Dodaj do ulubionych

A propos aborcji

09.03.11, 15:52
Zastanawiam się jakie jest Wasze zdanie na temat aborcji farmakologicznej. Bo tak się zastanawiam - przy ostatniej ciąży dowiedziałam się o niej w 31 dniu cyklu (zrobiłam test, bo bardzo chciałam być w ciąży i szliśmy do znajomych u których zawsze jest dużo dobrego wina, więc chciałam wiedzieć czy mogę czy nie mogę smile)
I teraz - zakładając że tej ciąży bym nie chciała i zażyła pigułkę (czy serię pigułek, nawet nie wiem jak to dokładnie przebiega) poronną. Czy jest to dla Was:
1. dokładnie taka sama aborcja jak wykonana np. w 10 tygodniu ciąży?
2. jednak co innego, to nie aborcja tylko...

Możecie się wypowiedzieć?
Obserwuj wątek
    • majenkir Re: A propos aborcji 09.03.11, 15:59
      nisar napisała:
      > 1. dokładnie taka sama aborcja jak wykonana np. w 10 tygodniu ciąży?


      Jest mniej inwazyjna, a efekt taki sam.
      • estelka1 Re: A propos aborcji 09.03.11, 16:07
        Dokładnie tak. Tyle, że im młodsza ciąża, tym łatwiej w przypadku decyzji o aborcji wyprzeć ze świadomości że to jednak dziecko, a po fakcie z pamięci. Nie pochwalam aborcji, wydaje mi się, że nie byłabym w stanie usunąć ciąży. Ale obym nigdy nie musiała stawać przed tym wyborem. I nie potępiam żadnej kobiety za decyzję o poddaniu się aborcji.
    • przeciwcialo Re: A propos aborcji 09.03.11, 16:26
      Aborcja to aborcja. Metodyka inna.
      • verdana Re: A propos aborcji 09.03.11, 16:31
        Dla mnie moralnie to żadna różnica. Ale dla psychiki mimo wszystko - pewnie spora.
    • princess_yo_yo Re: A propos aborcji 09.03.11, 16:34
      nie widze roznicy, poza wygoda, podejrzewam tez ze im wczesniej sie wie tym latwiej podjac decyzje. uwazam ze aborcja powinna byc legalna.
    • paskudek1 Re: A propos aborcji 09.03.11, 18:01
      dla mnie taka sama aborcja z tym, że nie mnie oceniać czyjeś decyzje. nie ja bedę ponosiła konsekwencje urodzenia albo aborcji więc nie mam prawa decydować za kogoś. Nawet w przypadku ewidentnego egoizmu matki - to jest JEJ decyzja. I jeżeli ten egoizm jest tak wielki zeby ciążę przerwać to będzie to na pewno lepsze dla potencjalnego dziecka niż urodzenie niechcianego człowieka i odgrywanie się na nim przez całe jego życie. W cudowne przemiany nie wierzę
    • echtom Re: A propos aborcji 09.03.11, 18:55
      Dla mnie aborcja. Moja hipokryzja dopuszcza tylko ruletkę z Postinorem.
    • diablica_diabla Re: A propos aborcji 09.03.11, 19:14
      nisar napisała:

      Czy jest to dla Was
      > :
      > 1. dokładnie taka sama aborcja jak wykonana np. w 10 tygodniu ciąży?

      nie, nie jest aborcją

      > 2. jednak co innego, to nie aborcja tylko...

      zapobiegnięciem niechcianej ciązy
      • iwles Re: A propos aborcji 09.03.11, 19:39

        ktoś tu chodzil na wagary, zamiast na biologię.
    • guderianka Re: A propos aborcji 09.03.11, 19:44
      DLA MNIE
      aborcja to aborcja-celowe działanie w celu pozbycia się plodu a czy to 6 dzień, 6tydzień, -dla mnie to jedno i to samo.
      • ewcia-k26 [...] 10.03.11, 20:35
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • memphis90 Re: A propos aborcji 09.03.11, 22:48
      Aborcja to aborcja. Przecież w 5 tygodniu nie usuwasz innego osobnika niż w 12tyg. To dokładnie ta sama istota. No, ale nie ma jeszcze receptorów bólowych (pojawiają się ok. 7 tygodnia), więc chociaż nie cierpi.
      • a.va Re: A propos aborcji 10.03.11, 17:14
        Potem też nie cierpi, zabiegi aborcji robi się w narkozie.
        • asia_i_p Re: A propos aborcji 14.03.11, 01:21
          To chyba tak nie działa - przy cesarce przeprowadzanej w narkozie nie wyciągają dziecka z matki śpiącego.
    • piegowata9 Re: A propos aborcji 09.03.11, 22:59
      Aborcja.
      Nie zdecydowałabym się na taką metodę.
      Nie używam też innych środków wczesnoporonnych, np. spirali. Od razu uprzedzam, że i owszem - wiem. Opinie na temat spirali są podzielone. W mojej subiektywnej ocenie jednak wczesnoporonne środki to takie, które dopuszczają do zapłodnienia, a nie dopuszczają do zagnieżdżenia.
      • szyszunia11 Re: A propos aborcji 09.03.11, 23:01
        piegowata9 napisała:

        W mojej subiektywne
        > j ocenie jednak wczesnoporonne środki to takie, które dopuszczają do zapłodnien
        > ia, a nie dopuszczają do zagnieżdżenia.

        moja subiektywna opinia jest podobna.
        • iuscogens Re: A propos aborcji 10.03.11, 10:06
          szyszunia11 napisała:

          > piegowata9 napisała:
          >
          > W mojej subiektywne
          > > j ocenie jednak wczesnoporonne środki to takie, które dopuszczają do zapł
          > odnien
          > > ia, a nie dopuszczają do zagnieżdżenia.
          >
          > moja subiektywna opinia jest podobna.

          ja uważam tak samo, jeśli doszło do zapłodnienia i jakiś środek przeszkadza w zagnieżdżeniu się zarodka, przez co zarodek obumiera to jest to działanie poronne. Nawet jeśli początek ciąży to medycznie moment zagnieżdżenia, ja tam nie widzę różnicy między zarodkiem niezagnieżdżonym a tym zagnieżdżonym. Dlatego dla mnie postinor (czy jak on się nazywa) to też srodek wczesnoporonny.
    • aandzia43 Re: A propos aborcji 10.03.11, 01:06
      Dla mnie istotne jest to, ile dni/tygodni ma zarodek. Kilkudniowy, któremu nie pozwala zagnieździć się spirala czy postinor to tylko "zlepek komórek". Im dalej, tym większe dylematy.
      • zebra12 Re: A propos aborcji 10.03.11, 05:34
        Postinor nie dopuszcza do zapłodnienia zmianiając polaryzację jajeczka.
        • brak.polskich.liter Re: A propos aborcji 10.03.11, 17:46
          zebra12 napisała:

          > Postinor nie dopuszcza do zapłodnienia zmianiając polaryzację jajeczka.

          Wuteef?
    • kaja954 Re: A propos aborcji 10.03.11, 04:58
      aborcja.
      aborcja to aborcja.na koniec dnia zamiast na forum zapytaj SIEBIE czy tak naprawdemoglabys zyc ze swoim wyborem po.bo o to glownie chodzi i to jest najwazniejsze pomimo protestow,reklam itd.
    • default Re: A propos aborcji 10.03.11, 08:01
      No tak to kwestia wyłącznie "techniki" i stopnia inwazyjności... No i poziomu dyskomfortu psychicznego i fizycznego - przy wczesnej aborcji farmakologicznej na pewno jest zdecydowanie niższy.
      W dawnych czasach, kiedy aborcje były na porządku dziennym, taki wczesny zabieg nazywano eufemistycznie "spędzeniem", w późniejszym etapie ciąży mówiło się o kobiecie poddającej się aborcji, że się "psuje" ("Słyszała pani, pani sąsiadko, że ta Malinowska spod piątki znowu się psuła ?" )
    • marianna1970 Aborcja to zło 10.03.11, 08:17
      Aborcja jest złem i gwałtem czynionym na własnym dziecku, jestem ciekaw jak te matki które usunęły własne dzieci w imię wygody lepszego życia itd żyją z tą świadomością do końca zycia
      • lusitania2 Re: Aborcja to zło 10.03.11, 08:20
        informuję, że żyją różnie, także bardzo dobrze.
      • msrp Re: Aborcja to zło 10.03.11, 08:27
        Ja wcala nie usunęłam dziecka dla własnej wygody. Usunęłam nie tylko z powodu pracy. To taka przykrywka. Wiedząc, jak mogę traktować to dziecko, wolałam je usunąć (dla jego własnego dobra).
        • ylunia78 Re: Aborcja to zło 10.03.11, 10:13
          msrp napisała:

          > Ja wcala nie usunęłam dziecka dla własnej wygody. Usunęłam nie tylko z powodu p
          > racy. To taka przykrywka. Wiedząc, jak mogę traktować to dziecko, wolałam je us
          > unąć (dla jego własnego dobra).

          Ty masz naprawde jakis dziwne podejście do zycia.
          AAAAAAA to teraz juz wiem dlaczego uwazasz ze do 12tyg ciazy to nie dziecko tylko płód.....No to teraz "jestem w domu"....
      • ankh_morkpork Powiedz to prosto w twarz Twojej ... 10.03.11, 08:43
        ... 14-letniej córce, której ciąża jest efektem zbiorowego gwałtu, którego ofiarą padła kilka tygodni temu.

        No, wyobraź sobie taką sytuację, wyobraź sobie siebie zadającą swojej córce pytanie, jak się czuje ze świadomością .. bla bla bla... do końca życia.

        Najłatwiej się świętoje..we opinie wygłasza, gdu się samemu nie stanęło twarzą w twarz z takim problemem. Życia poczętego w tym kraju najbardziej to chyba bronią "mohery", co się same w latach 50-tych / 60-tych skrobały po kilka razy.
        • przeciwcialo Re: Powiedz to prosto w twarz Twojej ... 10.03.11, 09:06
          Dylemat moralny zawsze jest, zgwałcona natolatka ma pełne prawo ciązę usunąc tak jak i dorosła zgwałcona. Takiego prawa nie powinny miec wygodnickie które zapominaja że seks może skończyc się ciążą.
          • msrp Re: Powiedz to prosto w twarz Twojej ... 10.03.11, 09:17
            A jeżeli zawiodła antykoncepcja (i nie mam tutaj na myśli tylko prezerwatywy), to wtedy też nazwiesz to wygodnictwem?
            • ylunia78 Re: Powiedz to prosto w twarz Twojej ... 10.03.11, 10:15
              msrp napisała:

              > A jeżeli zawiodła antykoncepcja (i nie mam tutaj na myśli tylko prezerwatywy),
              > to wtedy też nazwiesz to wygodnictwem?

              Tylko ze dorosła osoba powinna wiedziec ze zadna antykoncepcja nie jest jednak pewniakiem w 100%
            • przeciwcialo Re: Powiedz to prosto w twarz Twojej ... 10.03.11, 10:49
              To trzeba to wziąć na przysłowiowa klate. Nie uprawia się seksu z osoba z którą nie chciałoby się mieć potomstwa. Uprawiając seks nalezy się liczyc z mozliwoscia poczecia.
              Aborcje dopuszczam z powodów zawartych w ustawie.
              Tyle w temacie.
              • gazeta_mi_placi Re: Powiedz to prosto w twarz Twojej ... 10.03.11, 18:12
                >Uprawiając seks nalezy się liczyc z mozliwos
                > cia poczecia.

                Nie wszyscy mają nerwicę seksualną smile
                • przeciwcialo Re: Powiedz to prosto w twarz Twojej ... 10.03.11, 18:18
                  He, he...
          • default Re: Powiedz to prosto w twarz Twojej ... 10.03.11, 10:57
            przeciwcialo napisała:

            > Takiego prawa nie powinny miec wygodnickie które zap
            > ominaja że seks może skończyc się ciążą.

            Tzn. dla nich ma być przymus urodzenia jako forma kary za lekkomyślność ?

            • przeciwcialo Re: Powiedz to prosto w twarz Twojej ... 10.03.11, 11:03
              O odpowiedzialność chodzi. W watku o małolacie w ciązy grzmiały ematki- jak sypiała z chłopakiem to niech poniesie odpowiedzialność a dorosłe to juz sie z tej odpowiedzialności zwalnia lekka reka.
              Dwulicowość i tyle. Sex niesie ze soba wiele- miedzy innymi dzieci.
              • oliwkowa75 Re: Powiedz to prosto w twarz Twojej ... 10.03.11, 18:04
                > O odpowiedzialność chodzi. W watku o małolacie w ciązy grzmiały ematki- jak syp
                > iała z chłopakiem to niech poniesie odpowiedzialność a dorosłe to juz sie z tej
                > odpowiedzialności zwalnia lekka reka.
                > Dwulicowość i tyle. Sex niesie ze soba wiele- miedzy innymi dzieci.

                A chłopak, z którym spała, nie musi ponosić odpowiedzialności? Dlaczego tylko ona? I nie mów, że się czepiam, że to tylko szybko pisałaś/eś, bo zbyt wiele osób zawsze uważa: "uprawiała seks, to teraz ma" i jakoś mało kto doda "uprawiał seks, to teraz ma"
                • przeciwcialo Re: Powiedz to prosto w twarz Twojej ... 10.03.11, 18:21
                  Wybacz ale konsekwencje posiadania dziecka prawie zawsze ponosi kobieta. Facet wywinie się alimentami. Taki lajf. Dlatego napisałam że nie uprawia się seksu z kimś z kim hipotetyczne dziecko byłoby tragedią. Moge miec własne zdanie?
        • szyszunia11 Re: Powiedz to prosto w twarz Twojej ... 10.03.11, 20:47
          Życia poczętego w tym kraju najbardziej to chyba bro
          > nią "mohery", co się same w latach 50-tych / 60-tych skrobały po kilka razy.

          zakładając nawet, że masz rację, to lepiej być moherem, który jednak po czasie przejrzał na oczy, niż ... no właśnie.
          • ankh_morkpork Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni, tyle o sobie 13.03.11, 10:27
            ... wiesz, na ile Cię sprawdzono. Musiałaś kiedyś podejmować taką decyzję: usunąć czy urodzić?

            > zakładając nawet, że masz rację, to lepiej być moherem, który jednak po czasie
            > przejrzał na oczy, niż ... no właśnie.

            A dlaczego lepiej? Hipokryzja to lepiej? 'Ja 25 lat temu usunęłam i mam problem z głowy. Ale ty masz urodzić ciężko upośledzone dziecko i do końca swojego życia być jego pielęgniarką, chociaż wiesz, że nie dasz rady, a na łożu śmierci masz się zadreczać, co z tym dzieckiem zrobią, jak umrzesz". To jest lepsza postawa niż: "mam już dwoje dzieci i nototwór, jeśli usunę trzecią ciążę, to będę mogła zacząć brać chemię i mam większe szanse na to, by przeżyć i wychować tę dwójkę, którą już mam"?
            • szyszunia11 Re: Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni, tyle o 13.03.11, 23:58
              ankh_morkpork napisała:

              > ... wiesz, na ile Cię sprawdzono. Musiałaś kiedyś podejmować taką decyzję: usun
              > ąć czy urodzić?

              nie, co nie odbiera mi prawo do moralnej kwalifikacji czynów (nie ludzi - czynów).


              >
              > > zakładając nawet, że masz rację, to lepiej być moherem, który jednak po c
              > zasie
              > > przejrzał na oczy, niż ... no właśnie.
              >
              > A dlaczego lepiej? Hipokryzja to lepiej? 'Ja 25 lat temu usunęłam i mam problem
              > z głowy.

              Nie, nie - hipokryzja, to bardzo niefajnie. Z tym, że ja nie pisałam o hipokryzji tylko - sprawdź sobie - o przejrzeniu na oczy. oczywiście jest to "przejrzenie" z mojej perspektywy, z punktu widzenia systemu wartości z którym ja się identyfikuję i w którym mieści się po pierwsze założenie o tym, że poczęcie to początek ludzkiego życia, po drugie - że czynienie dobra innym ostatecznie zawsze przynosi dobro nam samym.


              Ale ty masz urodzić ciężko upośledzone dziecko i do końca swojego życ
              > ia być jego pielęgniarką, chociaż wiesz, że nie dasz rady, a na łożu śmierci ma
              > sz się zadreczać, co z tym dzieckiem zrobią, jak umrzesz". To jest lepsza posta
              > wa niż: "mam już dwoje dzieci i nototwór, jeśli usunę trzecią ciążę, to będę mo
              > gła zacząć brać chemię i mam większe szanse na to, by przeżyć i wychować tę dwó
              > jkę, którą już mam"?
              >
              zaraz zaraz - ja nikomu nic nie każę, nie wtrącam się do osobistych tragedii o których piszesz, a już na pewno nie oceniam ludzi podejmujących ekstremalnie trudne decyzje. Nie śmiałabym i nie mam do tego prawa.
              • ankh_morkpork Re: Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni, tyle o 18.03.11, 08:56
                > to lepiej być moherem, który ...

                Dla mnie to brzmi jak kwalifikacja ludzi, nie czynów. No ale interpretacja tekstów, zwłaszcza pisanych w pośpiechu na forum, może być różna u różnych osób. Poza tym moim zdaniem niektórych czynów, takich jak aborcja, nie da się oceniać _jednoznacznie _ bez wzięcia pod uwagę okoliczności konkretnego przypadku. Bo w wielu sytuacjach nie jest to wybór między dobrem a złem, tylko między jednym a drugim złem.

                Dlatego najlepiej wykazać się pokorą ducha, nie robić z siebie autorytetu moralnego, nie przyznawać sobie praw do nie wiadomo czego i w ciszy prosić Boga / Los, abyśmy nigdy nie musieli stawić czoła takiej sytuacji.

                > zji tylko - sprawdź sobie - o przejrzeniu na oczy. oczywiście jest to "przejrze
                > nie" z mojej perspektywy, z punktu widzenia systemu wartości z którym ja się id
                > entyfikuję

                Przejrzenie na oczy jest piękne i wartościowe pod warunkiem, że osoba, która przejrzała, dokonuje potem zmian w SWOIM życiu, a nie rządzi życiem innych. Czyli np. sama nie poddaje się więcej aborcji, nawet gdy ponownie zaliczy "wpadkę".

                > w którym mieści się po pierwsze założenie o tym, że poczęcie to po
                > czątek ludzkiego życia, po drugie - że czynienie dobra innym ostatecznie zawsze
                > przynosi dobro nam samym.

                Zmuszanie zgwałconej kobiety do urodzenia owocu gwałtu NIE JEST dobrem. Przedkładanie z definicji życia płodu PONAD życie kobiety go noszącej także nie. Jej życie też ma wartość.
    • ylunia78 Re: A propos aborcji 10.03.11, 10:10
      Moim zdaniem niestety cel ten sam tylko jeden mniej inwazyjny a potem mozna sie w razie "WU"pociaszać,że to nie było dziecko-jak to niektórzy uważają.Dla mnie czy to 3tydz,czy to 10tydz to już MOJE dziecko,tak więc...
    • mamula_to_ja No i wszystko pieknie...tylko 10.03.11, 10:31
      Tak z innej beczki...
      Bo jak kobieta decyduje się na usunięcie ciąży nawet we wczesnym okresie-to wielkie larum się podnosi...że dziecko, że jak tak można..

      Z drugiej strony jak poroni wcześnie to też wielkie larum. Ze to nie było dziecko,że wczesna ciąża, że na co kobieto tak dramatyzujesz...

      Z jednej strony lekarze odmawiają wypisywania postinoru a z drugiej strony mówią Ci że mają Cię w dupie i co Ty od nas chcesz? Toć to tylko "wyskrobiny, strzępki tkanek".

      To tak nie na temat w sumie smile
      • msrp Re: No i wszystko pieknie...tylko 10.03.11, 10:34
        Na temat, na temat.
        Po prostu pokazuje hipokryzję przeciwników.
      • jowita771 Re: No i wszystko pieknie...tylko 10.03.11, 10:36
        W dodatku całkiem sporo ludzi miało problem z pochowaniem płodu po poronieniu, bo stawał okoniem. Ksiądz tego samego wyznania, które broni życia poczętego, jak lew.
        • iuscogens Re: No i wszystko pieknie...tylko 10.03.11, 10:45
          To się na szczęście zmienia, moi znajomi bez problemów pochowali córeczkę, która zmarła w wyniku poronienia.
      • nangaparbat3 Re: No i wszystko pieknie...tylko 13.03.11, 11:54
        > Z jednej strony lekarze odmawiają wypisywania postinoru a z drugiej strony mówi
        > ą Ci że mają Cię w dupie i co Ty od nas chcesz? Toć to tylko "wyskrobiny, strzę
        > pki tkanek".
        >
        > To tak nie na temat w sumie smile

        Wcale nie na temat. To jest wciąż ta sama śpiewka: kobieta zdolna do prokreacji staje się automatycznie moralnie podejrzana, jesli tylko można jej dopiec, robi się to, na wszelkie sposoby.
    • seniorita_24 Re: A propos aborcji 10.03.11, 10:58
      Usunięcie ciąży farmakologiczne na pewno jest mniejszym obciążeniem psychicznym dla kobiety. W kwestii terminu to jeśli już przeprowadzać aborcję to im wcześniej tym lepiej - czym innym jest usuniecie dopiero co zagnieżdżonej komórki a czym innym aborcja rozwiniętego już płodu w nastym tygodniu ciąży.
    • hellulah Re: A propos aborcji 10.03.11, 11:22
      > 1. dokładnie taka sama aborcja jak wykonana np. w 10 tygodniu ciąży?
      > 2. jednak co innego, to nie aborcja tylko...

      Ani nie 1., ani nie 2.. Na pewno to jest aborcja, czyli świadome doprowadzenie do śmierci ludzkiej istoty przed urodzeniem/porodem. Ale na tym etapie na pewno nie posiada ona choćby cienia samoświadomości. Na tym etapie jest to tylko nasz problem.
    • vibe-b Re: A propos aborcji 10.03.11, 17:21
      Dla mnie to samo- przerwanie/usuniecie zycia.
    • myszmusia Re: A propos aborcji 10.03.11, 17:26
      hm - ja w ogóle jestem za prawem do aborcji.(i eutanazji na zyczenie)
      A co aborcja a co nie - kwestia nazewnictwa. Jednak chyba zbiór komórek , które dopiero przekształca sie w cos co moze miec świadomosc czegokolwiek chociazby własnie bólu to nie jest zabicie.
      • a.va Re: A propos aborcji 10.03.11, 17:34
        Ale jakiego bólu, co wy z tym bólem? Napiszę drugi raz - zabiegi aborcji robi się pod narkozą, nie ma mowy o odczuwaniu przez płód bólu, niezależnie od tego, kiedy jest wykonywana aborcja.
        • hellulah Re: A propos aborcji 10.03.11, 17:52
          Hmm, ja nie pisałam o bólu, oraz nie wiem, jak jest z odczuwaniem przez dziecko bólu gdy narkoza podawana jest matce, ale dla mnie fakt odczuwania bólu przez dziecko świadczy o tym, że jest już dolne do "zapisywania twardego dysku", że powoli nabywa świadomość, na jakimś wczesnym i szczątkowym etapie.

          Trochę głupio, chociaż według mnie czasem pewnie trzeba, ukatrupić stworzenie, które jeszcze do niedawna odczuwało przyjemność, dyskomfort, ból, itd.

          W przypadku stworzenia, które de facto jest człowiekiem ale jednocześnie jest jeszcze tylko czymś na kształt kiełkującej roślinki (ach ta nowomowa o fasolkach...) nie mam takich oporów.

          W przypadku dziecka zdolnego do samodzielnego życia poza macicą mam bardzo, bardzo, bardzo poważne opory. Tak moim zdaniem.
          • a.va Re: A propos aborcji 10.03.11, 18:01
            A tak, co do tego to się zgadzam - pisałam o bólu wyłącznie w kontekście samego zabiegu.
        • myszmusia Re: A propos aborcji 10.03.11, 18:35
          a.va napisała:

          > Ale jakiego bólu, co wy z tym bólem?

          mnie chodziło o ból odczuwalny ewentualnie przez płód a nie przez kobiete
          • a.va Re: A propos aborcji 10.03.11, 20:30
            Jeżeli poda się kobiecie narkozę, to płód też jest pod narkozą. Czy się mylę?
            • anek130 Re: A propos aborcji 18.03.11, 09:36
              źle myśłisz, przecież to dwa odrębne organizmy, jak już ktoś tu pisał wczesniej, przecież podczas cesarkiego cięcia dziecko nie jest uśpione prawda?

              Ania
    • brak.polskich.liter Re: A propos aborcji 10.03.11, 18:03
      W kwestii nazewnictwa - kryterium, zdaje sie, stanowi implantacja zarodka.

      > 1. dokładnie taka sama aborcja jak wykonana np. w 10 tygodniu ciąży?

      Oczywiscie, ze NIE dokladnie taka sama. Co nie znaczy, ze ta farmakologiczna przestaje byc aborcja.
      Gdybym zaszla w niepozadana ciaze i zdecydowala sie - z jakichs wzgledow - na aborcje, wybralabym farmakologiczna. Wczesniejsza i mniej upierdliwa, po prostu.
    • martishia7 Re: A propos aborcji 10.03.11, 20:42
      Myślę, że taka sama jak każda inna, tylko metoda mniej inwazyjna. Zależy co kto lepiej zniesie. Największy atut tej metody jest taki, że jest całkowicie legalnie dostępna na terenie Polski i relatywnie niedroga (70E) w porównaniu z zabiegiem w podziemiu.
      • olaboga.gdzie.ma.noga Re: A propos aborcji 10.03.11, 21:33
        Zaszłam w ciążę tuż przed miesiączką. Pękła gumka. Brałam tabletkę "po", ok 35 godzin po stosunku. Nie zadziałała, o czym dowiedziałam się po badaniu krwi, co USG potwierdziło. Na badaniach byłam z chłopakiem, oboje podejmowaliśmy decyzję, on raczej był za urodzeniem dziecka, mi świat by się zawalił. Oboje byliśmy na stażu zagranicznym, z różnych krajów, bardzo młodzi. W kraju, gdzie dopuszcza się używanie tabletki RU, ale nie ma zgody na ciążę studentki, także zagranicznej. Oboje z chłopakiem są w takim przypadku usuwani z uczelni.

        Podano mi w szpitalu tabletkę RU-486, miałam przyjść po wystąpieniu krwawienia na kolejne USG. Gdyby badanie nie potwierdziło usunięcia ciąży - czekała mnie operacja.
        Tak się nie stało. Krwawienie się pojawiło.
        Cieszyłam się, że sytuacja nie miała miejsca np. w kraju jak Polska, gdzie zdobycie tabletki "po stanowi juz problem..a co dopiero RU+486


        Moja przyjaciółka z powodów religijnych, będąc w podobnej sytuacji, ale w Polsce - urodziła dzieciaka. Chłopak, z którym była zaręczona przed zajściem w ciążę - porzucił ją, twierdząc, że ja kocha, ale na dziecko nie jest gotowy. Ile ona się wycierpiała przez tego dzieciaka. Przez wiele lat też była samotna, bo kto chce kobietę z dzieckiem, chłopczykiem. Teraz mówi, że oczywiście, kocha synka, ale gdyby mogła cofnąć czas - inaczej by postąpiła...


        • hellulah Re: A propos aborcji 10.03.11, 22:41
          > Moja przyjaciółka z powodów religijnych [...]

          Może nie tylko religijnych? nie każdy ma tyle pieniędzy i jest na tyle obeznany, że może tak ot szukać rozwiązań za granicą. A w Polsce co? nielegalnie - czyli bez żadnej gwarancji (możesz dostać właściwy środek albo koktajl jakichś shitowatych leków; jeśli nie zadziała, jak masz prosić o pomoc np. w szpitalu państwowym? niby można, ale nie wygląda to zachęcająco).

          Swoją drogą fajne podejście - RU tak, a studentka w ciąży - nie (a dlaczego nie? względy praktyczne? czy moralnościowe?)
        • marianna1970 Re: A propos aborcji 11.03.11, 08:46
          Tak najlepiej zabić człowieka bo będzie nieszczesliwy, druga Alicja Tysiąc ten swiat chory liczy się tylko kasa i wygodne zycie
          • seniorita_24 Re: A propos aborcji 11.03.11, 09:28
            Alicja Tysiąc domagała się skorzystania z prawa, które daje jej najwyższy akt prawny a przez nieprzestrzegających prawa lekarzy nie mogła. Postąpiła słusznie i dostała odszkodowanie. Chyba nie za bardzo znasz jej sprawę jeśli uważasz, że działała świadomie aby uzyskać odszkodowanie.
            • gazeta_mi_placi Re: A propos aborcji 13.03.11, 11:09
              A gdy dziecko już się urodziło żadna z organizacji kościelnych nie pomogła jej ani dziecku (przed dostaniem odszkodowania żyła w bardzo skromnych warunkach z dzieckiem).
              Zaś chyba ponad 50 takich organizacji podpisało list przeciwko niej.
    • edittt Re: A propos aborcji 10.03.11, 22:02
      użycie środka poronnego zawsze oznacza aborcję, niezależnie od dnia cyklu przecież... nad czym tu się zastanawiasz?
      albo nie dopuszczasz do zapłodnienia i to się nazywa antykoncepcja
      albo usuwasz wynik zapłodnienia i to się nazywa aborcja

      logiczne
    • nangaparbat3 Re: A propos aborcji 13.03.11, 11:50
      Dla mnie jeśli już aborcja - to im wcześniej tym lepiej, przede wszystkim, każdy dzień sie liczy. A dla matki na pewno mniejsza trauma, jeśli w ogóle.
    • shellerka Re: A propos aborcji 18.03.11, 09:07
      dla mnie to aborcja. nie widzę różnicy między tygodniem ciąży w którym się ją przeprowadza.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka