konwalka
02.04.11, 13:32
Naszły mnie refleksje i będę się dzielić
Chodzi o jedną z forumowych tendencji(nie tylko ematkowych)
Gdy tylko pisze jakaś kobita, ktora na świeżo dowiedziała się o zdradzie męża, to dostaje zaraz milion odpowiedzi
Pięćset tysięcy brzmi: a niech idzie, po co ci on, poradzisz sobie, nie becz, żeby tylko spodnie mieć w domu, gdzie twoj honor
Drugie pięcset tysięcy zakwita oburzeniem na fakt, że zdradzona kobita uzywała we wk...niu słów zdzira opisując nastepczynię bądź zastepczynię
Argumentacja jest tyleż pzrewidywalna, co niewiele wnosząca
otóż:
-to nie ona ślubowała (zdzira znaczy)
- adlaczego to ta kobieta ma mieć zasady a nie twoj mąż?
-kto ci dał prawo, żeby ją obrażać?
Zawsze, ale to absolutnie zawsze pojawia się też motyw "misia", który nie wiedzieć czemu, jest misiem "biednym" oraz "zaciągniętym do łóżka i zgwałconym"
misie i gwałty robią za akapit sarkastyczny, rzecz jasna
i ja sobie tak przemyśliwam w te sobotnie mgliste godziny, że z chęcią nazwałabym moja zast czy nast zdzirą, apotem jeszcze gorzej
i że robiłabym to dla siebie bo tak
i jeszcze, że rżnięcie z żonatym chłopem jest jak kupowanie lapa od złodzieja
niby samemu sie nie ukradło, ale sądy i tak uznają winę czy współwinę
ot, tak się chciałam refleksyjnie podzielić