zabusia224
16.09.10, 20:33
dzis bylam w szpitalu u mojej siostry ktora lezy na oddziale dzieciecym gdy weszlam na sale gdzie leza dziewczyny po 14-15lat z zapaleniami wyrostka i innymi podobnymi chorobami zobaczylam w kacie luzeczko w ktorym lezala sliczna malutka dziewczytnka miala lokate blad wloski jak na nia spojrzalam az scislo mnie w gargle.Miala popazone roczki i poowijane bandazami jej klatka piersiowa i brzuszek tez byl popazony. Gdy spytalam siostry dlaczego ona tutaj lezy i czy ja tu ktos odwiedza powiedziala ze podobno nie mieli gdzie jej dac a jej mama byla przedwczoraj na 30minut ja zobaczyc a tata jak byl ostatnim razem to kupil jej paczke chipsow posiedzial tez chwile i poszedl.Mam synka w podobnym wieku ma 1,5 roku i jak pomyslalam ze gdyby cos mu sie stalo to siedzialabym z nim 24 na dobe zeby nie czul sie samotny zeby sie nie bal i mial jakies wsparcie i widzial przynajmniej jedna znajoma twarz ktora kocha a ona taka biedna samotna i smutna az sie przykro czlowiekowi robi zwlaszcza jak sobie wspomne jej cudowna smutna buzke . Po tym spotkaniu jakos dziwnie sie czuje nie moge sobie znalesc miejsca i jakos dziwnie mi jej brakuje chcialabym jej dac troche milosci ciepla zabrac ja z tamtad i wziasc ja do domu.