Dodaj do ulubionych

cholernie boje się jeżdzić

22.10.10, 20:34
kobitki doradzcie mi mam już prawie rok prawko, jeżdzę sporadycznie, ale dłuższe dystanse też robiłam...problem polega na tym że ja boje się okropnie...strasznie, jestem siwo-popielata ze strachu jakmam jechać, żołądek mnie boli zimny pot oblewa..jakieś czarne wizje dopadaja..a z drugiej strony wiem że cholera muszę, że mi to potrzebne..przydatne że daje niezależnosć tylko jak walczyć z tym, cholernym stresem...
Obserwuj wątek
    • burza4 Re: cholernie boje się jeżdzić 22.10.10, 20:40
      Zracjonalizuj te swoje obawy - konkretnie czego się boisz?

      Wykup sobie jazdy doszkalające - ale takie specjalne, nie u instuktora nauki jazdy (wychodzenie z poślizgów, te sprawy). Poza tym - to kwestia wprawy, skoro jeździsz sporadycznie - to lęk jest normalny, mija z czasem i ilością przejechanych kilometrów. Nie ma innego sposobu.
    • ma2ma Re: cholernie boje się jeżdzić 22.10.10, 20:45
      najprostrze to jest wsiadac za kierownice od razu po odebraniu prawka-wtedy sie nie zapomina i chyba az tak nie boi...ale moze sprobuj tak jak moja znjamoma robila-wyjezdzala wieczorem an miasto, gdy juz malo aut jezdzilo po drogach i uczyl sie jezdzic...najpier trasa dom-praca-dom a potem co raz dalej i inne kierunki i tak teraz bez problemu usiadzie nawet na trase 500-600 km...
      a wiec wsiadaj do auta albo wieczorkeim, albo w ciagu dnia ale np. na drogi mniej uczeszczane- gdzies na wsi itd...jak musisz jezdzic to musisz sie tez pprzelamac..albo mozeumow sie jeszcze na kilka jazd z instruktorem i on ci podpowie-nie jak to ma wygladac do egzaminu ale jak sie jezdzi w realuwink powodzenia
    • erillzw Re: cholernie boje się jeżdzić 22.10.10, 21:11
      Czy to dziala tak samo jak jezdzisz z kims??
      ja po odbiorze prawa pierwszy miesiac potrzebowalam jezdzic z kims bo sama sie balam. A to innych na drodze, a to wlasnych umiejetnosci ktore sie dopiero zaczely ksztaltowac, tego ze czegos nie ogarniam. Obecnosc drugiej osoby (kogokolwiek kto mnie nie krytykowal dodac nalezy) bardzo mi pomagala.
    • maurra Re: cholernie boje się jeżdzić 22.10.10, 21:11
      jeździć, jeździć, jeździć
      wsiadac do auta mimo, ze na jego widok kolana się trzęsą
      innego sposobu nie znam
      ja mam jeszcze krótszy staż niż Ty jako kierowca (miesiąc raptem), w czasie mojej pierwszej samodzielnej jazdy po odebraniu prawka flaki mi się wywracały ze strachu, przejechałam raptem 2 km po małej mieścinie i na koniec nie dałam rady zmieścić się we własnej bramie

      ale nie mam wyjścia - rano muszę rozwieźć dzieciarnię do przedszkola/żłoba, w pracy muszę codziennie jeździć te parę km po mieście, a potem zwieźć przychówek do domu.
      Przyznaję że na razie jeżdżę jak wół w kieracie - oswojoną i objeżdżoną trasą, nie wyrywam się do dużej aglomeracji sama, o wyprzedzaniu nie wspominając.
      Nie ma innej rady jak tylko oswoić dziada. Mi pomagało na początku mówienie do siebie/ew do samochodu wink - co zrobię, jak zrobię,co mi w danej sytuacji wolno a czego nie etc.
      No i po miesiącu nie boję się auta - wsiadam i jadę, może bardziej dupowato niż dynamicznie ale jeźdżę
      • superslaw Re: maurra 22.10.10, 21:20
        he he wiesz coja robię?? właczam radio i śpiewam..może to głupie..ale troche rozlużnia:
    • nangaparbat3 Re: cholernie boje się jeżdzić 22.10.10, 21:20
      Zacznij od jeżdżenia do pracy - codziennie ta sama trasa tam i nazad. W koncu zaskoczysz smile
    • denea Re: cholernie boje się jeżdzić 22.10.10, 21:32
      No to jesteś w większości smile Mało kto od razu na pełnym luzie siadał za kółko i jechał. Sama pamiętam, jak miałam koszmary albo pół nocy nie spałam, potem za przeproszeniem biegunka - wszystko przez świadomość, że rano mam pojechać autem smile
      Jedyne lekarstwo to jeździć. Załóż sobie od razu, że na świecie są chamy, żeby nie przejmowac się durnymi komentarzami, gdyby się zdarzyły. Zacznij od opustoszałych ulic wieczorem czy w niedzielę.
      Zobaczysz, po paru razach będziesz mieć radochę porównywalną z seksem wink Potem mniejszą, ale fajnie jest jeździć !
      • majan2 Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 03:30
        Jeździc, jeżdzić, jeżdzic
    • morekac Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 08:44
      Jeździj codzienie... A z mojego doświadczenie wynika, że niemal wszędzie można dojechac skręcając wyłącznie w prawo. wink
      • donkaczka Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 15:06
        big_grin
        tez planowalam trasy tak, zeby nie skrecac w lewo, nawet jesli objezdzalam pol miasta
        a skrzyzowania w warszawie bywaja straszne
    • aretahebanowska Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 10:29
      Jak już dziewczyny pisały - trzeba jeździć. Jak najwięcej. Ja zaraz po zrobieniu prawka kupiłam sobie autko, stare ale ze sprawdzonego źródła, i jeździłam od razu, sama. Mój kolega małżonek nie jest z tych upierdliwych i raczej nie ma w zwyczaju pouczania, ale kiedy widziałam jak rusza nogami w czasie gdy ja prowadzę, albo słyszałam jak wzdycha to stwierdziłam, że lepiej będzie samej. Jeżdżę codziennie, minimum 50 km. Na początku po każdej jeździe byłam mokrusieńka ze strachu. Teraz po 1,5 roku jest OK i nawet sprawia mi to przyjemność. Samochód to teraz jedyne miejsce gdzie w spokoju mogę posłuchać muzyki. I jeszcze jedno, zawsze kiedy jedziemy w dłuższą trasę też prowadzę.
    • mruwa9 a ja odwrotnie 23.10.10, 10:37
      Nie kazdy, nawet jesli ma prawo jazdy, musi byc kierowca. Ba, niektorzy wrecz nie powinni, dla dobra i bezpieczenstwa wlasnego i innych. Chcesz jezdzic- pozostaje cwiczyc i praktykowac, byle obylo sie bez ofiar w ludziach i sprzecie. Jestes sparalizowana ze strachu i jest to silniejsze od ciebie- schowaj prawo jazdy do szuflady i przesiadz sie do autobusow.
    • tommama Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 10:52
      ja też tak miałam, z tym że prawo jazdy zrobiłam jako zupełnie młoda dziewuszka big_grin prawie w ogóle nie jeżdziłam, potem dostałam stary samochód rodziców na studia no i musiałam zacząć big_grin Pojechałam ze swoim facetem i wieczorem przejechaliśmy ze 100 razy trasę na uczelnię i spowrotem. No i z duszą na ramieniu zaczęłam jeździć. Początkowo tylko jedną nauczoną trasą, stopniowo nabierałam pewności. potem poszłam do pracy, gdzie praktycznie codzienne wyjazdy samochodem służbowym były koniecznością. I teraz z jazdą żadnego problemu nie mam big_grin
      Aby przełamać strach trzeba jeździć. Początkowo może być to jedna trasa, w porach gdy ruch jest mały. Nie minie dużo czasu, jak zauważysz, że nie jest to takie straszne, a nawet może sprawiać przyjemność big_grin
      • phantomka Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 11:27
        Zgadzam sie z mruwa. Sa osoby, ktore na sile chca udowodnic, ze jezdzic moze kazdy. A tak nie jest. Wielokrotnie juz widzialam wystraszone oczy na drogach w sytuacjach podbramkowych. Nie chce spotykac na zakretach lasek, ktore nie potrafia w nie wchodzic (ostatnio 2 takie akcje, w ktorych musialam chowac sie na poboczu) Mialam wypadek, mam duzy respekt do drogi, czego brakuje wielu kierowcom. Znam dziewczyny, ktore same przyznaja, ze strach je paralizuje i w sytuacjach zagrozenia po prostu sie blokuja. One sa kierowcami i to chyba nienajlepszy pomysl.
        • maghdalena33 Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 11:53
          Nic Ci nie pozostaje jak tylko jeździć, jeździć i to nie sporadycznie a codziennie.
          Pamiętam jak zrobiłam prawo jazdy od razu wsiadłam do samochodu.
          Miałam pecha bo przesiadłam się z malutkiej yariski na której uczyłam się jeździć do dużo większego samochodu. Boże jak ja bałam się jeździć tym samochodem. Nie umiałam nim zaparkować, miałam wrażenie że nigdzie się nim nie zmieszczę.
          Codziennie jeździłam do pracy i codziennie budziłam się z bólem brzucha ze strachu. Powoli przemogłam ten strach, potem zmieniałam trasy do pracy aby nie przyzwyczajać się tylko do jednej drogi. Za każdym razem taka zmiana wywoływała u mnie stres i lęk czy sobie poradzę.
          W tej chwili uwielbiam jeździć samochodem.

          Dawno przemogłabyś w sobie ten lęk gdybyś jeździła codziennie a nie sporadycznie.
        • cora73 Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 12:02
          Tez sie zgadzam z mruwa...... proponuje zaakceptowac fakt ze nie nadajesz sie na kierowce. Zastanawiam sie jak tacy ludzie zdaja pomyslnie egzaminy na prawo jazdy-? Co innego lekki stresik egzaminacyjny a paralizujacy strach- powaznie. Zastanow sie czy nie bezpieczniej wozic np dzieci do przedszkola autobusem.
          • falka32 Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 14:11
            A ja się nie zgadzam. Strach przed jazdą to nie to samo, co nienadawanie się na kierowcę. Na kierowcę to się nie nadają panowie z nadmiarem testosteronu i nadmierną odwagą, za to upośledzoną wyobraźnią.
            Ja przez pierwszy rok jeżdziłam tak samo, jak autorka wątku, zatrzymywał mnie każdy napotkany patrol ze względu na styl jazdy, nie było mowy, żebym prowadziła auto bez doświadczonego pasażera. Potem przestałam ze strachu, potem wróciłam do jazdy po chyba 7 latach, kiedy kompletnie nic nie pamiętałam. Wziełam jazdy doszkalające, po których instruktor powiedział ze na moim miejscu nie jeżdziłby ani z dzieckiem w aucie, ani samej w aucie jeszcze bardzo długo. I tak robiłam, jeżdziłam zawsze z chłopem, który darł się co chwila "hamuj! ruszaj! rozwalisz skrzynię biegów! czemu nie przejechałaś, było wolne!" i wyglądało na to, ze ja po prostu się nie nadaję. Aż koleżanka mi kazała zacząć jeżdzić samej. Zaczęłam jeżdzić tak, że do pracy jechałam z mężem, potem on jechał dalej tramwajem a ja wracałam z pracy sama samochodem. Drugiego dnia jak wracałam, lał deszcz, było ciemno a w mieście był megakorek spowodowany zalanym tunelem na jednej z głównych arterii, jechałam do domu 2 godziny (7 km) w najkoszmarniejszych warunkach, jakie mogły mi się wtedy przyśnić. Po pierwszych 15 minutach przestałam się przejmować trąbieniem, jak gasł mi samochód. Po godzinie zaczęłam obserwować, co robią inni, bo wyglądało, że będę stała w tym korku do rana. Z przerażeniem zobaczyłam, że inni ŁAMIĄ PRZEPISY - wbijają się przede mnie wymuszając, skręcają ze środkowego pasa i tak dalej. I nagle duch bojowy we mnie wstąpił, wspomagany wizją, że muszę znaleźć budkę telefoniczną, żeby zadzwonić do domu i poprosić kogoś, żeby odebrał młodego z przedszkola, bo ja nie zdażę - to były czasy przed komórkami. W ciągu następnej godziny złamałam z 10 przepisów, zrobiłam kilka niedopuszczalnych rzeczy, które mi uszły tylko dlatego, że wszyscy i tak stali w korku, wydostałam się z korka na boczne uliczki (labirynt jednokierunkowych, których nie znałam i się bałam), znalazłam budkę i potem klucząc objazdami dotarłam do domu. I od tamtej pory (ponad 10 lat) jeżdzę normalnie. Coś wtedy pękło i zniknęło. Jeżdzę codziennie, samochód jest dla mnie normalnym narzędziem, nie boję się, nigdy odpukać nie miałam wypadku ani poważniejszej stłuczki.
    • kacperka211 Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 12:21
      10 lat temu miałam wypadek - przez 9 lat przemierzałam codziennie 4 km na piechotę, mimo że samochód stał w garażu i czekał, kiedy przełamię strach. Urodziłam drugie dziecko i musiałam być wcześniej w domu, więc łamałam strach dzień po dniu. Przez dwa miesiące co rano miałam biegunkę, nie mogłam się w trakcie jazdy odzywać (na początku mąż siedział obok mnie), tak zaciskałam szczęki. Przekonałam się na własnej skórze, że codzienna jazda jest najlepszym lekarstwem na strach. Jeżdżę od roku sama, ale kosztowało mnie to bardzo dużo. Dasz radę, ale wsiadaj codziennie, po miesiącu będziesz czuła się zdecydowanie pewniej. Powodzenia!
      • elske Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 12:42
        Ja posiadam prawko od 11 lat , za kierownicom nie siedziałam jakies 8 lat , a wczesniej jezdziłam sporadycznie . Miesiąc temu przejęłam samochód męża .Pojechałam z kolega na pierwszą jazdę (wybrałam sobie kręta,wąską drogę w lesie : z jednej strony las i rów, z drugiej strony ulicy las i skały tongue_out).Pózniej dwa dni ćwiczyłam pierwszy bieg i wsteczny na podjezdzie przed domem big_grin .Trzeciego dnia wyjechałam na miasto. I tak od miesiąca w tygodniu z dziećmi do przedszkola i z powrotem , zakupy, wizyta u znajomej.

        Już kilka razy silnik zgasł mi na rondzie. Myślę sobie wtedy : spokojnie, to nic że kierowca z tyłu myśli -kobieto nie umiesz jezdzić to siedz w domu . Spokojnie odpalam silnik i jadę dalej. Jeśli będę się denerwować, szybko z tego ronda nie wyjadę tongue_out.
    • slonko1335 Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 12:40
      Rany to już prawie rok? pamiętam jak opisywałaś swoje perypetie z egzaminami i zdawało mi się, że to dopiero co było....moim zdaniem po sporadycznych przejażdżkach trudno stwierdzić tak naprawdę czy nadajesz się czy nie.
      Ja niestety mam tak samo tylko u nas dodatkowym problemem jest brak auta po prostu więc nie mam na czym porządnie poćwiczyć, okazjonalnie jeżdżę służbówką męża ale właśnie to mnie dodatkowo stresuje mimo, że mam pozwolenie męża szefa i nawet do papierów ubezpieczenia mnie wpisał jako kierowcę....zdecydowanie bardziej wolałabym przerysować swoje...w chwili obecnej absolutnie na kierowcę się nie nadaję, nie czuję auta, boję się, stresuję, być może w ogóle się nie nadaję choć instruktor jak wykupiłam sobie kilka godzin jakiś czas temu twierdził, że jeżdżę dobrze tylko właśnie co z tego, takie nerwy na drodze mogą tylko komuś zaszkodzić a więc prawie nie jeżdżę i za nic w świecie nie wsiądę sama.
    • figrut Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 12:42
      Jeśli strach Cię paraliżuje i nie potrafisz nad tym zapanować, to nie powinnaś jeździć, bo jesteś zagrożeniem nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Nie wszyscy ludzie mają predyspozycje do bycia kierowcą.
      • tommama Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 12:58
        > Jeśli strach Cię paraliżuje i nie potrafisz nad tym zapanować, to nie powinnaś
        > jeździć, bo jesteś zagrożeniem nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Nie wszy
        > scy ludzie mają predyspozycje do bycia kierowcą.

        a ja się nie zgodzę. Strach wynika moim zdaniem w większości przypadków ze zbyt małego doświadczenia, a nie z braku predyspozycji do bycia kierowcą.
        Czasem wydaje mi się, że lepiej jest się bać i być przez to ostrożnym niż być przesadnie pewnym siebie. W większości wypadków to zbyt brawurowa, a nie ostrożna jazda jest przyczyną wypadków.
        • green_hill Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 13:26
          Strach wynika moim zdaniem w większości przypadków ze zbyt
          > małego doświadczenia, a nie z braku predyspozycji do bycia kierowcą.

          Zgadzam sie.

          Jak sie czlowiek troche "ojezdzi", strach robi sie coraz mniejszy.

          Przed urodzeniem dziecka robilam samochodem 100 km dziennie. Za tydzien wracam do pracy po 1,5 roku wychowawczego. W tym czasie wsiadlam do samochodu max. 5 razy - byly to krotkie trasy. Ostatnio musialam przejechac wiecej kilometrow i zauwazylam, ze brakuje mi dawnej plynnosci jazdy. Bylam tez troche zdenerwowana. Pewnych automatyzmow sie nie zapomina, ale po dlugim niejezdzeniu wyszlam troche z wprawy.

          Ja pierwszy raz jechalam sama samochodem na rozmowe kwalifikacyjna do miejsca odleglego o 50 km. Musialam przejechac przez 2 wieksze miasta, mialam GPS, bo nie znalam trasy. W trakcie rozmowy, zamiast sie na niej skoncentrowac, myslalam tylko o tym, jak ja cholera wroce teraz do domu. Szalenstwo, ale oplacalne, bo robote dostalam wink Szybko wdrozylam sie w codzienne jezdzenie.

          Do autorki: Daj sobie jeszcze troche czasu. Nie od razu Krakow zbudowano. Skoro jezdzisz sporadycznie, a nie codziennie, to nic dziwnego, ze strach Cie paralizuje. Potrenuj w mniej uczeszczanej okolicy, potem powoli wlacz sie do wiekszego ruchu. Ale staraj sie siadac za kolko codziennie. Jesli zauwazysz, ze strach mija, to jestes na dobrej drodze. Jesli nie, to coz, moze faktycznie powinnas rozwazyc rezygnacje z bycia kierowca?

    • sharpless6 Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 13:10
      Miałam stłuczkę z kobietą, która jak powiedziała z nerwów nie zobaczyła znaku stopu i nie zatrzymala się. Jak dla mnie to jesteś zagrożeniem na drodze, jeśli nie potrafisz w ciągu roku prób jeżdzenia przełamać stresu.
    • meliissa Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 13:46
      superslaw w zasadzie podpiszę się pod większością, musisz dużo jeździć i nabrać pewności siebie. Mojej koleżance pomagało patrzenie na kierowców ciężarówek, takie skrajne przypadki od których jakby tu powiedzieć inteligencja nie bije po oczachwink i mówienie do siebie "przecież nie jestem gorsza od nich!" big_grin
      Dodam jeszcze jedna ważną radę. Przeczytałam kiedyś w motorze opis wypadku spowodowanego przez osobę, która na skrzyżowaniu była tak zdenerwowana trąbieniem kierowcy za nią, że nie czekając na bezpieczny wyjazd pośpieszyła się. Utkwiło mi to bardzo w pamięci, bo pamiętam, że to był też stres dla mnie. Bardzo się przejmowałam, że ktoś czeka za mną, a ja jestem tak nieudolna, że muszę poczekać, aż samochody będą ledwie widoczne, żeby skręcić. Ten artykuł paradoksalnie dodał mi pewności siebie. Nigdy już nie patrzyłam w lusterko stresując się, że ktoś stoi za mną, najważniejszy był mój bezpieczny wyjazd no i to, żebym nie stworzyła zagrożenia dla innych.
      • denea Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 23:14
        Przeczytałam kiedyś w motorze opis wypadku spow
        > odowanego przez osobę, która na skrzyżowaniu była tak zdenerwowana trąbieniem k
        > ierowcy za nią, że nie czekając na bezpieczny wyjazd pośpieszyła się. Utkwiło m
        > i to bardzo w pamięci, bo pamiętam, że to był też stres dla mnie. Bardzo się pr
        > zejmowałam, że ktoś czeka za mną, a ja jestem tak nieudolna, że muszę poczekać,
        > aż samochody będą ledwie widoczne, żeby skręcić.

        To bardzo dobra rada i warto o niej pamiętać ! Nawet jeśli jesteś pewna, że ten za Tobą wyzywa Cię od doopowatych pipek... to mniej ważne niż spokojna ocena sytuacji i bezpieczeństwo ! Nie ma się co spinać widokiem samochodów czekających z tyłu aż wyjedziesz/skręcisz, jakkolwiek niedługo sama zobaczysz, że takie czekanie potrafi sfrustrować wink

        Superslaw... dostałaś wiele świetnych rad, mądrych i takich, o których warto pamiętać... póki nie spróbujesz nabrać wprawy nie powinnaś wierzyć, w swój brak talentu. Zgadzam się z tymi dziewczynami, które pisały, że warto pojeździć w małym ruchu, codziennie przez jakiś czas i zobaczysz, czy idzie Ci coraz lepiej.
        Ten wątek zobowiązuje do prób smile smile
    • hamerykanka Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 15:31
      Bedzie ci o wiele latwiej, jesi zamenisz samochod na taki z automatem. Nie bedziesz sie bac ze zgasnie w najgorszym momencie, ze musisz zredukowac bieg, ze wjezdzasz na skrzyzowanie. Samo sie bedzie robic! Ty tylko trzymasz kierownice i skupiasz sie na drodze. Ja nie zamienilabym automatu na zaden manual!
    • agaja5b Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 15:53
      To całkiem jak ja! Prawko mam od prawie 9 lat ale po samym kursie nie mam zbyt fajnych wspomnień. Potem kilka razy jechałam na krótkich dystansach i tyle. Nie miałam auta, nie było chęci itp. Teraz poczułam wewnętrzna motywację do jeżdżenia, bo zwyczajnie zazdroszczę niezależności ale cóż wprawy brak, a bez tego na warszawskie ulice sie nie wypuszczę, zwłaszcza z dziećmi. Wykupiłam ostatnio 10 jazd doszkalających i na pierwszej dosłownie paraliż i odmóżdżenie. Teraz po szóstej jest już o wiele lepiej chociaz do samozadowolenia daleko. Czasem jadę wieczorem po najbliższej okolicy ale sama jakoś lepiej mi sie wtedy myśli. Pocieszam sie że i ja w końcu dojdę do jakiejś wprawy, bo w końcu jak patrzę na kierowców to nie są to same asy a faceci z ich wrodzoną niepodzielnością uwagi to czasem sa naprawdę jeżdżą niebezpiecznie. Nie wiem skąd ten pogląd że baba za kierownicą to kłopoty. Także trzymam kciuki żebyś się przemogła.
    • aglod2 Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 19:41
      Nie ty jedna!
      Postanowiłam jeździć 9 lat po zrobieniu prawo jazdy. Na początku stres był straszny. Wzięłam godzinę jazdy z instruktorem i sama powoli praca-dom jeździłam.
      Odpuściłam sobie tylko zimą, kiedy musiałam jeździć 7 km po czystym lodzie.

      Jeżdżę już 1,5 roku i z niepokojem czekam na zimę, ale powiedziałam sobie, że łatwo się nie dam.
      Strach!
      Mądry kierowca powinien czuć go zawsze w niebezpiecznych sytuacjach, zbyt duża pewność siebie na drodze zgubiła już niejednego. I nie przejmuj się tymi co trąbią, mój mąż mi zawsze radził by wtedy włączyć awaryjne, otworzyć maskę i powoli posprawdzać sobie. A potem spokojnie odjechać. Ja tak nie mam odwagi, ale on zrobił już tak 2 razy, nikt mu jeszcze nie zrócił uwagi.
      • elka323 Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 23:28
        Dzięki za wątek , bo już myślałam , że jestem odosobniona w tym strachu , a tu niespodzianka - jest nas dużo więcej. Generalnie , mam słabą orientację w terenie , więc boję się nowych miejsc w które nie wiem jak dojechać i gdzie można zaparkować.Radzę sobie tak , że najpierw sprawdzam na mapie zwykłej i satelitarnej ,jak dojechać.Staram się zapamiętać trasę i punkty orientacyjne i jakoś jadę. Mam wyobraźnię i staram się jeździć ostrożnie , bo wiem , że nie jestem mistrzem kierownicy.Z doświadczenia wiem , że mężczyźni też rzadko są dobrymi kierowcami - w małym mieście , gdzie często jeżdżę to oni najczęściej popełniają błędy.
        Dla mnie dużym stresem jest wyjazd z garażu , bo jest na dwa auta , a ma jedną bramę i trzeba dobrze manewrować , aby wyjechać tyłem.Ale - daję radę.
        Faktycznie , najlepszy sposób , to dużo jeździć.
    • nastjaa Re: cholernie boje się jeżdzić 23.10.10, 23:54
      A mnie przeraża, że takie osoby jak Ty jeżdzą po naszych drogach i stwarzają niebezpieczeństwo, czesto nie zdając sobie z tego sprawy.
      • morekac Re: cholernie boje się jeżdzić 24.10.10, 01:47
        Mam wrażenie, że kierowcy pod wpływem alkoholu i narkotyków, tudzież twierdzący, że są świetnymi kierowcami i w związku z tym mogą gnać 150 km/h, stwarzają więcej zagrożeń.
        • nastjaa Re: cholernie boje się jeżdzić 24.10.10, 02:20
          Owszem, kierowcy pod wpływem używek są groźniejsi. Niestety jest też cała rzesza tych niepotrafiących jeździć i tacy również stwarzają zagrożenie, i ośmielę się stwierdzić, że tych spotykam częściej. Niestety ciągle spotykam na ulicy takie przestraszone, niepewne (lub zbyt pewne siebie) panie, rzadziej mężczyzn, ale też się zdarzają.

          Kilka przykładów:
          - Jedna Pani nie zauważyła, że jadąc ulicą na prostej drodze (co prawda był korek i jechaliśmy dość wolno) wyłamała mi lusterko - faktycznie cięzko zauważyć, że uderza się swoim lusterkiem (od strony kierowcy) w inne auto
          - jedna Pani nie przewidziała, że skręcając w lewo z prawego pasa (jednokierunkowej kilkupasmowej ulicy) powinna wjechać również na prawy pas, ale to zbyt trudne - Pani zjechala prosto na mnie (ścieła zakręt i wjechała na lewy pas) -wcale nie przeszkadzała jej moja obecność , uratowały mnie tory tramwajowe, na które zjechałam (w miejce, w które by uderzyła jechala moja półroczna córka)
          - co najmniej kilka Pań próbowało wjechać w moje auto zmieniając pas ruchu
          - jedna kobitka tak bardzo bała się zmiany pasa, że chyba kilkanaście razy zjeżdzała z lewego pasa na prawy i wracała z powrotem na niego , kilkakrotnie omal nie wjeżdżając w inne auto- kiedy podjechałam na jej wyskość okazało się, że jedzie z dzieckiem- szczerze mówiąc to mialam ochotę ją zatrzymać i zabrać jej kluczyki
          - niestety przykład kuzynki - kilka dni po zdaniu egzaminu na prawko czuła się tak pewenie, że odważyła się wyprzedzać na bardzo ruchliwej drodze (omal nie zabiła siebie i mojej rodzonej siostry)
          -przeraża mnie, że instruktorzy w trakcie kursów na prawo jazdy wyjeżdzają na miasto z ludźmi, którzy nie potrafią płynnie ruszać, hamować, i często skupiają się na trzymaniu kierownicy zamiast obserwowac tego co wokół się dzieje

          Mogłabym tak godzinami, bo sporo jeżdżę autem.

          Rada dla autorki wątki. Naucz się dobrze jeździć (np. wykup dodatkowe jazdy) zanim wyjedziesz sama na ulicę. Mój mąż i tata są zawodowymi kierowcami. Kiedy zdałam prawo jazdy tata wziął kluczyki od auta i powiedział "idziemy uczyć się jeździć". Zarówno tata, jak i mój mąż uczyli mnie jeździć, aż nie uznali, że nie stwarzam zagrożenia dla siebie i innych. Dziwi mnie tylko, że często faceci, którzy ze mną jeżdzą zachwycają się, że super jeżdzę, bo u nich w rodzinie .... (i tutaj zaczyna się opowieść o jaiejś kuzynce, żonie bądź siostrze). Moim zdaniem bardziej powinno dziwić, że ktoś nie potrafi jeździć- niestety na naszych drogach jest mnóstwo stwarzających zagrożenie ludzi .
          • morekac Re: cholernie boje się jeżdzić 24.10.10, 02:41
            Jeśli ktoś boi się samodzielnie prowadzić, to wykupienie nawet 6 tys jazd niewiele pomoże.
            Mnie np. strasznie rozpraszał pasażer (zwłaszcza taki, któey wpadał w panikę wink ). Wolałam jeździć sama. Pierwsze 2 tygodnie samodzielnych jazd jeździałam jedną, mało ruchliwą szosą, a i tak z emocji pot ze mnie spływał. potem zaczęłam zapuszczać się na zatłoczone ulice, a potem na straszliwe skrzyżowania z tramwajami. Przez pierwsze tygodnie czy nawet miesiące unikałam skrętów w lewo - wydawały się mi ponad moje siły. Oraz wolałam dojść kawałek niż wciskać się gdzieś na siłę (no, musiałam mieć 2 miejsca parkingowe, inaczej nie byłam się w stanie zmusić do podjęcia próby parkowania).

            -przeraża mnie, że instruktorzy w trakcie kursów na prawo jazdy wyjeżdzają na m
            > iasto z ludźmi, którzy nie potrafią płynnie ruszać, hamować, i często skupiają
            > się na trzymaniu kierownicy
            -przeraża mnie, że instruktorzy w trakcie kursów na prawo jazdy wyjeżdzają na m
            > iasto z ludźmi, którzy nie potrafią płynnie ruszać, hamować, i często skupiają
            > się na trzymaniu kierownicy
            Zaryzykuję twierdzenie, że większośc ludzi, wyjeżdżających po raz pierwszy na miasto ma pietra. Bez względu na to, jak umieja ruszać, hamować i zmieniać biegi na placu manewrowym. Po to w końcu jest L na dachu - żeby inni kierowcy mieli się na baczności.
            • mamakasienki1 Re: cholernie boje się jeżdzić 24.10.10, 08:05
              Każdy z nas jest inny i każdy inaczej reaguje, każdy ma inne podejście nawet do prowadzenia auta.
              Mam prawo jazdy od 13 lat, jeżdżę od dwóch. I to nie codziennie nie regularnie, ot tak zwyczajnie wsiadam i jadę jak mam potrzebę.
              Przez 11 lat paniczny strach, a później coś mi się odkręciło, coś pękło i zaczęłam traktować auto jak urządzenie ułatwiające mi życie.
              Najpierw brałam mapę i ustalałam trasę łącznie z analizą skrzyżowań i świateł i tak sobie z rok jeździłam a teraz już się nie zastanawiam.
              Moja pierwsza jazda to 90 km starym autem zimą bez ogrzewania z prędkością max 80 km/h.
          • el_jot Re: cholernie boje się jeżdzić 24.10.10, 10:14
            jedna Pani nie przewidziała, że skręcając w lewo z prawego pasa (jednokierunk
            > owej kilkupasmowej ulicy) powinna wjechać również na prawy pas, ale to zbyt tru
            > dne - Pani zjechala prosto na mnie (ścieła zakręt i wjechała na lewy pas) -

            Ja tu chyba czegoś nie rozumiem. Nie można skręcić w lewo z prawego pasa, nawet na kilkupasmowej ulicy jest jeden albo dwa lewe skrajne i z tych pasów skręca się w lewo i ląduje się na lewym pasie. Nie ma innej możliwości, zgodnie z przepisami oczywiście. Ta pani źle zrobiła skręcając w lewo z prawego pasa, ale powinna wjechać na lewy pas, tak jak zrobiła. Oczywiście wcześniej powinna przepuścić wzystkich jadących z prawej strony.
            • nastjaa Re: cholernie boje się jeżdzić 24.10.10, 10:23
              > Ja tu chyba czegoś nie rozumiem. Nie można skręcić w lewo z prawego pasa, nawe
              > t na kilkupasmowej ulicy jest jeden albo dwa lewe skrajne i z tych pasów skręca
              > się w lewo i ląduje się na lewym pasie. Nie ma innej możliwości, zgodnie z pr
              > zepisami oczywiście. Ta pani źle zrobiła skręcając w lewo z prawego pasa, ale p
              > owinna wjechać na lewy pas, tak jak zrobiła. Oczywiście wcześniej powinna przep
              > uścić wzystkich jadących z prawej strony.

              nie, u nas są conajmniej dwa takie skrzyżowania (być może więcej), gdzie z lewego pasa jedzie się w lewo, a prawego na jednej w lewo lub prawo, na drugiej lewo lub prosto - na jednej są już wyrysowane linie, bo dużo osób ścinało zakręty i było mnóstwo słuczek. Poza tym skrzyżowania mają tak ustawione światła, że teoretycznie skręt w lewo powinien przebiegać bezkolizyjnie.
              • el_jot Re: cholernie boje się jeżdzić 24.10.10, 10:35
                nastjaa napisała:

                > > >
                > nie, u nas są conajmniej dwa takie skrzyżowania (być może więcej), gdzie z lewe
                > go pasa jedzie się w lewo, a prawego na jednej w lewo lub prawo, na drugiej lew
                > o lub prosto - na jednej są już wyrysowane linie, bo dużo osób ścinało zakręty
                > i było mnóstwo słuczek. Poza tym skrzyżowania mają tak ustawione światła, że te
                > oretycznie skręt w lewo powinien przebiegać bezkolizyjnie.

                Jeżeli nie ma narysowanych linii na drodze, to rzeczywiście mogło być wiele stłuczek, bo każdy robił jak chciał i jak mu się wydawało że robi dobrzesmile Nadal się będę upierać, że w lewo skręca się ze skrajnego lewego pasa, jeżeli są narysowane linie to jest to albo jeden albo dwa pasy, z których można skręcić w lewo. Jak jest jeden pas to też podjeżdża sie do lewej skrajni pasa i dopiero skęca się w lewo. Nie raz miałam ciężką sytuację kiedy ktoś skręcał w lewo z prawego pasa, ale najczęściej został wtedy obtrąbiony przez wszystkich naokoło (WArszawa)smile
              • el_jot Re: cholernie boje się jeżdzić 24.10.10, 11:10
                www.autoporadnik.pl/prawo/jak-bezpiecznie-skrecac-w-lewo/artykul
                Przykładem może być jedno z warszawskich skrzyżowań, na którym nie ma znaków drogowych pozwalających na skręt w lewo z więcej niż jednego pasa ruchu. Zatem skręcając w lewo, należy ustawić się przy osi jezdni. Wielu kierowców, żeby skrócić czas oczekiwania, skręca z prawego pasa. Za takie zachowanie kierowca może dostać mandat w wysokości 150 zł. Niestety, w dużych miastach okazuje się, że nawet wyznaczone pasy i oznakowanie poziome i pionowe zostają zignorowane. Dlatego prawidłowo jadący kierowca nie tylko musi patrzeć tam, gdzie skręca, lecz także uważać, czy nie zderzy się z ignorującym przepisy „spryciarzem”. Nie zdziwmy się, gdy zostaniemy ukarani za skręt z niewłaściwego pasa przy istniejącym oznakowaniu. W takim przypadku kierowcy grozi 250 zł i 5 punktów karnych.
                Na drodze dwukierunkowej bez wyznaczonych pasów ruchu należy zbliżyć się do osi jezdni. Jeżeli jest namalowana linia ciągła, to kierowcy powinni ustawić się obok niej. Po skręcie można zająć dowolny pas.
                W przypadku skrzyżowania, na którym wyznaczone są pasy ruchu, skręt możliwy jest tylko z tego pasa, który jest do tego przeznaczony. Jeżeli skręcać w lewo można z jednego pasa, to manewr można zakończyć na dowolnym.
                Jeżeli skręt w lewo można wykonać z dwóch pasów, to wtedy kierowca jadący lewym pasem kończy manewr na lewym pasie, a osoba jadąca obok na prawym pasie. Środkowy pas powinien pozostać wolny. Jeżeli jednak obaj kierowcy chcą jednocześnie wjechać na środkowy pas, to pierwszeństwo ma ten z prawej strony.
                • nastjaa Re: cholernie boje się jeżdzić 24.10.10, 11:50
                  el_jot napisała:
                  Jeżeli skręt w lewo można wykonać z dwóch pasów, to wtedy kierowca jadący lewym pasem kończy manewr na lewym pasie, a osoba jadąca obok na prawym pasie.

                  Dokładnie ta sytuacja. Może nie wyjaśnilam się jasno ale na skrzyżowaniach od zawsze byly znaki z ktorego pasa i w którą stronę można skręcać, oraz linie dzielące w/w pasy. W związku z tym, że kierowcy nie wjeżdzali na prawidłowe pasy (w trakcie skrętu ścinali zakręty) na jednym ze skrzyżowań (na samym śrosku skrzyżowania) zostały wyrysowane skośne linie jak jechać po łuku - normalnie u nas nie ma takiego zwyczaju. Mamy kilka podobnych sytuacji z rondami, które rondami sa tylko z nazwy, bo wyglądają jak zwykłe skrzyżowania, ale obowiązuje na nich ruch okrężny - tu również nie zawsze jest narysowany luk, a w lewo się jedzie z kilku pasówi - i oczywiście nie muszę mówić ile jest na nich stłuczek (również z tego powodu, że jak ludzie widzą skrzyżowanie, które wygląda jak zwykłe nie zwracają uwagi na znaki drogowe i nie ustępują piierwszeństwa przejazdu).

                  Ale wątek nie o przepisach, więc już dalej sie nie rozpisuję wink

                  W kazdym razie chcialabym autorkę uświadomić, że to, że zna teoretycznie przepisy nic nie znaczy. W nerwach nawet najlepszy kierowca nie będzie dobrze jeździć.
    • lejdi111 Re: cholernie boje się jeżdzić 24.10.10, 08:12
      nie wiem czy to tego nie trzeba dojrzeć???? Przyznam, że prawko mam prawie 10 lat. Gdy zdałam i miałam jeździć to czułam to samo co Ty. I powiedziałam sobie, że po jaką cholerę mam ię tak stresować. I tak sobie prawko przeleżało. A dziś mimo, że nie jeździłam kupę czasu czuję się za kółkiem zupełnie inaczej. Nie mam lęków. Oczywiście nie czekaj tak jak ja 10 lat na ten moment big_grin.
      • superslaw Re: Nadjaa 24.10.10, 09:51
        sytuacje ktore opisałas sąmoim zdaniem przykładem nieznajomości przepisow. Ja do każdej edukacji przez całe życie podchodzilam bardzo poważnie, więc przepisy ruchu drogowego znam. Znaki również bardzo dobrze. Tylko brak mi odwagi,i własnie czesto boje się tego że inni kierowcy beda trabić, wyzywać. Jak jadę z reguły zajmuje prawy pas służący do wolniejszej jazdy , wiec nie utrudniam ruchu, bokto chce jechać szybciej po prostu mnie mija.Jesli nie jestem pewna czy zdąże nie jade, nie wymuszam pierwszeństwa bo moim zdaniem to częsta przyczyna wypdków. Jestem baardzo ostrożna.
        Dziekuje za wszystkie odpowiedzi dziewczyny, cieszę się że niejestem sama , pozostaje tylko jeździć i jeździć żeby się objeżdzić . Będe próbować, obiecuje
        • mruwa9 Re: Nadjaa 24.10.10, 10:07
          Niestety, tylko Ci sie wydaje, ze znasz przepisy, umiejetnosc jazdy to nie znajomosc przepisow i teorii, ale wyrobienie sobie odruchow warunkowych, zeby umiec zareagowac adekwatnie do sytuacji i blyskawicznie, musi zadzialac automatyzm, bo czasem to kwestia ulamkow sekund. Ale to przychodzi z czasem, z doswiadczeniem. Twoja rzetelnosc w edukacji nie ma tu wiele do rzeczy. Jesli sie az tak boisz, a mimo to masz silna motywacje, zeby jezdzic, zacznij jednak jezdzic z osoba towarzyszaca, ktora musi byc naprawde dobry i doswiadczony kierowca. Nie- kierowca w stylu: jestem panem szos, niesmiertelny, doskonaly i wszyscy moga mi skoczyc-, ale kierowca, ktory jezdzi bezwypadkowo, ktory jest odpowiedzialny, opanowany i ma pokore zarowno wobec swoich umiejetnosci, jak i wobec tego, co sie moze zdarzyc na drodze. I z takim kierowca mozna sie uczyc jezdzic, byc moze nawet rok, zanim zaczniesz jezdzic samodzielnie. Uwazam, ze wielka glupota i wielka iluzja jest wmawianie ludziom, ze po kilku-kilkunastu godzinach jazd w ramach kursu i zdaniu egzaminu na prawo jazdy sa oni gotowi do tego, zeby samodzielnie siasc za kierownica.
          • nastjaa Re: Nadjaa 24.10.10, 10:25
            Mruwa9, bardzo ładnie to wyjasniłąś. Popieram Cię w 100%.
    • sonia-3 Re: cholernie boje się jeżdzić 24.10.10, 21:27
      Moje prawo jazdy przeleżało 18 lat w szufladzie. 4 lata "dojżewałam" do decyzji, aby zacząć jeździć. W końcu MPK tak mi dało do wiwatu ( Poniekąd z winy rozkopanych ulic, przez to wiecznych korków, a tym samym spóźnień do pracy), że powiedziałam - dość. 10 godzin jazd doszkalających i zaczęłam jeździć . Pierwszy raz to już nie spałam od 3 nad ranem, o 6 wyjechałam, z duszą na ramieniu dojechałam. Trafiłam jeszcze na ubiegłoroczną ciężką zimę. Paniczny strach ( bóle brzucha , biegunka, i częstomocz) towarzyszyły mi kilka miesięcy. Potem zdałam sobie sprawę, że już lęk mi nie towarzyszy. Następny etap, to taki, kiedy jazda zaczęła sprawiać mi przyjemność( mniej więcej po pół roku intensywnego jeżdżenia). Co raz to nowe trasy, nowe wyzwania. Obecnie nie wyobrażam sobie życia bez auta. Pracuję daleko ode miejsca zamieszkanie ( 16 km- jeździłam 2-ma autobusami i tramwajem) i gdy kończę deyżur 12- godzinny, to z błogością myślę o tym, że za chwilę wsiądę do autka i pojadę do domu, zamiast wlec się autobusami 1,5 godziny. A i jeździ mi się co raz lepiej. Dużo jeździj, a wtedy, gdy nabierzesz wprawy, to sama zobaczysz, że przejdziesz do nastepnego etapu, jakim jest- przyjemność jazdy smile Powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka