Dodaj do ulubionych

Czytałyście?!

08.05.04, 23:01
...artykuł w Wyborczej o 5 dzieciach,które przyszły na świat by ratować swoje
rodzeństwo?????
No myślę i myślę...Wszystko pięknie...Tylko jakbym JA się czuła,gdybym się
dowiedziała jak to było z moim poczęciem...o tej metodzie HPG czy jak tam...i
że miałam cholerne szczęście że byłam właściwym embrionem...Jezu...
Obserwuj wątek
    • ratyzbona Re: Czytałyście?! 08.05.04, 23:05
      A ja byłabym szczęśliwa, ze przychodząc na swiat uratowałam czyjeś życie.
      Ostatecznie co najmniej połowa dzieci przychodzi na świat nie dlatego, ze
      rodzice podjęli decyzję, ale przez "wpadkę". To chyba smutniejsze wiedzieć, ze
      byłaś kłopotem, a nie szczęściem.
      • mabrulki Re: Czytałyście?! 08.05.04, 23:09
        Nie jestem przekonana.Myślę że takie dziecko będzie miało wiecznie jakiś
        podświadomy kompleks:że jego istnienie czemuś musi służyć.Gdzieś w głębi będzie
        mieć do rodziców żal-ja byłem tylko narzędziem,a nie zostałem poczęty dla mnie
        samego.
        • solka11 Re: Czytałyście?! 09.05.04, 10:16
          Zgadzam się z Tobą. Każdy człowiek ma prawo isnieć dla samego siebie, a nie dla
          czyjegoś celu. Az się wstrząsam na myśl, jak mozna tak przedmiotowo potraktować
          własne dziecko!
    • janowa Zastanowcie sie, co piszecie. 09.05.04, 10:34
      Dzieci ma sie z EGOIZMU lub przez przypadek.
      To zupelnie normalne. Jezeli mowisz do meza/faceta "chce miec dziecko", to
      myslisz altruistycznie ("powinnismy dac szanse kolejnej istocie przyjsc na
      swiat"?) czy egoistycznie ("CHCE/CHCEMY")? Dzieci planowane przychodza na swiat
      PO COS z zalozenia - bo nie chcemy byc sami na starosc np., bo chcemy, zeby
      ktos nas kochal bezwarunkowo itd. Jezeli przy okazji dziecko pomoze rodzenstwu
      ZYC, to co w tym zlego?! Sorry, ale mowienie o kompleksie w tym momencie jest
      wyimaginowanym problemem. Od rodzicow zalezy czy dziecko czuje sie przedmiotem
      czy podmiotem i nie zalezy to od tego, w jaki sposob zadecydowano o jego
      przyjsciu na swiat.
      Pozdrawiam,
      D.
      ---
      Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
      nie wie, ze to nie jest mozliwe.
      • dyrgosia Re:janowa 09.05.04, 10:43
        janowa napisała:

        > Dzieci ma sie z EGOIZMU lub przez przypadek.

        Ciekawa teoria, ale mów za siebie. Nie wszyscy mają takie podejście....



        Dzieci planowane przychodza na swiat
        >
        > PO COS z zalozenia - bo nie chcemy byc sami na starosc np., bo chcemy, zeby
        > ktos nas kochal bezwarunkowo itd.

        Mam troje dzieci i żadne nie przyszło na świat przez przypadek, ani też z
        wymienionych przez Ciebie pobudek. Te są dopiero egoistyczne.


        w jaki sposob zadecydowano o jego poczęciu

        Myślę, że to ma bardzo duże znaczenie.

        Gośka
        >
        • grrrrw Re:janowa 09.05.04, 10:48
          Moje tez ani z egoizmu ani przez przypadek.
          A perspektywa zycia ze swiadomoscia,ze się planowanym nie było nawet przez
          Przypadek, ze było się powołanym na swiat celem ratowania zycia starszemu
          rodzeństwu. Brrr!
          • janowa Re:janowa 09.05.04, 11:32
            Rowniez ciebie prosze o podanie KONKRETNEGO, nieegoistycznego powodu, dla
            ktorego urodzily sie twoje planowane dzieci.

            Pozdrawiam,
            D.
            ---
            Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
            nie wie, ze to nie jest mozliwe.
            • grrrrw Re:janowa 09.05.04, 12:07
              "Na chwałe Bogu ludziom na pozytek, dla radości rodziców" na swait powołalismy
              nasze dzieci.
              • janowa Re:janowa 09.05.04, 14:14
                grrrrw napisała:

                > "Na chwałe Bogu ludziom na pozytek, dla radości rodziców" na swait
                powołalismy
                > nasze dzieci.

                No fajny cytat smile Czyli jakis POZYTEK z tych dzieci, nie mowiac o WLASNEJ
                radosci macie smile) I o to chodzi.

                Pozdrawiam,
                D.
                ---
                Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
                nie wie, ze to nie jest mozliwe.
                • grrrrw Re:janowa 09.05.04, 14:35
                  Radoosć z tego, ze dzieci sa porzyteczne ludziom, czyli nie sa darmozjadami, a
                  egoizm - to nie to samo.
                  • janowa Re:janowa 09.05.04, 14:50
                    grrrrw napisała:

                    > Radoosć z tego, ze dzieci sa porzyteczne ludziom, czyli nie sa darmozjadami,
                    a
                    > egoizm - to nie to samo.

                    Ojej, widze ze moje pojmowanie zdrowego egoizmu narobilo sporo zamieszania, a
                    tak naprawde mowimy o tym samym smile
                    Ja rowniez mam nadzieje, ze moje dzieci przysluza sie swiatu w dobry sposob,
                    ale to nie zmienia faktu, ze chcialam je miec, zeby spelnic swoje marzenia o
                    szczesliwej rodzince smile

                    ---
                    Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
                    nie wie, ze to nie jest mozliwe.
        • janowa Re:janowa 09.05.04, 11:31
          Mysle, ze po prostu nie lubicie slowa "egoizm". Ale istnieje cos takiego jak
          zdrowy egoizm smile

          Dyrgosiu, czy mozesz mi laskawie podac KONKRETNY powod, dla ktorego masz dzieci
          (chociaz jeden), ktory nie jest egoistyczny? Nikt mi nie wmowi, ze nie cieszy
          sie (i nie liczy na to), ze dzieci sie nim na starosc zaopiekuja i przyniosa
          pocieche. A co jest zlego w tym, ze odczuwamy potrzebe bezwarunkowej milosci?
          Moje dziecko (nie ostatnie mam nadzieje) przyszlo na swiat miedzy innymi
          dlatego, ze nie wyobrazam sobie bycia szczesliwa w rodzinie bez dzieci. Wiec w
          jakis sposob "przysluza sie" mojemu szczesciu, jest mi POTRZEBNE do szczescia.
          Jest to zdrowy egoizm i tyle. Co nie oznacza (a wrecz przeciwnie), ze moje
          dziecko nie bedzie szczesliwe, bo nikogo tak nie kocham (bezwarunkowo smile jak
          mojego syna.

          Gdybym miala miec dwoje dzieci zamiast zadnego (bo jednyne jakie mam mialoby
          umrzec) to nikt mnie nie przekona, ze poczecie tego drugiego jest zlem i
          krzywda. Dla NIKOGO.

          Pozdrawiam,
          D.

          ---
          Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
          nie wie, ze to nie jest mozliwe.
          • dyrgosia Re:janowa 09.05.04, 11:40
            janowa napisała:

            > Mysle, ze po prostu nie lubicie slowa "egoizm". Ale istnieje cos takiego jak
            > zdrowy egoizm smile
            >
            > Dyrgosiu, czy mozesz mi laskawie podac KONKRETNY powod, dla ktorego masz
            dzieci
            >
            >

            bo je kocham, dla nich samych...nie dlatego żeby miał mnie kto kochać (od tego
            mam swojego mężczyznę)
            ze dzieci sie nim na starosc zaopiekuja i przyniosa
            > pocieche.

            na to też nie liczę, mam nadzieję, że będą żyły swoim życiem...

            A co jest zlego w tym, ze odczuwamy potrzebe bezwarunkowej milosci?

            to faktycznie jest egoizm, ale wcale nie zdrowy
            nikt inny Cię nie kocha...?

            > Moje dziecko (nie ostatnie mam nadzieje) przyszlo na swiat miedzy innymi
            > dlatego, ze nie wyobrazam sobie bycia szczesliwa w rodzinie bez dzieci.

            Aby dać szczęście trzeba je mieć, najpierw powinnaś być szczęśliwa we dwoje,
            aby dać szczęście dziecią....
            Wiec w
            > jakis sposob "przysluza sie" mojemu szczesciu, jest mi POTRZEBNE do
            szczescia.
            > Jest to zdrowy egoizm i tyle. Co nie oznacza (a wrecz przeciwnie), ze moje
            > dziecko nie bedzie szczesliwe,



            bo nikogo tak nie kocham (bezwarunkowo smile jak
            > mojego syna.
            to może być początek jego nieszczęścia...
            >
            > Gdybym miala miec dwoje dzieci zamiast zadnego (bo jednyne jakie mam mialoby
            > umrzec) to nikt mnie nie przekona, ze poczecie tego drugiego jest zlem i
            > krzywda. Dla NIKOGO.
            >

            Tego nikt nie powiedział, chodzi tylko o motywy..
            > Pozdrawiam,
            > Gocha.
            >
            > ---
            > Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
            > nie wie, ze to nie jest mozliwe.
            • joasiiik25 Re:janowa...co za BZDURY piszesz!!!! 09.05.04, 12:04
              JANOWA NAPISALA:
              "
              To zupelnie normalne. Jezeli mowisz do meza/faceta "chce miec dziecko", to
              myslisz altruistycznie ("powinnismy dac szanse kolejnej istocie przyjsc na
              swiat"?) czy egoistycznie ("CHCE/CHCEMY")? Dzieci planowane przychodza na swiat
              PO COS z zalozenia - bo nie chcemy byc sami na starosc np., bo chcemy, zeby
              ktos nas kochal bezwarunkowo itd. Jezeli przy okazji dziecko pomoze rodzenstwu
              ZYC, to co w tym zlego?! Sorry, ale mowienie o kompleksie w tym momencie jest
              wyimaginowanym problemem. Od rodzicow zalezy czy dziecko czuje sie przedmiotem
              czy podmiotem i nie zalezy to od tego, w jaki sposob zadecydowano o jego
              przyjsciu na swiat"



              BOZE CO ZA BZDURY.....
              MOZE TROCHE DEFINICJI:
              "Egoizm, postawa obojętności lub niechęci w stosunku do innych ludzi, brak
              chęci pomocy innym, liczenia się z nimi."

              1.Dzieci ma sie z EGOIZMU lub przez przypadek.

              -a pomyslalas o tych wszystkich biednych malzenstwach ktore nie moga miec
              wlasnych dzieci...gdzie w tym EGOIZM gdzie PRZYPADEK...staraja sie jak moga by
              moc pozostawic cos po sobie dla swiata...dla swiata urodzil sie moj synek,dla
              niego ma zyc i w nim sie wychowywac...my rodzice jestesmy jego droga prowadzaca
              na ten swiat,jego drogowskazem...I nie posiadamy dzieci/dziecka z wlasnego
              EGOIZMU czy przez jakis przypadek.Poczecie to doniosla chwila narodziny to cud
              i wtedy nie mysli sie o sobie a o nowo narodzonym dziecku.

              2.Jezeli mowisz do meza/faceta "chce miec dziecko", to
              myslisz altruistycznie ("powinnismy dac szanse kolejnej istocie przyjsc na
              swiat"?) czy egoistycznie ("CHCE/CHCEMY")?
              -chcec posiadania czegos,chec poczecia dziecka nie koniecznie musi oznaczac ze
              myslimy EGOISTYCZNIE...egoizm jest wtedy gdy:chcemy miec tylko cos dla
              siebie,kogos dla siebie,nie dzielac sie z nikim innym,nie zwazajac na jego
              potrzeby i wartosci.

              3.Dzieci planowane przychodza na swiat
              PO COS z zalozenia - bo nie chcemy byc sami na starosc np., bo chcemy, zeby
              ktos nas kochal bezwarunkowo itd.
              -przychodza na swiat bo pragniemy by zyli, posiadanie dzieci nie koniecznie
              oznacza ze na starosc nie zostaniemy sami.Nie jest to powiazane jedno z drugim

              4.Jezeli przy okazji dziecko pomoze rodzenstwu
              ZYC, to co w tym zlego?!
              -nie widze nic zlego w tym...odpowiednio poinformowane powinno byc dumne(ale
              czy bedzie)

              5.Sorry, ale mowienie o kompleksie w tym momencie jest
              wyimaginowanym problemem.
              -nie zgadzam sie....moze byc duzym problemem dla dziecka ktore nie jest
              odpowiednio dowartosciowane przez rodzicow,opiekunow...moze byc kompleksem sam
              fakt,ze urodzilem sie PO COS konkretnie a nie po to, bo rodzice tego pragneli i
              czekali na mnie z miloscia i z calym sercem

              6.Od rodzicow zalezy czy dziecko czuje sie przedmiotem
              czy podmiotem i nie zalezy to od tego, w jaki sposob zadecydowano o jego
              przyjsciu na swiat"
              -umiesz rozroznic roznice miedzy PRZEDMIOTOWYM TRAKTOWANIEM a PODMIOTOWYM
              TRAKTOWANIEM? widze ze masz zagadnienia czysto pegagogiczne?czyzby trafil swoj
              na swego?

              pozdrawiam Asia mama od 10 dni
              • janowa Re:janowa...co za BZDURY piszesz!!!! 09.05.04, 14:49
                joasiiik25 napisała:

                > BOZE CO ZA BZDURY.....
                -
              • fiszerowa Re:janowa...co za BZDURY piszesz!!!! 09.05.04, 23:27
                joasiiik25 napisała:

                -a pomyslalas o tych wszystkich biednych malzenstwach ktore nie moga miec
                wlasnych dzieci...gdzie w tym EGOIZM gdzie PRZYPADEK...staraja sie jak moga by
                moc pozostawic cos po sobie dla swiata...dla swiata urodzil sie moj synek,dla
                niego ma zyc i w nim sie wychowywac...my rodzice jestesmy jego droga prowadzaca
                na ten swiat,jego drogowskazem...I nie posiadamy dzieci/dziecka z wlasnego
                EGOIZMU czy przez jakis przypadek.Poczecie to doniosla chwila narodziny to cud
                i wtedy nie mysli sie o sobie a o nowo narodzonym dziecku.

                Z tego co wiem te wszystkie biedne małżeństwa, które nie mogą mieć własnych
                dzieci, robią wszystko by je mieć. I nie dla świata tylko dla siebie! Powiem na
                własnym przykładzie bo tak będzie mi łatwiej. To we mnie odezwał się instynkt
                macierzyński i ja chciałam baaaardzo mieć dziecko. Dla siebie! Dla mojego męża!
                Dla nas! Bo to jest naturalna potrzeba i pragnienie dwojga kochających się
                ludzi. Gdybym chciała pozostawić coś dla świata zostałabym malarką albo
                fizykiem jądrowym. Gdyby nie mój egoizm nie walczyłabym o dziecko. Gdyby nie
                mój egoizm nie zdecydowałabym się na operacje, badania, zabiegi. Gdyby nie mój
                egoizm nie wydalibyśmy z mężem kupy kasy na in vitro. Urodziłam dziecko bo tak
                stworzyła mnie natura. Bo wyzwoliła we mnie takie pragnienie posiadania
                dziecka, że nic innego nie było już ważne.
                I wiesz, poczęcie mojego dziecka nie było doniosłą chwilą. Było nas tam
                pięcioro: ja, mój mąż, pielęgniarka, lekarz, i facet z laboratorium
                który "stworzył" moje dzieci wink. Ale rzeczywiście, narodziny mojego dziecka to
                był cud. Cud techniki i medycyny.
                I bardzo się cieszę, że jestem egoistką i z własnej potrzeby i chciejstwa mam
                moje upragnione dziecko.
                I nie chcę aby ktoś o Twoich przekonaniach był moim adwokatem...

                fowa

                ps. pozdrowienia dla janowej smile
                • janowa Pozdrawiam Fiszerowa :-)) n/t 10.05.04, 09:39

                • suffo Re:janowa...co za BZDURY piszesz!!!! 11.05.04, 19:06
                  Napisze krotko: powodem, dla ktorego chcialam miec dziecko i chcialabym miec
                  ich wiecej jest zdrowy egoizm, rozumiany tak jak rozumie go janowa.
            • janowa Re:janowa 09.05.04, 14:24
              dyrgosia napisała:

              > bo je kocham, dla nich samych...nie dlatego żeby miał mnie kto kochać (od
              tego mam swojego mężczyznę)
              -
              • dyrgosia Re:janowa 09.05.04, 15:53
                janowa napisała:


                > -
                • janowa Re:janowa 09.05.04, 18:09
                  dyrgosia napisała:

                  > Chciałam mieć dzieci, bo dla mnie to oczywista konsekwencja bycia rodziną.
                  -
                  • dyrgosia Re:janowa 15.05.04, 10:23
                    janowa napisała:

                    > -
                    • janowa Re:janowa 15.05.04, 14:39
                      dyrgosia napisała:

                      > > -
                      • dyrgosia Re:janowa 15.05.04, 17:09
                        Cofam swoje przeprosiny , dotyczyły osoby na poziomie a Ty jesteś zapatrzoną w
                        siebie ignorantką. Rozmowa z Tobą na jakikolwiek temat mija się z celem,
                        uznajesz tylko swoje zdanie, a wszyscy którzy się z tobą nie zgadzają to
                        głupcy... Współczuję Twoim bliskim..............
                        • janowa Re:janowa 15.05.04, 17:38
                          dyrgosia napisała:

                          > Rozmowa z Tobą na jakikolwiek temat mija się z celem,
                          > uznajesz tylko swoje zdanie, a wszyscy którzy się z tobą nie zgadzają to
                          > głupcy...
                          -
                          • dyrgosia Re:janowa 15.05.04, 18:00
                            janowa napisała:

                            > ze tak mi przywalasz (to wg CIEBIE jestem zla matka, nikt mnie
                            > nie kocha, a fakt, ze moi rodzice pobrali sie z powodu ciazy rzutuje na moje
                            > wypowiedzi).

                            Ja tego nie powiedziałam, to Twoje kompleksy.


                            Uwazasz, ze powinnam sie z toba zgodzic i jeszcze ci przyklasnac?!
                            >
                            > Przechodzisz sama siebie. Poszukaj innej "ofiary".
                            >
                            > > Współczuję Twoim bliskim...
                            > -
                            • janowa Re:janowa 15.05.04, 18:29
                              dyrgosia napisała:

                              > >janowa napisała:
                              > >ze tak mi przywalasz (to wg CIEBIE jestem zla matka, nikt mnie
                              > >nie kocha, a fakt, ze moi rodzice pobrali sie z powodu ciazy rzutuje na mo
                              > >je wypowiedzi).
                              >
                              > Ja tego nie powiedziałam, to Twoje kompleksy.
                              -
                              • dyrgosia Re:janowa 15.05.04, 19:13
                                janowa napisała:

                                to wg CIEBIE jestem zla matka, nikt mnie
                                > > >nie kocha,
                                > >
                                > > -
                                • janowa Re:janowa 15.05.04, 19:32
                                  Widze, ze "czarno na bialym" tez nie pomaga. Trudno.
                                  Z drugiej strony ty piszesz, ze czarne jest biale, nie potrafisz podac zadnego
                                  argumentu "za" ani udowodnic na konkretach, ze masz racje, ale ja nie mam prawa
                                  sie nie zgodzic. Coz... Jaki sens tej dyskusji widac jak na dloni.
                                  Szkoda, ze dla ciebie zrobilam wyjatek i probowalam ponownie dowiedziec sie o
                                  co ci chodzi. Trzeba bylo trzymac sie swoich zasad.
                                  Ale juz szybciutko naprawiam swoj blad i zegnam ozieble. Nie trudz sie
                                  odpisywaniem, bo juz nie przeczytam. Jak widac niczego poza dziwnymi radami, o
                                  ktore nikt nie prosil, oraz truizmami i tak nie nalezalo od ciebie oczekiwac.
                                  ---
                                  Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
                                  nie wie, ze to nie jest mozliwe.
                                  • dyrgosia Re:janowa 15.05.04, 20:28
                                    Temat dyskusji był dla Ciebie tylko pretekstem do sporu..
                                    Jak chcesz się z kimś spierac dla samego sporu to z góry zaznacz.

                                    "Wśród ludzi jest się także samotnym."
                • brn Re:janowa 09.05.04, 18:20
                  Dyrgosia,
                  zupełnie nie rozumiem dlaczego pomoc rodzicom na starość ma się wiązać z
                  nieułożeniem sobie życia???
                  Przecież na tym "to wszystko" polega!
                  • dyrgosia Re:janowa 15.05.04, 10:15
                    brn napisała:

                    > Dyrgosia,
                    > zupełnie nie rozumiem dlaczego pomoc rodzicom na starość ma się wiązać z
                    > nieułożeniem sobie życia???
                    > Przecież na tym "to wszystko" polega!

                    Pomoc od czasu do czasu tak, ale ciągłe zajmowanie się rodzicami ( znam takie
                    przypadki - kiedy rodzice nie są chorzy lub niepełnosprawni), którzy żyją
                    życiem swoich dzieci to koszmar.
    • poleczka2 Re: Czytałyście?! 09.05.04, 11:49
      Sama się nad tym zastanawiałam. W prasie brytyjskiej było jakiś czas temu o
      rodzicach którzy poczęli dziecko żeby pomóc swojemu choremu synowi. Szczegółów
      nie pamiętam, nie wiem czy dziecko w łonie było "modyfikowane" aby pomóc bratu.
      W każdym razie byłam przeciwna na początku ale potem pomyślałam co to by było
      gdyby mój syn zachorował i jedyną pomocą byłoby urodzić drugie dziecko. Jako
      matki chyba zrobiłybyśmy wszystko aby pomóc dziecku.
      Jest to bardzo trudna sprawa i wg mnie nie można jej do końca zrozumieć gdy nie
      jest się samemu rzuconym w tę sytuację.
      • verdana Re: Czytałyście?! 09.05.04, 14:28
        Wiele osób, nawet na tym forum, potepiało postawę matek, które mają tylko jedno
        dziecko. Twierdziły, ze nawet osoby, które nie mają ochoty na więcej dzieci,
        powinny urodzić dziecku brata lub siostrzyczkę, aby ten nie czuł się samotny,
        nie stał się egoistą lub miał się z kim bawić. Czym ta postawa rózni się od
        ratowania życia starszego rodzeństwa? W tym wypadku to "drugie" też ma zostać
        urodzone dla dobra pierwszego.
        Wiele osób pisze, ze mają dzieci, bo życie bez dzieci nie ma sensu, bo chcą
        mieć w domu ruch, bo w przyszłosci nie chcą zostać same. Tu też dziecko
        jest "dla rodziców" a nie dla siebie.
        Czy ktos z was urodził dziecko po to, by ono istnieało, a nie dla siebie, by
        móc kogoś kochać i kimś się zajmować? I tylko po to zaszedł w ciążę, nie mając
        na względzie własnej przyszłości i własnego zycia? Wątpię.
        Ja racej wyobrażąm sobie, że dziecko, które samym przyjściem na świat uratowało
        komuś życie będzie w lepszej sytuacji niż większość z nas. Rodzice będą go
        przecież kochali - tak czy inaczej (może nawet bardziej). A cokolwiek by
        zrobiło, jego życie nie pójsdzie na marne...
        • janowa :-)) Wracasz mi wiare 09.05.04, 14:53
          Bo juz myslalam, ze calkiem nie pasuje do tego altruistycznego swiata, ja -
          wredna egoistka co ma dziecko na wlasna pocieche smile)

          Pozdrawiam,
          D.
          ---
          Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
          nie wie, ze to nie jest mozliwe.
          • joasiiik25 Re: :-))ja dalej swoje... 09.05.04, 15:29
            nie trzeba byc koniecznie nauczycielem jest duzo wiecej pokrewnych
            zawodow...ale widze ze sie pomylilam co do ciebie to tylko puste slowa...


            pozdrawiam
            • janowa Re: :-))ja dalej swoje... 09.05.04, 19:03
              joasiiik25 napisała:

              > ale widze ze sie pomylilam co do ciebie to tylko puste slowa...
              -
        • literki no więc ja... 09.05.04, 20:38
          "Czy ktos z was urodził dziecko po to, by ono istniało a nie dla siebie (...)? Wątpię."


          ...urodziłam dziecko po to, by istniało, by było tylko swoje i wyłącznie własne, by było szczęśliwe, jakichkolwiek wyborów dokona. Koniec kropka.

          • amania Re: no więc ja... 09.05.04, 21:03
            ...urodziłam dziecko po to, by istniało, by było tylko swoje i wyłącznie własne
            > , by było szczęśliwe, jakichkolwiek wyborów dokona. Koniec kropka.
            >

            Urodzić po to by istniało..Hmm. Jak dla mnie argument bardzo nijaki i nic nie
            wnoszący.
            Trzeba by się teraz zastanowić czy istnienie na tym świecie jest taką pożądaną
            sytuacją. Obiektywnej odpowiedzi nie da się uzyskać.

            Zrobiłam przegląd wszystkich znajomych rodzin, tych które walczą o zajście w
            ciążę także.
            I jak nic wychodzi mi, że dzieci ma się przede wszystkim dla siebie, bo chcemy
            mieć potomka, bo chcemy się kimś opiekować, bo fajnie mieć pełną rodzinę itd.
            I mam nadzieję, że moimi rodzicami kierowały podobne powody, bo szczerze
            mówiąc, gdyby moja mama zaczęła wymyślać mi jakieś wzniosłe przyczyny, to wcale
            by mnie to nie ucieszyło.
            Pomyślałabym sobie, że idealizuje sytuację po prostu.
            • literki Re: no więc ja... 09.05.04, 21:12
              Wiedziałam, że tak się to skończy, znaczy, że nie zostanę zrozumiana (:
              Czy naprawdę trzeba się zastanawiać, "czy istnienie na tym świecie to taka pożądana sytuacja"? Ty istniejesz na przykład, i - jak mniemam - nie robisz nic, żeby to istnienie przerwać, zapewne wręcz przeciwnie. Ci, którzy czynią inaczej są w mniejszości, a reszta zwykle chce ich leczyć.
              Widzisz, dla mnie istnienie na tym świecie jest powodem wielkim i ostatecznym, nie wymagającym dodatkowego uargumentowania.
        • literki i post scriptum 09.05.04, 20:41
          A ja nie chciałabym się przekonać, jakie to uczucie być niejako magazynem części zamiennych dla brata/siostry... I tym bardziej nie chciałabym wiedzieć, co będzie, ggyby te dzieci nie spełniły pokładanych w nich nadziei.
          • silije.amj Re: i post scriptum 09.05.04, 21:35
            Byłabym szczęśliwa gdyby na przykład moi rodzice nie stracili mego brata dzięki
            moim narodzinom (akurat jestem starsza ale gdyby było odwrotnie) - w
            dzieciństwie może nawet czułabym się wyjątkowa. Nie ma nic ważniejszego niż
            życie, które już jest.
            • mamaadama4 Re: i post scriptum 10.05.04, 00:15
              Jetsem mama dziewczynki, która zmarła na białaczkę. Spotkałam dwie rodziny,
              które zdecydowały sie na kolejne dziecko, aby podczas porodu pobrano krew
              pepowinową dla tego chorego. W obu wypadkach niestety była zbyt duża
              niezgodnośc, aby komórki macierzyste z krwi pepowinowej mogły zostac
              przesczepione. Mam przyjaciółkę, której syn był leczony razem z moją Hanką.
              Darek jest zdrowy w tej chwili, ale w międzyczasie urodziło im sie jeszcze
              dwoje dzieci, nieplanowanych - jednak pobrana została krew pępowinowa i z
              badana pod kontem zgodności z bratem, który był chory na białaczkę, tez wyszedł
              brak zgodności.
              Żadna z tych rodzin nie robiła tragedii, że urodzone dzieci nie "stały się
              bankiem częsci zamiennych" dla chorego rodzeństwa. W ogóle takiego problemu nie
              było i nie ma, poza odrobiną żalu, ale nie do dzieci co do "losu". Nikt, kto
              nie znalazł się w sytuacji gdy jego dziecko cierpi na śmiertelna chorobe nie ma
              prawa osądzać ludzi, którzy zachowali się w ten czy inny sposób. W takich
              sytuacjach człowiek kieruje się wielka miłością i instynktem. Nie
              wyrachowaniem. Ciekawe, czy patrząc w oczy chorego dziecka myslałby ktoś z
              przeciwników o etyce? Jeżeli tak, to "gratuluję człowieczeństwa".
              Póki co - w Polsce nie można dokonywac selekcji embrionów pod tym kontem,
              trzeba zdać się na los, który jak widać - bywa ślepy.
              • mamaadama4 Re: i post scriptum 10.05.04, 00:19
                A problemem mogłoby byc tylko to, gdyby rodzice spłodzili takie dziecko tylko
                po to, aby pomóc choremu, a potem oddali do domu dziecka. Skoro urodzili,
                wychowali, kochali, troszczyli się itd. Tyleko tyle, że zaplanowali jego
                urodzenie w tym a nie w innym momencie, to co w tym złego?
                • mamamojzeszka Re: i post scriptum 15.05.04, 23:18
                  zgadzam sie z Toba Danka, tez nie widze problemu. Nie wyobrazam sobie zeby
                  zrezygnowac z szansy leczenia z powodu teoretycznego ryzyka, ze byc moze w
                  wieku dojrzewania moje drugie dziecko poczuje sie wmanipulowane. Zreszta nie
                  wierze ze ktos moglby miec pretensje ze uratowal rodzenstwo! (chocby sie nie
                  wiem jak klocili). a jak powiedziec choremu dziecku: "wiesz, moze bylaby szansa
                  zebys wyzdrowial, ale twoj ewentualny brat moglby miec cos przeciwko"
                  (???)
              • mabrulki Re: i post scriptum 10.05.04, 07:32
                Witajcie.
                Wyszła ożywiona dyskusja,a ja...wciąż nie wiem.Wnioski mam takie:zgadzam się z
                Janową i pozostałymi z tym zdaniem,że dziecko ma się tak naprawdę dla
                siebie,przynajmniej na początku.Zaspokaja ono choćby potrzeby emocjonalne(nie
                ma piękniejszej miłości niż do dziecka i dziecka)czy biologiczne(instynkt
                macierzyński).Jednak widzę kolosalną różnicę między pragnieniem posiadania
                dziecka,umówmy się,"dla siebie", a decyzją powołania na świat człowieka,którego
                nadrzędnym celem i zadaniem jest uratować zdrowie i życie drugiego
                człowieka.Zastanówmy się,jakie to obciążenie dla psychiki małego dziecka?Myślę
                że nawet w sytuacji,gdy to dziecko jest kochane i rodzice mu to okazują,musi
                ono to obciążenie odczuwać.Idzmy dalej:nie udało się,brat czy siostra nie
                żyje.Dziecko patrzy na zapłakanych,załamanych,smutnych rodziców.Jaka jest
                logika dziecka?Prędzej czy pózniej powie sobie:to moja wina.Jakie życie czeka
                to dziecko gdy dorośnie?
                To jest jedna strona medalu.Po drugiej stronie są uczucia rodziców chorego
                dziecka.Jestem matką.Czy jeśli moja ukochana córunia zachorowałaby,a jedyną
                szansą dla niej było rodzeństwo,to czy myślałabym o tym wszystkim,czy
                powiedziałabym NIE?Czy byłabym zdolna nie pojąć wszelkich kroków by ratować
                swoje dziecko?
                To co napisała mamaadama jest najlepszą odpowiedzią.Pozdrawiam,mamoadama.

                W Polsce może-jeszcze-nie,ale np.w Stanach,jak mogliśmy przeczytać,takie
                dziecko jest projektowane,a po uzyskaniu iluś tam produktów(embrionów)następuje
                ostra selekcja.Zwycięzca do macicy,reszta zostaje wyeliminowana.Celowo używam
                takich słów-bo tak to właśnie wygląda.I to mnie przeraża.Nie znajduję w sobie
                zgody na to.
        • mamamojzeszka Re: Czytałyście?! 15.05.04, 23:09

          > Czy ktos z was urodził dziecko po to, by ono istnieało, a nie dla siebie, by
          > móc kogoś kochać i kimś się zajmować? I tylko po to zaszedł w ciążę, nie
          mając
          > na względzie własnej przyszłości i własnego zycia? Wątpię.

          chcielismy miec Mojzesza wlasnie po to zeby istnial smirk i nigdy nie pomyslalam
          ze to takie dziwne, raczej normalne, ze w pewnym momencie bedziemy mieli
          dziecko.. jesli bedzie chcial zostanie z nami na starosc, a jak bedzie sie
          dobrze uczyl wyjedzie do Anglii na studia (lub gdzie indziej),my w kazdym razie
          wracamy do Tanzanii. Jak bedzie dobrze kopal pilke to wyjedzie (do Angliismile?)
          kopac pilke. Zobaczymy. To w koncu jego zycie. My uczymy sie m.in. po to zeby
          na starosc sie nie martwic kto sie nami zaopiekuje, zreszta mamy sluzbesmile)) a z
          drugiej strony moja potrzebe dawania moge wyladowac na mojej tesciowej ktora
          kiedys sie zestarzeje i ktorej pewnie bedzie milo, ze sie nia zaopiekuje. Mnie
          tez bedzie milo bo nie musze a chcesmile (czyt.taka dobra jestem,tu widze troche
          egoizmu) a Mojzeszem musze sie opiekowac dla niego wlasnie, nie dla siebie. Dla
          niego i dla Boga powolalam go na ten swiat,niby dla siebie samej mam nie sypiac
          po nocachsmile?? wszedzie nosze ze soba 12kg,to wykancza moj kregoslup! a za iles
          lat gdy juz przestanie na mnie wisiec bede sie denerwowac, ze nie mowi mi gdzie
          wychodzi, wtedy w strzepy obroca sie moje nerwysmile dzieki za taka forme
          egoizmusmile

          ps.przypomnialo mi sie cos..gdy w 5klasie podstawowki na lekcji biologii
          uswiadomiono mi skad sie biora dzieci bylam tym po prostu zaszokowana, w rownym
          stopniu faktem ze mozna dziecko ot tak zaplanowac.. Myslalam, ze po prostu
          zaistnialam i juz, ("czesc,oto jestem") a nie tak na zyczenie... cale szczescie
          moja Mama odpowiedziala, ze cala nasza trojka nie byla planowana,naprawde wtedy
          mi ulzylo. Ale dla ratowania brata to bym sie zgodzila zostac zaplanowanasmile
          Mojzesz byl planowany,nie wiem jak mu sie z tego w przyszlosci wytlumaczesmile
          • edytkus Re: Czytałyście?! 17.05.04, 05:19
            mamamojzeszka napisała:

            > chcielismy miec Mojzesza wlasnie po to zeby istnial smirk i nigdy nie pomyslalam
            > ze to takie dziwne, raczej normalne, ze w pewnym momencie bedziemy mieli
            > dziecko..

            A skad wiesz ze on tego chcial? Dalas mu wolny wybor? Jasne ze nie - nie mozna zapytac o zdanie
            kogos kto nie istnieje. To byla Twoja decyzja, Twoja zachciewajka "zeby zaistnial" i bynajmniej nie ma
            w tym nic zlego.

            jesli bedzie chcial zostanie z nami na starosc, a jak bedzie sie
            > dobrze uczyl wyjedzie do Anglii na studia (lub gdzie indziej),my w kazdym razie
            >
            > wracamy do Tanzanii. Jak bedzie dobrze kopal pilke to wyjedzie (do Angliismile?)
            > kopac pilke. Zobaczymy.

            Dawanie wolnego wyboru czasem tez wplywa na los.

            >To w koncu jego zycie.

            Tak, ale to Ty je powolalas, Ty podjelas decyzje stawiajac siebie w pozycji stworcy "chce zeby zaistnial."

            Dla
            >
            > niego i dla Boga powolalam go na ten swiat,niby dla siebie samej mam nie sypiac
            >
            > po nocachsmile??

            Acha, a jednak podajesz dwa powody - to jest egoizm o ktorym pisze Janowa wink
    • judytak Re: Czytałyście?! 10.05.04, 09:25
      no tak,
      a co, jeśli takie starannie zaprojektowane dziecko jednak nie uratuje życia
      starszego brata? jeśli ten starszy brat jednak umrze? albo przeżyje, ale nadal
      będzie chorowity i nadal zajmuje niemal cała uwagę rodziców?

      nie przeczę, że są rodziny, które sobie poradzą z taką sytuacją,
      ale jestem też pewna, że są rodziny, które by z taką sytuacją sobie nie
      poradziły
      (czyli rodzice "nie mają serca" dla dziecka, które "nie spełniło oczekiwań")

      i nikt nie przewidzi, czy będzie z tych, co sobie poradzą, czy z tych, co nie

      dla mnie takie rozwiązanie, to ostateczność
      lepiej się skoncentrować nad tworzeniem rozmaitych "banków" (krwi pępowinowej,
      szpiku kostnego itp.), żeby tego typu decyzje były jak najrzadziej potrzebne

      pozdrawiam
      Judyta
      • brn Kilka słów sprostowania 10.05.04, 09:48
        Chciałabym sprostować pewne słowa, które padły w tym wątku, a których
        rozentuzjazmowane, zaaferowane mamy użyły.
        Otóż te dzieci nie są jak to jedna z mam powiedziała "bankiem narządów" dla
        starszego rodzeństwa!!! Pobierana jest przy ich narodzinach krew PĘPOWINOWA - o
        nią tutaj chodzi.
        A jeśli chodzi o in vitro, to - wbrew temu, co twierdzi kościół i panowie z
        Młodzieży Wszechpolskiej - z tego, co woem niewykorzystane zarodki się
        przechowuje do dalszego wykorzystania, a nie wylewa do kanalizacji.
        • literki Re: Kilka słów sprostowania 10.05.04, 10:33
          "bank narządów" to była przenośnia; zastanawiam się tylko nad granicami, możliwymi konsekwencjami...

          Tak dla przykładu:
          Ludzie obciążeni wadami genetycznymi, które powodują ciężkie, zwykle śmiertelne choroby tylko u potomstwa określonej płci (np. tylko u chłopców) w niektórych krajach mają możliwość dokonania wyboru płci potomka - tak, by zminimalizować ryzyko urodzenia chorego dziecka. Takie możliwości daje medycyna.
          Nie mam (oczywiście) odpowiedzi, czy to dobrze, czy tak należy, czy wręcz przeciwnie... Polecam książkę Petera Singera "O życiu i śmierci. Upadek etyki tradycyjnej" (ten to dopiero jest wyrotowiec wink )
        • solka11 Re: Kilka słów sprostowania 10.05.04, 11:34
          Dobresad- "do dalszego wykorzystania, a nie do kanalizacji". Przecież rzecz nie
          w marnotrawstwie zarodków!!! Ja dalej twierdzę, że cel nie uświęca środków.
          Jest to moja postawa, ale nie mam prawa rozliczać innych rodziców.
          • brn Re: Kilka słów sprostowania 11.05.04, 09:48
            "...do dalszego wykorzystania" - oczywiście chodzi o wszczepienie do macicy, o
            następne dziecko. Miałaś na myśli coś innego?
            Też myślałam, że cel nie uświęca środków, ale życie bardzo szybko weryfikuje
            nasze poglądy.
            I obyśmy nigdy nie musieli stawać przed takimi dylematami.
    • anek.anek Re: Czytałyście?! 10.05.04, 15:37
      A ja jestem za.
    • maadzik3 Re: Czytałyście?! 11.05.04, 17:24
      Jeszcze jedno - wszystkie zalozylyscie ze mlodsze rodzenstwo zostanie
      poinformowane o celu i sposobie w jaki pojawilo sie na swiecie, ale przeciez
      nie musi tak byc.
      Co do mnie, gdyby moj syn byl smiertelnie chory i ratunkiem byloby drugie
      dziecko (ktore i tak chcialabym miec) to bym sie nie zastanawiala. A mlodsze
      kochalabym bez wzgledu na wynik kuracji. Znacznie gorzej bym sie czula wiedzac
      ze moglam jeszcze jakos pomoc choremu dziecku i nie zrobilam tego. Czy
      pozwolenie na smierc dziecka nie bylaby tu instrumentalnym traktowaniem tego
      starszego? Przeciez gdybym po prostu zaszla w ciaze i tak mialabym nadzieje ze
      krew pepowinowa mlodszego uratuje starsze i bede miala dwoje dzieci. I nie ma
      to nic wspolnego z brakiem uczuc dla mlodszego. Bardzo trudny dylemat, oby
      zadna z nas nigdy przed nim nie stanela.
      Madzik
      • judytak Re: Czytałyście?! 12.05.04, 09:07
        maadzik3 napisała:

        > Jeszcze jedno - wszystkie zalozylyscie ze mlodsze rodzenstwo zostanie
        > poinformowane o celu i sposobie w jaki pojawilo sie na swiecie, ale przeciez
        > nie musi tak byc.

        to już lepiej, jeśli dziecko o tych wszystkich trudnych sprawach wie (czyli:
        jest informowane stosownie do wieku),
        niż żeby temat w sposób ukryty przewijał się gdzieś "pod powierzchnią"

        pozdrawiam
        Judyta
      • anek.anek Re: Czytałyście?! 15.05.04, 14:57
        właśnie dlatego napisałam wcześniej, że jestem "za".
    • melka_x konkrety 16.05.04, 19:44
      To może konkretnie.
      Prosze o wpisy osoby, które mają jedno dziecko. Wyobraźcie sobie, że Wasze
      dziecko jest ciężko chore, umrze jeśli nie będzie miało szansy na przeszczep od
      swojego młodszego rodzeństwa. Zakładam, ze większośc z Was i tak chce mieć
      więcej dzieci (wcześniej czy później). I prosze o wpisy -albo o odpowiedź we
      własnym sumieniu- która z Was w takiej sytuacji nie zdecydowałaby się na
      następne dziecko?
      Magda
      • dyrgosia Re: konkrety 16.05.04, 19:51
        melka_x napisała:

        > To może konkretnie.
        > Prosze o wpisy osoby, które mają jedno dziecko. Wyobraźcie sobie, że Wasze
        > dziecko jest ciężko chore, umrze jeśli nie będzie miało szansy na przeszczep
        od
        >
        > swojego młodszego rodzeństwa. Zakładam, ze większośc z Was i tak chce mieć
        > więcej dzieci (wcześniej czy później). I prosze o wpisy -albo o odpowiedź we
        > własnym sumieniu- która z Was w takiej sytuacji nie zdecydowałaby się na
        > następne dziecko?
        > Magda


        Mam troje dzieci. nie o to chodzi. Nie o urodzenie, ale o "produkowanie"
        emrionów, z których tylko jedno przeżyje.
        • melka_x Re: konkrety 16.05.04, 19:58
          dyrgosia napisała:
          > Mam troje dzieci. nie o to chodzi. Nie o urodzenie, ale o "produkowanie"
          > emrionów, z których tylko jedno przeżyje.

          To nie jest odpowiedź na moje pytanie. Pytam o to co Ty byś zrobiła, gdyby
          jedyną szansą na życie Twojego dziecka było urodzenie kolejnego.
          TAK czy NIE?
          • dyrgosia Re: konkrety 16.05.04, 20:08
            melka_x napisała:

            > dyrgosia napisała:
            > > Mam troje dzieci. nie o to chodzi. Nie o urodzenie, ale o "produkowanie"
            > > emrionów, z których tylko jedno przeżyje.
            >
            > To nie jest odpowiedź na moje pytanie. Pytam o to co Ty byś zrobiła, gdyby
            > jedyną szansą na życie Twojego dziecka było urodzenie kolejnego.
            > TAK czy NIE?


            Oczywiście,że bym urodziła, ale nie zmodyfikowane dziecko.
            • danik1 Re: konkrety 16.05.04, 23:26
              Dobry temat, ale zastanawia mnie w nim jedno. Co sie stalo z tolerancja? Jedna
              przez druga probujecie sie nawzajem przekonac do swojej opini. A juz
              najbardziej rozsmieszyla mnie dyskusja janowej i dyrgosi. O co ta cala
              dyskusja??? Jedna uwaza, ze dziecko ma sie z egoizmu a druga, ze dla swiata i
              koniec dyskusji. Po co ta wrogosc!? I to sa te mamy (a przynajmniej jedna z
              nich), ktore twierdza, ze dziecko bedzie zylo swoim zyciem?!? Juz to widze,
              skoro teraz tak walczycie, aby Wasze bylo na wierzchu.
              • janowa Re: konkrety 17.05.04, 08:59
                Zgadzam sie w zupelnosci, ze dyskusja moja z dyrgosia nie miala zadnego sensu.
                Przede wszystkim dlatego, ze d. nie odnosila sie do tematu tylko mojej osoby
                bezposrednio i mojej rodziny. Nic nie poradze na to, ze nie umiem siedziec
                cicho jak ktos mnie atakuje i "wyciera sobie twarz" moja rodzina. Tym bardziej
                jesli wyglasza sady nie majac danych i robi przykrosc bez powodu.
                A czy jestem osoba konfliktowa to mozna latwo osadzic czytajac moje inne
                wypowiedzi na kilku forach smile Bardzo rzadko zdarza mi sie taka dyskusja jak ta.

                Jesli kogos zniesmaczylysmy to sorki smile
                Pozdrawiam serdecznie smile
                Dorotka
                ---
                Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
                nie wie, ze to nie jest mozliwe.
              • melka_x Re: konkrety 17.05.04, 11:20
                >Jedna
                > przez druga probujecie sie nawzajem przekonac do swojej opini.

                Na tym polega dyskusjasmile, aczkolwiek zagadzam się, że personalne wycieczki na
                pewno nikogo nie przekonająsmile.

                Co do meritum - ja sądzę, że decyzja o dziecku zawsze wypływa z egoizmu, ale
                zrozumcie mnie dobrze. To nie jest równoznaczne z liczeniem na to, że dziecko
                spełni jakieś nasze ambicje, lub zaopiekuje się nami na starość (choć moim
                zdaniem rodzina, w której dzieci nie pomagają rodzicom na starość jest
                dysfunkcyjna). Używam słowa "egoizm" -i sądzę, że w podobnym znaczeniu użyła go
                Dorota (Janowa)- wychodząc z założenia, że decyzja o rodzicielstwie jest
                zazwyczaj podyktowana instynktem macierzyńskim (czy rodzicielskim). Owszem
                dzieci kochamy bezwarunkowo, ale decyzję o nich podejmujemy dlatego, że MY tego
                chcemy.

                Moje zdanie jest takie: nie mam żadnych wątpliwości w sytuacjach, gdy chodzi o
                krew pępowinową. Ogromna część rodziców i tak planowała kolejne dziecko, a
                jeśli nawet nie, to ileż dzieci rodzi się z wpadek? I przecież są kochanesmile.
                Tym bardziej, że nie widzę ŻADNEJ racjonalnej przesłanki żeby sądzić, że takie
                dzieci będą mniej kochane, niż te z wpadek czy poczęte z jakiekolwiek innego
                powodu. I tutaj jeszcze jedno, któraś z Was powiedziała, że takie dziecko może
                dostać za mało uwagi rodziców. To bardzo niebezpieczne stwierdzenie, bo idąc
                tym tropem należałoby zastanowić się, czy rodzice mający ciężko chore,
                wymagające dużo czasu dziecko mają w ogóle prawo do następnych dzieci.

                Natomiast zupełnie inną kwestią są sytuacje, w których dochodzi do powstaniu
                kilku embrionów. To budzi moje naprawdę spore wątpliwości. Ale też wiem, że
                ocena jest prosta, gdy to nie chodzi o nasze dzieci. Łatwiej mówić o jedynym
                słusznym wyborze, gdy się przed taką decyzję nie stanęło, gdy nie miało się
                umierającego dziecka i jedynej szansy na jego uratowanie. Bo gdy chodzi o nasze
                dziecko wszystko robi się bardziej skomplikowane i zazwyczaj dopiero wtedy
                zdajemy sobie sprawę z tego, jak koszmarnie trudne są takie decyzje i jak
                ostrożnie należy formułować opinie.
                Pozdrawiam
                Magda
    • evee1 Re: Czytałyście?! 17.05.04, 03:01
      O ile (najprawdopodobniej) nie przerwalabym ciazy wiedzac, ze dziecko
      ma jakies wady genetyczne, to w tym przypadku nie mialabym absolutnie
      zadnych watpliwosci, zeby uzyc tej metody jezeli tylko zwiekszylaby
      szanse na uratowanie starszego dziecko. Dlaczego mialabym to dziecko
      kochac mniej, a nawet jakby nie udalo sie uratowac starszego, to co
      z tego? Jakbym nie mogla tej metody uzyc, to nie wahalabym sie urodzic
      paru nastepnych, zeby moc zrobic co tylko jestem w stanie zeby ratowac
      to jedno. I dlaczego mialabym je kochac mniej? Widocznie czegos tu
      nie rozumiem.
      Ja bym nie przeceniala waznosci powodow, dla ktorych mamy dzieci.
      Mam pytanie do dziewczyn, ktore napisaly po co urodzily dzieci
      (a powody pojawily sie rozne, zarowno egoistyczne jak i altruistyczne).
      Czy wyscie naprawde tak na zimno kalkulowaly PRZED po co chciecie te
      dzieci? Ja nie wiem, ja po prostu chcialam dzieci i juz. Nie zastanawialam
      sie po co i dlaczego. Z drugim tak samo. Moim celem nie bylo zapewnienie
      starszemu rodzenstwa (moja kolezanka tak zrobila na przyklad), bo sama
      jestem jedynaczka i swietnie mi z tym bylo! Jakos tak chcialam drugie
      i juz. Teraz chcialabym trzecie, ale z powodow czysto egoistycznych
      mi sie juz po prostu nie chce.
    • edytkus Re: Czytałyście?! 17.05.04, 05:31
      W USA faktycznie robi sie rozne "przekrety" ale z tego co slyszalam w mediach embriony ktore poszly w
      odstawke sa czesto "oddawane do adopcji" (za zgoda rodzicow) parom ktore nie moga miec
      potomstwa. A modyfikacja embrionow chyba wciaz nie jest mozliwa? Co innego selekcja.
      Widzialam kiedys reportaz w TV opowiadajacy historie gdzie para miala nastoletnia corke umierajaca na
      bialaczke. On byl juz po czterdziestce i po wasektomii, okazalo sie ze jedyna szansa na ratunek corki
      bylo jeszcze jedno dziecko. Zabieg odwracajacy skutki wasektomii na szczescie sie udal, dziecko
      urodzilo sie zdrowe i uratowalo zycie siostrze. Dzisiaj cala rodzina propaguje publiczne uswiadamianie
      na temat bialaczki i prowadzi fundacje. Reportaz zakonczyl sie weselem starszej siostry na ktorym
      druhna byla ta mlodsza - juz prawie nastoletnia. Ta mlodsza jest bardziej "holubiona" przez rodzine
      niz starsza, traktuja ja jak specjalny dar od Boga (no i jest najmlodsza wink), siostry sa najlepszymi
      przyjaciolkami, ta starsza mowila ze nigdy nie bedzie w stanie odwdzieczyc sie mlodszej i zawsze
      bedzie sie nia opiekowac.
      • wio_sna Re: Czytałyście?! 18.05.04, 12:49
        Cieszę się, że nie musze decydowac się na kolejne dziecko dlatego, by ratować to które już mam. Sądzę, że to bardzo trudna decyzja.
        Pamiętam post dziewczyny, która urodziła się jako dziecko z drugiego małżeństwa. Pierwsze małżeństwo jej ojca rozpadło się po tym, jak dziecko (chyba niedopilnowane przez matkę) uległo wypadkowi i zmarło. Ta dziewczyna pisała, że choć jest bardzo kochana przez rodziców, to ma poczucie, że żyje tylko dzięki śmierci kogoś innego,że gdyby tamto dziecko żyło, jej nie byłoby na świecie. Sądzę więc, że pisanie o kompleksach nie jest bezpodstawne.
        Oby żadna z nas nie musiała stanąć przed takim wyborem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka