Dodaj do ulubionych

Piękna, wielka sprawa <Adopcja>

29.03.11, 11:24
są tutaj jakieś emamy "adopcyjne"? było ciężko?

słucham relacji rodziców adopcyjnych i jestem pełna szacunku dla tego co robiąsmilewww.polskieradio.pl/82/1041/Artykul/333757,Historia-Ani-i-Marka

Obserwuj wątek
    • adwarp Re: sama sobie odpowiem:) 30.03.11, 14:02
      no nie wierzę,że nie macie nic na ten temat do powiedzenia...czyżby istniał na forum emama temat tabu?
      • morgen_stern Re: sama sobie odpowiem:) 30.03.11, 14:05
        A może po prostu nikomu nie chce się wypowiadać w twoim wątku? Mamy adopcyjne mają akurat inne zajęcia niż ślęczenie na forum? Brałaś to pod uwagę? tongue_out
        • adwarp Re: sama sobie odpowiem:) 30.03.11, 14:13
          brałam, ale liczyłam na ciebiewink
      • broceliande Re: sama sobie odpowiem:) 30.03.11, 14:06
        Ja to nawet czytałam, ale co? Pisałam, ze ja nie potrafiłabym wychowywać cudzego dziecka. Są tacy ludzie, którzy chcą, dążą do tego, cieszę się, że się udało.
        Nie mogli mieć dzieci - chociaż krótko się starali - a mają troje.
        • adwarp Re: sama sobie odpowiem:) 30.03.11, 14:16
          ja czytałam i słuchałam tych opowieści w radiu i mnie poruszają, bo czekają latami, bo to często nie jest jedno dziecko, bo potrafią pięknie mówić o swoim rodzicielstwie, czego czasami brakuje rodzicom naturalnym...
    • lusitania2 Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 30.03.11, 15:13
      zdecydowanie bliżej mi do poglądu wyrażonego tutaj:
      www.polityka.pl/kraj/opinie/1514202,1,pani-prezydentowa-i-domy-dziecka.read
      niż do tej trójkowej akcji.
      • titta Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 30.03.11, 15:30
        Pamientaj, ze mozna pomoc tylko tym ktorzy sami zechca pomocy. Oczywiscie jesli powodem patologi jest bieda, brak pracy, czy zwykla nie zaradnosc: trzeba i mozna pomoc. Jesli jednak mamy doczynienia z alkoholizmem (+ marginalizowanie problemu zwalanie winy na otoczenie, brak woli leczenia), przemoca, jesi bieda jest rzecza wtorna, to dziecko bezapelacyjnie powinno trafiac do rodziny zastepczej (nie do DD). Z rodzinana mozna pracowac i dopiero zmiana sytuacji mogla by umozliwiac powrod dziecka. Brak zmiany sytuacji lub brak wspolpracy: dziecko do adopcji.
        Co z tego, ze woli byc z rodzicami, skoro oni nie sa w stanie zaspokoic jego potrzeb? Przez takie myslenie rosna kolejne pokolenia patologi. Po dziecko jak jest male to sie nad nim lituja, karmia i pomagaja, ale jak wyrasta z niego kolejny mlody bandyta, alkoholik czy zdzira to juz nikt sie nie interesuje.
      • adwarp Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 30.03.11, 15:41
        myślę,że te rodziny, które chcą wychowywać swoje dziecko to mimo trudnej sytuacji dadzą sobie radęsmile ci, którzy są niewydolni, to choćby nie wiem co i kto robił, dalej tacy będąsad











        • kiniox Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 30.03.11, 16:04
          To nie jest do końca prawda. Ludzie "niewydolni" nie biorą się z nikąd. Zwykle wyrastają w zaniedbaniu, w domach, w których nikt ich nie uczył normalnych zachowań społecznych. To skąd mają wiedzieć, co robić i jak to robić? Przecież Ty sie nie urodziłaś z tą wiedzą, tylko obserwowałaś rodziców, obserwowałaś dalszą rodzinę, otoczenie, ktoś poświęcał Ci czas, a potem mialaś okazję to ćwiczyć pomagając i powoli biorąc za siebie odpowiedzialność. Oni nie mieli tyle szczęścia. Programy pomocy, dzięki którym takich ludzi uczy się takich zachowań społecznych, które dla Ciebie są po prostu normalne, są skuteczne. Natomiast ta nauka jest trudniejsza, bo nie jest już taka naturalna, jak dla Ciebie, kiedy byłaś dzieckiem. Ale koniecznie trzeba próbować przerwać ten łańcuch niemocy przechodzący z pokolenia na pokolenie.
          • adwarp Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 30.03.11, 16:30
            "Zwykle wyrastają w zaniedbaniu, w domach, w których nikt ich nie uczył normalnych zachowań społecznych. To skąd mają wiedzieć, co robić i jak to robić?"

            mówimy o dorosłych ludziach żyjących w środkowej Europie w XXIw., ja wiem,że można być pogubionym w dzisiejszym świecie, ale żeby nie wiedzieć "co robić i jak robić?", to już chyba jest upośledzenie, a w takim przypadku nie wiem,czy posiadanie dzieci jest uzasadnione..., co nie znaczy,ze nie należy tym ludziom pomagać.
            • lusitania2 Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 30.03.11, 16:48
              niestety, świadomości społecznej pogratulować ci, adwarp, nie możnasad.
              Prościuchnej wizji świata też nie.
              • adwarp Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 31.03.11, 09:01
                > niestety, świadomości społecznej pogratulować ci, adwarp, nie możnasad.

                ale jestem otwarta na wszelkie formy uświadamianiasmile
                • nihiru Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 31.03.11, 09:29
                  no to opowiem Ci historię którą dawno temu usłyszałam w radiu:

                  chłopak właśnie z takiej patologicznej rodziny był z odwiedzinami u kolegi w tzw "normalnym" domu. W pewnym momencie mama kolegi upuściła i stłukła talerz z gorącą zupą. jego tato podskoczył i zapytał się czy nic jej się nie stało. i ten chłopak był dosłownie w szoku, bo jego ojciec w takiej sytuacji by nie tylko nawrzeszczał za stłuczenie talerza, ale jeszcze uderzył. I ten chłopak nawet NIE WIEDZIAŁ że możliwa jest inna reakcja.
                  Dopiero ta zaobserwowana sytuacja otworzyła mu oczy i zainspirowała (podobno) do szukania innego, lepszego życia.
                  • nowi-jka Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 31.03.11, 10:06
                    Zgadzam sie ze te dziecinei maja wzorca "normalnosci"
                    Mój M po studiach przez rok czasu budował kanalizacje w takiej najbiedniejszej dzielnicy w miescie. Pełno tam dzieci latalo dookoła tych wykopów. Mój M był wtedy poczatkujacym kierownikiem robót i główne zadanie to było stanie i pilnowanie roboty - zeby faceci za koparka nie siedzieli tylko robili. Mniejsza o to, M miał duzo czasu. I jeden taki mały sie do niego przyczepił bo wszystko go interesowało a mój M zamiast "spier.." albo "nie pzreszkadzaj" tłuamczył mu wszystko.
                    I raz zapytal kim chciałby byc jak bedzie dorosły. A ten mały nic. M ponagla ze co chciałby robić? A ten Mały: "jak to robić?" M tłumaczy mu ze jak sie jest dorosłym to sie idzie do pracy i co chciałby za prace mieć. A ten mały nie mógł zajarzyc jak to prace mieć i kims być z zawodu. I tak sie zgadali ze dla małego bycie dorsołym to stanie w branie i palenie papierosów, ze maja takie "strategiczne" meijsca w bramie w których wolno stac tylko niektórym i dla małego ambicja jest zeby tam kiedys stac i zeby go nikt nei pzreganiał z tego miejsca.
                    Ani jego rodzice ani nikt w jego otoczeniu nie pracuje i to jest dla Małego nieznany swiat.
            • kiniox Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 30.03.11, 17:07
              No, oczywiście, że to jest rodzaj upośledzenia, ale nie genetycznego, jeśli mogę się tak wyrazić. Zadziwiająco dużo ludzi w Europie w XXI w. wychowuje się w warunkach urągających wszelkim podstawowym standardom. I co to znaczy w tym kontekście "uzasadnione posiadanie dzieci"? Skoro nie potrafią zapłacić rachunku za prąd, to myślisz, że potrafią podjąć racjonalną i dojrzałą decyzję o posiadaniu potomstwa? Ale co proponujesz? Przymusową sterylizację? Szwedzi próbowali jeszcze niedawno wprowadzać w życie taki pomysł. To jest oczywiste łamanie praw człowieka. Ci ludzie nie są upośledzeni psychicznie, tylko społecznie, w wyniku drastycznego i długotrwałego zaniedbania. Dlatego trzeba ich mozolnie przywracać społeczeństwu, a nie dodatkowo karać (np. poprzez odmowę prawa do posiadania i wychowywania dzieci).
    • nihiru Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 31.03.11, 09:37
      ja "i chciałabym i boję się"

      uważam że to wspaniałe, jak się przyjmuje do swojej rodziny dziecko, które inaczej nie miałoby szans na normalne życie.
      ale jednocześnie boję się obciążeń genetycznych i wynikajacych z zaniedbań (w trójce chyba kobitka z ośrodka adopcyjnego powiedziała, że ŻADNA z kobiet, które zostawiają dzieci w szpiatalu czy oknie życia nie była objęta opieką lekarską w ciąży, a bardzo wiele z nich nadużywa alkoholu).
      i boję się też, że nie będę umiała kochać adoptowanego dziecka tak samo bezwarunkowo jak swojego.
      • lelija05 Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 31.03.11, 09:58
        To może przypadek, ale znam historię adoptowanego niemowlaka, przez tzw porządną rodzinę, oboje na stanowiskach, zamożni, dziecku niczego nie brakowało.
        Niestety ani miłość adopcyjnych rodziców, ani warunki jakie mu zapewnili, nic nie dały, chłopak już w wieku lat nastu miał konflikt z prawem, zwyczajnie kradł i zadawał się z menelami.
        Geny?
        • nowi-jka Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 31.03.11, 10:08
          eee tam geny
          Przeciez w normalnych pozadnych biologicznych rodzinach tez sie to zdarza
          Ja bym powiedziała: statystyka
        • agnieszka_gk Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 31.03.11, 16:27
          A może presja wykształconych rodziców i ich oczekiwań wobec dzieck była zbyt duża ?
          To co z boku wygląda na "normalną" rodzinę, może być w środku piekiełkiem. Mnóstwo "normalnych", kulturalnych, wykształconych rodziców jest rodzicami toksycznymi.
          • lelija05 Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 01.04.11, 12:37
            Nie wiem, nie znam osobiście tych ludzi, więc nie będę oceniać, przytoczyłam jedynie znaną mi historię. Chłopak był kolegą z klasy mojego znajomego. Przypomniało mi się, więc napisałam.
            Natomiast ja znam rodzinę z pięciorgiem własnych dzieci, z czego czworo uczy się, nie sprawia problemów, dwoje ma już własne rodziny, za to jeden ma ciągle konflikty z prawem, obecnie jest w "sanatorium".
            Nie ma reguły. Może ci państwo trafili na właśnie takiego chłopaka.
        • czarnaalineczka Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 31.03.11, 16:42
          taa idealni rodzice i zle geny adoptowanego niewdziecznika big_grin
          klasyka
      • nowi-jka Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 31.03.11, 10:10
        nihiru napisała:

        > ja "i chciałabym i boję się"

        A ja mam takie mareznie ze moja tesciowa zostawia nam dom (ma wielki) my sie do niego pzrenosimy za lat powiedzmy 15 jak swoje dzieci mam odchowane i w tym domu bo bedzi emiejsce ja zakładam rodzinny dom dziecka alebo zostaje rodzina zastepcza dla 2-3 dzieci.
        Chciałabym zeby mi to wyszło a jak bedzi eto czas pokaze.
    • baba-666 Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 31.03.11, 14:24
      Ja osobiście nie ,ale moja bliska koleżanka tak.Dwójkę najpierw jedno dziecko i za 4 lata drugie.Nie wiem o co Ci chodzi w pytaniu czy było ciężko?Formalnie to trochę trwało przechodzili jakieś testy,mają dobre prace i zaplecze socjalne też.Wiem że to ważne, bo ubogim dzieci nie chcą dawać.Mają 2 pokoje i jak adoptowali 2 dziecko to sędzia odrazu się pytał czy starają się o większe mieszkanie.Był nacisk że muszą.
      Dzieci są zdrowe i bardzo kochane przez nich.A koleżanka zawsze powtarza ''zabacz czy one się różnią od innych".Przecież każdy może urodzić chore dziecko nie tylko osoby z patologi.
    • xxx-25 Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 31.03.11, 15:18
      Ja się poważnie zastanawiałam nad rodziną zastępczą dla dziecka z mojej rodziny które jest teraz w DMD. Formalnie jeżeli chodzi o rodzinę było by dużo prościej i wymagania nie są tak duże, chociaż lokalowo spokojnie możemy mieć 2 adoptowanych dzieci, finansowo jedno. Jednak u nas była kwestia rodziców biologicznych… Niestety ze względu na nich nie zdecydowaliśmy się na ostateczny krok.
      Uważam że adopcja to wspaniała sprawa, bo daje dzieciakom „normalne” życie, nie z wychowawcą czy „ciocią” a kimś „własnym” rodzicem, daje szanse na dom, na stabilizację.
      Mam pełen szacunek dla ludzi którzy tworzą rodziny zastępcze. Sama chciałabym stworzyć dom dla kilkorga dzieciaków, ale nie za cenę spokoju mojego dziecka(nawiązuje do sytuacji opisanej wyżej). Więc jak mój młody będzie starszy, marzę by stworzyć RDD.
    • husmus Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 01.04.11, 10:25
      Jestem mamą adoptowanego chłopczyka. Zamieszkał z nami, kiedy miał 3 miesiące. Wbrew temu, co się mówi – procedura nie była gehenną. Od pojawienia się w ośrodku do dnia, kiedy zamieszkaliśmy we trójkę upłynęło jedynie 7 miesięcy.
      Nasz synek jest naszym dzieckiem, jedynym i wymarzonym. Nie wyobrażamy sobie, że moglibyśmy mieć inne dziecko. Podobny do nas w gestach, zachowaniu, zainteresowaniach, bo dziecko uczy się przez obserwację. Poznaje świat taki, jaki mu pokażemy.
      Jest zdolny, mądry, pięknie rysuje. Jako jedyny w przedszkolu czyta ze zrozumieniem. Pani go chwali, że jest grzeczny i obowiązkowy. Jest inteligentny i ma świetne poczucie humoru. Jesteśmy z niego bardzo dumni.
      A poza tym oczywiście – ma swoje humory, wybryki, potrafi okazać niezadowolenie i się obrazić. Jak każde dziecko i każdy dorosły.
      Bo dzieci adoptowane w większości przypadków to dzieci takie, jak dzieci biologiczne. I nie ma co generalizować i szukać przyczyn ewentualnego niepowodzenia adopcji w genach, które owszem- czasami mają znaczenie. Ale moim zdaniem, najwięcej zależy od rodziców adopcyjnych i świata, jaki stworzą dziecku.
      • agramax Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 01.04.11, 11:21
        husmus, no to fajnie. Ale na twoim przykładzie, jak również wielu innych mi znanych, w tym moim, adopcja niemowlęcia to jednak inna historia niż adopcja dziecka kilkuletniego "po przejściach". Nie ma co "straszyć" adopcją ale nie ma też co przekonywać, że jest tylko super kolorowo i niczym się to nie różni od rodziny biologicznej, bo jednak częściej pojawiają się jakieś problemy - mniejsze lub większe, zwłaszcza przy dzieciach starszych, które wymagają od rodziców adopcyjnych innej wiedzy, mądrości, podejścia, cierpliwości itp. niż w przypadku dzieci biologicznych.
        Procedury adopcyjne mnie też nie przerażały i wszelkie spotkania w OAO były w bardzo dobrej atmosferze, a na dziecko czekaliśmy zaledwie zaledwie 6 mcy, ale to było 8 lat temu. Teraz w OAO na zdrwoego niemowlaka czeka co najmniej 2 lata, a średnio 3.
        • husmus Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 01.04.11, 12:29
          Zgadzam się z Tobą, jak najbardziej. Chciałam jedynie podkreślić, że nie można generalizować. Z każdym dzieckiem w każdym wieku mogą pojawić się problemy różnego rodzaju. Na pewno starsze dzieci, które trafiają do rodzin adopcyjnych wymagają więcej uwagi, miłości i cierpliwości. Ale tez nie jest powiedziane, że problemy u nich muszą się pojawić, tylko dlatego, że są adoptowane. Bardzo krzywdzące jest wrzucanie tych dzieci do jednego worka tylko z tego powodu. A niestety jest to częsta sytuacja.
          Tak na marginesie - nasz synek wie, ze jest adoptowany, ale niezbyt często o to pyta. A że nie robi z tego problemu, to powiedział nauczycielce w przedszkolu o tym fakcie................a ona mu nie uwierzyła, bo jak powoiedziala - to niemożliwe. Nie wiem z jakiego powodu - bo mądry, ładny, zadbany i kochany? Nie wiem, ale takie właśnie funkcjonują stereotypy o adopcji w naszym społeczeństwie.
          • agramax Re: Piękna, wielka sprawa <Adopcja> 01.04.11, 13:13
            husmus napisała: "Ale tez nie jest powiedziane, że problemy u nich muszą się pojawić, tylko dlatego, że są adoptowane (...) Nie wiem, ale takie właśnie funkcjonują stereotypy o adopcji w naszym społeczeństwie".
            Ważne jest, żeby uświadamiać, że dzieci te mają problemy nie ze względu na fakt adopcji, ale na to co przeszły i jak bardzo miały zaburzone wczesne dzieciństwo. To nie jest tak, że mają złe geny, one po prostu od początku, nawet od poczęcia, były niechciane i niekochane, i rozwijały się w otoczeniu zupełnie nieprzyjaznym, w najlepszym wypadku i delikatnie mówiąc. I to powoduje, że w przypadku adopcji czyli znalezienia kochającego rodziny mają wiele do nadrobienia, zwłaszcza w sferze emocjonalnej i psychicznej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka