arabika_1 21.03.11, 13:51 Jestem tak brzydka, tak wstrętna, że mam dość.Choruję na bielactwo. Wyglądam jak pstrokata krowa. Gdyby nie dziecko to już dawno bym to zakończyła. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ania.rene Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 13:55 moja mam też choruje na bielactwo. koleżanka też, i kolega. nie są brzydcy. nie potrafię cię pocieszyć. pamiętaj jednak że z czasem będzie to mniej widoczne. wiem to bo na wszystkich 3 przykładach to widzę - codziennie. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 13:56 Skoro masz dziecko, to znaczy, ze komus się spodobałas , prawda? Czyli nie jesteś brzydka i odrażąjąca. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 23:27 > Skoro masz dziecko, to znaczy, ze komus się spodobałas , prawda? > Czyli nie jesteś brzydka i odrażąjąca. Verdana to była pierwsza myśl jaka mi przyszła po przeczytaniu postu A do autorki - idź do psychologa i psychiatry, wyjdź do ludzi, terapia ci w tym pomoże. Odpowiedz Link Zgłoś
arabika_1 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 13:58 ja mam "dopiero" 30 lat. wstydzę się wychodzić na dwór, a największy strach jest o córkę, boję się że i Ona zachoruje Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 14:01 Radziłabym pilną wizytę u psychologa lub psychiatry. Twoim największym problemem nie jest bielactwo. Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 14:02 Dlaczego sie wstydzisz? Nie mozesz siebie ograniczac tylko i wylacznie z powodu choroby. Moja Mama chorowala na raka. Chodzila bez peruki, nie wygladala najlepiej, z czasem choroba naprawde byla "widoczna" nigdy nie doszla do wniosku, ze nie wyjdzie z domu bo sie wstydzi. Bielactwo to kolejna choroba, na ktora chowuje jakas czesc spsoleczenstwa. I nie mozesz sie chowac w domu przed swiatem tylko dlatego, ze nie wygladasz jak reszta. Dziewczyno zycie jest piekne i szkoda je marnowac na glupoty Glowa do gory Masz dziecko, masz dla kogo zyc, masz jakis powod do zycia szukaj ich wiecej, szukaj swojego miejsca na ziemi. a glupimi ludzmi sie nie przejmuj. Odpowiedz Link Zgłoś
arabika_1 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 14:10 Ja wiem, że z tym można żyć, ale nawet nie wiecie jak Wam zazdroszczę pięknej, jednobarwnej skóry. Moja siostra ciągle daje mi odczuć, że jestem gorsza i brzydsza. Co ja bym dała żeby wyglądać jak 14 lat temu. Odpowiedz Link Zgłoś
ola Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 14:14 Moja szkolna przyjaciółka chorowała na bielactwo. Była taką laską, że rwała każdego faceta. Odbiła mi moją wielka szkolną miłość i skończyla się przyjaźń. Spotkałam ją ostatnio - po bielactwie śladu nie zostało. A dalej jest śliczna. Też mi się wydaje, że twoim problemem nie jest do końca choroba, tylko samoocena. A z tym łatwiej walczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 14:15 Kazdy czegos zazdrosci innym. ja zazdroszcze kobietom ladnych ramion. mam bardzo szerokie. wiec duzo ciuchow odpada. Wiem, ze to cale nic z tym co Ciebie dreczy, ale moze naprawde idz do specjalisty? porozmawiaj, wyzal sie, posluchaj co ma Tobie do powiedzenia.zmien choc troche swoje nastawienie. A siostra sie nie przejmuj. co ona moze wiedziec? jesli patrzy tylko na opakowanie to olej ja i tyle. Naprawde uwierz mi, ze kazda kobieta ma cos w sobie czego nie lubi.Moze to byc bzdurka,moze to byc cos powazniejszego. ale czy warto na tym zawieszac swoje zycie? Pomysl o sobie i dziecku. czy chcesz dziecku wpoic, ze innosc automatycznie oznacza izolacje od otoczenia? a czy Ty chcesz tak zyc? Odpowiedz Link Zgłoś
lusitania2 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 14:21 mam AZS i bardzo często wygladam jak łuszcząca się pstrokata krowa. Pogodziłam się z tym, że tak mam i tyle. Krótki przegląd życiorysów znajomych i innych upewnia mnie, że wygląd jest naprawdę mało ważny w życiu. Chyba przydałby Ci się psycholog. Odpowiedz Link Zgłoś
arabika_1 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 14:28 a dodatkowo bardzo się zaniedbałam. po co skoro i tak się ze mnie śmieją? Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 16:01 I co, zamiezasz pokornie przyznac im, ze maja racje? Dziewczyno, w przedszkolu juz powinni cie nauczyc, ze tymi co sie smieja nie przejmuje sie bo to ONI maja problem. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 23:31 Myślę, że to, że się z ciebie śmieją jest twoim wymysłem, ale żadne racjonalne argumenty do ciebie nie dotrą póki nie poddasz się terapii. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 15:57 Ty masz bielactwo a siostra jest niezyczliwym czlowiekiem. To znacznie powazniejsza wada. Siastra sie przejmujesz? Kazdy ma cos: jeden pryszcze, drugi blizny, czeci grube nogi, czwary worki pod oczami, piaty niesymetryczne piersi a szusty wystajace obojczyki. Rozni jestesmy i to wlasnie jest fajne. I ciesz sie dziewczyno, ze to tylko bielactwo, ze ci nie amputuja persi, ze nie czeka cie szereg przeszczepow skory zeby ludzie nie uciekali na twoj widok. Niektorzy tak maja i tez musza wybrac, czy sie poddadza, czy beda lapali z zycia co sie da, na przekor. Potraktuj to soje bielactwo jak zlosliwego drania i pokaz mu, ze sie nie dasz. Ze nie zepsuje ci chumoru i zycia! Wyjdz do ludzi z usmiechem, na pewno znajdziesz takich ktorzy beda lubiec twoje "latki" dlatego, ze sa twoje. I olej tych ktorym sie cos nie podoba. Zacznij im wspolczuc malostkowosci. Nie boj sie o mala: pokaz jej ze zycie moze byc fajne nawet jak jest pod gorke. Masz dla kogo zyc wiec sie nie daj. Odpowiedz Link Zgłoś
gupia_rzona Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 14:29 Miałam gronkowca. Na twarzy jeden wielki strup. Ludzie wstawali ze strachem w oczach, kiedy siadałam obok nich w metrze. Długo to trwało, zanim uświadomiłam sobie, że to oni mają problem. Ale sobie w końcu uświadomiłam, i jestem zupełnie inną osoba. Teraz zdrowszą, chociaż mam blizny do tej pory. Nie poddawaj się. Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 14:45 arabiko, co tez ty mówisz?? Dziecko kochane. Na bielactwo choruje Mama mojej przyjaciólki. Zadziwiające, ale nigdy bym się nie "kapnęła". Dopiero jak koleżanka mi powiedizała, zauważyłam i sie zdiwilam. Zdziwiłam tym, ze jak moglam wczesniej nie zauważyć?? Zmiany nie sa małe. Najwięcj ma na szyi. Chyba wiem czemu u niej tego nikt nie zauważa. Ona się tego nie wstydzi. W dodatku ma jedną nogę krótszą= kuleje (od dzieciństwa). I na to tez nikt nie zwraca uwagi. Zawsze jest zadbana.A Jej mąż?? Zadna z naszych przepięknych koleżanek nie ma faceta, ktory byłby tak w nią zapatrzony jak Jej mąż w Nią. Chyba nawet Angeliny Jolie tak mąż nie podziwia. Zawsze ma dokladny makijaż, jest ładnie ubrana, estetycznie. Ponieważ jak pisałm u niej plamy sa głównie na dekolcie i szyi nawet latem szuka ubran w stylu golf bez rękawów, stójka. Arabiko, masz córe, masz dla kogo żyć. Namawiam się na psychologa. A że martwisz sie o córkę. Moja przyjaciolka (30 lat) i jej siostra (starsza) nie chorują. Mama ma to nie wiadomo po kim- w rodzinie nie ma tej choroby. Wierz mi nawet super zdrowym rodzicom może zachorowac dziecko i odwrotnie. Włanie dla córki znajdź siłe i pomóz sobie. Zachecam do wizyty u psychologa. Odpowiedz Link Zgłoś
arabika_1 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 14:49 Nie zauważyłaś bo Mama przyjaciółki nie ma tego na twarzy, rękach i nogach jak ja.Ja do tego mam (miałam?) raczej ciemniejszą karnację więc bardzo widać. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 15:12 Będę brutalnie szczera. Masz jakiś powód, aby chcieć być nieszczęśliwa. Twoje bielactwo wykorzystujesz jako broń - nic nie mozesz , bo przecież masz białe plamy. Dzieki temu coś zyskujesz - nie wiem co - być moze współczucie rodziny, ktore Ci jest potrzebne, być moze pretekst, aby nie pracować czy nie spotykać sie z ludźmi - bo tego wlasnie się boisz, moze jest to jakaś rozgrywka z mężem, moze doskonala wymowka , dlaczego cos Ci się w życiu nie udaje - nie dlatego, że cos zaniedbałaś, czy ci się nie chce, czy nie umiesz - ale z przyczyn obiektywnych. Mozesz wycofać się z zycia, w dodatku zamiast wymowek oczekiwać współczucia. Otóż nie, nie będę Ci współczuć. Idź sie leczyć - do psychiatry czy psychologa, a nie niszcz życia wlasnego dziecka pod urojonym pretekstem ciężkiej choroby. Odpowiedz Link Zgłoś
arabika_1 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 15:17 To nie tak verdana - do niedawna prowadziłam naprawdę fajne życie. Mam dobrego męża, kochane dziecko.Dopóki nie słyszałam za plecami albo wprost: "fajna laska ale te plamy", "jakbym ja tak miała to bym się zabiła", itp, . Moja choroba nie jest urojona. Nie wiesz, jakby zareagowała Twoja psychika na coś takiego. Mieszkam w małej miejscowości i widzę reakcję ludzi. Pewnie powiesz, że mam się nimi nie przejmować ale ja tak nie umiem Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 15:28 Jest urojona - nie choroba, ale jej konsekwencje. Mój syn miał ogomną bliznę na twarzy po operacji i przez pół roku sparaliżowane pół twarzy - i jakos nieszczególnie go to obeszło. Problem nie w chorobie, tylko w Twojej reakcji na nią. Wyglada bowiem na to, ze wolisz zmarnowac sobie i rodzinie życie, niż narazić sie na głupie uwagi wychodząc z domu. czyli - w tej chwili najwazniejsze jest dla Ciebie co powiedza o Tobie obcy ludzie i od ich opinii uzalezniasz przyszlość swoją i szczęście męża i dziecka. To NIE jest zdrowa reakcja i podejrzewam, ze cos się za tym kryje. Tym bardziej, że w malej miejscowości po pierwszych paru miesiącach ludzie się przyzwyczają i przestaną zwracać uwagę. Mam jednak wrażenie, ze bardzo chcesz się przejmować dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 15:41 Ale takie opinie świadczą wyłącznie o ich autorach, nie o Tobie. Piszesz, że masz kochanego męża i dziecko. To jest 1000x ważniejsze od gadania głupich ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
arabika_1 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 15:44 A ja czasami mam wrażenie, że tam na górze ktoś musi nas bardzo nienawidzić - ja bielactwo a dziecko rozległe naczyniaki płaskie... Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 15:48 Ludzie maja wieksze problemy. Wiem to nie pociesza. ale taki jest fakt. i temu nie zaprzeczysz. Warto marnowac sobie zycie patrzac na innych? wez sie w garsc, idz do specjalisty i zacznij zyc. Mozesz w zyciu spotkac jeszcze wielu glupich ludzi. I mozesz sie zamknac w domu z ich powodu. Ale wtedy mozesz tez stracic mozliwosc poznania tez tych wartosciowych. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 15:56 Naczyniaki często znikają. A jesli nie - to Twoja postawa "Skoro ludzie na mnie patrza i komentują, to powinnam siedzieć w domu i nie wychodzić" może spowodować, ze dziecko te postawę przejmie - i zamiast normalnie żyć, spędzi zycie zamknięte w czterech śnianach, bo przecież wstyd ludziom na oczy pokazywać się z naczyniakiem. Weż Ty sie zastanów, co robisz sojemu dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
lacitadelle Re: Nie chce mi się żyć... 22.03.11, 12:27 arabika_1 napisała: > A ja czasami mam wrażenie, że tam na górze ktoś musi nas bardzo nienawidzić - j > a bielactwo a dziecko rozległe naczyniaki płaskie... To co mają powiedzieć ludzie, którzy zachorowali na raka albo urodzili dziecko niepełnosprawne? Odpowiedz Link Zgłoś
arabika_1 Re: Nie chce mi się żyć... 22.03.11, 12:36 a jak Ci napiszę, że ja też urodziłam niepełnosprawne dziecko? to uwierzysz, że coś jednak jest nie tak, tam na górze? Odpowiedz Link Zgłoś
lacitadelle Re: Nie chce mi się żyć... 22.03.11, 12:42 arabika_1 napisała: > a jak Ci napiszę, że ja też urodziłam niepełnosprawne dziecko? to uwierzysz, że > coś jednak jest nie tak, tam na górze? To się zdziwię, że się przejmujesz takimi pierdołami jak bielactwo czy naczyniaki (sama mam widoczną chorobę skóry, a moje dziecko naczyniaki na twarzy i uważam, że to są naprawdę pierdoły). Odpowiedz Link Zgłoś
arabika_1 Re: Nie chce mi się żyć... 22.03.11, 12:48 nie, naczyniakami już się nie przejmuję. Fakt, po porodzie tragedia- dziecko to był jeden, wielki naczyniak, ale teraz z buzi pięknie schodzi, z brzucha też.Dłoń, plecy, ramię będą usuwane jak Mała podrośnie, bo nie chciałam już tego robić i za każdym razem Ją usypiać. Jest pod kontrolą super onkologa więc będzie ok. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 16:08 Ale z ciebie fajna laska ale z plamami. Wiec? Na studiach spotkalam chlopaka, ktory wygladal jakby stworzyl go Pikasso, a nie bog. Jedno ucho mial tam gdzie ludzie maja policzek, nos w poprzek, jenego oka praktycznie brak (niedorozwoj prawj twarzoczaszki). Byl tak sympatyczny, ze ludzie bardzo szybko akceptowali to jako stan normalny. Oczywiscie obcy gapili sie i zdarzaly sie niewybredne uwagi. Jego choroba miala zalete: trzymala pewien typ ludzi na dystans. Wez tez tak na to spojzyj: ci ktorzy lubia ciebie, nie beda zauwazac defektu. Innymi naprawde nie warto sie przejmowac. Naprawde ie jestes wyjatkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
arabika_1 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 17:10 Naprawdę Wam dziękuję. Mam znajomych, może prościej będzie jak powiem po prostu:mam bielactwo, jak się nie podoba to spadać Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: Nie chce mi się żyć... 23.03.11, 01:23 A ja cię rozumiem, chociaż nie mam problemów z wyglądem. Takie chamskie komentarze są jak ataki i nawet, jeśli to nie twoja wina, i tak cierpisz będąc zaatakowaną. Mówienie sobie "to ich problem nie mój" czasem prowadzi też do zanegowania własnych odczuć w tej sprawie - "to ich problem", więc ja mam się uśmiechać i udawać, że wszystko jest w porządku, choć w środku jest mi bardzo przykro i chce mi się płakać. Bardzo to niefajne - z jednej strony przykrości, z drugiej cenzura. Spróbuj znaleźć sobie coś, w czym się poczujesz mocna np. jakieś hobby. To ma być coś, co ci poprawia humor i jest dla ciebie przyjemne. Kiedy będzie ci znów przykro, zajmij się tym czymś. Pierwszy skutek będzie taki, że odwrócisz uwagę od chamskich uwag, kolejny - że kiedy coś ci wyjdzie, samoocena skoczy ci trochę do góry. I odczujesz prawdziwe zadowolenie, nie wymuszone. Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: Nie chce mi się żyć... 23.03.11, 01:38 > To nie tak verdana - do niedawna prowadziłam naprawdę fajne życie. Mam dobrego > męża, kochane dziecko.Dopóki nie słyszałam za plecami albo wprost: "fajna laska > ale te plamy", "jakbym ja tak miała to bym się zabiła", itp, . Moja choroba ni > e jest urojona. Nikt nie mówi, że jest. Ale takie komentarze to problem tych ludzi, którzy je wygłaszają, a nie Twój. To o nich świadczy. Tym bardziej, że wredni, złośliwi ludzie, którzy tłumią własne kompleksy wynajdując wady u innych, zawsze znajdą coś, z czego można się ponabijać: np. fajna laska, tylko ten wielki tyłek... "jakbym ja tak miała to bym się zabiła" Ja bym odpowiedziała, że bym się zabiła, jakbym była taka durna, jak komentator, bo na moją chorobę mogą na przykład wymyślić lekarstwo, ale jak ktoś się urodził durny i pusty jak bęben, to durny i pusty jak bęben umrze. Zastanów się, czy naprawdę chcesz marnować sobie życie i przekazywać paskudne wzory dziecku, przez takich debili. Naprawdę cenisz takich głupich ludzi i obchodzi Cię ich opinia? Odpowiedz Link Zgłoś
ania.rene Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 15:56 moja mama też ma ciemną karnację. też była w dołku psychicznym, kupowała najdroższe korektory, pudry itp,. aż w końcu zrozumiała że taka jej natuta. teraz widać coraz mniej, na twarzy wcale. wiadomo że latem musi zakładac dłuższe rękawy, ale nie dlatego że ktoś to zobaczy, dlatego, że nie może tego opalać bo ja swędzi. wyjdź do ludzi, niech się śmieją - to swiadczy tylko o tym jak nisko upadli. trzymaj sie Odpowiedz Link Zgłoś
arabika_1 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 16:02 Dzięki Wam wszystkim. Dawno już nie czułam się lepiej. Może potrzebowałam to "wygadać". Ania.rene - jak to widać mniej? U mnie coraz więcej białych plam. Nie maluję się bo to niema sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
ania.rene Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 16:28 mama też miała dużo białych, najbardziej widoczne było na brodzie i przy oku. ręce były całe w plamach. teraz wszystko się wyrównało. wczoraj widziałam dziewczynę kóra też to ma, ma od dziecka. buzia nie jest już w "placki" tylko jednolity "kolor" wiem, ż eteraz u mkojej mamy widać na udzie. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 17:09 Maluj się, dobry makijaż zawsze ma sens. Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 23:49 Nie zauważyłaś bo Mama przyjaciółki nie ma tego na twarzy, rękach i nogach jak > ja.Ja Ależ ma. Na twarzy zawsze ma makijaż i sporo przykrywa. Owszem u niej najbardziej dotknięte są szyja i dekolt, ale w pozostałych miejscach też ma, naprawdę. Ona nie ma jasnej karnacji.Średnią, bo specjalnie ciemna tez nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
alabama8 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 15:22 Niania mojego syna cierpi na bielactwo, kumpel z pracy ma łuszczycę, a syn AZS. Prawdopodobnie kiedyś było to dla nich problemem (co ludzie powiedzą) ale chyba im przeszło. Pogódź się z tym (i zrozum), że ludzie się zawsze gapią i będą gapić. Nawet ja się gapię jak widzę człowieka z chorobą skóry (a przecież sama w domu mam atopika, który do niedawna wyglądał jak zombi i ludzie się na niego gapili). To wszystko to głupia ciekawość. Kiedy ty widzisz kogoś bez nogi, albo z defektem - też się gapisz. I co? I pstro. Bielactwo jest raczej nieuleczalne więc weź się w garść, przełknij to że ludzie się gapią i idź przez życie - masz jeszcze tyle czasu przed sobą. Jeśli przestaniesz się nad sobą użalać to zobaczysz że świat nie jest taki zły. Kumpel z pracy (ten z łuszczycą) ma nawroty choroby. Na początku nie było widać, potem mu się zaogniło i faktycznie było widać brzydką skórę na rękach. "Mam łuszczycę" powiedział, wszyscy przyjeli do wiadomości i dziś mamy o jeden temat więcej do pogawędek Odpowiedz Link Zgłoś
arabika_1 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 16:52 i tu Cię zaskoczę - nie gapię się na niepełnosprawnych ludzi. Po prostu już mnie to "nie rusza". co chwila patrzę na bardzo niepełnosprawne dzieci tam gdzie rehabilituję córę. Odpowiedz Link Zgłoś
noemi123 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 16:23 arabika_1 napisała: > Jestem tak brzydka, tak wstrętna, że mam dość.Choruję na bielactwo. Wyglądam ja > k pstrokata krowa. Gdyby nie dziecko to już dawno bym to zakończyła. ja też mam bielactwo, wyszło mi to to po urodzeniu córki. Rodzinne to u nas. Dodatkowo miałam ostudy ciążowe przez kilka lat po porodzie, to był mix) Mam plamki gdzie niegdzie, na nodze, właśnie taaam, wokół oczu, na dłoniach to prawie całe białe, a moja siostra plaaamę w kształcie majtek właśnie tam Nie płaczę, nie narzekam, traktuję to jako moją urodę naturalną. Ileż to ja nachodziłam się na mikrodermabrazję, kwasy i inne pierdoły, kremy z Paryża za 2 koła, filtry za tyle samo. Gówno dało. Teraz unikam słońca na twarzy, opalam się w solarium zasłaniając twarz, jeżdżę w ciepłe kraje, nie uciekam od słońca i mam to gdzieś. To nie jest zależne odemnie, nie jestem brudna, śmierdząca, nie zawiniłam, że mam bielactowo, brudny zawinił że brudny Wystarczy dobry maskujący podkład za 30 złotych i nic nie widać a czasem słyszę, że mam ładną, brzoskwiniową, zdrową cerę Odpowiedz Link Zgłoś
marta76 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 16:27 ja mam podobnie jak noemi.Wyszło mi jak wiele innych po drugiej ciązy. Najpierw łaziłam na kwasy cholernie drogie myślac,że to przebarwienia zwykłe.Potem jednak wyszło,że to bielactwo. Mam tylko na częsci twarzy. Nie kryje tego zwykły fluid. Ponoc jest seria z vichy (jutro wezme probke i wyprobuje). Wiesz ja się na początku załamałam, ale potem jak pomyślałam o innych chorobach jakie mi się przypałętały uznałam , że kończe z nerwami Odpowiedz Link Zgłoś
marta76 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 16:28 aha słonca staram się unikac juz od lat (wcześnie, niż wyszło bielactwo) ,a krem filtr 50. Odpowiedz Link Zgłoś
noemi123 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 16:36 marta76 napisała: > ja mam podobnie jak noemi.Wyszło mi jak wiele innych po drugiej ciązy. Najpierw > łaziłam na kwasy cholernie drogie myślac,że to przebarwienia zwykłe.Potem jedn > ak wyszło,że to bielactwo. Mam tylko na częsci twarzy. Nie kryje tego zwykły fl > uid. Ponoc jest seria z vichy (jutro wezme probke i wyprobuje). Wiesz ja się na > początku załamałam, ale potem jak pomyślałam o innych chorobach jakie mi się p > rzypałętały uznałam , że kończe z nerwami Szukałam długo, nakupowałam i wypróbowywałam dużo podkładów, korektorów, które teraz leżą i przeterminowują się z łazience. Polecam podkład Paese Long Cover Fluid SPF 6 odcień opalony. Cena około 25 zł. Bez podkładu wyglądam jakbym okulary nosiła, z podkładem nic a nic nie widać plam Odpowiedz Link Zgłoś
marta76 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 16:42 opalony to ciemny ja używam ostatnio 02 (taki naturalny) z Estee Lauder i tak ciemnawy jest a ten ,co podałaś to w drogeriach jest? Odpowiedz Link Zgłoś
arabika_1 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 16:50 Ja kupiłam na ślub koleżanki Pierre Rene, chyba Piaskowy odcień i nawet jestem zadowolona. Cena 21 zł. myślałam że bielactwo nie jest dziedziczne, no to teraz obawiam się jeszcze bardziej o córkę. Odpowiedz Link Zgłoś
noemi123 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 16:56 moja córa ma prawie 10 lat, na każdej bliźnie robi jej się biała plamka. Ona się nie przejmuje bo widzi z jakim luzem ja do tego podchodzę. Traktuje to normalnie. Narazie, nie wiem jak będzie później. arabika_1 napisała: > Ja kupiłam na ślub koleżanki Pierre Rene, chyba Piaskowy odcień i nawet jestem > zadowolona. Cena 21 zł. myślałam że bielactwo nie jest dziedziczne, no to teraz > obawiam się jeszcze bardziej o córkę. Odpowiedz Link Zgłoś
noemi123 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 16:53 używam opalonego bo mam ciemną cerę więc te białe plamy wokól oczu to jak okulary. Ja kupuje ten podkład w drogerii ale nie widziałam go w Sephorze czy Aster, zwykły sklep z kosmetykami. Odpowiedz Link Zgłoś
arabika_1 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 16:55 Dziewczyny jak Was czytam to nie mogę uwierzyć, że jakoś Wam to nie przeszkadza. Chyba faktycznie udam się do psychiatry. A mnie dermatolog kategorycznie zabroniła solarium.Boję się jechać nad morze bo bedzie słońce, itp. Odpowiedz Link Zgłoś
noemi123 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 17:00 mi też pani doktor medycyny estetycznej zabroniła wychodzić na plażę, słońce, odwiedzać solarium. Lekarz zabrania pacjentom palić a sam popuszcza dymka. Ważna jest rozwaga, zasłaniam twarz grubą warstwą kremu z filtrem, duży kapelusz na twarz, duże okulary, posmarować plamki na nogach i dłoniach(prawie całe) i plażą, plaża. Raz się żyje. arabika_1 napisała: > Dziewczyny jak Was czytam to nie mogę uwierzyć, że jakoś Wam to nie przeszkadza > . Chyba faktycznie udam się do psychiatry. A mnie dermatolog kategorycznie zab > roniła solarium.Boję się jechać nad morze bo bedzie słońce, itp. Odpowiedz Link Zgłoś
arabika_1 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 17:05 u mnie zaczęło się po pobycie w szpitalu. Byłam prawie na tamtym świecie, wyszłam z tego ale byłam na silnych lekach. potem pojechałam do Włoch na wakacje, tam mega mocne słońce, wróciłam opalona jak czekolada.Ale potem właśnie się zaczęło. Na następne wakacje pojechałam na Sycylię i tam już dostałam poparzenia słonecznego i nie opaliłam się prawie wcale. Odpowiedz Link Zgłoś
noemi123 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 17:03 nie umiem tu wklejać zdjęć bo bym Ci pokazała jak się plażuje z bielactwem Odpowiedz Link Zgłoś
marta76 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 17:05 arabika przeszkadza, ale bardziej mi przeszkadza nie uregulowana od 3 lat tarczyca i inne autoimunnologiczne, które mnie dopadły w tym samym okresie. Głowa do góry. Odpowiedz Link Zgłoś
arabika_1 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 17:08 Marta przepraszam, że to piszę, jak niechcesz to nie pisz, ale czy Twoje dziecko też to ma? Odpowiedz Link Zgłoś
marta76 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 17:20 wiesz moja mama nie ma,ojciec nie ma,siostra nie ma ,a ja tak dzieci w wieku 9 lat i 3.5 nic nie mają.Mi wylazło w wieku 32 lat. POwiem szczerze, chociaz może wyda się to zbyt luźnym podejściem przestałam czytać o chorobach, żeby się przestac dołować.Z tego co pamiętam to można mieć jeszcze bielactwo na narządach wewnętrznych (może cos zmylam, bo raz cos czytałam i uznałam,że nie będę kontynuowała) i wtedy to kiepsko i uznałam,że moje plamki na twarzy to i tak lepsze zło ( chociaz skad niby mam wiedzieć,czy w środku nie mam) Jestem dziwnym ponoć przypadkiem, który przy rozwalonej tarczycy łapie wszystko ,co może się do tej choroby przytulic i w dodatku w najgorszych objawach. Koleżanka ma np takie same wyniki jak moje ,a zero dolegliwości ,które u mnie są. Odpowiedz Link Zgłoś
arabika_1 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 17:23 U mnie też nikt, tylko ja.Ale wolę, żebym tylko ja to miała, a córka nie. Odpowiedz Link Zgłoś
niebieski_ptak5 do Marty i nie tylko. 21.03.11, 23:10 Jak czytam Wasze posty to szlag mnie trafia. Bynajmniej nie przez Wasze wpisy ale lekarzy ciemniakowatość. Bielactwo, Hashimoto to choroby autoimmunologiczne -takie w których org. atakuje swoje własne narządy wewnętrzne etc. jako obce i niszczy je{stopniowo} to może być wielonarządowe wskutek ataku -tocznia np lub dotyczyć jednego organu -hashimoto{tarczycy}. Choroby autoimmunologiczne lubią występować parami. Można mieć np. bielactwo/hashimoto/reumatoidalne zapalenie stawów etc. Czasem 2 czasem trzy a czasem samo bielactwo/same problemy z tarczycą. Ważne jest żeby z pewnych rzeczy zdawać sobie sprawę i tu właśnie olewczy dr mają pole do popisu. Ponieważ jesteście kolejnymi przypadkami nie wiedzy/uświadomienia pewnych spraw nie z własnej winy! Droga Marto Ty wcale nie łapiesz wszystkiego przy rozwalonej tarczycy tylko zapewne masz tak genetycznie. Leczona tarczyca{spr paru rzeczy - hormonów, gospodarki wapniem, prolaktyny, wit B12/kwasu foliowego} -ustabilizowana-częste kontrole -m.in raz na pół roku -dobre parametry TSH i wolnych hormonów/raz na rok usg tarczycy/nie daje komplikacji. Ty zapewne masz swoje problemy w spadku, plus jesteś kobieta a dziewczynki kobiety na pewne choroby immunologiczne zapadają 10krotnie częściej niż faceci. Oni z kolei częściej i prawie jedynie oni chorują na chorobę Bechterewa- zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa. Czy miałaś dokładny wywiad/ czy byłaś u reumatologa -oni zajmują się chorobami tkanki łącznej {czyli właśnie ch. auto}, czy miałaś spr przeciwciała przeciwjądrowe ANA i ENA? Twoje dzieci{czy to dziewczynki?} powinny mieć w czasie dojrzewania+zauważenia symptomów typowych dla chorej tarczycy badanie TSH, ft4 oraz przeciwciała tarczycowych TPO i TG -generalnie powinno się to kontrolować jeżeli Ty masz Hashimoto -takie choroby mogą ALE NIE MUSZĄ właśnie pojawić się w czasie zawieruchy hormonalnej okresu dojrzewania. Wyniki o których piszesz Marto u Twojej kol m mogą być ok-reakcje są osobnicze i nie da się ich uśrednić. Niektórzy mają wyniki cud miód i problemy a niektórzy niezbyt ok a czuć się dobrze mogą. I dlatego Ty wcale nie jesteś dziwnym przypadkiem -dziwne to to, ze dr Ci tak chrzanią! Dziewczyny sprawa jest wbrew pozorom prosta: można położyć po sobie uszy i udawać, że jest ok ale MACIE dzieci i dla nich WARTO nie dość, że dbać o siebie to i o ich zdrowie. Dajmy na to dzieci mogą być nosicielami wadliwych genów, ze tak to ujmę ale to nie znaczy, że zachorują. Ot tak po prostu -nie wiadomo co do końca to powoduje/co jest wyzwalaczem-teorii jest parę. Na pewno każda chorobę imuno -zaostrza stres! Niektóre rozwijają się nawet pod jego wpływem. Ba powiecie któż nie ma stresów? Choroby tego typu uczą co mądrzejsze jednostki troszkę modernizują swój żywot/rodziny itp. Przede wszystkim -odżywianie/dobry sen/ruch fizyczny. Regularne wizyty lekarskie -nawet prywatnie-pakiety są coraz tańsze -trzymanie ręki na pulsie jest ważne. to nie hipochondria/rozczulanie się nad sobą- WY a nie nikt inny jesteście za siebie odpowiedzialne -warto być swoim najlepszym przyjacielem -często ludzie zabiegają o względy innych czy choć raz tak starałyście się dla siebie? Wystarczy troszkę reg. badań -nawet raz na rok -choć akurat tarczycę warto spr 3-4 razy w roku{bo i ona pracuje różnie -mają na to wpływ pory roku}. Wiedzieć co może ale nie musi istnieć i jak by co OD razu spr a nie wygląda pani dobrze, wydaje się pani etc. Na oko to można komuś wzrost"zmierzyć" nie zdrowie. I po ente -człowiek generalnie często skupia się na różnicach/wadach -zaręczam WAM, ze dla innych jest to raczej marginalne. Większości ludzi to nie obchodzi i nie przywiązują takiej wagi jak zazwyczaj się sądzi. Pomijam idiotów co to nie potrafią żyć własnym życie. Za to jeżeli Autorko wątku/Marto czy inna osobo borykająca się z takowym problemem czujecie się przytłoczone/sfrustrowane bo i może tak być. Czy po prostu nieszczęśliwe WARTO -nie dlatego, że jesteście nienormalne znaleźć terapeutę/psychologa który ma doświadczenie/czy grupę ludzi z podobnym problemem-aczkolwiek nie rozpamiętująca swoje cierpienie/a przez 365 dni w roku i udac się po wsparcie/pomoc, gdzie TROSZke przy WASZEJ cięzkiej pracy nad sobą uda WAM się zmienić optykę. To trudne nawet bardzo ale DLA siebie chyba WARTO? Odpowiedz Link Zgłoś
niebieski_ptak5 Re: do Marty i nie tylko. 21.03.11, 23:13 Wybaczcie błędy stylistyczne. Jak by co piszcie na priva! Chętnie pomogę. No może nie w znalezieniu psychologa -bo dobrego nie znam ale u siebie{jeśli nie jesteście z Wawy} na pewno tez kogos wyszukacie. Odpowiedz Link Zgłoś
marta76 Re: do Marty i nie tylko. 21.03.11, 23:43 niebieski ptaku ale ja się z tym wszystkim ,co napisałas zgadzam w 100%. Napisałam bardzo pobieznie o tym ,że " łapie" rózne choroby. Wiem,że lubia wspołistnieć tak jak kilka innych ,które mam. Badam się co 2 miesiące, a usg co rok. Robie ft3 i ft4 dodatkowo,chociaz lekarze (chodziłam do roznych i do sław) uważaja,że tylko tsh jest istotne. I tak jak napisałaś zgadzam sie z tym,że każdy ma inaczej i ja jestem tym "gorszym" przypadkiem, co to ma wsyztsko kłopoty z włosami, skórą ,paznokciami itd, a kolezanka przy tych samych wynikach nic Nie znaczy,że olewam ,ale przestałam się zamartwiac tak jak przez pierwsze 1.5 roku ,gdzie w zasadzie tylko szukałam kolejnych objawów i wtedy faktycznie życie jawiło mi się w czarnym świetle. Całe szczęście mam chłopców.Juz dwa razy po badaniach (tylko tsh). MOja mama zrobiła sobie badania po tym jak mi wyszło ,bo powiedziałam,że prawdopodobnie ona równiez ma chora tarczycę i się niestety potwierdziło. Całe szczęście na dzien dzisiejszy 3- letnia siostra wyniki ma dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
taki_sobie_ludzik Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 17:19 to jest do wyleczenia! Odpowiedz Link Zgłoś
noemi123 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 17:23 nie do wyleczenia a do zaleczenie jeżeli jest w początkującym stadium i jeżeli nie jest genetyczne a np jako reakcja na tle nerwowym lub choroby.Wiesz jak wygląda leczenie? Pijesz specyfik na bazie dziurawca uszkadzający wątrobę i wzrok a od marca do końca września absolutnie ale to absolutnie unikasz słońca, chodzisz w ciemnych okularach Walczyłam z bielactwem 5 lat a potem dałam spokój. Ja już wolę swoje plamki i lato. Odpowiedz Link Zgłoś
arabika_1 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 17:25 to ja też podziękuję. Już wogóle bym nie wychodziła na dwór... Odpowiedz Link Zgłoś
arabika_1 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 17:52 Dziewczyny - a jakiego kremu używacie? Ja Iwostin 50 Spf, dla dziecka też. Odpowiedz Link Zgłoś
marta76 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 18:18 ja nie lubię iwostinu uczulał mnie i łzawiły oczy. Używam kremu clarena, bo mam jeszcze pękające naczynka i zaczerwienienia na twarzy. kupuję u kosmetyczki allegro.pl/krem-bloker-przeciwsloneczny-spf-50-100ml-clarena-i1470259349.html Odpowiedz Link Zgłoś
arabika_1 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 18:35 ale właściwie to skąd mam wiedzieć czy mam to genetycznie? Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Nie chce mi się żyć... 22.03.11, 08:41 Napisałaś, że byłaś w szpitalu, a potem pojawiły się plamy. Ja bym stawiała na silny stres. mam koleżankę, która też miała bielactwo-po śmierci matki. Naświetlania skutecznie jej pomogły. Czego i Tobie życzę. ps byłaś z tym w ogóle u specjalisty? Odpowiedz Link Zgłoś
taki_sobie_ludzik Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 21:16 moja siostra(wyrodna) leczyła sie gdzieś w szczecinie i wyleczyła, ale, że nie mam z nią kontaktu to nie pomogę Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 23:39 arabika ogarnij się kobieto. Są gorsze nieszczęścia niż bielactwo są ludzie którzy codziennie walczą choć o jeden dzień dłużej. Miałam sąsiadkę która 18 lat walczyła z rakiem niestety przegrała ale tyle ile się nacierpiała nie życzę nikomu, walczyła dla syna, męża i siebie. Masz dziecko tak więc masz dla kogo żyć. Trzymaj się dziewczyno Odpowiedz Link Zgłoś
aniawroclaw1 Re: Nie chce mi się żyć... 21.03.11, 23:41 Rozumiem Cie doskonale. Ja mam Atopie i do tego alergie skorną - min. na zapachy, konserwanty. Ciagle jestem na lekach, masciach, nawilzaniu trzy razy dziennie. Większość kosmetyków nie jest dla mnie. Do tego naswietlania. Czasami nie wychodzę z domu bo mam twarz w plamach. Idzie wiosna a ja Juz sie martwię, ze nie założeń krótkiego rękawka. Mam to przeryczane, przegadane. Jakoś Musze z tym żyć. Dla moich dzieci i męża jestem piękna. To jest dla mnie cenne, ze dla przyjaciół to nie ma znaczenia. Głowa do góry ) Odpowiedz Link Zgłoś
arabika_1 Re: Nie chce mi się żyć... 22.03.11, 12:21 Dziś, dzięki Wam, wyszłam z domu (fakt, że do przychodni z dzieckiem), wcześniej zrobiłam makijaż i ładnie się ubrałam. I szłam z wysoko podniesioną głową. I wiecie co? To było fajne. Od dawna się tak nie czułam. Wystawiłam twarz do słońca i było po prostu przyjemnie. Ktoś pyta czy byłam u specjalisty. Byłam u dermatologa ale Pani doktor jak mnie widzi to już w korytarzu mówi: "Nadal nic na bielactwo nie wynaleziono!". Więc przestałam chodzić, bo i po co?Mieszkam w małej miejscowości i tu brak dobrego lekarza.Poszukam psychologa. Najbardziej się boję, że córka też na to zachoruje. Dziękuję Wam. Odpowiedz Link Zgłoś
noemi123 Re: Nie chce mi się żyć... 22.03.11, 12:30 Jeżeli bielactwa nikt w Twojej i męża dalszej i bliższej rodzinie nie ma to myślę, że nie masz o co się bać. U mnie genetyczne bo ma siostra, siostrzeniec, brat mojego ojca i mój brat, ale ja z siostrą najbardziej. To nie jest śmiertelne i z tym da się żyć, ja nawet zapominam, że to mam. Ważne przy bielactwie jest również dobieranie koloru włosów i ubrań. Przekonałam się że w moim naturalnym odcieniu włosów plamy są najmniej widoczne, ale w poniedziałek coś mi strzeliło przy wiośnie do głowy i farbnęłam na czerwono, po południu lecę po brązową farbę i zmiana na swoje Uszy do góry, będzie dobrze, ty tylko siedzi w Twojej głowie, nie w głowie ludzi wokół, oni mają swoje problemy, kompleksy i schizy. Odpowiedz Link Zgłoś
naumma Do arabiki i lusitanii 22.03.11, 12:42 Nie do końca tak jest, że na bielactwo i AZ nic nie wynaleziono. To nie jest w końcu zespół Downa. Są sposoby leczenia i lekarstwa, odpowiednie sposoby odżywiania się, które powstawały przez tysiące lat (jak np. medycyna chińska itp.). Są też w Polsce lekarze, którzy wyciągają ludzi z chorób wydawałoby się nieuleczalnych. Albo umieją pomóc tak, by życie stało się znośne. Jeśli jesteście z W-wy (chociaż to pewnie nie ma znaczenia, jeśli problem jest powazny) dajcie znać na priva. Znam naprawdę dobrego lekarza od medycyny holistycznej, może da radę wam pomóc... Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Nie chce mi się żyć... 22.03.11, 13:16 Dziś, dzięki Wam, wyszłam z domu (fakt, że do przychodni z dzieckiem), wcześnie > j zrobiłam makijaż i ładnie się ubrałam. I szłam z wysoko podniesioną głową. I > wiecie co? To było fajne. Od dawna się tak nie czułam. Wystawiłam twarz do słoń > ca i było po prostu przyjemnie. I tego się trzymaj, Mała. A do psychologa i tak idź. Ja Twój lęk o dziecko rozumiem. Ja tez się o swojego boję. Z innych wzgledów, ale boje. Tylko, ze w życiu niczego nie przwidzisz. Dwoje chorych rodzicow moze miec zdrowe dzieci i odwrotnie. Wiesz, znajmoi znajomych mieli dwoje dzieci syna, ktory został pilotem i mlodsza 10 lat córke. On pilot, akrobata- caly czas drżeli o niego, matka zaplakac sie chciala, ze taki ryzykant. A corka-dom, szkoła, jedna kolezanka. Matka mowila- o Nią sie bac nie muszę. Syn żyje, ma już prawie 40 lat. Corka (wowczas nastoletnia) poszla z kolezanka na plażę i tak nieszczesliwie się poślizgnęla, ze nadziala na konar wystający z wody. Zmarła. Nie możesz zyć myslac, na co twója córka zachoruje. Bo możesz mysleć, a życia i tak nie prześcigniesz i jej nie zabezpieczysz. Tylko się udręczysz. Za 10 lat moga wynaleźć lekarsrwo na twoją chorobe, itp. Nie daj się, bo twoja cora chce mieć Mame uśmiechnięta. I tak abądź. jak sama nie dajesz rady, psycholog pomoże. Zawalcz a się uda. Buziaki i siły życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
arabika_1 Re: Nie chce mi się żyć... 22.03.11, 13:22 Dziękuję, bardzo mi pomaga to, że nie jestem z tym sama. Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: Nie chce mi się żyć... 22.03.11, 13:39 Wiesz, rzadko się do tego przyznaje, ale takie słowa jak ty w tytule tego postu, mowiłam kilkakrotnie ok. 2 lat temu. Zmarla wtedy nagle moja Mama. Jedna z trzech najwazniejszych osób w moim zyciu i gdyby nie syn, nie wstawalabym z łózka. Załuję dziś, że nie poszlam do psychologa, tylko uparlam się żeby sobie sama poradzić. A było kiepsko. Depresja, apatia. Może gdybym poszla nie musialby oglądac tylu moich łez, nad ktorymi sama zapanowac po prostu nie umialam. Nie mówiąc o rozdraznieniu i histerycznych zachowaniach (swoich, of course ) Syn ma trzy latka i jest bardzo wrazliwy, a ja naturalnie sie obiwniam, ze to dlatego że byłam taka rozmemlana i o wszystko sie trzeslam Dośc tego, rzekłam kiedys i staram sie żyć inaczej. Ilu bym łez nie wylala, Mamie to życia nie wróci. A użalając sie nad sobą moge tylko uprzykrzyć sobie życie. Niestety, brutalne, ale szczere. Dopóki życia, dopoty tzreba walczyć. o siebie przede wszystkim i o Rodzinkę Sciskam Ciebie i kciuki za Ciebie i za siebie. A co! Odpowiedz Link Zgłoś
marta76 Re: Nie chce mi się żyć... 22.03.11, 16:40 piękne słonce dzisiaj. Wzięłam próbkę podkładu z vichy i dam znać ,czy dobrze kryje. Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Kryjący podkład 23.03.11, 01:56 Z takich zarąbiście kryjących przychodzi mi do głowy Dermacol... siostra kiedyś kupiła sobie, nie widziałam jeszcze czegoś takiego, a że przesadziłam z ilością, wyglądałam jak w masce Spróbujcie poszukać, na co dzień chyba nie za bardzo, bo zdaje się, że dość wysusza, ale to pewnie zależy od cery. Na wyjście jak znalazł Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: Nie chce mi się żyć... 22.03.11, 12:40 ewidentnie zatem oprócz bielactwa masz w pakiecie depresję. Lecz ją koniecznie, zanim ci pomysły na zakończenie bytowania przyjdą do głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
kostruszka Re: Nie chce mi się żyć... 22.03.11, 18:32 Arabiko, wprawdzie nie choruję na bielactwo, ale cierpię na zespół znamion dysplastycznych/atypowych. Zachorowałam półtora roku temu, a choroba objawia się tym, ze wyszło mi na całym ciele kilkaset pieprzyków i wciąż wychodzą nowe. Nie mogę się opalać, muszę BARDZO uważać, bo mogę zachorować na czerniaka. Też miewam chwile załamania, mam ogromne kompleksy i czasami nie chce mi sie żyć,a le powtarzam sobie, ze muszę się trzymać dla swoich dzieci, męża, ze wygląd zewnętrzny nie jest dla mnie najważniejszy. Odpowiedz Link Zgłoś