Zastanawiam się jakie jest Wasze zdanie na temat aborcji farmakologicznej. Bo tak się zastanawiam - przy ostatniej ciąży dowiedziałam się o niej w 31 dniu cyklu (zrobiłam test, bo bardzo chciałam być w ciąży i szliśmy do znajomych u których zawsze jest dużo dobrego wina, więc chciałam wiedzieć czy mogę czy nie mogę

)
I teraz - zakładając że tej ciąży bym nie chciała i zażyła pigułkę (czy serię pigułek, nawet nie wiem jak to dokładnie przebiega) poronną. Czy jest to dla Was:
1. dokładnie taka sama aborcja jak wykonana np. w 10 tygodniu ciąży?
2. jednak co innego, to nie aborcja tylko...
Możecie się wypowiedzieć?