Dodaj do ulubionych

dziecko poparzone kawą w przedszkolu

06.02.11, 21:00
Witam !!!
Zarejestrowałam się właśnie tu na forum żeby otrzymać pomoc w mojej sprawie.
Mój synek w piątek został poparzony kawą przez jedną z pomocy nauczycielki w przedszkolu!!!!
Zadzwoniła do mnie panią dyrektor i powiedziała że zdarzył się mały wypadek synek został poparzony i nie wie czy nie trzeba pójść do lekarza może trzeba jakąś maścią posmarować. Jadę tam... wchodzę do sali i widzę moje dziecko owinięte kocem przerażone i płaczącesad(( dookoła skaczą przy nim panie chłodzą rany okładami z ręczników jednorazowych i wody. Lekarz z pobliskiej przychodni już został wezwany.Przytulam synka i słucham historii zdarzenia. Na dziecko została wylana gorąca kawa!!!! szok. Przychodzi lekarz z pielęgniarką spogląda na dziecko i wzywa karetkę gdyż jest to oparzenie 2 stopnia i potrzebna jest fachowa pomoc. Wylądowałam z dzieckiem w szpitalu (a jestem w 7 miesiącu ciąży) gdzie otrzymaliśmy pomoc i zostaliśmy na dobę na obserwację. Dziecko ma poparzony kark i rączki na przedramieniu. Ślady zostaną na pewno na ciele i w psychice. Zburzone zostało zaufanie do miejsca zarówno synka jak i moje. Tak trudno było mu przyzwyczaić się do zostawania w przedszkolu a jak już powoli się układało to w jednej chwili wszystko runęło.
Teraz już w domku analizuję sytuację i obmyślam plan dalszego postępowania gdyż nie chcę tego tak zostawić . Wszystko w tej sytuacji jest powiedziane, bezpośredni sprawca przyznaje się do winy i nikt nie próbuje zwalić nic na dziecko. Opieka w sali była i każda z obecnych osób próbowała jakoś pomóc w tej trudnej sytuacji. Ja nie miałam chęci rozmawiać i słuchać tłumaczeń i tak też było że nie skomentowałam całej sprawy na gorąco bo dla mnie było najważniejsze moje dziecko i jak najszybsza ulga w jego cierpieniu. Oczywiście ze strony dyrekcji dostałam informację o postępowaniu w sprawie odszkodowania za wypadek od firmy ubezpieczeniowej, ale nie wiem jakie konsekwencje będą wyciągnięte wobec sprawczyni wypadku i reszty personelu bo zjawisko picia kawy przez personel przedszkola na salach gdzie są dzieci to norma i to nie tylko w naszej placówce. Proszę doradźcie mi jak w tej sprawie postąpić bo biję się z myślami i różne wersje do głowy mi przychodzą ale naprawdę nie wiem jak postąpić.
Obserwuj wątek
    • laminja Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 21:10
      w pierwszym przedszkolu mojego syna też doszło do takiej sytuacji. Nie potrafię pojąć jak pani mogła wejść z gorącą kawą między dzieci. Widać, że tak bywa i w innych przedszkolach. Zgłosiłabym to, bo osoby z takim brakiem wyobraźni nie powinny się zajmować dziećmi.
      • kozica111 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 21:24
        W takim miejscu powinien być pokój "śniadaniowy" , pytanie czy to było zapewnione.Człowiek nie wielbłąd pić musi ale niekoniecznie przy dzieciach.
        • laminja Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 21:46
          w "naszym" przedszkolu chyba było takie miejsce, ale jak sie potem okazało Panie regularnie wnosiły kawy i herbaty do sali. Rozumiem, że czasem muszą się napić, ale to nie powinny być gorące napoje wnoszone w szklankach...
    • magata.d Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 21:23
      Ciarki po mnie przeszły jak to przeczytałam. Współczuje bardzo Tobie i synkowi. Dla mnie jest to karygodne, żeby taka sytuacja zdarzyła się w przedszkolu. Moim zdaniem ktos musi ponieść karę za to zdarzenie,nie wiem co powinnaś teraz zrobić, na pewno nie możesz tego tak zostawić. Przynajmniej ja w obliczu cierpienia własnego dziecko, nie dałabym się uciszyć przeprosinami wychowawczyń. Takim sytuacjom trzeba zapobiegać, poprzez wyciąganie wniosków i ukaranie winnego. Ja bym poradziła się prawnika.
    • marychna31 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 21:46
      NIe umiem nic doradzić ale chciałam napisać, ze z całego serca współczuje Dziecku i Tobie. Coś takiego nigdy nie powinno się wydarzyć.

      Napisz nam za jakiś czas jak czuje sie dziecko i co dalej z tym zrobiłaś.
      Trzymaj sie!
      • najma78 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 21:58
        Pracuje w szkole z dziecmi w wieku od 3 lat i tez pijemy kawe w srodku czy na zewnatrz, ale przeciez nikt rozsadny, kto ma choc minimum wyobrazni nie wchodzi miedzy dzieci ze zwyklym kubkiem goracej kawy, uzywa sie specjalnych, bezpiecznych takich jak w podrozy np. www.discountmugs.com/nc/travel-mugs/588/14oz-prestige-collection-travel-mugs.htm sa na wyposazeniu.
    • el_jot Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 22:33
      Współczuję tobie i dziecku.
      Pytasz gdzie to zgłosić. Odpowiadam: zawiadomienie do prokuratora o popełnieniu przestępstwa. Nie ma na co czekać. I mam nadzieję, że nie podarujesz.
      • olcia029 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 22:41
        Też pracuję z dziećmi. Uważam, że powinno się pociągać do odpowiedzialności osoby, które dopuszczają się takich czynów. To czysta nieodpowiedzialność. W pracy trzeba myśleć, nauczycielka sama przyczyniła się do zaistnienia zagrożenia.
        • el_jot Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 22:54
          olcia029 napisała:

          > Też pracuję z dziećmi. Uważam, że powinno się pociągać do odpowiedzialności oso
          > by, które dopuszczają się takich czynów. To czysta nieodpowiedzialność. W pracy
          > trzeba myśleć, nauczycielka sama przyczyniła się do zaistnienia zagrożenia.

          Zgadzam się z tobą w 100%. Chyba uznałaś mój post za sarkazm? Otóż, o prokuratorze pisałam jak najbardziej poważnie. Należy taki wypadek zgłasić do prokuratora. Jest to narażenie dziecka na utratę zdrowia lub życia. Prokurator oceni czy umyślne czy nie. Serio.
          • annajustyna Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 09.02.11, 09:08
            Wiadomo, ze nieumyslnie, przeciez nikt specjalnie nie chcial chlopca oparzyc.
      • naomi19 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 22:42
        Oczywiście najłatwiej zamknąć gębę mamusi pieniędzmi z odszkodowania. Moim zdaniem konsekwencje powinna ponieść nie tylko ta lekkomyślna pani, ale również dyrektorka, która do momentu wypadku w popijaniu kawki w sali zabaw nie widziała nic złego.
        Szkoda mi tylko dziecka w tej sytuacji, sama mam bliznę po oparzeniu sad na szczęście w niewidocznym miejscu.
        • krapheika Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 22:49
          Nie przesadzaj co?medycyna poszla do przodu, teraz blizny po oparzeniu sie niweluje praktycznie do zera,wiec sladu nie bedzie.
          Co do autorki, uwazam,ze wobec pani przedszkolanki trzeba wyciagnac konsekwencje.MNie musi to byc od razu prokuratura.Uwazam, ze po takim przezyciu juz nigdy nie wejdzie z kubkiem kawy do sali.
          • el_jot Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 22:56
            krapheika napisała:

            > Co do autorki, uwazam,ze wobec pani przedszkolanki trzeba wyciagnac konsekwencj
            > e.MNie musi to byc od razu prokuratura.Uwazam, ze po takim przezyciu juz nigdy
            > nie wejdzie z kubkiem kawy do sali.
            Uważasz, że wystarczą jej wyrzuty sumienia jako kara?
            • krapheika Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:01
              Chyba napisalam wyraznie, ze nie musi to byc od razu prokuratura.Sa inne sposoby wyciagania konsekwencji, niz nasmiecenie kobiecie w zyciorysie prokuratorem, sadem i Bog wie czym jeszcze.Zmniejszenie pensji, przeniesienie na mniej odpowiedzialne stanowisko, przeniesienie do innej placowki. Przedszkolanki to tylko ludzie, czasem czlowiek pomysli jak juz zrobi, a nie na odwrot.
              • el_jot Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:06
                krapheika napisała:

                Tak, przedszkolanka to też człowiek, ale ma do czynienia z dziećmi i musi mieć oczy dookoła głowy. Ty piszesz, żeby jej biedaczce nie nabruździć w życiorysie prokurturą, a ile się dzieciak przez nią nacierpiał. A poza tym, kawę wylała pomoc opiekunki, więc co do cholery robiły w tym czasie panie opiekunki. Jeden wielki bałagan w tym przedszkolu. Tym bardziej bym zawiadomiła prokuraturę. Pani się przyszła relaksować z kubkiem goprącej kawy do sasli pełnej dzieciuncertain Ja bym nie podarowała.
                • duch_mariana Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:11
                  > Ty piszesz, żeby jej biedaczce nie nabruździć w życiorysie prokurturą, a ile się dzieciak
                  > przez nią nacierpiał.

                  Czy udupienie tej kobiety na całej linii łącznie z wsadzeniem jej za kratki w jakiś sposób zmniejszy cierpienie dziecka?
                  • krapheika Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:13
                    Tak, poprawi harpiom na forum humortongue_out
                    • el_jot Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:17
                      Nie poprawiło mi humoru. Pracując z dziećmi trzeba myśleć o nich, nie o swojej d..e. Wiem to z doświadczeniatongue_out
                      • krapheika Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:24
                        Jesli jestes przedszkolanka to mam nadzieje, ze w Pl, bo akurat nie chcialabym by kobieta z takimi pogladami uczyla moje dziecko.
                        O wyrocznio, nieomylna i nie popelniajaca bledow, zeby ci sie czasem kiedys noga nie podwinela, bo jak sie podwinie to ci ktos skwituje, zes o dupsku swym myslalastongue_out
                        • el_jot Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:29
                          Nie, nie jestem przedszkolanką. Tak, tak, najlepiej uczyć dzieci pobłażania i litowania się nad głupotą. Pogłaskać po główce i powiedzieć: nie nie płacz już, pani nie chciała cię oparzyć, masz tu cukiereczka, to ci się humor poprawibig_grin
                          • krapheika Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:34
                            Dobrze,ze ty jestes perfekcyjna i w zyciu glupoty nie popelnilas.Gdzie cie zmontowali, na tasmie w Chinach? chyba nie, bo roboty tez zawodza.
                            • hellulah Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:53
                              Ależ, nikt nie zaleca aby tę panią ukamienować czy wsadzić do pierdla na 25 lat. Jest sporo możliwości formalnego ukarania tak pani winnej bezpośrednio, jak i dyrekcji. Sorry, błędy się popełnia, za błędy się płaci.

                              To jak z dragami. W Malezji czy gdzieś tam w Jemenie za 20 gram trawy czy działkę koki wsadzą Cię na wiele, wiele lat w niemiłych warunkach albo wręcz utną głowę. Wielu ludzi uważa to za lekką przesadę. I ok. Niemniej jednak w bardziej cywilizowanych (cokolwiek to znaczy) krajach za posiadanie narkotyków (w ilościach sugerujących dilerkę, lub za samo posiadanie) jakieś tam konsekwencje się ponosi (zależy od prawodawstwa). Głowy nie obetną. I tu już chyba możne przyklasnąć.
                              • krapheika Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:57
                                Czyli za bledy trzeba od razu poniesc najwieksza kare tak? bo jesli o mnie chodzi, mi jako matce dziecka wystarczyloby by pani dostala kare od dyrekcji, prokurator nie bylby mi dodatkowo potrzebny.
                                • naomi19 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 00:20
                                  Nikt nie mówi o najwyższej karze, tylko o zbadaniu sprawy, być może że ta osoba nie nadaje sie do pracy z zdiećmi i taki "wypadek" to znak dla dyrekcji, prokuratorów, rodziców, że coś w tym przedszkolu dzieje się złego.
                                • jowita771 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 09:48
                                  krapheika napisała:

                                  > Czyli za bledy trzeba od razu poniesc najwieksza kare tak?

                                  Oj, tyle się napisała Twoja przedmówczyni, a Ty nic nie zrozumiałaś. Ciężki przypadek jesteś.
                          • estelka1 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 10:24
                            No tak, tamta pani celowo oblała dziecko kawą, bo nudno było w pracy i trzeba było jakąś zadymę uczynić. Kobieto, puknij się w głowę.
                            To był wypadek, chociaż niestety z winy personelu. Pomoc na pewno zostanie ukarana. Nie podejrzewam, żeby ktokolwiek podmiatał sprawę pod dywan. Ale najważniejsze jest to, żeby wnioski z tej sytuacji zostały wyciągnięte i nauczycielki miały odpowiednie warunki, żeby mogły napić się kawy czy herbaty w pracy (do czego mają prawo) bez ryzyka poparzenia kolejnego dziecka.
                            • jowita771 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 11:09
                              > Ale najważnie
                              > jsze jest to, żeby wnioski z tej sytuacji zostały wyciągnięte i nauczycielki mi
                              > ały odpowiednie warunki, żeby mogły napić się kawy czy herbaty w pracy

                              No, tak, w sumie najważniejsze, żeby przedszkolankom zapewniono miejsce do picia kawy w pracy. Może się na coś przyda ten wypadek.
                              sad
                              • estelka1 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 11:39
                                Nie, no pewnie, lepiej zrobić lincz nad kobietą, która zawiniła a reszcie nauczycielek i pomocy kazać siedzieć o suchej buzi i najlepiej z pampersem na tyłku przez 8 godzin, żeby na moment oka z dzieci nie spuściły. Wtedy na pewno nigdy więcej nie dojdzie do żadnego wypadku. Zresztą jakim prawem personel przedszkola ma jakieś potrzeby typu kawa. Łyka kranówy i dalej do pracy.
                                Dziewczyno, ten wypadek już się stał i niestety tego się nie odwróci. Nie powinien mieć miejsca. Nie kwestionuję winy pani, która oblała malucha kawą. Ale skoro już się nieszczęście zdarzyło, należy wyciągnąć z tego jakieś konstruktywne wnioski, żeby w przyszłości zapobiec tego typu sytuacjom. Ale to, co wiele emam tu proponuje, czyli zgłoszenie sprawy do prokuratury, napaskudzenie kobiecie w papierach, to nie żadna propozycja kary, tylko zwykła żądza zemsty.
                                • jowita771 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 11:58
                                  Po pierwsze, czepiłyście się tych 8 czy nawet 10 godzin, a przedszkolanka tyle nie pracuje dziennie. Ale mniejsza o to, bo nawet, gdyby pracowała, to nie będzie wtedy cały czas sama z grupą dzieci. I tę kawę może wypić wtedy, kiedy akurat jest ktoś jeszcze do opieki. No, chyba, że chodzi o towarzyskie picie kawy i trzeba stadnie, to już na to nic paniom przedszkolankom nie poradzę. Jak pani przedszkolance chce się kupę, to zostawia dzieci bez opieki i idzie czy zostawia drzwi toalety otwarte?
                                  • estelka1 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 12:09
                                    W państwowym przedszkolu faktycznie nauczycielki pracują krócej niż 8 godzin. Pomoce niestety niekoniecznie, bo są "zwykłymi" pracownikami, zatrudnianymi zgodnie z kodeksem pracy. Za to bardzo różnie bywa w przedszkolach prywatnych. Tam już nie obowiązuje karta nauczyciela (przynajmniej nie we wszystkich) i niestety nauczyciel jest zatrudniany jak zwykły pracownik, czyli etat=8 godzin. I niestety właściciel przedszkola może uznać, że nie opłaca mu się zatrudniać dwojga nauczycieli dla jednej grupy.
                              • gazeta_mi_placi Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 12:02
                                Nawet Panie sprzątające mogą się napić w pracy ciepłej kawy lub herbaty, przedszkolanka to ktoś gorszy że przez cały dzień ma siedzieć o suchym ryju?
                                • lacitadelle Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 08.02.11, 11:45
                                  gazeta_mi_placi napisała:

                                  > Nawet Panie sprzątające mogą się napić w pracy ciepłej kawy lub herbaty, przeds
                                  > zkolanka to ktoś gorszy że przez cały dzień ma siedzieć o suchym ryju?

                                  Wyobraź sobie, że wielu szefów ma takie dni w pracy, że nie zdąży ani kawy się napić, ani nic przekąsić, bo najpierw musi wykonywać swoje obowiązki.

                                  Przedszkolanki mogą pić kawę gorącą, ale nie przebywając wśród dzieci.

                                  I nie chodzi o to, żeby się na pani zemścić, tylko żeby nie dopuścić do tego, żeby naraziła zdrowie kolejnego dziecka. I nie, nie liczyłabym na jej domyślność w tej kwestii, bo bezmyślności i głupoty nie da się tak łatwo uleczyć. A prokurator nie grozi jej niczym więcej niż konsekwencjami przewidzianymi w polskim prawie, które obowiązuje wszystkich obywateli i o których wymierzeniu zadecyduje sąd, a nie "mściwa" matka.
                    • duch_mariana Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:36
                      Taki będzie świat jak go stworzymy. Widać niektórzy chcą żyć w piekiełku i zapominają, że same też mogą być sprawczyniami nieszczęśliwego wypadku.
                      • el_jot Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:40
                        duch_mariana napisał:

                        > Taki będzie świat jak go stworzymy. Widać niektórzy chcą żyć w piekiełku i zapo
                        > minają, że same też mogą być sprawczyniami nieszczęśliwego wypadku.
                        To nie był nieszczęśłiwy wypadek.
                      • krapheika Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:42
                        No co ty, przeciez ematki to chodzace perfekcjebig_grin cholera, tylko te nie ematkowe laduja na izbach przyjec z dziecmi z rozniastych powodow, powinno sie im wszystkim pozabierac potomstwo, bo glupietongue_out
                        • duch_mariana Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 00:41
                          Można być perfekcjonistą i przewidzieć nawet i 20 sytuacji i zabezpieczyć się przed nimi. Co nie oznacza, że za chwilę nie wydarzy się dwudziesta pierwsza, której się nie przewidziało. Tu mamy ewidentną winę przedszkolanki. Odszkodowanie z ubezpieczenia się należy i trzeba by tu pilnować, bo firmy ubezpieczeniowe wykazują się dużą kreatywnością w wyliczeniach odszkodowań i ocenie uszczerbku na zdrowiu. Konsekwencje służbowe wobec przedszkolanki owszem, wyciągnąć należy. Prywatnie zostawić tę biedną kobietę w spokoju.
                  • el_jot Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:15
                    duch_mariana napisał:

                    > > Ty piszesz, żeby jej biedaczce nie nabruździć w życiorysie prokurturą, a
                    > ile się dzieciak
                    > > przez nią nacierpiał.
                    >
                    > Czy udupienie tej kobiety na całej linii łącznie z wsadzeniem jej za kratki w j
                    > akiś sposób zmniejszy cierpienie dziecka?

                    Tego dziecka już nie, ale może w ten sposób uniknie cierpienia kolejne dziecko w tym przedszkolu. Pani niekoniecznie pójdzie siedzieć,może dostać wyrok w zawieszeniu i zakaz wykonywania pracy z dziećmi. Przypominam: to nie opiekunka spowodowała wypadek, tylko pomoc opiekunki, to spora różnica.
                    • naomi19 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:17
                      Tego dziecka już nie, ale może w ten sposób uniknie cierpienia kolejne dziecko w tym przedszkolu.
                      Nie tylko w tym. Pojdzie fama- za zaniedbania są kary. I choćby 1 dziecku miałoby to zaoszczędzić bólu i blizn to już bardzo dużo.
                    • duch_mariana Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:30
                      A teraz wyobraź sobie sytuację, że jedziesz samochodem po dwupasmówce lewym pasem. Samochód na prawym pasie zatrzymuje się, żeby przepuścić pieszych, a Ty zagapiasz się, ale orientujesz się w sytuacji i ostro hamujesz. Przechodząca z mamą po pasach pięciolatka w tym momencie wyrywa się i wybiega wprost pod Twój samochód. Nie zdążyłaś zatrzymać się przed pasami. Dziewczynka wychodzi z wypadku ze złamaną ręką i ogólnymi potłuczeniami. Czy nie wystarczy Ci, że przez kilkanaście sekund myślałaś "o Boże, zabiłam dziecko"? Nie wystarczy, że będzie Ci się to śniło po nocach i będziesz się bała wsiadać za kierownicę? Nie wystarczą wyrzuty sumienia z powodu cierpień dziewczynki? Chciałabyś jeszcze sprawę karną zakończoną wyrokiem i zasądzonym odszkodowaniem w wysokości 30 Twoich pensji? Masz przecież dziecko, które trzeba ubrać, wykarmić, kupić jakieś zabawki, wysłać na kolonie, na zimowisko. A tymczasem masz smród w papierach i ogromne zobowiązania finansowe tylko dlatego, że ktoś się uparł, żeby Cię uziemić. Czy w takim świecie chcesz żyć?
                      • el_jot Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:33
                        duch_mariana napisał:

                        Nie ma takiej możłiwości o jakiej piszesz.
                        • krapheika Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:37
                          Rozumiem, ze nie jezdzisz samochodem, bo ryzyko wypadku zawsze jest. No, ale w sumie ty czujesz sie tak perfekcyjna i nieomylna, tacy ludzie nie miewaja wpadek i wypadkow.
                          • el_jot Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:44
                            Jeżdżę samochodem, jakieś 400, 500 km tygodniowo. Ale nie doczytałaś mojego postu albo nie zrozumiałaś.
                            • krapheika Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:53
                              Twoj post pojawil sie pod moim poki co, nie jestem chodzaca encyklopedia wiedzy o el jotce, by wiedziec czy jezdzi ona autem i ile wypadkow, mandatow miala czy nie miala.Poza tym co z tego, ze wezmiesz na klate odpowiedzialnosc za jakikolwiek nieszczesliwy przypadek, dostaniesz kare wedlug jakiegos tam systemu, paragrafow, z tym, ze ta kara bedzie uzalezniona nie od rozmiaru twojego czynu tylko od tego jak ktos bardzo zechce ci zatruc zycie.Uwierz, ze dobry adwokat moze sie postarac o takie kary i odszkodowania, ze do konca zycia bedziesz zyla o chlebie i wodzie.Pytanie czy warto kopac lezacego.Ta pani dostanie kare, do tego ma pewnie wyrzuty sumienia, chcesz jeszcze jej bardziej uprzykrzac zycie prokuratorem i zakazem pracy z dziecmi na iles lat? po co, na serio myslisz, ze po tym zakazie bedzie bardziej ostrozna niz po konsekwencjach tylko w pracy, pewnie i tak sporych?
                              • naomi19 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 00:01
                                To nie był żadny nieszczęśliwy wypadek. To był efekt nieprzestrzegania zasad. Konsekwencje bardzo niefajne.

                                Duch- jeżeli ktoś nie jest w stanie dostrzec, że pieszy znajduje się na jezdni-na pasach (przy 50km w mieście, bo taką sytuację zakładam), to może rzeczywiście, lepiej dać spokój sobie z jazdą, autobusy też fajne, a odpowiedzialność mniejsza.
                                • krapheika Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 00:05
                                  Najwazniejsze, ze ty jestes w stanie wszystko dostrzec i wiesz na pewno, ze nikt ci zza rogu na pasy nie wbiegnie.Nie ma jak jasnowidztwo w polaczeniu z przekonaniem o wlasnej doskonalosci. tylko kurcze skoro wszyscy tacy perfekcyjni to czemu te wiezienia pelne od ludzi,ktorzy nieumyslnie spowodowali wypadek samochodowy.
                                  • naomi19 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 00:23
                                    Jeśli ktoś mi wtargnie pod koła to żadnej konsekwencji nie poniosę. Mojemu znajomemu wtargnęła pijana dziewczyna pod koła nie był w stanie wyhamować, zeznania na policji- oczywiście nie postawiono nawet zarzutów. Co innego, gdy jedziesz a nie patrzysz i wjeżdzasz w dziecko, bo nie zauważyłaś, że jest na pasach!!!
                                    • estelka1 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 10:31
                                      Jeżeli potrącisz kogoś na pasach (nawet gdy w Twoim mniemaniu on Ci wtargnie) to Ty będziesz miała problemy, nie ten ktoś.
                                    • krapheika Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 19:54
                                      Na pasach mu wtargnela,watpie?kierowca ma za zadanie zachowac szczegolna ostroznosc i jesli na pasach ktos ci wlezie pod kola to i tak ty masz przechlapane, bo pieszy jest uprzywilejowany.
                                • duch_mariana Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 00:14
                                  > Duch- jeżeli ktoś nie jest w stanie dostrzec, że pieszy znajduje się na jezdni-
                                  > na pasach (przy 50km w mieście, bo taką sytuację zakładam), to może rzeczywiści
                                  > e, lepiej dać spokój sobie z jazdą.

                                  Różnie może się zdarzyć. Dawniej grałem i śpiewałem w kapeli weselnej. Bywało, że startowaliśmy od godziny 15 w piątek, graliśmy do 4 nad ranem, niecałe 3 godziny snu i kolejne wesele tym razem ponad 100 kilometrów od domu. I powrót około 3 w nocy. Jak w grę wchodzi duże zmęczenie, to może się zdarzyć to, co by się nie zdarzyło, gdyby kierowca był wypoczęty.
                                  • naomi19 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 00:24

                                    Dlatego kierowca powinien być wypoczęty, a jeśli jedzie i nie widzi ze zmęczenia i zasypia za kółkiem, no to trudno liczyć na łud szczęścia, że tym razem nie zbaije siebie i innych.
                                  • burina Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 09:54
                                    No cóż, moja praca wymaga bywania na bankietach i spełniania toastów, czy to tłumaczy, że wsiadam za kierownicę w stanie w jakim nie powinnam prowadzić?
                                    Jakby Ci się okulary potłukły, a bez nich nie widzisz, to też będziesz prowadzić?

                                    Szkoda, że głupota nie boli...bo myślenie najwyraźniej tak.
                                  • jowita771 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 09:55
                                    > Różnie może się zdarzyć. Dawniej grałem i śpiewałem w kapeli weselnej. Bywało,
                                    > że startowaliśmy od godziny 15 w piątek, graliśmy do 4 nad ranem, niecałe 3 god
                                    > ziny snu i kolejne wesele tym razem ponad 100 kilometrów od domu. I powrót okoł
                                    > o 3 w nocy. Jak w grę wchodzi duże zmęczenie, to może się zdarzyć to, co by się
                                    > nie zdarzyło, gdyby kierowca był wypoczęty.

                                    Kiedyś słyszałam, jak Wodecki się tak tłumaczył z tego, że przekracza prędkość - że ma tak ustawione koncerty, że jadąc przepisowo nie byłby w stanie zdążyć.
                                    Takie rzeczy nie mają znaczenia, wina jest kierowcy, trzeba sobie planować grafik inaczej, bo głupota i brak umiejętności przewidywania z odpowiedzialności nie zwalnia, na szczęście.
                                    Twoje tłumaczenie jest nic nie warte, to Twój problem rozpisać sobie grafik tak, żeby nie zasypiać za kierownicą. Jakby Twoje dziecko ktoś potrącił i się tłumaczył, że przekroczył prędkość, bo jest przedstawicielem handlowym i musi wyrobić normę, to będziesz uważał, że kara mu się nie należy, bo naprawdę musiał? W takim świecie chcesz żyć?
                                  • nellyssima Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 10:49
                                    duch-mariana jestes tak tępy, ze aż współczuję
                                    i gdybys wtedy, kiedy byłeś zmęczony potrącił dziecko, powiedziałbyś przepraszam, byłem zmęczony, bo musiałem grać na weselu???
                        • duch_mariana Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:39
                          To wyobraź sobie sytuację, która może mieć miejsce. Chociażby spadający z twojego dachu sopel, który zabija przechodzące dziecko, czy psa, który się urwał i kogoś pogryzł.
                          • el_jot Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:42
                            duch_mariana napisał:

                            > To wyobraź sobie sytuację, która może mieć miejsce. Chociażby spadający z twoje
                            > go dachu sopel, który zabija przechodzące dziecko, czy psa, który się urwał i k
                            > ogoś pogryzł.
                            To się powtórzę: jeżeli psa nie dopilnowałam - jestem gotowa ponieść karę.
                            • duch_mariana Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:50
                              Czy byłaś kiedyś postawiona w stan oskarżenia z perspektywą więzienia? Co byłoby gorsze dla Ciebie? Więzienie, czy przymusowa rozłąka z dzieckiem? Nie dobijałaby Cię świadomość że pójdziesz siedzieć, a córka będzie płakać i pytać kiedy mama wróci? Czy chciałabyś ponieść największe możliwe konsekwencje, czy jednak szukałabyś dla siebie okoliczności łagodzących?
                              • el_jot Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:53
                                duch_mariana napisał:

                                > Czy chciałabyś ponieść największe możliwe konsekwencje, czy jednak s
                                > zukałabyś dla siebie okoliczności łagodzących?
                                Rany Julek, każdy by szukał okoliczności łagodzących, toć to ludzkie jest.
                                • duch_mariana Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 00:23
                                  Wiadoma rzecz. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Teraz możemy sobie pisać o spadającym soplu, przejechanej dziewczynce, urwanym psie. Ale te sytuacje się nie zdarzyły. Jeśli jednak się zdarzą, role się odwrócą i jeśli mama dziecka pogryzionego przez psa, który Ci się po prostu urwał z łańcucha (może obroża się przetarła) opisze tu sytuację to po Tobie będą jeździć i dla Ciebie żądać wszelkich możliwych konsekwencji. A Ty przecież jesteś człowiekiem, masz swoje życie, masz męża, dziecko i te wszelkie możliwe konsekwencje to w istocie rozwalenie życia całej rodzinie. Zastanów się dobrze nad tym, czego teraz żądasz dla tej przedszkolanki.
                                  • asia_i_p Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 07:15
                                    No i dobrze, tak to wygląda - ja z moim prawnikiem będę szukała okoliczności łagodzących, matka dziecka będzie chciała kary śmierci, a sędzia (mam nadzieję) ustali moją realną odpowiedzialność i za nią beknę.
                                    A 10 moich sąsiadów postrąca sople, naprawi płoty i kupi mocniejsze smycze.
                          • thegimel Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:43
                            Jeżeli z dachu mojego domu komuś na głowie spadnie sopel to będę się czuła odpowiedzialna i nie będę skamleć o litość tylko wezmę to na klatę. Zapieprzyłam - muszę ponieść konsekwencje. Czym innym jest sytuacja, że dziecko upadnie i uderzy głową o podłogę, a czym innym łażenie z gorącą kawą wśród grupy kilkulatków.
                      • el_jot Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:39
                        duch_mariana napisał:

                        > A teraz wyobraź sobie sytuację, że jedziesz samochodem po dwupasmówce lewym pas
                        > em. Samochód na prawym pasie zatrzymuje się, żeby przepuścić pieszych, a Ty zag
                        > apiasz się, ale orientujesz się w sytuacji i ostro hamujesz. Przechodząca z mam
                        > ą po pasach pięciolatka w tym momencie wyrywa się i wybiega wprost pod Twój sam
                        > ochód. Nie zdążyłaś zatrzymać się przed pasami.

                        Ale o czym ty piszesz. Jeżeli samochód obok zatrzymuje się przed pasami ,nie ma innej możłiwości dla mnie jak też się zatrzymać. U mnie nie ma w takiej sytuacji: zagapiłam się. Jadę po mieście na tyle ostrożnie i uważnie, że nie przyjmuję do wiadomości, ze mogę się zagapić.

                        Dziewczynka wychodzi z wypadku
                        > ze złamaną ręką i ogólnymi potłuczeniami. Czy nie wystarczy Ci, że przez kilkan
                        > aście sekund myślałaś "o Boże, zabiłam dziecko"? Nie wystarczy, że będzie Ci si
                        > ę to śniło po nocach i będziesz się bała wsiadać za kierownicę? Nie wystarczą w
                        > yrzuty sumienia z powodu cierpień dziewczynki?
                        Twój przykład jest bez sensu. W taki oprzypadku wezwana policja zdaje się zabiera prawo jazdy i kieruje sprawę do sądu karnego. Nie wiem, moge się mylić. I nie od matki zależy czy mnie chce udupić czy nie. I tak, jestem gotowa w takim przypadku ponieść karę - bo to ewidentnie moja wina. Ale robię wszystko, żeby do takiego wypadku nie dpuścić.
                        • duch_mariana Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:47
                          > U mnie nie ma w takiej sytuacji: zagapiłam się. Jadę po mieście na tyle ostrożnie i uważnie,
                          > że nie przyjmuję do wiadomości, ze mogę się zagapić.

                          Jedyne co mogę, to życzyć Ci, żeby życie brutalnie nie zweryfikowało Twojego przekonania o bezbłędnej jeździe.

                          > Twój przykład jest bez sensu. W taki oprzypadku wezwana policja zdaje się zabie
                          > ra prawo jazdy i kieruje sprawę do sądu karnego. Nie wiem, moge się mylić

                          Sprawa w sądzie jest, to wiadomo. Ale niezależnie od tego, mama poszkodowanej dziewczynki mogłaby wytoczyć sprawę o odszkodowanie z oskarżenia prywatnego i dobrze pilnować tej z urzędu o wypadek, wystąpić jako oskarżyciel posiłkowy. Tu już prawnicy musieliby się kompetentnie wypowiedzieć. Ogólnie jakby matka się uparła, to konsekwencje dla Ciebie byłyby znacznie poważniejsze.
                          • franczii Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 13:32
                            A dlaczego matka ma puscic plazem? Bo zlamana konczyna to nic takiego? Zagoi sie i sladu nie bedzie?
                            O co to to nie, ja bym nie odpuscila gdyby mojemu dziecku bezmozgi kierowca zlamal reke? Upor? A moze dziewczynka byla swietnie rokujaca gimnastyczka? A moze kocha tanczyc? A moze za chwile nieuwagi bedzie placic cale zycie? W takim razie dlaczego ma placic tylko ona?
                      • thegimel Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:40
                        Bzdury piszesz i tyle. Zresztą jak zwykle.
                      • asia_i_p Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 07:12
                        Czyli wyjeżdżam zza samochodu, który przepuszcza pieszych i uderzam pieszych na pasach? I chwila przerażenia + wyrzuty sumienia to mają być jedyne konsekwencje? To może jeszcze opisz sytuację, jak się niewinnie zagapiam i wsiadam pijana do samochodu - w końcu też się może zdarzyć?
                        W świecie idealnym ludzie idealni uczą się na własnych błędach. W świecie realnym jeśli nie będzie braku konsekwencji pewnych wydarzeń, to pewne typy ludzi nie pomyślą. Ty pewnie pomyślisz, ja też, ale dla paru osób fakt, że ktoś kiedyś za to słono zapłacił (rąk nie łammy, pewnie z ubezpieczenia), może być "odgapiaczem".
                        Pojmij, że nikt się tej pani nie czepia za sam fakt, że kawa się wylała, tylko za fakt wniesienia gorącego napoju na salę, gdzie biegają przedszkolaki. To nie jest zagapienie, tylko bezmyślność albo/i świadome złamanie zasad panujących w przedszkolu.
                        • krapheika Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 19:58
                          Jesne, bo panie w przedszkolu nie miewaja gorszych dni i ogolnie sa takie od linijki zrobione.
                          • asia_i_p Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 08.02.11, 10:18
                            Mam dobry dzien - nie wylewam kawy. Mam zly dzien - kawe moge wylac. Zasade, ze goracej kawy na sale sie nie wnosi, wymyslono po to, zeby bezpieczestwo dzieci nie zalezalo od mojego dobrego albo zlego dnia.
                  • thegimel Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:19
                    Może pozwoli uniknąć cierpienia innemu dziecku, jeśli konsekwencje zostaną wyciągnięte i o sprawie zrobi się głośno? Rozumując w ten sposób należałoby przestać ścigać morderców, bo przecież, to że posiedzi jeden z drugim te 25 lat, to życia ofierze to nie wróci.
                    • duch_mariana Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:32
                      Ale żeś teraz pojechała po bandzie. Ten od gwałtu i morderstwa Ewelinki Skwary to z pewnością ta sama półka, co ta nieszczęsna przedszkolanka uzależniona od kubka parującej kawy.
                      • thegimel Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:51
                        No cóż, przecież trzeba mieć litość i pobłażanie. Jeśli oddaje dziecko do przedszkola, to chcę wiedzieć, że mogę iść do pracy i nie zastanawiać się czy moje dziecko jest bezpieczne. Tak, wypadki się zdarzają, nie miałabym pretensji o np. nieszczęśliwy upadek, ale pani przedszkolanka musi być odpowiedzialna i nie życzę sobie, żeby odpowiedzialności uczyła się na moim dziecku. To nie był nieszczęśliwy wypadek, to było coś, co niestety można było przewidzieć. Poza tym było to złamanie przepisów. I owszem, nie jest to sprawa kalibru umyślnego morderstwa, nikt nie żąda dla pani dożywocia. Ale konsekwencje ponieść powinna.
                        • krapheika Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 00:03
                          Moze poniesc konsekwencje bez czynnego udzialu prokuratora, ktorego sie niektore tutaj domagaja.Tak jakby jedyna droga bylo postepowanie sadowe. W dodatku prawo polskie jak kazde inne ma wiele luk i jesli ktos sie uprze moze tej kobiecie zmarnowac zycie.Twoim zdaniem, sprowadzenie kogos na dno jest najlepsza kara?
                          • thegimel Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 00:08
                            Dużo zależy od postępowania przedszkola. Pani powinna ponieść konsekwencje - może nie karne, ale na pewno służbowe. Sorry, ale moim skromnym zdaniem ktoś, kto łazi między kilkuletnimi dziećmi z gorącą kawą, nie nadaje się do pracy z dziećmi.
                            • duch_mariana Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 00:17
                              Pani z pewnością poniesie konsekwencje służbowe. Prywatnie można jej oczywiście założyć sprawę i dobry prawnik puści panią z torbami. Pytanie tylko czy warto to robić i czy nie szkoda człowieka niszczyć.
                              • thegimel Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 08:06
                                Z tym ponoszeniem to różnie bywa. Ja bym na miejscu autorki dopilnowała, żeby pani poniosła konsekwencje, a jeśli pani dyrektor nie będzie zbyt chętna do ich wyciągnięcia, to ja bym szła wyżej i tyle. Nie dlatego, żeby się zemścić, ale dlatego żeby jedna z drugą pomyślała, zanim wlezie na salę pełną dzieci z gorącą kawą.
                                • duch_mariana Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 21:00
                                  Wszystko powinno zależeć od postawy sprawczyni całego zajścia, a także od postawy dyrekcji przedszkola. Jeśli ktoś faktycznie żałuje tego, co się stało, będzie dbał aby taka sytuacja się więcej nie powtórzyła i nie ma sensu pastwić się nad tą osobą.
                        • duch_mariana Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 00:30
                          > I owszem, nie jest to sprawa kalibru umyślnego morderstwa, nikt nie żąda dla pani
                          > dożywocia. Ale konsekwencje ponieść powinna.

                          Konsekwencje z pewnością poniesie. Prawdopodobnie będzie musiała poszukać sobie innego zajęcia, bo za taki wypadek może dostać nawet dyscyplinarkę. Jej wina nie budzi tu wątpliwości. Nikt rozsądny nie lawiruje z kubkiem gorącej cieczy między dziećmi.
                      • naomi19 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 00:03
                        No tak, przecież poczucie winy wystarczy, prawda?
                      • hellulah Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 17:48
                        Oczywiście nie ta sama półka. Dlatego orzeczone konsekwencje będą inne.
          • naomi19 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:00
            Zapraszam do jakiekolwiek ośrodka leczącego oparzenia, myślę, że zweryfikujesz swoją "wiedzę" na ten temat.
            I nie chodzi o to, by ta jedna pani Kowalska już nie weszła z kubkiem na salę i nie poparzyła kolejnego dziecka. Tylko, żeby dyrekcja tego i innych przedszkoli na to nie pozwalała, ustalała jasne zasady. Jeśli zamieciemy 1 sprawę pod dywan, i drugą i trzecią to takie zachowanie pań przedszkolanek będzie normą.
            • krapheika Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:03
              Nie musze tak sie zlozylo, ze moj syn tez mial poparzenia drugiego stopnia reki i nogi.W tym momencie nie ma juz praktycznie sladu.Wiec moja wiedza jest jakby na najswiezszym poziomie zeby rzec.Nie porownoj oprzenia kawa do oparzen w pozarach i innych takich.Akurat moje dziecko tez sie poparzylo wrzatkiem wiec wiem lepiej czy sie da czy nie.I byly to oparzenia dosc rozlegle.
              • naomi19 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:07
                Swoją wiedzę nt poparzeń bierzesz z przykładu swojego dziecka? Wow, widzisz, ja widziałam wiele takich poparzonych dzieciaków i Twoja wiedza nijak ma się do tej z książek i z życia. Ale ok niech Ci będzie- poparzenia to psińco, można wskozczyć do wrzątku, oblać się wrzącą kawą i tak nie będzie śladu, co tam ból, co tam blizny (przecież ich nie będzie), co tam uraz psychiczny, przecieZ poszkodowaną jest przedszkolanka, pewnie ktoś niedobry ją zwolni lub zmniejszy pensję, oj biedna. Ona tylko oblała kawusią chłopczyka.
                • sadosia75 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:11
                  Nie przesadzaj! Nigdzie nie napisala, ze przedszkolanka to biedna ofiara a to co przejdzie ciecko to caly pikus. Dopowiedzialas sobie to co chcialas dopowiedziec.
                  • naomi19 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:16
                    Napisała.
                    że ona bedzie miała wyrzuty i na salę już z kawusią nie wejdzie. (taka biedna)
                    że przecież oparzenia to psińco bo blizn już (jakimś tajemniczym sposobem) nie ma.

                    Więc w sumie o co tyle krzyku. I oburzona- jak to? Prokuratura? Przecież ona już z kubkiem nie wejdzie.
                    • krapheika Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:19
                      Tak, tak, a swistak siedzi, bo sreberka byly kradzione. Powinnas zostac bajkopisarka, te wszystkie dopowiedzeniatongue_out czytaj ze zrozumieniem, albo wroc sie uczyc.
                    • sadosia75 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:22
                      Naomi nie napisala.
                      Nigdzie nie napisala, ze dziecku krzywda sie nie stala i nigdzie nie napisala, ze wieksza traume przeszla przedszkolanka niz dziecko. a to starasz sie jej udowodnic.
                      I tak wyrzuty sumienia powinna miec przedszkolanka bo okazala sie bezdennie glupia wchodzac do sali pelnej dziecki z kubkiem goracej kawy, ale to nie znaczy wg. mnie ze jedyna kara dla bezdennej glupoty powinno byc poczucie winy.
                      • naomi19 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 00:06
                        Oczywiście, bo czy tak bezdennie głupia osoba nadaje się do pracy z dziećmi? Może niech poszuka innego zawodu, gdzie jej głupota nie będzie aż tak wadzić?
          • kaka73 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:01
            Udaj się również do Urzędu Miasta do Wydziału Edukacji - i zgłoś oficjalną skargę do osób nadzorujących Panią dyrektor.
            U nas w zeszłym roku był wypadek, lecz nie z winy Pani - taki który może się zawsze zdarzyć - dziecko w łazience upadło na wieszak (każde dziecko ma swój, na którym są ich ręczniki) niefortunnie okiem i oko prawie wypłynęło - nie wiem czy ostatecznie udało się je uratować (dziecko było po operacji i na 95% miało nie widzieć na to oczko). To był wypadek - prokurator od razu był w przedszkolu.
            Ja akurat pracuję w UM, więc znam to od drugiej strony. Wiem, że Pani w której klasie się to stało nie potrafiła spać w nocy, przeżywała to strasznie. Efektem tego wypadku był całkowity zakaz wychodzenia do ubikacji (a każda sala ma swoją). Każda z pań popadała w paranoję bojąc się. Przedszkole działa od 25 lat i to był pierwszy wypadek.

            W Twoim przypadku to ewidentna wina personelu - głównie dyrektora, który pozwala na to. W moim przedszkolu jest podobnie rano kawka jak moje dzieci przychodzą, po południu również jak wracam.
            • kaka73 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:03
            • gazeta_mi_placi Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 09:36
              Pokaż przepis zakazujący spożywania gorących napojów przez personel.
              Ty sama jak jesteś 8-10 godzin w pracy pijesz tylko chłodną wodę albo zimne napoje?
          • naomi19 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:02
            Uwazam, ze po takim przezyciu juz
            aaaaa więc to ona jest ta poszkodowana, patrz, a ja myślałam, że dziecko, inne dzieci, które to widziały, matka dziecka itd.
            Jak to 2 osoby różnie rozpatrują ten sam przypadek.
            • krapheika Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:05
              No nie powinna powiedziec w doopie mam tego bachora niech sie martwi jego matula.Wtedy bylabys zadowolona, bo moglabys sobie pojezdzic na kobiecie.
              • el_jot Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:09
                Chyba wiem dlaczego bronisz tej pani.
                • naomi19 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:10
                  Dokładnie.
                • krapheika Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:16
                  Taaaak, oswiec mnie?big_grin
                  • el_jot Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:18
                    Nie muszętongue_out
                    • krapheika Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:21
                      Skoro masz jakis celny argument to go podaj, tylko,zeby byl wiarygodny i potwierdzony, bajkopisarstwo mnie nie interesuje.
              • naomi19 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:09
                Nie, trzeba było najpierw przestrzegać przepisów. A jak już tak bardzo chciała nieprzestrzegać, to wystarczyło użyć rozumu i nie wchodzić w grupę dzieci z kawą.
        • memphis90 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 08.02.11, 19:42
          > Oczywiście najłatwiej zamknąć gębę mamusi pieniędzmi z odszkodowania.
          Odszkodowanie to się akurat dziecku należy jak psu zupa, więc raczej nie o "zamykanie gęby" chodzi.
      • insomnia0 tez bym zgłosiła do prokuratury. 07.02.11, 10:16
        Szanowne Panie, które uważają, że kazdy popełnia błedy- owszem każdy. Nie mniej należy wziąć pod uwagę, że każda osoba która pracuje z dziecmi ma chyba z tysiąc razy powtażane , że nie wolno pic goracych napoi w obecności dzieci.
        Jest to jedna z głównych zasad. Też pracowałam i w żłobku i przedszkolu, także w szpitalach z dziecmi i nie wolno nam było wejść na salę z kubkiem goracego napoju można było mieć małą wodę. Ostatnio byłam z synkiem w szpitalu, wszedzie - w kazdej sali było napisane, ze nie wolno do sal wnosić gorącej wody. Nalezało ostudzić ją w kuchni dolać zimnego mleka i wtedy iść do sali.
        To co zrobiła ta Pani, było ewidentną jej głupota oraz ignorancją tej zasady- zrobiła to zupełnie świadomie. Nieświadomie to moze taki błąd popełnic osoba, która nie ma do czynienia zawodowo z dziećmi.
        Ta osoba zrobiła to dla własnej wygody i bezmyslność jej jest porazajaca.
        Mam małe dzieci i nigdy nie chodze miedzy nimi z goracym kubkiem.

        Osoby, które zawodowo zajmują się opieką mają taka zasadę głoszoną do znudzenia- ja przynajmniej tak miałam.

        Nie przepusciłabym takiego nieodpowiedzialnego zachowania i w nosie mam , ze zmarnowałabym jej dalsza karierę. Widocznie nie nadaje się na taką pracę.
        Nie ma tu miejsca na litość to nie wiemy, czy jesli raz tak postąpiła, czy nie zrobi to drugi raz.
        Takich błędów nie popełnia osoba wykwalifikowana i odpowiedzialna.


        https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
        • insomnia0 Re: tez bym zgłosiła do prokuratury. 07.02.11, 10:16
          sorry za błąd chyba z tych emocji "powtarzane" oczywiście.
        • krapheika Re: tez bym zgłosiła do prokuratury. 07.02.11, 20:04
          Ci co pracuja nie moga?pierwsze slysze, rodzicow np w szpitalu tezto nie obowiazuje, wiec wypadek i tak sie moze wydarzyc.I co wtedy, ciekawe jak podciagna takiego tate z kawa do odpowiedzialnosci karnejtongue_out

          Pamietam z przedszkola, ze panie pily kawe, nie jest to czyms niezwyklym, nagle juz nie moga pic goracych napojow.Ciekawe.
          • insomnia0 Re: tez bym zgłosiła do prokuratury. 07.02.11, 20:17
            nastepna nie zrozumiała.. eh

            https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
            • krapheika Re: tez bym zgłosiła do prokuratury. 07.02.11, 20:49
              jesli tyle osob nie rozumie twoich wypowiedzi znaczy, ze nie umiesz pisactongue_out
              • insomnia0 Re: tez bym zgłosiła do prokuratury. 07.02.11, 22:33


                ty i gazeta..

                https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
          • esofik Re: tez bym zgłosiła do prokuratury. 07.02.11, 21:07
            krapheika napisała:
            >
            > Pamietam z przedszkola, ze panie pily kawe, nie jest to czyms niezwyklym, nagle
            > juz nie moga pic goracych napojow.Ciekawe.

            ponad 30 lat temu zostałąm poparzona w żłóbku (papierosem)
            żadne konsekwencje nie zostały wyciągnięte... a szkoda, bo podejrzewam, że takich przypadków było dziesiątki?? setki??
            a co jest dzisiaj?? bezmyśne opiekunki z kawą, krapheika, moja blizna i kolejny poparzony dzieciak
            • krapheika Re: tez bym zgłosiła do prokuratury. 07.02.11, 21:34
              No coz jesli z ciebie pozostala tylko blizna to wspolczuc, ja jestem w calosci:.) w szkole mialam wypadek, blizne mam do dzis, nie dramatyzuje.
              Oczywiscie miliony opiekunek z petami sie placze po przedszkolach, kazdego dnia miliony wlyewa kawy i inne ciecze na niewinne dzieciaczki.Te przedszkola to samo zlo, a rodzice i tak sie pchaja drzwiami i oknami, by dzieci w takowym byly.
              • gazeta_mi_placi Re: tez bym zgłosiła do prokuratury. 07.02.11, 22:00
                Dobre smile
              • esofik Re: tez bym zgłosiła do prokuratury. 08.02.11, 08:15
                skoro więc jest takie zapotrzebowanie na przedszkola, to należy przymykać oko na zaniedbania i narażać dziecko na utratę zdrowia???
                chyba czas najwyższy zmienić przekonanie, że przedszkole to tylko przechowalania dzieci

                najwyraźniej ten wypadek w szkole mocno Ci zaszkodził
            • allija Re: tez bym zgłosiła do prokuratury. 07.02.11, 22:53
              Nie rozumiem całej tej dyskusji. Owszem, to był wypadek ale zawiniony, taki, który można było przewidzieć. Każda przedszkolanka czy osoba pracująca w przedszkolu powinna mieć choc trochę wyobraźni, że już nie wspomnę o jakichś wewnętrznych regulaminach. Takie regulaminy obowiazują choćby w byle jakiej firmie, np. w mojej, gdzie wszyscy wiedzą, że nie wolno stawiać napojów na blatach ze sprzętem, drogim sprzętem, a w razie jego /nieszczęśliwego/ zalania to ja poniosłabym konsekwencje, w tym wypadku finansowe. I to jakby jest jasne. Każda matka też po wielokroć była ostrzegana w przeróżnych programach, artykułach czy książkach, że nie wolno np. pozostawiać gorących pełnych garnków na kuchence bez opieki i w zasięgu dziecięcych rączek. Co stało się więc, że w tym przedszkolu zawiodły podstawowe zasady bezpieczeństwa dzieci?
              Moim zdaniem odszkodowanie to nie jest satysfakcjonujące rozwiązanie. Osoby w tym przedszkolu nie dopełnily swoich obowiązkow i powinny być za to ukarane. Choćby odsunięciem od pracy z dziećmi. Skoro kawa jest ważniejsza to przecież można znaleźć taką pracę gdzie można pić ją bezkarnie np. w jakimś biurze. Nie ma przymusu pracy z dziećmi, naprawdę. Argumenty, że przedszkolanka ma prawo do cieplego napoju jest bezzasadny moim zdaniem. Jesli już koniecznie musi się obudzić to przecież może wypić kawę przed pracą czy w czasie leżakowania dzieci kiedy niebezpieczeństwo wypadków jest równe zeru. Nikt nie zabrania pić pani zimnych napojów. Czy dzieci w tym przedszkolu biegają z kubkami gorącej herbaty? Pewnie nie. I jakoś mogą wytrzymać. Pani na pewno też by się udało.
              Moje dziecko zostało w przedszkolu uderzone przez panią przedszkolną ławeczką, którą to ławeczkę pani bezmyslnie przenosila wśród dzieci nie zachowując ostrożności. Co wiecej, nikt nie poinformował mnie o zdarzeniu a dowiedziałam się o tym dopiero przy wieczornym myciu zębów, kiedy zobaczyłam krwiaka na dziąśle. Miałam ochotę zabić przedszkolankę. Za samo zdarzenie i za bezmierną głupotę, że mi o tym nie powiedziała. Tak więc doskonale rozumiem co czuje autorka wątku. Nastepnego dnia zrobiłam karczemną awanturę /a potrafię/ dyrektorce przedszkola i dziecko z przedszkola zabrałam - to był kolejny "kwiatek" w tym przedszkolu. Tak wiec bezmyślnych przedszkolanek, które zapewne lepiej sprawdziłyby się w innym zawodzie, nie brakuje, jak widać. I chyba pora to zmienić.
              Co zaś do samego oparzenia to zapewne blizny zejdą z czasem. Na mnie wylała się świeżo zaparzona herbata, właściwie cała taca herbat. Przez długi czas miałam ślad na brzuchu, głównie po bluzce w prążki, które ładnie się w ten brzuch wgryzły. Z początku prążki były widoczne ale coraz mniej by w koncu, po kilku latach, nie było po nich śladu. A miałam wówczas dużo wiecej lat niz przedszkolak i juz nie rosłam tzn moja skóra już nie "rosła" co w tym wypadku było gorsze. Ale udało się.
    • afrikana Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 22:47
      Współczuję i nawet nie wiem co napisaćsad
      Zdrowia i dużo siły dla synka i dla Ciebie życzę...
      • olcia029 do el_jot 06.02.11, 23:17
        nie, nie uznałam Twojego postu za sarkazm. Chciałam wypowiedzieć swoje zdanie. Jutro rano w przedszkolu będę musiała się hamować, żeby nie wspomnieć paniom o tym przypadku. A gdyby maluszek został poparzony na buźce... brrrrrrrrrr
        Nauczycielka napewno bardzo żałuje i ma wyrzuty sumienia, ale picie kawy na sali gdzie są dzieci w wieku przedszkolnym, które non stop są w ruchu to totalna głupota.
        A może panie tam mają w zwyczaju takie zachowania? Kontrola się przyda... Choć teraz zapewne całe przedszkole postawione jest w stan gotowości. Mimo wszystko współczuję też nauczycielce, bo może mieć pretensje tylko do siebie. To jej wina!!! Zapewne nie śpi teraz po nocach.
        To nie to samo, gdy dziecko się przewraca i łamie rączkę, bo to jest dla mnie wypadek.
    • latajacamysz Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:04
      Witaj,
      Życzę zdrowia synkowi, a tobie byś miała siłę i szybko zgłosiła sprawę na policję/prokuraturę. Poradź się prawnika jaki trybem najlepiej iść i co chcesz osiągnąć.
      Tylko kara dla placówki czy też odszkodowanie dodatkowe, bo pewnie wtedy dwie sprawy się zakłada - powództwo cywilne i doniesienie na policję.
      Powodzenia! I nie daj się uciszyć w przedszkolu.
    • lena99 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:41
      Zgłoś w prokuraturze. A także zgłoś do wydziału oświaty gminy czy miasta w którym mieszkasz.

      Odszkodowanie za wypadek o którym poinformowało cię przedszkole to standardowe odszkodowanie z firmy ubezpieczającej dzieci. Uważam, że twoje dziecko powinno dostać dodatkowe odszkodowanie od sprawcy (lub ew. od gminy/miasta które mu podlega przedszkole).

      Co do wyciągnięcia konsekwencji wobec sprawcy i kierownictwa przedszkola - koniecznie zgłoś do prokuratury jak najszybciej! Za kilka dni szok w przedszkolu minie, wszystko wróci do normy, a nawet może okazać się że to zdarzenie wyglądało wg przedszkolanek zupełnie inaczej. U nas w przedszkolu też doszło do wypadku ale rodzice tego nie zgłosili, po prostu zabrali dziecko z przedszkola. Niestety przedszkolanka nie ma zupełnie żadnych wyrzutów sumienia i nadal tak samo niefrasobliwie podchodzi do swoich obowiązków sad
      • el_jot Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:48
        lena99 napisała:

        > U nas w przedszkolu też doszło do wypadku
        > ale rodzice tego nie zgłosili, po prostu zabrali dziecko z przedszkola. Niestet
        > y przedszkolanka nie ma zupełnie żadnych wyrzutów sumienia i nadal tak samo nie
        > frasobliwie podchodzi do swoich obowiązków sad
        Dokładnie. U mnie w przedszkolu panie nie dopilnowały i 3-latek wyszedł na ulicę po chipsy. Matka nic z tym nie zrobiła, panie czuły się bezkarne i jeszcz kilka razy zdarzyło się,że dzieci łaziły same po wsi.
    • alexa0000 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:46
      Jesteś wsciekła i masz o co. W tym momencie jednak chcesz byc wściekła i starasz sie podsycać to uczucie, a to powoduje,że podchodzisz do sytuacji pełna emocji.

      Wchodzenie między dzieci z gorącymi napojami jest głupie i nieodpowiedzialne. Staram się jednak wczuć w rolę winowajczyni. Ja w takiej sytuacji najmniej przejmowałabym sie ewentualna karą. Najbardziej załamałyby mnie swiadomość, że skrzywdziłam dziecko. Dla mnie że reakcja placówki i samej winnej nieszcześcia byłaby bardzo istotna. Gdybym zobaczyła, że pani naprawdę jest załamana i chce swoje niedopatrzenie w jakis sposób wynagrodzić ( nie tylko lub niekoniecznie finanasowo), nie zgłaszałabym (chyba) sprawy do prokuratury. Istotą kary jest jednak chęc zadoścuczynienia i nauczka na przyszłość. Stawiająca się, olewająca sprawe pani-zgłaszam bez wyrzutów sumienia.

      Może zaczekaj, zobaczysz, jak sie sprawa rozwinie.
      • olcia029 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 06.02.11, 23:56
        czytałam o takim przypadku gdzieś na forum. Wtedy panie nie wezwały lekarza ani rodziców od razu, czekałay nie wiem na co = aż rodzice je odbiorą, robiąc dziecku okłady. O ile mnie pamięć nie myli. Boję się takich sytuacj.
        • olcia029 dziewczyny !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.02.11, 00:21
          O co chodzi w naszym państwie to ja nie kumam!!!!!!! Ja pracuję w szkole specjalnej i mamy non stop kontrole. Nawet w ferie i wakacje - kontrola dokumentów. Sprawdzają najmniejsze bzdety typu czy zgadza się miesiąc w dzienniku i w arkuszu ocen = musi by tu i tu napisany słownie. Jest wiele takich kwiatków. Co moim skromnym zdaniem to ogromna przesada.
          A w przedszkolach gdzie obcuje się z malutkimi dziećmi nie dba się o ich bezpieczeństwo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • laminja Re: dziewczyny !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.02.11, 09:27
            przeniosłam syna do przedszkola prywatnego, bo w panstwowym do którego chodził nagminnie łamano wiele zasad. Panie nie były szczególnie zainteresowane tym co się dzieje w ogródku, ilość dzieci w grupie w stosunku do wielkości sali była zdecydowanie za duża. Meble nie były poprzykręcane do ścian - jedna półka została przez dzieci przewrócona, w łazienkach często było ślisko. Przed wyjściem na dwór dzieci ubrane przegrzewały się biegając po szatni i czekając aż wszyscy będą ubrani. Sale nie były odpowiedni często wietrzone, panie wnosiły gorące napoje i stawiły je na biurku. Nie chcę nawet myśleć ile jeszcze nie widziałam wink
          • krapheika Puknij sie 07.02.11, 20:07
            Zdarzyl sie wypadek,a ty juz wyjezdzasz, ze w przedszkolach sie nie dba o bezpieczenstwo.Taaak wszystkie dzieci wracaja do domow poparzone, polamane i polzywe.
            • insomnia0 Re: Puknij sie 07.02.11, 22:39
              to byla bezmyslność i brak wyobraźni... zlekceważyła zasady i ucierpiało dziecko.

              https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
      • mgla_jedwabna Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 02:12
        Z tym, że tutaj odpowiedzialnośc ponosi nie tylko osoba, która tę kawę wylała, lecz również być może dyrekcja, która toleruje noszenie gorących napojów między dziećmi, pozostałe opiekunki, które dziecka nie dopilnowały etc. Aby dojść do tego, kto zawalił sprawę, należałoby zacząć od zawiadomienia odpowiednich organów (prokuratura, kuratorium etc.).

        Poza tym wyrzuty sumienia a formalne konsekwencje to dwie różne sprawy. Postawa osoby winnej (wyrzuty sumienia, chęc zadośćuczynienia etc.) może wpłynąc łagodząco na wymiar kary, ale nie jest powodem do uchylania się od odpowiedzialności prawnej. Bo inaczej będziemy mieć do czynienia z sytuacją podobną do tej w KK z pedofilią - czyny pedofilskie był traktowane jako sprawa sumienia sprawców, a nie jako przestępstwo ścigane prawem.

        Na szczęście placówki edukacyjne działają zgodnie z prawem, a nie jak państwo w państwie. I jeśli nie chcemy, by to się zmieniło, powinniśmy o tego typu nieprawidłowościach zawiadamiać odpowiednie instytucje.
        • izak31 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 07:25
          Przede wszystkim spokój i nie histeryzuj. Jakie slady na psychice? Takie wypadki się zdarzają. I pewnie dyrekcja podjeła odpowiednie kroki. Dziecko ubezpieczone od NNW?

          Mnie w przedskzolu spadła na twearz szklana szafeczka. Poza bliznami na policzku urazu na psychice nie mam....Poparzona byłam killka razy.
          • gazeta_mi_placi Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 09:31
            Ale dzisiejsze pokolenie wychowywane przez nadwrażliwe histeryczne matki zasłaniające ciałem dziecko na widok dowolnego psa na smyczy jest nadwrażliwe psychicznie.
    • sinusoidaa Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 07:34
      Opowiem o przypadku, który dotyczył mojego dziecka, a miał miejsce w przedszkolu 10 lat temu, jesienią. Jest trochę analogii. Otóż odbierając córkę z przedszkola, zapytałam, co było na obiad i czy zjadła(córka była strasznym niejadkiem). Dziecko odparło, zę zjadło, a były JAGÓDKI (jesienią?? jagódki??). Podeszłam do tablicy z menu i o żadnych owocach nie było mowy. Tknięta przeczuciem poszłam do wychowawczyni i spytałam, o co chodzi z tymi jagódkami? Pani na to z uśmiechem, ze na obiad były naleśniki, a jagódki to córka z krzaka jadła. Nogi się pode mną ugięły, pytam, z jakiego krzaka? Pani wskazała żywopłot... I uspokajającym tonem stwierdziła, zebym się nie martwiła, bo ptaki jedzą te jagódki i nic im nie jest. Urwałam kawał krzaka, dziecko w taksówkę i do szpitala. Płukanie żołądka. Identyfikacja rosliny. Konsultacje z Instytutem Toksykologii. Okazało się, ze owoce tej rosliny sa silnie trujące, toksycznie działaja na watrobę, nerki i osrodkowy układ nerwowy. W karcie dziecka wpisano "zagrożenie zycia", choć żadne niepokojące objawy nie wystąpiły. Monitorowanie akcji serca, parametrów nerek. Kilka dni wyjętych z życiorysu. Akurat był to weekend. Dopiero w poniedziałek udało mi się skontaktować z kierownictwem przedszkola. Przedstawiłam sytuację, a pani dyrektor na to, ze może do szpitala przyjechałby jej mąż, jest bioenergoterapeutą. Nie miałam wtedy siły na odpowiednią reakcję.
      Córka wyszła ze szpitala po tygodniu obserwacji i badań. Pierwsze kroki skierowałam do przedszkola, gdzie zostałam opieprzona przez panią dyrektor za to, ze mało jej do zawału nie doprowadziłam, a nie było powodu, bo dziecku nic nie jest, dowiadywała się w szpitalu swoimi kanałami. W związku z tym, ze zebrałam już siły po traumatycznych przejściach, rozmowa z p. dyrektor była burzliwa i bardzo głośna. Zażądałam natychmiastowego wycięcia żywopłotu z terenu przedszkola. I....po spokojnym przeanalizowaniu sytuacji zdecydowaliśmy z meżem, ze pozostawimy córkę w tym przedszkolu. Z jednej prostej przyczyny. Byłam pewna, ze po tym wszystkim córka nie zostanie spuszczona z oka, ze opiekunki będa jej pilnować, jak oka w głowie.
      O sytuacji zawiadomiłam sanepid. I co? Guzik, nie ma żadnego paragrafu na to, jakie rosliny moga rosnąć na terenie placówek dla dzieci.
      Zostawiłam sprawę. Ale chyba dlatego, ze nic w rezultacie się nie stało. Choć, kto wie, czy za kilka, kilkanascie lat nie pojawią się jakies problemy z nerkami, albo watrobą. Odpukać.
      I dzis sobie tak myślę, ze chyba powinnam wtedy zgłosić gdzieś ten wypadek. Obecnie, nawet nie ma śladu, ze taka sytuacja miała miejsce, w razie czego.
      Wracając do Twojej sytuacji. Nie zabieram głosu w dyskusji, czy "udupić" pania przedszkolankę, czy nie. Nie o to chodzi. Ale musisz wziąć pod uwagę, ze Twoje dziecko, być może, będzie potrzebowało długotrwałego leczenia, leków, nie wszystko jest refundowane. Zabezpiecz się jakoś i w razie potrzeby wnieś cywilną sprawę do sadu o pokrycie kosztów leczenia.
      Pozdrawiam Cię serdecznie - wiem, co przeżywasz.
      • gazeta_mi_placi Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 09:30
        A jaka nazwa tych jagódek?
        • asia_i_p Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 09:48
          Cis podejrzewam.
          Ptaki potrafią wypluć trujące ziarno i zjeść tylko otoczkę - ziarno i szpilki są silnie toksyczne. Ale śliczny jak malowanie, więc nagminnie sadzony w parkach.
        • sinusoidaa Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 09:54
          Krzew nazywa się ligustr, nie pamiętam już, jaki typ tego ligustra
      • burina Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 09:34
        Ale historia, aż porannej kawy nie potrzebujęwink

        Jednak, przynajmniej ja ją widzę, jest różnica między panią która piła kawę (bo inne panie piją, bo w domu się pija przy dzieciach, bo sama, jak była mała, widziała takie coś w wykonaniu swoich pań) a idiotką, która pozwala jeść 'jagódki' bo ptaszkom nie szkodzą. Ten drugi przypadek to już czyste zaburzenie postrzegania świata podczas gdy pierwszy, to zwykła głupota, brak przezorności.
    • reszka2 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 08:36
      Jest oczywistą spawą, że pani powinna ponieść konsekwencje takie, jakie przewiduje regulamin obowiązków, regulamin pracowniczy czy co tam jeszcze ją obowiązuje. Jest to nieodwołalne i tego nie odpuściłabym. Natomiast chciałabym zobaczyć święcie podniecone matki forumowe, które same na siebie donoszą do prokuratora kiedy ich dziecko doznaje obrażeń w wyniku ich niedopatrzenia, głupoty lub po prostu nieszczęśliwego wypadku. Bo shit happens, drogie podniecone własną niewinnością w tej sprawie matki.
      W Polce taki właśnie jest modus operandi szczekającego tłumu - urwać głowę. To, że urwanie głowy winowajczyni nie zabezpieczy innych dzieci przed podobnym wypadkiem - to nie jest istotne. Istotne jest, że głowa poleci. Zamiast dążyć do tego, żeby były wdrożone działania zapobiegawcze, korygujące, czyli coś co zapobieże takim wypadkom na przyszlość.
      • kozica111 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 08:50
        Duch_mariana ma rację z tym przykładem samochodowym.Niemniej jak sobie wyobrażę że to MOJE dziecko oblałaby jakaś nauczycielka to scyzoryk" drga mi nerwowo w kieszeni".Wtedy myśli sie inaczej, czuje sie inaczej.
        DLATEGO o konsekwencjach nigdy nie decydują zgodnie z prawem krewni ofiary bądź ofiara a strona tzw obiektywna, w oparciu o obowiązujące przepisy.Chodzi o to by 2 człowieka też nie skrzywdzić kierując się emocjami.
        Ja na twoim miejscu jednak na pewno upierałabym sie żeby /jeśli nie było tego wcześniej/ wprowadzić obowiązek spożywania posiłków i napojów w specjalnie przeznaczonym do tego pomieszczeniu.
        • gazeta_mi_placi Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 09:26
          I w tym pomieszczeniu nie byłoby możliwości wylania kawy na dziecko?
          Czy byłoby to pomieszczenie do którego dzieci nie mają wstępu, ale gdyby w międzyczasie dziecku stała się inna krzywda, byłyby wrzaski że to wszystko przez to że grupą opiekowała się tylko jedna opiekunka a druga w tym czasie kawkę sobie piła w osobnym pokoju...
          • laminja Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 09:36
            Gazeta - wystarczy do herbaty dolać trochę zimnej wody, a do kawy wody lub mleka, żeby nie poparzyła dziecka. Robię tak w domu, gościom również nie podają bardzo gorących napojów kiedy dzieci się kręcą dookoła. Dorosły człowiek może wytrzymać kilka godzin bez gorącej kawy czy herbaty. Jest wiele zawodów, które tego wymagają. Jeśli nie ma warunków to trzeba się poświęcić albo zmienić pracę.
            • dorcia1234 hm? 07.02.11, 09:41
              odejdę na chwilę od tematu.
              Zwróciliście uwagę, że w tej burzliwej dyskusji nie bierze udziału autorka wątku? Popełniła tylko jeden wątek, początkowy.
              Czyżby ferie? I nie chce mi się szukać, ale starsze stażem forumki, lub te bywające na forum przedszkola zapewne podobny watek mają w pamięci.
              • asia_i_p Re: hm? 07.02.11, 09:49
                Może jest z dzieckiem u lekarza?
                Ale masz rację, powinna siedzieć na forum i się uwiarygodniać co chwilę.
                • dorcia1234 Re: hm? 07.02.11, 09:53
                  nie, nie co chwilę
                  Ale podobno była ciekawa opinii.
              • thegimel Re: hm? 07.02.11, 13:18
                Nawet jeśli to podpucha, to coś takiego może się zdarzyć i warto o tym pogadać.
        • gazeta_mi_placi Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 09:27
          A gdyby kawą oblałby mąż albo Ty sama?
          • insomnia0 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 10:37
            osoba, która nie jest zawodowo przygotowana do opieki nad dziecmi jesli dopuściłaby do tego zrobiłaby to myslę nie swiadomie i to jest różnica. Osoba która jest wykształcona w kierunku opieki nad dziecmi popełniła ten błąd przez zwykłą ignorancję tematu. Uwierz mi, ze takie osoby maja do znudzenia powtarzane ze nie wolno chodzić z goracym napojem wsród dzieci.
            Robiła tak mimo, że z pewnoscią była przestrzegana tysiąc razy.. bo jej tak było wygodnie, bo zwyczajnie nie pomyslała - bo olała jedną z głównych zasad. To teraz musi ponieśc konsekwencje.
            Nigdy nie piłam goracych płynów w momencie pracy z dziecmi- za to możnabyło mieć wodę w małej buteleczce.
            Zwykła nieodpowiedzialna baba- ja bym tego tak nie zostawiła.

            https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
            • gazeta_mi_placi Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 11:45
              Większość matek jest nie przygotowana zawodowo do opieki nad dziećmi a mimo to opiekują się nimi częściej i dłużej niż 8 godzin w przedszkolu.
              • insomnia0 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 12:44
                a od placówek wymagamy więcej niż od matek..
                rozumiesz?

                Tam powinny być osoby odpowiedzialne - bo przeszkolone.. od matek nie wymaga się przeszkolenia w kierunku opieki nad dzieckiem.

                Zupełnie inna świadomosć i wyobraźnia.

                https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
              • mgla_jedwabna Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 20:53
                Większość matek nie ma pod opieką kilkunastu dziaciaków jednocześnie. A do tego właśnie potrzebne jest coś więcej, niż intuicja i zdrowy rozsądek.

                Zresztą zdrowy rozsądek kaze nie łazić między rozbawionymi dziećmi z gorącą kawą.
        • azile.oli Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 09:34
          Ja miałam taką sytuację z synem, nie przedszkolakiem, ale 15-latkiem, co wcale nie zmienia faktu, że narażone zostało zdrowie i życie dziecka. Otóż na obozie sportowym kadry wojewódzkiej trening rzutu młotem odbywał się bez zabezpieczenia siatką i pech chciał, że dziewczynie wyleciał rozkręcony 5 kilowy młot do tyłu, gdzie stał mój syn. W ostatniej chwili schował głowę za słupek i efektem był ''tylko'' złamany obojczyk. Nie chcę myśleć nawet o tym, co byłoby, gdyby dostał w głowę. I nie chodzi mi tu wcale o traumę, bo to duży chłopak, ale o realne konsekwencje.
          Mąż wezwał policję, która sporzadziła notatkę, przesłuchała świadków, trenerka się przyznała, że prowadziła zajęcia w warunkach, w jakich nie wolno było tego robić.
          Ostatecznie poprosiliśmy, żeby nie zgłaszano tego w prokuraturze, bo winny był zarząd związku i kierownik obozu, natomiast trenerka mogła co najwyżej odmówić prowadzenia treningu w takich warunkach (tam, gdzie była siatka nie pozwalano im wejść, bo murawa dla piłkarzy byłaby zniszczona).
          Jestem pewna, że ta trenerka już więcej takiej głupoty nie zrobi, a jej zwierzchnicy może się zastanowią, jakie warunki stwarzają mlodzieży i do czego może to dpoprowadzić.
          Wiem natomiast, że cała wina spadłaby na jedna osobę, gdy winnych było wielu.
          Dodam jeszcze, że o wypadku powiadomiono mnie, gdy syn zaliczył już szpitale, prześwietlenia, założenie i zdjęcie gipsu (bo drętwiała mu ręka), kilka zastrzyków przeciwbólowych, gdzie nikt go nie zapytał, czy nie jest na coś uczulony.
          W każdym razie najpierw zadbałam, żeby ślad po wypadku pozostał w policyjnej kartotece, na wszelki wypadek.
          Ja się zgadzam, że każdy może popełnić błąd, bo to ludzkie. Nie znaczy to jednak, że ma nie ponosić za to konsekwencji lub przynajmniej nie dostać jakiegoś ostrzeżenia. I nie dotyczy to tylko pracy z dziećmi. Trzeba myśleć o tym, co się robi i tyle.
      • imasumak Reszka 07.02.11, 11:50
        Oczywiście masz racje - ja tylko się zastanawiam, czy tego typu sprawy nie są ścigane z urzędu, tzn czy przypadkiem na dyrekcji przedszkola nie ciąży obowiązek zgłosić tej sprawy do prokuratury, podobnie jak na lekarzu ciąży taki obowiązek, jeśli zauważy ślady bicia na ciele dziecka etc
    • gazeta_mi_placi Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 09:23
      Taki wypadek może się zdarzyć wszędzie i każdemu, gdyby to matka oblała kawą swoje dziecko nigdy by złego słowa nie powiedział mimo, że matki najczęściej mają pod opieką 1-2 dzieci a nie 20 jak opiekunki w przedszkolu.
      Personel ma prawo do wypicia gorącego napoju, ciekawe czy Wy w pracy zawsze pijecie tylko zimne lub chłodne napoje.
      • asia_i_p Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 09:53
        To była pomoc przedszkolna - one nie muszą być na sali przez cały czas. Niech swoje prawo do gorącego napoju realizuje w pokoju dla personelu, rozdzielni żywności albo myjni, w ostateczności przy stoliku dla rodziców w korytarzu - nie w sali, gdzie latają dzieci.
        Udało mi się jak dotąd nie oblać kawą ani niczym innym żadnego dziecka - stawiam w astronomicznych odległościach od brzegu stołu, jak dziecko jest w pobliżu stołu, stawiam w ogóle gdzie indziej, bo kubek może pęknąć.
        Ja mam na przykład w pracy prawo się wysikać, co nie oznacza, że robię to w klasie przy uczniach.
      • insomnia0 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 10:39
        a nie 20 jak opiekunki w przedszkolu.

        tym bardziej nie wolno było jej pić tam goracej kawy.
      • laminja Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 14:42
        Gdyby matka oblała swoje dziecko gorącą kawą to bym pomyślała, że jest nieodpowiedzialna, pani w przedszkolu powinna być nie tylko odpowiedzialna i mieć wyobraźnię, ale też być związana jakimiś regułami, które chronią dzieci przed tego typu wypadkami - to już należy do wyższych instancji. Praca pewnych rzeczy wymaga. Masa ludzi ma pracę, w której nie pija się gorącej kawy w ciągu dnia. Na poczcie, w sklepie czy w banku, itd. nie popija się kawy przy klientach. Dzieci dostają picie do śniadania i obiadu i funkcjonują. Dorosły tym bardziej może wytrzymać kilka godzin bez ciepłego napoju. Ja czasem piję w pracy herbatę - z zamykanego kubka termicznego, tak żebym potrącona nie oblała nikogo lub niczego.
        • laminja Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 14:43
          i jeszcze - u nas w domu nie pije się bardzo gorących napojów właśnie ze względu na dzieci. Herbata zawsze trochę ochłodzona zimną wodą, kawa wodą lub mlekiem.
    • osa551 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 09:33
      W przypadku, gdy chodzi o bezpieczeństwo dzieci i bezmyślność personelu - nie mam pobłażania. Zgłosiłabym to do kuratorium.

      • gazeta_mi_placi Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 09:39
        Rozumiem, że doniosłabyś także na matkę której się zdarzył taki incydent? Jak tak to dam Ci namiar na jedną (choć sprawa była już jakiś czas temu) .
        Jeszcze większa głupota moim zdaniem niż tej opiekunki bo matki najczęściej mają pod opieką jedno, góra dwoje dzieci a nie dwadzieścia, wiadomo że łatwiej przypilnować dwójki.
        • osa551 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 09:56
          Przedszkole jest miejscem, w którym dziecko powinno bezpiecznie spędzać czas pod okiem wykwalifikowanego personelu. Jeśli mojemu dziecku taka rzecz przydarzyłaby się w przedszkolu - zgłosiłabym sprawę do kuratorium, aby tępić bezmyślność personelu.

          Na bezmyślność matek niestety nie ma przepisów.

        • asia_i_p Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 09:59
          Gazeta, wchodzisz do pokoju ze szklanką. W pokoju jest jedna osoba/ w pokoju jest 20 osób. Kiedy jest większe prawdopodobieństwo, że ktoś na ciebie wpadnie?
          W domu dziecko najczęściej ma do dyspozycji cały dom. W przedszkolu właśnie dlatego, że dzieci jest dużo i trudno je upilnować, siedzą one w bezpiecznej sali i pewnych rzeczy się do tej sali nie wnosi.
          Matka jest w domu z dzieckiem sama. Po to pań jest więcej niż po jednej na salę, żeby mogły pić herbatę poza salą i wychodzić do toalety nie zostawiając dzieci samych. Matka, gdyby miała przy dziecku nie pić nic gorącego, musiałaby nie pić gorącego aż do wieczora. Pani pomoc przedszkolna starczyłoby, gdyby skończyła kawę na korytarzu, zanim weszła na salę, gdzie dziećmi opiekowała się inna pani.
        • kozica111 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 10:02
          Gazeta przesadzasz, owszem wiadomo że opiekunka musi się napić, musi coś zjeść itp; ale warto minimalizować zagrożenie, pokój śniadaniowy może być zamknięty.Przeciwna jestem karaniu tej osoby bo był to cholerny nieszczęśliwy wypadek - ale jestem za wyciągnięciem wniosków i zabezpieczeniem przed takimi sytuacjami na przyszłość.
        • insomnia0 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 11:01
          dlatego przy 20-tce tym bardziej nie wolno tak robić.

          https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
        • franczii Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 19:12
          No i wlasnie, osoba, ktora majac pod opieka 20 dzieci pije rownoczesnie goraca kawe nie wykazala sie ani inteligencja ani przewidywalnoscia. To nie byl zwykly nieszczesliwy wypadek, to byl wypadek spowodowany glupota. Dziewczyna powinna zaplacic, ja na miejscu autorki bym nie odpuscila i nie poprzestala na "przepraszam" i odszkodowaniu z ubezpieczenia.
          Nie obchodziloby mnie ze ta osoba bedzie miec spaprane papiery.
          Tak samo nie popuscilabym gdyby ktois potracil mi dziecko przez nieuwage. Ktos tam wyzej taki przyklad podawal. W przypadku jakiegokolwiek uszczerbku na zdrowiu pozywalabym o dodatkowe odszkodowanie. To zaden lincz ani zemsta a zwykla przezornosc bo nie wiadomo, jakie skutki moze miec taki wypadek.
          A panie w przedszkolu tak jak wszyscy pracownicy maja chyba przerwe w pracy, moze nawet niejedna. Nikt im o suchym pysku nie kaze siedziec. A jesli kaze to lamie kodeks. Niestety nie kazdy moze sobie robic przerwe wtedy kiedy chce. Gdzies tam wczesniej podawalas Gazeta przyklad sprzataczki, ale mnostwo stanowisk pracy jest takich, ze nie mozna pic kawy w czasie wykonywania pracy i jakos ludzie o to afery nie robia.
    • babcia47 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 11:04
      osoba, która dopusciła sie takiej głupoty powinna odpowiedziec sadownie..nie "za karę" a moze i w pewnym sensie za karę ale przede wszystkim dlatego by była zobowiazana do poniesienia kosztów leczenia dziecka w dalszym czasie. Sama miałam dziecko poparzone oraz znam inne, któremu wylała sie na rączke przestudzona herbata..konsekwencją w obu przypadkach były długotrwała i kosztowne leczenia, w przypadku córki kolezanki konieczna była równiez operacja likwidujaca przykurcze w okolicy łokcia oraz nadmiar blizn..w obu przypadkach bliznowce pojawiły sie w kilka miesiecy po poparzeniu a koszty leczenia były na pewno o niebo wyższe niz odszkodowanie, które mozesz uzyskać z ubezpieczeń. Opiekunki nic nie usprawiedliwia, bo zapewne znała przepis zabraniający wnoszenia goracych napijów na salę, gdzie przebywają dzieci, podpowiada to też zwyły zdrowy rozsądek, nie usprawiedliwiło by jej równiez, gdyby dziecko było w jakis sposób "aktywne" w spowodowaniu poparzenia..w takim przypadku nie ma żadnych (!!!) okolicznosci łagodzących i moim zdaniem nie ma co się litować, ze bezmyslna sprawczyni bedzie miała "narobione" w papierach, czy że jej dzieci pośrednio "zapłacą" za głupotę mamy..mogła mysleć zanim złamała przepisy i naraziła dziecko oddane jej pod opiekę na niebezpieczeństwo..w ramach wyroku powinna miec równiez zakaz pracy z małymi dziećcmi, bo do tego trzeba miec nie tylko oczy dookoła głowy ale przede wszystkim sporo wyobraźni
      • gazeta_mi_placi Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 11:50
        Po tym wszystkim nie dziwię się że znajoma mojego męża już trzeci miesiąc (duże miasto) nie może znaleźć chętnej do pracy jako opiekunka w jej przedszkolu (była tak zdesperowana, że nawet MNIE chciała już zatrudniać big_grin ).
        Róbcie tak dalej a problemy z przedszkolami będą jeszcze większe bo nikt nawet za dużą dopłatą nie będzie chciał w nich pracować skoro za zwykły wypadek, który równie często a nawet częściej zdarza się samym matkom i w domach opiekunki będą ciągane po sądach i będą musiały płacić odszkodowania rozhisteryzowanym matkom.
        Wtedy drogie Mamy z braku przedszkola będą musiały same zostać z dzieckiem w domu i jak zdarzy im się, że dzieciak w ich domu się zadławi, złamie rękę, oparzy to nie będą miały kogo ciągać po sądach chyba że złożą na same siebie donos do prokuratury za niedopilnowanie.
        • kozica111 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 12:10
          Opieka nad cudzym dzieckiem to straszliwa odpowiedzialność; takie trochę igranie z losem - nie da sie w 100% zapobiec nieszczęśliwym wypadkom, jak masz pecha to ty bekniesz.Moja mama jako dwudziestoparoletnia nauczycielka miała na obozie pod opieką 14 latków; w nocy chłopcy postanowili iść popływać sobie w rzece, oczywiście bez zgody opiekunek i bez ich wiedzy.Kobitki były pewne że dzieciaki śpią/ oczywiście obchód był co jakiś czas/ Jednego mądrego porwał prąd, cudem ktoś go wyciągnął; karetka , policja itp; po tym zdarzeniu moja mama zmieniła zawód, zdała sobie sprawę ze nie wystarczy dobra wola, skrupulatność, że wystarczy moment i może dojść do nieszczęścia i ona będzie za to odpowiadać także karnie, nie mówiąc o wyrzutach sumienia.Opieka to ciężki zawód, niewdzięczny stresujący.Też nie dziwi mnie ze ciężko znaleźć chętnych - niemniej w opisanym przez autorkę przypadku zabrakło także wyobraźni.
          • hellulah Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 19:06
            Rozumiem, że ponieważ nie udowodniono Twojej mamie zaniedbania obowiązków, nie poniosła (i słusznie) konsekwencji karnych? i w tym rzecz. Więc wystarczyła dobra wola i skrupulatność. Inaczej, trzeba robić swoje, przestrzegać procedur, i mieć zawsze zadek kryty.

            Ja na ten przykład zrezygnowałam raz z dość intratnej fuchy - miałam pracować jako wychowawczyni kolonijna/instruktor na obozie - bo mi szanowna dyrekcja chciała wepchnąć do grupy więcej dzieci, niż ustawa przewiduje. Gdybym się podjęła i była skucha, miałabym problem. Wolałam nie zarobić niż da się wkopać.
            • kozica111 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 20:26
              Zaniedbania nie było, ale stres wystarczył.
          • gazeta_mi_placi Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 19:12
            I to odpowiedzialność (w przypadku opiekunek i przedszkolanek) kompletnie nieadekwatna do zarobków.
            • hellulah Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 19:27
              I tu się zgodzę. Nieadekwatna. Ale chyba warunki zatrudnienia są znane, a praca - nieprzymusowa?
              • gazeta_mi_placi Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 19:50
                Też racja.
        • duch_mariana Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 12:38
          > Po tym wszystkim nie dziwię się że znajoma mojego męża już trzeci miesiąc (duże
          > miasto) nie może znaleźć chętnej do pracy jako opiekunka w jej przedszkolu (by
          > ła tak zdesperowana, że nawet MNIE chciała już zatrudniać big_grin ).

          I tak będzie. Niedługo będzie bezpieczniej handlować narkotykami, niż pracować w przedszkolu. Zarobki większe i ryzyko mniejsze.
        • insomnia0 gazeta 07.02.11, 12:57
          Dziewczyno czy ty naprawdę nie rozumiesz..ze Pani która wniosła wrzątek do sali gdzie były dzieci jest nieodpowiedzialna?
          Pewne zasady są wałkowane i powtarzane osobom sprawującym opiekę na dziecmi tysiące razy i niestety to co ona zrobiła to bezmyślność za którą wielka cenę poniosło małe dziecko.

          Takich rzeczy się nie lekceważy.
          Mam koleżankę, która ma prywatne przedszkole- jest tam zakaz wnoszenia wrzątku na sale zabaw dzieci.
          To naprawdę jedna z podstawowych zasad.
          Nie chcesz tego zrozumieć?

          Twoje argumenty , że matka mogła poparzyć ni jak się mają do problemu.
          Pisałam już- każda inna osoba mogła nie pomysleć o tym- bo i nikt jej nie powiedział , że tak robic nie należy.
          W takich miejscach jak przedszkolna sala dzieci , sale szpitalne dla dzieci- tam nalezy przestrzegać pewnych zasad, które są powiedziane i wałkowane tysiąc razy zanim taka osoba podejdzie do dziecka.
          Rozumiesz różnicę?
          Tamta Pani zlekcewazyła taką zasadę.

          Poza tym jeśli ktoś nie czuje się na siłach pracować z dzieckiem- niech wybierze inny zawód.
          Tak będzie lepiej i bezpieczniej dla każdego...


          https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
          • bacha1979 Re: gazeta 07.02.11, 14:51
            Dziewczyno czy ty naprawdę nie rozumiesz..

            No niestety ona tego nie rozumie... Szkoda Twoich palców bo do gazety NIC nie dotrze.
          • gazeta_mi_placi Re: gazeta 07.02.11, 19:18
            >Poza tym jeśli ktoś nie czuje się na siłach pracować z dzieckiem- niech wybierze inny zawód.
            Tak będzie lepiej i bezpieczniej dla każdego...

            Nie ma osoby (nawet po najlepszych szkoleniach i która sama wychowała piątkę własnych dzieci) która gwarantowałaby Twojemu dziecku (zwłaszcza w większej grupie dzieci) bezpieczeństwo i brak wypadków.
            Poza tym gdyby każda osoba która wie, że nie jest w stanie zapobiegnąć wypadkom z udziałem dzieci (nawiasem mówiąc nie ma takich osób które byłyby w stanie przewidzieć wszystkie zagrożenia i które na minutę w grupie 20 dzieci nie spuściłyby oka na żadne z nich oraz zawsze i wszędzie miały refleks) to musiałybyście do szóstego roku życia z dzieckiem w domu siedzieć bo żłobków i przedszkoli by nie było, nie miałby kto w takowych pracować.
            Ideałów przedszkolanek i opiekunek zapewniających pełne bezpieczeństwo każdemu z 20 dzieci nie ma.
            • imasumak Re: gazeta 07.02.11, 19:42
              gazeta_mi_placi napisała:

              Nie ma osoby (nawet po najlepszych szkoleniach i która sama wychowała piątkę własnych dzieci) która gwarantowałaby Twojemu dziecku (zwłaszcza w większej grupie dzieci) bezpieczeństwo i brak wypadków.

              I dlatego można łamać zasady bezpieczeństwa?
              Kiedy wreszcie zrozumiesz tłuku jeden, że zagrożenia należy eliminować, a nie piętrzyć?
              Skoro nie można zapobiec wszystkim wypadkom, trzeba zapobiegać chociaż tym, którym można zapobiec. To takie proste przecież.
            • insomnia0 Re: gazeta 07.02.11, 20:22
              i po co odwracasz kota ogonem?
              wiesz ze chodzi o wypadek który da się przeswidziec czyli - wnosze wrząca wodę na sale- może byc poparzenie.
              Nie chodzi o upadek dziecka ..
              wiec jak nie potrafisz przyznac racji komuś ( bo Cie zżera od środka) to juz się nie kompromituj...
              tyle juz Ci napisałam a Ty nadal nie chcesz zrozumeić.. no cóż trudno -widać , że to zbyt skomplikowane dla ciebie.

              https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
            • iwi.k1 Re: gazeta 07.02.11, 20:42
              no nie mogę, aż mnie palce swędzą wink, TO NIE BYŁ ZWYKŁY WYPADEK TYLKO GŁUPOTA I NIEODPOWIEDZIALNOŚĆ OSOBY OPIEKUJĄCEJ SIĘ DZIEĆMI!!!
              poza tym nie przejmowalabym się tym, że chętnych do opieki nie będzie. Przejdź się do jakiejkolwiek uczelni pedagogicznej i popatrz ile chętnych do tej niewdzięcznej roboty.

              -
              Jedyną wartością stałą jest zmiana.
              • duch_mariana Re: gazeta 07.02.11, 20:56
                > Przejdź się do jakiejkolwiek uczelni pedagogicznej i popatrz ile chętnych do tej
                > niewdzięcznej roboty.

                A ile z tych osób będzie pracowało w zawodzie wyuczonym? Wiele z nich może myśleć, że praca w przedszkolu to same plusy, że jest miło, przyjemnie, ferie, wakacje i tylko zabawa z dzieciakami i co miesiąc dwa koła na konto wpada. W praktyce nastąpi jednak brutalne zderzenie z rzeczywistością w postaci osób, które przy okazji różnych tematów piszą w stylu "nie popuściłabym, zgłosiłabym na policję, do prokuratury, zrobiłabym dziką awanturę". Ile osób to wytrzyma?
                • krapheika Re: gazeta 07.02.11, 21:41
                  Z tego co wiem w tej chwili nie wytrzymuja osoby juz z 20letnim stazem w zawodzie, przeksztalcaja sie, czukaja innej pracy.Znam 3przedszkolanki z dluuuugimstazem, ktore zrezygnowaly.Kochaja dzieci, ale nie zamierzaja sobie zrujnowac zycia z powodu jakiegos nieszczesliwego wypadku.Przedszkolanki boja sie wykonywac swoja prace, bo za byle glupstwo moga odsiedziec swoje w wiezieniu.
                  Skoro tak duzo kobiet uwaza,ze dzieci sa w niebezpieczenstwie zostawiajac je w przedszkolu to niech siedza na tylkach z nimi w domu.Widze mnostwo plusow, uluzni sie, pani bedzie maila wiecej czasu dla podopiecznych i przede wszystkim te plujace zadza zemsty beda mogly same podac sie do sadu jak ich dziecku w domku ksiazka na glowke spadnie.Wykonaja wlasna misje i bedzie luz.
                  • iwi.k1 Re: gazeta 07.02.11, 22:06
                    Ludzie, czy Wy odróżniacie głupotę i zaniedbanie od wypadku?? Wypadek to był jak moja siostrzenica spadła z huśtawki i złamała rękę. Złamanie było skomplikowane, dużo wycierpiała, ale to był WYPADEK.
                    Gdyby jednak stało się to zimą, kiedy wszystkie sprzęty na podwórku są oblodzone a pani opiekunka pozwala wchodzić po oblodzonych i niebezpiecznych drabinkach to jest już GŁUPOTA I BEZMYŚLNOŚĆ.

                    nie wiem dlaczego wiele z Was uważa, że praca przedszkolanki nie powinna się wiązać z odpowiedzialnością? A lekarz nie musi być odpowiedzialny za to co robi? A bankier? Szef firmy zatrudniający 100 pracowników? każda praca wiąże się z odpowiedzialnością i ten, kto przez własną głupotę naraża innych musi za to odpowiedzieć.
                    • gazeta_mi_placi Re: gazeta 08.02.11, 17:38
                      > A lekarz nie musi być odpowiedzialny za to co robi? A bankier? Szef firmy zatrudniający 100 pracowników...

                      Ile zarabia się w tych zawodach a ile zarabia pomoc przedszkolna?
                      • iwi.k1 Re: gazeta 08.02.11, 18:57
                        Wysokość zarobków nie jest tu istotna. Istotne jest to, czy nadajesz się do tej pracy i czy wypełniasz swoje obowiązki.

                        Kiedy czytam coś takiego to od razu przypomina mi się sytuacja: mam taką gó...a..ną pensję, to sobie chociaż coś ukradnę z firmy dla wyrównania.
                        • duch_mariana Re: gazeta 08.02.11, 22:03
                          > Kiedy czytam coś takiego to od razu przypomina mi się sytuacja: mam taką gó...a
                          > ..ną pensję, to sobie chociaż coś ukradnę z firmy dla wyrównania.

                          Tu to kiepski przykład podałaś, bo te dziady złodziejskie wyzyskiwacze by chcieli, żeby ludzie od świtu do nocy dla nich tyrali za miskę ryżu.
                  • duch_mariana Re: gazeta 07.02.11, 22:43
                    Ludzie sami tworzą piekiełko i sami w nim będą żyć. Zacznie się ciąganie przedszkolanek po sądach, to firmy ubezpieczeniowe wystosują ofertę ubezpieczeń OC dla przedszkoli. Przedszkola sobie to wliczą w czesne, wojownicze mamuśki zapłacą. Oczywiście zaraz się zaczną jazdy, że dziecko złamało rękę i doznało strasznej traumy i trzeba było z nim chodzić do psychologa, że dziecko nie chciało chodzić do przedszkola, więc trzeba było wynająć opiekunkę, że dziecko było dobrze rokującym skrzypkiem i ta złamana ręka praktycznie przekreśliła jego karierę itd. Prawnicy znajdą kruczki prawne, wypłacane odszkodowania będą coraz wyższe, polisy coraz droższe, czesne również coraz droższe. Im więcej ludzi z powodów finansowych zrezygnuje z przedszkola, tym czesne będzie wyższe, bo koszty polisy rozłożą się na mniej osób. Wtedy będzie im fajnie.
                    • iwi.k1 Re: gazeta 08.02.11, 10:33
                      nie wpadajmy w skrajności. upieracie się, żeby usprawiedliwić bezmyślność i niedopełnienie obowiązków. a tu chodzi tylko i wyłącznie branie odpowiedzialności za swoje czyny. ty piszesz: piekiełko. Przez tyle lat przyzwyczailiśmy się do tego, że nie musimy odpowiadać za to co nabroimy, a tu się okazuje, że to jednak nie tak. I że nie każdy do każdej pracy się nadaje.

                      w przedszkolu państwowym nie ma czesnego.
                • iwi.k1 Re: gazeta 07.02.11, 21:57
                  przyjdą na ich miejsce nowi naiwni, spokojnie. a jeśli trafi się ktoś z powołaniem i znający się na swojej pracy to tak szybko nie zrezygnuje i będzie wiedział, że tak jak w każdej pracy, także w tej są pewne zasady, których nie łąmiemy. Także dla SWOJEGO dobra.

                  zresztą może podam inne porównanie do tej sytuacji:
                  jesteś kierowcą zawodowym. wieczór przed pracą spędzasza na imprezce, dużo pijesz. rano nie czujesz się najlepiej, promili we krwi trochę zostało, ale co tam, jakoś to będzie.
                  Niestety, masz wypadek, ze swojej winy. I co? nikt nie bierze pod uwagę, że nie chciałeś. Twoja bezmyślność i beztroska spowodowała czyjeś cierpienie. Musisz za to odpowiedzieć.
                  • duch_mariana Re: gazeta 07.02.11, 22:30
                    > przyjdą na ich miejsce nowi naiwni, spokojnie.

                    Nowi, naiwni, bez doświadczenia, a co za tym idzie większe ryzyko wypadku. Ci nowi, naiwni też zderzą się z brutalną rzeczywistością i zrezygnują. Za duże ryzyko, za duża odpowiedzialność i za małe pieniądze. Jak ludzie zaczną tak walczyć i sądzić się z przedszkolankami o odszkodowania, to przedszkola będą zmuszone do wykupienia dla pracowników polis OC. Jeśli odszkodowania zaczną iść w dziesiątki tysięcy, to i polisy będą odpowiednio kosztować. Jak myślisz? Kto za to ostatecznie zapłaci? Ja obstawiam, że rodzice dzieci przedszkolnych. Najwięcej stracą oczywiście najbiedniejsi, bo jak nagle przyjdzie im płacić np. 400 złotych miesięcznie drożej, to nie będzie ich stać i dzieci pozostawią w domu.
                    • iwi.k1 Re: gazeta 07.02.11, 22:36
                      to ironia była.

                      Poza tym powyżej wyjaśniłam, że w każdym zawodzie należy się liczyć z konsekwencjami swoich działań. Nauczyciele czy to w szkole czy przedszkolu nie są wyjątkami. I nie wiem, dlaczego tak to wszystkich dziwi.

                      aha, i żeby nie było: studiuję pedagogikę i za jakiś czas mam zamiar pracować w zawodzie. Z pełną świadomością tego co robię.
                      • duch_mariana Re: gazeta 07.02.11, 22:49
                        Nie życzę Ci w takim razie, żebyś miała w grupie dziecko takie jak moja córka. Bo jak to dziecko będzie miało nie popuszczającą mamuśkę, a Ty będziesz miała pecha, to dopiero zobaczysz, co to odpowiedzialność smile Córka to miłe dziecko, ale bardzo ciężkie do upilnowania. Dezercja jej się zdarzyła dwa razy.
                        • iwi.k1 Re: gazeta 08.02.11, 10:39
                          Córka to miłe dziecko, al
                          > e bardzo ciężkie do upilnowania. Dezercja jej się zdarzyła dwa razy.

                          w takim razie przeszkole to nie było przystosowane do opieki nad dziećmi. Jeśli dziecko mogło sobie tak po prostu wyjść i to aż dwa razy.

                          Jeśli natomiast chodzi o zalew pozwów od wkurzonych mamusiek - nikt normalny nie będzie pozywał do sądu opiekunki jeśli rzeczywiście był to wypadek. Nie przesadzaj. W przedszkolu i szkole moich dzieci było kilka wypadków (łącznie ze skomplikowanym złamaniem ręki) i jakoś nikt nikogo do sądu nie podawał. Zaniedbanie trzeba udowodnić, a to nie takie łatwe jeśli nie ma podstaw.
                          • duch_mariana Re: gazeta 08.02.11, 21:51
                            > w takim razie przeszkole to nie było przystosowane do opieki nad dziećmi. Jeśli dziecko
                            > mogło sobie tak po prostu wyjść i to aż dwa razy.

                            Przedszkole było dobrze przystosowane. Ale nastąpiło coś, co można nazwać konfrontacją Twoich studiów pedagogicznych z cygańską szkołą życia. Mieliśmy Cyganów po sąsiedzku i córka sporo czasu tam spędzała, łaziła z tymi dzieciakami i one ją dobrze wyszkoliły smile Nikt w przedszkolu nie przewidział, że dzieciak wlezie do szafy (zamkniętej na klucz), odbije płytę tylną, otworzy ukryte za szafą drzwi do sąsiedniego pomieszczenia służącego jako magazynek przy pomocy klamki zabranej wcześniej z domu i wyjdzie oknem (wysoki parter), wsiądzie w tramwaj i przyjedzie do mnie. Drugi raz wyszła bo pani powiedziała jej coś w stylu "ty się tak nie rozglądaj, bo ta sztuczka już ci się nie uda". No to wyszła sobie do sklepu po czipsy wykorzystując do tego zaparkowany samochód firmy sadzącej jakieś krzaczki. Dostawczak stał przy płotku, ona sobie poszła za ten dostawczak, zrobiła siku, po czym trzymając się szczebelka wlazła na szynę od drzwi suwanych w furgonie, stamtąd już bez problemu na płotek, skok na dół i niech żyje wolność smile Wróciła bramką główną z paczką czipsów w łapie. Do przedszkola ja pretensji nie miałem. OPR dostała młoda za doprowadzenie pani do stanu przedzawałowego i kategoryczny zakaz zabawy w Mac Gyvera. Najlepsze było to, że oni jej szukali na terenie przedszkola, bo szybko przejrzeli monitoring przy bramce i drzwiach wejściowych i nic. Dopiero ja zadzwoniłem do przedszkola, czy aby jakieś dziecko im nie zginęło smile

                            > Jeśli natomiast chodzi o zalew pozwów od wkurzonych mamusiek - nikt normalny ni
                            > e będzie pozywał do sądu opiekunki jeśli rzeczywiście był to wypadek

                            Żebyś się nie zdziwiła. Coraz gorzej się robi. Teraz nawet jak źle zaparkujesz to zaraz ktoś życzliwy zadzwoni i z ucieszoną wredną mordą patrzy z okna jak zakładają blokadę. Jak będą mogli zaszkodzić, to zaszkodzą, choćby dla zasady.
        • laminja Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 14:47
          widocznie oferuje słabe warunki skoro nie może znaleźć chętnych do pracy.
          • gazeta_mi_placi Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 19:20
            A Ty za ile złotych miesięcznie ryzykowałabyś ewentualne ciąganie po sądach przez matkę przedszkolaka i odpowiedzialność za zdrowie 20 dzieci?
            Bo chyba nie za 1500 -2000zł?
            • angazetka Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 19:30
              Ale jak ktoś wybiera sobie kierunek studiów, to chyba wie, co się wiąże z przyszłą pracą?
              Ja rozumiem, że trollujesz, ale może nie czyń tego tak glupio. Jasne, nie zwracajmy uwagi na błędy zagrażające życiu innych w pracy przedszkolanek, lekarzy, kierowców... Przecież każdy się czasem myli, a że ktoś będzie poparzony, ciężko chory, z połamanymi kończynami - to przecież nieistotne detale.
              --
              "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
            • imasumak Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 19:51
              Gdyby pani nie wchodziła z wrzątkiem na sale pełną dzieci, nie ryzykowałby, że ktoś ją będzie ciągał po sądach. Wiesz czym grozi wylanie szklanki wrzątku na kilkulatka? Poparzeniem nawet do do 70 % ciała. Wiesz co to oznacza? Nie? To sobie wygooglaj, a potem mędrkuj.
              • gazeta_mi_placi Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 19:57
                A czy kawa wylana przez rodzoną matkę powoduje mniejsze obrażenia i mniejsze cierpienie dziecka niż ta wylana przez opiekunkę?
                Obrażenia to obrażenia, tak samo goją się te które powstały na skutek niedopilnowania (nieuwagi, głupoty itp.) przedszkolanki jak i matki.
                Tylko matek nikt po sądach nie ciąga...
                • imasumak Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 20:15
                  gazeta_mi_placi napisała:

                  Tylko matek nikt po sądach nie ciąga...

                  i tu się mylisz. Lekarze coraz częściej zgłaszają takie wypadki i sprawy są badane, czy to był nieszczęśliwy wypadek, czy wynik zaniedbania.
                  I jeszcze raz potarzam - wejście na salę pełną dzieci z wrzątkiem, to ryzyko znacznie większe, niż kawa pita przez matkę w domu.
                  • claudel6 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 22:17
                    no oczywiście, ze tak. przy powazniejszych obrażeniach zawsze policja bada, czy nie doszło do zaniedbania obowiązków
    • gorgolka olusio 07.02.11, 19:00
      olusio, powinnaś zgłosić to na policję - bo jak piszą dziewczyny był to wypadek - z pewnością nieumyślny, ale samo spowodowanie zagrożenia było umyślne.
      i zażądać "odszkodowania"
      bo tą procedurę o jakiej piszesz że wszczęła dyrektorka to zwykłe ubezpieczenie, takie samo wypłacono mojej córce za złamaną rękę - jakieś 450 zł. Wam wypłacą po określeniu uszczerbku jakiego doznało dziecka
      Natomiast nie jesteś w stanie ocenić czy to nie będzie dłuższe leczenie, może przeszczep kawałka skóry - nie wiesz.
      chodzi o zabezpieczenie się na przyszłość.
      Tym nie nabruździsz tak bardzo w pani papierach, bo to odszkodowanie wypłaci ci prawdopodobnie gmina. Według polskiego prawa za czyny pracownika odpowiada pracodawa, a tym w przypadku przedszkola jest nim gmina
      wystarczy że w postępowaniu karnym stwierdzą winę - choćby winę w nadzorze pracownika i będziesz mogła domagać się odszkodowania a także zabzpieczenia przyszłych roszczeń z tytułu tego wypadku.
      A z dzieckiem do psychologa koniecznie idź. Na koszt przedszkola
      pozdrawiam
      • szymama Re: olusio 07.02.11, 19:47
        ja pracuje w szkole z dziecmi 4-11 lat, nie w PL. Nie mamy prawa opuszczac pokoju nauczycielskiego z innym napojem niz butelka wody mineralnej, lub innego zimnego napoju typu cola czy cos innego. Nie mamy prawa i jesli ktos tak zrobi ( a zdarzylo sie) to jest pociagany do odpowiedzialnosci- zostaje slad w papierach.
      • przeciwcialo Re: olusio 08.02.11, 19:52
        Jaki jest cel wizyt u psychologa?
        • gazeta_mi_placi Re: olusio 08.02.11, 22:09
          Przepracowanie traumy wink
          • duch_mariana Re: olusio 08.02.11, 22:32
            Musi być trauma. Psycholog też z czegoś musi żyć smile
    • sharpless6 koniecznie przeczytaj!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.02.11, 19:41
      na pewno powinnaść wejść na tę stronę forum.gazeta.pl/forum/f,35623,OPARZONE_DZIECI.html
      mnie bardzo pomogła.
    • gazeta_mi_placi Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 19:53
      OT- wiecie może jaki wyrok dostała matka dwójki dzieci które mało nie spłonęły żywcem w samochodzie?
      Czy też z tego powodu że jest matką a nie przedszkolanką czy nianią nie dostała żadnego wyroku?
      • olusio05 dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 20:25
        Witam!!!
        Dziś kolejny dzień zmagań z opatrunkami ale jest już coraz lepiej smile
        Przepraszam że nie biorę czynnego udziału w dyskusji ale będę wieczorami zdawać relacje z postępów w sprawie. Nie jest to żadna podpucha a wypadek naprawdę miał miejsce. Dziś odwiedziłam z synkiem lekarza i także z nim omawiałam najlepsze rozwiązania w tej sytuacji.
        Na szczęście ranki się goją ,ale co w tej mojej kochanej drobince pękło to nie wiem czy da się poskładać. O przedszkolu nie chce słyszeć sad
        Jutro idę na rozmowę do pani dyrektor i zobaczę jakie kroki podjęła w tej sprawie i jakie jest jej podejście. Najbardziej obawiam się tego że nic się nie zmieni a nie mam siły na prokuratorów sądy itd. (za dwa miesiące będzie ze mną drugie słonkosmile) Z drugiej strony nie mogę dopuścić to zamiecenia sprawy pod dywan. Jutro się okaże... Dzięki wam bardzo za słowa wsparcia.


        • insomnia0 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 08.02.11, 09:37
          Cieszę się, ze rany się goją jednak najgorsze jest, ze dziecko przeżyło szok i może mieć traumę- z tego co piszesz... miejmy nadzieję, że jednak tak się nie stanie. Przez nieodpowiedzialność jakiejś kobiety, która nie pomyślała jakie zagrożenie niesie za sobą wrzątek na sali zabaw dzieci...
          Życzę dużo sił, zwłaszcza, że zaraz urodzisz.. i obowiązków z pewnością się namnoży..
          Miałabyś zdecydowanie łatwiej gdyby synek zechciał jednak wrócić do przedszkola.

          Pozdrawiam Cię!!

          https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
    • anorektycznazdzira Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 20:26
      Przeczytałam.
      Po pierwsze bardzo Tobie i Twojemu synkowi współczuję i mam nadzieję, że nie będzie komplikacji a oparzenia zagoją się szybko.
      Nie zwracaj uwagi na trolle i mesjaszy miłosierdzia, którzy Ci radzą przyjąć to na klatę i skupić na cierpieniu pani, która kawę wylała. Absolutne minimum, to zarządanie od dyrekcji informacji, w jaki sposób i jakie konsekwencje będą wyciągnięte od pracownika. Ja zgłaszałabym do Kuratorium, jesli chciałabym być miła, a pewnie chciałabym, bo jak piszesz nie było prób udawania, ze nic sie nie stało ani ze to dziecka wina, to powiedziałabym dyrekcji coś w stylu "Bardzo mi przykro, ale zdarzenie było na tyle poważne, ze zgłoszę je w kuratorium, o czym Panią z wyprzedzeniem informuję". Lub coś w tym stylu. Do rozwazenia jest niestety policja czy prokuratura (tu nie znam sensowne drogi), jesli chodzi o odszkodowanie nie tylko z ubezpieczenia. Ubezpieczenie, to Ty sama sobie płacisz i to tak, jakbyś sama sobie oddała pieniądze, dostaniesz ich tyle ile przewiduje polisa i kropka. Jesli potrzebne będzie dłuższe leczenie, to nawet się to nie zwróci.
    • dubienka33 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 21:57
      Dzieciaka szkoda i kobity też. Pewnie, że powinna pomyślec ale stało się.
      Pomoce przedszkolne to personel niższgo szczebla. Może nie miała gdzie tej kawy wypić.
      O ile praca z diećmi może dawać satyswakcję, o tyle z ich roszczeniowym, rozkapryszinymi mamuśkami już nie. Niezłe jędze z was. Piszesz, że rokowania są dobre. pomyśł, że twoje słonka mogą w przyszłości również wykonyać zawód pomocy przedszkolnej i mieć podobny wypadek. Też podniesiesz larum na FK? A jaki tytuł będzie miał wąteK?
      Jak nieliczne tu osoby wspólczuję przede wszystkim tej kobiecie. To ona będzie mieć traumę. Two synek miałby ją gdyby stracył kogoś bliskiego, był kozlem osiarnym, ofiarą pedofila itd. Cierpiał bardzo ale na pewno nikt na niego nie krzyczał, że miał czelność zostać poparzonym.
      • gazeta_mi_placi Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 22:03
        Ja rąbnęłam raz głową w kant mebla,bliznę mam do dziś, traumy nie mam.
        Raz niechcący ojciec poparzył mnie papierosem, traumy nie mam.
        Kilka razy jako mniejsze i większe dziecko wylałam na siebie gorącą herbatę i kompot, też nie mam traumy.

        • imasumak Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 22:30
          gazeta_mi_placi napisała:

          Ja rąbnęłam raz głową w kant mebla

          To wszystko wyjaśnia tongue_out

        • mallard Gazetuś zlituj się! 08.02.11, 10:08
          Nie wierzę, że nie wiesz o co chodzi, po prostu nie wierzę!

          Moja Kochana Żonka - przedszkolanka, osoba bardzo odpowiedzialna i świadoma, a nawet bym powiedział nadświadoma zagrożeń, która co dziennie pełna obaw wychodzi do pracy, potwierdza, że to była NIEODPOWIEDZIALNOŚĆ. Bo jak ktoś tam mądrze wcześniej napisał, pomimo tego, a może właśnie dlatego, że wszystkiego nie da się przewidzieć, rozpoznane zagrożenia trzeba eliminować, a nie mnożyć. (Z tego samego względu, obsadzenie przedszkolnego ogródka krzewami rodzącymi trujące jagody, o czym pisała inna mama, jest podobną bezmyślnością.)

          Natomiast osobną kwestią, w której nie chcę się wypowiadać, jest to, na jaką głębokość należy winowajczynię wdeptać w ziemię...
          • mallard Re: Gazetuś zlituj się! 08.02.11, 10:10
            mallard napisał:

            > , która co dziennie

            Codziennie matole, codziennie! wink
            • imasumak Re: Gazetuś zlituj się! 08.02.11, 10:34
              mallard napisał:

              Codziennie matole, codziennie! wink


              Oj nie kokietuj wink
              • mallard Re: Gazetuś zlituj się! 08.02.11, 11:30
                imasumak napisała:

                > Oj nie kokietuj wink

                Już Cię lubię! tongue_out
      • hellulah Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 22:08
        > O ile praca z diećmi może dawać satyswakcję, o tyle z ich roszczeniowym, rozkap
        > ryszinymi mamuśkami już nie.

        Wyjaśnij proszę, z której strony autorka jest roszczeniowa?

        (było tu niedawno o tym słówku; ja akurat pamiętam je z czasów komuny - jak kto się dopominał o swoje prawa, albo nie dawał się robić w wała, to był roszczeniowy)

        > twoje słonka mogą w przyszłości również wykonyać zawód pomocy prze
        > dszkolnej

        To zapamiętają, że procedur bezpieczeństwa należy przestrzegać a BHP nie jest jakimś wymysłem.
        • dubienka33 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 22:22
          Chodzi o niechęc autorki do słuchania wyjaśnień, oddanie sprawy w ręce prokuratora, wtracenie pracownicy za kratki,jak chciałaby wiekszośc forumowiczek. W końcu nikt nie jest nieomylny, a kobieta i tak ma teraz zgryz.
          • imasumak Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 22:35
            dubienka33 napisała:

            Chodzi o niechęc autorki do słuchania wyjaśnień


            A miałabyś ochotę słuchać wyjaśnień spiesząc się z dzieckiem do szpitala?


            oddanie sprawy w ręce prokuratora,


            Jest to normalna procedura w takich wypadkach.

            wtracenie pracownicy za kratki

            za kratki z całą pewnością by nie poszła.

            W końcu nikt nie jest nieomylny, a kobieta i tak ma teraz zgryz.

            Oj bidunia. Nad kierowcą który potrąci pieszego na przejściu też się tak litujesz? Przecież też z penością nie chciał.
          • iwi.k1 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 22:42
            W ko
            > ńcu nikt nie jest nieomylny, a kobieta i tak ma teraz zgryz.

            kurka, aż chce się zapytać: czy masz dzieci? I co, gdyby to było TWOJE dziecko??
            NIEOMYLNY???? NIEODPOWIEDZIALNY chyba.
      • iwi.k1 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 22:12
        a jeśli okaże się (czego absolutnie autorce wątku nie życzę) że będzie potrzebna kosztowna rehabilitacja, leczenie? Dlaczego przez, podkreślę jeszcze raz, niedopełnienie przez opiekunkę obowiązków rodzina ma cierpieć?
      • angazetka Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 22:38
        > Jak nieliczne tu osoby wspólczuję przede wszystkim tej kobiecie. To ona będzie
        > mieć traumę.

        Oj, bo się wzruszę. I polecę po bandzie, bo szlag mnie właśnie trafił. Jakby ktoś ci niechcący zabił dziecko (np. w wypadku samochodowym), to też byś myślała tylko o jego traumie?
        Faktycznie, co to jest dla dziecka - poparzenie, szpital, ból. Detal.
        • sharpless6 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 22:50
          moje dziecko zostało oblane, na szczęście już nie ma śladu ale po tym wypadku miałam ochoę zabić tę osobę, dosłownie. Ból matki jest ogromny i nikomu nawet wrgowi nie życzę. Natomiast jestem za rygorystycznymi konsekwencjami. To rażące łamanie podstawowych zasad!! a nie przypadkowy wypadek i powinno być surowo karane.
          • gazeta_mi_placi Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 08.02.11, 17:43
            A jakby starsze dziecko wylało na młodsze też byś miała ochotę je zabić?
            • imasumak Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 08.02.11, 22:09
              Trudno wymagać od dziecka zapobiegliwości i myślenia o bezpieczeństwie innych. Od dorosłego, zwłaszcza pracującego z dziećmi można wymagać tego jak najbardziej.
      • asia_i_p Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 08.02.11, 07:11
        W każdym przedszkolu na korytarzu są ławeczki dla rodziców. Jest miejsce, gdzie się rozkłada przywiezioną w termosach żywność na porcje. W ostateczności kawę można wypić tam.

        Branie na litość przez kogoś, kto zawalił, jest typowym zagraniem ze strony placówek, żeby poszkodowany nie dochodził swoich praw. O tyle wrednym, że placówka jest ubezpieczona i nic jej takie dochodzenia praw nie kosztuje. Ale brzydko wygląda w papierach w razie kontroli.

        Kiedy mojej koleżance w pracy ugotowali w szpitalu kawałek nogi (przyłożyli po operacji, przed zejściem znieczulenia, stary termofor, który pękł i oblał jej nogę wrzątkiem - ponieważ nic nie czuła, leżała pod nasączoną wrzątkiem kołdrą i gorąca miało czas działać), oczywiście okazało się, że winna jest jedna pielęgniarka, obowiązkowo samotna matka dwójki małych dzieci i to nieubezpieczona (to ostatnie prawdopodobnie było zwykłym kłamstwem). Pielęgniarka przyszła, poszlochała trochę, koleżanka jej wybaczyła - bo jakże to, matka dwójki małych dzieci ma jej oddawać swoją pensję? I tułała się potem z ciężkim poparzeniem po kolejkach NFZ-owskich, wydawała masę pieniędzy na opatrunki, itd.

        Od tego jest ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej, żeby w tym momencie zadziałało. Ale żeby zadziałało, trzeba złożyć skargę.

        I nie wmawiaj tu, że ta kobieta cierpi bardziej niż poparzone dziecko. Ona jak o tym przestaje myśleć, to przestaje, a jak śpi, to śpi. Dziecko boli przez cały czas, chyba, że je naćpasz środkami przeciwbólowymi - a jeśli z poparzonej skóry musieli mu zdejmować ubranie, dodatkowo ma uraz do lekarzy i szpitala na parę lat. Sorry, może jestem gruboskórna, ale wolałabym trochę pocierpieć moralnie.
      • sabciasal Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 08.02.11, 14:46
        cytatsurprised ile praca z diećmi może dawać satyswakcję, o tyle z ich roszczeniowym, rozkap
        > ryszinymi mamuśkami już nie. Niezłe jędze z was.
        Jak nieliczne tu osoby wspólczuję przede wszystkim tej kobiecie. To ona będzie
        > mieć traumę.

        no tak. A jaką miałaby traumę, gdyby zostawiła otwarte okno, z którego wypadłoby dziecko. Tylko na chwilkę, gdy wyszła po kawkę.
        Albo gdyby dziecko wsadziło koledze nożyczki w oko, które ta pani na chwilkę (znowu ta kawka) zostawiła na stoliku.
        A już w ogóle nie wyobrażam sobie traumy, którą ta pani by przeżywałaby, gdyby dziecko rozjechał samochód, gdy wyszłoby z przedszkola, bo pani nie nadzorowałaby dzieci w tym zakresie. Wiem, wredny dzieciak, piwinien być lepiej wychowany i sam się dopilnować.

        Czyli teraz jej trauma jest malusia, nie?
        Ale zasady, które na pewno zna, są wymyślone właśnie po to, zeby ona tej traumy nie przeżywała. Dlatego nie wolno do sal z dziećmi wnosic goracych napojów, zostawiać ostrych przedmiotów bez nadzoru i pozostawiać dzieci bez nadzoru. A jak sie łamie zasady, to trzeba ponosić konsekwencje. A jak rozumiem, w tym przypadku konsekwencje ma ponieść tylko dziecko?

        tak sobie myślę - właściwie każdy sprawca bezmyśklnego wypadku wynikającego ze złamania zasad zasługuje na tłumaczenie. Jechał za szybko-śpieszył się, normalne, Jechał pijany - miał problem.
    • claudel6 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 07.02.11, 22:18
      gazeta jak zawsze prowokuje, ale jest dziura w tej jej prowokacji - owszem zdarzają się wypadki rowniez przy matkach, ale później taka matka ponosi 100% konsekwencji uszkodzenia zdrowia swojego dziecka - to ona jest jego pierwsza i podstawową opiekunką, więc ponosi wszelkie koszty moralne, ekonomiczne i emocjonalne swojego zaniedbania - to ona bedzie dziecko pielęgnować, leczyc, wozic po lekarzach, płacić za leki i w końcu to jej serce będzie pękać, gdy dziecko bedzie płakać z bólu.

      a pani przedszkolanka sugerujesz, ze ma nie poniesc ŻADNYCH konsekwencji, pomimo tego, że 1. złamała ogólne zasady BHP, 2. złamała zasady pracy z dziećmi, 3. wykazała sie głupotą i brakiem wyobraźni, które to cechy powinny eliminować ją z tej pracy
    • yoma Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 08.02.11, 19:48
      > a nie miałam chęci rozmawiać i słuchać tłumaczeń

      ...żeby się czasem nie okazało, że dziecko leciało korytarzem kurcgalopkiem do kibla i wpadło na panią pomoc, która sobie niosła kawę do swojej kanciapy.
      • imasumak Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 08.02.11, 22:10
        Z opowieści wynika, że kawa została wniesiona na salę.
      • afrikana Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 09.02.11, 00:43
        a mogło być tez tak, ze pani pomoc zrobiła kawkę dla pani nauczycielki i niosła ją jej do sali na biureczko na jej prośbę/polecenie. I wtedy obie niemyślące sa współwinne.
        • eliszka25 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 09.02.11, 14:49
          przedszkolanka ani nie musi chodzic w pampersie, ani siedziec caly dzien o suchym pysku. po pierwsze, skoro autorka watku napisala, ze PANIE biegaly wokol oparzonego dziecka, to znaczy, ze bylo ich tam KILKA. wobec tego kazda z nich mogla zarowno na spokojnie skorzystac z toalety, jak i wypic spokojnie kawe gdzies, gdzie NIE BAWILY SIE DZIECI. to nie byl zaden nieszczesliwy wypadek, ale naruszenie podstawowych zasad bezpieczenstwa przez opiekunki, a to powinno byc karalne. panie w przedszkolu sa rowniez po to, zeby pilnowac bezpieczenstwa dzieci, a nie dodatkowo je na niebezpieczenstwo narazac! wystarczylo, zeby amatorka kawy dolala sobie do niej zimnego mleka i odczekala chwile zanim weszla na sale. mialaby ciepla kawe, ktora juz nie poparzy. skoro dziecko ma oparzenia II stopnia, to znaczy, ze oblane zostalo wrzatkiem.
    • uloslawa3 Re: dziecko poparzone kawą w przedszkolu 09.02.11, 20:44
      Witam ! Współczuję bardzo! Mój syn równierz chodzi do przedszkola i gdyby coś takiego się stało to poruszyłabym niebo i ziemię żeby sprawca otrzymał porządną karę. To było zwykłe zaniedbanie swoich obowiązków!!! Jakim cudem kawa z wrzątkiem znalazła się w zasięgu dziecka? Widocznie panie przedszkolankli były tak zajete rozmową i oglądaniem paznokci że zwyczajnie zapomniały gdzie i po co są. Na pocieszenie powiem że znajomej córeczka oblala sobie szyję i trochę klatki piersiowej wrzącą zupa gdy miała 2 lata i teraz mała chodzi do szkoły a po oparzeniu nie ma śladu( oparzenie 2 stopnia) skóra małych dzieci regeneruje się dobrze. Nie lituj się nad tymi małpami być morze dzięki Tobie jakieś inne dziecko uniknie takiej przykrej sytuacji. Powodzenia!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka