Dodaj do ulubionych

Moja Mama (80) i in vitro

05.12.10, 15:42
Nie chcę wszczynać dyskusji kolejnej o poczętych, tylko pochwalić sie matką, z której co dzień jestem bardziej dumna.
Otóż wygłosiła coś takiego:
To wyjątkowa perfidia mówić, że dzieci z in vitro są poczęte bez miłości. Właście miłości trzeba, żeby przejść przez to wszystko - za to zwyczajnie spłodzone dzieci są po prostu efektem ubocznym przyjemności.
Obserwuj wątek
    • sofi75 Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 15:51
      Chyba powiesze to sobie na scianie.

      Bede podchodzic do IVF trzeci raz i wiem jedno - jest to olbrzymia proba dla zwiazku i wymaga olbrzymiej madrosci od obydwojga. Czasami boje sie, co bedzie z nami, gdy sie nie uda ...
      Bo jesli sie uda, to nie mam watpliwosci, ze bedzie dobrze.
      • nangaparbat3 Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 16:05
        Będę trzymać kciuki.
        Ale nawet gdyby sie nie udało, nie martw się na zapas - ta sama mama powiedziała mi kiedyś, ze obserwuje, że bezdzietne małżeństwa są trwalsze - tak jakby tę czułość i troskę, którą ofiarowuje się dzieciom, małżonkowie dawali sobie nawzajem.
        Jak się przyglądam moim znajomym, widzę, że miała rację (jak zwykle).


        __________

        Dyskusja z toba nie ma jakiegokolwiek sensu,jestes zwyczajnie nieprzystosowana do zycia w spoleczenstwie jak dla mnie i twoja rodzina takze nie.Miam nadzieje beda wam lepic takie mandaty za obnazanie sie publicznie,ze do konca zycia sie nie wyplacicie.Zachowanie twojej rodziny jest gorszace.Na szczescie takich ludzi nie spotykam na swojej drodze,a tym bardziej na publicznym basenie czy plazy.Wspolczuje twoim dziecia.
        • wespuczi Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 16:10
          no i bardzo dobrze - rozsadnie, pawdziwie...


          > Dyskusja z toba nie ma jakiegokolwiek sensu,jestes zwyczajnie nieprzystosowana
          > do zycia w spoleczenstwie jak dla mnie i twoja rodzina takze nie.Miam nadzieje
          > beda wam lepic takie mandaty za obnazanie sie publicznie,ze do konca zycia sie
          > nie wyplacicie.Zachowanie twojej rodziny jest gorszace.Na szczescie takich ludz
          > i nie spotykam na swojej drodze,a tym bardziej na publicznym basenie czy plazy.
          > Wspolczuje twoim dziecia.

          a to z czego?
          • nangaparbat3 Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 16:14
            To o mnie i o mojej rodzinie - też i mamie. Koleżanka z forum.
            • sadosia75 Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 16:17
              Obnazacie sie publicznie?
              Ahahahahaha smile a to dobre.
              zorganizowana grupa zboczencow?
              przyjmujecie nowych? to moze sie dopisze jak sa jeszcze miejsca.
            • wespuczi Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 16:19
              hehe
              sympatycznie...
        • sofi75 Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 17:50
          Akurat my jestesmy dzietnym malzenstwem - pierwsze przyszlo ez trudu.

          Drugie i trzecie stracilam. Potem dlugo, dlugo nic i walczymy dalej ...

          dzieki smile
          • sadosia75 Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 18:01
            Trzymam kciuki smile
            I podziwiam Cie jednoczesnie. nie wiem czy bym wytrzymala psychicznie taka walke.
            • sofi75 Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 18:29
              dzieki

              tez kiedys mowilam ze nie wytrzymam.

              'Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono' smile
        • domania80 Re: Moja Mama (80) i in vitro 06.01.11, 18:29
          Masz bardzo mądrą Matkę i tak wspaniale "niezacofaną" jak to jest w wiekszosci u osób w podeszłym wieku.
      • pszczolaasia Sofi 06.12.10, 12:02
        powodzenia....powodzenia powodzenia i jeszcze raz powodzenia.
        nam sie udalo.
    • sylki Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 15:51
      Pięknie powiedziane, nic dodać nic ująć.
      Gratuluję mamy smile
    • sadosia75 Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 15:55
      Nanga moje slowa Twojej Mamy w sygnature wstawic?
      bo madrzejszych slow o in vitro nie slyszalam przez cale swoje zycie!
      gratuluje madrej i rozsadnej Mamy smile
      • atowlasnieja Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 16:00
        mogę ja też? Świetnie ubrała tow słowa
        • nangaparbat3 Sadosia, Atowłaśnieja 05.12.10, 16:07
          Będzie mi bardzo miło. Mamie nie opowiem, bo się wstydzę netowego uzależnienia (ten wstyd to najlepszy dowód, że się uzależniłam sad )
          • sadosia75 Re: Sadosia, Atowłaśnieja 05.12.10, 16:08
            Ahahaha nie ma to jak uzaleznienie,ktore sie ukruwa przed rodzina a rodzina i tak wie wink
            Ok dzieki wstawie i dumnie bede podzielac poglady Twojej Mamy smile
            • przeciwcialo Re: Sadosia, Atowłaśnieja 05.12.10, 16:34
              Podobne zdanie usłyszałam kilka lat temu na konferencji o niepłodności, wygłosiła je mama dwójki dzieci z in vitro.
    • kropkacom Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 16:00
      Takie proste i logiczne, że aż genialne big_grin
    • szyszunia11 Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 16:08

      > Otóż wygłosiła coś takiego:
      > To wyjątkowa perfidia mówić, że dzieci z in vitro są poczęte bez miłości.

      z tym się zgadzam, takie założenie jest po prostu głupie

      za to zwyczajnie spłodzone
      > dzieci są po prostu efektem ubocznym przyjemności.

      a z tym stwierdzeniem zgodzić się nie mogę. Na pewno są takie przypadki, ale z cała pewnością nie jest to regułą.
      • nangaparbat3 Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 16:16
        No wiesz, oboje z bratem bylismy zaplanowani. Ale o ile wiem, ona bardzo lubiła - planować.
        • szyszunia11 Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 16:20
          nangaparbat3 napisała:

          > No wiesz, oboje z bratem bylismy zaplanowani. Ale o ile wiem, ona bardzo lubiła
          > - planować.

          tak, tylko to zupełni inaczej brzmi, niż okreslenie dziecka efektem ubocznymwink
    • przeciwcialo Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 16:31
      Nie do końca chyba jest to prawdą. Nie każde dziecko spłodzone naturalnie jest wpadką, i nie każde dziecko z in vitro "poczete" z miłości.
      • sofi75 Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 17:55
        przeciwcialo napisała:

        > Nie do końca chyba jest to prawdą. Nie każde dziecko spłodzone naturalnie jest
        > wpadką,
        - czytaj ze zrozumieniem - a gdzie ona napisala, ze kazde jest wpadka? Dziecko poczete naturalnie jest efektem seksu (niekoniecznie ubocznym), a ten jest przyjemnoscia i tyle.

        i nie każde dziecko z in vitro "poczete" z miłości.
        a) czemu poczete jest w " ..." ?
        b) i czemu sie z tym nie zgadzasz? Myslisz ze ludzie podchodza do IVF z wlasnej fanaberii?
        • przeciwcialo Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 18:32
          Skutek uboczny z powiedzenia mamy autorki odbieram jako wpadke czyli nieplanowany finał seksu.
          Do in vitro ludzie podchodza z róznych powodów, dzoecko jest jednym z nich.
          • glasscraft Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 18:36
            przeciwcialo napisała:

            > Do in vitro ludzie podchodza z róznych powodów, dzoecko jest jednym z nich.

            A te inne powody to Twoim zdaniem?...
            • sofi75 Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 18:41

              > A te inne powody to Twoim zdaniem?...
              - he, he - nie wiem ... moze masochizm? Niech sie autorka wypowie smile
              • thorgalla Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 18:57
                > > A te inne powody to Twoim zdaniem?...
                > - he, he - nie wiem ... moze masochizm? Niech sie autorka wypowie smile
                O tak,na pewno! Jaką ogromną przyjemność odczuwa się robiąc sobie setkę zastrzyków w brzuch a potem zabieg punkcji,gdzie ogromną igłą przebija się ścinkę pochwy.Sama rozkosz,lepsze niż seks w łóżku z mężem crying(((
              • na_pustyni Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 19:42
                He, he. Dooooobre. Domyślam się, że podchodziłaś albo planujesz podejść do in vitro?

                A autorce gratuluję matki.
                • thorgalla Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 13:16
                  na_pustyni napisała:

                  > He, he. Dooooobre. Domyślam się, że podchodziłaś albo planujesz podejść do in vitro?
                  Podchodziłam,3 razy.
                  • na_pustyni Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 19:55
                    łolaboga, toć to nie do Cię było tylko do tej ignorantki nad Tobą
                    dobrze, że tu wlazłam
            • lola211 Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 09:59
              To moga byc powody mocno egosityczne- chec udowodnienia sobie i innym, ze sie jednak moze byc rodzicem.Sprawa ambicjonalna.Albo chec zatrzymania przy sobie partnera.Ludzie sa tak rozni, ze z latwoscia moge sobie wyobrazic, ze sa w stanie przystapic do calej procedury niekoniecznie z potrzeby realizowania sie jako rodzic.
              • insomnia0 Re: Moja Mama (80) i in vitro 06.01.11, 21:34
                czego to ludzie nie wymyslą... ehhh
                i tak dla ambicji zapozyczają sie splacają te kredyty.. niszcza wlasne zdrowie..
                a i partnera zmuszają do oddania nasienia- lub pobierają je ukratkiem...

                lecz sie...
                https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
          • nangaparbat3 Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 18:41
            > Skutek uboczny z powiedzenia mamy autorki odbieram jako wpadke czyli nieplanowa
            > ny finał seksu.
            Nie, na pewno nie wpadkę miała na myśli. Chodziło jej raczej o porównanie przyjemności, jaka daje seks, z trudem jakim jest, zwłaszcza dla kobiety, poczecie dziecka in vitro. O to, że samo spłodzenie dziecka "naturalne" nie jest żadnym wysiłkiem i nie wymaga żadnych poswięceń i jest nagrodą samą w sobie, czynnością autoteliczną wink - w przeciwieństwie do tamtego.

            > Do in vitro ludzie podchodza z róznych powodów, dzoecko jest jednym z nich

            Nie pojmuję.
            • przeciwcialo Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 18:49
              Znam jeden co prawda przypadek że dziecko było po to aby zatrzymac faceta. Sa ze soba do teraz jako rodzice syna a nie małżonkowie.
              • nangaparbat3 Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 18:55
                Czy takie rzeczy można wiedzieć na pewno? Moze chciała dwa w jednym? A może łatwiej było jej się przyznać do pragnienia zatrzymania tego mężczyzny?
                • przeciwcialo Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 19:00
                  Akurat dla niej in vitro to grzech, rozwód też grzech. Dla niego adopcja nie wchodziła w rachube. Ona nie mogła naturalnie zajść w ciąże z powodu braku jajowodu a w drugim jakies straszne zrosty.
                  • insomnia0 Re: Moja Mama (80) i in vitro 06.01.11, 21:05
                    rozumiem, ze zmusila go do oddania nasienia albo lepiej on o tym w ogole nie wiedziałwink

                    https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
            • vibe-b Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 18:52
              Ja pojmuje.
              Ja kto okreslila chyba Triss, macica sie na mozg rzuca czasem.
              Hormony po prostu, milosci, przynajmniej na poczatku, nie ma.
              • glasscraft Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 18:58
                To naprawde malo pojmujesz, jezli myslisz ze decyzja o podejsciu do in vitro to wplyw rozszalalej macicy....
                • vibe-b Re: Moja Mama (80) i in vitro 06.12.10, 10:37
                  Ewentualnie moze byc jeszcze parcie na przedluzenie genow.
                  ja naprawde tu milosci nie widze. Milosc kogo do kogo? Matki do dziecka? Przeciez ono jeszcze nie istnieje, mozna kochac kogos kogo nie ma? Milosci malzonkow moze? To juz predzej, ale jak wytlumaczysz fakt, ze niektore pary sie rozpadaja, jesli dziecko sie jednak nie pojawi. To co, kochali sie czy nie?
                  • sofi75 Re: Moja Mama (80) i in vitro 06.12.10, 11:10
                    Moze sprobuj podejsc do IVF i zobaczyc jak to jest, to sie dowiesz czemu czasami niektore zwiazki sie rozpadaja i jak to naprawde wyglada oraz czy w ogole sie kochali.

                    Ja wiem, ze najprosciej wypowiadac sie o czyms, o czym nie ma sie bladego pojecia.

                  • mondovi Re: Moja Mama (80) i in vitro 06.12.10, 11:36
                    vide-b, masz dziecko?
                  • glasscraft Re: Moja Mama (80) i in vitro 06.12.10, 11:54
                    Czyli dokladnie taka sama sytuacja, kiedy para probuje "naturalnie"... milosci do dziecka nie ma, bo dziecka nie ma zanim sie pojawi... myslisz, ze pary rozpadaja sie tylko wtedy, jak sie in vitro nie uda i dziecko sie nie pojawi?
                  • pszczolaasia Re: Moja Mama (80) i in vitro 06.12.10, 12:15
                    no wlasnie jak to wytlumaczysz? byla milos czy nie? a moze zostala zniszczona przez dlugotrwale leczenie? staranie sie o okreslonej czesto godzinie czy sie chce czy nie? i sie co najgorsze nie udaje? zenujace badania, zenujace pytania wszystkich naookolo, durne teksty ktore czytasz o sobie i sobie podobnych w telewizji, w radio, wypowiadane bardzo czesto przez osoby ktore sa ponoc lekarzami, naukowcami, duchownymi? ktorzy powinni cie wspierac a jeszcze bardziej pietnuja?
                    ja sie nie posune do tego zeby napietnowac kogos etykietka "nie bylo tu milosci"
                    • vibe-b Re: Moja Mama (80) i in vitro 06.12.10, 20:13
                      Jestem zdania, ze prawdziwa milosc przetrzyma wszystko.
                      Przykladowo milosc do dziecka- czy wyobrazasz sobie, by moc je przestac kochac? Ja nie. Bo ta milosc jest prawdziwa.
                      W przypadku dwojga doroslych to juz roznie bywa.
                      • sofi75 Re: Moja Mama (80) i in vitro 06.12.10, 20:49
                        Jestem zdania, ze prawdziwa milosc przetrzyma wszystko.

                        - tja ... shreka sie naogladala smile
                        • vibe-b Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 12:30
                          Nie ogladam takich bzdet, madralo.
                          • piegowata9 Re: Moja Mama (80) i in vitro 06.01.11, 18:45
                            żałuj tongue_out
                      • pszczolaasia Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 10:12
                        prawdziwa milsoc wytrzyma wszytko- fakt. wszystko to ladne i piekne ale mowimy o jakims ideale.
                        natomaist zycie to nie ideal. zycie nie jest czarno biale. zycie skalda sie z pie_r_do_lo_nych szarosci. cala sztuka to jest sie w tych szarosciach poruszac. czasem niektorzy tego nie potrafia , nie wytrzymuja.
                        mysmy na szcescie wytrzymali. na szcescie.
                      • insomnia0 Re: Moja Mama (80) i in vitro 06.01.11, 18:19
                        co za bzdury...
                        co Ty porównujesz? nie mozna porownać miłości rodzicielskiej do partnerskiej.. miłości warunkowej do bezwarunkowej...
                        kazda jest prawdziwa ale inna...

                        co do in vitro..nic na ten temasz nie wiesz.. nawet nie jestes w stanie sobie tego wyobrazić
                        co przezywa się =co dzieje sie w psychice takich ludzi, którzy leczą sie na niepłodność i którzy podejmują decyzję o in vitro...

                        https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
                  • insomnia0 Re: Moja Mama (80) i in vitro 06.01.11, 21:37
                    idąc twoim tokiem rozumowania dzieci rozwodnikow są dziecmi , ktore powstały bez milosci- bo ich rodzice sie rozstali.. hahhaha dobre

                    https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
            • lola211 Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 09:56
              O to, że samo spłodzenie dziecka "naturalne" nie jest żadnym w
              > ysiłkiem i nie wymaga żadnych poswięceń i jest nagrodą samą w sobie, czynnością
              > autoteliczną wink - w przeciwieństwie do tamtego.

              Najczesciej, ale nie zawsze.Poczecie naturalnie dziecka moze tez byc obarczone trudem i poswieceniem.Przede wszystkim psychicznym.
              Mozna pragnac zostac matka, ale nie miec partnera czy tez miec, ale go nie kochac miłoscia zarliwa.Albo byc lesbijka.Te dzieci nie powstaja w oparach przyjemnosci seksu.Albo dzieci z gwałtu.
              Po prostu- dzieci z in vitro maja rodziców, ktorym bardzo zalezalo.Bo najbardziej zalezy nam na tym, czego miec nie mozemy.I nawet jesli komus na macierzynstwie zalezalo srednio, potem dojrzał, ale sie okazalo, ze niestety sa problemy z realizacja, to nagle zaczyna sie duzo bardziej chciec.
              No i skoro wlozylo sie tyle trudu, to sie to bardzo ceni.
              Liczba chcianych dzieci z in vitro z pewnoscia jest wyzsza niz z naturalnego poczecia, bo tu mamy przypadki wpadek ,dzieci przypadkowych.Co nie znaczy ze milosc rodzicielska którejs z grup jest silniejsza.
    • glasscraft Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 17:57
      Twoja mama jest bardzo, bardzo madra kobieta.
    • purpurowa_komnata Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 19:01
      Z pierwszą częścią wypowiedzi się zgadzam- z drugą nie: moje dziecko powstało bo było wyczekanym darem- przyjemność- czy też jej brak w tym przypadku był bez znaczenia...
    • lilly_about Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 19:06
      Gratuluję mądrej matki.
    • aurita Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 19:33
      Ma 80 lat i MYSLI, szkoda, ze niektorym mlodszym pan Bog rozumu poskapil...

      > To wyjątkowa perfidia mówić, że dzieci z in vitro są poczęte bez miłości. Właśc
      > ie miłości trzeba, żeby przejść przez to wszystko
    • ihanelma Re: Moja Mama (80) i in vitro 05.12.10, 19:48
      Wiadomo, że wszystko co zdobyte z przeszkodami się ceni, a to co "zwyczajnie" - mniej.
      • wasylkap Re: Moja Mama (80) i in vitro 06.12.10, 18:25
        ihanelma napisała:

        > Wiadomo, że wszystko co zdobyte z przeszkodami się ceni, a to co "zwyczajnie" -
        > mniej.
        czyli moje dwoje dzieci powstałe za pierwszym razem (każde) mam mniej cenić, bo miałam to wiekie szczęscie, że obyło się bez żadnych problemów ? Bzdura!

        Wspólczuję wszystkim tym, którzy muszą przejść przez wiele trudnych chwil nim otrzymają bezcenny dar - dziecko - i dlatego z pierwszym zdaniem mamy autorki w pełni się zgadzam, drugie lekko mnie zulwersowało smile pomimi wyjaśnien napisanych później. Poprostu nie brzmi to dobrze, a już bez tego wyjasnienia...uncertain
        • nangaparbat3 Re: Moja Mama (80) i in vitro 06.12.10, 21:36
          Moim zdaniem brzmi bardzo dobrze bez żadnych wyjaśnień. Ludzie od niedawna (w kontekście ewolucji) mają świadomość, że narodziny dziecka są następstwem seksu. A do niedawna najprawdopodobniej mieli dzieci zanim zaczęli świadomie ich pragnąć. Nie wiem czym tu sie bulwersować.
      • przeciwcialo Re: Moja Mama (80) i in vitro 06.12.10, 18:48
        Naprawdę uważasz że dzieci poczęte naturalnie sa mniej ważne dla rodziców niz te z in vitro?
        • maurra Re: Moja Mama (80) i in vitro 06.12.10, 22:47
          przeciwcialo napisała:
          > Naprawdę uważasz że dzieci poczęte naturalnie sa mniej ważne dla rodziców niz t
          > e z in vitro?

          wystarczy, że nie słychać o przypadkach dzieci z ivf porzucanych w szpitalu czy oddawanych do adopcji po urodzeniu. Nie słyszałam o zaniedbywanych, niekochanych, bitych czy w inny sposób maltretowanych dzieciach poczętych metodą ivf. A jest tych dzieci już coś ponad 2 miliony więc grupa jak najbardziej reprezentatywna. Gdyby takowe przypadki miały miejsce nie wątpię, że przeciwnicy IVF roztrąbili je w mediach czy z ambon.

          Wyglada więc na to, że znacznie częściej zdarza się, że dzieci poczynane naturalnie nie są dla rodziców w ogóle ważne. Jako żyję, nie słyszałam o dzieciach z invitro czekających na adopcję w OAO czy głodujących na jakiejś melinie.

          Dzieci powołane na świat dzięki in vitro są inaczej traktowane przez rodziców i jest to inny rodzaj macierzyństwa czy to się komuś podoba czy nie. Piszę to jako osoba która przez to wszystko przechodziła.
          • evee1 Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 13:38
            > Dzieci powołane na świat dzięki in vitro są inaczej traktowane przez rodziców i
            > jest to inny rodzaj macierzyństwa czy to się komuś podoba czy nie. Piszę to ja
            > ko osoba która przez to wszystko przechodziła.
            E taammm. To osoba, ktorej udalo sie naturalnie zajsc w ciaze, ale po dlugich staraniach bedzie inaczej traktowac dziecko niz ta, ktora musiala przechodzic in-vitro. I dlaczego osoba, ktora zaszla w ciaze tak hop-siup tez ma inaczej traktowac swoje dzieci (pomijam patologie, a sredniej przeciez nie bedziemy tu wyciagac).
            Poza tym inaczej, to znaczy jak?
          • grudniowa377 Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 13:48
            Zobaczymy co będzie, jak takie dzieci znudzą się matce i ojcu i/lub zaczną przypominać ciężkie lata starań i niekonicznie przyjemnych badań.
            • mirmunn grudniowa, można Ci tylko współczuć, no comments 06.01.11, 19:54
            • insomnia0 pomysl zanim cos napiszesz.. 06.01.11, 20:53
              akurat pary, ktore musiały sie leczyc aby mieć dzieci..jak nikt inny znają wartość posiadania potomstwa..i jesli piszesz takie brednie, swiadczy to tylko o twojej infantylności.. aby bardziej dosadnie nie okreslić...
              nie wiem czemu obrazasz ludzi, którzy sie leczyli na niepłodnosc.. chyba ze złośliwości..

              https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
          • przeciwcialo Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 14:24
            Wiele kobiet po ivf nie przyznaje sie jak zaszła w ciążę szczególnie jak rodza w małym mieście. Skąd wiesz które dziecko jest po IVF a zostało pozostawione w szpitalu? Podobnie z poczęciem z gwałtu. Żadna kobieta się tym nie chwali szczególnie jak zgwałcił ją ktos bliski i sprawa nie miała finału sadowego.
            • sofi75 Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 14:35
              Wiele kobiet po ivf nie przyznaje sie jak zaszła w ciążę szczególnie jak rodza w małym mieście.
              > Rany! Gdzie Ty zyjesz?
              • przeciwcialo Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 15:06
                W dużym mieście akurat ale z niepłodnością i ivf mam kontakty zawodowe. To mówią szefowie klinik, a im pacjentki.
                • maurra Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 20:19
                  przeciwcialo napisała:
                  > W dużym mieście akurat ale z niepłodnością i ivf mam kontakty zawodowe. To mówi
                  > ą szefowie klinik, a im pacjentki.


                  pacjentki zwierzają się szefom klinik a szefowie klinik zwierzają sie z tych opowieści pielegniarce przeciwciało
                  i na tej podstawie wiemy, jak niskie pobudki kierują parami poddającymi się temu zabiegowi
                  LOL
                  • przeciwcialo Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 20:22
                    Jest cos takiego jak konferencje, spotkania. Zwykła wymiana doświadczeń pomiedzy ludxmi zajmującymi sie tematem.
                    • glasscraft Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 21:51
                      Zajmujesz sie tematem ivf i nie widzisz ludzkich emocji i tragedii zwiazanych z tym tematem?
                      • przeciwcialo Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 22:02
                        Tematem zajmuję się posrednio, a emocje wyłaczyłam juz dawno bo zwariowałabym inaczej. Jestem profesjonalnym pracownikiem, od rozgryzania emocji sa psycholodzy. Tych emocji złych i dobrych jest sporo.
                        • przeciwcialo Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 22:08
                          Kazdego pacjenta opłakuje sie, tylko potem bez łez. Przerabiasz emocje, potem wpychasz je w najdalszy zakamarek mózgu.
                        • glasscraft Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 22:17
                          Profesjonalne sa pielegniarki w mojej klinice. Trzymaja za reke jak na skanie stymulacja nie daje takich rezultatow jak by sie chcialo.... i sa pod telefonem jak sie zle dzieje...

                          Bardzo bym chciala wiedziec, jak zajmujesz sie tematem ale "posrednio"... wydajesz leki w szpitalnej aptece i nie masz pojecia o wyobrazeniu?
                          • przeciwcialo Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 22:25
                            Oprócz lekarzy i pielegniarek jest jeszcze sporo ludzi współdziałających przy leczeniu niepłodności.
                            • glasscraft Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 22:34
                              Owszem... embriolog, aptekarz wydajacy leki, kasjerzy pobierajacy oplaty za ivf... ktorym generalnie moze wisiec emocje, bo widza Cie raz i tyle, nie wiedza czy sie udalo czy nie i ile razy przez ten sam mlyn sie przechodzi...
                  • przeciwcialo Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 20:27

                    > i na tej podstawie wiemy, jak niskie pobudki kierują parami poddającymi się tem
                    > u zabiegowi
                    > LOL
                    O co ci chodzi?
            • glasscraft Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 14:36
              Tak sobie gdybasz, czy moze to oficjalne badanie statystyczne?
              Poza tym, zestawianie poczecia w wyniku IVF i gwaltu jest.... nawet nie to, ze nie na miejscu, tylko po prostu glupie. Chcesz porownywac cos, co jest jedna wielka tragedia dla kobiety z wydarzeniem, na ktore pary czekaja latami i moze gdyby nie ivf nigdy by sie im nie przydarzylo? Zastanow sie co piszesz...
              • przeciwcialo Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 15:09
                Wiem co piszę, w naszym społeczeństwie IVF ma opinie jaka ma. W małych srodowiskach sytuacja wygląda ciut inaczej niż w stolicy.
            • pszczolaasia Re: Moja Mama (80) i in vitro 08.12.10, 10:14
              a Ty masz jakeis dane statystyczne na ten temat?
        • sofi75 przeciwcialo 07.12.10, 14:00
          Naprawdę uważasz że dzieci poczęte naturalnie sa mniej ważne dla rodziców niz t
          > e z in vitro?

          a pokaz mi, gdzie ktos cos takiego napisal? (sorry, ale bardzo nie lubie demagogicznego przekrecania czyich wypowiedzi).

          Natomiast jesli chodzi o prawdy obiektywne:
          tak - badania mowia, ze rodzice po dlugotrwalym leczeniu nieplodnosci maja zupelnie inne podejscie do swoich dzieci. Czy to roznica na plus? Moim zdaniem nie, bo charakteryzuje sie duza nadopiekunczoscia, a ta jak wiadomo moze z dzieciakow zrobic emocjonalne kaleki w zyciu doroslym. Ale to tak gwoli Twojego demagogicznego pytania.
          • przeciwcialo Re: przeciwcialo 07.12.10, 14:31
            Jak inaczej mozna odczytac słowa Inhelminy " Wiadomo,ze co zdobyte z przeszkodami ( dziecko z ivf- dopisek mój) się ceni, a co "zwyczajne" ( poczęte naturalnie i bez przeszkód dziecko- przyp. mój)- mniej ?
            Jak dziecko może byc mniej cenne lub bardziej cenne?
            • sofi75 Re: przeciwcialo 07.12.10, 14:34
              Jak inaczej mozna odczytac słowa Inhelminy?

              Tak wlasnie jak Ty odczytalas, czyli histerycznie.
              • przeciwcialo Re: przeciwcialo 07.12.10, 15:09
                Taaaa....
    • a.va Re: Moja Mama (80) i in vitro 06.12.10, 11:23
      Już wiem, po kim twoja mama ma taką mądrą córkę smile Bardzo lubię cię czytać, a, jak widać, twoją mamę czytałoby mi się z równą przyjemnością.
      Zgadzam się, powołanie na świat dziecka tradycyjną metodą wink to sama przyjemność, IV to nieporównywalnie większe poświęcenie.
      • nangaparbat3 Re: Moja Mama (80) i in vitro 06.12.10, 21:37
        jeszcze nie znasz wnuczki czyli corki smile
    • mamakrzysia4 Re: Moja Mama (80) i in vitro 06.12.10, 15:48
      bardzo mądra wypowiedz
    • iuscogens Re: Moja Mama (80) i in vitro 07.12.10, 22:09
      nangaparbat3 napisała:

      > Nie chcę wszczynać dyskusji kolejnej o poczętych, tylko pochwalić sie matką, z
      > której co dzień jestem bardziej dumna.
      > Otóż wygłosiła coś takiego:
      > To wyjątkowa perfidia mówić, że dzieci z in vitro są poczęte bez miłości. Właśc
      > ie miłości trzeba, żeby przejść przez to wszystko - za to zwyczajnie spłodzone
      > dzieci są po prostu efektem ubocznym przyjemności.

      Potrzeba miłości, żeby poradzić sobie z problemem niepłodności, z cała procedurą, z badaniami, in vitro nie jest tu żadnym wyjątkiem. a dziecko tradycyjne jako efekt uboczny przyjemności to dość nietrafione porównanie, ale rozumiem co twoja mama miała na myśli.
      niemniej myślę, ze jak ktoś długo stara się o dziecko metodą tradycyjną, to po pewnym czasie seks wcale nie musi być przyjemny. psychika się zafiksowuje na dziecku, a seks jest tylko drogą do celu.
      pomiędzy naturalnie poczętym dzieckiem a in vitro jest całe spectrum sytuacji, które też wymagają od rodziców miłości i poświęcenia.
      • mirmunn Re: Moja Mama (80) i in vitro 06.01.11, 19:52
        Mama - chapeau -bas!
        niniejszym przyznaję Jej drugiego Nobla w temacie IV smile

        mam nadzieję, że inni też w końcu znormalnieją w tej kwestii sad
        bo większość opinii o in vitro, które się czyta w Polsce, jest żenująca
    • mamaemmy Re: Moja Mama (80) i in vitro 06.01.11, 20:24
      nangaparbat3 napisała:

      > Otóż wygłosiła coś takiego:
      > To wyjątkowa perfidia mówić, że dzieci z in vitro są poczęte bez miłości. Właśc
      > ie miłości trzeba, żeby przejść przez to wszystko - za to zwyczajnie spłodzone
      > dzieci są po prostu efektem ubocznym przyjemności.

      święte słowa!Byłabym wulgarna,chcąc dokladnie rozwinąc to zdanie tongue_out,ale może nie wypada.
      Gratuluje mamysmile)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka