Dodaj do ulubionych

Znów o Sztuce....

07.01.11, 19:07
Ok, wczoraj nabijałyśmy się z bohomazów o Smoleńsku. Ale... No, powiedzcie szczerze, czy sztuka współczesna do Was przemawia? Na przykład takie coś, z artykułu w TS dowiedziałam się, że to sztuka przez duże S
www.artinfo.pl/?pid=galleries&sp=offers&sartist=10560&id=36099&lng=1 , albo takie www.artinfo.pl/?pid=galleries&sp=offers&sgallery=10560&id=30686&lng=1

Ja, powiem szczerze, w życiu nie powiesiłabym na ścianie czegoś takiego, dla mnie to jest wstrętne i zbliżone do aktów smoleńskich. Ciekawa jestem kim są osoby, które płacą 98000zł za takie brzydactwo. Co Was w tym urzeka? Pytam serio, może jest coś, czego jako kompletny laik nie dostrzegam, nie doceniam... Podobne ambiwalentne odczucia mam, kiedy oglądam magazyny o wystroju wnętrz, gdzie w co drugim mieszkaniu wiszą jakieś "dzieła" w stylu pokazanym w linkach powyżej, obowiązkowo malowane przez panią domu lub "zaprzyjaźnionych artystów". Nazwijcie mnie prościuchem bez gustu (co mi tam!), ale już wolę kupić sobie fotkę w antyramie w Ikei smile
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 19:14
      Sztuka nowoczesna to szerokie pojęcie. I naprawdę nie każdy musi to lubić smile
      Poza tym uważam, że dobra sztuka to nie tylko taka, która się "podoba". Dobra sztuka coś w nas porusza, zmusza do myślenia, dyskusji, odmiennego spojrzenia, wyrywa z utartych kolein. Czasem daje mocnego kopa w dupę smile
      • kosher_ninja Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 19:42
        >Poza tym uważam, że dobra sztuka to nie tylko taka, która się "podoba"

        No właśnie - dobra sztuka to nie taka, którą koniecznie można powiesić w pokoju dziecinnym. Większości tego, co do mnie naprawdę trafia, w życiu nie chciałabym mieć w mieszkaniu. I nawet nie mogłabym. Kiedyś spędziłam kilka godzin przy tym (czwarte zdjęcie od góry):
        www.wiadomosci24.pl/artykul/szczegolne_miejsca_idee_do_zamieszkania_kolekcja_sztuki_34466.html?id_komentarz=52630&ocena=plus
      • memphis90 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 19:58
        No ok. Kupuję poruszanie i wyrywanie z kolein. Niemniej jednak na ścianie chciałabym mieć coś banalnie ładnego, co pasuje do wystroju smile
        • morgen_stern Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 20:03
          No to wieszaj sobie tę Ikeę, czy ktoś ci broni? smile
          • memphis90 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 20:53
            Ano nie, nie broni, świat jest duży, znajdzie się w nim miejsce i dla Ikei i dla wielbicieli tego, co we mnie wywołuje dreszcze smile Ale naprawdę byłam ciekawa... Tak jak nigdy nie fascynowałam się modą, ale kiedyś przeczytałam tekst osoby, która się na niej znała- znała, czyli odszukiwała inspiracje, zapożyczenia itd. I ciekawie potrafiła o tym napisać. Dalej mnie to nie pociąga i modę postrzegam "to ładne powiemy, to nie", ale rozumiem już co niektórych tak w tym fascynuje. A tu zaciekawiło mnie, czy bardziej Wam się to podoba w sensie estetycznym czy też widzicie w tym coś, o czym ja nie mam pojęcia. Właśnie- te inspiracje, zapożyczenia. Zabawę perspektywą i kolorem w obrazach geometrycznych, jak je nazywam.

            Zaczęłam sobie googlać różne rzeczy i wyszło mi, że to, co lubię, to impresjonizm, szkoła holenderska i Caravaggio. No! smile
        • burza4 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 22:35
          memphis90 napisała:

          > No ok. Kupuję poruszanie i wyrywanie z kolein. Niemniej jednak na ścianie chcia
          > łabym mieć coś banalnie ładnego, co pasuje do wystroju smile

          Jelenie na rykowisku?tongue_out

          Na serio - Nowosielskiego cenię, choć nie wszystkie jego obrazy mi się podobają, to wypracował charakterystyczny styl. Marka sama w sobie. Zresztą, jego obrazy mogą być kupowane jako lokata kapitału, niekoniecznie jako ozdoba.

          Natomiast nie chwytam takich klimatów (cena też jakby mało zachęcająca)
          www.artnewmedia.pl/pl/author/work/xaemp9OLaneUZ5RqiWV:nNvPl9KnXmyjZ2hiZ5Jwl2uWV2R-yNispsRblHmxdg
    • wespuczi Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 19:18
      na zdjeciu niewiele widac - moim zdaniem dosc dalekie od smolenskich bohomazow, tak powiesilabym na scianie - szczegolnie jesli jest jakas ciekawa faktura...
    • kosher_ninja Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 19:28
      Ja się nie nabijam ze sztuki żadnej, bo sama mam gust specyficzny i rozumiem, że gusta są różne. Nowosielskiego bardzo lubię, chociaż akurat gdybym miała kasę, to prędzej kupiłabym coś Juliana Jakuba Ziółkowskiego. Albo Yerkę. Albo Beksińskiego. Czyli od sasa do lasa.

      Nie lubię Chagalla i Picassa. Nie rozumiem popularności Sasnala. Nudzą mnie impresjoniści. Ale świadczy to tylko o tym, że nie znam się na sztuce. I lubię, jak na ścianach wiszą u mnie obrazy namalowane przeze mnie, które dla większości ludzi są koszmarnymi bohomazami. Foty z Ikei to dla mnie za to dno dna.
      • aggy80 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 19:38

        w bliska mi pracownia zajmuje sie renowacjami ram stylowych, ludzie czesto przynosza ciekawe obrazy, kilka fotek tutaj www.facebook.com/#!/pages/Best-Frames/169378936417514
      • gardenia_nowak Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 21:07
        A mnie właśnie Sasnal bardzo przypadł do gustu smile Byłam na wystawie w Zachęcie i strasznie duże wrażenie na mnie zrobił. Ale też nie wiem dlaczego smile
    • naomi19 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 19:34
      Tak, podobają mi się. "Ładne" to nieco szersze pojęcie niż buzia Dody wink
      • memphis90 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 20:01
        Ale czemu od razu Doda? Czy jeśli nie podoba mi się to, co wkleiłam, to muszę być zaraz fanką Dody?
        • naomi19 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 20:36
          Absolutnie nie. Nie twierdzę, że jesteś fanką Dody smile Jednak Doda to wg mnie bardzo ładna dziewczyna- symetryczna twarz, piękne zęby, duży biust, zadbana. Wg mnie to piękno oczywiste. Ładna dziewczyna.
          Jednak to nie jedyna postać piękna. Piękno mżna odnaleźć w rzeczach pozornie dziwnych czy nawet brzydkich.
          To tak jak z historią szatana. Dla jednych jest to uosobienie zła, dla innych uosobienie historii pięknej, nieszczęśliwej i romantycznej.
          Każdy doszukuje się czegoś innego w przedmiotach, historiach.
          • memphis90 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 20:56
            Ok. No to teraz pytanie konkretne. Ten obraz www.artinfo.pl/?pid=galleries&sp=offers&sgallery=10560&id=21315&lng=1
            Co w nim widzisz? Jakie emocje wywołuje? Jakie skojarzenia? Mnie on zwyczajnie przeraża, mam wrażenie, że ta kobieta krzyczy. W całym obrazie widzę tylko tę dziurę ust...
            • shellerka Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 21:11
              ja nie lubię obrazów, czy rzeźb, które sama potrafiłabym namalować, albo zrobić vide ten obraz Nowosielskiego, który kojarzy mi się z lalką do seksu oralnego.
              • naomi19 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 21:24
                ja nie lubię obrazów, czy rzeźb, które sama potrafiłabym namalować, albo zrobić vide ten obraz Nowosielskiego, który kojarzy mi się z lalką do seksu oralnego
                Oj gwiazdeczko smile
                • morgen_stern Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 21:35
                  Shellerka, a ty się tu kurna marnujesz! tongue_out
                  • naomi19 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 21:37
                    Dokładnie, trzeba było robić takie cudeńka, a 200 000zł za 1 obrazek by miała tongue_out
            • gardenia_nowak Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 21:11
              Sztuka nie musi wywoływać tylko przyjemnych odczuć moim zdaniem - tak samo jak film czy książka. Ona ma Cię poruszyć. Moje pierwsze skojarzenie to, że te reflektory ją odzierają z intymności, że ona cierpi, że chciałaby uciec. W minimalistycznym salonie mogłaby wyglądać pięknie. Chociaż zdecydowanie bardziej podobały mi się dwie pierwsze propozycje - były spokojniejsze.
              • naomi19 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 21:31
                Zgadzam się z Tobą. We mnie najsilniejsze wrażenie zrobiły filmy, które są poruszajace, po których nie mogłam spać i te zapadają mi w pamięci np film "Cześć Tereska". Owszem, komedie romantyczne, których akcja dzieje się w pięknych apartamentowcach- miło popatrzeć, ale to nie są te filmy, wywołują we mnie tyle silnych odczuć. Ot, taki przerywnik pomiędzy kolacja a kąpielą smile To samo z obrazami. Są te ładne i przyjemne i te intrygujące smile
                • gardenia_nowak Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 21:42
                  Zdecydowanie. Hardcorowy "Tańcząc w ciemnościach" Larsa von Tiera pamiętam sto razy lepiej niż skądinąd sympatyczne filmiki w rodzaju "Czterech wesel i pogrzebu".
            • naomi19 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 21:22
              No i bardzo dobrze! Jeżeli to wywołuje emocje, to już coś. Nie jest czymś co jest po prostu ładne. Jest czymś, przy czym można usiąść, porozmawiać, pomyśleć. Coś, co wieszamy na ścianie niekoniecznie musi być czarno-biała aleją przez park (ikea) czy kwiatuszkiem na kamieniu(ikea). To może być właśnie taka kobieta, dziwna, smutna, przerażająca, brzydka. Zależy czego szukasz w sztuce. Jeśli szukasz ładnych obrazków nie widzę w tym absolutnie nic złego, tylko sa osoby, które właśnie w jakimś problemie, dziwactwie widzą piękno i chca na to patrzeć codziennie.
              Ja pomijam dzieła za 200 000 zł, bo myślę, że niewiele emam stać na to, ktoś kto kupuje taki obraz robi to dla prestiżu, jest to też forma inwestycji.
              Jednak w zwykłym wnętrzu też może być niebanalnie, fajnie. Ciekawym może być też klasyczne ikeowskie wnetrze, wszystko w tej materii jest względne smile
              • memphis90 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 21:38
                No jakieś wywołuje, ale na pewno nie takie, jakich chciałabym codziennie doświadczać w moim malutkim domku, oazie spokoju itd. Czułabym się jak małe dziecko, które przy każdym przejściu odwraca wzrok, żeby tylko na to nie patrzeć. Już abstrahując od tego nieszczęsnego Nowosielskiego, którego tu używam jako przykładu tego, czego nie lubię, nie trawię- wstręt to też emocja, ale skazywać się na nią w życiu codziennym? Ech, mogę być banalna, mogę nie mieć gustu- ma być ładnie po prostu smile

                No, ale widzicie- do czegoś dochodzimy, zaczynam widzieć co może pociągać innych w tych "paskudach" smile Ale stanowczo odmawiam udawania, że mi się to podoba i że chciałabym to mieć.
                • naomi19 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 22:33
                  Ale stanowczo odmawiam udawania, że mi się to podoba i że chciałabym to mieć.
                  I to Twoje święte prawo. Poza tym, jeśli po całym dniu harówy wracasz do domu i chcesz mieć w nim harmonię i spokój, to obrazy wywołujące w Tobie strach i obrzydzenie nie są tu wskazane, zgadzam się z Tobą.
    • sanciasancia Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 19:43
      Bardzo mnie się podoba. Niestety nie mam wolnych 100000.
    • kawka74 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 19:53
      Osobiście - jako historyk sztuki - poległam w okolicach suprematyzmu, a dobił mnie Roman Opałka. Nowosielski przy nich to pikuś, zresztą bardzo atrakcyjny pikuś (mówię o obrazach, nie artyście).
      • memphis90 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 20:02
        Czekaj, zaraz sobie wygooglem... Przynajmniej będę wiedziała czego nie lubię smile
        • memphis90 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 20:59
          O, a wiesz, że Opałka mi się spodobał smile A to się dokształcę w tym wątku!
          • kawka74 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 22:15
            Do tego, co robi Opałka, wystarczy konsekwencja i znajomość liczb, talent jest doskonale zbędny. No - na mnie to nie działa, chyba że usypiająco.
    • inguszetia_2006 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 20:34
      memphis90 napisała:
      No, powiedzcie szczerze, czy sztuka współczesna do Was przemawia? Na przykład takie coś, z artykułu w TS dowiedziałam się, że to sztuka przez duże S
      Witam,
      To nie jest "takie coś", tylko Nowosielski. Ignorancją kompletną nie należy się aż tak chwalić, ani jej obnosić. Podobnie jak jarmarcznym gustem, a raczej kompletnym bezguściem, o czym świadczą słowa "dla mnie to jest wstrętne i zbliżone do aktów smoleńskich. Ciekawa jestem kim są osoby, które płacą 98000zł za takie brzydactwo."
      Skoro Nowosielski jest " brzydactwo", to mogę ci polecić cudnej urody tryptyki na allegro(słonko, palma, murzynek, słoń). Tak, wiem. Już masz takich kilka;-P
      Pzdr.
      Inguszetia

      • krapheika Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 20:44
        Przykro,ze nie znasz Nowosielskiego,bo jest wybitnym artysta,nawet jesli jego tworczosc ci do gustu nie przypada.I juz sie o nim uczy na lekcjach historii sztuki co udalo sie przed smiercia niezbyt wielu artystom.Owszem Nowosielski nie jest zly,ale ja oddalabym wiele ,by miec w domu G.Klimta obojetnie,ktore z dziel.Uwielbiam go.
      • bi_scotti Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 20:49
        Jesli chodzi o odbior tzw. sztuki wspolczesnej (w znaczeniu: mnie wspolczesnej) to jedyne faktyczne problemy miewam z niektorymi happenings i installations. Wielokrotnie lapalam sie/lapie na poczuciu bycia "nabijana w butelke" lub traktowania jak lekko niedorozwiniete dziecko, ale cytowany tu wyzej Nowosielski to dla mnie raczej klasyk pewnego okresu wiec nie mam watpliwosci w kwestii "co artysta mial na mysli" wink
      • memphis90 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 21:07
        Wiesz, nie zamierzam udawać, że to mi się podoba, tylko po to, żeby obca osoba na forum nie uznała, że jestem "kompletnym bezguściem". To bufonada. Dla mnie to jest paskudne w sensie estetycznym. Taka jest moja opinia i mam do niej prawo. Przyznaję, że patrzę teraz pod kątem wieszania w salonie; zdaję sobie jednak sprawę, że malarstwo to coś więcej niż obrazki na ścianę i właśnie o te kwestie pytam. Jeśli Ciebie to porusza- to dlaczego? A Ty potrafisz coś merytorycznie powiedzieć w tym temacie, czy tylko obrażać? Wyjdziesz poza "Słowacki wielkim poetą był", czy nie wyjdziesz?

        > Skoro Nowosielski jest " brzydactwo", to mogę ci polecić cudnej urody tryptyki
        > na allegro(słonko, palma, murzynek, słoń). Tak, wiem. Już masz takich kilka;-P
        Nie, nie mam. Mam tylko zdjęcia moich dzieci.
        • bi_scotti Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 21:30
          memphis90 napisała:

          > Jeśli Ciebie to porusza- to dlaczego? A Ty potrafisz coś merytorycznie
          > powiedzieć w tym temacie, czy tylko obrażać? Wyjdziesz poza "Słowacki wielkim p
          > oetą był", czy nie wyjdziesz?
          >

          Pytanie nie do mnie, ale od siebie powiem, ze ja cenie kompozycje (kadr) ujec, kolorystyke, nastroj, wyrazistosc form i ksztaltow, sprawnosc rysunku no i ogolna atmosfere szczegolnie drugiego cytowanego przez Ciebie dziela - "Lustra". Patrzymy na swiat bardzo indywidualnie, obrazy Nowosielskiego (i kazdego innego master) to dokumenty jego widzenia swiata - ja mam mozliwosc popatrzenia na codziennosc (np. gapienie sie w lustro) "cudzymi" oczami. Wiec patrze i widze te "to-samosc"/codziennosc w nowym ksztalcie, z nowymi znakami zapytania.
          Nie umiem pisac o moim wlasnym odbiorze sztuki - od tego sa krytycy - jesli dobrzy (np. s.p. Porebski), potrafia Cie zyczliwie poprowadzic ku zrozumieniu tego "czegos". Bledem jest oczekiwac, ze jakis obraz "uderzy" widza i zachwyci ot tak. To jest wysilek intelektualny, do ktorego czasem trzeba/warto sie przylozyc zeby faktycznie moc to "cos" docenic. Zeby w pelni zachwycac sie malarstwem sredniowiecznym czy barokowa rzezba warto znac ikonografie, zeby smakowac architekture renesansowa warto znac historie i sztuke starozytna - to nie jest tak, ze artysta wszystko za widza zrobi a widz juz tylko przyjdzie i da sie "poruszyc" smile
          Daj sobie szanse: poczytaj ciut chocby i o Nowosielskim i jego wspolczesnych, popatrz na jeszcze kilka, kilkanascie jego prac z roznych okresow - warto smile Milego smakowania!
          • memphis90 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 21:49
            Bi_scotti, Naomi i inne pomocne dusze, które odkryły przede mną swoje emocje i postrzeganie świata- dziękuję za Wasze wpisy. Polubić pewnie nie polubię, ale poszperam smile
        • cherry.coke Re: Znów o Sztuce.... 08.01.11, 12:13
          memphis90 napisała:

          > Wiesz, nie zamierzam udawać, że to mi się podoba, tylko po to, żeby obca osoba
          > na forum nie uznała, że jestem "kompletnym bezguściem". To bufonada. Dla mnie t
          > o jest paskudne w sensie estetycznym. Taka jest moja opinia i mam do niej prawo
          > . Przyznaję, że patrzę teraz pod kątem wieszania w salonie; zdaję sobie jednak
          > sprawę, że malarstwo to coś więcej niż obrazki na ścianę i właśnie o te kwestie
          > pytam. Jeśli Ciebie to porusza- to dlaczego? A Ty potrafisz coś merytorycznie
          > powiedzieć w tym temacie, czy tylko obrażać? Wyjdziesz poza "Słowacki wielkim p
          > oetą był", czy nie wyjdziesz?

          Pod katem podobania sie i estetyki to tworzy sie rzemioslo (absolutnie z calym szacunkiem dla rzemiosla), a niekoniecznie sztuke. Sztuka moze sie owszem podobac, ale wcale nie musi. Raczej powinna poruszac, intrygowac wzglednie dawac do myslenia. Jesli jak piszesz odbierasz sztuke na poziomie wisceralnym, budzi w tobie reakcje emocjonalne, radosc, niepokoj, smutek, to swietnie - dziala smile Przy czym oczywiscie na jednego zadziala jedno, a na drugiego drugie.

          Ja uwielbiam czytac analizy dziel sztuki, fotografiki itp, ale to nie znaczy, ze musze sobie fundowac reakcje emocjonalna na scianie i przezywac ja za kazdym razem, kiedy ide sobie zrobic herbate. A powieszenie sobie nad sofa takiej krzyczacej pani i zobojetnienie na nia po miesiacu byloby afrontem dla obrazu smile
    • marychna31 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 21:29
      nie znam się na sztuce ale mnie sie podoba bardzo i chetnie miałabym u siebie w domusmile
    • piegowata9 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 21:44
      Jeśli chodzi o Nowosielskiego, to jeszcze dłuuugo nie będę miała dylematu, czy mi do zasłon pasuje wink
      Podoba mi się i to bardzo! Tyle, że ja mam gust szeroki (wyłączywszy tryptyki z palemką, albo przełamanym na 3 storczykiem przecudnej urody) i z lubością wpatrywałabym się również np. w jakiś obraz Pawła Wróbla albo Edwarda Dwurnika wiszący na mojej własnej ścianie. To malarstwo naiwne, czyli dla wielu kicz w najlepszym wydaniu.
      • morgen_stern Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 21:56
        Piegowata, to musisz lubić Grupę Janowską - ja kocham Erwina Sówkę, marzę o jakimś jego obrazie smile
        • piegowata9 Re: Znów o Sztuce.... 07.01.11, 22:11
          Na Sówkę też spokojnie znalazłabym miejsce wink
    • szyszunia11 może to tak powstaje... ;) 07.01.11, 21:59
      Władkowi drżał głos. Powiedział to oczywiście innymi słowami, ale treść była mniej więcej taka:
      „Śniłem o tym wiele razy. Śnił mi się obraz wiekopomny obraz, który zadziwi, zachwyci świat, o którym można będzie pisać książki, która rzuci na kolana. Nie wiedziałem jak ma wyglądać. Sny przynosiły kolejne części, kolejne elementy układanki. Co to były za noce… Nie mogłem spać, całymi dniami chodziłem jak błędny, znajomi posądzali mnie o nową kobietę. Ale nie było żadnej kobiety. I być nie mogło, bo w moim sercu nie było miejsca na inną miłość. Żyłem już tylko tym natchnieniem. Trudność zaczęła a sprawiać mi jazda samochodem. Patrząc na znaki drogowe widziałem nie zakaz skrętu czy wjazdu, ale mój obraz, to był mój nienamalowany jeszcze obraz, znak dla ludzi… Przez to mam na swoim koncie kilka mandatów i niegroźną stłuczkę, straciłem zniżki na ubezpieczenie. U okulisty musiałem udawać, ze mam pilny telefon, wybiegłem z gabinetu i już do niego nie wróciłem. Ja, posiadacz doskonałego, sokolego wzroku nie umiałem przeczytać nawet pierwszego rzędu liter. Natchnienie było silniejsze. Targało mną, czułem łączność z Bogiem, z aniołami, z serafinami, czułem energię która przesiąkała kiedyś Rembrandta, Van Gogha, Picassa. Byłem ich dziedzicem, a ich moc po trzykroć wezbrała we mnie. W żyłach czułem płomień, przestałem gotować, nie myłem talerzy, jadałem bułki z musztardą na gazecie rozłożonej na stole. Stery zarosłych starym brudem naczyń tworzyły księżycowy krajobraz na blatach i w okolicy zlewu. Przestawił mi się rytm dnia i nocy. Schudłem 11 kilo. Zacząłem martwic się o swoje zdrowie psychiczne. Potajemnie, dławiony wstydem przemknąłem się kiedyś do psychiatry, opowiedziałem jak na spowiedzi o swoich doznaniach, o snach, o dreszczach, mdłościach, o czymś, co uważałem za natchnienia, choć jeszcze niepełne. Byłem przygotowany na wyrok i receptę zapisaną tajemniczymi, nieczytelnymi słowami. Pierwszy raz od kilku lat myślałem, że łzy pociekną mi po policzkach. Ale on westchnął, podszedł do okna… trzymał w ręku wypełnione wcześniej przeze mnie testy osobowości. „Nie jestem w stanie panu pomóc. Nic panu nie jest, choć przecież artyści często miewali problemy emocjonalne. Proszę tworzyć. Pasja twórcza jest jedynym powodem narastającego w panu napięcia. Kiedy poczuje się pan trochę lepiej, nie zaszkodzi chłodne piwko na noc, jakiś horrorek proszę sobie pożyczyć, albo lepiej popatrzyć jak jakieś ładne i sprytne panienki uprawiają miłość – mnie to zawsze pomaga na chandrę, nawet żona jest potem w nocy szczęśliwsza. Tylko cały film do końca obejrzeć, a nie od razu do łazienki lecieć, tak każe lekarz!” Roześmiał się, jakby sam do siebie. Wyraźnie zbagatelizował moje dolegliwości, co bardzo mnie ucieszyło – w końcu to był renomowany specjalista, z polecenia. Odtąd myślałam już tylko o osiągnięciu swojego celu, bo rosnące we mnie napięcie było nie do zniesienia.
      Kiedyś miałem jechać na Śląsk, ale gdy popatrzyłem na wielki, prostokątny, żółty rozkład jazdy, natchnienie zawładnęło mną jeszcze bardziej, miałem wizję i nie mogłem jej pohamować. Ten żółty kolor tła… Zawróciłem z drogi. Walizka została gdzieś na dworcu, nic mnie to nie obchodziło. Wiedziałem jedno- teraz albo nigdy. Takiego natchnienia, takiego celnego wyczucia, imperatywu twórczego jeszcze nigdy nikt nie miałem, nikt jeszcze nigdy nie miał. W domu zlany potem, drżący rzuciłem się na łóżko. Natchnienie rozpalało się we mnie, wezbrało, rozpierało mnie od środka, czułem je w całym ciele. Pomyślałem, że może doktor miał trochę racji. Zacząłem przypominać sobie wszystkie nagie kobiece ciała, jakie widziałem w życiu, przywoławszy na myśl, zacząłem manipulować nimi, poruszać, tak, że stałem się autorem jakiegoś wyuzdanego, świńskiego widowiska. Rzucając się po prześcieradle próbowałem w myślach dosięgnąć ich, prawie poczułem ich smak w ustach… Nie, dalej już nie opowiem. Cała akcja trwała jeszcze przez godzinę, w końcu krańcowo wyczerpany zasnąłem, czując, ze rytuał nic nie dał a ja tylko upokorzyłem się i zgnoiłem. I wreszcie zaczęła się ta noc. Zupełnie nie wiem, co się wtedy wydarzyło, ale w końcu obudziłem się w głębokim dole, brudny, oblepiony nadgniłymi liśćmi. Dno było grząskie. Nie miałem na sobie ubrania, zsunięte, ubłocone kalesony pośpiesznie naciągnąłem. Wygramoliłem się. Pobiegłem. Liście kleiły mi się do twarzy, włosów, nogi do kolan miałem mokre i ubłocone. Gdzie byłem? Co się stało? Skąd się tam wziąłem? Wiedziałem tylko, że to natchnienie wreszcie mnie porwało. Tym razem łzy szczęścia popłynęły mi po twarzy. Ciągle otrzepując się z błota wyciągałem pędzle, przygotowałem cały arsenał farb, na podłodze rozłożyłem ogromne, dawno przygotowane płótno, przygwoździłem pinezkami do parkietu… I zacząłem tworzyć. Najpierw żółta farba, prosto z tuby, potem rozmazać ją po całym podłożu, tak żeby stworzyła kształty rozpoznawalne tylko w świecie natchnienia. Smugi i plamy majestatycznie położyły się na moim płótnie. Brakowało czegoś jeszcze… w prawym dolnym rogu obrazu wylądował ciemnoczerwony, prawie bordowy, a może lekko brązowawy kształt , przypominający wątrobę. Ale to nie była wątroba – to było serce mojej sztuki. Przypomniałem sobie ostatnio widzianą w Muzeum Narodowym wystawę – z kolekcji Wűrth. Dzieła artystów takich jak Jean Miro czy Hans Arp wyniesione zostały na najwyższe piedestały. Tłumy oddawały hołd artystom posługującym się tylko językiem koloru i kompozycji. Ja sam kontemplowałem te dzieła jak zahipnotyzowany, choć większość znajomych wolała sztukę figuratywną. Pytali: co to jest sztuka? A ja nie odpowiadałam, patrzyłem tylko na cenne płótna i chłonąłem płynącą z nich energię. Miałem wrażenie, ze jako jeden z niewielu jestem wtajemniczony, ze rozumiem hieroglify czystego płótna. Już wtedy wiedziałem, że mimo, że może oni lepiej znają się na sztuce, mnie dane jest cos więcej, dane jest mi pokrewieństwo z abstrakcja, zrozumienie bezładnych linii na białym tle. Poczułem, ich filozofię, odkryłem dziesiątki ukrytych den, zrozumiałem, że to one właśnie niosą światu najbardziej doniosłe przesłania…
    • ywwy Re: Znów o Sztuce.... 08.01.11, 15:34
      Powinnaś najpierw zobaczyć obrazy lub freski Nowosielskiego a potem się wypowiadać... to trochę tak jakbyś nt kawy mówiła rozkoszując tą z Ikea . Nowosielski to kolorysta, niewiele osób mija jego płótna obojętnie, dla mnie jego brazy są niepowtarzalne. Ale nie powiesiłabym tych płócien w swoim domu - nie mam właściwego zabezpieczenia...

      Natomiast to ci dopiero teoria - obraz pod kolor dywanu?
    • daisy Re: Znów o Sztuce.... 08.01.11, 23:24
      Te obrazy są świetne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka