Ogladalismy w sobote mieszkanie, ktore chcielibysmy wynajac. Jest w idealnym
miejscu w naszym miescie i do tego jest tansze od innych ofert. Problem w
tym, ze jest troche zniszczone. Tzn na podlodze jest drewniana mozaika, ktora
nigdy nie byla cyklinowana, a ma juz kilkadziesiat lat. Podloga miejscami
jest czarna. Jeśli chodzi o sciany, to wlasciciel mowil, ze malowal
mieszkanie rok temu, przed poprzednimi lokatorami i teraz nie ma zamiaru,
chociaz sciany sa juz przybrudzone. Bardzo chcilabym tam mieszkac, ale
stanowczo mieszkanie wymaga malowania i cyklinowania. Sami moglibysmy
wycyklinowac je, ale trzeba bedzie kupic lakier. Nawet nie wiem, ile to
kosztuje (??). Chcialabym, aby wlasciciel mieszkania pokryl koszt lakieru i
farby, ale ze wstepnych rozmow wynika, ze on nie bardzo ma na to ochote. Nas
niestety nie stac na taki zakup. Jak go przekonac? Czy propozycja, ze przez
pierwszy miesiac lub dwa bedziemy placic tylko za rachunki a wtedy my sami
wyremontujemy mieszkanie jest sprawiedliwa? A może poprosic go, żeby zszedl
nam z ceny za wynajem a my w zamian za to podwyzszymy standard tego
mieszkania (wtedy będzie mogl od nastepnych lokatorow wziąć wiecej)? Bardzo
mi zalezy na tym mieszkaniu, ale nie chce tam mieszkac bez remontu, na który
niestety nie mamy pieniedzy

Macie może jakis pomysl? Co o tym sadzicie?