Dodaj do ulubionych

Chrzciny ( z innej beczki ).

13.04.11, 20:12
Na fali wątków o chrzcinach.
Czy któraś z Was odmówiła ( np. z powodu światopoglądowych) bycia chrzestną? Albo miałyście sytuację gdy to ktoś odmówił bycia chrzestnym Waszego dziecka?
Jaka była reakcja?
Bo z tego co zauważyłam ludzie nawet niewierzący i niepraktykujący godzą się dla świętego spokoju zostać chrzestnym (chrzestną).
Miałyście taką sytuację?
Obserwuj wątek
    • czarnaalineczka Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 20:18
      moj ateizm jest powszechnie znany wiec nikt mnie nie prosil (a moze dlatego ze mnie nie lubia tongue_out )
    • ewelsia Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 20:19
      Ja osobiście nie miałam takiej sytuacji, ale kolega miał. Nie został chrzestnym , właśnie z powodów światopoglądowych. Ale nie było w związku z tym żadnej afery, dzieciak ma po prostu innego ojca chrzestnego.
      Ale mnie bardziej zadziwia chrzczenie dzieci " dla świętego spokoju", często taki dzieciak i jego rodzice widzą kościół dopiero z okazji kolejnego przełomu, czyli komunii...
      • czar_bajry Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 23:52
        często taki dzieciak i jego rodzice widzą kościół dopiero z okazji kolejnego przełomu, czyli komunii...

        mnie to nie grozi, kościół widzę codziennie.... z oknatongue_out
    • angazetka Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 20:27
      Zapowiedziałam tym, którzy mogą mnie prosić na chrzestną, że chrzestną nie będę, ale z radością mogę zostać świadkiem chrztu. Nie wszyscy wiedzieli, że istnieje taka możliwość, więc zdziwienie dotyczyło tylko tego.
      • aneta-skarpeta Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 18:44
        ja mam sytuacje taką, ze mimo ze w papierach jestem katoliczką to i swiatopogladowo i z powodu grzechów ( zyje w duzyyymmm grzechusmile chrzestną nie mogę byc

        moj brat poszedł do parafi dowiedziec się jak to z tym swiadkiem chrztu
        i proboszcz powiedział ze i owszem mozna byc swiadkiem chrztu ale tylko gdy ma sie inne wyznanie

        takie cus znalazłam
        • aneta-skarpeta Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 18:45
          www.przk.pl/nr/ksiadz_odpowiada/chrzestny_czy_swiadek_chrztu.html
    • kasnova Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 20:28
      Ja zostałam niegdys poproszona o zostanie matką chrzestną dla córki szwagierki mojej siostry. Widywałam tę dziewczynę średnio raz w roku, poza tym żadnych kontaktów, ale ona stwierdziła, że nie ma kogo poprosić i czy ja się zgodzę. I zaznaczyła przy tym, że w ogóle nie muszę się przejmować tym, że byłabym chrzestną, bo ona niczego ode mnie nie oczeukje w tej kwestii..
      Ja akurat jestem osobą, która bierze odpowiedzialność za podjęte decyzje, a w związku z tym, że nie widziałam możliwości ani chęci częstszego kontaktu z tą dziewczyną ani jej dzieckiem - po prostu odmówiłam. Mimo, że słyszałam, że tego się nie odmawia, bo dziecku to przynosi pecha. le przesądna też nie jestem wink
    • sandorianka Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 20:46
      Ja miałam takie sytuacje, poprosiłam na chrzestnego córki mojego szwagra, odmówił, powiedział, że to za duża odpowiedzialność. Teraz stwierdzam, że dobrze się stało, chrzestnym został nasz przyjaciel, który bardzo się interesuje naszą córką, uwielbia ją i traktuje jak własne dziecko.
      A druga sytuacja trochę inna, ja zostałam poproszona o bycie chrzestną, zgodziłam się, a później zostałam przeproszona, ponieważ proszony chrzestny się nie zgodził, wzięto jego żonę a zamiast mnie mojego męża.
      • anulla1 Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 20:57
        Ja poprosiłam kiedyś bliską osobę z rodziny o to aby został chrzestnym mojego dziecka. W sumie to zapytałam czy zechciałbyś zostać....itd
        Odpowiedzią tej osoby było pytanie: A jakiej odpowiedzi odemnie oczekujesz?
        Po takiej reakcji nie oczekiwałam już żadnej.
        Gdyby odpowiedział nie, uszanowałabym ale taka forma jasno dawała do zrozumienia nie pasuje mi to ale jeśli będziesz nalegać to się zgodzę. Dodam że to osoba bardzo wierząca, i dość blisko związana.
        Poprosiłam kogoś innego i uważam że to był idealny wybór.
    • drinkit Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 20:55
      Bliska mi osoba odmówiła bycia chrzestną własnemu bratu (właśnie z powodów światopoglądowych). Najwyraźniej w pewnych kręgach konsekwencja nie jest cnotą, bo było namawianie do ustępstwa "co ci szkodzi". Ale ta osoba postawiła na swoim i rodzina to jakoś łyknęła.
      • yoka1 Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 21:01
        nam odmówiła kuzynka ze strony męża gdy została poproszona, strasznie z tym się czułam, w przeciwieństwie do niej. Powód - w dniu chrztu miała aplanowany inny wyjazd.
        • wuika Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 21:07
          Nie zawsze da się wszystko poprzesuwać dla wygody rodziców.
          • yoka1 Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 21:13
            wuika napisała:

            > Nie zawsze da się wszystko poprzesuwać dla wygody rodziców.

            ja bym przesunęła chrzciny, ale rzecz w tym, że wyjazdu żadnego nie było więc i takie pytanie z jej strony nie padło, po prostu wymówkę taką sobie znalazła
        • gazeta_mi_placi Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 21:19
          W przypadku wyjazdu wakacyjnego, jeżeli miała zaklepane i opłacone miejsce byłaby stratna ( a jak wyjazd zagraniczny z biurem podróży to już w ogóle...).
          Jeżeli wyjazd służbowy, no cóż... Praca w dzisiejszych czasach jest bardzo ważna i ją się szanuje, nie każdy szef wyrozumiały.
          Poza tym gdyby była z Wami faktycznie bardzo blisko myślę, że wspólnie wymyślilibyście wyjście z sytuacji- albo przełożenie chrzcin (chrzciny to nie wyścigi, można spokojnie wybrać inną datę) albo kuzynka (jeżeli miałaby taką możliwość) przełożyłaby wyjazd.
          No przynajmniej ja tak wyobrażam sobie bliskie i szczere relacje z innymi, ale może jestem w błędzie...
          • yoka1 Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 21:23
            chrzest był w pażdzierniku i nie była żadną studentką, nie pracowała wówczas, była panną mieszkającą z rodzicami
            • jowita771 Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 11:42
              Więc prawdopodobnie nie miała ochoty być chrzestną, miała do tego prawo. Wolałabyś, żeby Ci powiedziała wprost, że nie, bo nie chce?
              • yoka1 Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 17:07
                wolałabym
    • wuika Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 21:06
      Ja się raz zgodziłam być chrzestną - bo nie wypada odmówić. Mój brat odmówił przy następnym dziecku w tej rodzinie, bo się okazało, że dziadkowie dziecka uważają chrzestnych za kogoś, kto musi kupić to, tamto, owamto, zapewnić jeszcze to i to też..
      Przy dziecku z innej 'odnogi' rodziny było delikatne podpytywanie i sugerowanie przez osoby blisko związane, że będę poproszona. Delikatnie zasugerowałam, że oficjalne zapytanie spotka się z oficjalną odmową. Nie stwierdzono reakcji negatywnych (albo one do mnie nie dotarły).
      • ewaewa123 Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 08:21
        Odmówilam 3 razy, nie spotkały mnie z tego powodu żadne przykrości, nie jestem osobą praktykującą, poza tym jestem odpowiedzialna i potrafię przewidywać pewne sytuacje. Tak jak pisałam uważam,że w naszym kraju chrzestny= sponsor, a dla mnie to coś zupełnie innego. Mój mąż nie jest taki asertywny, stąd dwoje chrzesniaków, jednego widział tylko na chrzcie i przy wręczaniu prezentu z okazji I Komunii. Tego właśnie chciałam uniknąć. Przynajmniej nikt nie ma do mnie pretensji i nic nie muszę.
    • kataryniara Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 21:35
      Brat mojego taty odmowił bycia moim ojcem chrzestnym. Powodów nie znam. Do tej pory żyję, mam się dobrze smile

      -
      ...A Mietek lubi mruczeć smile...
    • sadosia75 Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 21:42
      Odmowilam raz.
      Kuzynka poprosila mnie o bycie chrzestna jej syna. Dziewczyna nie jest osoba wierzaca, wiedzialam, ze chrzest jest na pokaz tylko i wylacznie a moja rola ograniczy sie do trzymania dziecka i dawania prezentow.
      Nie zgodzilam sie bo to nie o to w samym sakramencie chodzi.
      Mnie nie odmowiono. Tzn moim dzieciom. Ale wybor byl tez dobrze przemyslany i poprosilismy osoby wierzace, praktykujace i znajace wiare i prawoslawie bardzo dobrze.
      • miruka Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 21:46
        odmówił mi brat, zresztą słusznie i zgodnie ze swoim światopoglądem, również za to go szanuję
    • vivibon Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 21:47
      Ja odmówiłam 2 razy z powodów światopoglądowych. Koleżanka zrozumiała, a kuzyn fukał, ale mu przeszło.
      • dzidka-dwa Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 22:07
        do mnie doszły glosy, że kuzyn planuje mnie na chrzestną. nie utrzymuję z nim kontaktu, nawet nie poznałam nigdy jego partnerki. kuzyn zawsze był z daleka od kościoła więc nie wiem po co ten chrzest. para żyje bez ślubu. no ale to już wybór, ich sprawa. powiedziałam jasno, że nie chrzestną nie chcę być. widać doszło to do niego, bo oficjalnie nigdy poproszona nie byłam.
        Za to siostra mojego męża przyjęła za pewnik, że to on będzie ojcem chrzestnym jej dziecka. Wiedzieliśmy, ze chrzest jest planowany, dostaliśmy nawet odpowiednio wcześniej oficjalne zaproszenie, a dwa tyg przed chrztem matka męża powiedziała, że wyciągnęła jego papiery z kancelarii kościelnej i przekazała siostrze. i tak dowiedzieliśmy się, ze mąż zostanie chrzestnym. Był zły,że załatwia się to za jego plecami, a siostra jeszcze robiła wyrzuty: "że jak to, czemu się dziwisz, przecież wiadomo, że będziesz ojcem chrzestnym mojego dziecka". Ale oni nigdy wcześniej o tym nie rozmawiali. koniec końców mąż został chrzestnym, ale niesmak pozostał. ja jestem rogata dusza, i pewnie dla przekory nie zgodziłabym się w takiej sytuacji. ale mąż jest mało asertywnysmile
    • thea19 Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 22:01
      a mi odmawia brat. Nie chce być chrzestnym jeśli chrzestną będzie nasza siostra i odwrotnie. Siostrze obiecałam bycie chrzestną zanim jeszcze w ciążę zaszłam i mamy zagwostkę bo innych kandydatów na ojców chrzestnych nie ma. Mąż nie ma brata, jednego tylko kuzyna i niespecjalnie go chcemy a najlepszy kolega jest ateistą.
      Chrzciny planujemy latem i może ktoś nam do głowy przyjdzie.
      • dzidka-dwa Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 22:10
        a nie wystarczy tylko matka chrzestana? mój syn ma tylko chrzestną, kandydatów na ojców chrzestnych nie było, w kościele był tylko świadek chrztu - przyjaciel rodziny, ateista.
      • kamelia04.08.2007 Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 23:44
        wg. przepisów koscielnych nie ma obowiązku wskazywania 2 chrzestnych róznopłciowych.

        Chrzestny moze byc jeden, a reszta to tradycja i zeby było ładnie na zdjeciu - tak samo jak z tym , że dzieci nalezy miec parke, chłopiec starszy 2-3 lata niż dziewczynka - tak tez niby jest ładnie.
    • majenkir Re: 13.04.11, 22:15
      Moj maz odmowil. Powod byl oczywisty - rozwodnik, nie mamy slubu koscielnego, no i ogole niewierzacy jestesmy. Och, co to sie dzialo w rodzinie! Najpierw "sie zalatwi". A jak pytalismy na co im taki "zalatwiony" sakrament, to sie dziwili "na jakim my swiecie zyjemy"....
    • kropkaaga Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 22:28
      U mnie było tak.
      Jak zostałam poproszona o bycie chrzestną to zapowiedziałam,że się nie bardzo nadaję gdyż nie chodzę do kościoła i z wiarą na bakier jestem.W odpowiedzi usłyszałam,że im bardzo zależy na tym bym to ja była(wtedy byłam bezrobotna więc wątek pieniężny chyba w grę nie wchodził).Zgodziłam się w zasadzie dla dziecka.
      Jakiś czas po tym.Parę lat.Znów zostałam poproszona o bycie chrzestną.W tym wypadku odmówiłam.Nie jestem już osobą wierzącą.I tak uzasadniłam moją odmowę.Parę lat się do mnie nie odzywali rodzice dziecka,któremu odmówiłam.Uważali,że ja po prostu nie chciałam.I tyle.
      Żeby było zabawnie to w tym roku właśnie odbywa się komunia mojej chrześniaczki.Traktuję ją z racji mojej niewiary jako imprezę.Do kościoła oczywiście się nie wybieram.Ewentualnie przed kościołem poczekam na moją chrześniaczkę i pójdziemy na przyjęciesmile
      • angazetka Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 22:31
        > Żeby było zabawnie to w tym roku właśnie odbywa się komunia mojej chrześniaczki
        > .Traktuję ją z racji mojej niewiary jako imprezę.Do kościoła oczywiście się nie
        > wybieram

        To wcale nie jest oczywiste. Dla mnie oczywistym byłoby wejść do kościoła.
        • kropkaaga Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 08:17
          angazetka napisała:

          > > Żeby było zabawnie to w tym roku właśnie odbywa się komunia mojej chrześn
          > iaczki
          > > .Traktuję ją z racji mojej niewiary jako imprezę.Do kościoła oczywiście s
          > ię nie
          > > wybieram
          >
          > To wcale nie jest oczywiste. Dla mnie oczywistym byłoby wejść do kościoła.

          A chcesz to wchodź nawet za ołtarz.Dla mnie oczywistym jest to,że jestem nie wierząca i poczekam przed kościołem.
          • angazetka Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 09:31
            Bycie w kościele nie jest oznaką wiary. Uważasz, że np. katolik nie może iść na ślub prawosławnych znajomych? Głupie podejście.
            • kropkaaga Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 19:40
              angazetka napisała:

              > Bycie w kościele nie jest oznaką wiary. Uważasz, że np. katolik nie może iść na
              > ślub prawosławnych znajomych? Głupie podejście.

              Halo.Zapomniałaś?Jestem ateistką.Nudzą mnie obrzędy w kościołach.Nic dla mnie nie znaczą.Wyjaśniłam dostatecznie?smile
              • angazetka Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 21:21
                Nie widzę związku między byciem ateistką a (nie)byciem przy bliskich w ważnym dla nich momencie - w kościele, cerkwi, meczecie czy USC.
      • gorzatax Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 13.04.11, 23:54
        kropkaaga napisała:

        >
        > Żeby było zabawnie to w tym roku właśnie odbywa się komunia mojej chrześniaczki
        > .Traktuję ją z racji mojej niewiary jako imprezę.Do kościoła oczywiście się nie
        > wybieram.Ewentualnie przed kościołem poczekam na moją chrześniaczkę i pójdziem
        > y na przyjęciesmile


        Na śluby do kościoła też oczywiście nie chodzisz?
        • kropkaaga Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 08:18
          Oczywiście,że niesmile
          • angazetka Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 09:31
            Skoro lubisz pokazywać bliskim, że czubek twego nosa jest od nich ważniejszy...
            • kropkaaga Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 19:43
              angazetka napisała:

              > Skoro lubisz pokazywać bliskim, że czubek twego nosa jest od nich ważniejszy...
              >

              Całkiem jak wierzący,latający do kościoła na pokaz, a potem wracający do domu i lejący dzieci.A co tydzień w piątek do spowiedzi żeby się rozgrzeszyć.Daj spokój....
              • angazetka Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 21:21
                ??? Zbyt strzelista metafora.
        • gazeta_mi_placi Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 08:23
          W mszy świętej (np. z okazji ślubu lub pogrzebu) może uczestniczyć osoba niewierząca lub innej wiary (chyba, że ta "inna wiara" jej zabrania), nie jest to zabronione, natomiast chrzestnym/chrzestną musi być katolik (takie są wymogi KK odnośnie chrzestnych).
          • kropkaaga Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 19:48
            gazeta_mi_placi napisała:

            > W mszy świętej (np. z okazji ślubu lub pogrzebu) może uczestniczyć osoba niewie
            > rząca lub innej wiary (chyba, że ta "inna wiara" jej zabrania), nie jest to zab
            > ronione, natomiast chrzestnym/chrzestną musi być katolik (takie są wymogi KK od
            > nośnie chrzestnych).

            Oczywiście.Mogę iść do kościoła.Ale nie mam ochoty.Nudzę się tam.Po prostu.
            A odnośnie drugiego zdania.Właśnie tu jest zakłamanie wierzących.Guzik ich to obchodziło,że ja do kościoła nie uczęszczam.Zresztą oni też.Tylko śluby,chrzty,pogrzeby,komunie.I mieli to gdzieś.Na prawdę dużo wierzących jest wierzących na pokaz lub wtedy kiedy muszą.
            A jak ktoś się otwarcie przyzna ,że nie wierzy,nie chodzi do kościoła to zaraz się niektórzy czepiają,że widzi czubek własnego nosa.Przykre...Ale prawdziwe
            • czarnaalineczka Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 19:50
              > Oczywiście.Mogę iść do kościoła.Ale nie mam ochoty.Nudzę się tam.

              a przed kosciolem sie nie nudzisz ?
              • kropkaaga Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 22:06
                czarnaalineczka napisała:

                > > Oczywiście.Mogę iść do kościoła.Ale nie mam ochoty.Nudzę się tam.
                >
                > a przed kosciolem sie nie nudzisz ?
                >
                Nie rozumiem pytania?Raczej nie zdarza mi się siadać lub stać przed kościołemuncertain
            • angazetka Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 21:23
              > A jak ktoś się otwarcie przyzna ,że nie wierzy,nie chodzi do kościoła to zaraz
              > się niektórzy czepiają,że widzi czubek własnego nosa.Przykre

              Jak ty nic nie rozumiesz. Przeczytaj uważnie: też nie chodzę do kościoła. Co nie znaczy, że nie idę tam, gdy ktoś z moich bliskich ma tam ważną dla siebie uroczystość. Na pogrzeb wierzącej babci też nie pójdziesz, bo cię to nudzi?
              • kropkaaga Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 22:21
                angazetka napisała:


                >
                > Jak ty nic nie rozumiesz. Przeczytaj uważnie: też nie chodzę do kościoła. Co ni
                > e znaczy, że nie idę tam, gdy ktoś z moich bliskich ma tam ważną dla siebie uro
                > czystość. Na pogrzeb wierzącej babci też nie pójdziesz, bo cię to nudzi?

                Ty nic nie rozumiesz.Mnie nie obchodzi czy Ty chodzisz do kościoła czy nie.Ja nie chodzę.
                I chyba już wystarczy.Męczy mnie tłumaczenie prostych spraw.
    • dama_2010 Nie - ale powinnam 13.04.11, 23:20
      Echh... Jeszcze w liceum chrzesnica mojego taty ('rodzina', z ktora absolutnie nie utrzymywalismy zadnego kontaktu) ubzdurala sobie mnie na chrzestna...
      Bronilam sie strasznie, ze bez sensu, ze nie widze sie w tej roli, ze mi to nie pasuje ale oni wyprosili, ze tylko ja moge, ze nie maja nikogo blizszego...
      Wowczas moja mama uprzedzila ich, ze nie bedzie ze mnie zadnego pozytku a oni dalej swoje.
      Zgodzilam sie w koncu a reszta przebiegla zgodnie z zapowiedzia. Przez 16 lat chrzesnice widzialam na chrzcie, jednym obiedzie, raz ja zabralam do kina i bylam na komunii (bez obiadu) - na tym koniec (cale 4x). Spotkalam ja na weselu ostatnio - byla ze swoim chlopakiem.
      Zapytalam o szkole, plany, zamienilam pare zdan z rodzicami.
      Wszystko zyczliwie i normalnie.
      Nikt nie ma do mnie pretensji a ja takze nie mam wyrzutow sumienia.

      Po raz drugi (tym razem w bliskiej rodzinie) jak czulam na co sie zanosi od razu uprzedzilam, ze mi sie ta rola nie widzi. I nie zostalam 'mianowana' a kontakt z dzieckiem mam dobry i jest wynikiem mojej checi a nie przymusu.
      • dama_2010 Re: Nie - ale powinnam 13.04.11, 23:21
        nie - ale powinnam odmowic - jakos zapomnialam w koncu dopisac
        • bi_scotti Re: Nie - ale powinnam 13.04.11, 23:50
          Raz odmowilismy z mezem oboje, bo poproszono nas oboje i wytlumaczylismy, ze my ateisci, potem chyba jeszcze ze dwa razy maz odmawial z tego samego powodu. Ale we wszystkich przypadkach w chrzcinach uczestniczylismy, prezenty donieslismy wink i przyjazn z rodzicami dzieci, ktorych rodzicami chrzestnymi nie jestesmy, trwa smile

          Na marginesie, tytul "chrzest (z innej beczki)" obudzil we mnie nadzieje, ze moze bedzie jakis temat zamiany wody w beczkach w wino i potem polewanie tymze potencjalnych kandydatow do chrztu - ja bym sie moze nawet i pisala na taka ceremonie pod warunkiem, ze to nie bylby zaden francuski sikacz wink
    • joanna_poz Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 09:08
      odmówiłam własnej siostrze.
      w sumie wiedziała, jaka jest moja sytuacja (nie chodzimy do kościoła, żyje w nieformalnym związku, sama mam nieochrzczone dziecko, nieuczęszczające na religię, które za rok nie pojdzie do komunii), a mimo to próbowała mnie przekonać.
      miałysmy dlugą rozmowę i jej to wyperswadowałamsmile
      zrozumiała - wie doskonale, że i tak siostrzenice kocham jak swoje, nawet jeśli nie jestem chrzestnąsmile
      chrzciny przełozyła.

      • drogadodomu Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 09:47
        Nie odmówiłam w prost bo i wprost poproszona nie byłam. Odbyłam tylko z rodzicami dziecka luźną rozmowę, że Chrzest to dla mnie ważny sakrament i w szopce uczestniczyć nie będę. Zrozumieli o co biega. Rolę chrzestnej szykowała mi wtedy moja babcia, bo uważała mnie za gwaranta katolickiego wychowania. Przedyskutowałyśmy problem i zgodziła się, że minimalny przykład ze strony rodziców też musi być. No nic na siłę.
        Z chrzestnymi moich dzieci nie miałam żadnych problemów, są to osoby z rodziny męża i moja najlepsza przyjaciółka. Czy wspierają nas w wychowaniu w wierze? Częściowo tak. Czy sponsorują? Jeżeli prezenty z tych głównych okazji to sponsoring to tak, ale nie są hojni bardziej niż reszta rodziny.
    • blaszana_baba_jaga Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 09:28
      Kuzynka męża odmówiła naszej córce, bo choć wierząca jest to przesądy do niej mocniej przemawiały. Powiedziała, że Chrzestną nie będzie, bo ona też chce mieć dzieci. LOL ..
    • katia.seitz Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 09:41
      Nam odmówiła chrzesna "pierwszego wyboru", deklarując, że jest ateistką (nie wiedzieliśmy, dobrze się maskowała tongue_out).
      Oczywiście nie nalegaliśmy i przyjęliśmy jej decyzję ze zrozumieniem.
    • scarlett74 Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 09:58
      Nie proszę na chrzestnych osoby o ktorych wiem że ich swiatopogląd, czy status cywilny nie pozwala zostać chrzestnym.Jakos tez nie zauwazylam, aby te osoby zgadzały być chrzestnym , dla świętego spokoju (kogo śwtętego spopkoju, rodziców dziecka, co by nie strzelili focha?) Nie proszę także np.kuzynkę,ktora widzę raz na 3 lata, a miała by zostac chrzestna tylko dlatego, że jest rodziną.
    • ania579 Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 11:11
      Moj niewierzacy maz odmowil bliskiej osobie z rodziny. Odmowa spotkala sie z lekkim niezrozumieniem i zalem - byly delikatne proby naklonienia go do zmiany zdania, mimo ze wyjasnil swoje powody. Wiekszych kwasow na szczescie nie bylo, na chrzest zostal zaproszony jako zwykly gosc.
    • jowita771 Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 11:38
      Mojemu mężowi zaproponowali "katolicy", którym się nie mieści w głowie, że dziecka można nie ochrzcić (głośno krytykowali naszą decyzję, że córka nieochrzczona). Byli bardzo zaskoczeni, gdy im powiedział, że on nawet nie może być chrzestnym, bo żyje w małżeństwie niesakramentalnym. Polecieli zapytać księdza, czy to prawda.
    • agata_abbott Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 14:01
      A ja trochę inaczej... Brat poprosił mnie o bycie świadkiem jego bierzmowania. Ja do religii podchodzę bardzo serio, jestem wierząca, aczkolwiek na bakier z pewnymi naukami Kościoła (w stylu antykoncepcja). W każdym razie - w związku z faktem, iż dla Kościoła żyję w grzechu i jestem pewnie czymś jeszcze gorszym niż morderca i pedofil razem wzięty (mieszkam z narzeczonym bez ślubusmile) - nie mogę otrzymać rozgrzeszenia. Stąd też w pierwszym odruchu odmówiłam Bratu (podając powód - nie dostanę rozgrzeszenia, a powinnam pójść do komunii). On się jednak uparł, że to jest dla niego bardzo ważne. Poszłam więc do spowiedzi, oczywiście rozgrzeszenia nie otrzymałam (na ten temat jest cała historiasmile). Mówię więc Bratu drugi raz, żeby szukał sobie innego świadka. Uparł się i zdania nie zmienił (nie wiem, może rozmawiał o tym z księdzem?). W każdym razie podczas mszy byłam jedną z zaledwie dwojga świadków, którzy do komunii nie poszli.
      Do dzisiaj nie wiem, czy ten jego sakrament był w ogóle ważny, no ale to już jego sprawa...
    • wloczykijcom Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 18:11
      Ja odmówiłam. Poprosił mnie o to telefonicznie kuzyn, którego widziałam kilka razy w życiu; nie wiem, czy poznałabym go na ulicy. Byłam wówczas biedną studentką, zatem nie chodziło o kasę. Bliska rodzina wie, że nie jestem katoliczką, nie mam bierzmowania i nie lubię dzieci, zatem nikt mi takiej propozycji nie składał. Podałam mu wszystkie argumenty na nie, pomimo tego nalegał bym się zgodziła, argumentując, że nie wiązałoby się to z jakimiś zobowiązaniami z mojej strony ( a ja myślałam, że chrzestny podejmuje się pewnych obowiązków z definicji ), jemu tylko zależy na utrzymywaniu kontaktu z dzieckiem ( ale ja nie lubię dzieci i nie chcę z żadnym utrzymywać kontaktu ). Ostatecznie zrezygnował, ja odetchnęłam, choć pozostał pewien niesmak. Nie byłam na chrzcie, nie byłam zaproszona, nie mam z nim i jego rodziną żadnego kontaktu- nigdy nie miałam.
      Nie wiem, jakim cudem wziął mnie pod uwagę, czy naprawdę nie miał kandydatów- nie wiem. Cała sytuacja i szukanie kandydata na sztukę oraz nie przyjmowanie do wiadomości tak poważnych argumentów na nie spowodowały we mnie niesmak.
      • kosmitka06 Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 19:57
        Nam odmówiła żona mojego brata ciotecznego. Powodu nie podała- kazała tylko aby ciotka przekazała nam że ona nie będzie matką chrzestną naszego dziecka sad
        Traf chciał że za ok 4 lata u nich były chrzciny a że u nas jak na lekarstwo w rodzinie jest mało kobiet właściwie zostałam tylko ja. Z tego co wiem ciotka powiedziała im do słuchu że tak postąpili i musieli zdecydować się na kogoś spoza rodziny.
        Czy bym odmówiła? Znając mnie po takiej akcji na pewno tak.
        Pozdrawiam
    • lukas.2004 Re: Chrzciny ( z innej beczki ). 14.04.11, 21:15
      Mojemu dziecku potencjalna chrzestna (najbliższa rodzina) odmówiła - nie miała przy sobie odpowiedniego stroju (przyjechała na długie wakacje z daleka). Było mi bardzo bardzo przykro.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka