Dodaj do ulubionych

Chorzy ludzie mnie otaczają

21.05.11, 20:18
U mnie taki osobisty koniec świata na pewno. Przyjechał, zabrał swoje rzeczy jak gdyby nigdy nic, a takich tłumaczeń, jakie usłyszałam, wolałabym w ogóle nie usłyszeć. Obiecał tylko, że sie będzie odzywał, żebym do niego pisała regularnie, jakby było coś nie tak. O tym szczególnym problemie nie powiedziałam, mimo że kilka osób mi to proponowało. Wiele nieprzyjemnych sytuacji w naprawde krótkim czasie chyba mnie do obłędu i depresji doprowadzi. Znieczulam się w wiadomy sposób uncertain. Wiem, że to źle. Ale już nie mogę, po prostu. Chory świat.
Obserwuj wątek
    • joasiiik25 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 21.05.11, 20:24
      ?????????
      ale co ? kto?
    • mariola233 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 21.05.11, 20:31
      no wlaśnie
    • naomi19 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 21.05.11, 20:34
      Wiem, że Ci ciężko, ale musisz być świadoma, że wynajdujesz sobie powody do picia. Takie usprawiedliwienie. Wolno mi, bo mam problem. Tyle, że wszyscy je mamy.
    • rosapulchra-0 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 21.05.11, 20:34
      Rozumiem, że jest to najlepszy powód na usprawiedliwienie picia?
      • jszko222 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 21.05.11, 20:51
        Wiem, że to nie jest żadne usprawiedliwienie, ale po prostu jest mi źle, i nic nie wskazuje na to, aby miało to ulec zmianie.
        Jak ktoś, z kim się tyle lat mieszkało, nagle sie wyprowadza, a jego wyjasnienia nie mają logicznego brzemienia, łatwo nie jest. Co z tego, że obiecuje odzywanie się, jak to i tak puste słowa. Wiem, wiem. Nasze kontakty do rewelacyjnych może nie należały, ale zawsze był ktoś obok. Nie wiem, skąd wynika taka zmiana, gdzie tkwi błąd.
        • hrabina_murzyna Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 21.05.11, 20:57
          jszko222 napisała:

          > Wiem, że to nie jest żadne usprawiedliwienie, ale po prostu jest mi źle, i nic
          > nie wskazuje na to, aby miało to ulec zmianie.

          Nie wskazuje, bo zamiast ratować swoje życie to ty siadasz i chlasz.

          > Jak ktoś, z kim się tyle lat mieszkało, nagle sie wyprowadza, a jego wyjasnieni
          > a nie mają logicznego brzemienia, łatwo nie jest. Co z tego, że obiecuje odzywa
          > nie się, jak to i tak puste słowa. Wiem, wiem. Nasze kontakty do rewelacyjnych
          > może nie należały, ale zawsze był ktoś obok.

          A co miał ci powiedzieć? Że nie chce się z tobą stoczyć, że nie chce patrzeć jak rujnujesz życie i swoje i jego? Skoro zawsze był obok to trzeba było korzystać i zacząć się leczyć.

          Nie wiem, skąd wynika taka zmiana,
          > gdzie tkwi błąd.

          Błąd to jest w butelce.
        • rosapulchra-0 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 21.05.11, 20:57
          Podstawowa sprawa - nigdy nie byliście parą, jak już pisałaś. Podejrzewam, że to Ty narobiłaś sobie nadziei na związek, a koleś miał zupełnie inne plany. Jeśli myślisz, że ukrywałaś skutecznie swoje picie, to od razu Ci mówię - bardzo się mylisz. Im bardziej ukrywasz, tym bardziej widać. Podjęłaś bardzo rozsądny krok - poszłaś do poradni i TEGO SIĘ TRZYMAJ, bo jest w tej chwili dla Ciebie jedyny ratunek, a nie flaszka. Flaszka tylko Cię pogrąża, a Ty pogrążasz innych. Brutalna, ale prawda. I żadne skamlania i usprawiedliwienia tu nie pomogą. Czas się wziąć w końcu za siebie i przestać robić z siebie ciepłe kluchy. JASNE?! suspicious
          • jszko222 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 21.05.11, 21:05
            Własnie o tym pisze niżej. Po niedzieli ponownie idę do tej samej poradni. Może faktycznie ja sobie wmawiam, że ta poradnia jest zła. Idę na pewno.
            • rosapulchra-0 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 21.05.11, 21:10
              Nie może, nie może. Wmawiasz sobie to na pewno. I już przestań. Schowaj chorą dumę do kieszeni i zacznij się leczyć. Inaczej osiągniesz dno. Serio, serio.
            • daliakonwalia Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 26.05.11, 11:15
              Nie znam szczegółów ale współczuję, nie butelka jest tu lekarstwem, to może tylko zaszkodzić.
              Potrzebny jest czas, czas leczy rany
              www.youtube.com/watch?v=_VqH_UncFa0
    • lolinka2 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 21.05.11, 20:48
      laska, nie ten adres
      to forum emama, nie poradnia terapii uzależnień ani grupa AA

      zlituj się i nie morduj ludzi swoimi z d**y żywcem wziętymi argumentami, które mają cię usprawiedliwić we własnych oczach.
      Jeśli wybierasz opcję "piję" - to sobie pij aż się zapijesz, ale odpierwiosnkuj się uprzejmie od reszty świata (tu: mnie na forum) i nie wciągaj pod wodę jak ten topielec....
      Jeśli wybierasz opcję "nie piję", to świetnie wiesz, gdzie iść po pomoc.
      • jszko222 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 21.05.11, 20:54
        Dlatego już nie będe nikogo zamęczała moimi problemami.
    • hrabina_murzyna Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 21.05.11, 20:54
      To nie ludzie są chorzy to ty jesteś chora, a ludzie uciekają, bo jako ci zdrowi nie chcą spaprać sobie życia z babą, która tylko wymyśla problemy dla swojego picia. Też bym nie chciała być z kimś kto wie, że się stacza, a nic z tym nie robi. No nie dałabym się sprowadzić w dół i nikt przy zdrowych zmysłach tego nie zrobi.
      • jszko222 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 21.05.11, 20:57
        Wiem, co mam robić, po niedzieli ide do poradni.
        Tak, tylko że on nawet nie wie, że coś jest nie tak. Ale już mniejsza z tym.
        • naomi19 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 21.05.11, 21:52
          Nie wiemy, co on wie. To Ty myślisz, że nie ma o niczym pojęcia i muszę Ci powiedzieć, że to też jest typowe. że przeciez to ja się nie upijam, bo Gienek to się dopieo upija, nikt oprócz mnie nie wie, że chlejęco dzień, przecież tego nie widać. Musisz sobie uświadomić, że w kwestii alkoholizmu nie jesteś nikim wyjątkowym, nie radzisz sobie tak jak większość, Twoje zachowania sa typowe dla alkoholików, idziesz normalnym "torem" tej choroby; nie wiem czy wyrażam się jasno.
          Z dugiej strony jako człowiek jestes wyjątkowa i warto, abyś się ratowała. Szkoda, że jesteś z tym sama. Nie masz rodziny, w której miałabyś wsparcie? To bardzo ważne.
      • joasiiik25 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 21.05.11, 21:00
        dziewczyny .... ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiii - niech pije jak chce
        ale nie dobijajcie ... lepiej zamilczec niz powiedziec o 1 slowo za duzo
        • rosapulchra-0 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 21.05.11, 21:12
          joasiiik25 napisała:

          > dziewczyny .... ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiii - niech pije jak chce
          > ale nie dobijajcie ... lepiej zamilczec niz powiedziec o 1 slowo za duzo

          Nie zgadzam się. Pozwoliłam mojemu ojcu i już go nie mam. Jeśli można pomóc, to TRZEBA to zrobić. I już.
          • joasiiik25 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 21.05.11, 21:14
            zdalnie ? dobijajac ?
            osoba sama z siebie musi CHCIEC PRZESTAC pic - dla siebie a nie dla innych

            zreszta nie wiemy czy dziewczyna ma problem alkoholowy czy chwilowe zalamanie
            • rosapulchra-0 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 21.05.11, 21:23
              Jakie dobijając?
              Dziewczyna pisała, że pije codziennie, poszła do poradni. A teraz szuka usprawiedliwienia w swoim piciu. Czasem brutalnie trzeba wskazać alkoholikowi jego miejsce i to pomaga. Nawet przez neta.
        • kawka74 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 21.05.11, 21:21
          Osobę chorą (alkoholika) bardzo trudno dobić mówiąc czy pisząc o nim różne nieprzyjemne rzeczy. Ba, w ten sposób prowokuje się niekiedy reakcję łańcuchową: źle o mnie piszą/mówią - jest mi źle - muszę coś z tym zrobić - idę się napić.
          Gorzej - współczując też się uruchamia podobny łańcuszek: współczują mi - coś mi jest - jestem taki biedny - muszę coś z tym zrobić - idę się napić.
          Co by nie powiedzieć i nie zrobić, alkoholik czuje się sprowokowany do picia i czuje się usprawiedliwiony, wszak przyczyna znajduje się poza nim - to świat jest chory, nie ja.
        • naomi19 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 21.05.11, 22:01
          niech pije jak chce
          Twoja wiedza o uzależnieniach jest imponująca.
        • sadosia75 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 22.05.11, 13:16
          O uzależnieniu to ty wiesz tyle ile szczerbaty o sucharach...
          Lepiej zastosuj się do swojej rady i milcz. Po co pisac takie głupoty?
    • ylunia78 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 21.05.11, 22:53
      Własnie....Nie"niech pije"....Nie może.Nie może się stoczyć i doprowadzić do stanu"zachlania się na amen".Jeżeli nie ma z kim o tym porozmawiać,to jako takie emamy,które próbują na wszystkie sposoby pomóc dzieciom"maltretowanym",moga też,choć wirtualnie pomóc osobie szukającej wsparcia.
      Tylko jszko222 nie pij już...Wiem,że to trudno zrobić a nam nie pijącym łatwo powiedzieć.Ale skoro zaszłas już tak daleko widząc swój problem i poszłaś do poradni to akurat w TO!"brnij"dalej.Brnij w ratowanie własnego zyciasmile
      Pozdrawiamsmile
      • jszko222 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 22.05.11, 12:45
        Czy mam wsparcie rodziny?
        Mam rodzinę, kuzynka raz do mnie przyjechała na kilka dni, i nawet pisała na pewnym forum pod moim nickiem. Ale ona może przyjechać tylko od czasu do czasu, nie zawsze jej się chce, czasami dzwoni. Reszta rodziny też dzwoni, ale się rozjechali po świecie, i w sumie rzadko się ze sobą widujemy, Mam też znajomych. To jednak dziwni ludzie są (tak, dosłownie). Jka już pisałam, dla nich takie problemy jak mój to albo fanaberia, albo choroba na własne życzenie, z którą samemu trzeba sobie radzić. O moim stanie nic nie wiedzą i nie mogę się odważyć, aby im o tym powiedzieć. Wiem, że wsparcie rodziny jest potrzebne w leczeniu. W poradni jestem umówiona na wtorek, to zobaczę, co dalej.
        • ylunia78 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 19:20
          jszko222 napisała:

          kuzynka raz do mnie przyjechała na kilka dni, i nawet pisała na pe
          > wnym forum pod moim nickiem. Ale ona może przyjechać tylko od czasu do czasu,

          I chwała!!!Co to za kuzynka podszywająca się pod ciebie na forum???uncertain
          • jszko222 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 19:26
            Akurat nie pisała na tym, więc bez obaw. Powiedziała mi po facie, więc już raczej nic nie mogłam zrobić.
            • jszko222 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 19:26
              W ogóle nie mam szczęścia do ludzi, którzy mnie otaczaja, ale to długa historia uncertain
    • ma-ura Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 22.05.11, 13:33
      jesli naprawde chcesz przestac pic to walcz o siebie i szukaj wsparcia w internecie, jesli na rodzine i znajomych nie mozesz liczyc. podstawa to jednak nie oszukiwac siebie samej i co wlasnie najtrudniejsze miec motywacje i chciec. zajrzyj tutaj

      niepijemy.pl/start.php
      • jszko222 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 18:31
        Byłam dzisiaj ponownie w poradni, i doszłam do wnioski, że chyba jeszcze nie dojrzałam do leczenia uncertain. Albo po prostu poradze sobie sama. W ostateczności moge pomyslec o terapii indywidualnej. Druga wizyta i jeszcze większe zamknięcie sie w sobie. Niechęc wzięła górę. Może ja wcale nie jestem uzalezniona, może to początkowa faza. Dużo się tez ostatnio wydarzyło, i może to z tego.
        • naomi19 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 18:47
          Musisz wiedzieć, jedno, alkoholik nie poradzi sobie sam. Choć większośc w to, do pewnego czasu, wierzy.
          Zastanawiam się, ile jeszcze czasu będziesz twierdziła, że to "poczatkowa faza"
          Czymże ta faza miałaby się objawiać?
          Nie chcesz się leczyć- nikt Cię nie zmusi (chyba, że sąd, jak zaczniesz agrażać innym), więc jeśli decydujesz się na zakończenie leczenia i picie, to musisz liczyć sie z wszelkimi konsekwencjami, a pisałam Ci już, że jest to przede wszystkim przedwczesna śmierć w samotności.
          Myślę, że gdybyś chciała, gdybys miała kogoś bliskiego, kto by wsparł i jeśli sama znalazłabyś JAKĄKOLWIEK motywację do nie-picia, to udałoby Ci się.
          Szkoda.
          • jszko222 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 19:01
            Mogę nie pić dla pracy, ale to chyba nie jest zbyt wygórowana.
            Chciałabym przestać, ale nie mogę, jestem zablokowana.
            • naomi19 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 21:29
              Motywacja nie musi być wygórowana, ma być skuteczna. raca jest dla mnie akurat jak najbardziej ok. Pijąc- prędzej czy później zawalisz pracę, pierwsza, drugą, piętnastą. Jak dla mnie praca, którą lubię, w której się spełniam i nieźle zarabiam to dobra motywacja.
        • ma-ura Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 19:00
          no szkoda. twoj wybor. powiem szczerze, ze nie zaskoczylas mnie. typowe tlumaczenie sie. czytalas cokolwiek o teorii alkoholizmu? bo poki co to ty tak naprawde chcesz dalej popijac i jest ci jeszcze z tym dobrze. obys sie nie obudzila za pozno, kiedy choroba zacznie pozerac cie fizycznie i psychicznie, o ile juz to sie nie dzieje.
          • jszko222 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 19:13
            Nie tłumacze się. Byłam w tej samej poradni co poprzednio, i chyba niechęc wzięła górę. Odpowoadac na te wszystkie pytania, opowiadać, człowiek się czuje tak, jakby go prześwietlano rentgenem.
            Wiem, że kiedyś z tym na pewno skończe.
            • ylunia78 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 19:19
              jszko222 napisała:

              > Wiem, że kiedyś z tym na pewno skończe.

              Sama sobie nie poradzisz.
              • jszko222 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 19:29
                Nawet ktoś na forum o uzależnieniach sam napisł, że byc może jestem dopiero w początkowej fazie.
                Moze gdybym zmieniła poradnię, byłoby inaczej. Teraz jednak po prostu chyba nie dam rady. Jeszcze duszę w sobie, co mi jest, ukrywam przed innymi, NIKT, dosłownie nikt nie ma o niczym pojęcia. Moze byłoby mi lżej, gdybym mogła komuś powiedzieć, ale z w/w powodów nie moge, po prostu.
                • ma-ura Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 20:31
                  nie pocieszaj sie, ze jestes w poczatkowej fazie, bo jesli juz teraz nie potrafisz wytrzymac bez alkoholu to jestes w bardzo zaawansowanej i ludzisz sie, ze kiedys przestaniesz,ze moze nie jestes uzalezniona, ze poradnia nie taka-to wszystko jest klasyka alkoholizmu. poczytaj troche o tym. ale chyba jeszcze nie przyszedl na ciebie czas. jeszcze musisz sie wiele razy napic, musi wydarzyc sie cos zlego, cos czego bedziesz sie wstydzic, cos co sprawi ze naprawde znajdziesz sie na dnie. odstawisz alkohol i dostaniesz delirium. wtedy dopiero naprawde zrozumiesz jaka sobie zrobilas krzywde. tylko zmiany w psyche moga byc juz naprawde niodwracalne, ze o zdrowiu fizycznym nie wspomne.ale do tego kiedys dojdziesz sama. i oby nie bylo dla ciebie za pozno. i jeszcze jedno jest takie powiedzenie dot alkoholizmu, ze jesli myslisz, ze nikt nie wie to znaczy, ze juz wszyscy wiedza. a ze jest to temat tabu, to nikt ci w oczy nie powie, ze chyba masz problem.
                • na_pustyni Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 20:31
                  No przecież mówisz, choćby tutaj. Dostajesz rady, ale masz je w d.pie, bo sama wiesz lepiej, że sobie poradzisz sama. Mój ojciec jest alkoholikiem i jest dokładnie tak, jak napisała kawka - każdy sytuacja jest świetnym pretekstem do uchlania się. I zgadzam się z tym, że dopóki pijak nie chce sam sobie pomóc, to nikt mu nie będzie w stanie pomóc. Pociągnie tylko na dno ze sobą.
                • broceliande Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 20:38
                  Poczytaj sobie Allena Carra" Prosta metoda jak skutecznie kontrolować alkohol",
                  pokazuje zupełnie inne podejście do picia niż powszechnie prezentowane. Pomaga wiele rzeczy zrozumieć. Nie wysyła na terapie, nie ględzi, że alkoholik zawsze bedzie alkoholikiem itd. Znany też z książki o rzucaniu palenia.Polecam, serio.
                • kawka74 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 20:48
                  Twoje posty powinni pokazywać na zajęciach o alkoholizmie.
                  Gdyby nie poradnia, gdyby nie ludzie dookoła, gdyby się ktoś krzywo nie spojrzał, gdyby kuzynka przyjeżdżała częściej, gdyby kuzynka przyjeżdżała rzadziej, gdybym powiedziała, a gdyby nikt nie wiedział; może pójdę do innej poradni i będzie lepiej, może jutro będzie lepiej, a tak w ogóle to ktoś na jakimś forum napisał, że jestem w pierwszej fazie, więc nie muszę się martwić, bo nie jest ze mną tak źle, ja tak nie piję, jak ci prawdziwi alkoholicy, nie nie nie, no skąd. Sama mogę z tego wyjść, kiedy tylko zechcę.
                  No, to idę się napić.
                  • naomi19 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 20:58
                    "gdybym tylko chciała nie piłabym wcale" mówi popijając pyszne winko wink
                    Strasznie współczuję alkoholikom, tym bardzie, że są to bardzo inteligentni wrażliwi ludzie, ale wiem, że można przestać pić i normalnie żyć. Ale konieczna jest motywacja.
                  • rosapulchra-0 @kawka74!! 24.05.11, 21:03
                    Napij się też za moje zdrowie! wink

                    @jszko222, naprawdę następnym razem się bardziej wysil i wymyśl przynajmniej ciekawsze powody swojej niechęci do leczenia.
                    Nie życzę Ci źle, ale widzę, że jesteś ten typ, który dopiero jak wypluje z siebie skrzepy krwi, takie galaretowate mocno czerwone coś suspicious, gdy spuchnie Ci twarz do tego stopnia, że sama nie będziesz się poznawać w lustrze, dzień zleje Ci się z nocą, a wóda zeżre 75% Twojego mózgu, będziesz się tarzać we własnych fekaliach i wtedy do Ciebie MOŻE dotrze, że jesteś ALKOHOLICZKĄ. Czy tego chcesz, czy nie. suspicious
                    • naomi19 Re: @kawka74!! 24.05.11, 21:45
                      Wtedy to już nic do niej nie dotrze. teraz jest właściwy moment.
            • naomi19 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 20:55
              człowiek się czuje tak, jakby go prześwietlano rentgenem.
              To bardzo ważne, co napisałaś. Lubisz się znieczulać, Twój organzm tego potrzebuje. A tu szok- rentgen. Musisz mówić o tym, o czym wcale nie chcesz mówić, nie chcesz, żeby ktokolwiek o tym wiedział. Nikt nie mówił że będzie łatwo i przyjemnie. Decydując się na terapię chciałaś coś zmienić. Musisz być pewna, że bez niej skończysz tragicznie, gwarantuję Ci to. Jak nie ta poradnia to inna, to odwyk, nie wiem.
              Coś trzeba robić.
              • jszko222 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 21:13
                Akurat dzisiaj nie wypiłam ANI KROPLI.
                • naomi19 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 21:27
                  Słuchaj, a może od tego by zacząć?
                  Z tego co wiem, większość alkoholików przeraża fakt, że nie mogą już wypić ani kieliszka ani kropli do końca życia, nie mogązjeść tortu alkoholowego ani cukierka z wódką.
                  Znam alkoholika, którego to przytłaczało, który nie mógl tego udźwignąć. Więc każdego ranka postanawia sobie, że DZIŚ się nie napije. Nie ważne, co będzie jutro czy za rok. Dziś na pewno nie wypije. I tak nie pije już kilka ładnych lat smile
                  Drugi, z którym pisałam wyznacza sobie dłuższe okresy np w tym miesiącu nie piję. I też jest abstynentem. Może terapia pomogłaby Ci w wyznaczeniu jakiegoś planiu nie-picia?
                  • angazetka Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 21:38
                    Ale osoba, która walczy ze sobą o każdy dzień niepicia czy składa takie deklaracje - nadal jest uzależniona. Kiepsko.
                    • naomi19 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 21:43
                      Zawsze będzie uzależniona, do końca życia. Chodzi o to, żeby być świadomym swojego uzależnienia i zdecydować się na abstynencję.
                      • angazetka Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 21:49
                        Chodzi też chyba o to, żeby zrozumieć, dlaczego się piło i co z tym robić. Samo "niepicie" tego nie da.
                        • rosapulchra-0 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 25.05.11, 01:21
                          angazetka napisała:

                          > Chodzi też chyba o to, żeby zrozumieć, dlaczego się piło i co z tym robić. Samo
                          > "niepicie" tego nie da.

                          Nie w każdym przypadku jest tak, jak mówisz. Są ludzie, którzy potrzebują terapii, ale są ludzie, którzy w życiu się na nią nie zdecydują, a mimo to nie piją. Znam jednego alkoholika, który na uczestnictwo w terapii zdecydował się po sześciu latach abstynencji.
                        • naomi19 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 25.05.11, 09:38
                          Samo niepicie to największy sukces, jaki tylko alkoholik może sobie wyobrazić. I to jest głównym celem terapii.
                          • naomi19 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 25.05.11, 09:41
                            Poza tym nie bardzo rozumie- zrozumieć przyczyny picia. Czasem nie można ustalić konkretnych przyczyn. Bardzo częto alkoholicy wiedzą, czemu piją, bo zaczęli za wcześnie, bo mama i tata są alkoholikami idziadek był i drugi dziadek. Bo po rozwodzie pił przez 2 miesiące a po 2 miesiącach już skończyć nie potrafił, bo problemy z bezsennością sprawiły, że zapodanie kieliszka, potem dwóch a potem ośmiu pomagało.. Czasem jednak przyczyna jest nie do ustalenia.
                          • angazetka Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 25.05.11, 09:52
                            Górale też ślubują, że przez rok nie będą pić (i nie piją - pytanie - jakim kosztem emocjonalnym i rodzinnym). Potem wracają do nałogu. Uważasz, że to sukces?
                        • imasumak A nie, nie 26.05.11, 11:59
                          Niepicie jest dla alkoholika punktem wyjścia. Dopiero gdy nie pije, jest wstanie skutecznie rozwiązywać swoje problemy.
                    • rosapulchra-0 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 25.05.11, 01:18
                      angazetka napisała:

                      > Ale osoba, która walczy ze sobą o każdy dzień niepicia czy składa takie deklara
                      > cje - nadal jest uzależniona. Kiepsko.

                      Alkoholikiem się jest do końca swojego życia. Nie wiedziałaś? surprised
                      • angazetka Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 25.05.11, 09:50
                        Oczywiście, że wiedziałam. Nie o to mi chodziło.
            • angazetka Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 21:18
              To, niestety, typowe. Każdy tak mówi na początku sad Na szczęście niektórzy potem dorastają.
              • verdana Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 21:51
                Poszukaj innej poradni.
                Wiem,z e większość alkoholikow tak reaguje na nieprzyjemne i dociekliwe pytania terapeutow - odrzuceniem. Ale to nie jest jednak tak, ze alkoholik zawsze nie ma racji i zawsze powinien podporzadkować się terapeucie - jesli terapeuta na samym poczatku zdemotywował do leczenia, to czarno widzę ciąg dalszy. tak mozna postępować w leczeniu zamkniętym - w otwartym robienie z człowieka szmaty na wstepie skutkuje własnie tym - wycofaniem się.
                Szukaj tak dlugo, aż znajdziesz kogoś, kto też powie Ci prawdę w oczy i bedzie wymagał, ale nie w sposób dla Ciebie nie do przyjęcia.
                Wdeptywanie uzaleznionych w ziemię to juz trochę przebrzmiała metoda. I wiadomo, ze nieszczególnie skuteczna.
                • angazetka Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 21:59
                  Ona nie pisała o wdeptywaniu, tylko o rentgenie. Czyli ktoś jej zajrzał pod podszewkę i zabolało - co jest absolutnie normalne, tylko dobrze byłoby znaleźć siłę, by się nie zniechęcać. A dziewczyna od początku nam tu powtarza, że wcale nie jest tak uzależniona, że terapia jej niepotrzebna, że świat jest gópi, a nie ona. Nie dała tej terapii szans, takie jest moje zdanie.
              • jszko222 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 21:56
                Obawiam się, ze teraz jeszcze nie jestem gotowa na leczenie. Wiem, że ze mną jest cos nie tak. Ale chyba jeszcze z żadnym terapeutą nie potrafię o trym rozmawiać, zwłaszcza że te rozmowy często dotyczą życia prywatnego i takie tam. Taka cała historia picia itp.. Nie, nie chce motywacji w postaci prawdziwego upokorzenia się. Po prostu muszę to przemyśleć raz jeszcze.
                • jszko222 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 22:41
                  Jutro zadzwone na dyżur AA. Sama nie wiem, co im tam powiem, ale zadzwonie.
                  Teraz juz idę.
                • jogo2 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 24.05.11, 22:41
                  Staraj się nie myśleć o swoim upokorzeniu, bo wieki miną zanim natrafisz na "tego właściwego" terapeutę, a w jakiej będziesz kondycji wtedy kto to wie. Wiem, że ludzie są niedelikatni i różne rzeczy bolą, ale pomyśl sobie, że ty też jesteś częstokroć niedelikatna - każdy bywa.
                • rosapulchra-0 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 25.05.11, 01:24
                  jszko222 napisała:

                  > Obawiam się, ze teraz jeszcze nie jestem gotowa na leczenie. Wiem, że ze mną je
                  > st cos nie tak. Ale chyba jeszcze z żadnym terapeutą nie potrafię o trym rozmaw
                  > iać, zwłaszcza że te rozmowy często dotyczą życia prywatnego i takie tam. Taka
                  > cała historia picia itp.. Nie, nie chce motywacji w postaci prawdziwego upokorz
                  > enia się. Po prostu muszę to przemyśleć raz jeszcze.

                  A jak to sobie wyobrażałaś? Że na terapii wszyscy będą Ci współczuć i głaskać Cię po główce, bo taka biedna jesteś, bo pijesz? Może jeszcze na pocieszenie flaszeczkę kupią? No proszę Cię, nie bądź śmieszna.
                  • naomi19 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 25.05.11, 09:46
                    A jak to sobie wyobrażałaś? Że na terapii wszyscy będą Ci współczuć i głaskać Cię po główce, bo taka biedna jesteś, bo pijesz?
                    Zgadzam się, terapia to długa i ciężka praca. Przychodzusz się leczyć. Jak złamiesz rękę, przychodzisz do chirurga-ortopedy, to oczekujesz, że Cię pogłaska po główce i powie"ooooj biedactwo, tak Cię musi boleć, idź do domu i staraj się o tym nie myśleć", niestety, nieraz trzeba zrobić nieprzyjemne badania, naczekać się w kolejce, a może mieć nastawiana kość, potem kilka tyg w gipcie, po zdjęciu gipsu wiele tyg rehabilitacji. Alno chcesz się leczyć wg zasad poradni, albi daj sobie spokój. Trudno, żebyy chirurgowi truć, że sposób leczenia bolesnu i uciążliwy, a on chciał tylko poklepania po pupci.
    • esr-esr Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 25.05.11, 07:10
      nie znam się na terapiach, ale powiem Ci jedno (po doświadczeniach z bliższą i dalszą rodziną i przyjaciółmi) - to nie prawda, że nikt z Twojego otoczenia nie wie że pijesz, KAŻDY wie. Pani w sklepie wie ile i jak często kupujesz flaszkę, sąsiadka wie jak często brzdękają flaszki jak wynosisz śmieci, znajomi wiedzą ile razy rozmawiali z Tobą przez telefon i miałaś lekko niewyraźny głos (Tobie wtedy wydaje się że tego przecież nie słychać), lekarz widzi po wynikach, w pracy czasem masz zapuchniętą twarz, itp. KAŻDY wie, ale nic na ten temat nie mówi Tobie (między sobą na 300% już ten temat poruszyli). A już na pewno wiedziała osoba z którą mieszkałaś, tego nie da się ukryć. Więc nie zasłaniaj się myślą, że ludzie nie wiedzą więc jest ok, jeszcze to kontrolujesz. Naprawdę wszyscy wiedzą, że pijesz. Tego nie da się ukryć.
      • jszko222 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 25.05.11, 20:41
        esr-esr napisała:

        > nie znam się na terapiach, ale powiem Ci jedno (po doświadczeniach z bliższą i
        > dalszą rodziną i przyjaciółmi) - to nie prawda, że nikt z Twojego otoczenia nie
        > wie że pijesz, KAŻDY wie. Pani w sklepie wie ile i jak często kupujesz flaszkę
        > , sąsiadka wie jak często brzdękają flaszki jak wynosisz śmieci, znajomi wiedzą
        > ile razy rozmawiali z Tobą przez telefon i miałaś lekko niewyraźny głos (Tobie
        > wtedy wydaje się że tego przecież nie słychać), lekarz widzi po wynikach, w pr
        > acy czasem masz zapuchniętą twarz, itp. KAŻDY wie, ale nic na ten temat nie mów
        > i Tobie (między sobą na 300% już ten temat poruszyli). A już na pewno wiedziała
        > osoba z którą mieszkałaś, tego nie da się ukryć. Więc nie zasłaniaj się myślą,
        > że ludzie nie wiedzą więc jest ok, jeszcze to kontrolujesz. Naprawdę wszyscy w
        > iedzą, że pijesz. Tego nie da się ukryć.

        Wiedzą naprawde wszyscy? Nie sądze. Chocby dlatego, że tak jak pisałam wyżej, rodzina mi się w sumie po świecie rozjechała, i tak naprawdę mamy ze sobą rzadki kontakt telefoniczny, a bezpośredni 2, góra 3 razy w roku. Nie okazuja raczej troski o moje zdrowie, tylko pytają, czy aby na pewno wszystko dobrze. Potem sobie chyba sami odpowiadają, ze oczywiście, że dobrze, jak może jej być źle, jak wszystko ma. Naprawdę, znam mysli niektórych członków mojej rodziny uncertain.
        • esr-esr Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 25.05.11, 22:14
          niestety plotka nie zna granic. moim zdaniem takie informacje rozchodzą się szybko, a ludzie/rodzina pytając co słychać tak naprawdę nie interesują się tym co odpowiemy. pytają bo wypada. ale to jest moje zdanie. ja nie chcę oceniać, wiem że choroba alkoholowa jest bardzo trudna, zarówno dla osoby uzależnionej, jak i jej otoczenia i mało kto wie jak w takiej sytuacji postępować. sama zdecydujesz czy chcesz się leczyć, jak i gdzie. chciałam tylko uświadomić Ci, że otoczenie zawsze wie o takich sprawach. na ogół nie reaguje, ale wie.
    • ma-ura Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 25.05.11, 12:47
      ja akurat rozumiem niechec do poradni itp instytucji. nie sadze, ze to jest jedyne wyjscie. kluczem do sukcesu jest nieoszukiwanie samej siebie i wewnetrzne przekonanie, ze alkohol naprawde nie jest mi potrzebny do szczescia. taka meka wiekszosci alkoholikow, ze napilby sie no ale sila sie powstrzymuje jest bez sensu na dluzsza mete. trzeba samemu zrozumiec, ze zycie bez alkoholu jest naprawde fajne. pomysl o tym i jedyne co moge doradzic to jesli ci sie uda przesunac swoja uwage z checi siegania po alkohol na cos innego np sok pomidorowywink czy cus. zaczela sie zdrowo odzywiac. po prostu dbac o siebie, bo sie do kompletnej ruiny doporowadzisz.
      • rosapulchra-0 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 25.05.11, 13:04
        Cytatzycie bez alkoholu jest naprawde fajne. pomysl o tym i jedyne co moge doradzic to jesli ci sie uda przesunac swoja uwage z checi siegania po alkohol na cos innego np sok pomidorowywink czy cus.

        Dziewczyno piszesz tak, jakbyś zielonego pojęcia nie miała o alkoholizmie. To przede wszystkim choroba głowy. W niej się zaczyna cały proces, a nie w zamianie szklanki wódki na szklankę soku. I dlatego terapie są potrzebne, bo dzięki nim wielu alkoholików wychodzi z picia. Alkoholikami są całe życie, ale i nie piją do końca swojego życia. Znałam i takich.
        • ma-ura Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 25.05.11, 13:19
          zgadza sie, ze to choroba glowy i dlatego tylko i wylacznie sama osoba zainteresowana moze sobie we swojej wlasnej glowie cos poprzestawiac. skupienie uwagi na czyms innym niz alkohol moze w tym bardzo pomoc. a moja wiedza na temat alkoholizmu zapewniam cie jest bardzo duzawink
          • jszko222 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 25.05.11, 20:04
            Nie, nie uważam, aby każdy mnie musial obowiązkowo głaskać po głowie, i mówić że biedna jestem.
            Ale chyba terapeuta nie jest lepszy od pacjenta?
        • naomi19 Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 25.05.11, 20:40
          To przede wszystkim choroba głowy.
          Ale dlaczego głowy, tylko gowy? to silne uzależnienie fizyczne.
    • ma-ura Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 26.05.11, 11:35
      uzaleznienie fizyczne owszem jest straszne i wyniszczajace dla organizmu, ale paradoksalnie latwo mozna sobie z tym poradzic. wystarczy nie pic. duzo gorsze jest uzaleznienie psychiczne, a wiec ta nieodparta chec siegania po alkohol, a w okresie abstynencji zal i wewnetrzna niezgoda, ze naprawde nie mozna pic a chcialoby sie. wygrac z nalogiem to wlasnie tak ukierunkowac myslenie i sposob postrzegania zycia, zeby nie bylo tego zalu za alkoholem i wyczekiwania momentu kiedy znowu sie napije.
      • jszko222 Dla tych, co myślą, że ja to alkoholiczka 31.05.11, 20:17
        forum.gazeta.pl/forum/w,176,125680699,125680699,Doszlam_do_wniosku_ze_.html
        Czytajcie (lub nie) sobie cały wątek, wolna wola.
        • spicy_orange Re: Dla tych, co myślą, że ja to alkoholiczka 31.05.11, 20:28
          gratuluję
          • jszko222 Re: Dla tych, co myślą, że ja to alkoholiczka 31.05.11, 20:32
            Też nie potrafię uwierzyć w to, że tylu naiwnych nasza Ziemia nosi.
            • spicy_orange Re: Dla tych, co myślą, że ja to alkoholiczka 31.05.11, 21:11
              źle mnie zrozumiałaś, no ale trudno. Każdy z nas ma jakieś ograniczenia wink
        • angazetka Re: Dla tych, co myślą, że ja to alkoholiczka 31.05.11, 20:34
          No i co ma z tego wynikać?
          • jszko222 Re: Dla tych, co myślą, że ja to alkoholiczka 31.05.11, 20:37
            Tylu naiwnych ludzi chodzi po świecie, że aż mnie to przeraża.
            • angazetka Re: Dla tych, co myślą, że ja to alkoholiczka 31.05.11, 20:39
              A gdzie ta naiwność?
        • rosapulchra-0 Pięknie się popisałaś. Pięknie. 31.05.11, 20:40
          Chamstwem i głupotą.
          • jszko222 Re: Pięknie się popisałaś. Pięknie. 31.05.11, 20:45
            Przepraszam wszystkich.
        • angazetka Re: Dla tych, co myślą, że ja to alkoholiczka 31.05.11, 20:45
          A powiedz mi, dlaczego wobec tego mam ci dziś wierzyć? Może znowu bredzisz w pijackim widzie?
          • rosapulchra-0 Re: Dla tych, co myślą, że ja to alkoholiczka 31.05.11, 20:50
            Ciekawy ten wątek, tak w ogóle. Można się dowiedzieć, jak się jszko222 nazywa, jest w ciąży, chce ją usunąć, ma kłopoty z piciem, potem nie ma, a ci, którzy się zaangażowali, żeby jej doradzić z serca, tak po ludzku, to zostali dla niej menelami, pijakami, którzy non stop wódę chleją. Kurcze.. Czy to chora, czy pijana jednak wyobraźnia?
            • angazetka Re: Dla tych, co myślą, że ja to alkoholiczka 31.05.11, 20:51
              Zdrowa z pewnością nie. Tyle wiemy na pewno.
            • jszko222 Re: Dla tych, co myślą, że ja to alkoholiczka 31.05.11, 20:52
              Rosapulchra, możesz mi w to naprawdę wierzyć: nigdy nie byłam w ciąży i nie jestem uzależniona od alkoholu.
              Myslę jednak, ze to mało istotne.
              Jeszcze raz przepraszam.
              • rosapulchra-0 Re: Dla tych, co myślą, że ja to alkoholiczka 31.05.11, 20:58
                A powiedz, po co te wszystkie kłamstwa? Po co? Z nudów? Eksperyment? W ten sposób to nawet znudzeni gimnazjaliści się nie zachowują.
                W tej chwili, w oczach wszystkich osób, które w jakiś sposób zaangażowały się w twoją sytuację, straciłaś wszelką wiarygodność. Nikt nie lubi być oszukiwany, a twoje postępowanie nie mieści się nawet w kategorii szczeniackiego dowcipu.
                • jszko222 Re: Dla tych, co myślą, że ja to alkoholiczka 31.05.11, 21:04
                  Po co? Eksperyment? Chyba chciałam zobaczyć, ile naiwnych ludzi siedzi w sieci uncertain.
                  Tak, to głupie, delikatnie mówiąc.
                  Dlatego wszystkie te osoby przepraszam raz jeszcze.
                  • rosapulchra-0 Re: Dla tych, co myślą, że ja to alkoholiczka 31.05.11, 21:07
                    Naiwnych powiadasz?
                    Największą naiwnością właśnie ty się wykazałaś.
                  • czarnaalineczka Re: Dla tych, co myślą, że ja to alkoholiczka 31.05.11, 21:31
                    jesteś psychopatką ?
                    całkiem serio pytam
                • na_pustyni Re: Dla tych, co myślą, że ja to alkoholiczka 31.05.11, 21:11
                  Nie martw się. Zaraz sobie zmieni nicka i będzie szaleć od nowa. Przyznam się, że jestem wyjątkowo mało tolerancyjna w stosunku do alkoholików, ale o wiele, wiele mniej w stosunku do znudzonych idiotek, które zabawiają się cudzym nieszczęściem, empatią, chęcią pomocy. Przez takich idiotów i takie idiotki internet coraz bardziej zaczyna przypominać ściek.
              • angazetka Re: Dla tych, co myślą, że ja to alkoholiczka 31.05.11, 21:09
                "Możesz mi naprawdę wierzyć" big_grin
            • spicy_orange Re: Dla tych, co myślą, że ja to alkoholiczka 31.05.11, 21:12
              nie zapomnij o 20-letnim synu
              • naomi19 Re: Dla tych, co myślą, że ja to alkoholiczka 31.05.11, 22:55
                On nie ma 20 lat. On zginął w wypadku samochodowym jak miał 20 lat, a to różnica smile
              • rosapulchra-0 A o tym o 20-letnim synu to gdzie? 31.05.11, 22:59
                Bo nie doczytałam. big_grin
                • ma-ura Re: A o tym o 20-letnim synu to gdzie? 31.05.11, 23:24
                  a ja tam mysle. ze jak to po alkoholu cos jej sie porypalo. wszystko co pisala to prawda, a teraz probuje nieudolnie to jakos zatuszowac, ze niby eksperyment robila. tylko nie przewidziala, ze ludzie w sieci nie sa ani naiwni ani glupi, a jak sie cos pisze to powinno sie to robic z glowa i nie po pijaku, bo net jest cierpliwy i pamietliwywink co napisane to sie nie da gumka wymazac, a z ludzi zrobic idiotow, ze to niby wszystko nieprawda. prawda, prawda i ty to wiesz, tylko ci sie grunt pod nogami paliwink i nie wiesz jak to odkrecic. kolejny dowod na to, ze jednak potrzebujesz fachowej pomocy.
                  • naomi19 Re: A o tym o 20-letnim synu to gdzie? 31.05.11, 23:37
                    Zgadzam się. Tylko ta ciąża mnie nurtuje...
                    Ale serial!
                • naomi19 Re: A o tym o 20-letnim synu to gdzie? 31.05.11, 23:39
                  Nie o 20-letnim synu, litości. Nie śledzisz sefialu zbyt wnikliwie, co Ty swoje życie masz, czy co?
                  Syn zmarł jak miał 20 lat a poczytać o tym można na forum Aborcja, gdzie zastanawia się, czy usunąć ciążę, czy nie.
                  • rosapulchra-0 Re: A o tym o 20-letnim synu to gdzie? 31.05.11, 23:50
                    Moja wina! No nie przeczytałam big_grin
                    I skłaniam się również do tego, co @ma-ura napisała.
    • na_pustyni Re: Chorzy ludzie mnie otaczają 31.05.11, 20:57
      Ale z Ciebie marna postać. big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka