Dodaj do ulubionych

Klaudynka popazona dziewczynka:(

16.09.10, 20:33
dzis bylam w szpitalu u mojej siostry ktora lezy na oddziale dzieciecym gdy weszlam na sale gdzie leza dziewczyny po 14-15lat z zapaleniami wyrostka i innymi podobnymi chorobami zobaczylam w kacie luzeczko w ktorym lezala sliczna malutka dziewczytnka miala lokate blad wloski jak na nia spojrzalam az scislo mnie w gargle.Miala popazone roczki i poowijane bandazami jej klatka piersiowa i brzuszek tez byl popazony. Gdy spytalam siostry dlaczego ona tutaj lezy i czy ja tu ktos odwiedza powiedziala ze podobno nie mieli gdzie jej dac a jej mama byla przedwczoraj na 30minut ja zobaczyc a tata jak byl ostatnim razem to kupil jej paczke chipsow posiedzial tez chwile i poszedl.Mam synka w podobnym wieku ma 1,5 roku i jak pomyslalam ze gdyby cos mu sie stalo to siedzialabym z nim 24 na dobe zeby nie czul sie samotny zeby sie nie bal i mial jakies wsparcie i widzial przynajmniej jedna znajoma twarz ktora kocha a ona taka biedna samotna i smutna az sie przykro czlowiekowi robi zwlaszcza jak sobie wspomne jej cudowna smutna buzke . Po tym spotkaniu jakos dziwnie sie czuje nie moge sobie znalesc miejsca i jakos dziwnie mi jej brakuje chcialabym jej dac troche milosci ciepla zabrac ja z tamtad i wziasc ja do domu.
Obserwuj wątek
    • an_ni Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 16.09.10, 20:57
      o bozie bozie rozciulilas mnie
      szczegolnie tymi koszmarnymi bledami ortograficznymi
      • monika19782 Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 16.09.10, 22:01
        Ale ty bez serca jesteś, ty pewnie nawet nie zwróciłabyś uwagi na to dziecko.
        • an_ni Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 16.09.10, 22:51
          wez zorganizuj dla niej akcje pomocy i zbiorke pieniedzy co?
          • czar_bajry Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 21.09.10, 22:51
            wez zorganizuj dla niej akcje pomocy i zbiorke pieniedzy co?

            Jej raczej nie pieniędzy brakuje tylko ciepła, ale Ty jesteś tak zajęta przewidywaniem i zapobieganiem nieszczęśliwym wypadkom że zabrakło współczucia dla innych.
      • michael.3 Re: an_ni 21.09.10, 21:39
        PPPPPPPPP ,oplulem monitorsmile
        • czar_bajry Re: an_ni 21.09.10, 22:52
          plucie na monitor jest bardzo nie kulturalne i nie higienicznetongue_out
    • lolinka2 Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 16.09.10, 21:45
      miałam ledwo skończone 3 lata. poparzyłam się na skutek niefrasobliwości pielęgniarek i salowych, które postawiły wiadro (!!!) z gorącą zupą fasolową na środku świetlico-jadalnio-korytarza na oddziale dziecięcym wojewódzkiego szpitala zespolonego w moim rodzinnym mieście. oparzenia zajęły przeszło 50% pow. ciała. spędziłam miesiąc w CZD, w tym 2 tyg. nieprzytomna. od nowa uczyłam się chodzić. lewej nogi nie rozprostuję do dziś. odporność gó...ana. wydolność fizyczna znacznie mniejsza. piersi różnej wielkości, jedna zajęta bliznami. blizny na 34% pow. ciała, nie do przeszczepu, bo nie było skąd wziąć skóry...

      człowiek może przeżyć naprawdę sporo, to był 1985 r.
      • sowa_hu_hu Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 16.09.10, 21:57
        Przeżyć może... ale w samotności to raczej ciężko ,zwłaszcza dziecku sad
        • lykaena Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 16.09.10, 22:09
          Jestem jak widzę w wieku Lolinki.

          Przez pierwszych 12 lat mojego życia byłam w szpitalu 31 razy,
          Widziałam takie rzeczy takie tragedie, choroby i takie dzielne dzieciaki, że nikt kto nie widział nie uwierzy.
          Wszystko da się znieść,a takie dzieciaki mają cholernie grubą skórę
          • lykaena Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 16.09.10, 22:13
            Dodam oczywiście - bo jestem na e matce- że nie nzpisałąm tego ku pochwale wyrodnych rodziców.a tylko , że takie dzieci radzą sobie lepiej niż dorośli w hospicjach i taka jest gorzka do wyrzygania prawda.
            A takim dzieciom zostaje twarda dupa, gruba skóra i schowane głęboko serce
            • nenia1 Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 16.09.10, 22:41
              lykaena napisała:

              > A takim dzieciom zostaje twarda dupa, gruba skóra i schowane głęboko serce

              Sorry, ale pieprzysz głupoty.
              Sądzisz, że takie dzieci sobie radzą?
              Jak dziecko może sobie poradzić z samotnością, obojętnością rodziców?
              To, że dziecko siedzi sobie cichutko w kątku to nie jest żadna twarda dupa,
              tylko skorupa pod którą chowają się różne emocje, wiele smutku, złości, bezradności
              po to żeby nie czuć bólu, czasem nic nie czuć.

              Z takich dzieci wyrastają chorzy dorośli, pokaleczeni nieraz na całe życie.
              • lolinka2 Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 16.09.10, 23:20
                nenia, nawet niezależnie od otrzymanego wsparcia - masz rację.
              • mgla_jedwabna Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 17.09.10, 13:34
                "schowane głęboko serce" jest właśnie metaforą tego, co dzieje się z dziekciem, które musiało sobie radzić. Jak dla mnie nie jest to pozytywny objaw, raczej problem, właśnie taka "skorupa pod którą chowają się różne emocje, wiele smutku, złości, bezradności"
            • an_ni Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 16.09.10, 22:50
              raczej bym powiedziala ze niektorym zostaje skrzywiona psychika po takich doswiadczeniach
            • lejdi111 Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 17.09.10, 10:49
              Tak dzieci lepiej wszystko znaszą. Ponoć dziecko szybciej się otrząśnie po śmierci matki niz dorosła osoba.
          • czar_bajry Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 21.09.10, 22:55
            Przez pierwszych 12 lat mojego życia byłam w szpitalu 31 razy,
            > Widziałam takie rzeczy takie tragedie, choroby i takie dzielne dzieciaki, że n
            > ikt kto nie widział nie uwierzy.
            > Wszystko da się znieść,a takie dzieciaki mają cholernie grubą skórę

            Weź pod uwagę że w czasach o których piszesz nie wpuszczano rodziców na oddziały dziecięce.
            Były wyznaczone dni i godz. odwiedzin i to wszystko, nikt wtedy nie siedział 24h przy łóżku chorego dziecka.
      • zabusia224 Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 16.09.10, 22:04
        przykro mi poniewaz wiem co to popazenie ja tez jak mialam 2-3 lata siegnelam po kubek z goraca herbata a ze bylam wtedy pod opieka dziadka i ciotki ktora miala wtedy moze z 16lat i nie pomysleli jak sie zachowac w cieniutkiej bluzeczce ktora przykleila mi sie do ciala wsadzili mnie do wanny i lali lodowata woda razewm z bluzka odeszla mi skora i do tej pory mam blizne na piersi
        • lila1974 zabusia 17.09.10, 10:00
          a jak wg ciebie powinni się byli zachować?
          • czar_bajry Re: zabusia 21.09.10, 22:59
            przecież zachowali się prawidłowo- po fakcie.
            jak niby mieli się zachować?
      • lilka69 lolinka 16.09.10, 22:09
        to sie w glowie nie miesci co napisalas!
        • lolinka2 Re: lolinka 16.09.10, 22:14
          a jednak przeczysta prawda....
          dlatego pracuję w branży, w której pracuję smile
          • zoofka Re: lolinka 16.09.10, 22:56
            a w jakiej? smile
            • lolinka2 Re: lolinka 16.09.10, 23:22
              udowadniam państwu w białych fartuchach, że sporo wiem smile - tak to terapeuta podsumował, gdy zacytowałam słowa pielęgniarki, która mnie z wiadra wyciągała "a teraz chodź, bo dam ci w dupę" (ostatnie słowa, jakie pamiętam, zanim zrobiło się jaaaaaaaasnooooo... a potem ocknęłam się w CZD).
              Tłumacz medyczny.
              • zoofka Re: lolinka 16.09.10, 23:28
                chylę czoła.
                A Twoje przeżycia nie do pozazdroszczenia. Współczuję
    • zebra12 Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 17.09.10, 05:54
      Byłam wiele razy z moimi dziećmi w szpitalu. Zawsze są dzieci, które rzadko są odwiedzane przez rodziców. I najczęściej nie wynika to z ich złej woli, wiesz? Albo mieszkają daleko, np w innym mieście, albo mają jeszcze inne dzieci, które wymagają opieki. Ja też nie mogę zostawać w szpitalu, gdy dziecko choruje. Kto mi wtedy zajmnie się drugim dzieckiem? Owszem spałam parę razy. Pamiętam też, gdy w szpitalu nie można było spać i siedzieć cały dzień z dzieckiem. Otwierali oddział dla rodziców o 11. Zamykali o 18. Tak było przy mojej średniej, gdy miała 3 tygodnie i leżała z zapalenie płuc. Potem dzieci były juz starsze i nikt nie nocował na sali.
      Nie osądzaj ludzi, jak nie wiesz dlaczego nie warują przy łóżku dziecka.
      Moja córka 2 lata temu leżała 6 tyg w szpitalu. Miałam przez ten czas nie pracować i bawić się z nią na oddziale?
      • diademonde Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 17.09.10, 09:39
        Abstrahując od tego, że z pewością żal dziecka, dodam, że ja też z tych co do 10 roku życia więcej w szpitalu niż w domu. Dla niewtajemniczonych - kiedyś nie było mowy o tym, by rodzić siedział w szpitalu z dzieckiem 24 h. Były godziny wizyt, dwa razy w tygodniu po 2 godziny i to wszystko. Te wszystkie dzieci, które tam leżały, były same i nie wszyscy rodzice mogli akurat w tych wyznaczonych godzinach odwiedzin przyjść. Zdarzało się więc, że i tygodniami nikt do dziecka nie przychodził. Nie wiem, jak to się przekłada na badania naukowo-statystyczne, czy faktycznie aż taką traumą się to odbiło na tych dzieciach? Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że przeciwnie - terminologię medyczną opanowałam szybciej niż normalne słownictwo, w szpitalu było zawsze co robić - organizowano dzieciom szkołę, zajęcia plastyczne, dzieci stanowiły jedną wielką rodzinę, choć nie było luksusów - spało się w za małych łóżkach albo po 2 osoby na jednym łóżku, na korytarzu. Szpital to było mikroświat, w którym uczyło się życia - innego i smutnego, ale przez to stawało się silniejszym.
        Teraz, gdy widzę zmiany, z jednej strony cieszę się, bo cywilizacja zrobiła swoje, ale z drugiej - nie dało się uciec przed skłonnością do wpadania ze skrajności w skrajność. Dziwi mnie matka 12 latki, której wycięto migdałki, która ślęczy na tym krześle przy dziecku dzień i noc i chce zabrać od dziecka ogrom cierpienia posuwając się do granic absurdu w swojej empatii.
    • iwoniaw Pielęgniarki zamiast roznosić ploty i przypadkowym 17.09.10, 10:45
      odwiedzającym opowiadać o rodzinie innych pacjentów mogłyby się wziąć za robotę.

      Swego czasu spędziłam z 3-miesięcznym dzieckiem trochę czasu w szpitalu. Na szczęście było to wówczas moje jedyne dziecko, więc mogłam sobie na to pozwolić. No i szpital był w miejscu zamieszkania, więc małżonek mógł codziennie po pracy przywieźć potrzebne rzeczy i zmienić mnie na parę godzin, żebym mogła w domu się zdrzemnąć i umyć. To był luksus, bo znaczna część rodziców mieszkała kilkadziesiąt km od szpitala, miała inne dzieci pod opieką i pełnoetatową pracę, więc niekoniecznie mogli być często i długo. Pielęgniarki jako ciężką obrazę traktowały wymaganie od nich podstawowych czynności, jak zmiana opatrunku czy karmienie przez sondę. Jeśli jakieś niemowlę płakało, matka wysłuchiwała pretensji, jeśli matki akurat nie było, dziecko prędzej doczekało się interwencji innych matek niż paniuś oglądających w dyżurce "na dobre i na złe".

      Co ciekawe, w tym samym szpitalu na OIOMie i pooperacyjnej pielęgniarek było mniej i uwijały się jak mróweczki - widać było, że im ciężko, a i tak się starały.
      • czar_bajry Re: Pielęgniarki zamiast roznosić ploty i przypad 21.09.10, 23:05
        Jeśli jakieś niemowlę płakało, matka wysłuchiwała pretens
        > ji, jeśli matki akurat nie było, dziecko prędzej doczekało się interwencji inny
        > ch matek niż paniuś oglądających w dyżurce "na dobre i na złe".

        Święta prawda
    • lelija05 Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 17.09.10, 10:52
      Rozumiem Twoje oburzenie, ja też jestem taka "miętka" i reaguje emocjonalnie na wszystko.
      Ale tak sobie myślę na chłodno sprzed komputera, że może ci rodzice po pierwsze mieszkają daleko, po drugie może mają złą sytuacje finansową i nie stać ich na dojazdy oraz pobyt w szpitalu, do ich np wsi jeździ jeden autobus i stąd tak krótki pobyt, a po trzecie może w domu mają jeszcze siedmioro dzieci, oraz gospodarstwo do ogarnięcia.
      Żal takiego dziecka, no ale co zrobić?
      Ty może miałabyś możliwość pobytu ze swoim dzieckiem, a może ci rodzice takiej nie mają?

      • zabusia224 Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 21.09.10, 21:26
        <po drugie może mają złą sytuacje finansową i nie stać ich na
        dojazdy oraz pobyt w szpitalu> tak z tego co sie dowiedzialam od pielegniarki to jest to rodzina patologiczna. Gdy jedna z nich zaczela karmic ta mala ona nie chciala jesc i ta zaczela mowic do niej glosno ze ma zjesc chodz pare lyzek to w tedy Klaudia zaczela plakac i mowic "nie bij nie bij" . Matka ma jeszcze 2 dzieci i z 3 jest w ciazy .
        • czar_bajry Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 21.09.10, 23:07
          . Gdy jedna z nich zaczela karmic ta mala on
          > a nie chciala jesc i ta zaczela mowic do niej glosno ze ma zjesc chodz pare lyz
          > ek to w tedy Klaudia zaczela plakac i mowic "nie bij nie bij" . Matka ma jeszcz
          > e 2 dzieci i z 3 jest w ciazy .

          Kombinuj dziewczyno kombinujbig_grin
          coraz lepiej Ci idzietongue_out
          tylko z matematyką jesteś na bakier- w ciąży może być z czwartym dzieckiemtongue_out
    • lalka-on-line Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 21.09.10, 21:43
      co to znaczy "scislo w gargle" i "lokate blad wloski" 'popazone roczki?" rany boskie.
      • duch_mariana Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 21.09.10, 22:38
        > co to znaczy "scislo w gargle" i "lokate blad wloski" 'popazone roczki?" rany boskie.

        Zdanie zaczyna się WIELKĄ LITERĄ, po pierwszym cudzysłowie powinien być przecinek, a po drugim dopiero spójnik "i". Ponadto znak zapytania powinien znaleźć się po cudzysłowie, a nie w nim. Naukę poprawnej polszczyzny zacznij więc od siebie. Temat był o biednej, poparzonej dziewczynce, której los poruszył autorkę do tego stopnia, że postanowiła napisać o tym na forum. Wytykanie jej błędów jest w tej sytuacji mało eleganckie. Szkoda dziewczynki.
    • ila79 Re: Klaudynka popazona dziewczynka:( 21.09.10, 23:15
      Takie sytuacje są zawsze bardzo przykre. Przynajmniej dla mnie. Kiedys wylądowałam z młodym na izbie przyjęć i akurat był przyjmowany na oko 2-letni chłopczyk z obustronnym zapaleniem płuc. On tak przeraźliwie płakał i krzyczał: "Mamo, mamusiu! Mamo chodź, mamusiu!" A mamusi nie było. Lekarka, która badała mojego synka powiedziała, że ten chłopczyk jest częstym bywalcem na oddziale, a mamusia "poszła w tango". Czasami odwiedza go babcia. Ja się rozpłakałam jak stamtąd wyszłam i chyba do końca życia nie zapomnę tego widoku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka