Dodaj do ulubionych

problem z pracą - co byscie zrobiły?

03.05.04, 21:32
mam powazny dylemat z praca. moja praca nalezy do takich w których nie liczy
się nadgodzin, zdarzało mi się nie raz siedziec 12-14 godzin dziennie. teraz
jestem na wychowawczym, wracam jak dziecko bedzie miało półtora roku a ono
pójdzie do żłobka miesiac pozniej. dojazd prawie godzina wiec w najlpeszym
razie (brak pilnych zlecen) bede w domu o szostej czyli rano bede widziec sie
z dzieckiem przez godzine a wieczorem dwie zanim zasnie. zastanawiam sie czy
rozmawiac z szefową o pracy na 3/4 etatu czyli 6 godzin przynajmniej przez
pierwszych kilka miesiecy. wydaje się ze są same zalety takiego rozwiazania:
krotsza moja nieobecnosc, mogłabym odbierac małego ze żłobka co
uniezależniłoby mnie od pomocy babci gdy mąż wyjedzie, ja mniej zmeczona i
wiecej czasu dla dziecka. ALE: w pracy nikt nie bedzie liczył ile mi pracy
dawac zeby wyszło 3/4, co moze oznaczac ze bede siedziec równie długo a za
mniejsze pieniądze albo pracowac w domu po nocach. mogą sie na mnie krzywo
patrzec z tego powodu i zwolnic mnie. i najwazniejszy minus: nawet gdyby to
wypaliło to jest to taki "sztuczny raj" który nie bedzie trwał wiecznie.
potem wroce do pracy na cały etat, zaczą się "nocki" itp i moge pomyslec o
zmianie roboty a ten okres pracy na 3./4 wydłuzy okres podejmowania takiej
decyzji, szukania nowej pracy itd a przeciez chciałabym w nie za dalekiej
przyszłosci miec drugie dziecko.

co byscie zrobiły w mojej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • blanca31 Re: problem z pracą - co byscie zrobiły? 03.05.04, 23:49
      Myślę że na Twoim miejscu wróciłam bym do pracy na całay etat i szybko postrała
      się o następnego dzidziusia. To ważne w dzisiejszych czasach mież pracę. Poza
      tym pójdziesz na 3/4 etatu a jeśli cię zwolnią czy posują się przez to stosunki
      w pracy? Jeśli nawet szybki znajdziesz nową pracę to peno tak szybko nie
      pstarasz się w nowej pracy o dziecko. Umowa na okres próbny itp.
      • evee1 Re: problem z pracą - co byscie zrobiły? 04.05.04, 00:54
        Ja po pierwszym dziecku wrocilam do pracy na pol etatu, z tym, ze
        prawcowalam po poludniu. Zaleta takiego rozwiazania jest to, ze rano
        mialam czas z dzieckiem, a jak przychodzilam pozniej do pracy, to
        nikt sie krzywo nie patrzyl, bo kazdy wiedzial, ze pracyje na 1/2
        etatu. Jakos nikt nic nie ma przeciwko ludziom, ktorzy przyhodza
        pozniej, ale kazdy patrzy sie krzywo na tych co wychodza wczesniej.
        Moja praca popoludniami bardzo mi dlatego odpowiadala.

        Inna sprawa jest ilosc pracy, ktora musisz wykonac przez ten czas.
        I tu zaczynaja sie schody. Niestety ja uwazam, ze mimo, ze pracowalam
        na 1/2 etatu, to i tak robilam tyle co na 3/4, tyle ze wlasnie za
        mniejsze pieniadze. Po drugim dziecku posiedzialam wiec ciut dluzej
        w domu, ale od razu wrocilam na caly etat.
    • jajko54 Re: problem z pracą - co byscie zrobiły? 04.05.04, 20:44
      dzieki za odpowiedzi. czekam na dalsze opinie.
      • agacz2905 Re: problem z pracą - co byscie zrobiły? 04.05.04, 22:17
        Piszę serio. Przedłużyłabym urlop wychowawczy. I piszę to ja, która wróciłam do
        pracy kiedy Szymek miał 7,5 miesiąca, zostawiłam go z obcą osobą, na której
        pensję pracowałam. Owszem daliśmy Szymka do żłoba jak miał 2 lata i 7 miesięcy,
        było to związane z moją sytuacją zdrowotną i z urodzeniem Agatki. Teraz coś
        takiego się we mnie porobiło, że nie oddałabym Agatki pod niczyją opiekę.
        jestem na wychowawczym i staram się w ogóle nie myśleć o pracy, co łatwe nie
        jest. Jeśli nie zarabiasz dużo i bez Twojej pensji kończy się li i jedynie na
        lekkim zaciskaniu paska - przemyśl to serio. Nie neguję, że w dzisiejszych
        czasach praca jest ważna. Ale na pewno nie jest najważniejsza. Śmieszy mnie
        panika wśród moich koleżanek "pracowych" - zwolnienia, redukcje, kogo i kiedy
        zwolnią. Pracuję w urzędzie wojewódzkim i przy każdej zmianie warty na górze
        jest wzniecana panika na dole. Może ja i głupia jestem, ale powiedziałam sobie:
        co ma być to będzie. Agatki do żłobka nie oddam. Niech zwalniają. Najwyżej do
        sądu pracy się przejdę. Prawnikiem z wykształcenia jestem, a jeszcze tam nie
        byłam. Pewnie, że w życiu są różne sytuacje. Spodobało mi się zdanie z któregoś
        numeru dziecka: Rodzina to nasza najważniejsza praca. Można to pogodzić z pracą
        zawodową. Ale NA PEWNO nie z 12-14 godzinną absencją w domu. Przemyśl to,
        pozdrawiam
        Agnieszka
        • jajko54 Re: problem z pracą - co byscie zrobiły? 05.05.04, 09:09
          no niestety, na nie wracanie nie mogę sobie pozwolic (mąż zarobi ledwo na
          czynsz) i raczej bym nie chciała bo mam juz dosc siedzenia w domu. ale z
          pewnoscia jesli znow bede musiała tak długo zostawac po godzinach to szybko
          rozejrzę sie za nową praca.
    • anna223 Re: problem z pracą - co byscie zrobiły? 05.05.04, 14:54
      A ja postarałąm sie o drugiego dzidziusia. Jednego mam na oku, pomaga mi
      niania, jestem na chorobowym więc pensję dostaję. A pracy nie cierpiałam i
      myślałam o zmianie. A że chiałam mieć drugie dziecko to trochę się wykluczało.
      Jak pobędę trochę z drugim to poszukam nowej i w ten sposób pogodzę moje życie
      prywatne z zawodowym.
      • jajko54 Re: problem z pracą - co byscie zrobiły? 05.05.04, 17:36
        ale ja lubie swoją prace, jedyne co jest koszmarne to te nadgodziny sad chyba
        zrobie rzeczywiscie tak ze wroce na cały etat a jak bedą mną orac to postarac
        sie szybciej niz planowane o drugiego dzidziusia... tylko kto mnie wtedy
        zatrudni po tylu przerwach???? a poza tym po drugim nie bede juz mogła sobie
        pozwolic na wychowawczy i bede musiała wracac do roboty po 5 m-cach albo szukac
        nowej... ech życie!!!
    • ela-gda Re: problem z pracą - co byscie zrobiły? 06.05.04, 22:13
      Ja wlasnie zlozylam wniosek o urlop wychowawczy do konca roku. Tez pracuje w
      takiej firmie, gdzie nie liczy sie godzin pracy. Przez wakacje chce pobyc z
      dzidzia w domu, a potem rozejrzec sie za nowa praca. bo znalezc prace na 8
      goddzin naprawde jest mozliwe, i to w W-wie!
      Mam kolezanke, ktora po 10 miesiacach opieki nad synem szukala nowej pracy
      rozwaznie, pytajac ew. pracodawce w ktorych godz. pracuej sie w firmie i czy
      nadgodziny sa tam normalka. Ocyzwiscie kilka ciekawych ofert przeszlo jej w
      zwiazku z tym kolo nosa, ale w koncu dostala prace idealna i to pod kazdym
      wzgledem. Teraz wychodzi z pracy o 16 jako jedna z pierwszych w dziale i wiecie
      co powiedziala jej przelozona, gdy kilka dni temu przedluzala jej umowe? Bardzo
      ja ceni bo jest dobra specjalistka i rozumie, ze ma rodzine i dlatego nie
      zostaje po godzinach, jak starsze panie, ktore siedza bo po pierwsze sa mniej
      wydajne, a po drugie boja sie zwolnienia tuz przed emerytura.
      Tak sobie mysle, ze warto sie cenic i nie rzucac na pierwsza lepsza oferte
      pracy. W koncu nie po to decydowalam sie na dziecko, zeby teraz widywac je
      tylko godzine dwie dziennie.

      pozdrwaiam serdecznie jajko54
      przemysl wszystko spokojnie, w koncu to bedzie bardzo wazna decyzja i dla
      Ciebie i dla Twojego Dziecka
      • bea_bak1 Re: problem z pracą - co byscie zrobiły? 06.05.04, 22:28
        Nie wszystkie mamy wiedzą, że w znowelizowanym od 1 stycznia br Kodeksie Pracy
        znalazły się m in przepisy 'umożliwiające' pracę na 1/2 etatu - zamiast urlopu
        wychowawczego - do max czasu gdy kobiecie należy się wychowawczy czyli do
        skońćzenia przez dziecko 4 lat. W tym czasie nie można takiej pracownicy
        zwolnic ani tez odmowić jej zatrudnienia na 1/2 etatu.
        Ja zamierzam tak włąśnie zrobić jak moja córcia skończy 1 rok.
        Jest to novum, firmy nie mają doświadczenia jak postępować. Warto moim zdaniem -
        przed ostatecznym podjęciem decyzji - porozmawiać na powyższy temat z
        personalną lub personalnym w pracy.

        Ważne jest przecież by podjąć jak najlepszą decyzję
        Pozdrawiam Cię serdecznie

        Bea
        • jajko54 Re: problem z pracą - co byscie zrobiły? 09.05.04, 19:58
          Bea, odmowic nie mogą ale zwolnic tak - niestety nie ma ochrony dla matki
          pracujacej na częśc etatu jak na wychowawczym.
      • jajko54 Re: problem z pracą - co byscie zrobiły? 09.05.04, 19:59
        ela-gda napisała:

        > Ja wlasnie zlozylam wniosek o urlop wychowawczy do konca roku. Tez pracuje w
        > takiej firmie, gdzie nie liczy sie godzin pracy. Przez wakacje chce pobyc z
        > dzidzia w domu, a potem rozejrzec sie za nowa praca. bo znalezc prace na 8
        > goddzin naprawde jest mozliwe, i to w W-wie!
        >

        pewnie tak, tylko za jakie pieniadze...

        dziekuje bardzo za odpowiedzi, decyzja juz chyba podjeta - rzuce sie na głęboka
        wodę i zobaczymy, na pewno nie mam zamiaru widywac mojego dziecka tylko jak
        bedze spało.
    • aluc Re: problem z pracą - co byscie zrobiły? 06.05.04, 22:19
      jeśli wrócisz na częśc etatu, to z pewnością będziesz pracowała tak jak na
      całym, za to za 3/4 pieniędzy.. wiem, o czym mówię, niestety
      wróć na cały i zastanów się nad zmianą pracy na mniej wymagającą czasowo i
      pewnie niestety gorzej płatną... łatwiej do nowej startować z pozycji
      pracownika niż niepracownika, nawet jeśli masz ograniczoną dyspozycyjność...
    • agusiah Re: problem z pracą - co byscie zrobiły? 10.05.04, 23:13
      Znam ten ból - tez pracowałam po pierwszym dziecku na 3/4 etatu (jeśli chodzi o
      pieniądze), wykonując jednocześnie całoetatową "normę". I więcej się na to nie
      zdecyduję. Szkoda mojego czasu i wysiłku.
      Po drugim dziecku planuję od razu wrócić na cały etat, ale chcę wynegocjować
      wykonywanie części pracy w domu. Moja praca ma taki charakter, że spokojnie da
      się to przeprowadzić, zwłaszcza przy użyciu Internetu. Może u Ciebie jest
      podobnie?
    • jajko54 ciąg dalszy...(długie) 30.08.04, 16:54
      no i pracuję. trochę mi zmienili stanowisko pracy więc nie muszę być aż tak
      dyspozycyjna, a kasa dalej dobra. powinnam się cieszyć ale tak nie jest sad
      wychodzę z domu o 8, wracam o 18:15-19. wychodzę jako pierwsza z działu, z
      wyrzutami sumienia. dziecko idzie spac o 20. ono znosi sytuację doskonale (na
      razie jest z tatą, niedługo do żłobka) ale ja zle. zastanawiam się na ile
      zachowam z nim kontakt i wpływ na jego wychowanie przy tak małej ilosci czasu
      razem. myslę o wyjsciach z tej sytuacji, o zmianie pracy ale czy nie wpadnę z
      deszczu pod rynnę? poki nie zacznę pracowac w firmie nie będę wiedziała tak
      naprawdę czy wymaga się siedzenia po godzinach, bo wiadomo ze przy rekrutacji
      tego nie powiedzą. myslę też o opcji 3/4 etatu ale w obecnej firmie byłoby to
      bardzo ciezkie - mogłabym się nie wyrobic z pracą. no i zmiana pracy to kilka
      miesięcy szukania, 3 miesięczne wypowiedzenie i stres a ja chcę za 1-2 lata
      zajsc w kolejną ciaze i muszę sie liczyc ze zwolnieniem od początku (w
      poprzedniej ciąży plamiłam cały 1 trymestr). a moze jednak zacisnąć zeby i
      zostac tu poki nie zajde w drugą ciążę. ale po macierzynskim problem wroci ze
      zdwojoną siłą... na dodatek jak pisałam wczesniej nie bede mogła sobie pozwolic
      na wychowawczy - teraz mogłam bo mąz miał dodatkowe zrodło kasy ktore moze się
      nie powtorzyc. a kto zechce zatrudnic matkę małego dziecka i niemowlaka, po
      wychowawczym, zwolnieniach w ciazy i macierzynskim. napiszcie proszę co
      myslicie.
      • ulkapolla Re: ciąg dalszy...(długie) 30.08.04, 17:09
        Znam to znam. Kult siedzenia po godzinach nawet jak nie ma takiej potrzeby.
        Pracuje w takiej firmie ale od kiedy wrocilam po macierzynskim to najpierw
        punkt 16-sta (jak karmilam) a teraz punkt 17-sta wylaczam komputer i wychodze.
        Jak rzeczywiscie trzeba to troche dluzej zostaje. Dbam tylko o to, zeby
        merytorycznie nie mozna bylo sie do mnie przyczepic. Najwyzej nie pojde na
        lunch zeby zrobic swoja robote. Nie przejmuje sie tym, ze wychodze pierwsza. Za
        nadgodziny nikt mi nie placi wiec nie ma prawa ich rzadac. Mam zadaniowy czas
        pracy i uwazam, ze skoro zadania wykonuje, to mam pelne prawo tak wychodzic. I
        tak docieram do domu zmeczona i czasem nie mam juz sil do pelnej energi corki.
        Badz konsekwentna to bedzie dobrze.
        • jajko54 Re: ciąg dalszy...(długie) 31.08.04, 10:28
          dzieki za odpowiedz, troche mnie podbuntowałas. u nas niestety jest tak ze jak
          sie wyjdzie na lunch to trzeba "odsiedziec" pozniej. a ja bez tego bardzo
          ciezko funkcjonuje, staram sie jednak nie siedziec dluzej niz te pol godziny.

          tylko nadal jest to wracanie bardzo pozno do domu, boli mnie jak widzę w
          piaskownicach ojcow ktorzy juz sie zdazyli po pracy przebrac i wyjsc, a ja
          ledwo na kolację dziecka zdążam...
          • ulkapolla Re: ciąg dalszy...(długie) 31.08.04, 11:16
            Z tego wzburzenia napisalam rzadac, zamiast zadac!
            A moze sprobuj przestawic dziecko na zasypianie o 21-szej! Zawsze to godzinka
            wiecej. Wiem, ze wracajac do pracy duzo sie traci, czasem mi przykro, ze
            opiekunka lepiej zna mala niz ja. Ale ja wrocilam jak ona miala pol roku, nie
            chcialam stracic pracy no i nie nadaje sie do siedzienia z dzieckiem w domu
            caly czas.
            A w pracy skonczyly sie juz pytania o to czy mam taki "uklad", ze tak wychodze.
            Juz nie musze odpowiadac, ze takie mamy godziny pracy! Chora amerykanska
            instytucja. Siedz, bo inni siedza. Nikt nie zauwazy jak przyjdziesz wczesniej
            ale wszyscy, ze wychodzisz NORMALNIE.
            • bazylea1 Re: ciąg dalszy...(długie) 01.09.04, 10:56
              no właśnie, ja przychodzę trochę wczesniej i staram się to zaznaczyc.

              z przestawieniem spania do pozniejszą godzinę to dobry pomysł tylko u nas na
              razie niewykonalny, obawiam się że mały byłby niewyspany (rano wstajemy dosc
              wczesnie, za oknem budowa i on się też budzi). czekam aż zmniejszy mu się
              potrzeba snu i będzie mógł chodzic pozniej spac, wtedy będzie więcej czasu
              razem.

              ale i tak zastanawiam się nad zmianą pracy, żeby chociaz czas dojazu mi się
              skrocił.
              • jajko54 Re: ciąg dalszy...(długie) 01.09.04, 10:58
                ten powyzszy post napisałam ja tylko omyłkowo pod innym nickiem.
    • malwina18 Re: problem z pracą - co byscie zrobiły? 03.09.04, 14:33
      Cóż mogę powiedzieć. Wróciłam do pracy jak Córka miała 6 mies. pracuję po
      kilkanaście godz i tak będzie "zawsze" w tym zawodzie nie ma części etatu (co
      najwyżej części pensji i zwolnienie przy pierwszej okazji). Na "pocieszenie"
      moge tylko powiedzieć że wiele kobiet tak funkcjinuje i czasem mają nawet po
      kilka udanych dzieci.
      • jajko54 Re: problem z pracą - co byscie zrobiły? 03.09.04, 16:53
        hmmm Malwina mówisz? a te dzieci są już duże ze można stwierdzić że nie
        odniosły szkód na umysle? za mną chodzi taki program o Monarze gdzie dziewczyna
        narkomanka mówiła: "mamy nigdy nie było w domu, zawsze była w tej swojej
        firmie..."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka