Dodaj do ulubionych

Ciąża u 17-nastolatka

21.03.11, 14:39
Pojawił się następujący problem - dwoje nastolatków oczekuje prawdopodobnie na owoc ich miłości. \znajomość krótka około 6 miesięcy, z tym, ze raz po wakacjach się już rozstali.
Jestem matką potencjalnego ojca - osobiście przerażona taką możliwością. Nie mam pojęcia jak to będzie, gdzie będą mieszkać, z czego żyć.
Obserwuj wątek
    • lilka69 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 14:46
      ten zwiazek prawdopodobnie nie ma sensu... 17 lat i cos stalego? wykluczone w wiekszosci przypadkow. namawialabym panne na usuniecie ciazy... a jak nie to jednak stalo sie- dziewczynie trzeba pomoc!
      • lilka69 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 14:52
        w praktyce wygladalo by to tak, ze jako matka ojca musialabys lozyc finansowo na dziewczyne pospolu z jej rodzicami-tak to sobie wyobrazam-wizyty u lekarza, abdania, witaminy, ubrania, wozek, akcesoria- to wszystko kosztuje.a potem dzieci (tu nazwane rodzicami) z powrotem do szkol a malym dzieckiem ktos musi sie na co dzien zajac. bycie matka mlodocianego ojca wcale nie jest latwiejsze chyba niz bycie matka takiej panny-matki.

        a szczerze mowiac- nie wyobrazam sobie tego wszytskiego i najlepiej caize usunac. pisze to ja- matka 1 dziecka i w kolejnej ciazy. powtorze frazes- nie wystarczy urodzic, trzeba jeszcze wychowac. a tamta parka poza zdolnoscia do seksu nic soba pewnie nie reprezentuje. bo i nie moze. maja TYLKO po 17 lat!
        • antekcwaniak Proszę o polskie i WiElKiE litery !!! 21.03.11, 15:18
          Czytać się nie da.
          • wuika Re: Proszę o polskie i WiElKiE litery !!! 21.03.11, 15:20
            Ty piszesz wielkimi i małymi literami, a czytać też się nie da. Nie tędy droga.
        • memphis90 Re: Ciąża u 17-nastolatka 25.03.11, 13:31
          Guzik prawda. Znam dziewczynę, która urodziła w wieku 14 lat- doskonale zajmuje się dzieckiem, skończyła szkołę, wraz z ojcem tworzą od lat dobry związek. To jakaś paranoja, że 17 -latka jest źbyt malućka na dzieciaćka i musi jeszcze dojrzeć przez kolejne kilkanaście lat- nasze prababcie w tym wieku były już mężatkami i matkami.
      • nangaparbat3 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 17:50
        A jako kto niby namawiałabys pannę do usunięcia ciąży?
        Nie wiesz, że usuniecie pierwszej ciąży jest szczególnie niebezpieczne i mogłoby się zdarzyć, że dziewczyna juz nigdy nie bedzie mogla mieć dzieci?
        Fajnie się namawia innych - bo oni poniosą konsekwencje.
        • princess_yo_yo Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 17:56
          > Nie wiesz, że usuniecie pierwszej ciąży jest szczególnie niebezpieczne i mogłob
          > y się zdarzyć, że dziewczyna juz nigdy nie bedzie mogla mieć dzieci?

          to akurat niezupelnie prawda, jesli mowimy o zabiegu przeprowadzonym wg standardow medycznych. prawda natomiast jest ze powtarzajace sie zabiegi lyzeczkowania (nie wazne z jakiego powodu) moga byc potem powodem problemow z donoszeniem ciazy.
          • krapheika Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 20:49
            Ale rewelacje, skad je wytrzasnelas? usuniecie kazdej ciazy wiaze sie z ryzykiem (malym ryzykiem), jest obojetne ktorej, znam pare dziewczyn, ktore usunely pierwsza i maja dzieci, bezproblemowo donosily i urodzily.
          • datina Re: Ciąża u 17-nastolatka 26.03.11, 10:17
            usunąć to najlepiej wszystkich tych ktorzy namawiają innych do aborcji. zal mi takich ludzi. Dobrze ze was matka nie usunela bo np miała 17 lat i nie wiediala co zrobic to sobie poszla na skrobanke.
            • ania_dentystka Re: Ciąża u 17-nastolatka 26.03.11, 14:40
              Nigdy, przenigdy nie namawiałam bym nikogo do aborcji, ale tez nigdy nie odważyłabym się odwodzić go za wszelką cenę.
              Życie nie jest białe ani czarne.
              Każda rodzina, każdy człowiek, każda sytuacja różnią się od siebie. I to co w danej chwili jest nie do przyjęcia w mojej rodzinie, jest do zaakceptowania w Twojej lub odwrotnie.
    • ola Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 14:48
      a poczuwa się?
      to rzadkość!

      Moja znajoma (wtedy ) 16-latka zaszła w ciązę. Szczęśliwy tatuś zrobił z niej k*rwę i stwierdził, że to nie jego, bo moze być każdego...
      Zawinął się, a dziewczyna została z dzieckiem. Mieszka z rodzicami. Opiekuja się małą na zmianę, dziewczyna kończy własnie studia. Kochaja wszyscy Małą jak szaleni. Teraz dziękują losowi za te wpadkę.
      poradzicie sobie...
      • przeciwcialo Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 14:51
        I co ? Tak honorowo odpuściła ustalenie ojcostwa?
        • ola Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 14:54
          przeciwcialo napisała:

          > I co ? Tak honorowo odpuściła ustalenie ojcostwa?

          a po co się miała z kretynem szarpać? Mogłaby go pozwać, testy robić. Tylko po co? Jaka korzyść dla dziecka z takiego ojca?
          • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:08
            ola napisała:

            > przeciwcialo napisała:
            >
            > > I co ? Tak honorowo odpuściła ustalenie ojcostwa?
            >
            > a po co się miała z kretynem szarpać? Mogłaby go pozwać, testy robić. Tylko po
            > co? Jaka korzyść dla dziecka z takiego ojca?

            W takim przypadku - forsa.
            Z drugiej strony jeżeli stać ich na to, to bez obciążenia taki gościem może być ogólnie wygodniej.
            • ola Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:14
              stać ich na to, żeby przez całe życie złotówki od gościa nie potrzebować. na biednych nie trafiło.
              Do tego między jej a jego rodziną była znaczna przepaść finansowa, więc istniało ryzyko, ze to on będzie próbował coś wyciągnąć od niej z racji ojcostwa.
              • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:16
                ola napisała:

                > stać ich na to, żeby przez całe życie złotówki od gościa nie potrzebować. na bi
                > ednych nie trafiło.
                > Do tego między jej a jego rodziną była znaczna przepaść finansowa, więc istniał
                > o ryzyko, ze to on będzie próbował coś wyciągnąć od niej z racji ojcostwa.

                Ach, a więc mezalians. No to ja rozumiem że się nie chcieli pospolitować z parweniuszem i nie wpisali go do papierów.
                • ola Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:20
                  chyba nie czytałaś uważnie.
                  napisałam wyraźnie, że to on się pierwszy wypiął związku z tą dziewczyną. już w momencie, kiedy go o ciąży poinformowała. potem kilkakrotnie próbowała go wciągnąć w temat, np. po porodzie zadzwoniła, by mu powiedzieć, że urodziła, a on się rozłączył.
                  Więc twój wniosek jest wyjatkowo nietrafiony.
    • adwarp Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 14:49
      "oczekuje prawdopodobnie"

      ciąża jest, albo nie ma...tu już nie ma miejsca na "prawdobodobnie"...
      sytuacji nie zazdroszczęsad
      • msrp Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 14:52
        Namawiałabym dziewczynę na usunęcie. 17 lat to za mało na dziecko.
        • moofka Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:08
          msrp napisała:

          > Namawiałabym dziewczynę na usunęcie. 17 lat to za mało na dziecko.

          naprawde tak lekko by wam to przyszlo?

          jako matka dwoch synow nie wyobrazam sobie sytuacji ze ide do dziewczyny i namawiam ja na aborcje
          obrzydliwe w ogole
          • anorektycznazdzira Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 20:47
            Dokładnie tak samo uważam. Nie przeszłoby mi to przez gardło i nie miałabym twarzy robić z siebie taką sukę, co to idzie i NAMAWIA. Gdyby dziewczyna sama tego chciała, gdyby była zdecydowana- wtedy mogłabym jej udzielić wsparcia, również finansowego. Jeśli zaś nie, to nie wyobrażam sobie, jak bym później spojrzała jej w twarz, jak miałyby się odbywać ewentualne spotkania z przecież wnukiem, do którego usunięcia najpierw bym ja namawiała. Dla mnie absolutna schizofrenia, nie przestawiam się w tym tempie i nie rozumiem, ze można.
            • anne-marie72 Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:50
              Nie wiem skąd się wziął ten wątek namawiania???
              Nie namawiam nigodo do żadnej decyzji (o aborcji, czy urodzeniu) ta decyzja do nie nie należy, a konsekwencje nie ja będę ponosić (choć w obu przypadkach we mnie uderzą).

              Ja po prostu czekam uncertain.

              choć osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji że mogę zostać nastalotnią matką - zdaję sobie sprawę, że każda osoba w swoim życiu ma jakieś dramatyczne decyzje do podjęcia - szkoda tylko że w ichprzypadku będzie to tak wcześnie.
              • anorektycznazdzira Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 14:12
                Oj, nie od Ciebie się wziął, wziął się za to z pierwszego czy drugiego posty z odpowiedziami, gdzie dokładnie taką radę otrzymałaś. Potem jeszcze w kilku miejscach.
      • verdana Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 14:54
        Cóż - masz syna, ktory zwierza Ci się z problemow, nie usiluje zwiać i nie brać odpowiedzialnosci za swoje dziecko. Mimo wpadki wydaje sie człowiekiem odpowiedzialnym. Może nie będzie tak źle.
        Mój sąsiad został ojcem w wieku 18 lat i jednego tygodnia. Teraz jest trzydziestolatkiem z żoną i dwójką dzieci - czyli czasem się udaje.
      • anne-marie72 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 14:54
        adwarp napisała:

        > "oczekuje prawdopodobnie"
        >
        > ciąża jest, albo nie ma...tu już nie ma miejsca na "prawdobodobnie"...
        > sytuacji nie zazdroszczęsad



        Ciąża chyba jest skoro nas - rodziców poinformowano. Syn jest w pierwszej liceum, dziewczyna też. Nie wiem, co postanowią jej rodzice i ona, na to na dzień dzisiejszy nie mam żadnego wpływu, ale ne wyobrażam sobie, aby młodzi mieli u mnie np. mieszkać. Nie jestem wyrodną matką, ale to mnie przerasta.
        • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:11
          anne-marie72 napisała:

          > Ciąża chyba jest skoro nas - rodziców poinformowano. Syn jest w
          > pierwszej liceum, dziewczyna też. Nie wiem, co postanowią jej rodzice i ona, na
          > to na dzień dzisiejszy nie mam żadnego wpływu, ale ne wyobrażam sobie, aby mło
          > dzi mieli u mnie np. mieszkać. Nie jestem wyrodną matką, ale to mnie przerasta.

          Ojej, wielki mi problem. A za 2 lata już by Cię nie przerastało? No to co za różnica? Wynajmijcie im wspólnie mieszkanie i niech sobie mieszkają. Jak Was stać to niech postudiują, jak nie to niech idą do pracy a ewentualne studia później. W czym problem?

          • anne-marie72 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:16
            W czym problem?

            W odpowedzialności, finansach, w wychowaniu tego dziecka.

            Problem jest wg mnie we wszystkim, problem ten spadnie na mnie i rodziców dziewczyny, Dzieciaki (tak, tak dzieciaki) nie widzą problemu.
            • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:22
              anne-marie72 napisała:

              > W czym problem?
              >
              > W odpowedzialności, finansach, w wychowaniu tego dziecka.

              Każdy się musi nauczyć odpowiedzialności, Wasze dzieci też. Problem z finansami załatwia się bardzo prosto pójściem do pracy. A od wychowywania dziecko ma przecież rodziców.

              > Problem jest wg mnie we wszystkim, problem ten spadnie na mnie i rodziców dzie

              No to zróbcie tak, żeby nie spadł, tylko żeby Wasze dzieci go wzięły na klatę. Oczywiście powinniście im pomóc - ale nie rozwiązać go za nie.

              > wczyny, Dzieciaki (tak, tak dzieciaki) nie widzą problemu.

              A co widzą?
              • marychna31 Re: Ciąża u 17-nastolatka 26.03.11, 11:44
                > Każdy się musi nauczyć odpowiedzialności, Wasze dzieci też. Problem z finansami
                > załatwia się bardzo prosto pójściem do pracy. A od wychowywania dziecko ma prz
                > ecież rodziców.
                Bo rynek pracy tylko czeka na siedemnastolatków po pierwszej klasie liceum. Oczywiście z pensją umożliwiającą wynajem mieszkania i utrzymanie trojga ludzi. Na jakim świecie wy żyjecie, bo chyba nie w moim?
            • fajnababka3 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 19:58
              myślę że tu powinien wykazac się Twój mąż - ojciec syna i to on powibnien mu przetłumaczyc na czym odpowiedzialnośc polega. Ostatnią rzeczą do czego bym nakłaniała to usunięcie ciąży - sumienie nie da Ci spokoju do końca zycia. A co w ogóle maja zamiar zrobic młodzi? - chcą byc razem czy już nie? Tak czy siak czas żeby syn udowodnił że dorósł nie tylko płciowo. Niech znajdzie pracę chocby dorywczą na 3-4h dziennie i pokaże że się stara. Jest jeszcze jedno wyjście - dziecko zawsze można oddac do adopcji jeśli rodzice nie czują się na siłach podjąc się opieki i wychowania.
              • krapheika Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 20:52
                Oj jak ty dobrze wiesz co da a czego nie da komus sumieniebig_grin moje sumienie spi akurat spokojnie w takich sprawach.
        • gacusia1 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 21:49
          Ja Cie doskonale rozumiem. Tez nie potrafilabym zniesc tego,ze mieszka ze mna corka z chlopakiem i dzieckiem. Nie chodzi tu o metraz ale raczej o przestrzen zyciowa,o intymnosc i spokoj.
          To trudna sytuacja. Nie mam pojecia jakie sa mozliwosci w Polsce,czy sa szkoly do ktorych dziewczyny chodza z dziecmi? Czy sa jakies przyszkolne zlobki...Szczerze watpie. Z drugiej jednak strony,powiem Ci ze jestes szczesciara smile bo jestes matka 17 ojca a nie ciezarnej 17-letniej matki.
    • i_b13 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 14:53
      zanim zaczniesz umierać z przerażenia, sprawdź czy na pewno będzie potomek.
      Jesli będzie to pozwolcie młodym poczuć się rodziną, jesli będą chcieli ja tworzyć razem. Są bardzo młodzi. Nic na siłę. I pewnie będzie ci przykro, ale najczęściej chłopak okazuje się totalnym dupkiem w takiej sytuacji - w takiej sytuacji wyjdzie całe wychowanie, nauki odpowiedzialności i wszystko czego rodzice mogli nauczyć syna. Ale zaraz
      A ktory to miesiąc ciąży? I po ktorych wakacjach sie rozstali?
      • msrp Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 14:57
        A tak w ogóle to założenie prezerwatywy i pójście do lekarza po tabletki to nie jest nic trudnego.
        • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:13
          msrp napisała:

          > A tak w ogóle to założenie prezerwatywy i pójście do lekarza po tabletki to nie
          > jest nic trudnego.

          A jak się pójdzie z gołym fiutem to lekarz nie da tabletek?
          • caelum Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 21:06

            > > A tak w ogóle to założenie prezerwatywy i pójście do lekarza po tabletki
            > to nie
            > > jest nic trudnego.
            >
            > A jak się pójdzie z gołym fiutem to lekarz nie da tabletek?

            Haha moja osobista nagroda w kategorii "Odpowiedź Roku" smile) Genialne! smile))
      • anne-marie72 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 14:58
        _b13 napisała:

        > zanim zaczniesz umierać z przerażenia, sprawdź czy na pewno będzie potomek.
        > Jesli będzie to pozwolcie młodym poczuć się rodziną, jesli będą chcieli ja twor
        > zyć razem. Są bardzo młodzi. Nic na siłę. I pewnie będzie ci przykro, ale najcz
        > ęściej chłopak okazuje się totalnym dupkiem w takiej sytuacji - w takiej sytuac
        > ji wyjdzie całe wychowanie, nauki odpowiedzialności i wszystko czego rodzice mo
        > gli nauczyć syna. Ale zaraz
        > A ktory to miesiąc ciąży? I po ktorych wakacjach sie rozstali?




        Po tych ostatnich - syn w międzyczasie miał inną dziewczynę - ale do siebie wrócilisad chyba na przeprosiny zrobili sobie niespodziankę - Który miesiąc nie wiem - informację dostałam wczoraj -(
        • filipianka Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:09
          > em - informację dostałam wczoraj -(

          i jakiś komentarz syna do tego? czy tylko `Kaśka jest w ciąży` i wyszedł?
          wyjść jest wiele
          1. aborcja
          2. adopcja
          3. dziewczyna mieszka z rodzicami, tatuś jest na dochodne, a dziadkowie sponsorują alimenty
          4. bierzecie dziewczynę do siebie
          5. młodzi wynajmują sobie coś na mieście i dostają od rodziców bardzo duże kieszonkowe żeby starczyło na czynsz, jedzenie i opiekunkę (bo szkołę muszą skończyć), mogą dorabiać w weekendy
          6. dziewczyna dostaje kopa w d i musi szukać miejsca w domu samotnej matki
          i pewnie jeszcze wiele innych
          dla każdego coś się znajdzie
          wystarczy wybrać
          a sytuacji nie zazdroszczę
          • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:15
            filipianka napisała:

            > > em - informację dostałam wczoraj -(
            > 5. młodzi wynajmują sobie coś na mieście i dostają od rodziców bardzo duże kies
            > zonkowe żeby starczyło na czynsz, jedzenie i opiekunkę (bo szkołę muszą skończy
            > ć), mogą dorabiać w weekendy

            A dlaczego niby "muszą skończyć"? I czemu akurat teraz? Mogą sobie skończyć wieczorówkę, od tego się nie umiera.

            • filipianka Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:17
              bo do 18-lat jest obowiązek nauki?
              • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:19
                filipianka napisała:

                > bo do 18-lat jest obowiązek nauki?

                A jest? Coś mi się nie wydaje żeby aż do takiego wieku.
                Ale nawet jeżeli jest - to nie jest obowiązek skończenia szkoły.
                • anne-marie72 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:32
                  Studia, a przynajmniej dobre technikum daje podstawę utrzymania rodziny. Potomek w tak młodym wieku bardzo komplikuje naukę - z obowiązkiem czy bez.
                  • msrp Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:32
                    Obrończynie życia Cię nie zrozumieją, niestety.
                  • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:35
                    anne-marie72 napisała:

                    > Studia, a przynajmniej dobre technikum daje podstawę utrzymania rodziny. Potome

                    E tam. Miliony ludzi w Polsce utrzymują rodziny bez studiów i techników. Może przestań wyszukiwać na siłe problemy tylko skup się na szukaniu rozwiązań? Studia i technikum zdążą jeszcze zrobić.

                    > k w tak młodym wieku bardzo komplikuje naukę - z obowiązkiem czy bez.

                    No prawda. Komplikuje. Ale bynajmniej nie uniemożliwia.

                    • msrp Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:35
                      Do 18 roku życia nauka jest OBOWIĄZKOWA.
                      • miliwati [...] 21.03.11, 15:39
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • anne-marie72 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:41
                          miliwati napisała:
                          W
                          > całej sprawie to jest akurat zupełnie nieważny wątek.


                          Dla mnie np. bardzo ważny- bo daje podstawę utrzymania dla całej rodziny - w tym i dziecka.

                          • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:51
                            anne-marie72 napisała:

                            > miliwati napisała:
                            > W
                            > > całej sprawie to jest akurat zupełnie nieważny wątek.
                            >
                            > Dla mnie np. bardzo ważny- bo daje podstawę utrzymania dla całej rodziny - w ty
                            > m i dziecka.

                            Co daje podstawę? Wysiedzenie w szkole do 18. urodzin bo tak nakazują przepisy?
                            Utrzymać rodzinę można nawet jeżdżąc wóżkiem widłowym. Uczciwa praca, nawet Twojego syna nie pohańbi. I równocześnie studiując na przykład zaocznie.
                            • spicy_orange Re: Ciąża u 17-nastolatka 23.03.11, 16:22
                              > Utrzymać rodzinę można nawet jeżdżąc wóżkiem widłowym. Uczciwa praca, nawet Two
                              > jego syna nie pohańbi. I równocześnie studiując na przykład zaocznie.

                              puk puk.. syn jest w 1 liceum-jak teraz go nie skończy to jakim cudem ma robić studia jeżdżąc na widlaku? Nawet na zaocznych potrzeba mieć maturę wink
                              • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 24.03.11, 09:10
                                spicy_orange napisała:

                                > > Utrzymać rodzinę można nawet jeżdżąc wóżkiem widłowym. Uczciwa praca, naw
                                > et Two
                                > > jego syna nie pohańbi. I równocześnie studiując na przykład zaocznie.
                                >
                                > puk puk.. syn jest w 1 liceum-jak teraz go nie skończy to jakim cudem ma robić
                                > studia jeżdżąc na widlaku? Nawet na zaocznych potrzeba mieć maturę wink

                                Puk, puk - myślimy przy czytaniu. A nie oczekujemy że każde zdanie o nauce w trybie zaocznym lub wieczorowym będzie wyszczególniało wszystkie kolejne stopnie które trzeba przejść. Inteligentnemu człowiekowi wystarczy podać docelowe wykształcenie i to wystarczy, żeby wiedział iż po drodze do zaocznego magistra trzeba jeszcze zrobić potencjanie zaoczną maturę.


              • memphis90 Re: Ciąża u 17-nastolatka 25.03.11, 13:34
                Nie ma. Obowiązkowe jest gimnazjum.
                • lusitania2 Re: Ciąża u 17-nastolatka 25.03.11, 14:06
                  memphis90 napisała:

                  > Nie ma. Obowiązkowe jest gimnazjum.


                  i niektórzy w nim do 18 dobijają. Wiesz czemu? Bo filipianka ma rację, zgodnie z art. 15 ustawy o systemie oświaty:
                  "1. Nauka jest obowiązkowa do ukończenia 18 roku życia.
                  2. Obowiązek szkolny dziecka rozpoczyna się z początkiem roku szkolnego w tym roku kalendarzowym, w którym dziecko kończy 7 lat, oraz trwa do ukończenia gimnazjum, nie dłużej jednak niż do ukończenia 18 roku życia."

    • lilka69 watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 14:55
      usiade wygodnie, zrobie herbatke i poczytamsmile

      zaraz zderza sie fanatyczne obronczynie zycia z realistkami.
      • ola Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:05

        dlaczego tak się upierasz przy tej aborcji.
        Nie jestem żadnym obrońcą życia. Popieram prawo kobiet do aborcji.
        Ale nie uważam, że sam wiek rodziców ma być już podstawą do zabiegu.
        Jeśli rodzice/dziadkowie są w dobrej sytuacji materialnej, chcą dziecka i moga sobie poradzić z jego wychowaniem, po co od razu aborcja?
        Powtarzam, znam dziewczyne, która urodziła w wieku lat 16. Teraz ma 23, córeczka jest w przedszkolu.
        W wychowaniu pomogali dziadkowie, dziecko jest kochane, mama kończy studia, ma teraz fajnego narzeczonego, który kocha i ja i jej córkę.
        To nie musi być taka tragedia.
        • msrp Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:07
          Owszem, ale nastolatka ma inne rozrywki, niż niańczenie dziecka.
          • sadosia75 Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:10
            To mogla o tym wczesniej pomyslec.
          • ola Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:11

            rozrywki?
            obowiązki (np. nauka) bym jeszcze zrozumiała, ale usuwanie ciąży, żeby mieć czas na rozrywki, w jakimkolwiek wieku, już mnie przerasta...
            • memphis90 Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 25.03.11, 13:38
              Och, to przecież oczywiste. Przecież wyjcie z życiorysu kilka lat, które możnaby poświęcić na uprawianie seksu bez zabezpieczenia, to straszliwa strata. Ale w takim razie to odpadają też bardziej ambitne studia, na których trzeba uczyć się wieczorami zamiast balangować.
              • lacitadelle Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 25.03.11, 14:34
                memphis90 napisała:

                > Och, to przecież oczywiste. Przecież wyjcie z życiorysu kilka lat, które możnab
                > y poświęcić na uprawianie seksu bez zabezpieczenia, to straszliwa strata. Ale w
                > takim razie to odpadają też bardziej ambitne studia, na których trzeba uczyć s
                > ię wieczorami zamiast balangować.

                no dokładnie, jakoś skończyłam super liceum, bardzo dobre studia dzienne, na których już na siebie zarabiałam (można było od 3 roku układać sobie plan zajęć, w pracy też miałam ruchome godziny) i czas na przyjemności i życie towarzyskie miałam. Młodzi ludzie z dzieckiem, zamiast poświęcać dziecku "czas nauki", mogą poświęcić mu "czas przyjemności", tak jak zresztą robi większość zupełnie dojrzałych rodziców (w dzień praca, po pracy zajmują się dzieckiem, na rozrywki zostaje niewiele czasu). Małe dziecko zawsze od rodziców wymaga poświęceń, kwestia tylko umiejscowienia ich w czasie - też znam parę, która wpadła na pierwszym roku studiów, studia skończyli (przez 2 lata mieszkali we trójkę w akademiku i nie narzekali), ich znajomi siedzą teraz w pieluchach, a oni mogą balować, bo dziecko odchowane. Nie mówię, że to idealny scenariusz (chyba mało komu życie nie sprawia niespodzianek), ale jak najbardziej możliwy do zrealizowania.
          • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:17
            msrp napisała:

            > Owszem, ale nastolatka ma inne rozrywki, niż niańczenie dziecka.

            I co, zdechnie jak nie będzie mogła iśc na dysko co wieczór?
            • msrp Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:21
              miliwati napisała:

              > msrp napisała:
              >
              > > Owszem, ale nastolatka ma inne rozrywki, niż niańczenie dziecka.
              >
              > I co, zdechnie jak nie będzie mogła iśc na dysko co wieczór?

              Nie, ale nie będzie też całymi dniami siedziała z wrzeszczącym dzieciakiem.

              P.S. Zdycha to zwierze, nie człowiek.
              • moofka Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:25
                no to trzeba bylo myslec wczesniej, zanim sie mlodziez za uniesienia brala
                teraz to juz dyskoteka jest mniej wazna
                i jak dziewczyna postanowi, tak zrobi
                a tesciowce wychylajacej sie z aborcja moze cale zycie nie darowac
                • anorektycznazdzira Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 20:55
                  O, to, to, spod łap mi to wyjęłaś: jeśli się młodym uda, "owoc miłości" się narodzi a oni w ten czy inny sposób się zorganizują i ostatecznie nie rozpadną, to teściówka która tak błysnęła intelektem, ze tylko na lansowanie skrobaniki było ją stać, ma przesrane do końca. Będzie do końca życia przez synową i jej rodzinę postrzegana jako znienawidzona, dwulicowa wiedźma.
                  • spicy_orange Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 23.03.11, 16:25
                    przypominam, ze autorka wątku nic nie pisąła o aborcji-takie rady dostała od dziewczyn wink
                    • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 09:11
                      spicy_orange napisała:

                      > przypominam, ze autorka wątku nic nie pisąła o aborcji-takie rady dostała od dz
                      > iewczyn wink

                      Puk, puk - czytamy starannie co pisała autorka wątku, jak chcemy wygłaszać takie generalizujące pouczenia.

              • miliwati [...] 21.03.11, 15:27
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • msrp Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:28
                  Ja nie mam dziecka smile
                  • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:32
                    msrp napisała:

                    > Ja nie mam dziecka smile

                    I najpewniej dowodu osobistego jeszcze też nie.
                    • msrp Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:34
                      Nie, nie, o to się nie musisz martwić.
                      Nie każda dorosła kobieta szcza z radości na widok małych dzieci/dwóch kreseczek na teście ciążowym.
                      • msrp Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:36
                        I jeszcze: nie każdy człowiek zlepek komórek w początkowych tygodniach traktuje w kategorii człowieka.
                        • memphis90 Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 25.03.11, 13:40
                          A kiedyż ten "zlepek komórek" staje się człowiekiem? Zaznaczam, że zlepkiem jesteś do momentu implantacji (blastula), od tego momentu ten zlepek się formuje w konkretne ciało.
                    • arwena_11 Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:42
                      koleżanka po aborcji i na siłę przekonuje wszystkich i wszędzie, ze dokonała słusznego wyboru. Jak widać sumienie nie daje zapomnieć
                      • msrp Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:43
                        Tak, gryzie mnie strasznie, normalnie niesamowice tongue_out.
                        Proszę Cię, zlep komórek ma mnie martwić?
                        • msrp Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:44
                          Kolejna pro-life, dla której płód wazniejszy, niż późniejsza sytuacja dziecka?
                          • arwena_11 Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:59
                            No po aborcji to już nie ma "późniejszej sytuacji dziecka".
            • a1ma Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 17:19
              miliwati napisała:

              > msrp napisała:
              >
              > > Owszem, ale nastolatka ma inne rozrywki, niż niańczenie dziecka.
              >
              > I co, zdechnie jak nie będzie mogła iśc na dysko co wieczór?

              Nie wiem, co to "dysko", ale wydaje mi się, że ciekawą alternatywą dla osiemnastolatki mogą być matura i studia.
              • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 09:58
                a1ma napisała:

                > miliwati napisała:
                >
                > > msrp napisała:
                > >
                > > > Owszem, ale nastolatka ma inne rozrywki, niż niańczenie dziecka.
                > >
                > > I co, zdechnie jak nie będzie mogła iśc na dysko co wieczór?
                >
                > Nie wiem, co to "dysko", ale wydaje mi się, że ciekawą alternatywą dla osiemnas
                > tolatki mogą być matura i studia.

                Zaliczasz maturę i studia do rozrywek?
                Bo mowa była o rozrywkach. Co, nie doczytałaś całości, a już odpowiedziałaś?
          • wuika Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:17
            A dziadkowie coś innego niż organizowanie życia niedorosłym dzieciom, które będą się bawić w rodzinkę.
            • anne-marie72 Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:28
              No to też prawda. Niestety, młodzi choć tego ne wyartykuowali, przyszłość nie przedstawia dla nich wiekszych trudności
              • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:41
                anne-marie72 napisała:

                > No to też prawda. Niestety, młodzi choć tego ne wyartykuowali, przyszłość nie p
                > rzedstawia dla nich wiekszych trudności

                No to bardzo dobrze. Lepiej by było jakby się teraz zaczęli zamartwiać i płakać nad swoim cięzkim losem?
                Oczywiście powinnaś się (razem z pozostałymi dziadkami in spe) zorientować jak oni widzą te pomniejsze trudności. Które z Waszą pomocą spoko obejdą, ale których powinni sięjednak spodziewać.
        • mx3_sp co ma syt. materialna rodziców do płodności dzieci 21.03.11, 15:12
          pierwszą próbą dorosłości ww młodzieży niech będzie podjęcie decyzji. Nie mieszajcie się jako rodzice , dajcie im konieczność śwaidomego wyboru, ze wszelkimi konsekwencjami.
      • forumowiczka.to.ja Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:11
        lilka69, jeśli dobrze widzę to jesteś w ciąży albo masz malutkie dziecko. I Ty jesteś za aborcją? Super.
        Sama również daję prawo kobietom do aborcji, i jeśli tutaj matka tak postąpi - jej wybór. Uważam jednak, że nastolatka jest za młoda na podejmowanie tak dramatycznej decyzji jak usunięcie, za kilka lat, jak dojrzeje, może sobie tego nie darować. Dlatego to rodzice powinni być jej "dojrzałym mózgiem" i pomóc jej urodzić.
        • princess_yo_yo Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:15
          skad ta niekonsekwencja? skoro jest za mloda na podjecie tak dramatycznej decyzji pt aborcja, to jakim cudem nie jest za mloda do podjecia tak dramatycznej i idacej dalej w skutkach decyzji jak urodzenie dziecka?
          • forumowiczka.to.ja Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:21
            Nie widzę tu niekonsekwencji.
            1. Jak usunie - nie ma odwrotu, na tym polega dramatyzm.
            2. Jak urodzi - wyjść ma kilka, może wychować, może oddać rodzicom, może oddać do adopcji komuś, kto naprawdę czeka na dziecko. W 2 z 3 podanych opcji, kobieta po kilku latach jak sie ogarnie ma szansę (jakieś tam, nie wiem jak wielkie) na próby naprawienia błędów młodości, zajmie sie dzieckiem itp. W przypadku nr 1 - nie ma żadnych szans.

            Jeśli chodzi o bycie "za młodą", to w ogóle widać jest za młoda na współżycie nawet, bo nie ma pojęcia jak się zabezpieczać. Ale to jest off topic.
            • princess_yo_yo Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:30
              jak usunie moze miec dziecko wtedy gdy bedzie na to gotowa. owszem adopcja jest opcja ale od tej decyzji tez nie ma odwrotu (a juz na pewno nie bez powaznych konsekwencji dla dziecka), a oddanie dziecka rodzicom/dziadkom to juz zupelny absurd - ma mieszkac kolo swojego wlasnego dziecka i traktowac je jak siostre/brata po czym oboje beda zalegac na kanapach psychiatrow tylko pewnie nie razem? doprawdy swietne wyjscie, nic tylko gratulowac rodzinnej glupoty.
              • forumowiczka.to.ja Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:34
                Princess, nie dogadamy się. Mamy zupełnie inne poglądy i spojrzenie na życie.
                Pozdrawiam
                • princess_yo_yo Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 16:29
                  na pewne kwestie pewnie mamy inne poglady ale co do meritum podejrzewam ze jestesmy zgodne. decyzja nalezy do dziewczyny i syna autorki, rodzice natomiast powinni pomoc w rozwazeniu wszystkich opcji i ich konsekwencji i sprobowac zaoferowac pomoc albo przynajmniej oparcie bez wzgledu na to jaka zapadnie decyzja.
                  jakikolwiek przymus nie wchodzi w gre.
                  • forumowiczka.to.ja Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 09:33
                    princess_yo_yo napisała:

                    > na pewne kwestie pewnie mamy inne poglady ale co do meritum podejrzewam ze jest
                    > esmy zgodne. decyzja nalezy do dziewczyny i syna autorki, rodzice natomiast pow
                    > inni pomoc w rozwazeniu wszystkich opcji i ich konsekwencji i sprobowac zaofero
                    > wac pomoc albo przynajmniej oparcie bez wzgledu na to jaka zapadnie decyzja.
                    > jakikolwiek przymus nie wchodzi w gre.

                    No faktycznie, co do metitum, zgadzam się z Tobą, z tym co napisałas powyżej.
            • bri Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 16:29
              Jak urodzi też nie ma odwrotu: będzie miała dziecko i równie trudną, jeśli nie trudniejszą, decyzję do podjęcia.
              • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 16:34
                bri napisała:

                > Jak urodzi też nie ma odwrotu: będzie miała dziecko i równie trudną, jeśli nie
                > trudniejszą, decyzję do podjęcia.

                No to dziadkowie powinni chyba swoim dzieciom ułatwić tę decyzję, co? A nie skupiać się na darciu włosów z gowy.
                • bri Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 16:43
                  Nie zauważyłam, żeby dziadkowie cokolwiek utrudniali w tej sytuacji. Uświadomienie młodym ludziom czego wymaga opieka nad dzieckiem i samodzielne utrzymywanie się to jest właśnie ułatwianie im decyzji, a przynajmniej dostarczanie rzetelnych informacji, które pozwolą im podjąć decyzję w oparciu o coś więcej niż "jakoś to będzie". Żeby "jakoś to było" i młodzi rodzice i przyszli dziadkowie będą musieli wykonać nie lada pracę.
                  • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 10:00
                    bri napisała:

                    > Nie zauważyłam, żeby dziadkowie cokolwiek utrudniali w tej sytuacji. Uświadomie

                    nastawienie "coś trzeba zrobić z tym dzieckiem bo inaczej mój syneczek będzie miał złamane życie" to nie jest za bardzo ułatwienie.
                    • bri Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 10:22
                      Nie zauważyłam takiej postawy u autorki tego wątku.
                      • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 10:26
                        bri napisała:

                        > Nie zauważyłam takiej postawy u autorki tego wątku.

                        A jaką zauważyłaś? Bo na wszelkie konstruktywne propozycje ona na razie odpowiadała "niedasie". Przy wtórze chóru z antycznej tragedii zawodzączego "och, och, och, przecież musi imprezować i robic maturę".

                        • bri Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 10:30
                          Moim zdaniem wypowiada się rozsądnie. Nie zamierza młodym nic narzucać, ale jeśli zdecydują się urodzić i wychować to chce, żeby byli świadomi, że dziecko będzie przede wszystkim ich odpowiedzialnością.
                          • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 11:06
                            bri napisała:

                            > Moim zdaniem wypowiada się rozsądnie. Nie zamierza młodym nic narzucać, ale jeś
                            > li zdecydują się urodzić i wychować to chce, żeby byli świadomi, że dziecko będ
                            > zie przede wszystkim ich odpowiedzialnością.

                            Samo powstrzymywanie się od deklaracji że pomoże to już jest narzucanie - wyraźna sugestia że ona nie akceptuje tej sytuacji, chce się od niej trzymać z daleka, a liczyć na pomoc nie można.
                            • bri Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 11:12
                              Skoro istotnie zamierza swoją pomoc ograniczyć do minimum to chyba uczciwiej jest nic nie obiecywać, nie? Ma obiecywać pomoc nawet jeśli naprawdę nie chce brać na siebie zbyt dużego obciążenia?
                              • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 11:16
                                bri napisała:

                                > Skoro istotnie zamierza swoją pomoc ograniczyć do minimum to chyba uczciwiej je
                                > st nic nie obiecywać, nie? Ma obiecywać pomoc nawet jeśli naprawdę nie chce bra
                                > ć na siebie zbyt dużego obciążenia?

                                No ale nie nazywajmy tego "nieingerowaniem". Deklaracja braku wsparcia w sytuacji kiedy społecznie przyjęte jest że rodzice pomagają dzieciom na starcie życiowym to konkretny sygnał kierujący decyzję.
                                • princess_yo_yo Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 11:30
                                  tak samo jak sygnal ze bedzie swietnie, bedziemy pomagac itd, wystarczy urodzic i jakos to bedzie - to tez jest w tym kontekscie ingerencja tylko w druga strone.
                                  oczywiscie najtrudniej spojrzec realnie na sytuacje ale to jest jedyne wyjscie, a juz na pewno najlepsze dla samych zainteresowanych - niech podejma decyzje na podstawie realnych przeslanek, to chyba najlepsza lekcja zycia.
                                  • bri Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 11:32
                                    Dokładnie.
                                  • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 11:34
                                    princess_yo_yo napisała:

                                    > tak samo jak sygnal ze bedzie swietnie, bedziemy pomagac itd, wystarczy urodzic
                                    > i jakos to bedzie - to tez jest w tym kontekscie ingerencja tylko w druga str
                                    > one.

                                    Ale ingerencja w tę stronę daje większe pole manewru. Masz wybór, bo przeciez nie musisz korzystać z tej pomocy. W sytuacji deklaracji braku pomocy wyboru nie ma - nie ma z czego korzystać.

                                    • bri Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 11:46
                                      Pod warunkiem, że się tej pomocy naprawdę chce udzielić. Bo zonk jest dopiero, kiedy dziadkowie obiecywali, że pomogą i umożliwią, a w praniu okazuje się, że dziadkowie mieli na myśli kupowanie pieluch dla dziecka i że zostaną z nim czasem w niedzielę, a młodzi rodzice sądzili, że będą mogli spokojnie skończyć szkołę i studia. Mało tu takich "zdziwionych" na forum się wypowiada?
                                      • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 11:53
                                        bri napisała:

                                        > Pod warunkiem, że się tej pomocy naprawdę chce udzielić. Bo zonk jest dopiero,
                                        > kiedy dziadkowie obiecywali, że pomogą i umożliwią, a w praniu okazuje się, że
                                        > dziadkowie mieli na myśli kupowanie pieluch dla dziecka i że zostaną z nim czas

                                        Cóż, to jest też kwestia dojrzałości dziadków.

                                        • bri Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 12:03
                                          > Cóż, to jest też kwestia dojrzałości dziadków

                                          Tak, dojrzali dziadkowie nie obiecują czegoś, czego nie są w stanie dotrzymać.
                            • anne-marie72 Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 15:51
                              miliwati napisała:
                              > Samo powstrzymywanie się od deklaracji że pomoże to już jest narzucanie - wyraź
                              > na sugestia że ona nie akceptuje tej sytuacji, chce się od niej trzymać z dalek
                              > a, a liczyć na pomoc nie można.

                              Czyli wg Ciebie prawa do własnego zdania też nie mam? Mojego zdania nie narzucam, co więcej nawet go nie głoszę, bo uważam, że mogłoby wpłynąć na decyzje młodych a tego nie chcę. Ale jako osoba rozsądna i znająca realia życia nie widzę żadnego powodu do hurrrra optymizmu, ani do deklaracji czegokolwiek zanim nie zostaną podjęte jakieś decyzje.

                              A tak właściwie to miliwati Ty narzucasz swoją wizję świata, zupełnie nie uwzględniając że każda osoba - również młodzi - mogą nie widzieć szczęścia w poświęcaniu swojej przyszłości z uwagi na wpadkę. Wychodzisz z założenia że Klaudia chce tego dziecka - choć tego nie wiesz - i chce ułożyć swoje życie z kolegą z klasy choć chodzą ze sobą od kilku dopiero miesięcy.

                              Tak jak uważasz, że stworzą dobrą kochającą się rodzinę, klepiacą bidę z nyndzą, kątem u rodziców-teściów, żyjac na czyimś garnuszku.

                              Rozważ, ze może być też inaczej, a prawdopodobieństwo, że młodzi się rozstaną jest spore.
                              • ania_dentystka Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 15:56
                                Bardzo jestem ciekawa jak by postapiła Miliwati bedąc na Twoim miejscu. Bo najłatwiej byc ciocia- Dobra Rada.
                                • anne-marie72 Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 16:38
                                  Szczerze mówiąc, nie życzę jej tego, bo z jej podejściem jest ewidentne, że jej córka/synowa nie miałaby nic do powiedzenia, ani żadnego wyboru.

                                  Poza tym łatwo jest KOMUŚ radzić, szczególnie na forum.

                                  Poza tym wychowanie wnuka za 200 zł też mnie lekko martwi - to zakrawa na brak poczucia rzeczywistości i realiów tego kraju.
                                  • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 23.03.11, 12:23
                                    anne-marie72 napisała:

                                    > Szczerze mówiąc, nie życzę jej tego, bo z jej podejściem jest ewidentne, że jej
                                    > córka/synowa nie miałaby nic do powiedzenia, ani żadnego wyboru.

                                    Hę? A w jaki to sposób? Niby jak moja deklaracja że udzielę pomocy miałaby pozbawić kogoś wyboru?

                                    > Poza tym łatwo jest KOMUŚ radzić, szczególnie na forum.

                                    A jeszcze łatwiej jest wszystkie niepasujące do założonej koncepcji rady kwitować stwierdzeniami "nie zna życia", "łatwo jej mówić".

                                    > Poza tym wychowanie wnuka za 200 zł też mnie lekko martwi - to zakrawa na brak
                                    > poczucia rzeczywistości i realiów tego kraju.

                                    Twierdzisz że kłamię mówiąc że na moje dzieci jako niemowlęta miesięcznie trzeba było wydawać w granicach 200-300 złotych bez oszczędzania, nie więcej?
                                    • agamagda Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 23.03.11, 14:17
                                      miliwati napisała:

                                      Hę? A w jaki to sposób? Niby jak moja deklaracja że udzielę pomocy miałaby pozbawić kogoś wyboru?

                                      Mam poważną wątpliwość, czy jeśli Twoja synowa//córka poprosiłaby o pomoc w załatwieniu aborcji, to byś pomogła. Czytając Twoje wypowiedz jest jasne że Twoja pomoc tyczy tylko wyboru zgodnego z Twoimi oczekiwaniami. Dlatego bardzo podoba mi się postawa autorki wątku - oczekiwane na decyzję - choć ja osobiście nie umałabym tak mądrze postąpić.



                                      • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 23.03.11, 15:17
                                        agamagda napisała:

                                        > miliwati napisała:
                                        >
                                        > Hę? A w jaki to sposób? Niby jak moja deklaracja że udzielę pomocy miałaby pozb
                                        > awić kogoś wyboru?
                                        >
                                        > Mam poważną wątpliwość, czy jeśli Twoja synowa//córka poprosiłaby o pomoc w zał
                                        > atwieniu aborcji, to byś pomogła. Czytając Twoje wypowiedz jest jasne że Twoja

                                        Gdyby zdarzył mi się taki (ale dokładnie taki, bo sytuacje bywają bardzo różne) przypadek to moja deklaracja byłaby następująca: pomogę w utrzymaniu dziecka, oczekuję że jesteście gotowi podjąc pracę jeżeli będzie taka potrzeba. Nie dorzucę się do przerywania ciąży.

                                        Czy uważasz że coś w ten sposób narzucam? Co? Czy uważasz że zamykam w ten sposób jakieś możliwości rozwiązania problemu? Jakie i w jaki sposób?

                                        > pomoc tyczy tylko wyboru zgodnego z Twoimi oczekiwaniami. Dlatego bardzo podoba
                                        > mi się postawa autorki wątku - oczekiwane na decyzję - choć ja osobiście nie u
                                        > małabym tak mądrze postąpić.

                                        Oczwkiwanie na decyzję bez zadeklarowania zakresu ewentualnej pomocy to po prostu presja. I to nieuczciwa presja, bo jak to już ktoś wspominał - zawsze będzie mogła potem umyć ręce i udawać że przecież do niczego nie namawiała. To jest doprowadzanie ludzi, którzy przez 17 lat mieli wsparcie rodziców do paniki - bo oni nagle to wsparcie rodziców tracą w aprawdę ważnej sytuacji. A mamusia zamiast udzielić wsparcia siedzi i czeka aż się samo zrobi.


                                        • araceli Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 23.03.11, 15:29
                                          miliwati napisała:
                                          > przypadek to moja deklaracja byłaby następująca: pomogę w utrzymaniu dziecka,
                                          > oczekuję że jesteście gotowi podjąc pracę jeżeli będzie taka potrzeba

                                          Czyli co? Dasz im 200zł? Będą siedzieć w domu z dzieckiem? A może zrezygnujesz z pracy, żeby wnukiem się zająć a oni mogli pójść do szkoły? Zmienisz pracę na nocną?
                                          • agamagda Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 23.03.11, 16:01
                                            Nie, miliwati ZADEKLARUJE pomoc. Jak z deklaracjami wyborczymismile Kto naiwny to uwierzysmile
                                          • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 09:16
                                            araceli napisała:

                                            > miliwati napisała:
                                            > > przypadek to moja deklaracja byłaby następująca: pomogę w utrzymaniu dzie
                                            > cka,
                                            > > oczekuję że jesteście gotowi podjąc pracę jeżeli będzie taka potrzeba
                                            >
                                            > Czyli co? Dasz im 200zł? Będą siedzieć w domu z dzieckiem? A może zrezygnujesz
                                            > z pracy, żeby wnukiem się zająć a oni mogli pójść do szkoły? Zmienisz pracę na
                                            > nocną?

                                            Ale co właściwie chcesz osiągnąć zadając takie chaotyczne pytania? Przecież to są wszystko szczegóły do ustalenia z w konkretnej sytuacji, z konkretnymi ludźmi. Poza totalnie kretyńskim wrzutem o 200 złotych, który miał zapewne być jakąś ironią, tylko nie wiadomo do czego.

                                            Odezwiesz się jakoś dorzecznie to pogadamy. A jak nie masz nic konkretnego do powiedzenia i tylko Cię drażni że ktoś nie wpada w rozpacz i nie skupia się na załamywaniu rąk, tylko widzi rozwiązania problemu - no to to jest Twój problem.

                                            • araceli Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 09:47
                                              miliwati napisała:
                                              > Ale co właściwie chcesz osiągnąć zadając takie chaotyczne pytania? Przecież to
                                              > są wszystko szczegóły do ustalenia z w konkretnej sytuacji, z konkretnymi ludźm
                                              > i. Poza totalnie kretyńskim wrzutem o 200 złotych, który miał zapewne być jakąś
                                              > ironią, tylko nie wiadomo do czego.

                                              Co chcę osiągnąć? Pokazać Twoją indolencję? Tak piętnujesz innych, że nie 'oferują pomocy' a jak zapytać Ciebie o konkrety to też głucho smile Łatwo jest napisać 'pomogę wychować' ale szczegółów zero. Jedynie rzucone 200-300zł i git!
                                              • ania_dentystka Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 09:56
                                                No właśnie.......Wyobraź sobie hipotetyczną sytuację, że Anna Maria mieszka z mężem, synem i teściową w 3 pokojach. Teściowa choruje, mąż pracuje w domu . Rodzice Klaudii maja jeszcze gorsze warunki mieszkaniowe. I co ma robić? Do 3 pokoi dojdzie jeszcze Klaudia i noworodek ( a może np. bliźnięta - tez nie można wykluczyć).
                                                I .....co dalej z mieszkaniem na tak małej powierzchni?
                                                Kto zapłaci za jedzenie?
                                                Za prąd?
                                                Gdzie dwoje nastoletnich rodziców będzie się uczyć ( przypomina, niemowlę, chora babcia i tata pracujący w domu)?
                                                Konkrety, koleżanko, konkrety.
                                                • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 10:00
                                                  ania_dentystka napisała:

                                                  > No właśnie.......Wyobraź sobie hipotetyczną sytuację, że Anna Maria mieszka z m

                                                  Tak, tak. I jeszcze sprawdzić czy nie ksiądz, a matka siedzi z tyłu. Realna sytuacja jest taka, że Anna Maria kilka razy wspominała że ich sytuacja materialna jest niezła i bodaj nawet byłaby w stanie utrzymywać tego wnuka, tylko nie ma ochoty.

                                                  > Konkrety, koleżanko, konkrety.

                                                  Oj tak, konkrety. Napisz jakieś konkrety, bo "hipotetyczna chora matka i ciasna klitka z toaletą na półpiętrze" to konkret nie jest.
                                                  • ania_dentystka Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 10:03
                                                    Napisałam o hipotetycznej sytuacji. Jeśli chcesz się awanturować - trudno.
                                                • anne-marie72 Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 13:23
                                                  Nie mieszkam w 3 pokojach z kuchnią, i nie mam toalety na wspólnym korytarzu. Mam ogólnie niezłą sytuację materialną, ale mam też kredyty a syn ma rodzeństwo. Co nie zmienia faktu, że nawet bez tych ekstremanych warunków nie widze mozliwości wspólnego życia z młodą parą, gdyż moja praca jest odpowiedzialna i wymaga sporego skupienia. Nie rozpatruję możliwości zrezygnowania z pracy - mam kredyty i inne zobowiązania, dość wysokie, mogłabym zapłacić za opiekunkę, lub jakąś część za utrzymanie młodych, ale nie jestem krezusem. Rodzice Klaudii zadeklarowali pomoc w naturze, w ramach ich możliwości. Młodzi podjęli decyzję, znając i wiedząc o tych sprawach.
                                                  • ona_bez_ogona Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 13:57
                                                    Młodzi podjęli decyzję, znając
                                                    > i wiedząc o tych sprawach.


                                                    Już podjęli decyzje??Możesz napisać jaką???
                                                  • echtom Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 14:09
                                                    > Już podjęli decyzje??Możesz napisać jaką???

                                                    No właśnie - produkujemy się na 400 wpisów, nie wiedząc, na czym stoimy tongue_out
                                              • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 09:58
                                                araceli napisała:

                                                > miliwati napisała:
                                                > > Ale co właściwie chcesz osiągnąć zadając takie chaotyczne pytania? Przeci
                                                > eż to
                                                > > są wszystko szczegóły do ustalenia z w konkretnej sytuacji, z konkretnymi
                                                > ludźm
                                                > > i. Poza totalnie kretyńskim wrzutem o 200 złotych, który miał zapewne być
                                                > jakąś
                                                > > ironią, tylko nie wiadomo do czego.
                                                >
                                                > Co chcę osiągnąć? Pokazać Twoją indolencję?

                                                No to na razie pokazałaś swoją, próbuj dalej.

                                                > Tak piętnujesz innych, że nie 'ofer
                                                > ują pomocy' a jak zapytać Ciebie o konkrety to też głucho smile Łatwo jest napisać
                                                > 'pomogę wychować' ale szczegółów zero. Jedynie rzucone 200-300zł i git!

                                                Czytaj może wypowiedzi w wątku, zanim zaczniesz odpowiadać, co? "Rzucone 200-300" to szacunkowy koszt miesięczny wychowania niemowlaka. Wzięty z życia. I to życia na niezłym poziomie.
                                                A konkrety? Konkrety podaję od samego początku tego wątku, wielokrotnie. No chyba że dla Ciebie konkret to by była dopiero nazwa firmy szukającej operatora wózka widłowego i telefon do kadr tej firmy.
                                          • memphis90 Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 25.03.11, 13:45
                                            Niech siedzą w domu z dzieckiem. A liceum można skończyć wieczorowo czyli w weekendy.
                                            • lusitania2 Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 25.03.11, 14:02
                                              wieczorowo akurat wcale nie znaczy w weekendy
                                        • agamagda Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 23.03.11, 15:52
                                          miliwati napisała:

                                          > Gdyby zdarzył mi się taki (ale dokładnie taki, bo sytuacje bywają bardzo różne)
                                          > przypadek to moja deklaracja byłaby następująca: pomogę w utrzymaniu dziecka,
                                          > oczekuję że jesteście gotowi podjąc pracę jeżeli będzie taka potrzeba. Nie dorzucę się do przerywania ciąży.


                                          Czyli narzucasz swoje poglądy i to co uważasz za słuszne swoim dzieciom.
                                          Nie dajesz im możliwości podjęcia decyzji innej niż tak, która Tobie wydaje sie słuszna.
                                          A może synowa// córka wcale nie chciałyby urodzić dziecka w wieku lat 17, mimo wpadki?
                                          Może nie uważają, za szczyt marzeń orkę na widłaku, i życie z osobą którą ledwo co zna?

                                          Ty niestety, nie widzisz możliwości że ktoś moze miec inne horyzonty niż Twoje, a Ann-Marie tak. Ja osobiście podziwiam ją za tak spokojne i rzeczowe podejście do sprawy, ona pozwala dwojgu zainteresowanym dojrzeć do decyzji i zrozumieć jakie będą konsekwencje ich wyboru.
                                          Osobiście pewnie zareagowałabym inaczej, ale jej postawa wydaje mi się bardzo dojrzała i mądra zyciowo.
                                          • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 09:21
                                            agamagda napisała:

                                            > miliwati napisała:
                                            >
                                            > > Gdyby zdarzył mi się taki (ale dokładnie taki, bo sytuacje bywają bardzo
                                            > różne)
                                            > > przypadek to moja deklaracja byłaby następująca: pomogę w utrzymaniu dzie
                                            > cka,
                                            > > oczekuję że jesteście gotowi podjąc pracę jeżeli będzie taka potrzeba. Ni
                                            > e dorzucę się do przerywania ciąży.
                                            >
                                            >
                                            > Czyli narzucasz swoje poglądy i to co uważasz za słuszne swoim dzieciom.

                                            W jaki sposób? Co uniemożliwiam taką deklaracją?

                                            > Nie dajesz im możliwości podjęcia decyzji innej niż tak, która Tobie wydaje sie
                                            > słuszna.

                                            O, a co takiego uniemożliwia im podjęcie innej decyzji?

                                            > A może synowa// córka wcale nie chciałyby urodzić dziecka w wieku lat 17, mimo
                                            > wpadki?
                                            > Może nie uważają, za szczyt marzeń orkę na widłaku, i życie z osobą którą ledwo
                                            > co zna?

                                            Spuść parę, bo o ile zniosę jeszcze g*wniarskie zarzucanie mi obłudy i kłamstwa (tam gdzie twierdzisz jakoby moje obietnice nie bywały dotrzymywane) to histeria mnie zbrzydza.

                                            > Ty niestety, nie widzisz możliwości że ktoś moze miec inne horyzonty niż Twoje,
                                            > a Ann-Marie tak. Ja osobiście podziwiam ją za tak spokojne i rzeczowe podejści
                                            > e do sprawy, ona pozwala dwojgu zainteresowanym dojrzeć do decyzji i zrozumieć
                                            > jakie będą konsekwencje ich wyboru.
                                            > Osobiście pewnie zareagowałabym inaczej, ale jej postawa wydaje mi się bardzo d
                                            > ojrzała i mądra zyciowo.

                                            RRRROTFL. Siedzenie w kącie i nieodzywanie się, nieudzielanie żadnego wsparcia własnemu dziecku z perspektywą późniejszego "przecież ja ci nic nie narzucałam, synku" to dla Ciebie objaw dojrzałości i spokoju? smile
                                            Brak merytorycznych kontrargumentów i krzyki "nie znasz życia" na niewygodne, choć realne propozycje rozwiązania problemu to dla Ciebie objaw dojrzałości i spokoju? smile
                                        • anne-marie72 Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 13:12
                                          miliwati napisała:
                                          Nie dorzucę się do przerywania ciąży. >
                                          > Czy uważasz że coś w ten sposób narzucam? Co? Czy uważasz że zamykam w ten sposób jakieś możliwości rozwiązania problemu? Jakie i w jaki sposób?

                                          Ale pytanie było, co zrobisz jeśli córka lub syn poproszą cię nie o pomoc w wychowaniu ale o pomoc w czymś na czym im bardziej zależy?

                                          Twoja odpowiedz wskazuje, ze narzucasz swoją wizję przyszłości i wykorzystujesz swoją przewagę materialną i uzależnienie finansowe aby zmusić dziecko do urodzenia i wychowania potomka wg Twojej wizji świata.
                                          Ta wizja, mi i mojej rodzinie nie odpowiada, nie osądzam, nie mówię że jest zła czy gorsza, ale po prostu nie jest adekwatna do oczekiwań jakie mamy od życia.
                                          Dziewczyna mojego syna chce studiować medycynę - to 10 lat studiów - i konwencja jaką proponujesz (choć właściwie nic nie proponujesz konkretnego z wyjątkiem przerwania szkoły i pracy fizycznej) na pewno zniszczyłaby te plany.
                                          • echtom Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 13:17
                                            A ta ciąża to w ogóle jest czy jej nie ma? Myślałam, że stwierdzenie kilkunastotygodniowej ciąży zajmuje kilka minut, nie kilka dni. Btw. myślałam też, że studia medyczne trwają 6 lat.
                                          • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 17:07
                                            anne-marie72 napisała:

                                            > miliwati napisała:
                                            > Nie dorzucę się do przerywania ciąży. >
                                            > > Czy uważasz że coś w ten sposób narzucam? Co? Czy uważasz że zamykam w te
                                            > n sposób jakieś możliwości rozwiązania problemu? Jakie i w jaki sposób?
                                            >
                                            > Ale pytanie było, co zrobisz jeśli córka lub syn poproszą cię nie o pomoc w wyc
                                            > howaniu ale o pomoc w czymś na czym im bardziej zależy?

                                            Sformułuj pytanie jeszcze raz, w całości, bo już zupełnie nie kumam o co Ci chodzi.

                                            > Twoja odpowiedz wskazuje, ze narzucasz swoją wizję przyszłości i wykorzystujesz
                                            > swoją przewagę materialną i uzależnienie finansowe aby zmusić dziecko do urodz
                                            > enia i wychowania potomka wg Twojej wizji świata.

                                            Deklarując pomoc zmuszam do urodzenia? Ciekawe. Jak to niby działa? Mogą wziąć, mogę nie wziąć, i to ich zmusza?

                                            > Ta wizja, mi i mojej rodzinie nie odpowiada, nie osądzam, nie mówię że jest zła
                                            > czy gorsza, ale po prostu nie jest adekwatna do oczekiwań jakie mamy od życia.
                                            >
                                            > Dziewczyna mojego syna chce studiować medycynę - to 10 lat studiów - i konwencj
                                            > a jaką proponujesz (choć właściwie nic nie proponujesz konkretnego z wyjątkiem
                                            > przerwania szkoły i pracy fizycznej) na pewno zniszczyłaby te plany.

                                            Przerwanie szkoły jest rozwiązaniem doraźnym, a nie do końca życia. Jeszcze tego nie zauważyłaś? Co więcej, nie jest obowiązkowe, można rzecz tak ułożyć że się bez niego obejdzie. A rok czy dwa opóźnienia w rozpoczęciu studiów? Bez jaj, ludzie mają takie obsuwy i bez dzieci, a żyją.
                                    • agamagda Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 23.03.11, 14:21
                                      A tak a propos tego:

                                      Twierdzisz że kłamię mówiąc że na moje dzieci jako niemowlęta miesięcznie trzeb
                                      > a było wydawać w granicach 200-300 złotych bez oszczędzania, nie więcej?

                                      Ciekawa jestem ile dekad temu wychowałaś ostatne swoje dziecko????
                                      Mam dwuletniego synka - i tak osobiście uważam, ze rozmijasz się z rzeczywistością pisząc, że utrzymanie niemowlaka kosztuje 200-300 zł.


                                      A zresztą nawet jeśli Ty tyle wydawałaś, oznacza to tylko i jedynie to, ze taki standard życia C odpowiada, co nie musi odpowiadać innym ludziom.
                                      • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 23.03.11, 15:21
                                        agamagda napisała:

                                        > A tak a propos tego:
                                        >
                                        > Twierdzisz że kłamię mówiąc że na moje dzieci jako niemowlęta miesięcznie trzeb
                                        > > a było wydawać w granicach 200-300 złotych bez oszczędzania, nie więcej?
                                        >
                                        > Ciekawa jestem ile dekad temu wychowałaś ostatne swoje dziecko????

                                        Żadne z moich dzieci nie skończyło jeszcze 10 lat.

                                        > Mam dwuletniego synka - i tak osobiście uważam, ze rozmijasz się z rzeczywistoś
                                        > cią pisząc, że utrzymanie niemowlaka kosztuje 200-300 zł.

                                        A jednak. I nie, nie mieszkam w lesie pod Augustowem.

                                        > A zresztą nawet jeśli Ty tyle wydawałaś, oznacza to tylko i jedynie to, ze tak
                                        > i standard życia C odpowiada, co nie musi odpowiadać innym ludziom.

                                        Mnóstwo ludzi musi sobie radzić w standardzie życia na jaki ich stać, a nie w takim jakiego by sobie życzyli. Takie jest życie. Przy czym naprawdę nie wzruszają mnie potrzeby ludzików którym doszczęścia potrzebne są kaftaniki Lacoste i śliniaczki Armani, przez co niemowlak kosztuje ich 2000, a nie 200. Standard życia niemowlaków wychowywanych za 200-300 miesięcznie nie odbiega od standardu życia innych dzieci "z klasy średniej".


                                        • araceli Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 23.03.11, 15:26
                                          miliwati napisała:
                                          > > Mam dwuletniego synka - i tak osobiście uważam, ze rozmijasz się z rzeczy
                                          > wistoś
                                          > > cią pisząc, że utrzymanie niemowlaka kosztuje 200-300 zł.
                                          >
                                          > A jednak. I nie, nie mieszkam w lesie pod Augustowem.

                                          W lesie mieszkać nie musisz - za 300zł wynajmiesz opiekunkę? Bo jeżeli zostajesz w domu to dolicz sobie koszt utrzymania dorosłej osoby, która nie pracuje.
                                          • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 09:23
                                            araceli napisała:

                                            > miliwati napisała:
                                            > > > Mam dwuletniego synka - i tak osobiście uważam, ze rozmijasz się z
                                            > rzeczy
                                            > > wistoś
                                            > > > cią pisząc, że utrzymanie niemowlaka kosztuje 200-300 zł.
                                            > >
                                            > > A jednak. I nie, nie mieszkam w lesie pod Augustowem.
                                            >
                                            > W lesie mieszkać nie musisz - za 300zł wynajmiesz opiekunkę? Bo jeżeli zostajes
                                            > z w domu to dolicz sobie koszt utrzymania dorosłej osoby, która nie pracuje.

                                            Chodzi Ci o koszt utrzymania córki, która przecież i tak nie byłaby "dochodowa" będąc uczennicą lub studentką? Rozumiem że córka bez dziecka nie wymaga żadnych kosztów, to chciałaś powiedzieć?
                                      • echtom Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 13:14
                                        > Ciekawa jestem ile dekad temu wychowałaś ostatne swoje dziecko????

                                        Nawet jeśli 2 dekady temu, ciekawa jestem, co się przez ten czas zmieniło w kwestii potrzeb niemowląt? Te są chyba niezmienne od wieków, zmieniają się tylko potrzeby rodziców tongue_out Np. 20 lat temu niemowlęta nosiły powszechnie pieluchy tetrowe, teraz dla własnej wygody rodzice kupują im pampersy. A z każdym rokiem życia dziecka, kiedy wzrastają wydatki, młodzi rodzice też są coraz starsi i mają większe możliwości zarobkowania.
                                    • ania_dentystka Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 23.03.11, 15:08
                                      Już co najmniej raz pisałam , że ludzie są rózni. Ty twierdzisz, że 200-300 zł miesięcznie starcza Ci na niemowlę. Sama jestem matka 9 tygodniowego dziecka. Karmię wyłącznie piersią i......wydaję na dziecko- nie licząc takich "drobiazgów" jak wózek czy łóżeczko ok 1200 zł miesięcznie. Są to ciuszki, kosmetyki, pieluchy, dodatkowe szczepienia. W momencie kiedy rozszerzy się dieta, dojdą zabawki będzie jeszcze więcej.
                                      Mam też w domu 9 letniego synka ." Kosztuje" co najmniej 2500 zł miesięcznie. Jest to szkoła, dodatkowe lekcje, wakacje, ubrania, zabawki, książki, kosmetyki, lekarstwa, konsultacje lekarskie ( choć choruje niewiele), dodatkowe szczepienia, jedzenie, rozrywka, komputer. Jeśli dodamy cenę benzyny na dowożenie, prezenty dla kolegów, polisę ubezpieczeniową ( mały jeszcze nie ma) , większe opłaty za zużycie wody i energii ( tego tez u małego nie policzyłam), przemeblowanie pokoju, sprzęt sportowy to będzie sporo więcej. Oczywiście są to wysokie kwoty- wspomniałam już, że ludzie się różnią-. I jestem skłonna twierdzić, że przy dużych oszczędnościach małe dziecko kosztuje 500-600zł miesięcznie, potem wydatki rosną i nie kończą się ani w chwili pójścia do szkoły ani nawet pełnoletności.
                                      • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 23.03.11, 15:23
                                        ania_dentystka napisała:

                                        > Już co najmniej raz pisałam , że ludzie są rózni. Ty twierdzisz, że 200-300 zł
                                        > miesięcznie starcza Ci na niemowlę. Sama jestem matka 9 tygodniowego dziecka. K
                                        > armię wyłącznie piersią i......wydaję na dziecko- nie licząc takich "drobiazgów
                                        > " jak wózek czy łóżeczko ok 1200 zł miesięcznie. Są to ciuszki, kosmetyki, piel
                                        > uchy, dodatkowe szczepienia. W momencie kiedy rozszerzy się dieta, dojdą zabawk
                                        > i będzie jeszcze więcej.

                                        Mogę Ci tylko współczuć umiejętności wydawania kasy na niepotrzebne bzdury i podatności na reklamy.

                                        > Mam też w domu 9 letniego synka ." Kosztuje" co najmniej 2500 zł miesięcznie. J

                                        Nadal współczuję.

                                        > est to szkoła, dodatkowe lekcje, wakacje, ubrania, zabawki, książki, kosmetyki,
                                        > lekarstwa, konsultacje lekarskie ( choć choruje niewiele), dodatkowe szczepien
                                        > ia, jedzenie, rozrywka, komputer. Jeśli dodamy cenę benzyny na dowożenie, preze
                                        > nty dla kolegów, polisę ubezpieczeniową ( mały jeszcze nie ma) , większe opłaty
                                        > za zużycie wody i energii ( tego tez u małego nie policzyłam), przemeblowanie
                                        > pokoju, sprzęt sportowy to będzie sporo więcej. Oczywiście są to wysokie kwoty-

                                        A teraz to już się zalewam łzami nad tak bezsensownym wydawaniem pieniędzy.

                                        > wspomniałam już, że ludzie się różnią-. I jestem skłonna twierdzić, że przy du
                                        > żych oszczędnościach małe dziecko kosztuje 500-600zł miesięcznie, potem wydatki
                                        > rosną i nie kończą się ani w chwili pójścia do szkoły ani nawet pełnoletności.

                                        A teraz to już ROTFL.
                                        • ania_dentystka Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 23.03.11, 15:30
                                          A ja współczuję, naprawdę, dziecku które jest utrzymywane za 200-300 złotych miesięcznie.
                                          Nie wydaję pieniędzy bez sensu, z reklam korzystam w sposób rozsądny i krytyczny, bo byłam nimi zalewana wtedy, gdy w Polsce było szaro, smutno i puste półki.
                                          Przejdź się po sklepach, popatrz na ceny. Wszystko kosztuje. No chyba, że bierze się ubrania z PCK i kupuje najtańsze jedzenie, bierze zabawki po dzieciach znajomych ( to akurat nie jest niczym złym), nie szczepi, nie leczy, nie używa prądu, pampersów itd.
                                          Bądźmy realistami.
                                          • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 09:25
                                            ania_dentystka napisała:

                                            > A ja współczuję, naprawdę, dziecku które jest utrzymywane za 200-300 złotych mi
                                            > esięcznie.

                                            No tak, bez śliniaczka od Armaniego dzieciństwo jest beznadziejne.

                                            > Bądźmy realistami.

                                            Oj tak, bardzo polecam. Spróbuj kiedyś, to fajne uczucie.

                                            • ania_dentystka Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 09:38
                                              Witaj,
                                              Tak jestem realistką. Żadne z moich dzieci nie miało śliniaczka od Armaniego- zapewniam. Ale....to co kupuję jest w dobrym gatunku, piorę w dobrych, sprawdzonych proszkach i to kilka razy dziennie. Bardzo ważne są dla mnie szczepienia, dobry i dyspozycyjny pediatra, nieuczulające kosmetyki. A to wszystko kosztuje.
                                              Wydatki na dziecko nie kończą się gdy idzie do przedszkola - to dopiero początek. Bo dla mnie równie ważne jest dobre przedszkole jak i szkoła. A to są pieniądze. A jak nie szkoła to również zajęcia pozalekcyjne, nauka języków obcych, sport ( czy wiesz ile kosztuje sprzęt narciarski+ dwutygodniowy wyjazd w dobre warunki dla 3-4 osób?). Wakacje to nie siedzenie w mieście. Dla mnie nie jest to także wyjazd do cioci na wieś, bo takowej nie posiadam. To wyjazd, a im młodsze dziecko tym potrzebne są lepsze warunki. Zabawki edukacyjne również kosztują. Przed urodzeniem młodszego dziecka zrobiliśmy remont domu - także nie najgorszymi farbami. Więc jeśli policzysz to się okaże, że jednak nie pomyliłam się w rachunkach, a jeśli już to raczej zaniżyłam wydatki.
                                              • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 09:55
                                                ania_dentystka napisała:

                                                > Witaj,
                                                > Tak jestem realistką. Żadne z moich dzieci nie miało śliniaczka od Armaniego- z
                                                > apewniam. Ale....to co kupuję jest w dobrym gatunku, piorę w dobrych, sprawdzon
                                                > ych proszkach i to kilka razy dziennie. Bardzo ważne są dla mnie szczepienia, d

                                                Sorry, ale pranie kilka razy dziennie (nie, nie myślę że ciągle te same rzeczy) to nie jest normalne. Już nawet na Górnym Śląsku tak się nie brudzi.

                                                > obry i dyspozycyjny pediatra, nieuczulające kosmetyki. A to wszystko kosztuje.

                                                Jak masz potrzebę zaszczepienia na wszystko co Ci wpadnie w ręce to trudno, ale nie wliczaj tego do niezbędnego kosztu utrzymania. A nieuczulające kosmetyki to po prostu szare mydło. I kilka tanich kremów i maści, jeżeli raz na jakiś czas odparzy się tyłek. Tak jest, dziecko pielęgnowane w tan sposób jest jak najbardziej zdrowe, zadbane, wesołe i czyste.

                                                > Wydatki na dziecko nie kończą się gdy idzie do przedszkola - to dopiero począte

                                                Gdy dziecko idzie do przedszkola to bohaterowie tego wątku mają już po jakieś 21 lat. Powiesz mi może że ludzie w takim wieku nadal nie mogą samo,dzielnie pracować i zarabiać na swoją rodzinę?

                                                > k. Bo dla mnie równie ważne jest dobre przedszkole jak i szkoła. A to są pienią
                                                > dze. A jak nie szkoła to również zajęcia pozalekcyjne, nauka języków obcych, sp
                                                > ort ( czy wiesz ile kosztuje sprzęt narciarski+ dwutygodniowy wyjazd w dobre wa

                                                Tak, wiem. Około 3000, może 4000. Zależy od miejsca, oczywiście.

                                                > runki dla 3-4 osób?). Wakacje to nie siedzenie w mieście. Dla mnie nie jest to
                                                > także wyjazd do cioci na wieś, bo takowej nie posiadam. To wyjazd, a im młodsze
                                                > dziecko tym potrzebne są lepsze warunki.

                                                Niemowlakowi to wystarczy łazienka z ciepłą wodą, żeby się nie poodparzał. I możliwość zrobienia prania. Trzeba się nieźle naszukać żeby znaleźć miejsce gdzie tego nie ma.
                                                Zresztą starsze dzieci też się będą dobrze bawić bez aquaparku w odległości spacerowej, kręgielni i multikina.

                                                > Zabawki edukacyjne również kosztują.

                                                Każda zabawka jest edukacyjna. Wystarczy wybierać takie które się nie rozsypią po wyjęciu z pudełka, a to nie jest wcale takie trudne.

                                                > Przed urodzeniem młodszego dziecka zrobiliśmy remont domu - także nie najgorszy
                                                > mi farbami. Więc jeśli policzysz to się okaże, że jednak nie pomyliłam się w ra
                                                > chunkach, a jeśli już to raczej zaniżyłam wydatki.

                                                A jakby nie było dziecka to byście mieszkali w chlewie? Weź mnie nie osłabiaj, remont domu to owszem, częsty objaw syndromu wicia gniazda, ale doliczanie tych paru tysiaków malowania do kosztu wychowania dziecka to już jakaś żenada.
                                                • ania_dentystka Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 10:01
                                                  Wiesz, mamy inne potrzeby, inne upodobania, inne preferencje, inne priorytety, pochodzimy z odmiennych środowisk, w innych warunkach zostałyśmy wychowane, inne wartości nam wpojono.
                                                  Dla mnie to co piszesz jest nie do przyjęcia i nie chciałabym tak żyć.
                                                  I na tym zakończmy naszą wymianę myśli bo nie chce awantury.
                                                  • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 10:09
                                                    ania_dentystka napisała:

                                                    > Wiesz, mamy inne potrzeby, inne upodobania, inne preferencje, inne priorytety,
                                                    > pochodzimy z odmiennych środowisk, w innych warunkach zostałyśmy wychowane, inn
                                                    > e wartości nam wpojono.

                                                    A jakież to wartości wpojono Tobie? "Zastaw się a postaw się"? Bo tak poza tym to nie widzę różnic. Ja wychowuję dzieci żeby były zdrowe, wesołe i mądre i zdaje się że Ty też tak chcesz. Tylko że Ty uważasz że do tego się dochodzi przede wszystkim wydając na dzieci jak najwięcej pieniędzy, a ja wiem że to zupełnie nie ta droga.

                                                    > Dla mnie to co piszesz jest nie do przyjęcia i nie chciałabym tak żyć.

                                                    Bez wydawania niepotrzebnie pieniędzy?

                                                    > I na tym zakończmy naszą wymianę myśli bo nie chce awantury.
                                        • agamagda Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 23.03.11, 16:00
                                          A czego dokładnie współczujesz ani_dentystce - możliwości zapewnienia rozwoju swojemu dziecku? Wbrew temu co sądzisz, płaci się nie tylko za markę, ale przede wszystko za jakość produktu - zwłaszcza artykułów dla dzieci. Pewnie, ze mozesz kupić śpiochy na targu za 10 zł - tyle, ze z nylonu, bez zapięć opinających sie w kroku i z prującymi się momentalnie szwami. Mozesz kupić buty za 2 dychy w którym noga dziecka będzie sie pocić i będzie non-stop obcierana przez twardy plastik, albo lepsze gatunkowo rzeczy nie wywołujące tego typu sensacji.
                                          Mogę zrozumieć, że lekarz prywatnie, dodatkowe szczepionki, lekcje języków i korepetycje to dla Ciebie głupoty i bezsensownie wydane pieniądze, ale część osób w tym kraju chce zainwestować w dziecko i ma inne zdanie co do celowościowości wydatków na dziecko.
                                          • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 09:31
                                            agamagda napisała:

                                            > A czego dokładnie współczujesz ani_dentystce - możliwości zapewnienia rozwoju s
                                            > wojemu dziecku?

                                            Podatności na reklamy. BO rozwój przy pomocy śliniaczka od Armaniego... Cóż, jakoś mnie nie przekonuje że jest lepszy niż rozwój z noname śliniaczkiem za 2 zł.

                                            > Wbrew temu co sądzisz, płaci się nie tylko za markę, ale przede
                                            > wszystko za jakość produktu - zwłaszcza artykułów dla dzieci. Pewnie, ze mozes
                                            > z kupić śpiochy na targu za 10 zł - tyle, ze z nylonu, bez zapięć opinających s
                                            > ie w kroku i z prującymi się momentalnie szwami. Mozesz kupić buty za 2 dychy w

                                            Można spoko kupić za tego rządu kwotę bawełniane, rozpinane i nieprujące. Widzę że na kupowaniu to się znasz jak Kaczyński.

                                            > którym noga dziecka będzie sie pocić i będzie non-stop obcierana przez twardy
                                            > plastik, albo lepsze gatunkowo rzeczy nie wywołujące tego typu sensacji.

                                            Buty, które istotnie są dość drogie, kupuje się z eguły dziecku które już nie jest niemowlakiem. I nie kupuje się ich co miesiąc.

                                            > Mogę zrozumieć, że lekarz prywatnie, dodatkowe szczepionki, lekcje języków i ko
                                            > repetycje to dla Ciebie głupoty i bezsensownie wydane pieniądze, ale część osób

                                            Korepetycje i lekcje języków dla niemowlaka? Lekarz prywatnie dla niemowlaka? Jakbyś coś wiedziała o dzieciach, to byś też wiedziała że niemowlęta chorują w gruncie rzeczy bardzo niewiele i do lekarza chodzi się z nimi żeby zważyć, zmierzyć i zaszczepić według kalendarza.

                                            A jak ktoś się daje napompować strachem przed rotawirusem, meningokokami, pneumokokami i facehuggerem z Aliena to niech wydaje kasę na te szczepionki, skoro ma. Jego problem.

                                            > w tym kraju chce zainwestować w dziecko i ma inne zdanie co do celowościowości
                                            > wydatków na dziecko.

                                            Ja widzę że ma inne zdanie. Ale to jest problem tej "części osób" że muszą napakować dziecko "edukacyjnymi" gadżetami których użyteczność tak naprawdę jest żadna.
                                            • ania_dentystka Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 09:45
                                              Przyczepiłaś się śliniaczka od Armaniego.......nie kupowałam takiego.
                                              Zapomniałaś o pampersach, o kosmetykach, o tym, że droższe produkty są lepsze jakościowo. Osobiście wolę 2 rzeczy w bardzo dobrym gatunku niż 10 byle jakich. I to samo dotyczy dzieci.
                                              Na tematy chorób i leczenia nie dyskutujmy. Mam wykształcenie medyczne, jestem co prawda stomatologiem, ale jednak coś na temat chorób wiem i nie są to reklamy telewizyjne. I szybciej, zwłaszcza jako matka już z doświadczeniem, poradzę sobie z banalną infekcją niż np. polonistka, która urodziła pierworodne. I uważam, że dziecko należy szczepić i kontrolować systematycznie przez jednego zaufanego lekarza.
                                              Podobnie jak trzeba mieć własnego ginekologa i stomatologa.
                                              I to o czym pisałam nie ma nic wspólnego ze śliniaczkami od Armaniego.
                                              • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 10:06
                                                ania_dentystka napisała:

                                                > Przyczepiłaś się śliniaczka od Armaniego.......nie kupowałam takiego.
                                                > Zapomniałaś o pampersach, o kosmetykach, o tym, że droższe produkty są lepsze j
                                                > akościowo. Osobiście wolę 2 rzeczy w bardzo dobrym gatunku niż 10 byle jakich.

                                                Otóż nie, to nie jest tak że droższe to lepsze. Jest najzupełniej normalnym zjawiskiem że na przykład pampersy Pampersa odparzają, a połowę tańszy badziew z Tesco nie odparza. Zależy od dziecka.
                                                Ale fakt, że można sobie tym napompować koszty, bo twardo trzymając się w takiej przykładowej sytuacji "dobrych, bo drogich" oryginalnych Pampersów trzeba też wydać na silne kremy do odparzonego tyłka, firmowe chusteczki bez których ani rusz, a jak dobrze pójdzie to i na dermatologa.
                                                Tak jest, znam tego rodzaju sytuację z życia.

                                                > I to samo dotyczy dzieci.
                                                > Na tematy chorób i leczenia nie dyskutujmy. Mam wykształcenie medyczne, jestem
                                                > co prawda stomatologiem, ale jednak coś na temat chorób wiem i nie są to reklam

                                                Jesteś tylko stomatologiem, a nie pediatrą, więc o chorobach dzieci wiesz tyle co każdy inny przeciętny rodzic.

                                                > y telewizyjne. I szybciej, zwłaszcza jako matka już z doświadczeniem, poradzę s
                                                > obie z banalną infekcją niż np. polonistka, która urodziła pierworodne. I uważa

                                                Banalną infekcję leczy się za kilka złotych i przy minimalnym doświadczeniu poradzi sobie z tym także polonistka.

                                                > m, że dziecko należy szczepić i kontrolować systematycznie przez jednego zaufan
                                                > ego lekarza.
                                                > Podobnie jak trzeba mieć własnego ginekologa i stomatologa.
                                                > I to o czym pisałam nie ma nic wspólnego ze śliniaczkami od Armaniego.
                                                • ania_dentystka Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 10:20
                                                  Ale jesteś uparta! Masz prawo żyć tak jak Cie wychowano i wydawać tyle pieniędzy ile chcesz i masz.
                                                  Ale nie wmawiaj innym, że mają żyć na Twoja modłę i podobieństwo.
                                                  Na studiach, i to Cię zdziwi, miałam pediatrię. W mniejszym zakresie niż koledzy na lekarskim, ale jednak.....
                                                  Dzieci chorują różnie i nie jesteś wstanie stwierdzić, że to co dolega Twojemu dziecku jest w 100% banalna infekcją. Lepiej nie bawić się w pediatrę- amatora.
                                                  I nikt mi nie wmówi, że cena zależy wyłącznie od metki.
                                                  • miliwati Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 12:43
                                                    ania_dentystka napisała:

                                                    > Ale jesteś uparta! Masz prawo żyć tak jak Cie wychowano i wydawać tyle pieniędz
                                                    > y ile chcesz i masz.
                                                    > Ale nie wmawiaj innym, że mają żyć na Twoja modłę i podobieństwo.

                                                    Ależ nie wmawiam. To Ty próbujesz mi wmówić że nie da się żyć tak jak ja żyję, a w każdym razie nie dziadując. Ja mówię z osobistego doświadczenia że to jest możliwe - a Ty mi wmawiasz że nie.

                                                    > Na studiach, i to Cię zdziwi, miałam pediatrię. W mniejszym zakresie niż koledz
                                                    > y na lekarskim, ale jednak.....
                                                    > Dzieci chorują różnie i nie jesteś wstanie stwierdzić, że to co dolega Twojemu
                                                    > dziecku jest w 100% banalna infekcją. Lepiej nie bawić się w pediatrę- amatora.

                                                    Czyli co, przy każdej temperaturze powyżej 37 wzywać tego osobistego pediatrę?

                                                    > I nikt mi nie wmówi, że cena zależy wyłącznie od metki.

                                                    Wyłącznie nie.
                                                    Mnie zaś nikt nie wmówi że jakość (a zwłaszcza adekwatność dla konkretnego dziecka) zależy w godnym uwagi stopniu od ceny, jeżeli tylko nie trzymamy się skrajności.

                                                  • ania_dentystka Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 24.03.11, 13:00
                                                    To mamy inne doświadczenia życiowe. I inne priorytety. Świat byłby pewnie nudny gdyby wszyscy byli identyczni.
                                                    Moje dzieci pod opieką prywatnego pediatry, który ogląda je również wtedy gdy są zdrowe i wykonuje szczepienia zgodnie z indywidualnym kalendarzem opracowanym na podstawie naszych preferencji.
                                                    Gdy dziecko ma podwyższona temperaturę obserwuję, ale np. juz powiększone węzły chłonne budzą mój niepokój. Podobnie jak chcę, żeby pediatra ocenił wysypkę, czy zbadał nietypowy brzuch. Być może właśnie wiedza z pediatrii powoduje, że nie do końca wierzę swojej intuicji i wolę nie eksperymentować na własnych dzieciach.
                                                    Weź do ręki markowe ciuchy i bazarowe. Te z bawełny i te. Porównaj, upierz kilka razy, obejrzyj.
                                                    Podobnie z kosmetykami- większość tanich jest marnej jakości. Oczywiście np. maka kartoflana czy maść z witaminą A są świetne i kosztują grosze, ale na tym chyba się kończy.
                              • lejla81 Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 16:17
                                >klepiacą bidę z nyndzą
                                > , kątem u rodziców-teściów, żyjąc na czyimś garnuszku. - ale nie musi wcale tak być!! Pisałam tu już o swoich znajomych z liceum, którzy też zaliczyli taką wpadkę. Dziecko nie przeszkodziło im w skończeniu studiów, zrobieniu naukowej kariery, nawet na stypendium z tym dzieckiem pojechali. Klepanie bidy z nędzą nie zależy według mnie od posiadania dziecka lub jego nieposiadania tylko od predyspozycji człowieka, jego ambicji, inteligencji i samozaparcia. Z pewnością na początku będzie ciężko, ale to tylko stan przejściowy.
                                Sytuacja jest trudna i dobrze rozumiem Twoje dylematy, myślę jednak, że czarnowidztwo jest tak samo nieuzasadnione jak i hurraoptymizm. Wiem co mówię, bo sama zaszłam w ciążę w nieszczególnie pewnym okresie swojego życia (chociaż miałam trochę więcej lat), byłam na okresie próbnym w pracy, w której zarabiałam grosze, partner też nie wydawał mi się szczególnie pewny. Ale co mam Ci powiedzieć - jakoś się ułożyło. Wiele z Was zarzuci mi myślenie życzeniowe, ale taka jest prawda, trzeba się bardzo nie postarać, albo mieć ogromnego pecha, żeby się w takich sytuacjach nie ułożyło.
                                Usunięcie dziecka (tak, wiem, wiem, że nie namawiasz do tego tej dziewczyny, po prostu chcę wyrazić swoje zdanie na ten temat) jest w tej sytuacji posunięciem zapewne wygodnym, ale i tchórzliwym, a przede wszystkim nie nauczy tych dzieci odpowiedzialności za własne czyny. Nie jestem moherowym beretem, właściwie to nie jestem nawet szczególnie wierząca, ale jak myślę o sobie, o moim synu, o wszystkich otaczających mnie ludziach, to większość jednak chce za wszelką cenę żyć, nawet jeśli życie nie jest zawsze całkiem fajne, bo nie stać nas na wakacje na Bora Bora i najmodniejsze ciuchy. Dlaczego kogoś pozbawiać takiej szansy bez konkretnego powodu? Bo tu głównie dochodzą do głosu Wasze lęki, a nie fakty jak zagrożenie życia matki czy nieuleczalna choroba poczętego dziecka.
                                • anne-marie72 Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 16:29
                                  Powiem tak, kiedy decyzja zostanie podjęta, zapewne przyjmę ją na klatę - jak to się mówi. Nie jestem szczęśliwa z takiego obrotu sprawy, co więcej, choć oczywiscie gdzieś wewnątrz mam nadzieję, ze sprawy się ułożą - podchodzę dość sceptycznie do tego wszystkiego. Nie chodzi o złość, czy zdenerwowanie - nawet nie o ich ewidentną głupotę - tylko o fakt, że znając życie wiem, ze w takich sytuacjach bardzo rzadko mamy do czynienia z happy endem.

                                  Poważnie rozważajac możliwości pomocy (o czym póki co nikomu nie mówię) nie wiem jak i gdzie nowa rodzinka miałaby mieszkać - u Klaudii? mają małe mieszkanie. U mnie - nie widzę takiej mozliwości. Kto będzie sie i kiedy zajmował maluchem? Klaudia? Jej mama?
                                  Mogę zapłacić za opiekunkę, choć bardzo nadwyręży to mój budżet, ale to nie jest jeszcze najwięszy wydatek. Co ze szkołą? Co z utrzymaniem? ITP itd...
                                  • lejla81 Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 16:50

                                    Zależy, co masz na myśli, pisząc "happy end". Jeśli to, że będą razem, to oczywiście nic tego nie może zagwarantować, nawet gdyby mieli po 30 lat i dziecko zaplanowali, nie ma gwarancji, że nigdy się nie rozstaną. Ja rozstałam się z ojcem mojego dziecka, a jednak nie mogę powiedzieć, że skończyło się źle.
                                    Jeśli myślisz o tym, czy zmarnują sobie życie, to sądzę, że jeśli do tej pory nic nie wskazywało na fakt, że tak będzie (narkotyki, złe stopnie w szkole, wagary itp), prędzej czy później także zawodowo/naukowo wyjdą na prostą.
                                    Co do pomocy - myślę, że trzeba usiąść wspólnie z nimi oraz rodzicami dziewczyny i spróbować jakoś ogarnąć ten temat. Może dziewczyna mogłaby na razie przerwać naukę, może indywidualny tok nauczania, może znalazłaby się jakaś dalsza rodzina, która by za niewielką opłatę poświęciła dziecku kilka godzin, kiedy młoda mama będzie w szkole?
                                    A przede wszystkim trzymam kciuki, żeby alarm okazał się jednak fałszywy.
                                    Trzymaj się!
                                  • lusitania2 Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 16:51
                                    anne-marie72 napisała:

                                    > Poważnie rozważajac możliwości pomocy (o czym póki co nikomu nie mówię) nie wie
                                    > m jak i gdzie nowa rodzinka miałaby mieszkać - u Klaudii? mają małe mieszkanie
                                    > . U mnie - nie widzę takiej mozliwości. Kto będzie sie i kiedy zajmował maluche
                                    > m? Klaudia? Jej mama?

                                    na te pytania znajdziesz odpowiedź w rozmowie z rodzicami Klaudii.
                                    Masz obowiązek (częściowo) utrzymywać wnuka, jej nie (poza okresem ciąży i połogu).

                                    > Mogę zapłacić za opiekunkę, choć bardzo nadwyręży to mój budżet, ale to nie jes
                                    > t jeszcze najwięszy wydatek. Co ze szkołą? Co z utrzymaniem? ITP itd...

                                    opiekunka to przez nabliższe parę lat owszem, największy wydatek.
                                    Gdyby sprawa dotyczyła mojego syna na wstępie odrzuciłabym opcję finansowania synowi, dziewczynie i dziecku odrębnego mieszkania. Zaoferowała dach nad głową i opiekę tylko wnukowi (jeśli dziecko się urodzi i nie zostanie oddane do adopcji i tak ktoś z pełnoletnich musi zostać ustanowiony rodziną zastępczą dla niego), z matką dochodzącą, drudzy dziadkowie w takim przypadku dokładają się finansowo. Ew. układ odwrotny, jeśli to tamci chcą zostać rodziną zastępcza. W pełną rodzinę pod jednym dachem można się bawić jak kogoś samodzielnie na to stać. A małolatów na to nie stać.
                                    Syn kończyłby edukację wg. dotychczasowego schematu, oczywiście dorabiając i dokładając się do utrzymania siebie i dziecka. Sama, studiując dziennie na trudnym wydziale i dobrej uczelni państwowej pracowałam - więc wiem, że się da i tylko dobrze się na tym wychodzi. Szczególnie w perspektywie finansowej.

                                    Przygotuj się na wydatki finansowe. Prawdopodobnie będziesz musiała zjeść tę żabę.

                                  • asia_i_p Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 18:30
                                    Kto będzie sie i kiedy zajmował maluche
                                    > m? Klaudia? Jej mama?
                                    Może się czepiam - ale dlaczego na tej liście nie ma twojego syna? Trochę to tak wygląda, jakbyś już prędzej zakładała, że ty możesz poświęcic coś ze swojego komfortu niż on.
                                    Decyzja o urodzeniu dziecka obciąża obydwoje w równym stopniu. Decyzja o usunięciu - obciąża w zdecydowanie większym stopniu dziewczynę.
                                    Ty masz pełne prawo chcieć się wymiksować z sytuacji - twój syn już nie.
                                    Jest rozwiązanie tańsze od opiekunki - szkoła dla dorosłych dla jednego z młodych. Jedno z młodych - idealnie byłoby to to, które ma większą samodyscyplinę, ale pewnie skończy się automatycznie na dziewczynie - zajmuje się dzieckiem w tygodniu, a uczy w weekendy, drugie na odwrót.
                                    W sytuacji, kiedy rodzina ma duże kłopoty finansowe - młodzi zmieniają licea ogólnokształcące na szkoły, które szybko dają zawód. Jeżeli rodzina może zainwestować w ich rozwój - normalnie do matury, potem na studia. Do tego czasu dziecko nadaje się do żłobka, więc tam trafia.
                                    Jedno z rodziców na studia dzienne (taniej) drugie na zaoczne i do pracy. Kredyt studencki na studia, żeby mieli na razie z czego żyć. Jeżeli opcja w Polsce okaże się ciężko wykonalna (kłopoty z dostaniem kredytu), ta sama opcja w UK, najlepiej w Szkocji, gdzie wciąż są tanie uczelnie.
        • mx3_sp Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:19
          Masz rację, jest za młoda na aborcję- niech poczeka jeszcze kilka lat, może ciąża też poczeka...
        • wuika Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 15:19
          No kurczę, też jestem w ciąży, ale mam trochę więcej lat. Gdybym wpadła w wieku lat 17, pewnie bym rozważała coś takiego jak aborcja.
      • attiya Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 21.03.11, 20:23
        o to to, jak tylko dziecię zaśnie tez sobie poczytam przy herbatce z malinami
      • martinkowa Re: watek pewnie bedzie na ponad 100 wpisow 22.03.11, 12:41
        lilka - i tu się już drugi raz z Tobą zgodzę. I nawet się z Twoich wątków uśmiałamsmile
        Czy to już przyjaźń?
    • forumowiczka.to.ja Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:08
      Cała mądrość leży w Was-rodzicach. Dzieci zrobiły sobie dziecko, ale to Wy musicie im jakoś pomóc.
      Nie uważam, że usunięcie ciąży to jedyne słuszne rozwiązanie. Nie wiem jaka jest Twoja syt rodzinna i tej dziewczyny. Czy pochodzi z normalnego domu, czy będzie miała wsparcie? Jeśli tak, to powinna urodzić, a Ty aktywnie wspierać syna w byciu ojcem - nie krytykować go, tylko uczyć, tłumaczyć, pomagać. Bo przecież przy małym dziecku nastolatki będą musiały dużo poświęcić.
      W liceum moja koleżanka zaszła w ciążę. Miała 16 lat jak urodziła. Rodzice nie pozwolili jej usunąć, tatuś się wymigał kompletnie. Ona po szkole nie raz wysiadywała na przystanku bo nie chciało jej się wracać do domu. Jednak to dzięki rodzicom ma teraz wspaniałego, prawie dorosłego syna, ma z nim świetny kontakt, a aktualnie wyszła za mąż i ma 2 dziecko.
      Nie martw się na zapas, strach ma wielkie oczy. Dzieci to szczęście i radość wink
      • anne-marie72 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:23
        Dziewczyny nie znam. Owszem widziałam ją parę razy, miła grzeczna. Trudno powiedzieć coś wiecej. Wspierać? No cóż.... ja nie wiem.... aborcja wydaje mi się najprostszą a co za tym idzie najsłuszniejszą decyzją, ale ta decyzja nie do mnie należy ale do rodziców tamtej dziewczyny (no i do niej oczywiśce).

        Pomoc - cóż jak i gdzie.
        • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:31
          anne-marie72 napisała:

          > Dziewczyny nie znam. Owszem widziałam ją parę razy, miła grzeczna. Trudno powie
          > dzieć coś wiecej. Wspierać? No cóż.... ja nie wiem.... aborcja wydaje mi się na
          > jprostszą a co za tym idzie najsłuszniejszą decyzją, ale ta decyzja nie do mnie
          > należy ale do rodziców tamtej dziewczyny (no i do niej oczywiśce).

          Ta, jasne. Najprościej to wyskrobać własnego wnuka. Bo co sąsiedzi powiedzą jak synek nie zrobi matury. Uświadom sobie że decyzja należy także do Twojego syna.

          > Pomoc - cóż jak i gdzie.
          • anne-marie72 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:40
            > miliwati napisała:

            Ta, jasne. Najprościej to wyskrobać własnego wnuka. Bo co sąsiedzi powiedzą jak
            > synek nie zrobi matury. Uświadom sobie że decyzja należy także do Twojego syna


            Wiem, do kogo należy decyzja - na pewno nie do mojego syna, choć pewnie on ma dwa słowa do powedzenia. Twoje wypowiedzi miliwati są tak rozkoszne i chyba jeszcze mniej dojrzałe jak zachowanie dwojga nastolatków o których mowa w tym wątku. Ty w swoich wypowiedzach nie poruszasz żadnych konstruktywnych wątków, oprócz "jakoś to będzie" i "co to za problem". Rozumiem, ze nie jest TO TWÓJ problem, niemniej jednak on jest i to na bardzo wielu płaszczyznach.
            • msrp Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:41
              Dobre tongue_out
            • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:49
              anne-marie72 napisała:

              > > miliwati napisała:
              >
              > Ta, jasne. Najprościej to wyskrobać własnego wnuka. Bo co sąsiedzi powiedzą jak
              > > synek nie zrobi matury. Uświadom sobie że decyzja należy także do Twojego
              > syna
              >
              >
              > Wiem, do kogo należy decyzja - na pewno nie do mojego syna, choć pewnie on ma d
              > wa słowa do powedzenia.

              Przecież to dziecko Twojego syna. Jak ta decyzja może nie należeć do niego? Jak możesz zakładać że jemu się należą tylko dwa słowa?

              > Twoje wypowiedzi miliwati są tak rozkoszne i chyba jesz
              > cze mniej dojrzałe jak zachowanie dwojga nastolatków o których mowa w tym wątku
              > . Ty w swoich wypowiedzach nie poruszasz żadnych konstruktywnych wątków, oprócz

              Coś mi się zdaje że dla Ciebie "konstruktywne" to by było chóralne potwierdzenie "tak, wyślij tę ladacznicę co Ci uwiodła syna na skrobankę, to godne i słuszne". A tu jaki pech - forum nie chce przyklepać tego, co Ci podpowiada Twoje tchórzostwo.
              Konstruktywnie powtarzam - sytuacja nie różni się zbytnio od sytuacji kiedy Ty byś wpadła. Swoje dzieci i tak utrzymujecie - dodatkowy nakład środków na utrzymanie niemowlaka nie zrobi wielkiej różnicy. To raz. Wasze dzieci mogą w tych warunkach spokojnie dokończyć szkołę, no może dziewczyna spóźni się o rok - żadna tragedia przecież. To dwa. Jeżeli będzie potrzeba żeby Wasze dzieci poszły do pracy - to też nie jest nic wielkiego, chociaż oczywiście na prezesa zarządu ich nie przyjmą. to trzy. A cztery - że pracując przecież mogą kontynuować naukę. Masz jeszcze jakieś konkretne pytania?

              > "jakoś to będzie" i "co to za problem". Rozumiem, ze nie jest TO TWÓJ problem,
              > niemniej jednak on jest i to na bardzo wielu płaszczyznach.

              Dlatego staram Ci się pomóc go rozwiązać.
              • wuika Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:52
                Dziecko to żaden wydatek? Przesunie tylko życie dziewczyny o rok? W jakim świecie żyjesz? Jeśli w świecie slumsów i rodzin patologicznych, to pewnie, jedna gęba mniej czy więcej do wykarmienia - żadna różnica. W normalnych rodzinach narodziny małego człowieka coś zmieniają. Jeśli nie jest to kolejne dziecko z niewielką różnicą wieku, trzeba kupić pełno sprzętu, ubranek, pieluch, przeorganizować życie i to na nieco więcej niż na rok.
                • msrp Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:55
                  No co Ty, najważniejsze, żeby się urodziło jak sobie oni poradzą, to nieważne, dzieciak sie urodzi, to będzie triumfowała, ale szzybko zapomni o tym, i ja przestanie interesować, co się z nim dzieje.
                  Tak własnie działaja pro-life..
                  A dlaczego autorka wątku ma wychowywać swoje WNUKA? Wnuka, nie swoje własne dziecko.
                  • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 16:01
                    msrp napisała:

                    > No co Ty, najważniejsze, żeby się urodziło jak sobie oni poradzą, to nieważne,
                    > dzieciak sie urodzi, to będzie triumfowała, ale szzybko zapomni o tym, i ja prz
                    > estanie interesować, co się z nim dzieje.
                    > Tak własnie działaja pro-life..

                    naucz się czytać ze zrozumieniem.

                    > A dlaczego autorka wątku ma wychowywać swoje WNUKA? Wnuka, nie swoje własne dzi
                    > ecko.

                    Naucz się czytać ze zrozumieniem.

                • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 16:00
                  wuika napisała:

                  > Dziecko to żaden wydatek? Przesunie tylko życie dziewczyny o rok? W jakim świec
                  > ie żyjesz? Jeśli w świecie slumsów i rodzin patologicznych, to pewnie, jedna gę
                  > ba mniej czy więcej do wykarmienia - żadna różnica. W normalnych rodzinach naro

                  Możesz się ekscytować wielkimi słowami, a to nie zmieni faktu że niezbędne do poniesienie koszty opieki nad niemowlakiem są niewysokie.

                  > dziny małego człowieka coś zmieniają. Jeśli nie jest to kolejne dziecko z niewi
                  > elką różnicą wieku, trzeba kupić pełno sprzętu, ubranek, pieluch, przeorganizow
                  > ać życie i to na nieco więcej niż na rok.

                  Nie trzeba kupować "pełno sprzętu". Wystarczy łóżeczko i wózek. Zresztą i to można pożyczyć po znajomych, jak jest naprawdę krucho z kasą. A, jeszcze fotelik do samochodu - też można pożyczyć. Do tego trochę kocyków, ubranka nie musżą być zaraz Lacoste i Armani, normalni ludzie takie rzeczy też przekazują jedni drugim, więc to jest niemal darmowe.

                  • wuika Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 16:08
                    I zapewne dlatego, jak wprowadzano becikowe, to wszyscy mówili - co można kupić za taką kwotę? Część podstawowego wyposażenia. Gdzie reszta? Tysiąc - dwa - trzy, to dla Ciebie niewysokie koszty posiadania niemowlaka? Znowu spytam - na jakim świecie żyjesz, że utrzymanie noworodka/niemowlaka/przedszkolaka uważasz za znikome kwoty? Przy megaoszczędnościach (czytuję sobie wątki na oszczędzaniu) dziecko to wydatek 200zł na miesiąc - jak jest bardzo malutkie, potem koszty rosną.
                    • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 16:12
                      wuika napisała:

                      > I zapewne dlatego, jak wprowadzano becikowe, to wszyscy mówili - co można kupić
                      > za taką kwotę? Część podstawowego wyposażenia. Gdzie reszta? Tysiąc - dwa - tr

                      A co miał mówić naród, który zajmuje się głownie narzekaniem? Jakby becikowego było 10 kafli to też by jęczeli że starczy tylko na waciki.
                      Za 1000 złl to można mieć łóżeczko, fotelik i wózek. Nie trzeba koniecznie kupować wszystkiego fynkiel nówka z salonu.

                      > zy, to dla Ciebie niewysokie koszty posiadania niemowlaka? Znowu spytam - na ja
                      > kim świecie żyjesz, że utrzymanie noworodka/niemowlaka/przedszkolaka uważasz za
                      > znikome kwoty? Przy megaoszczędnościach (czytuję sobie wątki na oszczędzaniu)
                      > dziecko to wydatek 200zł na miesiąc - jak jest bardzo malutkie, potem koszty ro
                      > sną.

                      200 zł na miesiąc za noworodka to zupełnie spoko kwota. Nie wymaga żadnych masakrycznych wyrzeczeń. Dziecko nie musi mieć wózka za 2000 i pieluch z portretem Justine Biebera.
                      • princess_yo_yo Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 16:22
                        no to swietnie, jak ci sie przydazy taka sytuacja to bedziesz wiedziala co zrobic i jak sobie poradzic nawet jesli mialabys zmusic corke/albo dziewczyne swojego syna do urodzenia dziecka bo o to ci chyba chodzi. inni moga sobie za to rozwazac inne opcje w ich konkretnej sytuacji i liczyc z konsekwencjami wlasnych decyzji.
                        • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 16:26
                          princess_yo_yo napisała:

                          > no to swietnie, jak ci sie przydazy taka sytuacja to bedziesz wiedziala co zrob
                          > ic i jak sobie poradzic nawet jesli mialabys zmusic corke/albo dziewczyne swoje
                          > go syna do urodzenia dziecka bo o to ci chyba chodzi. inni moga sobie za to roz

                          Nie. Chodzi mi o to żeby tamtej dziewczyny nie zmusili do wyskrobania. Bo ona najwyraźniej wcale tego nie chce.

                          > wazac inne opcje w ich konkretnej sytuacji i liczyc z konsekwencjami wlasnych d
                          > ecyzji.

                          A uważasz że wskazywanie możliwości rozwiązywania problemu w kierunku normalnego urodzenia i wychowywania tego dziecka to nie jest "rozważanie opcji"?
                          Czyżby dla Ciebie "rozważanie opcji" to było tylko "które rozwiązanie będzie najtaniej i od ręki"?
                          • princess_yo_yo Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 16:35
                            uwazam ze rozwazenie opcji odnosi sie do wszystkich opcji - urodzenie dziecka, aborcja, adopcja czy cokolwiek innego chociaz sama nie mam za bardzo innych pomyslow. bez zadnego przymusu, ale z braniem pod uwage konsekwencji kazdego z wyborow i mozliwosci realnych zeby z tymi konsekwencjami zyc.
                            uwazam ze zmuszanie kogokolwiek do aborcji albo urodzenia dziecka jest wysoce niemoralne i w tatkim wypadku dowodzi tego ze ma sie swoje wlasne dziecko za nic i jest bardzo zlym rodzicem. decyzja nalezy do dziewczyny i syna autorki (chociaz jak wspomniano wyzej, gdyby w gre wchodzila aborcja sprzeciw ojca nie ma znaczenia), ale powinna byc to decyzja jak najbardziej racjonalna i w tym pomoc powinni rodzice (chociaz nie wszyscy sie kwalifikuja).
                          • bri Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 16:40
                            Rodzice dziecka, o którym tu mowa nie mają gdzie mieszkać i nie wiadomo czy byliby w stanie znaleźć sobie uczciwą pracę pozwalająca na utrzymanie się. W porównaniu z kosztem mieszkania, i utrzymania nowej rodziny, oraz całodobowej opieki nad dzieckiem pieluchy, wózek i butelka to faktycznie pikuś nie warty wspominania.
                            • baltycki Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 19:07
                              bri napisała:

                              > Rodzice dziecka, o którym tu mowa nie mają gdzie mieszkać i nie wiadomo czy byl
                              > iby w stanie znaleźć sobie uczciwą pracę pozwalająca na utrzymanie się.

                              Zakichanym obowiazkiem rodzicow jest utrzymac swoje dzieci i urodzenie dziecka niczego tu nie zmienia. Gdyby nie ciaza, to utrzymywaliby do np. ukonczenia studiow? Ciaza zdejmuje z rodzicow ten obowiazek?
                              • kropkacom Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 19:15
                                > Zakichanym obowiazkiem rodzicow jest utrzymac swoje dzieci i urodzenie dziecka
                                > niczego tu nie zmienia. Gdyby nie ciaza, to utrzymywaliby do np. ukonczenia stu
                                > diow? Ciaza zdejmuje z rodzicow ten obowiazek?

                                Dokładnie. Takie urażenie, że dziecko raczyło zaliczyć wpadkę. Albo w ogóle raczyło uprawiać seks. Ale żeby z dzieckiem pogadać o antykoncepcji, dziewczynie tabletki zakupić po wizycie u gina, synowi gumki nabyć? To nie.
                                • bri Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 09:28
                                  Ja pie..., dlaczego w przypadku wpadki, wszyscy zakładają, że młodzież nigdy nie słyszała o antykoncepcji? W przypadkowe ciąże zachodzą nawet kobiety, które mają już po kilkoro dzieci. To nie jest kwestia posiadania informacji o antykoncepcji, ani nawet dostępu do niej.

                                  Gdyby moja córka zaszła w takim wieku w ciążę i postanowiła urodzić i wychowywać swoje dziecko zrobiłabym co trzeba, żeby pomóc jej zdać maturę, ale po maturze pomagałabym jej już tylko usamodzielnić się. Jeśli chciałaby studiować, musiałaby sama sobie na te studia zarobić i zorganizować główną opiekę dla dziecka. Biorę pod uwagę jakąś pomoc finansową, ale nie mieszkanie razem z młodą matką i dochodzącym tatusiem, a już tym bardziej nie z młodym tatusiem na stałe. Tak jest moim zdaniem lepiej dla wszystkich zaangażowanych osób, a mam okazję słuchać relacji na temat podobnych dylemantów od kilku rodzin z obu stron barykady.
                                  • baltycki Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:29
                                    bri napisała:
                                    > Gdyby moja córka zaszła w takim wieku w ciążę i postanowiła urodzić i wychowywa
                                    > ć swoje dziecko zrobiłabym co trzeba, żeby pomóc jej zdać maturę, ale po maturz
                                    > e pomagałabym jej już tylko usamodzielnić się. Jeśli chciałaby studiować, musia
                                    > łaby sama sobie na te studia zarobić

                                    Chcialbym zacytowac Szanownej Pani odpowiedni § z K.R.iO.
                                    art. 133
                                    § 1. Rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania.

                                    Czy Pani uwaza, ze dziecko po maturze jest w stanie utrzymac sie samodzielnie?
                                    Czy Pani uznaje, ze urodzenie dziecka przez Pani dziecko zwalnia Panią z tego obowiązku? (na jakiej podstawie?)
                                    Czy jest Pani zdania, ze wszyscy ojcowie placący alimenty na swoje studiujące dzieci to.. idioci nie znający prawa?
                                    Moze Pani odpowiedziec 3 x tak.. co nie zmieni obowiazującego prawa i jesli nie dobrowolnie, to sąd i komornik wyprowadzą Panią z blędu.

                                    Owszem..
                                    § 3. Rodzice mogą uchylić się od świadczeń alimentacyjnych względem dziecka pełnoletniego, jeżeli są one połączone z nadmiernym dla nich uszczerbkiem lub jeżeli dziecko nie dokłada starań w celu uzyskania możności samodzielnego utrzymania się.

                                    podjecie studiow po maturze jest wlasnie "dokładaniem starań".. chyba, ze jeden semestr dziecko studiuje przez 2 lata.
                                    • bri Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:38
                                      > Czy Pani uwaza, ze dziecko po maturze jest w stanie utrzymac sie samodzielnie?

                                      Tak, jeśli będzie chciało. Nawet bez matury niektórzy utrzymują się samodzielnie.

                                      > Czy Pani uznaje, ze urodzenie dziecka przez Pani dziecko zwalnia Panią z tego o
                                      > bowiązku? (na jakiej podstawie?)

                                      Nie zwalnia. Jeśli moje dziecko kompletnie uchylałoby się od odpowiedzialności dostało by jeść i miałoby gdzie spać, ale o przyjemnościach na które potrzebne są pieniądze jednak mogłoby zapomnieć.

                                      > Czy jest Pani zdania, ze wszyscy ojcowie placący alimenty na swoje studiujące d
                                      > zieci to.. idioci nie znający prawa?

                                      Jak wyżej. Moje dziecko mogłoby liczyć ode mnie właśnie na kwotę podobną do przeciętnych alimentów płaconych przez ojców na studiujące dzieci.

                                      Oczywiście, moje dziecko mogłoby mnie pozwać i z komornikiem nie wygram. Mam jednak nadzieję, że moja córka nie wyrośnie na pasożyta, z którym nie ma jak się dogadać.
                                      • baltycki Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:49
                                        bri napisała:

                                        > > Czy Pani uwaza, ze dziecko po maturze jest w stanie
                                        > utrzymac sie samodzielnie?
                                        >
                                        > Tak, jeśli będzie chciało.
                                        > Nawet bez matury niektórzy utrzymują się samodzielnie.
                                        No patrzy Pani, sądy, z Najwyzszym wlączne (przytoczyc orzeczenia?) sa innego zdaniasmile

                                        > Mam jednak nadzieję, że moja córka nie wyrośnie na pasożyta,
                                        > z którym nie ma jak się dogadać.
                                        Rozumiem, ze studentka zmuszona do korzystania z alimentow to pasożyt.
                                        Zmuszona bo rodzice "dostało by jeść i miałoby gdzie spać,"..

                                        > Moje dziecko mogłoby liczyć ode mnie właśnie na kwotę podobną do
                                        > przeciętnych alimentów płaconych przez ojców na studiujące dzieci.
                                        Czy przeciętnych, to orzeklby sądsmile

                                        • bri Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:51
                                          Panie Bałtycki, wychowuj sobie Pan swoje dzieci przy pomocy orzeczeń sądów, jeśli tak Panu pasuje. Ja mam nadzieję ze swoimi dogadać się po dobroci.
                                          • baltycki Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 11:18
                                            bri napisała:

                                            > Panie Bałtycki, wychowuj sobie Pan swoje dzieci przy pomocy orzeczeń sądów, jeś
                                            > li tak Panu pasuje.
                                            Rodzice znający nie tylko swoje prawa ale i obowiązki sądow nie potrzebują, potrzebują ci, ktorym wydaje się..´
                                            Wyobrazi Pani sobie, ze od lat placę na moje dziecko a w sądzie w sprawie o alimenty nie bylem nigdy. Znam swoj obowiązek i bez sadu (w przeciwienstwie do Pani)smile
                                            • bri Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 11:25
                                              Wspaniale, gratuluję sukcesu.
                            • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:02
                              bri napisała:

                              > Rodzice dziecka, o którym tu mowa nie mają gdzie mieszkać

                              Jak to nie mają gdzie mieszkać? Czyżby żyli pod mostem?

                              > i nie wiadomo czy byl
                              > iby w stanie znaleźć sobie uczciwą pracę pozwalająca na utrzymanie się. W porów

                              I ponieważ nie wiadomo, to absolutnie nie można nawet zastanawiać się nad taką mozłiwością, co?

                              > naniu z kosztem mieszkania, i utrzymania nowej rodziny, oraz całodobowej opieki
                              > nad dzieckiem pieluchy, wózek i butelka to faktycznie pikuś nie warty wspomina
                              > nia.

                              Tysiące rodzin żyje z pomocą dziadków i jakoś świat się od tego nie zawalił. Ale rozumiem że dziecko przed pełnoletniością absolutnie uniemożliwia taką, zupełnie naturalną już choćby 2 lata później, pomoc?

                              • bri Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:18
                                I ponieważ nie wiadomo, to absolutnie nie można nawet zastanawiać się nad taką
                                > mozłiwością, co?

                                Nawet trzeba, z tym, że to przyszli rodzice powinni się nad tym zastanawiać.

                                > Tysiące rodzin żyje z pomocą dziadków i jakoś świat się od tego nie zawalił. Al
                                > e rozumiem że dziecko przed pełnoletniością absolutnie uniemożliwia taką, zupeł
                                > nie naturalną już choćby 2 lata później, pomoc?

                                Niezależnie od wieku mojej córki w momencie zajścia w ciążę, nie biorę pod uwagę wspólnego mieszkania z nią i ojcem dziecka, jeśli Ci o to chodzi. Jeśli będzie mnie stać - dostanie od nas mieszkanie i jakąś okazjonalną pomoc finansową. Nie ma co liczyć, że będziemy utrzymywać jej nową rodzinę, żeby mogła studiować itp. I to dla jej dobra w dodatku. Moim zdaniem każdy młody człowiek musi poznać smak samodzielności; musi mieć świadomość, że bez rodziców da sobie radę, szczególnie jeśli ma już własne dzieci.

                                • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:30
                                  bri napisała:

                                  > I ponieważ nie wiadomo, to absolutnie nie można nawet zastanawiać się nad taką
                                  > > mozłiwością, co?
                                  >
                                  > Nawet trzeba, z tym, że to przyszli rodzice powinni się nad tym zastanawiać.

                                  A to jeszcze trzeba im na to pozwolić, a nie podchodzić do sprawy "nie wyobrażam sobie mojej 17-latniej córki jako matki, muszę jakoś rozwiązać ten jej problem". Bo to, prawdę mówiąc, albo jest obelżywe dla córki (względnie syna), albo świadczy o d*powatości przyszłych dziadków jako rodziców - jeśli odpowiada rzeczywistości.

                                  > > Tysiące rodzin żyje z pomocą dziadków i jakoś świat się od tego nie zawal
                                  > ił. Al
                                  > > e rozumiem że dziecko przed pełnoletniością absolutnie uniemożliwia taką,
                                  > zupeł
                                  > > nie naturalną już choćby 2 lata później, pomoc?
                                  >
                                  > Niezależnie od wieku mojej córki w momencie zajścia w ciążę, nie biorę pod uwag
                                  > ę wspólnego mieszkania z nią i ojcem dziecka, jeśli Ci o to chodzi. Jeśli będzi

                                  Najlepiej by było jakby zamieszkali samodzielnie. Wiem, to się nie zawsze daje zrobić. Ale powinni.

                                  > e mnie stać - dostanie od nas mieszkanie i jakąś okazjonalną pomoc finansową. N
                                  > ie ma co liczyć, że będziemy utrzymywać jej nową rodzinę, żeby mogła studiować
                                  > itp. I to dla jej dobra w dodatku. Moim zdaniem każdy młody człowiek musi pozn
                                  > ać smak samodzielności; musi mieć świadomość, że bez rodziców da sobie radę, sz
                                  > czególnie jeśli ma już własne dzieci.

                                  Masz rację. Aczkolwiek powinien też wiedzieć że jeżeli chwilowo nie będzie sobie dawał rady to rodzice go przez tę chwilę wesprą.
                                  A nie że będą powtarzać "a nie mówiłam, a nie mówiłam".

                                  • bri Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:41
                                    Masz rację. Aczkolwiek powinien też wiedzieć że jeżeli chwilowo nie będzie sobi
                                    > e dawał rady to rodzice go przez tę chwilę wesprą.
                                    > A nie że będą powtarzać "a nie mówiłam, a nie mówiłam".

                                    Cóż, rodzice wedle wszelkiego prawdopodobieństwa nie zawsze będa mogli go wspierać, bo umrą wcześniej niż on. I na tym właśnie polega problem.
                                    • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 11:01
                                      bri napisała:

                                      > Masz rację. Aczkolwiek powinien też wiedzieć że jeżeli chwilowo nie będzie sobi
                                      > > e dawał rady to rodzice go przez tę chwilę wesprą.
                                      > > A nie że będą powtarzać "a nie mówiłam, a nie mówiłam".
                                      >
                                      > Cóż, rodzice wedle wszelkiego prawdopodobieństwa nie zawsze będa mogli go wspie
                                      > rać, bo umrą wcześniej niż on. I na tym właśnie polega problem.

                                      Nożesz kurde, przecież mówimy o okazjonalnym wspieraniu do wieku, powiedzmy dla równego rachunku, 25 lat. Do takiego wieku swoich dzieci to rodzice jednak zwykle dożywają.
                                      A potem, jeżeli nie wydarzają się jakieś wyjątkowe sytuacje, to dziecko powinno sobie radzić samo. Mało tego, stopniowo ono powinno zacząć wspierać rodziców, bo nie każdy emeryt ma siłę zorganizować sobie na przykład remont mieszkanie.
                                      • bri Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 11:21
                                        Mili, swoim dzieciom możesz pomagać ile chcesz do samej śmierci.
                                        • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 11:30
                                          bri napisała:

                                          > Mili, swoim dzieciom możesz pomagać ile chcesz do samej śmierci.

                                          Ale co chcesz przez to powiedzieć? Że po maturze, albo ostatecznie po magisterce, młody człowiek nie dostanie już w życiu ani grosza od rodziców, won z domu i niech się sam utrzymuje?
                                          • bri Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 11:38
                                            Chcę powiedzieć, ze w różnych rodzinach jest różnie i nie ma obowiązku powielania jednego schematu. Jeśli chcesz możesz swoje dzieci wspierać aż do wyprucia sobie żył, niektórzy tak właśnie postrzegają rolę rodziców.

                                            Mi zależy przede wszystkim, żeby dzieci się usamodzielniły w stosownym wieku (20-25 lat). Mogę im od czasu do czasu pomóc, w miarę SWOICH możliwości, ale nie chcę żeby rosły w przekonaniu, że rodzice zawsze wszystkim się zajmą i zapewnią miękkie lądowanie.
                                            • princess_yo_yo Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 11:56
                                              to jest doskonaly sposob na uzaleznienie od siebie dzieci 'na zawsze', w imie poczucia obowiazku, zle pojetej milosci rodzicielskiej, wlasnych problemow emocjonanych itd. niektorzy tak maja, tylko im dalej w las tym bardziej sytuacja sie komplikuje i wszyscy sa udupieni. a po kilku/kilkunastu latach o zmiane podejscia i nauczenie sie racjonych zachowan jest juz za pozno.
                                              • bri Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 12:02
                                                Dokładnie, zgadzam się w 100%, obserwuję takie dwie takie rodziny z bliska i chociaż "dzieci" są już po 30-stce, nadal nic nie wskazuje, żeby miały ochotę się usamodzielnić. Zaczęli natomiast obwiniać rodziców, że nie dość komfortowo się im żyje.
                                      • baltycki Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 11:24
                                        miliwati napisała:

                                        > Nożesz kurde, przecież mówimy o okazjonalnym wspieraniu do wieku, powied
                                        > zmy dla równego rachunku, 25 lat. Do takiego wieku swoich dzieci to rodzice jed
                                        > nak zwykle dożywają.

                                        A jesli nie dożywają, to uczące sie/studiujące dzieci otrzymują rentę po rodzicach smile
                  • bri Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 16:35
                    > Nie trzeba kupować "pełno sprzętu". Wystarczy łóżeczko i wózek. Zresztą i to mo
                    > żna pożyczyć po znajomych, jak jest naprawdę krucho z kasą. A, jeszcze fotelik
                    > do samochodu - też można pożyczyć. Do tego trochę kocyków, ubranka nie musżą by
                    > ć zaraz Lacoste i Armani, normalni ludzie takie rzeczy też przekazują jedni dru
                    > gim, więc to jest niemal darmowe.

                    Helou, po co fotelik skoro rodzice tego dziecka nie mają nawet jeszcze prawa jazdy, a co dopiero mówić o samochodzie. Łóżeczko też nie potrzebne, bo nie mają gdzie mieszkać wink
                • nangaparbat3 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 17:22
                  wuika napisała:
                  W jakim świec
                  > ie żyjesz? Jeśli w świecie slumsów i rodzin patologicznych, to pewnie, jedna gę
                  > ba mniej czy więcej do wykarmienia - żadna różnica. W normalnych rodzinach naro
                  > dziny małego człowieka coś zmieniają. Jeśli nie jest to kolejne dziecko z niewi
                  > elką różnicą wieku, trzeba kupić pełno sprzętu, ubranek, pieluch, przeorganizow
                  > ać życie i to na nieco więcej niż na rok.

                  Chyba przesadzasz. Nie jestem żadną patologią, a poza wózkiem z komisu, pieluchami i plastikową wanienką, nie kupowałam nic.
                  • echtom Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 18:43
                    > Chyba przesadzasz. Nie jestem żadną patologią, a poza wózkiem z komisu, pieluchami i plastikową wanienką, nie kupowałam nic.

                    Ja też pamiętam, że to "pełno sprzętu" za jakieś śmieszne grosze kupowałam, ale wtedy chyba inna epoka była. Wszystkie ubranka dostałam po dzieciach z rodziny i znajomych, a potem puszczałam dalej w obieg.
              • forumowiczka.to.ja Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:56
                miliwati napisała:
                Uświadom sobie że decyzja należy także do Twojego syna
                >>
                > Przecież to dziecko Twojego syna. Jak ta decyzja może nie należeć do niego? Jak
                > możesz zakładać że jemu się należą tylko dwa słowa?

                Bo niestety tak jest. Jeśli dziewczyna będzie chciała usunąć, to nikt jej nie powstrzyma. Kim on jest dla niej obecnie, oficjalnie? Kolegą.
                Jak urodzi - wówczas będzie miał więcej do powiedzenia.
              • anne-marie72 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 16:00
                Tak potwierdzam jeszcze raz decyzja należy do dziewczyny i jej rodziców, choć mój syn może mieć dwa słowa do powiedzenia w tej sprawie. Dwa słowa i nic więcej. Znasz "Mój brzuch, moja decyzja"? To właśnie jest to.
                Twoich wypowiedzi na temat ladacznicy nie chce mi sę nawet komentować bo mam wrażenie ze sama się nakręcasz.

                A moja wpadka, czy wpadka 17-stolatki jest zasadnicza. Dziecko musi być wychowywane przez rodziców a nie dziadków, i to oni są za niego odpowiedzalni. Póki co rodzice nie byl w stanie się zabezpieczyć, nie mają zawodu, środków do życia ani koncepcji na to życie. W związku z tym Twoje nie ma problemu i damy radę jest nieco nieadekwatne do tematu w tym wątku.
                • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 16:07
                  anne-marie72 napisała:

                  > Tak potwierdzam jeszcze raz decyzja należy do dziewczyny i jej rodziców, choć m
                  > ój syn może mieć dwa słowa do powiedzenia w tej sprawie. Dwa słowa i nic więcej
                  > . Znasz "Mój brzuch, moja decyzja"? To właśnie jest to.

                  Ale w tym brzuchu jest także jego dziecko. Owszem, on jej nie jest w stanie zabronić się wyskrobać, jak przyduszą ją wszyscy czterej rodzice. (Bo jakoś nie wspominasz że Wasze dzieci przyszły z gotowym żądaniem skrobanki, więc raczej nie mają takich planów). Ale los tego dziecka ma być zadecydowany świadomie to zdanie Twojego syna jest bardzo ważne.

                  > Twoich wypowiedzi na temat ladacznicy nie chce mi sę nawet komentować bo mam wr
                  > ażenie ze sama się nakręcasz.
                  >
                  > A moja wpadka, czy wpadka 17-stolatki jest zasadnicza. Dziecko musi być wychowy
                  > wane przez rodziców a nie dziadków, i to oni są za niego odpowiedzalni. Póki co

                  Cały czas to mówię. Niech dziecko wychowują rodzice. A dziadkowie im pomogą. Przecież to jest w ogóle normalny układ.

                  > rodzice nie byl w stanie się zabezpieczyć, nie mają zawodu, środków do życia a

                  Środki do życia, jeżeli to naprawdę niezbędne ze względu na Waszą sytuację finansową, można zdobyć pracując choćby w jakimś sklepie. To nie jest zawód wymagający kosmicznych kwalifikacji.

                  > ni koncepcji na to życie. W związku z tym Twoje nie ma problemu i damy radę jes
                  > t nieco nieadekwatne do tematu w tym wątku.

                  A skąd w ogóle wiesz że nie mają koncepcji? Bo jakoś nie wygoąda na to żebyś przytaczała wypowiedzi Waszych dzieci na ten temat. Zapytaliście ich co w ogóle myślą o sytuacji?
            • mamcia809 Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 14:13
              moje zdanie jest takie zamiast teraz lamentowac co zrobic to wczesniej ROZMAWIAC Z DZIECMI NA TMAT SEXU I TEGO SKAD SIE BIORA DZIECI KUPIC PACZKE PREZERWATYW SYNOWI CORKE ZABRAC DO GINEKOLOGA KUPIC TABLETKI I NIECHCIANYCH CIAZ 17 LATKOW BY NIE BYLO niebac sie tego tematu tylko rozmawiac
        • forumowiczka.to.ja Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:52
          Dlaczego tak bardzo boisz się decyzji za urodzeniem? Macie ciężką sytuację finansową/mieszkaniową?
          Widzę, że Ty wolałabyś żeby młoda usunęła i "święty spokój". Ale dlaczego tak do tego podchodzisz? Wstydzisz się otoczenia, boisz się że Ty psychicznie nie podołasz?
          Napisz coś więcej, bo jeśli syn miałby widzieć tylko Twoje niewerbalne komunikaty, to na pewno doradzałby dziewczynie aborcję.
        • anorektycznazdzira Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 21:04
          > Dziewczyny nie znam. Owszem widziałam ją parę razy, miła grzeczna. Trudno powie
          > dzieć coś wiecej. Wspierać? No cóż.... ja nie wiem.... aborcja wydaje mi się na
          > jprostszą a co za tym idzie najsłuszniejszą decyzją, ale ta decyzja nie do mnie
          > należy ale do rodziców tamtej dziewczyny (no i do niej oczywiśce).

          Moim zdaniem to est decyzja dziewczyny i TWOJEGO SYNA. W drugim rzędzie stoicie Wy, czyli Ty (nie wiem czy masz męża) oraz dziewczyny rodzice. Młodzi po coś do Was ostatecznie przyjdą, czy po kasę na skrobankę, czy po wsparcie finansowo organizacyjne, jesli dziecko będzie się miało urodzić. Tak czy siak uważam, że to oni, młodzi, powinni decydować co z ich dzieckiem. Ja wiem, ze to gó...arze, że nieodpowiedzialni etc- tylko ilu jest na świecie nie mniej nieodpowiedzialnych, tylko im się upiekło. Starsi (rodzice) powinni na to spojrzeć jak na zdarzenie losowe i pomóc. Taki lajf.
        • 3-mamuska Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 15:46
          > dzieć coś wiecej. Wspierać? No cóż.... ja nie wiem.... aborcja wydaje mi się na
          > jprostszą a co za tym idzie najsłuszniejszą decyzją, ale ta decyzja nie do mnie
          Tak najlepsza dla Ciebie I twojego synalka, a trzeba bylo go nauczyc do czego jest prezewatywa.

          decyzją, ale ta decyzja nie do mnie
          > należy ale do rodziców tamtej dziewczyny (no i do niej oczywiśce).
          >
          > Pomoc - cóż jak i gdzie.

          A Ty bedziesz czekac az ONI possums decyzje , I powiesz ze to Nie twins sprawa Bo to ONI podjeli decyzje I niech sami ponosza konsekwencje.'
          Wkladasz glowe w piasek, I Nasz nadzieje ze nic nie beda od ciebie chcieli. Niestety to Ty ponosisz odpowiedzialnac, bo nie nauczylas syna odpowiedzialnosci. Zachowujesz sie tak jak nieodpowiedzialny nastoletni twoj syn, no Po kims to Ma.
          Zamias isc z chlopakiem do dziewczyny , porozmawiac, co I Jak, jak mozecie Pomoc mlodym, I co jest lepszym rozwazaniem. Moze Po takiej rozmowie sama powie, chce aborcji.
          Ale Ty udajesz ze nic sie nie dzieje, myslisz niech ona I jej rodzice sie martwia. A twoj biedny malutki syneczek bedzie mial czas na nauke I rozrywke.
          Jestes koszmarna, martwisz sie tylko o syna, ale ze twoj syn zagmatwal zycie dziewczynie to juz masz gdzies.
          • ania_dentystka Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 15:52
            I co Ci dało, że zjechałaś dziewczynę? Gdyby była koszmarna nie miałaby dylematów. Nie, nie jest koszmarna, jest zmartwiona sytuacją i jej syna ( w pierwszej kolejności co jest normalne) i jego dziewczyny. Jest przestraszona, jest zaskoczona. I wcale nie udaje, że nic się nie dzieje. I jest normalne, że chce, aby jej syn- nie wiem czemu ironizujesz"biedny, malutki syneczek" miał czas na naukę i w miarę normalną młodość. I wcale nie ma gdzieś zagmatwanego życia dziewczyny.
          • anne-marie72 Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 15:59
            Dziwna jest Twoja wypowiedz i nieadekwatna ani do moich przemyśleń, ani do sytuacji, ani sposobu wychowania obojga młodych.
            Decyzja nie jest moją decyzją, ani nie jest to moje życie.
            CZy tego chcesz czy nie, podejmując współżycie to młodzi stworzyli sytuację, która wymaga od nich poniesienia konsekwencji. Nie ja, nie jej rodzice, ale decyzja należy do Klaudii.
            Ja w swoim życiu podejmowałam rózne decyzje, czasem lepsze czasem gorsze, jednak do dziś mogę z czystym sumieniem powiedzieć, ze nie były one złe. Nie wyobrażam sobie, abym mogła podpowiadać coś Klaudii, ani mojemu synowi. Bo kańce kańcow to ICH życie i ICH odpowiedzialność - nie moja.

            I wbrew głupotom z Twojego postu, bardziej martwi mnie sytuacja w jakiej moze się znaleść ta młoda dziewczyna niż mój syn, bo wiem jak może wyglądać sytuacja samotnej młodej matki bez wykształcenia, ale z obciążeniami. I jakie ma szanse na fajne życie.

            • dorry Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 16:20
              anne-marie72 napisała:

              > bo wiem jak może wyglądać sytuacja
              > samotnej młodej matki bez wykształcenia, ale z obciążeniami. I jakie ma szanse
              > na fajne życie.
              Nawet wcześniej może być nieciekawie. Pamiętam, że jak leżałam w szpitalu, to obok mnie rodziła właśnie wcześniaka młoda, siedemnastoletnie dziewczyna. To jak odnosiły się do niej położne, wyraźnie właśnie ze względu na jej wiek, było po prostu obrzydliwe. Warto by pomyśleć i o tym, jak tej dziewczynie oszczędzić podobnych przeżyć.
              • lejla81 Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 16:27
                Nie no, błagam, dziewczyny! Bądźmy poważne! Usunąć ciążę, bo położne mogą być niemiłe? To może pójdźmy jeszcze dalej - niech usunie, bo może ktoś jej miejsca nie ustąpi w autobusie albo nie przepuści jej w kolejce w supermarkecie, a w ogóle to jeszcze będzie miała rozstępy, przytyje kilka kilogramów i obwiśnie jej biust, co narazi biedaczkę na negatywne odczucia estetyczne. Kurczę no, życie to nie bajka, czasem ma się w nim miłe przeżycia, a czasem paskudne, ta nieszczęsna ciąża nie ma nic do tego.
                • dorry Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 16:48
                  Dobrze się czujesz?! Oczy masz zdrowe? Pokaz, gdzie napisałam u usuwaniu ciaży z powodu niemiłych położnych?
    • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:13
      anne-marie72 napisała:

      > Jestem matką potencjalnego ojca - osobiście przerażona taką możliwością. Nie ma
      > m pojęcia jak to będzie, gdzie będą mieszkać, z czego żyć.

      Oj tam, oj tam. Będzie tak samo jakby to Tobie przytarzyła się wpadka. Przecież bywa. Co to za różnica czyje dziecko?

      • anne-marie72 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:18
        miliwati napisała:

        > anne-marie72 napisała:
        >
        > > Jestem matką potencjalnego ojca - osobiście przerażona taką możliwością.
        > Nie ma
        > > m pojęcia jak to będzie, gdzie będą mieszkać, z czego żyć.
        >
        > Oj tam, oj tam. Będzie tak samo jakby to Tobie przytarzyła się wpadka. Przecież
        > bywa. Co to za różnica czyje dziecko?
        >


        Powiedziałabym, że zasadnicza. Ja swoje dziecko miałaby z czego utrzymać, bez rujnowania sobie zycia.
        • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:24
          anne-marie72 napisała:

          > miliwati napisała:
          > > Oj tam, oj tam. Będzie tak samo jakby to Tobie przytarzyła się wpadka. Pr
          > zecież
          > > bywa. Co to za różnica czyje dziecko?
          > >
          >
          > Powiedziałabym, że zasadnicza. Ja swoje dziecko miałaby z czego utrzymać, bez r
          > ujnowania sobie zycia.

          No to jak miałabyś z czego utrzymać dodatkowe dziecko w rodzinie, to co za problem czy Twoje, czy Twojego syna ono jest? Je tak samo, pieluchy brudzi tak samo.

          I w ogóle o jakim ruinowaniu życia mówisz? Niby jak i komu to życie miałoby się zruinować?
          • msrp Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:26
            Tak, ale to nie ona sobie tod ziecko zrobiła, to niby dlaczego ma wychowywać?
            Zrujnować sobie może zycie chłopak/dziewczyna.
            Teraz się może cieszą, zobaczymy co będzie, jak się dzieciak urodzi.
          • anne-marie72 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:48
            miliwati napisała:
            > No to jak miałabyś z czego utrzymać dodatkowe dziecko w rodzinie, to co za problem czy Twoje, czy Twojego syna ono jest? Je tak samo, pieluchy brudzi tak samo.
            >
            > I w ogóle o jakim ruinowaniu życia mówisz? Niby jak i komu to życie miałoby się
            > zruinować?

            Dzieci powinny być wychowywane przez rodziców, a nie dziadków. Rodzic zasadniczo powinien być odpowiedzialny i dojrzały do swojej roli, nie mówiąc o tym, ze pownien móc unieść ciężar finansowy wychowania potomka.
            Czy w sytuacji klasycznej wpadki dwojga nastolatków widzisz z powyższych punków spełniony?
            • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:56
              anne-marie72 napisała:

              > miliwati napisała:
              > > No to jak miałabyś z czego utrzymać dodatkowe dziecko w rodzinie, to co z
              > a problem czy Twoje, czy Twojego syna ono jest? Je tak samo, pieluchy brudzi ta
              > k samo.
              > >
              > > I w ogóle o jakim ruinowaniu życia mówisz? Niby jak i komu to życie miało
              > by się
              > > zruinować?
              >
              > Dzieci powinny być wychowywane przez rodziców, a nie dziadków.

              A czy ja mówię coś przeciwnego? Powinniście pomóc swoim dzieciom, żeby Wasze dzieci mogły wychowywać Waszego wnuka.

              > Rodzic zasadnicz
              > o powinien być odpowiedzialny i dojrzały do swojej roli, nie mówiąc o tym, ze p
              > ownien móc unieść ciężar finansowy wychowania potomka.

              Powinien. Uważasz że Twój syn jest za głupi żeby sobie poradzić z wychowaniem dziecka i zarobieniem na to?
              Ja go nie znam, ale myślę że sobie poradzi. No ale Ty jesteś jego matką, znasz go lepiej suspicious

              > Czy w sytuacji klasycznej wpadki dwojga nastolatków widzisz z powyższych punków
              > spełniony?

              Nie widzę powodu dla którego oba te punkty nie mogłyby być spełnione. Ale to Ty znasz swojego syna. Skoro twierdzisz że wychowałaś niemal pełnoletniego mężczyznę tak, że jest niedojrzały i nie będzie potrafił zapracować na swoje utrzymanie...
              • msrp Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 16:02
                Nikt, kto ma normalnych rodziców, którzy dbaja o swoje własne dziecko i je utrzymują, nie będzie chodził do pracy w wieku lat 17.
            • nangaparbat3 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 17:36
              > Dzieci powinny być wychowywane przez rodziców, a nie dziadków. Rodzic zasadnicz
              > o powinien być odpowiedzialny i dojrzały do swojej roli, nie mówiąc o tym, ze p
              > ownien móc unieść ciężar finansowy wychowania potomka.
              > Czy w sytuacji klasycznej wpadki dwojga nastolatków widzisz z powyższych punków
              > spełniony?

              Powinny -
              bardzo możliwe, że ta dziewczyna może będzie - jeśli będzie - kochającą, dobrą matką, lepszą niż niejedna zaburzona trzydziestolatka.
              Od Ciebie będą pewnie oczekiwać pomocy finansowej głównie - jeśli to dla Ciebie nie jest problem finansowy, to jaki?
              Taki że "nie jest jak byc powinno"?
          • wuika Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:50
            Matko, kolejna zupełnie oderwana od życia osoba.
            Pewnie, żadna różnica, czy ona miałaby dziecko, czy to jej dziecko zostanie rodzicem. Można brać odpowiedzialność za cały świat - no pewnie. Można też być odpowiedzialnym za to, co się robi, a nie udawać, że czy to wnuk, czy syn/córka, to to samo.
            • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 16:13
              wuika napisała:

              > Matko, kolejna zupełnie oderwana od życia osoba.
              > Pewnie, żadna różnica, czy ona miałaby dziecko, czy to jej dziecko zostanie rod
              > zicem.

              Podaj praktyczne różnice w życiu rodziny.
              • bri Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 16:51
                Moje dziecko jest moje i mojego partnera i to my podejmujemy wszystkie decyzje jego dotyczące. W przypadku wychowywania dziecka przez dziadków, samych dziadków jest już czworo, a dochodzą jeszcze rodzice, którzy też mogą chcieć mieć coś do powiedzenia.

                W przypadku mojego dziecka ja decyduję, kiedy i czy przyjdzie ono na świat. Jeśli nie czuję się psychicznie, fizycznie i finansowo na siłach go wychować to się na nie nie decyduję. Ty chciałabyś decyzyjność zostawić po stronie przyszłych rodziców, a dziadkom zostawić tylko konsekwencje tych decyzji.
                • nangaparbat3 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 17:38
                  Czyli chodzi o mozność sprawowania całkowitej kontroli.
                  • triss_merigold6 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 17:56
                    Coś za coś. Jesli w kwestiach mieszkaniowych, finansowych, organizacyjnych etc. są całkowicie zdani na pomoc rodziców to funkcjonują na pozycji DZIECI. A od dzieci się wymaga i kontroluje je. Proste.
                    • nangaparbat3 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 18:09
                      Miałam coś innego na myśli - ale się przyznam, że nie doczytałam postu Bri do końca.
                  • bri Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 09:49
                    Nie całkowitej, a tylko częściowej. I tak, lubię mieć częściową przynajmniej kontrolę nad własnym życiem i byłabym bardzo niepocieszona, gdyby się okazało, że mam nagle pod opieką niemowlaka, bo to jest wielka odpowiedzialność.

                    Mam wrażenie, że strasznie teoretyzujecie. Akurat znam rodziny, którym się coś takiego przytrafiło i widzę z czym to się wiąże. Im więcej opieki rodzice roztaczają nad młodymi i wnukami w takiej sytuacji, tym bardziej się wszyscy w tej sytuacji czują pokrzywdzeni i nieszczęśliwi. Lata mijają i jeśli w ogóle młodzi jeszcze są razem, o co naprawdę trudno w takiej sytuacji, to coraz mniej widzą możliwości na usamodzielnienie się. Może wyjątki się zdarzają, ale ja nie znam ani jednego. Jedyna nowa rodzina, która wyszła z takiej sytuacji obronną ręką to taka, która od początku została przez rodziców nakłoniona do wynajęcia samodzielnego mieszkania i samodzielnego utrzymywania się.
                    • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:09
                      bri napisała:

                      > ani jednego. Jedyna nowa rodzina, która wyszła z takiej sytuacji obronną ręką t
                      > o taka, która od początku została przez rodziców nakłoniona do wynajęcia samodz
                      > ielnego mieszkania i samodzielnego utrzymywania się.

                      No ale to przecież zbrodnia przecisko ludzkości, tak samodzielnie się utrzymywać zamiast imprezować, odbębniać maturę i opijać studia.
                      • bri Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:20
                        Nie wiem o co Ci chodzi. Może napisz wprost. Będzie nam łatwiej rozmawiać.
                        • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:32
                          bri napisała:

                          > Nie wiem o co Ci chodzi. Może napisz wprost. Będzie nam łatwiej rozmawiać.

                          Och, to tylko drobna złośliwość w kierunku tych, którym się w głowie nie mieści że ukochany synek może potrzebować na kilka lat pójść do pracy zamiast dalej siedzieć na mamusinym garnuszku studiując.
                          Akurat Ty, jak mi się wydaje, nie masz tak śmiesznych obaw smile
                          • bri Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:49
                            Tak mi się właśnie zdawało, że nic to konkretnego do dyskusji nie wnosi.
                          • 3-mamuska Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 16:34
                            miliwati napisała:

                            > bri napisała:
                            >
                            > > Nie wiem o co Ci chodzi. Może napisz wprost. Będzie nam łatwiej rozmawiać
                            > .
                            >
                            > Och, to tylko drobna złośliwość w kierunku tych, którym się w głowie nie mieści
                            > że ukochany synek może potrzebować na kilka lat pójść do pracy zamiast dalej s
                            > iedzieć na mamusinym garnuszku studiując.
                            > Akurat Ty, jak mi się wydaje, nie masz tak śmiesznych obaw smile

                            Ja tez tak to odbieram, z jednej strony " dorosly" syn I dziewczyna maja podejmowac Sami decyzje I poniesc konsekwencje. A z drugiej synek, ktorego chce sie utrzymywac az do skonczy studia.Dawac mu na imprezy I rozrywke. Zeby byl dzieckiem jeszcze dlugo.
              • a1ma Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 17:16
                miliwati napisała:

                > wuika napisała:
                >
                > > Matko, kolejna zupełnie oderwana od życia osoba.
                > > Pewnie, żadna różnica, czy ona miałaby dziecko, czy to jej dziecko zostan
                > ie rod
                > > zicem.
                >
                > Podaj praktyczne różnice w życiu rodziny.

                Żartujesz?
                Mając dziecko - utrzymujesz jedną dodatkową osobę.
                Kiedy Twoje dziecko ma dziecko - dwie dodatkowe osoby (bo młoda matka przecież nie ma pracy).
                • triss_merigold6 Dokładnie 21.03.11, 17:26
                  Dokładnie.
                  Jeśli 17-latka ma skończyć szkołę to ktoś w tym czasie musi zajmować się niemowlakiem/małym dzieckiem. Opiekunka = kosztuje. Babcia/dziadek rzuca pracę = o jedną pensję mniej.
                  • nangaparbat3 Re: Dokładnie 21.03.11, 17:40
                    Ale dlaczego babcia miałaby rzucać pracę? Babcia przed chwilą wyznała, że stać by ją było na jeszcze jedno dziecko - zamiast rzucać pracę może się dorzucić do niani.
                    • triss_merigold6 Re: Dokładnie 21.03.11, 17:51
                      Zasadnicze pytanie co na to rodzice panienki i jak sobie wyobrażają organizacyjny ciąg dalszy.
                      Co mnie dziwi to dość spokojne zachowanie autorki, jakby mi 17-laetni synuś przyniósł takiego newsa, to nie wyszedłby z domu dopóki nie wyjaśniłoby się czy ciąża jest i co młody człowiek dalej planuje. Nie byłaby to miła, spokojna rozmowa w rodzinnym gronie.
                      • nangaparbat3 Re: Dokładnie 21.03.11, 17:55
                        Cóż, może rodzice nie wyjaśnili mu, jak i po co uzywa sie prezerwatywy, i teraz uznają swoja część odpowiedzialności.
                        • triss_merigold6 Re: Dokładnie 21.03.11, 17:59
                          Możeuncertain
                          To całkiem prawdopodobne, chyba niewielu rodziców kładzie silny nacisk na uświadomienie antykoncepcyjne chłopców.
                          • nangaparbat3 Re: Dokładnie 21.03.11, 18:08
                            W każdym razie jak to czytam to cieszę się, że moja córka skończyła 19 nie zachodząc w ciążę. I coraz bardziej tęsknię do Mosuo.
                      • 3-mamuska Re: Dokładnie 22.03.11, 16:40
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Zasadnicze pytanie co na to rodzice panienki i jak sobie wyobrażają organizacyj
                        > ny ciąg dalszy.
                        > Co mnie dziwi to dość spokojne zachowanie autorki, jakby mi 17-laetni synuś prz
                        > yniósł takiego newsa, to nie wyszedłby z domu dopóki nie wyjaśniłoby się czy ci
                        > ąża jest i co młody człowiek dalej planuje. Nie byłaby to miła, spokojna rozmow
                        > a w rodzinnym gronie.

                        No wlasnie to jest ciekawe, autorka napisala ze czeka. Tylko pytanie na co?
                        Az ciaza sie zrozplynie, cala odpowiedzialnosc przejma rodzice dziewczyny, a ona I jej Synek wroca do starego zycia.
                        • dorry Re: Dokładnie 22.03.11, 16:55
                          Autorka założyła temat wczoraj, prawdopodobnie tuż po usłyszeniu tej nowiny. Teraz czeka na wynik wizyty ginekologicznej. Czy tak trudno się tego domyślić? Oczywiście, ciekawiej jest nadinterpretować.
                        • agamagda Re: Dokładnie 23.03.11, 16:15
                          3-mamuska napisała:

                          > No wlasnie to jest ciekawe, autorka napisala ze czeka. Tylko pytanie na co?
                          > Az ciaza sie zrozplynie, cala odpowiedzialnosc przejma rodzice dziewczyny, a on
                          > a I jej Synek wroca do starego zycia.


                          A przyszło Ci do głowy, że może czeka tak jak pisze aż jakieś decyzje zostaną podjęte - i wtedy się do tego ustosunkuje????

                          Poza tym, tyle piszesz o odpowiedzialności synka autorki, ale chyba wiesz, ze do tanga trzeba dwojga, chyba wiesz, że realia są takie że dziecko jest rodzone przez kobietę. Możemy sobie prychać, ze to niesprawiedliwe, że jest równość praw itp, ale póki co to większe konsekwencje lekkomyślności poniesie dziewczyna. I mam wrażenie że w przeciwieństwie do Ciebie autorka naprawdę martwi sie o los przyszłej ewentualnej synowej - albo matki swojego wnuka.
                • baltycki Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 22:10
                  a1ma napisała:

                  > miliwati napisała:
                  > > Podaj praktyczne różnice w życiu rodziny.
                  >
                  > Żartujesz?
                  > Mając dziecko - utrzymujesz jedną dodatkową osobę.
                  > Kiedy Twoje dziecko ma dziecko - dwie dodatkowe osoby (bo młoda matka przecież
                  > nie ma pracy).

                  córka + dziecko (wpadka) matki = 2 osoby
                  córka + dziecko (wpadka) córki = 2 osoby

                  Ale moze ja sie nie znam...
                  • bri Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 09:54
                    Ja jestem zatrudniona i w razie ciąży przysługuje mi płatny urlop macierzyński.
                    • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:12
                      bri napisała:

                      > Ja jestem zatrudniona i w razie ciąży przysługuje mi płatny urlop macierzyński.

                      I?
                      • bri Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:19
                        Mam zapewnione utrzymanie na czas opieki nad noworodkiem, a po pół roku mogę posłać dziecko do żłobka.
                        • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:34
                          bri napisała:

                          > Mam zapewnione utrzymanie na czas opieki nad noworodkiem, a po pół roku mogę po
                          > słać dziecko do żłobka.

                          A jak się noworodkiem zajmie matka - jeszcze ucząca się, to co, nie będzie tego utrzymania?
                          • bri Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:48
                            Nie da rady uczyć się i zajmować noworodkiem.
                            • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 11:04
                              bri napisała:

                              > Nie da rady uczyć się i zajmować noworodkiem.

                              No to przez rok nie będzie się uczyć. A niechby nawet przez dwa lata (przez 2 lata to z samych nudów poszłaby na jakieś zaoczne studia). Co się jej od tego stanie? Nie tak dawno temu mężczyźni całkiem często mieli podobną przerwę - wojsko. I też to jakoś wytrzymywali bez trudu, znajdywali pracę, robili potem studia jak chcieli...
                              • bri Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 11:30
                                Oczywiście wszystko jest do zrobienia, o ile wszystkim zainteresowanym będzie się chciało.
                            • echtom Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 11:40
                              > Nie da rady uczyć się i zajmować noworodkiem.

                              Jeśli mam aktualne informacje od koleżanek-nauczycielek, szkoły idą teraz na rękę młodym matkom. Można wziąć urlop, indywidualny tok nauczania - nie jak za moich czasów, kiedy ciężarne uczennice obligatoryjnie wyrzucano do wieczorówki.
                              • bri Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 11:49
                                Nadal potrzebna jest opiekunka dla dziecka na czas bycia na zajęciach czy zaliczeniach.
                                • anne-marie72 Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 11:54
                                  Nie wspominając o tym, że pracując na widłaku nie zarobisz na opiekunkę -(
                                  • premeda Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 13:33
                                    Pracując na widlaku mozna zarobić na opiekunkę i na utrzymanie rodziny i to wcale nie na najnizszym poziomie.
                                    • dorry Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 14:54
                                      Tak, tak. I każdy 17-latek bez problemu taką znajdzie.
                                      A świstak dalej zawija.
                                      • premeda Re: Ciąża u 17-nastolatka 23.03.11, 07:55
                                        Wyobraź sobie, że do obsługi widlaka potrzebny jest tylko 30 godz, kurs ze zdanym egzaminem, a jak się poszuka to można takie papiery po prostu kupić. Tyle formalności. Co do pracujących 17-latków, z pracami dorywczymi raczej nie mają problemu. Zresztą w rodziniem mam przypadek chłopaka, któremu się odechciało uczyć po drugiej klasie liceum jakoś problemu z dostaniem pracy nie miał, i to w małym 7-tysięcznym mieście jedynie z podstrefą ekonomiczną.
                                        • ania_dentystka Re: Ciąża u 17-nastolatka 23.03.11, 10:31
                                          Popatrz na to inaczej: 17 latek to jeszcze dziecko. Tak, dojrzałe fizycznie, wyrośnięte, ale niedojrzałe psychicznie, społecznie. I tak fakt, ze zostanie ojcem/matką spowoduje przyśpieszone dojrzewanie i niemała rewolucję w życiu. Więc może wystarczy?
                                          17 latek wysłany na kurs obsługi widlaków( przeraża mnie informacja o kupnie papierów, jest to przestępstwo i można za to odpowiadać karnie, w skrajnych przypadkach iść do więzienia) najprawdopodobniej nie wróci do szkoły.
                                          Czy chodzi o to, żeby przez chwilę nieodpowiedzialności, głupoty, bezmyślności czy czegoś tam jeszcze zmarnował sobie życie, nie zdobył zawodu.
                                          Nie wierzę, że 17 latek utrzyma rodzinę i do tego jeszcze będzie pracował. Czy nam się to podoba czy nie spadnie to na jednych czy drugich rodziców. I z pewnością kosztem poziomu życia obu rodzin.
                                          Każda rodzina jest inna. Nie doradzaj drastycznych posunięć .
                                          • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 23.03.11, 12:34
                                            ania_dentystka napisała:

                                            > Popatrz na to inaczej: 17 latek to jeszcze dziecko. Tak, dojrzałe fizycznie, wy
                                            > rośnięte, ale niedojrzałe psychicznie, społecznie. I tak fakt, ze zostanie ojce
                                            > m/matką spowoduje przyśpieszone dojrzewanie i niemała rewolucję w życiu. Więc m
                                            > oże wystarczy?

                                            No zgroza. Kolo dojrzeje w wieku lat 18, a nie 30. massssakra. Powinno się to zgłosić do Amnesty International.

                                            > 17 latek wysłany na kurs obsługi widlaków( przeraża mnie informacja o kupnie pa
                                            > pierów, jest to przestępstwo i można za to odpowiadać karnie, w skrajnych przyp
                                            > adkach iść do więzienia) najprawdopodobniej nie wróci do szkoły.

                                            A mówisz to na podstawie? Ach, już wiem. Na podstawie pogardy jaką żywisz dla ludzi pracujących bez studiów.

                                            > Czy chodzi o to, żeby przez chwilę nieodpowiedzialności, głupoty, bezmyślności
                                            > czy czegoś tam jeszcze zmarnował sobie życie, nie zdobył zawodu.

                                            No jasne. Zostanie ojcem to zmarnowanie życia.
                                            A, że miałaś na myśli zmarnowanie życia przez brak studiów? Moja droga, można sobie bez trudu zmarnować życie będąc profesorem. A z drugiej strony można mieć zajebiste, dobre życie będąc kierownikiem hurtowni.

                                            > Nie wierzę, że 17 latek utrzyma rodzinę i do tego jeszcze będzie pracował. Czy

                                            Jeżeli swojego wychowasz na niedojdę to tak, nie utrzyma. Normalny mężczyzna w wieku 17 lat jest w stanie u trzymać rodzinę - jeżeli mu się na to pozwoli.

                                            > nam się to podoba czy nie spadnie to na jednych czy drugich rodziców. I z pewno
                                            > ścią kosztem poziomu życia obu rodzin.
                                            > Każda rodzina jest inna. Nie doradzaj drastycznych posunięć .

                                            Każda rodzina jest inna, ale Ty lekką rączką piszesz wszystkich 17 latkach że są gó...arzami, nie mają szans dorosnąć, no po prostu beznadzieja.
                                            • ania_dentystka Re: Ciąża u 17-nastolatka 23.03.11, 12:52
                                              A może porozmawiajmy merytorycznie ? Wyłącz agresję, bo dojdzie tylko do niepotrzebnej wymiany zdań i emocji. Czy chodzi Ci o to, żeby komuś nawtykać?
                                              Jeśli nie, to popatrz na to inaczej.
                                              Każda rodzina jest inna. Być może chłopak z rodziny robotniczej, w której szło sie do pracy po podstawówce rzeczywiście utrzyma rodzinę pracując na bazarze czy wspomnianym wózku. Nie zrobi jednak tego 17 latek z inteligenckiej rodziny z niezłego liceum. Chyba, że się zdeklasuje ( oj nie lubię tego słowa), a wtedy o frustrację łatwo. A od frustracji do zmarnowanego życia to naprawdę tylko jeden krok.
                                              W czasach młodości moich dziadków ( wojna, Powstanie Warszawskie) 18 latek był rzeczywiście dorosły i dojrzały. Moi rodzice dojrzeli już później- po studiach. I naprawdę nic się takiego nie stało. Ja praktycznie 2-3 lata po urodzeniu pierwszego dziecka.
                                              O tym, że kupowanie nieprawdziwych zaświadczeń jest przestępstwem chyba nie muszę nikogo przekonywać.
                                              Nie gardzę ludźmi nieposiadającymi studiów, ale najczęściej jest im w życiu gorzej, mają gorszą pracę i są sfrustrowani. Szczególnie gdy mają poczucie niewykorzystanej szansy i pochodzą z rodzin, w których wyższe wykształcenie było normą.
                                              Do wszystkiego trzeba dorosnąć - także psychicznie.Ojcostwo i macierzyństwo nie zawsze jest tożsame z euforią i szczęściem. Czasem nie. I uszanuj ten stan.
                                              A na koniec bez osobistych wycieczek i przytyczek proszę. Niewiele o mnie wiesz więc uwagi na mój temat zostaw dla siebie.
                                              • premeda Re: Ciąża u 17-nastolatka 23.03.11, 13:01
                                                O fajnie, a do przeprowadzenia aborcji nie trzeba dorosnąć, to jest jak kichnięcie. Ten 17-latek zrobił dziecko i ciąża w cudowny sposób nie zniknie. W ich sytuacji nie można wrócić do stanu przed, więc trzeba układać sobie rzeczywistość dalej. Studia nie są gwarancją, że nagle kariera zawodowa zacznie się układać, bez frustracji, poczucia niespełenienia itd.
                                                --
                                                "No i nie pasuje! Trzeba to posuć, to będzie pasować!" by Piotrek kierownik warsztatu podczas naprawy (hmm) auta
                                                • ania_dentystka Re: Ciąża u 17-nastolatka 23.03.11, 13:16
                                                  A kto tak pisze? Nie ja. Pisałam, że nigdy nie będzie tak jak przedtem. Natomiast jestem przeciwniczką drastycznych środków, które prędzej czy później odbiją się na wszystkich - na dziecku też. I o ile wiem Anna Maria nikogo do aborcji nie namawiała.
                                                  • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 24.03.11, 09:35
                                                    ania_dentystka napisała:

                                                    > się na wszystkich - na dziecku też. I o ile wiem Anna Maria nikogo do aborcji n
                                                    > ie namawiała.

                                                    Bo ona w ogóle chce w razie czego móc potem zrobić niewinną minę i mówić "przecież ja was w ogóle nie naciskałam, to wszystko wasza decyzja". Decyzja podjęta w sytuacji deficytu informacyjnego, bez wiedzy o możliwym wsparciu ze strony ludzi, od których właśnie się tego wsparcia potrzebuje. Zaiste, wolna decyzja.
                                            • dorry Re: Ciąża u 17-nastolatka 23.03.11, 14:22
                                              >Normalny mężczyzna w wieku 17 lat jest w stanie u trzymać rodzinę
                                              Teraz to pojechałaś po bandzie!
                                              17-latek nie jest mężczyzną tylko nastolatkiem i nawet ożenić się nie może bez zgody rodziców.
                                              Może pofatyguj się pod dowolne liceum/technikum i zobacz jak wyglądają i zachowują się ci Twoi "mężczyźni".
                                              • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 24.03.11, 09:37
                                                dorry napisała:

                                                > >Normalny mężczyzna w wieku 17 lat jest w stanie u trzymać rodzinę
                                                > Teraz to pojechałaś po bandzie!
                                                > 17-latek nie jest mężczyzną tylko nastolatkiem i nawet ożenić się nie może bez
                                                > zgody rodziców.
                                                > Może pofatyguj się pod dowolne liceum/technikum i zobacz jak wyglądają i zachow
                                                > ują się ci Twoi "mężczyźni".

                                                Skoro mamusie im piorą, gotują, przygotowują ubranka na rano i dają kasę na kino - to czego oczekujesz?
                                                Jak trzeba się zająć sobą, to nastolatek poradzi sobie lepiej niż student, bo ma te kilka lat mniej obciążenia że "jest jeszcze dzieckiem".
                                                • ania_dentystka Re: Ciąża u 17-nastolatka 24.03.11, 09:49
                                                  Wydawało mi się, że w normalnym domu pierze pralka.
                                                  Zarówno ja jak i mój brat byliśmy oprani przez pralkę, mama prasowała nam ubrania, dostawaliśmy kieszonkowe do chwili pójścia do pracy , rozmawialiśmy na wszystkie możliwe tematy. I wcale nie wyszło nam to na złe.
                                            • agamagda Re: Ciąża u 17-nastolatka 23.03.11, 14:34
                                              miliwati napisała:

                                              > Jeżeli swojego wychowasz na niedojdę to tak, nie utrzyma. Normalny mężczyzna w
                                              > wieku 17 lat jest w stanie u trzymać rodzinę - jeżeli mu się na to pozwoli.
                                              >

                                              Tiaaaaaa, jasne - to jest w sumie w zgodzie z tym co piszesz o"200 zł na utrzymane niemowlaka.

                                              Faktycznie skoro ma to być tego typu "utrzymanie rodziny", to chyba jest jasne, ze nie do końca rozumesz wartości i marzenia autorki wątku co do standardu i poziomu życia o jakim marzy dla rodziny swojego syna.
                                              • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 24.03.11, 09:38
                                                agamagda napisała:

                                                > Tiaaaaaa, jasne - to jest w sumie w zgodzie z tym co piszesz o"200 zł na utrzym
                                                > ane niemowlaka.
                                                >
                                                > Faktycznie skoro ma to być tego typu "utrzymanie rodziny", to chyba jest jasne,
                                                > ze nie do końca rozumesz wartości i marzenia autorki wątku co do standardu i p
                                                > oziomu życia o jakim marzy dla rodziny swojego syna.

                                                Ach, i woli zabić wnuka niż dopuścić żeby żył w świecie innym niż wymarzony przez babcię?
                                                • ania_dentystka Re: Ciąża u 17-nastolatka 24.03.11, 09:50
                                                  Anna Maria nikogo nie namawiała ani tym bardziej nie zmuszała do aborcji.
                • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:10
                  a1ma napisała:

                  > miliwati napisała:
                  >
                  > > wuika napisała:
                  > >
                  > > > Matko, kolejna zupełnie oderwana od życia osoba.
                  > > > Pewnie, żadna różnica, czy ona miałaby dziecko, czy to jej dziecko
                  > zostan
                  > > ie rod
                  > > > zicem.
                  > >
                  > > Podaj praktyczne różnice w życiu rodziny.
                  >
                  > Żartujesz?
                  > Mając dziecko - utrzymujesz jedną dodatkową osobę.

                  A córkę - nastolatkę głodzisz na śmierć?

                  > Kiedy Twoje dziecko ma dziecko - dwie dodatkowe osoby (bo młoda matka przecież
                  > nie ma pracy).

                  Jak to "dwie dodatkowe" do poprzedniego bilansu? Ta młoda matka ma od razu bliźniaki?
    • wuika Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:15
      Znam kilka takich sytuacji z życia - kiedy dziecko zdarzyło się jeszcze przed pełnoletnością. Żaden z nich nie skończył się na tyle szczęśliwie, żeby wcześnie obdarowani potomstwem młodzi rodzice byli do tej pory razem i tworzyli rodzinę. Prędzej czy później kończyło się to rozstaniem i mniejszymi, czy większymi kwasami między cały rodzinami. A bo to druga strona powinna dać więcej kasy, a to ci kupić/wynająć/odstąpić mieszkanie/pokój/pół domu, a to któraś babcia powinna zrezygnować z pracy, byle młodzi mogli kontynuować naukę i nie zaprzepaszczać szansy na jakieś wykształcenie.
      Cóż można doradzić? Wspieranie syna - jeśli będą chcieli się pobawić w rodzinę, to może doradzić, pomóc, nie wyręczać we wszystkim. Pomóc znaleźć jakąś pracę (dziecko się samo nie obkupi w pieluchy, ubrania, etc.). No coś w tym stylu. Jeśli nie czujesz się na siłach, żeby przyjąć do siebie do domu szanowne grono - zastanowić się, czy i gdzie będą razem mieszkać.
      • msrp Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:19
        Napisałaś, że chyba w ramach przeprosin zrobili sobie dziecko. Ładnią pustkę trzeba mieć w głowie, aby w ramach przeprosin zrobić sobie potomka. Co to za przeprosiny? A jak ja z pokłóconym znajomym napadne na bank w ramach przeprosin, bo on miał taki plan, to zostane uniewinniona, w razie czego (w końcu to przeprosiny)?
        Współczuję.
      • antekcwaniak Cóż za elokwentna wypowiedź ! 21.03.11, 15:24
        Rozwinęłaś skrzydła...
      • antekcwaniak Cóż za elokwentna wypowiedź ! 21.03.11, 15:38
        Rozwinęłaś się smile
        • msrp Re: Cóż za elokwentna wypowiedź ! 21.03.11, 15:40
          Bo dla mnie to głupie wytłumaczenie: zrobić sobie dzieciaka w ramach przeprosin. Tylko puste nastolatki są do tego zdolne. A komu dadzą na wychowanie?
          • miliwati Re: Cóż za elokwentna wypowiedź ! 21.03.11, 16:08
            msrp napisała:

            > Bo dla mnie to głupie wytłumaczenie: zrobić sobie dzieciaka w ramach przeprosin
            > . Tylko puste nastolatki są do tego zdolne. A komu dadzą na wychowanie?

            Trzeba być ciężkim pustakiem żeby nie zrozumieć że "na przeprosiny" to był seks. A dziecko było przypadkiem.
            • msrp Re: Cóż za elokwentna wypowiedź ! 21.03.11, 16:11
              Ta? To poczytaj jeszcze wątki autorki.
              Ta ja w ramach przeprosin z tym znajomym jednak chyba obrabuje ten bank. Skoro seks jest uważany za formę ,,przeprosin''...
              • miliwati Re: Cóż za elokwentna wypowiedź ! 21.03.11, 16:14
                msrp napisała:

                > Ta? To poczytaj jeszcze wątki autorki.
                > Ta ja w ramach przeprosin z tym znajomym jednak chyba obrabuje ten bank. Skoro
                > seks jest uważany za formę ,,przeprosin''...

                Wróć jak wyrobisz sobie dowód osobisty.
                Dorosły dowód, oczywiście.
              • filipianka Re: Cóż za elokwentna wypowiedź ! 21.03.11, 16:16
                naprawdę nie słyszałaś o formie "seksu na zgodę"?
                • msrp Re: Cóż za elokwentna wypowiedź ! 21.03.11, 16:24
                  Słyszałam, ale to nie usprawiedliwia głupoty nastolatków (co innego, jakby się zabezpieczyli)
                  • hellulah Re: Cóż za elokwentna wypowiedź ! 21.03.11, 18:08
                    Skąd wiemy, że się nie zabezpieczali? (polecam lekturę ulotek dodawanych do prezerwatyw, coś tam jest o braku 100% gwarancji, oraz ogólnie wszelkich źródeł na temat skuteczności gumek)
    • adwarp Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:17
      cokolwiek nie postanowicie myślę,że głos decydujący będą mieli i tak rodzice dziewczyny...oby rozsądnysmile
    • nisar Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:17
      Przede wszystkim: a co szanowni rodzice planują? Chcą być razem? Chcą urodzić i wychowywać? Chcą usunąć?
      Bo jeśli mają około 17 lat, to w razie czego dziecko urodzi się niemal pełnoletnim rodzicom. Czy pytałaś o ICH plany w tej sytuacji? Na pewno są na razie w szoku, ale ku jakiejś opcji się pewnie jednak już skłaniają?
      • verdana Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:23
        Otóż to. To oni będą decydować.
        W szkole mojej córki byla podobna sytuacja, choć chłopak nieco starszy - w klasie maturalnej. Chłopak jak najbardziej sie poczuwał, chiał iść do pracy, poszedł z dziewczyną do lekarza, nz USG.
        Rodzice praktycznie zmusili dziewczynę do usuniecia ciąży - ze musi skonczyć szkołę, że za wczesnie, nie czas na dziecko, że młoda.
        Efekt - facet dostał załamania nerwowego, z trudem nauczyciele dociągnęli go do matury. dziewczynę rzucił.
        Nie wiem, co teraz z dziewczyną, bo to dawno bylo i czy żyje. Bo bardzo starała się popelnić samobojstwo.
    • princess_yo_yo Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:18
      1 stwierdzic czy ciaza jest czy nie jest
      2 rozwazyc wszystkie realne mozliwosci, sposoby ich zrealizowania,
      3 podjac decyzje

      rozwazac powinni przede wszystkim 'ciezarni' nastolatkowie, rodzice natomiast powinni byc w stanie sluzyc jako glos rozsadku a wiec pomoc w rozwazeniu wszystkich opcji i ich konsekwencji.
    • antekcwaniak Jaka rodzina, takie wychowanie ! 21.03.11, 15:21
      Jakie wychowanie, takie zachowanie. Nie uważali jak robią, niech robią jak uważają smile
    • forumowiczka.to.ja Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:33
      Znam kilka (z 3-4) rodziny, w których dziecko urodziło się nastolatkom. Tylko dzięki pomocy rodziców (dziadków) te dzieci są, żyją, mają się dobrze, sa kochane. Nastolatkowie ówcześni, jak to w życiu bywa, różnie: są ze sobą, inni się rozstali. Natomiast zgoda jest co do jednego, nastolatkowie cieszą się z pomocy rodziców, inaczej nigdy by sobie nie darowali usunięcia - to ich słowa. I te nastolatki wychowują te swoje dzieci, żadna z tych matek nie poszła "w tango".
      Droga autorko, wierz mi, decyzja finalna może i należy do młodych, ale to Wy jako ich rodzice musicie się jasno zadeklarować: np. ja wam pomogę wychowywać, będę wspierać finansowo. Tylko mając takie oświadczenia, będą w stanie podjąć decyzję zgodną z ich prawdziwą wolą. Poza tym uważam, że powinnaś (z mężem?) skontaktować się z rodzicami dziewczyny, umówić sie na spotkanie, i po ludzku wszystko obgadać. Nie oszukujmy się, 17-latkowie nie są w stanie podjąć decyzji co do tego, jaki kierunek liceum/studiów chca wybrać, a co dopiero czy zostawić czy usunąć dziecko.
      Nie sr..jcie sobie w życiorysy, jak usuniecie, całe życie Wam się będzie slowo "wnuki" czkawką odbijać.

      W tym konkretnym przypadku jest za pozostawieniem ciąży i pomocą wszelaką młodym, dopóki do roli rodzica nie dojrzeją.
    • annvangier Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 15:43
      no musisz pogadac z synem ze sprawa jest powazna i decyzja tez , ale ze to decyzja powinna być przedeszystkim rodziców dziecka, a WY jego rodzice kazda uszanujecie i postaracie sie zrozuemiec,poza tym jesli to prawda moze by warto zrobic tez spotkanie z drugimi dziadkami
      na razie jak dla mnie
      - zwiazek na sile odpada
      - aborcja to trudna decyzja i moze zbyt drastyczna jak matka dziecka ma inny swiatopogląd niż wiele z nas
      - adopcja - wg mnie najrozsądniejsza, gdy problem byl by pogodzić naukę, opiekę nad dzieckiem i pracę oraz sytuację dziadków (np jak ktores z dziadków nie pracuje juz i zglosi sie do ewentualnej opieki nad dzieciakiemw tygodniu to luz - ale nie wszyscy mają ten komfort)


      samo łączenie ewetualnie nauki z rodzicielstwem jest mozliwe, przy pomocy dziadków lub skorzystania z indywidualnego toku nauczania, bo w samym lo tez to jest mozliwe, warto sie dopytac w szkole, studia mozna zrobic zaocznie
      zresztą dla osob uczących sie studiujących dziennie - tez jest opcja przedszkole/ żlobek-
      a osoby uczące się maja sznasę dorobić dosc przywoicie na promocjach itp wiec jesli bedzie wspolna wizja i chec i dobra organizacja wychowanie dziecka bedzie zadaniem całkiem możliwym choć oczywiscie trudnym.
    • wuika Re: Proszę o polskie i WiElKiE litery !!! 21.03.11, 15:44
      Oczywiście, wszak kobiety są tak popierdzielone, że normalnie nie ma szans, żeby dwie miały takie samo zdanie. Powiedz mi, co bierzesz, że jesteś tak oderwany od rzeczywistości?
      • antekcwaniak Re: Proszę o polskie i WiElKiE litery !!! 22.03.11, 15:55
        Każdego dnia zaglądam tutaj i czytam te wasze wypociny. To tak mnie odrywa od rzeczywistości smile
    • sueellen Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 16:37
      Skoro sie rozstali, to dlaczego zakladasz ze maja mieszkac razem? Z powodu dziecka?
      • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:14
        sueellen napisała:

        > Skoro sie rozstali, to dlaczego zakladasz ze maja mieszkac razem? Z powodu dzie
        > cka?

        Przecież się znowu zeszli. A mieszkać razem powinni żeby ojciec tego dziecka poznał z bliska ciążę i w ogóle życie ze swoją kobietą. Może im się nie uda utrzymać razem, ale jak będzie tatusiem przywożonym autem przez babcię co jakiś czas żeby się pobawił z własnym dzieckiem to nie uda im się na pewno.
    • dorry Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 17:12
      Gorąco współczuję.
      Mam w domu szesnastoletnią córkę, więc potrafię sobie wyobrazić co czujesz. W każdym razie ja nie chciałabym w przeciągu najbliższych 10 lat zostać babcią (brrr, jak to brzmi), ani zajmować się znów małym dzieckiem (dopiero co moje własne podrosły przecież!).
      Wydaje mi się, ze powinnaś porozmawiać z synem i jego dziewczyną na jaki rodzaj pomocy z Twojej strony mogą liczyć. Oni zdecydowali się szybko dorosnąć, więc rozmowa powinna być konkretna - jaką możesz zaoferować pomoc finansową i czasową, a na co absolutnie nie mogą liczyć. Warto też byłoby spotkać się z rodzicami dziewczyny.
      • thaures Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 17:39
        Przede wszystkim skontaktuj się z rodzicami dziewczyny. Ty możesz sobie zakładać różne wizję, a być może oni mają całkiem inne podejście. Sama rozmowa z dziećmi nic nie da- i tak są zależni od Was.
        U znajomych ostatnio były dwa takie przypadki- w jednej sytuacji młodzi chcieli jak najprędzej wziąć ślub- rodzice postawili veto- najwcześniej za dwa- trzy lata i dziewczyna wzięła ten ślub-ale już z kimś innym. W drugim przypadku dziecko dopiero co się urodziło , tu również rodzice kazali się wstrzymać ze ślubem-młodzi bardzo chcieli. Jak będzie-zobaczymy.
        Sama mam 17-letniego syna, nie wyobrażam go sobie jako ojca, po pierwszym szoku na pewno próbowałabym jakoś im pomóc- pytanie tylko-jak? Wydaje mi się,że decydujący wpływ na decyzję miałaby rodzina dziewczyny.. Ale jak napisałam-wydaje mi się.. Współczuję sytuacji.
        • hellulah Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 18:20
          Sytuacja nieco inna, ale podobna - ja i mój mąż zostaliśmy rodzicami na początku studiów. Rodzice, zwłaszcza bardzo młoda teściowa smile z kompleksem bardzo młodej babci - stawiali veto, była presja na aborcję i tym podobne. Ślub wzięliśmy bez oglądania się łaskawe przyzwolenie. Jesteśmy razem już dobre kilkanaście lat, jest dobrze a nawet coraz lepiej. Doskonale jednak pamiętamy, kto i jak nam bruździł smile - tego się nie da zapomnieć, aczkolwiek osoby mocno zaangażowane w rzeczone brużdżenie udają, że nic się nie stało, nic nie było, wnuczę cudowne, ukochane, zdolne i na dodatek atrakcyjne, my sami ach cudowne, kochane, karierę robiące, kochające się dzieci i tak dalej smile

          Ja tam rozumiem motywacje niektórych, ale jestem sceptyczna, jeśli chodzi o pakowanie się z buciorami w cudze życie vel wszelkie sprzeciwy, przymuszanie do zabiegów, przymuszanie do wydania do adopcji. Ciekawe, czy w tym pierwszym przypadku z Twojego postu teściowie kochani nie przyczynili się do rozwalenia związku...? Ja optuję za zdrowym dystansem.
          • dorry Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 18:58
            > Sytuacja nieco inna, ale podobna
            Nie ma tu za wiele podobieństwa. Pierwsza klasa liceum, a pierwszy rok studiów to ogromna różnica. Studenci nie potrzebują zgody rodziców na to by wziąć ślub.
            • hellulah Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 19:16
              > Studenci nie potrzebują zgody rodziców na to by wziąć ślub.

              Oj, mylisz się smile Mój mąż formalnie potrzebował smile i nawet w sądzie rodzinnym otrzymał.

              A IMHO nakłanianie do aborcji osoby, która wspólnie z partnerem już zdecydowała o donoszeniu ciąży, jest niesmaczne niezależnie od wieku czy statusu zawodowego zainteresowanych.

              Nie wiem, czy podobieństwa jest tu wiele, czy niezbyt wiele - mam po prostu głęboko wbudowany uraz do bezceremonialnego ingerowania w cudze związki, tego "mamunia wiem lepiej synku", "tatuś nie pozwoli". Co innego ingerowanie ceremonialne smile - no ale poważnie, w tej sferze nic na siłę. Trzeba wielkiego wyczucia i delikatności. Takie moje zdanie. Tylko tyle.
          • bri Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:00
            Ale ja wcale bym do aborcji nie namawiała. Doskonale rozumiem, że można tego nie chcieć. Po prostu w przypadku decyzji o urodzeniu dziecka nie podjęłabym się utrzymywania nowej rodziny do końca studiów.Musieliby iść do pracy, a po maturze zacząć sobie szukać samodzielnego mieszkania. Mogliby liczyć na moją pomoc, ale nie w takim wymiarze jak całkowite ich utrzymywanie i pełnoetatowa opieka nad dzieckiem.
            • hellulah fundusz-proste 22.03.11, 18:23
              Aaa, nie namawiałabyś do aborcji, tylko dała jasny wybór: tu telefon do swobodnie interpretującego przepisy prawa ginekologa oraz koperta z wsadem na zabieg, oraz obietnica wsparcia finansowego na studiach, a tu grzeczne "synku spływaj, teraz nie licz na cokolwiek"? smile

              Zapytam o pieniądze: ok, rozumiem, nie chciałabyś utrzymywać nowej rodziny do końca studiów obojga rodziców. Powiedzmy, że byłaby to miesięczna kwota wystarczająca na utrzymanie całej trójki. Rozumiem - nie płaciłabyś. Mam jednak pytanie - dlaczego nie chciałabyś wypłacać swojemu dziecku dotacji takiej, jaką byście wypłacali, gdyby rzeczone dziecko studiowało (bez przychówku i kobiety)? (zakładam, że utrzymanie dziecka na studiach wymaga jakiejś dotacji, "miesięcznego" czy jak tam zwał i nie zakładacie, że Wasze dziecko utrzyma się w 100% samodzielnie).

              Ja myślę sobie tak - będzie fundusz na studia dziecka. Jak dziecko będzie efektywnie studiować, dostanie kasę z tego funduszu, niezależnie od liczby posiadanych dzieci oraz rodzaju relacji z ich ojcami smile Jeśli nie będzie miała dzieci - ok, więcej kasy dla niej, mniej pracy. Finansowanie uzależniam wyłącznie od studiowania (czy innego typu nauki, np. specjalistycznego rzemiosła), nie od nieposiadania dzieci.

              Aha, dla wyjaśnienia - ja pracowałam od pierwszego roku studiów, facet podobnie, chociaż ja właśnie z powodu trudnej ciąży musiałam spasować i zrobić w pracy przerwę; żadnego "całkowitego utrzymania" (buhahaha) czy "pełnoetatowej opieki nad dzieckiem" (jeszcze lepsze) nie otrzymaliśmy smile - ba! - zwłaszcza tego drugiego (czytaj: zawłaszczenia wychowania naszego dziecka) naprawdę staralibyśmy się uniknąć, nawet gdyby (hipotetycznie) była na to szansa (nie było smile na szczęście).

              I dobrze, myśmy sobie samodzielnie poradzili, z konieczności staliśmy się superturborodzicami, a wspomnienia "miłych" gestów niektórych osób z naszego otoczenia pozostały wink co tylko motywuje nas do unikania podobnych zachowań w ewentualnej przyszłości.
              • bri Re: fundusz-proste 22.03.11, 20:58
                Kompletnie mnie nie zrozumiałaś i Twoje fantazje na temat tego, jak namawiam do aborcji dobitnie o tym świadczą. Dziecko w takim wieku to żadna tragedia, ale moim zdaniem najlepiej jest dla młodych rodziców, jeśli w takiej sytuacji jak najszybciej się usamodzielnią. Nie zostawiłabym ich bez pomocy, ale z pewnością też nie namawiałabym na studiowanie na mój koszt w momencie, kiedy na świecie pojawi się ich dziecko. Dopingowałabym ich do usamodzielnienia się, nawet kosztem odłożenia studiów czy całkowitej z nich rezygnacji. Czasem pewnie nie byłoby miło, tak to już bywa, kiedy się odmawia dzieciom czegoś czego chcą i co w ich pojęciu się im należy.

                To że Ty i ojciec Twojego dziecka sobie poradziliście będzie dla Was zawsze powodem do dumy, jesteście rodziną i prawdziwymi rodzicami. I tak właśnie być powinno. Moim zdaniem mieliście szczęście, że nikt nie zdjął z Was odpowiedzialności, sama swoim przykładem potwierdzasz, że takie właśnie zachowanie pozwala dorosnąć do roli rodzica.
    • kol.3 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 17:53
      Jeśli młodzi rozstali się po wakacjach czyli we wrześniu? to ciąża nie może być prawdopodobna tylko zaawansowana. Musisz na chłodno porozmawiać z synem kiedy ostatni raz współżył ze swoją dziewczyną i policzyć czy może być ojcem. Radziłabym również zrobić badania genetyczne, bo warto się upewnić.
      • kol.3 Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 18:13
        Dopiero teraz doczytałam, że po wakacjach młodzi się rozstali, a potem zeszli się znowu i w rezultacie pogodzenia jest dzidziuś. No cóż , można dywagować, sprawa wymaga spotkania dwóch rodzin i pogadania, jak rodziny to widzą. W żaden sposób rodzice małolatów nie powinni brać całego ciężaru na siebie.
        Bo za chwile dostaną do chowania drugie wnuczątko.
        • dorry Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 18:55
          > Bo za chwile dostaną do chowania drugie wnuczątko.
          To prawda, trzeba z tym uważać. Był taki przypadek w rodzinie mojego męża. Jego siostra urodziła dziecko w wieku 16 lat i zamieszkała z chłopakiem u teściów. Po roku było już i drugie do pary.
          • bi_scotti Re: Ciąża u 17-nastolatka 21.03.11, 21:11
            Sluchaj, syn Ci powiedzial, ze "prawdopodobnie" zostanie ojcem i co dalej? Jaki On ma poglad/pomysl w zwiazku z tym? Dopiero jak Mlodzi wyartykuluja swoje plany/marzenia/oczekiwania/watpliwosci, rodzice moga sie jakos ustosunkowac. Narazie to nie bardzo jest o czym dyskutowac, bo procz "prawdopodobnie" tak naprawde nic nie wiadomo. Kiedy bedziecie wiedziec for sure?
          • kol.3 Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 18:15
            Moja znajoma dostała trójeczkę dzieci do wychowania bo jej córunia antykoncepcję słabo uznawała, rodziła wszystko jak leci, bo była moralna, tyle że robić przy dzieciach nie chciała ani zarabiać na nie.
            • echtom Re: Ciąża u 17-nastolatka 23.03.11, 08:10
              > tyle że robić przy dzieciach nie chciała ani zarabiać na nie.

              Ciąża nastolatki a dysfunkcyjne dorosłe dziecko to dwie różne sprawy.

    • anne-marie72 Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:18
      Odpowiem grupowo, bo wątek się rozrósł i idzie swoimi dorogami. Zacznę od kwestii najważniejszej, a mianowicie od "prawdopodobnEJ" CIĄŻY. Klaudia - dziewczyna mojego syna jest prawdopodobnie w ciąży bo testy apteczne na to wskazują. Wczoraj poszła ze swoją mamą do gina i zrobią/ły test z krwi - wtedy będzie pewność co do wieku ciąży i czy ona jest.

      Młodzi są razem około 4 miesięcy - dziecko jest owocem sylwestrowej nocy, był to dla nich obojga pierwszy raz nie planowali ani dziecka, ani nawet zbliżenia.

      Co do dalszych planów, Młodzi ich nie mają. Chyba nawet nie do końca rozumieją co się dzieje, bo jeszcze ze dwa tygodnie temu chcieli razem jechać na letni obóz sportowy, (jakby nie liczyć to mniej więcej 7 miesiąc ciąży).

      Zdaję sobie sprawę, ze sytuacja wymusi na nich błyskawiczne dojrzewanie, bez względu na decyzję jaką podejmą.

      Co do mnie, nadal podtrzymuję, ze aborcja w danej sytuacji jest najlepszym wyjściem z sytuacji, choć tego nie powiedziałam Młodym i nie powiem. Nie ze względu na hipokryzję, czy coś w tym rodzaju, ale dlatego, ze jest to decyzja Klaudii i jej rodziców, może też w pewnej części mojego syna, choć nie przeceniałabym wagi jego słów w zaistniałej sytuacji.

      Co do rad typu "dadzą sobie radę", "szkoła nie jest potrzebna żeby utrzymać rodzinę", można pracować na pół etatu w sklepie i utrzymać rodzinę", dziecko kosztuje mniej niż 200 zł miesięcznie - są to argumenty zupełnie oderwane od rzeczywistości i realiów życia - więc głupie i demagogiczne - używane na potrzebę dyskusji na forum, a nie wnoszące coś konstruktywnego. Pozostawię je więc bez komentarzy.

      • martishia7 Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:24
        Chyba nikt tego jeszcze nie podniósł, ale ja przede wszystkim poczekałabym do narodzin wnuka i zrobiła testy DNA, żeby ustalić czy aby na pewno jest to dziecię Twojego syna. Tak tak, wiem, okrutne i jak tak można. Ale dziecko to zobowiązanie na lata. Lecieć do urzędu i uznać jest łatwo. Można się z tym wstrzymać do po-testach. Obstawiam, że na takie dictum rodzice panny i sama panna się zjeżą, więc musicie to przemyśleć - wierzymy na słowo, czy robimy testy.
      • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:47
        anne-marie72 napisała:

        > Co do dalszych planów, Młodzi ich nie mają. Chyba nawet nie do końca rozumieją
        > co się dzieje, bo jeszcze ze dwa tygodnie temu chcieli razem jechać na letni ob
        > óz sportowy, (jakby nie liczyć to mniej więcej 7 miesiąc ciąży).

        No to trzeba szybko nadgonić braki w ich edukacji smile A przede wszystkim udzielić im wsparcia jak zacznie do nich docierać.

        > Zdaję sobie sprawę, ze sytuacja wymusi na nich błyskawiczne dojrzewanie, bez wz
        > ględu na decyzję jaką podejmą.

        To chyba dobrze, nie?

        > Co do mnie, nadal podtrzymuję, ze aborcja w danej sytuacji jest najlepszym wyjś
        > ciem z sytuacji, choć tego nie powiedziałam Młodym i nie powiem. Nie ze względu

        To jest wyjście doraźnie najprostsze. Ale wcale nie najlepsze. Pomijając już obciążenia psychologiczne, takie wczesne rodzicielstwo ma swoje plusy. Szybko masz "z głowy" etap zajmowania się małymi dziećmi i jeszcze przed 30 możesz robić co chcesz. Ludzie wychodzą ze studiów i zaczynają dorosłe życie w wieku jakichś 25 lat. I muszą w tym jeszcze wykroić czas na odchowanie dzieci. Twój syn (i ta dziewczyna) w tym wieku mogą już się zająć swobodnie karierą zawodową, bo dziecko (a może i dziaci) będzie już w miarę duże.

        > na hipokryzję, czy coś w tym rodzaju, ale dlatego, ze jest to decyzja Klaudii
        > i jej rodziców, może też w pewnej części mojego syna, choć nie przeceniałabym w
        > agi jego słów w zaistniałej sytuacji.

        Nie musisz jej przeceniać. Ale chociaż ją doceń. Twój syn de facto stał się dorosły, pozwól mu na to i wyegzekwuj.

        > Co do rad typu "dadzą sobie radę", "szkoła nie jest potrzebna żeby utrzymać rod
        > zinę", można pracować na pół etatu w sklepie i utrzymać rodzinę", dziecko koszt
        > uje mniej niż 200 zł miesięcznie - są to argumenty zupełnie oderwane od rzeczyw
        > istości i realiów życia - więc głupie i demagogiczne - używane na potrzebę dysk
        > usji na forum, a nie wnoszące coś konstruktywnego. Pozostawię je więc bez komen
        > tarzy.

        Argumenty niewygodne to nie jest to samo co argumenty demagogiczne. Tak, szkoła nie jest niezbędna do utrzymania rodziny, a zwłaszcza można bez niej zacząc utrymywać rodzinę w takiej sytuacji. Ucząc się zaocznie. Nie masz się co wstydzić że Twój syn będzie przez rok czy dwa jeździł widłakiem po hurtowni, albo sprzedwał telefony u przedstawiciela Playa. Czy nawet robił hamburgery w McDonaldzie. Jakby sobie w ten sposób dorabiał na wakacjach pewnie byś nie mrugnęła okiem.
        I tak, za 200 zł da się utrzymać niemowlaka, jeżeli trzeba oszczędzać. Jeżeli nie trzeba oszczędzać to za 300 da się to już zrobić na luzie. I nie trzeba mieć gadżetów prosto z firmowego sklepu Chicco.
        • anne-marie72 Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 11:27
          Miliwati miałam nie odpowiadać na twoje posty, bo nie ma sensu dyskutować z kimś kto najpierw sam stawia tezę, potem ją udowandnia, sam siebie przekonuje do swoich (nieprawdziwych i niedorzecznych) argumentów, a potem sobie przyklaskuje i gratuluje.
          To monolog a nie dyskusja.

          W swoich wypowiedziach, zupełnie nie zauważasz faktów, lub je pomijasz bo tak Ci wygodnie.
          A fakty są takie, że Młodzi "chodzili " ze sobą miesiąc, zaliczyli wpadkę, bez której wcale nie jest powiedziane, ze byliby parą na przyszłe wakacje.
          następnie praca w MsDo, na wózku widłowym czy w sklepie nie daje perspektyw na lepsze życie, na mieszkanie (na mieszkanie trzeba wziąśc kredyt - bank wymaga umowy o pracę i niezłych zarobków) na pewnien komfort życia, czy nawet na niezależność od pomocy rodziców, czy teściów. Nie każda osoba marzy o takiej sytuacji.

          Poza tym, bzdury piszesz o 200 zł kosztach utrzymania niemowlaka. same pampersy kosztują około 200 zł miesięcznie, nie mówiąc o szczepionkach, odżywkach itp. Poza tym dziecko rośnie, ale tego już nie zauważasz, bo to nie wygodne. Zarobki młodych nie wzrosną (bo niby jak), zaczną sie kłótnie ipt...


          A czy choć chwilę pomyślałaś w swoim zacietrzewieniu i misji, że jak młodzi się rozstaną, to mój syn będzie płacił 300 zł alimentów i spotykał się w weekendy z dzieckiem??? I że cały ciężar utrzymania i pracy spadnie na Klaudie i jej rodzinę?
          Nie tego też nie uwzględniłaś w swoich wypowiedziach....
          • echtom Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 11:45
            > I że cały ciężar utrzymania i pracy spadnie na Klaudie i jej rodzinę?
            > Nie tego też nie uwzględniłaś w swoich wypowiedziach....

            Do tego się ustosunkujemy, kiedy mama Klaudii założy wątek wink
          • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 11:46
            anne-marie72 napisała:

            > Miliwati miałam nie odpowiadać na twoje posty, bo nie ma sensu dyskutować z kim
            > ś kto najpierw sam stawia tezę, potem ją udowandnia,

            To chyba normalne że się udowadnia własne tezy?

            > sam siebie przekonuje do s
            > woich (nieprawdziwych i niedorzecznych) argumentów, a potem sobie przyklaskuje
            > i gratuluje.

            Ja sobie gratuluję i przyklaskuję? Czy mogłabyś przestać demonizować moja postać żeby ją ławej zignorować, nawet jeżeli wymagałoby to przyznania że nie da się tak po prostu uznać moich tez za a priori bez sensu?

            > To monolog a nie dyskusja.
            >
            > W swoich wypowiedziach, zupełnie nie zauważasz faktów, lub je pomijasz bo tak C
            > i wygodnie.
            > A fakty są takie, że Młodzi "chodzili " ze sobą miesiąc, zaliczyli wpadkę, bez
            > której wcale nie jest powiedziane, ze byliby parą na przyszłe wakacje.

            Zgadza się. Ale zaliczyli tę wpadkę i to ich już w jakiś sposób zwiąże na całe życie. Niezależnie od tego, jak się skończy cała sprawa - Twój syn widząc tę kobietę zawsze będzie wiedział że była z nim w ciąży. Uszanuj to, bo on nie zapomni. Ta świadomość już jest częścią Twojego dziecka.

            > następnie praca w MsDo, na wózku widłowym czy w sklepie nie daje perspektyw na
            > lepsze życie, na mieszkanie (na mieszkanie trzeba wziąśc kredyt - bank wymaga u
            > mowy o pracę i niezłych zarobków) na pewnien komfort życia, czy nawet na niezal
            > eżność od pomocy rodziców, czy teściów. Nie każda osoba marzy o takiej sytuacji

            Przepraszam, ale czy ty naprawdę nie widzisz że ja za każdym razem dodaję, że podczas takiej pracy można studiować? I potem dzięki tym studiom znajdować już rzeczywiście prace atrakcyjniejsze? Czy tobie naprawdę się wydaje że ja chcę wsadzić Twojego syna do końca życia na wózek widłowy?

            > Poza tym, bzdury piszesz o 200 zł kosztach utrzymania niemowlaka. same pampersy
            > kosztują około 200 zł miesięcznie, nie mówiąc o szczepionkach, odżywkach itp.

            Nie, nie kosztują. pampersy dla moich niemowląt nie kosztowały 200 miesięcznie. A zapewniam Cię że moje dzieci nie były nigdy ubierane w szmaty ze śmietnika i pieluchowane papierowymi ręcznikami kradzionymi z publicznych toalet. 200 to dość oszczędne utrzymanie dziecka. 300 to już swobodne. Normalne dziecko nie potrzebuje tez odżywek - chyba ta Klaudia ma jakieś piersi, co? I płatne szczepionki to też nie jest absoutna konieczność.

            > Poza tym dziecko rośnie, ale tego już nie zauważasz, bo to nie wygodne. Zarobki
            > młodych nie wzrosną (bo niby jak), zaczną sie kłótnie ipt...

            Jak wzrosną? Normalnie. Będą zdobywali coraz lepszą pracę. Nawet z tego przykłądowego widlaka można awansować, a co dopiero jak skończą studia.

            > A czy choć chwilę pomyślałaś w swoim zacietrzewieniu i misji, że jak młodzi się
            > rozstaną, to mój syn będzie płacił 300 zł alimentów i spotykał się w weekendy
            > z dzieckiem??? I że cały ciężar utrzymania i pracy spadnie na Klaudie i jej rod
            > zinę?
            > Nie tego też nie uwzględniłaś w swoich wypowiedziach....

            Jak ich będziecie cały czas podgryzać to niewątplwie doprowadzicie do zerwania. A jak ich będziecie wspierać to mają dużą szansę utrzymać się razem. Kalkulowanie w ten sposób doprowadziłoby do przerwania wszystkich ciąż na świecie, bo możliwość rozejścia się ludzi po pojawieniu się dziecka jest całkiem spora.

      • echtom Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 11:32
        > Chyba nawet nie do końca rozumieją co się dzieje, bo jeszcze ze dwa tygodnie temu chcieli razem jechać na letni obóz sportowy, (jakby nie liczyć to mniej więcej 7 miesiąc ciąży).

        Wiesz, to niekoniecznie kwestia wieku smile Wiele lat temu znajoma, kobieta dorosła i wykształcona, nie małolata, będąc matką noworodka planowała obóz narciarski na następną zimę. Na pytanie, z kim zostawią dziecko, odpowiedziała: "Przecież ona będzie miała 9 miesięcy, będzie z nami jeździć na nartach".
        • anne-marie72 Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 11:39
          tak, to możliwe, ale niezbyt budującewink
    • ania_dentystka Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:18
      Jest problem i tylko ktoś kogo to nie dotyczy potrafi dawać tzw. "dobre rady", że żadna praca nie hańbi, że studia zaoczne, że dziadkowie mogą rzucić pracę itd.
      Przede wszystkim ukończenie studiów zaocznych czy wieczorowych nijak się ma do dziennych. I gdyby tu nie wiadomo kto co wypisywał tak jest. Choćby ze względu na ilość godzin spędzonych na uczelni.
      Nauka+praca+małe dziecko jest czymś niezwykle trudnym. Oczywiście możliwym, ale ryzykownym. Ryzykownym, że czegoś się nie da rady zrobić.
      Albo zaniedbane będzie dziecko. Albo rozpadnie się związek. Albo młody człowiek rzuci studia=zaprzepaści szansę na lepszą pracę i większe zarobki. A najprędzej wszystko razem.
      Babcia nie powinna rzucać pracy tym bardziej, że swoje dziecko już wychowała i czas na obcinanie kuponów.
      Czy jest wyjście?
      Żadne nie jest dobre. Ale trzeba zebrać siły całej rodziny i jednak pomóc młodym.
      Nie zapędzać ich do szkół wieczorowych, studiów zaocznych - niech studiują stacjonarnie.
      Jedna z rodzin, najprędzej matki, będzie musiała przyjąć wnuka i zapewnić mu opiekę taką jak własnemu dziecku. Tj. nianię, pomoc finansową ( tu do spółki z rodzicami ojca dziecka). Oczywiście cała rodzina będzie miała ograniczenia i radości. Jakiś etap w życiu definitywnie się zamknie.
      • arwena_11 Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:35
        Co do studiów zaocznych i dziennych to się mylisz. Ja magisterke na UW robiłam zaocznie, tylko dlatego, ze potrzebny był mi taki a nie inny kierunek do otrzymania licencji. Na żadnych dziennych nie było takiego kierunku. A niestety musiałam mieć w nazwie XY i nic wiecej, bo nie uznawano XYZ. UW wykorzystał okazję, wziął duzo kasy, ale byliśmy w lepszej sytuacji niż studenci ze studiów dziennych. Mieliśmy egzaminy na studia, wykładowców z najwyższej półki, i tak jak na dziennych zdarzało im sie nie przychodzic na zajęcia, bo konferencja, wykłady w USA i gdzie tam indziej, u nas byli zawsze. A jak niebyli, to odrabiali zajęcia w terminie dogodnym DLA NAS a nie dla nich. My płaciliśmy i wymagaliśmy.
        No i ponieważ 90% z nas była na tych studiach bo potrzebowała konkretnego papieru do konkretnego zawodu, w którym oprócz studiów trzeba było mieć co najmniej 3 lata praktyki, wiedzieliśmy po co tam jesteśmy i za co płacimy. Do nas wykładowca nie mógł przyjsc nieprzygotowany, bo bardzo szybko zostawało to wyłapane. Pamietam jedną młodą panią doktor, która myślała, ze zjadła wszystkie rozumy, ponieważ miała dr przed nazwiskiem. NIestety w ciągu 5 minut zostałą wypunktowana, włącznie z cytowaniem ustawy. Były to jej ostatnie zajęcia u nas. Następne prowadziła już osoba tylko z mgr, ale za to z taaaaką wiedzą merytoryczną.
        • ania_dentystka Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 14:09
          Pozwól, że jednak pozostanę przy swoim zdaniu. Może gdzieś jest jakiś niewielki elitarny kierunek tylko na studiach zaocznych - nie wiem, nie jestem alfą i omegą. Jednak jeśli jest tak jak piszesz to jest to wyjątek potwierdzający regułę. A regula jest niestety taka, że studia dzienne dają szersze horyzonty i lepsze wykształcenie.
          • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 14:15
            ania_dentystka napisała:

            > . A regula jest niestety taka, że studia dzienne dają szersze horyzonty i lepsz
            > e wykształcenie.

            Horyzonty to się ma samemu z siebie, a nie od studiów. A nawet jeżeli są jakieś różnice w wykształceniu zależne od trybu studiów to po pierwszym roku pracy nie mają one najmniejszego znaczenia. A po 5 latach pracy nie mają znaczenia w ogóle nawet studia.
            • martishia7 Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 14:24
              No, w szczególności u lekarza, stomatologa, architekta, weterynarza big_grin Nawet dekarz bez matury może odwalać ich robotę mając 5 lat doświadczenia w branży.
              • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 14:34
                martishia7 napisała:

                > No, w szczególności u lekarza, stomatologa, architekta, weterynarza big_grin Nawet de
                > karz bez matury może odwalać ich robotę mając 5 lat doświadczenia w branży.

                Zapomniałaś się podrajcować prawnikami. Oni też mają papiery na wykonywanie zawodu.
                Tak, jest kilka zawodów gdzie potrzebny jest dokument o przeszkoleniu. I nawet w tych przypadkach nikt nie patrzy w CV na pozycję "wykształcenie" jeżeli zatrudnia człowieka starszego niż 25 lat. Liczy się doświadczenie zawodowe, a wykształcenie to jest najwyżej potrzebne żeby cokolwiek zacząć.
                Żeby zostać salesem, serwisantem, mechanikiem, pracownikiem biurowym - do tego wszystkiego tak naprawdę nie potrzeba studiów i nikt się nimi nie interesuje.
                • martishia7 Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 14:39
                  > Zapomniałaś się podrajcować prawnikami. Oni też mają papiery na wykonywanie zaw
                  > odu.

                  Skromność zawodowa mi nie pozwala tongue_out
                • dorry Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 15:04
                  Nie zliczę już ile razy musiałam poprawiać po tych, którym się wydawało, że bez studiów "też mogą".
                  Gdyby studia nie były do niczego potrzebne to by ich nie było.
                  Myślę o studiach przygotowujących do zawodów wymagających specjalistycznej wiedzy. Na sprzedawcę, czy pracownika biurowego można iść i po maturze, a nawet bez niej.
                  • miliwati Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 15:14
                    dorry napisała:

                    > Nie zliczę już ile razy musiałam poprawiać po tych, którym się wydawało, że bez
                    > studiów "też mogą".

                    A ja nie zliczę poprawek po tych, którym się wydawało że wszystko mogą, bo przecież mają studia.

                    > Gdyby studia nie były do niczego potrzebne to by ich nie było.
                    > Myślę o studiach przygotowujących do zawodów wymagających specjalistycznej wied
                    > zy. Na sprzedawcę, czy pracownika biurowego można iść i po maturze, a nawet bez
                    > niej.

                    Przeszkolenie zawodowe jest potrzebne do prawie każdego fachu. Ale naprawdę niewiele stanowisk wymaga pełnej wiedzy z 5 lat nauki.
                    • ania_dentystka Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 15:18
                      Oczywiście, że nie potrzebne są studia dla przysłowiowego operatora koparki czy sprzedawcy, dozorcy, akwizytora itd. Choć już w przypadku tego ostatniego może nie być tak do końca.
                      Kiedyś były przedszkolanki po liceum pedagogicznym - dziś są nauczycielki po studiach a często równiez licznych kursach.
                      Kiedyś były pielęgniarki po liceum medycznym - dziś muszą mieć co najmniej licencjat. Świat idzie naprzód.
                    • dorry Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 16:12
                      miliwati napisała:

                      > Przeszkolenie zawodowe jest potrzebne do prawie każdego fachu. Ale naprawdę nie
                      > wiele stanowisk wymaga pełnej wiedzy z 5 lat nauki.

                      Z Twojej perspektywy zawodowej może i tak to wygląda, nie będę się o nią spierać.
                      Moja jest nieco inna.
            • ania_dentystka Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 15:13
              Jednak w jakimś celu kończy się studia. Masz prawo do swojego zdania, je jednak pozostanę przy swoim i uszanuj to.
      • hellulah Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 19:11
        Przesadzasz. Da się wychować fajne dziecko, studiować na dziennych, pracować, zrobić doktorat. Związek to się dopiero w tych bojowych warunkach dotarł smile Znam za to osobę po kukułczemu podrzuconą dziadkom jako niemowlę, bo studiujący rodzice nie mieli ochoty "ryzykować", że się przemęczą; zasadniczo sierota emocjonalna, bliska dziadkom, obca wobec rodziców, taka niczyja. Bardzo bliska mi osoba, która skutkiem tych doświadczeń za cholerę nie oddałaby swojego dziecka nikomu i jest wspaniałym rodzicem.
    • anne-marie72 Pomoc i wsparcie - dylematy 22.03.11, 10:28
      Co do wspierania i deklarowania pomocy. To bardziej skomplikowane. Ja mam dobrą pracę, niezłe zarobki, kredyty i rodzeństwo mojego syna. Nie ma mowy, abym przestała pracować, bo finansowo nie dam rady i bo lubię swoją pracę.

      Co do wsparcia, decyzję pozostawiam IM, ale na dzień dzisiejszy nie chcę deklarować ani zobowiązywać się do pomocy ani w postaci czasu, który miałabym poświęcać wnukowi, ani finansowej, bo nie bardzo wiem co życie przyniesie.
      gdzie ja słuchałam oni mówili) wynikało, że będą mieszkać w trójkę u mnie (ew. u jej rodziców,Uważam, iż moim obowiązkiem jest wykształcić i wychować moje dzieci, taki sam obowiązek mają moje dzieci wobec swoich dzieci. Nie wiem, jak dadzą sobie radę z nauką, wychowaniem dziecka i prowadzeniem domu. Gdzie będą mieszkać i na czyj koszt? Jak skończą szkołę?

      Obiektywnie, po krótkiej dość rozmowie, z Młodymi, jasno wynika, ze oni nie mają żadnych planów, i równie dobrze mogą mieć jak i nie mieć tego dziecka.
      • martishia7 Re: Pomoc i wsparcie - dylematy 22.03.11, 10:46
        Dwa słowa dla Ciebie: obowiązek alimentacyjny. Czy chcesz tego czy nie,jesteś zobowiązana utrzymywać swoje dziecko, a także swojego wnuka (na spółkę z drugimi dziadkami).
        Proponuję komisję trójstronną z drugą parą dziadków. Siądźcie i ustalcie co możecie uczynić. Rozwiązaniem chyba najkorzystniejszym byłoby dać im po jakiejś kwocie i niechaj sobie coś wynajmą. Ale to pod warunkiem, że masz jakieś 1,5-2 tyś luzem (nie wiem w jak dużym, czyt. drogim, mieście mieszkasz). Jeżeli nie, to określ jasno, że nie zamierzasz osobiście uczestniczyć w opiece nad wnukiem. Nie będziesz jego nianią. Połowa kosztów utrzymania dziecka to wszystko na co mogą liczyć z Twojej strony. Następnie przejdźcie do układania planu dnia - kto jak i ile będzie zajmował się dzieckiem, co jak oni będą szli do szkoły. Po takim przemaglowaniu i praktycznym omówieniu wszystkich zagadnień dziewoja prawdopodobnie ze łzami w oczach ubłaga rodziców, żeby pomogli jej załatwić aborcję.
        • miliwati Re: Pomoc i wsparcie - dylematy 22.03.11, 10:57
          martishia7 napisała:

          > ogą liczyć z Twojej strony. Następnie przejdźcie do układania planu dnia - kto
          > jak i ile będzie zajmował się dzieckiem, co jak oni będą szli do szkoły. Po tak
          > im przemaglowaniu i praktycznym omówieniu wszystkich zagadnień dziewoja prawdop
          > odobnie ze łzami w oczach ubłaga rodziców, żeby pomogli jej załatwić aborcję.

          A niby czemu? Skoro będzie miała konkrety na których może się oprzeć, to będzie wiedziała że może mieć dziecko.
          Przestraszyła by się dopiero gdyby dziadkowie okazali się rozklepichami do niczego nie zdolnymi i tylko załamującymi ręce przy wtórze płaczu "córeczko, i co my teraz zrobimy".
      • mx3_sp Re: 22.03.11, 10:47
        może spotkajcie się z rodzicami dziewczyny, ustalcie współny front- co i ile jesteście w stanie im pomóc, a czego absolutnie. Tak wyłożone stanowisko przedstawcie im i niech podejmują sami decyzję. Wiedząc o Waszym stanowisku może łatwiej wypracują swoje-własne.
      • miliwati Re: Pomoc i wsparcie - dylematy 22.03.11, 10:54
        anne-marie72 napisała:

        > Co do wspierania i deklarowania pomocy. To bardziej skomplikowane. Ja mam dobrą
        > pracę, niezłe zarobki, kredyty i rodzeństwo mojego syna. Nie ma mowy, abym prz
        > estała pracować, bo finansowo nie dam rady i bo lubię swoją pracę.

        A czy ktoś w ogóle proponował coś takiego? Oczywiście że nie. Rzuceniem pracy przez dziadków byłaś tylko straszona.

        > Co do wsparcia, decyzję pozostawiam IM, ale na dzień dzisiejszy nie chcę deklar
        > ować ani zobowiązywać się do pomocy ani w postaci czasu, który miałabym poświęc
        > ać wnukowi, ani finansowej, bo nie bardzo wiem co życie przyniesie.

        A jak oni mają podjąć decyzję, jak nie będą wiedzieli na czym stoją?

        > gdzie ja słuchałam oni mówili) wynikało, że będą mieszkać w trójkę u mnie (ew.
        > u jej rodziców,Uważam, iż moim obowiązkiem jest wykształcić i wychować moje dzi
        > eci, taki sam obowiązek mają moje dzieci wobec swoich dzieci. Nie wiem, jak dad
        > zą sobie radę z nauką, wychowaniem dziecka i prowadzeniem domu. Gdzie będą mies
        > zkać i na czyj koszt? Jak skończą szkołę?
        >
        > Obiektywnie, po krótkiej dość rozmowie, z Młodymi, jasno wynika, ze oni nie maj
        > ą żadnych planów, i równie dobrze mogą mieć jak i nie mieć tego dziecka.

        To oznacza że rozmowy były prowadzone tak naprawdę między dziadkami, a sami zainteresowaniu zostali dopuszczeni do głosu tylko na którkim posłuchaniu. W tym trybie to oni na pewno nie dojrzeją. Muszą poczuć że to od nich zależy. Wy im przedstawcie możliwości. I zadeklarujcie czy będziecie im pomagać. A potem niech sobie to sami w spokoju przemyślą.

        Na pewno nie podejmą żadnej decyzji jak będziecie we czwórkę stać im nad głowami i z zatroskanymi minami domagać się odpowiedzi.
      • martishia7 Re: Pomoc i wsparcie - dylematy 22.03.11, 11:10
        A Twój syn i dziewczyna, to w zasadzie jacy są? Mądrzy, głupi, dobrze się uczą, kiepsko? Do liceum chodzą dobrego czy pierwszego lepszego? Jakieś studia w planach i realne szanse na dostanie się?
        • anne-marie72 Re: Pomoc i wsparcie - dylematy 22.03.11, 11:32
          martishia7 napisała:

          > A Twój syn i dziewczyna, to w zasadzie jacy są? Mądrzy, głupi, dobrze się uczą,
          > kiepsko? Do liceum chodzą dobrego czy pierwszego lepszego? Jakieś studia w pla
          > nach i realne szanse na dostanie się?


          Powiedziałabym, że to dobre dzieci - chodzą do niezłego liceum w W-wie z pierwszej 30stki Nie piją, nie palą, uprawiają czynnie sport. Tak mają bardzo konkretne plany na studiawink Czy są mądrzy - raczej trochę postrzeleni oboje...
          • martishia7 Re: Pomoc i wsparcie - dylematy 22.03.11, 11:39
            Ok, rozumiem. No to w tym układzie Twój syn zapewne będzie musiał się wydalić do dorywczej pracy celem zapewnienia bytu potomkowi, ale jest to do pogodzenia z dziennymi studiami. Plus, że jesteście z Warszawy, na studia nie muszą jechać, tylko się dostać.
            Wiesz, cofam to ze wspólnym mieszkaniem, to kiepski pomysł. Ten związek najpewniej nie przetrwa, na 90% nie przetrwałby gdyby nie dziecko. Nie ma co ich zmuszać do "zabawy w dom".
            • miliwati Re: Pomoc i wsparcie - dylematy 22.03.11, 11:52
              martishia7 napisała:

              > Wiesz, cofam to ze wspólnym mieszkaniem, to kiepski pomysł. Ten związek najpewn
              > iej nie przetrwa, na 90% nie przetrwałby gdyby nie dziecko. Nie ma co ich zmusz
              > ać do "zabawy w dom".

              Bardzo zła rada. Ten związek nie przetrwa jeżeli tatuś będzie dochodzący. Oni muszą RAZEM się nauczyć żyć w rodzinie i dokończyć dorastanie. Powinni jak najszybciej wydostać się spod parasola rodziców. Facet który nie dostanie szansy (ba, który nie będzie musiał) zajmować się dzieckiem będzie kaleką, a nie ojcem. A kobieta która nie będzie umiała dzielić się z mężczyzną obowiązkami przy dziecku będzie kaleką, a nie matką. I w takim przypadku to rzeczywiście prędzej czy później nie będą się umieli dogadać.

          • ania_dentystka Re: Pomoc i wsparcie - dylematy 22.03.11, 14:26
            Wyobrażam sobie jak Cię irytują tzw. dobre rady. Masz normalnego syna, który zachowuje się tak jak większość nastolatków w jego wieku. Uczy, uprawia sport, ma plany na przyszłość,jest mniej lub bardziej dojrzały. Trudno od 17 latka wymagać dorosłych i odpowiedzialnych decyzji. To bardzo młody człowiek.
            Seks jest dość powszechnie uprawiany przez młodych ludzi, bo rozwój fizyczny nie idzie w parze ze społecznym, psychicznym. Części udaje się i nie "wpadają", część zalicza"wpadkę" czyli nieplanowaną ciążę. I nie świadczy to o braku odpowiedzialności, ale o tym, że młody człowiek czuje zew natury.
            Twój syn i jego dziewczyna mieli pecha. Znaleźli się w sytuacji, z której nie ma dobrego wyjścia. Aborcja - jeśli to sylwestrowa wpadka to już bardzo późno- jest trudna decyzją. I, choć brzmi to może okrutnie, czasem najlepszą. Oczywiście nie można nikomu jej ani narzucać ani proponować, bo decyzja o niej lub przeciwko niej należy do ciężarnej.
            Wyrzucanie syna do pracy ( fizycznej, ciężkiej, źle opłacanej) też jest złym rozwiązaniem. Naprawdę niczego go to nie nauczy. Będzie zły, sfrustrowany. Pewnie, że można żyć bez balang czy dyskotek, ale czymś innym jest unikanie imprez a czymś innym bycie pomiotłem na tyłach hipermarketu. To najlepsza droga do zmarnowania sobie życia, wpadnięcia w złe towarzystwo, narkotyków.
            Miejsce nastolatków jest w szkole, w ławce. Bez względu na to jakie w przeszłości popełnili błędy. Każdy z nas się myli, popełnia błędy i nie za wszystkie , zwłaszcza w młodym wieku, ma ponosić surowe konsekwencje.
            My rodzice, bez względu na to czy mamy dzieci 2 miesięczne ( moje młodsze), 9 letnie ( moje starsze) czy 17 letnie- takie jak Twoje- mamy obowiązek pomagać, wspierać, chronić, być oparciem.
            Jeśli ciąża się potwierdzi, jeśli Klaudia i jej rodzice zdecydują, że dziecko się urodzi pewnie będziecie musieli włączyć się w opiekę nad dzieckiem i- do tego już obliguje Was prawo- alimentowania. Czy młodzi będą razem czy nie - to jest pytanie, na które dziś nikt rozsądny nie odpowie. Czeka ich próba, ale i Was- nic nie piszesz o swoim mężu- także. Bo rodzicem nie przestaje się być gdy dziecko wyrasta z pieluch.
            Pozdrawiam - Ania
          • 3-mamuska Re: Pomoc i wsparcie - dylematy 22.03.11, 19:12
            anne-marie72 napisała:

            > martishia7 napisała:
            >
            > > A Twój syn i dziewczyna, to w zasadzie jacy są? Mądrzy, głupi, dobrze się
            > uczą,
            > > kiepsko? Do liceum chodzą dobrego czy pierwszego lepszego? Jakieś studia
            > w pla
            > > nach i realne szanse na dostanie się?
            >
            >
            > Powiedziałabym, że to dobre dzieci - chodzą do niezłego liceum w W-wie z pierws
            > zej 30stki Nie piją, nie palą, uprawiają czynnie sport. Tak mają bardzo konkret
            > ne plany na studiawink Czy są mądrzy - raczej trochę postrzeleni oboje...

            Wiec warto im pomagac, nawet jesli mielibyscie ich utrzymywac do matury, a potem pomagac do skonczenia studiow.
            I dac szanse na dobry start w zyciu.
      • anorektycznazdzira nienienie 22.03.11, 15:16
        > ale na dzień dzisiejszy nie chcę deklar
        > ować ani zobowiązywać się do pomocy ani w postaci czasu, który miałabym poświęc
        > ać wnukowi, ani finansowej, bo nie bardzo wiem co życie przyniesie.

        No to się będziesz musiała prędziutko zdecydować i zająć jasne stanowisko. Jak oni maja podejmować życiowe decyzje w krytycznej sytuacji, kiedy nie będzie określone na jaką pomoc ze strony najbliższych mogą liczyć a na co nie mogą?! Wszyscy są zdezorientowani, ale najgorsze co młodym mogą zafundować rodziny w obecnej sytuacji, to uniki, niedopowiedzenia i "ojeju sama nie wiem". Nawet, jeśli im powiesz "radźcie sobie sami, wasz pasztet, wasz problem", będzie to lepsze i uczciwsze niż zderzanie ich później z nieprzewidywalnymi gestami pomocy na zmianę z odmowami. Zanim dojdzie do głównej rozowy, powinna ona chyba być wielostronna, Ty musisz wiedzieć jasno, co deklarujesz że TAK, a co deklarujesz, że NIE i im to powiedzieć.
        • nangaparbat3 Re: nienienie 22.03.11, 19:41
          anorektycznazdzira napisała:
          > No to się będziesz musiała prędziutko zdecydować i zająć jasne stanowisko. Jak
          > oni maja podejmować życiowe decyzje w krytycznej sytuacji, kiedy nie będzie okr
          > eślone na jaką pomoc ze strony najbliższych mogą liczyć a na co nie mogą?! Wszy
          > scy są zdezorientowani, ale najgorsze co młodym mogą zafundować rodziny w obecn
          > ej sytuacji, to uniki, niedopowiedzenia i "ojeju sama nie wiem".

          Widzę że nie taka z Ciebie zdzira jak sie reklamujesz smile
          • anorektycznazdzira Re: nienienie 22.03.11, 20:22
            taka sama ze mnie zdzira jak anorektyczka big_grin
    • piegowata9 Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 10:45
      Przeczytałam cały wątek i mam baaardzo mieszane uczucia.
      Po pierwsze: współczuję sytuacji, bo z całą pewnością rzutować będzie na życie wielu osób.
      Po drugie: postawa, że "aborcja byłaby rozwiązaniem najlepszym, ale to decyzja dziewczyny i jej rodziców przede wszystkim" jest z wygodna. Zdejmuje z Twojego syna ciężar opieki nad dzieckiem i jego matką. Z Twoich barków ściąga obowiązek pomagania własnemu dziecku. Przerzuca całą odpowiedzialność na dziewczynę - również w sensie moralnym ("to ona zdecydowała, ja to tylko milcząco zaaprobowałam").
      Niestety. Tak proste to nie jest. Przede wszystkim - wszystko wskazuje na to, że ciąża jest zaawansowana i teksty lansowane przez m.in. bodaj msrp, iż jest na tym etapie jest to tylko zlepek komórek są już tylko zaklinaniem rzeczywistości. Dziewczynie coraz trudniej będzie podjąć decyzję o aborcji i wcale się temu nie dziwię. Poza tym, jak rozumiem, nie znasz ani przekonań jej, ani jej rodziców.
      Podsumowując: mam wrażenie, że - przy założeniu że ciąża rzeczywiście jest i jest to dziecko Twojego syna - będziesz musiała zmierzyć się z rzeczywistością. Jeśli, jak piszesz, stać byłoby Cię na wychowanie własnego dziecka, to zakładam, że stać Cię i na pomoc w wychowaniu własnego wnuka. Koszty podobne, rozłożą się w dodatku na 2 rodziny. Nie liczę na to, że młodzi zamieszkają razem (odpada koszt wynajęcia mieszkania). Ba, nie zakładam również, że ten związek przetrwa. Przypuszczalnie dziewczyna pozostanie u własnych rodziców i to oni przejmą główny ciężar opieki nad nią i wnukiem. Twój syn w tym układzie będzie najmniej "poszkodowany". Konieczność poszukania pracy dorywczej, by wesprzeć finansowo własne dziecko (z Twoją pomocą przez jakiś czas) to nie jest jakieś gigantyczne wyrzeczenie. Tak samo, jak pomoc w opiece nad dzieckiem i przejęcie malucha np. w weekendy. Bez dyskotek naprawdę da się żyć. A ja spokojnie godziłam dorywczą pracę ze studiami stacjonarnymi. Da się, nie dramatyzujmy.
      • poppy_pi Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 12:02
        Mają po 17 lat, są już więc prawie dorośli i muszą ponieść konsekwencje swojego zachowania. Oczywiście bez Twojego wsparcia i wsparcia rodziców dziewczyny będzie im trudno, ale przełknij tę gorzką pigułkę (że zycie Twojego dziecka nie ułożyło się tak jak zakładałaś) i nie dramatyzuj smile W końcu to nie para czternastolatków, którzy zaszli w ciążę za sprawa 'słoneczka' wink Wiem, wiem, łatwo powiedzieć, ale DA się pogodziec opiekę nad dzieckiem, naukę i prace chociaż będzie to wymagało wyrzeczen. Kiedy młodzi podejmą juz decyzję w sprawie dziecka będzie można myśleć 'co dalej'. Aha i zadbaj aby rodzeństwo Twojego syna miało większe pojęcie o antykoncepcji wink
        • ania_dentystka Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 14:31
          Trudno dziś, przy obecnych warunkach wychowania, nazwać 17 latka osobą prawie dorosłą. Dorosłym jest w sensie fizycznym, nie jest ani społecznym ani psychicznym.
          Pamiętam siebie jak miałam 17 lat. Nie byłam ani dojrzała ani dorosła ani odpowiedzialna. Przyszło to z czasem. Tak naprawdę gdy moje starsze dziecko skończyło 2-3 lata.
          • poppy_pi Re: Ciąża u 17-nastolatka 23.03.11, 12:30
            Może dojrzałabyś wcześniej gdybyś wcześniej została mamą? smile
            • ania_dentystka Re: Ciąża u 17-nastolatka 23.03.11, 12:54
              Wiesz, matką po raz pierwszy zostałam bardzo wcześnie. Nie jako 17 latka, ale obnizyłam średnia wieku.
    • damajah Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 12:10
      Ja mam dwa pytania do autorki wątku:
      1. czy gdyby to twoja córka była w ciąży a nie syn miał zostać ojcem też uważałabyś że najłatwiejszym rozwiązaniem jest aborcja?
      2. czy chociaż przez kilka minut próbowałaś sobie uświadomić że chodzi o Twojego wnuka/wnuczkę, wyobrazić sobie jak to będzie kiedy pojawi się na świecie przytulisz tego malucha i będziesz jego/jej babcią. To dziecko Twojego dziecka - nie rusza Cię to?

      Wg mnie sytuacja wcale nie najgorsza. Młodzi chcą się dzieckiem zajmować, oboje mają rodziny, skoro młodzi są dobrze nastawieni to wnioskuję że rodzina przyszłej mamy tragedii nie robi. Jak się chce to się da, argumenty ze szkołą są słabe, myślę że można zrobić szkołę i studia - można robić szkołę wieczorową a potem studia zaoczne.

      Gdyby moje dziecko było w takiej sytuacji to po pierwsze siadłabym z młodymi i drugimi rodzicami i ustaliła jak to wygląda. Jeśli obie rodziny są chętne do pomocy to pomogłabym młodym zorganizować to tak aby mogli skończyć szkołę ale równocześnie wziąć na siebie odpowiedzialność bo to ich dziecko będzie. Tak więc mamusia póki nie rodzi a ciąża niezagrożona - do szkoły. Potem w zależności od możliwości - jeśli któraś babcia może się kilka godzin dziennie zająć maluchem to super, po szkole młodzi powinni się wymieniać opieką żeby dać sobie czas na naukę. No niestety - z dyskotek czy pubów i wyjść ze znajomymi będą musieli zrezygnować całkowicie. Jeśli obie babcie pracują to może możecie się finansowo zrzucić na opiekunkę która na parę h dziennie zostanie z dzieckiem. Może szkołę dzieciaki mogą dopasować (inna szkoła, zmiana klasy) żeby jedno miało na rano a drugie na później i wtedy tego czasu w którym trzeba się zająć dzieckiem bo rodzice są w szkole może okazać się 2-3h dziennie tylko. Jeśli tak się nie da to jedno z młodych może iść do szkoły wieczorowej. Jeśli kasy nikt nie ma to oboje mogą iść do szkoły wieczorowej i jedno się zajmuje dzieckiem a drugie pracuje i uczy się. No niestety - trzeba dorosnąć.
      Co do kosztów dziecka to jako mama dwójki, w tym dwulatki mimo że sama nie muszę oszczędzać to wiem że naprawdę koszt utrzymania małego dziecka może być bardzo niewielki. Mama może karmić (odciągać na czas nieobecności) pieluchy teraz są też w tańszych wersjach (polskie) ubranka i sprzęty można pozbierać po znajomych i kupić używane za naprawdę niewielkie pieniądze. Myślę że jeśli się chce to się da i rozmyślanie jak tu się pozbyć problemu jest naprawdę paskudne. Bo ten problem to dziecko - dziecko Twojego syna. Twój wnuk/wnuczka.
      Myślę że wszystko się ułoży i że za parę miesięcy będzie Ci głupio jak się zakochasz w tym dzieciaku i przypomnisz sobie że myślałaś że zabicie go/jej byłoby najlepszym wyjściem.

      • nisar Z tego co zrozumiałam, głównym problemem w tej 22.03.11, 12:20
        sytuacji jest to, że młodzi tak naprawdę nie mają żadnego pomysłu na życie - nie mają pojęcia co to znaczy ciąża i dziecko (pomysł o obozie w siódmym miesiącu ciąży!), nie wiedzą gdzie, jak i za co mieliby żyć, nie wiedzą nawet czy chcą być razem i czy naprawdę chcą mieć to dziecko.
        W takim przypadku jeśli dziecko się urodzi to trzeba się liczyć z tym, że spadnie na głowy dziadków, którzy mogą ale nie muszą tego chcieć.
        Zaczynam dochodzić do wniosku że zgadzam się z autorką wątku - w TYM przypadku istotnie najrozsądniejszym wyjściem wydaje się aborcja.
        • mx3_sp Tygodnie mijają- o jedno wyjście może być mniej n/ 22.03.11, 12:28
        • miliwati Re: Z tego co zrozumiałam, głównym problemem w te 22.03.11, 12:28
          nisar napisała:

          > sytuacji jest to, że młodzi tak naprawdę nie mają żadnego pomysłu na życie - ni
          > e mają pojęcia co to znaczy ciąża i dziecko (pomysł o obozie w siódmym miesiącu
          > ciąży!), nie wiedzą gdzie, jak i za co mieliby żyć, nie wiedzą nawet czy chcą
          > być razem i czy naprawdę chcą mieć to dziecko.
          > W takim przypadku jeśli dziecko się urodzi to trzeba się liczyć z tym, że spadn
          > ie na głowy dziadków, którzy mogą ale nie muszą tego chcieć.
          > Zaczynam dochodzić do wniosku że zgadzam się z autorką wątku - w TYM przypadku
          > istotnie najrozsądniejszym wyjściem wydaje się aborcja.

          I jak za 4 lata znowu ktoś zajdzie w ciążę to znowu tak samo? No bo skoro zakładasz że nie ma szans na dorośnięcie tych ludzi, to za 4 lata oni też będą niezaradnymi dzieciuchami. I znowu by wtedy dziecko spadło na dziadków.

          Ja apeluję o trochę szacunku dla dziecka założycielki wątku. Dlaczego uważacie że to idiota który nie potrafi dorosnąć?

          • nisar Re: Z tego co zrozumiałam, głównym problemem w te 22.03.11, 13:32
            Nie uważamy że nie MOŻE dorosnąć, natomiast uważamy że ryzyko że jednak tak się nie stanie, a dziecko będzie już na świecie, jest zbyt duże.

            Nie doczytałam się natomiast, że przypuszczenia co do momentu poczęcia dotyczą Sylwestra. Jeśli tak, to istotnie TO rozwiązanie nie ma już racji bytu.
      • lejla81 Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 13:00
        Pewnie wyjdę zaraz na jakąś fanatyczną obrończynię życia poczętego, ale rozważanie kwestii studiów, dyskotek, odpowiedniej pracy, czasu wolnego, okropnego brzmienia słowa "babcia", przestrzeni życiowej wobec czyjegoś być albo nie być (nawet jeśli ten ktoś jest w chwili obecnej jedynie "zlepkiem komórek") nie wydaje mi się w porządku. Z tego co pisze autorka wątku, sytuacja materialna rodziny nie jest wcale taka zła, a na ciążę tak naprawdę zawsze czas jest nieodpowiedni (pomijając chyba niezbyt wielki procent par, które czekają na dziecko z niecierpliwością).
        Gdybym była w takiej sytuacji, przede wszystkim postarałabym się ustalić coś ze wszystkimi zainteresowanymi stronami. Gdyby dziewczyna rozważała aborcję, próbowałabym wręcz odwieść ją od tego, oferując wszelką możliwą pomoc, ale na pewno nie na zasadzie całkowitego zdjęcia z młodych odpowiedzialności rodzicielskiej. Gdyby jednak była pewna swojej decyzji, pomogłabym w zorganizowaniu zabiegu. Tylko jest jeszcze coś, co podnoszą dziewczyny - na aborcję już trochę późno.
        Ze swojego otoczenia znam kilka różnych przypadków - znajomi z liceum zafundowali sobie dziecko w klasie maturalnej, dziś mają dziesięcioletnią córkę, oboje robią kariery uniwersyteckie i nadal są razem. Inna koleżanka usunęła ciążę jako 16-latka, nie ma być może z tego powodu depresji, ale za to poczucie, że zrobiła coś złego i żal do rodziców, że ją zmusili. Usunięcie ciąży może tak samo zrujnować życie, jak jej nieusunięcie.
        • andzeliga :)) 22.03.11, 13:36
          lejla81 napisała:

          > Pewnie wyjdę zaraz na jakąś fanatyczną obrończynię życia poczętego, ale rozważa
          > nie kwestii studiów, dyskotek, odpowiedniej pracy, czasu wolnego, okropnego brz
          > mienia słowa "babcia", przestrzeni życiowej wobec czyjegoś być albo nie być (na
          > wet jeśli ten ktoś jest w chwili obecnej jedynie "zlepkiem komórek") nie wydaje
          > mi się w porządku.

          o
          własnie to chciałam napisać
    • mamarozi Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 12:29
      anne-marie72 napisała:
      > Wczoraj poszła ze swoją mamą do gina i zrobią/ły test z krwi - wtedy będzie pewność co do wieku ciąży i czy ona jest.
      > Młodzi są razem około 4 miesięcy - dziecko jest owocem sylwestrowej nocy
      > Co do mnie, nadal podtrzymuję, ze aborcja w danej sytuacji jest najlepszym wyjś
      > ciem z sytuacji

      Testy z krwi nie określą wieku ciąży, tylko obraz USG. Jeśli dziecko jest owocem Sylwestrowej nocy to Klaudia jest w 14tc. Chyba już trochę za późno na myślenie o aborcji.
      • andzeliga Re: Ciąża u 17-nastolatka 22.03.11, 13:34
        Rady typu aborcja, usuniecie, spędzenie itd.. sa w ogóle, w ustach przyszłej babki, nie na miejscu.
        Nie wiem czy babko wiesz, ale obowiązek wychowania syna i jego dziecka spoczywa w tej chwili na tobie-prawnie, bo możesz na skutek niepełnoletności mieć prawa rodzicielskie-czyli prawa i OBOWIĄZKI z nich wynikające.
        Przykre jest tez to, ze g.. obchodzi cie ta dziewczyna i rzucasz sobie jak naleśnikiem aborcją.. A przecież w jej macicy siedzi wnuczątko..
        Podchodzisz trochę dyskrymianacyjnie mówiąc, ze twoj syn będzie tylko placic i odwiedzał co 2 tyg.. Ty będziesz płaciła, jak na razie..
        Studia w tej chwili to coraz wiekszy przeżytek. Da sie je orbic eksternistycznie, wieczorowo, później.. Po 2 latach dziecko będzie już na tyle duże, ze do skzoly jako 20 latek spokojnie wróci i ponadrabia... Zresztą dla aborcji to zadne wytłumaczenie. Zycie jest waznijesze od utrzymania, edukacji-wszystkiego. Kazdy chce życ i kazdy ma prawo życ. Nawet na macie i o trawie.

        Do 17 latkow jeszcze nie odciera co sie stalo. Maja frajdę, na dorosłych patrza jeszcze przez pryzmat dzieci. Nie iwem czy jest sens wymagać od nich planow, deklaracji czy odpowiedizlanosci. Dorosą z dzieckiem..

        Zreszta skor twoj syn ma rodznenstwop, to co to za roznica, ze dojdzie jeszcze jedno. Masz 3? 4? to cghyba cie stac. A tysiak na pomoc domnowa na czas zajęc to nie problem. Przmeęcza sie o nie będzie gadania za rok, dwa..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka