Dodaj do ulubionych

dziecko oskarżone o kradzież w sklepie

05.06.11, 23:58
Moja córka miała dziś specyficzną przygodę. Razem z drużyną harcerską prowadziły akcję zarobkową w jednym z supermaketów-w zamian za pakowanie zakupów dostają tzw. co łaska. Jako, że zaraz po akcji szła na urodziny koleżanki w tymże sklepie kupiła czekoladki jako dodatek do prezentu-dostała na ten cel pieniądze ode mnie. Paragon poświadczyła odpowiednia osoba i córka zaniosła bombonierkę na zaplecze i schowała do torby. Dziewczynki wychodziły tzw. służbowym wyjściem więc zostały przeszukane. Kobieta, która to robiła znalazła czekoladki zapakowane w ozdobną torebkę i krzycząc, że córka jest złodziejką zniszczyła prezent-całość została zgnieciona. Paragon w całym zamieszaniu gdzieś się zagubił choć był w torbie, kobieta zawlokła dzieciaka do tzw. pokoju przesłuchań szarpiąc i wyzywając. Zagroziła, że jak córka nie zapłaci to wezwie policję. Dzieciak jak to dzieciak, wysupłał kasę, dorzuciły koleżanki i zapłacił jeszcze raz. Zamiast pójść na urodziny wróciła zryczana do domu ze zdezelowanym prezentem.
Dziwi mnie postępowanie tej osoby, wymusiła kasę, zamknęła w oddzielnym pomieszczeniu, wytarmosiła dzieciaka i publicznie zwyzywała od złodziejek. Córka strasznie to przeżyła, jest niezwykle uczciwa, bardziej zabolało ją to oskarżenie niż zniszczony prezent. Nieźle się też wystraszyła.
Wykorzystałam sytuację aby pouczyć-paragon chowaj do portfela zaraz po zakupie, nie dawaj się nigdzie zaciągać, szarpać, legitymować i rewidować, choćby się waliło i paliło żądaj wezwania policji i telefonu do rodziców. Dziecko bardzo się zdziwiło, że ma jakiekolwiek prawa...

Obserwuj wątek
    • czar_bajry Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 00:02
      Zrobiła bym aferę na cztery fajerki.
      A pańcia z ochrony miała by sprawę, nie ma prawa zatrzymać, zrewidować dzieciaka bez policji i rodziców.
      • mamaemmy Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 00:07
        o ja pie...,gdyby to Emkę moja spotkało,to z góry wspolczuje tej suce ..
    • sadosia75 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 00:07
      A Ty co zrobiłaś? poszłaś do tego sklepu? ktoś coś wyjaśniał? chociaż... co ty wyjaśniać zrobiłabym im sajgon taki, że by się nie pozbierali.
      • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 00:20
        Nie poszłam, sklep jest na wyp...owie pod Warszawą, musiałabym się tam wlec autobusem a jakbym już dojechała to by było dawno zamknięte.
        • rosapulchra-0 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 00:23
          A jutro się wybierasz? Czy odpuścisz i pozwolisz by babsko było bezkarne?
        • sadosia75 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 01:07
          Dlaczego nie wpoiłaś dziecku, że jeśli coś się takiego dzieje to ma natychmiast dzwonić do ciebie albo do męża?
          Dlaczego nie wpoiłaś dziecku, że ma dzwonić na policję i dlaczego ty nie zadzwoniłaś?
          Nie wiem może ja jestem żmija ale bym nie odpuściła i już bym smarowała email do kierownika i dawno bym była już po wizycie na komendzie.
          • lola211 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 12:08
            > Dlaczego nie wpoiłaś dziecku, że jeśli coś się takiego dzieje to ma natychmiast
            > dzwonić do ciebie albo do męża?
            > Dlaczego nie wpoiłaś dziecku, że ma dzwonić na policję i dlaczego ty nie zadzwo
            > niłaś?

            No tak, matka winna..
            Dorosli nie wiedza, jak sie zachowac w takiej sytuacji, a ty wymagasz od dziecka dzwonienia na policje.
            Na komende zawsze mozna pojsc, pytanie czy chce sie uruchamiac te cala procedure.

            Ja osobiscie najpierw sama bym sie stawila w tym sklepie i zazadala wyjasnien.
            • sadosia75 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 12:12
              Mnie jako matkę nie interesuje czy dorośli wiedzą. to moje dziecko i moje dziecko ma wiedzieć co robić w takich sytuacjach. i moim obowiązkiem jest wpoić dziecku podstawowe zasady.
              uruchamiać procedurę? obca baba wytarmosiła dziecko, posądziła o kradzież, dziewczyna zapłaciła drugi raz za towar już wcześniej kupiony, najadła się strachu . nad czym się tu zastanawiać?
              • lola211 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 12:52
                Na dobra sprawe nic nie musi cie obchodzi.
                Kwestia tylko taka, ze po prostu przeceniasz proces "wpajania".
                Nie wiem czy kiedykolwiek znajdowalas sie w sytuacji uzasadniajacej wezwanie policji.Z doswiadczenia wiem, ze czlowiek pod wpływem emocji moze calkowicie zapomniec nawet numer alarmowy..A juz dziecko szczegolnie.Jest wystraszone.Tym bardziej w sytuacji, gdy ktos stosuje przemoc.

                > . nad czym się tu zastanawiać?

                Skladalas kiedys takie powiadomienie?

                Ja pierwsze co robie, to sama SPRAWDZAM.W pierwszej kolejnosci.
                • sadosia75 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 16:10
                  Jestem żona policjanta, moje dzieci to dzieci policjanta takie sprawy mają : we krwi" czyli wpajane od małego. Nie raz i nie dwa z dziewczynami bawiłam się w dzwonienie na policje. one wybierały nr na zabawkowym telefonie a ja udawałam dyżurnego na komendzie albo byłam dyspozytorką z pogotowia.
                  i podziałało. 3 lata temu pobito mojego męża. ja w panice jak mąż wszedł do domu i natychmiast złapałam ręcznik, żeby zatamować krwotok, który wtedy w moim mniemaniu był.
                  a co zrobiła moja córka? wzięła telefon do ręki wykręciła 112 ( powiedziała, że nazywa się Ania Kowalska mieszka przy ulicy Bocznej jej tato jest policjantem nazywa się Jan Kowalski i został pobity.

                  Dziecko wiedziało co robić bo dla niej to było normalne, że jeśli coś się dzieje to ona ma dzwonić ! dziecko zadzwoniło nie dorosły, nie żona, nie mąż. a dziecko!


                  Dzieci często gęsto są rozważniejsze niż dorośli. i zachowują zimną krew kiedy my dorośli panikujemy.
                  • lola211 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 19:26
                    Proponuje jeszcze wzniecic pozar , by dziecko mialo okazje pocwiczyc wzywanie strazy pozarnej.

                    Osobiscie uwazam, ze wzywanie policji powinno dotyczyc naprawde powaznych spraw, a tam gdzie sie mozna bez tego obyc- nalezy sprawy zalatwiac samemu.Na komisariat zawsze mozna pojsc i zlozyc zawiadomienie, bez histerycznych reakcji.Pierwszy telefon powinien byc do rodzica, to on jest za dziecko odpowiedzialny.Wciaganie dzieci w tak powazne zdarzenia jak pobicie rodzica uwazam za niewlasciwe.Funduje sie im zbyt mocne wrazenia.
                    • sadosia75 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 19:41
                      Proponuje jeszcze wzniecic pozar , by dziecko mialo okazje pocwiczyc wzywanie s
                      > trazy pozarnej.

                      A co do czego? jak to się ma do mojego postu? wciąganie dziecka w pobicie ojca? ty się dobrze czujesz? co ty myślisz, że mój mąż zszedł na dół, żeby go pobili tylko po to, żeby przećwiczyć dzwonienie z dzieckiem?

                      no tak zła matka ze mnie. jak wbiega mój mąż do domu zakrwawiony żeby zabrać naszego psa ( policyjnego psa wyszkolonego do tropienia ) żeby ten pomógł mu dorwać gó...arzy którzy go pobili to powinnam dzieci kulturalnym i spokojnym głosem powiadomić " drogie dziewczynki prosze iśc do pokoju i poczekać aż mamusia przyjdzie"
                      czy ty w ogóle przeczytałaś mój poprzedni post czy tylko wyłapałaś kilka słow i dokleciłaś sobie resztę?
                      • lola211 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 16:08
                        Dzieci miały pecha, ze coś takiego musiały oglądać.I w dodatku jeszcze reagować, wzywając pomocy.

                        > no tak zła matka ze mnie.

                        Nie oceniam cie absolutnie, tak jak ty to robisz z założycielka wątku.
                        • angazetka Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 16:15
                          Uważasz więc, że pobity ojciec nie powinien wracać do domu, żeby dzieci go nie zobaczyły?
                          • lola211 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 19:21
                            Wszystko naprawde zalezy od konkretnej sytuacji, ale gdybym mogla wybierac, to zdecydowanie bym wolala, aby dziecko nie widzialo rodzica w takim stanie.
                            • sadosia75 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 19:31
                              O ja pie... ty na poważnie ? a co ty myślisz, że ja to bardzo chciałam, żeby moje dzieci widziały swojego ojca w takim stanie? myślisz, że moje skryte marzenia się spełniły? j
                              • nanuk24 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 15:31
                                Sadosiu, no co ty opowiadasz!?
                                Kazda szanujaca sie zona w takich okolicznosciach napieprza starego( do tego policjanta - tfu! - psatongue_out) recznikiem po lbie i kaze mu sie z domu wynosic i wrocic jak since zejda, a ty mu rany obmywasz(zapewne czystym, nowym i bialym! recznikiem)i jeszcze sie dziwisztongue_out
                        • sadosia75 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 19:29
                          Skup się Lola ok?
                          Mąz wchodzi do domu woła psa do siebie. Pies się zrywa ja wychodzę z łazienki. Mąz zakrwawiony, łapię ręcznik i chcę wytrzeć męża ( jak mi jeszcze palniesz, że w tym momencie mam się wykazać zdrowym rozsądkiem to zwątpię serio.... ) . w tym czasie córka wychodzi z kuchni ( trzyma w ręku telefon ) i widząc ojca zakrwawionego, biorącego służbowego psa dzwoni na policję. co miałam zrobić? wyrwać jej telefon i krzyknąć do niej " zostaw, zapomnij, że cię matka uczyła, że tak masz reagować to ja JA MATKA powinnam zadzwonić na policję" ?

                          Nie w ogóle mnie nie oceniasz wink nic a nic. za to ja.... oo ja podła oceniająca jak ja mogłam.
                          kajam się, biję się w piersi ( obydwie po dwa razy co by efekt większy był ) że śmiałam zapytać matkę dlaczego dziecku nie wpoiła podstawowych zasad.


                          Nie bądź śmieszna ( tak teraz oceniam ) bo to co piszesz to bzdury jakieś. Moje dziecko uczone od małej srajdy zareagowała tak jak powinna zareagować a Ty na to

                          "Wciaganie dzieci w tak powazne zdarzenia jak pobicie rodzica uwazam za niewlasciwe.Funduje sie im zbyt mocne wrazenia. "
                          i jeszcze sugerujesz, żebym pożar wzniecała.
                          • lola211 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 21:00
                            Powtorze- twoje dziecko mialo pecha, ze bylo w tym miejscu o tej wlasnie porze i zobaczylo co zobaczylo.Ani to wina twoja ani moja.Stało sie.
                            Uwazam, ze powiadamianie policji w tym momencie powinno nalezec do osoby dorosłej -a najbardziej to do twojego meza-i wcale by mnie nie cieszylo, gdyby za mnie wykonywalo te czynnosc male dziecko.To jest moje osobiste zdanie,z ktorym zgadzac sie wcale nie musisz.


                            że
                            > śmiałam zapytać matkę dlaczego dziecku nie wpoiła podstawowych zasad.

                            Nastolatek mysli juz samodzielnie i nie wykonuje czynnosci wpajanych przez rodziców na zasadzie odruchu pawłowa.Rodzic mogł mu klasc do glowy wiele, a czy on z tego skorzysta to juz inna sprawa.
                            • mgla_jedwabna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 21:12
                              Po pierwsze, dzieci powinny być nauczone wzywanaia policji itp. na wszelki wypadek. A gdyby Sadosi nie było wtedy w domu, a mąż był na tyle poważnie pobity, ze dowlókłby się do mieszkania i zemdlał w progu?

                              Jeśli nastolatek będąc w sytuacji takiej, jak córka autorki wątku, nie zwraca się po konieczną pomoc do rodziców, to znaczy, że jest przekonany, że na ową pomoc nie ma co liczyć. Inaczej dlaczego miałby rezygnować z sojusznika? Pamiętajmy, że nie jest to kwestia podejmowania decyzji w ciągu sekund (wtedy każdy może zgłupieć), tam był czas na dłuższą awanturę, przeszukanie, interwencję drużynowej, wreszcie przeprowadzenie składki na nieszczęsne czkoladki. Ostatecznie można było zadzwonić zaraz po wypuszczeniu przez ochronę, zamiast wracać do domu. Wtedy np. rodzic, oprócz ruszenia się z domu w celu załatwienia sprawy, może pouczyc dziecko, żeby wezwało policję, udało się do kierownictwa sklepu na skargę itd.
                              • lola211 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 22:12
                                > Po pierwsze, dzieci powinny być nauczone wzywanaia policji itp. na wszelki wypa
                                > dek.

                                Dziecko powinno w pierwszym odruchu skierowac sie do rodziców/opiekunów i od nich uzyskac wskazowki co do dalszego postepowania.
                                W obu tych sytuacjach bylo inaczej- to dzieci decydowaly co robic.
                                • angazetka Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 22:14
                                  Hm, pomyślmy, co można zrobić, widząc rannego człowieka i mają odrobinę kleju w głowie?
                                  • lola211 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 11:05
                                    Sprawdzic jego stan i wezwac ewentualnie pogotowie.
                      • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 14:49
                        To mąż chyba nie czuł się na tyle źle, że dał radę wskoczyć do domu po psa i udać się za tropem. Równie dobrze mógł sam zadzwonić po policję po zdarzeniu-czyżby nie miał telefonu przy sobie a może stres go zjadł? Z drugiej strony skoro sam jest policjantem to jakby mógł zadzwonić sam do siebiewink - zdecydownie powinny to zrobić dzieci.
                        • sadosia75 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 15:01

                          Założyłaś wątek i czego oczekiwałaś? zdziwona, że wypowiedzi nie takie jakich oczekiwałaś?
                          i jeszcze dopi..dalanie się do mojej rodziny. po co? czego szukasz? poparcia dla swojej dowalanki personalnej ?
                          śmieszne naprawdę śmieszne. no chodźcie zobaczcie kobiecie męża pobili, dziecko zachowało się tak jak je matka uczyła dowalmy jej no zbierajmy się grupą i dowalmy jej.
                          Żałosne. jak już człowiek nie ma argumentów to się dopi..la do rodziny. no bo przecież uderzyć tam gdzie najbardziej zaboli jest takie fajne prawda?
                          tylko na tyle cie stać?
                          • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 15:22
                            Kto mieczem wojuje od miecza giniewink
                            • sadosia75 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 15:30
                              Proponuję poradę u specjalisty
                              • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 17:10
                                Dziękuję i wzajemniewink
                                • mallard Vivaluna! 10.06.11, 13:45
                                  Ty się jeszcze czepiasz się kobiet na forum?!
                                  Nie potrafiłaś obronić własnego dziecka i o tym pomyśl, wiesz?
                                  Takie tłumaczenie, że "zanim bym tam dotarła, byłaby noc", to tłumaczenie tchórza!
                                  Co, nazajutrz nie ma dnia?!
                                  • vivaluna Re: Vivaluna! 10.06.11, 23:02
                                    Ja nawet nie mam pewności, że te kobiety istnieją.
                                    • imasumak Re: Vivaluna! 11.06.11, 08:50
                                      vivaluna napisała:

                                      Ja nawet nie mam pewności, że te kobiety istnieją.

                                      No, ja to nawet jestem pewna, że coś takiego jak ty nie istnieje w realu.
                                      Trollujesz i tyle.
                    • wespuczi Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 21:37
                      > Proponuje jeszcze wzniecic pozar , by dziecko mialo okazje pocwiczyc wzywanie s
                      > trazy pozarnej.

                      a co w tym dziwnego - nie mowie o wzniecaniu pozaru, ale w czwiczeniach w razie naglych okolicznosci - moje dzieci maja przecwiczone tornado, pozar w domu i w szkole...
                      patrz na japonie jak tam dzieci sa uczone w razie trzesienia ziemi, tsunami..
                      cwiczenie czyni mistarza..

                      aha
                      a ta baba w sklepie popelnila przestepstwo!
                    • nanuk24 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 22:15
                      Lola, Ty pilas cos dzisiaj?wink
        • attiya Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 07:35
          a dziś się wybierzesz? czy tylko na forum, będziesz jęczeć?
      • atak_kobry Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 11.06.11, 00:04
        > zrobiłabym im sajgon taki, że by się nie pozbierali.

        ja bym skopał i obsrał.

        albo nie.

        dziękuję.
    • rosapulchra-0 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 00:22
      Nie poszłaś do tego sklepu??
      po 1. ktoś z obsługi potwierdził, że twoja córka kupiła te czekoladki, po 2. kobieta z ochrony nie ma prawa przeszukiwać dziecka bez obecności rodziców i policji, po 3. nadziwić się nie mogę, że od razu nie poszłaś do tego sklepu, żeby wyjaśnić sprawę. Ja bym z pazurami na babsko ruszyła.
      • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 00:31
        Interweniowała drużynowa-pełnoletnia osoba.
        Nikt z obsługi nie potwierdził bo kobieta nie miała ochoty się pytać-ale mógłby.
        Sklep jest daleko, ja mieszkam w centrum. Pocałowałabym tylko klamkę ciemną nocą.
        • attiya Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 07:37
          jak daleko jest sklep? M1 w Markach? Masz tam bliżej niż na Kabaty czy do Ursusa - 190 tam jeździ i widziałam tam wczoraj harcerzy
          czyli po twoich wpisach widzę, że tylko tu będziesz jeczeć a dla córki nic nie zrobisz
          • mama-nastolatki Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 20:07
            Dzieci byly tam same bez zadnej druzynowej osoby doroslej ktora wie jak sie zachowac w takiej sytuacji?
            Nie darowala bym tej babie lec tam jutro i rob awanture.Pamietaj ze w takich sklepach maja monitoring ktory oni musze pokazac skoro twierdza ze dziecko cos ukradlo a ty mozesz monitoringiem udowadnic ze mala zaplacila.Powodzenia.
    • nutka07 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 00:25
      Co za sila spokoju albo prowokacja tongue_out

      Gdyby to spotkalo moje dziecko, to spokojnie mogliby sie mnie tam spodziewac. Zwlaszcza ta agresywna zona psa.
      • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 00:34
        Prowokacja-hmmm
        Raczej siła spokoju. Rozważam za i przeciw.
        • czar_bajry Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 00:48
          A co tu jest do rozważania?
          Jeśli dziecko nie ukradło czekoladek to chyba nie ma żadnej innej alternatywy, niż wybrać się do sklepu i zrobić aferę?
          • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 00:55
            Jeśli byłabym na miejscu w trakcie zdarzenia to tak, afera miałaby sens. Nie wiem czy teraz nie będzie lepiej załatwić sprawę z głową a nie d...ą - czyli bezpośrednio udać się do kierownictwa sklepu.
            • czar_bajry Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 00:59
              A niby gdzie indziej miała byś się udać? Do pakamery cieci?
    • madame_zuzu Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 00:51
      Pani z ochrony miałaby "ciepło" jakby to spotkało moje dziecko.
    • mgla_jedwabna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 00:52
      Wykorzystałam sytuację aby pouczyć-paragon chowaj do portfela zaraz po zakupie, nie dawaj się nigdzie zaciągać, szarpać, legitymować i rewidować, choćby się waliło i paliło żądaj wezwania policji i telefonu do rodziców. Dziecko bardzo się zdziwiło, że ma jakiekolwiek prawa...

      Pięknie. Najpierw nie nauczyłaś dziecka, jak wyglądają jego prawa ani jak wygląda procedura, gdy ochrona ma jakieś wąty (że ochrona nic nie może, uprawnienia ma dopiero policja etc.), a po sprawie opieprzyłaś, że dziecię nie zachowało się odpowiednio (zgubiło paragon itd.). W dodatku nie masz najmniejszego zamiaru pociągnąć do odpowiedzialności osób odpowiadających za tę skandaliczną sytuację... bo nie chce ci się jechać do tego supermarketu. Jak myślisz - jak czuje się twoja córka, niesłusznie oskarżona, upokorzona, dodatkowo podwójnie olana przez własną matkę (raz w w kwestii uświadomienia co do praw, drugi raz w kwestii zrobienia odpowiedniej afery w sklepie)?

      Wcale się nie dziwię, że twoje dziecko przy takim twoim podejściu nie potrafi upomnieć się o swoje - w tym wypadku np. o wezwanie osoby, która ten paragon poświadczyła lub kasjerki, która przyjmowała zapłatę (harcerkę może by pamiętała), albo nie pisnęła o nagraniu z monitoringu, gdzie zapewne uwieczniono ją płacącą za owe czekoladki. Znamienne jest też, że córka nie zadzwoniła do ciebie, choć pierwszym odruchem normalnego dziecka, które może zaufać rodzicom, byłoby "mamo/tato, pomocy!". No cóż, skoro i tak mamusia ofierze czynu karalnego zasunęła kazanie...
      • czar_bajry Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 01:01
        dokładnie tak jak mgła napisała.
        • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 01:07
          mgła teoretyzuje
      • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 01:06
        Ja uważam, że nawet z przykrych sytuacji można wyciągnąć pewną naukę. Dzieci niby znają swoje prawa ale dopiero w zetknięciu z konkretną sytuacją wychodzi czy teorię potrafią zastosować w praktyce. Dlatego warto rozmawiać.
        Nie zadzwoniła właśnie dlatego, że nie chciała afery. Powiedziała, że musiałaby czekać na miejscu a chciała wrócić do domu, ochłonąć i iść na urodziny do koleżanki.
        Tak, powinnam jechać do tego supermaketu, rozbić namiot i czekać do rana na otwarcie.
      • hellulah Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 01:07
        Nie pisała, że opieprzyła, tylko pouczyła. Dziecko nie zadzwoniło, bo pewnie nie dano jej takiej możliwości (czasu). Byłam kiedyś świadkiem podobnej akcji ochrony, mogę zrozumieć. Dziecko zastraszone, w stresie niekoniecznie musi sobie poradzić, nawet jeśli wie, jakie ma prawa. I nie każdy taki zapobiegliwy jak np. ja, żeby pamiętać o podobnych wyjaśnieniach i pouczeniach zawczasu.
        • sadosia75 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 01:08
          Ale dziecko było pod opieką osoby pełnoletniej. i do drużynowej też bym poszła z zapytaniem : dlaczego do jasnej anielki nic nie zrobiła w momencie jak moje dziecko potraktowano jak złodzieja i zwykłego śmiecia?
          • hellulah Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 01:12
            A to tak, się zgadzam. Grzecznie, konkretnie, ale by się zapytać.
          • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 01:14
            Z tego co wiem to drużynowa zareagowała odpowiednio tylko z małym poślizgiem.
            • sadosia75 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 01:21
              Wezwała rodziców? wezwała policję?
              Jeśli nie to nie zareagowała odpowiednio.
              Jedno mnie dziwi : dlaczego nie wpoiłaś dziecku, że w tego typu sytuacjach wykonuje się telefon do rodziców ( ok mogła być w szoku i nie dzwoniła w momencie akcji, ale chwilę po wyjściu powinna zadzwonić natychmiast ) i nie czeka się na powrót do domu tylko dzwoni się natychmiast.
              To powinna byc podstawa. Może ci z głowy wypadło no nie wiem. człowiek nie podejrzewa, że taka sytuacja go spotka w życiu ale naprawde takie zasady wpojone dziecku od małego są podstawą.
              Jak moja córka znalazła portfel i poszła oddać właścicielowi a ten posądził ja o kradzież to ona zadzwoniła natychmiast do mnie. coś na zasadzie jak już ktoś tu pisał " mamto/tato ratuj"
              • mgla_jedwabna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 02:22
                Może ci z głowy wypadło no nie wiem

                Sadosia, proszę cię - wiem, że w swej nieskończonej dobroci starasz sie znaleźć jakieś usprawiedliwienie, ale - wypaść z głowy to może konieczność kupienia proszku do prania, bo się skończył. A nauczenie dziecka, jak sie zachowywać w sytuacji zagrożenia, to wieloletni proces, a nie jednorazowa pierdoła.

                • sadosia75 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 10:53
                  Sadosia, proszę cię - wiem, że w swej nieskończonej dobroci

                  raczej naiwności uncertain

                  Ja wiem, że to podstawa jak mycie rąk czy zębów. Ja to wiem, Ty to wiesz. Ale serio nawinie wole myśleć, że matka na to nie wpadła wcześnie niż, że zaniechała tego w sposób umyślny.
          • attiya Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 07:40
            o właśnie, drużynowa zobaczy, że matka nawet nie zadzwoniła do niej z pytaniem, dlaczego jej nie poinformowano o tym
            twoją córkę przeszukiwano, może kazano jej sie rozebrać a ty nadal jak muł za przeproszeniem, że nie warto, że nie pojadę itd
            faktycznie, komunikacja w wa-wie to autobusy jak w Paciejewie dolnym - dwa razy na dzień tylko jeżdżą uncertain
        • mgla_jedwabna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 02:17
          Jeśli dziewczynka wróciła do domu zapłakana i zestresowana, a matka uznała to za "świetną okazję do pouczenia", czyli walnęła dziecku kazanie o tym, jak powinna była się zachować, to czegoś takiego nie da się odebrać inaczej niż opieprzenia. Szczególnie, że wcześniej nie pouczyła dziecka, jak się zachowywać w sytuacji podejrzenia o konflikt z prawem, ani też nie wytłumaczyła, czym się różni ochrona w supermarkecie od policji lub straży miejskiej.

          Jeszcze jedna rzecz zwróciła moją uwagę - dziecko stało się ofiarą conajmniej wykroczenia (sytuacja kwalifikuje się do sądu, m.in. ze względu na naruszenie nietykalności cielesnej), a matka pisze, że córkę spotkała "specyficzna przygoda". To co ona napisze o gwałcie? Że kogoś spotkała "nieprzyjemność"?

          Dziecku dano czas na zorganizowanie zbiórki pieniędzy wśród koleżanek. Dziecko w stresie, jeśli ma zaufanie do rodziców, zapomni o wszystkim, tylko nie o tym, żeby zadzwonić do mamy.

          Tutaj jednak mamy do czynienia z mamą, która najpierw nie uświadomiła dziecka co do jego praw, a potem "uznała to za okazję do pouczeń". Normalną reakcją byłoby chyba raczej "przytuliłam i pocieszyłam córkę, jednocześnie plując sobie w brodę, że nie pouczyłam jej dostatecznie co do jej praw".

          Druga mądra w tej sprawie to drużynowa - powinna była zawiadomić rodziców, a także użyć środków wymienionych przeze mnie wcześniej (żądanie pokazania nagrania z kamer itp.).
          • hellulah Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 17:03
            Byłam kiedyś świadkiem podobnej sceny. Matka stała w kolejce do kasy, dzieci jeszcze chodziły między regałami. Dziewczynkę ok. 11-13 lat zgarnął ochroniarz, przeszła jak tak potulna trusia tuż obok kolejki i matki. Po jakimś czasie, gdy ją wypuścili skądkolwiek tam, zapłakana przyszła do kolejki.
    • damajah Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 01:07
      W życiu bym tego tak nie zostawiła - mąż by tam był najszybciej jakby się dało i wióry by poleciały a ja bym szukała od razu drogi prawnej co można zrobić żeby tego tak nie zostawić. \

      Jeśli nic nie zrobisz twoje dziecko wyjdzie z tego z przekonaniem że można po niej jeździć jak się chce i nie ma szans na obronę/ohronę/dochodzenie własnych praw - a do tego będzie przekonane że tak naprawdę to jej wina bo paragonu nie przypilnowała. Nożesz....(!!!)
      • damajah Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 01:10
        ok, jak by się nie dało tego samego dnia to pojechałabym następnego
      • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 01:12
        Nie. Nauczy się, że trzeba walczyć o swoje bo inaczej cię zjedzą, pamiętać o swoich prawach i żeby chować paragony do portfela.
        • damajah Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 01:16
          Tak, rzeczywiście. Kasę jej zabrali, upokorzyli i nastraszyli - a ona nic, ty nic. Paragon może zgubić każdy. Idioci z ochrony mieli możliwość sprawdzić - choćby u osoby która sprzedała.
          • damajah Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 01:17
            Zresztą za samo wytarmoszenie bym nie dała spokoju. Łapy precz od mojego dziecka.
            • damajah Naprawdę mnie ten wątek ruszył 06.06.11, 01:21
              Wytarmosili, zastraszyli zabrali pieniądze dzieciakowi - a mama mówi dzieciakowi że trzeba było paragon schować...
              • czar_bajry Re: Naprawdę mnie ten wątek ruszył 09.06.11, 01:11
                Generalnie, dobrze mówi. Ja od swoich wymagam paragonów. Idzie do sklepu, to ma przyjść z paragonem i rozliczyć się z kasy. I nie chodzi tu o to, że dziecku własnemu nie ufam tylko o to aby dziecko sobie przyswoiło, że jak dostaje się od kogoś kasę, to trzeba się z niej rozliczyć.
                Na zasadzie skorupkitongue_out

                Siwy dym i dzikie węże oczywiście bym w sklepie zrobiłabig_grin
          • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 01:20
            To, że ona nic to nie jestem do końca pewna....wink
            • rosapulchra-0 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 01:26
              Nie jesteś pewna, czy twoje dziecko nie ukradło? Czy czego nie jesteś pewna?? surprised
              • mgla_jedwabna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 20:14
                To nie ma nic do rzeczy. Ochrona sklepu nie miała prawa się zachować w ten sposób. Ochrona sklepu nie ma prawa nikogo szarpać ani obszukiwać. Oni mogą tylko wezwać policję i dopiero funkcjonariusz ma prawo do takich działań (mówię o przeszukaniu, nie szarpaniu). W dodatku, jeśli chodzi o osobę małoletnią, wszelkie tego rodzaju działania należy prowadzić w obecności rodziców.

                Tutaj cieciówie supermarketowej wydawało się, że jest wyszkolonym funkcjonariuszem o odpowiednich wymaganiach (ale też odpowiedzialności). A ucierpiało bezbronne dziecko.
            • damajah Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 01:33
              a ja jeszcze jestem ciekawa ile ma lat Twoja córka, jeśli można wiedzieć? Bo ja mam w domu 10 latkę - jakby ją ktoś gdzieś wytarmosił i zastraszył to bym nie darowała. Naprawdę jak jestem spokojna a nawet wg męża nieco ciapowata jeśli chodzi o bronienie siebie samej to jednak jeśli chodzi o dzieci to mi się zwierzęce odruchy włączają - bronić swoje młode smile
        • mgla_jedwabna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 02:29
          A jak ją zgwałci kolega na randce, to nauczy się, żeby nie zakładać obcisłych spodni na randki? Jak ty sobie wyobrażasz tę nierówną walkę - zastraszonego dziecka z dorosłą osobą o zwiększonych uprawnieniach, które dodatkowo przekracza?

          Strach mieć taką matkę - bo jak spotka córkę coś złego, to mamusia jeszcze dobije. Chyba wiem, dlaczego córka do ciebie nie zadzwoniła - skoro "nie chciała robić afery", to pewnie bała się, że przjedziesz i zrobisz awanturę z pretensjami w tym sklepie - ale jej.

          A pamiętać o swoich prawach to można wtedy, kiedy się je zna, oraz - będąc osobą małoletnią - ma niewzruszone poczucie, że rodzice zrobią wszystko, by je wyegzekwować, jako moi prawni przedstawiciele.
        • attiya Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 07:41
          oczywiście a najbardziej nauczy się, że na mamusię to nie ma co liczyć
        • el_jot Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 09:15
          Ale od czego ty jesteś? Jeżeli dziecka do tej pory tego nie nauczyłaś, że ma się nie dać( nie każde dziecko można tego nauczyć) to co ty zrobiłaś knkretnie w tej sprawie??? Dziewczyno, obca baba twoje dziecko bezprawnie tarmosi, oskarża o kradzież niesłusznie, a ty nic, tylko każesz jej na drugi raz paragon do portfela chować? Niepojęte, niepojęte.
        • angazetka Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 09:25
          Ja bym się nauczyła przede wszystkim tego, że w trudnej sytuacji jestem pozostawiona sama sobie. Nie jest to fajna lekcja.
    • attiya Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 07:34
      ktoś twoje dziecko oskarżył o kradzież, tarmosił, szarpał - czyli przemoc fizyczna a ty co? nawet nie poszłaś do sklepu, nie poprosiłaś córki o wskazanie tej osoby itd?
      są kamery, można było zrobić przegląd, zobaczyć czy faktycznie córka nie zapłaciła
      sory ale ja nie odupsciłabym, d.pa nie matka z ciebie uncertain
      • widosna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 08:27
        wszystkie e-matki radzą interwencję a vivaluna nie wzruszona. Też bym tego tak nie zostawiła, widać córka wie, że nie może na nia liczyć skoro nie zadzwoniła od razu.
        • aniorek Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 11:54
          Niewzruszona bo to zwykly troll.
    • schere Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 08:54
      Mam nadzieję, że mamusia vivaluna już się głupio nie tłumaczy, bo własnie pojechała do sklepu zrobić odpowienią aferę.
      Niech to dziecko poczuje, że matka murem za nią stoi.
    • el_jot Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 09:10
      O ja nie mogę! Ty serio to piszesz? Nic nie zrobiłaś w tej sprawie??? Nie do pojęcia, dla mniesad
      • mamakasienki1 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 09:37
        nie do pojęcia żeby matka nic nie zrobiła w takiej sprawie.
        Fakt z dzieckiem można na spokojnie porozmawiać i wytłumacyć jakie ma prawa, ale po wcześniejszym załatwieniu sprawy.
        Gdyby to spotkało moje dziecko to nic by mnie nie powstrzymało, afera murowana.
    • ixiq111 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 09:36
      Zastanawiam się, czy byś odpuściła, jakbyś to TY była na miejscu córki?

      Obca baba/lub facet/ by Cię wytarmosiła, zniszczyła czekoladki, zabrała kasę, oskarżyła o kradzież itp., a w domu mąż by Cię "pouczył", że należy chować paragon do portfela...
      Fajnie byś się czuła?
    • dziennik-niecodziennik Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 10:37
      a ja daaaaawno temu, jak mialam ok.9-10 lat, mialam podobną sytuacje. tyle że wtedy nie bylo w sklepach ochrony, tarmosiła mnie, zamknęła na zapleczu, przeszukiwała kieszenie i plecak ekspedientka. nie bylo nagrań ktore mogly potwierdzić moja niewinność, a paragonu na nic nei mialam, bo NIC wtedy nie kupilam (bylam w sklepie z kolezanka ktora miala kupic cos tam do obiadu).
      i tez wróciłam do domu zaryczana.
      i tez dostalam kazanie ze wlasnie dlatego jak sie cos kupuje to paragon sie bierze i chowa, i w razie czego okazuje itd.
      ale potem moja mama wziela mnie za ręke, zaprowadzila do tego sklepu, kazala sobie pokazac babke ktora mnie tarmosila, poprosila o zawolanie kierowniczki sklepu i jak stala tak zrobila dziką awanturę. w efekcie zostałam przeproszona przez ekspedientkę, kierowniczkę i dostałam od sklepu batonik w ramach przeprosin.
      wracałam do domu dumna że mam TAKĄ matkę...
      jedz do sklepu, najlepiej z córką, i domagaj się przeprosin. głośnych, oficjanych i personalnie skierowanych do Twojego dziecka. i powiadom kierowniczkę sklepu ze jej pracownik łamie prawo i przekracza swoje uprawnienia.
      • vingula Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 12:20
        Nic dodać... nic ująć!!!

        Dokładnie tak samo bym postąpiła.
        Owszem, dziecko musi wyciągnąć swojego rodzaju "lekcję" z całego zdarzenia, ale jednocześnie musi mieć poczucie, że zawsze może liczyć na wsparcie rodziny....
      • niutaki Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 12:31
        Ja bym juz dawno tam byla na Twoim miejscu droga autorko, szkoda dziecka, moja corka wie, ze ja na glowie stane w jej obronie, no ale juz sie tu ostatnio przekonalam, ze sa ludzie co to ani jednego czlowieka z samochodem nie znaja, a taksowki to nawet na moim zadupiu jezdza, a u Ciebie nie? Jak nie w danym dniu to na drugi dzien tez mozna jechac.... nie zeby zaraz dzihad, ale chociaz bym poprosila o wyjasnienie. Kto stanie za dzieckiem jesli nie jego matka?
        • mamakasienki1 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 12:41
          A właśnie, że trzeba takiej babie urządzić porządny sajgon i nakazać oficjalne przeprosiny dziecka, najlepiej publicznie może wówczas zastanowi się dwa razy zanim zszarga dziecku nerwy.
          Ja tak właśnie bym zrobiła i to jeszcze tego samego dnia, nawet minutę przed zamknięciem sklepu.
          • niutaki mamokasienki1 06.06.11, 12:48
            ja bym pewnie lagodna tam nie byla, ale moze autorka wiesz... z tych subtelnych jest...
            • wioskowy_glupek Re: mamokasienki1 06.06.11, 15:25
              Buhaha dobre nie ma to jak się pienić bez sensu... Prawda jest taka, że jak minęło tyle czasu a dziecko zgubiło paragon to sobie możecie co najwyżesz poszczekać na forum...

              Kobieta się wszystkiego wyprze, powie natomiast, że córka nie miała paragonu i tyle... Jedyne co możesz zrobić to zarządać przejżenia monitoringu z tego dnia... i na tej podstawie dochodzić że dziecko niczego nie ukradło. Co zupełnie nie oznacza, że ktoś Ci uwierzy iż kobieta tak a nie inaczej potraktowała dziecko i jego prezent...

              A dziecko trzeba nauczyć, że paragon się chowa i że ochrona nie ma prawa go przeszukać.
              • angazetka Re: mamokasienki1 06.06.11, 15:28
                > A dziecko trzeba nauczyć, że paragon się chowa i że ochrona nie ma prawa go prz
                > eszukać.

                Tego drugiego trzeba też nauczyć panią z ochrony.
                • czar_bajry Re: mamokasienki1 09.06.11, 01:16
                  Tego drugiego trzeba też nauczyć panią z ochrony.

                  Owszem, tylko,że za dziecko odpowiadamy my - rodzice i to my mamy je uczyć różnych podstawowych zachowań a pańcia z ochrony nie jest w gestii naszej edukacji.
                  • mgla_jedwabna Re: mamokasienki1 09.06.11, 02:34
                    Za to w gestii rodzica jest wyciągnąć konsekwencje wobec osoby, która skrzywdziła jego/jej dziecko. Oczywiście nie mówię tu o jakimś bezpośrednim "dorwaniu baby z ochrony i zrobieniu jej z d... jesieni średniowiecza", tylko o dostępnych i legalnych środkach w postaci pisemnej skargi adresowanej do kierownictwa sklepu, do wiadomości zarządu firmy - właściciela (w zarządzie i tak nikt nie przeczyta, ale kierownictwo sklepu potraktuje pismo poważniej) lub/i złożenia odpowiedniego doniesienia (nie mylić z donosem) na policji.

                    Ponadto można by ewentualnie zainteresować sprawą lokalną prasę - nie po to, żeby robić lincz konkretnej babie, tylko po to, aby jak największe grono ludzi dowiedziało się, jakie uprawnienia w rzeczywistości ma ochrona i co robić, jeśli nas lub nasze dzieci spotka coś takiego, jak córkę Vivaluny. Ew. dobrze, gdyby się ludzie dowiedzieli, w którym sklepie zatrudnia się byle kogo do ochrony.
                    • czar_bajry Re: mamokasienki1 10.06.11, 23:07
                      Za to w gestii rodzica jest wyciągnąć konsekwencje wobec osoby, która skrzywdzi
                      > ła jego/jej dziecko

                      Zgadza się.
              • anorektycznazdzira Re: mamokasienki1 06.06.11, 21:57
                A co ma do rzeczy zgubienie paragonu?! Co ty za bzdury sadzisz.
                Od kiedy to nawet osoby które rzeczywiście ukradły wolno zatrzymywać za pomocą wyzwisk, szarpania, poddawać rewizji przez osoby nieuprawnione a do tego wszystkiego od kiedy wolno to robić z osobami małoletnimi bez opiekunów prawnych i policji?! Ten paragon nie ma najmniejszego znaczenia, bo babsko z ochrony nie miałoby prawa tak sie zachowywać nawet wobec rasowego złodzieja (o ile nie jest agresywny, a dziewczynka nie była). Do przeszukania etc należało wezwać policję i zachować odpowiednie zasady zwłaszcza, że to dziecko.
    • hellulah OT link uwaga zawiera wulgaryzmy 06.06.11, 17:11
      Delikatnym ematkom nie polecamy.

      Nie polecamy odsłuchiwania z małymi dziećmi.

      Polecamy wziąć z przymrużeniem oka i dla funu, albo na poważnie - jako smutno-gorzką refleksję o stanie rodzimej kultury popularnej.

      Tak dla rozładowania napięcia, link do utworu muzycznego o stylistyce niejako usprawiedliwiającej stosowanie licznych wulgaryzmów, albo jak drechy kupowały cukierki, a na harcerza spadło oskarżenie o ich kradzież i co z tego wynikło

    • wespuczi Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 21:45
      no to masz mocne nerwy,
      ta pani gdyby trafila na moje dziecko mialaby z doopy jesien sredniowiecza - a ja jestem brdzo lagodny czlowiek..
      moim zdaniem powinnas zadzwonic na policje bo pani naruszyla kilka paragrafow.

      a dziecku bym powiedziala ze pani zachowala sie jak zwyczajny bandzior, zeby w zyciu nie pomyslala sobie ze zasluzyla na to, gdyz nie zachowala paragonu.
      napewno sie sama wini teraz, a to najgorsza lekcja jaka moglaby wyniknac z tej sytuacji...
    • anorektycznazdzira Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 22:03
      Ja nie rozumiem, co ty tak spokojnie. Boisz się, czy co? Z paragonem czy bez- babsko złamało 16 paragrafów. Dziecko zostało zmieszane z błotem i przerażone wróciło do domu, puścisz to???

      I mam jedno pytanie techniczne:
      czy biorąc pieniądze za te niby-ukradzione czekoladki babsko dało paragon lub pokwitowanie? Skoro afera była na 100 fajerek i musiały się zrzucać koleżanki, macie X świadków zdarzenia i zapłacenia. Jeśli nie dała tego paragonu to może sobie szukać nowej roboty... tongue_out
      • mgla_jedwabna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 22:21
        Ba - babsko zniszczyło jej te podwójnie opłacone czekoladki.

        Anorektycznazdziro, a możesz podlinkować te 16 paragrafów?
        • anorektycznazdzira Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 22:24
          16 to niestety była przenośnia, nie znam na pamięć numerów- pamiętam natomiast na bank program na ten temat w TV. Była długa lista, czego ochronie robić nie wolno (podawali te paragrafy) ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji, kiedy mamy do czynienia z osobą niepełnoletnią.
    • madzioreck Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 06.06.11, 23:56
      Dla mnie to niewyobrażalne, ze nic nie zrobiłaś i zostawiłaś tak tę sprawę. Niewyobrażalne po prostu uncertain
      • silvik Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 12:40
        Dlaczego nie pojechałaś do tego sklepu opier... wredną babę???
        Nawet jakby Twoja córka coś ukradła- nie ma ona prawa zatrzymywać ją! To nie policja!!!
        Babsko czuje się bezkarna, krzywdę zrobiła Twojej córce. Dziewczyna na zawsze zapamięta taką lekcję niesprawiedliwości...A Ty jej w tym nic nie pomagasz.
        Na pewno by się lepiej poczuła, jakby wiedziała, że mama ją wspiera i że może na nią liczyć w każdej chwili.... A Ty co???sad
    • imasumak Vivaluna 07.06.11, 14:12
      Napisz nam, jak to załatwiłaś?
      • imasumak Od wczoraj się zastanawiam, co napisać w tym wąku. 07.06.11, 14:17
        I nie wiem, bo przeczytawszy tyle rad, Ty się głupkowato wykręcasz od obowiązku obrony własnego dziecka.
        Bardzo mi żal Twojej córki - od przykrego doświadczenia z głupią babą z ochrony, znacznie gorsze jest to, że jej matka, nie potrafi/nie chce jej bronić uncertain.
      • vivaluna Re: Vivaluna 07.06.11, 14:27
        Zgłosiłam do opieki aby odebrano mi dziecko bo jestem złą matkąwink
        Ten mój dzidziuś ma 14 lat-tak na marginesie i jest całkiem charakterny więc nie ma się co tak nad nim użalać. Bywa, że płacze ale raczej ze złości. Jak się okazało dziecię też zrobiło niezłą scenę więc jest 1:1 (w tym sensie napisałam "że nie jestem pewna, że nic nie zrobiła" i nie chodziło mi o to, że przez chwilę chociaż myślałam, że coś ukradła).
        • imasumak Re: Vivaluna 07.06.11, 15:07
          No ale scenę zrobiła chyba dopiero jak pani zaczęła ją tarmosić, nie?
          Nie odpuściłabym tak, czy siak.
        • mgla_jedwabna Re: Vivaluna 07.06.11, 15:54
          Kiedy do ciebie dotrze, że złamano prawo, a twoje dziecko jest ofiarą czynu karalnego? Zrozum, to tak samo, jakby jej ukradli telefon albo molestowali.

          Jak się okazało dziecię też zrobiło niezłą scenę więc jest 1:1

          Porównujesz reakcję zestresowanej czternastolatki do przekroczenia uprawnień i zwykłego chamstwa w wykonaniu osoby dorosłej i na odpowiedzialnym stanowisku? Żeby było 1:1, to twoje dziecko musiałoby mieć ochroniarską posturę, być uzbrojone, zrobić awanturę i wytarmosić kogoś mniejszego od siebie i bezbronnego, zwyzywać go, a następnie dokonać wymuszenia (jak inaczej nazwiesz tę zrzutkę pieniędzy) i jeszcze zniszczenia cudzego mienia (czekoladki).

          Z czyjej relacji znasz tę "niezłą scenę"? Z relacji córki, która "zdziwiła się, że ma jakieś prawa"? No tak, w tej sytuacji wszelkie domaganie się czegokolwiek, np. pokazania nagrań z monitoringu, mogło jej się wydawac "niezłą sceną". A może z relacji drużynowej, która okazała się nieodpowiedzialną idiotką, nie wzywając policji ani rodziców poszkodowanej?

          Zresztą "niezłą sceną" dla dzieci przekonanych, że nie mają żadnych praw, jest już np. fakt rozpłakania się głośno, publicznie. Zwłaszcza w szacownym wieku lat czternastu.

          Aha i jeszcze jedna, kluczowa sprawa, która ciągle ci umyka - nikt nie miał prawa postąpić w ten sposób wobec twojego dziecka, nawet gdyby rzeczywiście coś ukradło. Procedury, nawet w przypadku oczywistego "złapania za rękę" są zupełnie inne. Tak więc to, co twoja mała zrobiła (a nie zrobiła nic takiego), nie ma tu nic do rzeczy. Żeby usprawiedliwić naruszenie nietykalności cielesnej ze strony ochrony, to musiałaby chyba rzucić się z finką na kasjerkę.

          A w ogóle płacz "ze złości" jest najczęściej wyrazem skrajnej bezsilności. A jeśli twojemu dziecku nie zdarza się popłakać tak po prostu ze smutku, poczucia krzywdy itp., to bardzo jej współczuję. Nauczyła się zapewne nie okazywać emocji właściwych dla osób pokrzywdzonych, bo spotkałby conajmniej brak zrozumienia (ona zaryczana, a mamusia prawi kazanie, jak należałoby sie zachować), jeśli nie kara (skoro prezentujesz postawę "należało jej się za niedopilnowanie szczegółów sprawy").

          Prawdopodobnie afera z cieciówą nie zostawiłaby trwałego śladu w pamięci twojej córki, ale poczucie braku wsparcia ze strony własnej matki może ją boleć jeszcze długo.
        • kammik Re: Vivaluna 07.06.11, 16:02
          vivaluna napisała:

          > Zgłosiłam do opieki aby odebrano mi dziecko bo jestem złą matkąwink

          Nie jesteś złą matką. Jesteś jedynie matką bezmyślną, leniwą i dbającą głównie o własny komfort. Takich jak ty są miliony, nie czuj się zbyt wyjątkowa.
    • tully.makker Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 15:03
      Biedne dziecko ktorego matka nie potrafi sie za nim ujac...
      • mgla_jedwabna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 15:58
        Potrafi, potrafi, tylko nie chce. Pewnie uważa, że publiczne upokorzenie, naruszenie nietykalności cielesnej, wymuszenie pieniędzy i zniszczenie mienia to w sam raz kara za zgubienie paragonu.

        Zresztą ta bardzo konsekwentna mamusia raz pisze "niech się nauczy nie dać sobie w kaszę dmuchać" a potem "ona też zrobiła niezłą scenę, więc jest 1:1". To jak? Córka ma być w takich sytuacjach odpowiednio pyskata, czy też to, co wyżej, jest usprawiedliwione wobec faktu, że nie zachowała się jak pokorna trusia?
    • alexandra74 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 15:29
      z marszu pytam: jakim prawem pracownicy sklepu czy ochrony przeszukiwali dzieci??? Do tego ma uprawnienia tylko policja w przypadku uzasadnionego podejrzenia.
      • imasumak Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 15:43
        alexandra74 napisała:

        Do tego ma uprawnienia tylko policja w przypadku uzasadnionego podejrzenia.

        I tylko w obecności rodzica, bądź prawnego opiekuna.
        • alexandra74 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 15:46
          oczywiście. Zdążyłam juz przeczytac wszystkie wypowiedzi i "wyjasnienia" autorki i w głowę zachodzę, ja ta sytuacja chyba bawi, bo nie rozumiem jej postawy w ząb.
          • kiniox Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 16:13
            A ja czytam i po raz kolejny sobie uświadamiam, jak ludzie lubią lincze.
            • mgla_jedwabna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 16:25
              Czuję się wywołana do tablicy - nie, to nie jest lincz. Nie zgnoiłam nigdzie autorki wątku, tylko próbuję nią wstrząsnąć. Bo zajście było skandaliczne, a ona właściwie ma wszystko gdzieś - jej reakcja ograniczyła się do opieprzenia córki i opisania na forum "specyficznej przygody". W dodatku na dość konkretne zarzuty ma odpowiedzi typu "wykręcanie kota ogonem" , tak , jak ten o opiece społecznej albo bzdurne dywagacje, że może córka naprawdę zasłużyła na to, co ją spotkało. Nie zwróciłaś uwagi, że większość matek jednak miałoby minimum krytycyzmu wobec własnej postawy ("co ja zrobiłam nie tak, że moje dziecko nie umiało się zachować w tej sytuacji" itp.)?
              • kiniox Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 16:31
                Linczu nie da się załatwić w pojedynkę. Nie odnosiłam się więc do nikogo personalnie. Ten wątek zamienił się moim zdaniem w pewnej chwili w lincz. Lincz nie definiuje tego, czy osoba linczowana jest winna.
                • anorektycznazdzira Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 19:04
                  Wątek? W lincz? Trzeba Ci przypomnieć gdzie baba niewymieniona z imienia ani nazwiska, pracująca w sklepie niewymienionym z nazwy, w miejscu niesprecyzowanym ma wątki na ematce?
                  Za to córka Vivaluny została publicznie upokorzona, obtrąbiona w obecności znajomych i gapiów złodziejem, zwymyślana i zaciągnięta na rewizję. Wszystko publicznie. Nie widzisz w tym aby dziwnego podobieństwa do linczu? Nie razi?
                  Mnie razi.
                  Jak jasna #$@*&%$#
                  • kiniox Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 22:22
                    Wątek. W lincz. Obawiam się, że kolejnego zdania nie zrozumiałam.
                    Oczywiście, że razi. Ale razi mnie też takie grupowe pastwienie się i już.
                    • anorektycznazdzira Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 23:02
                      kiniox napisała:

                      > Wątek. W lincz. Obawiam się, że kolejnego zdania nie zrozumiałam.
                      > Oczywiście, że razi. Ale razi mnie też takie grupowe pastwienie się i już.

                      No to jeszcze raz, innymi słowy: z pastwieniem się mamy do czynienia wtedy, kiedy ktoś cierpi. Definicja taka.
                      W jaki sposób wątek na ematce, w którym nie jest podane ani imię, ani nazwisko, ani miejsce pracy, opisujący panią X, wywołuje u pani X cierpienie?
                      • kiniox Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 23:37
                        Rozumiem, mamy inną definicję pastwienia się. Według Ciebie musi być fizyczny ból, a osoba znana z imienia i nazwiska.
                        Ujmę to tak - każdy ocenia według własnego systemu wartości i ja sobie na ocenę tego wątku w tym właśnie duchu pozwoliłam. Od zawsze mierzi mnie stadne nalatywanie na kogoś, czy to słowne, czy fizyczne, w sytuacji, w której ewidentnie emocje biorą górę, a osoba atakowana ma mierne szanse na obronę swojego stanowiska (np. ze względu na specyfikę takiego środka komunikacji, jakim jest internet, a także samo forum). I mierzi mnie to bez względu na stopień "zasługiwania" na taką reakcję przez jej ofiarę, czy też na to, że "sama się o to prosiła, trzeba było wątku nie zakładać". Tak to czuję. Ty masz inną opinię i też ją w tym wątku wyraziłaś. W związku z tym, że w sporach o wartości nie ma prawdy obiektywnej, to zapewne daleko w tej dyskusji nie zajdziemy.
                        • anorektycznazdzira Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 14:20
                          Stadne nalatywanie w typie linczu nie ma w sobie nic pięknego (trudno się nie zgodzić)- o ile występuje. Wątki internetowe na otwartych forach mają to do siebie, że każdy może w nich wyrazić swoje zdanie. Zgodnie z prawami statystycznymi tylko w części wątków opinie układają się w satysfakcjonujący zrównoważony komplecik. Cóż- krzywa Gausa. W innych równowagi nie ma, w jeszcze innych występuje stadna zgoda, że coś jest naganne lub cudowne. Tak więc nie o system wartości Twój czy mój tu idzie, trochę sobie kadzisz w tym momencie. Idzie o, ujmując to uprzejmie, nadinterpretację czyli określenie zbioru swobodnych wypowiedzi mianem "linczu". Lincz ma zupełnie inną definicję.
                          • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 14:44
                            Ten wątek cechuje raczej nadinterpretacja, wyciąganie pochopnych wniosków, konfabulacje i ton oskarżycielski i idące za tym niezbyt mądre rady oraz przykłady ze swojego idelanego życia, które być może jest tylko bytem wirtualnym.
                          • kiniox Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 14:54
                            Ależ zdaję sobie sprawę z tego, że wątki wywołują różne reakcje i nie jest to pierwszy, w którym opinie rozkładają się tak nierówno. I co w związku z tym? Powinnam z misją wchodzić do każdego takiego wątku i konsekwentnie wyrażać swoje zdanie o panującej w nich atmosferze linczu, bo inaczej tracę forumową wiarygodność? Poza tym nie wszystkie wątki o dość ujednoliconych opiniach są jednocześnie takim jednoznacznym rzucaniem kamieniami w autorkę, jak ten. Dla mnie to nie jest zbiór swobodnych opinii, tylko ocen i oskarżeń, a to jest jednak coś innego. No i cóż, nie twierdzę przecież, że jego autorka na głaskanie po głowie zasłużyła, ale o tym już pisałam, więc się nie będę powtarzać.
                            Tak czy siak, być może słowo lincz jest na tyle mocne, że powinnam go sobie była oszczędzić na rzecz jakiegoś zgrabnego eufemizmu. Nie zmieniam jednak zdania, że wrażliwość na takie zjawiska zależy w znacznym stopniu od systemu wartości i nie ma to nic wspólnego z kadzeniem sobie. Nigdzie nie jest powiedziane, że lepiej jest być na takie zjawiska bardziej wyczulonym (może nawet przeczulonym), niż mniej i w którym miejscu leży magiczny złoty środek. Stwierdzam fakt, że mnie najwyraźniej ta sytuacja uwiera w miejscu, w którym Ciebie jeszcze nie. I super.
                            • anorektycznazdzira Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 20:33
                              kiniox napisała:

                              > Ależ zdaję sobie sprawę z tego, że wątki wywołują różne reakcje i nie jest to p
                              > ierwszy, w którym opinie rozkładają się tak nierówno. I co w związku z tym? Pow
                              > innam z misją wchodzić do każdego takiego wątku i konsekwentnie wyrażać swoje z
                              > danie o panującej w nich atmosferze linczu, bo inaczej tracę forumową wiarygodn
                              > ość?
                              No przecież w tym wątku poczucie misji wypełniłaś gorliwie, o co chodzi?

                              > Tak czy siak, być może słowo lincz jest na tyle mocne, że powinnam go sobie był
                              > a oszczędzić na rzecz jakiegoś zgrabnego eufemizmu. Nie zmieniam jednak zdania,
                              > że wrażliwość na takie zjawiska zależy w znacznym stopniu od systemu wartości
                              > i nie ma to nic wspólnego z kadzeniem sobie. Nigdzie nie jest powiedziane, że l
                              > epiej jest być na takie zjawiska bardziej wyczulonym (może nawet przeczulonym),
                              > niż mniej i w którym miejscu leży magiczny złoty środek. Stwierdzam fakt, że m
                              > nie najwyraźniej ta sytuacja uwiera w miejscu, w którym Ciebie jeszcze nie. I s
                              > uper.

                              Jakoś zawsze bardziej mnie uwiera krzywda dziecka niż wygoda lub jej brak u rodzica, faktycznie, w tym miejscu mamy inną wrażliwość.
                              • kiniox Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 21:59
                                No właśnie o to chodzi, że raz. Nie muszę tego robić zawsze, więc co to za argument, że wiele jest takich wątków. No są, ale ja poczułam misję akurat przy tym.
                                Wrażliwość na krzywdę dziecka to faktycznie bardzo ważna sprawa. Pastwienie się nad autorką wątku z pewnością na to coś pomoże. No nic nie poradzę, że nawet pedofila może i bym zabiła gołymi rękami w afekcie, ale w zbiorowym linczu nie wzięłabym udziału.
                                Ale wiesz co? Tak sobie czytam dalej ten wątek i przestało mi się chcieć wypełniać misję w tym przypadku, więc możesz już wyluzować i przestać mnie nawracać.
                                • anorektycznazdzira Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 22:10
                                  kiniox napisała:

                                  > Wrażliwość na krzywdę dziecka to faktycznie bardzo ważna sprawa. Pastwienie się
                                  > nad autorką wątku z pewnością na to coś pomoże. No nic nie poradzę, że nawet p
                                  > edofila może i bym zabiła gołymi rękami w afekcie, ale w zbiorowym linczu nie w
                                  > zięłabym udziału.
                                  Ciekawa skala wartości i rozróżnienie dobra i zła, przyznaję smile

                                  > Ale wiesz co? Tak sobie czytam dalej ten wątek i przestało mi się chcieć wypełn
                                  > iać misję w tym przypadku, więc możesz już wyluzować i przestać mnie nawracać.
                                  Ja cię nie nawracam, ja ci wytykam histerię wink
                                  • kiniox Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 22:28
                                    Kochana, na początku to była tylko prosta opinia. Tylko eskalowała do histerii, do czego się osobiście przyczyniłaś podbijając mój bębenek.
                                    Tu nie chodzi o skalę wartości, bo tu nie chodzi o akceptację złego czynu. Po prostu nie akceptuję linczu (tu w formie stadnego najeżdżania) jako formy kary za taki czyn. I o ile się nie mylę, cały cywilizowany świat podziela tę opinię. Ale żeby nie było, żem taka święta, to w obronie linczowanego w realu też bym pewnie nie stanęła. Z boku bym ręce umywała, więc nie ma się czym szczycić.
                                    • imasumak Kobieto! O jakim Ty linczu prawisz? 08.06.11, 23:31
                                      Krytyka zachowania, nawet zbiorowa, nie jest linczem!
                                      • kiniox Re: Kobieto! O jakim Ty linczu prawisz? 09.06.11, 00:17
                                        Jest krytyka i krytyka, i forma tej mi się nie podoba. Wolno mi. Co za problem, że jednej (słownie jednej) kiniox atmosfera wątku się nie spodobała? Potrzebna Wam po coś moja akceptacja, czy jak? Przecież rozumiem od początku, że się z moją interpretacją sytuacji nie zgadzacie. Gdyby było inaczej, to raczej nie byłoby Was w tym wątku. Wasze odmienne zdanie zupełnie mnie nie boli. Wam od mojej jednostkowej opinii też przecież niczego nie ubędzie. Nie była moim celem dyskusja ideologiczna, tylko wyrażenie subiektywnej opinii, do której nie muszę przedstawiać dokumentacji naukowej. A że się nie spodobała? Trudno. Nie miałam zamiaru przekonywać Was, że mam rację, bo może wcale jej nie mam i też to jakoś przeżyję bez płaczu i zgrzytania zębów. Więc już z mojej strony koniec na ten temat,bo ile można w kółko o tym samym. Pozdrawiam wszystkie panie.

                                        by gazeta_mi_placi:
                                        Za moich czasów matki z dziećmi było widać w trzech miejscach: na porodówce, na placach zabawach i w kolejce po mięso. Szkoda że to się zmieniło z niekorzyścią dla reszty ludzkości...
                                  • mgla_jedwabna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 23:13
                                    W tym rozróznieniu zatłuczenie pedofila wynikałoby z wyznawanych wartości, zaś wzięcie udziału w linczu - z bezmyślnego naśladowania grupy. Jeśli rozpatrujemy czyn pod kątem motywacji - to chyba różnica?

                                    Oczywiście nie popieram ani linczu ani zatłuczenia w pojedynkę.
                    • damajah Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 22:20
                      ludzie wyrażają swoje zdanie w temacie wątku. Akurat w tej sprawie wyjątkowo zgodnie. To nie jest żaden lincz - zresztą po autorce to chyba spływa równo więc nie żałuj.
                      • kiniox Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 22:34
                        Już napisałam, że czytam sobie wątek dalej i przestało mi się chcieć dłużej o to walczyć, ale swojego zdania o tym zbiorowym najeżdżaniu (nie linczu, skoro tak w oczy kole) nie zmieniłam.
                        • imasumak Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 23:33
                          Krytyka nie jest najeżdżaniem.
              • kiniox Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 16:38
                PS. Moim zdaniem autorka wątku nie ma gdzieś. Zobaczyła tylko rodzaj i skalę reakcji na tę historię i przyjęła jedyną właściwą przy linczu strategię, czyli przycichła, wycofała się i przeczekuje największy szał. Gdyby zaczęła tłumaczyć, wchodzić w szczegóły, wyjaśniać nieporozumienia, to by tylko nakręcała agresję. Sprytna kobieta.
                • mgla_jedwabna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 20:46
                  Primo, lincz jest wtedy, kiedy mamy do czynienia z wypowiedziami jawnie wrogimi, np. "jakbym cię dorwała, to wyprułabym ci flaki za takie traktowanie córki". Nikt się w tym tonie nie wypowiadał.

                  Secundo, autorka wątku nie ma prawa zaniechać słusznych działań tylko dlatego, że wątku napisano nie tak miłym tonem, jakby sobie tego życzyła. Cała ta sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby po wczorajszym dniu pojawił się wpis "rozmawiałam z kierownictwem sklepu, przyjęli skargę" albo jakoś podobnie. Tymczasem autorka mając cały wczorajszy i dzisiejszy dzień na działania woli pisać "uważacie mnie za złą matkę" albo "należało się, moja córka nie jest święta" zamiast zrobić coś dla swojego dziecka.
                  • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 21:24
                    Nie zamierzam się tłumaczyć co zrobiłam a czego nie....Temat ten zostawię więc otwarty.
                    Nie chciałam się także wtrącać w tą jakże "pouczającą" dyskusję. Tyle wspaniałych rad, spostrzeżeń, ocen sytuacji, celu i drogi macierzyństwa.
                    Całe szczęście pojawił się też motyw psa czy psów sadosi (bo nie mogę się doliczyć ile ich jest-terapeuta, tropiący, policyjny...) bo bez tego temat byłby nijaki i pozbawiony akcentów humorystycznych i by wyszło tak ponuro, że hej!
                    Dziecko czuje się dobrze i nie ma traumy tak jak kilka osób sugerowało. Teoria starła się z praktyką i ja się w sumie cieszę, że próba generalna "dochodzenia własnych praw" rozegrała się w markecie a nie jak ktoś napisał-podczas próby gwałtu. Ktoś mądrze zaznaczył-co innego tłumaczyć dziecku jakie ma prawa a co innego zastosowanie tych praw w sytuacji stresowej. Asertywność i roztropność swojej nastolatki oceniam na tróję z minusem i to jest sygnał, że trzeba o tym znowu porozmawiać. Taka lub gorsza sytuacja może się zdarzyć wszędzie-podczas obozu, na koloniach czy szkolnej wycieczce a wtedy mama daleko...
                    W większości sklepów są detektywi sklepowi, ochroniarze żądający okazania bebechów torby gdy dryndnie dzwonek na bramce. Zastanawiam się czy grzecznie okazujecie co macie w torbie. Ja nie.
                    • angazetka Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 21:29
                      > Nie zamierzam się tłumaczyć co zrobiłam a czego nie....

                      To trzeba było nie zakładać wątku.
                      • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 13:55
                        Wątek nie został założony dlatego, że szukałam czyjejkolwiek rady. Nie było tam nigdzie znaku zapytania. Z góry odpowiem na twoje pytanie "a po co?" Po to aby zobrazować jak łatwo zrobić z kogoś skrajnie uczciwego złodzieja sklepowego i jak to nastolatki ucząc się samodzielności popełniają błędy.
                      • kub-ma Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 16:38
                        Autorka założyła wątek, ale nie oznacza to, że musi nam się ze wszystkiego tłumaczyć.
                    • sadosia75 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 21:31
                      Ależ ja Cię chętnie uraczę historią mojego zwierzyńca.Będziesz mogła spokojnie się doliczyć.
                      Aktualnie na stanie :
                      7 kotów z czego 1 kot po mojej Mamie, 6 kotów na wiecznym tymczasie.
                      2 psy.
                      Młodsza goldenica wyszkolona na psa towarzyszącego dla mojej starszej córki ( posiadam dwie ) .
                      Starszy pies husky jest wyszkolonym psem policyjnym. jest psem tropiąco- patrolowym. czyli tropi oraz towarzyszy mojemu mężowi ( sztuk jedna ) podczas patroli.
                      Wszystkie zwierzęta kastrowane/ sterylizowane/ zachipowane, wprowadzone do bazy, wyprowadzane na smyczy ( drago- husky w kagańcu ) sprzątam po swoich psach, nie pozwalam na swobodne łażenie i obwąchiwanie innych. staram się być odpowiedzialnym właścicielem swoich zwierząt.

                      Czy już wszystko jasne w temacie mojego zoo?
                      • czar_bajry sadosia 11.06.11, 11:03
                        oraz towarzyszy mojemu mężowi ( sztuk jedna )


                        co tak mało tych mężów masz?big_grin
                    • widosna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 22:08
                      > W większości sklepów są detektywi sklepowi, ochroniarze żądający okazania bebec
                      > hów torby gdy dryndnie dzwonek na bramce. Zastanawiam się czy grzecznie okazuje
                      > cie co macie w torbie. Ja nie.

                      ja też nie ale mi nigdy dzwonek na bramce nie dryndnął.
                      • angazetka Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 22:13
                        Mnie, owszem, w pewnym okresie dzwoniło dość często (cholerna karta z biblioteki). I torebkę chętnie okazywałam. Wiedząc, że nie muszę. Tyle że byłam dorosła, nikt mnie nie szarpał i nie obrażał.
                    • imasumak Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 22:46
                      vivaluna napisała:

                      Nie zamierzam się tłumaczyć co zrobiłam a czego nie....Temat ten zostawię więc otwarty.


                      To na drugi raz nie zakładaj wątku.
                      Większość z nas się przejęła na poważnie przeżyciami Twojej córki. Ja np w nocy parę razy się przebudziłam i myślałam o niej, chociaż jej nie znam. Sama mam dwie dziewczyny na stanie - osiemnastolatkę i ośmiolatkę. Jakby ktoś je potraktował tak jak Twoje dziecko, obiłabym mu ryj. Dlatego nie rozumiem Twojej postawy.
                      • attiya Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 12.06.11, 09:35
                        no bo Imasumak jej dziecko przecież nie ma traumy, więc nic się nie stało big_grin
                        dopiero przy tym przykładowym gwałcie może mama zareaguje
                        albo powie : " to po co spódnicę zakładałaś, mogłaś spodnie, byłoby trudniej"
                        też myślałam później kilka razy o tej dziewczynce, o tym paragonie, o tym szarpaniu - czyli naruszeniu nietykalności a mamusia co? Paragon córuś, paragon
                        i jak wyżej
                        to po kie licho zakładałaś wątek?
                    • edelstein Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 22:52
                      Skoncz WACPANNA, wstydu oszczedz...

                      Wspolczuje dziecku, serio
                    • mgla_jedwabna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 23:09
                      Tyle wspaniałych rad, spostrzeżeń, ocen sytuacji, celu i drogi macierzyństwa.

                      Nie przekręcaj - nikt tu się nie wymądrzał na temat celu i drogi macierzyństwa. To ma być kolejna próba sprowadzenia naszych argumentów ad absurdum?

                      rozegrała się w markecie a nie jak ktoś napisał-podczas próby gwałtu

                      Nikt nie pisał, że miała miejsce próba gwałtu. Znowu przekręcasz. Jakiekolwiek wzmianki o gwałcie służyły wytłumaczeniu, że sytuacja, która miała miejsce w twoim przypadku, to klasyczne obwinianie ofiary. Jako że ma ono miejsce często w przypadku (próby) gwałtu, zostało to przywołane na zasadzie analogii (toutes proportions gardees).

                      Czym innym jest niezdolność zastosowania swoich praw w sytuacji stresowej, a czym innym zdziwienie, że ma się jakiekolwiek prawa. Jak również czym innym jest egzekwowanie praw w rodzaju żądania pokazania nagrania z monitoringu, a czym innym coś, co potrafią niemowlęta, czyli wezwanie rodzica na pomoc. To nie jest coś, czego dziecka trzeba uczyć. To jest coś, co każde dziecko potrafi z natury, chyba, że zostanie przez rodzica właśnie oduczone, w sposób pośredni, np. stałym wysyłaniem komunikatów "jeśli jesteś w kłopotach, to jesteś sama sobie winna i nie mów mi o tym, bo dostaniesz w najlepszym wypadku kazanie, a nie wsparcie".

                      Rozmawianie o asertywności nic ci nie da, jeśli dziecko nie będzie miało poczucia, że stoisz za nią murem i upomnisz się o jej prawa. Jeśli za twoim gadaniem nie będą stały czyny, to możesz sobie truć do oporu, jak to twoje dziecko powinno się zachowywać.

                      Taka lub gorsza sytuacja może się zdarzyć wszędzie-podczas obozu na koloniach czy szkolnej wycieczce a wtedy mama daleko...

                      Tak, jak pisałam wcześniej - można wtedy swojemu dziecku również udzielić wsparcia np. mówiąc co ma zrobić w tym momencie. Właśnie dlatego, że - jak sama zauważyłaś - w sytuacji stresu ono może samo na to nie wpaść. A jeśli np. na obozie będzie miała miejsce sytuacja skandaliczna, gdzie jedynym słusznym rozwiązaniem byłoby zabranie dziecka do domu lub umożliwienie mu samodzielnego powrotu w inny sposób? To co - dziecko w tarapatach nie będzie mogło na ciebie liczyć?

                      W większości sklepów ochrona nie przekracza uprawnień, ponieważ osoby, którym coś dzwoni, są uprzejmie proszone o pokazanie zawartości toreb. Uprzejmie proszone, a nie wyzywane od złodziei, szarpane itd. Mało tego - jeśli ktoś zostanie przyłapany na kradzieży, ochrona wzywa policję. Policja zaś nie przeszukuje małoletnich bez rodziców.

                      Aha - żyjemy w społeczeństwie, a nie na bezludnej wyspie. Ochroniarze proszący o otwarcie toreb wykonują swoją pracę, a nie robią tobie na złość. Niespełnienie tej prośby świadczy IMHO o braku zrozumienia dla zasad współżycia społecznego. Albo o podejrzanej zawartości torby.

                      Kilkakrotnie zdarzyło mi się dzwonić na bramkach itp. i być proszoną przez ochronę o otworzenie torby itd. Zawsze to robię, bo dlaczego nie? W końcu nie noszę tam kradzionych towarów, inne wstydliwe drobiazgi, dajmy na to, ogromne różowe dildo, ochrony nie obchodzą. Podchodzę do tego jak do kontroli biletów w autobusie albo kontroli na lotnisku. Kiedyś ucięłam sobie pogawędkę z miłym ochroniarzem w Domach Centrum, który sam chyba był lekko skrępowany, że musi mnie - kobietę, której uczciwość świeci z twarzy wink - prosić o otwarcie torby. I dowiedziałam się, że za pipczenie dość często są odpowiedzialne czipy w kartach kredytowych. No proszę, a bez tego myślałabym pewnie, że to ochrona naciska tajny guziczek, gdy przez bramki przechodzi atrakcyjna kobieta, żeby ją potem na zapleczu poobszukiwać wink

                      Uważam, że tego właśnie należy uczyć dzieci - że służby porządkowe są po to, by panował porządek, a nie po to, żeby utrudniać nam życie. I dlatego dzieci powinno się uczyć, jakie prawa mają one same, jakie ochrona w sklepie, a jakie np. brygada antyterrorystyczna. A nie stosować filozofię "torby nie pokażę, dziecko opieprzę, niech się uczy, że jest zdana sama na siebie". Wierzę też, że dziecko zaznajomione z prawidłowymi metodami działania mundurowych, również w praktyce, będzie wiedziało, kiedy np. ktoś przekracza uprawnienia i należy wezwać pomoc.

                      Ale ty przecież własnym przykładem nauczyłaś córkę, że wszyscy ochroniarze to buce, którzy chcą zrobić krzywdę uczciwym ludziom. Więc pewnie myślała, że działania baby, na którą trafiła to norma i nie wpadła na to, by poszukać wsparcia przeciwko absurdalnym żądaniom (np. płacenia za zniszczone czekoladki)?
                      • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 13:47
                        Córka doskonale wiedziała jakie ma prawa i nigdy nie była ich "oduczana". Zestresowała się i owszem bo nie spodobało jej się oskarżenie o kradzież co mnie nie dziwi. Jestem skrajnie uczciwą osobą i w tym duchu wychowałam swoje dziecko.
                        To, że stoję murem za córką to doskonale ona o tym wie. Podjęła decyzję o niedzwonieniu do mnie i na policję samodzielnie właśnie dlatego, że kompletnie nie chciała mojej interwencji. Szła na imprezę piżamową do koleżanki więc przeprowadziła kalkulację-zanim przyjadę minie godzina, potem dyskusja i przeglądanie monitoringu, znowu godzina, powrót do domu, godzina-razem co najmniej trzy a więc z imprezy (a przynajmniej jej części) nici. Sama niestety wybrała, moim zdaniem źle i stąd moja dyskusja z nią po jej powrocie. Moje dziecko stety albo niestety podejmuje decyzje samodzielnie już od dawna w kwestiach mojej interwencji-jeśli uważa że sama nie da rady to o nią zdecydowanie prosi. Także konkludując-twoja internetowa diagnoza nie jest trafna.
                        Ja nie otwieram torby tylko dlatego, że ktoś mnie o to grzecznie prosi a wywlekanie jej zawartości tylko dlatego, że mój portfel kupiony pięć lat temu nagle zaczął "dzwonić" na wybranych bramkach to tylko i wyłącznie mój problem. Traktowanie przez sklepy klientów (wybranych) jak potencjalnych złodziei wogóle mnie się nie podoba. Pracą ochroniarzy jest pilnowanie porządku a nie bezkarne przetrzepywanie toreb i ze służbą mundurową to oni mają mało wspólnego. To, że mogę wyglądać według kogoś podejrzanie nie upoważnia go do traktowania mnie jak osobę winną.
                        • angazetka Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 14:03
                          Kilka dni temu napisałaś, że córka nie wiedziała, że ma jakieś prawa. Nie kłam.
                          • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 14:25
                            Jak się okazało -doskonale wiedziała. Niestety to ona skłamała i samodzielnie podjęła decyzję, że z nich zrezygnuje na rzecz wizji miło spędzonego czasu z koleżankami podczas imprezy. Wolała zapłacić dla świętego spokoju tak jak niektóre z was wolą okazać torbę w sklepie niż czekać na policję i przeglądać nagrania z monitoringu. Drużynowa powiedziała, że poczeka z nią na mój przyjazd co już się jej nie spodobało. Dla mnie ważniejsze byłoby wyjaśnienie sprawy na świeżo w sklepie a dla niej nie. Postąpiła nie tak jak ją uczyłam-płacąc przyznała się do winy, której nie popełniła.
                            Zachowanie tej osoby, która znalazła czekoladki było karygodne aczkolwiek moim zdaniem takie zachowania wcale nie są odosobnione i może to spotkać każdego z nas. Ważne czy wygra w nas poczucie sprawiedliwości czy zwykłe wygodnictwo lub komformizm.
                            • mgla_jedwabna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 21:24
                              Porównujesz pokazanie zawartości torby ochroniarzowi zachowującemu się w cywilizowany sposób do tego, co spotkało twoją córkę? Wierzyć się nie chce.

                              Postąpiła nie tak jak ją uczyłam-płacąc przyznała się do winy, której nie popełniła.

                              Twoja córka została ofiarą wymuszenia, a ty uważasz to za przyznanie się do winy? To co ona miała zrobić? Zadzwonić do ciebie? Tego jej nie nauczyłaś. Stawiać dalszy opór? Jej nietykalność cielesna została naruszona, została zwyzywana, miała prawo obawiać się pobicia. Okazać spokój umysłu godny mistrza dalekowschodnich sztuk walki i zażądać okazania monitoringu etc.? Cóż, okazało się to dla niej za trudne. Czyli cały czas masz do niej pretensję, że sytuacja ją przerosła. Ciekawe, że nie masz takich pretensji do siebie, chociaż dałaś ciała na całej linii w tej sprawie - przed, po, w stosunku do córki i w stosunku do sklepu. I jeszcze piszesz o wygodnictwie i poczuciu sprawiedliwości.


                            • czar_bajry Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 11.06.11, 11:13
                              Jak się okazało -doskonale wiedziała. Niestety to ona skłamała i samodzielnie p
                              > odjęła decyzję, że z nich zrezygnuje na rzecz wizji miło spędzonego czasu z kol
                              > eżankami podczas imprezy.

                              Oj coś mi się wydaje że to Ty kłamiesz, a fe....
                              • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 11.06.11, 19:41
                                "wydaje"-tak to dobre słowo...
                        • imasumak Żałosne to 08.06.11, 15:07
                          Oczyszczasz się kosztem własnego dziecka. Na dodatek nieporadnie. Teraz piszesz, że córka wykalkulowała sobie, że mniej czasu straci, gdy cię nie zawiadomi. Bo chciała jak najszybciej być na imprezie.
                          A w pierwszym poście pisałaś, że wróciła roztrzęsiona i na imprezę nie poszła.
                          • vivaluna Re: Żałosne to 08.06.11, 15:14
                            Nie poszła bezpośrednio bo ja musiałam reanimować czekoladki a w zasadzie samo pudełko co się w końcu udało. Mogę ci tylko powiedzieć, że impreza się udała, córka zadowolona, spóźniła się tylko godzinę. Z jej perspektywy było to fajniejsze wydarzenie niż śledzenie u boku znudzonego policjanta zapisu monitoringu.
                            Jeśli prawda dla ciebie jest równoważna z nieporadnością to ja nie mam już nic do dodania.
                            • alexandra74 Re: Żałosne to 08.06.11, 16:31
                              i lepiej nie dodawaj, bo sie pogrążasz. Ja już wczoraj zrezygnowałam z dyskusji, nie znoszę, jak ktoś dorabia dupie uszy. Jeżeli do dzisiaj nie doaptoczyłas sią autobusem do tego marketu tylko obmyślasz preteksty, żeby tego nie zrobić, to już nie mam argumentów zadnych.
                              • vivaluna Re: Żałosne to 08.06.11, 17:06
                                To wielka szkoda, że pozbawiasz mnie chwili relaksu i rozbawienia w trakcie czytania twoich przemyśleńwink
                                Rozumiem, że większość z was chciałaby sobie poczytać o wielkiej krucjacie antysklepowej ale jak koleżanka alexandra mnie tak ja was pozbawię tej chwili przyjemności.
                                • imasumak Re: Żałosne to 08.06.11, 18:10
                                  Widzę, że się dobrze bawisz. Stać cię na ironię i w ogóle.
                                  Tylko zauważ, że wobec twojego dziecka, ktoś w drastyczny sposób przekroczył uprawnienia i dopuścił się czynu karalnego. A ty to bagatelizujesz. Już nawet nie wspomnę, że twoja interwencja mogłaby się przyczynić do ukrócenia zachowań owej pani ochroniarz, przez co udałoby się uchronić kolejne jej ofiary. Ale ty o tym nie myślisz, prawda?
                                  • vivaluna Re: Żałosne to 09.06.11, 11:08
                                    Jakie ofiary ja mam chronić? Przecież każda potencjalna ofiara ma potencjalną ematkę, która bez zastanowienia i poznania szczegółów sprawy przyjedzie natrzepać w ryj kobiecie z ochrony wink
                                    • asica_l Re: Żałosne to 09.06.11, 11:20
                                      vivaluna jesteś żałosna. W życiu nie poznałam tak zapatrzonej w siebie baby. Żal mi twojej córki. potrafisz tylko kłapać dziobem tu na forum. weź się kobieto ogarnij i zastanów. 14-latka raczej nie podejmuje mądrych, przemyślanych decyzji. ty jesteś matką i to ty powinnaś zadbać o jej bezpieczeństwo. A tymczasem ktoś tarmosił twoje dziecko, wyzywał i zmusił do zapłacenie chociaż była niewinna a ty piszesz, ze nic z tym nie zrobiłaś bo tak zadecydowała córka??? Jak ją ktoś napadnie i ona zadecyduje, ze nie będzie z tym nic robić to też dasz jej wolną rękę????
                                      • vivaluna Re: Żałosne to 09.06.11, 11:45
                                        Przecież mnie nie poznałaś, a może się mylę? Od tej chwili zacznę się nerwowo rozglądaćwink
                                        Nikt jej nie zmusił do płacenia o czym napisałam.
                                        "Jak ją ktoś napadnie i ona zadecyduje, ze nie będzie z tym nic robić to też dasz jej wolną rękę????"-spodziewałam się tego pytania a więc odpowiem prosto i zwięźle - nie.
                                        • alexandra74 Re: Żałosne to 10.06.11, 08:37
                                          Zagroziła, że jak córka nie zapłaci to wezwie policję. Dzieciak jak to dzieciak, wysupłał kasę, dorzuciły koleżanki i zapłacił jeszcze raz. Zamiast pójść na urodziny wróciła zryczana do domu ze zdezelowanym prezentem.
                                          Dziwi mnie postępowanie tej osoby, wymusiła kasę, zamknęła w oddzielnym pomieszczeniu, wytarmosiła dzieciaka i publicznie zwyzywała od złodziejek. Córka strasznie to przeżyła, jest niezwykle uczciwa, bardziej zabolało ją to oskarżenie niż zniszczony prezent. Nieźle się też wystraszyła.

                                          Musiałam znów się wciąć - to jak było? Zmusił ja ktos do płacenia czy nie zmusił?
                                          • vivaluna Re: Żałosne to 10.06.11, 22:22
                                            Dał jej alternatywę - albo płaci albo wzywają policję i rodziców. Ja bym się zaparła ona nie. Dla tego sklepu brak paragonu za zakupiony towar jak się okazało jest równoważny z kradzieżą. Nie we wszystkich sklepach tak jest np. w Zarze w GalMok"słowo honoru" kasjerki, która realizowała transakcję wystarczy aby być zwolnionym z podejrzeń.
                                            • imasumak Re: Żałosne to 10.06.11, 23:26
                                              vivaluna napisała:

                                              Nie we wszystkich sklepach tak jest np. w Zarze w
                                              GalMok"słowo honoru" kasjerki, która realizowała transakcję wystarczy aby być
                                              zwolnionym z podejrzeń.


                                              Znasz się jak kura na pieprzu, ale dyskutować będziesz do upadłego, co? Można było bez problemu udowodnić, że córka nie ukradła, nie musiała mieć paragonu przy sobie. Wystarczyło, żeby obsługa przejrzała kopie paragonów w kasie. Poza tym jest jeszcze monitoring. Można było udowodnić tym ludziom, że twoja córka nie jest złodziejką i utrzeć babonowi z ochrony nosa.
                                    • imasumak Re: Żałosne to 09.06.11, 12:02
                                      Ty jesteś głupia, czy tylko taką udajesz?
                                      Między brakiem reakcji, a natrzepaniem w ryj, jest całe mnóstwo mnóstwo zachowań, które powinnaś była zastosować.
                                      A głównie chodzi o to, żeby teraz ukrócić zapędy ochroniarki do przekraczania uprawnień.
                                      Więc przestań się cieszyć durnowato, tylko się zastanów, czy faktycznie dobrze robisz, skoro tyle osób ci mówi, że źle.
                                      • vivaluna Re: Żałosne to 09.06.11, 12:20
                                        A ty jesteś agresywna czy tylko udajesz?
                                        O tym co powinnam zrobić a czego nie będę decydować sama.
                            • attiya Re: Żałosne to 12.06.11, 09:48
                              aha czyli następna wersja to taka, że wróciła do domu, na imprezę spóźniła się tylko godzinę i wszystko zakończyło się happy endem ;D
                              cudnie big_grin
                              z tego co liczę, to już chyba 4 wersja tego zdarzenia big_grin
                          • attiya Re: Żałosne to 12.06.11, 09:47
                            podziwiam Imasumak, dobrą masz pamięć, ja musiałam wrócić do pierwszej wypowiedzi, przeczytać później raz jeszcze te kilka postów wyżej i faktycznie, tu wróciła do domu roztrzęsiona, tam poszła na imprezę piżamową, bo tak dobrze chciała się bawić
                            no ale nie czepiajmy się, bo autorka focha walnie big_grin
                            by Marzeka1
                            Połącz się z Broniem w "bulu" i "nadzieji" na lepszą prasę.
                        • mgla_jedwabna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 21:14
                          Na czym polegało oduczanie, napisałam ci już wyraźnie, ale mogę to zrobić jeszcze raz. Oduczaniem jest m.in. taka postawa, że wchodzi zapłakane dziecko i słyszy pouczenia, co powinno było zrobić. Chyba nie pierwszy raz wykazałaś się taką postawą? Wyraźnie pokazuje ona córce, że wszelkie zło, które ją spotyka, jest wynikiem jej własnych błędów, a ty zamiast się za nią ująć, będziesz jej wytykać błędy w postępowaniu.

                          O skrajnym staniu murem za córką będziesz miała prawo mówić, jeśli napiszesz, jakie kroki podjęłaś w sklepie i/lub na policji. Bo na razie wszystkie twoje działania, które opisałaś, stoją w skrajnej sprzeczności z postawą "stania murem".

                          Być może twoja córka w pierwszym momencie liczyła na to, że sprawa się szybko i bezboleśnie wyjaśni, dlatego nie dzwoniła. Jednak jak wytłumaczysz to, że nie dzwoniła potem, gdy już było wiadomo, że ma zepsuty wieczór, a z imprezy nici? Zresztą skoro twoja córka nie może liczyć u ciebie na zrozumienie (empatię), to nie ma co się dziwić, że wciska ci jakiś kit. Zapytam ironicznie - a co miała powiedzieć? Że bała się, że ją olejesz lub opieprzysz, a całą sprawę zlekceważysz? Jak widać po twoich działaniach ( a raczej rażącym ich braku), miała rację.

                          Niestety, to, że coś ci dzwoni na bramce, to nie jest wyłącznie twój problem. Dzwonią również zabezpieczenia w kradzionych towarach, więc ochrona ma obowiązek poprosić cię o otworzenie torby (i to dzwonienie jest powodem tej prosby, nie czyjś wygląd, o czym sama dobrze wiesz, więc nie kręć) . Jeśli strzelasz focha ludziom, którzy po prostu wykonują swoją pracę dla naszego wspólnego, społecznego dobra, to kiepsko o tobie świadczy. Wybierasz swój chwilowy komfort ponad wyższą wartość, którą jest działanie zgodne z zasadami współżycia społecznego. Pięknie. Ciekawe, czy obsłudze na lotnisku też trzelasz focha, że traktują cię jak potencjalną terrorystkę? A kanarom - że jak potencjalnego gapowicza? Bileterce w kinie? Konduktorowi w pociągu?

                          Aha - i moje opinie są opiniami na temat twoich działań i postaw, dokladnie opisanych przez ciebie samą. Nie są to opinie na temat twojej osoby jako całości (choć tak sobie zapewne wyobrażasz, nie wiem, na jakiej podstawie). Podstawą zaś, do tego co piszę, nie jest "teoretyzowanie" ani złośliwość, uważanie się za ideał lub inne cechy charakteru, co wielokrotnie sugerujesz, lecz zwykła umiejętność czytania ze zrozumieniem i wyciągania wniosków. Po prostu sama się podkładasz, z każdym postem coraz bardziej.

                          Az się prosi napisać "współczuję twojej córce", ale nie. Twoja córka da sobie radę. Jednak współczuję tobie, bo zostaniesz na starość sama. Nie byłoby rzeczą dziwną, gdyby twoja córka przyjęła postawę, której uczysz ją dzielnie słowem, czynem i przykładem osobistym, czyli "umiesz liczyć - licz na siebie, zrobiłaś błąd - to cierp" i po skończeniu formalnej edukacji odcięła się od ciebie. Zapewne dobrze sobie zapamięta, jak nie mogła liczyć nawet na twoje zrozumienie, nie mówiąc już o konkretnych działaniach w jej obronie.
                          • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 09.06.11, 11:01
                            Co ja napiszę albo nie to jest wyłącznie moja sprawa.
                            Jeśli coś mi dzwoni w torbie a nie zostałam przyłapana na kradzieży to jest to wyłącznie moja decyzja czy pokażę jej zawartość czy nie. Nakazać mi to może wyłącznie policja, o której wezwanie zawsze proszę jeśli ochrona ma jakiekolwiek wątpliwości co do mojej osoby. Dziwne, że po tak kategorycznym żądaniu nagle panom ochroniarzom odechciewa się dalszej dyskusji i przetrzymywania mnie.
                            A co sądzisz o sytuacji kiedy na bramce "dzwoni" kilka osób a zatrzymywana jestem wyłącznie ja...? Jak widać jestem bardziej podejrzana.
                            Ochroniarze w sklepie nie działają dla "społecznego dobra" tylko dla źle pojętego dobra sklepu. Sklep ma zapewnić taki system aby nikt nie czuł się potencjalnym złodziejem ani nie był bezpodstawnie oskarżany.
                            Na lotnisku jest obowiązek okazywania bagażu, sklep to nie lotnisko - chyba widzisz subtelną różnicę? Widzę, że wszystko ci się myli co wskazuje na to że twoje wypowiedzi generalnie pozbawione są logiki.
                            Co do reszty twojej wypowiedzi-wyciągasz pochopne wnioski a czytać umiesz tylko między wierszami i tylko pierwszy postwink
                            Co do dzieci i starości to oddzielny temat-nie "hoduję" sobie córki aby zapewniła mi towarzystwo na starość.
                            • mgla_jedwabna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 09.06.11, 16:08
                              Co ja napiszę albo nie to jest wyłącznie moja sprawa.

                              To nie jest twój prywatny pamiętnik, tylko publiczne forum. Pisząc tutaj wyrażasz zgodę na to, by inne osoby wyrażały opinię o treści i formie twoich wypowiedzi.

                              Nigdzie nie twierdziłam, że ochrona nakazuje pokazanie zawartości dzwoniącej torby i że tp twój obowiązek. Za każdym razem pisząc o tym, używałam słów typu "ochroniarz poprosił o otwarcie torby" itp. Traktuję to jak okazanie biletu kontrolerom w autobusie albo kontrolę osobistą na lotnisku, więc się nie miotam i nie wzywam policji. Jeśli ochroniarzom po awanturze z twojej strony odechciewa się wzywania policji, to znaczy, że olewają swoją robotę i tyle.

                              Ochroniarze w sklepie działają w sposób bezpośredni dla dobra tego sklepu, ale pośrednio również dla dobra społeczeństwa, gdyż ich działania mają na celu zapobieganie przestępczości. Nie wiem, co rozumiesz przez "źle pojęte" dobro sklepu? Czyżby zapobieganie kradzieżom tak naprawdę nie leżało w interesie sklepu? Oczywiście mówię o ochronie wykonującej obowiązki prawidłowo.

                              Subtelna różnica między sklepem i lotniskiem polega na tym, że na lotnisku sprawdza się wszystkich, a w sklepie tych, którym coś dzwoni., co daje podstawę do przypuszczeń, że torba może zawierać kradziony towar. Naprawdę myślisz, że ochroniarze wyrywają ludzi z tłumu tak na oko? A teraz przeczytaj swoje posty o myleniu się i braku logiki i zastosuj je do siebie - to nie pierwszy raz w tym wątku, kiedy widać, że odpowiedzi czytasz "po łebkach", a wynikające z tego absurdy przypisujesz adwersarzom.

                              Czytać umiem przede wszystkim to, co jest w tekście, nie między wierszami. Już raz ci napisałam - podkładasz się sama, a potem kłamiesz wprost: raz twierdzisz, że z imprezy nici, drugi raz, że córka poszła i się dobrze bawiła; raz twierdzisz, że corka była zdziwiona faktem posiadania praw, drufgi raz - że doskonale je znała; to wszystko jest w twoich postach i to dosłownie, a nie między wierszami. Ponadto jest też wiele przykładów, gdzie upraszczasz, przekręcasz, nie czytasz dokładnie itd. (tak, jak w ostatnim przykładzie ze sklepem i lotniskiem - porównuję sytuację, gdzie kontrola ma swoje uzasadnienie, a ty mi na to, że te miejsca się różnią - szkoda, że nie napiszesz, że bilety w tramwaju to inne bilety niż w kinie!).

                              Sklep ma zapewnić taki system aby nikt nie czuł się potencjalnym złodziejem ani nie był bezpodstawnie oskarżany.

                              Jeśli dla ciebie fakt poddania się rutynowej kontroli jest tożsamy z poczuciem się potencjalnym złodziejem oraz z oskarżeniem, to bardzo ci współczuję i odsyłam tam, gdzie Sadosia. Musisz być bardzo nieszczęśliwa - w tramwaju posądzają cię o jeżdżenie na gapę, w kinie o chęć wciśnięcia się "na krzywy ryj", na lotnisku o terroryzm, w czasie rutynowej kontroli drogowej o jazdę po pijanemu... Zaś forumowicze i forumowiczki, pisząc w twoim wątku, chcą cię zapewne zgnoić, tak? To po co nie dość, że czytasz, to jeszcze odpowiadasz? Lubisz być gnojona?

                              Jeśli teraz napiszesz, że przyznałam się do gnojenia ciebie, to uznam, że twoja zdolność czytania ze zrozumieniem nie wykracza poza wczesną podstawówkę, albo że jestem naiwną idiotką, dyskutując z megatrollem. Albo że masz paranoję.

                              Nie twierdzę, że "hodujesz sobie córkę" - nie implikuj, że to robię, bo to kolejny przykład manipulacji z twojej strony. Naturalnym jest, że rodzice chcą utrzymywać kontakty z dziećmi, choćby sporadyczne, również po usamodzielnieniu się tych dzieci. zakładam, ze jako rodzic również pragniesz, aby dorosła córka nie była dla ciebie obcą osobą. Nie jest to tożsame z "hodowaniem dzieci w celu zapewnienia towarzystwa na starość", a jeśli dla ciebie jest - cóż, to twój brak logiki, nie mój. Zatem, jeśli można podejrzewać, że osoba, z którą pragniesz zachować więź emocjonalną, odetnie się od ciebie z powodu twojego postępowania, to tak, jesteś obiektem współczucia i nie ma to nic wspólnego z postawą nie-egoizmu wyrażoną w zdaniu "nie hoduję sobie...".
                              • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 09.06.11, 22:24
                                Wcale nigdzie nie napisałam, że mam coś przeciwko komentarzom tyle, że nie zawsze uważam je za sensowne, logiczne etc. Pisać sobie mogę co mi się podoba a i może to być nawet pamiętnik i nic ci do tego.
                                Jeszcze raz napiszę, że jeśli jakiś pajac prosi mnie a nawet błaga o pokazanie torby to dla mnie nic nie znaczy a bilet to nie torba (znowu nie widzisz różnicywink)
                                Jak mi coś dzwoni w torbie to znaczy, że bramka nie działa prawidłowo a nie, że coś ukradłam i to sklep powinien zadbać o sprawność bramek a nie moja torba.
                                Różnica między lotniskiem a sklepem wcale nie jest subtelna. Halo...
                                Moim zdaniem sama powinnaś się częściej poddawać rutynowej kontroli a w szczególności skontrolować pewien ważny narządwink (możesz nawet z sadosią).
                                Gnoisz się ty wypisując bez żenady takie dyrdymaływink Ja nie czuję się gnojona, twoje psoty mnie bawią i moich znajomych teżwink
                                • angazetka Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 10.06.11, 09:36
                                  > Jak mi coś dzwoni w torbie to znaczy, że bramka nie działa prawidłowo a nie, że
                                  > coś ukradłam i to sklep powinien zadbać o sprawność bramek a nie moja torba.

                                  Bardzo interesujące założenie. Ochroniarz może mieć nieco inne zdanie.
                                  • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 10.06.11, 22:25
                                    No i to jest jego prywatne zdanie, które mnie mało interesujewink
                                • dziennik-niecodziennik Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 10.06.11, 11:12
                                  Jeszcze raz napiszę, że jeśli jakiś pajac prosi mnie a nawet błaga o pokazanie torby to dla mnie nic nie znaczy a bilet to nie torba (znowu nie widzisz różnicy)

                                  czemu piszesz "pajac" o człowieku ktory tylko wykonuje swoją pracę?

                                  Jak mi coś dzwoni w torbie to znaczy, że bramka nie działa prawidłowo a nie, że coś ukradłam i to sklep powinien zadbać o sprawność bramek a nie moja torba.

                                  fajna logika wink i co, tak kazdemu mają uwierzyc na słowo?...
                                  • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 10.06.11, 22:57
                                    Jest wielu ludzi, którzy źle wykonują swoją pracę.
                                    W sklepach są kamery a bramki są często niesprawne. Bywa, że bezpodstawnie "dzwonią" tak często, że w niektórych sklepach są wyłączane lub ochrona przestaje reagować na ich dźwięk.
                                    • dziennik-niecodziennik Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 11.06.11, 11:21
                                      > Jest wielu ludzi, którzy źle wykonują swoją pracę.

                                      owszem, ale nie mozna tego a) uogólniac do wszystkich, b) traktować jako podstawy do nazywania kogoś pajacem.
                                      zle wykonuje swoja prace ta ochroniarka ktora tarmosila Twoje dziecko. czemu jej nie pojedziesz uswiadomic? i jej przelozonego?

                                      > W sklepach są kamery a bramki są często niesprawne. Bywa, że bezpodstawnie "dzw
                                      > onią" tak często, że w niektórych sklepach są wyłączane lub ochrona przestaje r
                                      > eagować na ich dźwięk.

                                      co nie zmienia faktu ze jak bramka na Ciebie dzwoni to ochroniarz ma prawo chciec z Toba sprawe wyjasnic.
                                      • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 11.06.11, 19:43
                                        Wyjaśnić może co nie znaczy, że będzie mi zaglądał do toreb i kieszeni. Musi mu starczyć moje słowo honoruwink
                                        • dziennik-niecodziennik Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 11.06.11, 20:43
                                          on nie ma wierzyc komukolwiek na słowo honoru. w ten sposób to mu pół sklepu wyniosą.
                                          jesli nie chcesz okazac podejrzanej torby dobrowolnie, powinien Cię zatrzymać do przybycia policji, a do tego ma uprawnienia jak najbardziej.
                                          • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 11.06.11, 20:58
                                            Tak, moje torby są niezwykle podejrzanewink Jakoś po moich protestach co do okazania toreb-szybko rezygnują z wzywania policji. Musieliby to robić niezwykle często bo coraz więcej klientów się stawia.
                                            Jakoś w moje osiedlowe sklepy, niektóre całkiem duże i samoobsługowe świetnie funkcjonują bez bramek, ochroniarzy itd. Wystarczy jedna krzepka sprzedawczyni, która łypie groźnym okiem.
                                • imasumak Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 10.06.11, 11:42
                                  vivaluna napisała:

                                  Gnoisz się ty wypisując bez żenady takie dyrdymaływink Ja nie czuję się gnojona,
                                  twoje psoty mnie bawią i moich znajomych teżwink



                                  Uważaj, bo to się może zmienić tongue_out
                                • mgla_jedwabna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 10.06.11, 14:49
                                  Różnicę między kontrolą na lotnisku a w sklepie wyjaśniłam powyżej, przczytaj jeszcze raz albo poproś kogoś inteligentnego, żeby przeczytał i wytłumaczył ci, o co chodzi, jeśli sama nie rozumiesz.

                                  Nie wiem o jakiej rutynowej kontroli piszesz, wizyty u psychiatry raczej nie należą do tych, które wykonuje się, jak kontrolę u dentysty. Ale może ty masz inne zalecenia?

                                  Sadosi nie znam osobiście, ale z caą pewnością wolałabym spotkać się w realu z nią niż z tobą. Może być nawet w poczekalni u lekarza. Miałabym miłe towarzystwo.

                                  Pisałam o gnojeniu kogoś, tzn. o poniżaniu, wyzywaniu etc. Ty zaś piszesz o "gnojeniu się", czyli właściwie co masz na myśli? W każdym razie na pewno nie to, co ja, zatem z twojej strony jest to albo świadoma manipulacja (która to już?) albo zwykły brak umiejętnosci czytania za zrozumieniem.

                                  Tak z ciekawości - nie zwrócił twej uwagi drobny fakt, że na blisko dwieście postów znalazło się wiele osób myślących podobnie do mnie, natomiast ani jednej, która poparłaby ciebie?

                                  Tekstem o "dyrdymałach" i "psotach" pokazałaś ostatecznie, że nie potrafisz rozmawiać w sposób dojrzały i merytoryczny. Wyśmiewanie adwersarzy oraz ich argumentów z reguły świadczy o braku własnych. Niniejszym skończyły mi się bateryjki do aureoli, nie mam siły dłużej rozmawiać poważnie z osobą, która na moje konretne zarzuty odpowiada na poziomie pyskatego dwunastolatka. Kończę pisanie w tym wątku, pozostawiając ci typową dla takich opornych na rozumowanie ludzi satysfakcję, że masz ostatnie słowo. Nie szkodzi - i tak będzie żałosne.
                                  • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 10.06.11, 22:31
                                    Myśle, że kilka osób mogłoby się obrazić twierdzeniem, że myślą podobnie do ciebiewink
                                    • imasumak Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 10.06.11, 23:13
                                      Nie kompromituj się już dłużej, bo żal patrzeć.
                                  • attiya Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 12.06.11, 10:18
                                    myślę, że Vivaluna powinna poprosić i wyjaśnienie swoich znajomych, co to razem z nią się śmieją z Twoich wypowiedzi - zapewne ten sam poziom co i poziom Vivaluny
                                    Mgło - gratuluję tak wyważonego i mądrego podejścia do tematu, szkoda, naprawdę szkoda, że autorka tak zupełnie inaczej to odbiera
                                • attiya Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 12.06.11, 10:10
                                  vivaluna napisała:
                                  > Gnoisz się ty wypisując bez żenady takie dyrdymaływink Ja nie czuję się gnojona,
                                  > twoje psoty mnie bawią i moich znajomych teżwink

                                  oj Vivaluna, Vivaluna....teraz pokazałaś się z jak najgorszej strony...choć wcześniej też za różowo nie było
                                  uważasz, że Mgła się gnoi ?
                                  Jeśli tak, to faktycznie z tobą się już nie pogada
                                  aha, jesteś z tego typu ludzi, co wczoraj widziałam w centrum handlowym. Pani w wieku na oko 30-35 lat - plus minus odmówiła otwarcia torebki na bramce - przestawienie pierwsza klasa - nie wiem czym się skończyło ale klienci zaczęli się zbierać w grupę, żeby poświadczyć policji chamskie zachowanie pani oraz być świadkami obrażania ochroniarza przez panią....może to ty byłaś?
                        • czar_bajry Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 11.06.11, 11:12
                          vivaluna napisała:


                          . Dziecko bardzo się zdziwiło, że ma jakiekolwiek prawa...
                          >

                          To zdanie napisałąś w poście początkowym....

                          vivaluna napisała:

                          > Córka doskonale wiedziała jakie ma prawa i nigdy nie była ich "oduczana".

                          A to potem....

                          Może zdecyduj się na coś, bo to co napisałaś wyklucza się ...
                          • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 11.06.11, 19:53
                            czar_bajry napisała:

                            > vivaluna napisała:
                            > . Dziecko bardzo się zdziwiło, że ma jakiekolwiek prawa...
                            > To zdanie napisałąś w poście początkowym....
                            > vivaluna napisała:
                            > > Córka doskonale wiedziała jakie ma prawa i nigdy nie była ich "oduczana".
                            > A to potem....
                            > Może zdecyduj się na coś, bo to co napisałaś wyklucza się ...
                            Przedstawiła po przyjściu nieprawdziwą wersję zdarzeń, już o tym pisałam.
                            • attiya Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 12.06.11, 10:26
                              vivaluna napisała:
                              córka
                              > Przedstawiła po przyjściu nieprawdziwą wersję zdarzeń, już o tym pisałam.

                              aha, ahaaa.....czyli skoro skłamała - bo przedstawienie nieprawdziwej wersji wydarzeń to inaczej to kłamstwo, to śmiem sądzić, że cała ta sytuacja mogła wyglądać zupełnie inaczej
                              czy przeszło ci przez myśl, że ona te czekoladki mogła jednak wynieść? bo jak się odchodzi od kasy a w ręku ma się paragon, to można go wrzucić do torby albo na podłogę. Albo nigdzie się nie wyrzuca paragonu, bo się go zwyczajnie nie ma.
                    • wyssana.z.palca Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 08:17
                      Taka lub gorsza sytuacja może się zdarzyć wszędzie-podczas obozu
                      > , na koloniach czy szkolnej wycieczce a wtedy mama daleko...


                      Co z tego, że mama daleko? Jeśli tutaj była "blisko" a guzik zrobiła?
                      • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 15:08
                        No dobrze a jakby była na koloniach np. we Włoszech to co? Dla mnie ważniejsze jest to aby dziecko wiedziało jak się ma zachować w danej sytuacji. Jeśli nie wie to znaczy, że trzeba pogadać. Samodzielność to nie tylko wyjście na spacer wokół bloku ale także wiele innych sytuacji czasami przykrych. Za kilka lat będzie dorosła i niestety musi umieć podejmować samodzielne decyzje-niektóre będą dobre ale niektóre złe. Dla mojej córki nie jest ważna matka, która się awanturuje a taka z którą zawsze można pogadać i poprosić o pomoc kiedy jej potrzebuje. Tutaj uznała, że pomoc nie jest potrzebna a wręcz nie wskazana. Mogę się z nią nie zgodzić co i tak nie zmienia faktu podjętego wyboru.
                        • morekac Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 15:21
                          Na koloniach we Włoszech raczej nie brałaby udziału w działalności charytatywnej. Poza tym z ewentualnego aresztu wyciągaliby ją wychowawcy kolonijni...
                          • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 15:25
                            To wszystko jest "być może". W akcji może nie ale, no rusz głową....
                            • asica_l Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 15:59
                              vivaluna ściemniasz teraz jak nic.
                              Najpierw pisałaś, że dziecko wróciło roztrzęsione do domu, z płaczem i na imprezę nie poszło, że ogólnie jest bardzo wrażliwą dziewczynką.
                              Teraz piszesz, chyba tylko po to aby się bronić kosztem własnego dziecka, że sama sobie zadecydowała o nie dzwonieniu do Ciebie, że na imprezę poszła i że ogólnie wszystko cacy było.
                              Nie dziwię się jednemu - że ona po ciebie z tego sklepu nie zadzwoniła - sama też mając taką matkę bym nie szukała wsparcia i pomocy u niej. Jak można w takiej chwili zrobić dziecku wykład o chowaniu paragonów?????
                              Zwykła wygodnicka z ciebie baba a nie matka!
                              • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 17:03
                                Jeszcze raz napiszę-nie poszła prosto z akcji bo tak miało być tylko wróciła do domu. Nie dociera chyba do większości z was, że moja córka nie chciałaby takich matek jak wy-awanturujących się i rozhisteryzowanych tylko woli taką jak ja, która rozważy wszystko na zimno i podejmie decyzję wraz z nią a nie wbrew.
                                Moja córka jest wrażliwa ale nie przewrażliwiona i nad pewnymi rzeczami, które jej głęboko nie dotykają przejdzie do porządku dziennego. Ona szuka wsparcia kiedy tego potrzebuje a kiedy dojdzie do wniosku, że da radę to sobie odpuszcza. Wykład o chowaniu paragonów bardzo się jej przyda bo zakładam, że będzie żyła samodzielnie, czy może nie...? Już teraz często robi sama zakupy więc dobrze by było aby o tym wiedziała i traktowała sprawę poważnie.
                                Tak matka ze mnie żadna więc jak wyżej nadmieniłam zgłosiłam się już dobrowolnie do opieki aby pozbawiono mnie praw rodzicielskichwink
                                • attiya Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 12.06.11, 09:55
                                  no ale jednak skoro tak płakała i tak była roztrzęsiona to jednak potrzebowała twojej pomocy?
                        • wyssana.z.palca Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 18:04
                          Ty udajesz, czy naprawdę nie rozumiesz o co chodzi? Twoja córka zachowała się jak się zachowała- ok, niech jej będzie. Ale nie kumasz, że ta kobieta ze sklepu dopuściła się takich a nie innych naruszeń i powinna wziąć za to odpowiedzialność? Nie pomyślałaś, że ona może tak naciągać więcej dzieciaków i młodszych niż Twoja córka, bo właśnie widzi, jaka bezkarna jest, jak jej to płazem uchodzi i jeszcze ekstra utarg robi.. Nie widzisz tu problemu i poczucia pociągnięcia do odpowiedzialności?
                          Ale taaakk... Trzeba by tam pojechać, się fatygować... bla bla bla
                        • mgla_jedwabna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 21:49
                          No dobrze a jakby była na koloniach np. we Włoszech to co?

                          Nie gdybaj. A jeśli musisz, to proszę: poruszyłabym niebo i ziemię, wyvchowawców, podmiot organizujący kolonie, konsulat we Włoszech i co się jeszcze da. W razie potrzeby następnego dnia rano siedziałabym już w samolocie do Włoch.

                          Dla mnie ważniejsze jest to aby dziecko wiedziało jak się ma zachować w danej sytuacji. Jeśli nie wie to znaczy, że trzeba pogadać.

                          To dlaczego nie zadbałaś o to, by twoja córka wiedziała takie rzeczy przed tym zajściem? Uwaga, "zadbać, żeby wiedziała" to nie znaczy powiedzieć dwa razy i wysłuchać potaknięcia. To znaczy również zapracować na zaufanie u swojej córki i poczucie, że będziesz ją wspierać. Takiego poczucia można nabrać obserwując reakcje mamy na to, gdy córce dzieje się krzywda. Twoje reakcje świadczą o niechęci do działania na rzecz córki.

                          A jeśli nie wie, to owszem, trzeba pogadać, ale robienie tego w formie pouczania na temat sytuacji, której córka już nie zmieni i wytykania, że zachowała się nie tak, w dodatku, gdy jest zmęczona, zestresowana i zapłakana, świadczy o empatii na poziomie czołgu.

                          Dla mojej córki jest ważna matka, którą zawsze można poprosić o pomoc kiedy jej potrzebuje.

                          I ty naprawdę jesteś taka - sądząc po decyzji podjętej przez twoją córkę w omawianej sprawie? Bo na mój gust, to jak ma się matkę, którą zawsze można poprosić o pomoc, oraz awanturę do szybkiego zakończenia, to właśnie dzwoni się po matkę, żeby pomogła zakończyć sprawę. A jeśli się nie dzwoni, to znaczy, że uważa się matkę za osobę, która nie pomoże uciszyć sprawy.
                      • attiya Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 12.06.11, 09:39
                        wyssana.z.palca napisała:

                        > Taka lub gorsza sytuacja może się zdarzyć wszędzie-podczas obozu
                        > > , na koloniach czy szkolnej wycieczce a wtedy mama daleko...
                        >
                        >
                        > Co z tego, że mama daleko? Jeśli tutaj była "blisko" a guzik zrobiła?
                        >
                        i to jest właśnie najlepsze podsumowanie całego wątku
                    • czar_bajry ściemniasz 11.06.11, 11:00
                      ochroniarze żądający okazania bebec
                      > hów torby gdy dryndnie dzwonek na bramce. Zastanawiam się czy grzecznie okazuje
                      > cie co macie w torbie. Ja nie.

                      A ja się zastanawiam czy Twoja córka chodzi z Tobą po sklepach, i czy była świadkiem odmowy okazania bebechów torby? A nawet jeśli nie była to na 100% musiała słyszeć Twoje opowieści na temat zaistniałej sytuacji. Odmowa okazania nie nie przebiega łagodnie i ochrona na Twoje Nie, nie zgina się w ukłonach z przepraszającym uśmiechem.
                      Jeśli córka była świadkiem takiej sytuacji to siłą rzeczy została już chyba uświadomiona pod względem swoich praw?
                      • vivaluna Re: ściemniasz 11.06.11, 19:48
                        Tak zgadza się była świadkiem i zdecydownie uważała, że woli iść do domu niż czekać ze mną na policję.
                        Już to napisałam, nie lubię być traktowana w sklepie jak potencjalny złodziej, szczególnie jak bramka dzwoni na wejściu a nie na wyjściu a takie sytuacje się zdarzają.
                        Ochrona nie musi być miła i ja też...
                  • kiniox Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 07.06.11, 22:23
                    Nigdzie nie napisałam, że sama krytyka jest niesłuszna. Forma mnie razi.
    • kawa_bez_papierosa Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 22:51
      Wszystkie e-mamy przeszkoliły swoje dzieci jak się zachować w opisanej sytuacji? Supermarket, grupa koleżanek, publiczne oskarżenie o kradzież, głośna i agresywna ochrona, zniszczenie czekoladek, spóźniona reakcja opiekunki, afera na 104 fajerki - sama pewnie w pierwszej chwili zapomniałabym języka w gębie, nie mówiąc o zachowaniu kamiennej twarzy i sypaniu paragrafami, które w danym momencie są łamane.
      Policja, straż miejska, kontrolerzy w tramwaju, ochrona w sklepie, na lotnisku - każda z tych grup ma inne prawa zatrzymania, przesłuchania, przeszukania. Ważne by dzieciak wiedział, że w kryzysowej sytuacji może zadzwonić do rodziców, a jeśli już w emocjach i o tym nie pomyślał, to nie wylewajmy pomyj na autorkę zarzucając, że niczego córki nie nauczyła, nie wpoiła podstawowych zasad.
      Jednocześnie uważam, że wizyta w sklepie i rozmowa z kierowniczką + ochrona jest jak najbardziej wskazana.
      • mgla_jedwabna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 23:10
        Ale córkce autorki przyszło do głowy, że mogłaby zadzwonić po rodziców. Jednak wolała tego nie robić, co autorka wątku przedstawia jako podejście cool - córka "nie chciała robić afery", choć de facto to jej zrobiono aferę i ponoć myślała głównie o pójściu na imprezę - hmm, to dlaczego wróciła do domu zaryczana? Stres ją dopiero na wycieraczce dopadł?

        Nikt nie wylewa pomyj na autorkę za to, że córka nie zareagowała odpowiednio przytomnie. Krytyka (której poziomem też daleko od pomyj IMHO) spotyka ją za to, że jako matka nie upomniała się o krzywdę córki. Oraz za to, że nie nauczyła jej, jakie ma prawa na długo wcześniej. Sama autorka pisze, że córka była zdziwiona, że jakoweś prawa posiada. Gdyby autorka w pierwszym poście napisała, że "córka nie wpadła na to, żeby upomnieć się o swoje prawa, taka była zestresowana" to by to wszystko inaczej wyglądało.
        • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 09.06.11, 10:39
          Stawiasz diagnozę nie widząc pacjenta.
          Uważasz, że z córką rozmawiałam tylko raz po zajściu?
          • mgla_jedwabna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 09.06.11, 16:17
            Uważasz, że z córką rozmawiałam tylko raz po zajściu?

            Co to ma dorzeczy, bo naprawdę nie rozumiem? Upomnienie się za córką to nie to samo, co upomnienie córki po raz kolejny, a obrona jej praw to nie tłuczenie córce do głowy, co powinna była zrobić, tylko wyciągnięcie konsekwencji wobec sprawców zajścia oraz osób , które były w tym czasie odpowiedzialne za bezpieczeństwo córki. A tego nie zrobiłaś.

            Nie potrzebuję oglądać osobiście twojej twarzy, żeby mieć merytoryczne podstawy do wyrobienia sobie opinii o twoich działaniach, które w dodatku sama opisałaś. A jeśli uważasz, że to za mało, to napisz coś, co pozwoli mi zmienić opinię. Tylko niech to nie będą klamstwa i wycofywanie się rakiem z poprzednich wersji. Ach, zapewne strzelisz focha "nie będę się nikomu tłumaczyć" - cóż, wtedy wyrobię sobie opinię, a właściwie już wyrobiłam, na podstawie faktu, że strzelasz focha, odmawiasz wyjaśnienia, a mnie zarzucasz, że za mało wiem. Założyłaś ten wątek i ciągniesz go z własnej, nieprzymuszonej woli, więc nie zachowuj się, jakby cię napadnięto, kiedy sama zaczęłaś.

            Wiesz, ja nie muszę zakładać wersji korzystnej dla ciebie. A jeśli odmawiasz podania istotnych informacji, to mam prawo zakładać, że świadczyłyby one na twoją niekorzyść. Lub że nie masz nic na swoje usprawiedliwienie.
            • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 09.06.11, 18:13
              Zachowuję się bardzo spokojnie w przeciwieństwie do ciebiewink
              Nie opisuję wszystkich swoich działań.
              No i nie jesteśmy w sądzie.
              • mgla_jedwabna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 09.06.11, 22:33
                Nie wiem, skąd masz dane o moim zachowaniu. Cóż, to, że mioja krytyka jest ostra, nie wynika z mojego stanu emocjonalnego, tylko z rodzaju problemu, o którym piszę. Natomiast co do twojego spokoju, można mieć wątpliwości. Twoje liczne błędy w rozumowaniu, a także zaprzeczanie samej sobie i generalnie mataczenie świadczą o tym, że emocje u ciebie właśnie wzięły górę nad rozumem.

                Zauważ, że ja nigdzie w ogóle w swoich wypowiedziach nie odnoszę się do sfery emocji. Gdybym bodaj napisała "wkurza mnie, jak czytam, że..." albo używała słownictwa nacechowanego emocjonalnie. Chociaż nie, używałam go kilkakrotnie w stosunku do ochroniarki (np. cieciówa) - ale nie w związku z tobą.

                Czyżbyś projektowała na mnie własne odczucia? Jak dotąd projektowałas na mnie własne błędy (przekręcanie, nieścisłość, teoretyzowanie - hmm, a kto pisał "córka mogłaby być równie dobrze we Włoszech, i co wtedy"?), więc podejrzewam, że i z uczuciami może być podobnie.

                W tej chwili tylko jedna rzecz jest w stanie zrehabilitować cię w oczach forumowiczów i forumowiczek - jeśli napiszesz, że załatwiłaś sprawę w sklepie, z drużynową i ew. na policji. Zamiast tego bronisz swej biernej postawy, nie jesteś skłonna przyznać się do choćby najdrobniejszego błędu w swym postępowaniu, w dodatku wkładasz mi w usta to, czego nie napisałam, zmieniasz swoje relacje na temat zajścia, zamiast argumentów merytorycznych masz tanie chwyty erystyczne. W tle sprawy mamy zaś skrzywdzoną dziewczynkę i osobę potencjalnie niebezpieczną, która pozostaje bezkarna.

                Ciekawe, że masz energię dyskutować na forum, a nie możesz pofatygować się załatwić sprawy z odpowiednimi organami. Chyba jesteś mocna w gębie wyłącznie w świecie wirtualnym oraz wobec słabszych od siebie, np. córki. Na załatwienie sprawy , jak należy, lub choćby merytoryczną dyskusję, po prostu cię nie stać.
      • imasumak Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 08.06.11, 23:27
        A byś tak doczytała, zanim zaczniesz androny pleść.
      • franczii Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 09.06.11, 07:45
        Przyznaje sie bez bicia ja nie przeszkolilam, moje dzieci sa jeszcze bardzo male ale nawet gdyby duze byly to nie wiem, czy bym wpadla zeby pouczyc jak sie maja zachowac w takiej sytuacji. Sytuacja dosc niecodziennna, mnie nigdy nikt nie kazal pokazywac torby. Natomiast tarmoszenia dziecka bym nie darowala.
    • lila1974 ?????????????????????????????????????? 10.06.11, 08:58
      I tak to zostawiłas??????
      Nawtykałaś dzieciakowi za paragon, a baba ma się dobrze???????????

      Sekundę po tym, jak moje dziecko wróciłoby w takim stanie byłabym w sklepie!!!
      • lila1974 Przeczytałam resztę Twoich wypowiedzi 10.06.11, 09:19
        i już nie mam więcej pytań.


        Dawno temu, moją siostrę jadącą na rowerze jakiś krzepki jegomość walnął przez plecy parasolką ... kiedy roztrzęsiona wróciła do domu, mój tata natychmiast poleciał na miasto ... myślę, że szczęście całe dla obu, że go nie dorwał ... ale dla mnie i mojego rodzeństwa przekaz był jasny jak słońce ... tata, nie pozwoli nas krzywdzić!
        • vivaluna Re: Przeczytałam resztę Twoich wypowiedzi 10.06.11, 22:48
          Łał! gdyby miał psa tropiącego sadosi to nie uszłoby mu to płazemwink
          • imasumak Re: Przeczytałam resztę Twoich wypowiedzi 10.06.11, 23:17
            vivaluna napisała:

            > Łał! gdyby miał psa tropiącego sadosi to nie uszłoby mu to płazemwink


            A co? Żal ci, że ktoś w przeciwieństwie do ciebie jest normalnym rodzicem?
            • vivaluna Re: Przeczytałam resztę Twoich wypowiedzi 11.06.11, 20:05
              Wszystko zależy od tego co kto uważa za normalne.
              • imasumak Re: Przeczytałam resztę Twoich wypowiedzi 12.06.11, 09:06
                Normalne jest, gdy rodzic broni swojego dziecka.
                Nienormalne, gdy zamiast załatwić sprawę z kretynką, która tarmosiła jego dziecko, siedzi na forum i trolluje.
      • vivaluna Re: ?????????????????????????????????????? 10.06.11, 22:34
        Chyba odrzutowcemwink
    • rosapulchra-0 Aleście zjechały dziewczynę :O 10.06.11, 09:27
      Chyba większą agresję widziałam w wątku o kocie z wyrwaną łapą..
      • angazetka Re: Aleście zjechały dziewczynę :O 10.06.11, 09:38
        Ty chyba dawno agresji nie widziałaś...
      • alexandra74 Re: Aleście zjechały dziewczynę :O 10.06.11, 10:45
        nie widze tutaj agresji. Dziewczyny napisały co mysla o jej reakcji (a raczej jej braku). Ale ona nawet nie jest w stanie obronic swoich racji albo po prostu przyznac, że zachowała sie dupowato. W kolejnych wpisach kłamie, mota się. Czemu to ma słuzyc, bo nie wiem.
        • rosapulchra-0 Re: Aleście zjechały dziewczynę :O 10.06.11, 11:17
          Dlatego po pierwszej 'dziwnej' odpowiedzi już sobie odpuściłam wszelkie dyskusje. Szkoda mi mojej urody na nerwy wink
          • vivaluna Re: Aleście zjechały dziewczynę :O 10.06.11, 22:39
            No tak, bo jeszcze jeden nerw i nic by z niej nie zostałowink
            • rosapulchra-0 Re: Aleście zjechały dziewczynę :O 10.06.11, 23:32
              zaraztamjeden! sama zapowiedź by zrujnowała tongue_out
            • imasumak Re: Aleście zjechały dziewczynę :O 10.06.11, 23:43
              To tylko świadczy o twoich wypowiedziach.
              • rosapulchra-0 Re: Aleście zjechały dziewczynę :O 11.06.11, 08:56
                Nadal podtrzymuję swoje zdanie - lepiej odpuścić. To troll.
    • izabellaz1 Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 10.06.11, 14:08
      Zachowałaś się beznadziejnie.
      Pouczyłaś??? Swoje dziecko w tej sytuacji??? Na Jej miejscu nie przyszłabym do Ciebie nigdy więcej z żadnym problemem.
      • vivaluna Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 10.06.11, 22:38
        Całe szczęście moja córka nie jest ni w ząb podobna do ciebiewink
        • czar_bajry Re: dziecko oskarżone o kradzież w sklepie 10.06.11, 23:10
          Paragon w całym zamieszaniu gdzieś się zagubił choć był w torbie, kobieta zawlokła dzieciaka do tzw. pokoju przesłuchań szarpiąc i wyzywając. Zagroziła, że jak córka nie zapłaci to wezwie policję. Dzieciak jak to dzieciak, wysupłał kasę, dorzuciły koleżanki i zapłacił jeszcze raz. Zamiast pójść na urodziny wróciła zryczana do domu ze zdezelowanym prezentem.
          Dziwi mnie postępowanie tej osoby, wymusiła kasę, zamknęła w oddzielnym pomieszczeniu, wytarmosiła dzieciaka i publicznie zwyzywała od złodziejek. Córka strasznie to przeżyła, jest niezwykle uczciwa, bardziej zabolało ją to oskarżenie niż zniszczony prezent. Nieźle się też wystraszyła.


          W Polsce znęcanie się nad dziećmi jest karalne, warto by było abyś pouczyła córkę w tym względzie....
    • attiya Vivaluna 12.06.11, 09:53
      napisałaś:
      "Zamiast pójść na urodziny wróciła zryczana do domu ze zdezelowanym prezentem."
      a potem piszesz, że na imprezę tylko godzinę się spóźniła
      w tym pierwszym poście nie ma słowa, że poszła jednak, a później gładko wpisujesz w to zdarzenie, że jednak poszła
      i że dobrze się bawiła i żadna trauma jej nie dopadła, mimo, że to taka wrażliwa dziewczyna
      no to jak to w końcu jest?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka