shellerka
20.02.11, 14:32
szesnastolatka z "dobrego domu", grzeczna, spokojna i bardzo dobra uczennica zachodzi w ciążę. chłopak o rok młodszy, nieuk i leń z wygórowanymi ambicjami.
przerażona nastolatka mówi matce o swoim "problemie", jednocześnie wspominając, że chciałaby urodzić to dziecko.
matka (ojciec pracuje w tym czasie za granicą) uderza ją w twarz, po czym po kilku godzinach rozmyślań oznajmia młodej, że ma dwa wyjścia:
- skrobanka
- wyjście za mąż za ojca dziecka i urodzenie już po ślubie
szesnastolatka patrzy przerażonymi oczami na matkę i mówi, że chciałaby urodzić, ale za nic w świecie nie wyjdzie za mąż za ojca dziecka, bo to nie jest ktoś kto się nadaje na męża.
matka nieugięta, daje jej czas do namysłu, nie pozostawiając innej możliwości i wysyła SAMĄ na usg.
nastolatka jedzie na usg sama. bo mama w pracy, a chłopak zdaje jakieś poprawkowe egzaminy. jest maj. piękna pogoda, piękna wiosna, a ona jedzie...
i na monitorze lekarz jej pokazuje dziecko. i pyta się jej, czy to problem. na co ona, potrafi się tylko rozpłakać i odpowiada, że chyba tak.
wychodzi z gabinetu i dzwoni z budki do mamy opowiadając jej ze wzruszeniem o bijącym serduszku. na co słyszy pytanie, czy podjęła już decyzję.
a potem to już tylko płacz, i chwila nadziei, kiedy ucząc się opala się na balkonie i popija kawę, a matka przychodzi do niej i mówi, ze kawa nie jest zdrowa w ciąży.
odpowiada matce, ze nie jest zdrowa dla dziecka, a jemu juz chyba i tak wszystko jedno.
jeszcze ma nadzieję....
nadzieja mija, kiedy na fotelu ginekologicznym dostaje głupiego jasia i słyszy odgłos ssania, odgłos metalowych narzędzi, i pyta cichutko lekarza, czy dziecko czuje, a lekarz odpowiada, żeby spokojnie leżała.
potem lekarz i matka odwożą ją do domu, gdzie zostaje następnego dnia znowu sama - bo mama w pracy, a chłopak w szkole. a ona leży, zwijając się z bólu i tuląc mokrego od łez misia, udając, że to jej dziecko.
to tak dla wszystkich matek, które oburzają się, że trzynastolatka nie chce usuwac ciąży.
ps. epilog? syndrom poaborcyjny ponad 10 lat później