Dodaj do ulubionych

Mężczyzna musi więcej

01.09.10, 11:51
Tak a propos wątku Loli na temat leniwej konkubiny brata oraz
licznych wątków na f. życie rodzinne i samodzielne mamy.

Od pań wiążących się z dzieciatymi facetami generalnie oczekuje się,
że nie będą pasierbów goniły z miotłą czy wyzywały brzydkimi słowami
oraz zaakceptowania faktu, że pan na dzieci łoży jakieś pieniądze.
Poza tym macochy nie muszą lubić, kochać, spędzać z pasierbami
czasu, fundować im atrakcji, sprzątać po nich czy pomagać w lekcjach
etc. ponieważ jest to zadaniem i obowiązkiem tatusia dzieci. Macocha
absolutnie nie musi poczuwać się do brania wolnego na chore dziecko
partnera, chodzenia z owym dzieckiem do lekarza i wspólnego urlopu z
partnerem i jego potomstwem.

Pan wiążący się z samotną matka musi wiedzieć, że dziecko jest dla
niej najważniejsze, dostosować się do potrzeb dziecka, przyjąć
wspólny budżet domowy i w ogóle traktować jak swoje ukochane. Musi
włączyć się czynnie do opieki nad dzieckiem, co zakłada również
chodzenie po lekarzach, odprowadzanie na zajęcia pozaszkolne,
wspólne wyjazdy etc.
Obserwuj wątek
    • bri Re: Mężczyzna musi więcej 01.09.10, 11:59
      Prawda. Myślę, że częściowo wynika to z faktu, że jednak znacznie
      rzadziej po rozwodzie mężczyźni przejmują opiekę nad dziećmi i ci
      pasierbowie są tylko dochodzący, a nie na stałe. A matki często
      sobie po prostu nie życzą, żeby dzieci nawiązały własną bliską
      relację z nowymi partnerkami mężów i robią co mogą, żeby do tego nie
      dopuścić.
      • triss_merigold6 Re: Mężczyzna musi więcej 01.09.10, 12:05
        Ale zauważ, że męczyzna - kandydat na stałego partnera/męża samotnej
        matki jest oceniany pod kątem stosunku do JEJ DZIECKA/DZIECI, na
        długo przed decyzją o wspólnym zamieszkaniu i wspólnym budżecie. W
        zasadzie już na początku znajomości jakikolwiek brak entuzjazmu go
        dyskwalifikuje.
        • bsl Re: Mężczyzna musi więcej 01.09.10, 12:10
          w moim przypadku tak własnie było ,chodzi o ocene przyszłego
          zyciowego partnera
          • xezaq Re: Mężczyzna musi więcej 20.09.10, 12:08
            Bo o ile mężczyzna (samotnie wychowujący dzieci czy nie) poszukuje partnerkę na współmałżonka, o tyle kobieta samotnie wychowująca dzieci szuka partnera na OJCA dla nich. Dopiero w drugiej kolejności ewentualnie na męża.
            • triss_merigold6 Re: Mężczyzna musi więcej 20.09.10, 14:39
              Powiedz proszę, skąd ta teoria? Zauważ, że są także ojcowie, którzy po rozstaniu z matką dziecka z samym dzieckiem utrzymują kontakt i biorą udział w opiece i wychowaniu.
              Mnie drugi ojciec dla potomka potrzebny nie jest, wprawdzie aktualny angażuje się w opiekę codzienną ale to wynika i z jego dobrej woli i z logistyki życia pod jednym dachem.
        • bri Re: Mężczyzna musi więcej 01.09.10, 12:29
          Myślę, że mężczyźni też biorą to pod uwagę, o ile tylko mają dzieci
          na wychowaniu lub są zdeterminowani, żeby utrzymać bliski kontakt z
          nimi i planują w ogóle stały związek z nową partnerką. Koleżanka do
          seksu nie musi dzieci lubić, bo w ogóle prawdopodobnie się z nimi
          nigdy nie spotka.
        • iamhier Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 13:23
          do trissmerigold-oj chyba chwilowo facetowi WZIĘCIA brak,ze interesuje sie dzietna kobieta.Toż to sprzeczne z natura samcza jest....Dla kazdego normalnego faceta priorytetem bedzie kobieta nie zaplodniona...To niejako asuwa sie samo przez sie,ewentualnie ta,ktora sam zaplodnil.....

          To tak jakby facet (nawet zakladajac,ze sam nie moze miec dzieci) sie KASTROWAŁ....To taka psychologiczna kastracja w z jakims zwiazkiem w tle....

          To mniej wiecej podobnie jak wygor miedzy brzydka,a ladna partnerka seksulna....
          • xolaptop Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 17:12
            Wiem, że miał być sarkazm, lecz pisanie o "samczej naturze", to pisanie o czymś nieistniejącym, więc trochę za gruby sarkazm wyszedł. Ludzie mają rozum i nim się kierują, a XXI w. z naturą ma już tak mało wspólnego, że tym bardziej teoria człowieka jako istoty rozumnej jest na miejscu.
            • iamhier Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 17:23
              do xolaptop-piszesz o sytuacji takiej,ze ktos robi nie to co by chcial,tylko to co musi....A to wieeeelka roznica....A ten co ma dzieci robi to co musi,a rzadko to,czego by naprawde chcial....
        • adellante12 Re: Mężczyzna musi więcej 20.09.10, 10:12
          Wiele razy jest zwłaszcza tutaj na forum podnoszony ten wątek, ze faceci nie chcą sie wiązać z dzieciatymi kobietami...
          No cóż facet ma wówczas swiadomość że związek taki bedzie wygladał nastepujaco:
          - Ona+On + jej dzieci+ ich dzieci + jej były facet
          Nie kazdy ma ochotę na taki układ nie kazdy musi chcieć to akceptować. Wówczas odżegnuje sie goscia od czci i wiary , okrzykuje się go zgodnym chórem niedorosłym dzieciakiem, itp itd...

          Odwrotna sytuacja jest zazwyczaj świadomą dojrzałą decyzją, bo co to za związek skoro mozna mieć lepszy.

          Tak Tris masz rację, facet musi natychmiast kochać jej dzieci. Kobieta moze akceptować czas który facet musi poświęcić na kontakty ze swoimi dziećmi, pod warunkiem ze nie bedzie to w Boże Narodzenia i wakacje nie bedą kolidowały ze jej planami urlopowymi...
          • triss_merigold6 Tak w ogóle to 20.09.10, 12:16
            Tak w ogóle to nie jest moje osobiste bezwzględne przekonanie tylko teza wysnuta na podstawie rad udzielanych (w kontekście ich ewentualnych związków) samotnym matkom na forach.
            • adellante12 Re: Tak w ogóle to 20.09.10, 12:54
              Tak w ogóle to własnie mam takie same spostrzezenia z obserwacji smile
              Mnie ten problem nie dotknął, bom jako mężczyzna niedojrzały emocjonalnie, absolutnie wykluczał mozliwość związania się z kobietą z dzieckiem/dziećmi... wink)
              • triss_merigold6 Re: Tak w ogóle to 20.09.10, 14:47
                U mnie było o tyle nietypowo, że znaliśmy się z aktualnym od wielu lat, parę razy mieliśmy krótkie niezobowiązujące romanse.wink On zdecydowanie wykluczał posiadanie własnych dzieci, mimo, że dzieci lubi i wydawało mu się, że ja nie będę mieć ciśnienia na następne. Otóż pomylił się w obu w/w kwestiach.
                • sowa_hu_hu Re: Tak w ogóle to 20.09.10, 14:50

                  i co? macie razem następne?
                  • triss_merigold6 Re: Tak w ogóle to 20.09.10, 15:04
                    Robimy. P
                    Po 3 miesiącach bez efektów udałam się do endo i badam.
                • adellante12 Re: Tak w ogóle to 20.09.10, 14:55
                  A u mnie było tak ze za nic w swiecie nie chciałem mieć dzieci. O tym dowiedziałem sie od znajomych po rozwodzie z moją eks.
                  Po dwóch latach zostałem ojcem. Potem znowu... smile Fajnie jest ze oboje po prostu swoich eksów moglismy wykreślić na stałe z zyciorysów i zapomnieć o nich dozywotnio. No jakoś nie widzi mi się sytuacja gdy po upojnej sobotniej nocy w niedzielny poranek muszę otworzyć drzwi i ogladać gębę jakiegoś eksa bo on po/do dzieci...
                  Dlatego podziwiam facetów którzy to wytrzymują....wink) Ja tam jestem znany z tego ze " wszystko albo nic.. " smile)))
                  • triss_merigold6 Re: Tak w ogóle to 20.09.10, 15:09
                    Mój sam miał bardzo udanego ojczyma, przyrodnie rodzeństwo i kwestia eksa go nie drażni. Od tych paru lat, odpukać, układało się bezkolizyjnie, to już bardziej eks ma dyskomfort w tej sytuacji. Niemniej rozumiem, sama nigdy nie weszłam w trwały układ z dzieciatym facetem, byli poza kręgiem zainteresowania.
                  • sowa_hu_hu Re: Tak w ogóle to 20.09.10, 15:33
                    no i uroczo.
                    ja nie wyobrazam sobie rezygnować z kogoś w kim sie zakochuje, kto jest moim, że tak powiem ideałem, dlatego że ma dziecko... dla mnie dzieci nie były ,nie są, i nie będa problemem.
                    • adellante12 Re: Tak w ogóle to 21.09.10, 11:16
                      ja nie wyobrazam sobie rezygnować z kogoś w kim sie zakochuje, kto jest moim, że tak powiem ideałem, dlatego że ma dziecko...

                      Nie rozumiesz?
                      Dla mnie i dla wielu innych ludzi taka osoba jest poza kregiem zainteresowań. Fakt posiadania obcego potomstwa dyskwalifikuje ja tak samo jak posiadanie garba... I nie ma zadnej opcji aby taka osoba została pokochana czy mogła być ideałem. No nie moze być skoro ma taki defekt.
                      Okrutne? No cóz, natura jest okrutna. Przynajmniej szczere i nikomu zycia nie złamie jak nagle po kilku latach miałbym powiedzieć : "Sorry pomyliło mi się...Myslałem ze potrafię być tak wspaniały jak zawsze o sobie myslałem..." No nie , nie jestem i wiem co lubie a czego nie. A jak czegoś nie lubie to niby czemu miałbym sam siebie na to skazywać? Są inni którym to absolutnie nie przeszkadza a nawet moze to lubią więc proszę bardzo...

                      • sowa_hu_hu Re: Tak w ogóle to 21.09.10, 11:26
                        Ależ rozumiem. I świetnie ,że jesteś taki OKREŚLONY. Są jednak tacy którzy twierdzą , że dla nich to żaden problem... po czym w praniu wychodzi zupełnie co innego...

                        Natomiast nazywanie dziecka defektem jest już dla mnie kretynizmem do kwadratu...
                        Oosbiście nie wyobrażam sobie wiązać sie z człowiekiem który ma takie podejście do ludzi... traktuje ich jak niższą kategorię...
                        Nawet gdybym nie miała dziecka ,była totalnie wolna a spotkałabym faceta o takich poglądach nie miałby żadnych szans...
                      • sowa_hu_hu Re: Tak w ogóle to 21.09.10, 11:33
                        adellante12 napisał:

                        > ja nie wyobrazam sobie rezygnować z kogoś w kim sie zakochuje, kto jest moim
                        > , że tak powiem ideałem, dlatego że ma dziecko...

                        >
                        > Nie rozumiesz?
                        > Dla mnie i dla wielu innych ludzi taka osoba jest poza kregiem zainteresowań. F
                        > akt posiadania obcego potomstwa dyskwalifikuje ja tak samo jak posiadanie garb
                        > a...


                        Ciekawa jestem co będzie jak twojej żonie wyrośnie garb... smile współczuję jej....




                        I nie ma zadnej opcji aby taka osoba została pokochana czy mogła być ideał
                        > em. No nie moze być skoro ma taki defekt.
                        > Okrutne? No cóz, natura jest okrutna. Przynajmniej szczere i nikomu zycia nie z
                        > łamie jak nagle po kilku latach miałbym powiedzieć : "Sorry pomyliło mi się...M
                        > yslałem ze potrafię być tak wspaniały jak zawsze o sobie myslałem..." No nie ,
                        > nie jestem i wiem co lubie a czego nie. A jak czegoś nie lubie to niby czemu mi
                        > ałbym sam siebie na to skazywać? Są inni którym to absolutnie nie przeszkadza a
                        > nawet moze to lubią więc proszę bardzo...
                        >
                        • triss_merigold6 Re: Tak w ogóle to 21.09.10, 12:26
                          Zdaje się, że Adellante ma dzieci z żoną. Własne.
                          Zaznaczam, że go rozumiem, nigdy nie brałam pod uwagę dzieciatych facetów, nie interesowali mnie po prostu. Inny świat, inny model życia.
                          • sowa_hu_hu Re: Tak w ogóle to 21.09.10, 12:29

                            Wiem ,że ma.
                            Ciekawa jestem pod jakimi względami jeszcze dyskryminuje ludzi...
                            był już wspomniany garb ,dzieci...
                            Mam rozumieć ,że jego wybranka musiała być niczym nieskażona...
                            Zastanawiające jak tacy ludzie odnajdują sie w kryzysowych sytuacjach... kiedy druga połówka nabawia się jakiegoś defektu...
                            • riki_i Re: Tak w ogóle to 21.09.10, 12:45
                              Sowa hu-hu, Twoja wypowiedź jest nielogiczna. Co ma nabawienie się "defektu" przez połówkę do wybierania na żonę kobiety bez przychówku? Idziesz za daleko. To są sytuacje nieporównywalne, no chyba, że zakładasz iż żoną puści się z kochankiem i przyjdzie do męża z prośbą, aby zaakceptował dziecko z tego związku.

                              Ogólnie, w znanych mi rodzinach patchworkowych, "obce" dzieci, dla każdego mężczyzny stanowią duży problem i źródło wielu konfliktów. Każdy facet wolałby, aby tego nie było w pakiecie. Ale oczywiście , to nie przekreśla kobiety jeśli jest atrakcyjna i dziecko jest JEDNO. Powyżej jednego atrakcyjność Pani dla "męskich płeciów" spada drastycznie.
                              ---> oczywiście to tylko moje autorskie obserwacje, nie pretenduję do głoszenia prawdy nieomylnej
                              Pozdrawiam
                            • triss_merigold6 Re: Tak w ogóle to 21.09.10, 12:46
                              Ale o co Ci chodzi?
                              Każdy ma prawo szukać takiej osoby jaka mu/jej odpowiada pod różnymi względami. Czy jeżeli za pociągających erotycznie uważam mężczyzn wysokich i sprawnych fizycznie to oznacza, że dyskryminuję niskich grubasów? Nie dyskryminuję, po prostu nie zwracam uwagi i nie umawiam się. Proste.
                              • sowa_hu_hu Re: Tak w ogóle to 21.09.10, 12:52
                                Owszem.
                                Ale używanie słów typu DEFEKT itp... jest żenujące jak dla mnie...
                                • triss_merigold6 Re: Tak w ogóle to 21.09.10, 13:01
                                  Bo w ogólnym rozrachunku może to być minus, defekt, wada. Tak jak posiadanie upośledzonego rodzeństwa (które będzie wymagało opieki po śmierci rodziców), ogromnych długów (wymagają spłaty), jakiejś potwornie inwazyjnej rodziny, choroby psychicznej etc. - powyższe wymaga od potencjalnego partnera dostosowania się, podporządkowania różnym potrzebom. Dzieci na stanie są zobowiązaniem czasowym, emocjonalnym, logistycznym, finansowym.
                                  • adellante12 Re: Tak w ogóle to 21.09.10, 14:43
                                    Tak jest to defekt Nie boje sie uzyć tego słowa które oznacza wadę, wybrakowanie ułomność niedoskonałość....
                                    Nie nazywam dziecka defektem. Nazywam fakt posiadania dziecka z innym partnerem defektem. Rozumiesz? Sytuacja, zjawisko społeczne jako defekt.
                                    I brniesz z głupim uporem Sowo w temat.
                                    Tak sie złozyło że moja zona po drugim dziecku wyladowała wskutek DEFEKTU kregosłupa na stole operacyjnym a później kilkanascie tygodni lezenia plackiem i kilka miesięcy rehabilitacji.
                                    To niczego nie zmienia bo to jest MOJA żona To jest Nasz problem nasza ułomność. Ale gdyby przyjechała do mnie na wózku gdy się poznaliśmy - serdecznie podziękowałbym za głębszą znajomość.
                                    Mam pełne prawo wybrać sobie możliwie najlepszą dla mnie wg moich kryteriów partnerkę życiową. I vice versa...
                                    • sowa_hu_hu Re: Tak w ogóle to 21.09.10, 15:05
                                      Ależ oczywiście że możesz...
                                      Tak jak i ja mogę mieć swoją opinię w tym temacie.
                                      • triss_merigold6 Re: Tak w ogóle to 21.09.10, 15:19
                                        Wiesz Sowa, nie ma co się obrażać na rzeczywistość. To znaczy można się obrażać ale to bezproduktywne. I warto zdawać sobie sprawę z własnych - w oczach częsci ludzi - wad i ograniczeń. Kobieta z dzieckiem nie nadaje się na partnerkę dla każdego tylko dla kogoś kto dzieci lubi, akceptuje i nie ma silnej potrzeby zajmowania się wyłącznie własnym potomstwem. Ja się nie nadaję na partnerkę dla np. mężczyzny z pracą wyjazdową; towarzyskiego ekstrawertyka; miłośnika kotów; rolnika; artysty; działacza politycznego; człowieka religijnego etc. i nie ubolewam.
                                        • sowa_hu_hu Re: Tak w ogóle to 21.09.10, 15:39
                                          triss_merigold6 napisała:

                                          > Wiesz Sowa, nie ma co się obrażać na rzeczywistość. To znaczy można się obrażać
                                          > ale to bezproduktywne. I warto zdawać sobie sprawę z własnych - w oczach częsc
                                          > i ludzi - wad i ograniczeń. Kobieta z dzieckiem nie nadaje się na partnerkę dla
                                          > każdego tylko dla kogoś kto dzieci lubi, akceptuje i nie ma silnej potrzeby za
                                          > jmowania się wyłącznie własnym potomstwem. Ja się nie nadaję na partnerkę dla n
                                          > p. mężczyzny z pracą wyjazdową; towarzyskiego ekstrawertyka; miłośnika kotów; r
                                          > olnika; artysty; działacza politycznego; człowieka religijnego etc. i nie ubole
                                          > wam.


                                          Ja się nie obrażam. Znam swoją wartość. Z dzieckiem czy bez jestem zajebista smile
                                          Ale masz rację ,tak jak ja dla wielu sie nie nadaje bo mam dziecko tak wielu sie nie nadaje dla mnie bo mają takie a nie inne poglądy...
                                          • adellante12 Re: Tak w ogóle to 22.09.10, 09:46
                                            wielu sie nie nadaje dla mnie bo mają takie a nie inne poglądy...

                                            No widzisz. Jednak masz takie same poglądy z tym że ja nie stosuję zasady Kalego..
                                            Ty też dyskwalifikujesz ludzi ze wzgledu na jakieś defekty.
        • titta Re: Mężczyzna musi więcej 20.09.10, 11:39
          Poniewasz samoptna kobieta w takim przypadku szuka przedewszystkim ojca dla swojego dziecka/dzieci.
          Samotny facet szuka partnerki dla siebie, bo dzieci mamusie zwykle maja. Jesli nie maja i mezczyzna jest jedynym albo glownym opiekunem, sytuacja jest analogiczna jak w przypadku kobiety. Odpowiedzialny facet sprawdzi czy ewentualna partnerka nadaje sie na matke.
    • wieczna-gosia Re: Mężczyzna musi więcej 01.09.10, 12:03
      no ba smile
    • tully.makker Re: Mężczyzna musi więcej 01.09.10, 12:08
      Z punktu widzenia macochy, ktorej starszy syn ma ojczyma - nikt nic
      nie musi. I taka swiadomosc jest bardzo pomocna, bo oznacza, ze
      cokolwiek robimy dla dzieci partnera, robimy, bo chcemy.
      U nas nie ma w tej sprawie nieorownouprawnienia.
    • kai_30 Re: Mężczyzna musi więcej 01.09.10, 13:17
      Owszem, w moim przypadku tak jest.

      Mam dwoje dzieci z pierwszego małżeństwa, po rozwodzie byłam w związku, w którym
      pan moich synów nie akceptował. Zaprowadzanie do lekarza czy szkoły? Wolne
      żarty. Dzieci miały siedzieć w swoim pokoju i się nie wychylać, i wyraźnie były
      obce. Za to jak przyjeżdżały dzieci pana, wolno im było wszystko, a obowiązków
      nie miały żadnych. Zdaniem pana, dla przykładu, moje dzieci w wieku
      przedszkolnym powinny zmywać naczynia po obiedzie, natomiast jego (koniec
      podstawówki i gimnazjum) absolutnie nie.

      Związek się rozpadł, o wiele za późno zresztą, ale cóż - nadzieja umiera ostatnia.

      Teraz sytuacja jest całkiem inna - mój partner chodzi na wywiadówki, do lekarza,
      jak trzeba, też, i traktuje moje dzieci jak własne - i przytuli, i opieprzy,
      znaczy wink Uważam to za normę, a stan poprzedni za patologię.

      A druga żona mojego eksa, macocha moich starszych dzieci? No, tak jak piszesz -
      ona nic nie musi smile Szczególnie, że eks ze swoimi synami spędza max tydzień w
      ciągu roku, i to u swoich rodziców. Młodzi nigdy nie byli u niego, więc co
      "musiałaby musieć" macocha?

      W większości przypadków z tego właśnie wynika ta różnica - matka mieszka z
      dziećmi, więc wchodząc w nowy związek bierze to pod uwagę. Nie da się zwyczajnie
      zamieszkać z kimś, kto traktuje dzieci jak intruzów. Ojciec zazwyczaj dzieci ma
      "na przychodne" - w tej sytuacji łatwiej się nie angażować, aczkolwiek nie
      znaczy to, że taki układ będzie szczęśliwy - wystarczy poczytać forum Macochy.

      Nie wiem, jak można związać się z kimś, kogo nie obchodzi dziecko partnera - i
      dotyczy to obu płci, chociaż zdaję sobie sprawę, że facetom często to loto.
    • judytak Re: Mężczyzna musi więcej 01.09.10, 13:40
      w zasadzie to zależy od tego, z kim dzieci mieszkają

      w sytuacji, kiedy kobieta się zdecyduje na związek z mężczyzną,
      który samotnie wychowuje dzieci,
      to taka kobieta i owszem będzie z tymi dziećmi zajmować mniej-więcej
      jak swoimi, czyli będzie
      > spędzać z pasierbami
      > czasu, fundować im atrakcji, sprzątać po nich czy pomagać w
      lekcjach
      > etc

      bo nie bardzo się da inaczej mieszkać pod jednym dachem

      czy bedzie kochać, czy lubić, to już kwestia przypadku...

      zresztą, jeśli chodzi o
      > wspólnego urlopu z
      > partnerem i jego potomstwem

      to macochy jak najbardziej ten zwyczaj praktykują :o)

      polecam forum "macochy"

      pozdrawiam
      Judyta
    • burza4 Re: Mężczyzna musi więcej 01.09.10, 13:49
      triss_merigold6 napisała:


      > > Poza tym macochy nie muszą lubić, kochać, spędzać z pasierbami
      > czasu, fundować im atrakcji, sprzątać po nich czy pomagać w
      lekcjach > etc. ponieważ jest to zadaniem i obowiązkiem tatusia
      dzieci.

      Teoria. W praktyce nie tylko się tego wszystkiego oczekuje, ale wręcz
      panu nie przyjdzie do głowy inny scenariusz poza tym, że "wszystkie
      dzieci nasze są", bo wszak kobiety do tego wszystkiego są stworzone,
      i wszelkie formy opieki nad dziećmi witają z pieśnią na ustach.


      >Macocha > absolutnie nie musi poczuwać się do brania wolnego na
      >chore dziecko > partnera, chodzenia z owym dzieckiem do lekarza i
      >wspólnego urlopu z > partnerem i jego potomstwem.

      Nie musi - ale w większości wypadków występuje automatyczne
      założenie, że tak właśnie będzie. To założenie dotyczy również tego,
      że będzie cudze dzieci kochać jak własne, i będzie równie skłonna
      poświęcić swoje potrzeby jak rodzona matka. Dla panów to "oczywista
      oczywistość"

      > Pan Musi > włączyć się czynnie do opieki nad dzieckiem, co zakłada
      również > chodzenie po lekarzach, odprowadzanie na zajęcia
      pozaszkolne, > wspólne wyjazdy etc.

      to jakiś żart? popatrz statystycznie - ilu panów widujesz w
      przychodniach zdrowia, w szkole na zebraniu itd - nawet kiedy dotyczy
      to ich własnych dzieci? Podawali kiedyś, że statystyczny Polak
      własnym dzieciom poświęca coś koło 5 minut dziennie, naprawdę
      sądzisz, że ojczymowie są chlubnym wyjątkiem? to sporadyczne wypadki
      (zazwyczaj spotykane w początkowym okresie związku, kiedy jeszcze pan
      się mocniej stara)
    • kropkacom Re: Mężczyzna musi więcej 01.09.10, 13:51
      > Pan wiążący się z samotną matka musi wiedzieć, że dziecko jest dla
      > niej najważniejsze, dostosować się do potrzeb dziecka, przyjąć
      > wspólny budżet domowy i w ogóle traktować jak swoje ukochane. Musi
      > włączyć się czynnie do opieki nad dzieckiem, co zakłada również
      > chodzenie po lekarzach, odprowadzanie na zajęcia pozaszkolne,
      > wspólne wyjazdy etc.

      Gdy pan jest samotnym ojcem, daje sobie głowę obciąć, również stosuje te
      kryteria do przyszłej/ewentualnej życiowej partnerki.
    • thegimel Re: Mężczyzna musi więcej 01.09.10, 13:55
      U mnie było podobnie. Mój ojciec zmarł jak byłam mała. Mama związała się
      ponownie, ja dla ojczyma zawsze byłam córką, nie było różnicy w traktowaniu mnie
      i siostry (córki ojczyma). Rencinę po ojcu miałam, marną, ale zawsze, te
      pieniądze szły do wspólnej kasy. Jak miałam 17 lat zaczęłam coś tam dorabiać,
      Avon, jakieś ulotki, ankiety itp. Pieniądze wydawałam na ubrania głównie, w domu
      się nie przelewało. Ale dla ojczyma było zawsze oczywiste, że jeśli wiąże się z
      kobietą z dzieckiem, to w jakimś stopniu jest za to dziecko również
      odpowiedzialny, nigdy nie było problemu żebym dostała na książki, czy bilet
      miesięczny. Za swoje pieniądze byłam w stanie się ubrać no i nie ciągnęłam już
      na różne pierdoły. To też było dużo, zwłaszcza że rodzice prowadzili w latach
      90. księgarnię, na której dorobili się głównie długów. W tej chwili ojczym
      zarabia nieźle, dla mojego syna jest dziadkiem Tadkiemsmile i często daje nam parę
      groszy "na lody". Wszystko zależy od układu w rodzinie.
      • lolinka2 Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 13:14
        gdy miałam 7 lat moja matka wyszła drugi raz za mąż, za człowieka lat ówcześnie 54, bez własnych dzieci, kawalera....
        Przeżył szok kulturowy niezły - aż zdziwienie bierze, że na serce nie padł....Przez rok patrzył na mnie jak na yeti, po roku zaczął się angażować - pod postacią robienia razem różnych rzeczy: a to prace w gospodarstwie, a to zabranie mnie na lody przy okazji wyjazdu gdzieś tam, jak zapomniałam bloku na plastykę, stroju na wf albo kanapki do szkoły, wsiadał do auta lub na motor/rower (co popadło) i jechał do szkoły dowieźć mi to zapomniane coś.
        Po kilku latach nadawał się już do pogadania i wygłoszenia męskiej opinii o moich głupich kolegach, co to moich walorów nie dostrzegają "no wiesz, jakby mnie taka fajna dziewczyna jak ty chciała, to bym się nie zastanawiał ani chwili", "on durny jak but jest, nie wart ciebie, ty sobie dobrego, mądrego i fajnego chłopaka znajdziesz, zobaczysz" smile Nadawał się do opiniowania strojów, poopowiadania o II wojnie światowej, którą przeżył jako dziecko itp. Gdy miałam 14-16 lat nadawał się do godzenia mnie z matką, z którą się wiecznie żarłam, do zrozumienia moich żalów i pretensji do rodzonego ojca, że mnie zostawił i sobie umarł. W tej chwili jest rewelacyjnym dziadkiem dla moich córek, one nie znają innego dziadka. Ba - chłopa rodzony ojciec nie sprawdza się w tej roli.
        Reasumując: dojrzewał do roli ojca długo, teraz jest ojcem - autorytetem (liczę się z jego zdaniem) i jest - o dziwo - jedyną osobą, która pomyślała o zabezpieczeniu mnie pod względem finansowym. I śmiem twierdzić, że nigdy nie myślał o mnie inaczej niż o członku rodziny - byłam dzieckiem najpierw "rodzinnym", potem "jego dzieckiem". Chociaż milion razy słyszał ode mnie (nie od matki): "Nie wtrącaj się, bo nie jesteś moim ojcem." W normalnych warunkach ojciec ma szacunek/ respekt/ miłość, bo jest. W takim przypadku jak mój - musiał na to zapracować, zasłużyć...
        Współczuję dzieciom, które doświadczają odrzucenia ze strony partnerów ich rodziców.
        • saper_vodiczka Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 14:37
          Podziękowałaś mu kiedyś? Podziękuj, bo to wspaniały człowiek.
          • lolinka2 Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 14:41
            regularnie smile
            i mówię mu, że go bardzo kocham i jest jednym z dwóch najfajniejszych facetów jakich spotkałam w życiu - i to tym pierwszym fajnym, którego spotkałam. Myślę, że fakt, że mój chłop jest do niego podobny też świadczy o tym, że zostało we mnie sporo z niego...
            • akle2 Re: Mężczyzna musi więcej 20.09.10, 00:30
              Fajna sprawa. Ale nieczęsto spotykana, niestety.
        • cudko1 Re: Mężczyzna musi więcej 20.09.10, 14:53

          lolinka pierwszy raz mnie wzruszyłaś smile bo zwykle to irytujesz tongue_out wink
    • nangaparbat3 Re: Mężczyzna musi więcej 01.09.10, 16:11
      Cóż - podobno "instynkt ojcowski" wykształcił się w ten sposób, że małpolud
      chcąc uwieśc małpoludkę zaczynał opiekowac się jej dzieckiem. W drugą stronę to
      siłą rzeczy nie działało.
    • iamhier Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 12:52
      To po co się wiażą z dzieciatymi? Jest tyle singli bezdzietnych....
      • iamhier Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 13:25
        przeciez to nie normalne zeby dzieci z roznych rodzicow byly w jednym domu
        • imasumak Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 21:13
          iamhier napisała:

          przeciez to nie normalne zeby dzieci z roznych rodzicow byly w jednym domu

          A to dlaczego?
    • sowa_hu_hu Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 13:38
      Tak - fcet musi akceptować moje dziecko ,musi sie nim opiekować i spędzac z nim czas. Jeśli mu to nie odpowiada niech szuka sobie wolnej ,tego kwiatu jest pół światu...
      Skoro decyduje sie na laske z dzieckiem to musi wziąść odpowiedzialność za jej dziecko ,i to dziecko poniekąd powinno stać sie też jego...
      Ja gdybym była macochą chętnie widziałabym dzieci mojego faceta w nasyzm domu i nie miałabym problemu z opiekowaniem sie nimi... Mogłam być w takiej sytuacji i było to dla mnie oczywiste.
    • apriljana Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 14:11
      Mój znajomy sam wychowywał córkę, po tym jak "mamusia" zostawiła ją tuż po porodzie nie martwiąc się co się z nią stanie a on musiał walczyć o możliwość zaopiekowania się własnym dzieckiem (długa historia). Długo unikał stałych i poważnych związków dopóki nie spotkał samotnej matki. Wydawać by się mogło, że taki związek ma sens, kolega szybko wszedł w rolę ojczyma chociaż od pani nie oczekiwał jakiegoś szczególnego poświęcenia, sam potrafił wychowywać swoje dziecko. Niestety okazało się, że pani owszem oczekiwała, że będzie dla jej dzieci jak ojciec ale sama była do córki kolegi nastawiona obojętnie, sugerowała nawet, że "lepiej" jej będzie u babci ... Nie żebym na przykładzie kolegi oceniała macochy tą samą miarą ale mam wrażenie, że często to kobiety wchodząc w związki z dzieciatymi nie są w stanie zaakceptować, że dla dobrego ojca dzieci będą zawsze ważniejsze od niej. Najlepiej byłoby gdyby partner w ogóle zapomniał o dawnej rodzinie i poświęcił się tylko tworzeniu nowego stadka. Wiem, że to strzał do własnej bramki wink ale kobiety są zaborcze, zawistne i mają zdecydowanie trudniejsze charaktery.
      • sowa_hu_hu Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 14:16
        No a ja na przykładzie swoim i koleżanek przekonałam się dobitnie, że faceci traktuja kobiety z dziećmi jak towar z niższej półki... i tych przykładów było multum! Naprawde niewielu jest fcetów skłonnych zaakceptować nie swoje dziecko. Kobiety nie maja takich problemów jak to, że jest to dziecko innej baby... a fceci przeżyć nie tego nie mogą! a najchętniej to w ogóle chcieliby nieskalanych dziewic ,w dodatku wszystko potrafiących...
        • nenia1 Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 16:17
          sowa_hu_hu napisała:

          > No a ja na przykładzie swoim i koleżanek przekonałam się dobitnie, że faceci tr
          > aktuja kobiety z dziećmi jak towar z niższej półki...

          Ale też chyba wiele zależy od tego jak same siebie traktujemy.
          Ja np. siebie nigdy nie traktowałam jak towar z niższej półki, przeciwnie,
          byłam dumna że potrafię samodzielnie utrzymać siebie, dziecko, dwa koty,
          i pogodzić pracę, gdzie mnie zawsze chwalono z prowadzeniem domu.

          Ale muszę przyznać, że też wtedy nie miałam internetu i nie siedziałam na forach.
          Gdyby tak było pewnie nieźle by mnie przydołowały i to nie faceci, ale inne baby.

          I wiesz co - w życiu codziennym nigdy nie odczuwałam, że faceci traktują
          mnie gorzej.
          Przeciwnie, miałam grono adoratorów.
          A mój obecny od dwunastu lat nie tylko przystojny, ale i młodszysmile

          Głowa do góry.
          • melila Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 17:47
            nenia1 napisała:

            > sowa_hu_hu napisała:
            >
            > > No a ja na przykładzie swoim i koleżanek przekonałam się dobitnie, że
            > > faceci traktuja kobiety z dziećmi jak towar z niższej półki...
            >
            > Ale też chyba wiele zależy od tego jak same siebie traktujemy
            Przecież w większości kobieta zostaje samotną matką, jeśli zachodzi w ciążę w związku bez przyszłości z nieodpowiedzialnym facetem albo nie jest w stanie zbudować stabilnego szczęśliwego małżeństwa.
            Dla mnie żądna z tych okoliczności to nie jest powód do dumy.

            U faceta takie zachowanie jest dla mnie zdecydowanym minusem.
            • nenia1 Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 19:18
              melila napisała:

              > Przecież w większości kobieta zostaje samotną matką, jeśli zachodzi w ciążę w z
              > wiązku bez przyszłości z nieodpowiedzialnym facetem albo nie jest w stanie zbud
              > ować stabilnego szczęśliwego małżeństwa.
              > Dla mnie żądna z tych okoliczności to nie jest powód do dumy.
              >
              > U faceta takie zachowanie jest dla mnie zdecydowanym minusem.

              Może mamy różne podejście do ludzi.
              Ja nawet wolę ludzi, którzy popelniają błędy - to takie ludzkie właśniesmile.
              Popelniają błędy, przyznają się do nich i wyciągają wnioski na przyszłość.
              To właśnie jest ekscytujące - nie da się przeżyć ciekawie życia nigdy się nie myląc.

              Osobiście obawiam się ludzi, którzy boją się popełnić jakikolwiek błąd
              i tropią je u innych - zazwyczaj są tacy surowi i nie potrafią się odprężyć.

              A powodem do mojej dumy był fakt poradzenia sobie z trudną sytuacją, jestem przez
              to pewniejsza siebie i ufam we własne siły.
              Wiem, że potrzebują faceta, bo go CHCĘ, a nie dlatego, że bez niego sobie sama
              z dzieckiem nie poradzę.
              • triss_merigold6 Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 19:24
                E tam. Znam kobiety (licząc z moją osobą), które zostawiły mężów, mimo, że ci byli i są przyzwoitymi, zainteresowanymi ojcami. Na poziomie relacji męsko-damskich przestało grać, a nie na poziomie relacji rodzicielskich, bo te zostały zachowane.
          • sowa_hu_hu Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 20:06
            Adoratorow to można mieć ,ja tez nigdy nie narzekałam ,ale do powaznego związku to już kiepsko...

            Ale spokojnie ,znalazł sie też NORMALNY big_grin nawet dwóch ,az trzeba było wybierac wink
            • nenia1 Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 20:09
              A jeden z nich to ten żonaty, którego żona miała zachować się z godnościom osobistom?wink
              • sowa_hu_hu Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 20:15
                zgadłaś ,cieszysz sie?
                • nenia1 Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 20:18
                  Mnie nic do tego.
                  Najważniejsze, czy ty się cieszysz?
                  • sowa_hu_hu Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 20:20

                    Właśnie widze hehe big_grin

                    Tak ja sie ciesze ,zwłaszcza z tego , że dokopałam innej babie huraaaa
        • iamhier Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 17:10
          do sowa hu-hu-bo to jest "towar z nizszej polki" bez wzgledu na swoje inne walory..Nawet dla mezczyzny-samotnego ojca.Pamietaj,ze to nie jest dobrze dla dziecka gdy sie wychowuje w takiej puzzlowej rodzince...Gdy natomiast mezczyzna nie ma dzieci i zaczyna sie angazowac w zwiazki z takimi osobami pomijajac osoby wolne,to zapewne traci swoje cenny czas i gdzies ok.40 stki pozostanie mu zwyczajnie "łapanka"....co zazwyczaj srednio sie konczy....

          Takze te mamuski,rozwodki doskonale radzace sobie z zagarnieciem jakiegos singla (znacznie lepiej niz niemoty wolne-doswiadczenie i pazernosc) to raczej tutaj pożadnie szkodza....I to na maxa....
        • iamhier Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 17:32
          do sowa huhu-to zalezy jaka jest jego sytuacja.Jesli dlugo byl sam to wymaga od tej drugiej strony tego samego.I ja sie w ogole nie dziwie....
          • sowa_hu_hu iamhier 19.09.10, 20:08

            Jka można wymagać od kogoś kto ma dziecko żeby był sam? big_grin jakis idiotyzm...
            Skoro ma sie takie wymaganie trzeba szukac singielek a laski z dziećmi omijać łukiem....
        • triss_merigold6 Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 19:06
          Dziwne masz obserwacje. Mam w swoim otoczeniu, w pracy, kilka kobiet po rozwodach. Kobiety 30+, pracujące, niezależne finansowo, z kontaktowymi i aktywnymi ojcami swoich dzieci - wszystkie mają stałych partnerów z którymi są od dłuższego czasu w związkach. Panowie bezdzietni i nie mieli problemów z akceptacją cudzych dzieci.
          • sowa_hu_hu Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 19:17
            No tak... moje obseracje są dziwne ,twoje są ok... dlaczego mnie to nie dziwi smile
            Jak dla mnie ja mam takie ,ty masz inne... jednym układa sie tak ,drugim inaczej... proste.
            • triss_merigold6 Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 19:28
              Znam te laski od paru lat z pracy, one nie miały problemów, ja nie miałam problemów z akceptacją faktu istnienia dziecka przez pana. Brat mojego aktualnego też żyje z rozwódką matką dwojga dzieci, jego najlepszy kumpel ma partnerkę po rozwodzie i z dzieckiem. Żadna sensacja w otoczeniu, raczej norma. Zaznaczam, że chodzi o facetów, którym bliżej do czterdziestki niż do trzydziestki, może młodsi mają jakieś problemy albo sa bardziej podatni na opinię rodzin (jeśli rodzinie coś nie pasi).
              • sowa_hu_hu Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 19:38
                No oczywiście, że takie sytuacje się zdarzają! i chwała Bogu wink
                to daje nadzieje ,że jednak sa na tym świecie dojrzali emocjonalnie faceci...
                Ale wystarczy wejść na samodzielne ,tam jednak jest multum kobiet które są same z dziećmi...
                No i pewnie żyjąc w wielkim mieście łatwiej znaleźć faceta ,a na wiosce to już nie takie proste ,jeszcze takiego który weźmie babe z dzieckiem wink
                • jak.z.nut Re: Mężczyzna musi więcej 21.09.10, 14:28
                  A zauważyłaś kto pisze na samotnych mamach? Nie piszą kobiety radzące sobie finansowo i psychicznie ze swoją samodzielnością. I to ze z Triss macie odmienne obserwacje wynika z odmiennych kręgów społecznych w jakich się obracaciesmile Ot tyle..nie ma jednej jedynej racjismile
                  • iwoniaw Różnica jest taka, że 22.09.10, 10:48
                    Sowa zdaje się mieć tego świadomość i nie prezentuje postawy "moje obserwacje są obowiązującą prawidłowością, bo są najmojsze" big_grin
    • iwoniaw No też wymyśliłaś... 19.09.10, 14:54
      Primo, ani mężczyzna ani kobieta niczego nie musi, a już zwłaszcza wiązać się z dzieciatą osobą. Jeśli jednak chce koniecznie, to oczywiste, że jakieś wymagania drugiej strony spełniać musi, bo inaczej nici ze związku. Ale czy ktoś go siłą trzyma?
      Secundo, samotny rodzic (niezależnie od płci) wychowujący dziecko na co dzień, owszem, będzie oczekiwał od potencjalnego partnera zaangażowania się także (w większym lub mniejszym stopniu) emocjonalnie i logistycznie także w sprawy dziecka, zwłaszcza małego. I dobrze, inaczej ów rodzic chyba by miał jakieś zaburzenia psychiczne.
      Tertio, przywoływana przez ciebie tylekroć "czysta biologia", która ponoć jest najzdrowszym impulsem do działania wink nakazywałaby raczej szukać partnerki/partnera bez "balastu" obcych bachorów i skłonnego jak najwięcej poświęcić naszej/wspólnej puli genowej, więc po raz kolejny nie wiem, co cię tak dziwi w opisywanych postawach/życzeniach. big_grin
      • iamhier Re: No też wymyśliłaś... 19.09.10, 17:17
        do iwoniaw-to zalezy co dla niego znaczy "wiazac sie".Czasami chodzi tylko o sex.
    • nenia1 Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 16:07
      Ta teza ma długą historię.

      W baśniach złych macoch mamy zatrzęsienie
      a złego ojczyma trzeba by ze świecą szukać.

      W życiu realnym o wiele łatwiej również o tych złych ojczymów.

      Poza tym jak wiadomo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

      Dla wielu macoch problemem bywają emocja z jakimi wiąże się obecność
      dziecka innej kobiety - zazdrosć o poprzedniczkę, porównywanie się,
      rywalizacja z dziećmi o "kto ważniejszy".

      Natomiast samotne matki często marzą o facecie, który będzie lepszym ojcem
      od tego, którego wybrały na ojca biologicznego.
      • iamhier Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 17:26
        do nenia-zwiazek z osoba z dzieckiem moze miec walor taki,ze zacheca zatwardzialych singli czy osoby nie chcace miec dzieci do rodzicielstwa.Tylko z kim? Moze to tylko cwiczenia na dzietnych,a w role ojce ktos chce wejsc z czysta karta.....
        • nenia1 Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 17:44
          Zdradzę ci pewien sekret - często jak i co piszemy o innych wiele mówi o nas samych.
          Nie obnażaj się tak łatwo, bo jesteś jak odkryta karta.

          Twoja aktywność w tym wątku oraz myśli które formułujesz wskazują, że masz spory problem
          z kobietami, które nie wychowują dzieci z ich biologicznym ojcem.
          Porzuciła cię twoja żona czy jakaś inna nie chciała?

          Na mnie twoje słowa nie robią wrażenia, bo wiem że nie masz racji, a próbujesz jedynie ulać własną złość.
          Rozwiąż swój problem, wtedy uporasz się z emocjami, zamiast starać się w nieudolny sposób
          dowalać innym.
          Powodzeniasmile
          • iamhier Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 23:33
            do nenia-jesteś mało inteligetna.
        • triss_merigold6 Uważam za niestosowne 19.09.10, 18:41
          Wybacz, ale podejmowanie dyskusji z osobą chorą psychicznie uważam za niestosowne. Poszukaj lekarza.
        • iwles Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 19:55

          iamhier napisała:

          > Moze
          > to tylko cwiczenia na dzietnych,a w role ojce ktos chce wejsc z czysta karta..


          o tak, tłumacz tak sobie big_grin
          • iamhier Re: Mężczyzna musi więcej 20.09.10, 13:22
            do iwles-tak to sie tlumacze,bo płonne sa nadzieje mateczek,ktore uwazaja,ze facet lubi byc pokrzywdzony w branzy rozrodowej,ona miala kilku ojcow,a on bedzie miala dziecko z inna partnerka.....Czesto to nawet specjalizacja rodzinna.Wiesz,historia lubi sie powtarzac...


            generalnie kobiety,ktore wiaza sie z innymi mezczyznami maja dzieci z jeszcze innymi oceniam jako skrajnie nieodpowiedzialne.Z doswiadczenia wiem,ze sa toksyczne dla reszty kobiet.
            • iamhier Re: Mężczyzna musi więcej 20.09.10, 13:25
              i prawda jest tez taka,ze gdy tylko pojawi sie okazja na wyrwanie od cudzych bachorow w postaci innej kobiety to prysnie w siwy dym.........A kobioet atrakcyjnych mnostwo i bezdzietnych.....

              I po co mu zyc z cudzym przychowkiem....
              • sowa_hu_hu Re: Mężczyzna musi więcej 20.09.10, 13:29
                iamhier napisała:

                > i prawda jest tez taka,ze gdy tylko pojawi sie okazja na wyrwanie od cudzych ba
                > chorow w postaci innej kobiety to prysnie w siwy dym.........A kobioet atrakcyj
                > nych mnostwo i bezdzietnych.....
                >
                > I po co mu zyc z cudzym przychowkiem....


                Jesteś bardzo zabawna smile
                Znam ludzi którzy tworzą bardzo szczęśliwe rodziny - kobieta ma dziecko z poprzedniego związku , z obecnym mężem mają dwójkę. Facet traktuje dzieci jednakowo ,w żonie zakochany ,świata nie widzi poza swoją rodziną!
                Pieprzysz więc totalne farmazony....
    • guderianka Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 20:13
      No ale co w tym dziwnego? Wszak w Poslce zazwyczaj opieka nad dzieckiem jest przyznana matce a więc Pan wprowadzajacy się w jej życie wprowadza sie zarazem do życia codziennego dziecka. Pani z kolei , ktora wkręciła się w układ z dzieciatym Panem nie ma na codzień z jego latoroślami do czynienia.
      • wyrwana.z.kontekstu Re: Mężczyzna musi więcej 19.09.10, 20:24
        Wszak w Poslce zazwyczaj opieka nad dzieckiem jest pr
        > zyznana matce

        wszak w Polsce 99 proc. pozwów o przyznanie opieki składają matki, a nie ojcowie
        trudno coś przyznać komuś, kto sobie nie życzy
    • bifka wcale nie musi 19.09.10, 21:13
      To zależy od mężczyzny, bo ja znam dwa takie egzemplarze, które żyją z samotnymi matkami a ich dzieci ledwie tolerują i nawet palcem nie kiwną w ich kierunku - inna sprawa, że te związki nie rokują, bo mamy boleśnie odczuwają fakt braku zainteresowania dla ich potomstwa i coraz jawniej to okazują, więc wkrótce pewnie nastąpi uwiąd tych związków. Ale znam sporo samotnych matek, które oczekują od facetów tylko tego aby byli i łaskawie akceptowali dzieci, bo już dawno przestały liczyć (po kilku nieudanych próbach) na takich, którzy ich dzieciom zastąpią ojców - chętnych do tego jest po prostu znikoma ilość wśród męskiej populacji. W moim otoczeniu faceci chętnie zaliczają samotne matki jako seksualne przygody, ale do stałych związków raczej się z nimi nie kwapią mówiąc, że na dokładanie do cudzych dzieci ich nie stać, wolą zarabiać na własne. A co do samotnych matek jako niższej półki kobiet - społeczeństwo tak je postrzega niestety, i jest to wyraz pewnego determinizmu biologicznego, który każe kobiecie bardzo rozważnie wybierać ojca dziecka a jak jej się to nie uda, no to jest głupia i sama sobie winna, ot co. A na razie nie zanosi się na istotną zmianę takie sposobu myślenia. Zaznaczam jednak, że ten schemat nie dotyczy kobiet niezależnych finansowo, radzących sobie z życie, nie wyglądających od mężczyz wsparcia domowego budżetu - takie po prostu wiążą się lub nie z facetami i nie oczekują ani od facetów ani od swoich dzieci, że będą wchodzili w jakieś pseudorodzinne interakcje.
      • akle2 Re: wcale nie musi 19.09.10, 21:58
        Lubię Ciebie czytać, bifka, bo zwykle trafiasz w sedno z lepszą ode mnie literacką starannością smile. Ale mała poprawka - jak już gdzieś kiedyś pisałam - samotna matka z dzieckiem to swoista polisa dla tych którzy kolejnych dzieci z kolejnymi partnerkami mieć nie chcą. Albo dlatego, że nie chcą wcale, albo dlatego że już maja swoje z poprzednich związków i ona jest dla nich gwarancją na zaspokojony instynkt macierzyński z dużym prawdopodobieństwem, że dalej się rozmnażać nie będzie chciała. W zamian namiastka rodzinnej sielanki przy zaangażowaniu, niczym program w pralce do prania tkanin delikatnych - letnio i krótko. A jednocześnie od takiej pani zawsze można dać dyla, bo to przecież nie jego stadko. Oj, znam takich...
        • tosia.ru Re: wcale nie musi 20.09.10, 08:53
          sama sie nad tym zastanawialam calkiem niedawno obserwujac moja wlasna szwagierke
          dziewcze - matka dwojki dzieci (22 i 10 lat), dwukrotna rozwodka, zyje od ponad roku z kolega z klasy, nierozwodnikiem, ojcem czworki! dzieci w wieku od 1,5 roku do 20 lat
          pomijam moralne aspekty - nie moj cyrk
          ale wlasnie zaintrygowala mnie postawa szwagierki, gdzie ona wrecz żąda wychowywania swojego 10-letniego syna i ma w glebokim powazaniu zabiegi ojca w stosunku do swoich dzieci (pan jest troskliwym ojcem) i w takimż powazaniu ma te dzieci, ktore jej partner zabiera na wspolne wyprawy - generalnie wyglada to tak ze facet lata wkolko swoich i nieswoich dzieci, a szwagierka tylko wydaje polecenia i uwagi pt. zrob cos z moim dzieckiem, twojedziecko cos zrobilo zajmij sie
    • ag_ol Re: Mężczyzna musi więcej 20.09.10, 08:55
      Zgroza!!!
      Kobiety, które oczekują od partnerów więcej niż od siebie (w różnych kwestiach) na ogół zostają same na starość. Jeżeli szukasz faceta na całe życie to traktuj go po partnersku a nie pod kątem wymagań. Chyba, że szukasz przygody, ale wtedy relacje facet - Twoje dzieci nie są istotne.
      • iamhier Re: Mężczyzna musi więcej 20.09.10, 13:31
        do ag-ol-niestety rynkiem tym rzadza kobiety.Gdyby faceci nie byli spolecznie zmuszani to slubow,a wybierali kobiety raczej w kierunku bycia matka ich dzieci,wowczas te wybory byloby zupelnie inne....Sadze,ze znacznie lepsze....

        Nastepna historia to terroryzowanie tzw.starych kawalerow za to,ze nie maja potomostwa i szantazowanie ich przez "mamusie",,,,,jak to nie zamiejsz sie dzieckiem?? To od zycia nic nie dostaniesz.....

        Szkoda,ze mlode wolne kobiety nie sa tak sprytne jak te juz SWYM"zyciem POLUZOWANE" I nie zaklepuja sobir facetow,ale bez obraczki....Wtedy terrory mamusiek poszukujacych nanki zajrywaja ich zyciowe porazki lub sponsora wreszcie by sie skonczyl...
        bo wam w zyciu nie wyszlo,wiec siedziecie tu na forach i kontrolujecie zycie innych,by IM TEZ NIE WYSZLO....

        ot co.....
        • sowa_hu_hu Re: Mężczyzna musi więcej 20.09.10, 14:44
          iamhier napisała:

          > do ag-ol-niestety rynkiem tym rzadza kobiety.Gdyby faceci nie byli spolecznie z
          > muszani to slubow,a wybierali kobiety raczej w kierunku bycia matka ich dzieci,
          > wowczas te wybory byloby zupelnie inne....Sadze,ze znacznie lepsze....
          >
          > Nastepna historia to terroryzowanie tzw.starych kawalerow za to,ze nie maja pot
          > omostwa i szantazowanie ich przez "mamusie",,,,,jak to nie zamiejsz sie dziecki
          > em?? To od zycia nic nie dostaniesz.....
          >
          > Szkoda,ze mlode wolne kobiety nie sa tak sprytne jak te juz SWYM"zyciem POLUZOW
          > ANE" I nie zaklepuja sobir facetow,ale bez obraczki....Wtedy terrory mamusiek p
          > oszukujacych nanki zajrywaja ich zyciowe porazki lub sponsora wreszcie by sie s
          > konczyl...
          > bo wam w zyciu nie wyszlo,wiec siedziecie tu na forach i kontrolujecie zycie in
          > nych,by IM TEZ NIE WYSZLO....
          >
          > ot co.....


          co za bełkot... co za idiotyczne wnioski....
    • kajda28 Re: Mężczyzna musi więcej 20.09.10, 12:17
      Tylko że przeważnie panie są macochami z doskoku, a panowie ojczymami na codzień. I tym to się różni. Codzienna macocha ma takie same obowiązki względem pasierbów jak codzienny ojczym, a myślę że nawet większe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka