Dodaj do ulubionych

Taka scenka z dzisiaj

20.10.10, 20:49
Dziś skończyłam wcześniej pracę. Zapakowałam syna w auto i dalej do centrum pozałatwiać zaległe sprawy. Czekał nas wybór zimowiska, kupno butów, wycieczka do kina, jego basen, mój angielski. Pomiędzy jedną a dziesiąta sprawą poszliśmy do cukierni. Dla mnie kawa i eklerek, dla syna sok i ulubione ciacho. Jemu, jemy, a tu wchodzi do cukierni kobieta z dzieckiem - na oko babcia, a wnuczek +- równolatek mojego. Biednie ubrani, jacyś tacy potargani, niedomyci, z worami i siatkami złomu. Babcia pertraktuje ze sprzedawczynią, czy nie ma może czegoś starego do wyrzucenia, ona chętnie weźmie, bo są głodni... Sprzedawczyni kręci nosem, ale idzie po właściciela. Tenże właściciel mówi, że z wczoraj mają naddatki - idzie pakować. Wzrok wnuczka pada na mojego syna, a konkretnie na ciastko z jabłkiem. Babcia pyta, czy wnuk mógłby dostać takie samo. Po minach widać, że to nadwyręża cierpliwość sprzedawczyni. Ja wstaję i mówię, że zapłacę. Płacę, jedzenie staje mi w gardle i wychodzę.
Kurzę dziś jedną fajkę za drugą i nie mogę się pozbierać. Wiem, ze całego świata nie zbawię, nawet nie próbuję. Ale to ja kiedyś byłam umorusanym, głodnym, zaniedbanym dzieckiem. Patrzyłam na koleżanki z normalnych domów, co noc zadawałam sobie pytanie dlaczego i chciałam umrzeć. O ile dorośli często ponoszą konsekwencję swoich wyborów, o tyle dzieci cierpią niewinnie. A bieda boli jak cholera.
Obserwuj wątek
    • i_b13 Re: Taka scenka z dzisiaj 20.10.10, 21:02
      ja też często pomagam biednym, i zawsze gryzie mnie, że mam więcej niż oni. Dzieci szkoda mi strasznie, mają często tak potargane dzieciństwo, że trudno im wyjść na prostą w dorosłym życiu. \całego świata nie zbawisz, ale dobry z ciebie czlowiek
    • asia_i_p Re: Taka scenka z dzisiaj 20.10.10, 21:09
      Masz rację, że to straszne, że tak wiele zależy od tego, gdzie dziecko się urodzi.
      Mąż mi mówił ostatnio, że widział ojca pchającego wózek z dzieckiem - nic nie miał człowiekowi do zarzucenia, ale facet palił, no i widać było po nim tę przynależność do naszego lokalnego "trójkąta Bermudzkiego" - lata palenia i picia zostawiają ślady na twarzy, charakterystyczne zachowanie itp.. I to nie chodzi o to, że ten facet był zły, bo pali i pije - ale takie życie jednak coś mu zabiera, w jakiś sposób go ogranicza. A to dziecko jadące w wózku to było po prostu dziecko, fajne, radosne, ze 100% nienaruszonym jeszcze potencjałem. I mąż patrzył i praktycznie widział jak szanse tego dzieciaka maleją, widział, jakie mogłoby być życie tego dziecka w innych warunkach a jakie prawdopodobnie będzie.
      Ja wiem, że ludzie z biednych rodzin osiągają czasem dużo, że ta walka wyrabia w nich charakter. Ale cholera, temu dziecku się należy szczęśliwe dzieciństwo, a nie wyrabianie charakteru.
      Fajnie, że mu kupiłaś to ciastko. Bo ty rozumiałaś i to był przejaw zrozumienia, a nie litościwy gest dobrej pani. To pewnie jakoś tam gdzieś bokiem dotarło.
      • majenkir Re: 21.10.10, 19:06

        sia_i_p napisała:
        > A to dziecko jadące w wózku to było po prostu dziecko, fajne, radosne, ze 100% nienaruszonym jeszcze potencjałem.


        Nienaruszonym? Czyzby??
        Ma 50% genow tatusia alkoholika i drugie 50 zapewne niewiele lepszej mamusi....
    • moofka Re: Taka scenka z dzisiaj 20.10.10, 21:14
      dzieciaka zal
      ale mnie szlag jasny trafia na te niby ubożuchne patologie hodujace glodne dzieci
      kromka chleba z maslem czy dzemem kosztuje kilka groszy
      paczka fajek dyche
      dzieci bez sniadania do szkoly ida
      a cygarety zawsze sa
      i tak ze wszystkim uncertain
      • triss_merigold6 Re: Taka scenka z dzisiaj 20.10.10, 21:20
        O toto.
        Mnie trafia jak widzę/czytam o trzymaniu dziecka w złych warunkach, w syfie, brudzie, w starych rozpadających się gratach, bo rodzciom się zwyczajnie nie chce. Mogliby lekkim twistem, ale im się nie chce.
      • iwoniaw Re: Taka scenka z dzisiaj 20.10.10, 21:30
        Cytatkromka chleba z maslem czy dzemem kosztuje kilka groszy
        > paczka fajek dyche
        > dzieci bez sniadania do szkoly ida
        > a cygarety zawsze sa


        Też mnie szlag trafia, jak coś takiego widzę. I nie wiem naprawdę jak to jest, że to są często naprawdę biedne rodziny, na wiele rzeczy im naprawdę brakuje, budżet mają faktycznie skromny, ale na papierosy zawsze jest. Jakim cudem?
      • kufferrek Re: Taka scenka z dzisiaj 20.10.10, 22:44
        Właśnie.
        Kiedyś miałam tak, że w portfelu dycha, a muszę kupić dla siebie fajki i dziecku jedzenie. Wybrałam jedzenie; tego dnia rzuciłam papierosy. Wcześniej starczało na jedno i drugie, choć skromnie było. Na szczęście wielkiego dylematu nie miałam i dziwią mnie ludzie, którzy kosztem dziecka kupują fajki.
        • hawela Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 16:16
          a bo widzisz: dożywanie w szkole dla dziecko skombinujesz, a dopłaty na papierosy nie
      • mamabasia Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 16:33
        Oj, to fakt. Mam taka jojczącą jak to nie stać ją na wyjazd nad morze z dzieckiem bo nie ma pieniędzy a codziennie paczke fajek obala ona i maz. Zamiast fajek szybko uzbierałoby sie na wyjazd.
    • kosmitka06 Re: Taka scenka z dzisiaj 20.10.10, 22:12
      >Wiem, ze całego świat
      > a nie zbawię
      Mam podobnie jak Ty. Mój mąż często nade mną ubolewa. Bo jak nie chcę psa ze schroniska to w przyszłości dziecko zaadoptować. Nie wiem mam już takie serce, a bieda innych boli i strasznie mi z tym zle jak widzę kogoś właśnie takiego.
      Nawet ci ludzie co pod supermarketami chcą odprowadzić koszyk to proponuję coś z zakupów dać do jedzenia i nie powiem, są tacy co chętnie biorą.
      Żal dzieci i to bardzo bo co one winne. Dlatego czasami złoszczę się na moją 4 latkę gdy wybrzydza, gdy nie chce jeść- inne dzieci by wszystko za to oddały sad
      Okrutne to życie...
      • grudniowa377 Re: Taka scenka z dzisiaj 20.10.10, 22:20
        Ja też staram się pomagac biednym, daje im jedzenie itp. itd. Nifdy nie odmawiają. Dzieci żal najbardziej, to oczywiste, ale dorosli też cierpią.
        I dlatego mam wyrzuty sumienia, jak wyrzucam jedzenie, a dośc często wyrzucam i to sporo uncertain sad
        A ludzie nie mają co jeść
        I dlatego uważam, że świat jest cholernie niesprawiedliwy
      • echtom Re: Taka scenka z dzisiaj 20.10.10, 23:01
        > Dlatego czasami złoszczę się na moją 4 latkę gdy wybrzydza, gdy nie chce jeść- inne dzieci by wszystko za to oddały sad

        Niestety, dzieci wychowane w dobrobycie mają ograniczoną wyobraźnię. Dziś usłyszałam w kłótni od córki, 1. rok studiów dziennych, jaki to "kiepski start" im w życiu zapewniłam. A jej kuzynka, która po maturze musi utrzymywać się sama, nawet zaocznej policealnej nie może skończyć, bo kierownik sklepu nie puszcza jej w weekendy na zajęcia sad
    • zuzanka79 Re: Taka scenka z dzisiaj 20.10.10, 22:31
      Taka konkluzja mi się nasunęła po przeczytaniu tego co napisałaś : Syty głodnego nie zrozumie.
      I więcej pisać nie trzeba.

      Oby było na świecie więcej takich ludzi jak ty.
    • irmaaa Re: Taka scenka z dzisiaj 20.10.10, 23:35
      Bieda nie zawsze wynika z patologii.
      Tylko człowiek, który sam zaznał niedoli, potrafi dać bez poczucia wyższości, bez komentowania nieudolności biednego i bez satysfakcji. Daje, bo go boli to ,bo wie, jak to jest.
      • asiaiwona_1 Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 08:32
        irmaaa napisała:

        >
        > Tylko człowiek, który sam zaznał niedoli, potrafi dać bez poczucia wyższości, b
        > ez komentowania nieudolności biednego i bez satysfakcji. Daje, bo go boli to ,
        > bo wie, jak to jest.

        A tu się chyba trochę zagalopowałaś. Bo wg tego co piszesz to osoba, która nie zaznała niedoli/biedy/głodu nigdy nie zrozumie tego biednego... Bzdura totalna. Ja miałam to szczęście, że zawsze miałam co jeść itp, ale to wcale nie znaczy, że jestem nieczuła na potrzeby biedniejszych, że nie potrafię bezinteresownie pomóc.
        • irmaaa Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 08:39
          Słusznie. Bywa i tak, jak piszesz.
      • echtom Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 08:40
        > Tylko człowiek, który sam zaznał niedoli, potrafi dać bez poczucia wyższości, bez komentowania nieudolności biednego i bez satysfakcji.

        Nie zawsze. Czasem ludzie, którzy wydobyli się z biedy, odcinają się od swojego środowiska i traktują z pogardą tych, którym się nie udało.
        • moofka Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 08:50

          > Nie zawsze. Czasem ludzie, którzy wydobyli się z biedy, odcinają się od swojego
          > środowiska i traktują z pogardą tych, którym się nie udało.

          tak i nie tak
          żal biedy ktora jest bezradna
          osób chorych, niedołężnych, niesamodzielnych
          żal dzieci ktore nie mogą nic

          a na ogoł jest tak, że to biedny jest sam swoim największym wrogiem
          i wtedy człowieka szlag jasny trafia
          bo każdy pomysł wyjscia z sytuacji jest kwitowany krótkim tak, ale
          może insi dadzą, moze kto załatwi i jeszcze za mnie się wyuczy i popracuje

          ja pracuje, ganiam z jęzorem na brodzie
          dziecko jedno drugie, dom
          szkoła żlobek zajecia dodatkowe
          moje studia w weekendy
          stary ktorego wiecej w domu nie ma niz jest
          wiem jak ciezko trzeba pracowac na wzgledne pieniadze
          nie brakuje do pierwszego, ale brakuje czasu, spokoju, leniwych popoludni na pieczenie ciasteczek
          i jak mi na to wszystko ktos jeczy ze mało ma, a siedzi w chalupie i zwyczajnie mu sie nie chce zadu ruszyc
          to trudno mi z siebie wykrzesac wspolczucie
          • mini-miki Z innej perspektywy 21.10.10, 14:33
            Napiszę z perspektywy osoby, która wychowała się w biedzie...

            Jeden pokój, pięcioro dzieci, ojca brak, bieda, że aż piszczy...
            Cykliczne odłączanie prądu, lekcje przy świeczce (o ile na taką starczyło),
            gazu brak odkąd pamiętam, co skutkowało tym, że latem, przy temperaturze +30
            matka paliła w kuchennym piecu by móc ugotować obiad...

            Głodni chodziliśmy często,
            czasem zaraz od wejścia do domu słyszałam
            Córuchna, idź do pani Iksińskiej, i poproś żeby pożyczyła mamusi 10 zł do 16-stego,
            powiedz, że mamusia na pewno odda...
            czasem pożyczali, ale często chodziłam tak od drzwi do drzwi.

            Czasem zdarzało się, że do wieczora nie było co jeść...

            A kiedy już ktoś pożyczył, to - pamiętam jak mantrę - za te 10 zł
            trzeba było kupić: chleb, małą Tinę do smarowania, słoik dżemu, mały serek
            topiony i... paczkę Popularnych...

            Kiedy byłam starsza strasznie się wstydziłam tego pożyczania więc
            udawałam, że jestem chora i przebierałam się o 17 w piżamę, żeby
            już nigdzie nie musieć iść. Ale zdarzało się, że mówiłam nie pójdę, a
            wtedy nie byłam już "córuchną" tylko słyszałam
            "Nie to nie, przez Ciebie k... wcale żreć nie będziemy".

            A teraz druga strona medalu...
            Moja matka nigdy w życiu sama nie poszła pożyczyć pieniędzy.
            Kiedy przychodził ten słynny 16, czekała wyszykowana wypatrując w oknie (normalnie niemal nie ruszała się z domu, raczej to nas odwiedzały jej koleżanki) listonosza, który przyniesie alimenty.
            A potem były wieeeelkie zakupy, ciastka z cukierni, oranżady...
            Kiedy po dwóch, trzech dniach brakowało pieniędzy, matka wygrzebywała
            z portfela wszystko co było i mówiła "a hu... i tak ni momy i tak nimomy, leć kup
            do sklepu 2 razy po 30 deko jakichś ciastek..."

            Były też wystawne imprezy, bo jak tu nie zrobić imienin? Nie wyprawić Komunii?
            Pamiętam, jak jedna z takich odbyła się właśnie bez prądu, matka gotowała na tym słynnym piecu, ale byli wszyscy z pięciorga rodzeństwa z rodzinami...

            Moja matka nie pracowała (były to raczej krótkie epizody), w końcu stwierdziła,
            że pracować jej się nie opłaca, bo więcej dostanie jako samotna matka z kuroniówki i Mopsu niż zarobi...

            Mogłabym tu jeszcze wiele napisać, ale oszczędzę Wam tego...
            Nie piszę tego bynajmniej po to, byście się nade mną użalały...
            Minęło sporo czasu, żyję teraz w zupełnie innej rzeczywistości.

            Ale wiecie co? Właśnie przez te doświadczenia jestem wielką przeciwniczką
            takiej pomocy socjalnej typu ad-hock - pomagajmy wszystkim. Uważam, że nikomu nie powinno się dawać pieniędzy.
            W naszym społeczeństwie ciągle daje się biednym ludziom rybę zamiast wędki.
            A oni przyjmują taką postawę roszczeniową i uczą tego własne dzieci...

            Też boli mnie bieda, zwłaszcza dzieci, ale wiem też, jak łatwo można taką sytuacją manipulować, jadąc chociażby na opinii samotnej matki z piątką dzieci...

            Ja dobrze odrobiłam lekcje z dzieciństwa, ale moje rodzeństwo powiela teraz błędy mojej matki. I jest mi przykro, kiedy, np. zawożę torby ubranek po synku, a słyszę tylko "dzięki", a czasem nawet nie, tak jakby to był mój obowiązek, bo mam w życiu trochę lepiej...

            Staram się pomagać innym, ale też robić to mądrze... Pewnie też kupiłabym to ciastko chłopcu, ale z drugiej strony, czego go w ten sposób uczymy? Czy w jego sytuacji naprawdę ciastko było ważne?
            Myślę sobie, ze lepiej dla mnie byłoby, gdyby mi nikt nigdy tych pieniędzy nie pożyczył... Wtedy nie musiałabym bać się powrotu do domu...

            A teraz z innej beczki... U mnie na osiedlu codziennie rano rozprasza się grupka meneli, podchodzą do ludzi i mówią "nie będę owijął w bawełnę, potrzebuję 2 zł na wino". I ludzie dają! Sami hodujemy sobie pasożytów!





            • moofka Re: Z innej perspektywy 21.10.10, 14:48
              otoz to wlasnie
              zaniedbanie jest forma przemocy wobec dziecka
              bardziej okrutnej niz te przereklamowane klapsy
              tak naprawde czesto gesto to nie jest kwestia rzeczywistej nedzy
              a po prostu dziadowskiego stylu zycia
              dziadowskiej mentalnosci

              bijacym dzieci nie wspolczujemy
              a rodzice brudnych glodnych i niedoleczonych dzieci sa wiecznie pod ochrona
              bo to po chrzescijansku
              im sie daje pomaga wspolczuje
              do dupy by nakopal jednemu i drugiemu zeby sie wzial za dzieciaki i dal im to, co im sie nalezy
              nie klocki lego i buciki ecco oraz trzy jezyki
              ale czysty dom, miske zupy i godnosc
              to jego zakichany obowiazek
              • mini-miki Re: Z innej perspektywy 21.10.10, 15:09
                smile

                Co to klapsów też mogłaby pokazać inną perspektywę... Bo jak ktoś dostał takiego "klapsa" w twarz, że przez zimowe ferie nie mógł z domu wyjść, bo co ludzie powiedzą, to trochę inaczej na sprawę przemocy w rodzinie patrzy. "Klaps" to tylko eufemizm. Jakoś nie wyobrażamy sobie, żeby nam mąż dawał klapsy...

                Bo jeśli żyjemy w rzeczywistości, w której nie wolno uderzyć pedofila, gwałciciela, dzieciobójcy, terrorysty, to jakim prawem własne dziecko?

                Uważam, że ani nad jednymi, ani nad drugimi nie należy się rozczulać. Owszem, jak człowiek-człowiekowi, wędkę dać, może na początek robaka, ale już rybki skrobać i na półmisku podawać to nie...

                A co do pomocy społecznej, po jednej stronie w naszym katolickim kraju są biedujące hospicja w którym umierają dzieci. Po drugiej o. Rydzyk rozbudowujący swój koncern medialny...
                Łatwo w tej sytuacji pogubić się w tym, jak należy pomagać...
              • nangaparbat3 Re: Z innej perspektywy 21.10.10, 16:40
                Móofka, może by tak trochę dystansu?
                • moofka Re: Z innej perspektywy 21.10.10, 17:33
                  naprawde nie musisz sie ze mna zgadzac
                  kazdy ma prawo do swojego dystansu
                  • nangaparbat3 Re: Z innej perspektywy 21.10.10, 17:54
                    Tu nie chodzi o zgodę lub nie na poglądy, tylko o wściekłosc i pogardę. W Brazylii do bezdomnych po prostu się strzela - to jest logiczna konsekwencja takiej postawy.
                    • moofka Re: Z innej perspektywy 21.10.10, 17:59
                      chrzanisz
                      uwazam ze w wiekszosci przypadkow wystarczyloby wziac dupe w troki i sie ogarnac
                      do strzelania jeszcze dluga droga
                      • wespuczi Re: Z innej perspektywy 21.10.10, 18:19
                        ach wziasc dupe w troki - to wcale nie jest latwe - mozna porownac do wyjscia z alkoholizmu...
                        tez sie wychowalam w biedzie, gapilam sie na przerwach na kanapki moich kolegow i kolezanek z klasy, jak bylam mlodsza to plakalam po katach, w drugiej klasie ukradlam kanapke bo bylam glodna!!!!
                        bieda jest dziedziczna i demoralizuje...
                        jest jak uzaleznienie - takie jest moje zdanie..
                        moim zdaniem potrzebna jest pomoc ale psycholigiczna...
                        • triss_merigold6 Re: Z innej perspektywy 21.10.10, 18:45
                          Ale komu pomoc psychologiczna, rodzicom czy dzieciom? Jeśli dzieciom to jestem za + kompleksowa pomoc materialna via szkoła, ale bez dawania grosza. Pijącym i awanturującym się rodzicom Karinki błąkającej się kilka dni po lesie, którzy zrobili sobie dziesięcioro dzieci, żaden psycholog nie jest potrzebny tylko sterylizacja. Podobnie jak państwu Szwak od nieszczęsnej Różyczki. Tak, skrajna bieda i wykluczenie społeczne są dziedziczne ergo tacy ludzie nie powinni mieć dzieci.
                          • katia.seitz Re: Z innej perspektywy 22.10.10, 11:20
                            Tak, skrajna bie
                            > da i wykluczenie społeczne są dziedziczne ergo tacy ludzie nie powinni mieć dzi
                            > eci.

                            Naprawdę nie nauczyli cię na studiach, że tego rodzaju zjawiska mają charakter systemowy? Podobnie jak bezrobocie?
                            Tych wysterylizujesz, ich miejsce zajmą następni.
                            • triss_merigold6 Re: Z innej perspektywy 22.10.10, 13:48
                              Nauczyli, ale po pierwsze tu rozmawiamy o skali mikro, a po drugie - na studiach miałam inną perspektywę, bo nie płaciłam podatków.
            • irmaaa Historie są różne. 21.10.10, 16:05
              Bywa tak, że "rybka" (zamiast wędki) pomaga przetrwać krytyczny moment, pozwala uwierzyć,że nie jest się obojętnym.
            • nangaparbat3 Miki 21.10.10, 16:38
              dzieki za tę wypowiedź.
              Chciałabym jeszcze spytac, jakie rozwiązanie widzisz w przypadku rodzin takich jak Twoja. To znaczy jaki rodzaj pomocy wydaje Ci si,ę sensowny i skuteczny. (Ze strony państwa, ngosów).


              --------------
              "To jest roztrzęsione społeczeństwo, które łatwo wchodzi w redukcję napięcia".
              • mini-miki Re: Miki 22.10.10, 13:43
                To naprawdę zależy od konkretnej sytuacji, ale też kompetencji pracowników socjalnych... Pamiętam, jak już byłam nastolatką, wybuchła w moim mieście afera, bo okazało się, że owi pracownicy tak kombinowali, że spora część pieniędzy zostawała w ich kieszeniach, ale to tak na marginesie...

                Ja jestem przeciwniczką dawania jakichkolwiek pieniędzy. Obiady w stołówkach dla całej rodziny - to jest dobry pomysł. Dożywianie w szkołach - popieram z całego serca. Wakacje dla dzieci. Podręczniki, przybory szkolne. Zapłacić za węgiel, proszę bardzo, rachunki za prąd i gaz - super. Ale to wszystko też w granicach rozsądku, do pewnej sumy, bo za chwile okaże się, że skoro dają, to rodzina ogrzewa się prądem bo się palić nie chce i takie tam...

                Pamiętam, ze swego czasu w moim funkcjonował sklep w ramach Mops, w którym na przyznaną kwotę można było zrobić zakupy. Tylko, że jeśli ludziom przyznawano 200 zł, to wykupowali za te 200 zł wszystko, targali ciężkie siaty przez pół miasta. W nich pełno zupełnie niepotrzebnych rzeczy, jak mnóstwo słodyczy, kawki, śmietanki, płatki Nesle itp.

                Wiem, zaraz pewnie ktoś napisze, że dzieci z biednych rodzin też chcą zjeść słodycze. Jasne, tylko co z tego, że przez kilka dni będą je jadły, skoro przez resztę miesiąca muszą pukać od drzwi do drzwi i pożyczać pieniądze na chleb? ja wolałabym mieć codziennie świeży chleb z pasztetem, niż raz w miesiącu Boże Narodzenie, a potem chodzić głodna...

                Takie paczki są super, ale właśnie z okazji świąt, Dnia Dziecka, od czasu do czasu... To jest włąsnie ta rybka, która przywraca wiare w człowieka...

                Ale to wszystko działania doraźne. Moim zdaniem kluczowym zadaniem opieki socjalnej powinna być pomoc psychologiczna, która miałaby na celu zmianę świadomości tych ludzi i przerwanie błędnego koła dziedziczności ubóstwa i bezrobocia... Aktywizacja zawodowa, ścisła współpraca z urzędami pracy. I niestety trochę metoda kija i marchewki - jeśli nie chce się komuś takiemu podjąć pracy, to przerywamy wszelkie formy pomocy dopóki się nie zmobilizuje (tu mam na myśli szczególnie osoby bez dzieci).

                Może to pomysł absurdalny, ale ludziom takim jak moja matka przydałby się kurs umiejętności planowania budżetu...

                A w rodzinach wielodzietnych - pewnie ku Waszemu oburzeniu - darmowa antykoncepcja.

                Wiem, że nie wszystkie domy są takie jak moje, są rodziny, które naprawdę robią co mogą, ojcowie łapią się każdej pracy itp., ale najczęściej Ci właśnie ludzie nie mają postawy roszczeniowej, są wdzięczni za każdą formę pomocy... I to nie są z pewnością ludzie, którzy wchodzą do cukierni i pytają o pozostałości z wczoraj...

                Myślałam o sytuacji, o której pisze autorka. I wiecie co? Dziś już wcale nie jestem pewna, że kupiłabym to ciastko... Myślę, ze taka sytuacja niczego dobrego chłopca nie uczy...

                Też pamiętam, jak pewnego wiosennego dnia, kiedy u nas nie było nawet chleba, koleżanka wyszła na podwórko z bułką z nowalijkami. Do dziś pamiętam, jak ta buka wyglądała i jaką miałam na nią ochotę.

                Moja córka przyjaźni się z dziewczynką, u której się nie przelewa. Kiedy dają córce do szkoły jakieś słodycze, dbam, by były to rzeczy, którymi można się podzielić. Ale robię to dyskretnie. Nie mówię córce co ma z tym zrobić - i taka powinna być wszelka pomoc dzieciom- dyskretna...


                • nangaparbat3 Re: Miki 22.10.10, 20:45
                  Nie mówię córce co ma z tym zrobić - i taka pow
                  > inna być wszelka pomoc dzieciom- dyskretna...
                  >

                  Myślę, że to bardzo celna uwaga - i że zresztą każda pomoc powinna byc dyskretna, bo też wbrew pozorom pomocą można nie tylko zdemoralizować, ale i upokorzyć.

                  Wydaje mi się, że masz rację pisząc o znaczeniu pomocy - nazwijmy to -psychologicznej, w ogóle sądzę, że aby pomóc komuś wydobyć się z marginesu, trzeba sporo czasu, siły i uwagi, no i zyczliwości oraz wiary, że może sie udać - pomoc materialna bez tego nie pomaga się wydostać, raczej spycha jeszcze niżej.
                  No i też jestem za metodą kija i marchewki - ale przede wszystkim za pokazaniem, że praca czy nauka zwyczajnie sie opłacają, i to nie tylko finansowo.
                  • bi_scotti Re: Miki 22.10.10, 23:13
                    Przypomnialas mi, ze gdy ja bylam mala, pomarancze, banany byly uznawane przez moich rodzicow za rarytasy i NIGDY nie dostawalam ich do szkoly zeby przypadkiem jakiemus dziecku nie bylo przykro.
                    Dyskrecja jest na pewno wazna ale rowniez uwrazliwianie calego spoleczenstwa na potrzeby innych, na to co w mojej okolicy okresla sie jako "take care of your neighbour". Ludzi zyja anonimowo, malo o sobie wiedza. Pod pretekstem bycia zbyt zajetym lub zmeczonym, mijaja swoich sasiadow nawet ich nie zauwazajac. A to tak niewiele trzeba zeby okazac sobie wzajemna zyczliwosc i gdy trzeba, pomoc.
                    Nie ma co narzekac na anonimowosc i obojetnosc jesli sie samemu nie robi tego pierwszego kroku. Zyczliwosc dla drugiego czlowieka okazywana w najmniejszych gestach to podstawa poczucia bezpieczenstwa i dla ubogich, ktorzy beda czuc, ze ktos o nich zadba, i dla zamoznych, ktorzy w biednym czlowieku nie beda widziec potencjalnego zlodzieja czy oszusta ale kogos, komu mozna podac reke, komu mozna pomoc i tym sposobem zabaczyc w nim "czlowieka" ...
                    • nangaparbat3 Re: Miki 23.10.10, 09:10
                      bi_scotti napisała:

                      > Przypomnialas mi, ze gdy ja bylam mala, pomarancze, banany byly uznawane przez
                      > moich rodzicow za rarytasy i NIGDY nie dostawalam ich do szkoly zeby przypadkie
                      > m jakiemus dziecku nie bylo przykro.

                      Od dawna podejrzewam, że miałyśmy tych samych rodziców, a przynajmniej mamę.
                      Z owocami było identycznie, poza tym tłumaczyła mi, że do szkoły nosi się fartuszki, bo nie wszystkie dzieci mają ładne ubrania, więc żeby nie czuły się gorsze.
                      To zamierzchła przeszłosc.
            • mamabasia Re: Z innej perspektywy 21.10.10, 16:59
              Madry wpis, bardzo mądry.
            • marychna31 Re: Z innej perspektywy 22.10.10, 21:27
              Mini-miki, przykro mi bardzo, że miałaś tak smutne dzieciństwo i z całego serca podziwiam, że udało Ci się z biedy wyrwać... bardzo zaciekawiło mnie jedno: jak to się stało, że Ty "odrobiłaś lekcje" a Twoje rodzeństwo nie? Tzn. czym się róznicie, że Tobie sie udało a im nie? Przecież jesteście rodzeństwem, macie takie same doświadczenia, ta sama osoba Was wychowywała....
              • echtom Re: Z innej perspektywy 22.10.10, 22:46
                Sądzę, że to kwestia osobowości. Mój ojciec też wyrósł w strasznej biedzie, miał 8 rodzeństwa, różnie im się ułożyło.
              • mini-miki Re: Z innej perspektywy 23.10.10, 14:26
                Mam taką własną teorię na temat dziedziczności warunków życiowych, że się tak wyrażę...
                Taka zmodyfikowana teoria społecznego uczenia sięwink
                Wydaje mi się, że możemy powielać losy rodziców, ale mogą oni też działać na nas antagonistycznie...

                Nigdy nie wstydziłam się, że jestem biedna, ale wstydziłam się matki, która przeklina, wychodzi na "dancingi" i wraca w środku nocy z nowymi wujkami, która siedzi całymi dniami w domu... A to wszystko podszyte straszną hipokryzją - opinią samotnej matki z piątką dzieci...
                Wiedziałam, że nigdy nie będę taka jak ona...

                Ale wiedziałam też, że to nie kwestia pieniędzy... Można mieć kupę szmalu, ale brak wykształcenia zawsze nas zdradzi... Więc uczyłam się, najpierw matura, po kilku latach przerwy studia...
                Dla mnie ważniejsze chyba od wyjścia z biedy było odcięcie się od patologii, prostactwa...

                Miałam też w życiu dużo szczęścia, bo mój mąż to wspaniały człowieksmile

                I tak naprawdę dziś nie liczy się co, to mam... Nie mam potrzeby równania w górę.
                Niedawno moja córka skończyła osiem lat... Nigdy nie została uderzona, obrażona... Jest najbardziej empatyczną osóbką jaką znamsmile I to jest dla mnie symbol zerwania z przeszłością, największy powód do dumy - może na tym polega odrobienie lekcji?

                Na początku małżeństwa - jak chyba wszystkim - też było nam ciężko. Mieliśmy bardzo niewiele... Ale wspominam ten okres jako najpiękniejszy w swoim życiu, mieliśmy siebie i wcale nie czułam się biedna. Bo bieda to chyba nie stan portfela, ale umysłu...

                Jedyne, czego mi dziś naprawdę brakuje, to silne poczucie własnej wartości, które niestety wynosi się z domu...

                Ja już chyba niczego nowego do tej dyskusji nie wniosę, więc trzymajcie się cieplutko, wszystkiego dobregosmile




          • nangaparbat3 Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 16:30
            Zdajesz się sądzic, że biedacy mają spokój i "leniwe popołudnia". To nieprawda.
            • aandzia43 Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 20:52
              nangaparbat3 napisała:

              > Zdajesz się sądzic, że biedacy mają spokój i "leniwe popołudnia". To nieprawda.

              Ależ mają, mają. Nie wszyscy, co prawda, ale całkiem spory odsetek.
      • nangaparbat3 Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 16:28
        > Tylko człowiek, który sam zaznał niedoli, potrafi dać bez poczucia wyższości, b
        > ez komentowania nieudolności biednego i bez satysfakcji. Daje, bo go boli to ,
        > bo wie, jak to jest.
        Innymi ścieżkami to biega.
        Bardzo często ten, kto kiedyś zaznał, nie da i dokopie - jeśli wtedy gdy sam cierpiał, musiał się od swego cierpienia odciąc.
        Z drugiej strony czesto gotowe są pomagac osoby wychowane w dobrobycie, ktorym wiele dano za darmo.
    • alba27 Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 08:43
      Mi w głowie utkwiła jedna sytuacja, która miała miejsce jakieś 10 lat temu, jeszcze wtedy studiowałam i między wykładami poszłyśmy na kawkę. Jak siedzialyśmy przy stoliku podszedł do nas chłopiec jakieś 7-8 lat i poprosił o pieniądze, powiedziałam, że pieniędzy mu nie dam ale mogę mu kupić ciastko i herbatę. Bardzo sie ucieszył, widziałam że był przeszczęśliwy, jadł aż mu się uszy trzęsły a potem dziękował mi wielokrotnie. Pamiętam że był wtedy straszny mróz a on bez czapki i bardzo kaszlał. Gdybym miała więcej pieniędzy przy sobie to wzięła bym go do apteki i jakieś lekarstwa kupiła, ale kasy nie miałam, karty kredytowej wtedy jeszcze też nie. Często zdarza mi sie o nim myśleć i też boli mnie wtedy serce.
    • lili-2008 Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 08:59
      Od razu przypomina się książka "Mała księżniczka", gdzie bohaterka, chociaż była sama bardzo głodna oddała małej żebraczce bułeczki, które dostała od dobrej kobieciny w piekarni.

      Boli mnie strasznie cudza bieda, a zwłaszcza, gdy cierpią przez to dzieciaki. Rok temu pomogłam ze znajomymi jednej rodzinie przed świętami - przygotowaliśmy wielką pakę jedzeniowo-kosmetyczną plus prezenty dla chłopca. Chyba nigdy w życiu nie czułam się tak dobrze, jak wtedy.
      Jeśli na ulicy jakieś dziecko prosi o pieniądze albo o coś do jedzenia - pomagam. Nie miałabym sumienia odmówić, nawet jeśli mogę mieć podejrzenia, że to wcale nie na jedzenie.

      Sama nie wywodzę się z bogatego domu, bywało u nas różnie, aczkolwiek zawsze było co do gara włożyć. Biedę jednak też czasem się czuło i wielokrotnie byłam z tego powodu rozgoryczona, więc rozumiem co czują te dzieci.

      Smutno mi się też robi, gdy widzę na ulicy starszych ludzi, sprzedających jakieś kwiatki z łąki albo własnego ogródka, bo myślę zawsze wtedy, że mają tak małą emeryturę, że nawet 10 zł więcej ma dla nich ogromne znaczeniesad
      • pierwsze-wolne Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 12:04
        Wiecie co - jak byłam dzieckiem, na różne święta kościelne sprzedawałyśmy pod kościołem na święcenie różne rzeczy, zależnie od okazji - palemki, wianki, mirrę z kredą - dopóki była młodsza i traktowana na zasadzie "pomaga babci, dobrze, tak trzeba" było ok., potem podrosłam i ludzie zaczęli patrzeć pt "ooooo, biedna dziewczynka, musi tak zarobić" - dopiero wtedy poczułam się biedna i zaczęłam się wstydzić tego dorabiania, chociaż nie było u nas najgorzej...
        Uprzejmie proszę, nie sprzedawajcie tym dzieciakom takiego poczucia "pomogę Ci, bo jesteś biedny a ja mam lepiej" - spróbujcie "polubiłam Cię, chodźmy na ciacho, ja stawiam"...
        trochę chaotycznie, ale tak mi wróciło...
      • echtom Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 12:48
        > Nie miałabym sumienia odmówić, nawet jeśli mogę mieć podejrzenia, że to wcale nie na jedzenie.

        Jest też podejrzenie, że to żebrzące dziecko/staruszek, utrzymuje jakiegoś młodego byczka, który zabiera mu kasę uncertain
    • annvangier Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 12:10
      mnie przesladuje inna scena, kilak lat temu wdizialm jak dziecko zneca sie i wyzywa sie nad martwym ptakiem, chlopak mial moze z 7-8 lat, nic o nim nie wiem ale wiem co sie dzieje w jego domu i nic nie moge zrobic
      • bi_scotti Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 15:04
        U nas w szkolach dzialaja breakfast clubs i sa sponsorowane lunches tak wiec tak naprawde GLODNE to zadne dziecko byc nie powinno. Inna sprawa, ze sa rodziny, ktore z powodu (moze zle pojetej?) dumy nie chca by ich dzieci korzystaly z tego typu pomocy choc szkola wie, ze z forsa u nich zle. Wtedy trzeba rozmawiac, wspierac ...
        W ogole to latwiej systemowo wspomoc dzieci i mlodziez wlasnie przez szkole i inne placowki oswiatowe. Duzo wiekszy problem jest z osobami starymi, chorymi psychicznie, opoznionymi umyslowo i zyjacymi samotnie ... To oni najczesciej pozostaja miesiacami i latami kompletnie na marginesie spolecznej pomocy czy chocby uwagi sad Poza tym najczesciej wzbudzaja duzo mniej sympatii, zrozumienia i checi pomocy w spoleczenstwie, bo otyly, niedomyty 40-latek z bardzo niskim IQ nie jest az taki cute jak glodny 7-latek patrzacy lakomie na ciastko ...
        • pierwszy_poruszyciel Re: Taka scenka z dzisiaj 23.10.10, 14:58
          A propos starszych ludzi - przypomniała mi się pewna sytuacja. Byłam na studiach i właśnie wróciłam z wakacyjnych saksów, więc portfel był pełny - zresztą zarobione pieniądze były "na rozpustę" raczej, bo kasy u mnie w domu nigdy nie brakowało. Szłam przez centrum Wrocławia i zaczepiła mnie starsza pani prosząc o pieniądze na drogi lek na biodro. Opowiadała mi, że jeden zastrzyk kosztuje 150 zł i że jak nie będzie ich brać, to nie będzie chodzić. Więc powiedziałam jej, że możemy iść zaraz do apteki, albo umówić się później jeśli nie ma recepty przy sobie i ja jej ten lek wykupie - a mimo wszystko to było dla mnie bardzo dużo pieniędzy. I wiecie co? Kobieta mnie zwyzywała od najgorszych...
          Z zasady nie daje na ulicy, ale jeśli ktoś mnie prosi o jedzenie, to kupuję. Nawet zostałam kiedyś zrugana w barze mlecznym przez sprzedawczynię, że chcę menelowi obiad postawić. Ja wiem, że on pije, ale jak ktoś prosi mnie o jedzenie, to to jedzenie dostanie.
    • hawela Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 16:14
      Ale przynajmniej miałaś jasną sprawę. Mnie kiedyś kobieta poprosiła o pieniądze na chleb, więc poprosiłam ją byśmy razem poszły do piekarni (była blisko) i kupię jej co zechce. Oburzyła się, przeklęła coś i powiedziała "sama sobie zeżryj".
      Oszuści powodują, że prawdziwie potrzebujący nie otrzymują pomocysad
    • mamabasia Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 16:26
      Uff, wyobrażam sobie co czułas.
    • wyssana.z.palca Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 16:47
      To moja mama miała zawsze dobry pomysł na tych wszystkich "naciągaczy". Gdy jeden z drugim ją zaczepiał, co by dała "2zł" zaraz mówiła, że ma auto do umycia albo dywan do wytrzepania, chętnie im za to zapłaci więcej niż 2 zł. Myślicie, że który kiedykolwiek się zgodził? Szkoda słów.
      • konwalka Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 17:03
        tak czytam i czytam
        i mysle sobie, ze strasznie duzo tu filozofii, pewnie i madrej nawet
        ktora nijak jednak sie ma do zwyklego id, zwyklego, dzieciecego pragnienia zjedzenia kolorowego ciastka
        teraz, juz
        nie po zarobieniu, po socjalizacji starych, po wyjasnieniu, ze w zyciu na wszytsko trzeba zapracowac
        takie zwyczajne pragnienie kilkulatka
        o jakim to pragnieniu to nasze dzieciaki nie musza wiedziec, ze moze byc nieosiagalne

        slowa vs glod
        i mysle jeszcze, ze - najpierw nakarmic, potem nauczac
        • katia.seitz Re: Taka scenka z dzisiaj 22.10.10, 11:18
          Podpisuję się.
      • nangaparbat3 Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 17:15
        Pogoniłam kiedyś biednego, który prosił mnie o jałmużne pod Ikeą. Potem okazało się, że sama absolutnie nie radzę sobie z szafą w kawałkach, a Ikea nie przewiduje pomocy dla niepelnosprawnych. Znalazłam tego biednego. Poprosiłam o pomoc. Tak uszczęśliwionego i gorliwie pracującego człowieka nie widziałam wiele razy w życiu (a nawet jak na sporego mężczynę nie było to łatwe zadanie).
        Więc różnie bywa.
        • gryzelda71 Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 17:19
          No właśnie różnie bywa.To,że tobie za bułkę ze łzami w oczach dziękują nie znaczy ze mnie pani olała jak jej zakupy chciałam zrobić.
          • nangaparbat3 Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 17:56
            Ale Ty mnie przekonujesz, że prawdą jest to, co napisałam? Szkoda wysiłku.
            • gryzelda71 Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 18:10
              Nie przekonuje,tylko zawsze w wątkach o pomocy biednym zaprzeczasz,że niektórzy z nich to zwykli kombinatorzy i lenie.
              • nangaparbat3 Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 18:38
                Dokładnie na odwrót: przyznaję, że niektórzy z nich to kombinatorzy i lenie.
                • bi_scotti Re: Taka scenka z dzisiaj 21.10.10, 21:22
                  Just in case ... wole dac nawt 30 kombinatorom i leniom jesli wsrod nich znajdzie sie choc jeden naprawde potrzebujacy niz sama kombinowac w kreowaniu kryteriow komu sie nalezy a komu nie ... moja jalmuzna. Najczesciej i bez zadnych oporow daje pijakom, nalogom, starym(albo wygladajacych na starych) bezdomnym - nie mnie ich sadzic. Jesli moj dolar pozwoli im szybciej uzbierac na to, co daje im choc 5 minut szczescia, to cool. Nie zbawie ich, nie zmienie, nie mnie ich uczyc czy wychowywac ale wesprzec usmiechem, dobrym slowem i tym dolarem moge zawsze. A wiec i to robie. I czuje sie bez prownania lepiej niz dajac jakims organizacjom, z ktorych wiekszosc wydaje wiekszosc zebranych przez siebie pieniedzy na ADMINISTRACJE! A bezdomny pijak przy drodze nie ma administracji, on ma tylko swoj nagol, swoja samotnosc i swoje 5 minut szczescia gdy dobrzy ludzie przystana i cos dadza.
                  • sta-fraszka Re: Taka scenka z dzisiaj 22.10.10, 14:11
                    Chialam to samo napisac co bi_scotti. Wole 30 razy sie pomylic i dac na stracenie niz raz nie dac komus kto naprawde potrzebuje.

                    Ja mam troche inna historie. W miescie zaczepila mnie kiedys grupa naprawde podejrzanie wygladajacych osobnikow (prawdopodobnie bezdomnych, mocno woniejacych alkoholem). Pytali czy nie mam drobnych. Nie mialam, ale wlasnie wyszlam z piekarni, powiedzialam ze podziele sie bulkami. Poczestowali sie.
                    Zaczepili mnie pare tygodni pozniej, znowu pytajac o drobne. Tym razem mialam, dalam.

                    Ktoregos wieczora (pozno bylo i pusto na ulicy) wracalam z miasta i w tym samym miejscu zaczepila mnie grupa ewidentnie nie majaca ochoty o nic prosic. Zostalam popchnieta, szarpnieto mi torbe.
                    I nagle nie wiadomo skad pojawili sie wlasnie ci bardzo podejrzani osobnicy. Zeby pomoc. Pamietali mnie z bulek (nie z pieniedzy). Fakt, ze nosilam bardzo charakterystyczna kurtke. Ale pamietali i przyszli z pomoca.
                    Takze nigdy nie wiadomo co tak naprawde sie podaje dalej.
                    • nangaparbat3 prosba do Verdany 22.10.10, 20:47
                      O opowiedzenie historii pani, która wywaliła się jadąc rowerem.
                    • nangaparbat3 Re: Taka scenka z dzisiaj 22.10.10, 20:52
                      sta-fraszka napisała:

                      > Wole 30 razy sie pomylic i dac na stracen
                      > ie niz raz nie dac komus kto naprawde potrzebuje.
                      >

                      Otóż to.
                      Analogicznie: wolę, żeby nie zlustrowano dziesięciu tajniaków, niż żeby jednemu niewinnemu człowiekowi przyczepiono łatę TW.
                  • echtom Re: Taka scenka z dzisiaj 23.10.10, 17:38
                    > Jesli moj dolar pozwoli im szybciej uzbierac na to, co daje im choc 5 minut szczescia, to cool.

                    Rozumiem Twoja filozofię, choć jej nie podzielam smile Uszczęśliwianie pijaków winem nie jest moim społecznym priorytetem, a mam po prostu za mało kasy, by ją wydawać na cele niepriorytetowe.
    • sta-fraszka Re: Taka scenka z dzisiaj 22.10.10, 13:50
      Ja mysle, ze teraz mozesz miec nadzieje, ze ten chlopczyk kiedys, siedzac ze swoim synkiem w kawiarni, "poda dalej" i kupi ciacho jakiemus dziecku.

      (az mi sie oczy zapocily)
    • deodyma Re: Taka scenka z dzisiaj 23.10.10, 18:00
      ja pamietam taka sytuacje, jak starsza kobieta miedzy 60-70 tokiem zycia, szukala na smietniku chleba...
      • nangaparbat3 Re: Taka scenka z dzisiaj 23.10.10, 18:17
        U nas mnóstwo starszych osób przeszukuje śmietniki, kosze na smieci. Czasem zdarzy się ktoś wyglądający na inteligenta.
        Ale ostatnio coraz więcej śmietników jest zamykanych na klucz, więc problem się rozwiązał.
        • monique76 Re: Taka scenka z dzisiaj 23.10.10, 23:34
          Akurat z tym przeszukiwaniem śmeitników przez starsze osoby to różnie bywa.. Pomagam takiem starszemu panu - samotny starszy pan na emeryturze. Po opłaceniu wszystkich rachunków nie zostaje mu jakoś strasznie dużo kasy, ale na jego wydatki spokojnie by wystarczyło.. Ja mu gotuję obiady, robię częściowo zakupy, inni sąsiedzi też mu co i rusz coś przynoszą - jest tej pomocy tyle, że pan moze wydawać kasę jedynie na chleb w zasadzie. No i on wydaje na chleb - ale tylko taki z poprzedniego dnia przeceniony. Jak kupuje pomidory - to tylko takie przecenione. I chodzi po okolicznych śmietnikach szukając rzeczy, które da się jeszcze zjeść. A kasę z emerytury odkłada.. odkłada nie wiem na co w zasadzie. Bo nie kupuje sobie nic - ani z ubrania, ani do domu. Odkłada kasę, a jednocześnie grzebie w śmietnikach. I jak ktoś na niego popatrzy to moze sobie pomyśleć - co za biedny człowiek.. A on oszczedności ma dużo, baaardzo dużo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka