Dodaj do ulubionych

Zmarnowany talent...

15.04.11, 10:54
Już nie wiem, czy mam się cieszyć czy martwić. Im lepiej gram, tym bardziej mi żal, że nie zaczęłam jako dziecko. Z kolei samo granie sprawia mi przyjemność, którą oczywiście psuje fakt, że nie umiem, tak jakbym chciała. Na razie nie planuję zapisywać się na żadne zajęcia, bo nie mam czasu. Gram wyłącznie dla przyjemności, głównie ze słuchu na pianinie, czasem z samouczkiem na keyboardzie i bardzo krótko, np. gdy gotuje mi się woda na herbatę, czasem mam przerwę po kilka tygodni, a czasem gram kilka razy dziennie. I robię postępy.
Mam żal do moich rodziców, że nie zapisali mnie na lekcje muzyki, jak byłam w szkole. Zawsze chciałam, zawsze im o tym mówiłam. Nauczyłam się grać ze słuchu na cymbałkach, jak je dostałam w wieku lat 7. Rodzicom nie chciało się mnie nigdzie wozić, poza tym uważali że to moja fanaberia. Podobnie było z karate - chciałam chodzić i też nie było czasu ani chęci. Choć sztuki walki i muzyka nie bardzo do siebie pasują, to w obu tych sprawach czuję że zmarnowałam potencjał i teraz jest już za późno. Co do sztuk walki to na studiach chodziłam na aikido i to było cudowne, niestety kolano mi nie pozwala na dalsze treningi.
Jestem zła i rozżalona, bo tego się już nie nadrobi. Można w wieku dorosłym dokonać wielu rzeczy, ale na to nie ma czasu, albo zdrowia.
Obserwuj wątek
    • lelija05 Re: Zmarnowany talent... 15.04.11, 11:04
      Miałam kiedyś znajomego, który nie poszedł do szkoły muzycznej bo nie chciał grać na drugim obowiązkowym instrumencie, uparł się i już.
      I jako osoba dorosła miał żal do rodziców, że mu tego uporu z tyłka nie wybili, sam nauczył się grać na ulubionym instrumencie, ma talent, ale nie mógł go rozwinąć. A do tego drugiego instrumentu przekonał się parę lat później, no ale było już za późno.
      • miaowi Re: Zmarnowany talent... 15.04.11, 23:53
        Ja mam identycznie - jako dziecko chodziłam na lekcje gry na pianinie, Po roku mi sie odwidziało, gó...arz była, 7 lat miałam. Rodzice powiedzieli: nie chcesz, to nie będziemy zmuszać.
        Dzisiaj mam straszny żal, że nie potraktowali mnie jak dziecka i nie kazali chodzić i ćwiczyć. dzisiaj bym wymiatała.
    • broceliande Re: Zmarnowany talent... 15.04.11, 12:44
      Ojej, też bym miała żal. Zazdroszczę takiego talentu, ja całkiem nie mam słuchu i sfałszuję każdą melodięsad
      Jeśli zmarnowałam mój talent, to z własnej winy...
      • rulsanka Re: Zmarnowany talent... 15.04.11, 13:06
        Poniekąd też możesz mieć żal. Jest taka teoria, że ludzie, którzy mają od niemowlęctwa kontakt z muzyką, bardzo rzadko nie mają później słuchu muzycznego. A więc to, że rodzice nie śpiewają dzieciom kołysanek na dobranoc, to jest z ich strony jakieś zaniedbanie (choć jak sami nie mają słuchu, to może lepiej, że nie śpiewali). Teraz do dyspozycji są media, kiedyś z tym był większy problem.
        • czarneoczy lepiej żebym ja dziecku nie śpiewała... 15.04.11, 13:14
          bo się wstrętu do muzyki nabawi kompletnego a i słuch jej się napewno nie wyrobi tongue_out
          za to muzyki z odtwarzacza słuchała niemal codziennie (teraz przerwa, bo przeprowadzka, burdello w domu, niepopodłączany sprzęt)
          talent jedynie mam do czytania książek, a o jego rozwój rodzice zadbali chyba nawet w nadmiarze wink
        • broceliande Re: Zmarnowany talent... 15.04.11, 13:28
          To niedobrze, bo ja dziecku przestałam śpiewać, spiewałam do snu, jak było całkiem małe...
          I od muzyki wolę ciszę.
    • aurita Re: Zmarnowany talent... 15.04.11, 13:28
      biedactwo, a ile masz lat dziewczynko?
      • verdana Re: Zmarnowany talent... 15.04.11, 13:33
        Nieszczęśni rodzice. Oczywiście, rodzice powinni zawsze wypełniać wszystkie życzenia dziecka, niezaleznie od tego, czy uwazają je za słuszne, czy mają na nie czas, czy im się to podoba czy nie.Bo inaczej zmarnują niewatpliwie jakiś talent.
        Powinni też nie wozić, nie zmuszać, nie nalegać, jeśli dziecko czegoś nie chce. Bo zmarnują dziecko.
        Powinni też zmuszać, pilnoawać i nalegać, jeśli dziecko nie chce, a powinno. Bo zmarnują i dziecko i talent.
        • broceliande Re: Zmarnowany talent... 15.04.11, 13:38
          Musi jakiś złoty środek być...
          • majenkir Re: Zmarnowany talent... 15.04.11, 16:57
            Koniec koncow co by rodzice nie zrobili, zawsze sie ma do nich zal. Wiem, o czym pisze wink.
        • rulsanka Re: Zmarnowany talent... 15.04.11, 14:55
          Mam fajnych rodziców, ale mam też żal o to, że nie posyłali mnie na żadne zajęcia. Chodziłam jedynie tam, gdzie się sama zapisałam - gdy już byłam trochę starsza. Teraz może przesadza się w drugą stronę i stąd twój sarkazm. Natomiast ja pamiętam głód zajęć dodatkowych, gdy byłam w podstawówce.
          Nie miałabym pretensji, gdybym nie zgłaszała rodzicom chęci grania, ale jestem zła, że nie dali mi szansy. Na dodatek mama powtarzała, że jak ktoś nie zacznie czegoś robić już w wieku przedszkolnym, to nic nie osiągnie w tej dziedzinie.
        • kropkaa Re: Zmarnowany talent... 18.04.11, 18:27
          Święte słowa, Verdano.
          Jako dziecko marzyłam, by być tenisistką, brat chciał być piłkarzem. Oczywiście pianistką też chciałam być, a dzieci bym widziała jako skrzypaczkę (jak Agata) i pianistę (jak przecudowny Rafał), może być jednocześnie.
          Na szczęście nikt mi nie zmarnował dzieciństwa każąc chodzić do szkoły muzycznej, na treningi i kążąc ćwiczyć. To nie jest takie sobie brzdękanie czy odbijanie piłeczki, tylko ciężka harówa. Po to, by być skrzypkiem w przeciętnej filharmonii czy tenisistką w trzeciej setce WTA? Dziękuję.
          A co do moich dzieci mi przeszło, jak trafiłam na forum Dzieci ze szkół muzycznych i obejrzałam kilka filmików z piłującymi dziećmi. Nie to, że od razu spodziewałam się, że zobaczę klon Nigela Kennedy zasuwającego "Cztery pory roku", ale mimo wszystko to męczenie instrumentu skutecznie wybiło mi z głowy zapisywanie dziecka do klasy skrzypiec. Blechacza chętnie bym adoptowała, bo to przekulturalny młodzieniec - utalentowany, skromny, na poziomie, ale raczej nie przewiduję, że moje dziecko będzie kolejnym zwycięzcą Konkursu Chopinowskiego lub podobnego rangą.
      • rulsanka Re: Zmarnowany talent... 15.04.11, 14:47
        35
    • gryzelda71 Re: Zmarnowany talent... 15.04.11, 13:33
      Jestem zła i rozżalona, bo tego się już nie nadrobi. Można w wieku dorosłym dok
      > onać wielu rzeczy, ale na to nie ma czasu, albo zdrowia.

      Cóż wykrzycz to rodzicom te muzykowania i sztuki walki,może troszkę rozżalenie minie?
      A rada,nie płacz nad rozlanym mlekiem.
      • rulsanka Re: Zmarnowany talent... 15.04.11, 15:05
        Nie mam zamiaru z nimi o tym rozmawiać, bo po co? Czasu nie zawrócę. W sumie jakbym teraz nie grała, to by mi nie było żal, a tak widzę, że coś straciłam.
        • gryzelda71 Re: Zmarnowany talent... 15.04.11, 15:08
          O właśnie,czasu nie wrócisz,jedne co możesz to rozwijać swoją pasję.
    • a.va Re: Zmarnowany talent... 15.04.11, 13:38
      Też mam odrobinkę żalu do mamy, że nie chciała mnie puścić na pianino (a nie chciała, bo sama była w dzieciństwie zmuszana do grania i nienawidziła tego szczerze, a ja, słysząc tę opowieść, dałam się przekonać, że lepiej, jak nie będę grała). Ale tylko odrobinkę, bo mam duże zdolności muzyczne, ale talentu na miarę światową to by ze mnie było, więc po kiego grzyba miałabym spędzić życie, ćwicząc gamy. A dla samej siebie to się w każdej chwili mogę nauczyć, jak zechcę. A poza tym widać nie bardzo mi na tym zależało, skoro już jako nastolatka sama się nie zapisałam.
      • trzyswinie Re: Zmarnowany talent... 17.04.11, 18:45
        a ja mam żal wyłacznie do sibie. Zero inwencji twórczej za młodu, a teraz człek załuje wink
    • imasumak Re: Zmarnowany talent... 15.04.11, 13:39
      Nie chciało im się, czy nie mieli czasu? Bo wiesz, to spora różnica.
      I zapewne coś jednak dla Ciebie zrobili, tak?
    • katydid Re: Zmarnowany talent... 15.04.11, 14:10
      a co by się stało, gdybyś tego talentu nie zmarnowała? Jesteś pewna, że masz i miałaś talent?
      Żeby pobrzdąkać na pianinie nie trzeba mieć ani talentu ani słuchu. Talent i słuch tez nie przyświadczają o tym, czy chodząc na lekcje w szkole muzycznej staniesz się wielką instrumentalistką. Szkoła muzyczna to nie zajęcia popołudniowe dla rozrywki. To ciężka praca wymagająca nie tylko wielu wyrzeczeń i czasu ale także samozaparcia i konsekwencji. Ja mam żal do rodziców, że nie przedstawili mi alternatywy dla gry na instrumencie, bo wybierając liceum muzyczne nie miałam innego wyboru i teraz żałuję. Talentu i słuchu mi nie brakowało, brakowało mi czasu na rozwijanie innych pasji i dlatego na studia poszłam już zupełnie niemuzyczne. Każdy ma prawo do jakiegoś hobby, i ty je znalazłaś. Pomyśl, że jeśli nawet miałabyś talent i samozaparcie aby skończyć wszystkie szczeble nauki na instrumencie ze studiami włącznie i tak wylądowałabyś w jakiejś średniej szkole ucząc dzieciaki, a z Twojej pasji niewiele by zostało. Prawda jest jedna, że tylko nielicznym udaje się zostać wirtuozami i koncertmistrzami.
      • rulsanka Re: Zmarnowany talent... 15.04.11, 15:00
        Wiesz, zupełnie nie marzyła mi się kariera muzyka, ani nie żałuję, że mnie ominęła. Nie chodziło mi też o szkołę muzyczną, tylko dodatkowe zajęcia 2x w tygodniu + brzdąkanie w domu. Ja po prostu chciałabym umieć ładnie grać, bo lubię. A na to trzeba mieć wyćwiczone palce. Lubię improwizować, akompaniować sobie do śpiewu itp. Wychodzi mi to na tyle, że wiem, że mam słuch - ponieważ gram ze słuchu, bez nut, na 2 ręce. A na to trzeba mieć wyćwiczone palce.
        • czarnaalineczka Re: Zmarnowany talent... 15.04.11, 15:05
          A na to trzeba mieć wyćwiczone palce.

          to sama nie moglas palcow cwiczyc ? big_grin
          • rulsanka Re: Zmarnowany talent... 15.04.11, 15:13
            Jak widać dużo mi jeszcze brakuje wink
        • imasumak Powiem tak 15.04.11, 15:14
          Jestem pianistką z wykształcenia i nie gram teraz prawie wcale, nie mam czasu niestety uncertain.
          Ale mam kolegę, który zainteresował się grą na fortepianie dopiero na studiach (pamiętam to doskonale, bo pożyczałam mu nuty z etiudami dla dzieci, inwencje 2 i 3 głosowe J.S. Bacha, potem Preludia i Fugi tegoż kompozytora) i teraz, jest jednym z lepszych pianistów jazzowych i kompozytorów jakich znam. Jest od lat związany z jednym z lepszych kabaretów Krakowskich i nie tylko.
          A pamiętam, że palce miał jak kołki, przysięgam smile.
          Po prostu poświęcaj swojej pasji nieco więcej czasu, a zobaczysz, jak technika będzie Ci się poprawiać. smile
          • rulsanka Re: Powiem tak 15.04.11, 15:22
            Dzięki za słowa pocieszenia smile Z czasem niestety jest problem, ale rzeczywiście postępy są, na tyle że nie rzucam tego w diabły.
            • pysia_35 Re: Powiem tak 15.04.11, 15:32
              a mnie rodzice posłali do szkoły muzycznei wcale z tego powodu szczesliwa nie byłam i nie jestem. w dorosłym zyciu mi sie to granie do niczego nie przydało, nie chciałam roziwjać talentu, bo mi obrzydło w dzieicństwe na tyle, z ejak mogłam sama decydować czy chce kontynuowac naukę to powiedizałm stanowcze NIE. Pamietam jak zamiast biegac po podwórku cwiczyłam gamy i siedziałam w szkole jak nie jednej to drugiej. Obciążenie jest bardzo duże dla dziecka i wcale te szkoły muzyczne i rozwijanie talenu to nie jest taka przyjeność i rewelacja-przyajmniej nie dla każdego. Stres związany z egzaminami w szkole muzycznej pamietam nawet po 25 latach ! Pomyśl inaczej - ile beztroskiego dziecistwa ci rodzice zaoszczedzili...
              • rulsanka Re: Powiem tak 15.04.11, 15:46
                Rozumiem i współczuję. Nie wiem, jak by było w szkole muzycznej, ale jak już dostałam pianino (miałam 16 lat), to zapisałam się na kilka zajęć i uparcie po wiele godzin ćwiczyłam durne etiudy. I tak przez rok, aż się pianino rozstroiło na amen (od początku było nie najlepsze - bardzo stare, ojciec kupił je za przysłowiową skrzynkę wódki). Rzeczywiście z perspektywy widzę, że etiudy były denne. Tak swoją drogą, to ciężko mi zrozumieć, po co się uczy w ten sposób, zniechęcając. Przecież palce można ćwiczyć też na ładnych utworach?
                Jak już zaczęłam grać - po kilku przeprowadzkach i finalnym nastrojeniu instrumentu, zorientowałam się, że jestem za stara na żmudne ćwiczenia. Ze względu na brak czasu i systematyczności. I zaczęłam od piosenek, tak jak się gra na gitarze. Efekt? Jest. W naturalny sposób ćwiczy się też trudniejsze elementy - osobno lub w sekwencjach. Tak, żeby było przyjemnie i pożytecznie. Chciałabym, żeby moje dziecko, jeżeli będzie zainteresowane graniem - uczyło się w podobny sposób, tylko czy są tacy nauczyciele?
                • imasumak Re: Powiem tak 15.04.11, 16:49
                  Etiudy i gamy też są potrzebne, aczkolwiek nie powinny dominować w repertuarze.
                  Zresztą - etiuda, etiudzie nierówna smile.
                  A w szkole muzycznej, dla ucznia uczącego się w kierunku fortepian główny, podstawowy repertuar to coś J.S. Bacha - w zależności od wieku i stopnia zaawansowania mogą to być inwencje 2 lub 3 głosowe, potem preludia i fugi, suity itp
                  Oprócz tego 2-3- gamy i tu znowuż w zależności od zaawansowania mogą być to etiudy Czernego np dla młodszych, potem Chopina, Lista.
                  Następna obowiązkowa forma to sonata klasyczna (Beethoven, Mozart, Haydn), wcześniej sonatina smile
                  Potem, ale to już zazwyczaj w szkole średniej gra się również koncerty fortepianowe smile
                  Ostatnim elementem podstawowego repertuaru jest tzw utwór dowolny - i tu też w zależności od zaawansowania są różne opcje.
                • heca7 Re: Powiem tak 15.04.11, 16:56
                  Przypomina mi się sąsiad moich teściów. Po jakimś o dziwo udanym meczu polskiej reprezentacji zrobił swojej matce karczemną awanturę. Tak, że było go na ulicy słychać. O to, że mu rodzice się uczyć kazali, na studia iść a jakby zamiast tego kopał piłkę to teraz byłby świetnym piłkarzem i zarabiał kupę forsywink

                  Za to syn znajomych moich rodziców był jedynakiem. Kiedyś rodzice coś przebąknęli o rodzeństwie. Powiedział, że się zabije i zwiał na noc z domu. Znajomi dali sobie więc spokój z rozmnażaniem. Po kilkunastu latach wygarnął im , że jest sam i to ich winasurprised A oni mu tamtą sytuację przypomnieli. Usłyszeli, że "trzeba było smarkacza nie słuchać tylko w dupę dać! " . I bądź tu człowieku mądrywink
                  • anulla1 Re: Powiem tak 15.04.11, 17:16
                    Ja od zawsze uwielbiałam , rysować i malować, no i tak marnowałam czas zamiast się uczyć!!!
                    Chciałam iśc na architekturę, ale przecież nie miałam talentu- rodzice tak orzekli, no i nie poszłam. Mam inny zawód ale gdzieś mnie kuje ten zmarnowany talent. Teraz maluje sobie w wolnej chwili rózne pseudo reprodukcje i pejzażyki i takie tam.
                    A najbardziej mi przykro było jak mama kiedyś powiedzeiła, że żałuje że mnie nie wspierali w rozwoju talentu. Przyznała się do błędu, ale jednocześnie uświadomiła mi że moje życie zawodowe mogło wyglądać całkiem inaczej.

                    Ale z drugiej strony jestem szczęśliwa, tak jak jest teraz także nie ma co płakać. Pójdę na emeryturze na uniwrsytet trzeciego wieku na malarstwo.
                    • echtom Re: Powiem tak 15.04.11, 22:43
                      Pójdę na emeryturze na uniwrsytet trzeciego wieku na malarstwo.

                      Bardzo dobry pomysł. Grandma Moses zaczęła malować w wieku 70 lat i jaka karierę zrobiła smile Za późno to może być tylko na sport wyczynowy.
                  • kawka74 Re: Powiem tak 15.04.11, 17:19
                    Zawsze istnieje ryzyko, że dzieciątko nas obsobaczy, że nie odkryliśmy i nie pielęgnowaliśmy w nim talentu do opowiadania dowcipów na przykład (co wypłynie po opolskiej Nocy Kabaretowej), do gry w tenisa (po zwycięstwie Radwańskiej) lub też do gry na pianinie (jak przeczyta ten wątek ;p).
                  • hellulah Re: Powiem tak 17.04.11, 01:29
                    Do historii Twojego znajomego: nie, rodzice nie powinni go bić, aby biciem dać mu do zrozumienia, że jego lęki są nieistotne i że nie ma prawa do wyrażania swoich potrzeb. Nie powinni też ustępować, jeśli byli zdecydowani na kolejne dziecko (ale na miłość bogów, dlaczego mieliby wyrażać swoje stanowisko biciem?!). Powinni starać się o kontakt ze swoim synem. Powinni postarać się zrozumieć, dlaczego i co właściwie zademonstrował, uciekając z domu na wieść o rodzeństwie. Musiały być w tym jakieś niepokoje, jakaś potrzeba potwierdzenia ich miłości. Mogli nad tym popracować, jeśli nie sami, to z pomocą specjalisty z zewnątrz, no ale widać wygodniej im było po prostu zwalić na dziecko odpowiedzialność za zaniechanie planów tego kalibru. Bo ja uważam, że gadanie, iż to dziecka wina, że nie powiększyli rodziny - to wymóweczka i spychologia, na dodatek dość okrutna. Nie powiększyli, bo nie chcieli. Może i dobrze, skoro to taka rodzina, w której się "do rozumu" przemawia laniem.
    • anorektycznazdzira Re: Zmarnowany talent... 15.04.11, 21:27
      Ie masz lat?
      Może ja się na graniu na instrumencie nie znam, ale to nie balet, nie widzę powodu, aby tylko dzieci się uczyły.
      Za to o karate i sportach ogólnie wiem sporo. Wszystko, co do tej pory zrobiłam (kilka pasów, uprawnienia ratownika wodnego, model fitness, etc) zrobiłam jako dorosła osoba posiadająca już co najmniej jedno dziecko. W szkole miałam chory kręgosłup i zwolnienie przez 8 lat z WFu. Tylko trzeba CHCIEĆ. Nie zwalaj na rodziców.
      • rulsanka Re: Zmarnowany talent... 16.04.11, 14:30
        Co do sportów walki, to wiem że sprawa nie jest zamknięta i to mnie tak nie gnębi. Poza tym o karate i judo męczyłam mamę tylko przez rok, a o granie przez całą podstawówkę. Jestem ogólnie bardzo sprawna i prawie zawsze uprawiam jakiś sport (ostatnio mam pecha i jestem ciągle chora od roku), wiele lat ćwiczyłam aikido - choć to niestety już nie wróci, kolano nie pozwala. Myślę o karate jak dzieciak podrośnie.
        • anorektycznazdzira Re: Zmarnowany talent... 17.04.11, 14:32
          No to zobacz, robiłaś to, co Cię fascynowało i miałaś ochotęsmile Nic Ci nie przepadło.
          A przerwy w sportach walki (w oczekiwaniu aż dziecko podrośnie) raczej nie polecam, chyba że kompletnie nie masz co z nim zrobić i jak się wybrać na trening. Zwykle tak nie jest, więc lepie nie pauzujwink BTW, akurat Aikido nie ćwiczyłam nigdy, ale sądziłam, ze nie jest bardziej dla kolan obciążające niż np. karate.
          • rulsanka Re: Zmarnowany talent... 17.04.11, 16:11
            W aikido jest dużo padów i przynajmniej raz na jakiś czas uderzasz przy tym nogami w ziemię, poza tym jak wstajesz, to podwijasz jedną nogę, co lekko wykręca staw. Jak to zrobisz kilka tysięcy razy, to zaczyna szkodzić. A ponieważ w moim kolanie nie ma chrząstki (przez lekarzy konowałów, a nie przez ćwiczenie) to staram się robić tylko rzeczy zdrowe dla kolan. Czyli raczej nie biegam, tylko używam orbitreka. Zamiast nart zjazdowych wybrałam biegówki. Teraz będę się musiała zastanowić, który sport walki jest dla mnie dobry. Dla kolan są złe wstrząsy i wykręcanie. Czy w karate tak jest?
            • anorektycznazdzira Re: Zmarnowany talent... 18.04.11, 16:50
              W karate i jujitsu bedziesz miała nieco bardziej fizjologiczne metody wstawania, owszem mniej (karate) lub tyle samo jak nie więcej (jujitsu) padów, ale:
              jak spróbujesz 250 razy w ciagu jednego treningu kopnąć na worek, to z kolanem moze byc różnie. Ja to mam z kostką, lewą nogą mogę kopać pół dnia, a prawą wiem, że max 40-50 i dziękuję, bo będzie ŹLE. sad
    • baltycki Re: Zmarnowany talent... 15.04.11, 23:00
      rulsanka napisała:

      .
      > Mam żal do moich rodziców, że nie zapisali mnie na lekcje muzyki,
      > jak byłam w szkole.
      I smialiby sie z Ciebie jak my z Andrzeja (Konstantego K..), w pilke grac nie umialsmile
      My gralismy a on.. rzępolil na tych swoich skrzypcachwink
      • paliwodaj Re: Zmarnowany talent... 16.04.11, 00:34
        tez mam kilka "zali" do moich rodzicow, dobrze ze uparlam sie i skonczylam studia, bo tez chciali zebym zrezygnowala sad
        Moj maz byl w szkole muzycznej , ale jakos to dzialalo ze po swojej szkole codziennie zasuwal do muzycznej i nie dawal rady, zrezygnowal, a szkoda..
        No dobra, moze byly inne czasy, inna swiadomosc rodzicow... ale nie wiem czy to cos tlumaczy

        Zawsze mowie ze kazdy ma jakis talent, nie wierze ze nie ma okresu w zyciu dziecka gdy jakos ten talen sie ujawnia.
        Nie wiem czy czytalyscie watek na "starszym dziecku" o zajeciach dodatkowych, czy to przyjemnosc czy obowiazek ,

        forum.gazeta.pl/forum/w,46,123470221,,Zajecia_dodatkowe_przyjemnosc_czy_obowiazek_.html?v=2
        nastawienie rodzicow niewiele sie zmienilo do dnia dzisiejszego, wielu rodzicow sadzi ze zajecia dodatkowe to zabieranie dziecinstwa, bo rower, koledzy, grzebanie patykiem w ziemi, nudzenie sie...
        Ja twierdze ze jedno nie wyklucza drugiego i jezeli dziecko chce, przejawia zaintereswoanie, ma czas, rodzice czas i pieniadze to jak najbardziej nalezy odkrywac i pielegnowac talenty.
        • rulsanka Re: Zmarnowany talent... 16.04.11, 14:35
          Zgadzam się z paliwodaj co do zajęć dodatkowych. Z jednej strony wkurzają mnie rodzice, których dzieci nie mają wolnego czasu po lekcjach, bo mają korepetycje. Korepetycje dla inteligentnego 12-latka to bezsens. Z drugiej strony zajęcia rozwijające pasje - niekoniecznie co roku te same - są bardzo ważne, po to by dziecko wiedziało, co lubi, a czego nie i nauczyło się czegoś z dziedzin pozaszkolnych.
      • imasumak Taaaaa 16.04.11, 01:26
        Profesor Konstanty Kulka z pewnością do tej pory szlocha z powodu waszych kpin w poduszkę tongue_out
        Z pewnością ani Ty, ani żaden z Twoich kolegów, nie osiągneliście tego co on. tongue_out

        baltycki napisał:

        I smialiby sie z Ciebie jak my z Andrzeja (Konstantego K..), w pilke grac nie umialsmile
        My gralismy a on.. rzępolil na tych swoich skrzypcachwink
    • mrs.solis Re: Zmarnowany talent... 16.04.11, 04:47
      Zamiast rozpaczac zapisz sie na jakies lekcje muzyki. Ja dla odmiany zaczelam brac lekcje lyzwiarstwa figurowego. Jako dziecko mialam co prawda lyzwy tylko lodowisk nie bylo,wiec co najwyzej moglam sie poslizgac na zamarznietej kaluzy. Talentu do lyzwiarstwa raczej nie mam,ale to mi w niczym nie przeszkadza smile
      • grzalka Re: Zmarnowany talent... 16.04.11, 15:02
        A mnie rodzice zabrali ze szkoły muzycznej po roku i wcale nie mam do nich żalu- a zabrali bo byłam zbyt zmęczona zajęciami dodatkowymi. Jak lubisz grać to graj, a nie chrzań, że rodzice- w końcu gra się, bo się lubi, a nie żeby wygrywać konkursy Chopinowskie
    • rosapulchra-0 Re: Zmarnowany talent... 17.04.11, 18:54
      Gdybym odkryła w sobie zdolność do robienia pewnych rzeczy, nie odważyłabym się na pewno nazwać tego talentem. Po prostu nie uważam tego za stosowne i już. Ale, być może się mylę, w końcu czasy się zmieniają i mentalność ludzka również.
      • rulsanka Re: Zmarnowany talent... 18.04.11, 12:38
        Bo jak ktoś ma talent, to od razu żąda pomnika? Talent jest po to, by go rozwijać i już nawet w biblii było o pomnażaniu talentów i że nie pomnażanie to grzech (choć wtedy chyba chodziło o pieniądze). Nie rozumiem fałszywej skromności, to chyba rodzaj pychy, albo wynika z zaniżonego poczucia własnej wartości - problem z samooceną.
        Mam dużo różnych uzdolnień i rzeczywiście nie nazywam ich talentami. Ot, hobby.
        Natomiast co do muzyki, to widzę, że jestem ponad normę, co nie znaczy że jestem w stanie ocenić na ile - nie mam wykształcenia muzycznego. Być może byłabym niewiele ponad normę, ale mogłabym bez wstydu zagrać na rodzinnej uroczystości. Niesamowite jest to, że jestem całkowitym samoukiem i że przychodzi mi to łatwo - dlatego TAK uważam, że mam talent, może malutki, ale jednak. Ostatnio nastroiłam gitarę nie na progach, tylko całkowicie ze słuchu - i wyszły dokładne wysokości dźwięków jak z kamertonu. Na gitarze grać nie umiem, mam krótkie palce i mnie to boli, nie chce mi się ćwiczyć, ale dla syna czasem coś zagram.
    • nangaparbat3 Re: Zmarnowany talent... 18.04.11, 18:11
      Podobno dusza wybiera sobie rodzinę, w której chce przyjść na świat. Widać było Ci to do czegoś potrzebne - mieć rodziców głuchych na Twoje potrzeby.
      Moze w poprzednim wcieleniu Ty zmarnowałaś komus talent? A moze w nastepnym będziesz miała okazję pomóc komuś, by mógł rozwijać swój własny? A może gdyby Cie zapisali wtedy, przeżyłabys jeszcze większe rozczarowanie - grając świetnie, ale już nie wybitnie? Albo byłabys genialna pianistką i w wieku dwudziestu siedmiu lat zginęła tragicznie lecąc na swój recital w Carnegie Hall?
      Diabli wiedzą.
      Dlatego zamiast rozpamiętywać ciesz się z tego, że możesz grać, że Ci wychodzi, że masz odwagę jako całkiem dorosła osoba spełniać swoje marzenia z dzieciństwa - naprawdę niewielu ludzi sie na to odważa, a to naprawdę wielkie szczęście, i z całego serca Ci tej odwagi gratuluję smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka