verdana
05.09.10, 20:07
Wrocilam z zebrania dla licealistów - na zebraniu omawiano pięciodniowy wyjazd integracyjny.
Pytania rodziców
-czy będzie pielęgniarka (bo trzeba "dzieci" oglądać i wyjmowac kleszcze
-co zrobią wychowawcy w czasie choroby "dziecka"
-Jaś nie olubi grac w piłke, a będą mecze. Czy Jaś będzie musiał grac?
-i rekord "Czy dziecku trzeba dać do autokaru jedzenie? O ktorej będzie przyjazd i obiad, bo trzeba
wiedzieć, ile dać, bo "dziecko" bedzie głodne.
Cholera, no. Wizja mamusi, przygotowującej i kompletującej drugie sniadanko, bo stanie się coś
strasznego, jak 16-letni Jaś nie zje obiadu o zwyklej porze mnie dobiła. Jak też powszecne
mowienie o licealistach 'dzieci" - nie "państwa dzieci", tylko wlasnie "dzieci", nad ktorymi trzeba
czuwać.