A właściwie wyspozycje dotyczace własnego pogrzebu...Wiem-kto myśli o takich rzeczach? ja... nie chce być pochowana "byle jak".. Nie mam życzenia byś pochowaną w kiecce. Całe życie chodzę w spodniach..i tak ma zostac!! chcę mieć pomalowane paznokcie! i poduszkę własną-twardą

na miękiej zle mi sie śpi, i zmazrzluch jestem-wiec poproszę koc do trumny.I sweter mojego męża, i kwiaty takie jak lubię... I muzykę swoją,i księdza który nie wyklepie formułek..Dzwoniłam do zakładu pogrzebowego -mówią że sprawy nie ma-zdeczka zwątpili jak się dowiedzieli że "pacjent " jeszcze żyje ale ok.Muzyka może być wlasna,przemowa wlasna i wszystko inne-skolko ugodno.Myślicie ? czy to za wszesnie?może przesadzam-jednak życie, mnie nauczyło że smierci przewidziec,nie mozna...Do sedna -chce muzyki wlasnej- i projekcji zdjeć moich,na ścianie kaplicy. Za wiele? Zaznaczam że temat jest za ważny ,dla mnie żeby sobie z niego jaja robić !