Dodaj do ulubionych

mąż wiecznie w pracy- też tak macie?

17.02.11, 13:00
Mamy dwoje dzieci, oboje pracujemy. Mąż wychodzi około 7-8 rano, wraca ok. 20. Czasem zdąży jeszcze wykąpać maluchy zanim zasną, czasem nie. Weekendy ma wolne, wtedy zajmuje się dziećmi. Co myślicie o takim weekendowym ojcu? Teraz jeszcze dzieci są małe, ale jak kiedyś pójdą do szkoły, zaczną się poważniejsze problemy, a ojca w ich życiu jak na lekarstwo. W dodatku ja się czuję jak samotna matka, zwyczajnie brakuje mi tego mojego ukochanego. Też tak macie? Jak sobie radzicie?
Obserwuj wątek
    • jotka_k Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 13:04
      na szczęście tak nie mam
      mąż sam sobie szefem i zazwyczaj koło 13-14 jest już w domu, rzadko się zdarza żeby wracał o 16
      czasem natomiast musi np wyjechać na dwa dni, tak powiedzmy raz na miesiąc
      • kalina886 Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 13:12
        Niestety.
        Ja mam chyba jeszcze gorzej bo mąż wychodzi o 7, a wraca o 20-22. Soboty często pracujące - wtedy ciut krócej, ale różnie to bywa, co szósta niedzela również pracująca.
        Czasami ma chwilkę wolnego w ciągu dnia.
        uncertain
        Narazie mamy jedno dziecko, ale oczekujemy drugiego (urodzi się we wrześniu).
        Mam problem z tym, żeby sama się zorganizować.
    • magdakingaklara Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 13:32
      Moj jest sobie szefem wiec pracuje jak chce ale generalnie pracuje od 8.30 (na 8 odwozi mloda do żłobka) a wraca kolo 16. czasem wiadomo trafi sie, ze pracuje dluzej aby nadgonic robote a czasem robi sobie wolne pare dni.
      W weekendy bardzo, bardzo zadko pracuje.

      Nie wyobrazam sobie aby pracowal w dzien w dzien do 20
      • bweiher Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 13:45
        U nas niestety tak jest.Mąż wychodzi na 6.00 do pracy(wszyscy śpimy) a wraca ok 19.00-20.00.
        I też czasami zdąży wykąpać i pogadać z dzieciakami czasami nie.Weekendy pracujące,trochę krócej bo do 16.00 i wolna co druga niedziela.
        Dobrze że ja sobie umiem ze wszystkim poradzić w domu,ale jednak brakuje mi meża wieczorami gdy on pada na twarz i idzie po prostu spać.
        Czekam na moment gdy będę mogła wrócić do pracy i odciążę męża trochę,bo takim sposobem zarobi się na śmierć.
        Mamy troje dzieci(8latek i bliźniaki).
        • pysmis Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 14:00
          Dziewczyny nie narzekajcie!! Mój mąż ma pracę że nie ma go tydzień lub dwa wraca na dzień dwa lub jak się jakoś dobrze poskłada to na kilka dni i znowu wybywa na tydzień lub dwa i tak wkółko!! Mam dziecko 3 latka - dopiero od września pojdzie do przedszkola. drugie w drodze. Na rodzine nie mam co liczyc. Póki młody zdrowy to ok. jakoś dajemy rade - zakupy i inne sprawy urzedowe np zalatwiam zawsze z młodym - nie mam innego wyjscia. dodam ze nie pracuje i jestem sama z synkiem 24h! Jakoś sobie trzeba radzić. Gorzej jak chory to nawet wyjscie po chleb do sklepu wtedy jest problemem. no ale coż. takie życie. Pracy mąż póki co zmienić nie może. Staramy się z młodym jakoś sobie radzić. Marzę o tym by szanowny M bywał częściej w domu. Już nawet nie marze żeby był codziennie. Więc naprawde dajcie spokój z narzekaniem i głowa do góry!!!
    • halapta Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 14:08
      Na szczęście nie, mąż wraca ok 16, dzieciaki chodzą spać ok 19:30, ma 2 wolne weekendy w miesiącu. Niestety takie czasy, ze praca zabiera dzieciom rodziców.
      Ja jestem puki co na wychowawczym, ale jak wrócę do pracy to będę pracować od od 9 do 18, chyba, że poszukam sobie czegoś w normalniejszych godzinach ale pewnie za mniejsze pieniądze.
    • ancymon123 Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 14:16
      Nie mam tak, bo nigdy bym sie na coś takiego nie zgodziła. Ojciec jest ważny w życiu dziecka, i ja nie mówie, że codziennie, ale powinien z dziećmi czas spędzać.
      Zawsze można coś w pracy zmienić- miejsce - jeśli daleko się dojeżdza, zatrudnić pomoc, delegować uprawnienia- jeśli ma sie własną firmę. Nie kasa jest najważniejsza. A przynajmniej nie powinna być jesli decydujemy sie na założenie rodziny.
      • paliwodaj Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 14:29
        u mnie taka sytuacja bylaby nie do zaakceptowania, wsrod tych dlugo-pracujacych typow sa tez tacy , ktorych caly dzien w pracy jest tylko i wylacznie ich wyborem
      • mamachlopakow2 Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 18:14
        ancymon123 napisała:

        > Nie mam tak, bo nigdy bym sie na coś takiego nie zgodziła. Ojciec jest ważny w
        > życiu dziecka, i ja nie mówie, że codziennie, ale powinien z dziećmi czas spędz
        > ać.
        > Zawsze można coś w pracy zmienić- miejsce - jeśli daleko się dojeżdza, zatrudni
        > ć pomoc, delegować uprawnienia- jeśli ma sie własną firmę. Nie kasa jest najważ
        > niejsza. A przynajmniej nie powinna być jesli decydujemy sie na założenie rodzi
        > ny.

        nie,byś się nie zgodziła tylko inaczej ułożyło ci się życie i tyle!Czasami w pracy nie mozna ustawić,żeby wyszło się wcześniej,zmienić pracę nie tak łatwo,zwłaszcza,że czesto w takim systemie pracy jednak mozna zarabiac lepiej niż średnia krajowa.Nie kasa jest najważniejsza,ale bez kasy rodzina mogła by sobie nie poradzić.
        Poprostu Tobie się ułożyło lepiej i nie wiesz widocznie jak to jest mieć męża zapracowanego po12h na dobe.
      • beverly1985 Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 20:42
        Zgadzam sie, dla mnie system, gdzie facet pracuje po 12h aby utrzymać rodzinę a zona siedzi w domu aby "anwiazac więź z dzieckiem" jest chory. Znacznie lepszym rozwiązaniem jest, gdy oboje pracuja po 6-7 godzin, a dziecko w tym czasie jest w żlobku/przedszkolu. No ale w Polsce to niespotykane przeciez, aby facet pracował krócej, to kobiety idą na wychowawczy/pół etatu.

        1.5 godzinne dojazdy do pracy to tez pomyłka, wolalabym wynając cos bliżej.
        • nombrilek beverly1985 18.02.11, 12:59
          Normalny system pracy to 8 h, i raczej pracodawcy wola zatrudniac kogos kto bedzie pracował w pełnym wymiarze godz a nie zajmował etat. w jakim Ty świecie żyjesz???? ^-7 godz oboje maja pracowac? gdzie ?smile)) Się troche usmiałam
          • lilka69 Re: beverly1985 20.02.11, 15:34
            tez sie usmialam!
    • deodyma Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 14:36
      niestety, wiele kobiet tak ma...
      znam osobiscie babki, ktorych mezowie pracuja w innych miastach i przyjezdzaja do domu na weekendy a jesli pracuja w soboty, wraca w sobote do domu ( jesli pracuje w miare blisko a nie na drugim koncu Polski) i w niedziele wraca spowrotem.
      • spicy_orange Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 20.02.11, 13:20
        na tym polega m.in. praca inżyniera budowlanego-nie zawsze firma wygrywa przetargi w mieście zamieszkania wink
    • zazou1980 Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 14:41
      nie nie mamy tak.

      tatuś młodej specjalnie chodzi do pracy na 6.30, żeby jak najszybciej odebrać ją ze żłobka. po żłobku chodzą na spacery, tatuś bardzo dużo się z nią bawi. mnie męczą zabawy z córką, więc tatuś jest zaangażowany w opiekę bardzo aktywnie od 15 do 22, kiedy idzie spać.

      dawno kopnęłabym w dupsko faceta, który nie miał by czasu dla mnie i mojego dziecka...

      btw. jak się nie wyrabia w pracy, to bierze ją do domu i robi jak my już śpimy.
      • ylunia78 Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 18:17
        zazou1980 napisała:

        > dawno kopnęłabym w dupsko faceta, który nie miał by czasu dla mnie i mojego dzi
        > ecka...
        >
        > btw. jak się nie wyrabia w pracy, to bierze ją do domu i robi jak my już śpimy.

        No tak...kolejna co to zycie za rogi złapała.... dawno kopnęła byś w dupsko???Żebyś za kilka,lat tak nie miała.
        Poza tym....nie wszyscy pracują w biurze.A mechanik samochodowy ma do domu auto przynieśc i tam je kończyć naprawiać?uncertain
        • spicy_orange Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 20.02.11, 13:23
          albo kazać pompie do betonu wstrzymać wylewkę-chopaki, kończymy bo już 16 - musze lecieć do domu, bo jak nie to żona mnie kopnie big_grin
      • mim288 Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 21:30
        Nie każdy tak ma, przy pracy z lkientami nie każdy klinet marzy o spotkaniu o 6.30, podobnie w pracy w zespole - jeśli mam mieć telekonferencję w 10 osób powiedzmy, a one nie mają dzieci w żłobkach wątpię by chciały zwlekać się bladym świtem bo ja jedna mam dzieci. Być w domu o 20 wieczorem w Wawie to całkiem spoko godziny pracy.
    • monikaa13 Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 14:42
      No mam.
      Mąż wychodzi ok. 6 rano, wraca o 18, często też później. Zdąży córkę wykąpąć, dać jej kolację i położyć spać.
      Weekend ma wolny ale zawsze jest dużo roboty i szybko lecą te dwa dni.
      Ech sad cóż możemy...
    • joanna_poz Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 14:54
      > Co myślicie o takim weekendowym ojcu?

      nie czarujmy się, odbywa się to kosztem dziecka, kosztem jego rozwoju emocjonalnego i kosztem więzi na linii dziecko - ojciec.

      widzę, jak moj syn przeżywa, kiedy wie, że ojciec nie wróci na noc z powodu wyjazdu albo wróci późno z pracy - a zdarza się to niezwykle rzadko i generalnie ojciec poświęca mu naprawdę dużo czasu.
      • monikaa13 Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 14:56
        Moja raczej nie przeżywa. Czeka ale nie przeżywa. Mąż czasem też wyjeżdża na delegacje ale jakoś mała nie cierpi.
    • 18_lipcowa1 Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 15:01
      nie mam tak
      moj maz 4 z 5 dni pracy jest w domu o 14
      • lupa_87 Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 15:45
        PN-PT 8,30 - 18,00/19,00/20,00, SO jeszcze zajęcia 8,00 - 15,00 wink
        Jest licho, to prawda. Najgorsze, że straconego czasu nikt już nie cofnie.
        Mąż ma własną firmę, a dodatkowo jeszcze uczy się praktycznie i teoretycznie, w celu zmiany zawodu - to potrwa jeszcze jakieś 3 lata - wtedy mam nadzieję będzie trochę lepiej. Nie da się pewnych rzeczy wypośrodkować, tak żeby było wszystko dobrze - coś za coś. Z resztą wystarczy, że ktoś prowadzi własną działalność to wie o czym mówię.
    • tully.makker Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 15:55
      Oboje pracujemy duzo, ale organizujemy prace tak, by jednak spedzac czas z rodzina i ze soba. Na pewno nie codzinnie od rana do 20 wieczorem. Nie interesuje nas takie zycie.
      • tomojnowynick Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 16:05
        Mój mąż w tym tygodniu np.przepracuje 108 godzin,ostatni raz widziałam go w niedzielę,na 14 jechał do pracy,zobaczę go jutro o pierwszej w nocy,pobędzie z nami do soboty do 16 i znów jedzie do Warszawy. Nie nocuje w domu. Pracuje aktualnie w czterech różnych miejscach,czasem od trzeciej w nocy do czternastej jest w jednej pracy potem od piętnastej do północy w drugiej. Potrafi pracować 20 godzin non-stop. I tak ma być do czerwca,potem trochę przystopujemy. We wrześniu z kolei ja idę do pracy i znów będziemy się mijać...
    • sueellen Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 16:04
      U nas to ja wychodzę o 7:00 i wracam 20:00 - 21:00, ale nie codziennie na szczescie tylko 4 dni pod rząd, potem jest zmiana - on pracuje (z domu) a ja siedzę 4 dni z dzieckiem.
      • zuzanna56 Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 16:06
        Nie, mąż pracuje 8 godzin dziennie.
    • lacitadelle Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 16:06
      Nie mamy, ja bym tak nie potrafiła - mój facet miał takie ciągoty (i możliwości w pracy) na początku znajomości, ale od razu zaznaczyłam, że ja się na taki układ nie piszę - wspólnie spędzony czas jest dla mnie bardzo ważny i konieczny do szczęścia, gdy rodzi się dziecko - tym bardziej. Czasem mąż ma możliwość podjęcia dodatkowego zlecenia - dyskutujemy wspólnie, czy nas na to stać czasowo, jeżeli się decydujemy, to praca odbywa się w godzinach snu dziecka (i często też moich).
    • kosmitka06 Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 16:08
      Mój co prawda ma nienormowany czas pracy i bywa że wyjeżdża o 6 rano z domu i wraca czasami o 19 ale jest to rzadko. A tak żeby go nie było 12-13h to (o zgrozo!!!) niedoczekanie jego wink
      Pozdrawiam
    • lykaena Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 16:14
      My wychodzimy rano wszyscy troje i wszyscy troje wracamy przed 17tą.
      Jeżeli ktoś zostaje na nadgodziny to jestem to ja wink
      Weekendy mamy wolne
      • ssdd1975b Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 16:42
        Kurcze kobiety naprawde narzekacie - rozumiem wszystko ale ze ktos pracuje zeby wam/rodzinie zapewnic kase to chyba nie jest takie zle...fakt dla dziecka nie jest to najlepsze...

        Ja mam odwrotnie - moja partnerka jest pracoholiczka na odwyku (tzn wciaz walczy ze soba zeby nie pracowac po 12h dziennie)...wychodzi przewaznie do pracy kolo 6:30 i wraca czesto kolo 18 (ale to juz taka praca/pozycja w niej) - Mlody (2 lata) chodzi do opiekunki i za chwile tez bedzie smigal do przedszkola, wiec czesto i gesto to ja go odprowadzam i odbieram - i nie widze nic wtym zlego...

        Plusem jej pracy jest tez to ze jak nie musi jezdzic do klientow (prowadzi projekty) - to moze pracowac z domu, wiec moze mlodego zaprowadzic io odebrac (ale to odbija sie tym ze pozniejsiedzi w nocy nad projektem - dosc czesto do 1-2 w nocy)

        Nie ma do niej o to pretencji - bo niby dlaczego mialbym? A mowienie ze cos takiego byloby dla was nie do zaakceptowania w waszej rodzinie? no coz moze powinyscie pojsc do pracy i dac szanse waszym facetom na to zeby wzieli mniej wymagajaca i/lub tez zrezygnowali z pracy wogole i zajeli sie dziecmi... - ktora chetna na zamiane???
        • lacitadelle Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 16:49
          > Nie ma do niej o to pretencji - bo niby dlaczego mialbym? A mowienie ze cos tak
          > iego byloby dla was nie do zaakceptowania w waszej rodzinie? no coz moze powiny
          > scie pojsc do pracy i dac szanse waszym facetom na to zeby wzieli mniej wymagaj
          > aca i/lub tez zrezygnowali z pracy wogole i zajeli sie dziecmi... - ktora chetn
          > a na zamiane???

          Świat jest piękny, bo ludzie są różni. Czemu chcesz wtrącać się do czyjejś rodziny i narzucać swoje rozwiązania? I akurat większość z pań, które takiego układu nie akceptują, napisała wyraźnie, że sama też pracuje. Kobiety, które same nie zarabiają, raczej z automatu własną postawą pokazują, że taki układ im odpowiada.
          • kropkacom Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 16:55
            > Kobiety, które same nie
            > zarabiają, raczej z automatu własną postawą pokazują, że taki układ im odpowi
            > ada.

            Przepraszam, mi nigdy nie odpowiadał. Tylko, że ja nie mam męża pracoholika. Jego zawód pozwala na taką a nie inną długość przebywania w firmie.
            • lacitadelle Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 17:07
              > Przepraszam, mi nigdy nie odpowiadał. Tylko, że ja nie mam męża pracoholika. Je
              > go zawód pozwala na taką a nie inną długość przebywania w firmie.

              Ok, ale jednak mąż ma w takiej sytuacji mocne argumenty, żeby konieczność dłuższej pracy uzasadniać albo ew. proponować alternatywne rozwiązania w postaci współdzielenia obowiązku utrzymania domu.
              • kropkacom Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 17:14
                > Ok, ale jednak mąż ma w takiej sytuacji mocne argumenty, żeby konieczność dłużs
                > zej pracy uzasadniać albo ew. proponować alternatywne rozwiązania

                Ok, już rozumiem co miałaś na myśli smile
          • ssdd1975b Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 16:55
            no widzisz tylko teraz jest pewna roznica - jezlei ktos ma wpracy obowiazkow x wiecej niz zona - to prawdopodobnie zarabia rowniez x wiecej od zony - oczywiscie sa jakies wyjatki ale jest ich niewiele - i osobiscie nie znam chyba nikogo kto jest na menagerskim stanowisku zeby nie musial zachrzaniac wiecej niz 8h dziennie.. - coprawda znam tez i takich facetow co zostaja dluzej w pracy bo nie chca wracac do domu (ale to juz nie wiem czyja wina jest - kobiet/zon? czy tez dzieci + zon)

            Jezlei komus zalezy na kontakcie z dzieckiem to bedzie mogl ulozyc sobie dzien w pracy tak zeby wracac na czas i pozniej ewentualnie pracowac po polozeniu dzieci spac, ale wtedy zaniedbuje sie zony... smile wiec general;nie ciezko znalezc rozwiazanie ktore byloby zadowalajace dla wszystkich stron - ja na szczescie sam mam mase na glowie (nie zwiazanego z praca) wiec wieczory mam zajete.. smile
            • lacitadelle Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 17:04
              > no widzisz tylko teraz jest pewna roznica - jezlei ktos ma wpracy obowiazkow x
              > wiecej niz zona - to prawdopodobnie zarabia rowniez x wiecej od zony - oczywisc
              > ie sa jakies wyjatki ale jest ich niewiele

              Mocno zależy to od branży, ja akurat pracuję w takim zawodzie, że zarabiam dużo więcej od męża, pracując sporo mniej.

              > - i osobiscie nie znam chyba nikogo
              > kto jest na menagerskim stanowisku zeby nie musial zachrzaniac wiecej niz 8h dz
              > iennie.. -

              Naprawdę musi? Czy chce, bo wtedy więcej zarobi? Ale mógłby się tak zorganizować, scedować obowiązki, zmienić firmę, żeby pracować mniej? Ja uważam, że w zdecydowanej większości przypadków to drugie, szczególnie u menadżerów. To jest oczywiście kwestia priorytetów, ja wolę zarabiać mniej (ale wciąż dobrze), ale mieć czas na rodzinę i wspólne wydawanie tej kasy.

              Oczywiście, są takie zawody, gdzie pracować mniej czy w normalnych godzinach, się nie da, albo tak mało płatne, że trzeba brać nadgodziny, żeby zarobić na godne życie, ale akurat menadżerowie do takich się nie zaliczają.
              • ssdd1975b Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 17:14
                no widzisz i tutaj sie z Toba zgodze... smile moja polowka tez zarabia wiecej ode mnie (choc i ja nie zarabiam malo) i jak powiedzialas wystarczy chciec, ale jak wspomnialem wczesniej czasami jest to wybor ze strony meza bo np nie chce byc z zona dluzej smile
    • kropkacom Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 16:45
      > Też tak macie?

      Nadal nie mamy tak.

      Ja się tylko zastanawiam czy wasi mężowie pracowali tyle zanim zostaliście małżeństwem? Wtedy niestety podchodzi pod - widziały gały co brały. Wiem, że niektórym kobietom to nie przeszkadza. Jest też mnóstwo zawodów, które wymagają długiej pracy. Jakoś jednak trzeba dojść do porozumienia jeśli to jednej ze stron przeszkadza. Zwłaszcza jak są dzieci na świecie.
      • lacitadelle Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 16:54
        > Wiem, że niektó
        > rym kobietom to nie przeszkadza. Jest też mnóstwo zawodów, które wymagają długi
        > ej pracy.

        Ja autentycznie podziwiam żony marynarzy, strażaków, policjantów czy z innych czasochłonnych branży, bo sama nie byłabym raczej zdolna do takiego poświęcenia. Gdybym na zabój zakochała się w kimś takim, miałabym prawdziwą zagwozdkę i sądzę, że nie potrafiłabym się zdecydować na ślub czy tym bardziej - dzieci.
        • kropkacom Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 16:59
          Ja jestem w stanie dać sobie radę w samotności jak jest mus. Może na jakiś określony przedział czasowy. Generalnie towarzystwo męża cieszy i mnie, i dzieci. Potrzebujemy siebie nawzajem dużo. Za marynarza bym nie wyszła i nie wyszłam.
          • bsl Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 17:19
            moj pracuje dużo i czesto wyjazdza , ale mi to w ogole nie przeszkadza
        • tomojnowynick Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 22:41
          z tymi policjantami to nie przesadzałabym,miałam sąsiada policjanta ZAWSZE miał dwa wolne dni w tygodniu,oprócz tego długie wakacje i możliwość wzięcia zwolnienia lekarskiego w każdej chwili,jak urodziło im się dziecko to głównie on się nim zajmował,żona nie mogła dostać tyle wolnego co on...
          • ylunia78 Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 22:48
            mam brata strażaka...2 dni na dyżurach 3 dni wolnewinkwięc to chyba tez nie o strażaków chodzi?wink
      • pa.prot.ka1 Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 18:27
        kropkacom napisała:
        > Ja się tylko zastanawiam czy wasi mężowie pracowali tyle zanim zostaliście małż
        > eństwem? Wtedy niestety podchodzi pod - widziały gały co brały.

        Właśnie u mnie najsmutniejsze jest to, że pobraliśmy się na studiach i nie było wiadomo, co będzie robił. Jedno, co było wiadome to to, że nie znajdzie pracy po swoim humanistycznym kierunku. Szczerze mówiąc gdybym wiedziała, to... chyba bym za niego nie wyszła. Bo dla mnie to nie rodzina, to nie życie...
        • ylunia78 Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 18:39
          pa.prot.ka1 napisała:

          > kropkacom napisała:
          > > Ja się tylko zastanawiam czy wasi mężowie pracowali tyle zanim zostaliści
          > e małż
          > > eństwem? Wtedy niestety podchodzi pod - widziały gały co brały.
          >
          > Właśnie u mnie najsmutniejsze jest to, że pobraliśmy się na studiach i nie było
          > wiadomo, co będzie robił. Jedno, co było wiadome to to, że nie znajdzie pracy
          > po swoim humanistycznym kierunku. Szczerze mówiąc gdybym wiedziała, to... chyba
          > bym za niego nie wyszła. Bo dla mnie to nie rodzina, to nie życie...

          eee,naprawdę tak bardzo ci to przeszkadza?
          Znam mnóstwo małżeństw w podobnych sytuacjach...albo mąż za granicą i przyjeżdża tylko na week,albo po 3tyg nieobecności przyjeżdża na tydz.Albo pracuje za granicą i przyjeżdża na kilka dni po m-cu nieobecności.
          No takie są czasy niestety.Nikt na to by sie nie godził pewnie,żeby męża czy dzieci oglądać"od święta"ale takie czasy dla nas nastałyuncertain
          I moim zdaniem obojętne czy pan kierowca,piekarz czy mechanik ale też pan zza biurka muszą spędzać wiele czasu w pracy,czy nawet w week.
          • kropkacom Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 18.02.11, 09:13
            Wiadomo, że są kobiety którym pasuje układ kiedy partner nie jest dużo w domu. Czasy zmuszają do kompromisów. Też fakt. Kwestia tylko, że każdy jest inny i różne są potrzeby. Nie ma co wmawiać, że powinieneś być bohaterem i dać radę. Czasami trzeba niestety przemeblować swoje życie. Pomnika samotnej (praktycznie) kobiecie nikt nie postawi.
    • emilka2828 Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 17:06
      Ja mam tak, ze mój mąż pracuję w tygodniu i weekendy więc mam go jak na lekarstwo i dzieci też a mam ich dwójkę i to chłopców, jeden już zaczyna rozrabiać bo brakuje mu ojcowskiego wychowania a ja ustępuje sad ja mówię do męża ze jest on ojcem sezonowy on się denerwuje a ja załamuje z braku pomocy przy dzieciach( babcie pracują ). Brakuję mi męża i wszystkiego co z tym słowem związane, ale nie trzeba się załamywać tylko iść z głową podniesioną dalej przez życie z dziećmi kochanymi smile no i z mężem sezonowym.


      www.zdjecia-slubne-lodz.com
    • 18_lipcowa1 losowi dziękuję 17.02.11, 17:10
      jak tak czytam te wątki to losowi dziękuje, że mój mąz nie jest właścicielem własnej firmy czyli z zawodu dyrektorem ani korporacyjnym szefem/ bankowcem/ informatykiem w gajerku/ sweterku ze zwisłym tyłkiem od siedzenia na krześle, co dyma od 8 do 20- tylko zwykłym kierowcą ( kiedyś tu bardzo obśmianym ), z zadaniowym systemem pracy i nie dosć, że nieźle zarabia to jeszcze ma świetne godziny pracy, cały ten tydzien oboje już o 14 jesteśmy w domu, dodam, że wychodzi o 9-10 ( ja musze ''tyrać'' od 8.30) wink))
      oczywiście wszelkie soboty i niedziele wolne

      to musi być maskra takie zycie samej od rana do wieczora + soboty
      • emilka2828 Re: losowi dziękuję 17.02.11, 17:18
        Boże oddałabym wszystko aby mieć męża o tej godzinie w domu, żeby zabrał dzieci a ja miałabym wolne na chociaż godzinę.


        www.zdjecia-slubne-lodz.com
        • 18_lipcowa1 co to za zawody są 17.02.11, 17:20
          w których ludzie tak cięzko pracują?
          proszę o wyjaśnienie w jakich branżach pracuje sie od 7 do 20?
          • bweiher Re: co to za zawody są 17.02.11, 17:37
            Policjanci,lekarze,kierowcy,piekarze.Takie zawody zajmują znajomi mi mężczyźni którzy wychodzą o 6.00 i przychodzą ok 18-19.Lub mają drugą zmianę czyli nocki i wychodzą o 19.00 a wracają o 5.00-6.00.
          • el_jot Re: co to za zawody są 17.02.11, 19:32
            Ktoś może mieć daleko do pracy. Jak się przeprowadziłam, to przez jakiś czas dojeżdżałam jakieś 100 km w jedną stronę. Wychodziłam z domu o 5.00 przychodziłam o 18.30. Na szczęscie dawno mam to za sobą.
          • failte Re: co to za zawody są 17.02.11, 22:16
            Np. stanowiska specjalistyczne lub kierownicze w zagran.firmach. Kierownik / specjalista ds. logistyki, finansista, kier. / inżynier produkcji. W mieście dojazd mało kiedy zabiera 15'. Nawet jak mieszka się blisko.
            • mala-mila Re: co to za zawody są 18.02.11, 11:43
              mój maz jesczcze niedawno jako kierownik produkcji w duzej firmie w jednym z najwiekszych miast w Polsce pracowal 6.30-14.30 plus 50 minut w kazda strone dojazd. Teraz pracuje w mniejszym miescie, ale w wiekszej firmie (najwiekszej w swojej branzy w Polsce) tez jako kierownik i pracuje od 7 do 15. Czasem musi zostac dluzej bo ma jakies spotkanie czy szkolenie, ale te nadgodziny moze potem wybrac w formie urlopu.
              Mysle ze to sa jakies marginalne przypadki zeby tyle czasu spedzac w pracy, oczywiscie wiem ze na produkcji pracje sie u meza po 12 godzin, ale w systemie zmianowym tak ze potem ma sie kilka dni wolnego.
      • malunia_pl Re: losowi dziękuję 17.02.11, 22:16
        Lipcowa, czyli że Twój mąż pracuje 6 godzin dziennie i zarabia przyzwoicie? Gdzie jest taka praca ( i czy wolną posadę mają) to swojego chłopa tam poślę. Albo sama się zatrudnię wink Poważnie pytam, a nie złośliwie (mi nasuwa się myśl o kierowcy osobistym jakiejś ważnej postaci). Czy może kierowca - dostawca? - ale tam to raczej dłużej trzeba tyrać.
        • 18_lipcowa1 Re: losowi dziękuję 18.02.11, 07:49
          malunia_pl napisała:

          > Lipcowa, czyli że Twój mąż pracuje 6 godzin dziennie i zarabia przyzwoicie?


          Jest dobrze zorganizowany, poukładany i szybki. Inni robią jego robotę w 8 ha.
    • imasumak Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 17:52
      Od poniedziałku do piątku pracuje w godzinach 9-19, w soboty do 16. Oprócz tego, jak każdy dobry informatyk jest "pod telefonem" praktycznie całą dobę, całe szczęście, że coraz rzadziej oznacza to jego wyjazd do klienta, a coraz częściej naprawienie czegoś zdalnie albo wysłanie pracownika.
      Do tego dochodzi mnóstwo szkoleń, zarówno tych, które sam prowadzi, jak i tych, na których się szkoli smile
      • glutmanina Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 19:55
        imasumak napisała:

        > Od poniedziałku do piątku pracuje w godzinach 9-19, w soboty do 16. Oprócz tego
        > , jak każdy dobry informatyk jest "pod telefonem" praktycznie całą dobę, całe s
        > zczęście, że coraz rzadziej oznacza to jego wyjazd do klienta, a coraz częściej
        > naprawienie czegoś zdalnie albo wysłanie pracownika.
        > Do tego dochodzi mnóstwo szkoleń, zarówno tych, które sam prowadzi, jak i tych,
        > na których się szkoli smile

        wspolczuje!!!!!
        moze znajdz kogos innego.. no no taki tatao, to gorszy od najzwyklejszego kcohanka, co to mame odwiedza razdziennie
        • diablica_diabla Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 18.02.11, 08:30
          glutmanina napisała:

          > wspolczuje!!!!!
          > moze znajdz kogos innego.. no no taki tatao, to gorszy od najzwyklejszego kcoha
          > nka, co to mame odwiedza razdziennie


          jezzuuuu ile ty dziecko masz lat? nie powinnas byc teraz w szkole? co za prostaczka
        • gabi683 Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 18.02.11, 08:54
          glutmanina napisała:

          > imasumak napisała:
          >
          > > Od poniedziałku do piątku pracuje w godzinach 9-19, w soboty do 16. Opróc
          > z tego
          > > , jak każdy dobry informatyk jest "pod telefonem" praktycznie całą dobę,
          > całe s
          > > zczęście, że coraz rzadziej oznacza to jego wyjazd do klienta, a coraz cz
          > ęściej
          > > naprawienie czegoś zdalnie albo wysłanie pracownika.
          > > Do tego dochodzi mnóstwo szkoleń, zarówno tych, które sam prowadzi, jak i
          > tych,
          > > na których się szkoli smile
          >
          > wspolczuje!!!!!
          > moze znajdz kogos innego.. no no taki tatao, to gorszy od najzwyklejszego kcoha
          > nka, co to mame odwiedza razdziennie



          ale Ty masz dziewucho coś z garem
    • diademonde Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 18:16
      U nas z kolei lipa, bo: ja pracuję w typowych godzinach, tj. 9-15/16, za to mój mąż ma pracę zmianową (musi mieć przepracowaną odpowiednią ilość godzin "niestandardowych"). Ze względu na częste choroby dziecka, dni wolne w przedszkolu itd, mamy możliwość dopasować grafik męża tak, żeby ktoś był w domu. Tym sposobem ja jestem rano w pracy, on z Małym, ja przychodzę on idzie albo na 15, albo na noc. Często w tygodniu ma dni wolne, ale za to weekendy pracujące 7-19. Tak więc mijamy się nieustannie. Czasem trafi jeden tydzień na 6/7, gdzie funkcjonujemy jak normalna rodzina, ale to naprawdę rzadkość. Przyznam, że ja jestem wykończona takim trybem życia, z kolei mojemu mężowi bardzo to dopowiada, bo ma więcej czasu dla siebie (szczególnie, gdy syn idzie do przedszkola), no i nieweekendowe dni wolne. Ja z kolei już nie pamiętam, jak to jest być samej w domu, zazdroszczę mu tego i tu moja frustracja sięga zenitu - ze zmęczenia, zazdrości i niesprawiedliwoścismile
    • malunia_pl Tak,też tak mam 17.02.11, 18:18
      Pracuję tylko kilka godzin w tygodniu więc ktos musi wykonywać całą pracę (m. ma firmę, przed urodzeniem Małego sporo pomagałam, teraz większość moich obowiązków spadła na niego). Pracuje też w soboty do ok. 15:00 i w niedzielę przez kilka godzin.
      Jak sobie radzę? Jakoś muszę . Okres przejściowy.
      • ylunia78 Re: Tak,też tak mam 17.02.11, 18:32
        mój mąż wychodzi z domu do pracy o 5.30-6.00 wraca ok 17/18/19/20 czasami,ale rzaaadko o 22,zdarzało się ,że o 1w nocy wracał.Ale ja nie narzekam...doceniam,że pracuje tak długo,że jest pracowity,bo mógłby wracać wczesniej.Jak ja chodziłam do pracy kiedy nie miałam dzieci często zostawałam po godzinach,bo zawsze mi się wydawało,że nikt za mnie lepiej tego nie zrobi,albo,że nie powinnam pracownikom zostawiać nie dokończonych zadań.Week ma wszystkie wolne i ja praktycznie dzieci nie mamsmile
        Weekendy sa dla niego i dzieci albo dla naszej czwórki.
        • ylunia78 dodam jeszcze... 17.02.11, 18:34
          że mam wrażenie,że jak wraca z pracy później to ja sama jestem zawsze bardziej zorganizowana z rytułałem wieczornym z dziećmi sama,niż z jego pomocąwink
    • marta-zs Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 18:31
      partnera widuję 1-2 weekendy w miesiącu, pracuje za granicą. ja Daje rade ;D
      • onoma-topeja Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 18:37
        moj maz pracuje w tygodniu 8-18 czasem dluzej
        kazdy wekend 8-20
        wolne ma tylko poniedzialki ale wtedy ja w pracy i tez daje rade.
        mamy dwoje dzieci,dom i dzieciaki na mojej glowie.
        • marzeka1 Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 18:54
          Nie mam tak, za to mam 2 synów i widzę, jak potrzebny jest im ojciec na co dzień. Widzę, jak się garną do bycia z nim sam na sam, w takim męskim gronie, widzę, jak rozmawiają.
          Na układ wiecznie nieobecnego męża w domu nie zgodziłabym się, bo wg mnie byłaby to szkoda dla dzieci.
    • triss_merigold6 Nie mam tak 17.02.11, 18:52
      Gdybym nadal chciała być samodzielną matką to zostałabym przy układzie fucking friend.

      Mój partner pracuje w systemie 12/24 co oznacza, że przez większą część tygodnia odbiera moje dziecko ze szkoły, daje w domu jeść, idzie z nim na zajęcia dodatkowe i generalnie jak odeśpi to w domu też coś robi. Ja zwykle jestem przed 16 w domu, ale w soboty do południa tłukę dodatkową fuchę.
      Chłop wie, że praca wyjazdowa czy po 10 godzina na dobę jest wykluczona, ja musze mieć zfaceta jakiś realny pożytek i towarzystwo.
    • mdmaj2371 Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 18:56
      moj daleko pracuje wychodzi o 7.30 wraca 7 lub po. corka chodzi spac o 9 wiec ma czas zeby sie z nia pobawic i pomoc w wykapaniu. Jesli jest potrzeba potrafi pojechac zrobic zakupy (jak juz spi ) czy pomoc w domu, czyli mnie odciazyc. Weekendy mamy wolne. Ja + mala jestesmy w domu okolo 18. Spedzamy ze soba caly wolny czas. Mala jest od nas przywiazana i jakos nikt nie placze. Pewnie fajnie bylo byc przychodzic do domu ciut wczesniej ale jest co jest i dobra organizaca, ktora jest i sie prawdza bardzo pomaga. Acha mamy i czas dla siebie, bo maz nawet najbardziej zmeczony zawsze znajdzie czas tylko dla mnie (jak juz mala spi).

      i teraz jeszcze jedno - i tu nie pije do nikogo ot z wlasnych obserwacji - czesto i gesto ilosci czasu spedzonego z dzieckiem nie przechodzi w jakosc. bo czasami taki tatus ktory przychodzi do domu wczesniej potrafi wolny czas spedzic z gazeta, przed tv lub komuterem, bo on tez potrzebuje czasu dla siebie, bo jest zmeczony itd... no ale jeszcze raz podkresle ze to sa przypadki i nie kazdy taki jest....
    • irmaaa Re: mąż wiecznie w pracy- też tak macie? 17.02.11, 19:22
      U nas koszmar pod tym względem. Mąż ma praktycznie co drugi dzień dyżur,więc wygląda to tak,że o 7-mej wychodzi, wraca następnego dnia o 17-tej, jakoś stara się sformatować w taki wolny wieczór i następnego dnia znowu 7-wyjście, powrót po ok. 34 godzinach. Zazwyczaj w sobotę lub niedzielę tez całodobowy dyżur, bywa, że cały weeckend dyżuruje.
      Mam dwójkę małych dzieci i jest mi ciężko.Bardzo.
      • glutmanina ee zart? 17.02.11, 19:29
        Mamy dziecko i ja i moj parter jestesmy 24/24 w domu. gDYBY WYCHODZIL O 6 I WRACAL O 18+WEEKENDY, TO BYM NIEM IALA Z NIM DZIECKA

        LUDZIE!!!
        NIE IWERZE E TO CO PISZECIE

        NO ALE MY JESZCZE NA GARNUSZXKU RODZICOW, M.IN Z TEGO POWODU, ZEBY BYC Z DZIECKIEM, A NIE BYC POZA ODMEM..........


        WSPOLCZUJE
        • imasumak Re: ee zart? 17.02.11, 19:46
          No to skoro jesteś na garnuszku u rodziców, to nie pieprz głupot.
          • glutmanina Re: ee zart? 17.02.11, 19:54
            imasumak napisała:

            > No to skoro jesteś na garnuszku u rodziców, to nie pieprz głupot.


            pieprzenie to ty uprawiasz gadajac o dobrym kontakcie tatusia z dizekciem i toba, w poniedzialki miedzy 8-15../
            daruj sobie takie teksty

            na szczescie jestem poza tym camyl bydlem "planowanymi rodzinkaki i dziemi" i mam mnostwo czasu. Nikt tez nie musi na mnie zarabiac,-nikt tzn. wlasny maz...
            • marzeka1 Re: ee zart? 17.02.11, 19:56
              A do szkół jakiś chodziłaś? Bo wyjątkowo nieskładnie piszesz.
              • glutmanina Re: ee zart? 17.02.11, 20:09
                po szkolach to już kilku jestem i pewnie jeszcze będę
                a ciebie Marzenka to czasem podczytuje i inteligencja nawet na forum nie błyszczysz

                mąż w pracy jeszcze? ( yehhhhhhhhhhhh)
                • malunia_pl Re: ee zart? 17.02.11, 20:22
                  Czy ja dobrze zrozumiałam? Macie dziecko, siedzicie z nim non-stop w domu, rodzice Was utrzymują a Ty jesteś z tego dumna? Mam nadzieję że rodziców masz milionerów. Inaczej współczuję Twojemu dziecku.
                  • glutmanina Re: ee zart? 17.02.11, 20:26
                    niezbyt dobrze zrozumialas, moze dlatego, ze siedzisz sama a stary w robocie

                    jezeli prawda jest to, ze jedno z ordzicow pracuj az tyle i to wwekekndy to mozev pora pomyslec o antykoncepcji, no bo jak w zyciu tyle nie pracowalam!!! a mam dziecko
                    i normlnie je z przedszkola odbieralam/odbiralismy przed 13
                    • malunia_pl Re: ee zart? 17.02.11, 21:36
                      Widzisz, jakby Ci to delikatnie wytłumaczyć. Rozmożyliśmy się świadomie i ciężko pracujemy z myślą o naszych dzieciach głównie: żeby pokazać im właściwe priorytety i zapewnić godny start w dorosłe życie kiedy przyjdzie pora, a sobie spokoją starość w wieku średnim i środki na ew. przyzwoite wakacje czy leczenie.
                      Ale Ty na garnuszku u rodziców z całą swoją rodziną jestes, więc masz prawo jeszcze tego nie rozumieć. Dojrzejesz (społecznie) to zrozumiesz, ale czasu straconego już nie nadrobisz.
                    • ylunia78 Re: ee zart? 17.02.11, 21:52
                      glutmanina napisała:

                      > niezbyt dobrze zrozumialas, moze dlatego, ze siedzisz sama a stary w robocie
                      >
                      > jezeli prawda jest to, ze jedno z ordzicow pracuj az tyle i to wwekekndy to moz
                      > ev pora pomyslec o antykoncepcji, no bo jak w zyciu tyle nie pracowalam!!! a ma
                      > m dziecko
                      > i normlnie je z przedszkola odbieralam/odbiralismy przed 13

                      wiesz co?
                      nie masz pojęcia jakie jest życie,bo mieszkasz u rodziców.A wierz mi...to życie rózni się od życia na własnym garnuszku.I nie wytykaj innym,że ich męzowie pracują po 12h bo w większości przypadków to oznacza,że mąz próbuje zapewnić byt rodzinie.
                    • iuscogens Re: ee zart? 17.02.11, 22:52
                      glutmanina napisała:

                      > niezbyt dobrze zrozumialas, moze dlatego, ze siedzisz sama a stary w robocie
                      >
                      > jezeli prawda jest to, ze jedno z ordzicow pracuj az tyle i to wwekekndy to moz
                      > ev pora pomyslec o antykoncepcji, no bo jak w zyciu tyle nie pracowalam!!! a ma
                      > m dziecko
                      > i normlnie je z przedszkola odbieralam/odbiralismy przed 13

                      hehe, w to nikt nie wątpi ;D
                      powiedzcie proszę, że to troll, nie ma chyba takich osób w realu??
                    • gryzelda71 Re: ee zart? 18.02.11, 09:01
                      Obecność 24/24 oznacza,za nawet szczacie razem.
                • gabi683 Re: ee zart? 18.02.11, 08:52



                  glutmanina napisała:

                  > po szkolach to już kilku jestem i pewnie jeszcze będę
                  > a ciebie Marzenka to czasem podczytuje i inteligencja nawet na forum nie błyszc
                  > zysz
                  >
                  > mąż w pracy jeszcze? ( yehhhhhhhhhhhh)


                  kup sobie słowniczek i nie krzycz na forum
            • imasumak Re: ee zart? 17.02.11, 21:54
              Cóż, najłatwiej jest zakładać rodzinę na koszt rodziców prawda? Bo przecież to ty pisałaś coś o siedzeniu na ich garnuszku, tak?
              • ylunia78 Re: ee zart? 17.02.11, 22:10
                imasumak napisała:

                > Cóż, najłatwiej jest zakładać rodzinę na koszt rodziców prawda? Bo przecież to
                > ty pisałaś coś o siedzeniu na ich garnuszku, tak?
                >
                że jaaaaaaa???!!!!!w zyciu kochana,nie ja!nigdy nie siedziałam na garnuszku rodzicówwink
                • imasumak Pisałąm do glutaminy ntx 18.02.11, 09:05

              • glutmanina Re: ee zart? 17.02.11, 23:45
                imasumak napisała:

                > Cóż, najłatwiej jest zakładać rodzinę na koszt rodziców prawda? Bo przecież to
                > ty pisałaś coś o siedzeniu na ich garnuszku, tak?
                >


                tak, bo dzieki takiemu zakldaniau moje dzieci nie siedza w przedskzolu-przechowlni
                ja i maz jestesmy w domu
                i to jest norlnosc

                czytam czytam i oczom nie wierze
                facet pracuje w tyg. od 8 do 18+weekendy?
                i tu jest mowa o ordzinie
                c o druga niedziela ma wolna

                daruj sobie utrzymanie rodzicow jak taka patologia na oczach sie szwrzy
                • gabi683 Re: ee zart? 18.02.11, 08:50
                  glutmanina napisała:
                  >
                  > tak, bo dzieki takiemu zakldaniau moje dzieci nie siedza w przedskzolu-przechow
                  > lni
                  > ja i maz jestesmy w domu
                  > i to jest norlnosc

                  eheheheh normalne to jest w tedy kiedy dzieci idą do przedszkola kiedy maja kontakt z rówieśnikami a nie ze starymi pierdzielami w domu siedzą .Bawisz się królewno w dom bo tak naprawdę to jest zabawa w rodzinę .



                  >
                  > czytam czytam i oczom nie wierze
                  > facet pracuje w tyg. od 8 do 18+weekendy?
                  > i tu jest mowa o ordzinie
                  > c o druga niedziela ma wolna



                  Mój maż wychodzi z domu o 8:20 wraca o 17 :20 wszystkie soboty niedziele w domu utrzymujemy sami i nie narzekam czasem jego jest aż za wiele


                  > daruj sobie utrzymanie rodzicow jak taka patologia na oczach sie szwrzy

                  ale ty jesteś z mężem na utrzymaniu rodziców
                • gryzelda71 Re: ee zart? 18.02.11, 09:04
                  Patologia to wówczas,jak dwoje dorosłych,sprawnych na ciele i umyśle płodzi dzieciaka i nie ma nawet na pieluchy.
                  Ale kto sprawny umysłowo wchodzi w taki kanał?
        • 18_lipcowa1 to dopiero żart 17.02.11, 20:21
          glutmanina napisała:

          > Mamy dziecko i ja i moj parter jestesmy 24/24 w domu. gDYBY WYCHODZIL O 6 I WRA
          > CAL O 18+WEEKENDY, TO BYM NIEM IALA Z NIM DZIECKA
          >
          > NO ALE MY JESZCZE NA GARNUSZXKU RODZICOW, M.IN Z TEGO POWODU, ZEBY BYC Z DZIECK
          > IEM, A NIE BYC POZA ODMEM..........





          AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA to dopiero jest żart!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • glutmanina Re: to dopiero żart 17.02.11, 20:27
            a zebys wiedziala, przynajmniej nie siedze w orbocie od 7 do 22
            jezuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
            • 18_lipcowa1 Re: to dopiero żart 17.02.11, 20:47
              glutmanina napisała:

              > a zebys wiedziala, przynajmniej nie siedze w orbocie od 7 do 22
              > jezuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu


              ty jak ty
              kij w ciebie, takie niunie są na świecie- trudno
              ale żeś se faceta wzięła co mu nie wstyd, że ktoś jego i jego dziecko utrzymuje
              to dopiero hardkor
              • ceide.fields Re: to dopiero żart 17.02.11, 21:03
                mąż kierowca chyba musi wziąc nadgodziny bo z tych kilku raczej na utrzymanie królewny nie wystarczy
              • glutmanina Re: to dopiero żart 17.02.11, 23:47
                18_lipcowa1 napisała:

                > glutmanina napisała:
                >
                > > a zebys wiedziala, przynajmniej nie siedze w orbocie od 7 do 22
                > > jezuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
                >
                >

                chcialabts zebym byla niunią
                niestety taka jestem, ze mam za co i mama czas
                a ty nie

                pelno pmaszp roblemow moja droga
                wylewasz je na forum
                kicha
                > ty jak ty
                > kij w ciebie, takie niunie są na świecie- trudno
                > ale żeś se faceta wzięła co mu nie wstyd, że ktoś jego i jego dziecko utrzymuje
                > to dopiero hardkor
                • 18_lipcowa1 Re: to dopiero żart 18.02.11, 07:50
                  >
                  > chcialabts zebym byla niunią
                  > niestety taka jestem, ze mam za co i mama czas
                  > a ty nie
                  >
                  > pelno pmaszp roblemow moja droga
                  > wylewasz je na forum
                  > kicha



                  oj dzidzia dzidzia
                • gryzelda71 Re: to dopiero żart 18.02.11, 09:07
                  Ty nie masz żadnych problemów.Rodzice o wszystkim decydują heheheh.
        • asiaiwona_1 Re: ee zart? 18.02.11, 08:42
          glutmanina napisała:

          >
          >
          > NO ALE MY JESZCZE NA GARNUSZXKU RODZICOW, M.IN Z TEGO POWODU, ZEBY BYC Z DZIECK
          > IEM, A NIE BYC POZA ODMEM..........
          >
          >
          > WSPOLCZUJE

          To ja współczuję tobie, a właściwie twojemu dziecku. Co z was za rodzice, którzy nie porafią zarobić na własne dziecko i swoje utrzymanie tylko wykorzystują do tego dziadkow. Długo tak będziecie jeszcze żerować na rodzicach?
          • pa.prot.ka1 :) 18.02.11, 13:00
            Spokojnie, nic w przyrodzie nie ginie. Dzieci glutaminy, czy jak jej tam, dostaną piękny przykład z domu i w swoim czasie założą rodziny na koszt rodziców. Wtedy glucia z mężem będą zasuwać do roboty, bo dziadkowie już będą świętej pamięci.
            • glutmanina Re: :) 18.02.11, 14:03
              Moje dzieci maja do mnie dostep 24/24
              A wasze..
              wasze was niem aja, bo zapierdzielacie w robocie
              o ich ojcach to w ogóle nie mowie
              możecie odgrywać bohaterki, ale zwykle z was idiotki, skoro wpkowalyscie sie w dzieci z ktorymi siedza opiekunki, albo babki, albo.. przedskzolanki po 10 h.

              Nie iwem jakim glupim trzeba byc, zeby dorabiac sobie rodzenstwo do swoich dizeci, albo w ogole dorabiac sobie dzieci, a potem wybywac z domu na 10 h i przychodzic do niego 5 minut przed pojsciem dziecka spać. I chwalić się, ze zdezelowany facet pomaga przy kapaniu!!!!

              Jeden problem to brak kwalifikacji 90% waszych mezow i was, brak stosownego wykszptlacenia, ktore zapewni średnie zycie. Pokonczylyscie jakieg gowna i gderacie, a przerwach forumujecie.
              Faceci jeszcze gorzej-niczego większość nie skończyła..

              Jesteście jak bydlęta.. przykręcone do wozu.
              • asiaiwona_1 Re: :) 18.02.11, 14:14
                glutmanina napisała:

                > Moje dzieci maja do mnie dostep 24/24
                > A wasze..
                > wasze was niem aja, bo zapierdzielacie w robocie
                > o ich ojcach to w ogóle nie mowie
                > możecie odgrywać bohaterki, ale zwykle z was idiotki, skoro wpkowalyscie sie w
                > dzieci z ktorymi siedza opiekunki, albo babki, albo.. przedskzolanki po 10 h.
                >

                Przepraszam, że zapytam. Ale co zrobisz jak rodzice w końcu umrą? Będziesz trzymać zwłoki w łóżku i dalej pobierać emeryturę czy co tam dostawali? Bo jak inaczej chcesz zapewnić jakikolwiek byt dziecku będą z nim 24/24? big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
              • gabi683 Re: :) 18.02.11, 15:32
                glutmanina napisała:

                > Moje dzieci maja do mnie dostep 24/24
                > A wasze..


                do mnie 24 h

                > wasze was niem aja, bo zapierdzielacie w robocie


                zapierdzielam w domu


                > o ich ojcach to w ogóle nie mowie

                a ojciec moich dzieci 8 gadzin dziennie pracuje wolne weekendy

                > możecie odgrywać bohaterki, ale zwykle z was idiotki, skoro wpkowalyscie sie w
                > dzieci z ktorymi siedza opiekunki, albo babki, albo.. przedskzolanki po 10 h.

                ja nie wpakowałam się w dzieci moje dzieci są zaplanowane a twoje to jak widać nie chciany produkt .Najmłodsze jest w domu a średnia czka chodzi do przedszkola na 8 h i sobie chwale to że chodzi do przedszkola .Nie będzie tumanem jak twoje dziecko .


                >
                > Nie iwem jakim glupim trzeba byc, zeby dorabiac sobie rodzenstwo do swoich dize
                > ci, albo w ogole dorabiac sobie dzieci, a potem wybywac z domu na 10 h i przych
                > odzic do niego 5 minut przed pojsciem dziecka spać. I chwalić się, ze zdezelowa
                > ny facet pomaga przy kapaniu!!!!


                Taki maja styl życia co ci wariatko do tego
                >


                > Jeden problem to brak kwalifikacji 90% waszych mezow i was, brak stosownego wyk
                > szptlacenia, ktore zapewni średnie zycie. Pokonczylyscie jakieg gowna i
                > gderacie, a przerwach forumujecie.
                > Faceci jeszcze gorzej-niczego większość nie skończyła..

                a to dobre pokaż swoje statystyki tumani co
                >
                > Jesteście jak bydlęta.. przykręcone do wozu.

                leżę i kwiczę co za prostaczka
              • imasumak Re: :) 19.02.11, 00:52
                glutmanina napisała:
                I chwalić się, ze zdezelowany facet pomaga przy kapaniu!!!!

                Zdezelowany to jest twój facet, skoro będąc w sile wieku, nie pracuje i nie potrafi utrzymać rodziny big_grin

                Jeden problem to brak kwalifikacji 90% waszych mezow i was, brak stosownego wyk
                szptlacenia, ktore zapewni średnie zycie. Pokonczylyscie jakieg gowna i
                gderacie, a przerwach forumujecie.
                Faceci jeszcze gorzej-niczego większość nie skończyła..


                Oszczędź sobie wstydu dziewczyno wytykając komukolwiek braki w wykształceniu - moja siedmioletnia córka poprawniej od ciebie pisze tongue_out
                >
                > Jesteście jak bydlęta.. przykręcone do wozu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka