Dodaj do ulubionych

Pieniądze a dzieci

12.02.11, 09:53
Tak, tak dzieci to pochłaniacze pieniędzy, ale ja nie o tym. Ach proszę nie pisać że nie mam co robić tylko cudze dzieci obserwuje i w dodatku obgaduje, młody mój się z dzieckiem rzeczonym bawił, a na mnie nie robią wrażenie okrzyki oburzenia w stylu „jak można gapić się na cudze dzieci i na forum obsmarowywać”
Ale do rzeczy.
Byliśmy wczoraj na zakupach w dużym markiecie, młody między półkami sklepowymi odnalazł sobie w swoim jakże poważnym wieku koleżankę. Koleżanka bardzo ładna, ale rzuciło mi się w oczy obuwie dziecka, wczoraj około 3 stopni było, mój młody w sportowych butach, ale tych skórzanych i cieplejszych, a owa dziewczynka w butach typu befado takich po domu, tak zdartych że odlazł obrazek zostawiając smętną ciemną plamę, pozostała garderoba też z lekka straszno. Myślę ok., pewnie rodzice nie mają pieniędzy, ale widzę mamę w markowych ubraniach, ok. no w końcu są ciucheksy. Wychodząc z owego sklepu ujrzeliśmy widok naprawdę fajny – samochód najnowszy, ładniutki, a rodzice owej niuni pakują 30litrów coca coli do bagażnika.
I naszła mnie refleksja, że za tą colę to mogli choć kilka ubranek małej kupić, tym bardziej że akurat byłam po zakupach dla młodego w mym ulubionym ciucheksie, wydając 50zł zakupiłam 14sztuk ubranek wszelkich – kurtka, swetry, spodnie w stanie naprawdę idealnym i skaczącego tygrysa z fishera.

Powiedzcie czy naprawdę ludzie mający pieniądze(na biednych owi z opowiadania nie wyglądali) tak strasznie oszczędzają na dzieciach?. Sama nie mam zbyt wiele pieniędzy, ale staram się by młody mój wyglądał super - allegro, przeceny, albo owy ciucheks. Gdzie tu logika, albo mi odbiło i staram się by mój prywatny dzieć miał jak najlepiej, albo ludziska za wszelką cenę chcą jak najtaniej dzieci chować…
Obserwuj wątek
    • jkk74 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:02
      nie wiem czy najtaniej ale są takie osoby, które uważają że szkoda dobrych ciuchów bo dziecko raz założy i zedrze... albo ponosi miesiąc-dwa i za małe będzie...
      sama używałam dla starszych dzieci ubranek po innych dzieciach... dla obecnego mam tylko takie z drugiego obiegu, ale mimo wszystko są ładne, przyzwoite i nie wyglądają jak szmaty...
      a buty zawsze dobre kupujemy, choć z bólem serca wink bo wydać 200 zeta na kozaki dla córki skoro sama kupuję za góra 150 to przesada smile
      syn to inna bajka - ma krzywe nogi, ćwiczymy i musi mieć dobre buty... byle sportowe kosztują w jego przypadku w okolicach 2 stówek... za zimowe dałam prawie 300 (znaczy teściowie dali ale to wyjątkowo wink)

      mnie często zaczepiano z pytaniem, po co zakładam dzieciom jasne ubrania do przedszkola czy na plac zabaw... a ja tam lubię jasne ubrania, w czarnych jeszcze zdążą pochodzić jak im się gusta unormują smile
      ciuch to ciuch - jak ubrudzi to upiorę, a jak się doprać nie da to wywalam i kupuję następne - w sklepie lub ciuchlandzie...
      • xxx-25 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:10
        Ale mój też ma w dużej części używane ubrania, z drugiego obiegu, ale mogą być używane w dobrym stanie, albo po prostu szmaty w stanie fatalnym.
        • joasiek.1 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:55
          Nie wyobrażam sobie, że ubieram dziecko w stare, dziurawe ciuchy, a sama pomykam wystrojona i jeszcze nowym samochodem jeżdżę. Jakby mnie było stać na nowy samochód to i na nowe ciuchy dla dziecka. Rozumiem, że może się zdarzyć, że dziecku buty się rozlazły, nie ma drugich na zmianę więc w tych "rozlaźniętych" do sklepu po nowe jadą. Ok. Ale pisałaś, że całe ubranie wyglądało na zniszczone i chyba raczej butów w sklepie nie szukali? Tego to już nie rozumiem. Moje dzieci też mają sporo ubranek używanych i głównie w takich chodzą po domu i podwórku. Ale nawet tu nie chodzą w dziurawych, poplamionych itp. bo szkoda nowych, bo zniszczą. A już jak gdzieś z nimi wychodzę to tym bardziej zwracam uwagę czy ubranie jest czyste i schludne. Chociaż wcale nie musi być nowiutkie.
          A takich mam jak opisałaś nie rozumiem. Też bym chciała, żeby mi ktoś wytłumaczył ich zachowanie wink
          • permanentne_7_niebo Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 13:04
            a może to były UKOCHANE buty, UKOCHANA bluzka i absolutnie nic, nic innego do założenia nie wchodziło w grę?
            • misself Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 13:39
              permanentne_7_niebo napisała:

              > a może to były UKOCHANE buty, UKOCHANA bluzka i absolutnie nic, nic innego do z
              > ałożenia nie wchodziło w grę?

              Też tak sobie pomyślałam.
              Dzieci czasem mają jazdy na stare, zniszczone rzeczy, i nieuzasadnioną niechęć do nowych - ja jak byłam mała, urządziłam histerię, kiedy przyszła ekipa, żeby wynieść moje stare meble i przynieść nowe. Położyłam się na półce i płakałam. Później takie histerie były przy każdej selekcji za małych czy zniszczonych ubranek. Bywało, że te sceny skutkowały, a Mama uznawała, że to na mnie ludzie patrzą jak na menela, i miała rację.
              • aneta-skarpeta Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 13:59
                moj syn na szczescie po woli wyrabia sobie gust, ale jeszcze 2 lata temu ubierał sie jak strach na wroble- jako 6 latek- nie dalo mu sie nic przetlumaczyc, ale z drugiej strony warto pielegnowac indywidualizm dzieci

                ale jak mial tak ze 2 lata to byla masakra

                jak zaczal chodzic w zielonych spodniach to az byly brudne jak swinska noga, nawet jak byly brudne to byly wrzaski, ze nie zalozy niebieskich, po przekoanniu sie w ciagu dnia do niebieskich na drugi dzien to samo bylo z granatowymi

                jak latem rano zalozylam mu bluze polarową to w poludnie moglo byc nawet 45 stopni a on bluzy nie zdejmie bo tak byl ubrany i tak ma byc

                na szczescie po roku wyrosl
            • mgla_jedwabna Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 16:57
              Tez mi to przyszło do głowy, ale bogaci ludzie, którzy dbają o dzieci, kupują im porządne rzeczy. I wtedy nawet w wersji "ukochane, chociaż zdarte" te rzeczy nie są takie szmatławe. Poza tym rozumiem jedna, dwie ukochane rzeczy, ale wszystko? Gdyby to była kwestia miłości do sweterka akurat, dziecko miałoby zestaw: porządne butym porządne rajstopki i spódniczka, do tego znoszony sweterek, a spod sweterka wystaje porządna bluzeczka. Przez łokieć przewiesza się dziecięciu markowa kurteczka.

              Wiem, że nawet wyżej wymieniony zestaw wygląda na pierwszy rzut oka niechlujnie, ale autorka watku przyjrzała się chyba dziecku uważniej i na pewno zauwazyłaby pozostałe porządne rzeczy, gdyby były takowe.
    • kali_pso Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:03
      > Powiedzcie czy naprawdę ludzie mający pieniądze(na biednych owi z opowiadania n
      > ie wyglądali) tak strasznie oszczędzają na dzieciach?

      Tak. To straszne. Ja bym nie mogła spać po takim przeżyciu.
      • xxx-25 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:10
        kali_pso napisała:

        > > Powiedzcie czy naprawdę ludzie mający pieniądze(na biednych owi z opowiad
        > ania n
        > > ie wyglądali) tak strasznie oszczędzają na dzieciach?
        >
        > Tak. To straszne. Ja bym nie mogła spać po takim przeżyciu.

        Mmmmm aż się wyżyłaś z rana i jadu upuściłaś, no to miłego dnia w takim wypadku big_grin
        • kali_pso Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:20
          > Mmmmm aż się wyżyłaś z rana i jadu upuściłaś,

          ...zapomniałaś jeszcze o współczuciu dla moich dzieci..heheheh...


          "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

          Andreas Corelli
          • xxx-25 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:26

            Może i bym takowe posiadała, ale jakoś nie przypominam sobie żebym napotkała na drodze wink
            • kali_pso Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:37

              ...a skąd wiesz?
              No patrzcie ludziska nie dośc , że zafrasowana wyglądem cudzych dzieci i ich butów to jeszcze wróżka- prawdziwa ematka- full wypaswinkp
              • xxx-25 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:44

                Bo ja jestem ematka doskonała, a no stąd że nawet bym pewnie nie zauważyła, no chyba że byłaś wczoraj ową matczyną w firmowych ubrankach, z dziecięciem w okolicach roku, co by nie mówić ślicznym. To tak, właśnie jadę po tobie smile Bo mi trzeba wejść niemal pod nogi i w dodatku poprzebywać jakiś czas, wtedy zauważam – stąd ta droga, a przelotem to ja miliony ludzi widuje i nie interesuje się nimi.
    • tully.makker Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:04
      To nawidok mojego mlodszego pomykajacego w zakrotnich dzinsach tez bys pewnie omdlala - ale to sa jego ulubione i on innych nie zalozy. Wyglada w nich jak szmaciarz.
      • xxx-25 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:09
        Ale to nie chodzi o to że za krótkie, niech sobie będą za krótkie, ok., chodzi bardziej o stan naprawdę bardzo słaby i to nie była jedna rzecz a cały zestaw od stóp do głów.
        • nople Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 11:53
          Niektórzy rodzice uważają, że nie ma sensu wydawać kasy na ubrania dla dzieci, bo zaraz wyrosną/zniszczą itp. Nie zgadzam się z tym (zwłaszcza jeśli rodziców ewidentnie stać na odpowiednie ubranie dla dziecka), ale nie spędza mi to snu z powiek wink
      • gku25 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:13
        Hehe, jakbym czytała o mojej córce. Od ukochanych butów odpadają podeszwy (ciągle mąż podkleja), a najfajniejsze rajty są pocerowane w okolicach pośladków. A za małe koszulki muszę wyrzucać po kryjomuuncertain Pewnie rodzice tej małej jadąc na zakupy do marketu pozwolili jej założyć cokolwiek i tak wyszło.
        • xxx-25 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:25
          Yyyy ale ona miała w okolicach roku, jeszcze wypowiedzi nie umiała formułować, no to przepraszam, mój jest słabo rozwinięty bo ni hu hu nie podejmuje decyzji w co go ubieram.
          • thegimel Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 13:49
            Mnie się raz zdarzyło zabrać młodego do marketu w starych szmaciakach, w których lata po domu u dziadków. Nie chciało mi się go ubierać, w aucie mam ciepło, parking jest w podziemiach, ale też jest na nim ciepło.
            • thegimel Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 13:54
              Za wcześnie się wysłałosmile
              Miałam dopisać, że nie ma co sądzić ludzi po pozorach. Też podejrzewam, że wyglądaliśmy jak ufo, ale żeby skoczyć do sklepu nie będę młodego przebierać.
              • aneta-skarpeta Re: Pieniądze a dzieci 25.02.11, 07:57
                o matko, a ile razy sama szlam jak szmaciarz po zakupy, bo mialam dzien " mam wszystkich w d"wink

                spodnie od dresu, baletki, t-shirt, sweter do kolan, moj ukochany, nie najnowszy, nieumalowana- do tego spotkalam znajomych sprzedlat- co sobie o mnie pomysleli to strach myslecbig_grin

                byc moze tamta dziewczynka faktycznie zawsze jest ubierana jak uboga krewna, jednak po 1 razie trudno cokolwiek powiedziec


                ps. to, ze raz na ruski rok ktos mnie widzi na zakupach odpierdzieloną jak stroz w boze ciało tez nic nie znaczywink
      • moofka Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 12:56
        tully.makker napisała:

        > To nawidok mojego mlodszego pomykajacego w zakrotnich dzinsach tez bys pewnie o
        > mdlala - ale to sa jego ulubione i on innych nie zalozy. Wyglada w nich jak szm
        > aciarz.

        moj tez ma kilka takich ciuchow dyzurnych w zlobku ze jak wraca a sie sokiem poleje
        czasem to zal sciska big_grinbig_grin
        ale ogolnie zadbane dziecko rozni sie od niezadbanego
        ja tez ostatnio widzialam mamuske z dwojka chlopcow - w wieku moich
        dlatego zwrocilam uwage
        bo mamuska odpindrowana a dzieci jak z sieroty - od stop do glow
        w taka pogode dziecko musi miec porzadne cieple buty, porzadna ciepla kurtke
        przede wszystkim
        to ze ulubione spodnie na kolanku wypchane, czy ukochana bluzeczka z plama, jakby na ogolny obraz nie wplywa wink
    • kropkacom Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:16
      Szczerze mówiąc mam gdzieś co noszą cudze dzieci. Czasami jak znam akurat konkretny ciuch (na przykład ze sklepów internetowych) to się bliżej przyjrzę tongue_out

      Ludzie mają różne priorytety. Dla jednych bez sensu jest wydać 60-70 złotych na dżinsy dla pięciolatka ale wyda bez mrugnięcia okiem dwie stówy na kolejną szminkę. Żeby było jasne - nie oceniam. Bo wbrew pozorom naprawdę każdy przeprowadza jakąś tam selekcję w wydawaniu pieniędzy.
      • czustka Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:31
        Jak kto woli ja mam odpicowane dziecko bo tak lubię ale szczerze w dupie mam w jakim stopniu Ricardo kolega z klasy starł podeszwę w trampkach baa mi nawet wisi to wydawałoby sie idiotyczne imię jakim skrzywdzili go starzy , nie zawieszam się na innych.
        • kropkacom Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:37
          Dokładnie big_grin
    • pitahaya1 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:26
      Że też nie szkoda Ci życia na takie analizysad

      Może być tak: pan sponsoruje kochankę ale jej dzieciaka juz nie. Może być? Samochód jest jego, cola też dla niego, na nowe MARKOWE (metkę widziałaś?) wdzianko na grzbiet niuni zapłaci ale na bachora nie dasmile
      • xxx-25 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:29
        No na ubraniach typu Nike, adidas, puma widać raczej bez przyglądania się. A może tak być, pewnie że może…


        Naprawdę nie szkoda, tym bardziej że analiza sama w sobie trwała kilka sekund wink
        • pitahaya1 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:38
          Ja nie wnikam.
          Różne mamy priorytety. Mojemu młodszemu noga rośnie w takim tempie, że tej zimy ma juz trzecie buty. Noż wkurzyłam się i kupiłam byle jakie, żeby tylko dotrwał do wiosny. Nie chciałabyś ich widzieć.
          Ot, takie priorytety w danym momencie.

          Co do pana, czasami tak faktycznie jest, że mąz kasę trzyma, na nowe felgi da ale "buty mają być za 20zł".

          Kiedyś się zastanawiałam nad takimi sprawami. Teraz jedynie oczy szerzej otwieram. Znajoma ma firmę, bardzo dobrze prosperującą. Ona ubrana jak lalka, dom jak marzenie, firma to salon samochodowysmile Nie chcialabyś widzieć jakim rumplem jeździ do pracy. Samochód już dawno powinien pójśc na szrot, ma prawie 20 lat. Ale nie, mąż trzyma kasęsmile Sobie kupił nowe autko, żona może jeździć skorupą, wszak jeszcze jest na chodzie (auto).
    • 18_lipcowa1 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:33
      a nie sądzisz, że może rodzice musieli jechać na zakupy, dziecko było w ''domowych'' ubraniach i butach i za nic się przebrac nie chciało?
      • xxx-25 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:37
        I w kombinezonie domowym i czapce domowej?
        • 18_lipcowa1 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 11:42
          xxx-25 napisała:

          > I w kombinezonie domowym i czapce domowej?


          moze dziecko nalezy do wyjątkowo świniących sie i matce szkoda?
      • czustka Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:39
        a może baba leniwa nie chciało jej się przebierać dziecka więc wzięła w czym stało , kilkulatek wymaga obsługi ewentualnie nadzoru by prezentował sie dobrze , po domu wiele dzieci lata w wytłuczonych byle jakich ubraniach...
        • pitahaya1 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:45
          Ale ja miałam kiedyś taką sytuację: mówię do młodszego (13 lat), że wracajac do domu zgarne go od kolegi i pojedziemy do lekarza. Miał się ubrac przyzwoicie.
          Tak, mamo, oczywiście, będę pamiętał.
          Oczyma wyobraźni zobaczyłam ładnie uczesanego chłopca w jeansach i koszuli. To co zobaczyłam...szkoda mówić. Syn założył dres ze spodniami do łydek (zima) i najpodlejszy polar jaki był w szafie, taki na wyprawy w góry, do lasu, survivalsmile Do tego buty do nogisad(
          Ręce mi opadły, na przebieranie nie było czasusmile))
          • ssdd1975b Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 15:17
            @pitahaya1
            no to w sam raz do lekarza... smile gdybys mnie zobaczyla w wieku 13stu lat to bys pewnie osiwiala.. smile akurat przechodzilem etap punkowy - wojskowe buty, panterki, i wlosy a la irokez... smile rodzice probowali walczyc ze mna - ale okazali sie slabsi...i dali mi spokoj... smile
    • bri Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:34
      Naprawdę idiotyzmem byłoby wyciągać jakiekolwiek wnioski z tej pojedyncznej obserwacji.
    • demonii.larua Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:35
      Jakbyś moje dziecko spotkała big_grin
      Moja młodsza córka tak ma. Jak lump dosłownie wygląda, poklejone buty - bo innych nie lubi obrazek dawno odklejony, podeszwa klejona i ogólnie zdarte- ale to są najukochańsze jej buty, ciuchy powyciągane - bo najlepiej jak są za duże i za długie (buty też zresztą muszą byc odpowiednio większe od stopy). Nowe buty i ciuchy to dramat dla niej. Zanim wybierze coś co jej się spodoba mijają czasami tygodnie i zakupiony przeze mnie ciuch akceptuje w ostateczności - jak widzi, że już nie ustąpię i MUSI starą rzecz wymienić na nową big_grin
      A że wygląda jak lump, a niech wygląda big_grin JEJ to nie przeszkadza i tyle smile
      • xxx-25 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:40
        U starszych dzieci mi to jakoś nie rzuca się w oczy, z resztą naprawdę mało co rzuca mi się w oczy jeżeli chodzi o cudze dzieci. Jednak dziewczynka w okolicach roku nie sądzę by sama sobie strój dobierała czyli ktoś ją w to ubrał i za nią podjął decyzję, no a druga sprawa dobrą godzinę z moim młodym chodzili po sklepie i stąd ta moja analiza.
    • gryzelda71 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:48
      A moja znajoma ubiera dzieci w najlepsze ciuchy i buty(drogie,ematki uznałyby za b.dobre),a sama chodzi w byle czym.W bezkształtnych sukienkach,choć figurę ma rewelacyjną,bez ciebie makijażu bo rajstopki córuni zamiast pudru itd.Ciekawe jakbyś takie zjawisko oceniła?
      • kali_pso Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:51

        ...to się nazywa prawidłowym instynktem macierzyńskim wynikającym z biologii kobietywinkp
      • xxx-25 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 10:53
        Zupełnie by mnie nie zainteresowało, nawet uwagi bym nie zwróciła, bo się za pewne owa znajoma z moim prywatnym dziecięciem nie prowadzałaby po sklepie ściągając z półek zabawki…
        • gryzelda71 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 11:06
          Poczekaj,to zabolało ciebie,że twój wymuskany potomek prowadzał się z zaniedbanym ubraniowo dzieckiem?Dobrze,że choć dziewuszka ładna była,zawsze to jakaś osłodasmile
          • xxx-25 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 11:10
            Oj jak mamusie lubią nad interpretować, a wszystko jest o niebo prostsze. Wiesz to chodzi o to że w ogóle zwróciłam uwagę na tą dziewczynkę, bo mój prywatny potomek się z nią prowadzał po sklepie. W innym wypadku po prostu bym nie zauważyła jak jest ubrana. A że dodatkowo miałam czas na analizy bo musiałam pilnować by dzieciny nie pozrzucały czegoś z półek, to się tak zebrało do kupy.
            • gryzelda71 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 11:15
              dodatkowo miałam czas na analizy bo musiałam pilnować
              > by dzieciny nie pozrzucały czegoś z półek,

              Dobrze,że znalazłaś też czas,aby podzielić się obserwacjami.
              • xxx-25 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 11:18

                Ja już wspomniałam wyżej że jestem e matką doskonałą
                • kropkacom Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 11:20
                  Nie znasz sytuacji tych ludzi i w tym momencie powinnaś już spasować. Może to nawet nie było ich dziecko.
                  • xxx-25 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 11:28
                    Ale czekaj, czekaj, z czym spasować, nie zagłębiam się nawet hipotetycznie w ich życie, jedynie co opisała to tylko to co widziałam na oczy własne. A opis sytuacji miał zachęcić do dyskusji na inny temat, czyli dlaczego bogaci rodzice oszczędzają na dzieciach. No a że doskonałe, inteligentne, zadbane, prawe, światłe i co tam jeszcze chcecie ematki rzuciły się jak sępy w celu obrony opisanej osoby/osób to naprawdę już nie moja wina. I co uważasz że pisanie o życie kowalskiego(opis tylko to co widzisz) jest bardziej oburzające niż chore zainteresowanie życiem prywatnym celebrytów i chęć zadawania im bądź co bądź intymnych pytań?
                    • kropkacom Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 11:34
                      Bogaci nie oszczędzają. Czasami lokują swoje środki gdzie indziej. Na przykład inwestują w zajęcia dla dzieci a nie w wypasione ciuchy.

                      Co do nasz średniaków to po prostu różne priorytety. Naprawdę nie kumasz?
                      • czar_bajry Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 11:43
                        rozbawiła mnie autorka wątku a nie kropka- to dla tych co nie kumajątongue_out
                        • xxx-25 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 11:49
                          Ojej czuje się poruszona, ematko przebacz mi tongue_out

                          Zaskakujące jest to jak kółeczko wzajemnej adoracji, światłe, prawe, inteligentne, doskonałe matki, szczere, zajmujące się tylko własnym życiem, no doskonało osobowości i osoby za wszelką cenę stara się coś udowodnić.
                          A to podobno ja nie mam co robić i czym się zajmować, za to kilka Nicków nic nie robi tylko na forum udziela swych światłych rad, pilnując przy tym porządku i ładu społecznego. Kocham Was i żądam więcej big_grin
                          • gryzelda71 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 11:52
                            A miało być klepanie po plecach i oburzenie ze jakaś para odpicowana,w nówce aucie,ładująca lity napojów słodzonych miała dziecko źle ubrane.
                            Owszem można na chwilę wzrok zatrzymać,ale żeby tyle godzin rozpamiętywać?
                            • xxx-25 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 11:55

                              Hahahah no ja się poddaje jednak Was mimo starań nie przebiję. I polecam jeszcze raz przeczytać moje wypowiedzi, ehhh ematko tyś specyficzna.
                              • miska_malcova Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 12:23
                                xxx-25 napisała:

                                >
                                > Hahahah no ja się poddaje jednak Was mimo starań nie przebiję. I polecam jeszcz
                                > e raz przeczytać moje wypowiedzi, ehhh ematko tyś specyficzna

                                oj przestań, czytać cie to katorga. Nie jestem masochistką. Radze mniej interesować się innymi, wyjdzie ci to na zdrowie
                                • xxx-25 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 13:01

                                  Ojej pogroziłaś mi paluszkiem, ojej. Ranisz me serce łaj, why, łaj
                                  • miska_malcova Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 19:36
                                    xxx-25 napisała:

                                    >
                                    > Ojej pogroziłaś mi paluszkiem, ojej. Ranisz me serce łaj, why, łaj

                                    boś durna, patamu
                                    • xxx-25 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 20:02
                                      Niunia nudnaś Ty jak mało kto, żal.pl
                                      • miska_malcova Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 20:28
                                        wolę być nudna niż furna jak ty tongue_out
                          • kali_pso Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 12:04

                            Gdybyś wyjęła ten kij z tyłka, który tam z pieczołowitością przetrzymujesz może chwyciłabyś sedno- nikt tutaj bez winy nie jest i każdemu zdarza się obgadać innych- tyle, że np. moje niskie pobudki są...niskimi pobudkami, do czego się przyznajęwink a nie zafałszowanymi w płaszczyk troskliwości przemyśleniami nad degrengoladą bogaczy...

                            A mamuśki poświęcające mnóstwo czasu na sklepowy research godny agenta Tomka, nieodłącznie wzbudzają we mnie śmiech...
                            • xxx-25 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 12:18
                              Hehehe no dobrze może nieco sprowokowałam, choć sytuacja prawdziwa, moje zatrzymanie się nad sprawą też. Ale pisałam z pełną świadomością jak się potoczy dyskusja, wiedziałam które matki rzucą się na zwierza z pazurami i będą kroić, siekać, krzyczeć i pouczać by po chwili przenieść się na wątek światły i inteligentny absolutnie nie tykający kowalskiego, bo rozprawiający na temat lodów i min przy owych. Ale dlaczego nie zatrzymać się nad tą sprawą? Dlaczego uważasz, że lód Billa jest mniej osobisty niż ubranie?

                              Ja wiem że fora pozwalają kreować sama siebie na nowo, no ale aż tak? big_grin
    • czar_bajry Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 11:42
      big_grin
    • jowita771 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 12:08
      A może to nie byli jej rodzice, tylko np. nieźle sytuowani dalsi krewni i wzięli dziecko na zakupy? Pamiętam taki wątek, jak forumka zastanawiała się, co dać chrześnicy na komunię, bo pieniądze odpadały, rodzice by przepili czy coś, o rzeczy materialne tez się obawiała. I chciała dziecku zafundować jakąś krótką wycieczkę, jako jedyne, co dziecko mogłoby mieć naprawdę dla siebie i coś, czego nie dałoby się odebrać.
      Raz moja córka się wystroiła w swoje ukochane spodnie od dresu, przykrótkie, koszulę z polaru, taką starą, że ten polar miał takie pęczki wszędzie, rękawy koszuli przykrótkie. Do tego założyła czapkę, ktoś nam dał taką czapkę trochę obciachową, nigdy dziecku nie założyłam, ale dla lalki była dobra. Córka założyła tę czapkę tak na czubek głowy i przekrzywiła na bok. Jak ją zobaczyłam, to nie mogłam się pozbierać ze śmiechu, wyglądała, jakby całe życie nie robiła nic innego, tylko grzebała w śmietniku.
    • rosapulchra-0 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 12:31
      a rodzice owej niuni pakują 30litrów coca coli do bagażnika.

      może ludzie biznes sklepowy rozkręcają?
      • bei Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 12:40
        Zapewne wzieli dziecko tak, jak bawiło się w domu- do auta i do sklepu. Na pewno nie zdazyła zmarznąć w czasie tej logistyki-dom-sklep.
        coca-cola....smile Jedni palą papierosy, inni piją dużo alkoholu, inni coli:0
        Nie przezyjesz życia za ludzi, ani oni tego nie zrobią. 30 l to 15 butelek?
        Ja lubię coca-colęsmile
      • ssdd1975b Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 15:34
        rosapulchra-0 napisała:

        > a rodzice owej niuni pakują 30litrów coca coli do bagażnika.

        No jeszcze inna opcja jest to ze musza krew zmyc (tez dobrze dziala)
    • nellyssima Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 12:42
      Moje dzieci nie maja dużo ubrań, porównując z koleżankami z forum, które chwala się, że córeczkom kupuja dziesiątą pare dżinsów czy dwudziestą spódniczkę. Moje córki dżinsów mają dwie pary, spódniczek może z 4 sztuki. Oczywiście nie jest to poobdzierane, jak w watku autorki, tylko dobrej jakosci, natomiast faktu nie zmienia, że mimo, że mogłyby miec i 50 par dżinsów, to uwazam, że te dwie pary w zupełności wystarczają.
    • najma78 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 12:53
      Trzeba bylo zadzwonic na policje i zglosic zaniedbanie dziecka. Po lekturze forum mam swiadomosc, ze kiedy wybiore sie w PL z dziecmi to musze pamietac aby je stosownie ubrac wychodzac z domu, jednak jakkolwiek nie zrobie zapewne i tak w miejscach publicznych nic nie umknie uwagi innych. Musze sie tez liczyc z tym, ze jesli ktoremus z dzieci podwinie sie nogawka a nie bedzie mialo rajstop pod spodem przy temp. plus 10 lub czapki na glowie lub skorzanych butow to ktos zwroci mi uwage. Wogole rozne dziwne rzeczy moga sie przytrafic, szczegolnie gdy chodzi o ''dobro'' dzieci.
    • joanna29 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 12:53
      Z własnego doświadczenia: mogły zaistniec taka sytuacja: dziecko bylo pod czyjas opieka, ubranie uleglo zabrudzeniu, zalaniu itp, zostalo ubrane w to co bylo pod ręką a rodzice mieli do zrobienia w drodze powrotnej zakupy i z tak ubranym dzieckiem pojawili sie w sklepie.
      Mogla zdarzyć się jeszcze mnie prawdopodobna historia, ze dziecko w takim a nie innym ubraniu wylądowało w sklepie.
    • czajkax2 Jesteście dziwne 12.02.11, 13:18
      Naskoczyłyście na autorke jakby nie wiem co zrobiła.

      gdyby tak nikt nie siadał do komputera zeby opisać co go zbulwersowało, zdziwilo czy zaciekawiło to forum nie miało by racji bytu. Każda z was zasiada zeby cos opisac. Autorka tez. Ot zobaczyla sytuacje która ją zdziwiła. Co w tym złego?

      Czym jej watek jest gorszy od przytoczonego tu watku o pytaniach dla celebrytów. Tamtem watek niby taki ą i ę czy jak? wątek autorki jes moim zdaniem ciekwaszy i bradziej skłaniajacy do jakiegos namysłu niż bzurne zastanawianie się o co zapytac Clintona.

      No ludzie. Tu juz na forum to strach sie odezwac bo albo problem za błahy albo sibstwo albo jeszcze jakaś inna zbrodnia przeciwko ludzkości.

      proponuję wam, a nie autorce watku, wyjąć kije z dupy i nabrac troche dystansu do forum.

      Pacz Pani,odezwały się wyrocznie o czym wolno pisac na forum. No komedia.
      • kropkacom Re: Jesteście dziwne 12.02.11, 13:39
        Nikt nikomu nie broni pisać przecież. W sumie gdyby nie takie wątki nie byłoby tego forum. big_grin Mnie tylko dziwi zainteresowanie przypadkowo spotkanymi osobami i dorabianie sobie do tych spotkań własnych historii. Gdyby autorka bardziej skoncentrowała się na danym "problemie" a nie na tych przypadkowych osobach pewnie miałaby inne odpowiedzi.
        • a-ronka hehehehehehh 12.02.11, 13:52
          Trzy lata temu.Powrót z weekendu znad jeziora.
          Ja opalona ,ubrana ,wymalowanasmile,mąz opalony,ubrany bez makijażu.Auto mamy słuszne gabarytowo ,nowe i w dodatku czarne.
          Robimy zakupy w markecie Alma w mieście wojewódzkim .
          Moje własne dziecko miało na sobie.................kalosze,kapielówki z bobem ,których nie chcial ściagnąć i miał brudne kolana.
          Patologia na maxa. Poszukam watków z 2007 roku to moze ktoś mnie widział i opisał?

          Odpowiedziała sobie autorka bodajże w drugim wersie- a huk cię to obchodzi kto w czym chodzi ?
    • zebra12 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 14:33
      Są tacy rodzice, oj są.
      Ja mam znów na odwrót i to też niedobrze.
      • krapheika Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 19:21
        Hmm ale po tym jednym dziecku wyciagnelas wniosek, ze ludzie dobrze sytuowani oszczedzaja na potomstwie.Hmm to musialabys zobaczyc mojego syna i jego ciuchy.
        Poza tym pomysl, ze jakis bogatszy czlowiek moglby pomyslec cos takiego o twoim dziecku skoro ciuchy masz z drugiego obiegu.Jak to moze byc, ze dziec nieubrany w Bennetona i Timberlanda, oszczedzaja na dzieciu, zgrozabig_grin
    • volta2 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 19:31
      no to my w zasadzie jesteśmy taką rodziną, gdzie mimo nienajgorszych a może i na polskie warunki to nawet bardzo dobrych finansów dzieci nie stroimy.
      nie tylko nie przesadzamy z ilością nowych rzeczy ale również i tych lumpeksowych.

      dzieci nie przywiązują specjalnie uwagi do tego w co są ubrane, a jakby nie patrzeć najbardziej lubią koszulki z lumpka. kupione są w tzw. dobrym stanie ale jako ulubione noszone częściej, zatem wygląd się nieco pogarsza.

      czemu tak jest?
      nie wiem, nie przepadam za robieniem zakupów, galerie handlowe opuszczam z objawami choroby lokomocyjnej lub bólem zębów(ceny!)
      zakładam, że jeszcze przyjdzie czas gdy dzieci będą chciały solidnie i firmowo wyglądać, i że mnie to nie ominie, więc do póki nie muszę, to mój zysksmile

      o mnie spotkaniej w markecie mogłabyś powiedzieć, że jestem markowo ubrana, bo buty pumy, spodnie adidasa a kurtka z górnej półki sklepu sportowego typu mellos, czy salewa za tysiaka.
      ale są to jedyne buty, jedyne spodnie i jedyna kurtka jaką aktualnie mamsmile(nie licząc zestawu pracowego)

      czyli pozory, pozory, pozory...
      • gagatka70 dzieci nie przywiązują wagi do ubioru?! 24.02.11, 12:39
        Bardzo ciekawe. Moja córka ma 3 lata i 2 miesiace i przywiązuje ogromną, dzieci wielu znajomych też- i to dotyczy też chłopców. Nie jestem za wydawaniem niebotycznych sum na ciuchy dla dzieci, ale ubieranie ich w lumpeksach przez przeciętnego Polaka ( tzn. nie bezrobotnego i nie zarabiającego najnizszą pensje) traktuję jako jeden z przejawów braku szacunku dla tychże dzieci.
        Nie jesteśmy tak biednym krajem, żeby większość polskich dzieci musiała nosić zużyte przez małych Anglików czy Niemców ciuchy. Ja nieraz kupuję cos np. w Zarze, ale np. prześliczną i świetnej jakosci bluzę z mikropolaru kupiłam w Auchan za 19,90 czy jakos tak. Zamiast dobrego winka do kolacji i spotkań przy piwie w pubie wole kupić córce ładne ubranko. Mam w nosie opinie o nadmiernym "instynkcie macierzyńskim" wink, bo uważam, ze nie mam sie czego wstydzić- dbanie o dziecko to obowiązek, a garderoba jest jednym z przejawów tejże dbałości.
        Znam ludzi jeżdżacych autami po 100 tys zł. i regularnei udających sie na zagraniczne wycieczki, a ich dzieci są ubrane w sprane ciuchy sprzed 5 sezonów ( to widac, moje drogie panie, to widać- ja np. poznaję, bo w takim stylu moja córka dostaje ubranka po starszej kuzynce, są świetnej jakości i w idealnym stanie, ale nie wyobrażam sobie, zeby miały stanowić zasadniczą część garderoby). Ci ludzie znają sie na winach, serach, mają karnety na siłownie itd., na sobie nie oszczędzają jednym słowem. Dla mnie to jest jakieś chore.

        Kupowanie ubranek w lumpeksach jest w Polsce jakąś dziwna modą- zamiast czterech nowych bluzek kupuję 20 szmatek. Na cholerę?

        Żeby nie było- sama parę razy kupiłam coś używanego na Allegro, głównie sweterki. Ale nie wyobrazam sobei nieustannego polowania na używane ciuchy. Chyba lepiej przeznaczyc ten czas na zarabianie/dorabianie...


      • gagatka70 Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 12:43
        volta2 napisała:


        > zakładam, że jeszcze przyjdzie czas gdy dzieci będą chciały solidnie i firmowo
        > wyglądać, i że mnie to nie ominie, więc do póki nie muszę, to mój zysksmile
        >
        O, własnie- o to tym kupującym w szmateksach chodzi. Nie kwestia braku możliwosci, lecz- "po co wydawać, nie warto..."
        Dal mnie to jest okropne.
    • alfa36 Re: Pieniądze a dzieci 12.02.11, 20:32
      Myslę, że z reguły ssię dzieje odwrotnie. Dziecko super ubrane, mama gorzej.
    • fo.xy Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 12:22
      mysle, ze to nie tylko kwestia dzieci...
      rozni ludzie roznie podchodza do zycia i co innego dla nich jest wazne.
      Moze wola miec samochod dobry i na imprezie gosciom podac cole do drinkow niz jakis tanszy substytut. A dziecko, jak to dziecko, i tak sie jakos wychowa i tak. Po co buty, jesli tylko do samochodu dziecko sie zaniesie i przyniesie - po sklepie nie musi biegac w zimowych. Po co ciuchy, skoro za miesiac, dwa wyrosnie.

      Inni beda jezdzic pietnastoletnim autem, kupia to co najpotrzebniejsze, a na dzieci sa sklonni przeznaczyc kazde pieniadze - zeby mialo lepiej niz oni. Nie szkodzi, ze dziecko i tak o tym nie bedzie pamietac, ale oni lepiej sie z tego powodu czuja.

      I tacy chodza po swiecie i tacy wink i na szczescie takich pomiedzy tez sporo, ktorzy nie popadaja w skrajnosci.
      • monika19782 Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 12:43
        Mam znajomych, powodzi im się średnio nieźle, dzieci ubrane czysto ale bez szaleństw, często w ubrania po starszych kuzynach i dzieciach znajomych, jak oddaję im ubranka to zawsze przyjmują z radością, co roku natomiast jeżdżą na fantastyczne wakacje, co tydzień chodzą do kina, lub wujeżdżają na weekend, jeżdżą na różne imprezy po całej Polsce, moim zdaniem to lepsze niż kupowanie kolejnej sukienki w Zarze czy gdziekolwiek zwłaszcza że dzieciaki sie nie domagają.
        Moje dzieci chodzą ładnie ubrane i mają za dużo ubrań takie moje skrzywienie z dzieciństwa ale wiem że to nie jest najważniejsze i dlatego nie oceniaminnych.
    • alza73 Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 12:40
      samochód może być w leasingu, coca-cola kupowana np. do pubu (chyba nikt nie kupuje takiej ilości normalnie), często w markecie jest taniej niż w hurtowni.

      Ale niestety co ubrania dziecka nie mam wytłumaczenia, bo sama mam małego świra na punkcie ubioru mojego młodego i teraz już wiem, że kupując 2 jednoczęściowe kombinezony, 1 dwuczęściowy przesadziłam (mimo, że byliśmy na nartach tydzień).
      • ssdd1975b Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 13:28
        smiac mi sie chce z tych opisow dzieciakow - kurcze co za roznica dla nich??? przy moim dwulatku to wkladam to co akurat mam pod reka (tzn w szufladzie), nie zwracam uwagi na kolory ani na to czy przypadkiem jakiejs dzirki w spodniach nie ma - bo i po co??? do kosciala nie chodzimy (wiec i sasiedzi nie beda plotkowac), w ostatnia niedziele pojechalismy do Londunu do dwoch muzeow (pociagiem), mlody przelazil caly dzien w kapciach (buty mialem pod wozkiem) ale nie bede dzieciaka meczyl w nich - smigal calkiem wesolo i nie skarzyl sie na nic... - mial wygodnie i w niczym nie rpzeszkadzalo mu to w zabawie...

        bodow mu nie zapinam (bo mu przeszkadzaja) - wiec ma je wyrzucone na zewnatrz spodni (moje usilne proby trzymania ich w spodniach skonczyly sie kleska - wiec nie zamierzam co 5 min mu ich poprawiac...

        koszulki, czy tez bluzki - ma w wiekszosci po swoim krewnym (pol roku starszym) wiec nie sa super nowe ani super czyste (jakies plamy po soku itd) - tez nie zamierzam ich wyrzucac i kupowac nowych - po prostu nie widze w tym sensu...bo i tak za chwilke wyrosnie...

        czy nas stac na nowe - oczywiscie - ale raz jeszcze po co mam kupowac skoro moze ponosic uzywane (ktroe dostalismy za darmo) - juz wole wydac te pieniadze na podroze...

        Zabawki tak samo - nie kupujemy mu za duzo bo i tak wszystkimi sie nie bawi...jedyne co mu kupujemy nowego to ksiazki i buty - no i jakies pierdoly do kapieli (ostatnio dostal pianke i "motylki do plywania "- wiec mogl szalec w morzu bez przeziebienia sie... smile

        nigdy nie ocenialem i nie bede ocenial ludzi po wygladzie - bo sam niewiele do niego przywiazuje - w pracy nie mam dress codu, jezdze rowerem do pracy (jako ze czesto pada wiec nakladam kurtke i spodnie przeciwdeszczowe -panterke i sune), jak lece do sklepu to tez wrzucam panterke bez szukania plaszcza itd - bo szybciej i wygodniej...tylko mi zona czasami stawia warunki ubraniowe jak wychodzimy razem - i ja jak dobry maz spelniam jej zyczenia... smile
    • koza_w_rajtuzach Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 12:49
      > I naszła mnie refleksja, że za tą colę to mogli choć kilka ubranek małej kupić,
      > tym bardziej że akurat byłam po zakupach dla młodego w mym ulubionym ciucheksi
      > e, wydając 50zł zakupiłam 14sztuk ubranek wszelkich – kurtka, swetry, spo
      > dnie w stanie naprawdę idealnym i skaczącego tygrysa z fishera.

      A ja chciałam tylko napisać, że zazdroszczę Ci takiego ciucholandu, bo w moim miasteczku za 50 zł to kupiłabym co najwyżej 4 ubranka.

      Mnie ogólnie to co opisujesz nie dziwi. Sama znam taką rodzinę. Matka większość kasy wydaje na swoje ciuchy, co dzień co innego, a dziecko jak lump wygląda.
      • koza_w_rajtuzach Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 13:06
        > Mnie ogólnie to co opisujesz nie dziwi. Sama znam taką rodzinę. Matka większość
        > kasy wydaje na swoje ciuchy, co dzień co innego, a dziecko jak lump wygląda.

        Aha, a matka tego dziecka zawsze mi mówiła, że po co kupować dziecku ubrania, skoro i tak zaraz wyrośnie. Jej dziecko nosiło tylko i wyłącznie to, co ktoś jej dał, więc czasem zdarzały się jakieś trochę lepsze rzeczy, ale bywało tak, że dziewczynka miała na sobie postrzępione, podziurawione i za małe ubrania, bo akurat w danym okresie nikt jej nic nie dał.
        Dla mnie było to dziwne, ponieważ moim zdaniem matka tego dziecka znacznie szybciej nudziła się własnymi ubraniami niż jej dziecko byłoby w stanie ze swoich ubrań wyrosnąć. Przeważnie nie widziałam jej matki częściej w niczym niż raz. Ja tam dzieciakom nigdy nie kupuję za dużych ubrań, wszystko kupuję tak, żeby mogli nosić od razu, a wcale od razu z ubrań nie wyrastają. Córka niektóre ubrania nosi już od dwóch lat (ma teraz pięć), szczególnie jakieś koszulki, sukienki, spódniczki, spodenki, ale ma też dwie pary spodni i kilka bluzek, które także dostała jak miała 3 lata i nadal na nią pasują, choć już całkiem na styk. Dla mnie głupie jest tłumaczenie, że dziecko zaraz wyrośnie, bo jeśli tylko o tę kwestię chodzi, to można kupić ubrania, które wiadomo, że dłużej posłużą.. Istnieją w końcu spodnie typu Roll-up (syn dwuletni ma takie, dodatkowo mają gumkę na guziki w pasie, nosi je od 8-ego miesiąca życia i tak do rozmiaru 104 będą dobre, więc co najmniej rok jeszcze je ponosi), są sukieneczki, w których można ramiączka regulować, więc dziecko je może nosić kilka lat, są bluzki, które mają zwężane rękawy w okolicach dłoni, a takie bluzki na dłużej starczają niż takie, które mają proste rękawy.
    • lilly_about Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 13:12
      Patrz, jakie szczęście miałaś, że i w sklepie na nich wpadłaś i na parkingu...
    • franczii Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 13:29
      Nie widze takich wokol siebie.
      To znaczy mam jedna kolezanke, ktora lubie i czesto sie spotykamy ale nie przywiazuje ona wagi do ubrania i wygladu dzieci wiec te troche niechlujnie wygladaja, zwlaszcza 4latek ktory obslugi wymaga ma zawsze nieobciete, brudne paznokcie i ubrany niedbale. Ale to nie jest z oszczednosci tylko z lenistwa i roztrzepania. Sa to najwidoczniej sprawy, o ktorych ona zupelnie nie mysli. Kiedys byli u nas i wymacalam jej synowi goraczke, taki mi sie wydawal apatyczny. Wreczylam jej zamkniety czopek, ktory wzielam z szafki po uprzednim wymyciu rak coby zarazek nawet na opakowanie nie przeniesc a ta zostawila co tam miala w rekach, wczesniej psa naszego glaskala i od razu wsadzila mu ten czopek. Zamurowalo mnie z przerazenia i nawet sie martwilam co to bedzie ale dziecko wyzylo i ma sie dobrze i nawet zdrowsze niz moje. Taki typbig_grin
      • franczii Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 13:38
        Bardziej mnie zastanawia druga kolezanka. Sama chodzi ubrana w tanie ciuchy kupione okazyjnie. Na siebie wydaje skandalicznie niskie kwoty. Nie powiem gustownie potrafi skomponowac te dwa ciuchy na krzyz, ktorymi dysponuje wiec na pierwszy rzut oka nie widac tej skromnosci, wrecz ubostwa. Natomiast corke 2letnia ubiera w ciuchy z najwyzszej polki. Kupuje okazyjnie i w outletach ale po co 2latce plaszczyk burberry nawet jesli kosztuje przeceniony o 50%? Mala rzeczywiscie wyglada slicznie i zawsze odpicowana ale po co 10 kurtek i plaszczykow na jeden sezon? Zagadka. Musi to byc pasja , jednak ja wolalabym polowe tego co na dziecko wydaje wydac na siebie.
        No to obgadalam kolezankibig_grin
        • majenkir Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 14:10
          Zagadka.

          Eeee, tam zaraz zagadka. Tej matce po prostu sprawia przyjemnosc "ubieranie" dzieciny.
          Jeden wydaje na wodke, drugi na psy, trzeci na niepotrzebne ciuchy dla dziecka.
          Ot, cala zagadka smile.
      • ssdd1975b Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 13:40
        aj tam taki typ - po prostu jest bardziej odporne na syfy jakie sobie sam aplikuje a i mama pomaga... smile ja tez nie myje dziecku rak co 20min i jak na razie nie mial zadnego zatrucia... smile mysle ze zycie w super czystosci wlasnie oslabia system immunologiczny dzieci (bo enie musi walczyc z dodatkowymi zarazkami non stop)

        gdyby wszystko co nas otacza zabijalo nasze dzieci to przeciez nikt by nie dorastal smile

        jak moj syn jadl piasek z piaskownicy (bo mu ewidentnie smakowal) to tylko zmienilem mu obiekt zainteresowania z piasku na ciastko i dalem mu wody... smile i tez nic sie nie stalo... smile
        • franczii Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 13:45
          No to ja tez za przesadna w tych sprawach sie nie uwazam, w kazdym razie nie dezynfekuje wszystkiego i moje dzieci tez polizaly chodnik lub piachu kosztowaly ale rece myje przed posilkiem, przed podaniem lekarstw, czopkow, masci itp.
          • ssdd1975b Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 13:49
            ok przed jedzeniem jak najbardziej... smile

            czopkow w zyciu mu jeszcze nie dawalismy (wiec odpada), lekarstwa to glownie npije syrupoy (wiec daje je czysta lyzeczka) - a co do masci - to po co mys mu rece po masci??? smile to chyba juz ty powinnas sobie umyc... smile
      • agrafka111 Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 13:57
        kiedyś byłam na szkoleniu które prowadziła bardzo znana w moim mieście Pani psycholog. Owa Pani powiedziała: czy mając do wyboru kupno kurtki za 200 zł kupicie tą kurtkę sobie czy dziecku? Oczuwiście Panie w większości mamy krzyknęły: dziecku. A Pani psycholog na to: a tak naprawdę w większości przypadków powinnyście ją kupić sobie. Dlaczego? Dlatego, że być może to nam sie wydaje, że dziecku potrzeba, trzeba kupić bo będę złą matką. A może kurtka z zeszłego roku jest jeszcze dobra? Male dziecko procz tego,ze rosnie nie potrzebuje ciagle nowych ubran. Mama zadbana to mama szczesliwa, mila dla dziecka a nie taka ktora krzyczy ze dziecko zniszczylo nowa rzecz. To zdrowy egoizm ktory uczy ze trzeba o siebie dbac (bo jestesmy modelami dla malych dzieci) i ze dziecko nie jest pepkiem swiata a w domu to rodzice sa na pierwszym planie. Co prawda ja nie mam jeszcze swojego ale w dobie rozwydrzonych pociech ta teoria do mnie przemawia. Niektorzy zas wybiora wyrzeczenia dla dziecka i potem z kims sie trzeba porwnac i samopoczucie poprawic, ze dobra z nas rodzicielka.

        A co do sytuacji, moze byli na szybko, samochodem w sklepie i dziecko bylo w roboczo_domowych ubraniach?

        Pszepraszam za pismo ale nie mam polskich znakow.
        • moofka Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 14:00
          jest jeszcze opcja majac 200 zl kupic sobie za 120 i dziecku za 80
          da rade
          • agrafka111 Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 14:16
            pewnie mozna i tak robi wiekszosc rozsadnych ludzi w naszych realiach ale ta sytuacja byla przedstawiona po to by pokazac ze kupowanie i spelnianie wszystkich zachcianek dziecka nawet podyktowane nasza troska nie zawsze jest dobre dla dziecka i dla nas.
        • mgla_jedwabna Re: Pieniądze a dzieci 24.02.11, 17:51
          a tak naprawdę w większości przypadków powinnyście ją kupić sobie.

          Skąd pani psycholog zna zawartośc szafy matki i dziecka, że takie opinie wydaje?

          A może kurtka z zeszłego roku jest jeszcze dobra? Male dziecko (...) nie potrzebuje ciagle nowych ubran.

          To samo można powiedzieć o ubraniach matki. Zresztą matka w piaskownicy się nie bawi, nie przewraca jeżdżąc na rolkach, nie łazi po krzakach bawiąc się w chowanego... To i kurtki wolniej zdziera.

          Na pytanie "kurtka dla siebie czy dla dziecka" nie ma jednej odpowiedzi. Każda odpowiedź typu "powinnyście i już" świadczy o uprzedzeniach. Pierwszy rodzaj to taki, jaki reprezentuje agrafka111 ("w dobie rozwydrzonych pociech"itp.) a drugi to "wstrętna mamuśka żałuje na dziecko". Posługiwanie się którymkolwiek ze stereotypów zamiast trzeźwą oceną pojedynczej sytuacji prowadzi potem do bzdurnych dyskusji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka