Dodaj do ulubionych

Zmuszać czy nie zmuszać

08.09.10, 14:24
Potomek został zapisany na judo. Cieszył się bardzo, pierwsze zajęcia super. Po drugich zajęciach foch, ponieważ nie potrafił i nie chciał zrobić przewrotu w przód (trener pomagał dzieciom). Marudzenie, że się boi, nie będzie, nie chce i w ogóle nie. W domu próbowaliśmy przekonać - koc, ja koziołki, chłop koziołki, powoli, spokojnie, tłumaczenie etc. Potomek nie chce i w ogóle już judo nie. Trener jest bardzo w porzo, mam pozytywne opinie rodziców starszych dzieci, które już chodziły i wyjeżdżały po roku zajęć na obóz.

Ja mam podejście, że zajęcia sportowe być powinny, judo jest ogólnorozwojowe, rozgrzewka przy wszystkich sportach walki jest taka sama, a w pierwszej klasie i tak dziecko na wf-ie te nieszczęsne przewroty czekają ergo przełamać się musi. Uznaliśmy, że nie ma sensu odpuszczać sześcioletniemu dziecku już po drugich zajęciach, bo wygenerujemy sobie problemy na przyszłość (będzie się zniechęcał po pierwszych niezbyt udanych próbach przy innych zadaniach, do czego ma tendencje).
Przy nauce jazdy na nartach opór przełamałam silną perswazją (bedzie q... próbował na tej górce, aż się nauczysz) i efekt był bdb. - dziecko zaczęło zjeżdżać, było zadowolone, potem chwaliliśmy, potomek happy, na narty chce wyjechać znowu etc.
Obserwuj wątek
    • martishia7 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:30
      Na zajęcia zaprowadzać, a dalej niech się trener martwi. Jeśli jest tak ok, jak mówisz, to miguniem Ci potomka spacyfikuje.
    • lilly_about Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:31
      Wszelkie próby zmuszania mnie do czegokolwiek kończyły się zniechęceniem i zrobieniem na złość rodzicom. Zachęcać nie zmuszać.
    • lineczkaa Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:32
      Skoro wyszło z nartami to i z fikołkami/judo wyjdzie. Sprawdzonej strategii nie warto zmieniać wink.
      A tak serio, to ja bym nie rezygnowała tak szybko. Zapewne bezbłędnie rozpoznasz, czy kolejne marudzenia będą na wyrost, czy rzeczywiście judo dla dziedzica to męka fizyczna i psychiczna.
    • rupiowa Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:32
      moje dziecko co prawda jeszcze nie chodzi na dodatkowe zajecia sportowe ale zauwazylam, ze coraz czesciej strzela fochy na rozne rzeczy (nie bedzie jadla, nie przymierzy bo ona wie ze...) i czasem jak sie na nia tupnie noga i zastosuje nielubiany przeze mnie ale stosowany argument "bo k...a tak!" to robi z powodzeniem to, czego jeszcze chwile temu nie chciala. Mysle sobie zatem, ze mimo ze jest to swego rodzaju rezim, narzucanie sie dziecki to ono chyba czasem potrzebuje takiego rodzica ktory huknie. Ja bym wiec nie odpuscila i moze nie to, ze zmuszac do zrobienia przewrotu ale na zajecia niech chodzi.
      • triss_merigold6 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:37
        No więc o to chodzi. Marudzenie codzienne przerabiamy od jakiegoś czasu i w zasadzie może dotyczyć wszystkiego. Na wakacjach potomek nudził, że jest zmęczony/nie chce mu się/nudno/ bolą go nogi/etc. po jakiś 10 minutach spaceru, a przeciągnięty z powodzeniem odwalał trzygodzinne marsze po plaży czy innym lesie. Ponieważ tatuś dziecka jest współpracujący i miał identyczne obserwacje z włąsnego wyjazdu z synem, to optuję za opcją, żeby nie odpuszczać zbyt łatwo.
    • burza4 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:34
      ja bym jeszcze podrążyła, na przykładach że nie święci garnki lepią i nikt od razu orłem nie jest

      Poza tym to w pewnym sensie to są konsekwencje jego wyboru, kurs kosztuje i mały powinien wiedzieć, że rodzice nie będą wyrzucać kasy w błoto na każdy gwizdek.
      • morekac Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:40
        Poza tym to w pewnym sensie to są konsekwencje jego wyboru, kurs kosztuje i mał
        > y powinien wiedzieć, że rodzice nie będą wyrzucać kasy w błoto na każdy gwizdek
        Pytanie: czy to rodzice bardziej chcieli czy mały...
        • triss_merigold6 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:46
          Dziecko było pytanie wielokrotnie, chodzi razem ze swoim dobrym kolegą, w domu od dłuższego czasu lubi się posiłować z moim chłopem, ma worek i rękawice bokserskie i od czasu do czasu po parę minut coś ćwiczą.

          Ja jestem zdecydowanie za usportowieniem potomka, tym bardziej, że warunki fizyczne ma bardzo dobre. Poza tym naturalną chłopięcą agresję i chęć obijania się z rówieśnikami lepiej skanalizować w cywilizowany sposób pod okiem trenera.
    • bri Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:35
      Tata z nim rozmawiał o tym?
      • triss_merigold6 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:39
        Tak, wczoraj i będzie motywował.
        • bri Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:43
          U nas w rodzinie tata ma znacznie większe możliwości przekonywania do rzeczy ryzykownych niż ja.
          • triss_merigold6 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:49
            U mnie było akurat odwrotnie, bo eks miał fazy "uważaj, nie przewróć się, nie potknij, nie skalecz, ostrożnie" ale teraz sam widzi, że z chłopakiem aż tak nie można. Sam kiedys trenował karate więc tu mam pełne poparcie i będzie się starał młodego przekonać i mniej się nad nim wzruszać.
            • bri Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 15:01
              Z dziewczynką też tak nie można. Syn się zniechęcił, bo coś mu nie wychodzi. Nauczy się tych przewrotów i równie dobrzez za tydzień może być zachwycony. Nasza córka bała się jeździć bez dodatkowych kółek na rowerze. Jak się w końcu odważyła, to teraz nie można jej ściągnąć z roweru. Zmuszać w żaden drastyczny sposób oczywiście nie można, ale trzeba pomóc pokonać przeszkody i podtrzymywać na duchu, bo nauczenie się nowej, trudnej umiejętności to wielka przyjemność i w ten sposób właśnie buduje się pozytywną samoocenę.
    • elza78 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:36
      ty triss jestes pewna ze judo dla szesciolatka jest ok?
      ja wiesz, meza mam zwiazanego z SW i trening dla mlodziana to przewiduje tak od okolo 10 lat, chociaz zalezy jak to wyglada (bardziej ogolnorozwojowe czy skupiaja sie na walce)
      balabym sie o kolana mlodego, tak wlasnie judocy koncza kariere zwykle, a im wczesniej zaczynasz tym wieksze ryzyko przeciazenia stawow i kontuzji.
      my jestesmy uwazni ze sportem wzgledem dzieci, u mojego meza trening gimnastyki sportowej na AWF'ie zaskutkowal w wieku okolo 10 lat dwiema skomplikowanymi operacjami nog i jezdzeniem na wozku przez kilka miechow, dziecko bylo przetrenowane, to doprowadzilo do choroby, a to czy trener ma za duze cisnienie na medale i osiagniecia nawet kosztem zdrowia dzieci jest w zasadze nie do zweryfikowania.
      odpowiadajac na pytanie - specjalnie bym nie cisnela, moze to nie jego czas, zostaw w spokoju, zapisz za dwa trzy lata, wowczas bedzie widzial sens treningu.
      • triss_merigold6 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:42
        Jestem pewna, na razie to obszerna rozgrzewka z elementami ćwiczeń przygotowujących (praca barkami, człoganie się po macie, "odpychanie" rękami). 2 godz w tygodniu to jeszcze nie intensywny trening, a dziecko warunki fizyczne ma super - szczupły, bez wad postawy, bez płaskostopia, zwinny, dobry refleks przy unikach.
        Elza, on nie musi widzieć sensu treningu, ma chodzić na zajęcia sportowe ogólnorozwojowe, bo potrzebuje ruchu. Nie upieram się dożywotnio przy judo.
        • anika772 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:53
          Nie zmuszać, nie zmuszać, to tak nieładnie brzmiwink
          Nakłonić, wpłynąć, ale nie odpuszczać sportu.
        • elza78 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:55
          nie no to spoko, to rozsadny trening, jak dwa razy na tydzien to przetrenowac sie nie przetrenuje smile
          mozesz sie uprzec tylko abys go nie zniechecila dozywotnio do judo, ja bym tak wiesz delikatnie probowala persfadowac, chociaz wiesz moze ta akcja z odmowa chodzenia ma podwojne dno i np jest tam w grupie dzieci jakis madrala ktory sie smieje np z twojego bo mu przewrot nie wychodzi, dzieci potrafia byc okrutne, wybadalabym sprawe czy czasem nie jakies rowiesnicze animozje sa przyczyna naglej niecheci dziecka do zajec.
          • triss_merigold6 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:59
            Na tych 2 zajęciach rodzice/opiekunowie byli na sali i mogli się przyglądać. Wszystkie dzieci początkujące. Chłopu sie trening szalenie podobał, pogadał sobie z prowadzącym, żadnych rówieśniczych zatargów tam nie było. Jak przez rok się uda i bedzie ok, to go zapiszemy na sekcję do Nastuli, na Żoliborz, ma opinię świetnej.
            • elza78 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 15:06
              wiesz to moze mlody strasznie ambitnie do sprawy podchodzi, nie wiem mysle ze sytuacje uda sie rozwiazac pewnie poprzez rozmowe o tym ze kazdy ma cos co mu nie wychodzi i dlatego trzeba trenowac i cwiczyc aby wlasnie byc lepszym i tak dalej, w sumie szkod aodpuszczac jak zajecia sa fajne, moze postawic jakies ultimatum - chodzisz do konca pazdziernika potem ty zadecydujesz co dalej no i jest szansa ze zlapie bakcyla jak bedzie fajnie.
      • tully.makker Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 15:10
        Wscieklak zaczal chodzic jako 4-latek, na razie to bardziej zajecia ogolnorozwojowe, niz klasyczne judo.
        • elza78 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 15:21
          trzeba tego pilnowac zeby mlodych nie przetrenowywano, to bardzo wazna rzecz. teraz moze i czasy sie zmienily troche, inaczej patrzy sie na takie dzieciaki, nie probuje sie z nich robic olimpijczykow z miejsca, kiedys jednak bylo ostro. my troche mamy skrzywiony obraz przez doswiadczenia mojego meza wink
          • joanekjoanek Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 16:57
            jak podpisywałam umowę dotyczącą karate naszego młodzieńca w tym samym wieku, to tam stało napisane, że to są "zajęcia ogólnoruchowo-rekreacyjne z elementami karate". Czy jakoś tak. Myślę, że z judo dla małych jest analogicznie. Co Ty, nikt teraz nie będzie ryzykował, to biznes jest.
            • elza78 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 09.09.10, 14:44
              tez tak mysle joanek, jednak mimo wszystko - kontrola ; )
      • marychna31 elza 09.09.10, 13:20

        Elza,ja mam 4,5 latka, którego chciałam zapisać na aikido. Dobry, znany trener, popularny klub. Zajęcia skierowane do przedszkolaków. NIe chodzi mi oczywiście o naukę sportów walki tylko o zajęcia ruchowe, w gronie dzieci, uczące prawidłowej postawy, pozwalające maluchowi miło spędzić czas po południu kiedy pogoda brzydka. Mój synek to wysokofunkcjonujący autysta więc chodzi tez o spędzanie czasu w gronie rówieśników i naturalną naukę funkcjonowania w grupie.

        Myslisz, ze takie zajęcia mogą być ze szkodą dla zdrowia? Bo własnie miałam nadzieję, że jest akurat na odwrót...
        • elza78 Re: elza 09.09.10, 14:43
          napisze w ten sposob - sport wyczynowy ze zdrowiem ma wspolnego neiwiele, nie wazne jaki, wyczynowka to kontuzje przetrenowanie i tak dalej.
          warto miec piecze nad tym co sie dzieje na zajeciach i obserwowac cyz nei ma niepotrzebnego cisnienia na dzieci.
          sport jest fajny, dzieci lubia ruch, lubia zorganizowane zajecia, wszystko zalezy od trenera.
          trabe zwyczajnie kontrolowac czy maluch nie jest przeciazony.
          • elza78 Re: elza 09.09.10, 14:43
            trzeba kontrolowac mialo byc hihi
    • a.va Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:37
      Nie zmuszać do fikania koziołków, ale nie pozwolić na odpuszczenie judo już teraz. Powiedzieć młodemu, że rozumiecie jego opory, ale tak od razu się z zajęć nie rezygnuje, że umawiacie się z nim, że pochodzi jeszcze np. 2 miesiące i wtedy wspólnie zdecydujecie, czy rezygnuje czy nie - i jak będzie chciał, to zrezygnuje. Myślę, że przez te 2 miechy sam się przełamie do koziołków, zobaczy, ze inni fikają, trener go jeszcze ponamawia i z czasem da radę. Nic na siłę. Ale jak się nie przełamie i dalej mu się to judo nie będzie podobało, to odpuścić.
    • paulka25 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:44
      My w podobnej sytuacji tyle, że z pływaniem, w zeszłym roku nie odpuściliśmy. A dziecko mamy też z tych szybko się zniechęcających. Efekt taki, że teraz jako pierwszoklasistka już zapisała się do szkółki pływackiej smile

      Radziłabym trochę przeczekać i jeśli za miesiąc dalej nie będzie chciał chodzić to odpuścić wtedy. Bo poza zniechęcaniem się z powodu niepowodzeń, może też być tak, że dziecku po prostu judo się nie spodoba i nie ma co go wtedy na siłę zmuszać.
    • osa551 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:49
      Byłam kiedyś trenerem i trenowałam dzieci. Ile się napatrzyłam na rodziców stojących przy barierkach i zmuszających dzieci do sportu, który okazał się dla nich niewypałem po pierwszych zajęciach to moje. Jeśli po 3 zajęciach dalej będzie opór to sobie odpuść. Po prostu daj dzieciakowi spokój, albo sama daj dobry przykład - zapisz się na judo i niech widzi, że Ty też robisz te fikołki.

      • triss_merigold6 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:53
        Mnie nie chodzi o to, żeby wyhodować miszcza olimpijskiego, spoko. Po prostu jest to pierwsza próba z zajęciami sportowymi dodatkowymi (w przedszkolu lubił gimnastykę i rytmikę). Ja chodziłam na aikido, syn wiele razy widział jak pływam czy jeżdżę konno więc przykłady domowe ma.
    • adsa_21 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:52
      Triss,jakbym czytalam o swoim synu..moj tez chodzi na judo,poczatkowo byl bardzo niechetny a juz do pasji doprowadzil go egzamin na bialy pas. Zdal go ale ile bylo przy tym marudzenia.Teraz tez mam "powtorke z rozrywki" bo wrzesien sie zaczal,zajecia ruszaja w poniedzialek a mojemu sie chyba odwidzialo.Probowalam go przekonac i chyba mi sie udalo. Mysle,ze warto namawiac bo judo to nie tylko swietna zabawa ale i ogolnorozwojowy trening jak i nauka pracy w grupie.Szczegolnie chlopcom bardzo sie to przydaje.
      • triss_merigold6 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:56
        To mnie pocieszasz.wink Mój lubi się siłować, walczyć, boksować, z kolegami się przyjacielsko poszturchują i sprawia im to wyraźną frajdę więc to trzeba ująć w akceptowalne karby.
        • adsa_21 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 09.09.10, 08:49
          Tym bardziej jak lubi sie silowac i boksowac to cwiczenia judo mu sie spodobajasmile Namawiaj syna ile wlezie,bedzie z pozytkiem dla niegosmile
    • asia_i_p Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 14:59
      Wiesz, ja bym chyba nie zmuszała. Bo taka lekcja - zrezygnowałem, koledzy się chwalą, a mnie jest żal - też jest potrzebna.
      Potem może być tak, że uzna, że jak coś ważne, to mama zmusi i można się nie przejmować - więc ja bym zmuszanie (nie namawianie) ograniczyła do podstawowych kwestii zdrowia, gdzie nie ma zmiłuj.
    • cathy_bum Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 15:06
      Moje w podobnym wieku zaczęło chodzić. Trener znajomy, sprawdzony i sympatyczny. Po pierwszych zachwytach zaczął się foch i "nie pójdę więcej". Też o przewroty chodziło, tylko do tyłuwink Powiedziałam twardo, że zapisana jest do końca kwartału, jak potem będzie marudzić, to dopiero wtedy zrezygnujemy. Z naciskiem, że znajdziemy coś innego, żeby się ruszać zamiast zalegać przed TV.
      Jęczenie było przed zajęciami, po nich jakby mniej. Kiedy przyszedł czas ostatecznej decyzji stwierdziła, że " chce jeszcze kwartał". co nie znaczy, że fochów po drodze nie było.wink Chodziła z zapałem kilka lat, niestety wypadek samochodowy wyłączył ją na dlugo ze sportów walki.
      Pozwalam Młodej decydować o wyborze zajęc, ale ustalamy, że ma wytrwać przez jakiś czas i już. Leń jest i po pierwszym zapale nie chce się jej ćwiczyć, czy po prostu tyłka z domu ruszyć. Coraz chętniej pokonuje przeszkody.
    • tully.makker Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 15:08
      Sama znasz swoje dziecko najlepiej. Moj starszak wymagal takiego przymuszania, by wszystko - rower, narty, lyzwy - bylo na nie na poczatku.

      Przymuszony, gdy juz opanowal podstawy, wykazywal zadowolenie i samodzielnie, bez przymusu kontynuowal w/w aktywnosci.

      PS Wscieklak tez chodzi na judo, od polowy zeszlego roku, i uwielbia to.
    • wieczna-gosia Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 15:18
      dociskac jak najbardziej. Ale sie nie wkrecac zbytnio zostawic sobie furtke jak dziecko nie zacznie lubic- odpuscic. Do konca semestru to taki ladny okres mozna sie przekonac jak wchodzi.
    • kropkacom Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 15:20
      > Marudzenie, że się boi,

      Bo może się boi. Ja bym akurat na judo sześciolatka nie zapisała. Jakieś gry zespołowe (futbol na przykład) albo zajęcia ogólnorozwojowe, lekkoatletyka.
      • triss_merigold6 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 16:50
        Ależ ja rozumiem, że się boi tylko IMO nie wolno zostać z blokadą nie próbując jej przełamać. Bał się też hulajnogi, roweru, nart i jakos jeździ. Bał się również wody, a z pomocą stara się pływać. Fakt, że twierdzi, że się boi nie jest dla mnie ŻADNYM argumentem. Ja się bałam spaść z konia podczas nauki jazdy, spadłam potem wielokrotnie i żyję, bardzo lubię jeździć.
        • kropkacom Re: Zmuszać czy nie zmuszać 09.09.10, 08:59
          Ja rozumiem. Mam podobnego syna. big_grin Ale jeśli to są jego pierwsze zajęcia sportowe zapisałabym na coś ogólnego. Z czasem sam zobaczy co go kręci bo tak to my wybieramy za niego. Sama jestem teraz zasypana ofertami i na razie mają ogólnorozwojowe zajęcia sportowe opłacone. Chociaż karate MNIE już nęci tongue_out I kilka innych zajęć pozalekcyjnych ...
        • asia_i_p Re: Zmuszać czy nie zmuszać 09.09.10, 16:09
          Przełamanie blokady nie musi się skończyć zniknięciem lęku niestety. Ja tak przełamałam dwa razy blokadę, żeby wskoczyć do wody i dopiero się zablokowałam na maksa. Myślę, że gdybym zamiast się zmuszać (teraz mam wdrukowane, że skok=panika) próbowała najpierw się ześlizgiwać z brzegu, skuteczniej bym się oswoiła.
    • virtual_moth Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 15:30
      Nauczyłabym tych przewrotów. Ja nauczyłam córkę, która boi się własnego cienia i ma zerową koordynację ruchową - da się. Sposób:
      - mówić dziecku, żeby brodę trzymało maksymalnie w dół
      - palce u nóg podwinięte (aby się odepchnął)
      Jak juz wejdzie w pozycję, to mu delikatnie "pomóc", w sensie przewrócić go. Będzie się potem stawiał, ale będzie coraz lepiej.
      • triss_merigold6 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 16:43
        Toż uczymy właśnie tak. Dobra, w poniedziałek był bunt ale teraz poszedł w miarę chętnie więc zobaczymy.
    • judytak Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 16:33
      > Przy nauce jazdy na nartach opór przełamałam silną perswazją (bedzie q... próbo
      > wał na tej górce, aż się nauczysz) i efekt był bdb. - dziecko zaczęło zjeżdżać,
      > było zadowolone, potem chwaliliśmy, potomek happy, na narty chce wyjechać znow
      > u etc.

      czyli taki twój styl, dziecko o tym wie i mniej-więcej tego od ciebie oczekuje ;o)

      najskuteczniejsza perswazja będzie, jak przypomnisz mu właśnie o tych nartach, plus innych podobnych przypadkach, kiedy to "widzisz, jak bardzo nie chciałeś, a się nauczyłes"

      dobrze jest też postawić warunek, wyznaczyć "okres próbny" i termin podjęcia decyzji ("na początku zawsze jest najtrudniej, ale to minie" i "będziesz chodził do Gwiazdki, w sylwestra usiądziemy i pogadamy")

      pozdrawiam
      Judyta
      • triss_merigold6 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 16:45
        Przypominam, przypominam. Zobaczymy jak bedzie dalej, przynajmniej kwartał niech pochodzi. Jest motywowany pozytywnie, z tym zastrzeżeniem, że na początku to nikomu się nie udaje tak super i warto próbować etc.
    • buuuuuuuu Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 16:46
      zastanów się, jak Ty byś chciała być potraktowana i będziesz miała odpowiedź uncertain
      • triss_merigold6 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 16:54
        A co to ma do rzeczy? Ja jestem dorosła i potrafię docenić wartość zajęć sportowych oraz skutki braku odpowiedniego ruchu. I generalnie żałuję, że moi rodzice nie byli specjalnie usportowieni i nie pomyśleli, żeby ze mną gdzieś chodzi, zapisać, pilnować. Zresztą kiedy chodziłam do podstawówki to były lata 80-te i można było tylko pomarzyć o takim wyborze fajnych zajęć jakie dzieci mają dzisiaj - w szkołach, blisko domu, bez wożenia do Pałacu Kultury.
    • moofka Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 20:36
      zmuszac uwazam smile
      sami posylalismy na karate od 4 lat
      teraz juz siedmiolatek i nie moze doczekac kiedy zaczna sie treningi
      bywaly momenty ze po prostu nie chcialo mu sie z domu wylazic
      ze jeczal zeby go 'odpisac'
      w grupie byly tez dzieci bardziej zaawansowane i troche starsze
      wiec nie czul sie zbyt pewnie czasem
      ze starszakami nie lubil brac udzialu w rozgrywkach w kosza czy dwa ognie
      nie zawsze chcial brac udzial w jakiejs konkurencji
      zauwazylam ze tu trener nigdy nie naciskal
      jedne cwiczenia dzieci robia chetnie inne mniej
      jak nie chca to nie robia
      byle nie przeszkadzaly i to sie sprawdza
      wiec ja bym do przewrotow konkretnie nie zmuszala
      ale do obecnosci i regularnego chodzenia tak
    • franczii Re: Zmuszać czy nie zmuszać 08.09.10, 23:15
      Ja w tym roku zapisuje 4latka na kung fu. Sam sobie wybral sposrod zaproponowanych zajec, opcji zeby nigdzie nie chodzic mu nie dalamtongue_out Postanowilam nie odpuscic wlasnie dlatego, ze taki ma charakter, ze brakuje mu determinacji (w porownaniu z innymi dziecmi w tym wieku), zniecheca sie od razu, wkurza, potrafi rzucic w zlosci przedmiotem, z ktorym cos mu nie wyjdzie za pierwszym razem, kopnac rower a potem jest dlugo obrazony i unika jakichkolwiek prob. Postanowilam go gdzies zapisac, zeby te jego energie i ruchliwosc zaczac jakos pozytywnie i konkretnie pozytkowac no i nadzieje mam, ze uda sie go tez choc troche wytrwalosci uczyc i koncentracji. Zwlaszcza ze gdy uda mu sie posiasc jakas nowa umiejetnosc bo go zachecamy zeby probowal to jest z siebie dumny, odwazny i w ogole z jakas wiara w siebie do innych wyzwan podchodzi, wyzwan oczywiscie na miare przedszkolaka.
    • lilly_about Skoro założyłaś, że... 09.09.10, 07:59
      ... i tak zmusisz dzieciaka do tego sportu, to po co ta dyskusja? Jeśli przerzucasz na niego swoje niespełnione ambicje, to robisz mu krzywdę.
      • franczii Re: Skoro założyłaś, że... 09.09.10, 08:59
        Czasem jest tak, ze dziecku cos sie bardzo podoba i bardzo tego chce ale jak samo sprobuje i nie wyjdzie za pierwszym razem (a rzadko za pierwszym razem cos nowego wychodzi) to sie zniecheca i nie chce prob ponawiac. Moj tak mial z wieloma nowosciami, nawet z rowerem a kiedy sie juz nauczyl to rower stal sie jego ukochanym sprzetem. A gdybysmy z mezem odpuscili to do tej pory by rowerem nie jezdzil.
        • kropkacom Re: Skoro założyłaś, że... 09.09.10, 09:04
          My odpuściliśmy z rowerem. Po roku sam siadł i teraz śmiga aż miło smile
          • franczii Re: Skoro założyłaś, że... 09.09.10, 09:25
            Tak, tylko ze moj do tego ryczal jak w parku znajome 3latki znudzone jakas zabawa dosiadaly rowerki i zaczynaly sie scigac wiec brak tej umiejetnosci wcale nie byl dla niego obojetny. Problemem mojego syna nie jest to, ze czegos nie chce robic tylko to, ze nie umie tego zrobic od razu a brak mu cierpliwosci zeby probowac no i z trudnoscia przychodzi mu skoncentrowanie sie na tym co robi, wszystko go rozprasza. Kiedy w koncu udalo sie go do sprobowania przekonac i zalapal o co z pedalami chodzi to odpalil ze trudno go bylo dogonic i wszedzie rowerem i wszystkim sie chwalil jak na rowerze jezdzi. Potem byl problem z bocznymi kolkami. Chce dziecko wiekszy rower bo chce szybko jezdzic ale wytrwalosci do nauczenia sie jazdy bez kolek ani troche.
    • mikas73 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 09.09.10, 08:53
      Na pewno nie odpuszczać po tak krótkim okresie, bez przesady, żadnej próby rozwiązania problemu i już „nie bo nie”. To nie chodzi o nie spełnione ambicje mamuśki ale o próbę zaszczepienia dziecku tej „żyłki sportowej” i trochę o wyrobienie charakteru… Dodatkowym czynnikiem, który mnie utwierdzał w konieczności ciągania do sportu jest skłonność do nadwagi mojego starszaka.

      Mój chodził na taekwondo – też takie ogólnorozwojowe. Marudził mi przez miesiąc. U niego chodziło w ogóle o niechęć do pocenia się „ bez sensu” wink.

      Zachęcam: trenowałam z nim w domu, kopaliśmy razem w te packę, wcielałam się w rolę ucznia – który nie wie o co chodzi (udawałam, że mi idzie gorzej niż jemu , wywracałam się komicznie wink ), pokazywałam jak z dnia na dzień jest lepiej rozciągnięty – głowa rzeczywiście nagle zaczęła dochodzić do kolan, urządzałam wyścigi – pozwalałam aby mnie wyprzedzał i mówiłam : „patrz jak Ci się wyrobiła kondycja po tym taekwoondo” – takie tanie triki ale na 7 latka działały smile Z fikołkiem, też miał problem, uczyliśmy się na kanapie…

      Potem to już poszło z górki, po prostu się przyzwyczaił, wielką miłością nigdy nie zapałał, ale na treningi lubił chodzić – w dużej mierze ze względu na kolegów, których tam poznał.
      W czwartej klasie, kiedy przyszedł prawdziwy w-f z panem w-fistą, był jedynym chłopcem, który na pierwszej lekcji zrobił 50 prawidłowych pompek, umiał biec skośnie naprzemiennie i miał najlepszą wg pana koordynację… . dumny był z siebie wtedy bardzo i sam stwierdził, że to DZIĘKI taekwoondo… smile

      Kiedy właśnie w czwartej klasie powiedział, że nie chce już chodzić na taekwondo bo zapowiada się na dobrego koszykarza, nie oponowałam. Obojętne mi jest jaki sport: byleby jakiś był a do koszykówki ma serce…..

      Tak więc nie odpuszczać, sporty walki dla takich maluchów, to przeważnie ćwiczenia ogólnorozwojowe, poprawiające kondycję i koordynację a to tylko wyjdzie mu na zdrowie…
      • lilly_about Re: Zmuszać czy nie zmuszać 09.09.10, 09:00
        Zachęcać do sportu, a zmuszać do konkretnej dyscypliny, to dwie różne sprawy. Dzieciak może byc dobrym pływakiem, ale niekoniecznie zapaśnikiem - przykład.
        • kropkacom Re: Zmuszać czy nie zmuszać 09.09.10, 09:06
          > Zachęcać do sportu, a zmuszać do konkretnej dyscypliny,

          Dokładnie. smile Niech dzieciak zacznie się ruszać i sam wybierze. Tylko trzeba poczekać ...
        • mikas73 Re: Zmuszać czy nie zmuszać 09.09.10, 09:10
          U takich maluchów - cięzko jeszcze o świadomy wybor konkretnej dyscypliny, moim zdaniem predyspozycje "wyjdą w praniu" a to pranie trzeba od jakiejś dyscypliny zacząć, tutaj chłopak poddaje się po pierwszym fikołku - nie wróży to dobrze i dlatego nie odpuszczałabym na miejscu triss... co innego jeżeli po kilku miesiącach widać, że dzieciak się nie nadaje, wtedy mozna "rozglądać się" za czymś innym ale uważam, że na początek ćwiczenia ogólnorozwojowe jakie są organizowane na treningach sztuk wali są po prostu - najlepsze, no może jeszcze pływanie...
          • lilly_about Re: Zmuszać czy nie zmuszać 09.09.10, 09:26
            Jesli zniechęci się takie małe dziecko, to zniechęci sie skutecznie i na wiele lat. Na miejscu triss pokazałabym mu inne dyscypliny. Jesli nie zainteresuje się, spróbowałabym za kilka miesięcy.
            • franczii Re: Zmuszać czy nie zmuszać 09.09.10, 09:31
              7 latek juz nie jest taki malutki i jakis sport powinien uprawiac. Cwiczenia ogolnorozwojowe chyba w kazdej dyscyplinie na tym etapie sie robi bo w kazdej dyscyplinie potrzebna jest koordynacja i swiadomosc wlasnego ciala.
    • imasumak Re: Zmuszać czy nie zmuszać 09.09.10, 09:35
      Zawrzyjcie układ - do końca półrocza chodzi na judo, stara się, a pod koniec tego okresu zdecyduje, czy nadal chce zrezygnować. Ja tak zawsze robiłam w przypadku słomianego zapału i raz tylko metoda nie wypaliła, tzn raz tylko dziecię zrezygnowało.
      • verdana Re: Zmuszać czy nie zmuszać 09.09.10, 09:45
        Do konca półrocza to o wiele za dlugo - pół roku dla szesciolatka to wieczność. ja bym 'zmuszała" przez miesiąc - jesli po tym czasie dziecko się nie przekona, to nie ma sensu tego dalej ciągnąć. I argumenty, ze 'chcił" do mnie nie przemawiają, bo w tym wieku dziecko nie ma doświadczenia i nie może przewidzieć, czy mu się spodoba. Nie odpuscilabym wczesniej, chyba, ze dziecko będzie po prostu bardzo się bało, wtedy trudno. Dla sześciolatka równie rozwojowe jest bieganie po podwórku co sport.
        Mnie zmuszono w wieku 6 lat do jazdy na nartach. Bo inne dzieci jeździły, bo to zdrowo. Nigdy wiecej na nartach nie stanęłam, mam tak okropne wspomnienia, ze nawet nie mialam ochoty spróbować.
        Mój teść uczył swoje dzieci i wnuki metodą "nieodpuszczania". Z trzech tak uczonych sztuk dwoje ma absolutną awersję do wszelkiego sportu, a trzecie - owszem, sport lubi - poza dziedzinami, do ktorych zmuszał dziadek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka