Dodaj do ulubionych

Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzicie?

19.05.11, 11:47
Chyba mysle nieracjonalnie, emocje przycmily mi chyba rozum...co o tym sadzicie?. Moze bezpodstawnie sie czepiam?. Juz pisze w czym rzecz:
Na poczatku tygodnia zapisalam sie na dzis do fryzjera- stylisty (takie terminy). Maz zaakceptowal godzine mojego wyjscia (mial zajmowac sie wowczas synkiem). Wczoraj okazalo sie, ze jego ojciec wraca z delegacji i musi po niego pojechac. Gdy wrocil podjelam rozmowe na temat jego opieki na dzieckiem w czasie gdy bede u fryzjera. Odpowiedzial, ze niestety ale sie nie wyrobi. "Moze zadzwon po mamusie?".. No zesz..wscieklam sie jak diabli!. Odpowiedzialam: "To Ty po ojca w delegacje latasz, a dzieckiem na chwile nie mozesz sie zajac?".
No i maz sie wygadal...ze ojciec w szpitalu lezy, po operacji jest itd. Okazalo sie, ze zarowno maz jak i jego rodzina od przeszlo miesiaca oklamywali mnie. Jestem zla, bo wiele razy bylam u tesciow, nikt nie "puscil przyslowiowej pary z ust.." a juz moj maz to w ogole!. Nawet bylam w ten weekend (tesc juz lezal w szpitalu). Pytalam gdzie tesc i zawsze slyszalam, ze w delegacji (fakt ze czesto w nie wyjezdza wiec nie wzbudzilo to moich watpliwosci).
Najgorsze jest to, ze byla to powazna operacja, z mozliwymi komplikacjami...

Z natury jestem otwarta osoba, nienawidze obludy, ludzi dwulicowych itd...Jestem wsciekla, czuje sie ze jako synowa jestem spoza rodziny. Nie chce mi sie do nich wcale jezdzic, bo skoro mam caly czas udawac, ze nic nie wiem. Po co te klamstwa?. Robia takie tajemnice z waznych spraw.

Oczywiscie do fryzjera nie ide, dziecka w te farby nie wezme ze soba, a zostawic go nie mam z kimsad. Jestem zla i na rodzine meza i na to, ze moj maz wiedzial, ze nie moze dzis zajac sie synkiem a mimo to do konca klamal. Wsciakam sie i chyba musialam to z siebie wyrzucic, bo chodze jak bomba zegarowa.
Dodam, ze nie wiem czemu tak reaguje...po prostu..
Obserwuj wątek
    • zawszexyz Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 11:57
      ja sie nie dziwie, ze jestes wsciekla, tez bym byla, wogole dlaczego cie oklamywali??? dlaczego nie moglas wiedziec , ze tesc jest chory ?? i twoj maz , tez jak dla mnie dziwne zachowanie, moze w innych sprawach tez cie oklamuje. Ja nie rozumiem jak mieszkajac z kims pod jednym dachem mozna sie normalnie zachowywac wiedzac , ze sie oklamuje wlasna zone !! strasznie dwulicowy ten twoj maz .
      • lenka30a Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 12:01
        to jakaś chora sytuacja i rodzina...
      • perd-ido Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 12:04
        Wlasnie z tego tez wzgledu az dymie ze zlosci. Do wczoraj myslalam, ze moj maz nie umie klamac..mylilam sie. On oczywiscie twierdzi, ze sie czepiam, ze nie mogl nic powiedziec, bo ojciec nie chcial aby nikomu mowic. No fajnie..to ja jestem ten "nikt"?.
        Dla mnie zachowanie mojego meza ponizej krytyki.
        Aha..widzialam ze tesc jest chory (o tym mowili od lat) ale nie powiedzieli o tej waznej operacji.
    • lelija05 Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 12:07
      Czy to jakaś wstydliwa choroba, że ci nie powiedzieli?
      Masz prawo się wściekać, dziwne zachowanie, też poczułabym się jak obca.
      • perd-ido Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 12:16
        No wlasnie nie zadna wstydliwa!
        Dalej chca trzymac w tajemnicy, ze w ogole taka operacja miala miejsce.
        Wychodzi na to, ze:
        - wiem, ale niby nie wiem
        - wiem, ale nikomu mam nie mowic
        Przez ta historie nasuwaja mi sie dziwne mysli: "jakie jeszcze inne tajemnice kryje przed swiatem/przede mna ta rodzina?"
        • broceliande Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 12:25
          W rodzinie męża ja jestem dobrze poinformowana, natomiast ukrywa się pewne rzeczy przed moim teściem.
          Bywają takie rodziny. Na przykład teściowa leżała na ginekologii i nikt nie wie, co to była za operacja. Tajemnica.
          Tak, że się nie dziwię.
          • perd-ido Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 12:33
            Ginekologiczna operacje mozna zaliczyc to tych wstydliwych, a o takich rzadko sie mowi..Co innego ta operacja. Pikanterii dodaje fakt, ze o szpitalu (w ktory przebywa tesc) mowilam w weekend tesciowej i nic nie zdradzila. Mnie to mimo wszystko wkurza i naprawde nie pojade do nich w najblizszym czasie. Skoro dla nich jestem "nikt" to oni tez dla mnie. Ja wlasnie tak sie czuje w tej chorej sytuacji.
            • broceliande Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 12:37
              Co innego nie wspomnieć, co się dzieje, a co innego kłamać o delegacji. I to jeszcze mąż! Też bym się czuła okropnie, z tym, że ja bym raczej zrobiła awanturę, żeby ustalić swoje stanowisko w tej rodzinie, a nie zbyła milczeniem i brakiem wizyt.
              • perd-ido Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 12:52
                Chyba hierarchie w tej rodzinie okresle sobie sama. Skoro oni oszukiwali mnie tyle czasu pojde tym samym schematem.
                Nie ma sensu byc szczerym dla ludzi, ktorzy wciskaja ci kit.
          • mozambique Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 12:38
            ja byałm kiedys nieźle zdziwiona jak rodzina z dziadkami ciotkami i wujkami ukrywala pzred calym swiatem -fakt ze moja kuzynka , wówczas 17-tka, poszla do szpitala na operacje usunięcia czesci żebra ( po złamaniu źle sie zrosło i w cos tam uwierało )

            a dlaczego taka tajemnica - ano dlatego ze całą wieś bedzie potem plotokwoać ze była w szpitalu zeby USUNĄĆ .... a co usunąc to jzu nieistotne

            czy ów teść mieszka na wsi ?
            • perd-ido Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 12:58
              tesc na wsi, my w miescie
            • perd-ido Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:14
              Niektorzy z igly widly potrafia zrobic....
              • dominikaonline perd-ido - przesadzasz... 19.05.11, 14:21
                moim zdaniem przesadzasz - zdecydowanie...
                może teść nie chciał aby ludzie dookoła wiedzieli o tej operacji?
                nie każdy lubi opowiadać o takich sprawach...
                oburzyłaś się, że skłamali z tą delegacją - a co mieli powiedzieć jak zapytałaś gdzie teść?
                skoro często wyjeżdża to delegacja była wiarygodna!
                a, męża też usprawiedliwiam - widocznie wtajemniczyli go bo musiał służyć pewnie jako kierowca!
                ja bym o TAKĄ SPRAWĘ nie była zła - BA! nawet dumna, że potrafi dochować tajemnicy.
                skoro ojciec nie chciał rozgłosu i poprosił o dyskrecję - dlaczego się wściekasz???
                ty byś chciała aby oni wszystko wiedzieli??? no i aby mąż był tym kabelkiem pomiędzy wami?
                bez przesady...
                rozumiem sprawę np. kochanki, przekrętów finansowych - to są kłamstwa
                ale jeśli ktoś nie ma życzenia aby inni wiedzieli o jego operacjach - uszanuj to!
                • ma_dre Re: perd-ido - przesadzasz... 19.05.11, 14:51
                  No dobrze, moze i nie chcial, jak piszesz, aby ludzie dookoła wiedzieli o tej operacji. Z tym ze synowa to nie "ludzie dookoła" (i poproszona o dyskrecje pewnie "tajemnice" zachowalaby dla siebie), a rodzina, tak mi sie przynajmniej wydaje, autorce zreszta tez. Jak widac obie sie mylimy ? uncertain
            • kota_marcowa Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:23
              - ano dlatego ze całą wieś bedzie potem plotokwoać ze
              > była w szpitalu zeby USUNĄĆ .... a co usunąc to jzu nieistotne
              Ha, ha, ha mozambique chyba nie sugerujesz, że ktoś będzie teścia podejrzewał o usunięcie ciążybig_grin
              • mozambique Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:32
                nie - ale np. usuniecie jąder jak najbardziej

                jak wiadomo dla faceta to powód do dumy i chwały
        • saraanna Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 12:35
          perd-ido napisała:

          > No wlasnie nie zadna wstydliwa!
          > Dalej chca trzymac w tajemnicy, ze w ogole taka operacja miala miejsce.
          > Wychodzi na to, ze:
          > - wiem, ale niby nie wiem
          > - wiem, ale nikomu mam nie mowic
          > Przez ta historie nasuwaja mi sie dziwne mysli: "jakie jeszcze inne tajemnice k
          > ryje przed swiatem/przede mna ta rodzina?"
          >

          To,ze dla ciebie nie jest wstydliwa ,to nie znaczy,ze dla tescia tez nie jest.Nie kazdy lubi oglaszac calemu swiatu .na co jest chory i jakie przeszedl operacje.Moze jestes papla i bali sie ,ze zaraz pol miasta bedzie wiedziec,ze tesc mial operacjesmile
          • mozambique Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 12:39
            a jakie to miasto jest tak żywotnie zaintereosowane jakąs operacją jakiegos teścia ?

            prędzej wieś
            • saraanna Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 12:51
              mozambique napisała:

              > a jakie to miasto jest tak żywotnie zaintereosowane jakąs operacją jakiegos teś
              > cia ?
              >
              > prędzej wieś

              Mowilam w przenosnismile Niestety sa osoby,ktore nie umieja trzymac jezyka za zebami,a potem sie dziwia ,ze ktos ma przed nimi tajemnice.
          • perd-ido Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 12:47
            Kazdy z rodziny i bliskich znajomych wie na co chorowal od lat tesc, tajemnicy z tego nikt nie robil...
            Wielka tajemnica jest ta operacja. Tesc sie jej bal a nie wstydzil (w swieta mowil ciagle o smierci, ale myslalam ze przesadzil z alkoholem i stad ten czarny scenariusz).
            Skoro pytasz- tajemnic dochowac potrafie, papla nie jestem a jednak mi nie powiedzieli.
            • dominikaonline czytaj wyżej... 19.05.11, 14:28
              myślę, że ty masz żal o to właśnie, że NIE POWIEDZIELI
              popatrz na to z innej strony...
              może teść oprócz tego, że jest twoim teściem jest mężczyzną!
              może cię lubi, uważa cię za ładną, młodziutką kobietę
              i może POPROSTU się wstydzi tego, że on już jest stary, niedołężny i się sypie...
              ja też niezbyt chętnie wtajemniczałbym w moje przypadłości swojego zięcia, czy synową (kiedyś!)
              może chciał oszczędzić ci wrażeń oraz może nie chce aby twoi rodzice też wiedzieli - bo pewnie byś wypaplała mamusi...
              ja go w pełni rozumiem!
              i nie chodzi tu o to, że jesteś "nikim" jak się nazwałaś
              • aneta-skarpeta Re: czytaj wyżej... 19.05.11, 15:56
                co innego nie powiedziec, a co innego kłamać, a juz na pewno ze strony męża

                jak dla mnie małżonkowie nie powinni mieć przed soba tajemnic, a w szegolnosci tego typu. Powinien powiedziec, zeby zachowala to dla siebie bo tesc, tesciowa chca zeby to byla tajemnica i zeby zachowala to dla siebie

                dodatkowo wkurzające jest, ze krecił i lawirował w kwestii fryzjera i wystawiał ją równo

                ja bym sie poczuła "nikim" w tej konkretnej sytuacji
    • dulcymea11 moja mama zrobila to samo mi 19.05.11, 12:34
      znaczy dzwonie na kom, nie odbiera. Dzwonie kolejny i jeszcze 20 razy (mama miala imieniny i nie bylo bata, zebym odpuscila).
      W koncu dzwonie na domowy, odbiera tata i mowi, ze mama w sklepie i zapomniala telefonu.
      Za pol godziny dzwonie i dowiaduje sie ze jeszcze nie wrocila.

      Dzwonie w koncu o 21 (sklep juz zamkniety) a tata, ze nooo nie chcieli mnie denerwowac bo mama w szpitalu. No zesz...
      Nie jestem ani histeryczna, ani placzliwa - przezylam powazna operacje serca u taty bez wiekszych emocji bo mialam glebokie przekonanie, ze bedzie ok i bylo ok (tylko jak do windy wjezdzal szpitalnej na lozku tak sie dzwignal i spojrzal na nas i tylko wtedy na pol sekundy stracilam ta calkowita pewnosc). Jezdzilam codzienie przez ponad miesiac, na sasiednich lozkach umierali ludzie i luz - ja wiedzialam, ze z tata bedzie dobrze.
      U mamy to byl jakis ZWYKLY kobiecy zabieg i w szpitalu byla 2 czy 3 dni.

      Nigdy tego nie pojme ale tez dalam sobie spokoj z robieniem afery. Powiedzialam po prostu, ze oboje sa nienormalni i nie zycze sobie czegos takiego w przyszlosci.
      • jak_matrioszka Re: moja mama zrobila to samo mi 19.05.11, 13:19
        Akurat Twoja mame to ja bardzo dobrze rozumiem. Wytlumaczyc nie potrafie, ale rozumiec rozumiem. Bo u nas w rodzinie tez tak mamy... Dziadek, babcia, mama i ja, kazde z nas ma za soba tego typu incydent, i wsciekamy sie na siebie nawzajem, ale jak przychodzi nasza kolej to odstawiamy dokladnie ten sam numer. Nie na zasadzie "to teraz ja Wam pokaze", ale z checi oszczedzenia innym trosk.
        Ja trafilam do szpitala w ciazy, otarlam sie o smierc, ale poniewaz mieszkam w innym krau, to z rodzina i znajomymi w PL rozmawialam przez komorke jakby nic sie nie stalo. Kolezance, ktora wyslala maila powiedzialam, ze musi mi go przeczytac, bo ja nie mam chwilowo internetu. I wogole bym sie nie przyznala ze jestem chora, gdyby mnie maz nie zmusil - cos go tknelo kiedy moja siostra gadala z nim przez Skype i nawet nie zapytala co u mnie slychac. Dostalam zjebke, bo "co on mialby powiedziec gdybym ja jednak zmarla w tym szpitalu?". No i musialam sie przyznac nie tylko do choroby, ale i do pobytu w szpitalu, nie bylo zmiluj.
        Najgorsze jest to, ze ja wiem ze jestesmy niereformowalni i ze nastepnym razem znow za diabla sie nie przyznam ze jest zle. I wiem ze rodzina tez mnie bedzie "chronic" przed zlym i wiadomosciami, na tyle na ile to bedzie mozliwe. I musze z tym zyc, bo jestesmy "nienormalni" i tyle. Ale my nie klamiemy, nie mowimy ze wychodzimy do sklepu czy wyjezdzamy w delegacje (na wczasy), my "tylko" zrecznie omijamy temat, sprawiajac wrazenie ze wszystko jest OK.
        • dulcymea11 Re: moja mama zrobila to samo mi 19.05.11, 13:38
          jak_matrioszka napisała:
          > Akurat Twoja mame to ja bardzo dobrze rozumiem.

          W kontekscie tego co napisalas to MOZE moglabym sprobowac zrozumiec, gdyby sprawa byla powazna. Zabieg banalny - rownie dobrze moglaby byc u dentysty a to juz nie jest tajemnica.

          Nie no ale nie rozumiem... Mimo wszystko. Dla mnie to dziecinada po prostu.
          Czym innym jest omijanie szczegolow, zwlaszcza takich zabiegow intymnych, krepujacych i sciema, ze zabieg dotyczyl czego innego, albo umniejszanie powagi sytuacji wlasnie dlatego, zeby nie denerwowac rodziny a czym innym jest nie mowienie wcale o wizycie w szpitalu.
          Nie popadam w panike jak slysze, ze ktos bliski jest w szpitalu - zwlaszcza dopoki sie nie dowiem o co chodzi.
          • jak_matrioszka Re: moja mama zrobila to samo mi 19.05.11, 14:07
            My tez nie popadamy w panike, szczegolnie wtedy kiedy sami ladujemy w szpitalu. I mysle ze wlasnie na tym polega czesc problemu: skoro nie jest to nic powaznego, albo nic w czym rodzina nam moze pomoc (nikt w rodzinie nie jest lekarzem, a adwokaci maja male pojecie o wyrostkach czy zlamaniach), to po co ich wogole denerwowac?

            Ja z pracy (dyzur nocny) wyladowalam na pogotowiu, a z pogotowia na sali operacyjnej. Kazali zadzwonic do domu, to zadzwonilam, a swiadkiem rozmowy byl przyjmujacy mnie lekarz. Wydalam dyspozycje co Maz ma zrobic z dzieckiem, co ma zlecic elektrykowi i hydraulikowi, ktorzy byli akurat umowieni, i wogole rozplanowalam caly dzien. W koncu Malzonek doszedl do glosu i zapytal kiedy wracam, bo to ja mialam tego wszystkiego dopilnowac, a nie zwalac na niego. Lekkim tonem oswiadczylam ze operacje mam zaplanowana na 11, i dopiero po operacji powiedza kiedy wyjde. Lekarz wypuscil z rak dlugopis z wrazenia, bo wciaz ze sluchawka w reku powtorzylam pytanie o to kiedy wyjde. Maz oczywiscie koniecznie chcial przyjechac, ale mu powiedzialam ze jestem w dobrych rekach i ma nie szalec, tylko robic co kazalam.
            Z drugiej strony to warto zaznaczyc, ze nie mam manii "tajemniczosci", bo szefowej powiedzialam wszystko od razu, zanim jeszcze wyszlam z pracy, bo prawdopodobienstwo ze wroce na nastepny dyzur bylo znikome. Po telefonie do meza zadzwonilam od razu do pracy i uscislilam ze zaraz mnie zoperuja, a potem czeka mnie min. 3 tyg. zwolnienie. Szefowa MUSI wiedziec, zeby zalatwic zastepstwo, wiec sie dowiaduje, rodzina MOZE POCZEKAC az sie sprawa wyjasni (czyli do "po operacji").
        • marianna72 Re: moja mama zrobila to samo mi 19.05.11, 18:20
          U nas tak bylo z siostra mojego taty ,ktora poszla do szpitala na powazna operacje i zabronila corce mowic komus cookolwiek.Czyli ani ja ani tata nic nie wiedzial o operacji siostry a byli dosc blisko ze soba widywali sie przecietnie raz w tygodniu.Ciocia nie chicala nas martwic, koniec koncow moja siostra cioteczka zadzwonila kilka dni po operacji zeby poinformowac nas o smierci matki .To byl dopiero szok dla calej rodziny ciocia miala 54 lata a ojciec do dzis nie moze sobie darowac ,ze sie nie pozegnali
    • carmelax Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 12:44

      Też uważam że tego typu tajemnice to nieporozumienie.
      Ja mam pewna część rodziny która tak sie zachowuje , ukrywa poważne wydarzenia , choroby , pobyty w szpitalu , dziwne jest dla mnie to że z drugiej strony nadmiernie intersuje się innymi i absolutnie chce wiedzieć wszystko o wszystkich.
      • perd-ido Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 12:57
        Carmelax wlasnie jest jak piszesz...o sasiadach to godzinami potrafia gadac (choc nienawidze tych opowiesci, ucinam bo sasiedzi wg mnie to normalni ludzi- nie dla nich). A o sobie to juz usta milcza...
        Moze niezupelnie ineteresuja ich wszyscy, ale sasiedzi z pewnoscia!
    • jeza_bell Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 12:44

      > Z natury jestem otwarta osoba

      Może właśnie dlatego.
      Niektórzy są niesamowicie otwarci w stosunku do rodziny/ znajomych i całego świata bez szacunku do tematów "tabu" co może być nieakceptowalne w w/w sytuacji dla Twoich teściów np.
      • perd-ido Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:09
        Przed bliska rodzina tajemnic nie mam, otwarcie mowie co sie dzieje. Nie ukrywalam gdy cos sie dzialo dobrze czy zle. Bo po co?...To nie obcy a rodzina przeciez.
    • clio_1 Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:02
      Nie wiem, czy sytuacja podobna, ale ja też ukrywam pewne wydarzenia ze swojego życia przed ciotką - wścibską starą panną, która o wszystko wypytuje, wszystko krytykuje i o wszystkim musi wiedzieć.
      Jestem w ciąży, wiem że będę miała cc ze względu na wysokie ciśnienie i kwestie okulistyczne - ale o tym ciotce nie mówię, bo będę miała serię wykładów: na temat szpitala, lekarza prowadzącego itp itd.
      Nie mówienie o pewnych rzeczach jest dla mnie po prostu gwarancją spokoju, a temat ciotki - tematem na inny wątek wink
    • hrabina_murzyna Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:04
      Dobrze, że się dowiedziałaś. Przynajmniej wiesz, że do tej rodziny nie należysz. U mnie było tak samo, teściowa wiele spraw ukrywała. Wszyscy wiedzieli, aby nie zięć i synowa. Mój małżonek natomiast od zawsze czuł ogromną potrzebę dzielenia się ze mną informacjami i przeważnie ja wiedziałam, ale udawałam, że nie wiem. Udawałam do czasu, kiedy dotarło do mnie, że teściowa ukrywa tylko to co dla niej nie wygodne, ale nie liczy sie zupełnie z innymi rodzinami i nie przeszkadza jej dyskutować publicznie na temat innych rodzin- teścia, mojej o sprawach, które dla tych innych rodzin mogą też być niewygodne. Ostatnio ukryła takie niewygodne działania swojego brata, ale ja już nie udawałam, że nie wiem. Powiedziałam wprost co myślę o danej sytuacji, a teściowa się zapowietrzyła.
      U Ciebie jest gorzej, bo mąż solidarnie z matką tez Cię okłamuje. O ile teściową bym olała, o tyle męża postawiła do pionu porządną awanturą. Wiesz taką z krzykiem i wylaniem całej żółcibig_grin
      • perd-ido Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:12
        Z mezam nie mialam tak naprawde czasu przedyskutowac tej sprawy. Wrocil pozno, w dodatku obrazil sie na mnie, ze go nie rozumiem i poszedl spac. Dzis pojechal do pracy i ot..tyle go widzialam.
        • hrabina_murzyna Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:23
          To jak dziś wróci to mu natrzaskaj za kłamstwo. Nie daj się, bo już czas najwyższy ustalić Twoją pozycję w tej rodzinie. I o ile teściowa może Cię za rodzinę nie uważać o tyle mąż już powinien. Ja bym odwiedziła teścia w szpitalu, a do teściowej zadzwoniła z pytaniem jak się czuje teść. Pokazałabym teściom, że ich manipulacja mężem jest bezskuteczna. Walcz o swoje miejsce, bo teściowie przy pomocy męża skutecznie Cie pchają w dół. A to nic dobrego, bo od operacji się zaczyna, a fatalnie może skończyć dla Ciebie i dzieci. A jak widać małżonek nie robi nic, aby jego rodzina zrozumiała, że nie ma prawa dyskwalifikować Ciebie kiedy im się podoba. Oni Cię po prostu nie szanują, a mąż im na to zezwala.
        • czar_bajry Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:24
          Z mezam nie mialam tak naprawde czasu przedyskutowac tej sprawy. Wrocil pozno,
          > w dodatku obrazil sie na mnie, ze go nie rozumiem i poszedl spac. Dzis pojechal
          > do pracy i ot..tyle go widzialam.

          Tak, tak, koniecznie daj się wpuścić w poczucie winy.
          Wpakowałaś się w niezłą rodzinkę, leją na Ciebie ciepłym moczem, a Ty jesteś blisko tego aby stwierdzić iż to deszcz pada.
          • hrabina_murzyna Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:37
            Ona się przede wszystkim wpakowała na mine w postaci męża. Mój by nie wyszedł z domu dopóki by nie usłyszał co mam do powiedzenia, a jakby wyszedł to na 100 % spać by nie mógł. A monolog byłby głośny i długi. Ale może ja wariatka jestem? No ja bym nie wytrzymała, mnie by od razu piorun trzepnął jakby mi tylko małżonek powiedział o tej wielkiej tajemnicy.
    • pitahaya1 Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:19
      Moja rodzina o wielu moich schorzeniach nie wie, nawet mama nie wie.
      Dlaczego?
      -pierwszym i najważniejszym powodem jest moja chęć do prywatności
      -drugim to, że u nas nie ma tematów prywatnych, wszystkie od razu są omawiane na forum dalszej rodziny, koleżanek, psiapsiółek, sąsiadów, oczywiście pod hasłem "przecież tylko pomocy dla ciebie szukałam"
      -trzecim to, że informacje te były wykorzystywane przez jedną osobę przeciwko mnie
      -czwartym to, że mam dość rad, pouczeń, komentarzy, dyskusji na temat mojego stanu zdrowia
      -piątym to, że niektóre osoby maja zbyt słabe serce, żeby o cudzych chorobach słuchaćsmile, przejmują się, po nocach nie śpią

      Tak więc ode mnie nic byś się nie dowiedziała.

      Jak wyobrażasz sobie taką sytuację: teść prosi wszystkich najbliższych (żona, syn) o zachowanie tej informacji dla siebie a mąż leci i klepie Tobie, oczywiście na zasadzie "tylko nie mów dalej"???? Oj, wkurzyłabym się i to nieźle, gdyby w taki sposób tajemnice były dochowywane.
      • lacitadelle Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:29
        > Jak wyobrażasz sobie taką sytuację: teść prosi wszystkich najbliższych (żona, s
        > yn) o zachowanie tej informacji dla siebie a mąż leci i klepie Tobie, oczywiści
        > e na zasadzie "tylko nie mów dalej"???? Oj, wkurzyłabym się i to nieźle, gdyby
        > w taki sposób tajemnice były dochowywane.

        Nie okłamuję najbliższych.

        W związku z tym nie proszę ludzi, żeby ze względu na mnie okłamywali swoich najbliższych (choć sekretarce w pracy zdarza się powiedzieć akwizytorom, że mnie "nie ma"). Gdyby ktoś u mnie w rodzinie powiedział, że mi coś powie, ale mam potem męża w tej kwestii okłamywać, to zwyczajnie bym odpowiedziała, żeby mi też nie mówił, a jak mi powie, to niech wie, że i mąż może się dowiedzieć - nie mówię, że powiem od razu, ale kłamać mężowi na pewno nie będę.
        • kota_marcowa Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:39
          Gdyby ktoś u mnie w rodzinie powiedział, że mi coś powie, ale mam pot
          > em męża w tej kwestii okłamywać, to zwyczajnie bym odpowiedziała, żeby mi też n
          > ie mówił, a jak mi powie, to niech wie, że i mąż może się dowiedzieć

          lacitadelle o to, to. U mnie wszyscy wiedzą, że mąz mi od razu wszystko wykłapie, a ja jemusmile Co nie oznacza, jak myślą chyba niektórzy, że całe miasto od razu się dowie.
        • perd-ido Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:48
          Lacidalle wlasnie takiego jestem zdania!. Nie sadzilam, ze mojego meza tak zmanipuluje rodzinka. Generalnie ich zachowanie i meza dla mnie- ponizej krytyki, dziecinada normalnie. W dodatku mam nic nie mowic dalej i co? krag oklamanych sie powieksza!. Do meza stracilam zaufanie. Wiem, ze jednak przyjedzie na czas i pojde do fryzjera, bo wie jaka jestem wsciekla..ale mi nie o fryzjera tu chodzi a o zasady...
      • hrabina_murzyna Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:31
        Tak mój mąż tak by zrobił, bo o ile sprawy typu piąty wuj po kisielu to miał to i to mnie guzik obchodzą, o tyle choroba teścia czy teściowej, w którą mój mąż jest zaangażowany rzutuje bezpośrednio na nasze życie. Autorka została bezczelnie okłamana przez męża, że ojca z delegacji odbiera. Ja bym swojego tak opier..liła, że by z kapci wyszedł.
        • clio_1 Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:37
          Czyli gdyby po prostu nie powiedział (przemilczał) o chorobie teścia to było by ok?
          Awantura ma być za kłamstwo, tak?
          • hrabina_murzyna Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:40
            clio_1 napisała:

            > Czyli gdyby po prostu nie powiedział (przemilczał) o chorobie teścia to było by
            > ok?
            > Awantura ma być za kłamstwo, tak?

            Jakby przemilczał toby się nie dowiedziała prawda? I tak awantura w tej sytuacji ma być za kłamstwo. Gdyby dowiedziała się od osób trzecich wtedy awantura by była za przemilczenie. A tak, jest za kłamstwo.
            • clio_1 Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:47
              Ok, awanturę za kłamstwo rozumiem, nie rozumiem natomiast awantury za przemilczenie przy potencjalnym dowiedzeniu się od os 3 o pobycie teścia w szpitalu. Mam wrażenie, że autorka ma większe pretensje, że o pobycie teścia w szpitalu nie została poinformowana niż o to, że mąż ją okłamał i nie potrafi zrozumieć, że nawet jeżeli ktoś wie wszystko o wszystkich (np. o sąsiadach) to najzwyczajniej nie chce żeby wiedziano o jego życiu.
              • pitahaya1 Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:50
                I tu mówimy o naszym prawie do prywatności. Jak widać na forum, niemal 90% matek takiego prawa nie uznajesmile
              • hrabina_murzyna Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:51
                Też mam takie wrażenie, że bardziej obwinia teściową niż własnego męża. A prawda jest taka, że teściowa nie chciała i nie musiała jej mówić. Widać teściowa ma autorkę daleko w tyle i dobrze, że w końcu się o tym dowiedziała. Ale mąż to zupełnie inny kaliber i to jego należy winić, nie teściową.
                • clio_1 Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:56
                  Pytanie, czy mąż chciał i musiał mówić? Co do jednego się zgadzamy - kłamać nie powinien, ale IMO mówić nie musiał.
                  • hrabina_murzyna Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 14:08
                    clio_1 napisała:

                    > Pytanie, czy mąż chciał i musiał mówić? Co do jednego się zgadzamy - kłamać nie
                    > powinien, ale IMO mówić nie musiał.

                    Mówić nie musiał, ale jednocześnie jest to znak, że w tym małżeństwie dobrze nie jest. Syn jest zmanipulowany przez matkę, a żonę stawia w charakterze tej obcej co to żyć z nią trzeba, ale uważać nie zaszkodzi.
                    • clio_1 Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 14:23
                      Ja to jednak odbieram inaczej - gdybym została poproszona o zachowanie czegoś dla siebie, to tak bym zrobiła (cały czas mając na względzie to, że być może dana osoba nie życzy sobie aby o jej sprawach wiedzieli inni, nawet rodzina) i działało by to również w drugą stronę - gdyby mąż poprosił, żeby np. o chorobie czy poważnych kłopotach nie mówić rodzicom (moim, jego, wszystko jedno).
                • perd-ido Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:59
                  Po wczorajszym to i ja mam ich gleboko w tyle...
                  Jestem zla zarowno na meza jak i na tesciowa. To za meza wyszlam a nie za tesciowa, wiec na meza jestem wsciekla...
        • perd-ido Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:51
          Tez jestem impulsywna hrabina_murzyna, ale on sie chcial ze mna gadac!.
          Tlumaczyl sie beznadziejne, ze nie mogl nic powiedziec.
          To ja mu mowie-
          "To i ja nic nie wiem teraz i mam Was wszytkich w du*" To tak na dobranoc wczoraj.
          • hrabina_murzyna Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 14:01
            perd-ido napisała:

            > Tez jestem impulsywna hrabina_murzyna, ale on sie chcial ze mna gadac!.
            > Tlumaczyl sie beznadziejne, ze nie mogl nic powiedziec.
            > To ja mu mowie-
            > "To i ja nic nie wiem teraz i mam Was wszytkich w du*" To tak na dobranoc wczor
            > aj.

            Ja tam bym nie oczekiwała pogadanki, a opier..ła solidnie. Ale nie na zasadzie mam was w du..e, ale na zasadzie nie życzę sobie i chcę...i dla mnie to potraktowałeś mnie jak... Od dzisiaj zmieniam swoje podejście do twojej rodziny i mam zamiar poinformować twoją matkę, że wiem o tej wielkiej tajemnicy, bo skoro ty nie potrafisz wyegzekwować szacunku dla mnie u swoich rodziców to widocznie ja sama muszę o to zadbać. A z tobą kochany to pogadam jutro i nie będzie to miła rozmowa.
      • kota_marcowa Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:34
        > Jak wyobrażasz sobie taką sytuację: teść prosi wszystkich najbliższych (żona, s
        > yn) o zachowanie tej informacji dla siebie a mąż leci i klepie Tobie, oczywiści
        > e na zasadzie "tylko nie mów dalej"???? Oj, wkurzyłabym się i to nieźle, gdyby
        > w taki sposób tajemnice były dochowywane.

        Proszenie swojego syna aby w żywe oczy okłamywał, żonę, która jest jego najbliższą osobą jest co najmniej nietaktem, żeby nie nazwac tego inaczej. W małżeństwie istnieje coś takiego jak lojalność i nie należy do niej spiskowanie za plecami małżonka.

        Do autorki - problem masz nie z teściową, bo lubić się nie musicie i nie ma obwiązku o niczym cię informować, ani się zwierzać, tylko z mężem. Jak by mąż nałgał mi w ten sposób to na pewno utraciłby moje zufanie, bo zaczęłabym się zastanawiać, czy nie kłamie i w innych kwestiach.
        • pitahaya1 Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:48
          Idąc tym torem: teść idzie do szpitala. Informuje syna i prosi o zachowanie tajemnicy. Ale przecież synowa to rodzina, jej trzeba powiedzieć. A synowa powinna powiedzieć mamie, w końcu to rodzina, kłamać nie wolno. A mama swojemu mężowi, toż to rodzina. A ojciec córce, wszak to rodzina, kłamać nie wolno. Córka mężowi...
          Tak to najczęściej wygląda.


          To już lepiej, żeby teść nikomu nie mówił.
          • kota_marcowa Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 14:07
            > To już lepiej, żeby teść nikomu nie mówił.
            >

            Tak, lepiej żeby nie mówił.
            Nie ma prawa rządać, aby syn okłamywał żonę. I to, że mąż powie o czymś żonie, nie oznacza od razu, że wszyscy się dowiedzą.
            • pitahaya1 Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 14:16
              Nie oznacza, jednak późniejszy wpis autorki o tym, że "rodzinka go zmanipulowała" nieco otwiera oczy na relacje w tej "rodzince" panujące. Śmiem podejrzewać, że podejście autorki do "rodzinki" jest właśnie takie, że pewne rzeczy mówi się tylko w rodziniesmile
              W zdrowych rodzinach takich relacji po prostu nie ma i tyle.
              I podejrzewam tez, że autorkę nie tyle martwi choroba teścia (jakże mało o tym) co fakt, że ją centralnie olano.
              • kota_marcowa Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 14:40
                > Nie oznacza, jednak późniejszy wpis autorki o tym, że "rodzinka go zmanipulował
                > a" nieco otwiera oczy na relacje w tej "rodzince" panujące. Śmiem podejrzewać,
                > że podejście autorki do "rodzinki" jest właśnie takie, że pewne rzeczy mówi się
                > tylko w rodziniesmile
                > W zdrowych rodzinach takich relacji po prostu nie ma i tyle.
                > I podejrzewam tez, że autorkę nie tyle martwi choroba teścia (jakże mało o tym)
                > co fakt, że ją centralnie olano.
                >

                A tu sie z tobą zgodzę w 100%.
                • pitahaya1 Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 15:09
                  Ja czasami z tajemnicami po prostu się spotykam.
                  Ostatnio pytałam mamę o zdrowie jej brata. Mama powiedziała mi, że jej brat ma problemu ze zdrowiem ale prosił, żeby ona zachowała to dla siebie. Podobnie było, gdy mieli problemy z dzieckiem. Uznałam, że w stosownym czasie, o ile sami będą tego chcieli, powiedzą nam. I tak się stało.
                  Ale innym razem mama powiedziała coś takiego "wiesz, ciocia miała operację... Tylko nie mów o tym nikomu, bo prosiła mnie, żeby nikomu nie mówić". Oczywiście po jakimś czasie wiedzieli o tym wszyscy, z sąsiadkami włącznie.
                  Ręce mi opadłysad

                  A wpis autorki "Po wczorajszym to i ja mam ich gleboko w tyle... ", "Aha..widzialam ze tesc jest chory (o tym mowili od lat) ale nie powiedzieli o tej waznej operacji. " cóż, mówi sam za siebie.

                  Na chorego teścia też się autorka wypięła i jego ciężką operację ma głęboko w tyle?

                  To ja dziękuję.
                  • kota_marcowa Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 15:27
                    Mama powiedziała mi, że jej brat ma
                    > problemu ze zdrowiem ale prosił, żeby ona zachowała to dla siebie.

                    No i tak się powinien zachować mąż autorki, a nie zmyślać jakies bajeczki o delegacji. A gdyby teść w tej "delegacji" umarł, to dopiero by był szok dla wszystkich.
                    Inna sprawa, że w tej rodzinie są w ogóle jakieś chore układy.
                    • pitahaya1 Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 15:47
                      Potem to człowiek brnie w taki kanał kłamstw, że światełka nie widzi.

                      Pewnie, że powinien coś takiego powiedzieć ale widać, jaki maja sposób komunikacji. Choć z drugiej strony znamy tylko relację jednej strony. Nie wiem, dlaczego takie bzdury wymyślili.
    • agaja5b Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:38
      O! To podobnie jak u mnie. Rodzina mojego męża też ma takie tendencje. Teściowie mieszkają w tym samym mieście co ich córka z mężem, my w innym i wiecznie jakieś tajemnice u nich, o wszystkim dowiadujemy się ostatni albo już po fakcie(jak zmarła babcia mojego męża to dopiero zadzwonili wieczorem z info, chociaż od kilku dni wiedzieli, że nastąpi najgorsze a mój m był z nią bardzo związany i chciał sie pożegnać a przynajmniej wiedzieć że umiera). Mojego męża w sumie też traktują jak obcego. Dla mnie to nie do pojęcia ale przez to rzadko do nich dzwonię, nie mam potrzeby wpychania się z butami tam gdzie mnie nie chcą, a te tajemnice mnie czasem naprawdę bawią. Mam wrażenie że to po to aby zachować jakiś taki wyidealizowany obraz ich rodziny wobec obcych, a jak się zajrzy to rzeczywiście z wierzchu cud w środku smród...
      • hrabina_murzyna Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:47
        No, ale u Ciebie nie mówią ani Tobie ani mężowi. A u autorki mąż siada z mamą i tatą i ustalają co i jak. Potem dostaje nakaz w stylu tylko jej nie mów i się do niego stosuje. To mąż ją poniża przed rodziną. I to by mnie wkur..ło najbardziej.
        • agaja5b Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 14:24
          No różnie to bywało, wcześniej zdarzały sie jakieś tajemnice tylko wobec mnie ale jak mąż dostał kilka razy WW(wpier... wychowawczy)to wie, że przede mną raczej długo nie poukrywa(bo jakoś szybko wyczuwam, że coś się święci, a jak nawet nie wyczuję i potem się dowiem to wie że bywa mu nieprzyjemnie, bo mnie, jak to ktoś ujął, piorun strzela). Po prostu kiedyś w jego rodzinie widocznie opłacało się kłamać, teraz żyje ze mną i u mnie się nie opłaca.
        • pitahaya1 Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 14:24
          hrabina_murzyna napisała:

          Potem dostaje nakaz w stylu tylko jej nie mów i się
          > do niego stosuje.

          Czekaj, czekaj. Nigdzie nie zostało powiedziane, że syn taki prikaz dostał. Nie przeginaj. Byc może było po prostu tak "proszę was, żebyście ten fakt zostawili dla siebie" Na litość boską, nie wiemy jaki był powód i przebieg takiej rozmowy. Byc może chodziło tylko o zwykłe uszanowanie woli chorego. Byc może było tak, że mąz wysłuchując informacji od teścia był święcie przekonany, że w domu będzie mógł o tym z żoną porozmawiać. Nie wiemy przecież, kiedy ktoś i w jaki sposób ustalił, że będzie to tajemnica.

          Ależ teorię spiskową dorabiaciesmile

          Poki co wpis autorki "rodzinka go zmanipulowała" wiele mi tlumaczy i wyjaśnia, jakie relacje panuja w tej rodzinie i jakie podejście do "rodzinki" ma sama autorkasmile))
    • kara_mia Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 13:56
      Tak sobie pomyślałam , ze w opisanej sprawie dla mnie byłyby ważne 2 kwestie :
      1. już ktoś napisał:
      Proszenie swojego syna aby w żywe oczy okłamywał, żonę, która jest jego najbliższą osobą jest co najmniej nietaktem, żeby nie nazwac tego inaczej. W małżeństwie istnieje coś takiego jak lojalność i nie należy do niej spiskowanie za plecami małżonka.

      Jeżeli teść miał ochotę nie dzielić się tą wiedzą z tobą - automatycznie powinien nie mówić twojemu mężowi.
      Stawianie swojego syna w konflikcie lojalności fajne nie jest.

      2. Nie rozumiem szeregu wypowiedzi, że niby rodzina ma 'obowiązek" mówić swoim najbliższym o jakichś problemach ze zdrowiem.

      Oczywiście wszyscy mogą mówić, że 'nie chciałem cię martwić", ale prawda często bywa bardziej prozaiczna.
      Jeżeli ktoś jest chory to sam potrzebuje wsparcia i pomocy, a często podzielenie się ta wiedzą z najbliższymi dostaję się zamiast wsparcia, nerwy i codzienne płacze najbliższych.
      Dlatego też, jak ktoś nie ma pewności, że inni mu pomogą a nie "dowalą" to milczy. Zupełnie normalne. sama bym tak zrobiła.

      Wychodzi na to, że jak ktoś jest poważnie chory to oprócz zajmowania się sobą ma również troszczyć się o dobre samopoczucie swojej rodziny ( żeby nikt się nie czuł pominięty..."
      No to już chyba przesada....
      • ledzeppelin3 Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 14:03
        zwykłe bezczelne wprowadzanie podziałów między małżonków, którzy powinni być dla siebie najbliżsi.
        Jak coś mówię bratu, to byłabym suką, gdybym chciała, zeby utrzymywał to w tajemnicy przed bratową. Oni są teraz dla siebie najważniejsi. Wiem, że co jej powiem, to i on będzie wiedział i na odwrót. I nie rozdzieram szat z tego powodu.
        Ale niektórzy zakompleksienie rodzice/rodzeństwo nie moga się z tym pogodzić, że synuś już nie jest najbliższy tatusiowi, a siostrzyczka braciszkowi.
        • hrabina_murzyna Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 14:17
          Otóż to! A takie tajemnice to kropla w morzu. Takie rodziny zwykle nie szanują małżonków swoich dzieci, braci, sióstr. Skupiają się na własnym gronie i najlepiej jakby tylko to grono wspólnie się odwiedzało, rozmawiało i świętowało. A mając jeszcze przyzwolenie syna na swoje działanie to już zupełnie hulaj dusza piekła nie ma.
      • perd-ido Male podsumowanie 19.05.11, 14:17
        Dziekuje za udzial w dyskusji.
        Dla majacych watpliwosci dodam, ze do meza stracilam zaufanie (kto wie co jeszcze ukrywa?). Mam zal i pretensje do niego, ze mnie oklamal. Nie powinien...coz...Nie moge sobie darowac jak on mogl???. Wylaczylam swoja czujnosc, ufalam..
        Moze dla kogos to blahostka ale nie dla mnie..

        Do tesciow mam rowniez zal, ze mnie oklamywali jakbym byla spoza rodziny. Dotychczas mialam z nimi dobre relacje, ale to sie juz skonczylo. Moze mowie to w emocjach ale nasze relacje nie bede juz takie same, zawsze bede "wietrzyc" ze wsickaja mi kit i bede bardziej czujna. Niestety z natury jestem z tych "pamietliwych".
        • verdana Re: Male podsumowanie 19.05.11, 14:34
          Hm. Wyobraxcie sobioe, ze macie dorosłe już dziecko i idziecie do szpitala na operację - ktorą z jakiś względów chcecie ukryć. Bo wstyd, bo może w pracy się dowiedzą, bo poteb beda Was traktować w rodzinie jako chorego - niepotrzebne skreslić.
          Czy jesteście na 1200% przekonane, ze chcąc zachować tajemnicę musicie jednak powiedzieć zięciowi czy synowej , ze jestescie chorzy i na co? Wielokrotnie emamy żaliły sie,z ę maż powiedział matce o chorobie czy porobieniu zony - dla mnie to działa w obie strony.
          innymio slowy - nikt w rodzinie nie ma prawa chcieć, aby ukryć cokowiek przed innymi, ma być pełna jawność. I obietnice, ze się nie powie, nie obowiązują - cokolwiek dzieje się z rodzicami ma być natychmiast przekazywane żonie.
          Radziłabym bardzo pilnować celibatu własnych dzieci, jeśli chcecie zachować odrobinę prywatnosci.
          • hrabina_murzyna Re: Male podsumowanie 19.05.11, 15:07
            Verdana, ale oczekiwanie od syna, aby okłamywał żonę w żywe oczy jest zwykłym świństwem i wkładaniem kija w mrowisko, w tym przypadku w małżeństwo. Wiem z własnego doświadczenia, że takie podejście do tematu nie bierze się tylko z chęci zachowania prywatności. Przeważnie tacy rodzice nie szanują małżonków swoich dzieci, stawiają siebie przed nimi i manipulują dziećmi tak, że w końcu małżeństwo zaczyna się sypać.
            Mnie osobiście nie interesuje i nie oczekuję od teściowej zwierzeń czy aktualnie przechodzi menopauzę czy już przeszła, nie interesuje mnie czy teść ma problemy z prostatą i przyjmuję do wiadomości, że mogą te informacje przekazać mężowi w tajemnicy. Ale jednocześnie nie daję mężowi przyzwolenia na okłamywanie mnie w sytuacji, gdy on osobiście angażuje się w sprawę menopauzy czy prostaty i rzutuje to na naszym wspólnym zyciu. No nie wyobrażam sobie, że jedzie do ojca do szpitala, a mi mówi, że od pociągu go odbiera. Oczekuję wtedy powiedzenia mi prawdy, że ojciec jest po operacji prostaty i musi go odwiedzić, ale jednocześnie prosi o dyskrecję, bo tato źle się z tym czuje. Nie mam wtedy pretensji, że fakt prostaty ukrywali przede mną 5 lat, a teść głupio się czuje. Po prostu nie idę do szpitala w odwiedziny i nie wypytuję o szczegóły, aby chorego nie wpędzić w poczucie wstydu. Dla mnie tematu nie ma. Za to mam poczucie, że mąż jest w porządku wobec mnie i ojca jednocześnie.
          • lacitadelle Re: Male podsumowanie 19.05.11, 15:07
            No ja jestem przekonana, że nie prosiłabym syna, żeby okłamywał swoją żonę. Gdybym chciała coś w tajemnicy zachować, to po prostu nie mówiłabym tego synowi.
          • malila Re: Male podsumowanie 19.05.11, 15:08
            verdana napisała:
            > Czy jesteście na 1200% przekonane, ze chcąc zachować tajemnicę musicie jednak p
            > owiedzieć zięciowi czy synowej , ze jestescie chorzy i na co? Wielokrotnie emam
            > y żaliły sie,z ę maż powiedział matce o chorobie czy porobieniu zony - dla mnie
            > to działa w obie strony.

            Taka sama refleksja mi się nasunęła. Jeśli mąz ma obowiązek informowania żony o wszystkich sprawach związanych z jego rodzicami, to powinien też móc informować swoich rodziców o sprawach żony.
            Chęć zachowania tajemnicy jest dla mnie zupełnie naturalna - i to bez względu na powody: czy będzie to obawa przed rozpowszechnieniem info, czy niechęć wysłuchiwania dobrych rad, czy po prostu sama potrzeba zachowania intymności.
            A swoją drogą, czy mąż żonie albo żona mężowi nie może tak otwarcie powiedzieć: słuchaj, obiecałam (-em), że nie powiem, bo dla kogoś tam jest to bardzo ważne? Dla mnie i dla mojej rodziny dyskrecja jest rzeczą zupełnie oczywistą. Tym bardziej, że to, o czym nie mówię mężowi, jego nie dotyczy.
            • pitahaya1 Re: Male podsumowanie 19.05.11, 15:13
              malila napisała:




              > A swoją drogą, czy mąż żonie albo żona mężowi nie może tak otwarcie powiedzieć:
              > słuchaj, obiecałam (-em), że nie powiem, bo dla kogoś tam jest to bardzo ważne


              Ależ u mnie tak właśnie jest. Sa to sytuacje bardzo sporadyczne. Jeśli dzwonie do kogoś z pytaniem o zdrowie, ktoś mi mówi co i jak i prosi chwilowo o zachowanie tajemnicy to co? Mam powiedzieć "ok, ale mężowi MUSZĘ powiedzieć"?
              Ja mężowi powiedziałam "Iksiński prosił, żebym chwilowo zachowała to dla siebie" i mąż mnie nie wyklął.
              Po jakimś czasie Iksiński sam o wszystkim powiedział.

              • lacitadelle Re: Male podsumowanie 19.05.11, 15:17
                oczywiście, tak mąż powiedzieć może, ale w opisanej sytuacji stało się inaczej, mąż nie powiedział niestety: bardzo Cię przepraszam, jadę coś załatwić dla taty, ale niestety tata prosił, żebym Ci nie zdradzał szczegółów.
                • pitahaya1 Re: Male podsumowanie 19.05.11, 15:37
                  I to było złe. Powinien powiedzieć coś z stylu "tata prosił, żebym chwilowo zatrzymał to dla siebie". Urabianie teorii o delegacji jest głupie i na poziomie dziecka w przedszkolu. Czym innym jest "nie mogę powiedzieć, zrozum" (po czym powiedziałabym ojcu, w jak trudnej sytuacji jestem nie mogąc własnemu mężowi/żonie powiedzieć) a czym innym "eee tam, ma się dobrze, na Majorce drinki pije".
              • hrabina_murzyna Re: Male podsumowanie 19.05.11, 15:18
                A jedziesz od razu do Iksińskiego, mąż pyta dokąd i po co jedziesz, a ty mu mówisz, że z koleżanką się umówiłaś? Jeżeli tak, to więcej pytań nie mam, bo się nie dogadamy.
                • pitahaya1 Re: Male podsumowanie 19.05.11, 15:39
                  No niesmile Ja normalna jestem. Powiedziałabym, że jadę do Iksińskiego, ponieważ prosił mnie o pomoc/przyslugę a on prosił o dyskrecję.
                  U nas nie ma tajemnic na każdym kroku i jeśli takie się pojawiają, spotykają się raczej ze zrozumieniem.
                  Ale ja już wcześniej wspomniałam, że czym innym jest "przykro mi, nie moge ci powiedzieć" a czym innym wymyślanie bzdur o delegacji.
            • hrabina_murzyna Re: Male podsumowanie 19.05.11, 15:16
              malila napisała:

              Dla mnie i dla mojej rodziny dyskrecja jest rzeczą zupełnie oczywistą. Tym ba
              > rdziej, że to, o czym nie mówię mężowi, jego nie dotyczy.
              >
              No właśnie męża to NIE DOTYCZY. A tutaj sytuacja jest inna. Z chwilą, gdy mąż ustawia życie rodziny pod ojca sytuacja dotyczy żonę jak najbardziej. I okłamywanie jej w żywe oczy mnie o ciarki przyprawia.
        • dominikaonline Re: Male podsumowanie 19.05.11, 14:35
          ŁO matko!!!
          ale się stało!
          ty jesteś niebezpieczna smile
          o taką głupotę robisz takie HALO!!!
          współczucia dla twojego otoczenia!
          a ty naprawdę musisz mieć ciężki żywot z takim charakterem...
          to może zupełnie zerwij stosunki - bo już teraz to będą cię okłamywać już zawsze...sad
        • dulcymea11 Re: Male podsumowanie 19.05.11, 14:45
          Twoje emocje - Twoje prawo.
          Mysle, ze z czasem wszystko sie wyjasni, poznasz prawdziwe motywy - moze nawet je zrozumiesz... kto wie...

          Na mezu nie stawialabym krzyzyka. Moze przysiegal przed ojcem na Twoje zdrowie, ze nic Ci nie powie? Moze wlasnie ta lojalnosc to jego zaleta?
    • kobieta_z_polnocy Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 14:43
      Rozumiem twoje emocje, ale moim zdaniem nieco przesadzasz.

      Tak naprawdę wściekasz się o to, że o czymś nie wiesz i wyżywasz na mężu, który znalazł się w zasadzie między młotem a kowadłem. Obiecał ojcu dochować tajemnicy i słowa dotrzymał. Można się zżymać na wstydliwość teścia, ale nie na postawę męża. Jego ojciec nie chciał żebyś wiedziała, z takich a nie innych powodów.

      Zresztą informacja o operacji teścia tak naprawdę nie dotyczyła bezpośrednio ciebie. Jesteś zła, bo twoje ego zostało skrzywdzone. Informacja sama w sobie nie miała dla ciebie aż takiej wartości.

      To są trudne chwile dla męża, bo i ojca musiał się martwić i nikomu nie mógł się zwierzyć. A ty swoją samolubną nieco wściekłością z pewnością życia mu nie ułatwiasz.
      • verdana Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 15:20
        Wściekasz się, ze mąż jest lojalny wobec ojca i dotrzymuje słowa.
        Naucz więc swoje dziecko, ze wobec rodziców nie obowiazuje lojalność i dane słowo wobec własnej żony. Uwazam, ze tak jest - jesli sprawa bezpośrednio dotyczy zony czy męża. jesli nie - nie ma obowiązku opowiadać żonie o tajemnicach rodziców.
        I trzeba liczyć się z tym, ze w razie slubu własnego dziecka pewne rzeczy trzeba będzie ukrywać i przed nim.
        • hrabina_murzyna Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 15:36
          Sprawa nie dotyczy bezpośrednio męża czy żony jak się od dziecka nie oczekuje pomocy. Jak się oczekuje to nie jest już tylko sprawa rodziców i dziecka, ale również jego współmałżonka. Ja byłam w takiej sytuacji i może dlatego rozumiem autorkę. Moi teściowie też oczekiwali, że mąż nie powie mi, że jego siostra ze szwagrem kupili mieszkanie. I nie powiedział. Mało tego wszyscy kłamali mi, że oni się przeprowadzają do wynajętego lokum, a mąż jak ta ci..a słuchał. Aż pewnego dnia na uroczystości rodzinnej daleka ciotka męża pyta mnie czy byliśmy już u siostry zobaczyć nowo zakupione lokum. Dla męża impreza dobiegła końca, teściom nic wtedy nie powiedziałam i to był błąd. Pomijanie mnie w dzieleniu się informacjami to była kropla w morzu, oni w ten sposób nim manipulowali, ustalali sobie wyższe miejsce w jego życiu jednocześnie spychając mnie na sam koniec, to oni powinni być najważniejsi, to oni planowali mu święta, wakacje i czas wolny. Do czasu, aż zobaczyłam, że on stoi w rozkroku i niedługo się rozerwie i nie ma żadnego pomysłu jak to załatwić. Jak mi we własnym domu nadepnęli na odcisk to awantura była natychmiastowa, goście zostali wyproszeni, mąż miał wybór- dołączyć do nich lub zostać i zmienić swoje zachowanie. Został, zmienił swoje podejście do mnie, teściowie i siostra nadal coś tam próbują, ale przyzwolenia od męża nie mają i w końcu my we dwoje możemy spokojnie żyć.
        • kota_marcowa Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 15:44
          verdana wybacz, ale jest chyba różnica w:"kochanie, przpraszam, ale tata prosił, żebym zachował to dla siebie", a całą tą intryga z delegacją.

          Ja bym nie była wściekła na męża, że nie chce, czy nie może mi o czymś powiedzieć, tylko za ochydne łgarstwo prosto w oczy.
        • lacitadelle Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 15:47
          > Wściekasz się, ze mąż jest lojalny wobec ojca i dotrzymuje słowa.

          Verdana, Ty serio nie widzisz, że będąc w ten sposób "lojalnym" wobec ojca, jednocześnie jest nielojalny wobec żony, okłamując ją w żywe oczy?
          • hrabina_murzyna Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 15:54
            Nie widzi, bo są takie rodziny, które lojalność wobec własnych genów przedkładają nad lojalność w relacji mąż-żona.
            • kota_marcowa Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 16:00
              > Nie widzi, bo są takie rodziny, które lojalność wobec własnych genów przedkłada
              > ją nad lojalność w relacji mąż-żona.

              Coś w tym jest, teściowa mojej babci twierdziła, że jej zięć i synowa to:"obcy chłop i obca baba" i traktowała jak intruzów, na szczęście mój dziadek babcię uwielbiał i przezyli razem ponad 50 lat zakochani do końcasmile
    • kiniox Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 16:27
      W pierwszym odruchu chciałam powiedzieć, że u nas tak nie ma i że to dziwne, ale chwilę się zastanowiłam i...wyszło mi, że ja sama coś takiego zmajstrowałam. Kiedy poroniłam, nie chciałam, żeby ktokolwiek o tym wiedział. Wiedział oczywiście mąż. Moi rodzice wiedzieli tylko dlatego, że stało się to na ich oczach. Następnego dnia była Wigilia, na którą poszłam i nawet okiem nie mrugnęłam, jak mi ciocia wyjechała, że źle wyglądam. Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego tak było, ale chyba bym nie zniosła wspołczucia. Trzymałam się tak długo, jak długo nikt mi nie próbował w tym "trzymaniu się" pomagać. Nawet współczująca mina przemiłej pani recepcjonistki u lekarza, u którego robiłam po wszystkim badanie, spowodowała u mnie krótkie załamanie i spazmy. Tak po prostu mam, że wolę cierpieć w samotności, po ciemku. Rok później moja babcia w luźnej rozmowie powiedziała mi, że "te wszystkie poronienia to u tych kobiet, które wcześniej dzieci usuwały". Sądzę, że nawet podeszły wiek (ma prawie 100 lat) jej nie usprawiedliwia. W każdym razie dziękowałam wtedy niebiosom, że się rok wcześniej nie wygadałam.
      • verdana Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 16:50
        Otóż to.
        Powiedzenie "Wybacz, tata ma problemy, ale dałem słowo, że nie powien" jest po prostu niemożliwe. Podejrzewam, ze dopiero wtedy awantura bylaby na calego. Bo takie zdanie budzi starach, ze coś się dzieje i jednoczesnie ciekawość. Problem w tym, czy małżeństwo ma obowiazek mówić sobie wszystko "Siostra miała aborcję i teraz źle się czuje". "Tata ma problemy, bo kochanka go zdradza". Dla mnie tajemnice innych osób są nadal tajemnicami - nawet wobec męża. A nie da sie utrzymać tajemnicy mowiąc samą prawdę i tylko prawdę - takie jest życie.
        uwazam za gruba nielojalność kłamanie mezowi na temat ceny spódnicy, ktorą się kupilo, mając debet na karcie, ale nie uwazam za grubą nielojalność utrzymywanie w tajemnicy spraw osób trzecich, ktore o to proszą i jesli to nie wplywa na małzenstwo.
        • kobieta_z_polnocy Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 17:32
          Otóż to.

          To nie jest sekret w stylu "w tajemnicy przed żoną żyruję rodzicom kredyt", lecz lojalność syna wobec ojca. Poprosił, syn dotrzymał słowa.

          Że żonie jest nieco przykro? To rozumiem. Ale opisywana tu wściekłość to raczej reakcja podrażnionego ego niż słuszny gniew. Ciekawe, czy autorka w ogóle się przejęła tym, jak teść się czuje po operacji.
          • kiniox Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 17:58
            Ja bym pewnie inaczej na to patrzyła, gdyby nie moja własna historia. Bo poprosiłam męża, żeby nie mówił o tym swoim rodzicom i on się na to zgodził. To nie miało nic wspólnego z moimi uczuciami wobec teściów. Nie miałam też żadnego ukrytego interesu w spowodowaniu, żeby mąż był nielojalny wobec rodziców. To porządni ludzie i nie zależy mi na trzymaniu ich z daleka od naszych spraw dla samej zasady. W tym wszystkim chodziło o mnie, o mój problem i moje potrzeby, a nie o nich. To ja potrzebowałam zachować sekret. A ponieważ to ja cierpiałam i musiałam sobie z tym jakoś poradzić, maż najwyraźniej uznał, że to lojalność wobec mnie jest priorytetem. Mam nadzieję, że jeśli zdarzy się sytuacja odwrotna, to przypomnę to sobie na czas i wykażę zrozumieniem.
          • nenia1 Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 18:08
            Ale skoro teść z teściową chcą zachować tajemnicę to po co informują
            o tym swojego syna?
            Czy to nie jest jednak trochę taka sytuacja, że nasz syn to z pewnością
            się nie wygada (jak widać tak się zreszta nie stało), ale nie nasza córka
            rozniesie wieści po ludziach?
            A może - nasz syn to nasza prawdziwa rodzina, a synowa jakby mniej?

            To tego spędzają razem czas, wymyślając WSPÓLNIE z synem historię
            by w jak najskuteczniejszy sposób okłamywać synową.

            Żonie jest nieco przykro, dziwne prawda?

            Praktycznie jedne z najbliższych jej osób wykluczyły ją z częsci własnego życia.
            Spotykali się po to by wymyślać kłamstwa, aby utrzymać ją w niewiedzy.

            A gdyby teść zmarł, w końcu operacja była poważna?
            Zdecydowali za nią, że nie ma nawet prawa pożegnać się z teściem, każdy chyba wie
            jak ważne dla ludzi są takie chwile.

            Odróżnijmy tu dwie sprawy - czyli informowanie o wszystkim jak leci, typu
            "teściowa ma wypalankę", albo "usuwa sobie kurzajkę na tyłku" od wydarzeń typu
            "teść ma trepenację czaszki".

            Oczywiście, że każdy ma prawo do prywatności i tajemnic. Należy jednak być konsekwentnym
            i nie dzielić rodziny na syna, który jest godzien poznania tajemnicy i na synową - która jest niegodna.
            • verdana Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 19:04
              Bo chcą. Mozna powiedziec coś jednej osobie, a nie drugiej.
              Żonie jest przykro, bo MUSI wiedzieć wszystko, a nie dlatego, zę teść chory. Być moze dlatwego właśnie jej sie nie informuje.
              • nenia1 Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 20:04
                verdana napisała:

                > Bo chcą.

                No tak, na tej zasadzie to można wszystko wytłumaczyć.
                Dam synkowi prezent na święta, ale synowej już nie.
                Synkowi dam dobry obiadek, a synowa niech głodna siedzi. Co w tym złego?
                Nic. W końcu robię jak chcę.

                > Żonie jest przykro, bo MUSI wiedzieć wszystko, a nie dlatego, zę teść chory.

                To już twoja interpretacja.

                Rozumiem, że gdyby ciebie twój mąż okłamywał przez miesiac czasu, w porozumieniu ze swoimi rodzicami, uznałabyś, że wszystko ok?
                Gdyby za pół roku stwierdził, że jego mama wyjechała na miesiąc na wczasy za granicę
                uwierzylabyś bezkrytycznie, czy jednak pojawiło by się ziarno niepewności?

                I oczywiście można coś powiedzieć jednej osobie, a innej nie.
                Warto jednak również zastanowić się w jakiej faktycznie stawia się sytuacji własne dziecko
                wymuszając na nim okłamywanie współmałżonka.

                Bo tu nie ma sytuacji o jakie piszą inne dziewczyny, "nie powiedziałam rodzinie o poronieniu" czyli tak faktycznie nie tyle oszukałam co nie powiedziałam, i każdy ma do tego święte prawo, tu dochodzi element świadomego nakłaniania do okłamywania żony przez męża.
                Plus do wybierania z rodziny osób dopuszczonych do tajemnicy i niedopuszczonych (gorszych i lepszych).
                • kiniox Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 22:12
                  Jak pisałam wyżej - ja jednak poprosiłam męża, żeby nie mówił o tym swoim rodzicom, chociaż moi, niestety, wiedzieli. Ponieważ moja sytuacja nie wymagała jakichś dalszych zabiegów, nie było potrzeby zmyślania historii, ale gdybym musiała się kryć z jakimiś wizytami w szpitalu, badaniami, zwolnieniem lekarskim itp., to prosiłabym męża o zmyślenie takiej historii i liczyłabym na jego współpracę. Ja naprawdę rozumiem, że dziewczynie jest przykro i czuje się oszukana. To ludzkie uczucie. Zapewne też by mi było przykro. Ale starałabym się patrzeć na to przez pryzmat własnych doświadczeń i motywów, a były proste:
                  - nie chciałam, żeby ktoś wiedział i nie chciałam tego ze względu na siebie, a nie przeciwko komuś
                  - liczyłam na dyskrecję męża, bo to ja byłam w trudnej sytuacji, a nie jego rodzice, więc czułam, że należy mi się ten przywilej, że ich komfort psychiczny jest mniej ważny, niż mój
                  - nie żałowałam tej decyzji ani przez chwilę
      • agaja5b Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 17:59
        Ja też mam taką "tajemnicę", bo o tym że poroniłam pierwszą ciążę wiedzą ja, mąż i kolega który mnie zawióżł do szpitala. Uznaliśmy z mężem, że nie warto rozdrapywać naszej rany, bo dotyczy ona tylko nas i nie chcemy się tym dzielić. Ale nie jest to sytuacja taka, jak u autorki wątku. Jakoś trudno nie poczuć się pominiętą i oszukaną, kiedy ktoś za plecami kręci i wymyśla na mój użytek idiotyczną historyjkę.
    • pierwsze-wolne Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 17:07
      Ja do tej pory dowiaduję się po kawałku o chorobie mojego Taty - a było to ponad cztery lata temu... Nie mam poczucia, że byłam "poza rodziną", widzę, że wszyscy - łącznie z Tatą - bali się o moje drugie dziecko (byłam w drugiej ciąży, pierwszą miałam z komplikacjami). Tata nie chciał nawet, zebym go odwiedzała w szpitalu - jakiś czas po Jego śmierci dowiedziałam się że nie chciał żebym w 9 m-cu oglądała go z masą rurek wystających z brzucha (był już karmiony pozajelitowo (?)). Mama i rodzeństwo mieli ułatwione zadanie, bo miesiąc przed Taty pierwszym pójściem do szpitala wyprowadziłam się ponad 100 km od domu. sad
      Wtedy się nawet nie denerwowałam, rodzice osiągnęli "cel" - Lidia urodziła się zdrowa, o czasie - dwa tygodnie po Taty odejściu. dzisiaj wiem, że nie mówili mi całej prawdy, dlatego śmierć była dla mnie takim szokiem.
      Ogólnie to trochę się pogubiłam w tym poście, już nie bardzo wiem co chciałam napisać i po której stronie się opowiedzieć, ale muszę to co jakiś czas z siebie wyrzucić. sad
      • verdana Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 18:10
        Bardzo współczuję.
        Ale w Twojej opowiesci miesci sie coś istotnego - decyzję, komu powiedzieć i dlaczego nie mowić powinien podejmować zainteresowany. Nie rodzina. Nie syn. Twojemu ojcu bardziej zalezalo na Twoim dziecku. Dziewczynom, ktore poronily, zalezalo na własnym zdrowiu psychicznym. Chory ma prawo mowić albo nie mowić - samopoczucie innych osób, ktore nie są bezposrednio zaangazowane w chorobę jest sprawą drugorzedną.
        A tu okazuje się, że wazny jest nie chory teść, nie jego syn, który pewnie sie denerwował, a nawet nie mógł pożalić się zonie - tylko żona, bo jej nikt nie powiedział.
        • hrabina_murzyna Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 22:17
          verdana napisała:

          > A tu okazuje się, że wazny jest nie chory teść, nie jego syn, który pewnie sie
          > denerwował, a nawet nie mógł pożalić się zonie - tylko żona, bo jej nikt nie po
          > wiedział.

          Może jakby powiedzieli to ważny byłby chory teść, syn i teściowa. A skoro nie powiedzieli, bo synowa bliska nie jest, to osoby nie bliskie obowiązku martwienia się nie mają. Jak sobie pościelili tak się teraz wyśpią. I proszę mi tu nie wyjeżdżać z tekstami o trosce w momencie kiedy tak chore układy panują w tej rodzinie, a małżonka dziecka traktuje się na zasadzie jest bo jest, ale szanować go nie trzeba.
          • perd-ido hrabina..w zupelnosci 19.05.11, 22:31
            myslalam tak jak TY!
            Oni tam maja swoje tajemnice (ale jak tesc z tesciowa to mi nic do tego)...W sytuacji, w ktorej sie znalazlam poczulam sie spoza kregu osob bliskich. Nie jest milo byc oszukiwanym w taki sposob jak ja...Ty o tym z pewnoscia wiesz, bo bylas w podobnej sytuacji.

            Nie moge uwierzyc, ze moj szanowny malzonek wpadl na tak genialny pomysl aby mi nie mowic i wlaczyl w klamstwa inne osoby (rodzenstwo i rodzicow). Po co?..nie umarlam w tym szpitalu przeciez- zyje a do przejmujacych sie nie zaliczam! Twierdzil, ze nie chcial sie bac i o ojca i o mnie jednoczesnie.
            Nie moge tez uwierzyc, ze wowczas gdy tesc lezal w spiaczce maz zachowal zimna krew...byl poirytowany ale myslalam, ze to przez prace.
            Niepotrzebnie mnie oklamal i tym samym zdenerwowal.
    • asientos Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 19:35
      przynajmniej wiesz, że jak powiesz coś mężowi to nie wypaple. Kłamał - źle - ale pewnie nie chciał Ci powiedzieć wprost, że tata nie chce mówić gdzie jest i co robi.
    • mama303 Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 19:52
      Prawdopodobnie z jakichś przyczyn teśc nie chciał abyś się o tej operacji dowiedziała. To chyba dobrze o małzonku świadczy że umiał dochowac tajemnicy.
      • agaja5b Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 20:28
        Z niektórych wypowiedzi wynika, że w analogicznej sytuacji byłybyście bardzo szczęśliwe z tego że mąż umie milczeć jak grób w sprawach rodzinnych i jeszcze zręcznie kłamać wobec żony. No brawo. W każdej sytuacji można dostrzec pozytyw, ale jak ktoś kiedyś został potraktowany jak "zatyczka od pustego chlewa",bo MY, RODZINA mamy swoje sprawy a ciebie nie dotyczą to go jaśnisty szlag trafi. Mnie trafia np. Ja doskonale rozumiem prawo do prywatności ale nie mogę się zgodzić z takim traktowaniem żony, czy męża, który wszedł do tej rodziny.
        • thaures Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 21:16
          Obie mamy nie wiedziały,że idę na wywołanie porodu- chciałam im oszczędzić nerwów. Ale tak mnie napadły po, że rodząc drugie dziecko zadzwoniłam do jednej i drugiej zaraz po odejściu wód.
          Natomiast teściowa nie wie, że pół roku włamali się nam do domu- ponieważ wszystkim się bardzo przejmuje i chcieliśmy jej tego oszczędzić. Ale najpierw porozmawialiśmy z teściem co o tym sądzi.
      • hrabina_murzyna Re: Klamstwa i tajemnice rodzinne- co o tym sadzi 19.05.11, 22:13
        mama303 napisała:

        > Prawdopodobnie z jakichś przyczyn teśc nie chciał abyś się o tej operacji dowie
        > działa. To chyba dobrze o małzonku świadczy że umiał dochowac tajemnicy.

        No pewnie medal z kartofla mu dać. Okłamał żonę i to perfidnie, ale przecież dla dobra wyższego, dochowania tajemnicy. Obawiam się tylko, że w drugą stronę tajemnica nie obowiązuje, bo jak to tak mamie i tacie nie powiedzieć.
    • perd-ido No i mamy final tej sprawy. 19.05.11, 22:18
      Dziekuje za udzial w dyskusji. Faktycznie niektore z Was mialy racje, ze przesadzam...
      Porozmawialam SZCZERZE z mezem...
      Okazalo sie, ze oklamal mnie jeszcze w innej sprawie!. Mianowicie moj maz wymyslil sobie ta cala bajeczke z delegacja zeby mnie nie martwic (ponad tydzien temu doznalam uszczerbku na zdrowiu i znalazlam sie w szpitalu). Maz uprzedzil tez tesciowa i tym samym zamieszal ja w ta cala glupia akcje zwiazana z "wielka tajemnica". Powiedzial mi, ze tesciowa od poczatku byla przeciwna by mi nie powiedzial...ale maz ja przekonal aby sklamala. Okazalo sie rowniez, iz tesc nie robil z operacji tajemnicy!. To moj maz tak nakrecil. Jak twierdzil chcial dobrze, a wyszlo jak wyszlo...Doznalam urazu, ale informacja o operacji tescia nie wplynelaby na stan mojego zdrowia...coz moj maz mnie nie docenil!

      Lo maaatko! jak to mozna dopisac sobie reszte historii...W jednej chwili zwatpilam w ludzi, z ktorymi mialam nawet dobry kontakt. Glupio mi, ze tak nietrafnie ocenilam sytuacje. Jak pisalam wczesniej- duza role odegraly emocje..

      Oczywiscie skontaktowalam sie z tesciem, operacje to on mial w zeszlym tygodniu! Obecnie stan stabilny i rokowania lekarzy dobre. Nawet tesc sie mnie zapytal kiedy mi moj powiedzial? Wychodzi na to, ze w najgorszych chwilach moj maz byl sam i odgrywal przede mna cala szopke.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka