Dodaj do ulubionych

Ona tak bardzo się stara

23.12.10, 12:55
mon-dieu.blog.onet.pl/
Onet linkował na głównej, skusiłam się i przeczytałam wpis o prezentach, a potem resztę. Rozpaczliwie smutny blog, rozpaczliwie smutna dziewczyna w końcówce wpadkowej ciąży, która uparcie stara się robić dobrą minę do bardzo złej gry. Klasyczny przykład "tej-która-się-stara": pierwsza wyznaje miłość, adoruje, dba o przyjemności i relaks pana, marzy o ślubie ale znosi odrzucenie, ma nieustającą nadzieję i nic, nic fajnego, pozytywnego, ciepłego nie otrzymuje w zamian. Młodziutka jeszcze jest i tak rozpaczliwie się łudzi, usprawiedliwa faceta, przywołuje dawne czasy etc. Chce być idealna, żeby on docenił, pochwalił i wciąż daje szanse.
Nie trzeba być wróżką, żeby wiedzieć, że będzie miała dziewczyna przerąbane w życiu. Ona niby już wie, ale jeszcze się łudzi.
Obserwuj wątek
    • miaowi Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 13:16
      Też się tak kiedyś starałam, jak byłaam młoda i głupia. Teraz nie ma mowy. Zrobilam się cyniczna zgorzkniała i złośliwa i nie staram się nawet jak ktoś na to zasługuje.
    • ciociacesia ale to sie nie bierze z powietrza przeciez 23.12.10, 13:18
      ktos ja tak ukształtowal ze nie wie sama z siebie ze jest fajna, ze potrzebuje sie starac i potrzebuje znajdowac potwierdzenie swojej wartosci i fajnosci w oczach tego wybranka, w sumie jak sie trafi z wybrankiem to nawet nie jest zle, gorzej jak padnie na buca albo goscia z solidnymi zadatkami na buca ktory w roli buca sie odnajdzie
      • triss_merigold6 Właśnie nie jestem pewna 23.12.10, 13:31
        No właśnie nie jestem pewna czy ktoś ją tak ukształtował, czy to spadek po rodzicach i ich wzorcach czy po prostu KULTUROWO wzmacniane w tym kraju postawy i tkanie iluzji przez młodą, wrażliwą i zwyczajnie dobrą, troskliwą dziewczynę.
        Nie sądzę, żeby z domu wyniosła to gorące pragnienie pochwalenia się nawet udawanym, kupionym przez siebie, pierścionkiem pseudo zaręczynowym. Zobacz, ona nawet nie tupie, nie żąda niczego dla siebie, nie wymaga, gdzieś napisała, że jest facet wie na 100%, że nigdy by go nie poprosiła o drogą rzecz (o ten pierścionek chodziło).
        • ciociacesia moze i masz racje 23.12.10, 14:25
          patrze przez pryzmat osoby z chronicznym brakiem siebie i brakiem wiary we wlasna wartosc i czasem probuje dociec skad mi sie to wzielo...
        • anorektycznazdzira Re: Właśnie nie jestem pewna 23.12.10, 15:46
          taktaktak,
          bardzo potwierdzam: wzmacnianie kulturowe jest w Polszy potężne. Na pewnym etapie życia potrafi zrobić więcej niż wzorce rodzinne, które mogą sobie być całkiem niezłe. Zestaw mitów o tym, jaka jest "prawdziwa" kobieta rozwala emocjonalnie kolejne pokolenia wrażliwych i dobrych dziewczyn, które niszczą życie sobie, a często i swoim dzieciom, próbując wypełnić listę idiotycznych, cynicznych, cwaniackich żądań.
    • cherry.coke Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 13:24
      Przeczytalam pare postow. No i buc bucem, ale z taka tendencja do cierpietnictwa i wpatrywania sie we wlasny pepek (tak, wiem, ciaza, ale bez przesady) to bucow sie pewnie przyciaga jak magnes, bo wiedza, ze beda mieli uzywanie i chetna ofiare. Rodzina to jej sie powinna zrzucic na konstruktywna terapie, zanim w to wszystko wejdzie jeszcze biedne dziecko.
    • morgen_stern Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 13:25
      Klasyczny syndrom miłej dziewczyny i cierpiętnicy w jednym. Najlepszy sposób do odstraszenia faceta na zawsze.
      • triss_merigold6 Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 13:33
        Może przez ciążę, ale zrobiło mi się jej strasznie żal. Ona tak bardzo nie żąda niczego dla siebie, nawet minimum przyzwoitego zachowanie, jakieś ochłapy ją cieszą i chwali się nimi sama przed sobą i otoczeniem udając.
    • lilly_about Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 13:26
      Bo to ona jedna? Pełno takich dookoła. Ale czy ona jest nieszczęśliwa? Ona chyba lubi po prostu cierpiec i tak zyc.
    • methinks Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 13:42
      Podejrzanie dobrze pisze...
    • purpurowa_komnata Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 13:54
      Może to jedynie konwencja...żeby się dobrze czytało.
      Jednak wiem jedno. Jest sporo takich dobrych, uczynnych dziewczyn, które się nie nauczyły lub ktoś się o to postarał, żeby tego nie umiały,że w życiu należy im się to co najlepsze,że prezent dla nich to nie jest fanaberia, że w związku trzeba też brać -a nie tylko dawać,że ich zdanie i uczucia też są ważne itp.
    • panna.w.paski Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 14:14
      Straszne, nie wierzę w to, co czytam.
      Panie Boże spraw, żeby moja nastoletnia siostra i ewentualne córki nie miały podobnej postawy w życiu...a ja ze swojej strony zrobię wszystko, co się da, żeby tak nie było.
    • bri Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 14:24
      Co za absurd, marzy o prezentach od niego i uwielbia robić mu prezenty, ale sama proponuje, żeby z tego zwyczaju zrezygnować. On przystaje na jej prośbę, więc ona się smuci. Po prostu poradnik z przykładami: Jak być nieszczęśliwą w związku. Zasada pierwsza: proś go o to, czego nie chcesz.
    • hexella Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 15:16
      no więc jeśli te historie sa prawdziwe, to az dziw bierze, bo dziewczyna wydaje sie bardzo inteligentna i jako taka, powinna wiedzieć, że kotka mozna zagłaskać na śmierć. Tymczasem cierpi sobie skrycie i pozwala skakać po głowie wpisując się na własne życzenie w rolę matki polki bolesnej. może to hormony ciążowe i wkrótce jej przejdzie, bo ma sie straszną ochotę potrząsnąć dziewczęciem obficie.
    • crises Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 15:27
      Czytając historię o tym, jak to panna sama chce sobie kupić pierścionek, żeby udawać przed znajomymi, że to zaręczynowy, aż się sama zastanawiałam, czy się poryczeć z żalu, czy się solidnie wk..wić, że takie idiotki chodzą po ziemi.
    • tully.makker Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 15:34
      Przypomina mi sie zona Kossaka (Wojciecha) ktora najpierw kilkakrotnie nie przyjela jego oswiadczyn - zeby mnie bardziej szanowal, jak powiedziala corkom, a potem gdy po wielu latach zwiazku pan zauroczyl sie inna dama, powiedzial krotko - albo ona albo ja. No i zgadnijcie, kogo wybral...
      Ale zycia nikt juz kobiet od dawna, dawna nie uczy. Tzn, zycie uczy. Kopami w dupe.
      • mozambique Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 23:58
        a W.Kossak przez cale swoje dlugie zycie te ukochana zone zdradzal ile wlezie, utzrymywal jednosczesnei kilka kochanek przez kilkadziesiat lat , o czym zona doskonale wiedziala

        ale ze byla calkowieci od neigo uzaleniona finansowo to nie fikala tylko podąsala sie troche a pan mąz przepraszal, kupowal nowe foutro, taktownie kochanke oddalał... i bral nastepną

        nei wiem czy mazlenstow KOssaków nalezy tu dawac za wzór
    • anorektycznazdzira Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 15:42
      jakaś masakrauncertain
      Jak czytam takie opisy dłużej niż kwadrans to się dołuję.
      Może dlatego, że dawno temu na poziomie mentalnym funkcjonowałam podobnie.
      Może dlatego, że to na dłuższą metę nudne. A na krótszą nielogiczne. tongue_out
      • verdana Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 15:50
        Primo - nie wierze , dla mnie to kreacja, nie relacja.
        Secundo - jesli to jednak jest prawda, to wcale mi dziewczyny nie żal. Ona funkcjonuje w swiecie, gdzie warunkiem powodzenia jest bycie idealną. Wydaje mi sie, mimo wszystko, ze z jej bloga przebija porazające poczucie wyższości - ona jest biedna, uciśniona, ale jakaż lepsza od wszystkich, anioł wcielony. Te "noszone na rękach" dziewczyny jakos tak ani ladne, ani madre - w przeciwieństwie do autorki. Ona jest idealna, tylko to jakoś "nic nie daje" - nie dlatego,z e to głupie, tylko dlatego, ze inni nie potrafią docenić. Cóż, ja tam sie innym nie dziwię, dziewczyna w zyciu codziennym jest prawdopodobnie nie do zniesienia. Mnie to zakrawa na tzw. "bierną agresję". Ma nawet juz pretencje do partnera, ze nie zajmie się dzieckiem, JESLI dziecko będzie chore...
        • crises Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 15:54
          > Primo - nie wierze , dla mnie to kreacja, nie relacja.

          Też gdzieś w tyle głowy mi się tli taka cicha nadzieja.
    • chicarica Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 15:57
      Tak się kończy wychowywanie kobiet na merdające ogonkiem stworzonka.
    • asfo Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 19:39
      Przeczytałam o kopytkach.
      Jak się gotuje obiad, to się pilnuje garów, a nie biega po całym domu. ;->
      Nic dziwnego że nie wyszło. ;->
    • claudel6 Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 20:19
      ten fragment o prezentach jest cholernie smutny...może dlatego, ze dla mnie wewnetrzna potrzeba dawania prezentów osobie ukochanej to jest miernik uczuć.
      dziewczyna tkwi w związku na siłę, niekochana już na wstępie i juz za moment będzie ledwo tolerowana przez jasnie pana (może juz jest?), a w końcu zneinawidzona jako zawalidroga do jego realizacji zyciowej.
      może w ramach czynu społecznego powinnismy wysłac jej książkę "Dlaczego mężczyżni kochają zołzy"?
      • verdana Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 20:27
        Czym bardziej czytam, tym bardziej mam watpliwosci. Taka potulna, zahukana, "przepraszam, ze żyję" dziewczyna jednoczesnie pisze bloga, gdzie najwyraźniej opisuje pana i wladcę jako potwora? Nie pasuje, powinna cierpieć w milczeniu i być przy tym wszystkim lojalną, cichą kobietką.
        A tu kazdy widzi, jakoa to ona dobra i uciśniona, a facet, ktoremu pylki spod nóg wymiata - niewdzięcznki, cham i lobuz.
        Takich rzeczy autentyczna święta niewinna ciężarna matka-Polska moze napisac w pamiętniczku, a nie podawać do publicznej wiadomosci, także znajomym owego pana.
        • joanna35 Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 22:13
          Miałam zamiar odpowiedź na Twój poprzedni post, że znam taką jedną wypisz wymaluj, ale po przeczytaniu tego postu dochodze do wniosku, że możesz mieć rację - ja od tej mojej znajomej przez trzynascie lat jej małżeństwa nie słyszałam słowa skargi na męża, a wręcz przeciwnie ich związek jawił mi się jako prawdziwie partnerski i udany. Dopiero jak przestał się kryć ze zdradami znajoma otworzyła swoją wątrobę i wylała nagromadzoną tam przez lata żółć, ale co z tego, w lutym ma drugą sprawę rozwodową, a wczoraj mi powiedziała, ze ona go kocha i (ponieważ przez parę dni było dorze, a pan był w domu a nie u kochanki)miała nadzieję, że on da jej prezent pod choinkę w postaci propozycji wycofania się ze sprawy i pozostania razem. 7 lat zdrad, znecania sie fizycznego i psychicznego.

          A jednak znam taką osobęsmile - moją "osobistą" ciotkę, która wprawdzie nie pisze bloga, ale nie przepuści zadnej okazji, żeby obsmarować wujkowi doopę właśnie w takim tonie - patrzcie jak ja się staram, jaka jestem wspaniała, ile robie w ogóle i dla niego i ile muszę znosić, a on.....I cała rodzina, łacznie z jej własnymi dziećmi(pranie mózgu?) szczerze ciotuni współczuje i ubolewa nad jej cięzkim losem.
          Myślałam, ze to już gatunek na wymarciu, bo moja ciotka ma 69lat(gierki uprawia od 50).
    • karra-mia Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 20:28
      przerypane w życiu to będzie miało jej dziecko, bo będzie od "malego" patrzeć na umęczoną matkę, na cierpiętnice, której nikt nie kocha i nikt nie lubi i tylko on/ona jej został/a i nigdy nie może opuścicsad i to jest smutne.
    • vibe-b Re: Ona tak bardzo się stara 23.12.10, 22:27
      Czemu ona sie juz kladzie do grobu?
      Jej podstawowy blad to patrzenie wstecz z projekcja "nic mnie dobrego juz nie spotka".
      Fakt, postawila na kiepskiego konia, ale qrde, nie ona jedna, i w koncu gdzies sie tego zycia trzeba nauczyc. Ale ona o tym jeszcze nie wie, a gdyby jej ktos powiedzial- nie uwierzylaby.
    • dziewczyna-szamana Re: Ona tak bardzo się stara 24.12.10, 01:41
      Przykry ten blog. Dużo wpisów na tym forum, że sama sobie winna, że cierpi, że robi z siebie ofiarę itp.
      sama byłam w takim związku (pewne sytuacje z tego bloga, jakbym czytała o sobie). I ciężko się z czegos takiego wyplątać.

      Przechodzilam identyczne fazy jak ona. Wiadomo, najpierw nie widzi się wielu rzeczy. Potem klapki spadają z oczu i człowiek widzi, jak bardzo ta druga osoba cię rani. i wreszcie miłość zamienia się w uzaleznienie. Nie kochasz już go, bo wiesz jak cię krzywdzi, ale mimo wszystko chcesz z nim byc (to jest niestety chore... ale tak jest). Ja na szczęście zebrałam się i zerwalam. Jest mi bez niego lepiej... odzyłam. Ale sama decyzja o zerwaniu takiego związku jest bardzo ciężka. Dziewczyna jest już w tej fazie, że spadły klapki z oczu i widzi co ją boli. Tylko jeszcze nie potrafi podjąć tej decyzji, żeby odejść.

      też byłam w identycznym związku z podobnym burakiem - też się starałam, ja zapewniałam rozrywki, ja adorowałam, ja wyciągałam ręke na zgodę. I ja planowalam ślub, podczas gdy burak na wszystko się wypiął. znam z autopsji jakie to uczucie, jak marzysz o zaręczynach, podczas gdy burak ma to w d... Jak chcesz mu zrobić śniadanie, a on ci z tekstem że źle smarujesz kanapke masłem. Jak kupujesz mu portfel w prezencie, a on zamiast podziękować i ucieszyć się, każe ci jechać wymieniać na inny, bo mu się dokumenty nie mieszczą... A ty się na to godzisz, bo go kochasz.

      To jest paradoks kobiecej duszy - wiesz że on się nie zmieni, a łudzisz się, że moze jednak... I niestety, niektóre młode dziewczyny mają skłonności do idealizowania, zaciskania zębów itp.

      na szczęście u mnie w porę pojawił się bunt. dlaczego mam się dawać tak traktowac? Miłość sie wypaliła, pojawiła się nienawiść. stopniowo dojrzewała we mnie decyzja o zakończeniu tego. I zakończyłam. Jestem sama i... jestem szczęśliwa...

      Bardzo chciałabym, zeby ta dziewczyna podjęła podobną do mnie decyzję i trafiła na kogoś normalnego.
      • maghdalena33 Re: Ona tak bardzo się stara 24.12.10, 09:59
        Przeczytałam ten blog i faktycznie jest smutny. Przebija przez niego totalna beznadziejność tylko..wg mnie dziewczyna sama sobie jest winna.
        Po pierwsze jak napisała, że gdy poznała tego buca to ona właśnie pierwsza powiedziała mu, że go kocha. To Ona pierwsza zaciągnęła go do łóżka. To ona budowała ten związek a facet?
        Czy on musiał kiedyś o coś się starać? Dziewczyna podsuwała mu wszystko jak na tacy. Usiłuje za wszelką cenę zbudować udany związek. Stworzyła sobie jakąś iluzję i próbuje tego pańcia dopasować do niej.

        Fakt chce rzeczy prostych i normalnych takich jakie są w normalnych związkach tylko czy ten gość chce z nią stworzyć udany związek?
        Czy kiedykolwiek traktował ją poważnie? Jak faktycznie "swoją" dziewczynę czy jako przygodę?
        Nagle ta "przygoda" zachodzi w ciążę i chce czegoś czego on nie ma ochoty dawać.

        Broń boże nie usprawiedliwiam gościa. Umiał zrobić dziecko, więc czas najwyższy ogarnąć się i wziąć odpowiedzialność za nią i za dziecko.
        Czas najwyższy aby i ona przejrzała na oczy i zaczęła czegoś wymagać.
        Niemniej szkoda mi jej.

        Jak dużo chodzi takich dziewczyn które próbują z gołębi zrobić orły, ciągle wierząc, że jak będą wystarczająco dobre to facet je pokocha i stworzy z nimi rodzinę?
    • vibe-b Re: Ona tak bardzo się stara 24.12.10, 10:26
      Przeczytalam calosc i przyszpililo mnie zdumienie, ze inteligencja nie oznacza z automatu madrosci zyciowej - bardzo jaskrawie to widac w tym blogu. O ile wiekszosc ludzi popelnia bledy z glupoty ("glupi bylem ze to zrobilem, gdzie ja mialem oczy" etc) o tyle ona oczy ma szeroko otwarte, doskonale sobie zdaje sprawe ze pakuje sie w kanal i ...dobrze jej z tym? I znow- wiekszosc kobiet zakochanych w swoich mezczyznach idealizuje ich i nie widzi wad. Ona- doskonale sobie zdaje z wad sprawe, nie jest zaslepiona a jednak "tak bardzo go kocha". Nie umiem znalezc innego wytlumaczenia jak tylko przerazliwie niskie poczucie wlasnej wartosci.
    • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Ona tak bardzo się stara 24.12.10, 13:06
      Ten zwiazek to bedzie masakra o ile obydwoje nie dorosna. Ona powinna zostawic swoje fantazje, chlop jest jaki jest. Ugotowal? Dla mnie to byloby super, moze by zaczal gotowac czesciej, tymbardziej ze ona nie lubi i nie potrafi. Doprasza sie o pierscionek? Po co - przeciez w kazdym wpisie jest o tym jaki on jest paskudny.
      Oni obydwoje sa dziecinni. Bycmoze jego spojrzenie na ich sytuacje wyostrzylo by obraz na niekorzysc autorki bloga. Ona dziala po omacku, w panice jakiejs chce cos wszystkim naokolo udowodnic, pokazac, i tam kieruje energie, zamiast na dzialania tam gdzie realnie mozna cos zrobic. Nie wiem, poobserwowac czy facet rokuje na dobrego ojca i partnera. A nie domagac sie zareczyn. On jak to mlody chlopak ma gdzies to sprzatanie, poswiecanie sie itd. nie rozumie o co jej chodzi. Ona gorzknieje bo nie pochwali, nie docenil, bo on sobie wychodzi (ale ona nie powie "nie" bo chce pokazac ze jest ponnad to), bo ma hobby, bo idzie na studia, bo jest nie taki jakby chciala generalnie. I tak sobie nakrecaja spiralke zlosliwosci, zagryweczek z piaskownicy (ty mnie nie pochwaliles to ja ciebie tez, i foch do tego).
      Przyczepie sie tutaj do autorki bloga ale, podobnie zreszta jak ktos tu zauwazyl powyzej, rowniez zwrocilam uwage na to, ze inne to nie tak ladne i madre a ich faceci sie dla nich staraja. Ona buduje w glowie jakis iluzoryczny obraz rodziny i dazy do tego zamiast budowac na tym co jest tu i teraz. Poczucie wyzszosci przeplata sie poczuciem wpakowania sie w kanal.
      Na bank sa bardzo mlodzi i niegotowi do zalozenia rodziny.
      Opisuje go jako maniaka jakiegos, psychopate, i ok, moze tak byc. Tylko po co chce slubu z nim? Zeby bylo jeszcze gorzej? Rownie dobrze ona moze byc rozemocjonowana (hormony) i mu zasadza focha o wszystko, kazdy gest i slowo ktore analizuje na tysiac sposobow, i obraza sie bez slowa wytlumaczenia co jej nie odpowiada i dlaczego a wszystko okrasza wyuczonym usmieszkiem pod tytulem popatrzcie na mnie wszyscy jaka jestem twrdzielka i znosze potwora.
      Czy naprawde tak trudno powiedziec mu, sluchaj moglbys wychodzic mniej bo zle sie czuje sama? A na te nieszczesne kopytka, wystarczylo powiedziec przeciez wiesz ze nie umiem gotowac. Nie otrujemy sie przeciez. Mozna powiedziec wiesz co zebralam pranie i odkurzylam ale moglbys umyc lazienke bo mi ciezko no i nie chce wdychac chemikaliow w ciazy? Czy naprawde on by nie zrozumial? Oni nie sa gotowi na zwiazek, na dziecko tym bardziej. W zwiazku nalezy sobie czasem ustepowac, przymknac oczy, ugryzc sie w jezyk. Jest w ciazy, ktorej nie planowali, mieszkaja razem bo zmusila ich sytuacja. A ona najchetniej planowalaby wybor sukienki slubnej - to nie jest najwazniejsze teraz. Pasowaloby sie zgrac, nauczyc dogadywac, funkcjonowac razem, a nie dokopywac sobie nawzajem jak male dzieci.
      Nie uwazam ze on jest w porzadku, tylko tyle ze relacja jest bardzo jednostronna. Gdybym byla tym chlopakiem, rowniez nie chcialabym zareczyn. Z prostego powodu. Bo jest zle.
    • twinmama76 Re: Ona tak bardzo się stara 24.12.10, 13:21
      I oto jest obraz młodej kobiety wkrótce rodzącej, której partner wraca za dwie godziny do domu. Bohaterka chce oczywiście sprawić radość partnerowi i być docenioną, toteż gdy tylko On zatrzaśnie za sobą drzwi, Ona rusza do boju. Ma niewiele czasu, a chce posprzątać i ugotować dobry obiad. Pędem biegnie do piwnicy po wór ziemniaków, po czym na prędko szoruje je i wrzuca do wody. Ale każda minuta jest cenna, więc biegnie do łazienki i zaczyna szorować... najpierw tradycyjnie sedes, a potem "przechodzi" na zlew. Czuje, że brzuch zaczyna się stawiać, ale stara się dokończyć jak najdokładniej mycie, wycieranie na mokro, wycieranie na sucho. Wraca na moment do kuchni, by zobaczyć jak ma się sprawa ziemniakami. Twarde, więc zaczyna sprzątać wannę. W tym momencie brzuch już boli niesamowicie, więc kosmetyki układa na siedząco. Jeszcze chociaż półkę, kosz na śmieci, wagę i pralkę umyć. Na lustro nie ma czasu, bo to około 20 minut. Ziemniaki gotowe, trzeba je teraz obrać i ostudzić. Obieranie w wielkim pośpiechu i na siedząco, bo nie jest w stanie się wyprostować. Długo to zajęło, dłużej niż planowała. Podczas studzenia ich na podwórku, poukłada brudne pranie i worki w łazience. A jeszcze zostało całe mieszkanie! Złapała za odkurzacz i w półzgięciu odkurzyła dokładnie wszystkie pokoje. Zebrała czyste pranie, poukładała w szafie, sprzątnęła Jego bałagan ze stołu, posegregowała w pudełkach sprzęty elektroniczne, dokumenty, papiery i artykuły papiernicze. Powyrzucała wszystkie śmieci, papierki po ciastkach, puste kartony, butelki. Powkładała do zmywarki brudne naczynia, niektóre umyła. Powycierała kurze na stołach, krzesłach szafkach i regałach, poskładała pościel w kostkę i poszła do kuchni, by okiełznać maszynę do mielenia. Zaczęła też rozmrażać mięso, bo przecież mężczyzna nie lubi bezmięsnych potraw, więc ucieszy się jak dostanie coś konkretnego. Tak - na pewno się ucieszy. Przyszedł On. Rozsiadł się przy komputerze, a Ona próbowała dokończyć w pośpiechu to, czego nie zdołała zrobić w przeciągu tych dwóch godzin. Poważny kryzys fizycznego zmęczenia przyszedł podczas ugniatania ciasta. Myślała, że rozpłacze się i rzuci to w cholerę, ale resztkami sił ugniotła je do końca i zaczęła formować kopytka. Podszedł On, z miną, jak zawsze w tych momentach, zarozumiałego i kpiącego wieszcza i stwierdził, że źle to robi. Na to Ona, że robi tak jak jest w książce kucharskiej napisane - dokładnie krok po kroku. Wiedziała, że zaraz się zacznie i wcale nie myliła się. "Ale U MNIE W DOMU CAŁE ŻYCIE ROBI SIĘ INACZEJ". Potulnie więc zaczęła robić jak Pan przykazał. Spytał ją a co z zasmażką. Ona oczywiście chciała zrobić i zasmażkę do tego, ale gdy powiedział to takim oczekującym i niemiłym tonem odpowiedziała, że zasmażki nie będzie, bo wystarczy mięso do tego. Na co On się obruszył, że jak to bez zasmażki?! U NIEGO W DOMU ZAWSZE JE SIĘ KOPYTKA Z ZASMAŻKĄ. "A u mnie kopytka je się z sałatką i mięsem, więc Ty sobie zrób zasmażkę i jedz same, a ja zjem z kotletem mielonym i surówką." I w tym momencie entuzjazm z robienia czegokolwiek ukochanej osobie opadł zupełnie i przestało jej zależeć. Usiadła, a raczej padnięta klapnęła na twarde krzesło i oparła głowę na ramionach. Kompletnie nie rozumiała dlaczego znów tak bardzo chciała sprawić Mu przyjemność, tak cieszyła się na samą myśl i uganiała się mokra ze zmęczenia, a On po raz kolejny zmieszał ją z błotem. Ból nóg i pleców zaczął doskwierać ze zdwojoną siłą. Ręce piekły od detergentów, a brzuch buntował się skurczami. Myślała tak siedząc i czekając na ugotowanie kopytek, czy On w ogóle wyobraził sobie przez moment ile ona odwaliła roboty w domu. Ciekawe czy przeszło Mu przez myśl, że ma nakaz ze szpitala bezwzględnego leżenia przez najbliższych kilka tygodni.

      człowiek chce sie zrelaksować po lataniu ze szmatą, a tu takie coś wrrrr

      Jeżeli to laska jest prawdziwa (cały czas sie łudzę, że to onetowa kreacja), to jest q..wa debilką.
      .... I masz, takie ładne postanowienie adwentowe (nie klnij) diabli wzięli.....
      • twinmama76 AAAAA!!! 24.12.10, 13:23
        Grzecznie ściągnęłam brudne, domowe dresy, założyłam eleganckie spodnie, bluzkę, zamknęłam się w łazience rycząc niemiłosiernie, uczesałam się, przyozdobiłam obficie biżuterią i powiedziałam sobie w duchy "hej, Marianno, nie możesz płakać, ciesz się, że chce Cię choć raz gdzieś zabrać, udawaj więc, że wszystko gra i daj Mu szansę".


        @##$%^&^%$##$^&&
        nie, ona nie może byc prawdziwa
        • ledzeppelin3 Re: AAAAA!!! 24.12.10, 13:56
          Ofiara i jej kat
          Układ dość powszechny, szczególnie w Polsce
          No i w końcu święta idą, trzeba WYBACZAĆ OPRAWCOM
          To dla ofiary woda na jej młyn
          Tylko dzieci szkoda, to będą kolejne ofiary/kaci, w zależności od układu...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka