Dodaj do ulubionych

Pan i władca ...

15.10.10, 08:47
Rzecz tyczy się kierowców..

Rano jechałam do pracy samochodem z dalekim znajomym. Mgła, deszcz. W moim mniemaniu jechał za szybko. Nasiąknięta wydarzeniami ostatnich dni (wypadek pod Nowym Miastem) poprosiłam grzecznie żeby zwolnił, ponieważ: „boję się”. Ewidentnie obraził się…
Kilka razy doświadczyłam pokpiwania kierowców z faktu, że zapinam pasy na tylnym siedzeniu, traktowali to jako wyraz braku zaufania do ich umiejętności…, ale to raczej dawne czasy….

Nie mam prawa jazdy. Czym ma prawo zwracać kierowcy uwagę? Często jeżdżę obcymi autami na szkolenia, delegacje… i kilka razy były to mocno stresujące mnie podróże… Bierzecie pod uwagę zdanie pasażerów?
Obserwuj wątek
    • kaamilka Re: Pan i władca ... 15.10.10, 08:54
      hmm... to zalezy jak się faktycznie zachowujesz... moja teściowa wciska się w siedzenie kiedy mój mąż wyprzedza np tira, a na przeciw niego jedzie inny samochód, nawet jeśli jest on 800m przed nim...
      więc jeśli zachowujesz się tak jak rzeczona, to bym sama białej gorączki dostała z takim pasażerem
      mnie wręcz przeciwnie - wkurza jak ktoś jedzie zbyt wolno
    • jowita771 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 08:57
      Zależy przy jakiej prędkości zaczynasz marudzić. Mam koleżankę, dla której powyżej 60km/h już jest prędkość zawrotna i drze się, żeby zwolnić, i nie mówię o terenie zabudowanym. Panna nie ma prawka i kompletnie nie jest zorientowana.
      Ja tylko raz wrzasnęłam na kolegę, ale ewidentnie przegiął - zaczął wyprzedzać ciężarówkę na zakręcie. Widział drogę na jakieś 20m przed sobą, był świeżo po zrobieniu prawka i chciał mi zaimponować.
      Co do pasów - chciałabym, żeby ludzie zaczęli myśleć i też zapinali, bo co mi po tym, że ja zapnę, jak palant obok jedzie bez pasów i w razie wypadku rzuci go na mnie z taką siłą, że rozwali mi łeb?
      • mikas73 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 09:21
        > Zależy przy jakiej prędkości zaczynasz marudzić

        Na polskich drogach to 90 km zniosę, na autostradzie do 110... wyżej to dla mnie stress...zależy od auta...im większe tym lepiej się czuję..a najwięcej zależy od kierowcy właśnie...
    • gryzelda71 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 09:00
      Generalnie wkurzają mnie uwagi pasażerów.Zwłaszcza takich którzy sami nigdy nie prowadzili.
      • mikas73 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 09:05
        > Generalnie wkurzają mnie uwagi pasażerów

        Ale ja mam duże doświadczenie w byciu pasażerem..tym obok kierowcy... wink Może jakieś przełożenie na pojęcie o prowadzeniu to ma..
        • gryzelda71 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 09:08
          Też tak sadziłam dopóki prawka nie zrobiłam.Generalnie nie jeżdzę z osobami których sposób prowadzenie powoduje podwyższenie mojego ciśnienia.Reszty nie instruuje.
      • gabi683 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 09:34
        gryzelda71 napisała:

        > Generalnie wkurzają mnie uwagi pasażerów.Zwłaszcza takich którzy sami nigdy nie
        > prowadzili.


        Jasne maja zamknąć mordki .
        Nie trzeba mieć prawka aby widzieć ze coś jest nie tak,ja nie mam prawka z wyboru bo się boje
        • gryzelda71 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 09:40
          Moja ciocia boi się jak wyprzedzam.Mam tego nie robić?
          • gabi683 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:17
            gryzelda71 napisała:

            > Moja ciocia boi się jak wyprzedzam.Mam tego nie robić?


            Tego nie powiedziałam ale można zachować większa ostrożność .
        • papalaya Re: Pan i władca ... 15.10.10, 09:45
          dokładnie tak, mają zamknać mordki, kierowca siedzi za kierownicą, a nie na fotelu pasażera
          • falka32 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 10:07
            Kierowca bierze odpowiedzialność za życie swoje i również pasażera, dlatego nie widzę powodu, żeby pasażer miał nie mieć prawa głosu, jeżeli kierowca ryzykuje w jego mniemaniu również jego życie. "Kierowca" to dość szerokie pojęcie i obejmuje zarówno szwajcarskich emerytów jak i pijanych 18-latków bez prawka.
            • papalaya Re: Pan i władca ... 15.10.10, 10:18
              Pasażer ja chce głosować, niech weźmie kierownicę i powozi. W przeciwnym wypadku ma stulić japę i siedzieć cicho.

              Nie osmieszaj się podawniem absurdalnych i ekstremalnych przypadków, bo strzelasz sobie w stopę. Taki pasażer pijanego 18-latka czesto go jeszcze podkręca aby docisnąc ile fabryka dała. Tu tez bedziesz za prawem glosu?
              • jezus_z_nazaretu Re: Pan i władca ... 15.10.10, 10:37
                papalaya napisała:

                Taki pasażer pijanego 18-latka czesto go jeszcze podkręca aby
                > docisnąc ile fabryka dała.

                Skąd taka wiedza? Doświadczenia własne czy może były na ten temat jakieś statystyki? Jeśli tak to proszę o podanie źródła.
                • papalaya Re: Pan i władca ... 15.10.10, 10:42
                  wystarczą filmiki z youtuba

                  jesteś wyznawcą roczników statystycznych? czy też kolejmym "ekspertem" drogowym bez prawa jazdy?
                  • jezus_z_nazaretu Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:03
                    apalaya napisała:

                    > wystarczą filmiki z youtuba
                    >
                    > jesteś wyznawcą roczników statystycznych? czy też kolejmym "ekspertem" drogowym
                    > bez prawa jazdy?

                    Wolałbym być ekspertem bez prawa jazdy niż czerpiącym wiedzę z youtuba.
                    • gabi683 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:20
                      jezus_z_nazaretu napisał:

                      > apalaya napisała:
                      >
                      > > wystarczą filmiki z youtuba
                      > >
                      > > jesteś wyznawcą roczników statystycznych? czy też kolejmym "ekspertem" dr
                      > ogowym
                      > > bez prawa jazdy?
                      >
                      > Wolałbym być ekspertem bez prawa jazdy niż czerpiącym wiedzę z YouTub


                      heheheheh lekcje poglądowe na YouTube
                • falka32 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 10:49
                  Ciekawa jestem, czy byś stuliła japę i siedziała cicho, gdyby ciebie wiózł np. kierowca autobusu, który wyprzedza na podwójnej ciągłej na zakręcie na serpentynach.

                  Ja np. nie znoszę, jeżeli kierowca przed wyprzedzaniem jedzie poprzednikowi na ogonie w odległości 5 cm. I mam gdzieś tłumaczenia, że kierowca wie co robi. Jakby wiedział, to by tego nie robił. I jak jedzie ze mną, to nie będę tuliła japy, bo jeżeli ten przed nami zahamuje, żeby przepuścić psa, to ja również stracę zęby albo coś gorszego. I moje zęby interesują mnie bardziej, niż podpieranie ego kierowcy. Uważam, że kierowca też ponosi odpowiedzialność, skoro wziął kogoś jako pasażera i nie życzę sobie, żeby ryzykował moim życiem i zdrowiem. Niech sobie ryzykuje, jeżeli wiezie tylko własny tyłek. Nikt mu nie każe brać pasażera, prawda?
                  • papalaya Re: Pan i władca ... 15.10.10, 10:57
                    wymyśl kolejną hipotetyczna i ekstremalną opowiastkę
                    • falka32 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:04
                      Ale czemu mam wymyślać? Nie podejrzewam cię o pisk przy wyprzedzaniu ciągnika, sprawdzam tylko elastyczność twojego podejścia "pasażer ma stulić japę".
                      • papalaya Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:07
                        Oczywiście, kiedy ja prowadze ma stulić japę.
                        • gabi683 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:23
                          papalaya napisała:

                          > Oczywiście, kiedy ja prowadze ma stulić japę.


                          Wolność Tomku w swoim aucie ,a potem takie gwiazdy zbiera się do czarnych worków
                        • falka32 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:47
                          > Oczywiście, kiedy ja prowadze ma stulić japę.

                          a, no to trzeba było tak od razu big_grin big_grin big_grin
                        • miliwati Re: Pan i władca ... 15.10.10, 12:24
                          papalaya napisała:

                          > Oczywiście, kiedy ja prowadze ma stulić japę.

                          Musisz prowadzić strasznie nieudolnie, skoro uwagi pasażerów tak cię deprymują.
                          • papalaya Re: Pan i władca ... 15.10.10, 12:32
                            Może i nieudolnie. Pasażer jest od zabawianie mnie rozmową, ja jestem od kierowania. Jak chce kierować, mozemy się przesiaść.
                            • malila Re: Pan i władca ... 15.10.10, 13:22
                              papalaya napisała:

                              > Może i nieudolnie. Pasażer jest od zabawianie mnie rozmową, ja jestem od kierow
                              > ania.

                              Ale masz to napisane na masce, prawda? Czy tak znienacka informujesz o tym między Łysą Górą a Wronowicami?
                        • rosapulchra-0 Re: Pan i władca ... 16.10.10, 04:19
                          niech stula japę - zabijesz - zrozumiesz
                    • gabi683 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:22
                      papalaya napisała:

                      > wymyśl kolejną hipotetyczna i ekstremalną opowiastkę


                      filmiki są lepsze ekspertko YouTube
              • jezus_z_nazaretu Re: Pan i władca ... 15.10.10, 10:45
                papalaya napisała:

                > Pasażer ja chce głosować, niech weźmie kierownicę i powozi. W przeciwnym wypadk
                > u ma stulić japę i siedzieć cicho.

                Wyobraźmy sobie zatem sytuację, że jedziesz ze swoim szefem-kierowcą w delegację zagraniczną i nie masz przy sobie prawa jazdy. W połowie drogi w kierowcę wstępuje ułańska fantazja i zaczyna dziczeć na drodze doprowadzając do kilku sytuacji podbramkowych. Jak mniemam trzymasz się swojej zasady nie zwracania uwagi i spokojnie czytasz sobie gazetę nie zwracając uwagi na to co się dzieje?
                • papalaya Re: Pan i władca ... 15.10.10, 10:48
                  nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, w firmie mamy kierowców firmowych

                  ale dalej dalej, puśc wodze fabntacji, uzupełnij swoją opowiastke, tym, ze szef wciąga w czasie tej jazdy krechę koki i wsadza ci ręce do majtek

                  no bo wszystko sobie możemy wyobrazić, n'est ce pas?

                  www.youtube.com/watch?v=z3Ftn3jQIKM
                  • jezus_z_nazaretu Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:03
                    papalaya napisała:

                    > nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, w firmie mamy kierowców firmowych

                    Ale ty ograniczona jesteś. To była sytuacja (uwaga trudne słowo) hipotetyczna. Przeliteruję: HIPOTETYCZNA - czyli taka która mogłaby się zdarzyć gdyby były spełnione określone warunki. Przecież wiadomo, że nie wiem czy ty w ogóle masz szefa i jeździsz w delegacje czy jesteś bezrobotną robiącą serwetki na szydełku. A ty kurczowo trzymasz się sytuacji, którą nakreśliłem-czyli szef i delegacja. A tak naprawdę możesz sobie w to miejsce wstawić słowo babcia, wyjazd na pogrzeb albo sąsiad z dołu i twoja przyjaciółka na porodówce.
                    Jak zaraz mi tu napiszesz, że nie masz sąsiada z dołu ani przyjaciółek i tak uargumentujesz odpowiedź na moje pytanie to potwierdzisz tylko to co napisałem w pierwszym zdaniu niniejszego posta.
                    • papalaya Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:12
                      "A gdyby tu było nagle przedszkole w przyszłości i wasz synek mały tędy przechodził w przyszłości, którego jeszcze nie macie, więc nie mówcie mi, że siedzi z tyłu!"

                      tyle w temacie sytuacji hipotetycznych misiu

                      postaraj się bardziej, jak na to forum jesteś dość nudny
                      • jezus_z_nazaretu Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:21
                        papalaya napisała:

                        > postaraj się bardziej, jak na to forum jesteś dość nudny

                        Widzę, że wyobraźnie również masz ograniczoną i nowych hipotetycznych sytuacji nie przyjmujesz. Ewentualnie gdybyś przyjęła to musiałabyś się pozbyć w zamian jakiegoś wspomnienia z głowy-np jak oglądałaś filmiki na youtube o sposobie przyrządzania klusek na parze.
                        I skąd twierdzenie, że ja na forum jestem po to, żeby cię zaciekawiać?
                      • gabi683 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:26
                        papalaya napisała:

                        > "A gdyby tu było nagle przedszkole w przyszłości i wasz synek mały tędy przecho
                        > dził w przyszłości, którego jeszcze nie macie, więc nie mówcie mi, że siedzi z
                        > tyłu!"
                        >
                        > tyle w temacie sytuacji hipotetycznych misiu
                        >
                        > postaraj się bardziej, jak na to forum jesteś dość nudny



                        Ta nudna jesteś kochana TY bo chcesz błysnąć na e matkach a już dawno zgasłaś i nikt nie bieze Cie na poważnie.
                        Bo życie pisze scenariusze samo i jeden był już taki mądry
                        • sadosia75 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:31
                          Gabi ja az sie dziwie, ze jeszcze nie skumalas big_grin
                          papalaya uwielbia byc w opozycji, im idiotyczniejszy agrument opozycyjny tym lepiej.
                          Jestes passe skoro nie jestes w opozycji, jestes jedna z tlumu a ona sie wyroznia.
                          • gabi683 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:32
                            sadosia75 napisała:

                            > Gabi ja az sie dziwie, ze jeszcze nie skumalas big_grin
                            > papalaya uwielbia byc w opozycji, im idiotyczniejszy agrument opozycyjny tym le
                            > piej.
                            > Jestes passe skoro nie jestes w opozycji, jestes jedna z tlumu a ona sie wyrozn
                            > ia.
                            >



                            Masz raje Ja jakaś dziś kręcona i karmie Trolle
                            • gabi683 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:33
                              Masz racje Ja dziś jestem zakręcona ,Boże
                              • sadosia75 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:39
                                W koncu piatek smile Pogoda ladna, slonce swieci to czlowiek myslami w innym miejscu i zakrecenie sie udziela jeszcze bardziej smile
                                ja juz odliczam czas do 16 smile i wreszcie wolny weekend z cala rodzina smile
                                • gabi683 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:44
                                  sadosia75 napisała:

                                  > W koncu piatek smile Pogoda ladna, slonce swieci to czlowiek myslami w innym miejs
                                  > cu i zakrecenie sie udziela jeszcze bardziej smile
                                  > ja juz odliczam czas do 16 smile i wreszcie wolny weekend z cala rodzina smile
                                  >


                                  ale Ty masz dobrze u mnie wszyscy w rozjazdach sad
                                  • sadosia75 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:49
                                    Nareszcie wszyscy razem! wczesniej maz w rozjazdach, dziecko w szpitalu, drugie u dziadka, ja miedzy swoim a rodzicow domem. Pierwszy wspolny weekend od poczatku wrzesnia. Po cichu licze na to, ze uda sie nam pojechac na wies i popelzac po lesie smile
                                    • gabi683 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 18:19
                                      sadosia75 napisała:

                                      > Nareszcie wszyscy razem! wczesniej maz w rozjazdach, dziecko w szpitalu, drugie
                                      > u dziadka, ja miedzy swoim a rodzicow domem. Pierwszy wspolny weekend od pocza
                                      > tku wrzesnia. Po cichu licze na to, ze uda sie nam pojechac na wies i popelzac
                                      > po lesie smile


                                      Tak to się teraz nazywa połazić po lesie smileUważajcie na kleszcze i inne takie tosz jesień smile
                                      Ale ze mnie zazdrość wyłazi.
                                      Bo mój na drugi koniec Polski pojechał ,dwie do babci i ostała mi się jedna która właśnie ogląda teletubisie winkCisza nikt się za kudły nie szarpiewink
                                      Życzę Ci udanego wypadu z M wink
                                      Tak to sie teraz nazyw
              • gabi683 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:19
                papalaya napisała:

                > Pasażer ja chce głosować, niech weźmie kierownicę i powozi. W przeciwnym wypadk
                > u ma stulić japę i siedzieć cicho.
                >
                > Nie osmieszaj się podawniem absurdalnych i ekstremalnych przypadków, bo strzela
                > sz sobie w stopę. Taki pasażer pijanego 18-latka czesto go jeszcze podkręca aby
                > docisnąc ile fabryka dała. Tu tez bedziesz za prawem glosu?


                matko ale Ty jesteś głupia i gdyby głupota mogła latać fruwała byś jak gołębica
          • gabi683 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:15
            papalaya napisała:

            > dokładnie tak, mają zamknać mordki, kierowca siedzi za kierownicą, a nie na fot
            > elu pasażera

            Właśnie przez takie barany jest masę wypadków
          • rosapulchra-0 Re: Pan i władca ... 16.10.10, 04:15
            o tak, szczególnie mają zamknąć mordki, gdy kierowca szarżuje i popisuje się niepotrzebnie suspicious
          • bukacz Re: Pan i władca ... 16.10.10, 10:42
            Powiedz to dla kumpla Zientarskiego, buhehe
    • anorektycznazdzira Re: Pan i władca ... 15.10.10, 09:12
      Tak, i oczekuję tego samego w razie czego w drugą stronę, wychodząc z załozenia, że pasażer to nie worek ziemniaków i jeżeli raportuje, że się boi/ma mdłości/bolą go plecy/lotewer nie widze powodu, zeby go ignorować. Nie oznacza to zwalniania z 65 do 20 na każde życzenie, ale jakas pozytywna reakcja (zamiast nadęcia) powinna być.
      • gryzelda71 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 09:21
        Reaguje na uwagi dotyczące komfortu jazdy,ale nie na histeryczne piski bo ciągnik wyprzedzam.
    • truscaveczka Re: Pan i władca ... 15.10.10, 09:24
      ...
      Nie uważam za coś niestosownego prośby o zwolnienie. Boję się i już, jedź inaczej. Niech się nadyma, byleby zwolnił.
      • mikas73 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:04
        Chciałam wszystkich przeprosić za nadmiar wielokropków w poście założycielskim.
        wink
    • jezus_z_nazaretu Re: Pan i władca ... 15.10.10, 09:30
      Śmieszą mnie teksty w stylu: "wkurzają mnie uwago pasażerów" jakby kierowca był niemalże pilotem samolotu liniowego i posiadł niezwykle tajemną wiedzę prowadzenia samochodu niedostępną zwykłym śmiertelnikom i tylko on wie jaka prędkość i jaki styl jazdy jest najodpowiedniejszy do danych warunków. A gó... prawda - gdyby tak było to nie byłoby wypadków na drogach. Dlaczego pasażer ma nie zwrócić uwagi kierowcy jeśli czuje, że dany styl jazdy sprawia mu dyskomfort? Zwolnienie na drodze to taka wielka ujma? Plama na honorze?
      • gryzelda71 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 09:37
        Niech zwraca.Byleby z głowa a nie dla samego zwracania.
        Typu nie jedz tak szybko(100) na pustej drodze ekspresowej.....
    • lola211 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 09:35
      Unikam jak mogę jazdy z kierowcą, ktorego sposob jazdy mnie stresuje.
      Ogólnie im jestem starsza tym bardziej boje sie z kims jechac.Czlowiek nie ma wpływu po prostu na to jak jazda przebiega.
      Sama jako kierowca jak najbardziej biore pod uwage obawy pasazera, bo dokladnie wiem jak to jest, gdy sie nie siedzi za kółkiem.

      Często jeżdżę obcymi
      > autami na szkolenia, delegacje… i kilka razy były to mocno stresujące mn
      > ie podróże

      Ja wsiadam do słuzbowego auta, ktorym kieruje ktos inny tylko wowczas, gdy mu ufam.Wiele moich znajomych woli wsiasc w pociąg niz ryzykowac.
    • agata_abbott Re: Pan i władca ... 15.10.10, 09:53
      mikas73 napisała:

      > Bierzecie pod uwagę zdanie pasażerów?

      Jasne, jeśli są to uwagi typu "nie lubię jeździć szybko". Jeśli jednak dana osoba mnie zaczyna krytykować - no cóż, wiadomo, gdzie są drzwismile Natomiast uwagi w stylu "zabierzmy kolegę na pakę" (mam mały samochód, ale typu "van", bez tylnej kanapy) są ignorowane.

      Pasy zapinam wszędzie, nawet jak jadę 200m do sklepu po osiedlowej drodze, bez względu na to, czy siedzę z przodu czy z tyłu.
      • izak31 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 09:59
        Ja generalnie nie lubię przekraczania predkosci. Jesli jade jako pasazer (zwykle na krótkie trasy, najczesciej po miescie) to zwracam uwagę jesli predkosc jest dla za szybka lub styl jazdy mi nie odpowiada. jesli kierowna zignoruje moje prosby to raz mi sie zdazylo poprosic o zatrzymanie i wysiadła. Podroz dokonczyłam autobusem i poczułam ogromną ulgę.
        Jako kierowcy przeszkadzaja mi prosby o pogłosnienie radia - nie lubie słychac muzyki bez słuchawek i radio w samochodzi raczej mi przeszkadza. Wtedy pasazerowie słyszą to moje auto i ja jestem kierowca.
    • zlotarybka_1 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 10:32
      masz prawo się bać, masz prawo poprosić o wolniejszą jazdę jeśli czujesz się niekomfortowo.
      Ale ponieważ nie masz prawa jazdy (więc mam nadzieję nie prowadzisz samochodu) zwrócę uwagę na jedną sprawę, przynajmniej ja tak mam: zawsze, ale to zawsze na siedzeniu pasażera czuję się mniej pewnie. Zawsze kiedy prowadzi ktoś inny wydaje mi się, że samochód jedzie szybciej niż kiedy jestem kierowcą. Nie wiem z czego to wynika. Może świadomość, że to ja mam hamulec pod stopą i mogę go wcisnąć? Nie wiem.
      Zwykle po autostradzie rozwijam prędkości w granicach 120-150 km/h, a kiedy jadę jako pasażer już przy 130 km/h wydaje mi się, że kierowca przegina.
      Nie potrafię tego wyjaśnić, ale na mnie ostatnie wydarzenia działają podobnie - ciągle mi się zdaje, że jadę na czołówkę z ciężarówką. Więc Cię rozumiem.
      • czar_bajry Re: Pan i władca ... 15.10.10, 10:39
        wiesz wszystko zależy od tego jakim tonem zwracasz uwagę.
        Mnie by szlag trafił jak by pasażer instruował mnie jak mam jechać.
        • mikas73 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 10:59
          > wiesz wszystko zależy od tego jakim tonem zwracasz uwagę.

          Proszę bardzo grzecznie, jeżeli moim problemem jest wyłącznie nadmierna, moim zdaniem, szybkość
          Kiedyś, po sytuacji ewidentnie "trudnej", kiedy wrzasneli wszyscy pasażerowie, byłam bardziej wredna w wyrażeniu swojej dezaprobaty.
        • gabi683 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:29
          czar_bajry napisała:

          > wiesz wszystko zależy od tego jakim tonem zwracasz uwagę.
          > Mnie by szlag trafił jak by pasażer instruował mnie jak mam jechać.


          czar ale nie chodzi o to bo wiadomo to jest irytujące i stras większy dla kierowcy
          • czar_bajry Re: Pan i władca ... 15.10.10, 12:16
            czar ale nie chodzi o to bo wiadomo to jest irytujące i stras większy dla kier
            > owcy

            zgadzam się z Tobą, pytałam o to bo jeśli ktoś faktycznie się boi i powie normalnie... proszę Cię zwolnij- boje się... to jestem jeszcze w stanie to zaakceptować. Innych instrukcji nie przyjmuje do wiadomości. Zresztą sama na miejscu pasażera też siedzę cicho.
            Moja ciotka ( bez prawka) też jest pasażerem wiedzącym lepiej, jej syn wysiadł kiedy z auta na szosie i oddalił się od pojazdu i kochanej mamusi pieszosmile
      • kajmanik Re: Pan i władca ... 15.10.10, 10:42
        hmmm...moja mama boi się jeżdzić z moim męzem. ale wyedukowana przez mnie wie ze kierowcy nie zwraca sie uwagi wiec tylko zali się mnie. a jak mi kiedys kolezanka Bez prawa jazdy) powiedziała ze za szybko jadę i łamię przepisy to wysadziłam ją na Moscie Poniatowskiego. czasami kiedy jade jako pasażer zwracam uwagę męzowi ze np. powinien wyprzedzić, ze moze jechać szybciej itd. a on robi dokładnie to samowink Nie mam lęków, praktycznie nie jezdzę z nikim obcym ale jako kierowca też czułabym se urazona w opisanej sytuacji.
        • agata_abbott Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:13
          kajmanik napisała:

          > a jak mi kiedys kolez
          > anka Bez prawa jazdy) powiedziała ze za szybko jadę i łamię przepisy to wysadzi
          > łam ją na Moscie Poniatowskiego.

          No i koleżanka miała rację, że łamiesz przepisy. Skoro postanowiłaś zatrzymać się na moście to domyślam się, że było tego więcej...
          • kajmanik Re: Pan i władca ... 15.10.10, 12:04
            dawno wycieczki do warszawy nie było?ma mościee są też przystanki autobusowe na ktorych bez problemu mozna się zatrzymac. pozatym - od czego są awaryjne?
            • miliwati Re: Pan i władca ... 15.10.10, 12:22
              kajmanik napisała:

              > dawno wycieczki do warszawy nie było?ma mościee są też przystanki autobusowe na
              > ktorych bez problemu mozna się zatrzymac. pozatym - od czego są awaryjne?

              Na przystankach nie wolno się zatrzymywać. Twoja koleżanka miała rację, że zwracała uwagę tak niedouczonemu kierowcy jak Ty.

              Światła awaryjne służą do ostrzegania przed niebezpieczeństwem, a nie do legalizowania parkowania w niedozwolonych miejscach. Twoja koleżanka miała rację, że zwracała uwagę tak niedouczonemu kierowcy jak Ty.
              • kajmanik Re: Pan i władca ... 15.10.10, 12:34
                nie wolno? wszyscy to robiąwink poprstu jest ot najwygodniejsza metoda wysadzenia pasazera. to raz. dwa-swiatłla awaryjne słuza do zasygnalizowania ze zatrzymujesz się bo musisz. nigdy nie widziałaś rozładowywanych samochodów dostawczych stojących na awaryjnych bo kierowca stoi tam gdzie nie powinien? albo włączonych awaryjnych kiedy ktoś wysadza pasażera? to mało widziałas. prawo jazdy mam od dawna, od dawna jeżdzę , mam duzy, bezpieczny samochód- a jak ktoś sie boi jezdzić samochodem to zawsze jest ztm.
                • agata_abbott Re: Pan i władca ... 15.10.10, 13:07
                  Ale co, wyznajesz zasadę, że skoro wszyscy łamią przepisy to znaczy, że to już nie jest łamanie przepisów? big_grin
                  • gabi683 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 18:22
                    agata_abbott napisała:

                    > Ale co, wyznajesz zasadę, że skoro wszyscy łamią przepisy to znaczy, że to już
                    > nie jest łamanie przepisów? big_grin


                    Nie bo robią to wszyscy smile
                    A jak by wszyscy robili kupę na środku chodnika to też byś robiła ?
                • malila Re: Pan i władca ... 15.10.10, 13:38
                  kajmanik napisała:

                  > nie wolno? wszyscy to robiąwink

                  Tak jak wszyscy kradną. Wolno kraść? Kradniesz?

                  Oczywiście, że widziałam tych przekonanych o swej nadzwyczajnej inteligencji ludzi, co uważają, że mogą sobie zaparkować, gdzie chcą, jeśli tylko włączą awaryjne. Nie przeszkadza im, że parkują tuż za zakrętem i stwarzają poważne zgrożenie. Tym bardziej nie przeszkadza im, że kogoś zablokują, bo przecież jaki to ma znaczenie, że ktoś inny nie może wyjechać. Taka forma narcyzmu.
                • miliwati Re: Pan i władca ... 15.10.10, 17:46
                  kajmanik napisała:

                  > nie wolno? wszyscy to robiąwink poprstu jest ot najwygodniejsza metoda wysadzenia
                  > pasazera. to raz. dwa-swiatłla awaryjne słuza do zasygnalizowania ze zatrzymuj
                  > esz się bo musisz.

                  Światła awaryjne służą do sygnalizowania niebezpieczeństwa. A nie do legalizowania STWARZANIA NIEBEZPIECZEŃSTWA.

                  > nigdy nie widziałaś rozładowywanych samochodów dostawczych
                  > stojących na awaryjnych bo kierowca stoi tam gdzie nie powinien? albo włączonyc
                  > h awaryjnych kiedy ktoś wysadza pasażera?

                  Och, takich leniwych buraków łamiących przepisy i utrudniających ruch widuję od czasu do czasu.

                  > to mało widziałas. prawo jazdy mam o
                  > d dawna, od dawna jeżdzę , mam duzy, bezpieczny samochód- a jak ktoś sie boi je
                  > zdzić samochodem to zawsze jest ztm.

                  Twoja terenówka wcale nie jest taka bezpieczna. To że dużo waży oznacza tyle, że przy swoich proporcjach bardzo łatwo się przewraca. I ta masa miażdży ci wtedy kręgosłup.

            • agata_abbott Re: Pan i władca ... 15.10.10, 13:06
              Widzę, że dawno to się zdawało egzamin na prawo jazdy. Proszę, dla przypomnienia: gdzie nie można się zatrzymywać i artykulik o światłach awaryjnych. Enjoy!
              • kajmanik ;) 15.10.10, 15:27
                czyli jezeli mój ważący prawie 2 tony samochód nagle sie zepsuje to co? nic. mam prawo stać centralnie na środku jezdni z awaryjnymi i trójkatemwink raz mi się zdarzyło ze zatrzymałam się ewidentnie pod zakazem zatrzymywania bo moja córka rozpieła pasy w foteliku. włączyłam awaryjne i traf chciał ze przyszedł policjant. powiedziałam co jest, zapięlma dziecku pasy i pojechałam. mam farta czy poprostu zbyt dosłownie podchodzisz do słowa pisanego?
                • agata_abbott Re: ;) 15.10.10, 15:54
                  Nie no, jasne, przepisy kodeksu ruchu drogowego są przecież tylko luźną sugestią... A zatrzymywanie się na moście na przystanku autobusowym to WCALE nie jest łamanie przepisów.
                • miliwati Re: ;) 15.10.10, 17:59
                  kajmanik napisała:

                  > czyli jezeli mój ważący prawie 2 tony samochód nagle sie zepsuje to co? nic. ma
                  > m prawo stać centralnie na środku jezdni z awaryjnymi i trójkatemwink

                  Oczywiście że nie masz prawa. Samochód należy usunąć z jezdni. To także nakazuje Prawo o Ruchu drogowym. Jak nie możesz tego zrobić sama, to twoim psim obowiązkiem jest sprowadzić pomoc drogową z holownikiem. Zepchnięcie samochodu osobowego jest możliwe nawet dla blondynki tipsiary, bo masz tylko popchnąć te dwie tony, a nie podnieść. A trójkąt ma wyłącznie ostrzegać dopóki tego nie załatwisz. Za blokowanie drogi z lenistwa lub głupoty jest mandat. Nawiasem mówiąc bardzo lubię dzwonić na policję w sprawie takich buraków i zapewniam cię że owszem, policja przyjeżdża. I pacyfikuje.

                  > raz mi się
                  > zdarzyło ze zatrzymałam się ewidentnie pod zakazem zatrzymywania bo moja córka
                  > rozpieła pasy w foteliku. włączyłam awaryjne i traf chciał ze przyszedł policja
                  > nt. powiedziałam co jest, zapięlma dziecku pasy i pojechałam. mam farta czy pop
                  > rostu zbyt dosłownie podchodzisz do słowa pisanego?

                  Policjant słusznie uznał że to jest istotnie sytuacja awaryjna, bo chodzi o bezpieczeństwo dziecka. (Skądinąd poważnie zagrożone przez tak głupią matkę, ale tego przecież nie mógł wiedzieć) Za zatrzymanie się bo pusiaczek musiał dostać soczek zgarnęłabyś mandat.

                  • rupiowa Re: ;) 18.10.10, 07:21
                    > e Prawo o Ruchu drogowym. Jak nie możesz tego zrobić sama, to twoim psim obowią
                    > zkiem jest sprowadzić pomoc drogową z holownikiem. Zepchnięcie samochodu osobow
                    > ego jest możliwe nawet dla blondynki tipsiary, bo masz tylko popchnąć te dwie t
                    > ony, a nie podnieść.

                    Taaa.... juz widze jak popychasz dwie tony samochodu sama. Tym bardziej ze po popchnieciu musisz sie znajdowac blisko kierownicy zeby skierowac auto we wlasciwe miejsce i zahamowac w pore. A jak to widzisz w sytuacji kiedy masz rozwalone sworznie i kierownica nie dziala a silnik jest zablokowany?
                    Ja nie wiem gdzie Ty mieszkasz ale u mnie czas oczekiwania na pomoc drogowa wynosi minimum 30 minut w srodku nocy do 4 godzin w ciagu dnia. A co przez ten czas? Jestem nieudolnym kierowca lamiacym wszystkie przepisy?
                    • miliwati Re: ;) 18.10.10, 10:09
                      rupiowa napisała:

                      > Taaa.... juz widze jak popychasz dwie tony samochodu sama. Tym bardziej ze po p

                      Po płaskim bez szczególnego problemu (chociaż oczywiście nie tak laciutko jak Malucha). A większość dróg w Polsce jest jednak dość płaska. A już zwłaszcza takie gdzie może się zdarzyć niespodziewane "zasłabnięcie" stojącego samochodu, o jakim pisze kajmanik. Bo samochód jadący można jeszcze "ostatkiem sił" skierować w stronę krawędzi jezdni.

                      > opchnieciu musisz sie znajdowac blisko kierownicy zeby skierowac auto we wlasci

                      Nigdy nie widziałaś jak się pcha samochód prez otwarte drzwi za przedni słupek?

                      > we miejsce i zahamowac w pore. A jak to widzisz w sytuacji kiedy masz rozwalone
                      > sworznie i kierownica nie dziala a silnik jest zablokowany?

                      A te sworznie to pewnie masz rozwalone w wyniku uderzenia meteorytu? Bez jaj. Kajmanik sobie wymyśliła niespodziewane zatrzymanie się samochodu samego z siebie na środku drogi. Co, realnie rzecz biorąc, poza wyczerpaniem paliwa może w taki sposób unieruchomić na cywilizowanej drodze samochód znajdujący się w znośnym stanie technicznym?

                      • rupiowa Re: ;) 18.10.10, 13:43
                        nadal nie wyobrazam sobie pchniecia dwoch ton za slupek....
                        A dziekuje, samochod mam sprawny technicznie co nie zmienia postaci rzeczy ze czasem potrafi mu sie cos zepsuc z tak zwanego nienacka.
                        • miliwati Re: ;) 18.10.10, 14:40
                          rupiowa napisała:

                          > nadal nie wyobrazam sobie pchniecia dwoch ton za slupek....

                          Za jaki słupek? Wystarczy zepchnąć do krawędzi jezdni, już nie przeszkadza tak jak wykombinowane wesoło przez kajmanika zostawianie na środku ulicy.

                          > A dziekuje, samochod mam sprawny technicznie co nie zmienia postaci rzeczy ze c
                          > zasem potrafi mu sie cos zepsuc z tak zwanego nienacka.

                          A ile z tych nienacków spowodowało nagłą niemożliwość ruszenia samochodem spod świateł? I w ilu z tych przypadków niemożliwe było w ogóle zepchnięcie samochodu w możliwie mało uciążliwe miejsce drogi?

                          • rupiowa Re: ;) 18.10.10, 15:06
                            no wlasnie raz mi sie zdarzylo ze w godzinach szczytu (rano jak jechalam do pracy) jak wlasnie wjechalam na al. Krakowska w Warszawie postanowilo mi cos tak pierdynkac, ze samochod potoczyl sie jeszcze kilka metrow i stanal jak wryty. Musialam poczekac przeszlo godzine na pomoc i przez ten czas blokowalam prawy pas. Nie bylo mozliwosci zepchniecia auta poniewaz kola byly zablokowane a nie trafilam na kilku panow ktorzy byliby chetni wziac samochod na plecy i go przestawic.
                            Czy sytuacja jeszcze na szczescie nie wydarzona ale kto wie - samochod z automatyczna skrzynia biegow - nie do ruszenia.
                            Przepisy mowia, ze auto nalezy usunac bez zbednej zwloki czyli nie w 2 minuty po awarii ale "w mozliwie najkrotszym czasie" a zanim to nalezy uzyc trojkata ostrzegawczego i swiatel awaryjnych. I stanie na pasie w takiej sytuacji nie jest niezgodne z przepisami.
                            • miliwati Re: ;) 18.10.10, 15:23
                              rupiowa napisała:

                              > Przepisy mowia, ze auto nalezy usunac bez zbednej zwloki czyli nie w 2 minuty p
                              > o awarii ale "w mozliwie najkrotszym czasie" a zanim to nalezy uzyc trojkata os
                              > trzegawczego i swiatel awaryjnych. I stanie na pasie w takiej sytuacji nie jest
                              > niezgodne z przepisami.

                              Wiesz, jeżeli istotnie wydarzyła się awaria blokująca koła (przecież nie mówię że to jest w ogóle niemożliwe) to oczywiście że trzeba poczekać na jakiś dźwig. Ale no sorry, to sa naprawdę wyjątki wśród zatrzymanych samochodów i w życiu nie uwierzę że radosne opowiastki kajmanika dotyczą właśnie takich zdarzeń. Natomiast w to że zostawiłaby na środku drogi sprawny samochód z pustym bakiem - jak najbardziej. Niewiedza kierowców jest czasami naprawdę rozbrajająca, zwłaszcza jak stoją dwa autka z lekko porysowanymi zderzakami i blokują drogę czekając na policję. A policja zaczyna od mandatu dla obu takich kajmaników smile
              • madzioreck Re: Pan i władca ... 16.10.10, 03:08
                agata_abbott napisała:

                > Widzę, że dawno to się zdawało egzamin na prawo jazdy. Proszę, dla przypomnieni
                > a:

                cytuję z podlinkowanych źródeł:

                "Miejsca zakazu zatrzymania pojazdu. Tabela 2 Słupek lub tablica oznaczająca przystanek - 15m przed i za, również na chodniku, a na przystanku z zatoką na całej jej długości"

                z kogo usiłujesz zrobić idiotę?
                • agata_abbott Re: Pan i władca ... 16.10.10, 15:12
                  Ja? Z nikogo. Zwracalam tylko uwage, ze nie mozna zatrzynywac sie ani na moscie, ani na przystankach.
                  • madzioreck Re: Pan i władca ... 16.10.10, 15:47
                    Aj, sorki, popitoliłam drzewko i mi się wydawało, że to koleżanka, która usiłuje wmówić, ze można stawać na przystankach podlinkowała te tabelę, przepraszam wink
                    • agata_abbott Re: Pan i władca ... 17.10.10, 10:42
                      Wybaczamsmile
        • madzioreck Re: Pan i władca ... 16.10.10, 03:14
          Wiesz co, po Twoim pierwszym poście gotowa byłam uznać, że złamałaś przepisy wyjątkowo, żeby wysadzić koleżankę (marudzący pasażer wpływa na koncentrację), ale Twoje dalsze wpisy to już naprawdę żenada i totalne lekceważenie...

          A tak na marginesie - nieposiadanie prawa jazdy nie wyklucza znajomości kodeksu drogowego, ja go znałam na długo przedtem, zanim uzyskałam prawko.
          I odwrotnie, jak widać - posiadanie nie oznacza, że ktoś zna przepisy... szczególnie, kiedy linkuje je tylko po to, żeby potwierdzić swój brak wiedzy...
      • denea Re: Pan i władca ... 15.10.10, 13:54
        zlotarybka_1 napisała:
        zwrócę uwagę na jedną sprawę, przynajmniej ja tak mam: zawsze, ale to zawsze na
        > siedzeniu pasażera czuję się mniej pewnie. Zawsze kiedy prowadzi ktoś inny wyd
        > aje mi się, że samochód jedzie szybciej niż kiedy jestem kierowcą. Nie wiem z c
        > zego to wynika.

        Dokładnie ! I do tego, że jedzie tuż za poprzedzającym samochodem, że jedzie na czołówkę, że ledwo wyrabia na zakrętach i zaraz kogoś zahaczy... ufam osobom, z którymi jeżdżę i staram się nie odzywać, ale jestem pasażerem pewnie jeszcze bardziej denerwującym, płochliwym, łapiącym się kurczowo uchwytów i "hamującym" odruchowo... to bywa silniejsze ode mnie sad ZZa kierownicy świat wygląda zupełnie inaczej.
      • madzioreck Re: Pan i władca ... 15.10.10, 16:17
        > Ale ponieważ nie masz prawa jazdy (więc mam nadzieję nie prowadzisz samochodu)
        > zwrócę uwagę na jedną sprawę, przynajmniej ja tak mam: zawsze, ale to zawsze na
        > siedzeniu pasażera czuję się mniej pewnie. Zawsze kiedy prowadzi ktoś inny wyd
        > aje mi się, że samochód jedzie szybciej niż kiedy jestem kierowcą. Nie wiem z c
        > zego to wynika. Może świadomość, że to ja mam hamulec pod stopą i mogę go wcisn
        > ąć? Nie wiem.

        Moja mama ma to samo... kiedyś ochrzaniała tatę, że jedzie za szybko na trasie poza miastem, ale jak jechała sama, to tata tylko zapytał, czy w związku ze swoim strachem przed szybką jazdą spogląda czasem na prędkościomierz ... wink
    • sadosia75 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 10:44
      Bawia mnie kierowcy, ktorzy wyznaja zasade " ja prowadze, ja decyduje"
      Problem z tym decydowaniem pojawia sie wtedy jesli wiezie ze soba jeszcze inne osoby. Za kazdym razem odpowiada za siebie oraz za pasazerow i innych uczestnikow drogi. Znajomy prowadzi jak kretyn, po jednej takiej podrozy wysiadlam w szczerym polu i powiedzialam, ze jak chce sie zabic to niech mnie w to nie wciaga.
      Zwracam uwage na to co mowia mi moi pasazerowie, jesli ktos sie boi wiekszych predkosci to zwalniam. Nie jestem egoistka nie wyznaje zasady, ze tylko ja mam sie swietnie bawic w trakcie jazdy.
      Za to kategorycznie odmawiam jazdy jesli pasy sa nie zapiete, i kategorycznie zabraniam bawienia sie moim radiem. po prostu nie lubie jesli ktos mi grzebie przy radiu, rozprasza mnie to i tyle.
      • papalaya Re: Pan i władca ... 15.10.10, 10:50
        Co to znaczy "bawią"? W jaki sposób wyrażasz "rozbawienie"?
        • sadosia75 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 10:55
          Daruj sobie ok? To, ze uwielbiasz byc w opozycji wymyslajac idiotyczne teksty tylko po to zeby byc przeciw to doskonale wiem. I w idiotyczne rozmowy typu " pasazer ma sie zamknac bo ja tu decyduje " nie dam sie wciagnac.
          • papalaya Re: Pan i władca ... 15.10.10, 10:58
            dacyduje kierowca, a ty nie masz agumentów
            • sadosia75 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:01
              Skoro takie stwierdzenie poprawia Tobie humor to ok smile
              "decyduje kierowca a ja nie mam argumentow "
              Lepiej?
              • papalaya Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:13
                pewnie, że lepiej, doklej sobie kierownicę po prawej i wspóldecyduj, pozwalam ci
                • sadosia75 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:18
                  W takim razie bardzo sie ciesze, ze poprawilam tobie humor niewinnym klamstwem smile
      • jowita771 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:06
        > Za to kategorycznie odmawiam jazdy jesli pasy sa nie zapiete,

        Mnie tez wkurza, jak ktoś się stawia, że pasów nie zapnie. Moi teściowie tak mają, tyle lat jeżdżą bez pasów i żyją (to samo teść gada o foteliku). Mnie naprawdę nie interesuje, czy mają pasy zapięte, jak jadą sami, ale jak jadą ze mną, to przez ich niezapięte pasy może coś się stać również mnie i tu mnie już nie obchadzą ich bzdurki typu "bo mnie w pasach niewygodnie". Co ciekawe, teściowa by chciała jeździć cały czas 50 km/h, w przeciwnym razie kurczowo trzyma się drzwi i wzdycha, ale pasy zapina tylko, jak jej trujemy. Ja powiedziałam jej, że jak walnie w siedzenie kierowcy, to ja mogę zostać wdową, mimo, że mój mąż jadący przed nią ma pasy zapięte i dlatego tak mi zależy, żeby zapięła.
        • sadosia75 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:12
          Oj takie rozmowy o wypadkach nie dzialaja. Mam kolezanke, na ktora dziala tylko tekst " mandaty bedziesz placic ty nie ja "
          Kiedys nawet uslyszalam, ze przeciez nie dostaniemy mandatu za brak pasow ( maz pracuje w mundurowce ) po moim stwierdzeniu, ze mnie to nie interesuje i albo zapina pasy albo pieszo idzie zmienilo sie nastawienie.
          Mam zakodowane, ze pasy zapiete musza byc. I maz doskonale wie o moim nawyku i sprezentowal mi noz do rozcinania pasow. Na wszelki wielki.
    • irmaaa Re: Pan i władca ... 15.10.10, 11:18
      Zadbanie o komfort psychiczny pasażera to kwestia kultury osobistej kierowcy.
      Jeśli moje dziecko/ciocia.., mówi" boję się jechać tak szybko", nie jest dla mnie żadną ujmą zwolnić, mimo,że sama mam poczucie, że jadę bezpiecznie. Jeśli jestem pasażerem i uważam,że kierowca przesadza, też zwracam uwagę i jeśli ma w nosie moje samopoczucie, uważa go za buca. Generalnie z takimi do samochodu nie wsiadm, ale czasem musi być pierwszy raz wink.
      • gryzelda71 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 13:49
        Czasami trudno jest zwolnić,bo stanowić się będzie zagrożenie na drodze.
        Natomiast kierowce należy wybierać rozważnie i po kłopocie.
    • an_ni Re: Pan i władca ... 15.10.10, 12:22
      pewnie ze masz prawo zwracac uwage, kierowca odpowiada za twoje bezpieczenstwo, nie jestes workiem ziemniakow
      ja zwracam czesto uwage taksowkarzom, bo ci jezdza zbyt brawurowo, place wiec wymagam zeby nie wiezli mnie jak worka
      z innymi kierowcami nie jezdze wlasciwie, ale tez zwrocialbym uwage
    • marta_st1 Re: Pan i władca ... 15.10.10, 13:55
      Ja mam rodziców, z którymi jak jadę to mama mówi (przy 80 km/h) zwolnij! a mój tata: "Co się tak czaisz, jedź szybciej" I co z takimi delikwentami zrobić? Najlepiej zjechać na pobocze i wysadzić.
    • kali_pso Re: Pan i władca ... 15.10.10, 15:34

      Cholera, toz tak jak nie rozmawia się w towarzystwie na tematy, które nie wszyscy znają, tak biorąc do auta współprasażerów dbam o ich komfort przede wszystkim. Nie wiem, czy to brak kultury czy tez problem z własnym ego..olej buca.
    • madzioreck Re: Pan i władca ... 15.10.10, 16:13
      A to zależy, naprawdę... są kierowcy-wariaci, są pasażerowie, którzy ciagle pouczają kierowcę. Zależy od sytuacji.
      Kierowca jako pan i władca - tak, jesli pasażer odmawia mi na przykład zapięcia pasów. Tak, jestem kierowcą i ja decyduję, że nie mam życzenia, aby w razie wypadku zabił mnie nieprzypięty pasażer. Nie chce zapiąć pasów? To zechce odbyć wycieczkę pieszo...

      Nikt nie zwracał mi nigdy uwagi, że jeżdżę za szybko, czy żebym zwolniła, ale moja reakcja pewnie zależałaby też od sytuacji - jesli ktoś blednie, kiedy wskazówka prędkościomierza przekracza 60km/h, to sorki, ale niech nie wsiada, skoro taki płochliwy.

      Moja siostra zawsze kwiczy i parkuję, kiedy parkuję - bo uważa, że za szybko. A ja po prostu nie robię 5 podchodów do tego manewru. I mimo, że to ona ma prawko od kilkunastu lat, a ja tylko od 3, to nie ja co chwilę zarysowuję auto a to o słupek, a to o drzewko... wink
      • bi_scotti Re: Pan i władca ... 15.10.10, 16:23
        Oczywiscie, ze sie licze ze zdaniem i uczuciami pasazera. Szczegolnie takiego, ktory sam nie jest kierowca. To jest dla mnie bardzo wazne zeby moj pasazer czul sie ze mna, kierowca, bezpiecznie i jesli daje sygnaly, ze sie nie czuje (raczej mi sie to nie zdarza, ale zawsze jest mozliwe), to ja sie poczuwam do tego zeby zmodyfikowac moj styl jazdy. To jest OGROMNA odpowiedzialnosc miec kogos za pasazera i z drugiej strony OGROMNE zaufanie - bycie pasazerem. Sama serdecznie nienawidze byc czyims pasazerem, innym kierowcom ufam raczej mniej niz umiarkowanie, wiec sama jako kierowca staram sie jak moge, ze moi pasazerowie czuli sie naprawde bezpiecznie. Pasazer (podobnie jak pieszy) jest kompletnie bezbronny - jest "w moich rekach" a to zobowiazuje!!!
    • gardenia_nowak Re: Pan i władca ... 15.10.10, 19:01
      Bardzo ciekawy wątek, zwłaszcza w kontekście ostatnich wydarzeń na polskich drogach. Tak, pasażer ma jak najbardziej prawo zwrócić mi uwagę, ale na szczęście prawie tego nie doświadczam wink. Prowadzić bardzo lubię, prawko mam kilkanaście lat i cały czas jeżdżę, łącznie z objazdówką po Irlandii i wyprawą z Polski na Gibraltar, wjeżdżaniem na Montserrat (góra w Katalonii), jeżdżeniem po Alpach, Krecie i polskich drogach gminnych. Generalnie ludzie lubią ze mną jeździć, mówią, że widać, że prowadzę pewnie i panuję nad autem. Oczywiście nie ma tak dobrze, żeby tak było zawsze, dlatego słucham uwag i staram się, żeby podróż była udana dla wszystkich. Jednak panicznie obawiająca się jazdy samochodem istota, która podskakuje, kiedy mija nas jakikolwiek samochód, albo kiedy widzi samochód dojeżdżający do skrzyżowania z prostopadłej podporządkowanej drogi, to sama zaczynam się denerwować i prowadzić jak dupa, więc mam ochotę czym prędzej pożegnać takiego pasażera, bo to jest dopiero zagrożenie na trasie.
    • jak_matrioszka Prawo pasazera i prawo kierowcy 16.10.10, 01:19
      Ja bym sie nie obrazila, gdyby mi pasazer zaraportowal ze czuje dyskomfort z powodu mojej jazdy. W zaleznosci od sytuacji, albo bym zmienila sposob prowadzenia (predkosc), albo wysadzila pasazera zapewniajac mu inny rodzaj transportu.
      Jak dotad jedyna osoba, ktora oprotestowala moj sposob jazdy jest moj tesc. Tesc jechal ze mna autem pierwszy i ostatni raz w zyciu, bo malo przez niego zawalu nie dostalam. Jechalismy prosta droga z pierszenstwem przejazdu, wokol zadnych pieszych, nikogo za/przed/naprzeciwko nas, jade 40 bo zaraz "skocznia" a chwile potem zakret, a tesc nagle wrzeszczy "zwolnij!". Dlaczego? Bo jedziemy w terenie zabudowanym i jemu sie wydaje ze jedziemy za szybko! Jak juz ochlonelam, to sprawdzilam doswiadczalnie jaka predkosc tesc uwaza za dopuszczalna, licznik pokazywal niecale 20km/h... Ja rozumiem ze on ma prawo miec swoje zdanie jako pasazer, ale ja mam tez prawo do swojego zdania jako kierowca, i z taka predkoscia po miescie nie bede jezdzic, bo mi za kolejnym zakretem prawko zabiora.
    • rosapulchra-0 Re: Pan i władca ... 16.10.10, 04:11
      nie ruszę, dopóki każdy z moich pasażerów nie ma zapiętych pasów, a takich panów jak opisanych powyżej zwyczajnie zjechałabym jak psa ostatniego.
      • abdullah_abdullah Re: Pan i władca ... 16.10.10, 08:27
        biorac pod uwage jakie mamy kiepskie drogi, kiepskich kierowcow czesto siadajacych za kierownica na bani, wysokie statystyki smiertelnosci i ilosci wypadkow na drogach, nalezy sie zawsze przychylic do racji tego kto postuluje za jazda bezpieczna i bez "fantazji". teran zabudowany - 50km/h !!! i pamietajmy ze sa kraje jak Wegry gdzie jest to 40km/h i tak tam ludzie jezdza !!!
        • mamakasienki1 Re: Pan i władca ... 16.10.10, 08:49
          Jak mąż prowadzi to się mu nie wtrącam, chyba że przegina ostro, jak ja prowadzę to on mi się nie wcina, bo tego niecierpię, chyba, że z kolei ja przeginam (u mnie sporadycznie). Zdarza sie każdemu.
          Ja mu zawsze mówię, że ma małe dzieci i powinien o nich myśleć w pierwszej kolejności - zawsze skutkuje.
          • lilly811 Re: Pan i władca ... 16.10.10, 08:56
            Jak kogoś wiozę jadę ostrożniej, bo wiem, że jestem odpowiedzialna nie tylko za swoje ale i cudze życie. Ale np moja mama krzycząca nagle "uważaj" wg mnie bez powodu jest bardzo denerwujące...
            • thaures Re: Pan i władca ... 16.10.10, 18:06
              Kiedyś jechałam z sąsiadem- raz powiedziałam,żeby jechał wolniej bo się boje - przy ok 150 km- potem już nic mnie mówiłam, ale gdy jadąc z taką szybkością odebrał telefon i gadał, to się z lekka wkurzyłam-ale co zrobić-zrobił mi grzeczność,że mnie podwoził. Teraz, gdy jadę z kimś obcym-mąż jeździ przepisowo- nie mówię,że się boję, że jest ograniczenie tylko wypowiadam zdanie po którym WSZYSCY zwalniają momentalnie " zwolnij, bo będę wymiotować" I tego się trzymam,
              • thaures Re: Pan i władca ... 16.10.10, 18:09
                I zawsze zapinam pasy czy jako kierowca czy pasażer, a jeżeli ktoś nie chce zapiąć, gdy ja prowadzę- to albo mówię,że nie jadę, albo mówię,że w razie mandatu on płaci.
                • loganmylove Re: Pan i władca ... 17.10.10, 13:08
                  Zawsze wychodziłam z założenia (sama będąc kierowcą) że nigdy nie wtrącam się gdy nie prowadzę. Dziś tego bardzo bardzo żałuję...w czerwcu jechaliśmy służbowo z kolegą z pracy-w tamtą stronę przyszarżował raz, stwierdziłam że oboje mamy dzieci do wychowania i żeby nie szalał ale było to powiedziane grzecznie i z uśmiechem i oczywiście olane. W drodze powrotnej znów przyszarżował niestety w złym momencie-mieliśmy czołowe zderzenie z tirem-on nie żyje, ja jakimś cudem ocalałam, straciłam tylko śledzionę i trochę zdrowia...wyrzucam sobie do dziś, ze mogłam być bardziej stanowcza-może nie doszłoby do tego wypadku???? Facet jeżdził od lat, pokonywał wielkie odległości i uchodził za dobrego kierowcę ale "z ciężką nogą" hehe jak to zabawnie określali koledzy z pracy. a może gdybym protestowała widząc że wyprzedza ryzykując? Nie mając dobrego widoku? Może nie podjąłby fatalnej w skutkach decyzji o wyprzedzaniu? Tak-będę juz zawsze zwracać uwagę widząc że kierowca robi źle. Najwyżej mnie wysadzi-trudno...
                  • mikas73 Re: Pan i władca ... 18.10.10, 06:09
                    Poruszający przykład.
                    Myślę, że dobra puenta tego wątku.
    • mathiola Re: Pan i władca ... 18.10.10, 13:52
      Okropnie mnie wkurzają uwagi pasażera. To moje mniemanie ma się liczyć wink
    • szyszunia11 Re: Pan i władca ... 18.10.10, 15:07
      mnie nikt nigdy tego typu uwagi nei zwróciła, ale ja jeżdżę spokojnie, nie za szybko z cała pewnością. Natomiast uważam że nei tylko prawem ale i obowiązkiem pasażera jest protestować, gdy widzi, że kierowca szarżuje. Brawura jest najczęstszą przyczyna wypadków. Znam osoby jeżdżące brawurowo, chyba się tym popisują, dowartościowują (???) jest to dla mnie szczyt szczeniactwa i głupoty. Zupełnie nie rozumiem, skąd w ogóle wątpliwości odnosnie zwrócenia uwagi...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka