Dodaj do ulubionych

szesnastolatka w ciązy

20.02.11, 14:32
szesnastolatka z "dobrego domu", grzeczna, spokojna i bardzo dobra uczennica zachodzi w ciążę. chłopak o rok młodszy, nieuk i leń z wygórowanymi ambicjami.
przerażona nastolatka mówi matce o swoim "problemie", jednocześnie wspominając, że chciałaby urodzić to dziecko.
matka (ojciec pracuje w tym czasie za granicą) uderza ją w twarz, po czym po kilku godzinach rozmyślań oznajmia młodej, że ma dwa wyjścia:
- skrobanka
- wyjście za mąż za ojca dziecka i urodzenie już po ślubie

szesnastolatka patrzy przerażonymi oczami na matkę i mówi, że chciałaby urodzić, ale za nic w świecie nie wyjdzie za mąż za ojca dziecka, bo to nie jest ktoś kto się nadaje na męża.
matka nieugięta, daje jej czas do namysłu, nie pozostawiając innej możliwości i wysyła SAMĄ na usg.
nastolatka jedzie na usg sama. bo mama w pracy, a chłopak zdaje jakieś poprawkowe egzaminy. jest maj. piękna pogoda, piękna wiosna, a ona jedzie...
i na monitorze lekarz jej pokazuje dziecko. i pyta się jej, czy to problem. na co ona, potrafi się tylko rozpłakać i odpowiada, że chyba tak.
wychodzi z gabinetu i dzwoni z budki do mamy opowiadając jej ze wzruszeniem o bijącym serduszku. na co słyszy pytanie, czy podjęła już decyzję.
a potem to już tylko płacz, i chwila nadziei, kiedy ucząc się opala się na balkonie i popija kawę, a matka przychodzi do niej i mówi, ze kawa nie jest zdrowa w ciąży.
odpowiada matce, ze nie jest zdrowa dla dziecka, a jemu juz chyba i tak wszystko jedno.
jeszcze ma nadzieję....
nadzieja mija, kiedy na fotelu ginekologicznym dostaje głupiego jasia i słyszy odgłos ssania, odgłos metalowych narzędzi, i pyta cichutko lekarza, czy dziecko czuje, a lekarz odpowiada, żeby spokojnie leżała.
potem lekarz i matka odwożą ją do domu, gdzie zostaje następnego dnia znowu sama - bo mama w pracy, a chłopak w szkole. a ona leży, zwijając się z bólu i tuląc mokrego od łez misia, udając, że to jej dziecko.

to tak dla wszystkich matek, które oburzają się, że trzynastolatka nie chce usuwac ciąży.

ps. epilog? syndrom poaborcyjny ponad 10 lat później
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 14:37
      oby 10...
      niedawno widziałam jak wygląda zespół poaborcyjny po 35 latach.
      • titta Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 20:21
        Kiedys wynajmowalam mieszkanie od kobiety ktora byla po 60. Miala dwa tematy: chora matke i co by bylo gdyby nie usunela... To juz ponad 40 lat byc musialo sad
    • gryzelda71 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 14:39
      To twoja historia?
    • w_miare_normalna Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 14:43
      Wzruszające.

      Ja co prawda 16 lat nie miałam kiedy zaszłam w ciąże, a 19, ale i tak nie było lekko.
      Mieszkałam z rodzicami w mieszkaniu 30 m., w pokoju przerobionym z kuchni, z 19 letnim bratem. Akurat zaczynałam naukę w liceum, ojciec małej mieszkał z rodzicami, musiał pomagać rodzicom. Oboje na rencie, teść z białaczką, teściowa po wylewie i 2 zawałach.
      Ani przez moment nie pomyślałam o aborcji. Od razu zaczęliśmy szukać mieszkania do wynajęcia, z zagrożoną ciążą chodziłam do szkoły kiedy byłam na siłach, kiedy nie pisałam prace, ale skończyłam to liceum. No i tak czas minął, małą ma 2,5 roku, a ja wiem, że gdyby tylko finanse się poprawiły, już teraz starałabym się o drugie dziecko.
    • kol.3 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 14:43
      Wzruszające, ale ja się trudno wzruszam, natomiast jestem racjonalna. Dziecko chciało urodzić, ale czy chciało iść do roboty, pozapieprzać, zapracować na dziecko? Czy dziecko słyszało o prezerwatywach? Na pewno słyszało, ale nie myślało, jak właziło z facetem do wyrka. Z facetem zresztą, który nie miał dla niej żadnego znaczenia, bo nie wyobrażała sobie z nim przyszłości.
      Oczywiście matka powinna wesprzeć ją moralnie,wziąć na siebie cały ciężar wychowania, zapitalać podwójnie, a panna za rok przyniosłaby jej drugie maleństwo, w poczuciu, że mama wszystko za nią załatwi.
      • iuscogens Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 14:45
        Ja znam dorosłą osobę, która aborcji chciała, zrobiła ją całkiem świadomie, bez żadnych syndromów, a teraz właśnie po wieeelu latach nie umie sobie z tym poradzić.
        • jowita771 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 14:49
          A ja znam kobietę, która zrobiła aborcję dwa razy, wiele lat temu i syndromu nie ma. Pewnie całkiem sporo jest i takich.
      • kropkacom Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 14:50
        Jeśli dziecko nie pochodzi z wielopokoleniowe patologii to skąd wniosek, że z czasem nie pójdzie do pracy, nie wyprostuje sobie życia? Tak kiepsko oceniacie swoje dzieci? Rodzice są od tego aby wspierać a nie wpędzać w jeszcze większe bagno. Tak myślę...
      • shellerka Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 14:51
        dlatego, z perspektywy tych kilkunastu lat nie potrafię do końca ocenić, czy matka podjęła za mnie dobrą, czy złą decyzję.
        może byłoby tak jak piszesz, może inaczej.
        to że byłam zakochana, nie znaczy, że nie patrzyłam realnie na ten "związek".
        a zabezpieczenie też czasem zawodzi, nie tylko nastolatkom.
        i nie byłam puszczalską, jak sugerujesz.

        (jeszcze nie wtedy wink P )

        gdzieś tam w środku wiem, że gdyby to dziecko się urodziło, świat by się nie zawalił, a ja nie rodziłabym kolejnych w odstępie roku, tylko pewnie dotarłabym w to samo miejsce co dziś, tyle że omijając wiele perturbacji, w które się władowałam odreagowując "tamto wydarzenie".
        • princess_yo_yo Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:00
          nie mnie oceniac osobiste doswiadczenia i ich opis ale trauma wydaje sie byc zwiazana z faktem bycia zmuszonym do aborcji, i potraktowanym jak 'niepelnosprawny' uczestnik wydarzen a nie samym faktem aborcji. nie rozciagalabym tej specyficznej sytuacji na inne nastolatki w ciazy mimo ze okolicznosci moga sie wydawac podobne. terapia?
      • rosapulchra-0 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 14:58
        kol.3 napisała:

        > Wzruszające, ale ja się trudno wzruszam, natomiast jestem racjonalna. Dziecko c
        > hciało urodzić, ale czy chciało iść do roboty, pozapieprzać, zapracować na dzi
        > ecko? Czy dziecko słyszało o prezerwatywach? Na pewno słyszało, ale nie myślało
        > , jak właziło z facetem do wyrka. Z facetem zresztą, który nie miał dla niej ż
        > adnego znaczenia, bo nie wyobrażała sobie z nim przyszłości.
        > Oczywiście matka powinna wesprzeć ją moralnie,wziąć na siebie cały ciężar wycho
        > wania, zapitalać podwójnie, a panna za rok przyniosłaby jej drugie maleństwo, w
        > poczuciu, że mama wszystko za nią załatwi.

        jak ja lubię takie pitolenie dla samego pitolenia suspicious nie ma nic sensownego do powiedzenia w temacie, ale się wykaże na forum bezmózgiem i oceną wyssaną z palca, bo z uja to już nie.. uncertain
      • mgla_jedwabna Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 17:28
        "Jeśli Dziecko chciało urodzić, ale czy chciało iść do roboty, pozapieprzać, zapracować na dzi
        ecko?"

        Jeśli nie chciała wychodzić za ojca dziecka, ponieważ uważała, że nie jest to odpowiedni materiał na męża i ojca, to raczej wskazuje na myślenie i o tych aspektach.

        Natomiast ciekawa jestem, gdzie panna miała słyszeć o prezerwatywach. Od mamusi, która ta zareagowała na ciążę córki? Od "odpowiedzialnego" chłopaka, z którym poszła do łóżka? Tak wiem, internet. W którym na jedną sensowną inormację można znaleźć dziesięć bzdur. Poza tym 10 lat temu onternet jeszcze nie był oczywistością w każdym domu, a niektórym dodatkowo rodzice sprawdzają historię.

        "Oczywiście matka powinna wesprzeć ją moralnie,wziąć na siebie cały ciężar wychowania, zapitalać podwójnie, a panna za rok przyniosłaby jej drugie maleństwo, wpoczuciu, że mama wszystko za nią załatwi."

        Życie nie jest takie czarno białe i nie składa się z alternatywy "albo usunąć, albo panna NIC nie odczuje, bo WSZYSTKO weźmie na siebie matka". Otóż zakładając nawet twój skrajny model, matka by za dziewczynkę nie odczuwała dolegliwości ciążowych, nie urodziłaby za nią i nie przeżywała jazd związanych z karmieniem. Nawet gdyby dziecko było karmione butelką, to i tak przynajmniej z początku młoda matka miałaby uciążliwości laktacyjne. IMHO to wystarczy, żeby wyzbyć się poczucia "mogę przynieść drugie maleństwo, bo mama wszystko załatwi".

        Zresztą nastolatka z tego wątku nie wygląda na nieczułą i olewającą wszystko, a matka nie wygląda na rozczulającą się dobrostanem córki, więc twoje wizje drugiego maleństwa są z palca wyssane.
    • takatoszymura Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 14:46
      Moja siostra "wykiwała" starych, żeby jej na skrobankę nie wysłali i przyznała się chyba w 5 miesiącu wink jak było już na nią za późno. Miała wtedy 17 lat. Ale była najlepszą matką na świecie. Skończyła szkołę wieczorowo. Teraz jej syneczek ma 26 lat i taką młodziutką mamę!
      • jowita771 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 14:51
        Serio, nie popilnowałabym dziecka takiej córce ani przez moment, choćby miała nie spać po nocach i rano chodzić po ścianach. Musiałaby ponieść konsekwencje swojego wyboru.
        • baltycki Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 17:55
          jowita771 napisał:

          > Serio, nie popilnowałabym dziecka takiej córce ani przez moment, choćby miała n
          > ie spać po nocach i rano chodzić po ścianach. Musiałaby ponieść konsekwencje sw
          > ojego wyboru.

          Pognalbym Cie z domu a za 3 miesiace bylabys rozwodka.
          • jowita771 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 18:50
            Nie miałbyś okazji, nie ruszyłabym cię nawet długim kijem, a co dopiero wspólne mieszkanie.
            • baltycki Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 19:26
              jowita771 napisał:

              > Nie miałbyś okazji, nie ruszyłabym cię nawet długim kijem, a co dopiero wspólne
              > mieszkanie.

              Mądrej glowie dosć po slowie.. Tobie nie..

              Gdyby moja żona tak powiedziała, tak się zachowała, to pogonilbym moja żone i sam zająlbym sie córka.

              Teraz rozumiesz???
          • attiya Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 20:06
            rozumiem, że jakby ci dziecko przyniosło wnuka (dziecko powiedzmy w wieku 15 lat) to zaraz rzucasz pracę, opiekujesz się wnukiem, nie śpisz po nocach i jeszcze pracę domową za dziecko odrabiasz bo ono takie biedne i w ciążę zaszło - czy też wszystko zrzuciłbyś na zonę ?
            • shellerka Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 20:12
              attiya, co wy kurde z tym rzucaniem pracy przez babcie? w jakim celu? po to żeby matka dziecka mogła chodzić do szkoły? a nie prościej wynająć opiekunkę?
              trzeba od razu rzucać pracę i się POŚWIĘCAĆ. tak?
              • attiya Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 20:27
                opiekunka to pójście na łatwiznę big_grin
                choć fakt, baaardzo wygodne big_grin
                poza jednym małym szczegółem - kto za opiekunkę zapłaciłby?
                • kropkacom Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 21:30
                  Jest tak stara prawda, że małe dzieci to małe kłopoty i małe wydatki. Niestety/stety dzieci dorastają. Szesnastolatkę i tak byś utrzymywać musiała. Te pieniądze wydane na opiekunkę to dla ciebie praca a dla córki szansa na skończenie szkoły i usamodzielnienie się.
                • nangaparbat3 Re: szesnastolatka w ciązy 22.02.11, 21:49
                  attiya napisała:

                  >
                  > poza jednym małym szczegółem - kto za opiekunkę zapłaciłby?

                  Jak to kto? Dziecko miałoby czworo dziadków, nie jedną babcię.
              • ira_07 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 23:03
                Istnieje jeszcze nauczanie indywidualne... Szkoły wieczorowe... Ale tak dramatyczniej: wizja babci rzucającej pracę i cała trójka umierająca z głodu. Rodziców młodzieńca zmusić do płacenia (bo ponoszą za niego odpowiedzialność), dziewczyna do nauki w domu, wydatki na niemowlę można zminimalizować. Czy to naprawdę taki dramat, takie przegrane życie? Czy 16-letnią córkę trzeba odtrącić, bo inaczej darmozjadem zostanie? Jak się ją wychowało, to nie zostanie.
        • nangaparbat3 Re: szesnastolatka w ciązy 22.02.11, 21:51
          jowita771 napisał:

          > nie popilnowałabym dziecka takiej córce ani przez moment, choćby miała n
          > ie spać po nocach i rano chodzić po ścianach. Musiałaby ponieść konsekwencje sw
          > ojego wyboru.

          Jak przyjemnie krzywdzić z poczuciem słuszności - nawet własną córkę.
      • ylunia78 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:09
        takatoszymura napisała:

        > Moja siostra "wykiwała" starych, żeby jej na skrobankę nie wysłali i przyznała
        > się chyba w 5 miesiącu wink jak było już na nią za późno. Miała wtedy 17 lat. Al
        > e była najlepszą matką na świecie. Skończyła szkołę wieczorowo. Teraz jej synec
        > zek ma 26 lat i taką młodziutką mamę!

        dlatego jak ja tyle lat po ślubie pomimo ciągłych starań o dziecko nie mogłam zajść w ciążę,mówiłam do mamy nie raz,że wolałabym "wpaść"jak koleżanka w wieku nastu lat.
        Tylko,że myśmy jeszcze się śmiały,że miałybyśmy dzieci w równym wieku.Bo teraz syn mojej koleżanki z klasy i mój młodszy brat się kumplująwink
        A poza tym nie ma teraz córki,ale nigdy,przenigdy nie pozwoliła bym jej dokonać aborcji.
        A tobie autorko postu baaardzo współczuję.I napewno nie oceniam....To też oznacza,że wpadki były są i będą u młodych dziewcząt.Trudno-zdarza się.wink
    • czar_bajry Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 14:47
      shellerka ty trollutongue_out
      • nangaparbat3 Re: szesnastolatka w ciązy 22.02.11, 21:53
        Chyba nie. Ta rozmowa o kawie jest bardzo prawdziwa .
    • annitka30 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 14:48
      strasznie przykre.
      wydaje mi się, że matka spietrała, bo to ona w głównej mierze ciągnęła by ten wózek... Córka nie miała świadomości, ile to wyrzeczeń wychowac dziecko szczególnie w tak niedogodnej sytuacji. Matka nie miała tyle dojrzałości, żeby poza własnym strachem o to co liudzie powiedzą i jak ja to udźwignę, zrozumieć, że córka ma taką a nie inna konstrukcję psychiczną i będzie to dla niej straszna trauma.
      Szkoda, że corka nie miała wsparcia w innej kobiecie w rodzinie, która porozmawiałaby z matką, pomogła im się porozumieć...
      • shellerka Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 14:55
        mama to taka pani dulska. najbardziej bała się reakcji taty, bo zostawił ja z wielkimi obawami, czy da sobie radę z opieką i pracą. i ona chyba poczuła, że go zawiedzie. i z tego strachu to wydawało jej się najrozsądniejsze. no i co by powiedziały babcie, ciotki i sąsiedzi?....

        dlatego, chociaż generalnie nie jest fajna sytuacja 13 latki w ciązy, to trochę zazdroszczę jej tego, że jej matka się "nie boi"
        • rosapulchra-0 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:00
          shellerka napisała:

          > dlatego, chociaż generalnie nie jest fajna sytuacja 13 latki w ciązy, to trochę
          > zazdroszczę jej tego, że jej matka się "nie boi"

          wydaje mi się, że ponieważ inne czasy wtedy były, inne spojrzenie społeczne na te sprawy, więc i reakcja matki inna.
          • anorektycznazdzira Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 21:55
            10 lat temu "inne czasy"?! Urodziłam swoje pierwsze dziecko prawie 14 lat temu, wczesnawo dość i poza ginekolożką wietrzącą zarobek nikt mi idiotycznych pytań czy nawet aluzji nie robił. Temat skrobanek, wstydu czy innych bzdur w ogóle nie wypłynął w rozmowach z rodziną czy przyjaciółmi.
            Ja to pikuś, dwie koleżanki znacznie wczesniej były w ciąży i też nic się nie działo.
        • triss_merigold6 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:01
          Bo jej matka nie ma absolutnie nic do stracenia. I tak żyje w głębokiej biedzie, szans na wyrwanie się żadnych, jest bezrobotna, córki raczej nie stymulowała edukacyjnie. Co jej szkodzi? Jeszcze kasę jako rodzina zastępcza dostanie i dobrzy ludzie się zrzucą.
          • kub-ma Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:15
            Co jej szkodzi? Bez przesady. Myślisz, że matka nie ma świadomości co znaczy małe dziecko?
            I że traktuje je tak przedmiotowo?
            • thegimel Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 07:44
              Cóż, jeśli dzieci w domu jest już czworo to i piąte się wyżywi. Wcale bym się nie zdziwiła, jeśli tam jest właśnie takie podejście.
              A co do historii shellerki - najsmutniejszy jest w tym wszystkim stosunek matki do córki. Nawet jeśli uznała aborcję za najlepsze wyjście z sytuacji, to nie powinna zostawiać córki samej sobie, zwłaszcza po. To że dla niektórych kobiet aborcja to jak wyrwanie zęba, nie oznacza, że dotyczy to wszystkich.
        • kol.3 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:12
          Nie wiem, czy matka to pani Dulska, czy po prostu usiłowała zmusić młodych do poczucia odpowiedzialności za swoje dziecko - stwórzcie rodzinę, zajmijcie się swoim dzieciakiem, weźcie odpowiedzialność. Rozumiem chwilę zapomnienia z kimś bardzo kochanym, bez kogo nie wyobrażamy sobie życia, ale chwilę zapomnienia z chłopakiem, którego się charakteryzuje jako kompletne dno, z kim nie da się żyć?
          • kub-ma Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:23
            To nie chwila zapomnienia tylko chwila głupoty, w wieku 16 lat jak najberdziej możliwa. Może alkohol, może kompleksy i chęć zaimponowania, może w danej chwili ten chłopak był niczym C. Gable?
            A matka która usiłuje ślubem wymusić poczucie odpowiedzialności, wpakować córkę w taki związek ... też nie dojrzałą do tej sytuacji.
            • kol.3 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:35
              Nie wiem czy cokolwiek usiłowała jej narzucić, czy raczej usiłowała znaleźć rozwiązanie.
              Skąd mogła wiedzieć, że córka sprawiła sobie dzidziusia z chłopakiem o którym sama ma takie złe zdanie.
              A jakie matka miała wyjście - wziąć całą sprawę na siebie jednoosobowo, bo przecież córka miała się uczyć? Jakie to łatwe nałożyć komuś na głowę taką robotę i odpowiedzialność.

              .
              • kub-ma Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:44
                A gdyby wzięli ślub to sytuacja by się w zmieniła, polepszyła? Też nauka byłaby pod znakiem zapytania, też rodzice musieliby pomóc.
                Ja widzę to tak: dziecko,szczególnie niepełnoletnie jest pod moją opieką jako rodzica, ja ponoszę za niego odpowiedzialność i ja również po części ponoszę odpowiedzialność za jego poczynania.
              • claudel6 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 21:19
                tak, super rozwiazanie - wyjsc za mąż za gnojka, z którym nic ją nie łączy, bo ''co ludzie powiedzą''. normalnie XIX wiek.
          • shellerka Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:26
            kol3, ten chłopak to nie był pierwszy z brzegu chłopak. zakochałam się w nim i sobie z nim chodziłam dobry rok, zanim wpadliśmy. to nie była chwila zapomnienia. po tym wszystkim byłam z nim jeszcze kolejny rok, czy dwa. Był grzeczny i mily, sympatyczny i przystojny. Lubiany w moim i swoim towarzystwie, co w wieku nastu lat ma wieksze znaczenie niz perspektywy i plany na dalsze życie.
            Natomiast nie chciało mu się uczyć, nie widział takiej potrzeby, zamierzal ukończyc tylko technikum, a potem isc do pracy. ja miałam zaplanowaną w głowie swoją dalszą edukację, potem pracę i na samiutkim koncu rodzinę.

            dlatego o ile na etapie liceum był dla mnie o.k, o tyle wiedziałam, że przyszłości dalekiej nie ma co z nim planować.
            • kol.3 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:41
              Nie twierdzę, że był on pierwszy lepszy z brzegu, ale sama źle o nim piszesz na samym wstępie stąd moje zdziwienie.
              Współczuję Ci bo to dla Ciebie potworna trauma i ciężar na całe życie.
              Może nie trzeba się za bardzo oglądać do tyłu, trzeba żyć i cieszyć się tym co jest.
            • anorektycznazdzira Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 22:02
              To nie należy wprawdzie do tematu, ale nie mogę zmilczeć:

              > Natomiast nie chciało mu się uczyć, nie widział takiej potrzeby, zamierzal ukoń
              > czyc tylko technikum, a potem isc do pracy. ja miałam zaplanowaną w głowie swoj
              > ą dalszą edukację, potem pracę i na samiutkim koncu rodzinę.

              A niby w czym taka, inna, czy ŻADNA edukacja partnera ma przeszkadzać we własnej edukacji?! Mam męża, też zaczęłam z nim chodzić we wczesnej młodości a obecnie różnica w naszym wykształceniu jest znacznie większa niż między magistrem a absolwentem technikum. I co? I nic. Nie za dyplom wychodziłam.
              Gdybyś napisała, ze gość był generalnie mało OK, albo zwyczajnie nie zależało Ci aż tak bardzo. Ale plany edukacyjne miał nie takie???
          • echtom Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:37
            > Nie wiem, czy matka to pani Dulska, czy po prostu usiłowała zmusić młodych do poczucia odpowiedzialności za swoje dziecko - stwórzcie rodzinę, zajmijcie się swoim dzieciakiem, weźcie odpowiedzialność.

            Ja bym w życiu nie namawiała nastoletniej córki w ciąży do ślubu. Nawet gdyby chciała, radziłabym jej, żeby się dobrze zastanowiła.
            • ewa-krystyna Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 19:33
              echtom napisała:

              > > Nie wiem, czy matka to pani Dulska, czy po prostu usiłowała zmusić młodyc
              > h do poczucia odpowiedzialności za swoje dziecko - stwórzcie rodzinę, zajmijcie
              > się swoim dzieciakiem, weźcie odpowiedzialność.
              >
              > Ja bym w życiu nie namawiała nastoletniej córki w ciąży do ślubu. Nawet gdyby c
              > hciała, radziłabym jej, żeby się dobrze zastanowiła.

              ja bym nie pozwolila i kazala mlodym czekac do pelnoletnosci, jesli ja osiagnowszy by dalej chcieli sie pobrac to bym byla jak najbardziej szczesliwa smile
              • echtom Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 20:02
                No dokładnie - jakby związek przetrwał przez parę lat po narodzinach dziecka - niech się pobierają.
          • ira_07 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 23:07
            No tak, nauka odpowiedzialności: skrobanka, albo wyjście za mąż za głupiego nastolatka. Gdzie tu odpowiedzialność? Dziewczyna chciała się zająć dzieckiem - to w tym wypadku odpowiedzialnosć. Usunięcie ciąży to nie odpowiedzialność, tylko pozbycie się problemu.
        • attiya Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 19:39
          łatwo powiedzieć o matce "pani dulska" jeśli to na nią spadłby ciężar opieki nad dzieckiem
          ty nie chciałaś podjąć odpowiedzialności za siebie, dziecko, to dlaczego miałaby to zrobić ona?
          • ira_07 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 23:09
            A skąd wiesz co by było gdyby...? I skąd wiesz, że nie chciała podjąć odpowiedzialności? Bo nie chciała za mąż wyjść? To właśnie była odpowiedzialność.
    • cherry.coke Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:12
      Bardzo smutna historia. Przykro mi, shellerko.

      Uwazam, ze dlatego wlasnie powinien to byc wybor kobiety. Nie jej rodziny, partnera ani nikogo innego. Oni moga wyrazic swoje zdanie, obiecac wsparcie lub jego brak. I tyle.
    • gacusia1 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:39
      No a ja sie wlasnie wczoraj zastanawialam co bym zrobila gdyby moja 15,5 letnia corka przyszla z taka wiadomoscia. Ostatnio mloda odpieprza rozne numery i ciezko ja okielznac. Niby sie zabezpiecza ale...tak jak sama mowisz-czasem antykoncepcja zawodzi.
      Nie kazalabym jej usunac(chyba,ze byloby to dziecko z gwaltu) . Na pewno nie kazalabym jej wysc za maz,jesli ojcem bylby obecny chlopak uncertain . W Kanadzie jest mnostwo nastoletnich matek. Nieporownywalnie wiecej niz w PL,albo po prostu nie wstydza sie wychodzic z dziecmi na ulice. Kiedys mnie corka zapytala,czy ja bym wychowywala jej dziecko? Stwierdzilam,ze nie ma mowy bo ja jeszcze mloda jestem,pracuje i mam swoje zycie. Ze dziecko to skutek jej nieodpowiedzialnej decyzji i konsekwencje musialaby poniesc sama. Poszlaby do szkoly z daycare i jakos musialaby dac rade. Jesli nie chcialaby sie uczyc,to musialaby pracowac. A jesli nie to niestety,nie utrzymywalabym jej i dziecka. To wszystko jest na zasadzie "co by bylo gdyby" bo czesto punkt widzenia zmienia sie wraz ze zmiana punktu siedzenia.
      Wspolczuje Ci doswiadczen. Wspolczuje bolu w duszy i sercu. Powiedz mi,masz zal do matki za ta decyzje? Czy Wasze relacje sa ok?
      • kol.3 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:46
        Na Zachodzie jest inne podejście - dzieci wcześniej zaczynają zarabiać, wychowuje się je w poczuciu odpowiedzialności za swoje czyny. A u nas - pretensje do mamy.
        • przeciwcialo Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 16:53
          Strach się bać co będzie jak dorosnie to pokolenie trzymane pod kloszem.
        • attiya Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 19:40
          bo u nas jest się na maksa dorosłym, żeby pójść do łóżka, zmajstrować dziecko ale potem to już tylko "mamo, ratuj" i "mamo, weź odpowiedzialność na siebie, bo ja jeszcze jestem taka młodziutka".
      • shellerka Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:57
        szczerze, to nie wiem. wałkowałam ten żal do mamy na terapii, ale do dziś nie wiem. raz mam, raz nie mam.
        nasze kontakty są jak najbardziej o.k.
        tamta sprawę zamiotłyśmy pod dywan w tydzień po wydarzeniu. nieoficjalnie panuje zakaz jakichkolwiek rozmów na ten temat.
        pamiętam, jak rok po, na wakacjach z rodzicami, kupiłam w jednym z takich hangarów z tanią książką, książkę o różnych aspektach aborcji, między innymi psychologicznym. natychmiast kazała mi ją schować, ale widząc moją minę, poprosiła tylko o niepokazywaniu ojcu, żeby nie było zbędnych podejrzeń i pytań.
        do dzisiaj tylko co jakiś czas proszę ją, żeby się wyspowiadała, bo to dla mnei bardzo istotne, ale ona twierdzi, że nei musi, bo zrobiła w życiu tyle dobrych rzeczy, że Bóg jej to wybaczył (rozłożyła mnie tym na łopatki).
        to mnie bardzo dręczy, ale zmusić jej nie mogę.
        najgorsze dla mnie było też to, że nie mogłam o tym z nikim pogadać, bo to wielka tajemnica była. dopiero po kilku latach powiedziałam kilku osobom z rodziny i przyjaciołom.
        znam osobiście 3 dziewczyny o których wiem, że miały skrobanki. i wiecie co? wcale mnie to nie pociesza, nie mam takiego uczucia, że ufff. nie ja sama. wręcz odwrotnie. większy ciężar.
        • attiya Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 19:46
          Ej, Shellerka, no nie łapię
          Miałaś wtedy 16 lat, więc nie musiałaś zgadzać się na aborcję
          Do 14 roku życia decyzję podejmują rodzice, później już główna zainteresowana
          Czy matka zaciągnęła się tam siłą? Wynajęła 3 napakowanych panów coby cię przytrzymywali, żebyś nie mogła uciec?
          Jakkolwiek to brzmi strasznie, to jednak dała Ci wybór. Skoro byłaś tak dorosła, żeby iść do łóżka, to powinnaś była też dorośle podejść do tematu. Dziadkowie dziecka - alimenty, ty dom samotnej matki. Po urodzeniu dziecka w rozsądnym czasie iść do pracy oraz zamiana szkoły dziennej na wieczorową
          Nie widzę powodu dla którego twoja matka miałaby się z czegokolwiek spowiadać.
          najlepiej zwalić winę na matkę....
          • spicy_orange Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 19:52
            napisała że nie zwala winy, tylko przedstawia sytuacje odwrotną do 13-latki na socjalu wink

            ja bym się chyba też nie odważyła urodzić, widząc że moja matka nie będzie mi nawet minimalnie wsparciem, a wręcz wrogiem. Nic nie wiem co z rodzicami chłopaka-wiedzieli?
            • shellerka Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 19:56
              nie wiedzieli i do dzisiaj nie wiedzą, jak sądzę
        • claudel6 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 21:23
          ach, to przykładna katoliczka jest. faktycznie pani Dulska
    • morgen_stern Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:43
      A ja z innej paczki. Jeśli to prawda, to po co piszesz takie rzeczy na forum? Zamieszczałaś kiedyś linka do twojego bloga, ludzie widzieli twoją twarz, podejrzewam, że łatwo cię wytropić. Nie jesteś zbyt mądra.
      • cherry.coke Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:46
        E wyluzuj morgen. Nawet jesli ktos zna shellerke, to co, ukamienuja ja? Kazdy myslacy czlowiek chyba umie sobie przelozyc statystyki na zycie i jest swiadomy, ze zyje wsrod gejow, aborcjonistek i ofiar przemocy domowej. Nawet jesli nie wie dokladnie, ktorzy to smile
        • morgen_stern Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:48
          No może. Ja bym o tym na pewno na ematce nie pisała, no ale to ja.
      • shellerka Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:50
        i co z tego?
        jak ktoś jest mądry, to nie będzie tego wywlekał, a jak ktoś jest idiotą...
        nie takie rzeczy o sobie słyszałam...
        poza tym... nigdy nie wiadomo, co jest prawdą, a co fikcją literacką wink
        • kali_pso Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:52
          > jak ktoś jest mądry, to nie będzie tego wywlekał, a jak ktoś jest idiotą...

          Pięknie to napisałaś...szkoda, że sama nie wykorzystałaś....jesteś jak Dubieniecki -nie masz za grosz instynktuwinkp
          • cherry.coke Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:56
            A dajze spokoj. Dziewczyna nie moze opowiedziec o aborcji sprzed lat? No tak - aborcji przeciez w Polsce nie ma. Nie wolno psuc statystyk.
            • morgen_stern Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 16:02
              Zupełnie nie o to chodzi, ale już nic nie będę pisać, bo mnie zaraz zakrzyczycie.
        • morgen_stern Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:56
          No właśnie a propos tej fikcji, to trochę przesadziłaś z tymi rozdzierającymi opisami - płacząca nastolatka tuląca misia jak swoje nienarodzone dziecko mnie rozwaliła. Zupełnie abstrahując od tego, czy to prawda, czy nie, to jest źle napisane, choć do gazet typu Z życia wzięte może się nada. Ale chyba tak nisko nie celujesz smile pozdrawiam smile
          • shellerka Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 16:02
            morgen, mój mąż po lekturze ostatnich WO, stwierdził, że zamiast siedzieć tyle na forum, powinnam machać po parę listów i opowiadań dziennie, wysyłać do różnych redakcji i miałabym ciągle nowe perfumy, zegarki i kremiki tongue_out
            jak mnie tu nei będzie więcej niż dobę, to szukajcie mnie w Pani wink
          • gazeta_mi_placi Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 16:39
            Z życia wzięte płacą do 250 zł za jedno opowiadanie, które na upartego można machnąć i w godzinę...
          • nangaparbat3 Re: szesnastolatka w ciązy 22.02.11, 22:01
            Odczepiłabyś się. Życie prawdziwe to w ogóle kiepska literatura -
        • nangaparbat3 Re: szesnastolatka w ciązy 22.02.11, 21:59
          Przecież TY nic złego nie zrobiłaś.
          Nie rozumiem o co chodzi Stern - chyba, że wsypujesz matkę. Ale jakoś mnie to nie martwi.
      • gacusia1 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:51
        No ale o co ci chodzi? To znaczy,ze jesli nawet ktos ja na ulicy rozpozna,to bedzie za nia krzyczal-TO TA CO SKROBANKE ZROBILA???? To raczej o tej osobie moznaby powiedziec,ze madra nie jest. Jesli autorka sie nie wstydzi tego co zrobila-nie z wlasnej woli,to o co chodzi?
        • kali_pso Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:54

          W jakim wy świecie żyjecie, dziewczyny?
          Myślicie, że ci, którzy by te wiadomośc wykorzystali przejęliby się tym, czy ktoś uważa ich za mądrych czy nie?
          • malila Jak wykorzystają? 20.02.11, 16:42
            Pójdą do jej matki? Do ojca? Może właśnie o to chodzitongue_out
      • kub-ma Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:58
        A po co uświadamiasz ludziom, że Autorkę można wytropić? Ja nie miałam pojęcia o linku, blogu i zdjęciu.
      • przeciwcialo Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 16:55
        Tu juz parę osób przyznało sie do aborcji.
    • kub-ma Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:50
      Bardzo smutna sytuacja. Szkoda, że zabrakło uczucia, zrozumienia, rozmowy między mamą a córką.
      • dragontatoo Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 16:04
        Cóż, współczuję Ci, że musiałaś przez to przejść.
        I jest to ogromnie intymne wyznanie na łamach forum.
        Ale mamę niestety też rozumiem.
        Ona już odchowała córkę, wydawałoby się mądrą, poukładaną, prawie dorosłą! A tu pracować trzeba podwójnie (czasem nie ma możliwości), a tu realne jest niebezpieczeństwo, że córka nie skończy szkoły ...
        Kocham moją córkę. Ale nie sądzę, żebym w przyszłości jako matka potrafiła udźwignąć aż tak daleko idące konsekwencje młodzieńczej głupoty (nie obrażając Ciebie - bo jesteś dziś kimś innym, niż zauroczoną nastolatką).
        Własne dziecko strasznie trudno wychować, zarobić na nie, dopilnować wszystkiego ... a co dopiero dziecko małolaty, która ma przed sobą jeszcze mnóstwo nauki i młodego tatusia, który poczuwa się do zerowej odpowiedzialności.
        Ja przez wiele lat na miliony sposobów zabezpieczałam się przed wpadką. Właśnie po to, żeby móc sobie powiedzieć: urodzę, kiedy będę zdolna ponieść tej decyzji konsekwencje. A i tak sytuacja czasem mnie przerasta ...
        I jeszcze raz mówię, nie oceniam, bo gdy ma się naście lat, życie wydaje się proste. A dzieci nie przychodzą przecież na świat na złość dziadkomwink. Ale i Twój ból rozumiem (mam nadzieję, że zgasiło go udane macierzyństwo) - i Twoją mamę też ...
        • attiya Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 19:57
          no właśnie, wszystko spadłoby na matkę, bo tatusia w domu nie było, bo ojciec dziecka zapewne miałby to gdzieś i wcale nie uczestniczyłby w wychowaniu jego, no może wpadłby na godzinę albo dwie w tygodniu, żeby sobie popatrzeć albo i co innego - sory za dosłowność ale tak to bywa czasem...a matka nie dosyć, że może pracowałaby, to jeszcze dwoje dzieci teraz miałaby
    • zebra12 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 15:59
      Nie każdy ma syndrom. Moja mama usunęła i nie ma żadnych syndromów. Na dodatek mnie za każda ciążą to samo proponowała. Może chciała, żebym to samo poczuła co ona? Tyle, że moja mama usunęła trzecie. Pierwsze urodziła mając 27 lat.
      Shellerka, bardzo mi przykro, że coś takiego przeszłaś. Ja tylko poronienia, a i tak pamiętam. Bo to jest jednak trauma.
      • krapheika Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 16:25
        Nie wzruszylo mnie wcale.Mialas wybor moglas wyjsc za tego goscia i urodzic, nie chcialas to usuneliscie, w czym byl takze twoj udzial, bo nie musialas, jednak uznalas to za lepsze wyjscie niz slub z chlopakiem. Nadal uwazam, ze aborcja jest najlepszym rozwiazaniem dla nastolatkow.
        • przeciwcialo Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 16:38
          A ja uważama że slub akurat jest tym gorszym niz aborcja rozwiązaniemm.
          • kropkacom Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 16:42
            Też tak uważam.
            • titta Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 20:29
              A trzeciego rozwiazania nie ma? I czwartego: urodzic i oddac do adopcji, jesli juz w zaden sposob nie mozna wychowac. (podarowac komus zycie i szczescie rodzinie, ktora sama dziecka miec nie moze).
              • shellerka Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 20:37
                oszalałaś?! ja to widze tak dziewczyny, problemem dla mojej mamy naprawde nie było to, że dziecko się pojawi na swiecie i będzie się trzeba nim zając. dobrze nam się powodziło, spore mieszkanie, więc warunki bytowe dla dziecka cacy i nawet kwestia mojej dalszej nauki to był pikuś, bo raz że miałam i mam zresztą babcię, która zajmowała się mną, kiedy byłam młodsza, a rodzice w pracy, a opiekowała się moim synem. zawsze można było wynająć opiekunkę, kwestia kasy to nei był problem, zresztą świadczyć o tym może fakt, że mamie się udało wyjąc z konta 2 tysiące i sprytnie zamydlić tacie oczy, tak że praktycznie nie zwrócił na to uwagi.

                problemem największym był WSTYD.
                i to że, tata się też tego WSTYDU najbardziej bał. i że szczerze mówiąc zawsze czarnowidział te kwestie. często powtarzał, kiedy był w domu, albo dzwonił, że mam się uczyć, a nie chłopakiem zajmować, bo na końcu wpadnę i będzie WSTYD.
                i mama się bała, że on się wścieknie, że go zawiodła, że nie dopilnowała mnie. chociaż jak niby miała mnie dopilnować?
                • shellerka Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 20:41
                  więc jakbym już się ujawniła wszystkim, to nie byłoby mowy o oddaniu dziecka do adopcji.
          • krapheika Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 16:48
            Rozwiazniem jest gorszym, ale miala ten wybor, hajtac sie lub dokonac aborcji.Jasne, ze aborcja lepsza, ale wybor byl.
            • kropkacom Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 16:57
              Co to za wybór jak każde posuniecie dla wybierającego jest gorsze od poprzedniego?
            • titta Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 20:29
              Ta...taki jak pomiedzy dzuma a cholera.
        • malila Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 16:44
          Znaczy, że urodzić dziecko można tylko wtedy, gdy się po ślubie jest? A epoki Ci się nie pomyliły?
          • krapheika Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 18:13
            Komu?mi? gdzie niby cos takiego napisalam.Rozwazamy tu sprawe gdzie dziewczyna miala wybor albo wyjsc za maz i urodzic albo usunac.
        • wespuczi Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 16:46
          szantaz to zden wybor..
      • przeciwcialo Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 16:37
        Wybacz Zebro, ale taka matka to potwór. Brrrr...
        • attiya Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 20:02
          wybacz przeciwciało ale nikt jej na zabieg siłą nie zaciągnął, mogła odpowiedzialnie podjąć decyzję o urodzeniu i ponieść konsekwencję swego wyboru - jak wyżej - nikt na siłę jej tam nie zaciągnął
          nikt nie wie jakby jej życie się potoczyło z dzieckiem, czy autorka choć raz się zastanawiała, że może jednak dzięki temu teraz jest tak a nie inaczej, że może jej mąż/partner jednak nie chciałby być z matką z dzieckiem? Cóż, faceci raczej niezbyt chętnie na dzień dobry biorą sobie dziecko na wychowanie - dziecko, które nie jest ich dzieckiem....może wszystko nie wyglądałoby tak różowo - choć nie twierdzę, że jakieś to przeżycie na pewno jest - ale i może pieszczone, pielęgnowane na złość matce
          • nangaparbat3 Re: szesnastolatka w ciązy 22.02.11, 22:05
            attiya napisała:

            > wybacz przeciwciało ale nikt jej na zabieg siłą nie zaciągnął, mogła odpowiedzi
            > alnie podjąć decyzję o urodzeniu i ponieść konsekwencję swego wyboru -
            >

            Że co proszę?
            Radziłabyś córce małżeństwo z nieodpowiedzialnym młokosem, którego ona nie chce?
    • przeciwcialo Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 16:28
      Jesli to twoja historia to współczuje, bardzo.
      Daje sporo do myslenia.
    • gazeta_mi_placi Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 16:36
      Za bardzo histeryzujesz kochana. Zabieg jak zabieg, trzeba iść do przodu, masz teraz inne dzieci więc o co kaman? A może tamto urodziłoby się psychopatą lub śmierdzącym leniem po tatusiu?
      • ylunia78 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 17:13
        gazeta jak zawsze....
        • kropkacom Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 17:18
          Gazeta to facet. Najprawdopodobniej jakiś sfrustrowany starszy pan z pieskiem. I wszystko jasne.
          • dragontatoo Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 17:42
            Jak już pisałam, bardzo współczuję Autorce tej historii i takiego przeżycia. Tym bardziej, że przez wizytę u lekarza i czas po zabiegu musiała przejść sama.
            Z drugiej jednak strony, wątpię, żebym jako matka 16-latki dała radę udźwignąć ciężar finansowy decyzji na tak, a zapewne też i niańczyć dziecko, bo dziewczyna musiałaby chyba jakoś szkołę skończyć. Z kolei szkoła wieczorowa to koszty i już na starcie gorsza możliwość zdobycia wykształcenia, a w perspektywie samodzielności finansowej.
            Zanim ocenicie matkę i jej sposób rozwiązania sprawy, postawcie się na jej miejscu...
            Bo ja bym nigdy nie chciała znaleźć się w sytuacji awaryjnej skarbonki i niańki przez następne kilka lat (a była to osoba jeszcze młoda, czynna zawodowo, mająca na utrzymaniu dziecko... które zrobiło sobie dziecko). Wiek nastoletni czasem poraża beztroską i zwalaniem wszystkiego na głowy rodziców.
            Autorko, zastanów się może, jak to wszystko by się ułożyło i kto przez najbliższe kilka lat płaciłby za to wszystko najwyższą cenę. Może wtedy choć trochę wybaczysz...
            • nenia1 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 18:16
              dragontatoo napisała:

              > Może wtedy choć trochę wybaczysz...

              Ale to dość wygodnie za wszystko obwiniać matkę, bo wtedy samą siebie można potraktować bardzo łagodnie.

              Bądźmy szczerzy, gdyby faktycznie chciała urodzić to by urodziła.
              Przecież potrafiła twardo oponować na propozycję małżeństwa.
              Oczywiście nie twierdzę, ze powinna wyjsć za mąż, chodzi mi jedynie fakt, że nie wszystkie
              propozycje i sugestie matki były wyrokiem i autorka potrafiła uprzeć się przy swoim.

              Gdyby urodziła, życie by uległo znacznej zmianie, trudno by się było dalej uczyć opalając na balkonie, popijając kawkę.

              Ale ostatecznie to był wybór autorki, a z całego postu wynika, że shellerka zrzuca decyzję na matkę, choćby przykład rozmowy na balkonie. To matka miała zdecydować, choć nie podejrzewam, że shellerka pytała o zgodę gdy rozpoczęła współżycie.
              • shellerka Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 18:29
                nenia, masz baardzo dużo racji, w tym co piszesz. dlatego tak naprawdę nie potrafię zrzucić winy na mamę.
                czasami, kiedy mam nastrój użalania się nad sobą, myślę, że ona mnie do tego zmusiła, ale potem szybko przypominam sobie o tym, że mając 16 lat nie byłam głupim dzieckiem i mogłam powiedzieć NIE i ponieść tego konsekwencje.
                może tak było wygodniej dla mnie? a może wygrała w tym momencie niedojrzałość dziecka, którym w sumie jeszcze byłam.
                ja nie pisałam tego po to, żeby się nade mną użalać i mówić, o jej, jaka okropna matka z tej shellerkowej mamy, tylko po to, żeby pokazać konsekwencje decyzji innej niż ta, którą podjęła matka 13latki.

                i tak samo, rozumiem że są kobiety, których syndrom poaborcyjny nie dotyczy. to kwestia psychiki, odporności, dojrzałości. tak myślę.
            • msrp Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 18:17
              Nie zgodzę się z tym. Każdy inaczej przezywa aborcję. Jak kobieta jest na nią zdecydowana, chce tego, ale tak na pewno, jest silna psychicznie - to wręcz będzie zadowolona ze swojej decyzji. Jak się waha, jest słaba - może żałować. Zależy od człowieka. I tyle.
              Dla mnie embrion/płód w pierwszych tygodniach ciąży (do 12-13 tygodnia) to nie jest żaden człlwiek, tylko bezrozumny zlep komórek, który w bardzo małym stopniu przypomina ,,człowieka''. Coś, co po prostu nie czuje i nawet nie wie, że w ogóle jest.
              Zdania nie zmienie.
              • siasiunia1 Re: szesnastolatka w ciązy 22.02.11, 20:56
                ja zmieniłam zdanie na temat 12 tygodniowego płodu jako zlep komórek od kiedy zobaczyłam z zdziwieniem nosek, rączki i nózki mojej córki własnie w tym wieku ciazy.
                Poza tym że jeszcze reagowała na usg.
                łatwiej jest tak myślec.

                autorce wątku współczuje. Tego że była sama w tym wszystkim. To jest najbardziej nienormalne w tej całej sytuacji.
    • triss_merigold6 I po co ubarwiać historię? 20.02.11, 18:20
      I po co Ci ubarwianie historii?
      15 - letni chłopak nie mógł i nie może nawet teraz wziąć ślubu nawet za zgodą Sądu Rodzinnego. Przed zmianami w KRiO mężczyzna mógł wziąć ślub mając 21 lat, potem po ukończeniu 18 lat. 16-latka za zgodą SR owszem mogła i może wziąć ślub.
      BTW w spółdzielniach i szpitalach - kiedy aborcja z przyczyn społecznych była legalna - zwykle wykonywano zabieg w znieczuleniu ogólnym dożylnym. Przynajmniej tak było na początku lat 90-tych.
      • msrp Do autorki 20.02.11, 18:33
        Czym sie przejmujesz? Usunęłaś bezrozumna istotę, a tak to bardzo przeżywasz? To nawet nie był człowiek, więc o co chodzi?
        • ylunia78 Re: Do autorki 20.02.11, 19:40
          no commentuncertain

          naprawdę macie takie podejście?naprawdę własne córki pozostawiły byście samej sobie ?Bo ja sobie nie wyobrażam zawieźć córki do lekarza na aborcję.
          To,że pomogła bym jej w wychowaniu dziecka i jej nauce to była by tylko moja inwestycja w jej-ich przyszłość(ich,mam na myśli ewentualną córkę i jej dziecko)
          • bi_scotti Re: Do autorki 20.02.11, 19:55
            ylunia78 napisała:

            > To,że pomogła bym jej w wychowaniu dziecka i jej nauce to była by tylko moja in
            > westycja w jej-ich przyszłość(ich,mam na myśli ewentualną córkę i jej dziecko)

            Ale to sa BARDZO INDYWIDUALNE decyzje bazowane na wielu czynnikach typu wiek nastolatki w ciazy (czy to jest 14 czy 19 to choc obie nastolatki, roznica kolosalna!), deklarowane plany na przyszlosc, mozliwosci akademickie i w ogole intelektualne, sytuacja finansowa rodziny (lacznie z np. kwestia lokalowa), poziom wsparcia finansowego i wszelkiego innego ze strony ojca dziecka/rodziny ojca dziecka, ilosc i wiek innych dzieci w rodzinie i ewentualne zobowiazania wobec nich ... To tak na poczatek. Do tego dochodza tysiace szczegolow organizacyjnych, ktorych po prostu nie mozna wziac na zywiol zakladajac, ze "jakos to bedzie". OK, zawsze jest "jakos", ale to wcale nie znaczy, ze owo "jakos" jest faktycznym dobrem jakiejs konkretnej nastolatki w ciazy i jej ewentualnego przychowku. Dlatego ja mysle, ze to jest troche nie fair i w sumie nieco naiwnie zakladac jako pewnik, ze "ja bym to czy tamto" w jakiejs abstrakcyjnej sytuacji.
            Moja corka juz dorosla i potencjalne problemy z nastoletnia ciaza juz zdecydowanie za mna, ale z perwspektywy czasu moge powiedziec, ze gdyby zaszla w ciaze przed 2 semestrem 12 klasy to wlozylibysmy z Jej ojcem DUZO wysilku w PRZEKONANIE Jej do aborcji. Ale ja jestem "skazona" wiedza o zyciorysach nastolatek, ktore urodzily i wychowuja swoje dzieci i ktorych nastoletnie corki tez urodzily ... etc. etc. Skaza zawodowa wink
            • nangaparbat3 Re: Do autorki 22.02.11, 22:09
              Ale zupełnie czym innym jest PRZEKONANIE kogoś do aborcji, czym innym PRZYMUSZENIE.
              MAtka ją w całej tej historii opuściła (chyba ważny fragment o tym, jak dziewczyna sama poszła na USG). I chyba to było najgorsze.
      • shellerka Re: I po co ubarwiać historię? 20.02.11, 18:37
        potem po jakimś czasie też do mnie dotarło, że małżeństwo raczej nie mogłoby zostać zawarte, wtedy o tym nie myślałam. zresztą myślę, że sam fakt mieszkania z ojcem dziecka mnie przerażał.

        a 15 lat temu skrobanki nie były legalne i moja miała miejsce w małym prywatnym gabinecie, w jednym z domków jednorodzinnych na pewnym osiedlu w moim mieście. stary lekarz, jakaś pielęgniarka jako jego pomoc. znieczulenie dostałam zastrzykiem i nie było to znieczulenie ogólne, bo pamiętam cały przebieg zabiegu. łącznie ze wstaniem potem z fotela i ostrożnym przejściem na kozetkę, gdzie musiałam przeleżeć jakiś czas.
        smieszne, bo pamiętam że przyszłam na zabieg w spodniach i długiej za tyłek koszuli w kratę, a lekarz opieprzył mamę, że dlaczego nie w spódnicy jestem, że potem będę krwawić i że wygodniej mi by było w spódnicy.
        potem odwiózł mnei i mamę do domu.
      • superslaw Re: bardzo mi przykro... 20.02.11, 18:42
        że tak sie to wszystko Ci ułożyło..i tak Cię podziwiam że nie powiedziałas ojcu..moze on mógłby matke przekonac jakos...smutno musi byc z ta tajemnica, tym ciezarem w sercu..ja sama mam 11,5 letnia córke, naprawde bym nie chciała by ona znalazła sie w takiej sytuacji jak ta 13- latka..staram sie ją pomału uswiadamiac, tłumaczyc..Gdybym była w takiej sytuacji, nie zmuszałabym do aborcji, pomogłabym ale w granicy rozsądku, córka sama musiałaby poniesc konsekwencje, bo to najlepiej uczy życia i dorosłości. Ja sama zakochałam sie i po 2 latach związku w wieku 20 lat ja urodziłam .Mąż był niedojrzały ,niedorosły,miłosc zeszła na dalszy plan,wiele łez zjadłam, studia musiałam przełożyc..ale sama zajmowałam sie córka nikogo tym nie obarczałam, poniosłam konsekwencje tego co sie stało...
    • jkk74 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 18:43
      a ja tak zwyczajnie i po ludzku myślę, że w tym konkretnym przypadku matka dała ciała i schrzaniła sprawę...
      bo rozumiem kurw po usłyszeniu "nowiny", rozumiem nawet ze dała córce w twarz... tylko potem powinien być długi spacer... a potem jeszcze dłuższa, ale szczera i uczciwa rozmowa...
      córka powinna usłyszeć jakie są opcje i jakie będą konsekwencje tych opcji - zarówno konsekwencje po stronie córki jak i po stronie matki (i reszty rodziny)... plusy i minusy...

      to co zrobiła matka to zwyczajny szantaż... zrobiła z córki bezwolną kukiełkę i pewnie nie rozumie, że cokolwiek zrobiła nie tak...
    • spicy_orange Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 18:51
      > szesnastolatka z "dobrego domu", grzeczna, spokojna i bardzo dobra uczennica za
      > chodzi w ciążę. chłopak o rok młodszy, nieuk i leń z wygórowanymi ambicjami.
      > przerażona nastolatka mówi matce o swoim "problemie", jednocześnie wspominając,
      > że chciałaby urodzić to dziecko.
      > matka (ojciec pracuje w tym czasie za granicą) uderza ją w twarz, po czym po ki
      > lku godzinach rozmyślań oznajmia młodej, że ma dwa wyjścia:
      > - skrobanka
      > - wyjście za mąż za ojca dziecka i urodzenie już po ślubie
      >
      > szesnastolatka patrzy przerażonymi oczami na matkę i mówi, że chciałaby urodzić
      > , ale za nic w świecie nie wyjdzie za mąż za ojca dziecka, bo to nie jest ktoś
      > kto się nadaje na męża.
      > matka nieugięta,

      to musi być triss, albo jej siostra..
      • triss_merigold6 Oszalałaś? 20.02.11, 19:03
        Oszalałaś?! Dlaczego ja?
        Ja bym w życiu nie wpadła na pomysł, żeby rodzić mając 17 lat. Zresztą mając 16 lat jeszcze nie współżyłam, moja siostra też nie. Później zaczęłyśmy.
        • spicy_orange Re: Oszalałaś? 20.02.11, 19:09
          miałam na myśli matkę tej ciężarnej nastolatki wink chociaż u ciebie chyba by nie było tej drugiej opcji do wyboru pt. ślub?
          • triss_merigold6 Re: Oszalałaś? 20.02.11, 19:24
            A po wuj ślub nastolatce?
            Sugerowałabym stanowczo zabieg. No sorry ale ja muszę i mam zamiar pracować, mój partner też. I, przepraszam, z kim panienka z narzeczonym i przychówkiem miałaby mieszkać? Kto miałby sie opiekować dzieckiem na co dzień i sponsorować towarzystwo?
            • spicy_orange Re: Oszalałaś? 20.02.11, 19:43
              nie jest jednak aż tak źle, napisałaś "sugerowałabym" smile

              trochę by mi było straszno być twoim dzieckiem, gdybym tym dzieckiem będąc znała twoje poglądy-obsrywałabym się na każdym kroku, że coś zrobię nie tak i sprawię zawód mamusi. Pewnie by ze mnie wyrosła jakaś strachliwa niedojda big_grin Mam nadzieje że dziecko twoje chowa się w nieświadomości chociaż części tego wszystkiego, co my wiemy wink
              • triss_merigold6 Re: Oszalałaś? 20.02.11, 20:06
                Moje dziecko ma 6 lat weź pod uwagę. Poglądów przed otoczeniem nie kryję, z grubsza wyjaśniałam po co idę do szpitala (na amnio, potem trzeba leżeć) i po co się robi badania w ciąży.
                Dlaczego zawód? Nie w tych kategoriach. Głupia wpadka to tylko wpadka, zdarza się, antykoncepcja też zawodzi. I wtedy należy, jak pisze dokładnie Bi Scotti, przeanalizować wszystko i podjąć decyzję bez zbędnych sentymentów, na zimno.
                • titta Re: Oszalałaś? 20.02.11, 20:50
                  Tris, to co prezentujesz ma swoja nazwe. I nie chciala bys pewnie jej uslyszec. Decyzje na zimno moza podejmowac. ale nie jak dotycza innych, CZUJACYCH ludzi.
                  • triss_merigold6 Re: Oszalałaś? 20.02.11, 21:39
                    Oczywiście, że można i to niezależnie od emocji. Można rozważać wszystkie za i przeciw, biorąc pod uwagę także stan psychiczny i emocjonalny zaangażowanych, a nie tylko warunki materialne.
                    Niemniej 16-letnia panienka, która miała niefart zaliczyć wpadę, nie ma prawa oczekiwać, że rodzice przyjmą jej sytuację z zachwytem i zadeklarują wszelką możliwą pomoc. Bo rodzice mogą mieć zupełnie inną, własną wizję życia i np. pozostałe dzieci na utrzymaniu.
                    Bardzo mi przykro ale ponosi się koszty własnej głupoty, niefrasobliwości czy pecha.
                    13-latkę zaprowadziłabym na skrobankę bez wahania, bo ciąża 13-latki zawsze zgodnie z polskim kodeksem karnym jest wynikiem przestępstwa. Nawet jeśli panienka była cała chętna.
                    Co do 16-latki - mogłabym wysłuchac jaką ma własną realistyczną wizję przyszłości, kosztów, miejsca zamieszkania, organizacji czasu na naukę i opiekę etc.
                    • kropkacom Re: Oszalałaś? 20.02.11, 21:44
                      A jaki ci ma szesnastolatka biznesplan przedstawić? Że zamierza się usamodzielnić finansowo i lokalowo? No, po skończeniu szkoły i znalezieniu pracy najpewniej z przyjemnością od mamusi pójdzie.
                      • triss_merigold6 Re: Oszalałaś? 20.02.11, 21:52
                        Hm... ja mam wiedzieć? Jeśli szesnastolatka uważa, że jest dostatecznie dorosła na to żeby urodzić to tak, niech przedstawia konkretny plan, a nie zachowuje się jak małe dziecko.
                        Kropka, coś za coś: prawo do decydowania o własnym życiu , wolność, autonomia w zamian za odpowiedzialność i konsekwencje.
                        • kropkacom Re: Oszalałaś? 20.02.11, 22:03
                          > Jeśli szesnastolatka uważa, że jest dostatecznie dorosła
                          > na to żeby urodzić

                          Ale urodzenie dziecka przez szesnastolatkę z wpadki to nie jest jakieś tam jej widzimisię. Większość babek jak tu siedzi nie usunęłaby. Idę o zakład. A plan każda by miała podobny. Skończyć szkołę. Choćby wieczorowo. Znaleźć pracę i się usamodzielnić.

                          No, niestety Triss szesnastolatki są płodne i uprawiają seks. Pamiętam jak pisałaś, że taki wiek dla Twojego syna na inicjację jest ok. A wydatki związane z dziećmi to nie tylko judo dla sześciolatka.
                          • triss_merigold6 Re: Oszalałaś? 20.02.11, 22:48
                            Wiem, że 16-latki uprawiają seks, aczkolwiek nie jest to - zwłaszcza w przypadku dziewcząt - tak bardzo powszechne. Wbrew medialnym mitom. I akurat u dziewcząt wychowanie może tę inicjację opóźniać, sorry ale nie chce mi się już szukać badań na ten temat, w każdym razie są skorelowane czynniki opóźniające.
                            16-latek chłopak musi umieć korzystać z gumek i to będę wbijać do głowy małolatowi we właściwym czasie.
                            Niezaleznie od tego, ciąża 16-latki planowana w tej konkretnej kulturze nie jest (pomijam patologię cygańską) i zawsze jest skutkiem głupoty, niefrasobliwości lub pecha antykoncepcyjnego. POnieważ rodzice w takiej sytuacji muszą ponosić chcąc niechcą skutki owego pecha/głupoty/niefrasobliwości więc też powinni mieć coś do powiedzenia.
                            • duch_mariana Re: Oszalałaś? 20.02.11, 23:10
                              > (pomijam patologię cygańską)

                              Gdybym miał do wyboru urodzić się jako Twój syn lub jako dziesiąte dziecko w biednej cygańskiej rodzinie, zdecydowanie wybrałbym cygańską rodzinę. Miałbym chociaż na kogo liczyć.
                              • spicy_orange Re: Oszalałaś? 20.02.11, 23:29
                                duchu, synowie nie zachodzą w ciążę - jeden problem z głowy wink Jeszcze pytanko do triss skoro taka ciekawa dyskusja się rozwinęła. Gdybyś miała syna, który by zmajstrował dziecko powiedzmy 15-latce (syn lat 16) i dziewczyna oraz jej rodzice optowaliby za urodzeniem tego dziecka. Jaka byłaby twoja reakcja i plan działania?
                                • triss_merigold6 Gdyby babcia miała wąsy 21.02.11, 16:19
                                  Gdyby babcia miała wąsy to by była dziadkiem.
                                  Mogę gdybać czysto hipotetycznie więc to mało miarodajne.
                                  Daleka bym była od zachwytu to na pewno.
                                  Zmusić do innego rozwiązania nie byłabym w stanie realistycznie patrząc. Rodziców panny uznałabym za cwaniaków szukających jelenia do płacenia alimentów, cóż płaciłabym za synusia do jego pełnoletności. Każde wakacje synuś do roboty, żeby choć częściwo pokrywał koszty utrzymania potomstwa, żadnych imprez tylko nauka + współopieka nad dzieckiem. Nie uważał, sypiał z idiotką, skończyła się młodość zaczęły się konsekwencje.
                            • hellulah Re: Oszalałaś? 20.02.11, 23:54
                              > ciąża 16-latki planowana w tej konkretnej kulturze nie jes
                              > t (pomijam patologię cygańską) i zawsze jest skutkiem głupoty, niefrasobliwości
                              > lub pecha antykoncepcyjnego. POnieważ rodzice w takiej sytuacji muszą ponosić
                              > chcąc niechcą skutki owego pecha/głupoty/niefrasobliwości więc też powinni mieć
                              > coś do powiedzenia.

                              Oczywiście, że powinni mieć coś do powiedzenia. Przyszła mi do głowy ciekawa kwestia - jako rodzic jestem rodzicem, czy się to mi podoba, czy nie. Chciałam mieć dziecko - mam, jestem rodzicem dożywotnio, a póki dzieciak pod opieką, mam z tym związane rozmaite obowiązki, których może nieoczekiwanie przybyć. Czyli nawet niefrasobliwość czy pech mojego dziecka - no cóż - odbija się czkawką na mnie. Nawet jeśli w pewnym sensie za głupotę czy niefrasobliwość dzieciaki ja zapłacę w jakimś procencie. Ty triss zdaje się trochę tak, jakbyś mówiła: "dziecko rozbiło sobie nos z głupoty, bo poślizgnęło się na (powiedzmy) skórce od banana, a ja kazałam pod nogi patrzeć! no to chlast dzieciaka w twarz, niech wie, że matki się słucha!!! nie muszę go podnieść na duchu i wesprzeć, a poza tym, to ja nie będę mu zmieniać opatrunków, co to to nie, mam inne plany na wieczór, nikt o opatrunkach nie wspominał, nie tak miało być".
                            • kropkacom Re: Oszalałaś? 21.02.11, 08:52
                              > POnieważ rodzice w takiej sytuacji muszą ponosić
                              > chcąc niechcą skutki owego pecha/głupoty/niefrasobliwości więc też powinni mieć
                              > coś do powiedzenia.

                              "Coś" to mogą mieć. Kwestia, że nie mogą, moim zdaniem, myśleć wyłącznie o swojej osobistej wygodzie. W końcu chodzi o dobro osobistego dziecka a nie pacynki wypożyczonej z teatru na gościnne występy. Uważam, że to dziewczyna powinna mieć ostatnie słowo. Zwłaszcza szesnastolatka.
                    • duch_mariana Re: Oszalałaś? 20.02.11, 22:35
                      > 13-latkę zaprowadziłabym na skrobankę bez wahania, bo ciąża 13-latki zawsze zgo
                      > dnie z polskim kodeksem karnym jest wynikiem przestępstwa. Nawet jeśli panienka
                      > była cała chętna.

                      A jakby ona chciała urodzić i kategorycznie nie zgadzała się na skrobankę? Dopuszczasz w ogóle do siebie taką myśl, że trzynastolatka to zupełnie odrębny byt posiadający swój własny rozum i sumienie niekoniecznie zgodne z matczynym i że może nigdy kochanej mamusi tego nie wybaczyć i obwiniać siebie, że pozwoliła zabić swoje dziecko?
                      • triss_merigold6 Już wyjaśniałam 20.02.11, 22:42
                        Wyjaśniałam już: ciąża u 13-latki jest w Polsce ZAWSZE wynikiem przestępstwa co oznacza, że dziewczyna nie ma nic do gadania. Decyzję podejmują jej rodzice/opiekunowie prawni. Po to jest pomoc psychologiczna, że 13-latka nie miała syndromu poaborcyjnego.
                        • duch_mariana Re: Już wyjaśniałam 20.02.11, 23:04
                          Czy egzekwując swoje prawo do podejmowania decyzji zdecydowałabyś się okaleczyć psychicznie dziewczynę i zabić jej dziecko? Możesz uważać to za zlepek komórek, a aborcję za zabieg porównywalny z wyciśnięciem pryszcza, a córka może uważać to za życie poczęte i za morderstwo, do którego została zmuszona. Już nawet wolę nie pytać jakby to zmuszanie wyglądało. Rozebralibyście ją do naga na siłę? Na siłę rozłożylibyście jej nogi? Przywiązalibyście ją pasami do łóżka, a potem jak gdyby nigdy nic zaprowadzilibyście do psychologa, żeby przekonał dziewczynę, że to był tylko zabieg kosmetyczny dla jej dobra?
                      • bi_scotti Re: Oszalałaś? 20.02.11, 22:44
                        duch_mariana napisał:

                        > A jakby ona chciała urodzić i kategorycznie nie zgadzała się na skrobankę? Dopu
                        > szczasz w ogóle do siebie taką myśl, że trzynastolatka to zupełnie odrębny byt
                        > posiadający swój własny rozum i sumienie niekoniecznie zgodne z matczynym i że
                        > może nigdy kochanej mamusi tego nie wybaczyć i obwiniać siebie, że pozwoliła za
                        > bić swoje dziecko?

                        Nie ma czegos takiego jak "13-latka kategorycznie sie na cos zgadzajaca lub nie" - kategoryczne decyzje podejmuje osoba, ktora w 100% ponosi ich konsekwencje - w przypadku 13-latki nawet odrobienie lub nie pracy domowej nie jest wylacznie jej decyzja, bo nie ona bedzie w 100% ponosila tej decyzji konsekwencje. Co nie znaczy, ze nie nalezy z 13-latka rozmawiac i ze wolno ja traktowac podmiotowo. Nie wolno! Trzeba ja wychowywac z pelna odpowiedzialnoscia ale i z pelna swiadomoscia tego, ze jesli argumenty nie dotra, to decyzje za 13-latke trzeba bedzie podjac; wysilek dyskusji i wymiany zdan nalezy jednak zdecydowanie (i czesto wielokrotnie!) podjac. Szczegolnie w kwestiach tak zasadniczych jak aborcja.
                        • duch_mariana Re: Oszalałaś? 20.02.11, 23:06
                          > Nie ma czegos takiego jak "13-latka kategorycznie sie na cos zgadzajaca lub nie

                          Jeżeli uważasz, że zdanie trzynastolatki jednak się liczy i że trzeba z nią rozmawiać, nie wolno traktować przedmiotowo, to jednak trzeba liczyć się z tym, że ona kategorycznie się na aborcję nie zgodzi i nawet nie będzie chciała o tym słyszeć. I co wtedy?
                          • bi_scotti Re: Oszalałaś? 20.02.11, 23:34
                            duch_mariana napisał:


                            > Jeżeli uważasz, że zdanie trzynastolatki jednak się liczy i że trzeba z nią roz
                            > mawiać, nie wolno traktować przedmiotowo, to jednak trzeba liczyć się z tym, że
                            > ona kategorycznie się na aborcję nie zgodzi i nawet nie będzie chciała o tym s
                            > łyszeć. I co wtedy?

                            Wtedy JA podejme decyzje. Moj wtedy 14-letni syn nie zgadzal sie KATEGORYCZNIE na pewen zabieg, bo sie zwyczajnie bal. My tez sie balismy ale decyzje ZA NIEGO podjelismy, do szpitala SILA zawiezlismy i zabieg zostal wykonany. Dzieki zabiegowi moj syn oddycha sam bez pomocy tego czegos, co mial wczesniej przez 14 lat i do czego zwyczajnie sie przyzwyczail. Od tego sie jest rodzicem zeby pewne NIEPRZYJEMNE decyzje WBREW DZIECKU ale dla JEGO DOBRA czasem podjac.
                            Nie twierdze, ze w opisanej sytuacji istniala taka koniecznosc ale biore pod uwage, ze gdybym to ja - rodzic - uznala, ze aborcja jest jedynym rozsadnym rozwiazaniem dla mojej 13-letniej corki to ona by te aborcje miala wykonana. Jest to przykra strona rodzicielstwa, nie przecze, ale czasem nie da sie od niej uciec.
                            • duch_mariana Re: Oszalałaś? 20.02.11, 23:53
                              Nie porównuj zabiegu medycznego z czymś, co jest mocno zależne od sumienia. A to trzynastolatka ma niezależne i na wieki wieków może matkę znienawidzić za to, że potraktowała ją przedmiotowo i siłą zawiozła do szpitala, gdzie ktoś na siłę rozwarł jej nogi i rozerwał dziecko na strzępy. Taka dziewczyna nie mogłaby się czuć bezpiecznie w rodzinnym domu. Po co więc te deklaracje o podmiotowym traktowaniu? To tylko puste słowa. Mówisz jedno, robisz drugie. Ja mogę najwyżej prosić Boga, że jak już ma się komuś trafić nastoletnia ciąża, to niech się przytrafi mojej córce. Ona może się z całą pewnością czuć bezpiecznie we własnym domu i zostanie otoczona taką opieką, jakiej będzie potrzebowała na daną chwilę. Ona i jej dziecko.
                              • bi_scotti Re: Oszalałaś? 21.02.11, 00:02
                                duch_mariana napisał:

                                > ktoś na siłę rozwarł jej nogi i rozerwał dziecko na strzępy.

                                O matkoicorko, skad Ci takie obrazki przychodza do glowy? Zyjesz w sredniowieczu czy jak? Jesli aborcja jest wykonywana przed 12 tygodniem (a u niektorych i przed 14, decyduje badanie USG), podaje sie kobiecie/dziewczynie srodki doustne (dwa razy w odstepie 12 godzin) i potem nastepuje poronienie - zadnego rozwierania sila nog i rozrywania czegokolwiek na strzepy - co najwyzej trzeba przekonac corke do przelkniecia medykamentu 2 razy. Dobrze jest kontrolowac utrate krwi, szczegolnie gdy jest to kolejna aborcja. Mam nadzieje, ze w PL tez sie dokonuje aborcji w sposob jak najmniej inwazyjny!
                                • shellerka Re: Oszalałaś? 21.02.11, 12:08
                                  niestety nie bi_scotti.
                                  taką formę aborcji, jak opisujesz miała moja przyjaciółka. nie w Polsce.
                                  nacierpiała się okropnie.
                                  u nas niestety króluje zabieg mechaniczny. czyli na fotel, głupi jaś (albo czasami - narkoza pełna) i łyzeczkowanie.
                                  • attiya Re: Oszalałaś? 21.02.11, 12:23
                                    naprawdę? Bo swego czasu kilka razy leżałam na ginekologii, gdzie w salach - z powodu remontu - leżały i ciężarne do porodu i takie dziewczyny, które np okazało się, że mają ciążę pozamaciczną albo obumarły płód. Albo jeszcze jakieś inne zagrożenie.
                                    W szpitalu leżałam ponad 3 tygodnie. W sali było 8 łóżek.
                                    Te dziewczyny leżały tam dobę plus minus, czasem dwa dni, czasem przychodziły z rana, wieczorem już wychodziły. To był z kilkadziesiąt przypadków gdzie podawano dziewczynom tabletki, kilka razy kroplówki jeszcze - jakie? Nie wiem.
                                    Ale w większości podawano im tabletki. Potem w czasie krwawienia zabierano je na dokończenie zabiegu - jak trwało to zbyt długo. Choć i łyżeczkowanie też było.
                                    Fakt, że wżyciu nie napatrzyłam się tyle na tragedie ludzkie ile wtedy, leżąc w tym szpitalu uncertain
                                    • shellerka Re: Oszalałaś? 21.02.11, 12:27
                                      pierwsze słyszę. 6 lat temu też miałam ciążę obumarłą. miałam w szpitalu robione łyzeczkowanie w pełnej narkozie.
                                • kol.3 Re: Oszalałaś? 21.02.11, 18:47
                                  Naogladał się filmów. Zarodek w 6-7 tygodniu ma 0,5 cm.
                      • atowlasnieja Re: Oszalałaś? 21.02.11, 10:21
                        Co zrobić jak 13latka nie chce aborcji? To proste:

                        Zrób wywiad środowiskowy wśród znajomych i wypytaj kto ma najbardziej nieznośnego bachora. Umów się do tej osoby "na kawkę" i zjaw się ze swoją nastolatką. Przez cały dzień pilnuj by dziewczyna zajmowała się DZIECKIEM a nie jego zabawkami (podniesie klocek nie po to by go odłożyć na miejsce po prostu lej po łapach) w nocy urządź kilka pobudek "bo dziecko ryczy". Szczerzę wątpię czy nastolatka wytrzymałaby więcej niż trzy dni takiej szkoły.
                      • attiya Re: Oszalałaś? 21.02.11, 11:59
                        do 14-stego roku życia decyzję podejmują rodzice i w tym wypadku to dziecko nie miałoby zbyt wiele do powiedzenia, nawet sąd nic tu jej nie pomógłby
                        tym bardziej, że ciąża u dziewczynki poniżej 14-roku życia jest zawsze wynikiem przestępstwa
            • baltycki Re: Oszalałaś? 20.02.11, 20:57
              triss_merigold6 napisała:

              > Kto miałby sie opiekować dzieckiem na co dzień i
              > sponsorować towarzystwo?

              Rodzice i to bez łaski.

              KRiO art. 133
              § 1. Rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania.

              I bez znaczenia jest czy dziecko ma wlasne dziecko oraz czy jest panienka czy mezatka.

              • triss_merigold6 Re: Oszalałaś? 20.02.11, 21:34
                W przypadku dziecka zamężnego/żonatego obowiązek alimentacyjny przechodzi na współmałżonka w pierwszej kolejności.
                Dizadkowie są zobowiązani do świadczen alimentacyjnych na rzecz wnuków tylko jeśli tak postanowi sąd i tylko gdy rodzice nie są w stanie w/w realizować.
                A świadczenia alimentacyjne również mają swoją definicję i mogą oznaczać absolutne minimum socjalne: dach nad głową, podstawowe wyżywienie, podręczniki i akcesoria do szkoły.
                • baltycki Re: Oszalałaś? 20.02.11, 22:06
                  triss_merigold6 napisała:

                  > W przypadku dziecka zamężnego/żonatego obowiązek alimentacyjny przechodzi na ws
                  > półmałżonka w pierwszej kolejności.
                  Owszem, w pierwszej kolejnosci..
                  ale trudno oczekiwac od malzonka niepelnoletniego zaspokajania potrzeb rodziny gdy on sam bylby uprawniony do alimentow od swoich rodzicow.
                  Zostaja rodzice, bez wzgledu na kolejnosc.

                  > A świadczenia alimentacyjne również mają swoją definicję i mogą oznaczać absolu
                  > tne minimum socjalne: dach nad głową, podstawowe wyżywienie, podręczniki i akce
                  > soria do szkoły.
                  O ich wysokosci decyduja wylacznie potrzeby dziecka (maloletniego) i mozliwosci rodzicow.
                  "minimum socjalne" dotyczyloby wylacznie dziewczecia ktore z chwila zamazpojscia uzyskuje pelnoletnosc i aby uzyskac alimenty od rodzicow musi wykazac, iz znajduje sie w niedostatku. (co nie byloby trudne)
                  Nadal jednak to rodzice sa zobowiazani i nie jest to ich dobra wola.
                • mgla_jedwabna Re: Oszalałaś? 20.02.11, 22:34
                  Doczytaj sobie o minimum socjalnym, bo twoja definicja oznacza trochę powyżej biologicznego, ale jeszcze za mało na socjalne.

                  Minimum socjalne oznacza m.in. możliwośc wypełnienia rytuałów społecznych oraz skromne uczestnictwo w kulturze. Czyli nie tylko podstawowe wyżywienie i podręczniki, ale też np. możliwość udziału w studniówce ( reguły jest odgórnie określony koszt, nawet jeśli nie kupisz dziecku garnituru z tej okazji) albo wyjście do kina/teatru raz na jakiś czas.

                  Wiem, wiem, zaraz dużo osób napisze, że w Polsce jest powszechne, że ludzie nie mogą sobie na takie rzeczy pozwolić. Cóż, oznacza to tylko tyle, że w Polsce zbyt wielu ludzi żyje poniżej minimum socjalnego, a jeśi nie jest to fat powszechnie uznawany, to dlatego, że jest ono mylone z minimum biologicznym/minimum egzystencji, czyli właśnie dach nad głową i wyżywienie. W wyliczance Triss z zakresu minimum socjalnego są tylko podręczniki i acesoria do szkoły, reszta to biologiczne.
              • bi_scotti Re: Oszalałaś? 20.02.11, 21:41
                baltycki napisał:


                > KRiO art. 133
                > § 1. Rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które
                > nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątk
                > u dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania.

                To jest bardzo otwarte na interpretacje. Co to znaczy w praktyce "nie jest jeszcze w stanie utrzymac sie samodzielnie" - to znaczy, co? Nie ma rak? Nie ma nog? Nie moze sprzatac na zarobek? Kelnerowac? Zmywac naczyn w resturacji? Z tego, co rozumiem jakis inny paragraf uzanje za legalna prace kazdej osoby od 15 roku wzwyz wiec stwierdzenie o niemoznosci samodzielnego utrzymania jest wybitnie niekonkretne. Oczywiscie, dla wiekszosci ludzi lepiej jest miec konkretny zawod ale jego brak nie uniemozliwia zarabiania na siebie! I ewentualne dziecko ...
                • baltycki Re: Oszalałaś? 20.02.11, 22:31
                  "Możliwość podjęcia pracy zarobkowej powinna być oceniana w konkretnych, ściśle określonych przypadkach, nie może być rozważana w oderwaniu od osobistej i życiowej sytuacji uprawnionego. Ocenia się tutaj faktyczną możliwość uzyskania pracy zarobkowej, a nie tylko hipotetyczną. Jeżeli uprawniony nie ma pracy zarobkowej, a kontynuuje on naukę, to za usprawiedliwione uznać należy dalsze alimentowanie go. Jak przyjął Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 12 lutego 1998 r., I CKN 499/97 (nie publikowane), nawet zdobycie dwóch zawodów przez dziecko nie uwalnia rodziców od obowiązku świadczenia alimentów, jeżeli taki uprawniony podejmuje studia."

                  Dzieki Bogu, to sądy orzekaja a nie Pani smile))
                  A sądy orzekaja o alimentach tylko dlatego, ze dziecko np. studiuje (majac rece i nogi)

                  > To jest bardzo otwarte na interpretacje.
                  To nie jest otwarte na interpretacje.

                  "Rodzice są obowiązani zapewnić dziecku utrzymanie na takiej samej stopie, na jakiej sami żyją. Stanowisko Sądu Najwyższego w tej mierze w tezie IV uchwały z dnia 16 grudnia 1987 r. (III CZP 91/86; OSNC z 1988 r. Nr 4, poz. 42): Przez usprawiedliwione potrzeby uprawnionego rozumieć należy potrzeby, których zaspokojenie zapewni mu - odpowiedni do jego wieku i uzdolnień - prawidłowy rozwój fizyczny i duchowy. Dzieci mają prawo do równej z rodzicami stopy życiowej, niezależnie od tego, czy żyją z nimi wspólnie, czy też oddzielnie."

                  KRiO
                  art. 1441
                  Zobowiązany może uchylić się od wykonania obowiązku alimentacyjnego względem uprawnionego, jeżeli żądanie alimentów jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Nie dotyczy to obowiązku rodziców względem ich małoletniego dziecka.

                  A Pani chce malolata wygnac do pracysmile))
                  • bi_scotti Re: Oszalałaś? 20.02.11, 22:37
                    Kazdy zapis prawny jest otwarty na interpretacje a ten szczegolnie - kwestia umiejetnosci prawnika, nic ponadto. I oczywiscie, uwazam, ze nieletni podejmujacy DOROSLE decyzje sam sie stawia poza cytowanym tu paragrafem. Predzej czy pozniej i polscy prawnicy (lacznie z rodzicami) do tego dojda - wszystko jest kwestia czasu. Thanks God!
                    • baltycki Re: Oszalałaś? 20.02.11, 22:49
                      bi_scotti napisała:

                      > Kazdy zapis prawny jest otwarty na interpretacje a ten szczegolnie - kwestia um
                      > iejetnosci prawnika, nic ponadto.
                      Widocznie gamonie ci prawnicy bo sady zawsze przekaja alimenty dopoki dziecko sie uczy.
                      (Sedzia to tez prawnik)

                      > I oczywiscie, uwazam, ze nieletni podejmujacy
                      > DOROSLE decyzje sam sie stawia poza cytowanym tu paragrafem.
                      Alez Pani ma prawo uwazac nawet, ze ziemia jest plaska..
                      Wazne, ze sady tak nie uwazajasmile)))

                      > Predzej czy pozniej i polscy prawnicy (lacznie z rodzicami) do tego dojda
                      > - wszystko jest kwestia czasu.
                      Wybaczy Pani ale nie wierze, zeby panstwo zdjelo obowiazek utrzymywania dziecka z rodzicow i samo go przejelo wyplacajac zasilki.
                      • bi_scotti Re: Oszalałaś? 20.02.11, 22:51
                        Wybaczam!
                        Duch "nalezy sie" wciaz jeszcze ma sie dobrze w polskim spoleczenstwie, na szczescie nie jest moj problem smile
                      • demonii.larua Re: Oszalałaś? 21.02.11, 19:16
                        > Widocznie gamonie ci prawnicy bo sady zawsze przekaja alimenty dopoki dziecko s
                        > ie uczy.
                        Otóż nie zawsze - dzięki bogom, bo można by i tak ssać kasę od rodziców do us**nej śmierci smile
                        • baltycki Re: Oszalałaś? 21.02.11, 20:03
                          demonii.larua napisała:

                          > Otóż nie zawsze - dzięki bogom, bo można by i tak ssać kasę od rodziców do u
                          > s**nej śmierci smile

                          Ale o tym juz bylo..
                          KRiO
                          art. 144-1
                          Zobowiązany może uchylić się od wykonania obowiązku alimentacyjnego względem uprawnionego, jeżeli żądanie alimentów jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Nie dotyczy to obowiązku rodziców względem ich małoletniego dziecka.

                          O prawnikach-gamoniach bylo w kontekscie:
                          "uwazam, ze nieletni podejmujacy DOROSLE decyzje sam sie stawia poza cytowanym tu paragrafem. Predzej czy pozniej i polscy prawnicy (lacznie z rodzicami) do tego dojda - wszystko jest kwestia czasu."
                          • demonii.larua Re: Oszalałaś? 22.02.11, 21:22
                            Yhm... w praktyce tyczy się to głównie studentów mieszkających np. w akademikach czy innych tego typu przybytkach. Ja bym chciała obejrzeć orzecznictwo SN w stosunku do małoletniej matki, która nie ma nawet władzy rodzicielskiej nad swoim potomkiem i jak to się ma do alimentacji od rodziców. Bo jeśli panna za mąż pójdzie to jest to równoznaczne z uzyskaniem pełnoletności. Ciekawe to jest :F
                • mgla_jedwabna Re: Oszalałaś? 20.02.11, 22:43
                  "To jest bardzo otwarte na interpretacje. Co to znaczy w praktyce "nie jest jesz
                  > cze w stanie utrzymac sie samodzielnie" - to znaczy, co? Nie ma rak? Nie ma nog
                  > ? Nie moze sprzatac na zarobek? Kelnerowac? Zmywac naczyn w resturacji?"

                  Problem polega na tym, że wykonywanie wyżej wymienionych czynności choćby nawet 6 dni w tygodniu po kilkanaście godzin dziennie nie pozwala się w Polsce utrzymać, jeśli nie masz mieszkania (nie mówię o własnym; choćby użyczonego) lub innej pomocy.

                  Wynajęcie kawalerki w Warszawie, na wolnym rynku, to 1200 zł. W innych miastach pewnie mniej, ale raczej powyżej 800 zł. Im mniejsza miejscowość, tym tańsze mieszkania, ale też tym trudniej znaleźć pracę - na wsi nie ma dużych restauracji z osobnym pracownikiem na zmywaku albo dużych firm zatrudniających sprzątaczki do biur. Zresztą płaca takiej sprzątaczki/kelnerki wynosi minimum krajowe albo niewiele powyżej. Obecnie minimum to około 1000zł netto, jeśli dobrze pamiętam. Czyli tyle, co koszt mieszkania. Wspólne wynajmowanie w kilka osób co praktykują np. studenci, też odpada, bo nikt raczej nie będzie chciał mieszkać z niemowlęciem.
                  • bi_scotti Re: Oszalałaś? 20.02.11, 22:49
                    Ale nigdzie nie jest powiedziane, ze ona musi mieszkac w Warszawie, w rodzinnym miescie mojego meza pokoj z kuchnia mozna wynajac z 500 zl miesiecznie (nowy blok, wszystkie udogodnienia lacznie z parkingiem dostepne no problem) a zarobek u np. lokalnego wlasciciela plantacji tuji rowny kilkukrotnemu przemnozeniu tej piecsetki - dla chcacego ... itd. Ja naprawde mysle, ze nie ma nic zlego w nastolatce pragnacej dziecko urodzic i wychowac tak dlugo jak podejmuje te decyzje "po doroslemu" a wiec bierze na siebie wszystkie jej konsekwencje! To, oczywiscie, dotyczy OBOJGA rodzicow niemowlecia.
                    Jakkolwiek zreszta by nie bylo, zachowanie matki bylo ponizej krytyki i tu widze podstawowy problem a nie w tym "co by bylo gdyby".
                    • mgla_jedwabna Re: Oszalałaś? 20.02.11, 23:25
                      Ale taka sytuacja, to jest okazja, nie norma. Jedna jaskółka wiosny nie czyni.

                      Zarobek na plantacji? Fajnie, ale zapewne sezonowy. A co pote, jak będzie po malinach/truskawkach/szparagach?

                      Wnioskując z ceny mieszkania, jest to zapewne mała miejscowość. W takich miejscowościach jest trudno jest o pracę, a już taka za 2000-2500 (bo rozumiem, że to masz na myśli pisząc o wielkrotności pięćsetki) dla osób bez kwalifikacji to jest coś unheard of. Nie kwestionuję autentyczności przedstawionej przez ciebie oferty, tylko mówię, że w Polsce raczej liczyć na coś takiego nie można.

                      Bo inaczej to trochę tak, jakbym twierdziła, że w Warszawie można wynająć dwupokojowe mieszkanie z przestronną kuchnią, w ścisłym centrum, za 1300zł. Bez kaucji, bez nachodzenia i kontroli ze strony właściciela, za to pełną wolnością przemalowania tego mieszkania na wesołe kolorki.

                      No, bo nam się udało wink Niechbym jednak wyskoczyła z powyższym akapitem w innym kontekście, to warszawskie e-matki sprowadziłyby mnie na ziemię i uświadomiły, jakie są prawdziwe koszty wynajęcia mieszkania.
                      • bi_scotti Re: Oszalałaś? 20.02.11, 23:37
                        Praca jest caly rok, nie sezonowa. Okropnie ciezka, fizyczna praca (glownie pracuja kobiety bo okolica pelna alkoholicznych mezczyzn ale to zupelnie inny temat), wciaz brak rak do pracy, ostatnio sprowadzane byly Ukrainki i Wietnamki, oczywiscie pol-legalnie lub calkiem nielegalnie. Ja nie polecam takiej pracy jako kariery zyciowej smile ale chce tylko wykazac, ze tzw. wyjscie zawsze jest pod warunkiem, ze czlowiek naprawde chce byc dorosly i samodzielny. Problem widze w WYBIORCZEJ DOROSLOSCI!
                        • mgla_jedwabna Re: Oszalałaś? 21.02.11, 01:29
                          "chce tylko wykazac, ze tzw. wyjscie zawsze jest"

                          Chcesz powiedzieć, że wyjście jest zawsze, bo w miejscowości X dają pracę i tanie mieszkanie? Nie rozumiesz, że twój jednostkowy przykład nie jest reprezentatywny dla całego kraju? Próbowałam to wytłumaczyć na przykładzie cen mieszkań i mojego niewątpliwego szczęścia, ale chyba mi się nie udało. Napiszę najprościej jak potrafię: to, że w miejscowości X jest tanie mieszkanie i w miarę dobrze płatna praca, nie oznacza, że jest tak w całej Polsce. Nie można więc twierdzić, że "wyjście jest zawsze, trzeba tylko chcieć".

                          Popełniasz tzw. podstawowy błąd atrybucji - zachowanie innych ludzi (nawet hipotetycznym , tak jak wyprowadzenie się z domu i podjęcie pracy zarobkowej przez nastolatkę z niemowlakiem) uzasadniasz ich cechami charakteru itp. ("dorosły i samodzielny") przy jednoczesnym pominięciu aspektu zewnętrznego (drożyzna mieszkaniowa i bezrobocie w Polsce, którego nie zmienia fakt, że na plantacji twojego znajomego... etc.).

                          pl.wikipedia.org/wiki/Podstawowy_błąd_atrybucji
                          • bi_scotti Re: Oszalałaś? 21.02.11, 02:05
                            No to jeszcze raz: w momencie stwierdzenia ciazy mozna podjac dwie decyzje. Urodzic albo usunac. Kazda z tych decyzji ma jakis ciag dalszy. Niezaleznie od wieku/wyksztalcenia/sytuacji finansowej/zdrowia etc. osoby podejmujacej decyzje. Jezeli decyzje podejmuje (podejmuja) nastolatek (nastolatki) nalezy sie liczyc z dodatkowymi komplikacjami w zyciu, totez rola rodzicow jest PELNE USWIADOMIENIE MLODYCH z jakimi konsekwencjami/komplikacjami musza sie liczyc. Miedzy innymi komplikacja moze byc to, ze rodzice tychze nastolatkow sobie w domu niemowlecia nie zycza. Jesli mloda matka/mlodzi rodzice upieraja sie przy idei powolania dziecka do zycia, bo jest to ich DOROSLA/DOJRZALA/SWIADOMA decyzja to oczywiscie maja do niej prawo ale tez musza poniesc tej decyzji skutki. Jednym ze skutkow moze byc koniecznosc wyniesienia sie nie tylko z rodzinnego domu ale i znalezienia mieszkania w jakiejs "dziurze", gdzie np. nie tylko jest tanio wynajac ale jeszcze mozna znalezc prace. Taki life.
                            Girlfriend mojego syna ma ambicje bycia nauczycielem akademickim i super, ze taka ambicje ma ALE to sie laczy z tym, ze przez najblizsze lata Ona musi byc przygotowana na przeprowadzki przez caly kraj (a moj kraj duzy wink ) srednio co 2 lata i moj syn musi byc gotow szukac pracy w roznych dziwnych miejscach jesli chce z Nia byc. Taki life wink Jesli ktoremus z Nich taki uklad nie odpowiada: wyjscie zawsze jest! Co najmniej jedno wink I zapewniem Cie, ze jest to duzo wieksza komplikacja zyciowa niz urodzenie dziecka przez nastolatke. Generalnie mieszka sie i zyje tam gdzie jest praca.
                            Nie twierdze, ze urodzenie i wychowanie dziecka samodzielnie przez dorosla czy tym bardziej nastoletnia osobe jest latwe, wrecz przeciwnie - uwazam, ze jest to trudne i wymaga wielu wyrzeczen ale JEST MOZLIWE jesli ktos tego naprawde chce pod warunkiem, ze jest swiadom SWOICH OBOWIAZKOW jakie na siebie bierze a nie zyje w poczuciu, ze te obowiazki POWINNI (musza? chca?) przejac na siebie inni, np. rodzice! Rodzice moga chciec pomoc i jesli chca to chwala im za to ale moga tez nie chciec i jest to jak najbardziej ich pelne prawo!
                            Tak jest w kazdej sprawie w zyciu niezaleznie od tego czy rzecz dzieje sie w PL czy w Patagonii.
                            I tak na marginesie, o ile "doroslosc" mozna podciagnac pod ceche charakteru o tyle "samodzielnosci" juz zdecydowanie nie - samodzielnosc jest jak najbardziej wymierna. Poza tym ja nikogo nie namawiam do podrozy w okolice gdzie moj znajomy szuka pracownikow, ja po prostu stwierdzam, ze jesli ktos chce ( jak u Wyspianskiego "zeby sie tylko chcialo chciec"), to i mieszkanie, i prace bez wyksztalcenia w PL znajdzie wiec prosze mi nie wmawiac, ze jest to kompletnie out of the question. Bo nie jest.
                • atowlasnieja bi_scotti! 21.02.11, 10:57
                  bi_scotti napisała: > To jest bardzo otwarte na interpretacje. Co to znaczy w praktyce "nie jest jeszcze w stanie utrzymac sie samodzielnie"....

                  Powiedz mi jak dawno ty się z PL wyniosłaś? Osobiści znam sporo dorosłych ludzi którzy pracując urabiają sobie ręce po łokcie i mają z tego marne grosze. Kto przy zdrowych zmysłach zatrudni nastolatkę z dzieckiem gdy dorosłe dzieciate kobiety są na cenzurowanym? Nikt jej nie da umowy! albo dostanie tak marne grosze że na pieluchy nie starczy. A gdzie wtedy będzie dzieciak? Może w żłobku?
                  • baltycki Re: bi_scotti! 21.02.11, 20:08
                    atowlasnieja napisała:

                    > bi_scotti napisała: > To jest bardzo otwarte na interpretacje. Co to znaczy
                    > w praktyce "nie jest jeszcze w stanie utrzymac sie samodzielnie"....
                    >
                    > Powiedz mi jak dawno ty się z PL wyniosłaś? Osobiści znam sporo dorosłych ludzi
                    > którzy pracując urabiają sobie ręce po łokcie i mają z tego marne grosze. Kto
                    > przy zdrowych zmysłach zatrudni nastolatkę z dzieckiem gdy dorosłe dzieciate ko
                    > biety są na cenzurowanym? Nikt jej nie da umowy! albo dostanie tak marne grosze
                    > że na pieluchy nie starczy. A gdzie wtedy będzie dzieciak? Może w żłobku?

                    I czego sie denerwujesz teoriami bi-scotti nie majacymi zadnego oparcia w obowiazujacym prawie.
                    Mrzonki wyrazane w sposob kategoryczny. Ja tak mowie!
                    Ja, bi-scotti!!!
                    I tak ma byc!!!
    • attiya Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 19:06
      rozumiem, że trzecim wyjściem dla tej nastolatki było to, że mamusia wychowa jej dziecko, nadal będzie ją utrzymywać, ona nadal będzie się spotykać z jakimś leniwym, zapryszczonym nastolatkiem nie mając żadnych problemów
      mogła zawsze poprosić o pomoc dom samotnej matki jak tak chciała mieć dziecko, później po urodzeniu dziecka iść do pracy albo jak matka jej radziła związać się z ojcem dziecka
      wzruszyłam się czytając tę historię
      • spicy_orange Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 19:11
        jaka byłaby różnica pomiędzy sytuacją: weźmie ślub z chłopakiem, oboje niepełnoletni będą się posiłkować pomocą rodziców aż nie zaczną pracować i zarabiać, a sytuacją: nie będą brali ślubu, będą się posiłkować pomocą rodziców aż nie zaczną pracować?
      • bi_scotti Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 19:25
        W tej calej historii sprawe zawalila nie tylko matka ale cala grupa doroslych wokol nastolatki. Bo zadnej, nawet bardzo doroslej, kobiety nie mozna tak po prostu zostawic samej sobie wylacznie z "zaleceniem" dokonania aborcji, a coz dopiero nastolatki! Ilez ja sie nagadam z nastolatkami, ktore sie wahaja, ilez one sie nagadaja z lekarzem, pielegniarka, midwife, ile rozmow jest z mama/rodzicami ... Nawet jezli jest jakas tam presja w ktorakolwiek strone to nigdy dziewczyna nie jest pozostawiona w takiej sytuacji jak ta z opisu. Jesli jedno dorosle ogniwo sie nie sprawdza (np. mama czy tata sa trudni w komunikacji), to wkraczaja inni dorosli i konwersacja trwa az jakas tam decyzja jest podjeta na tyle dojrzale i swiadomie na ile u nastolatki jest to mozliwe. Statystycznie wybor jest 50/50 (kanadyjska srednia): www.statcan.gc.ca/kits-trousses/preg-gross/preg-gross-eng.htm przy czym nalezy pamietac o spolecznosciach Natives i Inuits, w ktorych wspolzycie plciowe mlodziez rozpoczyna wczesniej i generalnie wczesniej staje sie rodzicami kontynuujac tradycje srodowiskowe.
        Nie wiem jak jest teraz w PL; za tzw. moich czasow, podejscie bylo gdzies pomiedzy "jak wpadne, to usune" a "jak wpadne, to sie pobierzemy" - samotnych nastoletnich/wczesno-20-letnich matek Z WYBORU bylo bardzo malo. Ale to bylo dawniej niz cytowane na poczatku 15 lat temu smile Jakkolwiek by nie bylo, rozwiazanie na przyszlosc jest wciaz to samo: uswiadamiac i zapobiegac.
        • shellerka Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 19:54
          bi_scotti wysłałam Ci maila
      • hellulah Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 20:02
        Nieprawda. Smutne jest to, że było piąte wyjście. Rozsądna pomoc rodziny, wsparcie ku usamodzielnianiu się córki, może do tego egzekwowanie pomocy ze strony ojca dziecka, ale nie "pod karą ślubu". Co za bzdury o jakimś "żadnych problemów"...

        Jestem zwolenniczką aborcji na życzenie jeśli ktoś czuje, że musi; jestem zwolenniczką aborcji w przypadku wad wrodzonych, ale takie coś, jeśli tak było, było straszne. I podłe.

        Mam córkę, która od małego jest uświadamiana oraz uczona opcji zapobiegania ciąży, wie, co to aborcja. To nie są dla nas tematy tabu. Z drugiej strony wie, że warto dbać o życie, jeśli ma się tę szansę. Znamy trochę historii straty dzieci, trochę historii walki o dziecko z in vitro w tle - sorry, mam taki pogląd, lepsze jest nieoczekiwane życie niż pustka lub śmierć.

        W razie wpadki? Na pewno nie zostawiłabym dziecka samemu sobie, ani nie wywierała presji. Moje dziecko to już nie ja; owszem, mam obowiązek pomagać, chciałam dzieciaka - to ma dożywotnie obowiązki, ale nie mam prawa rozporządzać jej macicą.

        Gdyby córka miała jakiekolwiek wahania, że w takim wypadku jednak aborcja nie, oczywiście pomogłabym jej przejść ciążę, a potem wspierałabym ją na drodze do pełnej samodzielności. Nie jestem jakąś patologią, więc przewrotnie powiem, stać by mnie było; mogłabym mieć swoje drugie, nie przeraża mnie taka opcja, czemu nie miałabym wspomóc córki w opiece nad wnukiem? Gdyby natomiast córka nie chciała urodzić, starałabym się mieć pewność, że wie co robi, nie wywierać presji na zmianę decyzji, zminimalizować straty, i tyle.

        Mam taką zasadę - traktować bliskich tak, jak sama chcę i chciałam być traktowana. Nie chciałabym od mojej mamy usłyszeć niczego z postu autorki.

        I nie usłyszałam, gdy powiadomiłam mamę o mojej studenckiej ciąży, a mama - trochę zmartwiona, trochę jednak radosna - pocieszyła mnie i wsparła (będę to zawsze pamiętać). Widziałam, że się martwi, ale wiedziałam, czułam, że szanuje moje decyzje i że mogę na nią liczyć. A byli tacy (teściowa, na ten przykład) wysyłający mnie na zabieg, mimo iż wiedzieli, że chcę urodzić (to też pamiętam).
    • el_jot Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 20:00
      Współczuję ci.
      Chciałabym być taką matką co powie w razie wpadki córki: jaką decyzję podejmiesz, tak będzie. W razie czego ci pomogę. Tyle, że to pewnie cholernie trudne.
      • hellulah Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 20:04
        No i krótko napisałaś, jakby za mnie, co ja ujmowałam w słowa przez kwadrans.
      • nangaparbat3 Re: szesnastolatka w ciązy 22.02.11, 22:25
        el_jot napisała:

        >
        > Chciałabym być taką matką co powie w razie wpadki córki: jaką decyzję podejmies
        > z, tak będzie. W razie czego ci pomogę. Tyle, że to pewnie cholernie trudne.

        Ale też chyba jedyne możliwe.
        Ale też absolutnie nie tożsame z pozostawieniem córki samej z tą decyzją - bardzo młoda na pewno nie przewidzi tych wszystkich konsekwencji, jakie dostrzegą rodzice.
        Mogę nawet zrozumieć obstawanie rodziców przy aborcji - ale wtedy trzeba być z córką, towarzyszyć jej w strachu, żalu, żałobie. Wziąć wolne i trzymać za rękę dzień po.
    • shellerka Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 20:07
      jeszcze tak sobie myślę, że mojej mamie też musiało być cholernie ciężko troszkę później. nie mogła o tym powiedzieć nikomu, a już tym bardziej mężowi.
      ja nie umiem mieć przed mężem tajemnicy najmniejszej tyciutkiej, a co dopiero nie powiedzieć czegoś takiego, co dotyczyłoby naszego dziecka i to przez tyle lat.
      nigdy jej o to nie pytałam, ale to zrobię.
      • triss_merigold6 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 20:09
        Weź przestań, ona pewnie zwyczajnie potraktowała to w kategoriach rozwiązania problemu i nie roztrząsa latami. Wcale nie musi jej byc ciężko. Jakie teraz to ma znaczenie? IMO dla niej żadnego
        • shellerka Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 20:14
          triss no co ty. moja mama jest wrażliwą, ciepłą kobietą wink nie możliwe, żeby tak było, jak piszesz! smile
          • attiya Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 20:28
            ale w tym wypadku może musiała być twarda i zimna, ech...
            • nangaparbat3 Re: szesnastolatka w ciązy 22.02.11, 22:30
              A niby dlaczego "musiała"?
          • thegimel Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 08:07
            Ale nawet ciepłe i wrażliwe kobiety traktują aborcję w kategoriach: zdarzyło się. W końcu w czasach kiedy nasze mamy się wychowywały nie było jeszcze organizacji pro life, filmów o aborcji w szkole etc. Są też sytuacje, że nastolatka choćby nie wiem jak chciała po prostu nie nadaje się na matkę. Znam osobiście jedną dziewczynę (córka znajomej mojej mamy), po której aborcja spłynęła jak po kaczce. Dziewczyna miała 15 lat, kontakt z matką niby dobry, ale sporadyczny - matka wolała po koleżankach latać niż córkę wychowywać i pilnować, choć chłopaka miała najgorszego jakiego można sobie wyobrazić. Ale jak ocenić układ w rodzinie, jeśli chłopak potrafi uderzyć piętnastolatkę w twarz na oczach jej ojca, a ojciec nie reaguje. Sorry, ale mój ojczym chłopaka by wywalił z domu razem z drzwiami po takim wyskoku. Efekt nie rozmawiania z nastolatką dawania jej do zrozumienia, że jest dla rodziców niczym, był taki, że matka nic o aborcji nie wiedziała - laska pożyczyła kasę od jakiejś ciotki. Dziewczyny skrobanka nic nie nauczyła - rok potem druga ciąża. Miała być następna skrobanka - wtedy matka dziewczyny dowiedziała o pierwszej. Do drugiej skrobanki nie doszło- tatuś dziecka zakablował glinom, że ma do niej dojść. W każdym razie dziewczyna urodziła - dziecko miało być oddane do adopcji - nie zostało. Mamuni i tatuniowi po roku znudziło się bawienie w dom i dzidziusia, dziecko zostało podrzucone komuś z rodziny i podejrzewam, że rodzona matka nie wie gdzie jej - już kilkuletni syn - teraz jest.
      • cherry.coke Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 20:27
        A czemu ona trzymala to w tajemnicy przed twoim ojcem? O ile sama ta sprawa to zle poprowadzona decyzja, o tyle ta tajemnica przed mezem i ojcem zahacza o tereny patologiczne. Ty chyba lubilas swojego ojca, o ile dobrze pamietam?
        • hellulah Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 21:33
          Bicie "na dzień dobry" po twarzy przerażonej ciężarnej dziewczyny i dalsze psychiczne znęcanie się, całe to zostawianie samej sobie, masz cierp niech cię boli (jakiś odwet za zawiedzione oczekiwania?), to według mnie coś więcej niż źle poprowadzona decyzja. To jest patologia. W białych rękawiczkach. Wielka sekretna tajemnica - jakaś dezintegracja więzi rodzinnych czy co?, to już wisienka na torcie.

          (sorry shellerko, może Twoja mama nie jest taka, może tylko wtedy była; generalnie dzięki za topic, przypomina mi jak bardzo muszę starać się być tą wystarczająco dobrą mamą)
          • claudel6 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 21:40
            h. Wielka sekretna
            > tajemnica - jakaś dezintegracja więzi rodzinnych czy co?,

            no własnie, to nie jest normalne. jak mozna cos takiego ukryc przed mężem? to jaka więź miedzy nimi była?
            • baltycki Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 23:07
              claudel6 napisała:

              > no własnie, to nie jest normalne. jak mozna cos takiego ukryc przed mężem?
              Proste, matka obawiala sie, ze maz/ojciec nie pochwali jej decyzji, ze moze ja pogoni a przytuli corke? Ze, dowiadujac sie nawet po fakcie, straci szacunek do zony?
              (Ja bym wlasnie tak zrobil)
              • spicy_orange Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 00:34
                Jesteś jak mój tata. Ja co prawda w ciąży nie byłam, ale podejrzewałam (trochę później niż w wieku lat 16 ale za to skomplikowany przypadek wink ). On zauważył że się czymś gryzę i nie wiem jak na to wpadł ale wpadł. Ojciec mój nigdy nie był zbyt wylewny ale wtedy mnie przytulił i powiedział "cokolwiek będzie, będzie dobrze, tylko nie rób głupstw). Mama nie wiedziała, ale też by mnie z domu nie pogoniła. Cieszę się, że mam takich rodziców, cieszę się też w imieniu Twoich i ducha_mariana dzieci smile a mówią że dobrych ojców jak na lekarstwo big_grin
          • triss_merigold6 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 21:41
            A co, przepraszam, matka powinna empatycznie wpaść w zachwyt, że licealistka była uprzejma zaliczyc wpadę?
            • bi_scotti Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 21:46
              triss_merigold6 napisała:

              > A co, przepraszam, matka powinna empatycznie wpaść w zachwyt, że licealistka by
              > ła uprzejma zaliczyc wpadę?

              Pomiedzy "wpasc w zachwyt" a spoliczkowaniem i wyslaniem ciupasem na zabieg jest cala przestrzen zachowan, ktore z jakich wzgledow mamie Shellerki nie wpadly do glowy ani w momencie otrzymania info, ani pozniej. Jest to zaskakujace i na pewno nie takie jak powinno byc. Ciaza nastolatki mozna sie nie zachwycic ale trzeba ja potraktowac jak czlowieka, trzeba z nia spedzic czas, trzeba jej zaoferowac jakies opcje a jak sie samemu nie ma do tego "drygu"/nerwow/przekonania, to na to jest sie doroslym zeby znalezc innych doroslych, ktorzy beda w stanie mlodej FAKTYCZNIE pomoc na tyle zeby po 15 latach nie zyla w ciaglym stresie z powodu tego, co zaszlo i jak zostala potraktowana!
              • triss_merigold6 Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 21:54
                Zgadzam się zasadniczo. Tylko, że w tym kraju aborcja z przyczyn społecznych od 93' jest nielegalna więc szukanie innej pomocy np. psychologicznej było i jest ryzykowne dopóki ciąża JEST.
                • hellulah Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 22:08
                  Szukanie pomocy byłoby ryzykowne, ok, to może trzeba by zacząć od nieszkodzenia, nieponiżania, niezostawiania samej sobie? o tym pisałam. Dzień urlopu, czy do cholerki dwa dni urlopu, aby pobyć przy córce podczas i po zabiegu? niewysyłanie jej samej na USG? tak trudno było? jeśli już, bo inna rzecz to ta potworna presja w tym przypadku.
                  • thegimel Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 08:41
                    A mnie zastanawia po wuj to usg, skoro ciąża miała być przerwana?
                    • shellerka Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 12:20
                      thegimel napisała:

                      > A mnie zastanawia po wuj to usg, skoro ciąża miała być przerwana?

                      zeby ocenic wiek plodu i okreslic date zabiegu. lekarz twierdzil ze ponizej ktoregos tam tygodnia trudniej sie robi i najlepiej czekac do 12?
                      • thegimel Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 13:33
                        Lekarz nie miał racji. Im wcześniej tym lepiej. Poza tym usg tylko przyczyniło się, do tego, że z dzieckiem się związałaś i było Ci potem trudniejsad
                        Całej sytuacji bardzo współczuję. Zwłaszcza braku psychicznego wsparcia.
                • atowlasnieja Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 12:23
                  shellerka coś mówiła że minęło już 15 lat...

                  We wczesnych latach 90 mój kuzyn postarał się o dziecko i pamiętam że jego siostra była oburzona, że jej bratowa zafundowała sobie taką "fanaberię" - "pooglądać sobie dziecko chciała!" więc USG wtedy zaczynało być dostępne.
                  • atowlasnieja Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 12:24
                    Czyli sprawa mogła być przed 93
                    • shellerka Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 12:28
                      raczej po. w 94 zaczęłam liceum, a to była gdzieś 2 klasa.
            • attiya Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 21:51
              tak, tak big_grin
              i powiedzieć, tak, wychowam jak własne a ty córuś żyj chwilą, młoda jesteś, łap życie za rogi itd big_grin
              i jakoś to będzie big_grin
            • hellulah Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 22:05
              > A co, przepraszam, matka powinna empatycznie wpaść w zachwyt [...]

              Tak uważasz? [irony off]

              bi-scotti już wyjaśniła za mnie, ale co mi tam, napiszę: na początek może tak - matka powinna, tak na przykład, wziąć kilka głębokich oddechów, zaparzyć zielonej herbaty, posadzić córkę obok siebie na kanapie, wziąć za ręką i porozmawiać. Porozmawiać. Spokojnie. Dużo i cierpliwie słuchając.

              Naprawdę uważasz chlast z liścia w twarz za doskonały początek rozmowy z kimś najbliższym? no cóż.

              To może jeszcze raz, specjalnie dla twardej, zimnej, zadaniowo zorientowanej i niezachwianej w swych optymalnych decyzjach triss - jest cała gama zachowań pomiędzy "wpadaniem w zachwyt" a tym, co wykonała matka shellerki. Jest też cała gama opcji między "ach wychowam za ciebie a ty się baw niefrasobliwie" a tym, co i w jakim stylu zafundowała shellerce matka.
              • attiya Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 11:53
                to raczej nie było oznajmienie, że "mamo, pieska znalazłam, czeka za drzwiami", tylko zdecydowanie poważniejsza sprawa, matka sie uniosła, zdenerwowała, nerwy jej pusciły i stało się - nie, to że dobrze zrobiła ale trochę rozumiem ją
                • hellulah Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 14:47
                  Miała okazję przeprosić i naprawić to. Przyznać szczerze, że to ja przerasta. Ale nie - wolała kontynuować i znęcać się dalej. Sorry, nie jesteśmy zwierzętami i możemy choć próbować panować nad emocjami, które niszczą innych. Nie, nie rozumiem jej.
            • ewbal Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 22:08
              Boże, jak to czytam, to nóż mi się w kieszeni otwiera. Pewnie, że nie byłabym zachwycona, gdyby moja 16-letnia córka zaszła w ciążę, ale zrobiłabym wszystko, żeby jej pomóc. Przede wszystkim dlatego, że to MOJA CÓRKA. Wpadła? Trudno, ale to jej świat się zawalił. Oczywiście, że ciąża w tym wieku to duży problem, ale nie dramat. Dziecko po to ma rodziców, aby mu pomogli w trudnych chwilach. Napewno nie kazałabym jej się usamodzielnić finansowo, wyprowadzić się, iść do pracy. Przede wszystkim wspierałabym ją, żeby mogła skończyć szkołę, iść na strudia, znaleźć dobrze płatną pracę zgodną ze swoimi zainteresowaniami. I nie oznaczałoby to rezygnację z pracy mojej lub męża. Istnieje jeszcze instytucja opiekunki, żłobka przedszkola. Ok, stać byłoby mnie na to, mam też dużą chatę, ale w innej sytuacji też znalazłoby się wyjście. Trzeba tylko chcieć. Nie wiem, jak można nie pomóc własnemu dziecku. Bo przez kilka lat trzeba z czegoś zrezygnować? Chyba mniejszym problemem byłoby to, że przez 2-3 lata nie pojadę na narty lub żadziej będę wychodziła np. do kina, niż to że niewykształcona córka do końca życia będzie pracowała na kasie w Biedronce albo liczyła na zasiłek z MOPS-u.
              Moja kuzynka też zaliczyła wpadkę w wieku chyba 17 lat. Dzięki wsparciu rodziców skończyła liceum, studia, ma fajną pracę, swoje mieszkanie i kochającego męża (nie ojca dziecka). Ciotka z pracy nie zrezygnowała, w nocy do dziecka wstawała na zmianę z kuzynką. Życie towarzyskie ciotki też nie legło w gruzach. Wszystko zależy od dobrej organizacji.
              Mój syn ma 9 lat, córka 6. Mam nadzieję, że jeszcze długo będą kochanymi bezproblemowymi dzieciakami, ale wiem jedno, że zawsze będą mogły liczyc na wsparcie swoich rodziców.
              • dragontatoo Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 02:50
                Żłobki, przedszkola, nianie? Żartujemy sobie, prawda?
                Żłobki i przedszkola są trudno dostępne nawet dla pracujących, dorosłych, obojga zatrudnionych rodziców (a bycie samotną mamą wcale nie okazuje się dziś znowu najważniejszym kryterium).
                Niania, placówka prywatna? Mega koszty, koszty, koszty...
                Nie każdego dziś stać, żeby utrzymać swoje własne dziecko, a co dopiero córkę, która będzie latami jeszcze uczyć się i jej dziecko.
                A z tej historii jedno się wyłania.
                Mimo szumnych deklaracji polityki prorodzinnej rodzice są pozostawieni samym sobie. Bo przecież można i tak: indywidualne nauczanie dla małolaty z konsultacjami w szkole raz w tygodniu, wsparcie psychologa szkolnego, miejsce w żłobku, przedszkolu - dopóki młoda osoba uczy się lub potem pracuje (które to miejsca moim zdaniem powinny być w ogóle bezpłatne, jeśli noszą nazwę publicznych. Tak, tak, wiem, to nie za darmo, to z naszych podatków... Wolę, żeby moje podatki wspomogły rodziny, niż kampanię prezydencką albo miejscową patologię). Niestety, w czasach, kiedy nasi rodzice muszą być długo zawodowo aktywni (często to nie kwestia chęci, ale konieczności przetrwania) - zostajemy z rodzicielstwem sami, nawet bez tego miejsca w żłobku ...
                A teraz pan Balcerowicz stwierdza, że "przywileje" dla rodziców są nieopłacalne dla państwa. Nóż się w kieszeni otwiera.
          • cherry.coke Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 21:42
            Tez prawda.

            I jeszcze wszystko w tym katolickim sosie. Ach, gdybyz byly pod reka siostry magdalenki.
            • mamaemmy historia P ??? 20.02.11, 22:16
              znasz osobe o inicjalach P.G ?????????????????????????
              Bo historia jest mi znana od lat i ciekawa jestem,czy to zbieg okolicznosci i paradoksalnie IDENTYCZNA sytuacja(oprócz tej kawy w ciązy i misia w szpitalu-wszystko się zgadza,nawet pytanie do lekarza...
              Ja pi..e.
              • gazeta_mi_placi Re: historia P ??? 20.02.11, 22:50
                Ale o co chodzi? Można jaśniej?
              • shellerka Re: historia P ??? 21.02.11, 11:47
                nie, nie kojarzę nikogo o tych inicjałach.
                to nie było w szpitalu. zabieg był w gabinecie prywatnym, a miś już w domu. godzinkę po zabiegu lekarz odwiózł mnie i mamę samochodem do domu.
                jeszcze jedno. moja mama wtedy na usg wysłała mnie samą, nie biorąc urlopu, żeby nie wzbudzać podejrzeń w pracy, bo wiedziała, że musi wziąć wolne w dniu zabiegu.
                podczas zabiegu siedziała w poczekalni.
                już w domu, w dniu zabiegu, ale po, zamknęła mi drzwi do pokoju i powiedziała, że mam udawać, że byłysmy w centrum na zakupach i dostałam okres i się źle czuję.

                mamaemmy myślę, że takich historii jak moja jest tysiące.

                teraz z perspektywy czasu widzę jakie to wszystko było za przeproszeniem pojebane i bezsensowne.
                • mamaemmy Re: historia P ??? 22.02.11, 21:55
                  o ja pie.....nie pomyślałabym,ze piszesz o sobiesad
                  Moja dawna znajoma,miala IDENTYCZNY przypadek,naprawde,aż nieprawdopodobnie podobny.
                  Do dziś nie ma dzieci-miala zabieg w prywatnym gabinecie,ktos to schrzanił...raczej dzieci juz mieć nie będzie miała..traume ma do dziś.

                  Shellerka,bardzo Ci wspołczuje,naprawde bardzo.
            • myff Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 22:33
              A co z tym chłopakiem? Wiedział i nic nie powiedział? Nic nie wiedział? Ta sprawa- i ODPOWIEDZIALNOŚĆ!- była poza nim? Się stało, ale nie mój brzuch, nie mój wstyd? Co popukałem, to moje i resztę mam w poważaniu? W ogóle, gdzie w tych rozważaniach są mężczyźni, żyjemy w kraju gdzie są same niepełne rodziny składające się z matek i ich dzieci ( z czego, z wpadek?). Ciągle tylko ja i moja córka, ja i rezygnacja z pracy...a ojciec, dziadek? Jego w takie sprawy nie mieszać? Z resztą ewentualnego tatusia też nie? Chciało się takiemu leźć do łóżka z moją ewentualną córką, a teraz się wypnie? Jego starzy też?
              Nie wiem co bym zrobiła krok po kroku, gdyby moje nastoletnie dziecko przyszło do mnie i oznajmiło, że będę babcią- pewnie nie biłabym, choć trzasnęłabym drzwiami, bo choć dziecko mam w wieku przedszkolnym to dyskretnie już mu przemycam wiedzę o tym skąd są dzieci o fizjologii człowieka. Gdyby mimo moich pogadanek, moich wysiłków wpadli- kobiety nie są wiatropylne, ktoś je zapładnia, mam wrażenie, że to jest zupełnie pomijane w takich dyskusjach- doszło do tego byłabym bardzo niezadowolona. Ale nie postawiłabym dziecka samemu sobie masz dwie opcje hajtaj się albo to przerwij i 24h na podjęcie decyzji. Gdybym wreszcie ochłonęła zebrałabym wszystkich zainteresowanych, moje dziecko to drugie dziecko, ojca mojego dziecka i rodziców drugiej strony i radzilibyśmy co dalej z tym zrobić. Dzieci to dzieci, fakt dość dorosłe żeby płodzić własne dzieci, ale to ciągle dzieci, moje, nasze dzieci, które w takim momencie najbardziej potrzebują rodziców. To zakręt, zwrot w życiu, który może zadecydować o całym kształcie jego reszty. Czy rzeczywiście można to pozostawić wyłącznie w rękach kogoś tak nieodpowiedzialnego?;>
              Jestem za aborcją na życzenie, ale nie wyobrażam sobie ciągnąć kogoś na siłę na fotel. Jednak taka scenka jak ta z balkonu, wytrąciłaby mnie z równowagi.
              • hellulah Re: szesnastolatka w ciązy 20.02.11, 23:41
                Ważne spostrzeżenia.

                Ja tam np. nie wspominałam o moim małżonku, bo 1. wypisuję tu na forum od siebie i jego w forum staram się nie mieszać; 2. automatycznie zakładam pełną współpracę, bo taka jest nasza praktyka w mniejszych lub większych kryzysach i na co dzień, lecz jednocześnie 3. owszem, my mało mamy tabu, a jednak o swojej fizjologii intymnej, jak trzeba, córa gada ze mną, nie z tatą, i o braku okresu/ciąży zakładam (choć może się mylę) że mogłaby spróbować pogadać ze mną. Co do partnera córki, tu też decyzja zależałaby przede wszystkim od niej i od całokształtu. Faktycznie zaś delegalizacja aborcji nie zachęca do wciągania wielu osób w rozważania i ewentualne przeprowadzenie akcji. Nie bardzo też wiem, czy jeśli partner córki ze swoją rodziną chciałby utrzymania ciąży (lub przeciwnie), a córka - odwrotnie niż oni, to czy chciałoby mi się wymuszać na niej nie jej decyzję. Czasami demokratyczne głosowanie się nie sprawdza. A w przypadku aborcji ważne jest też zachowanie dyskrecji.

                > trzasnęłabym drzw
                > iami, bo choć dziecko mam w wieku przedszkolnym to dyskretnie już mu przemycam
                > wiedzę o tym skąd są dzieci o fizjologii człowieka

                Ok, czyli rozumiem byłabyś wcięta, zła i bezsilna, i nie chciałabyś pomyśleć o powściągnięciu emocji (lub nie umiałabyś tego zrobić) w imię skuteczniejszej komunikacji.

                Ale dlaczego byłabyś aż tak zaskoczona i zła? przecież Twoje dziecko mogłoby bardzo grzecznie używać prezerwatyw, zgodnie z zaleceniami, mogłoby nawet grzecznie brać pigułki, a i tak - jak stoi napisane na każdej paczce gumek oraz na każdej ulotce do tabsów - mogłoby wpaść.

                Gumki się zsuwają (zwłaszcza młodym użytkownikom), mogą pęknąć (także w sposób trudny do zauważenia), tabsy można wyrzygać, mogą wejść w interakcję z alkoholem lub lekami, albo zbytnio nagrzać się w plecaku na słońcu... Może zanim zaczęłabyś trzaskać drzwiami, warto by porozmawiać? a i z góry założyć, że najlepsze plany, tak myszy, jak i ludzi, idą na nic...

                > Jednak taka scenka jak ta z balkonu, wytrąciłaby mnie z równowagi.

                I to właśnie według mnie podpada pod znęcanie się psychiczne.
                • myff Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 11:06
                  A czy ja jako osoba poinformowana o takiej nowinie nie mam prawa trochę się podenerwować? Mam zawsze wszystko na klatę przyjmować bez mrugnięcia okiem? Jeszcze się perliście roześmiać, "nie bój nic córcia zaraz załatwimy sobie jakąś skrobaneczkę tylko nic tatusiowi nie mówmy, bo się biedak zdenerwuje i zawstydzi, przecież tu o kobiecą fizjologię chodzi. Albo nie, przygarniemy bobaska..a tatusiowi powiemy, że go znalazłyśmy na ulicy".
                  Kiedy dorosłe osoby na forach wspominają o tym, że wpadły, to lecą na nie gromy, że kretynki bo się nie zabezpieczyły, ale nastoletnie dziewczynki miały zwyczajnie pecha, to się zdarza?
                  Nie, uważam, że chłopak mojej hipotetycznej córki jest tak samo odpowiedzialny za całą sytuację jak ona- hipotetycznej, bo w chwili obecnej mam syna. Dlaczego do diabła ciężkiego JEMU ma to ujść płazem, sobie popukał a resztą zajmie się mała i jej matka. Albo przerwie albo się zajmie, a on albo ma zejść im z oczu...albo i nie, będzie dalej się spotykał z córką albo tylko łożył na utrzymanie. Bo jest dość ładniutki, żeby z nim chodzić czy uprawiać seks, ale na męża czy czyjegoś ojca to żaden materiał.
                  Ja akurat zawsze miałam lepszy kontakt z moim ojcem niż matką i jeśli ktoś w moim domu ze mną rozmawiał o seksie, szacunku, miłości i ich zgubnych efektach to ojciec.
                  • hellulah Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 14:42
                    Oczywiście, możesz się denerwować, nawet więcej niż trochę, ale to nie jest powód do dumy. To należy umieć powstrzymać. Znowu mylisz pojęcia, mieszasz ((taka moda na tym forum, czy ogólny brak logiki w narodzie?) ekstrema - według Ciebie jak nie awantura, to zaraz perlisty śmiech? no przecież nie o tym piszę. Bardzo dobrze w sumie ujęłaś, że trzeba rozmawiać (obie rodziny w Twoim ujęciu, z którym w takiej formie może nie do końca się zgodzę, choć ogólna idea słuszna). Rozmawiać to chyba nie krzyczeć ani nie trzaskać drzwiami? i o to mi chodzi. Komunikacja i raz jeszcze komunikacja. Nerwy tylko, o ile wnoszą coś konstruktywnego, a nie blokują komunikacji.

                    > Kiedy dorosłe osoby na forach wspominają o tym, że wpadły, to lecą na nie gromy
                    > , że kretynki bo się nie zabezpieczyły, ale nastoletnie dziewczynki miały zwycz
                    > ajnie pecha, to się zdarza?

                    Ja tam nie biorę odpowiedzialności za opinii innych na tym forum smile. Faktycznie, tendencja jest taka, jak piszesz, ale ja się pod to nie podpinam. Przeciwnie. Ja wierzę (na podstawie faktów naukowych) w to, że żadne anty nie jest na 100% skuteczne, i że pomimo edukacji oraz zabezpieczeń, płodna kobieta, która współżyje, ma szansę zajść w ciążę. Dotyczy to zarówno starszych jak i młodszych kobiet. Wszystkich płodnych i współżyjących po prostu.

                    Stąd edukujemy córkę, ale jak tylko zacznie współżyć, to świadomi będziemy, że opcja na wnuki jest. Tylko tyle i aż tyle. To się naprawdę zdarza.

                    > Ja akurat zawsze miałam lepszy kontakt z moim ojcem niż matką i jeśli ktoś w mo
                    > im domu ze mną rozmawiał o seksie, szacunku, miłości i ich zgubnych efektach to
                    > ojciec.

                    Fajnie. U nas dziecko ma dobry kontakt z obojgiem, o ideałach i teorii mówi się w rodzinie, ale jednak o fizjologii (np. zagadka - czy to tylko wydzielina, czy już upławy wywołane infekcją?) to jakoś naturalnie córka woli ze mną. Czy to dziwne?
              • atowlasnieja Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 11:26
                konferencje to się robi gdy sprawę chce się ciągnąć. Jak chcesz by sprawa nie wyszła to trzymasz gębę na kłódkę
              • shellerka Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 11:56
                myff, już piszę co było z chłopakiem.
                chłopak był przerażony, ale nie miał nic do powiedzenia.
                moja mama szybciutko zabroniła mi jakiegokolwiek kontaktu z nim, żeby czasami nie przyszło mi coś "głupiego" do głowy, zaraz po tym jak oznajmiłam, że zadnego ślubu brać nie zamierzam.
                wymyślił imię dla dziecka - Kacper.
                przeżywał to na takiej zasadzie "wow! coś się dzieje! będzie nowa zabawka!"
                ale bał się powiedzieć rodzicom, potem ja sama mu już zabroniłam mówić komukolwiek.
                po jakimś czasie mogłam znowu się z nim spotykać
                ale już zawsze drzwi otwarte, kiedy przychodził do mnie i zakaz spotkań pod nieobecność rodziców.
            • nangaparbat3 siostry magdalenki 22.02.11, 22:38
              Wlaśnie jak czytam wciąż mi się ten film przypomina. Scena, w której nastoletnia mama błaga w szpitalu swoją matkę, by spojrzała na wnuka - a matka odwraca głowę. Strasznie się zryczałam oglądając to.
    • ja_w_twoim_wieku_nie_jadlam Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 03:51
      OJOJ jakie to smutne, odglosy ssania i zimne metalowe narzedzia. I ten okropny swiat ktory nie wita jej dzidziusia z radoscia. Pozwole sobie napisac alternatywne zakonczenie calej tej sytuacji, warto dodac ze dotyczy ono o wiele wiekszego procenta mlodych matek niz syndrom poaborcyjny u kobiet po skrobance:

      Dziewczyna rodzi -i wtedy np: jej rodzice nie majacy ochoty nianczyc wnuka wykopuja ja do tesciow. Tesciowe sa rozne, ale zwykle nie sa najlepiej nastawione do synowych zwlaszcza jezeli maja nascie lat i sa juz z brzuchem , czesto nie uznajac ze wine za ten brzuch ponosi najkochanszy syneczek. Wiec np tesciowa codziennie umila czas dziewczynie mowiac jej jak zmarnowala zycie jej syneczkowi, bo on teraz zamiast tylko bzykac, melanzowac i udawac ze sie uczy musi tez poudawac troche bycie ojcem. W koncu po ilus awanturach z "chlopakiem" i jego matka, dziewczyna wraca do siebie do domu, gdzie moze nie gardzi sie nia otwarcie ale rodzice czesto maja ogromna pretensje ze ich wychuchana coreczka dala sie tak zrobic w tak mlodym wieku. Oczywiscie mlody tatus szybko znika z tego ukladu, jego rodzice placa w jego imieniu groszowe alimenty (bo on sam musi sie uczuc, mlody w koncu jest!). Dziewczyna oczywiscie z powodu brzucha a potem dzieciaka szkoly nie konczy zadnej, ewentualnie konczy z dziadowskim wynikiem, zaocznie i tylko dlatego ze nauczyciele maja litosc dla niej.

      W ramach uczenia sie zycia i ponoszenia konsekwencji swoich dzialan mloda mamusia musi isc do roboty - w koncu jezeli chciala dzidziusia to chce tez zarobic na pieluchy dla niego. Tak wiec mloda dziewczyna, dotychczas prowadzaca zwykle beztroskie zycie polegajace na zabawie i ew. nauce wpada w koszmarny kierat samodzielnego "wychowywania" dziecka, uczenia sie do szkoly i zasuwania fizycznie na pieluchy. I to wszystko czesto w atmosferze pogardy i wspoczucia wyrazanej przez wszystkich dookola, do tego stawiana jest jako przyklad skrajnej nieodpowiedzialnosci i lekkomyslnosci przez cala rodzine oraz rodziny jej kolezanek - "nie uprawiaj seksu bo skonczysz jak twoja kolezanka X" - skuteczniejszej antykoncepcji jak znajomosc z samodzielna mloda matka swiat jeszcze nie wymyslil.


      Nie znam ani jednej mlodej matki ktorej historia nie odbiegala by od w/w. To zawsze jest kanal, bieda, patologia. Dzieciaki sa hodowane a nie wychowywane bo mamusiom pomysly na dzieci koncza sie z chwila gdy potrzeby malucha wyrastaja poza zmiane pieluchy i nakarmienie.
      Takie historie nie maja happy endow - w najlepszym wypadku taka dziewczyna cale zycie zyje na garnuszku u rodzicow, pracujac gdzies fizycznie za garsc ryzu. W najgroszym wypadku dziewczyna spotyka jakiegos "amanta" i potem czytamy w gazetach jak to pijany 20 latek zatlukl na smierc 5 letnie dziecko swojej konkubiny.
      • atowlasnieja Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 11:56
        Ja znam młodą matkę której się lepiej ułożyło. A to głównie dzięki babciom jej "wymarzonego potomka" (możecie mi wierzyć lub nie ale ta lala PLANOWAŁA urodzić dziecko przed 18).

        Zacznijmy od tego że niemal podstępem cała dumna z siebie zaciągnęła matkę do lekarza żeby ten obwieścił że zostanie babciom i poinstruował jak teraz należy się obchodzić z tym "skarbem" (zgniłym jajem) jakim jest jej ciężarna córka. Szczeniara opiern.czyła matkę że ta nie posikała się z radości.
        Był wystawny ślub (smarkula szła przebojem a obie rodziny były nadziane). Młodzi dostali własne M (przecież nie będziemy się gnieść z rodzicami!) w którym na dwie zmiany babcie odwalały swój drugi etat (w godzinach "rannych" ta niepracująca z kiepskim kręgosłupem potem zmieniała ją ta pracująca biegnąca z językiem do pasa byle ta pierwsza się nie przedźwigała) bo młoda matka przecież się musi uczyć! W okolicach połowy drugiego półrocza okazało się, że... szkołę (płatną) to ona odwiedzała przez dwa miesiące.

        A laska tak dobrze sobie znalazła chłopa że zanim dzieciak miał 5 lat była już wdową. W akcie zgonu jest wpisana inna przyczyna ale ta przyczyna wynika z tego że się po prostu zachlał.

        Teraz od dawna ma już drugiego męża ale nadal jej pozostały genialne pomysły i obraza na cały świat gdy ten się stuka po głowie.
      • nangaparbat3 Re: szesnastolatka w ciązy 22.02.11, 22:51
        Znam całkiem sporo kobiet, które rodziły jako nastolatki, pokonczyły studia, całkiem przyzwoicie żyją.
        Więc nie histeryzuj.
        • atowlasnieja Re: szesnastolatka w ciązy 23.02.11, 08:51
          ja też znam kilka nastoletnich matek. W owszem, mają dzieci odchowane - najczęściej rękami własnych matek.
    • annvangier Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 10:54
      wspolczuje ale syndrom poaborcyjny chyba spowodowany jest tu nie sama aborcją ale tym że była ona wymuszona, tak jak np gwałt to wymuszony seks na ofierze a nie seks po prostu,

      ja uważam że do aborcji nie powinno się nikogo zmuszać, ale dać możliwość wyboru, pokazać rozne opcje (aborcja, adopcja lub rodzicielstwo) i dać wybór i informację i nie oceniać,
    • leeloo2002 Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 12:35
      mam nadzieję że zerwała kontakty z matką.Bo ta matka jest sadystką
      • gazeta_mi_placi Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 16:14
        I dzieciobójczynią.
        • hellulah Re: szesnastolatka w ciązy 21.02.11, 21:29
          A to już dyskusyjne.

          Sadystycznie zachowywała się - bezdyskusyjnie.

          (Ktoś porównał tamtą aborcję do gwałtu - zgadzam się, to dobre porównanie; nie chodzi o sam akt - aborcja czy seks - tylko o przymuszenie wbrew woli, totalne uprzedmiotowienie i przemoc)
    • powerextension Histeria i egzaltacja 21.02.11, 19:03
      A już straszenie syndromem - żenada.
      Gdyby moje dziecko zaliczyło wpadkę w gimnazjum/Lo - biorę pod uwagę tylko i wyłącznie skasowanie ciąży.
      • kub-ma Re: Histeria i egzaltacja 21.02.11, 22:07
        A ja tu nie widzę straszenia. Ani histerii. Widzę tylko opis własnych doświadczeń.
      • leeloo2002 Re: Histeria i egzaltacja 23.02.11, 00:11
        hmm, mam córki : i tak sobie myślę że jednak w takiej sytuacji zapytałabym czy chce urodzić, a jesli tak to zaoferowałabym pomoc w wychowaniu. No i na bank nie zmuszałabym do małżeństwa
        No ale ja po prostu nie akceptuje aborcji z powodu "pokrzyżowania planów życiowych"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka