szyszunia11
06.09.10, 21:28
mój mąż ma schiza na punkcie suszarki. Nigdy, ale to nigdy nie suszy włosów suszarką od czasów szkoły podstawowej, kiedy to pani higienistka w szkole orzekła, że suszarka wysusza skóre głowy i jest to bardzo niekorzystne. Mąż nie jest łysy, co uważam za raczej zasługe genów (ale to moje zdanie) a nie braku suszarki - zaś jego zdaniem to właśnie suszenie włosów bez uzycia suszarki sprawiło, że ma włosy na głowie . Zawsze kiedy ja susze suszarką, słysze pouczenie, ze nie powinnam tego robić. Problem z małym: kiedy umyje mu włosy, chcę mu je choc chwileczkę podsuszyć, bo ręcznikiem to nei wystarczy. Osobiście jestem absolutnie przekonana, że nie ma to dla przyszłości jego czupryny żadnego znaczenia, że co jakiś czas, zwłaszcza jak jest chłodno, podsuszę go suszarką, bo nie chcę żeby mu było zimno w głowę. Mąż protestuje. On uważa, że to krzywda dla dziecka. A Wy jak sądzicie?