Dodaj do ulubionych

Początki alkoholizmu

10.05.11, 16:19
Czy picie codziennie, lub co drugi dzień, 2 lub 3 kieliszków wina, adwokatu itp., to początki alkoholizmu? Po czym to w ogóle poznać?
Obserwuj wątek
    • czar_bajry Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 16:21
      No co Ty, nikt się nie przyzna jakie są objawybig_grin- ja też nietongue_out
    • broceliande Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 16:22
      Dla mnie nie.
      Dla mnie alkoholizm to już naprawdę ostre picie, kiedy zawala się pracę, podporządkuje cały dzień temu momentowi, kiedy można się napić, pije, zeby zasnąć i tak dalej.
      • titta Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 12:27
        Alkoholizm moze sie sprowadzac do 1 kieliszka dziennie. Jesli bez tego jednego kieliszka wali sie dzien.
    • angazetka Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 16:23
      Poznać po tym, że musisz. Albo udowadniasz sobie, że nie wypijesz np. przez tydzień, bo wcale nie musisz. A takie ilości to już całkiem sporo.
      • naomi19 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 20:41
        Albo udowadniasz sobie, że nie wypijesz np. przez tydzień, bo wcale nie musisz.
        To już dowód na uzależnienie.
    • bonamibo Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 16:24
      Chyba po tym, że nie można przestać.
      • naomi19 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 20:44
        Błąd. Okresy abstynencji są normalne u alkohilików. Alkoholizm to sinusoida ciągów (picie dzień w dzień, nieraz od rana do nocy) i abstynencji (udowodnię jej, że nie muszę pić udowodnię sobie, udowodnię światu, nie będę pił, bo nie chcę tak dalej życ, ale potem i tak przychodzi ciąg).
    • triss_merigold6 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 16:28
      Bardzo prosto: jeśli po 10 latach takiego degustowania alkoholu (codziennie-co 2 dni, bez żadnego upijania się czy klinowania rano) np. trafisz do szpitala na 2 tygodnie ( nie będziesz mogła tych 2 kieliszków wypić) i dostaniesz regularnej delirki to znaczy, że jesteś alkoholiczką.
      • jszko222 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 16:45
        Ja nie pisze o piciu do nieprzytomności, gdzie do ,,zarzy.gania jeden krok'', tylko własnie 2, 3 kieliszki góra. Baardzo rzadko więcej. I nigdy nie była to wódka ani podobny badziew.
        • triss_merigold6 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 16:52
          Ja też zaznaczyłam, że nie chodzi o picie do nieprzytomności tylko o częstotliwość. Bardzo wielu alkoholików nigdy nie upija się do nieprzytomności, za to w momencie gdy tego alkoholu nie mają przez kilka czy kilkanaście dni, okazuje się, że są ciężko uzależnieni.
          Górale w niektórych wioskach w Polsce składają tzw. śluby trzeźwości np. na rok, wytrzymują, a potem dalej ostro piją - i też są alkoholikami.
          Nie ma jednego modelu uzależnienia, są w necie testy z pytaniami, możesz zrobić. D
          • jszko222 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 17:17
            Z tego wynikałoby, że mam tego początku, bo czasami jak nie mogę się napić, to ,,cierpię'' (żadne inne słowo nie mogło mi przyjść w tej chwili do głowy) z tego powodu.
            • gryzelda71 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 17:21
              A ile już lat tak popijasz?
          • gryzelda71 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 17:21
            Jesu triss dzieki tobie wiem,ze nie jestem alkoholiczką,bo 20 dni w szpitalu nie piłam,choć w regulaminie jak wół było,ze za zgoda lekarza można se chlapnąćwink
            • triss_merigold6 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 17:25
              Ja zupełnie serio. Mam znajomych w służbie zdrowia i naprawdę zdarzają się sytuacje kiedy elegancka pani w średnim wieku albo zadbany pan - trafiający z innym problemem zdrowotnym - po paru dniach pobytu dostają pełnoobjawowej, pięknej delirki. Zespół abstynencyjny.
              • gryzelda71 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 17:28
                Wiem,że piszesz serio.I wiem(choć przez sekundę nie podejrzewałam u siebie),że jestem wolna od nałogu.
                • bi_scotti Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 00:11
                  Taka historyjka na marginesie: ojciec mojej bliskiej znajomej przez lata pijal rano expresso z "kapka" grappa (Wloch) i nigdy nic wiecej jesli chodzi o alkohol. I faktycznie trafil do szpitala, i faktycznie telepalo Go z braku tej "kapki". Ale poniewaz trafil z zaawansownym stadium pancreatic cancer i cierpial strasznie wiec rodzina i lekarze doszli do wniosku, ze niech juz ma to swoje expresso z grappa co rano, choc tyle Mu jeszcze radosci w zyciu zostalo ... Nie zyl dlugo po diagnozie, mozna powiedziec, ze umarl jako alkoholik. Choc gdyby nie ten cancer, to pewnie zylby sobie jeszcze wiele lat popijajac z rana expresso z grappa i nikt by sie nigdy nie zorientowal jak bardzo byl uzalezniony od tej "kapki". Mozna tylko dyskutowac czy w takim ukladzie diagnoza alkoholizmu ma w ogole jakiekolwiek znaczenie ...
              • asia_i_p Re: Początki alkoholizmu 19.05.11, 21:49
                Może z braku komputera. Ja bym chyba dostała delirki po dwóch tygodniach bez.
            • jszko222 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 17:28
              Zaczęło się na początku tego roku, wcześniej rzadko, prawie w ogóle.
              • gryzelda71 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 17:29
                Szybko poszło.
                • jszko222 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 17:34
                  Własnie teraz też, siedzę sama w domu, i chyba z nudów popijam. Nigdy nie upiłam się do nieprzytomności, nigdy nie rzy.gałam.
                  • gryzelda71 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 17:38
                    Rzyganie nie ma nic do nałogu.
                    Masz zły obraz alkoholika w głowie.
                  • naomi19 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 20:46
                    Z nudów nie pije się alkoholu.
                    Sam fakt, że o tym piszesz dużo mówi. Sam fakt, że się zastanawiasz, pytasz. Pocieszające jest to, że pijesz od niedawna. Polecam terapię, są darmowe w każdym mieście.
                  • aneta-skarpeta Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 15:46
                    mozna pic jeden kieliszek, ale "musiec" i "ciepiec" z jego braku i byc alkoholikiem, a mozna sie co jakis czas ( nie regularnie, nie planowo) spić jak świnia , zbełtac itd i alkoholikiem nie byc
                • pamela788 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 21:38
                  Jak nie moge wypic to nie cierpie z tego powodu bez przesady.
          • 3-mamuska Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 17:47
            triss_merigold6 napisała:

            > Ja też zaznaczyłam, że nie chodzi o picie do nieprzytomności tylko o częstotliw
            > ość. Bardzo wielu alkoholików nigdy nie upija się do nieprzytomności, za to w m
            > omencie gdy tego alkoholu nie mają przez kilka czy kilkanaście dni, okazuje się
            > , że są ciężko uzależnieni.
            Tak, jak ja to nazywan kulturalny nalog.
            I chyba gorszy ,od tego zwyklego,bo pijacemu nie da sie pomoc,no bo przeciez nic zlego sie nie dziej,watroba jest bardziej poszkodowana,bo gorsze codzienne picie i trucie niz upicie sie raz na jakis czas.
            Zreszta czasyo na forum,np.jak ktos sie odchudza, padaja takie slowa oh jak mi winka brakuje.
            • jszko222 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 17:54
              Nie wiem, ale alkoholik kojarzy mi się własnie z kimś, kto już jest w zasadzie bez przerwy pijany, zaniedbany.
              • kosheen4 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 18:07
                trafiłam kiedyś na całkiem trafną definicję - pijak może przestać ale nie chce. alkoholik chciałby przestać, a nie może.
              • angazetka Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 21:04
                To mało wiesz o alkoholizmie. To stereotyp, dawno obalony.
              • lili-2008 Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 08:43
                Było wiele artykułów o "wysokofunkcyjnych alkoholikach" (czy jak tam to się nazywa, o dziwo, google teraz jak na złość nic mi nie pokazuje). Rzeczywiście w głowach mamy obraz alkoholika-menela, ale nic bardziej mylnego.
                2-3 kieliszki wina wypijane codziennie mogą spokojnie doprowadzić do alkoholizmu, niekoniecznie musisz się nawalać do nieprzytomności.
                Pamiętaj też, że codzienne picie alkoholu, nawet parę lampek, może całkiem szybko doprowadzić do marskości wątroby.
                • lili-2008 już sobie przypomniałam - wysokofunkcjonujący:) 11.05.11, 08:44
                  *wysokofunkcjonujący alkoholicy
            • gryzelda71 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 17:54
              Serio wolałaby w rodzinie kogos kto upija się do nieprzytomnosci niż taką co często kieliszek wina?
              • naomi19 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 20:59
                gryzelda-nie ma to znaczenie z 1 przyczyny. Każdy alkoholik nie ma żadnej konreoli nad piciem. Tzn nie można wypić sobie kieliszeczka kulturalnie jak dama. Ponieważ nie masz nad piciem żadnej kontroli i popadasz w ciągi, to prędzej czy później nawalisz, skompromitujes się i ośmieszysz, narobisz wstydu swoim bliskim. Nie ma znaczenia czy pije się wódę pod sklepem czy winko przed TV. Picie staje się najważniejsze, nieważne, że dziecko leży w szpitalu lub jest wywiadówka. Nie ma czegoś takiegi jak kulturalne picie, bo picei jest najważniesze i trzeba je jakoś skominować, nawet za cenę wstydu i kompromitacji.
                • gryzelda71 Re: Początki alkoholizmu 12.05.11, 09:05
                  Nie każdy podlega temu schematowi.Wiele osób nie odmówi sobie drinka wieczorem i CAŁE ŻYCIE świetnie funkcjonują nie zawalając pracy,obowiązków itp,choć wg definicja są alkoholikami.
                  • naomi19 Re: Początki alkoholizmu 12.05.11, 22:44
                    Alkoholik nie kontroluje picia, przykro mi. To JEST 1 schemat i nikt, żaden alkoholik od tego nie ucieknie. Przerażające, ale prawdziwe.
                    • gryzelda71 Re: Początki alkoholizmu 13.05.11, 07:52
                      Co nie znaczy ze uchlewa się przy każdej okazji i wszyscy dookoła cierpią.
              • nanuk24 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 21:11
                Powiem szczerze, ze wole zyc z osoba, ktora pic nie musi.
                Wykonczylaby mnie psychicznie osoba, ktora popija dzien w dzien przez cale swoje zycie chociazby ten kieliszek wina. Zawsze to wino by w tym zyciu uczestniczylo, przytulac sie do partnera, od ktorego dzien w dzien, przez piec, dziesiec, dwadziescia lat zalatuje tym winem. Nic nie jest wazniejsze nic wieczorna pora, kanpa i ten kieliszek. Zycie z taka osoba jest straszne.
                z osoba, ktora sie upija tez jest straszne.
    • naomi19 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 20:56
      jszko222- udaj się do najbliższego, darmowego ośrodka leczenia uzależnień. Tam osoba znająca się na rzeczy najpierw oceni, czy jesteś uzależniona, na forum 100% odpowiedzi nie dostaniesz. Wtedy sama podejmiesz decyzję czy i jaką terapię podejmiesz. Chciałam Ci tylko napisać, że bardzo lubię alkoholików; Tych niepijących oczywiście. To w większości osoby bardzo wrażliwe i inteligentne, bardzo często z wyższym wykształceniem, dobre osoby. Niestety czynny alkoholizm badzo często równa się przedwczesna śmierć. (choroby psychiczne-> samobójstwa, wyniszczenie organizmu).
    • thegimel Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 20:56
      Zależy. Ale może to być pierwsza oznaka - tak najczęściej uzależniają się zamożni alkoholicy - przecież skoro co wieczór piją dobre wino, albo likier czy koniak, to nie alkoholizm. Alkoholik przecież to pije bełty pod sklepemsad Znałam taką panią nauczycielkę - bardzo miłą kobietę zresztą - długo trwało zanim przyznała, że ma problem.
      Na forum kiedyś czytałam fajną wypowiedź, brzmiała mniej więcej tak: Jak pijesz kieliszek wina do kolacji, to ok, ale jak jesz kolację, po to by się napić to znaczy, że już masz problem.
      • verdana Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 21:25
        Alkoholikiem można być nigdy w życiu nie będąc pijanym. Syn, ktory kiedyś pracował z alkoholikami opowiadał, ze bywają alkoholicy, ktorzy piją nap. tylko w weekendy i to nie na umor. Ale gdy nadchodzi weekend, a oni nie mają alkoholu - zaczyna się dramat.
        Można tez upijać sie trzy razy w tygodniu na umor i nie byc alkoholikiem.
        Moja przyjaciółka podała mi dobra definicję uzaleznienia - uzalezniony robi coś, bo musi, nawet jesli już wcale nie chciałby tego robić.
        Dobre wskazówki czy jest sie na drodze do alkoholizmu - czy czuje sie niepokój, gdy w domu nie ma alkoholu, czy jak chcesz się napić, a w domu posucha, to wyjdziesz wieczorem na deszcz i mróz, czy nie bedzie ci się chciało, czy caly dzień myślisz o tym, ze wieczorem się napijesz.
        Natomiast abstynencja typu "udowodnie sobie, ze przez tydzień mogą nie pić" moze być wskaźnikiem alkoholizmu, albo nadniernego leku i skrupułów.
        • asia_i_p Re: Początki alkoholizmu 19.05.11, 21:51
          czy jak chcesz się napić, a w domu posucha, to wyj
          > dziesz wieczorem na deszcz i mróz, czy nie bedzie ci się chciało
          Ja mam tak z napojami typu colowego.
    • pamela788 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 21:33
      jesli wypicie codziennie dwoch kieliszkow wina jest alkoholizmem,to ja jestem alkoholiczka.
      • naomi19 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 21:38
        Cieszymy się, że dzięki temu forum zdałaś sobie z tego sprawę.
        I niefajnie, że lekceważysz problem. Po co piszesz CODZIENNIE?
        • pamela788 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 22:36
          naomi19 napisała:

          > Cieszymy się, że dzięki temu forum zdałaś sobie z tego sprawę.
          > I niefajnie, że lekceważysz problem. Po co piszesz CODZIENNIE?


          Co ty myslisz,ze ja jestem alkoholiczka?
          Jesli tak wyglada alkoholizm,to we Francji wszyscy nimi sa.
          • angazetka Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 22:40
            Wystarczy ci tych nałogów, które masz, niestety.
          • naomi19 Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 00:00
            Co ty myslisz,ze ja jestem alkoholiczka?
            A Ty?
          • naomi19 Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 00:01
            Jesli tak wyglada alkoholizm,to we Francji wszyscy nimi sa
            Typowe usprawiedliwianie siebie, typowe dla alkoholików.
            Przecież wszyscy piją.
            Franek pije więcej ode mnie!
            Francuzi i Włosi, ci dopiero chleją.
          • ma_dre Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 10:50
            "Jesli tak wyglada alkoholizm, to we Francji wszyscy nimi sa."
            Francuzi maja podobne zdanie o Polakach, z tym ze o wiele gorsze uncertain

            Jak ja nie cierpie takiego powielania stereotypow! Czy w Polsce wszyscy pija wodke? Czy we Francji wszyscy pija wino? Czy w Japonii wszyscy pija sake? WSZYSCY? O Rosjanach nie wspominam bo to pewnie prawda.
      • sadosia75 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 21:40
        Trochę to smutne, że nabijasz się bezczelnie z choroby, która wyniszcza człowieka i całe jego otoczenie. z raka tez się tak nabijać będziesz?
        • mozambique Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 13:01
          na zachorowanie na raka masz niewielki wpływ

          na zostanei alkoholiczka masz wpływ 100%- ( w 100% nie zostaniesz jesli nie pijesz)

          te teksty o ciezkeij chorobie na którą sie "zachorowuje" albo " sie zapada" - jak na grype lub WZOM co najmniej- to swietna wymówka pijaków co to im sie chlania wódy rzucac nie chce
          • sadosia75 Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 13:15
            Paląc masz bardzo duży wpływ. Więc to nie jest tak jak twierdzisz. zaniedbując badania i udając, że guzek zniknie też masz duży wpływ na to czy zachorujesz poważnie czy wyleczą w pierwszym stadium.
            I tak alkoholizm to choroba, bardzo cięzka nie tylko dla pijącego a przedewszystkim dla jego rodziny. i ta choroba dotyka włąśnie ich najbardziej. ci co nie chcą trzeźwieć nie mają świadomości, że są chorzy. więc pudlo...
          • rosapulchra-0 Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 15:34
            mozambique napisała:

            >
            > te teksty o ciezkeij chorobie na którą sie "zachorowuje" albo " sie zapada" - j
            > ak na grype lub WZOM co najmniej- to swietna wymówka pijaków co to im sie chla
            > nia wódy rzucac nie chce

            Właśnie powielasz kolejny bzdurny stereotyp na temat alkoholizmu uncertain
          • makurokurosek Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 19:02
            Jestem DDA, miałam wiele lat na przemyślenie alkoholizmu ojca, teraz patrzę na to z większym dystansem, pewnie dlatego że od lat problem już mnie nie dotyczy.
            Widziałam zmagania ojca z nałogiem, widziałam zmiany jakie w nim zachodziły w czasie cugu, widziałam jak bardzo chciał nas chronić przed alkoholem, jak bardzo zdawał sobie z tego wszystkiego sprawę. Nie udało się przegrał, wszyscy przegraliśmy.
          • naomi19 Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 22:44
            na zostanei alkoholiczka masz wpływ 100%
            Niestyety, kolejny powielany stereotyp Jest teoria, że alkoholikiem już człowiek się rodzi, że jest na to genetycznie zaprogramowany. I od tego się nie ucieknie.
    • rosapulchra-0 Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 21:50
      Można poznać po tym, gdy traci się kontrolę nad piciem. Gdy nadrzędną rzeczą w rytuale dnia jest napicie się alko. A to się może różnie objawia: zawsze schowana 'na czarną godzinę' flaszka w domu, zakup butelki w drodze do domu z pracy, szukanie towarzystwa zdecydowanie pijącego, szukanie okazji do wypicia, później to już bez okazji, a potem to już lawina, kłamstwa, oszukiwanie samego siebie, chowanie pustych flaszek przed rodziną, picie w samotności itd, itp. Kiedyś ktoś mądry komuś mniej mądremu w tym temacie poradził: postanów sobie nie napić się jednego dnia i nie pij, ale jeśli będziesz cały czas myślał o alko, to znaczy, że zaczyna się problem. I chyba coś w tym jest.
      • el-an Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 22:12
        Mała uwaga: kobiety uzależniają się znacznie szybciej niż mężczyźni. Statystycznie, facet potrzebuje około 10 lat picia, by się uzależnić – stracić kontrolę nad piciem i mieć głód alkoholowy. Kobiecie wystarczą 2 lata, a czasem jest to tylko pół roku. Kobiety piją inaczej, często samotnie, w zaciszu domowym, a faceci – same wiecie. Więc uważaj. Jeśli jesteś obciążona genetycznie, uważaj jeszcze bardziej
        • naomi19 Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 00:08
          Statystycznie, facet potrzebuje około 10 lat picia
          Statystycznie, to ja mogę mieć 2,5 dziecka.
          Tu jest wiele zależności, nie tylko płeć, ale uwarunkowanie genetyczne, wiek.
          Coraz więcej jest młodych alkoholików: "MAM 18 LAT, JESTEM ALKOHOLIKIEM, OD 2 LAT NIE PIJĘ", to ostatnio bardzo często. Im wcześniej zaczynamy przygodę z alkoholem, tym łatwiej się uzależnić.
          • thegimel Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 21:23
            Statystycznie, jeśli ja się nie puszczam, a sąsiadka robi to codziennie, to każda z nas puszcza się co drugi dzień big_grin
            Wiem, wątek nie o tym, ale nie mogłam się powstrzymać.
    • makurokurosek Re: Początki alkoholizmu 10.05.11, 22:52
      Tak, to są początki alkoholizmu. U kobiet bardzo szybko dochodzi do uzależnienia.
      Po czym poznań, zazwyczaj po tym że potrzebujesz się napić, że szukasz powodu żeby się napić , po pewnym czasie nie wyobrażasz sobie aby się nie napić, pojawiają się cugi czyli okresy codziennego picia , im krótsza przerwa między cugami tym bardziej zaawansowana choroba aż dochodzi się do stanu gdzie dzień zaczyna i kończy sie na piciu
      • bi_scotti Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 00:23
        Spojrzyj na siebie krytycznie przez pryzmat przyzwyczajen w ogole. Czy np. "musisz" zaczac dzien od kawy? Czy nie wyobrazasz sobie zeby np. w niedziele nie bylo jajecznicy na boczku na sniadanie? Czy masz sklonnosci do pracoholizmu? zakupoholizmu? Czy ogolnie masz tzw. "addictive personality"? Niektore addictions sa jak najbardziej akceptowalne spolecznie jak np. pracoholizm czy nadmierne porzadnictwo albo bycie overprotective w stosunku do wlasnych dzieci ... To sa wszystko drobne znaki, ktore moga wskazywac, ze masz sklonnosci do "popadnia w przesade" jesli chodzi o jakiekolwiek przyzwyczajenia a to z kolei moze (i najczesciej) prowadzic do uzaleznien albo od papierosow, albo od alkoholu czy narkotykow ale tez np. do obsesyjnego odchudzania sie, cwiczen itp. Jesli widzisz w sobie potencjal na "nalogowca" w jakiejkolwiek kwestii to i uzaleznienie od alkoholu jest jak najbardziej mozliwe. A skoro tak, to warto temu zapobiec jak najszybciej! Przy czym wazne jest zeby z jednego kanalu nie wpasc w nastepny, co sie wielu alkoholikom nader czesto zdarza - wiekszosc dziala troche jak nawroceni poganie znajdujac sobie nowe zrodlo kolejnego nalogu np. w "opetaniu" rodzinnym czy profesjonalnym ... Life sad
        • naomi19 Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 00:50
          masz tzw. "addictive personality"? Niektore addictions sa jak
          zadnictwo albo bycie overprotective w stosunku
          Life

          Oł dżizas!
          • jszko222 Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 07:01
            Ktoś coś powyżej na ten temat pisał: jeżeli chodzi o moją rodzinę, to nie było/nie ma w niej osoby uzależnionej. Więc o dziedziczeniu (?) raczej nie ma mowy.
            • casus.78 Mój tato jest alkoholikiem 11.05.11, 08:58
              W Święta Wielkanocne był na odwyku.
              W poniedziałek wyszedł z domu o 14 i nie wrócił do tej pory. Dzwonił do mnie wczoraj, że jest u jakiegoś kolegi ale jak powiedziałam, że po niego przyjadę to się rozłączył.
              Trudne jest to wszystko.
              Wygrał alkohol.
              My przegraliśmy.

              I powiem szczerze, że dalej nie jestem w stanie zrozumieć "tej choroby".
              Nie jestem w stanie zrozumieć jak można zostawić rodzinę - żonę, córki i wnuki... i wybrać alkohol.
              Nie jestem w stanie zrozumieć jak można zostawić rodzinę, która chce pomóc, która pomaga, wspiera..... i wybrać alkohol.
              • jszko222 Re: Mój tato jest alkoholikiem 11.05.11, 09:18
                casus.78 napisała:

                > W Święta Wielkanocne był na odwyku.
                > W poniedziałek wyszedł z domu o 14 i nie wrócił do tej pory. Dzwonił do mnie wc
                > zoraj, że jest u jakiegoś kolegi ale jak powiedziałam, że po niego przyjadę to
                > się rozłączył.
                > Trudne jest to wszystko.
                > Wygrał alkohol.
                > My przegraliśmy.
                >
                > I powiem szczerze, że dalej nie jestem w stanie zrozumieć "tej choroby".
                > Nie jestem w stanie zrozumieć jak można zostawić rodzinę - żonę, córki i wnuki.
                > .. i wybrać alkohol.
                > Nie jestem w stanie zrozumieć jak można zostawić rodzinę, która chce pomóc, któ
                > ra pomaga, wspiera..... i wybrać alkohol.

                Bo łatwo się mówi, a gorzej robi.
                • casus.78 Mój tato jest alkoholikiem 11.05.11, 09:40
                  Nie wiem o co chodzi w twojej wypowiedzi: "Bo łatwo się mówi a gorzej robi".

                  Być może nie jestem aż tak "kumata" więc rozwiń swą wypowiedź ......
                  • jszko222 Re: Mój tato jest alkoholikiem 11.05.11, 09:52
                    To chyba ja się źle wyraziłam i nie jestem kumata. Chodzi o to, że jak się jest uzależnionym, to ciężko z tym skończyć. Łatwo się mówi: mogę przestać, mogę z tym skończyć w każdej chwili. Jednak to nie zawsze idzie w parze z czynami.
                    • imasumak Re: Mój tato jest alkoholikiem 11.05.11, 10:21
                      jszko222 napisała:

                      Łatwo się mówi: mogę przestać, mogę z
                      tym skończyć w każdej chwili. Jednak to nie zawsze idzie w parze z czynami.


                      Wiesz już coś o tym, prawda?
                  • makurokurosek Re: Mój tato jest alkoholikiem 11.05.11, 09:57
                    To raczej ucieczka. wolisz alkohol bo zapominasz, bo świat przestaje być taki wkurzający, bo czujesz sie choć na chwilę wolny, bez zobowiązań. Kiedyś też tego nie rozumiałam, ale powoli zaczynam to rozumieć czasami też mam ochotę uciec, ale to nie jest rozwiązanie.
                    Alkoholikom niestety strasznie trudno pomóc, szybciej dochodzi do zniszczenia rodziny i to całkowitego,skutki tej choroby odczuwalne są przez dzieci DDA. Kiedyś uważałam , że lepiej alkoholików już na początku choroby zamykać w zamkniętych szpitalach i nigdy nie wypuszczać, teraz jestem mniej konserwatywna.
                    • aneta-skarpeta Re: Mój tato jest alkoholikiem 11.05.11, 15:54
                      wlasnie- pije się zeby zapomniec, wyluzowac itd

                      alkohol staje sie lekiem na stres, nerwy, problemy

                      paradoksalnie przez alko problemy sie robia wieksze- nie tylko z racji otoczenia, ale tego, ze alko wykrzywia ocene sytuacji

                      to jest narkotyk i teraz najlatwiej problem "rozwiazac" pijąc. jak sie rodzina czepia- to upierdliwa, zatruwajaca zycie- no to co? trzeba sie napic, tylko kumpel zrozumie, ze nie pijemy bo musimy, tylko zycie takie trudne,a dzieci i zona mysli, ze to takie hop siup

                      to jest ucieczka- a ciąg jest przedluzeniem powrotu

                      a to, ze rodzina chce pomoc, wybacza i pomaga tylko ułatwia picie- pogadają, ale i tak wszystko bedzie dobrze.
                      Taki alkoholik, nie musi wybierac rodziny- on ma i rodzine i picie, bo rodzina nie daje ultimatum- niezmiennego- wczesniej czy pozniej jest chetna do przywiezienia, utulenia, nawet jak troche pogada
              • sadosia75 Re: Mój tato jest alkoholikiem 11.05.11, 15:46
                Casus a po co mu mówiłaś, że po niego pojedziesz? Po co wyciągasz rękę ?
                Tato wie, że może liczyć na pomoc. a tu nie o taką pomoc chodzi. Poszedl? ok niech idzie. Wpadnie w tarapaty? No cóż.. i tak bywa.
                Jeśli chce przestać pić to zna Twój nr będzie wiedział do kogo zadzwonić i będzie wiedział, że Ty mu pomożesz.
                Idź na terapię DDA to może wtedy troszkę inaczej spojrzysz na uzależnienie. Na pewno nie łagodniejszym okiem ale więcej zrozumiesz. Zrozumiesz wybory ojca ( choć to nie oznacza, że je zaakceptujesz ) zrozumiesz swoje zachowania w pewnych sytuacjach.
                Nie wpędzaj siebie w rolę niańki. Bo to wyciąganie reki raz po raz to właśnie rola niańki. A alkoholik jej nie potrzebuje.
                • aneta-skarpeta Re: Mój tato jest alkoholikiem 11.05.11, 15:55
                  jak chlop zdradza, to jak wiecznie wybaczasz i tlumaczysz to on wie, ze moze

                  jak nie wybaczasz to ma wyjscie- zmienic sie, albo koniec
                • casus.78 ....... 11.05.11, 23:23
                  wiem, wiem powinno się go zostawić, niech robi co chce. Bo dopóki nie sam nie zechce to żadne groźby i prośby nie podziałają.
                  Po co mu mówiłam ? Bo to pierwsza myśl która przyszła mi do głowy. Gdyby chciał przestać pić to chciałby żebym przyjechała po niego a tak wiem teraz, że kłamał......
                  Do tej pory nie ma go w domu. Ale parę osób widziało go "na mieście"....
                  Najchętniej chciałabym pstryknąć palcami, wypowiedzieć zaklęcie i .... żeby to wszystko się nie stało. Ale się nie da.
                  Nie pił 8 lat.....
                  • rosapulchra-0 Re: ....... 12.05.11, 02:46
                    Mój ojciec najdłuższą przerwę w niepiciu miał przez niespełna 3 lata. Normą było, że po roku, maks półtora wpadał w ciągi alkoholowe. Zaczynało się niewinnie na pozór. Cukierek z alkoholem, kieliszek wina, jedno piwo bezalkoholowe (!), potem kilka dni/tygodni się ukrywał z piciem. Kilkanaście lat mojego dorosłego życia ojciec mieszkał ze mną i moją rodziną, więc to jego ukrywanie dość szybko wychodziło na jaw. Aż zachlewał pałę i doprowadzał się do stanu zezwierzęcenia. Kilka razy był na leczeniu zamkniętym. Ale najczęściej scenariusz wyglądał tak: gdy już robił pod siebie, nie potrafił wyartykułować prostych słów, wsadzaliśmy go w samochód i wieźliśmy na Kolską, na prywatny detoks. Zupełnie nieważne było to, czy jestem w ciąży, czy mam co zrobić z dziećmi, jaka to była pora dnia czy nocy. Tam przeważnie leżał kilka dni, przechodził delirium, dostawał kroplówki, leki wspomagające. Wracał do domu, w którym czekał już na niego chirurg, żeby mu wszyć esperal. Po każdym takim ciągu alkoholowym mój ojciec zachowywał się jak co najmniej bohater narodowy. Był przewrażliwiony, nie można było się do niego odezwać, bo każde słowo skierowane do niego traktował jako atak. Nigdy nie chciał iść na terapię, uważał, że to jest mu doskonale zbędne. Skrzętnie wykorzystywał fakt wspólnego mieszkania, zawsze miał w nas (mnie i moim mężu) taki wentyl bezpieczeństwa. Aż pewnego dnia zamieszkaliśmy osobno. Cztery lata temu przyjechał do mnie do domu w nadziei, że mieszkanie będzie puste. Chciał wynieść coś i spieniężyć na alko. Ponieważ byłam w domu, to się wściekł i zażądał ode mnie kasy. Nie dałam. Był na bardzo silnym głodzie. Zwyzywał mnie strasznie i wyszedł. Wtedy ostatni raz go widziałam. Pijanego, zapuchniętego, brudnego, śmierdzącego i wyklinającego mnie. Mój ojciec nigdy przy mnie, ani tym bardziej do mnie nie używał wulgarnych słów. Nigdy. A tego dnia tak.
                    Zmarł na skutek pęknięcia wrzodu żołądka. Zapił się. I to był ten jedyny raz, kiedy mu nie pomogłam.
                    • naomi19 Re: ....... 12.05.11, 07:06
                      Przerażająca historia, współczuję.
                      • jszko222 Re: ....... 12.05.11, 07:16
                        Przerażająca, to prawda, chyba najgorsze że się aż tak bardzo można stoczyć uncertain.
    • marianna1970 Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 08:20
      Oczywiście że początek jak nie alkoholizm, znam bardzo wiele takich przypadków kończyło się marskością wątroby, wodobrzuszem
      • jszko222 Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 09:12
        Dawno się tak nie skompromitowałam. Chodzi o to że na forum, będąc całkiem anonimowym, łatwo zadać takie pytanie, gorzej w realu. Na pewno wstyd.
        • naomi19 Re: Początki alkoholizmu 12.05.11, 22:45
          Czym się skompromitowałaś?
          • jszko222 Re: Początki alkoholizmu 13.05.11, 07:43
            naomi19 napisała:

            > Czym się skompromitowałaś?
            >
            Po prostu wstyd mi, że ja to też mogę mieć. Wiem, że mnie do tego ciągnię, chociaż więcej nie wypijam. Cały czas ta sama ilość. Ale jednak.. uncertain.
            A nawet nie wiem, czy się z tym zgłosić, gdzie? Do ogólnego lekarza? Czy już od razu gdzieś ,,wyżej''?
            • rosapulchra-0 Re: Początki alkoholizmu 13.05.11, 12:40
              jszko222 napisała:

              > naomi19 napisała:
              >
              > > Czym się skompromitowałaś?
              > >
              > Po prostu wstyd mi, że ja to też mogę mieć. Wiem, że mnie do tego ciągnię, choc
              > iaż więcej nie wypijam. Cały czas ta sama ilość. Ale jednak.. uncertain.
              > A nawet nie wiem, czy się z tym zgłosić, gdzie? Do ogólnego lekarza? Czy już od
              > razu gdzieś ,,wyżej''?

              To żaden wstyd. To choroba. Tylko osoby zacofane i prymitywne traktują alkoholizm w kategorii wstydu i obciachu.
              Osobiście uważam, że ludzie, którym udaje się nie pić, którzy podejmują się leczenia, uczęszczają na terapie, do wspólnot AA, mają ogromny powód do dumy. I ich rodziny również.
              Poszukaj w swojej okolicy ośrodka leczenia uzależnień, w którym spotkasz się z psychologiem, terapeutą i zacznij uczęszczać na terapię grupową. Ze swojej strony tyle mogę Ci poradzić.
              • sadosia75 Re: Początki alkoholizmu 13.05.11, 12:54
                Potwierdzam smile
                Jestem bardzo dumna z mojego Taty, ze pije już 11 lat. Cała nasza rodzina jest z niego bardzo dumna. I każda jego rocznica trzeźwości jest dla nas bardzo ważnym dniem. A każdy jego dzień trzeźwości jest najlepszym dniem jaki człowiek może sobie wyobrazić.
                Rosapulchra ma rację. Osoby, które nie mają pojęcia o chorobie alkoholowej traktują ją w kategori wstydu, obciachu, czegoś co nie powinno ujrzec światło dzienne a pijący jest sam sobie winien.
                Wstyd to być tak zacofanym. A trzeźwieć to powód do dumy!
            • naomi19 Re: Początki alkoholizmu 13.05.11, 19:01
              Po prostu wstyd mi, że ja to też mogę mieć. Wiem, że mnie do tego ciągnię, chociaż więcej nie wypijam. Cały czas ta sama ilość. Ale jednak.. .
              A nawet nie wiem, czy się z tym zgłosić, gdzie? Do ogólnego lekarza? Czy już od razu gdzieś ,,wyżej''?

              Idź do najbliższego osrodka leczenia uzaleznień, to nic nie kosztuje.
              Tam dowiesz się, czy jestes alkoholiczką, choć wg mnie sama już dobrze wiesz.
              Bycie alkoholikiem to nie wstyd. Pisałam już, że jest teoria i wielu terapeutów wierzy w nią, że alkoholikiem się jest od chwili poczęcia, gdyż może to być uwarunowane genetycznie. Jeśli pójdziesz do lekarza, to skąd wiesz, że on sam nie jest alkoholikiem, jaki więc wstyd? (uwierz, na mityngach jest sporo lekarzy, to grypa bardzo obciążona niestety, bo mają sporo stresów).
              Gdzie więc kompromitacja i w związku z czym poczucie wstydu? Powód do wstydu będzie wtedy, kiedy stracisz wszystko- zdrowie, rodzinę, przyjaciół, pracę. Teraz jestes na najlepszej drodze, aby nie pic. Na zajęciach wszystkiego się dowiesz. Napisz, czy zdecydujesz się na wizytę w ośrodku.
              Ja niesmowicie podziwiam niepijących alkoholików, dla mnie to wspaniali ludzie, bo mieli tyle siły, by przestać pić.
    • evee1 Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 09:10
      Nie czytalam innych wpisow, wiec moge powtorzyc, ale to i tak moja opinia wink.
      Moim zdaniem to chodzi nie tyle o czestosc ile o to jaka ten alkohol pelni role i czy jestem w stanie funkcjonowac bez niego BEZ PROBLEMU. Zeby miec problem alkoholowy (czy tez jego zaczatki) nie trzeba sie nawet upijac.
      Jezeli nie potrafie na niczym innym sie skupic tylko mysle o tym, ze bede sie mogla napic alkoholu, to nie jest dobrze. Jezeli planuje ze szkoda dla siebie lub innych rozne zajecia tak, zeby moc zamoczyc dziob, to jest moim zdaniem problem. Jezeli zeby sie uspokoic musze wypic piwo - tez.
      W kazdym razie wedlug tych kryteriow ja oceniam swoje zaangazowanie w alkohol. Na przyklad, wczoraj wieczorem sama wypilam pol butelki wina, ale przypomnial mi o tym dopiero ten watek wink. No to chyba jednak ja uzalezniona nie jestem.
    • aromat_jabola Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 10:03
      jszko222 napisała:

      > Czy picie codziennie, lub co drugi dzień, 2 lub 3 kieliszków wina, adwokatu itp
      > ., to początki alkoholizmu?

      Tak

      > Po czym to w ogóle poznać?

      Pierwsze objawy, to błędna odmiana przez przypadki

    • agunia.8 Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 10:45
      wszystko pieknie ladnie, tylko pytanie jak sie z tego wychodzi? tak konkretnie. trzeba isc do aa i opowiadac o sobie?
      • ma_dre Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 10:57
        po pierwsze to trzeba wyrzucic butelki, zwlaszacza te ulubione... tak zrobilam, jak sie zorientowalam, ze jest ryzyko, ze bede traktowac alkohol jak kazdy inny smakujacy mi napoj... pic dopoki jest.
      • sadosia75 Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 15:50
        Tak konkretnie to masz 3 wyjścia.
        1. AA i mityngi.
        To jest grupa osób, które chcą przestać pić i wzajemnie utrzymują się w trzeźwości, wspierają się i rozwiają o własnych słabościach ( w skrócie pisząc )
        2.
        Terapia indywidualna u terapeuty.
        3.
        Leczenie zamknięte w szpitalu.
        Detox ( jeśli ktomuś jest potrzebny ) spotkania, piciorys ( coś jak życiorys ale o piciu ) , rozmowy z terapeutą, grupą wsparcia itp.

        Można też próbować samemu. Ale tak naprawdę udaje się to jednej osobie na sto.
        • jszko222 Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 18:37
          Na początku musi do mnie dojść, że to w ogóle już może być problem.
          Jeżeli chodzi o leczenie zamknięte w szpitalu, to wydaje mi się, że to juz naprawde ostateczności, jak nic innego nie pomaga.
          • bi_scotti Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 18:54
            jszko222 napisała:

            > Na początku musi do mnie dojść, że to w ogóle już może być problem.

            Tylko uwazaj zebys sobie nie zafundowala przy okazji samo-spelniajacej sie przepowiedni. Dlatego serdecznie radze popatrz na siebie sama pod katem potencjalnych addictions wynikajacych z przywyczajen, bez ktorych sama uwazasz, ze "zyc nie mozesz".
            Alkoholizm, jak kazdy "-izm" nie bierze sie wylacznie z "lubienia %%%" a wrecz same %%% sa wylacznie srodkiem do zaspokajania takich a nie innych potrzeb Twojego personality. Zanim sobie sama siebie nie zdefiniujesz tym kontekscie, to naprawde trudno Tobie (i komukolwiek) bedzie stwierdzic czy lubienie kieliszka wina lub innego trunku jako dopelnienie wieczoru to juz problem czy wcale niekoniecznie ...
            • lolinka2 Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 19:05
              bi_scotti, czy ty wiesz, do czego służą słowniki??
              Jeśli wiesz, proszę zacznij używać.
              Jeśli nie wiesz - doczytaj i zacznij, proszę, używać.
              Okropnie się czyta teksty najeżone makaronizmami.
              • angazetka Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 19:07
                Lolinka, jeśli ktoś pisze tak fajnie jak Bi_scotti, to można mu darować, że pisze z anglicyzmami. Czesławowi też darowuję, że mówi jak mówi smile
                • morgen_stern Re: Początki alkoholizmu 12.05.11, 08:55
                  Zgadzam się, bi_scotti to jedyna, której wybaczam te anglicyzmy wink
              • rosapulchra-0 Re: Początki alkoholizmu 12.05.11, 02:56
                lolinka2 napisała:

                > bi_scotti, czy ty wiesz, do czego służą słowniki??
                > Jeśli wiesz, proszę zacznij używać.
                > Jeśli nie wiesz - doczytaj i zacznij, proszę, używać.
                > Okropnie się czyta teksty najeżone makaronizmami.

                Ale że czym najeżone? suspicious
                BTW, problemy z jęz. angielskim masz? Naprawdę jest dużo słowników w necie. O! Np.: ten polecam suspicious
                • naomi19 Re: Początki alkoholizmu 12.05.11, 07:08
                  Oj przestań, tego się czytać nie da. I nie chodzi o kwestię znajomości języka, ja znam, a nie mogę czytać tego.
                  • rosapulchra-0 Re: Początki alkoholizmu 12.05.11, 10:32
                    naomi19 napisała:

                    > Oj przestań,

                    O.K. Przekonałaś mnie. Przestaję.
                    Ale łypnąć muszę. O tak: suspicious No! suspicious
                • el_jot Ups 19.05.11, 21:14
                  rosapulchra-0 napisała:

                  Ale że czym najeżone? suspicious
                  > BTW, problemy z jęz. angielskim masz? Naprawdę jest dużo słowników w necie. O!
                  > Np.: ten polecam suspicious

                  Rosa, Lolinka to tłumaczka języka angielskiego, bardzo dobra tłumaczkabig_grin
                  • rosapulchra-0 Re: Ups 19.05.11, 21:32
                    Moja odpowiedź była jak najbardziej świadoma smile
          • naomi19 Re: Początki alkoholizmu 11.05.11, 22:51
            Jeżeli chodzi o leczenie zamknięte w szpitalu, to wydaje mi się, że to juz naprawde ostateczności, jak nic innego nie pomaga.
            Od tego dobrze zacząć.
        • rosapulchra-0 Re: Początki alkoholizmu 12.05.11, 02:52
          Jest jeszcze leczenie otwarte, terapia grupowa i indywidualna. Spotkania są na początku trzy razy w tygodniu, później rzadziej. Prowadzona jest w ośrodkach leczenia uzależnień.
    • jusytka Re: Początki alkoholizmu 12.05.11, 00:14
      Po tym czy:
      -chce ci sie pić coraz wiecej
      -odczuwasz przymus sięgniecia po kieliszek

      Ja lubię wypić lampkę wina wieczorem, niemal codziennie, ale jak mąż mi wleje więcej niz pół kieliszka to sie złoszczę, że za dużo wink Zwyczajnie na więcej nie mam ochoty wink
      • evee1 Re: Początki alkoholizmu 12.05.11, 01:14
        > Ja lubię wypić lampkę wina wieczorem, niemal codziennie, ale jak mąż mi wleje w
        > ięcej niz pół kieliszka to sie złoszczę, że za dużo wink Zwyczajnie na więcej nie
        > mam ochoty wink
        Ale to nie o ilosc chodzi. Problem mozesz juz miec jezeli nie mozesz sobie miejsca znalezc i czegos Ci brakuje, jak maz Ci tej polowki kieliszka nie naleje.
    • a.pantera Re: Początki alkoholizmu 12.05.11, 01:30
      nie udzielam sie tu za bardzo, ale:
      jeden pijac 2 butelki wina przez jakis czas codziennie alkoholikiem nie zostanie, a drugi pijac jedno piwko wieczorem nim bedzie. Kwestia predyspozycji.
      Pytanie musisz sobie postawic, czy tez zastanownic sie nod tym, czy:
      nic przez alkohol nie zawalasz? w sensie ze sie napijesz i nastepnego dnia nie pojedziesz do pracy samochodem, albo wogole.
      to, ze lubisz pic i sprawia ci to przyjemnosc to jeszcze nic zlego. byleby to, ze sie napijesz nie "sprawialo" zlego dla ciebie i tzw. otoczenia.
      bo wypowiedzi w stylu"jak pijesz i nie wykapiesz dziecka wieczorem to jestes alkoholiczka" sa bez sensu, o ile nie zdarzy sie to codzienni czy co tydzien. Bo mozesz sobie (razem z kims kto to dziecko "wykapie") zaplanowac swoj brak uczestnictwa w tych wieczornych rytualach i bedzie ok.
      ale jezeli to bardzo boli, ze bys chciala sie napic ale nie mozesz, bo np musisz jechac samochodem nastepnego dnia, czy zajac sie dziecmi, czy jeszcze cos innego, to juz mozna szukac problemu.
      alkoholizm to nie grypa, nie kazdy na to choc raz zachoruje, warto oczywiscie zwracac uwage na symptomy, ale to nie jest proste jak konstrukcja cepa.
      • jszko222 Re: Początki alkoholizmu 13.05.11, 12:14
        Trochę poszperałam w necie i znalazłam sobie namiar do takiego jednego ośrodka jakby. Jednak nie mam odwagi tam zadzwonić. O co oni moga się pytać? Co ja mam im powiedzieć? Umówić się? Nie wiem. Nie mam odwagi zadzwonić.
        • sadosia75 Re: Początki alkoholizmu 13.05.11, 12:50
          Powiedz im dzień dobry szukam pomocy.
          Oni są przyzwyczajeni do tego, że ludzie dzwonią nie wiedzą co powiedzieć, jak powiedzieć czy w ogóle mają problem czy go nie mają ale chcą wiedzieć.
          Spokojnie smile
        • rosapulchra-0 Re: Początki alkoholizmu 13.05.11, 13:06
          Powiedz prawdę, że pijesz regularnie, że podejrzewasz siebie o uzależnienie, że chciałabyś porozmawiać z fachowcem na ten temat. Umów się na spotkanie. Czy to państwowy ośrodek? Jeśli tak, to nie zapomnij wziąć ze sobą dowodu ubezpieczenia.
        • naomi19 Re: Początki alkoholizmu 13.05.11, 19:03
          Po prostu się umów na wizytę. "dzień dobry chciałam się umówić na wizytę".
          • jszko222 Re: Początki alkoholizmu 14.05.11, 14:15
            Odważyłam się i zadzwoniłam. Umówiłam się na wizytę, chociaż nadal czuję lęk. Zobaczymy, co będzie dalej.
            • rosapulchra-0 Re: Początki alkoholizmu 14.05.11, 14:22
              Będzie tylko lepiej. Trzymam kciuki!
            • naomi19 Re: Początki alkoholizmu 14.05.11, 19:59
              Jestem z Ciebie dumna smile Równiez trzymam kciuki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka