrobić ze swoim chłopakiem, w domu swojej matki.
          Protekcjinalny ton wobec całej sprawy jest tu naprawdę nie na miejscu.
          • nutka07 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:47
            90%???
            Pokaz mi te 90% nastolatek biegajacych na dyskoteki.

            Jej corka zlamala zasady, ktore blyly ustalone.
            • anna-na Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:50
              Nie ustalone, lecz: narzucone. Podobnie jak wywiezienie córki za granicę i
              odcięcie ją w 100% od jej świata.
              • xxe-lka Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:53
                i to do Niemiec w dodatku. Kraj odcięty od swiata i cywilizacji normalniewink
              • nutka07 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:53
                Ale o czym Ty tu dyskutujesz?
                15letnia panna ma ustalac sama zasady?
                Miala zostac sama w Polsce?
              • rosapulchra-0 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:54
                anna-na napisała:

                > Nie ustalone, lecz: narzucone. Podobnie jak wywiezienie córki za granicę i
                > odcięcie ją w 100% od jej świata.

                masz rację: narzucone, ale czy wzięłaś pod uwagę fakt, że to dziecko, za które
                matka jest odpowiedzialna? i jakie odcięcie od świata? przepraszam, ale
                pirdolisz jak potłuczona suspicious
                • anna-na Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:58
                  A Ty czytasz bez zrozumienia. Napisałam o odcięciu od JEJ świata, czyt.:
                  koleżanek, szkoły, języka.
                  • rosapulchra-0 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:01
                    anna-na napisała:

                    > A Ty czytasz bez zrozumienia. Napisałam o odcięciu od JEJ świata, czyt.:
                    > koleżanek, szkoły, języka.

                    z tego co pamiętam, to dziewczynka ma kontakt ze swoimi koleżankami przede
                    wszystkim przez fotka.pl. nk.pl, gg, wakacje, nie jest zamknięta w piwnicy i
                    odcięta całkowicie od świata suspicious
                    • anna-na Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:04
                      Aha, świetnie, Ty byś chciała mieć taki kontakt ze swoimi znajomymi?
                      • rosapulchra-0 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:08
                        anna-na napisała:

                        > Aha, świetnie, Ty byś chciała mieć taki kontakt ze swoimi znajomymi?

                        mam właśnie taki, tak samo jak moje dzieci, więc wiem, o czym mówię
                        • anna-na Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:12
                          No widzisz, rzecz gustu, bo ja bym nie chciała za nic w świecie. Moja mama też nie.
          • deodyma Re: Do mamy-nastolatki 29.08.10, 08:28

            anna-na napisała:

            > Uważasz, że 15 lat to za wcześnie/za późno? Mamy XXI wiek, w tym
            wieku młodzież
            > nie o takich rzeczach wie i nie takie rzeczy robi. Tak, dziewczyna
            powinna
            > dostać od matki wsparcie, 90% jej koleżanek robi "to" w
            dyskotekach z niewiadom
            > o
            > kim, jej córka chciala to zrobić ze swoim chłopakiem, w domu
            swojej matki.
            > Protekcjinalny ton wobec całej sprawy jest tu naprawdę nie na
            miejscu.


            co ty pie...dsz kobieto???
            to, ze rowiesnice jej corki pruja sie na lewo i prawo z bog wie kim,
            to znaczy, ze tamta ma godzic sie na uprawianie seksu w domu przez
            swoja 15 letnia corke???
            walnij sie w lepetyne wariatkobig_grin
            nie kazda mamusia musi byc tolerancyjna az do tego stopnia i ja sama
            postapilabym podobnie do autorki watku.


            -
            z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotnabig_grin
        • xxe-lka Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:46
          anno pogięło Cię, że tak się brzydko zapytam?
          Nie życzyłabym sobie, żeby moja 15-letnia córka współżyła z miłością swojego
          życia pod moim dachem
          Co rodzice mieli zrobić? Świece postawić i łóżko płatkami róż obsypać?
          Dziwię się, że w ogóle zaprosili ukochanego córci pod swój dach. A chłopak
          zupełnie bez klasy się zachował.

          A obraz córki wyłania mi się taki - egzaltowana histeryczka, robiąca matkę w
          balona i stosująca szantaż emocjonalny bo mama ośmieliła się ją wywieźć za
          granice. Znam fajne nastolatki z którymi można się dogadać, pójść na kompromis.
          Ta tutaj opisywana na taką nie wygląda
      • mama-nastolatki Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:41
        anna-na napisała:

        > A jeżeli przypadkiem było tak, że oni zaplanowali sobie na czas tej wizyty swój
        > pierwszy raz? Jakie Twoja córka będzie miała wspomnienia?
        > Jeżeli zafundowałaś jej taką traumę, to naprawdę, nie zdziw się za kilka lat
        > tego, co Twoja córka będzie Ci miała do powiedzenia.

        Kurcze kobieto opanuj sie! jaki pierwszy raz?! Ona ma 15 lat a on ponad 18 za to grozi prokurator! Juz nie przesadzaj z ta tolerancja dobrze.
        • anna-na Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:47
          Akurat za 15 lat to żaden prokurator nie grozi, a poza tym od kiedy to tak
          bardzo liczymy się z literą prawa, kiedy chodzi o nasze sprawy intymne? wink

          Nie denerwuj się, dałaś plamę, córka oddali się od Ciebie jeszcze bardziej.
          Układaj sobie życie z Niemcem, tylko nie zagap się, jak za kilka lat (jak córki
          "przypadkiem" wyjedzie na studia np. do Polski i "przypadkiem" zwiąże się z
          jakimś Polakiem) pewnego dnia przestanie dzwonić telefon.
          • rosapulchra-0 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:51
            anna-na napisała:

            > Akurat za 15 lat to żaden prokurator nie grozi, a poza tym od kiedy to tak
            > bardzo liczymy się z literą prawa, kiedy chodzi o nasze sprawy intymne? wink
            >
            > Nie denerwuj się, dałaś plamę, córka oddali się od Ciebie jeszcze bardziej.
            > Układaj sobie życie z Niemcem, tylko nie zagap się, jak za kilka lat (jak córki
            > "przypadkiem" wyjedzie na studia np. do Polski i "przypadkiem" zwiąże się z
            > jakimś Polakiem) pewnego dnia przestanie dzwonić telefon.

            ty też uważaj na swoją pociechę suspicious
            • anna-na Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:53
              Ja na szczęście nie mam dziecka.
              • xxe-lka Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:54
                No i jesteśmy w domu.
                Faktycznie szczęście, że go nie maszsmile
                • anna-na Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:02
                  Tak, cieszę się, szczególnie ze względu na możliwość trzeźwej oceny świata (nie
                  wmawiam sobie, że 15latki nie mają pojęcia o seksie, sama niedawno byłam
                  15latka) i brak problemów z cyklu kupki/zupki/nadwaga smile
                  • paris4 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:46
                    Nikt nie mówi, że 15 latki nie mają pojęcia o seksie
                    Tylko mówi się w tym wątku o nadużyciu gościnności i zaufania rodziców, burackim
                    zachowaniu szanownego gościa, oraz pannicy włażącej matce na głowę i
                    szantażującej ją emocjonalnie
              • rosapulchra-0 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:55
                anna-na napisała:

                > Ja na szczęście nie mam dziecka.

                masz rację - na szczęście dla dziecka
                • anna-na Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:00
                  Jezu, no cud, miód i orzeszki, nie ma to jak ubliżyć obcej osobie na forum,
                  tylko dlatego, że w jednej sprawie ma inne zdanie smile
                  • rosapulchra-0 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:02
                    anna-na napisała:

                    > Jezu, no cud, miód i orzeszki, nie ma to jak ubliżyć obcej osobie na forum,
                    > tylko dlatego, że w jednej sprawie ma inne zdanie smile

                    inne - tak, ale głupie - nie
              • deodyma Re: Do mamy-nastolatki 29.08.10, 08:30

                anna-na napisała:

                > Ja na szczęście nie mam dziecka.




                wiec jak ktos ci juz to dziecko zrobi, osiagnie wiek 12-15 lat9
                kiedy to zaczynaja juz dzieciatka w tym wieku wspolzyc), wtedy sie
                zacznij wypowiadac na ten temat, ok?
                na razie jestes zielona w tym temaciku, jak trawka wiosenna i tyle.
          • nutka07 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:51
            O matko ale scenariusze piszesz.

            Jak narazie autorka probujac zlagodzic skutki przeprowadzki wg pomyslow corki
            zle na tym wychodzi, ale Ty sobie ubzduralas ze to ona jest wszyskiemu winna.
            Przeciez taka 15latka robi to wszystko nieswiadomie.
            • anna-na Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:56
              NIEŚWIADOMIE?! Nieświadomie to niemowlę wali kupę w pieluchę.
              A ile Ty masz lat? 80? Zapomniałaś, jak to jest mieć 15 lat? Naprawdę człowiek
              jest wtedy takim prosięciem, co tylko hormonami się kieruje?
              Miałam w szkole znajomych, którzy od 13 roku życia mieszkali w internacie, ja
              sama mieszkałam bez rodziców od 17 roku życia i w ciążę nie zaszłam, w nałóg nie
              wpadłam, uczyłam się i jeszcze umiałam oszczędzać pieniądze.
              • nutka07 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:58
                To byla ironia i odnosila sie to histerii i szantazow nastolatki.
              • deodyma Re: Do mamy-nastolatki 29.08.10, 08:33

                anna-na napisała:

                > NIEŚWIADOMIE?! Nieświadomie to niemowlę wali kupę w pieluchę.
                > A ile Ty masz lat? 80? Zapomniałaś, jak to jest mieć 15 lat?
                Naprawdę człowiek
                > jest wtedy takim prosięciem, co tylko hormonami się kieruje?
                > Miałam w szkole znajomych, którzy od 13 roku życia mieszkali w
                internacie, ja
                > sama mieszkałam bez rodziców od 17 roku życia i w ciążę nie
                zaszłam, w nałóg ni
                > e
                > wpadłam, uczyłam się i jeszcze umiałam oszczędzać pieniądze.




                dzieciaku, ile masz lat?
                ja sama w wieku 15 a nawet 20 lat nie myslalam jeszcze o seksie i
                wiele jest takich osob, ktore nie kieruja sie HORMONAMI, jak to
                pieknie ujelasbig_grin
                zastanow sie, co piszesz.
                • menodo ani za dobra, ani za miękka 29.08.10, 11:30
                  Mysle, ze po prostu malo rozsadnie sie zachowalas. Dzialasz pod wplywem poczucia
                  winy jakie wzbudza w Tobie corka (pisalas o tym w poprzednim watku) a poczucie
                  winy czesto konczy sie niekontrolowanymi wybuchami agresji wobec osob,ktorych
                  dotyczy.

                  Najpierw pozwalasz soba manipulowac, ulegasz histeriom corki, mimo ze mialas
                  podstawy aby jej nie ufac (klamstwo z wiekiem chlopaka, zdjecie jak caluja etc.)
                  - potem udajesz zaskoczona, ze dzieci nie zasnely grzecznie w lozeczkach i w
                  efekcie ostentacyjnie przepedzasz chlopaka jak kocura molestujacego Twoja
                  niewinna kotke, pograzajac oboje w rozpaczy, z ktorej dlugo sie nie wydobeda...I
                  jeszcze nazywasz siebie za dobra i zbyt miekka, oczekujac pocieszenia na forum.

                  Co mozesz teraz zrobic? Najpierw uspokoj sie, wycisz. Moze znajdz jakiegos
                  dobrego terapeute;moze w ogole potrzebna Wam terapia rodzinna?
                  Pamietaj, ze to, co zafundowalas swojej corce - bedzie pamietala cale zycie;moze
                  Ci wybaczy, a moze nie.

                  Zadne zasady moralne ani przepisy dotyczace ciszy nocnej nie usprawiedliwiaja
                  upokorzenia jakie zafundowalas obojgu tym mlodym ludziom. Wyobrazasz sobie jak
                  oni sie teraz czuja? Niezaleznie od tego, co sie w tym pokoju o 4 rano dzialo.

                  Nie chce poglebiac Twojego poczucia winy wobec dziecka, szczerze radze Ci,abys
                  sprobowala odnalezc z nim bliskosc i zaufanie.

                  Sama jestem matka 17-letniej corki,ktora od roku ma chlopaka. W moim domu tez
                  obowiazuje zasada, ze nastolatkowie spia w oddzielnych pokojach. Gdyby moja
                  corka naruszyla te zasade - tez wywolalabym mloda z pokoju, a nastepnego dnia
                  powiedzialabym obojgu jak sie czuje, kiedy ktos w moim domu lamie zasady i
                  posluchalabym co oboje maja mi do powiedzenia.

                  Twoja reakcja z "deportacja" chlopaka byla nieadekwatna wlasnie dlatego, ze juz
                  wczesniej nie mialas do obojga mlodych zaufania, a na wizyte corki zgodzilas sie
                  pod presja corki i podswiadomie oczekiwalas "najgorszego".

                  Wybacz szczerosc, ale sama o nia prosilas. Bardzo Ci wspolczuje, bo wydaje mi
                  sie, ze najgorsze dopiero przed Toba. W relacjach z corka osiagnelas dno, teraz
                  staraj sie od niego odbic. Pamietaj, ze Twoja corka ma15 lat,ma prawo byc
                  niedojrzala i nieodpowiedzialna - dlatego to na Tobie spoczywa obowiazek
                  znalezienia wyjscia z tej sytuacji.
                  (Przy czym od razu mowie - nie obciazam Cie wina za to, ze "wyszlas za Niemca"
                  ani ze nie oddalas mlodym swojego malzenskiego lozkasmile)

                  Zycze spokoju. Wiecej szczerych rozmow o uczuciach i relacjach,mniej o zasadach
                  i powinnosciach. Pozdrawiam
                  • triss_merigold6 Tak to jest w nastoletnim życiu 29.08.10, 11:37
                    Tak to jest w nastoletnim życiu, że czasem się zaliczy przypał i
                    głupią sytuację. Bez przesady z tą rozpaczą, wakacyjne miłości na
                    odległość się kończą zwykle po pierwszym miesiącu szkoły. Panienka
                    fochy postrzela, popłacze, byle tego nie karmić i nie roztrząsać za
                    bardzo, bo jeszcze uzna, że autentycznie ma powód do głębokiej
                    rozpaczy.
                    • menodo Re: Tak to jest w nastoletnim życiu 29.08.10, 11:55
                      To prawda, ale biorac pod uwage wczesniejsze watki autorki - nie jest to
                      standardowa sytuacja nastoletniego przypalu i pokoleniowego scierania sie.
                      Czym innym jest wyproszenie z domu chlopaka, ktorego zastalo sie w lozku
                      nastoletniej corki po wczesniejszym powrocie do domu.

                      A co innego ten konkretny przypadek - moim zdaniem o wiele bardziej
                      skomplikowany i przez to znacznie bardziej dramatyczny.
                  • echtom Re: ani za dobra, ani za miękka 29.08.10, 14:04
                    > Pamietaj, ze to, co zafundowalas swojej corce - bedzie pamietala cale zycie; moze Ci wybaczy, a moze nie.

                    No już nie przesadzaj - większe traumy miłosne z czasem spływają po człowieku. Ja też przeżyłam traumę, kiedy jako 16-latka gościłam w domu swoją pierwszą miłość. Szykowałam z mamą podwieczorek, a tata w tym czasie zabawiał gościa, pokazując mu album z moimi nagimi zdjęciami z czasów niemowlęcych. Wtedy chciałam go zabić, teraz się z tego śmieję.
                    • menodo Re: ani za dobra, ani za miękka 29.08.10, 15:33
                      No już nie przesadzaj - większe traumy miłosne z czasem spływają po człowieku.
                      > Ja też przeżyłam traumę, kiedy jako 16-latka gościłam w domu swoją pierwszą mił
                      > ość. Szykowałam z mamą podwieczorek, a tata w tym czasie zabawiał gościa, pokaz
                      > ując mu album z moimi nagimi zdjęciami z czasów niemowlęcych. Wtedy chciałam go
                      > zabić, teraz się z tego śmieję."

                      to ma byc przyklad traumy? Porownywalnej z sytuacja corki autorki watku?
                      No nie wiem,chyba ze tata jakies swinskie dowcipy przy tym opowiadal i mrugal
                      porozumiewawczo okiem do Twojego chlopaka, a chlopakpo tej wizycie juz nigdy sie
                      do Ciebie nie odezwal; ale jak rozumiem nie bylo w tym nic oblesnego, wiec
                      sytuacja po latach jak najbardziej do wybaczenia.
                    • falka32 Re: ani za dobra, ani za miękka 29.08.10, 15:36
                      echtom napisała:

                      > > Pamietaj, ze to, co zafundowalas swojej corce - bedzie pamietala cale zyc
                      > ie; moze Ci wybaczy, a moze nie.
                      >
                      > No już nie przesadzaj - większe traumy miłosne z czasem spływają po człowieku.

                      Nie chodzi o traumę miłosną, tylko o upokorzenie. Imienia chłopaka może potem
                      już nie pamiętać, a upokorzenie będzie nadal.
                      • rosapulchra-0 Re: ani za dobra, ani za miękka 29.08.10, 16:08
                        falka32 napisała:

                        > echtom napisała:
                        >
                        > > > Pamietaj, ze to, co zafundowalas swojej corce - bedzie pamietala ca
                        > le zyc
                        > > ie; moze Ci wybaczy, a moze nie.
                        > >
                        > > No już nie przesadzaj - większe traumy miłosne z czasem spływają po człow
                        > ieku.
                        >
                        > Nie chodzi o traumę miłosną, tylko o upokorzenie. Imienia chłopaka może potem
                        > już nie pamiętać, a upokorzenie będzie nadal.

                        piprzycie jak potłuczone suspicious albo przynajmniej po traumatycznym gwałcie przez
                        bandę zboczeńców suspicious co wy wiecie o traumie?
                      • echtom Re: ani za dobra, ani za miękka 29.08.10, 16:18
                        > Imienia chłopaka może potem już nie pamiętać, a upokorzenie będzie nadal.

                        To też z czasem minie, chyba że młoda jest typem masochistki dozgonnie rozgrzebującej wszelkie doznane "traumy". Mnie po lekturze kolejnych postów autorki zaczyna niepokoić co innego - zupełny brak chęci poznania własnego dziecka, tylko założenie, że na pewno jest taka jak te wszystkie głupie nastolatki, o których mówi się w mediach, więc trzeba ją stale kontrolować i profilaktycznie wszystkiego zabronić. No i ten tekst o wychowaniu i poświęceniu. Normalnie jakbym własną matkę słyszała - a takie podejście jest dla relacji rodzinnych bardziej niszczące niż jakiś pojedynczy przypał.
          • xxe-lka Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:52
            z Niemcem to nie? My tu w Polsce ich nie lubimy i córka z Polakiem się zwiąże i
            zniemczonej matki telefonem nie zaszczyci. Lecz się
            • anna-na Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:05
              Mój post nie miał akurat takiej wymowy, ale cóż, tlumaczyć się nie będę.
          • mama-nastolatki Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:04
            anna-na napisała:


            > Układaj sobie życie z Niemcem, tylko nie zagap się, jak za kilka lat (jak córki
            > "przypadkiem" wyjedzie na studia np. do Polski i "przypadkiem" zwiąże się z
            > jakimś Polakiem) pewnego dnia przestanie dzwonić telefon.

            Ty ile ty masz lat? tez 15? Jakie ukladanie sobie zycia z Niemcem? to jest moj maz od kilku lat ,ktory jest dla mojej starszej corki ojcem zycie to my juz mamy z nim ulozone.A to ze malolata swiruje to nie jest powod zebys ty mi wypominala ze moj maz jest Niemcem.Wez sie odwal..
            • anna-na Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:08
              Dotknęłam jakiegoś czułego punktu? Naprawdę, nie wiem, jak Twój mąż ma na imię,
              narodowość to jedyna cecha, o której wiem. Zastąp "Niemca" czymkolwiek innym.

              Ja nie mam 15 lat, natomiast rozmowa ze sformułowaniami "weź się odwal" jest
              charakterystyczna dla tego właśnie wieku. Emocje poniosły, co zasugerowałam Ci,
              że jesteś złą matką?
              • nutka07 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:11
                Emocje ponosza Ciebie od pierwszego wpisu w tym watku.
                • gryzelda71 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:16
                  Może tez ma traumę po pierwszym razie(a raczej jego braku)smile
                  • anna-na Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:22
                    Istnieją ludzie, którzy kochają się w celach innych niż rozród. To, że nie mam
                    dzieci, nie oznacza, że się nie kocham. A swój pierwszy raz pamiętam dobrze, bo
                    na szczęście nie musiałam go siłą wymazywać z pamięci.
                    • rosapulchra-0 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:27
                      anna-na napisała:

                      > Istnieją ludzie, którzy kochają się w celach innych niż rozród. To, że nie mam
                      > dzieci, nie oznacza, że się nie kocham. A swój pierwszy raz pamiętam dobrze, bo
                      > na szczęście nie musiałam go siłą wymazywać z pamięci.


                      jestem pod wrażeniem takiego wyznania, naprawdę.
                    • gryzelda71 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:30
                      A co mają do tego dzieci?
                      • anna-na Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:35
                        A na jakiej podstawie zasugerowałaś, że nie uprawiałąm nigdy seksu?
                        • gryzelda71 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:36
                          Z faktu napadnięcie na autorkę,ze córci nie ułatwiła tego.
                          • anna-na Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:40
                            Między "ułatwić" (w znaczeniu jakiegoś patologicznego zachęcania do seksu w
                            młodym wieku), a "zaakceptować naturalne potrzeby młodej kobiety" jest jeszcze
                            TAAAKAAA droga.
                            • gryzelda71 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:42
                              No nie u ciebie.
                            • anta1981 Zaraz zaraz 28.08.10, 20:46
                              Jeśli matka nie umieściła chłopaka i dziewczyny w jednym pokoju to chyba jasne
                              jest, że nie mogą tam ze sobą przebywać a szczególnie już w nocy. Jak chcieli
                              pogadać to mogli siedzieć w salonie na kanapie.
                • anna-na Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:17
                  Może nie emocje, mam inne tematy do emocjonowania się, ale przyznam, że jestem
                  zdziwiona brakim empatii dla własnego dziecka. O niemowlakach piszecie na tym
                  forum per "dzidziuś", opowiadacie o mistycznych przeżyciach ciąży i
                  macierzyństwa, a o 15latce piszcie jako o głupiej gó...arze, odbieracie jej
                  prawo do decydowania o sobie, chwalicie jej matkę za to, że wywiosła ja za
                  granicę i odcięła od dawnego życia. Dziwnie pojęta solidarność.
                  Aż tak się boicie, że Wasze dzieci TEŻ będą uprawiać seks?
                  • claudel6 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:50
                    anna-na, brawo! bardzo celnie.

                    czy chcemy czy nie nastolatki rozpoczynają wcześniej współżycie niż osiągaja
                    pelnoletność i matka albo się z tym pogodzi i nie bedzie tramuatyzować corki
                    albo przesunie się na pozycje obłudnego kontrolera, przed którym córka będzie
                    sie ukrywać nie tylko ze swoim życiem intymnym.
                    btw, to jaki wiek jest dobry na rozpoczęcie współżycia? 18 lat? 20? bo wy tak
                    zaczynałyście?
                    jestem matką córki i mam nadzieję, że za te naście lat będę pamiętać, ze sama
                    kiedys miałam 15 lat i miałam juz pierwsze doświadczenia seksualne za sobą.
                    które mnie nie zdemoralizowały ani nie straumatyzowały. i na moje szczęście
                    miałam matkę, która nie uważała, że musi strzec mojego dziewictwa jak cerber, bo
                    nie uważała, że sex to jest jakas krzywda, przed która trzeba mnie bronić.
                    • rosapulchra-0 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:56
                      claudel6 napisała:

                      > anna-na, brawo! bardzo celnie.
                      >
                      > czy chcemy czy nie nastolatki rozpoczynają wcześniej współżycie niż osiągaja
                      > pelnoletność i matka albo się z tym pogodzi i nie bedzie tramuatyzować corki
                      > albo przesunie się na pozycje obłudnego kontrolera, przed którym córka będzie
                      > sie ukrywać nie tylko ze swoim życiem intymnym.
                      > btw, to jaki wiek jest dobry na rozpoczęcie współżycia? 18 lat? 20? bo wy tak
                      > zaczynałyście?
                      > jestem matką córki i mam nadzieję, że za te naście lat będę pamiętać, ze sama
                      > kiedys miałam 15 lat i miałam juz pierwsze doświadczenia seksualne za sobą.
                      > które mnie nie zdemoralizowały ani nie straumatyzowały. i na moje szczęście
                      > miałam matkę, która nie uważała, że musi strzec mojego dziewictwa jak cerber, b
                      > o
                      > nie uważała, że sex to jest jakas krzywda, przed która trzeba mnie bronić.

                      kolejna, która po swojemu zrozumiała, że dziewczynka i jej chłopak złamali
                      zasadę domu - śpią osobno, koniec, kropka.
                      • claudel6 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 21:19
                        ale przecież ta zasada nie była celem samym w sobie, tylko środkiem. autorka
                        ustaliła taką zasadę, by zapobiec współżyciu jej córki z chłopakiem. dlatego
                        zrobiła taka aferę za jej złamanie - bo cholernie sie tego współzycia obawia
              • mama-nastolatki Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:14
                anna-na napisała:

                > Dotknęłam jakiegoś czułego punktu? Naprawdę, nie wiem, jak Twój mąż ma na imię,
                > narodowość to jedyna cecha, o której wiem. Zastąp "Niemca" czymkolwiek innym.
                >
                > Ja nie mam 15 lat, natomiast rozmowa ze sformułowaniami "weź się odwal" jest
                > charakterystyczna dla tego właśnie wieku. Emocje poniosły, co zasugerowałam Ci,
                > że jesteś złą matką?

                Nie ,ale zasugerowalas ze ukladam sobie zycie z kims kosztem corki.
                wiec wyobraz sobie ze jest to moj maz ktory od kilku lat wychowuje te corke.Wiec ukladani z nim zycia nie ma nic wspolnego z ciepieniem mojej corki.
                Jezeli dla ciebie dobra mama to taka co pozwala spoac z 18latkiem 15latce to tak jestem zla matka i ciesze sie z tego.Bo nie wiadomo jaka bym byla bacia wiec lepiej ze teraz jestem zla matka.
                • anna-na Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:21
                  > Nie ,ale zasugerowalas ze ukladam sobie zycie z kims kosztem corki.

                  a tak nie jest? przecież przeprowadziłaś się wbrew jej woli.

                  > wiec wyobraz sobie ze jest to moj maz ktory od kilku lat wychowuje te corke.Wie
                  > c ukladani z nim zycia nie ma nic wspolnego z ciepieniem mojej corki.

                  Jak widać ma.

                  > Jezeli dla ciebie dobra mama to taka co pozwala spoac z 18latkiem 15latce to ta
                  > k jestem zla matka i ciesze sie z tego.Bo nie wiadomo jaka bym byla bacia wiec
                  > lepiej ze teraz jestem zla matka.

                  Zła matka to taka, co traktuje córkę, jak idiotkę.
                  • mama-nastolatki Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:24

                    Aniu nie bede juz wiecej odpisywac na twoje bzdrurne posty bo z dzieciakami nie dyskutuje o powazych sprawch.Dorosnij wychowaj wlasne dziecko to pogadamy.
                    • anna-na Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:29
                      Dorosła już jestem, po prostu nie wszystkie dorosłe kobiety marzą o posiadaniu
                      dziecka smile
                      idź idź, zobacz, czy córce smycz się nie poluzowała.
                • nangaparbat3 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 23:29
                  > Jezeli dla ciebie dobra mama to taka co pozwala spoac z 18latkiem 15latce to ta
                  > k jestem zla matka i ciesze sie z tego.Bo nie wiadomo jaka bym byla bacia wiec
                  > lepiej ze teraz jestem zla matka.

                  W kółko powtarzasz, że 15latka z 18latkiem, nie mogę zrozumiec, dlaczego to
                  akurat tak Cie bulwersuje.
              • rosapulchra-0 Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 20:24
                anna-na napisała:

                > Dotknęłam jakiegoś czułego punktu? Naprawdę, nie wiem, jak Twój mąż ma na imię,
                > narodowość to jedyna cecha, o której wiem. Zastąp "Niemca" czymkolwiek innym.
                >
                > Ja nie mam 15 lat, natomiast rozmowa ze sformułowaniami "weź się odwal" jest
                > charakterystyczna dla tego właśnie wieku. Emocje poniosły, co zasugerowałam Ci,
                > że jesteś złą matką?


                nie, zachowałaś się jak gó...arz i autorka postu ma pełne prawo poczuć się urażona!
          • 3-mamuska anna 28.08.10, 20:13
            Ania mam dokladnie takie samo zdanie jak ty.Ciekawa jestem ktora taka chetna i
            pojechalaby do innego kraju bez jezyka i to w trudnym wieku.
            Ja mialam taka matke w wieu 16 lat wyprowadzilam sie do taty i przez kilka
            miesiecy matka mnie na oczy nie widziala.
            Co do chlopaka,moze poprostu rozmawiali sobie,chcieli nacieszyc sie soba.
            U mnie tez kiedys tato nakryl chlopaka w pokoju o polnocy. zapukal i wszedl on
            siedzial a krzesle ja na lozku rozmawialismy,przyszedl po plyte, ktora mi
            pozyczyl,plyta byla starszego brata wzial bez jego zgody,i brat wieczorem po
            powrocie do domu kazal mu ja natychmiast przyniesc.

            Dla mnie to totalna bzdura wywalac chlopaka,bo jesli tylko rozmawiali to corka
            ci nigdy wiecej nie zaufa i bedzie jeszcze bardziej kreciec,a jesli ze soba
            spoali to i tak juz po fakcie,a ze jest uswiadomiona to bardzo dobrze.
            Nawet jesli to byl jej pierwszy raz to chyba lepiej w domu niz gdzies na szybko
            gdzie popadnie.
            • mama-nastolatki Re: anna 28.08.10, 20:19
              3-mamuska napisała:

              > Ania mam dokladnie takie samo zdanie jak ty.Ciekawa jestem ktora taka chetna i
              > pojechalaby do innego kraju bez jezyka i to w trudnym wieku.

              Hej a sklad wzielas to ze moja corka nie znala jezyka wyjedzajac do Niemiec? Znala bardzo dobrze w mowie i pismie bo kilka lat wczesniej mieszkalismy z mezem Niemcem w PL.Wiec taka biedna zagubiona to nie jest ,pozatym ma tu duzo kolezanek i kolegow.


              • 3-mamuska Re: anna 28.08.10, 20:31
                mama-nastolatki napisała: > Hej a sklad wzielas to ze moja corka nie znala
                jezyka wyjedzajac do Niemiec? Zn
                > ala bardzo dobrze w mowie i pismie bo kilka lat wczesniej mieszkalismy z mezem
                > Niemcem w PL.
                No to super ,ze w tym wzgledzie bylo jej lzej,ale ja i tak mam zdanie ze ty
                wyjechalas, by ty chcesz byc szczesliwa co nie bardzo moze przeklada sie na
                szczesliwe dziecko.
                Jak sie niby mowi ze szczesliwa mama to szczesliwe dziecko,jakos teraz widac ze
                nie zawsze tak nie jest.
                Wystarczy czasem poogladac swiat wedlog dziecka,rodzice mysla ze tak wszystko
                wspaniale robia, ale tylko z ich strony.
                A i nie bronie twojej corki ,bo ty jestes jej matka i jak matka zawsze chce dla
                dziecka jak najlepiej.
                Chodzi mi tylko ze zawsze po prostu sa dwie strony medalu.
              • rosapulchra-0 Re: anna 28.08.10, 20:32
                mama-nastolatki napisała:

                > 3-mamuska napisała:
                >
                > > Ania mam dokladnie takie samo zdanie jak ty.Ciekawa jestem ktora taka che
                > tna i
                > > pojechalaby do innego kraju bez jezyka i to w trudnym wieku.
                >
                > Hej a sklad wzielas to ze moja corka nie znala jezyka wyjedzajac do Niemiec? Zn
                > ala bardzo dobrze w mowie i pismie bo kilka lat wczesniej mieszkalismy z mezem
                > Niemcem w PL.Wiec taka biedna zagubiona to nie jest ,pozatym ma tu duzo kolezan
                > ek i kolegow.
                >
                >
                mamo nastolatki - nie tłumacz się, zawsze się znajdą takie, które będą wiedziały
                lepiej, gdzie Cię swędzi.
      • mia_siochi Re: Do mamy-nastolatki 28.08.10, 19:55
        anna-na napisała:

        > A jeżeli przypadkiem było tak, że oni zaplanowali sobie na czas tej
        wizyty swój
        > pierwszy raz? Jakie Twoja córka będzie miała wspomnienia?
        > Jeżeli zafundowałaś jej taką traumę, to naprawdę, nie zdziw się za
        kilka lat
        > tego, co Twoja córka będzie Ci miała do powiedzenia.

        No i co sie takiego stało, nie demonizuj tak tego "pierwszego razu",
        tylko w Harleqiunach "czarodziejski pierwszy raz" zostawia piętno na
        całe życie big_grin
    • rosapulchra-0 Jasne, teraz zjedzcie żywcem autorkę posta :> 28.08.10, 19:39
      Bo wszystkie byłyście takie moralne, znałyście zasady i się ich trzymałyście
      rzep psiego ogona suspicious

      Cała sytuacja jest wysoce emocjonalna, 15 - letnia dziewczyna zakochana, więc
      zupełnie nie ma obiektywnego poglądu nawet na swoje postępowanie, matka miała
      pełne prawo wyrzucić chłopaka z domu, bo jako gość złamał zasady w jej domu.

      Wyobraźcie sobie tylko, że wasze pociechy (robiące teraz kupki w pampersy) za
      kilkanaście lat odwiną wam jeszcze gorszy numer, choć.. tutaj akurat nie ma co
      od was oczekiwaćsad
    • nutka07 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 19:41
      Nie no pewnie matka wszystkiemu winna.
      A tego, ze corka wbrew ustaleniom poszla w nocy po cichu do chlopaka, tego juz
      nie widzicie. I faktu, ze matka zaprosila jej swieza milosc do domu tez nie
      docenila.
    • czar_bajry Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:05
      big_grin proszę Cię młoda nigdy nie byłaś czy już nie pamiętasz?
      To było do przewidzenia że ona do niego pójdzie, jeśli mieli iść do łóżka to i
      tak poszli bez względu gdzie młoda miała spać.
      Dałaś dupy razem z mężem po pierwsze dlatego że o 23 kazałaś iść spać- oni byli
      stęsknieni a ty jak przedszkolakowi o 23 ząbki paciorek i spać a po drugie że
      chłopaka wywaliliście.
      Trzeba było dać im posiedzieć nawet przez pół nocy a jeśli już tak się stało jak
      się stało trzeba było pogadać z obojgiem i powiedzieć czy się niepokoicie a nie
      spakować i na pociąg odstawić.
      Pewna jesteś że wyjechał?
      Tak miałaś ich pod kontrolą a córka zaczynała Ci ufać a teraz będą spotykać się
      po kryjomu a młoda nic Ci nie powie.
      Skucha.
      • anna-na Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:10
        Mi się wydaje, że te wszystkie matki się, co się tu wypowiadają, to mają po 90
        lat, żyły w ogóle w XIX wieku, rączki na kołdrę i nie mają pojęcia, co sie ma w
        głowie w wieku 15 lat.
        15 latek to ani nie jest nieświadomie niemowlę, ani prosiak naładowany
        hormonami. Jestem zszokowana brakiem empatii dla właśnego dziecka.
        • gryzelda71 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:18
          A tobie mamusia pomogła zorganizowac pierwszy raz?
          • mama-nastolatki Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:20
            gryzelda71 napisała:

            > A tobie mamusia pomogła zorganizowac pierwszy raz?

            Wlasnie to to samo chcialam zapytac.
            • anna-na Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:24
              Yyy... "Zorganizowałam" sobie sama, natomiast absolutnie nie miałam powodów,
              żeby to ukrywać. Przede wszystkim moja mama nie wywiosła mnie za granicę wbrew
              mojej woli smile
              • gryzelda71 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:26
                Bzdurna odpowiedź.
                • anna-na Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:32
                  Aha, dziękuję.
                  Właściwie... tak na zakończenie dodałabym, że w sumie gie mnie obchodzi los tej
                  córki, los jej matki i ich relacje. Widać fajne nie są, bo ja sobie w wieku 15
                  lat nie wypłakiwałam oczu i nie musiałam mówić mojej matce, że zmarnowała mi
                  życie. No, ale 15 latek to przecież istota nieświadoma, ta dzieczyna na pewno
                  nie wie, co mówi, jutro zapomni o swoim chłopaku, a za trzy dni powie, że kocha
                  nowy kraj zamieszkania (nie mogę napisać "Niemcy", bo będzie, że mam coś do
                  Niemców).
                  • gryzelda71 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:41
                    Z tego co piszesz,to miałaś straszne dojrzewanie,skoro tak cię ta sprawa dotknęła.
              • anta1981 "WywioZła" nie "wywiSła" 28.08.10, 20:28
                Tak się ciskasz a słowniczek to w kącie leży co.
                • anta1981 Re: "WywioZła" nie "wywiSła" 28.08.10, 20:31
                  Oczywiście wywiosła miało być. A autorka postu ma prawo robić w swoim domu co
                  chce. Córka zachowała się jak smarkula chociaż mama chciała jej zrobić
                  przyjemność i uszczęśliwić. Skoro nie potrafiła tego docenić jej strata.
                  • anna-na Re: "WywioZła" nie "wywiSła" 28.08.10, 20:36
                    Autorka postu ma prawo robić w swoim domu, co chce, natomiast jest to chyba
                    także dom jej córki. idź teraz do swojej 15letniej córki i powiedz jej, że Twój
                    dom nie jest jej domem.
                    • anta1981 Re: "WywioZła" nie "wywiSła" 28.08.10, 20:40
                      Moja córka ma roczek a jak będzie miała 15 lat to będzie wiedziała co w domu
                      może a co nie. Córka autorki zlekceważyła zasady panujące w jej domu i niestety
                      poniosła tego konsekwencje.
                      • 3-mamuska Re: "WywioZła" nie "wywiSła" 28.08.10, 21:09
                        anta1981 napisała:

                        > Moja córka ma roczek a jak będzie miała 15 lat to będzie wiedziała co w domu
                        > może a co nie.
                        Jestes tego pewna????
                        Bo dziecko to odrebna istota i czasem ma inne zdanie.
                        Nawet te tresowane a zwlaszcza one.
                        • anta1981 Re: "WywioZła" nie "wywiSła" 28.08.10, 21:13
                          Nie trzeba dziecka tresować tylko się z nim dogadywać.
                          • 3-mamuska Re: "WywioZła" nie "wywiSła" 28.08.10, 21:42
                            anta1981 napisała:

                            > Nie trzeba dziecka tresować tylko się z nim dogadywać.
                            NO wlasnie trafilas do w dziesiatke ,tego zabraklo u autorki.
                    • gryzelda71 Re: "WywioZła" nie "wywiSła" 28.08.10, 20:45
                      Serio serio twoja matka pozwalał tobie bzykać się za ściana?
                      • anta1981 Re: "WywioZła" nie "wywioSła" 28.08.10, 20:48
                        gryzelda71 napisała:

                        > Serio serio twoja matka pozwalał tobie bzykać się za ściana?


                        ????
                      • anna-na Re: "WywioZła" nie "wywiSła" 28.08.10, 21:27
                        Moja mama pozwalała mi kochać się (to to oznacza "bzykać", tak?) z moim
                        chłopakiem w moim domu. A dom był na tyle duży, że nie było to za ścianą.
                • anna-na Re: "WywioZła" nie "wywiSła" 28.08.10, 20:38
                  "s" jest na klawiaturze bardzo blisko "z", szczególnie na małej klawiaturze
                  netbooka. Zrobiłam dokładnie taką sama literówkę, jak Ty w tytule powyższego
                  posta, więc pliz, nie ośmieszaj się smile
                  • anta1981 Re: "WywioZła" nie "wywiSła" 28.08.10, 20:42
                    Szkoda tylko że ty ten błąd powtarzasz. Ja już nie zmieniałam tytułu postu ale
                    chociaż zauważyłam swoją pomyłkę. Dziewczynko.
                    • anna-na Re: "WywioZła" nie "wywiSła" 28.08.10, 21:21
                      anta1981 napisała:
                      Dziewczynko.

                      <po tej obeldze poszłam kręcić sznur>
              • rosapulchra-0 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:38
                anna-na napisała:

                > Yyy... "Zorganizowałam" sobie sama, natomiast absolutnie nie miałam powodów,
                > żeby to ukrywać. Przede wszystkim moja mama nie wywiosła mnie za granicę wbrew
                > mojej woli smile
                no to się ciesz i przestań pisać głupoty
          • rosapulchra-0 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:36
            gryzelda71 napisała:

            > A tobie mamusia pomogła zorganizowac pierwszy raz?

            mocobiwankenobi big_grin, pewnie zawiodła się na swojej matce, że pogoniła jej fagasa,
            który miał ją zdeflorować i stąd ta postawa big_grinbig_grinbig_grin
            • anna-na Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:47
              Gratuluję. W ogóle nie przyszłoby do głowy, żeby używać takich słów w takim
              kontekście. Pozdrówcie swoich fagasów, co spłodzili Wam bachory.


              (Miłe są takie określenia, nie?)
              • rosapulchra-0 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 21:02
                anna-na napisała:

                > Gratuluję. W ogóle nie przyszłoby do głowy, żeby używać takich słów w takim
                > kontekście. Pozdrówcie swoich fagasów, co spłodzili Wam bachory.
                >
                >
                > (Miłe są takie określenia, nie?)

                dziękujemy za twoje chamstwo w imieniu naszych fagasów, którzy nam spłodzili
                nasze bachory! ave!
                i życzymy ci, abyś pozostała w swoim postanowieniu nieposiadania
                dzieci/bachorów/bydląt/czyjakichtamzwiesz!
                • anna-na "bydleta" ;) 28.08.10, 21:18
                  rosapulchra-0 napisała:

                  > anna-na napisała:
                  >
                  > > Gratuluję. W ogóle nie przyszłoby do głowy, żeby używać takich słów w tak
                  > im
                  > > kontekście. Pozdrówcie swoich fagasów, co spłodzili Wam bachory.
                  > >
                  > >
                  > > (Miłe są takie określenia, nie?)
                  >
                  > dziękujemy za twoje chamstwo w imieniu naszych fagasów, którzy nam spłodzili
                  > nasze bachory! ave!
                  > i życzymy ci, abyś pozostała w swoim postanowieniu nieposiadania
                  > dzieci/bachorów/bydląt/czyjakichtamzwiesz!

                  Zaimki osobowe pisze się w korespondencji wielką literą.
                  Moja odpowiedź zawierała słowa, których Ty użyłaś, nie uważam, że ijciec Twojego
                  dziecka jest "fagasem", tylko chciałam Ci zobrazować, że takie okreslenia są
                  niemiłe i krzywdzące.
                  A słowa "bydlęta" nie użyłam, ale widzę, że różne emocje targają matkami
                  (hormony?), więc może i tak się do dzieci zwracają.
    • karra-mia Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:07
      Poryczy i przestanie, do następnego zakochania się. Rzeczywiście przesadziłaś z tolerancją. Zaprosiłaś kolesia na kaprysy pannicy, która nie potrafi uszanować tego, ze rodzice mają do niej zaufanie. Chłopak 18letni na mój gust potrafi jednak myśleć dośc rozsądnie, chyba że to ja trafiałam na takich dobrze wychowanych, rozsądnych dziwnych chłopaków, bo cała reszta wg większości to kierujący się hormonami neandertalczycy. Chłopak bez klasy, nie uszanował gościny, zakpił właściwie z gospodarzy. Myślę, ze żądanie rodziców, żeby młodzież spała oddzielnie, jest wystarczającą wskazowką, jaka jest zasada i nie potrzeba było jej jeszcez jakoś specjalnie tłumaczyć.
      Małolata stosuje szantaż emocjonalny, bo widocznie wie, ze to właśnie działa na rodziców.
      • czar_bajry Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:22
        Czy Wy naprawdę sądzicie że ona aby iść z chłopakiem "do łóżka" musi go mieć u
        siebie w domu a na dokładkę rodziców za ścianą?
        • triss_merigold6 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:31
          Oczywiście, że nie więc tym bardziej powinni się byli powstrzymać w
          obecności rodziców dziewczyny i pod ich dachem. Zwłaszcza podczas
          pierwszej wizyty. Dla rodziców panienki to kompletnie obcy facet,
          poszli córce bardzo na rękę zapraszając go.
          • kropkacom Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:38
            A to nie ty pisałaś kiedyś, że to świetny wiek na seks?

            A tak szczerze, to raczej w tym wieku nie dysponuje się swoją chatą więc gdzie
            mieli to zrobić? O ile w ogóle cokolwiek zrobili.
            • triss_merigold6 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:44
              Nie, ja miałam ponad 17 jak zaczęłam.wink

              Nikt z moich rówieśników nie dysponował w czasach licealnych WŁASNĄ
              chatą, a jakoś sobie radziliśmy.
              Mogli się powstrzymać, od powstrzymania się małolat nie umiera.
              Mogli iść na spacer następnego dnia do parku i bzyknąć się w
              krzakach - to byłoby bardziej stosowne wobec gospodarzy, bo nie
              robiliby sobie obciachu przy rodzicach dziewczyny.
              • kropkacom Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:49
                > Nie, ja miałam ponad 17 jak zaczęłam.wink

                Ja jeszcze więcej smile Tylko co z tego? A pamiętam jak pisałaś to a propos swojego
                syna przy rozmowie o antykoncepcji albo aborcji u nastolatków big_grin

                > Mogli iść na spacer następnego dnia do parku i bzyknąć się w
                > krzakach

                Chciałabyś aby dzieć ci się po krzakach bzykał? Nieźle ...
                • gryzelda71 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:56
                  Nie chciałabym udawać,ze młodzi w pokoju obok muzyki z takim zapałem
                  słuchają.Owszem jak mnie nie będzie hulaj dusza,ale nie ze mna za ścianą.
                • triss_merigold6 Łopatologicznie 28.08.10, 20:57
                  Jestem jednak za zachowaniem pewnej dozy zdrowej hipokryzji w
                  relacjach między dziećmi a rodzicami. Kiedy sześciolatek pyta mnie
                  dlaczego nie może ze mną spać, to odpowiadam dyplomatycznie, że
                  dzieci śpią w swoich pokojach i każdy ma własne łóżko. Mogłabym
                  trzasnąć otwartym tekstem "wiesz synu, będziemy się bzykać i asysta
                  dzieciątka by przeszkadzała".
                  Nastolatek otrzyma uświadomienie, kasę na gumki, ale nie musi
                  opowiadać mi, że oto właśnie wczoraj po raz pierwszy puknął pannę.
                  Rozumiesz? Zachowajmy minimum prywatności.

                  Krzaki, nie krzaki, na łonie przyrody też miło. Na pewno mu nie
                  zaproszę piętnastoletniej koleżanki na noc.
                  • kropkacom Re: Łopatologicznie 28.08.10, 21:06
                    > Na pewno mu nie
                    > zaproszę piętnastoletniej koleżanki na noc.

                    No, ja też ale autorka zaprosiła smile

                    > Nastolatek otrzyma uświadomienie, kasę na gumki, ale nie musi
                    > opowiadać mi, że oto właśnie wczoraj po raz pierwszy puknął pannę.

                    A dziewczyna coś opowiadała (może przeoczyłam)? Wiadomo w ogóle czy do czegoś
                    doszło?
                  • claudel6 Re: Łopatologicznie 28.08.10, 22:09
                    triss: nie widzisz róznicy między 6-latkiem a 15-latką(tkiem)?

                    dla mnie hipokryzja w stosunkach z kimkolwiek, a w szczególnosci z własnymi
                    dziećmi jest niedopuszczalna. wynika tylko ze słabości dorosłego. wstydziłabym
                    się, gdybym musiała wobec swojego dziecka byc hipokrytką (w jakimkolwiek temacie)
                  • czar_bajry Re: Łopatologicznie 29.08.10, 00:25
                    triss mądrze piszesz tylko weź pod uwagę że nocowanie chłopaka/panienki nie jest
                    równoznaczne z bzykaniem.
                    Wyobraźcie sobie taką sytuację iż spędzacie noc w jednym pokoju ze znajomym czy
                    to jest jednoznaczne z tym że się z nim bzyknęłyście?
                    Może ja naiwna jestem ale nie wszystko mi się z seksem kojarzytongue_out
          • 3-mamuska Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:38
            triss_merigold6 napisała:

            > Oczywiście, że nie więc tym bardziej powinni się byli powstrzymać w
            > obecności rodziców dziewczyny i pod ich dachem.
            Ale my nie wiemy ze ona miala ten pierwszy raz,bo autorka nic nie widziala,do
            tego corka mowila ze nie wiedziala ze ma do niego nie wchodzic.
            Zreszta oni pewnie by woleli byc sami.A nie szybko bo rodziece wejda.
            Bo jak matka w pracy 8 godzin to mozna wtedy w domu miec swoj pierwszy raz.
            Dziewczyna mysli ze nic nie robila ,zle bo tylko sobie siedzieli,a mam sie
            wsciekla o to.I dlatego placze ze zostala ukarana ,no wlasnie za co bo autorka
            nie wie co robili,a nie powiedzieli ze rozmowy sa zabronione.
            • triss_merigold6 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:52
              Dostali osobne sypialnie do spania. Czyż to nie jest klarowny,
              czytelny komunikat ze strony rodziców?
              Do jasnej Anielki, odbiło Wam? To nie jest para narzeczonych, nawet
              nie jest to para długo chodzących ze sobą nastolatków, gdzie rodzice
              chłopaka znają od dawna i coś o nim wiedzą.
              Panienka się w wakacje zakochała, poryczy i jej przejdzie.
              • beata132 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 21:00
                Zgadzam się z Triss.
                Już widzę jak wszystkie emamy pozwalają się bzykać swoim piętnastolatkom z nowo
                poznanym kolesiem w swoim domu, a same spokojnie sobie śpią.
                Na forum to wszystkie mądre, a w realu już niekonieczniewink

                Panna nieletnia i do książek ,a nie do sexu. Pewnie, że nikt jej nie uchroni,
                ale kto jak kto, rodzice powinni pokazać jej, że jest na to za wcześnie. I
                proszę nie wyjeżdżajcie z tekstami, że jest już "stara", bo dwunastolatki już
                się sekszą. Nie wszystkie. Chyba, że Wasze córki i to pod Waszym dachembig_grin
                • triss_merigold6 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 21:03
                  Patologia się rżnie i w wieku 13 lat. Wiek inicjacji jest mocno
                  skorelowany m.in. z poziomem życia - stąd wśród patologii większy
                  odsetek bardzo małoletnich matek niż w innych kręgach.
                  • beata132 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 21:13
                    Wiem, pracuję w gimnazjumwink
              • 3-mamuska Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 21:18
                triss_merigold6 napisała:

                > Dostali osobne sypialnie do spania. Czyż to nie jest klarowny,
                > czytelny komunikat ze strony rodziców?
                Klarowny ze maja spac osobno, a nie siedziec i gadac o pie...ch czy sie
                poprzytulac czy pocalowac.
                Bo nie mamy pewnosci,ze soba spali a raczej mam pewnosc ze tego nie robili.
                > Do jasnej Anielki, odbiło Wam? To nie jest para narzeczonych, nawet
                > nie jest to para długo chodzących ze sobą nastolatków, gdzie rodzice
                > chłopaka znają od dawna i coś o nim wiedzą.
                Nie nie odbilo nam ale ja jeszcze pamietam jak fajnie w nocy na klatce gadalo
                sie z chlopakami i nic nie robilismy,poprostu gadalismy.I tez moj tato nie mogl
                sie nadziwic ze caly dzien razem i jeszcze do bardzo pozna mamy o czy gadac.
                • kropkacom Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 21:21
                  > Nie nie odbilo nam ale ja jeszcze pamietam jak fajnie w nocy na klatce gadalo
                  > sie z chlopakami i nic nie robilismy,poprostu gadalismy.I tez moj tato nie mogl
                  > sie nadziwic ze caly dzien razem i jeszcze do bardzo pozna mamy o czy gadac.

                  Miałam tak samo. Gadać albo słuchać radia mogliśmy całą noc big_grin
                  • 3-mamuska Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 21:45
                    kropkacom napisała:
                    > Miałam tak samo. Gadać albo słuchać radia mogliśmy całą noc big_grin
                    Mi tez zostalo do dzis,najlepiej mi sie gada z mezem w lozku.
                    I nie raz mi mowi "daj mi kobieto spac,jutro pogadamy"
                    A ja czasem sobie siedze sama i slucham muzyki cala noc.Jest cicho spokojnie i
                    tak jakos fajnie.
            • mama-nastolatki Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:54
              3-mamuska napisała:

              > triss_merigold6 napisała:

              I dlatego placze ze zostala ukarana ,no wlasnie za co bo autorka
              > nie wie co robili,a nie powiedzieli ze rozmowy sa zabronione.

              Rozmowy w ciemnym pokoju o 4ej na ranem? Myslalam ze moja corka jest wystarczajaco inteligentna zeby wiedziec ze skoro nie moga spac w jednym pokoju to siedziec w nocy w tym ze pokoju tez nie.Jak widac pomylilam sie przykre...
              • triss_merigold6 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:58
                To nie do mnie chyba, ja uważam, że zbyt pobłazliwie podeszliście
                zapraszając chłopaka.
                • mama-nastolatki Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 21:11
                  triss_merigold6 napisała:

                  > To nie do mnie chyba, ja uważam, że zbyt pobłazliwie podeszliście
                  > zapraszając chłopaka.

                  Wiem i przepraszam bo cos mi ten cytat nie wyszedl.
              • 3-mamuska Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 21:34
                Rozmowy w ciemnym pokoju o 4ej na ranem? Myslalam ze moja corka jest
                wystarczajaco inteligentna zeby wiedziec ze skoro nie moga spac w jednym pokoju
                to siedziec w nocy w tym ze pokoju tez nie.Jak widac pomylilam sie przykre...
                Moze dlatego w ciemnym zeby was nie obodzic i zebyscie ich nie nakryli,
                niekoniecznie na sexie.
                Spanie w oddzielnych sypilniach dalo im do myslenia ze nici z sexu, ale jesli
                tylko razem siedzieli? to juz co innego w ich oczach.
                Chce ci tylko poweidziec ze ja wiem co oni mysleli a wlasciwie o czym nie mysleli.
                Ja tez siedzialam sama na klatce schodowej sama z chlopakami ,siedzielismy tez w
                klubie w naszym bloku ,do bardzo pozna.i dziwilam sie ze tat sie denerwowal,bo
                wie gdzie jestem a przeciez ja tylko rozmawiam i nie robie nic zlego.
                Rozmuiesz co chce ci powiedziec,w ich oczach oni nie robili nic zlego siedzac
                raze ,bo przeciez razem nie spali,bo spac mieli w innych pokojach.

                Pamietam jak jako nastolatka poszla do kolezanki w bloku (jej dorosly brat
                poszedl na sylwestra z zona, a ona siedziala z ich dziecmi,moj tato pracowal
                razem z jej bratem)
                Siedzac tam ogladajac telewizje wpadl jej sredni brat, ktory urwal sie z
                wojska,mieszkalismy kilkanascie metrow od jednostki wojskowej.
                Wpadl do brata do domu na domowy posilek,i posiedziec z siostra bo myslal ze
                jest sama.
                Moj tato przyszedl zobaczyc czy jestem tam ,no i zastal tam tego
                chlopaka,ktorego ja widzialam pierwszy raz na oczy.
                Wsciekl sie ze siedzimy z chlopakiem.I wiesz co przez 2 tygodnie nie gadalam z
                tata za to jaka scene zrobil.Bo ja nie czulam sie winna bo nic zlego nie zrobila.
                NIgdy nie wykrecilam rodzicom zadnych numerow,a mogla bo mialam takie
                towarzystwo od wachajacych klej, palacych pijachych i bioracych narkotyki.
                I strasznie mnie denerwowalo jak mialam szlaban ,bo ktos tam widzial mnie z
                papierosem a ja nigdy nie palilam, ba nawet papierosa w buzi nie mialam.Nie
                mowiac o innych rzeczach.

                Trzeba bylo podagac z mlodymi co zle zrobili,a nie spakowac chlopaka i robic sceny.
              • czar_bajry Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 00:20
                Rozmowy w ciemnym pokoju o 4ej na ranem? Myslalam ze moja corka jest wystarczaj
                > aco inteligentna zeby wiedziec ze skoro nie moga spac w jednym pokoju to siedzi
                > ec w nocy w tym ze pokoju tez nie.Jak widac pomylilam sie przykre...

                Weszłaś do pokoju i ich nakryłaś?
                Sory że tak obcesowo ale czy jesteś na 100% pewna że poszli na całość?
                Jako małolata przesiedziałam kiedyś ze swoim chłopakiem całą noc gadając i
                całując się, nic więcej nie byłotongue_out
                A na przyszłość naucz się że dziecku trzeba ufać ale w ograniczonym zakresie a
                15 latka nie rozumuje tak jak 30 latka i rzeczy oczywiste dla tej starszej dla
                młodszej są czystą abstrakcjąsmirk
                Jeszcze raz napiszę iż uważam że zawaliliście sprawę.
                Nie bronię młodej jej wina też jest ale powinniście to rozwiązać za pomocą rozmowy.
                • mama-nastolatki Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 00:25
                  czar_bajry napisała:
                  > Weszłaś do pokoju i ich nakryłaś?
                  > Sory że tak obcesowo ale czy jesteś na 100% pewna że poszli na całość?

                  Juz gdzies pisalam ze nie weszlam do pokoju ,ze corke tylko zawolalam.Nawet nie chodzi o to co oni tam robili a o to ze corka wiedziala ze nie zycze sobie takich numerow i ze z premedytacja poczekala az zasniemy zeby sie do niego wymknac.



                  • czar_bajry Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 01:02
                    Ty tak naprawdę z góry nastawiłaś się do tej wizyty negatywnie.
                    A w wypadku stwierdzenia nieobecności córki w pierwszej kolejności powinnaś
                    wejść do pokoju a potem zdecydować co dalej w zależności od sytuacji.
                    Nadal twierdzę że powinniście pogadać we czworo.
                    • mama-nastolatki Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 01:06
                      czar_bajry napisała:
                      .
                      > A w wypadku stwierdzenia nieobecności córki w pierwszej kolejności powinnaś
                      > wejść do pokoju a potem zdecydować co dalej w zależności od sytuacji.

                      W sumie zaluje ze nie weszlam ,ale uwierz mi byla 4 nad ranem a ja bylam zaspana zdziwiona i zaskoczona tym ze nie ma jej w pokoju.
                      • czar_bajry Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 01:19
                        W sumie zaluje ze nie weszlam ,ale uwierz mi byla 4 nad ranem a ja bylam zaspan
                        > a zdziwiona i zaskoczona tym ze nie ma jej w pokoju.

                        Wierzę Ci ale wiem że mnie nie powstrzymała by żadna siła aby wejść do tego
                        pokoju nie zależnie od godzinytongue_out
                        • mama-nastolatki Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 01:26
                          czar_bajry napisała:

                          >
                          > Wierzę Ci ale wiem że mnie nie powstrzymała by żadna siła aby wejść do tego
                          > pokoju nie zależnie od godzinytongue_out

                          Ja z tych bardziej niesmialych co nie wchodza do pokoju obcej osobie.
                          Zreszta powiem Ci ze ja nawet jak juz zobaczylam ze jej nie ma w pokoju w ktorym ma byc to nie bylam taka przekonana ze jest u niego,mogla wyjsc na balkon albo pojsc do lozka do siostry.Dlatego ja zawolalam i jak wyszla od niego to sie rozczarowalam dopiero.
                          • czar_bajry Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 02:05
                            Nie myśl sobie że ja taka tolerancyjna jestemtongue_out wręcz przeciwnie- chociaż córki
                            narzekają a potem się okazuje że i tak mogły więcej niż koleżankitongue_out
                            Jak już pisałam wyznaję zasadę ograniczonego zaufania i sprawdzam często. Moje
                            córki nieźle dały mi popalić a na dokładkę mąż bywa zazdrosny o córeczkę i
                            czasami przegina z kontrolą i zakazami a ja jak ten bufor w tramwajutongue_out
                            Moja mama świetnie dogadywała się z wnuczkami jak były małe - z nastolatkami nie
                            potrafi, tu też łagodzę.
                            Tak więc naprawdę nie mam różowo i potrafię postawić się w Twojej sytuacji a nie
                            teoretyzować jak mi się wydaje że bym postąpiłasmile
                            Trzymaj się bo jeszcze najgorsze przed Tobąsmirk A młodej przejdzie na razie Cie
                            nienawidzi ale czas leczy "rany" i złamane sercasmileTylko nie próbuj jej wmówić że
                            "tego kwiatu to pół światu" i że zaraz zmieni obiekt westchnień- potraktuje to
                            jak zamach na swoją miłośćsmirk
          • czar_bajry Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 00:12
            Oczywiście, że nie więc tym bardziej powinni się byli powstrzymać w
            > obecności rodziców dziewczyny i pod ich dachem

            nigdzie nie zostało napisane- a może zostało tylko nie doczytałam - że młoda
            była w łóżku z chłopakiemsmile
    • niezwykladziewczyna Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 20:55
      Nie wiem, ale ja bym dała córce szansę i tukła do głowy że nie ma
      przechodzenia w nocy do pokoju chłopaka, jeżeli się nie dostosuje chłopak
      opuszcza Wasz dom.
      • mika_p Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 21:37
        Chłopak przyjechał an weekend, więc jak sobie wyobrażasz tłuczenie do głowy?
        Jedna noc na błąd, druga na test, czy zrozumiała tłuczenie i papa.
        • niezwykladziewczyna Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 21:55
          Tak na test, czy warto zapraszać chłopaka po raz kolejny
    • daisy Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 22:27
      Pewnie trochę przereagowałaś (obstawiam, że młodzi naprawdę tylko gadali, może z
      jakimś przytuleniem), co do chłopaka - cóż on winien, pewnie córka sama do niego
      przyszła, miał ją wyprosić? Bez przesady.
      Co było to było, teraz jeszcze możesz sporo nadrobić: pogadaj z córką tak od
      serca, z sympatią i współczuciem. Jeśli jest zakochana, to naprawdę cierpi,
      tęskni za chłopakiem, pali się ze wstydu z powodu waszej reakcji, czuje się
      naprawdę nieszczęśliwa. Wytłumacz, że bałaś się o nią, opowiedz, dlaczego,
      przeproś za gwałtowną reakcję, zapytaj, co tak naprawdę zaszło i razem się
      zastanówcie, co dalej.
      To nie jest twój wróg, twój więzień, twój obowiązek - to twoja córka. Którą
      przede wszystkim kochasz, a dopiero potem jesteś za nią odpowiedzialna.
      Proponuję rodzicielskie podejście con amore.
      A córce naprawdę współczuję. Postaw się na jej miejscu, brr.
      • anna-na Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 22:32
        daisy napisała:

        > Pewnie trochę przereagowałaś (obstawiam, że młodzi naprawdę tylko gadali, może
        > z
        > jakimś przytuleniem), co do chłopaka - cóż on winien, pewnie córka sama do nieg
        > o
        > przyszła, miał ją wyprosić? Bez przesady.
        > Co było to było, teraz jeszcze możesz sporo nadrobić: pogadaj z córką tak od
        > serca, z sympatią i współczuciem. Jeśli jest zakochana, to naprawdę cierpi,
        > tęskni za chłopakiem, pali się ze wstydu z powodu waszej reakcji, czuje się
        > naprawdę nieszczęśliwa. Wytłumacz, że bałaś się o nią, opowiedz, dlaczego,
        > przeproś za gwałtowną reakcję, zapytaj, co tak naprawdę zaszło i razem się
        > zastanówcie, co dalej.
        > To nie jest twój wróg, twój więzień, twój obowiązek - to twoja córka. Którą
        > przede wszystkim kochasz, a dopiero potem jesteś za nią odpowiedzialna.
        > Proponuję rodzicielskie podejście con amore.
        > A córce naprawdę współczuję. Postaw się na jej miejscu, brr.

        Ej no co Ty, rozmawiać z córką jak z człowiekiem?! Co Ty... Lepiej zapytać na
        forum pełnym rozhisteryzowanych bab, które przytakną: "tak, tak, skróć smycz,
        nie będzie się gó...ara bzykać pod twoim dachem".
      • narsen Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 22:40
        To jest właśnie dobra rada.
      • mama-nastolatki Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 22:46
        > Proponuję rodzicielskie podejście con amore.

        Wiele razy rozmawialam z nia na takie tematy,jak wrocila z tych felernych wakacji tez.I tlumaczylam ale zaufalam jej i potraktowalam jak dorosla zapraszajac chlopaka do nas a ona mnie zawiodla.
        Przyjechal na wekend mieli duzo czasu np caly nastepny dzien nie musieli czekac az zasne i siedziec w ciemnym pokoju.mogli sie zachowac jak ludzie.Skoro uwaza sie za taka dorosla powinna to zrozumiec.Skor nie potrafi zrozumiec takich prostych zasad to nie zrozumiala napewno tez zasad antykoncepcji wiec lepiej ze go wyslalam do domu.
        • anna-na Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 22:49
          mama-nastolatki napisała:

          >
          Skoro uwaza
          > sie za taka dorosla powinna to zrozumiec.Skor nie potrafi zrozumiec takich pro
          > stych zasad to nie zrozumiala napewno tez zasad antykoncepcji wiec lepiej ze go
          > wyslalam do domu.

          Jesteś w stanie w dowolny sposób się ośmieszyć, żeby zachować pozory
          rodzicielskiego pseudo-autorytetu. Naprawdę Twoja córka, krew z krwi, może być
          tak głupia?
        • falka32 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 23:45
          I tlumaczylam ale zaufalam jej i potraktowalam jak dorosla zapraszajac c
          > hlopaka do nas a ona mnie zawiodla.

          Nie potraktowałaś jej jako dorosłą, skoro kazałaś im się kłaść spać o 23 -ciej i
          sprawdzałaś o 4 rano, gdzie jest.

          > Przyjechal na wekend mieli duzo czasu np caly nastepny dzien nie musieli czekac
          > az zasne i siedziec w ciemnym pokoju.mogli sie zachowac jak ludzie.

          Kobieto. Cały weekend to ma być dużo czasu dla zakochanej nastolatki, która ma
          się potem nie widzieć z chłopakiem nie wiadomo jak długo? To jest absolutnie
          normalne, że szkoda im było każdej chwili, nocy również i to wcale nie na seks.
          To ty się wykazałaś kompletnym niezrozumieniem tego. Trzeba im było pozwolić
          siedzieć w salonie nawet i całą noc, niech się nagadają, namiziają, nagadają,
          namiziają, a nie robić zasieki, rozganiać do sypialni, kazać spać o 23-ciej, jak
          tam się serce wyrywa. On dopiero przyjechał i to kawał drogi. Ja miałam w liceum
          chłopaka, który do mnie dojeżdzał z drugiego końca Polski, raz w miesiacu na
          weekend, spał u kolegi bo u mnie oczywiście nie mógł i naprawdę, każda sekunda
          spędzona razem była ważna, nieistotne co robiliśmy, bo to był cenny, limitowany
          czas, który szybko leciał.
          Jak dla mnie - ty ją zawiodłaś, potraktowałaś ją nie jak dorosłą, tylko jak z
          góry podejrzanego dzieciaka, kazałaś im spędzać ten czas, który dostali wg
          twojej wizji, słabo uzasadnionej tak naprawdę, i za pierwszą niezgodność z tą
          wizją wywaliłaś go do domu, do którego nie miał 5 km. Dla mnie to by było
          potworne upokorzenie w tym wieku, szczerze mówiąc. Bo nie wiesz, czy nie
          zrozumiała zasady. bo właściwie jak brzmiała ta zasada? Że ma z nim się nie
          bzykać, czy że ma się wyspać, czy że po ciemku się nie rozmawia? W tym wieku
          córki warto to doprecyzować, a nie zachowywać się jak osiemnastowieczna
          przyzwoitka, która sądzi, ze dzieci biorą się z rozmów po ciemku.
          • mama-nastolatki Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 00:00
            Falka w salonie to ja spie.
            Wyobraz sobie nie mam apartamentow zeby udostepnic salon corce do miziania sie.
            • falka32 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 00:04
              > Falka w salonie to ja spie.
              > Wyobraz sobie nie mam apartamentow zeby udostepnic salon corce do miziania sie.

              Salon jest nazewnictwem umownym. Chodzi o to, zeby w jakiś sposób uwzględnić, że
              mają prawo mieć potrzebę nagadania sie i umożliwić zrobienie im tego oficjalnie,
              a nie pokątnie, jakby co najmniej mieli się bzykać w tajemnicy.
              • mama-nastolatki Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 00:07
                falka32 napisała:

                > > Falka w salonie to ja spie.
                > > Wyobraz sobie nie mam apartamentow zeby udostepnic salon corce do miziani
                > a sie.
                >
                > Salon jest nazewnictwem umownym. Chodzi o to, zeby w jakiś sposób uwzględnić, ż
                > e
                > mają prawo mieć potrzebę nagadania sie i umożliwić zrobienie im tego oficjalnie
                > ,
                > a nie pokątnie, jakby co najmniej mieli się bzykać w tajemnicy.

                I dostali taka mozliwosc siedzeli w jej pokoju caly dzien lub wychodzili na spacer.
                Ale niestyt o 23 musieli isc spac bo takie sa zasady w tym domu (czyt malym mieszkaniu) Corka jak chodzi do szkoly ( a teraz wlasnie chodzi) to chodzi spac o 21 zeby sie wyspac wiec i tak dostala te 2 godziny dluzej.Nie rozumiem dlaczego mial bym pozwalac nie spac je cala noc bo kawaler przyjechal?
                • echtom Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 00:15
                  > Nie rozumiem dlaczego
                  > mial bym pozwalac nie spac je cala noc bo kawaler przyjechal?

                  Bo w weekend chyba nie chodzi do szkoły? Akurat pomysł Miki z kuchnią uważam za dobry.
                  • mama-nastolatki Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 00:19
                    echtom napisała:

                    >
                    > Bo w weekend chyba nie chodzi do szkoły? Akurat pomysł Miki z kuchnią uważam za
                    > dobry.
                    >
                    Nie chodzi w wekend i dla tego mogla do 23ej.Mimo ze ma 15 lat to nadal jest osoba niepelnoletnia nie potrafi decydowac o sobie ,nie potrafi przewidywac sytuacji.(np miesiac temu bawila sie z kolezanka na torach)
                    Gdyby usiedli w kuchni czy w przedpokoju przy zapalonym swietle nie bylo by takiej afery ale ona na paluszkach po cichu zakradla sie do niego i ty mnie rozczarowala.
                    • claudel6 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 02:03
                      Wykazałaś sie kompletnym niezrozumieniem jej potrzeb i sytuacji - kazać się
                      klaść o 23 w weekend podczas wizyty jej dawno niewidzianego chłopaka.
                      Ja w wieku 15 lat o 23 to jeszcze niejednokrotnie stałam z koleżankami pod
                      blokiem (i nie, nie jestem z rodziny patologicznej - mam i miałam kochających i
                      dbających o mnie rodziców)
                    • falka32 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 12:36
                      > Gdyby usiedli w kuchni czy w przedpokoju przy zapalonym swietle nie bylo by tak
                      > iej afery ale ona na paluszkach po cichu zakradla sie do niego i ty mnie rozcza
                      > rowala.

                      W poprzednim wpisie mówisz o małym mieszkaniu i konieczności pójścia spać, żeby
                      nie przeszkadzać innym domownikom. To w końcu mogli siedzieć przy zapalonym
                      świetle oficjalnie (tylko nie chcieli, bo woleli sie zakraść po ciemku), czy ty
                      im nie pozwoliłaś, zaganiając do łóżek? Bo ja nie rozumiem.
                      • mama-nastolatki Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 12:54
                        falka32 napisała:

                        >
                        > W poprzednim wpisie mówisz o małym mieszkaniu i konieczności pójścia spać, żeby
                        > nie przeszkadzać innym domownikom. To w końcu mogli siedzieć przy zapalonym
                        > świetle oficjalnie (tylko nie chcieli, bo woleli sie zakraść po ciemku), czy ty
                        > im nie pozwoliłaś, zaganiając do łóżek? Bo ja nie rozumiem.
                        >
                        Oni poszli spac o 23ej a to bylo o 4ej wiec gdyby zapalili swiatlo jak ludzie i twierdzili ze tak wczesnie wstali nie robila bym problemu.Teraz rozumiesz?
                        • rosapulchra-0 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 13:31
                          mama-nastolatki napisała:

                          > falka32 napisała:
                          >
                          > >
                          > > W poprzednim wpisie mówisz o małym mieszkaniu i konieczności pójścia spać
                          > , żeby
                          > > nie przeszkadzać innym domownikom. To w końcu mogli siedzieć przy zapalon
                          > ym
                          > > świetle oficjalnie (tylko nie chcieli, bo woleli sie zakraść po ciemku),
                          > czy ty
                          > > im nie pozwoliłaś, zaganiając do łóżek? Bo ja nie rozumiem.
                          > >
                          > Oni poszli spac o 23ej a to bylo o 4ej wiec gdyby zapalili swiatlo jak ludzie i
                          > twierdzili ze tak wczesnie wstali nie robila bym problemu.Teraz rozumiesz?

                          nie, nie zrozumie, poszuka kolejnego nieznaczącego szczegółu, żeby Ci dowalić
                          • falka32 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 15:31
                            > > Oni poszli spac o 23ej a to bylo o 4ej wiec gdyby zapalili swiatlo jak lu
                            > dzie i
                            > > twierdzili ze tak wczesnie wstali nie robila bym problemu.Teraz rozumies
                            > z?

                            No nie rozumiem. Mieli cię okłamać? Przecież oni się po prostu nie położyli
                            spać. Bo przy zapalonym świetle nie mogli siedzieć, bo dom spał. Przy zgaszonym
                            też nie mogli. Raz zapalone światło i późna pora przeszkadza (bo dziecko musi
                            iść spać) a raz twierdzisz, że nie przeszkadałoby ci, chociaż też byłoby to
                            ewidentne złamanie zakazu "proszę spać po 23 -ciej, każdy u siebie". Po prostu
                            uważam, że tak czy inaczej zrobiłabyś problem.
        • claudel6 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 01:58
          ale po co te wielkie słowa od razu?? zawiodła! oszukała! jakby Ci jakąś ogromna
          krzywdę zrobiła.
          a córka zakochana i stęskniona chciała wykorzystać pewnie każda minute z
          chłopakiem. naprawdę tak trudno to zrozumieć? tak ciężko sobie przypomniec swoje
          nastoletnie lata? chyba lata swietlne nie minęły od tego czasu?
          • mama-nastolatki Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 12:52
            claudel6 napisała:

            > ale po co te wielkie słowa od razu?? zawiodła! oszukała! jakby Ci jakąś ogromna
            > krzywdę zrobiła.
            > a córka zakochana i stęskniona chciała wykorzystać pewnie każda minute z
            > chłopakiem. naprawdę tak trudno to zrozumieć? tak ciężko sobie przypomniec swoj
            > e
            > nastoletnie lata? chyba lata swietlne nie minęły od tego czasu?

            Pewnie ze nie minely lata swietlne ale ja bym nigdy nie miala odwagi jako 15latka pod nosem moich rodzicow czegos takiego zrobic.Po prostu wiedzialam ze moj tata zbuil by mnie i tego chlopaka tez pasem.A teraz takie czasy ze coreczka jeszcze sie obrazi ze jej wielka krzywde zrobilam.
            • daisy Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 13:03
              Ech, no to faktycznie wiele wyjaśnia...
              Długo się towarzystwem córki w życiu nie nacieszysz pewnie, niestety.
              • mama-nastolatki Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 13:08
                daisy napisała:

                > Ech, no to faktycznie wiele wyjaśnia...
                > Długo się towarzystwem córki w życiu nie nacieszysz pewnie, niestety.

                Mam jeszcze druga corke ,a jezelis starsza zamierza sie smiertelnie obrazic i opuscic matke ktora ja wychowala i wiele razy sie poswiecila tylko dla tego ze nie pozwolilam jej chlopakowi ja wybzykac w wieku 15 lat.To spoko nie bede rozpaczac.
                • daisy Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 13:15
                  Smutne to, co piszesz. Wychowałaś i poświęciłaś. Temat na całkiem inną dyskusję.
                  A rozpaczać będziesz, zapewniam.
                • falka32 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 13:23
                  ezelis starsza zamierza sie smiertelnie obrazic i o
                  > puscic matke ktora ja wychowala i wiele razy sie poswiecila tylko dla tego ze n
                  > ie pozwolilam jej chlopakowi ja wybzykac w wieku 15 lat.

                  Nie, no właśnie nie dlatego. Dlatego, że potraktowałaś ją jak głupią dziwkę a
                  jej chłopaka jak alfonsa, bez podstaw tak naprawdę. Tego się nie zapomina.
                • echtom Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 14:13
                  > i o puscic matke ktora ja wychowala i wiele razy sie poswiecila

                  Teraz już przeginasz. Chcesz wystawić dziecku rachunek za "poświęcenie", jak moja matka? Zapewniam Cię, że się nie opłaca. Ja swoim nie zamierzam.
                • madzioreck Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 16:23
                  Wiesz co, mamo-nastolatki, ja się nie będę mądrzyć, bo nie mam dzieci i g...o
                  wiem o wychowaniu w praktyce, może mi się co najwyżej coś tam wydawać. Mogę Ci
                  za to powiedzieć, jak się czułam jako nastolatka, kiedy mama potraktowała mnie
                  jak dziwkę. Bolało tym bardziej, że o seksie nawet wtedy, w wieku 15 czy 16 lat
                  nie myślałam, ale mama na każdym kroku podejrzewała mnie o nie-wiadomo-co. Moja
                  mama też zapewniała, że traktuje mnie jak dorosłą, a jednocześnie przetrzepała
                  pamiętnik, który wtedy prowadziłam, nie doczytała, ale zdążyła nawrzucać aż
                  miło. I tak, jak dziewczyny piszą, nie pamiętam już, o kogo i o co poszło. Ale
                  pamiętam, jak podle się czułam. Mam teraz 28 lat, męża, swoje życie... i mama
                  jest ostatnią osobą, do której pójdę z jakimkolwiek zwierzeniem czy problemem.
                  Kocham ją, oczywiście, ale nie zapomnę, że wiecznie podejrzewała mnie o najgorsze.
                  Także miej na uwadze, czy zależy Ci rzeczywiście na dobru córki, czy na tym,
                  żeby za wszelką cenę udowodnić, kto jest górą, kto ma władzę. Już i tak
                  wystarczający bajzel zrobiłaś w jej życiu, wyrywając ją z jej środowiska (nie
                  obwiniam Cie, życie układa się różnie, w wieku 15 lat nie do końca się to
                  rozumie, ale uczucia i potrzeby są jak najbardziej rzeczywiste.)
      • mika_p Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 23:47
        daisy napisała:
        > co do chłopaka - cóż on winien, pewnie córka sama do niego
        > przyszła, miał ją wyprosić? Bez przesady.

        A jaki to problem? "Twoi rodzice się wściekną, jak nas tu zobaczą"
        Chłopak był gościem w domu rodziców dziewczyny, którzy jasno dali do
        zrozumienia, że wspólna noc w pokoju z łóżkiem jest źle widziana.
        Jak koniecznie chcieli pogadać, to mogli iść do kuchni, wtedy matka by się
        najwyżej popukała w czoło, że siedzą i gadają zamiast spać.
        • falka32 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 00:09
          > Jak koniecznie chcieli pogadać, to mogli iść do kuchni, wtedy matka by się
          > najwyżej popukała w czoło, że siedzą i gadają zamiast spać.

          Jesteś tego pewna, że najwyżej by się popukała w czoło? Skoro ich "ledwo
          zapędziła do łóżek o 23-ciej"? W tym tkwi problem właśnie chyba.
          • mika_p Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 00:19
            No w sumie pewna nie jestem, ale skoro jest matką dosc ugodową (a raczej jest,
            skoro zaprasza obcego człowieka na weekend na życzenie córki), to nie wprowadza
            zamordyzmu w temacie zarywania nocy w imię wyższych celów.
            Ja mam na stanie dwunastolatka i jak się kilka dni temu okazało, że o 00:30
            jeszcze gra na kompie, to tylko się z niego nabijałam nazajutrz, jak ziewał i
            cierpiał, bo pobudka była przed siódmą. Miał iść spać o 23, ja się położyłam
            wcześniej i nie dopilnowałam, światło w pokoju zauważyłam wychodząc w nocy do
            łazienki, jak autorka watku.
            • mama-nastolatki Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 00:29
              mika_p napisała:
              > jeszcze gra na kompie, to tylko się z niego nabijałam

              Milko przynajmniej wiedzialas ze nic mu sie nie stanie przy tym kompie.Ja nie mialam takiej pewnosci ze nic sie nie stanie mojej corce przy 18latku.I piszcie sobie co chcecie ze sex jest taki piekny ale mysle ze 16latki ktore wyladowaly na porodowce juz tak nie mysla.
              Zreszta gdzie tu byl temat gdzie mama pisal ze jej nastoletnia corka jest w ciazy to wiekoszosc forumowiczek sie z niej nasmiewala gratulujac jej ze zostanie babcia i oczywiscie bylo ze to ona ta mama jest winna.
              • falka32 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 00:38
                > Milko przynajmniej wiedzialas ze nic mu sie nie stanie przy tym kompie.Ja nie m
                > ialam takiej pewnosci ze nic sie nie stanie mojej corce przy 18latku.

                Sądzisz, że w tym małym mieszkanku, gdzie trzeba iść spać o 23-ciej, żeby nie
                przeszkadzać innym domownikom, stałoby się jej coś? Prędzej by się stało, jakby
                zniknęła z nim na całą sobotę. Nastolatki i osiemnastolatki nie są aż tak
                głupie, żeby się bzykac pod nosem matki, która każe spać w oddzielnych pokojach.

                Jak dla mnie - wina twoja jest w podejściu "a po co mają gadać, niech idą spać".
              • madzioreck Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 16:29
                Wiec o co chodzi? Żeby nie zaszła w ciążę, czy o to, żeby było po Twojemu? Bo
                żeby zajść w ciążę nie jest potrzebne łóżko ani noc. Jeśli więc to fakt, że
                mogliby uprawiać seks i wyszłaby z tego ciąża tak Cię przeraża, to nawet na lody
                nie powinnaś ich puścić samych, jak ktoś chce zmajstrować, to żaden nadzór,
                obawiam się, nie pomoże.
    • mathiola Tak 28.08.10, 23:19
      To nadużycie ze strony córki było.
      Nadużycie ze strony 15-letniej córki (!!!).
      Nie mieliby łatwo ze mną po takiej akcji.
      Chyba że twoja córka potrzebuje jasnych komend: on śpi tutaj, ty tutaj i
      spotykacie się rano, żadnych pokątnych spotkań bo będzie kiepsko. Może tak
      powinnaś była zacząć rozmowę?
    • nangaparbat3 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 28.08.10, 23:43
      Ta historia przypomina mi rozmowę z koleżanką, kiedy byłysmy na II czy III roku
      studiów, obie jeszcze - wstyd się przyznac - dziewice, czyli tak zwane porządne
      dziewczyny, no dawno temu to było. Z chłopcami uprawiałysmy petting, spędzałyśmy
      czasem noce, chłopców z tych czasów dobrze wspominam, byli delikatni, trzymali
      sie wyznaczonych przez dziewczynę granic. I często połowa tych nocy była przegadana.
      No więc koleżanka zakochała się i spędziła ze swoim chłopakiem parę dni pod
      namiotem. Dowiedział sie o tym jej ojciec, kiedy wróciła, urządził potworną
      awanturę, krzycząc, że niemożliwe, żeby "do niczego nie doszło" (o to
      nieszczęsne dziewictwo mu chodziło), bo "żaden mężczyzna nie wytrzyma w jednym
      namiocie z kobietą".
      I pamietam, że ten jej ojciec wzbudził we mnie wstręt i pogardę, i
      niedowierzanie, w zestawieniu z tym czego sama doświadczałam w relacji z
      chłopakiem wydawał się żałosnym prostakiem. A koleżanka czuła się upokorzona,
      kompletnie niezrozumiana, zdaje mi się, że nigdy ojcu tamtej sceny nie wybaczyła.

      Na Twoim miejscu, Matko Nastolatki, wywaliłabym o tej 4.20 córkę do pokoju
      siostry, a rano spokojnie i szczerze z nią porozmawiała.
      • bi_scotti Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 00:10
        facet okazal sie niedojrzaly, nieokrzesanym chamem. I tyle. Zdarza
        sie w kazdym wieku. Fakt, ze corka miala spac z siostra a on
        oddzielnie, powinien byl przyjac jako jednoznaczny komunikat "NIE
        dla wspolnej nocy" bez wchodzenia w szczegoly czy to tylko rozmowa,
        czy trzymanie sie za rece, czy patrzenie na gwiazdy, czy zdrowy
        nastolatkowy sex. Przekaz byl prosty i facet go zwyczajnie
        zlekcewazyl okazujac tym kompletny brak szacunku dla gospodarzy a i
        dla swojej ukochanej, bo narazil ja SWIADOMIE na konflikt z
        rodzicami. Slusznie wiec zostal z domu wyproszony - chamskim gosciom
        odmawia sie dachu nad glowa. I taka powinna byc rozmowa z corka: ona
        zlamala zaufanie ale jako corka zawsze moze je odzyskac, natomiast
        jej wybranek zlamal zasady dobrego wychowania i jest po sprawie.
        Wielu znanych mi ludzi nie "uklada" w jednym pokoju niezameznych par
        (niezaleznie od ich wieku!) a coz dopiero gdy jedna ze stron jest
        nieletnia. Mozna to traktowac jako staroswieckie czy dziwaczne, ale
        TRZEBA to szanowac jesli sie korzysta z gosciny u takich ludzi.
        Triss ma racje - panna poplacze, za tydzien wroci do szkoly, wyzali
        sie kumpelkom, poboczy na mame i w okolicach polowy wrzesnia jej
        przejdzie, bo takie zycie jest. To my, rodzice, czasem takie
        historie/histerie traktujemy ZBYT powaznie. Gdyby z powodu kazdego
        zlamanego nastolatkowego serca rozpadaly sie stosunki rodzinne,
        dzieci przestawaly rozmawiac z rodzicami i wyprawadzaly sie z domow,
        to wiekszosc populacji musialaby mieszkac na bezludnych wyspach wink
        Take it easy, mamo nastolatki. Idzcie z mezem na jakie dobre
        niemieckie piwo i na chwile olejcie corke i jej problemy sercowe.
        Nie naprawicie, nie pomozecie, ona musi sama sie w poduszke wyplakac
        a potem po prostu ... dorosnac smile
        Good luck smile
        • mama-nastolatki Bi scotti dziekuje 29.08.10, 00:15
          JW
        • duch_mariana Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 00:38
          > Przekaz byl prosty i facet go zwyczajnie
          > zlekcewazyl okazujac tym kompletny brak szacunku dla gospodarzy a i
          > dla swojej ukochanej, bo narazil ja SWIADOMIE na konflikt z
          > rodzicami.

          Z tego co mamuśka pisze, to ona poszła do niego, a nie on.

          > Triss ma racje - panna poplacze, za tydzien wroci do szkoly, wyzali
          > sie kumpelkom, poboczy na mame i w okolicach polowy wrzesnia jej
          > przejdzie, bo takie zycie jest.

          A jak nie? Jak panna jest z gatunku tych, co nigdy nie wybaczają? Czy jesteś w
          stanie, nie znając tej dziewczyny, zagwarantować, że tak właśnie będzie?

          > Nie naprawicie, nie pomozecie, ona musi sama sie w poduszke
          > wyplakac a potem po prostu ... dorosnac :

          Albo spierniczyć z domu, co się nastolatkom czasem zdarza.
          • bi_scotti Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 00:47
            Dowiadczenie z pracy z nastolatkami pozwala mi spekulowac z duzym
            prawdopodobienstwem; oczywiscie, sa wyjatki, ale wcale nie az tak
            wiele i nie az tak czesto jak sie niektorym wydaje. To czasem bywa
            pocieszajace, ze rzadko ktore dzieci naprawde sa "wyjatkowe" wink
            To, ze ona poszla do niego nie zmienia faktu, ze on nie powiedzial
            krotko "kochanie, twoi starzy nie zycza sobie zebys tu byla ze mna o
            tej porze, nie chce cie narazac na klopoty, szanuje wole twoich
            rodzicow, idz slodko spac do pokoju z siostra" - tak by sie zachowal
            dojrzaly, naprawde zakochany, przyzwoicie wychowany chlopak. W duchu
            moglby sobie myslec, ze mama nastolatki i jej maz to wapno i
            tradycyjne staruchy ale savoir vivre wyniesiony z domu, common sense
            i uczucia (???) dla dziewczyny powinny byly zadzialac. Nie
            zadzialaly, bo zapewne nic z tego tam w lebku nie bylo. Zdarza sie,
            jak powiedzialam. Zdarza sie nie tylko 18-latkom, zdarza sie i 50-
            latkom, i starszym pierdasom tez, ale to nie jest zadne
            usprawiedliwienie.
            Ucieczka z domu? To sie tez zdarza, 96% uciekinierow z domu wraca
            najczesciej zanim sie jeszcze rodzina zorientuje, ze uciekli wink Tak
            wiec ucieczka z domu bym sie na tym etapie nie podniecala.
            Ja bym raczej, jak sie juz wszystko uspokoi, pogadala z dziewczyna
            czego szuka w swoim potencjalnym ukochanym. Jaki "ON" ma byc procz
            tego, ze ma miec ogniste spojrzenie, cieple rece i szeroka klate. Bo
            gdzies sie chyba Mloda zaplatala, ze sobie taki akurat chamowaty
            egzemplarz upatrzyla.
            • nangaparbat3 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 01:11
              Wiesz co, byłam bardzo przyzwoicie wychowana, ale na miejscu tych dzieciaków
              uważałabym, że jeśli nie uprawiamy seksu, to co prawda przekraczamy zakaz
              rodziców, ale nie robimy niczego naprawdę złego. Bo byłabym przekonana, że
              właśnie seksu się obawiają.
              Choc oczywiscie nie wiem, czy oni nie uprawiali.
              • bi_scotti Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 01:38
                nangaparbat3 napisała:

                > Wiesz co, byłam bardzo przyzwoicie wychowana, ale na miejscu tych
                dzieciaków
                > uważałabym, że jeśli nie uprawiamy seksu, to co prawda
                przekraczamy zakaz
                > rodziców, ale nie robimy niczego naprawdę złego. Bo byłabym
                przekonana, że
                > właśnie seksu się obawiają.
                > Choc oczywiscie nie wiem, czy oni nie uprawiali.
                >

                Ale wiedzialabys tez (domyslam sie), ze za przekraczanie zakazu
                rodzicow beda konsekwencje. Tak w zyciu bywa, ze czasem ryzyko sie
                opalci, czasem nie. W tym przypadku konsekwencje nastapily, co bylo
                do przewidzenia. A facet dziaciakiem nie jest, przynajmniej w
                swietle prawa i powinien wiedziec, ze naraza sie nie tylko na
                wyproszenie z domu ale i potencjalnie na spotkanie z policja (tak by
                bylo np. w moich okolicach - jak juz kiedys pisalam, age of consent
                jest 14 ALE do 18 roku zycia, partnerow nie moze dzielic wiecej niz
                2 lata roznicy, bo jest to wtedy traktowane jako statutory rape i
                dyskusja jest zerowa). Wiec nie dosc, ze cham to jeszcze niemota
                nieswiadoma ewentualnych potyczek z prawem.
                • nangaparbat3 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 01:49
                  Nie wiem, jak w prawie niemieckim - w Polsce niestety dziewczynka moze miec 15,
                  a pan 40, w tym kontekście 15 i 18 nie wydaje się przerażające, tym bardziej że
                  polscy osiemnastolatkowie to jeszcze w większości dzieci, sztucznie
                  infantylizowane, nie podoba mi się to, ale tak jest.
                  • mama-nastolatki Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 01:54
                    nangaparbat3 napisała:

                    > Nie wiem, jak w prawie niemieckim - w Polsce niestety dziewczynka moze miec 15,
                    > a pan 40, w tym kontekście 15 i 18 nie wydaje się przerażające,

                    W Polsce tez dorosla osoba nie moze wspolzyc z osoba ponizej 16 roku.
                    • nangaparbat3 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 02:22
                      "Poniżej 16 roku" to chyba znaczy zanim skończy 15.
                      Chyba że jest napisane "przed ukończeniem 16 roku" - tak mi się zdaje.
                      • mama-nastolatki Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 12:49
                        nangaparbat3 napisała:

                        > "Poniżej 16 roku" to chyba znaczy zanim skończy 15.
                        > Chyba że jest napisane "przed ukończeniem 16 roku" - tak mi się zdaje.
                        >

                        Ponizej 16 roku znaczy nie nie mozna dopoki taka osoba nie skonczy 16 a wiec z moja corka osobie doroslej jeszcze rok nie mozna.
                        • verdana Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 12:57
                          Mozna.
                          Od 15 urodzin.
            • duch_mariana Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 01:17
              > To, ze ona poszla do niego nie zmienia faktu, ze on nie powiedzial
              > krotko "kochanie, twoi starzy nie zycza sobie zebys tu byla ze mna
              o
              > tej porze, nie chce cie narazac na klopoty, szanuje wole twoich
              > rodzicow, idz slodko spac do pokoju z siostra" - tak by sie zachowal
              > dojrzaly, naprawde zakochany, przyzwoicie wychowany chlopak.

              Istnieje duża szansa na to, że po takiej akcji zostałby koncertowo olany przez
              dziewczynę. Ty naprawdę myślisz, że nastolatki gustują w miłych, grzecznych,
              dobrze wychowanych chłopcach, którzy śpią z rączkami na kołderce?

              > Ja bym raczej, jak sie juz wszystko uspokoi, pogadala z dziewczyna
              > czego szuka w swoim potencjalnym ukochanym.

              Po takiej akcji dziewczyna z pewnością będzie miała ochotę rozmawiać na ten
              temat z matką. Już to widzę.
              • bi_scotti Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 01:41
                duch_mariana napisał:

                > Po takiej akcji dziewczyna z pewnością będzie miała ochotę
                rozmawiać na ten
                > temat z matką. Już to widzę.

                O dziewczynach wiele nie wiesz - masz prawo smile Ona jeszcze nie raz i
                nie dziesiec bedzie z mama walczyc, potem razem z mama plakac i sie
                godzic, i znow sie buntowac, i znow przychodzic sie poradzic - taki
                taki "taniec" - normalne. Polecam jeden z odcinkow "Fraser"
                pokazujacy bardzo dobitnie roznice pomiedzy tym jak to sie odbywa
                miedzy mamami i corkami a miedzy ojcami i synami. Wesole i przyjemne
                ogladanie ale przy tym to the point i zdecydowanie pouczajace smile
          • echtom Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 08:26
            > Albo spierniczyć z domu, co się nastolatkom czasem zdarza.

            Kiepski motyw, żeby pozwalać dzieciom na wszystko ze strachu, że uciekną z domu.
        • nangaparbat3 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 00:39
          >>>acet okazal sie niedojrzaly, nieokrzesanym chamem. I tyle. Zdarza
          sie w kazdym wieku.

          Przyznałabym Ci rację, gdyby to on przyszedł do pokoju dziewczyny. A tak nie
          mamy pojecia, jak było - może musiałby ją wypychac siłą ("to słowik, nie
          skowronek" - pamiętasz? )
          Dlatego przed jakąkolwiek drastyczną decyzją przynajmniej próbowałabym się od
          córki dowiedziec, co się wydarzyło.
        • falka32 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 00:47
          Idzcie z mezem na jakie dobre
          > niemieckie piwo i na chwile olejcie corke i jej problemy sercowe.
          > Nie naprawicie, nie pomozecie, ona musi sama sie w poduszke wyplakac
          > a potem po prostu ... dorosnac smile

          Nie jestem pewna. Jak wcześniej broniłam matki, tak teraz bronię córki. Może
          dlatego, że ja miałam matkę, specjalizującą się w podobnych zachowaniach. I
          wiem, że nie przeszkodziło mi to uprawiać seksu, kiedy się na to sama
          zdecydowałam, natomiast moja matka straciła moje zaufanie w tych sprawach i
          nigdy nie została dopuszczona do mojego prawdziwego życia. I tak jest do
          dzisiaj. Po prostu nie jest osobą, którą uważam za godną zaufania i której
          chciałabym się kiedykolwiek zwierzyć. Chłopak, którego dotyczyła sprawa stal się
          bardzo szybko nieaktualny, ale to, jak potraktowała mnie matka, pozostało wyryte
          w mojej wdzięcznej pamięci. Bo to wszystko można było załatwić inaczej, po ludzku.
          • bi_scotti Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 01:01
            Tzw. zwierzanie sie mammie jest mocno przereklamowane. Tak naprawde
            nastolatki ZWIERZAJACE sie z caloksztaltu swoim matkom to rzadkosc i
            w ogole raczej srednie rozwiazanie, bo to wcale nie o to chodzi we
            wzajemnym zaufaniu pomiedzy rodzicami i dziecmi w okresie
            dorastania. Zauwaz tez, ze jest wiele kobiet a jeszcze wiecej
            mezczyzn, ktorzy o "tych" sprawach wlasciwie w ogole nie rozmawiaja
            procz ewentualnie swoich aktualnych partnerow a i to nie zawsze i
            nie koniecznie w 100% szczerze. Nie miesjce tu na rozwaznia
            dlaczego, moze jaki inny watek kiedyindziej ...
            To, ze Ty mialas kiepskie uklady (bez zaufania?) z Twoja mama to
            pech ale jesli chodzi o autorke watku to poki co wiemy, ze jasna
            granice postawila teraz ten wlsnie raz a nie, jak Twoja
            matka, "specjalizuje sie w podobnych zachowaniach" - nie wpuszczaj
            sie sama w projekcje smile
            Dodam od siebie, ze dla mnie sprawa kompletnie nieistotna jest co ta
            para robila w nocy o jego pokoju - wazne jest, ze prosta prosba
            rodzicow zostala olana i zaufanie zostalo podwazone swiadomie. I to
            jest dla mnie najwazniejsze w tym wszystkim. Jak wspomnialam gdzies
            indziej, chamstwa nie nalezy tolerowac nawet jesli dziewczyna placze
            krokodylimi lzami; chamstwo trzeba tepic w zalazku. 18-latek jest na
            tyle mlody, ze ma jeszcze szanse sie wychowac ...
            • falka32 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 12:55
              > Tzw. zwierzanie sie mammie jest mocno przereklamowane. Tak naprawde
              > nastolatki ZWIERZAJACE sie z caloksztaltu swoim matkom to rzadkosc

              Wiesz, że nie mówię o zwierzaniu z całokształtu. Tylko o braku zaufania,
              związanego z tym, że to, co jej w dobrej wierze o sobie powiem, zostanie
              wykorzystane przeciwko mnie, więc na użytek matki tworzy się wirtualną
              rzeczywistość i w efekcie mamy matkę, która nie ma cienia kontaktu z córką ani
              szansy wpływu na jej decyzje czy wybory. Matka staje się obcą osobą, wrogiem,
              którego należy omijać i oszukiwać i nie wchodzi tutaj w grę radosny taniec
              opisany przez ciebie wyżej.

              > To, ze Ty mialas kiepskie uklady (bez zaufania?) z Twoja mama to
              > pech ale jesli chodzi o autorke watku to poki co wiemy, ze jasna
              > granice postawila teraz ten wlsnie raz a nie, jak Twoja
              > matka, "specjalizuje sie w podobnych zachowaniach" - nie wpuszczaj
              > sie sama w projekcje smile

              No wiesz, ja mówię o dłuższym okresie. Teraz postawiła pierwszy raz (a w sumie
              niewiele wiesz o jej poprzedniej działalności, wiesz tylko, że córa jej już nie
              ufa i łże, można spekulowac, czy gó...ara bezczelna, czy też może już miała
              powód), a młoda ma dopiero 15 lat. Pole do popisu przy wyrzucaniu z domu
              absztyfikantów i kontrolowaniu rozrodczości córki dopiero się zaczyna.

              > Dodam od siebie, ze dla mnie sprawa kompletnie nieistotna jest co ta
              > para robila w nocy o jego pokoju - wazne jest, ze prosta prosba
              > rodzicow zostala olana i zaufanie zostalo podwazone swiadomie. I to
              > jest dla mnie najwazniejsze w tym wszystkim. Jak wspomnialam gdzies
              > indziej, chamstwa nie nalezy tolerowac nawet jesli dziewczyna placze
              > krokodylimi lzami; chamstwo trzeba tepic w zalazku. 18-latek jest na
              > tyle mlody, ze ma jeszcze szanse sie wychowac ...

              Chłopak nie musi wcale posiadać kindersztuby na najwyższym poziomie, może mieć
              na takim samym poziomie, jak jego wybranka, która ma gdzieś rozkazy matki,
              jeżeli uzna je za niesprawiedliwe. Czemu uważasz, że chłopaka o takim samym
              poziomie kultury jak córka, należy wywalić z domu jak chama?
              Ja przypominam, że on nie przyjechał do niej na przedmieścia, tylko z Polski do
              Niemiec w goście, to jest dzieciak, podróż kosztuje niemało i jest długa.
              Wywalanie go z domu zaraz po przyjeździe z takiego powodu, bez rozmowy, bez prób
              ustalenia czegokolwiek, tylko za to, że "zagraża" córce bo z nią rozmawiał po
              ciemku (chociaż wcześniej został zaproszony bynajmniej nie jako towarzystwo dla
              mamusi) ja nazwałabym prędzej chamstwem i histerią. To jest zupełne nie liczenie
              się z młodym człowiekiem. I z własną córką. Piętnastolatce zarzuca się chamstwo,
              histerie i szantaże - a matka czym innym się właśnie wykazała?
              • daisy Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 13:10
                Falka, nic dodać nic ująć.
                Mnie nawet o potraktowaniu chłopaka się nie chce pisać - jak matka nie szanuje
                uczuć córki, to chłopakiem z pewnością się nie przejmie. A chłopak biedny, fakt.
                Na pewno długo nie zapomni tej podróży.
                Chociaż w sumie, jak doczytałam powyżej, powinien się cieszyć, że "pasem nie
                dostał". Horror.
                • rosapulchra-0 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 13:19
                  daisy napisała:

                  > Falka, nic dodać nic ująć.
                  > Mnie nawet o potraktowaniu chłopaka się nie chce pisać - jak matka nie szanuje
                  > uczuć córki, to chłopakiem z pewnością się nie przejmie. A chłopak biedny, fakt
                  > .
                  > Na pewno długo nie zapomni tej podróży.
                  > Chociaż w sumie, jak doczytałam powyżej, powinien się cieszyć, że "pasem nie
                  > dostał". Horror.

                  będzie się miał czym pochwalić kolegom, w końcu to przygoda życia uncertain
                • triss_merigold6 Tak, powinien się cieszyć 29.08.10, 13:31
                  Tak, powinien się cieszyć, że nie oberwał od wkurzonego ojca
                  panienki, który potraktował osiemnastolatka poważnie jako gościa.
                  Ja bym się nie przejęła akurat jego urażonymi uczuciami, skoro on
                  okazał się nietaktownym chamem.
                  BTW z mojego punktu widzenia, jako matki chłopaka: rodziców
                  nastolatki w wieku szkolnym oficjalnie kładących córkę w jednym
                  pokoju z kompletnie dla nich obcym chłopakiem, oceniłabym jako
                  szukających frajera. Dosłownie. Taką patologię co nastolatkę podłoży
                  każdemu żeby zaciążyła i ktoś inny ją utrzymywał.
                  • daisy Re: Tak, powinien się cieszyć 29.08.10, 13:43
                    O matko, zęby bolą jak się to czyta. Wyobraź sobie, że twój syn za dziesięć+ lat
                    jedzie na zaproszenie do dziewczyny, ona przychodzi do niego w nocy do pokoju
                    pogadać (on mówi: a co będzie, jak twoja matka się zorientuje, ona na to: no coś
                    ty, nic nie będzie, nie bój się, tylko rozmawiamy przecież - i tyle, żaden
                    chłopak nie zrobiłby nic więcej, nawet papież za młodu), matka jednak się
                    orientuje, a rano ojciec dziewczyny tłucze twojego syna i odstawia na pociąg, na
                    który chłopak być może nie miał biletu i musiał siedzieć na dworcu 24 godziny.
                    Już widzę, jakąś byś po powrocie syna zrobiła aferę, z policją i bóg wie czym...
                    Może nie?
                    Więcej wyobraźni. I mniej... sama nie wiem czego. Nadęcia chyba.
                    • mama-nastolatki Re: Tak, powinien się cieszyć 29.08.10, 14:41
                      daisy napisała:

                      > O matko, zęby bolą jak się to czyta. Wyobraź sobie, że twój syn za dziesięć+ la
                      > t
                      > jedzie na zaproszenie do dziewczyny, ona przychodzi do niego w nocy do pokoju
                      > pogadać (on mówi: a co będzie, jak twoja matka się zorientuje, ona na to: no co
                      > ś
                      > ty, nic nie będzie, nie bój się, tylko rozmawiamy przecież - i tyle, żaden
                      > chłopak nie zrobiłby nic więcej, nawet papież za młodu), matka jednak się
                      > orientuje, a rano ojciec dziewczyny tłucze twojego syna i odstawia na pociąg, n
                      > a
                      > który chłopak być może nie miał biletu i musiał siedzieć na dworcu 24 godziny.
                      > Już widzę, jakąś byś po powrocie syna zrobiła aferę, z policją i bóg wie czym..
                      > .
                      > Może nie?
                      > Więcej wyobraźni. I mniej... sama nie wiem czego. Nadęcia chyba.

                      Fantazja cie ponosi naprawde,bylo zupelnie inaczej i dalismy mu kase na bilet i odjechal spokojnie i bezpiecznie.
                      • daisy Re: Tak, powinien się cieszyć 29.08.10, 15:14
                        Napisałam to odnośnie postu powyżej, nie jako opis "waszej" sytuacji. To ty
                        przecież napisałaś, że w twoim rodzinnym domu zostałabyś w podobnej sytuacji
                        zbita pasem, razem z chłopakiem. A tu córka ma fochy. Łatwo sobie dopowiedzieć:
                        zamiast się cieszyć, że nie oberwała. Czy nie?
                        Owszem, użyłam fantazji, lub może raczej wyobraźni. I każdemu polecam, na co dzień.
                • mama-nastolatki Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 14:38
                  > uczuć córki, to chłopakiem z pewnością się nie przejmie. A chłopak biedny, fakt
                  > .
                  > Na pewno długo nie zapomni tej podróży.
                  > Chociaż w sumie, jak doczytałam powyżej, powinien się cieszyć, że "pasem nie
                  > dostał". Horror.

                  W jakim celu piszesz takie bzdrury?
                  Napisalam ze moj tata dal by mi pasem ja pasem nikog nie bije wiec przestan bzdury sugerowac.Z chlopakiem obeszlismy sie bardzo delikatnie ,dalismy sniadanie podwiezlismy autem na dworzec dalismy kase na bilet i pomachalism jak pociag odjezdzal.
        • madzioreck Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 16:32
          > facet okazal sie niedojrzaly, nieokrzesanym chamem. I tyle. Zdarza
          > sie w kazdym wieku. Fakt, ze corka miala spac z siostra a on
          > oddzielnie, powinien byl przyjac jako jednoznaczny komunikat "NIE
          > dla wspolnej nocy" bez wchodzenia w szczegoly czy to tylko rozmowa,
          > czy trzymanie sie za rece, czy patrzenie na gwiazdy, czy zdrowy
          > nastolatkowy sex. Przekaz byl prosty i facet go zwyczajnie
          > zlekcewazyl okazujac tym kompletny brak szacunku dla gospodarzy a i
          > dla swojej ukochanej, bo narazil ja SWIADOMIE na konflikt z
          > rodzicami.

          Taaak. Byłaś tam i wiesz, że nie było na przykład tak, że dziewczyna do niego
          poszła, chłopak powiedział, żeby może nie przeginali, bo się mama wkurzy, a ona
          na to: no co Ty, mama śpi jak zabita, nie bądź sztywniakiem.

          I juz wydałaś wyrok, że na pewno chłopak cham...
      • echtom Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 00:23
        Wiesz, Nanga, 3 i pół roku temu po długich wahaniach puściłam 16-letnią córkę z 17-letnim chłopakiem na ferie do jego kolegi. Po powrocie dowiedziałam się, że dostali tam do spania jeden tapczan. Do niczego nie doszło, bo ona z tych asertywnych, a gospodarzom widać taki układ mieścił się w zasadach, niemniej byłam zdziwiona. A znam też sytuację, kiedy rodzice/przyszli teściowie nie pozwolili parze 30-latków spać razem pod ich dachem przed ślubem, bo takie mieli zasady. I "młodzi" to uszanowali.
    • duch_mariana Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 00:01
      Niezłej siary narobiliście z mężem. Szkoda mi Twojej córki, bo pewnie fajna z
      niej dziewczyna, a teraz płacze i w dodatku jest jej wstyd i głupio, że tak
      potraktowaliście jej miłość. Piszesz, że przyjechał na weekend. Czyli dwa dni,
      albo półtora. Córka prawdopodobnie chciała nacieszyć się towarzystwem chłopaka,
      przytulić się do niego. Zwykła potrzeba bliskości ukochanej osoby, a nie od razu
      bzykanie. Spieprzyłaś sprawę i powinnaś córkę za to przeprosić, a nie jeszcze
      wnosić jakieś pretensje. Tak na moje oko, to właśnie nadszedł dobry moment na
      jej pierwszy gigant. Sam bym po takiej akcji zwiał z domu, choćby na Centralny
      albo zbunkrowałbym się gdzieś na melinie. Poczekaj jeszcze trochę, dużo czasu
      nie zostało jej do 17 lat. Spierniczy z domu z tym, w którym się wtedy zakocha i
      tyle ją będziesz widziała. Policja nawet niespecjalnie się stara szukać
      siedemnastolatek, bo zanim znajdą, zanim rozprawa przed Sądem Rodzinnym się
      odbędzie, to ona już skończy 18 lat i wszyscy będą mogli jej nafiukać. A w
      międzyczasie znowu spierniczy i tyle. Ty staraj się ratować to, co jeszcze
      zostało do uratowania a nie jeździsz na forum po własnej córce.
      • mama-nastolatki Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 00:10

        He he he duchu mariana a ty kiedy skonczyles 18ke? wczoraj? he he dobre.
        • duch_mariana Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 00:22
          Osiemnastkę skończyłem mniej więcej osiemnaście lat temu. Duchowo mi bliżej
          jednak do osiemnastolatka, a najbliżej do Ś.P. Mariana, który mimo
          zaawansowanego wieku był totalnym luzakiem. Teraz przeczytałem, że macie małe
          mieszkanie. Ty naprawdę myślisz, że oni by się tam bzykali w nocy, kotłowali po
          łóżku i liczyli na to, że nic słychać nie będzie? No zastanów się.
          • mama-nastolatki Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 00:33
            duch_mariana napisał:
            . Teraz przeczytałem, że macie małe
            > mieszkanie. Ty naprawdę myślisz, że oni by się tam bzykali w nocy, kotłowali po
            > łóżku i liczyli na to, że nic słychać nie będzie? No zastanów się.

            A czy ty rozumiesz ze nie chodzi o to co tam robili ,tylko o to ze corka nie powinna tego zrobic.Ze nie potrafila docenic tego ze go zaprosilam gdzie wiekszosc rodzicow olala by jej milosc ja jednak go zaprosilam i zaufalam jej.
            • duch_mariana Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 00:39
              > A czy ty rozumiesz ze nie chodzi o to co tam robili ,tylko o to ze
              > corka nie powinna tego zrobic

              Ale dlaczego? Ona zdaje się w ogóle nie rozumiała o co kaman. Ja też nie bardzo
              to ogarniam.
              • mama-nastolatki Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 00:45
                duch_mariana napisał:

                > > A czy ty rozumiesz ze nie chodzi o to co tam robili ,tylko o to ze
                > > corka nie powinna tego zrobic
                >
                > Ale dlaczego? Ona zdaje się w ogóle nie rozumiała o co kaman. Ja też nie bardzo
                > to ogarniam.

                Jak by nie zrozumiala to by znaczylo ze jest uposledzona intelektualnie.Ty juz sie nie boj zrozumiala bardzo dobrze ,wlasnie dla tego zakradla sie tam na paluszkach i siedziala przy zgaszonym swietle.Gdyby nie zrozumiala to by poszla tam normalnie z ciasteczkami i kawa.
                • duch_mariana Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 01:02
                  Zakradła się na paluszkach, bo wiedziała, że ma zakaz. Nie wydaje mi się, że
                  rozumiała jego sens, choćby dlatego, że go nie ma. Co chciałaś osiągnąć tym
                  nakazem spania w osobnych pokojach?
                  • mama-nastolatki Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 01:07
                    duch_mariana napisał:

                    > Zakradła się na paluszkach, bo wiedziała, że ma zakaz. Nie wydaje mi się, że
                    > rozumiała jego sens, choćby dlatego, że go nie ma. Co chciałaś osiągnąć tym
                    > nakazem spania w osobnych pokojach?

                    Zostawie to bez komentarza.
                    • duch_mariana Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 01:13
                      Czyli uchylasz się od odpowiedzi. Nie wiesz, co chciałaś osiągnąć. Na pewno
                      zdajesz sobie sprawę z tego, że oni mogli to zrobić na wyjeździe i nie masz
                      totalnie żadnej kontroli nad tym. Tym zakazem usiłowałaś zachować jakiekolwiek
                      pozory, abyś mogła mieć złudzenie, że nic się nie wydarzy.
                      • mama-nastolatki Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 01:22
                        duch_mariana napisał:

                        > Czyli uchylasz się od odpowiedzi. Nie wiesz, co chciałaś osiągnąć. Na pewno
                        > zdajesz sobie sprawę z tego, że oni mogli to zrobić na wyjeździe i nie masz
                        > totalnie żadnej kontroli nad tym. Tym zakazem usiłowałaś zachować jakiekolwiek
                        > pozory, abyś mogła mieć złudzenie, że nic się nie wydarzy.

                        Nie poniewaz przedtem pytalam corki czy cos sie wydarzylo na wakacjach zaprzeczyla.A pozatym czy kapujesz ze za spanie z 15latka grozi prokurator ,i ja bym miala ja jeszcze mu do lozka polozyc? byla bym wspolwina.Naprawde wierzysz w to ze istnieja rodzice ktozy 15latce sciela lozko razem z 18latkiem.chyba w Arabi bo w PL nie.
                        • duch_mariana Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 01:40
                          > A pozatym czy kapujesz ze za spanie z 15latka grozi prokurator

                          Mogę bzyknąć piętnastkę na biurku prokuratora w dzień po jej 15 urodzinach i nic
                          za to nie grozi, o ile ona tego chce smile

                          > Nie poniewaz przedtem pytalam corki czy cos sie wydarzylo na
                          > wakacjach zaprzeczyla

                          Wiesz, ja przez kilka lat tak miałem z zielonym. Paliłeś? No co ty mamo,
                          przecież ja tego świństwa nie tykam smile

                          > Naprawde wierzysz w to ze istnieja rodzice ktozy 15latce sciela
                          > lozko razem z 18latkiem

                          Znam takich, co puszczają córki w tym wieku np. na Woodstock z chłopakiem i
                          znajomymi. Chyba nie liczą na to, że chłopaki śpią osobno, a dziewczyny osobno.
                          A jak na to liczą, no to ich problem że tak powiem. Równie dobrze, mogliby
                          wierzyć w krasnoludki i że dzieci bocian przynosi. Miłość i młodość mają swoje
                          prawa i tego nie zmienisz. Zawsze będą ciągnąć ku sobie bez względu na przeszkody.
                          • bi_scotti Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 01:46
                            duch_mariana napisał:

                            > Znam takich, co puszczają córki w tym wieku np. na Woodstock z
                            chłopakiem i
                            > znajomymi. Chyba nie liczą na to, że chłopaki śpią osobno, a
                            dziewczyny osobno.
                            > A jak na to liczą, no to ich problem że tak powiem. Równie dobrze,
                            mogliby
                            > wierzyć w krasnoludki i że dzieci bocian przynosi. Miłość i
                            młodość mają swoje
                            > prawa i tego nie zmienisz. Zawsze będą ciągnąć ku sobie bez
                            względu na przeszko
                            > dy.

                            Naprawde niewiele wiesz o mlodziezy, ktora koedukacyjnie spedza
                            czas. Ponosi Cie wyobraznia i podajesz sie stereotypom. Poczaja az
                            Twoje dzieci beda mialy po tych 15 i 16 lat, i beda miec boyfriends
                            i girlfriends, to sie zdziwisz jakie potrafia (i chca!!!)
                            byc "niewinne", i ile czasu tak naprawde schodzi WIEKSZOSCI
                            sensownie uswiadomionym nastolatkom zanim cokolwiek ktokolwiek itd.
                            Ale kwestia sexu jest w tym akurat kontekscie sprawa doprawdy
                            drugorzedna. Sprowadzanie calej tej sytuacji do sexu jest kompletnym
                            nieporozumieniem.
                            • duch_mariana Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 22:40
                              To Ty niewiele wiesz o młodzieży. Może wydaje Ci się, że wiesz, ale nie wiesz. Ta wiedza nie jest dla Ciebie dostępna, ponieważ:

                              facet okazal sie niedojrzaly, nieokrzesanym chamem. I tyle

                              Take it easy, mamo nastolatki. Idzcie z mezem na jakie dobre
                              niemieckie piwo i na chwile olejcie corke i jej problemy sercowe.
                              Nie naprawicie, nie pomozecie, ona musi sama sie w poduszke wyplakac
                              a potem po prostu ... dorosnac smile

                              "kochanie, twoi starzy nie zycza sobie zebys tu byla ze mna o
                              tej porze, nie chce cie narazac na klopoty, szanuje wole twoich
                              rodzicow, idz slodko spac do pokoju z siostra" - tak by sie zachowal
                              dojrzaly, naprawde zakochany, przyzwoicie wychowany chlopak.

                              Bo gdzies sie chyba Mloda zaplatala, ze sobie taki akurat chamowaty
                              egzemplarz upatrzyla.

                              Dodam od siebie, ze dla mnie sprawa kompletnie nieistotna jest co ta
                              para robila w nocy o jego pokoju - wazne jest, ze prosta prosba
                              rodzicow zostala olana i zaufanie zostalo podwazone swiadomie. I to
                              jest dla mnie najwazniejsze w tym wszystkim.


                              To wszystko są Twoje słowa. Jeśli naprawdę tak myślisz i tak postępujesz, to dla typowego nastolatka (a takich jest miażdżąca większość) jesteś wapnem, z którym nie ma o czym gadać. Co Ty możesz o nich wiedzieć i o ich sposobie myślenia i działania, skoro tej wiedzy do siebie nie dopuszczasz? Wszystko sprowadza się do tego, że najważniejsze są zasady i dobre wychowanie. Nastolatka, który nie pasuje do tych ram nazywasz nieokrzesanym chamem. Nastolatkę, która przeżywa ciężkie chwile, radzisz olać. Jej się wydaje, że jest już dorosła i dojrzała, a Ty jej każesz dorosnąć. Chyba nie muszę Ci wyjaśniać jak takie nastolatki kochają tego typu mentorski ton i traktowanie ich z góry. Oprócz tego obrażasz osobę, która dla niej na dzień dzisiejszy jest ideałem i wcieleniem Boga. W ten sposób niczego się o nastolatkach nie dowiesz ponad to, co w gazetach piszą. Typowy nastolatek nie da się poznać takiej osobie, nie "otworzy się" przed nią.

                              > to sie zdziwisz jakie potrafia (i chca!!!)
                              > byc "niewinne", i ile czasu tak naprawde schodzi WIEKSZOSCI
                              > sensownie uswiadomionym nastolatkom zanim cokolwiek ktokolwiek itd.

                              Nie wiem z jakimi nastolatkami masz do czynienia. Ja bywałem na koloniach, bywałem na obozach, wyjeżdżałem w różne miejsca, a przede wszystkim sam kiedyś tam byłem nastolatkiem. Wędrówki ludów były co noc.
                          • mama-nastolatki Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 01:57
                            duch_mariana napisał:

                            > Znam takich, co puszczają córki w tym wieku np. na Woodstock z chłopakiem

                            Ja z tych mam co alkoholu nie pija i zawsze wiedza gdzie ich nieletnia corka sie znajduje szczegolnie w nocy.Wiec opinia rodzicow ktorzy puszaczaja 15latke na jakies szlajanie nie obchodzi mnie.
                            • claudel6 Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 02:15
                              nie, są rodzice, którzy maja większe zaufanie do swoich dzieci i zasad, które im
                              wpoili i nie zakładają, ze córka, która gdzies wyjeżdża się "szlaja". Ty
                              uzywając takiego określenia juz z góry zakładasz, że nastolatki nie mozna
                              spuszczac z oka, bo od razu sie "szlaja" i na pewno się gdzies "puści".
                              • mama-nastolatki Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 12:44
                                claudel6 napisała:

                                > nie, są rodzice, którzy maja większe zaufanie do swoich dzieci i zasad, które i
                                > m
                                > wpoili i nie zakładają, ze córka, która gdzies wyjeżdża się "szlaja". Ty
                                > uzywając takiego określenia juz z góry zakładasz, że nastolatki nie mozna
                                > spuszczac z oka, bo od razu sie "szlaja" i na pewno się gdzies "puści".



                                Tu byla mowa o puszczaniu 15latki na Woodstock.No wybacz ale tam wlasnie dzieci sie szlajaja w tym sianie i namiotach.Trzeba byc niezla patologia zeby tam 15latke puscic.
                                • echtom Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 13:57
                                  > Trzeba byc niezla patologia zeby tam 15latke puscic.

                                  A dziękuję smile Dwa lata temu puściłam "tam" 14-latkę. Do dziś jest dziewicą.
                                  • mama-nastolatki Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 14:42
                                    echtom napisała:

                                    > > Trzeba byc niezla patologia zeby tam 15latke puscic.
                                    >
                                    > A dziękuję smile Dwa lata temu puściłam "tam" 14-latkę. Do dziś jest dziewicą.
                                    >

                                    Sprawdzilas u ginia czy jak mam to rozumiec?
                                    • echtom Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 15:24
                                      > Sprawdzilas u ginia czy jak mam to rozumiec?

                                      Ty byś sprawdziła? Na szczęście mam na tyle dobry kontakt z córkami, że takie rzeczy wiem bez sprawdzania. Seksualność nie jest w naszym domu tematem tabu, starsze córki bez żadnych przesłuchań powiedziały mi o swoim pierwszym razie. Po prostu znam poziom ich asertywności, zamiast z góry zakładać, ze każda nastolatka w określonych okolicznościach na pewno się puści/zostanie uwiedziona.
                                      • mama-nastolatki Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 16:44
                                        echtom napisała:

                                        > > Sprawdzilas u ginia czy jak mam to rozumiec?
                                        >
                                        > Ty byś sprawdziła? Na szczęście mam na tyle dobry kontakt z córkami, że takie r
                                        > zeczy wiem bez sprawdzania. Seksualność nie jest w naszym domu tematem tabu, st
                                        > arsze córki bez żadnych przesłuchań powiedziały mi o swoim pierwszym razie. Po
                                        > prostu znam poziom ich asertywności, zamiast z góry zakładać, ze każda nastolat
                                        > ka w określonych okolicznościach na pewno się puści/zostanie uwiedziona.
                                        >

                                        Widzisz tak samo jak ty ufasz corce w tym ze ci powiedziala ze jest dziewica ja zaufalam mojej corce ze idzie do pokoju siostry spac.Jak widac nie mozna jej ufac.
                                        • falka32 Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 17:33
                                          > Widzisz tak samo jak ty ufasz corce w tym ze ci powiedziala ze jest dziewica ja
                                          > zaufalam mojej corce ze idzie do pokoju siostry spac.Jak widac nie mozna jej u
                                          > fac.

                                          Trochę inny kaliber sprawy. A na zaufanie trzeba sobie zasłużyć, nie tylko córki
                                          to dotyczy, matki też. Ty nie ufasz jej, ona nie ufa tobie - super układ.
                      • 3-mamuska Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 13:12
                        duch_mariana napisał:

                        > Czyli uchylasz się od odpowiedzi. Nie wiesz, co chciałaś osiągnąć. Na
                        pewno
                        > zdajesz sobie sprawę z tego, że oni mogli to zrobić na wyjeździe i
                        nie masz
                        > totalnie żadnej kontroli nad tym. Tym zakazem usiłowałaś zachować
                        jakiekolwiek
                        > pozory, abyś mogła mieć złudzenie, że nic się nie wydarzy.
                        Dokladnie tu sie zgodze, ze oni moga to zrobic gdzie popadnie. A mysle
                        ze zaprosili tego chlopaka, bo corka plakala i mama sie zgodzila ,
                        chodz sama nie byla przekonana do tej wizyty.
                        Pojscie spac o 23, to wlasnie takie zludzenie kontroli.
                        Nie czytalam pierwszego watku , ale jesli dziewczyna byla w polsce to
                        swoj pierwszy raz moze miec juz za soba.
                        Trzebabylo jej powiedziec ze zadnego sexu, bo ciaza i choroby.
                        Nastolatki uprawiaja sax, a rodzice strasznie chca temu zaprzeczyc,
                        zamiast zabezpieczyc syna lub corke.
                        Bo jak dam prezerwatywy to daje pozwolenie na sex. Tyle ze , kazdy w
                        sprawie pierwszego razu podejmuje sam decyzje, niezaleznie od woli
                        rodzicow.
            • czar_bajry Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 00:42
              A czy ty rozumiesz ze nie chodzi o to co tam robili ,tylko o to ze corka nie po
              > winna tego zrobic.
              Czego zrobić? iść do pokoju i pogadać z nim jak Ty kazałaś jej o 23 spać iść.
              Ze nie potrafila docenic tego ze go zaprosilam gdzie wiekszos
              > c rodzicow olala by jej milosc ja jednak go zaprosilam i zaufalam jej.

              To co z tego powodu medal dla super matki się należy?
              A o zaufaniu nie pisz gdyż to co zrobiliście od zaufania leży o lata świetlne.
          • bi_scotti Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 00:35
            duch_mariana napisał:

            > Ty naprawdę myślisz, że oni by się tam bzykali w nocy, kotłowali
            po
            > łóżku i liczyli na to, że nic słychać nie będzie? No zastanów się.

            Ha ha ha - ale sie usmialam - to Ty facet jak na tych swoich 36
            (???) lat jeszcze naprawde BARDZO MALO w zyciu widziales i
            doswiadczyles jesli chodzi o "dopadanie sie" zakochanych par. Moze i
            lepiej dla Ciebie, bo dla osob postronnych to sa najczesciej mocno
            zenujace momenty wink
            • duch_mariana Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 00:54
              Trochę tam widziałem. Dopadanie się dwojga zakochanych nastolatków również.
              Żenujące to to nie jest, ale wkurzające dla otoczenia, zwłaszcza jak gdzieś
              idziemy w kilka osób, wszyscy zwarci, poślady spięte, pierś do przodu, do
              wymarszu gotowi, a trzeba czekać aż panienka K. i kawaler R. łaskawie skończą
              się mizdrzyć, albo kiedy panienka K. w swej łaskawości raczy zleść z kawalera R.
              ażeby ten mógł wreszcie iść ze mną i przynieść komodę.
              • mama-nastolatki Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 00:58
                duch_mariana napisał:

                > Trochę tam widziałem. Dopadanie się dwojga zakochanych nastolatków również.
                > Żenujące to to nie jest, ale wkurzające dla otoczenia, zwłaszcza jak gdzieś
                > idziemy w kilka osób, wszyscy zwarci, poślady spięte, pierś do przodu, do
                > wymarszu gotowi, a trzeba czekać aż panienka K. i kawaler R. łaskawie skończą
                > się mizdrzyć, albo kiedy panienka K. w swej łaskawości raczy zleść z kawalera R
                > .
                > ażeby ten mógł wreszcie iść ze mną i przynieść komodę.

                Z dziecmi sie mizaja twoi znajomi?
                • duch_mariana Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 01:04
                  > Z dziecmi sie mizaja twoi znajomi?

                  Przepraszam, ale nie rozumiem tego pytania
        • czar_bajry Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 00:39
          nie śmiej się z ducha bo dobrze gada.
          Spieprzyłaś sprawę Ty i mąż, jak chce się psa uderzyć to kij zawsze się znajdzie.
          Zawsze staram Ci się udzielić rad patrząc z Twojej perspektywy i jako matka
          dziewczyn w wieku lat 22 i 17. Jedna już się wyprowadziła i mieszka z chłopakiem
          a druga co chwila zakochanatongue_out
          Przeszłam drogę przez mękę i wiele jeszcze przejdę tak samo zresztą jak Ty.
          • mama-nastolatki Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 00:48
            czar_bajry napisała:

            > nie śmiej się z ducha bo dobrze gada.
            > Spieprzyłaś sprawę Ty i mąż, jak chce się psa uderzyć to kij zawsze się znajdzi
            > e.
            > Zawsze staram Ci się udzielić rad patrząc z Twojej perspektywy i jako matka
            > dziewczyn w wieku lat 22 i 17. Jedna już się wyprowadziła i mieszka z chłopakie
            > m
            > a druga co chwila zakochanatongue_out
            > Przeszłam drogę przez mękę i wiele jeszcze przejdę tak samo zresztą jak Ty.

            To co ma robic? co wekend go nocowac , jej pozwalac z nim spac i moze jeszcze bilety na pociag mu fundowac odbierajac od ust drugiemu dziecku? A jak zajdzie w ciaze to tez tu napisze i bedziecie mogly mnie zrypac jaka to okropna matka jestem i jak do tego domuscilam.Acha i jeszcze gratulacje zlozycie ze zostane babcia nie?
            • czar_bajry Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 00:58
              To co ma robic? co wekend go nocowac , jej pozwalac z nim spac i moze jeszcze
              > bilety na pociag mu fundowac odbierajac od ust drugiemu dziecku? A jak zajdzie
              > w ciaze to tez tu napisze i bedziecie mogly mnie zrypac jaka to okropna matka j
              > estem i jak do tego domuscilam.Acha i jeszcze gratulacje zlozycie ze zostane ba
              > bcia nie?

              Głupoty piszesz i tyle, przede wszystkim trzeba było z nimi porozmawiać i
              powiedzieć jak Wy widzicie tą sytuację oraz odnieść się do ich
              odpowiedzialności- nic tak nie podbuduje małolata jak to ze starzy uważają go za
              odpowiedzialnego.
              Biletów na pociąg nie fundować ale jak raz na jakiś czas przyjedzie to
              przenocować i nakarmić- od jednej gęby co jakiś czas nie zbiedniejeszsmile
              A młoda jak ma zajść w ciąże to i tak zajdzie i raczej nie będzie to pod Twoim
              bokiem. Do tego naprawdę nie potrzeba łózka i pełnej chaty.
              Żeby babcią nie zostać to może córkę uświadom lepsze tabletki niż małoletnia ciąża.
              A jak już by się tak stało to tak granulacje przyjąć- to nie koniec świata i są
              gorsze tragedietongue_out
              A postępując w ten sposób bardziej się narażasz na niechciane babciostwo niż
              mając ich na oku.
            • najma78 Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 14:41
              mama-nastolatki napisała:

              >
              > To co ma robic? co wekend go nocowac , jej pozwalac z nim spac i moze jeszcze
              > bilety na pociag mu fundowac odbierajac od ust drugiemu dziecku? A jak zajdzie
              > w ciaze to tez tu napisze i bedziecie mogly mnie zrypac jaka to okropna matka j
              > estem i jak do tego domuscilam.Acha i jeszcze gratulacje zlozycie ze zostane ba
              > bcia nie?


              Nocowac go nie powinnas, zasady ustalacie ty i twoj maz, a corka dopoki sie nie
              usamodzielni i mieszka z wami musi sie do nich stosowac. Wasza reakcja byla
              sluszna. Mnie zastanawia co innego - twoja obawa, ze moglabys zostac
              przedwczesnie babcia, choc gdzies wspomnialas, ze ma jakas wiedze w tym temacie.
              Oczywiste jest, ze trzeba wiedziec gdzie 15-latka przebywa, a na woodstock tez
              bym nie pozwolila jechac, ale sex moze uprawiac i w ciagu dnia, z kimkolwiek
              wiec kladlabym nacisk na uswiadomienie jej w temacie przede wszystkim skutkow
              nie zabezpieczenia sie, nie tylko dot. ciazy ale i zdrowia. Tak czy inaczej,
              masz trudny okres wychowywania corki, az boje sie pomyslec, ze mnie to tez czeka.
          • bi_scotti Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 00:49
            czar_bajry napisała:

            > nie śmiej się z ducha bo dobrze gada.

            Punkt widzenia ... od punktu przylozenia wink Wedlug mnie gada glupio
            i smieszy mnie swoja analiza niepomiernie. A smiech to zdrowie wiec,
            dzieki Duchu za kropelke zdrowia!
            • mama-nastolatki Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 00:52
              bi_scotti napisała:


              >
              > > nie śmiej się z ducha bo dobrze gada.
              >

              Duch to pewie z tych co sie slinia na widok takich 16 czy 17 latek wiec patrzy na to z innej perspektywy.
              • czar_bajry Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 00:59
                Czy Wam naprawdę wszystko się z seksem kojarzy?
                • duch_mariana Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 01:05
                  > Czy Wam naprawdę wszystko się z seksem kojarzy?

                  Jej tak, bo już mi wmawia ślinienie się na widok szesnastek i że moi znajomi
                  miziają się z dziećmi smile
            • myelegans Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 01:01
              Hellou, dziewcze ma 15 (sic!) lat i jeszcze podpada pod paragraf, gdyby rodzice
              zglosili na policje 18 latkowi moglby sie spieprzyc zyciorys za zadawanie sie z
              15 latka. W tym momencie prawo stoi po stronie nieletniej i jakikolwiek kontakt
              fizyczny = gwalt niezaleznie od tego jakby sie dziewcze zapieralo, ze samo sie
              podlozylo. Mlodzieniec, tzn. dojrzaly mlodzieniec powinien zdawac sobie sprawe,
              nauduzyl zaufania. Oboje zaplacili. Life, sorry Winnetou.
              Zasady domu i zaufania zostaly zlamane ergo konsekwencje poniesione.

              Jak dym opadnie, poszlabym z mloda na kolacje, spacer, lody i porozmawiala
              spokojnie i rzeczowo. Niech to bedzie lekcja zycia dla niej.

              Sorki forumki, ale juz widze jak zamykacie drzwi do pokoju swojej 15-letniej
              (!!!) corki, razem z prawie 4 lata starszym chlopakiem i spokojnie idziecie spac.

              Zeby nie bylo, w wieku 15 lat mialam chlopaka rowiesnika przez 3 lata, spedzal u
              mnie cale weekendy tzn. bez nocy, siedzielismy u mnie w pokoju sluchali, muzyki,
              przytulali, calowali, ogladali TV. Cnote stracilam po 3 roku studiow i nie z
              tym. Zawsze wychodzil po 22, bo taka byla umowa, w wieku 15-16 lat i juz.
              • mama-nastolatki Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 01:14
                Moja corka wiedziala ze decyzja o zaproszeniu chlopaka starszego od niej nie przyszla mi tak latwo.Zanim go zaprosilam rozmawialam z nia o tym czy nie jest za mloda zeby miec prawie 19letniego chlopaka.Jak juz go zaprosilam to znaczy ze jej zaufalam powinna to uszanowac.
                • czar_bajry Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 01:26
                  Jak juz go zaprosilam to znaczy ze
                  > jej zaufalam powinna to uszanowac.

                  Ale jak uszanować?
                  Zrozum że nastolatkom i nie tylko zresztą trzeba jasno mówić co i jak a na pewno
                  nie liczyć na ich inteligencję iż się domyślą wszystkiego.
                  Owszem inteligencję wykorzystają aby postawić na swoimsmile
                  Moja 17 latka długo nie mogła pojąć iż mamusia głupiej nie da z siebie zrobić
                  starsza szybciej załapała a teraz to już nawet koleżanki wiedza i dobrych
                  pomysłów nie podsuwają.
                  Ja po prostu pamiętam jaką byłam aparatką w ich wieku za to mój mąż ma z tym
                  problemy i czasami uważa iż nastolatek powinien myśleć tak jak on= czyli
                  dojrzale i odpowiedzialniesmirk
              • czar_bajry Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 01:17
                Sorki forumki, ale juz widze jak zamykacie drzwi do pokoju swojej 15-letniej
                > (!!!) corki, razem z prawie 4 lata starszym chlopakiem i spokojnie idziecie spa
                > c.

                Nic z tych rzeczy ale jak bym się zgodziła na wizytę chłopaka a w tym przypadku
                była opcja z nocowaniem to pozwoliła bym im posiedzieć do 1 w nocy a potem młodą
                zagoniła bym do łóżka zapowiadając obojgu iż nie życzę sobie nocnych wędrówek i
                jeśli takowe nastąpią to koniec love story.
                Moje córki często są odwiedzane przez swoich chłopaków u nas na działce i nie
                tylko chłopaków zawsze są jakieś koleżanki a męskie towarzystwo dojeżdża i jak
                jest opcja z noclegiem to "panowie" śpią w namiocie. Siedzą sobie do nocy albo
                siedzimy razem a potem towarzystwo rozchodzi się na swoje legowiska i tyle.
                • mama-nastolatki Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 01:24
                  czar_bajry napisała:

                  > jest opcja z noclegiem to "panowie" śpią w namiocie. Siedzą sobie do nocy albo
                  > siedzimy razem a potem towarzystwo rozchodzi się na swoje legowiska i tyle.

                  To lepiej sie przypatrz czy nie wedruja bo mozesz sie zdziwic.
                  • czar_bajry Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 01:32
                    Nie wędrują gdyż po moim łóżku musieli by wędrować- my mamy sypialnie na działce
                    przechodniąsmile
                    Jeśli mają seks uprawiać to naprawdę mają wiele innych okazji i nie muszą nam
                    pod bokiem. Wystarczy na spacer do lasu iść, przeciąż ich nie śledzę i pod
                    kluczem nie zamykam.
                    Dlatego uważam iż lepiej uświadomić i do gina zaprowadzić, tylko weź pod uwagę
                    że moje starsze są.
                    Trzeba było wejść do pokoju i tyle a ona pewnie rozpacza iż niesłusznie została
                    oskarżonatongue_out
                    • mama-nastolatki Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 01:37
                      czar_bajry napisała:

                      > Trzeba było wejść do pokoju i tyle a ona pewnie rozpacza iż niesłusznie została
                      > oskarżonatongue_out

                      A co Ty ,ona rozpacza ze on wyjechal wczesniej niz bylo to zaplanowane.
                      • czar_bajry Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 01:43
                        A Ty byś nie rozpaczała?
                        Weź ją na stronę i spróbuj pogadać wytłumacz iż poczułaś się zawiedziona gdyż
                        nie dotrzymała warunków umowy oraz przyznaj się że trochę Was poniosło itp.
                        młoda powinna zrozumieć- jak będzie chciała sad
                        Teraz cała złość spadnie na Twojego męża za to że się wtrącił a i tak stosunki
                        między nimi ostatnio napięte były.
                        • volta2 Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 04:21
                          pamietam jak mama mnie nakryła z chłopakiem na wersalce przed 22-gą w zupełnych ciemnościach i na całkiem zaawansowanym mizianiu. wlazła bez pukania i z szybkością tygrysa zapalała światło...
                          po tym co zobaczyła( w sumie nic strasznego, komplet ubrań był zachowany) chłopaka odesłała do domu i on w ten sposób przypieczętowała nasze rozstanie(gościu się po prostu przestraszył i zawstydził takiej matki-wariatki)

                          nie pogadałyśmy sobie o tym zdarzeniu, no, może ona tam jeszcze coś smęciła, że myślała że tak wcześnie poszłam spać, i koniecznie musiała to sprawdzić.

                          potem, już tak w okolicach matury miałam kolejno po sobie facetów, którzy u mnie regularnie nocowali(i ja u nich też, bo daleko było)
                          oficjalnie spaliśmy w osobnych pokojach na górze, do późna siedzieliśmy w nocy u mnie, a do spania każdy do siebie.

                          i żaden z chłopaków zakazu nie złamał, ale ja...
                          wymykałam się w środku nocy, by jeszcze pobyć z facetem, nie powiem, że mnie delikatnie nie wypraszali(bo zasady), ale zapewniałam, że jest bezpiecznie.

                          i daję słowo, że mimo iż to wiek stricte maturalny był(18-19-20) lat, to zaczynało i kończyło się na mizianiu(co to za słowo?) - seksu nie było.

                          nikt nas nie przyłapał, ale gdyby, to różowo by nie było. i w zasadzie winna byłabym ja, a nie faceci.
                          a co do córki ryków - ryczeć to ona może, ale w takiej sytuacji sprawa jest nieodwracalna raczej, czyli nawet gdyby, to ten chłopak już do niej nie przyjedzie - przez was, został potraktowany zbyt ostro chyba...

                          co do zwierzania i złamania relacji - ja jak triss uważam, że sprawy tak głęboko intymne dziecko i rodzic powinni zachować dla siebie.
                          kwestia uświadomienia tak, dołożenia do antykoncepcji też, ale już zwierzenia niekoniecznie.

                          ja też z dzieckiem jestem blisko, też chciałabym mieć dobre relacje, ale nie planuję opowiadać dziecku o szczegółach naszego intymnego pożycia.
                          wiedzą, że z tatą się kochamy, ale chyba nie muszą wiedzieć ani kiedy ani jak.
                          i nie ma to nic wspólnego z zaufaniem, hipokryzją, tabu, tylko właśnie z ochroną intymności. własnej i dzieciowej.
                  • daisy Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 12:58
                    A cóż w tym trudnego powiedzieć dzieciakom, że jak chcą to mogą sobie siedzieć
                    nawet do rana (ale przy zapalonym świetle, "żebym się nie przestraszyła, że po
                    ciemku złodzieje w domu hałasują") - jak nie w salonie, to w pokoju dziewczyny
                    albo choćby w kuchni. A na spanie zapraszamy chłopaka tu, a córkę tam. Na luzie
                    i ze zrozumieniem, na litość boską.
                    Moim zdaniem autorka postąpiła niewybaczalnie... Dla dziewczyny zakochanej i
                    takiej młodej to koniec świata. Rozpacz i wstyd. Wiem to aż za dobrze, bo moi
                    rodzice zrobili coś bardzo podobnego, zupełnie bez sensu i podstaw, i do dzisiaj
                    palą mnie policzki na to wspomnienie. Był to definitywny koniec mojego zaufania
                    do rodziców, na całe życie. Taka smuga cienia, niewybaczalna właśnie.
                    Córka płacze, bo chłopaka już nigdy nie zobaczy. Jezu, tak trudno to sobie
                    wyobrazić???
                    Ale między wami (autorką i córką) od dawna musiało być nieciekawie, jeśli tak
                    postąpiłaś i teraz szukasz usprawiedliwień. Zrobiłaś co zrobiłaś, ale jeszcze te
                    komentarze: że ryczy, że oszukała, że poryczy i przestanie, że to dlatego, że
                    chłopak wcześniej wyjechał... Nieładnie.
                    Naprawdę żal mi dziewczyny.
                    • triss_merigold6 Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 13:37
                      Taki urok nastoletniego wieku, że można się głupio zachować, a potem
                      wstydzić. Nic strasznego, po prostu obciach.
                      Poryczy i przestanie. Szkoła, szkolne towarzystwo, zajęcia, sport,
                      wypełniony czas i minie małolacie jak sen złoty wakacyjne zadurzenie.
                      • daisy Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 13:55
                        Aaaa, nie wierzę, że to czytam. Zaleć jeszcze zimne kąpiele.
                        "Poryczy i przestanie"... Pewnie, przestanie. Tylko co przestanie? Na pewno
                        przestanie ufać rodzicom, jak w banku.
                        "Wakacyjne zadurzenie"... To jest jeszcze lepsze. Właśnie w tym wieku ludzie
                        potrafią zakochiwać się na śmierć i życie. Niestety, często dosłownie.
                        Jak widać, głupio zachować się potrafią także dorośli, rodzice nastoletnich
                        dzieci. Tylko ze wstydzeniem się jakoś gorzej. Łatwiej zwalić na dziecko, że mu
                        się w głowie przewróciło i uznać, że "byłam za miękka".
                        Smutne, smutne, smutne.
                        • claudel6 Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 30.08.10, 18:19
                          dokładnie daisy. czytam te święte oburzenie e-matek na tę dziewczynę i gdybym
                          nie wiedziała, to bym pomyślała, ze to forum jakichś 60 letnich zakonnic, które
                          nigdy 15 lat nie miały.
                      • gryzelda71 Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 14:42
                        > Taki urok nastoletniego wieku, że można się głupio zachować, a potem
                        > wstydzić. Nic strasznego, po prostu obciach.

                        Z własnych głupich zachowań po czasie można nawet się pośmiać,idiotyczne
                        zachowania rodziców już na zawsze zostaną obciachem i ich wspomnienie będzie
                        paliło uszy,tak jak w tym wypadku.
                • myelegans Re: Normalnie rządzisz kobieto :) 29.08.10, 04:26
                  czar_bajry napisała:

                  > Moje córki często są odwiedzane przez swoich chłopaków u nas na działce i nie
                  > tylko chłopaków zawsze są jakieś koleżanki a męskie towarzystwo dojeżdża i jak
                  > jest opcja z noclegiem to "panowie" śpią w namiocie. Siedzą sobie do nocy albo
                  > siedzimy razem a potem towarzystwo rozchodzi się na swoje legowiska i tyle.

                  Roznica subtelna. To jest zachowanie paczki na neutralnym terenie, nie dwojga
                  nastolatkow zaproszonych do domu dziewczyny
    • rosapulchra-0 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 14:17
      Opowiedziałam tę historię mojej 15 letniej córce i jej koleżance. Zapytałam je,
      jak oceniają postępowanie matki. Obie odpowiedziały, że postąpiła prawidłowo
      wyrzucając chłopaka z domu.
      Ani moja córka, ani jej koleżanka nie są w stanie wyobrazić, że można było
      złamać zasady panujące w domu.
      Od siebie dodam, że nie jestem matką spod znaku hitlerowca, wręcz przeciwnie,
      sama uważam, że zbyt często jestem miękka jak masło.
      • l.e.a Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 15:58
        Obawiam się, że jednak zawaliłaś sprawę. tez miałam 15 lat kiedy
        rodzice pozwolili mi nocować poza domem, z dużo starszymi chłopakami
        nie jednym smile
        Wyjeżdżaliśmy w góry pod namiot. Ja 15-latka oni od 18 lat w górę. I
        mimo tego, że spaliśmy w jednym namiocie, do niczego dłuuugie lata
        nie doszło.
        Byłam mamie niesamowicie wdzięczna za to,że mi ufała, kumplom
        też,żeby jednak było śmieszniej, przed każdym wyjazdem zapraszała ich
        sobie na rozmowę wink ( ja byłam też wyedukowana ) było mi głupio ale
        to był warunek - musieli wysłuchać kazań mojej mamy smile
        Wychodzili czerwoni jak buraki ale uśmiechnięci puszczali w moim
        kierunku oko, a ja wiedziałam,że jest ok i zaczynałam się pakować.
        jestem mamie niesamowicie wdzięczna za to dane mi zaufanie, potem
        chłopacy nocowali u nas w domu i tez siedzieliśmy do późnych godzin
        rannych w jednym pokoju i wspominam to z ogromnym sentymentem.
        Na miejscu Twojej córki bym Ci już niestety nie zaufała, no chyba,że
        spróbowałabyś porozmawiać, wytłumaczyć.

        Ps. Na Woodstocku bywałam rok w rok ( teraz nie jeździmy była ciąża,
        obecnie roczna córeczka ) ale uważam,że jest to jedno z
        najfajniejszych miejsc i o dziwo najbezpieczniejszych, szkoda,że jest
        młodzież, której nie jest dane uczestniczyć w tym festiwalu.
        • mama-nastolatki Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 16:40
          > Ps. Na Woodstocku bywałam rok w rok ( teraz nie jeździmy była ciąża,
          > obecnie roczna córeczka ) ale uważam,że jest to jedno z
          > najfajniejszych miejsc i o dziwo najbezpieczniejszych, szkoda,że jest
          > młodzież, której nie jest dane uczestniczyć w tym festiwalu.

          Mialam okazje zobaczyc kiedys Woodstoc w Szczecinie rozbili sie blisko mojego domu.Wiec widzialam ze pijana zazygana mlodziez lezaca w smierdzacym sianie.Pod wplywem narkotykow.Zaraz powiesz ze ty nie bralas nie pilas i nie zygalas ok wierze ci ale nie pisz ze to jest bezpieczne miejsce dla 15latki.
          • l.e.a Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 18:52
            mama-nastolatki napisała:

            > > Ps. Na Woodstocku bywałam rok w rok ( teraz nie jeździmy była
            ciąża,
            > > obecnie roczna córeczka ) ale uważam,że jest to jedno z
            > > najfajniejszych miejsc i o dziwo najbezpieczniejszych, szkoda,że
            jest
            > > młodzież, której nie jest dane uczestniczyć w tym festiwalu.
            >
            > Mialam okazje zobaczyc kiedys Woodstoc w Szczecinie rozbili sie
            blisko mojego domu.

            yyyy mieszkasz na terenie aeroklubu ? Chyba,że po prostu podeszłaś
            zobaczyć, to rozumiem. Na Woodstocku w 96r było jakieś 30tys ludzi,
            to bardzo mało w stosunku do obecnych 350tys i uwierz, nie tylko na
            Woodstocku znajdziesz pianych ludzi, osoby biorące narkotyki są
            wyłapywane i wyprowadzane. Na Woodstocku jest masa terapeutów,
            psychologów ewidentnie nie wiesz co się tam dzieje, są wioski w
            których trwają dyskusje dotyczące szkodliwości narkotyków i alkoholu.
            jest tam masa fantastycznych dziennikarzy, pisarzy, aktorów, artystów
            i polityków, którzy biorą udział w tzw.akademii sztuk pięknych. I to
            nie jest gadanie ze sceny, siadasz sobie obok np. Pana Głowackiego
            czy Pana Lecha Wałęsy i sobie rozmawiacie jak kumple.
            Oczywiście, znajdą się też osoby piane - to jest impreza masowa i
            trudno aby w tłumie 350tys ludzi nie znaleźć kogoś pianego ale w
            stosunku do tego licznego tłumu jest to garstka.
            I tu ponownie potwierdza się fakt iż nie ufasz swojej córce uncertain
            Nie tylko na Woodstocku piją, u nas pod budką też uncertain


            Wiec widzialam ze pijana zazygana mlodziez lezaca w smierdzacym
            sianie.Pod
            > wplywem narkotykow.Zaraz powiesz ze ty nie bralas nie pilas i nie
            zygalas ok w
            > ierze ci ale nie pisz ze to jest bezpieczne miejsce dla 15latki.
            • rosapulchra-0 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 19:04
              l.e.a napisała:


              uwierz, nie tylko na
              > Woodstocku znajdziesz pianych ludzi, osoby biorące narkotyki są
              > wyłapywane i wyprowadzane. Na Woodstocku jest masa terapeutów,
              > psychologów ewidentnie nie wiesz co się tam dzieje, są wioski w
              > których trwają dyskusje dotyczące szkodliwości narkotyków i alkoholu.
              > jest tam masa fantastycznych dziennikarzy, pisarzy, aktorów, artystów
              > i polityków, którzy biorą udział w tzw.akademii sztuk pięknych. I to
              > nie jest gadanie ze sceny, siadasz sobie obok np. Pana Głowackiego
              > czy Pana Lecha Wałęsy i sobie rozmawiacie jak kumple.
              > Oczywiście, znajdą się też osoby piane - to jest impreza masowa i
              > trudno aby w tłumie 350tys ludzi nie znaleźć kogoś pianego ale w
              > stosunku do tego licznego tłumu jest to garstka.
              > I tu ponownie potwierdza się fakt iż nie ufasz swojej córce uncertain
              > Nie tylko na Woodstocku piją, u nas pod budką też uncertain
              >
              >
              > Wiec widzialam ze pijana zazygana mlodziez lezaca w smierdzacym
              > sianie.Pod
              > > wplywem narkotykow.Zaraz powiesz ze ty nie bralas nie pilas i nie
              > zygalas ok w
              > > ierze ci ale nie pisz ze to jest bezpieczne miejsce dla 15latki.
              >
              >

              przepraszam, ale co to znaczy osoby piane??
              • l.e.a Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 19:10
                Skoro w całym moim poście to słowo błędnie napisane Cię zabolało, to
                je poprawię, mam nadzieję, że sprawię Ci tym frajdę smile
                Pijane
                • rosapulchra-0 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 19:12
                  l.e.a napisała:

                  > Skoro w całym moim poście to słowo błędnie napisane Cię zabolało, to
                  > je poprawię, mam nadzieję, że sprawię Ci tym frajdę smile
                  > Pijane

                  wielkie dzięki smile
            • triss_merigold6 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 19:12
              Osobiście prędzej bym małolata na Woodstock puściła niż do
              przeciętnego warszawskiego lansiarskiego klubu. Mniejsze ryzyko
              zaćpania czegoś + bardzo dobra, profesjonalna ochrona.

              I generalnie jeśli dałabym pozwolenie małolatowi na samodzielny
              wyjazd z rówieśnikami to NIE CHCĘ ZNAĆ SZCZEGÓŁÓW. Dla mojego
              zdrowia psychicznego. Gdyby zdarzyły się epizody z zapiciem i
              niemiłymi skutkami, z seksem z przygodnie wyrwaną panną etc. to nie
              muszę o tym wiedzieć. Do niczego mi ta wiedza nie jest potrzebna.
            • mama-nastolatki Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 19:14
              > yyyy mieszkasz na terenie aeroklubu ?

              Nie kochana mieszkalam przed Aeroklubem podpowiem ci ze to jedyny dom ktory w tamtym miejscu stoji.Zreszta nie wazne mialam nie mila okazje widzec co sie tam dzialo i nie widzialam zadnych terapeutow a wybacz kochana po prostu bydlo.I nie pisze tego zlosliwie ale tak bylo.A nawet po tygodniu trawa na tym lotnisku smierdziala tak ze nie szlo tam przejsc od moczu i piwa.Powaznie.
              • alexa0000 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 19:44
                Mamo-nastolatki, gdybym miała wybór, gdzie pozwolić wyjechać
                piętnastolatce, prawdopodobnie zgodziłabym sie tylko na Woodstock.
                To najbezpieczniejsze tego typu miejsce, jakie znam, a bywałam w
                róznych, niekonecznie takich dla dzieci z dobrych domów.
              • carmita80 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 20:16
                Tak czytam i nie do konca rozumiem, z jednej strony ukaralas corke i chlopaka,
                bo zlamali zasady, wierze, ze byly jasno okreslone, a z drugiej strony piszesz o
                ''wybzykaniu'' twojej corki pod twoim dachem, oraz panicznym strachu przed
                zostaniem przedwczesnie babcia i tymi ''gratulacjami'' na forum, choc do niczego
                jeszcze nie doszlo. Czytajac twoje posty odnosze wrazenie, ze masz slaby albo
                zaden kontakt z corka, choc jest ona w bardzo trudnym wieku i to moze byc
                zrozumiale, ale jest w niej tez duzo buntu, zagubienia, mysle, ze desperacko
                chcesz kontrolowac kazdy jej ruch, aby ja i siebie uchronic przed zlem tego
                swiata, co moze odniesc odwrotny skutek. To, ze ty nigdy bys sie nie odwazyla
                zlamac zasad bo tata by cie spral pasem to o czym swiadczy wlasciwie, o tym, ze
                balas sie bolu fizycznego, jaki mogl ci sprawic, nie masz az takiej wladzy nad
                corka i tu jest problem, twoj maz tez nie bo nie jest jej biologicznym ojcem a
                tobie zalezy aby wojny nie bylo wiec inne metody zawodza i teraz jestes zla. Ja
                chyba podobnie jak inne forumowiczki wolalabym pogadac corce o antykoncepcji,
                wybrac metode, uczulic na choroby, przede wszystkim klasc nacisk na uczucia, no
                i wolalabym aby jesli juz zrobila to w domu niz gdzies w klubie nacpana lub
                pijana, wolalabym ,zeby mnie pytala o rady i zwierzala sie w sprawach seksu niz
                kolezankom. Mysle, ze ty jej nie ufasz, bo jest tylko niewdzieczna gowniara, a
                ty sie poswiecasz i chcesz jak najlepiej, mysle, ze nie starasz sie zrozumiec
                jej uczuc, pragnien tylko powierzchownie zapewnic jej wikt i opierunek oczekujac
                wdziecznosci i posluszenstwa. Ona przechodzi okres dorastania, najtrudniejszy i
                najbardziej niebezpieczny i twojej duchowej bliskosci, kogos kto zrozumie jej
                uczucia.
                • mama-nastolatki Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 20:35
                  Carmita80 oczywiscie ze staram sie zrozumiec corke i uwierz mi bylo by zupelnie inaczej gdyby zakochala sie w kims z klasy czy z bliskiego otoczenia.
                  Ale zrozum ona zakochala sie na wakacjach w PL ja nie rzuce wszyskiego i nie zamieszkam pod najblizszym mostem obok domu ukochanego.Nie oddam je na wychowanie mojej 73 letniej ciotce u ktorej spedzala wakacje.Nie stac mnie na to zeby wysylac ja tam na wekendy.Chcialam jakos ja uszczesliwic to zlamala pewne zasady no niestety wybacz ja chcialam dobrze gdyby tej sytuacji nie bylo to bylo by wszysko ok.
                  Aha i prosze nie pisz ze moj maz nie ma nad nia wplywu bo nie jest jej biologicznym ojcem bo to jej ojciec biologiczny nie ma na nia wplywu bo ma ja w d.... tez mieszka w Szczecinie ale na wakacje je nie wezmie.
                  • carmita80 Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 21:18
                    Ja jako matka 7-latki nie moge napisac, ze cie rozumiem na 100%, ale sama
                    pamietam okres kiedy bylam w wieku twojej corki i podobne do twojego zachowania
                    mojej mamy i pamietam co czulam. Podam ci przyklad, kiedy mialam 15 lat poznalam
                    chlopaka, ktory mial 18, przyjechal na wakacje do mojej przyjaciolki, imprezy,
                    rozmowy, smiechy itd. fajnie bylo, potem korespondencja no i zaprosil mnie i
                    przyjaciolke do siebie, milysmy mieszkac u niego z jego rodzicami i siostra,
                    moja mama stanowcze nie, ja w placz itd. nie jadlam bla, bla, w koncu mojej mamy
                    kolezanka przekonala moja aby mi pozwolila jechac, cos tan napomknela o zaufaniu
                    (podslyszalam), pojechalam, wrocilam, do niczego oprocz pocalunkow nie doszlo,
                    bo nie bylismy gotowi, a chlopak nie nalegal. Wystarczylo, potem mialam z
                    chlopakiem kontakt glownie listowny (odleglosc) i wszystko umarlo smiercia
                    naturalna. Uwazam, ze nastolatka to nie dorosla, ale potrzebuje powaznego
                    traktowania i zaufania.
                    Ja rozumiem, ze ojciec biologiczny jest do bani, ale chocbys nie wiem jak
                    chciala to jednak przybrany ojciec chocby i nalepszy zawsze bedzie mial pewien
                    dystans i jego wplyw bedzie ograniczony chocby rekacja jaka moze wystapic ze
                    strony dzieci w newralgicznych momentach, wiele razy sie spotkalam z tym, chodzi
                    mi o ten emocjonalny, uczuciowy wplyw.
                    Jeszcze jedno, nie musisz dziewczyny wysylac co weekend do PL ani goscic
                    chlopaka czesto, jest skype, gg, iphony itp. ale uwazam, ze powinnas zlosc
                    odpuscic i poprostu szczerze pogadac z nia o tym co cie martwi, czego chcesz aby
                    uniknela, zeby nie lamala zasad, bo to brak szacunku do ciebie itd. jesli nie
                    nawiazecie prawdziej wiezi teraz pozniej moze byc trudniej naprawde. Seks z
                    zabezpieczeniem i cichym twoim przyzwoleniem wcale nie musi byc necacy, moze
                    wogole do niego nie dojsc, zakazy prowadza do sprzeciwu i lamania ich. Zycze ci
                    jak najlepiej i pozdrawiam.
                    • imasumak Re: Jestem za dobra i miekka jako matka. 29.08.10, 23:06
                      carmita80 napisała:

                      Ja rozumiem, ze ojciec biologiczny jest do bani, ale chocbys nie wiem jak
                      chciala to jednak przybrany ojciec chocby i nalepszy zawsze bedzie mial pewien
                      dystans i jego wplyw bedzie ograniczony chocby rekacja jaka moze wystapic ze
                      strony dzieci w newralgicznych momentach, wiele razy sie spotkalam z tym, chodzi
                      mi o ten emocjonalny, uczuciowy wplyw.


                      Piszesz to na podstawie własnych doświadczeń? Wychowywał Cię ojczym? A może
                      Twoje dziecko jest wychowywane przez ojczyma?
                      Pytam, bo mój mąż nie jest biologicznym ojcem starszej córki, a żadnego dystansu
                      nie ma. Traktuje ją identycznie jak młodszą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka