Dodaj do ulubionych

co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwierząt?

23.05.11, 22:25
jak myslicie; z czego to wynika i o czym świadczy?
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 22:29
      Ja głeboko wierzę, że nasz stosunek do innych istot żywych jest taki jak do nas samych (i do Boga, bo to na jedno wychodzi).
      • marghe_72 Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 22:32
        dopókii ich nie krzywdzą to mnie to nie interesuje..
    • kasia191273 Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 22:30
      nie ufam im

      mam na myśli nie tych, którzy nie mają żadnego zwierzaka (bo nie zawsze się da), tylko tych, którzy nie chcą mieć
      • ira_07 Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 22:54
        Nie chcę mieć zwierzaka. Bo nie. Warunków nie mam i zbyt wygodna jestem. I nie widzę tu nigdzie powodu, żeby mi nie ufać. Nigdy nie zawiodłam niczyjego zaufania, nie zdradziłam sekretu, jak ktoś na mnie liczył to pomoc otrzymał. Słowa zawsze dotrzymuję, nie rzucam słów na wiatr. No ale jak lubisz oceniać ludzi powierzchownie - Twoja sprawa.
        • nangaparbat3 Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 23:01
          A nie widzisz róznicy między "nie chcę mieć" a "nie lubię"?
          Bo dla mnie jest zasadnicza.
          • ira_07 Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 24.05.11, 00:44
            Średnio. Bo jak lubię, a mogę mieć, to raczej mamwink Równie dobrze można powiedzieć: nie ufam bezdzietnym, bo skoro dzieci nie lubią i nie chcą to pewnie są egoistami, nieodpowiedzialnymi w dodatku.
            • nangaparbat3 Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 24.05.11, 06:39
              ira_07 napisała:

              > Średnio. Bo jak lubię, a mogę mieć, to raczej mamwink

              Otóż nic podobnego. Mozna lubić i nie zdecydować się, by mieć - mnóstwo ludzi tak postępuje.
              Równie dobrze można powiedz
              > ieć: nie ufam bezdzietnym, bo skoro dzieci nie lubią i nie chcą to pewnie są e
              > goistami, nieodpowiedzialnymi w dodatku.

              Jeszcze raz: nie bezdzietnym, tylko przejawiajacym niechęć do dzieci. Owszem, nie ufam. Owszem, uważam, że coś z nimi nie teges.
              Zaznaczam, że przejawianie niechęci (czyli "nielubienie") nie jest tozsame z obojetnością. "Nielubienie" to dla mnie aktywność - nie obojetność.
      • duch_mariana Dlaczego? 24.05.11, 00:27
        > mam na myśli nie tych, którzy nie mają żadnego zwierzaka (bo nie zawsze się da)
        > , tylko tych, którzy nie chcą mieć

        Ja po prostu brzydzę się zwierząt. Jak chcesz wiedzieć jak ja się czuję jak pies mnie dotyka pyskiem, to wyobraź sobie takiego na maxa zapuszczonego żula co już na dynksie jedzie i pomyśl, że masz dać mu buzi. W domu mam czysto i nic mi nie śmierdzi. Czy jestem niegodzien zaufania tylko dlatego, że nie wyobrażam sobie kociej kuwety i wąchania jej w mieszkaniu? Że nie zniósłbym tego, że mi się psisko ładuje na dywan łapami, którymi wcześniej deptał po smarkach, bełtach, szczynach w bramie? Że nie po to kupuję dobre ciuchy, żeby mi się pies o nie obcierał i zostawiał mi na nich kłaki? Powiedz mi, czy ja po to kupuję córce buty za prawie 4 stówy, żeby kochany, słodki szczeniaczek je pogryzł? Czy ja mam wracać do domu i zastanawiać się co tym razem kiciuś z nudów wymyślił? Może tylko zwalił kwiatka, a może zerwał firankę i porozwlekał śmieci z kosza po całym mieszkaniu. Nie ufasz mi tylko dlatego, że chcę posłuchać telewizji, muzyki, swojej kochanej córki a nie rozwrzeszczanych papug, które w dodatku śmiecą łuskwinami w promieniu 2 metrów od klatki, bo na tyle mniej więcej to fruwa jak papuga trzepie skrzydłami w klatce? Jak położę się spać, chciałbym zasnąć i wstać do pracy wypoczęty. Chciałabyś, żeby Twoje dziecko wiózł autobusem do szkoły kierowca, którego 5 razy w ciągu nocy obudził chomik buszujący po klatce? Chyba się trochę zagalopowałaś.
        • iin-ess Re: Dlaczego? 24.05.11, 08:33
          duch_mariana napisał:


          > Ja po prostu brzydzę się zwierząt. Jak chcesz wiedzieć jak ja się czuję jak pie
          > s mnie dotyka pyskiem, to wyobraź sobie takiego na maxa zapuszczonego żula co j
          > uż na dynksie jedzie i pomyśl, że masz dać mu buzi.

          cała resztę jestem w stanie przyjąć, ale to nie jest normalne, duchu. Jest to pole do popisu dla specjalisty
          • franczii Re: Dlaczego? 24.05.11, 10:32
            Ja w sumie nic dziwnego w tym nie widze.
            Moja babcia nigdy zwierzat nie dotykala bo troche sie brzydzila a jednoczesnie mowila o nich z czuloscia i szacunkiem. Wychowala sie ze zwierzetami na wsi, gdzie byl kon do pracy, 2 krowy, troche drobiu, pies i wiem, ze rodzice nauczyli ja szacunku i dbania o te zwierzeta. Na pewno to bylo zwiazane z tym ze te zwierzeta byly zrodlem ich utrzymania i pomagaly im w pracy. Potem kiedy babcia jako dorosla przeprowadzala sie do miasta to szukali dobrego domu dla wszystkich zwierzat i interesowali sie ich losem w pozniejszym okresie. Nawet krowy ich rozpoznawaly kiedy przyjezdzali na wies.
            Babcia tez zawsze zawozila na wies lakocie dla paletajacych sie kotow oraz okolicznych psow i zawsze kiedy przyjezdzalysmy to te zwierzeta sie schodzily na babcine podworko ale nigdy nie widzialam zeby ktorekolwiek glaskala.
            • mel.issa Re: Dlaczego? 24.05.11, 14:45
              Ja równiez nic złego w odpowiedzi ducha nie widzę...
              mam dokładnie takie samo zdanie (może pomijając buty za 4 stówy...)
              Ja osobiście nie lubię zwierząt - może nie lubię to za mocno powiedziane - nic do nich nie czuję... nie chciałabym mieć jakiegokolwiek zwierzęcia w domu oraz rzeczywiście słyszeć w nocy ujadania, miałczenia czy innych... nie rozumiem całowania zwierząt, jedzenia ze wspólnego talerza itp... bo dla mnie to właśnie jest chore...
              jednak na przejawy okrucieństwa mocno reaguję, nie akceptuję zabijania zwierząt i znecania się w jakikolwiek sposów...
          • jowita771 Re: Dlaczego? 24.05.11, 19:09
            iin-ess napisała:

            > duch_mariana napisał:
            >
            >
            > > Ja po prostu brzydzę się zwierząt. Jak chcesz wiedzieć jak ja się czuję j
            > ak pie
            > > s mnie dotyka pyskiem, to wyobraź sobie takiego na maxa zapuszczonego żul
            > a co j
            > > uż na dynksie jedzie i pomyśl, że masz dać mu buzi.
            >
            > cała resztę jestem w stanie przyjąć, ale to nie jest normalne, duchu. Jest to p
            > ole do popisu dla specjalisty

            A co tu ma do roboty specjalista, jeśli dla ducha to nie jest uciążliwe? Ja też się zwierząt brzydzę i nijak nie czuję potrzeby robienia z tym czegokolwiek. Właściwie to psów się brzydzę, koty nie wzbudzają we mnie takich uczuć. Życie mi to utrudnia umiarkowanie, nie ma obowiązku odwiedzać ludzi, którzy trzymają psy w domu ani głaskania tychże zwierząt, więc nie wybieram się do specjalisty, tylko zamierzam żyć dalej, jak do tej pory, nie dotykając psów i nie pozwalając, żeby one mnie dotykały.
          • kasina7 Re: Dlaczego? 26.05.11, 14:17
            hm ja też tak sie czuję. I wcale mi się nie wydaje abym potrzebowała specjalisty
        • antekcwaniak Duchu, święta racja !!! n/t 24.05.11, 09:09

        • anorektycznazdzira Re: Dlaczego? 24.05.11, 17:29
          O! M/w tak właśnie myślę tongue_out
    • kataryniara Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 22:32
      Ogólne stwierdzenie.

      Ja nie przepadam za chomikami, świnkami morskimi i tego typu drobnicą. Nie posiadam takowych, bo nie umiałabym się nawet zająć.

      Nie lubię - nie posiadam - nie krzywdzę nieumiejętną opieką.
      Nie lubię - posiadam - krzywdzę chociażby brakiem miłości do posiadanego zwierzęcia.
      O którym przypadku myślisz?
    • izabellaz1 Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 22:36
      Jeśli nie robią im krzywdy, to nie ma to dla mnie znaczenia.
      Niektórzy nie chcą mieć zwierząt, bo brudzą, bo kosztują, bo obowiązek, bo nie mają ochoty itepe. Z tych samych powodów ludzie nie decydują się czasami na dzieci. I nie mam im tego za złe.
    • cherry.coke Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 22:36
      Nic nie sadze, ludzie sa rozne, niektorzy nie lubia zwierzat i tyle. Jedna z moich najlepszych znajomych, bardzo serdeczna wzgledem ludzi osoba, po prostu nie przepada za zwierzakami i ja to szanuje (choc sama je lubie). Jestem tez pewna, ze w krytycznej sytuacji pomoglaby zwierzeciu, po prostu bez emocji, tylko z przyzwoitosci.

      Nie mowie oczywiscie o ludziach, ktorzy dopuszczaja sie aktywnego okrucienstwa wobec zwierzat, bo to odrebna sprawa.
    • czarnaalineczka Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 22:36
      a zdefiniuj nielubienie
      np skala -3 do 3
      -3 nienawidze 0 sa mi obojetne 3 kocham miloscia bezbrzezna

      bo jesli 0 to ok
      wszelkie na minusie jak dla mnie swiadcza o tym ze z czlowiekiem jest cos nie tak
      no chyba ze chodzi o wkurzajace zwierzeta typu komary tongue_out
      • duch_mariana Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 24.05.11, 00:34
        A jak ja się brzydzę zwierząt i dla mnie one śmierdzą, oprócz tego nie mam ochoty na liczenie strat i na syf w domu, to co ze mną nie tak?
        • duch_mariana I jeszcze jedno 24.05.11, 00:40
          Psy okropnie pierdzą. Przy tym nawet to co moja córka wypuszcza w atmosferę po konsumpcji w jakimś fastfoodzie jest jak świeży powiew porannego wiaterka z łąki pełnej kwiatów. Czy niechęć do trzymania pierdziucha w domu świadczy o tym, że z człowiekiem coś nie teges?
          • nangaparbat3 Re: I jeszcze jedno 24.05.11, 06:57
            Myślę, że jeśli człowiek tak gwałtownie brzydzi się zwierząt to owszem, czegoś go w życiu pozbawiono, czegoś fajnego, moze nawet niekoniecznie związanego ze zwierzętami, a bardziej z własnym ciałem - i najbliższych. Ja na przykład nie wzięłabym sobie kochanka brzydzącego się zwierzętami - w końcu, dokładnie jak pisze Gazeta, my to też zwierzeta.
          • dz1dka Re: I jeszcze jedno 24.05.11, 12:00
            Kocham argumenty z du...py!
          • daliakonwalia Re: I jeszcze jedno 26.05.11, 10:07
            pierdzą, i to strasznie pierdzą, wszystko się zgadza, a jak pierdnie w samochodzie to armagedon po prostu!
            Nie przepadam za psami, i brzydzę się, ale krzywdy nie zrobię sierściuchowi, nawet się zaopiekuję z przyzwoitości. U mnie pies ma michę, spacery i święty spokój, nie zamęczam go całowaniem po pysku.....bleeeeeeeeee.

            Jak tu się nie brzydzić jak ja zawsze rozpoznam kiedy pies mi się władował na noc na kanapę (czasami zapomnę zamknąć drzwi do salonu) wystarczy że poleży tam godzinkę a wszystko zaświnione, jakby zaglucone, powyciera sobie pysk w materiał. I to nie jest duży pies, strach pomyśleć o ludziach którzy śpią z psami, czasami 50 kg bykami..........coś ohydnego, nie mogę dalej pisać bo mnie zemdliło.
        • mojko-2 co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 24.05.11, 13:32
          Duchu Mariana , moim zdaniem z tobą jest coś nie tak i nie dlatego, że piszesz że nie lubisz zwierząt tylko w sposób w jaki to piszesz.
          Masz zbyt emocjonalny stosunek do swojego "nielubienia" zwierząt.
    • gazeta_mi_placi Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 22:36
      Dziwię się bo w końcu ludzie to też zwierzęta czyli wynika z tego że również nie lubią siebie nawzajem smile
      • wioskowy_glupek Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 22:41
        Dokładnie, no chyba że ktoś się boi dlatego nie lubi..
    • setia Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 22:41
      nie lubię - nie znoszę, budzą wstręt, odrazę, strach. co do udzielenia pomocy też mam wątpliwości, bo trzeba przeciez tego zwierzaka dotknąć, a to niewykonalne (zaznaczę, że nie piszę o sobie).
    • figrut Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 22:44
      W większości przypadków wynieśli to z domu, albo też w domu mieli przesyt zwierząt i teraz już im one bokiem wychodzą. Nie patrzę na ludzi przez pryzmat lubienia/nie lubienia zwierzaków, ale przez pryzmat krzywdzi/nie krzywdzi zwierząt. Nie lubi zwierząt nie musi oznaczać "nie lubi ludzi" i na odwrót.
      • gazeta_mi_placi Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 22:46
        Ale przecież człowiek to też zwierzę zatem jest to nielogiczne.
    • dorry Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 22:49
      Nic nie sadzę i nie zastanawiam się nad tym. Myślę, że to nic nie znaczy, po prostu są ludzie, którzy nie lubią zwierząt, a inni nie lubią np roślin, autobusów, rowerów, niemowląt, innych ludzi, głośnej muzyki itd.
      Moi rodzice nie przepadali za zwierzętami, nie zgodzili się na zwierzę jak byłam mała i dla mnie czas na polubienie zwierząt minął. Nie lubię ich i nie polubię już pewnie nigdy.
    • ira_07 Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 22:51
      Ogólnie nie lubię. Może za dużo powiedziane - są mi obojętne, oprócz kotów i koni (lubię), i kilku znajomych psów. Nie lubię małych piesków-szczekaczek (oprócz pieska mojej babci). Reszta jest mi obojętna. Nie powiem, że czuję jakąś wielką niechęć ale się i nie rozpływam. I co z tego? Owszem, pęka serce jak patrzę na krzywdzone zwierzaki, bo wobec człowieka są bezbronne i jak ktoś już się decyduje na zwierzę, to ma obowiązek o nie dbać. Jestem za wysokimi karami dla zwyrodnialców, bo, uwaga, uwaga! nielubienie psów nie robi ze mnie zwyrodnialca! Ręce i cycki opadały jak czytałam wątek Piny. Mam zwierzę - jestem za nie w pełni odpowiedzialna.

      Śmieszy mnie gadanie, że stosunek do zwierząt=stosunek do ludzi, bo niejednego znam, co za pieska by życie oddał, a dla ludzi... szkoda gadać. Pewnien pan co wybił kilka milionów Żydów też lubił zwierzeta, ale nie śmiałabym nigdy uogólniać - lubisz psy masz zadatki na mordercę.

      Jak się nie lubi dzieci to ok, to nawet trendi i kul. Ale jak powiesz, że nie lubisz zwierząt to jesteś ZUY. Nawet jak matka napisze, ze nie kocha swojego dziecka, to jej napiszą, że ok, że tak bywa, że trzeba rozumieć - i ja rozumiem, na miłość nie mamy wpływu. Ale taka to tolerancja dla innych poglądów, jednostronnawink Jak powiesz, że do ateisty nie masz zaufania, to cię zjedzą. Ale jak nie masz zaufania do ludzi, którzy nie lubią zwierząt - OK. Choć logika taka sama, czyli właściwie brak logiki. Zaufanie zalezy od człowieka, nie od jego wiary/poglądów/rasy.

      Nie osądzam obcych ludzi po ich upodobaniach. Z czego wynika to, ze nie przepadam za zwierzętami? No nie wiem, pewnie z tego samego powodu, z którego nie przepadam za fasolką po bretońsku? A może pamiętam jak mnie kiedyś wilczur złapał zębiskami? O czym to świadczy? O tym, że nie mam zwierząt.

      Dla ludzi staram się być miła, serdeczna i pomocna, cierpliwa, nie robię nikomu na złość, z sąsiadami zyję w zgodzie. No ale dla niektórych pewnie jestem gorszy sort. Bo psa nie mamwink A ememy rozkochane w zwierzakach to powinny tu na forum miód na siebie nawzajem laćwink
    • lola211 Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 22:52
      Dla mnie osobiscie to wada,ale jestem w stanie zaakceptowac.Ludzie,ktorzy lubia zwierzeta maja u mnie na wejsciu ogromny plus.
    • landora Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 22:59
      Nie rozumiem takich osób, nie ufam im. Nielubienie zwierząt np. przekreśliłoby w moich oczach kandydata na partnera czy bliskiego przyjaciela.
    • nangaparbat3 nie będę ściemniać 23.05.11, 23:07
      Jesli "nie lubie" rozumieć jako "nie trzymam w domu" - nic mi do tego.
      Ale jeśli jako "czuję niechęć do zwierząt" - to myślę, że mam do czynienia z osobą poranioną, przynajmniej w jakiejś części nieakceptującą i nielubiącą siebie samej, w jakiś sposób skrzywioną.
      Musze jednak przyznać, że bardzo niewiele takich osób w zyciu długim spotkałam, nie potrafię sobie nikogo takiego przypomniec - nawet jeśli ktoś deklarował taką niechęć teoretycznie, w konfrontacji twarzą z pyskiem wymiękał.
    • kropkaaga Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 23:14
      Dopóki nie krzywdzą zwierząt,to mi to nie przeszkadza.Choć mówi się,że jaki dla zwierzęcia to taki dla drugiego człowieka...
      • ylunia78 Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 23:19
        Bez sensu pytanie i dlaczego jest mowa,że jeżeli człowiek nie lubi zwierząt,nie lubi też ludzi.Ja nie lubię zwierząt...Nie mówię,że wszystkich.Rybki kiedyś miałam w akwariumwink.
        Psa mieć bym nie chciała.Bo śmierdziwinkPoza tym trzeba z nim wychodzić a ja nie mam czasu.Kota tak samo nie chcę mieć.Nie cierpię jak u znajomych pies mnie chce oblizywać.Nie podzielam "radości"posiadania psa w bloku.Nie chciała bym miec równiez żadnej świnki morskiej,chomika czy tym podobnych zwierząt.
        W sumie jednaoznacznie nie moge powiedzieć,że nie lubię,bo np w zeszłym tyg bawiłam się z psami.Może dlatego,że malutkie byływink
      • ira_07 Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 24.05.11, 00:51
        Mówi się też, że protestanci mają rogibig_grin Mam taką sąsiadkę z kochaną psinką, co dla ludzi jest jednak wyjątkowo niemiła i urządza dzikie awantury bez podowu (bo wiercisz w ścianie - w dzień i nie na okrągło, przez chwilę). Ja psinki nie mam, nie chcę, ale: dzień dobry zawsze powiem, a zaczepki puszczam mimo uszu, choć czasem mam ochotę tak nagadać...
    • minerallna Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 23:19
      Nie lubienie zwierząt może wynikac z wielu czynników.
      Bo wątek założony dotyczy chyba wszystkich zwierząt?

      Ale czy to o czymś świadczy? Nie, daleka jestem od tego typu ocen.
    • alexa0000 Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 23:27
      Jako dziecko sazlałam za kotami. Potem mieliśmy psa przez ponad 10 lat, a kiedy odszedł do krainy wiecznych łowów, nastała era kotów. Kotów juz nie ma u rodziców, a ja mieszkam ze swoja rodziną bez zwierząt.

      Musze powiedzieć,że mój stosunek do zwierząt się zmienił, nie wiem, dlaczego. Psy sa mi kompletnei obojetne, a nawet czasem budzą we mnie niechęc. Koty nadal lubię -sa piękne, miękkie, ale mieć juz nie chciałabym. Ptaków się brzydzę,żólwi czy rybek w ogóle "nie uważam".

      Jestem chyba na etapie, kiedy każdy dodatkowy obowiazek mnie doprowadza do rozpaczy. Nie chcę by uwiązana w kwestii spacerów, kupowania karmy, patrzenia na podrapane sprzety, zasikane łózko, pogryzione ksiażki. Nie chce mi się wydawać pieniędzy na weta, nie chce mi sie odkurzac kłaków i robić innych tego typu rzeczy. Po prostu mi sie nie chce. Pomijam juz fakt, że od jakiegos czasu mam potężna alergię na siersc, bo akurat to jest tu nieistotne.


      Lubię ludzi, którzy lubią zwierzeta, ale mnie się coś w tej kwestii chyba poprzestawiało w głowie. Tak jabym stępiała wobec zwierząt, a uwrażliwiła się na dzieci. A naprawdę nie jestem złym człowiekiem.


    • drinkit Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 23:42
      Nic dobrego o takich ludziach nie sądzę.
      • ira_07 Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 24.05.11, 00:53
        To co sądzić o Tobie, skoro Ty o mnie nie sądzisz nic dobrego, a nawet mnie nie znasz? Chyba też nic dobrego...
        • drinkit Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 24.05.11, 10:33
          Twoje prawo.
          • ira_07 Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 24.05.11, 12:41
            Dziękujębig_grin
    • katia.seitz Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 23.05.11, 23:44
      Ja myślę tak jak nanga.
      Jakoś tak się składa, że u większości znanych mi osób stosunek do zwierząt jest blisko skorelowany z podejściem do ludzi.
    • czar_bajry Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 24.05.11, 00:03
      Wynika z ich przekonań i o niczym nie świadczy.
    • amsterdama Hej, Miłośniczki Zwierząt 24.05.11, 00:33
      Jeśli Wasz stosunek do zwierząt= stosunek do ludzi, rozumiem,że nie zabijacie much i komarów, w zimową porą dokarmiacie myszy, które włażą Wam do garażu wink.
      Ja zwierząt nie lubię i nigdy w domu mieć nie będę. Krzywdy wyrządzanej zwierzakowi bym nie zniosła, sponsoruję sponiewierane przez los psisko w schronisku.
      Pracuję z ludzmi i dla ludzi i bardzo to lubię, więc nijak moja niechęć do zwierząt nie przekłada się na relacje z ludzmi.
      • ira_07 Re: Hej, Miłośniczki Zwierząt 24.05.11, 00:55
        Ludzie kochają upraszczanie, bo róznorodny świat nie mieści się im w głowach. Więc skoro X nie lubi psów, to na pewno wredota.

        Powtórzę: co z bezdzietnymi? Nie lubicie?
    • mruwa9 Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 24.05.11, 00:39
      a co sadzicie o milosnikach zwierzat, ktorzy trzymaja je w warunkach nieprzystosowanych do potrzeb czworonogow (czy dwunogow-ptakow), zmuszajac cale otoczenie do tolerowania smrodu, halasu, brudnych trawnikow i piaskownic, do zgody na obwachiwanie i nagabywanie na klatkach schodowych i podworkach, o wlascicielach zapadajacych na "odzwierzece zapalenie mozgu" objawiajace sie przyznawaniem zwierzeciu cech ludzkich i ludzkich przywilejow (typu- spanie w lozku wlasciciela i jedzenie z jego talerza).
    • kosheen4 Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 24.05.11, 01:18
      uważam że takie osoby mają zawsze w jakimś stopniu deficyt psychiczny/zubożoną emocjonalność.
      trudno generalizować, bo niechęć może być wybiórcza i wynikać z potrzeb chwili bieżącej - zrozumiałe jest dla mnie zdenerwowanie rodzica, który nerwi się na psy zanieczyszczające plac zabaw, na drące się papugi sąsiada za cienką ścianą itp.
      rozumiem również niechęć do posiadania zwierza, bo czyszczenie akwarium, kuwety, ptasiej klatki, przymus spacerku w brzydkiej aurze, konieczność opuszczenia ciepłej chałupki bo pies musi, to wszystko bywa uciążliwe.
      równocześnie w momencie kiedy czytam sobie dajmy na to elaborat pana kierowcy o obrzydliwości posiadania psa, o obrzydzeniu porównywalnym do wrażenia z dotykania żula, zastanawiam się czy ktoś mu zrobił kuku, czy jakaś część przysadki postanowiła się jednak nie rozwijać - ostatecznie konkluduję, że świat takiej osoby jest cokolwiek ubogi, a w każdym razie bardzo odmienny od moich własnych od świata oczekiwań. grunt, żeby chałupka była czysta, żeby w domu był spokój... no i dobrze, krzyżyk na drogę. nawracać takich osób nie mam potrzeby, chociaż swoją egzystencją wnoszą do świata mniej niż niektóre psy na przykład.
      no ale ja należę do nieuleczalnie tkniętych odsmyczowym zapaleniem mózgu, ze specjalnym ukierunkowaniem na rasę szczególnie inteligentną: www.blacknecks.com/
      pół godziny temu wróciłam ze spaceru i pisząc równocześnie obserwuję, jak mojemu psu, leżącemu, o zgrozo, na łóżku, coś się śni. i mam taką frajdę z patrzenia jak przebiera łapami, pokazuje komuśtam kły, że niech się schowają bezkłakowe mieszkania, nawet jeśli obiekt obserwacji puszcza siarczyste bąki.
      • ylunia78 Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 24.05.11, 11:19
        kosheen4 napisała:

        pisząc równocześnie obserwuję, jak mojem
        > u psu, leżącemu, o zgrozo, na łóżku, coś się śni. i mam taką frajdę z patrzenia
        > jak przebiera łapami, pokazuje komuśtam kły, że niech się schowają bezkłakowe
        > mieszkania, nawet jeśli obiekt obserwacji puszcza siarczyste bąki.

        O fcuk!!!

        uncertain
        • kosheen4 Re: co sądzicie o ludziach, którzy nie lubią zwie 24.05.11, 11:59
          ylunia78 napisała:

          > [b]i puszcza siarczyste bąki. [/
          > b]
          >
          > O fcuk!!!
          >
          > uncertain

          tak się zastanawiam czy zniesmaczeni pierdzącymi zwierzętami mają pozakładane stomie i zbierają gazy do woreczka? suspicious
    • nangaparbat3 konsumpcjonizm? 24.05.11, 06:53
      Czytam ten wątek z rosnącym zdumieniem - ewidentnie większość wypowiadajacych się rozumie "nielubienie" jako niechęć do posiadania na własność. Czy naprawdę "lubić" musi znaczyć "posiadać"? W którejś z książek Fromm porownuje dwa wiersze, opisy kwiatu. Pierwszy, japoński, to po prostu uważny opis. Drugi, europejski, zawiera wyznanie, coś w rodzaju "o jakże bym chciał cie zerwać i zabrać do domu".
      W tym watku widać to samo - jak na dłoni.
      • a.nancy Re: konsumpcjonizm? 24.05.11, 09:49
        nangaparbat3 napisała:

        > Czytam ten wątek z rosnącym zdumieniem - ewidentnie większość wypowiadajacych s
        > ię rozumie "nielubienie" jako niechęć do posiadania na własność. Czy naprawdę "
        > lubić" musi znaczyć "posiadać"? W którejś z książek Fromm porownuje dwa wiersze
        > , opisy kwiatu. Pierwszy, japoński, to po prostu uważny opis. Drugi, europejski
        > , zawiera wyznanie, coś w rodzaju "o jakże bym chciał cie zerwać i zabrać do do
        > mu".

        no nieee, nie porównujmy posiadania np. psa do zrywania kwiatu smile
        poza tym "posiadanie" zwierzaka to nie to samo, co "posiadanie" rzeczy. zwierzę nie jest "własnością", jest towarzystwem. "lubię zwierzęta, ale nie chcę mieć ich w domu" to trochę tak, jak "lubię ludzi, ale nie mam i nie chcę mieć przyjaciół" - niby możliwe jest takie podejście, ale nieco zaskakujące. poza tym są różne stopnie lubienia; mam wrażenie, że osoby które "lubią zwierzęta ale nie w domu", lubią je tylko trochę albo mylą sympatię z tolerancją. jeśli ktoś BARDZO coś lubi, to chce mieć to "coś" blisko siebie na codzień.
        • landora Re: konsumpcjonizm? 24.05.11, 10:05
          A co z "uwielbiam zwierzęta, ale nie mam w tym momencie warunków do ich posiadania"? Miałam psa przez 15 lat, teraz nie mam i na razie mieć nie będę - prowadzimy bardzo nieregularny tryb życia, oboje zajęci, często wyjeżdżamy - kto mi się wtedy zajmie psem czy kotem? Pominąwszy fakt, że nadal tęsknię za poprzednim psem. Więc pies jest w planach, gdzieś w przyszłości, na razie - niestety do m bezpsowy. A ze zwierzętami mam tak czy inaczej spory kontakt.
          • a.nancy Re: konsumpcjonizm? 24.05.11, 10:18
            ty jesteś usprawiedliwiona smile "nie mam warunków" to nie to samo co "nie chcę".
            • moofka Re: konsumpcjonizm? 24.05.11, 10:22
              a.nancy napisała:

              > ty jesteś usprawiedliwiona smile "nie mam warunków" to nie to samo co "nie chcę".

              lubic znaczy koniecznie chciec miec?
              • a.nancy Re: konsumpcjonizm? 24.05.11, 12:01
                > lubic znaczy koniecznie chciec miec?

                "koniecznie", to człowiek musi jeść i oddychać smile
                różni są ludzie i różne sytuacje. napisałam, że ZAZWYCZAJ jak się BARDZO lubi, to się chce mieć. jestem w stanie zaakceptować istnienie wyjątków od tej reguły smile
                jak UWIELBIAM czekoladę, to chcę ją jeść. mogę się powstrzymać, bo jestem na diecie, ale to kwestia warunków, a nie chcenia. nie wiem, co w tym takiego kontrowersyjnego.
                • dorry Re: konsumpcjonizm? 24.05.11, 19:12
                  >ZAZWYCZAJ jak się BARDZO lubi,
                  > to się chce mieć
                  Czasami jednak warto się powstrzymać.
                • nangaparbat3 Re: konsumpcjonizm? 24.05.11, 22:15
                  a.nancy napisała:

                  > > lubic znaczy koniecznie chciec miec?
                  >

                  > jak UWIELBIAM czekoladę, to chcę ją jeść.
                  >
                  Bardzo dobre porównanie. Dokładnie o to mi chodzi. Ale mnie się to nie podoba. Ta oczywistość, że jak sie lubi, to chce się mieć.
            • bez_seller Nie ufam ludziom.... 24.05.11, 13:51
              a.nancy napisała:

              > ty jesteś usprawiedliwiona smile "nie mam warunków" to nie to samo co "nie chcę".

              A ja mam warunki, ale nie chce. A bardzo lubie zwierzeta. Mialam psy i koty. Teraz mam tylko starego kota i jak zejdzie z tego swiata, to pass. Nigdy wiecej zwierzat w domu. Dlaczego? Bo chce byc wolna od obowiazkow wobec zwierzat. Chce miec czysty dom, czysta kanape i czysty trawnik. Jest takie powiedzenie - dzieci na collegr, pies i kot zakonczyly swoj zywot i wreszcie.... wolnosc. smile))
              Znam psiarzy i kociarzy, ktorzy ludzi wrecz nienawidza, tylko te mile pieski i kotki "kochaja".
              Nie wierze w te milosc, nic a nic.
              Nie ufam ludziom, ktorzy bardziej lubia zwierzeta niz ludzi. big_grin
              • a.nancy Re: Nie ufam ludziom.... 24.05.11, 13:58
                > Znam psiarzy i kociarzy, ktorzy ludzi wrecz nienawidza, tylko te mile pieski i
                > kotki "kochaja".

                a ja znam mnóstwo osób, które powtarzają ten stereotyp (?), a nie znam żadnych psiarzy i kociarzy, co nienawidzą ludzi. nie mówię, że ich nie ma, może i są. ale się nie zetknęłam.
                • bez_seller Re: Nie ufam ludziom.... 24.05.11, 14:10
                  a.nancy napisała:

                  > a ja znam mnóstwo osób, które powtarzają ten stereotyp (?), a nie znam żadnych
                  > psiarzy i kociarzy, co nienawidzą ludzi. nie mówię, że ich nie ma, może i są. a
                  > le się nie zetknęłam.

                  A ja znam trzy kociary - samotne i wredne. Nikt ich nie lubi. I dwoch psiarzy - agresywnego buraka i znow samotna, wredna kobite, ktora sasiedzi omijaja z daleka.
                  • nangaparbat3 Re: Nie ufam ludziom.... 24.05.11, 22:22
                    bez_seller napisała:


                    >
                    > A ja znam trzy kociary -
                    > samotna, wredna kobite, ktora sasiedzi omijaja z da
                    > leka.

                    Skoro omijają ją z daleka, skąd mogą wiedzieć, jaka jest?
                    Możliwe też, że bywa wredna, bo ją omijają z daleka.
                    • bez_seller Re: Nie ufam ludziom.... 25.05.11, 11:48
                      nangaparbat3 napisała

                      > Skoro omijają ją z daleka, skąd mogą wiedzieć, jaka jest?

                      Bo najpierw dowiedzieli sie jaka jest, a potem omijali. Ja tez.
                      • nangaparbat3 Re: Nie ufam ludziom.... 25.05.11, 21:38
                        Jasne. Dowiedzieli się od innych już wcześniej omijających?
                        Jak słyszę, że WSZYSCY cos o kimś mowią (złego), to zaraz mi sie czerwona lampka zapala.
                • nangaparbat3 Re: Nie ufam ludziom.... 24.05.11, 22:20
                  Jak się zastanowić, to też nie spotkalam nikogo takiego. W druga strone raczej też nie, chociaż znam parę osób, które czują się zobowiązane do deklarowania ścisłego rozróżnienia miedzy człowiekiem a zwierzęciem i bardzo jasnej, wyraźnej hierarchii. To są na ogoł osoby silnie związane z Kościołem.
              • dorry Re: Nie ufam ludziom.... 24.05.11, 19:15
                >Nie ufam ludziom, ktorzy bardziej lubia zwierzeta niz ludzi.
                Słusznie. Wbrew pozorom to wcale nie takie rzadkie zjawisko.
        • ylunia78 Re: konsumpcjonizm? 24.05.11, 11:23
          To,że nie lubię zwierząt...W sumie chyba psów.Ale też nie do końca.Bo kilka ras mogła bym mieć.Mogła bym,ale na krótko.A co potem?Do schroniska nie oddam,nie oddam nikomu,nie uśpię i nie zabiję.
          Nie lubię nie oznacza,że pozwalam krzywdzić.
        • dorry Re: konsumpcjonizm? 24.05.11, 19:08
          mam wrażenie, że osoby które "lubią zwierzęta ale nie w
          > domu", lubią je tylko trochę albo mylą sympatię z tolerancją. jeśli ktoś BARDZO
          > coś lubi, to chce mieć to "coś" blisko siebie na codzień.
          A jeśli ktoś najbardziej lubi np duże dzikie zwierzęta, albo ptaki wodne, to co ma zrobić? też przytachać takiego do mieszkania w bloku?
          Ja na przykład lubię obserwować dzikie zwierzęta - sarny na skraju lasu o świcie, ptaki na mokradłach. Lubię je tropić i odszukiwać wszelkie pozostawione przez nie ślady (tak, tak, kupy też). A trzymanie w mieszkaniu wynaturzonych hodowlą nieszczęśników zupełnie mnie nie interesuje.
        • jowita771 Re: konsumpcjonizm? 24.05.11, 19:21
          > poza tym "posiadanie" zwierzaka to nie to samo, co "posiadanie" rzeczy. zwierzę
          > nie jest "własnością", jest towarzystwem. "lubię zwierzęta, ale nie chcę mieć
          > ich w domu" to trochę tak, jak "lubię ludzi, ale nie mam i nie chcę mieć przyja
          > ciół" -

          To raczej jak "lubię ludzi, mam przyjaciół, ale nie chciałbym z nimi mieszkać".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka