czustka
15.09.10, 15:21
Ulubioną formą spędzania czasu mojego męża jest jeżdżenie po centrach handlowych i rozwalaniem tam pieniędzy na bzdury. Jest chory jak co dziennie nie pojedzie do marketu mimo że zakupy jedzeniowe robimy raz w tygodniu i zawsze mamy wyposażoną lodówkę. Rozwala kasę na gofry , fast foody , batony i inne bzdury , średnio 100 -150 zł na jedną wycieczkę. Wszystko byłoby ok gdyby nie to że nie mamy dużych dochodów i stoję przed ciągłymi wyborami coś za coś. Za te kilka stów w tygodniu mogłabym kupić wiele rzeczy dziecku na które wciąż brakuje kasy. Nie wiem jak mam z nim już rozmawiać , gdyby jeszcze inwestował kasę w coś w co widać ale on dosłownie przepierdzi w miesiącu masę kasy.