andaba
06.06.11, 18:31
Można?
Nawet nie chodzi mi o zgłoszenie, tylko o to czy postraszenie policją ma sens.
Sytuacja wyglada tak - kolega z klasy córki dokucza jej non stop, wyzywa, grozi.
Ona bawi sie w ogrodzie, on przechodząc drogą przezywa ją.
Ona jeździ na deskorolce, on próbuje ją kopnąć i przezywa (nie kopnął, ale niewiele trzeba, żeby przestraszona straciła równowagę).
Dzis w szkole znowu zaczął ja przezywac, odwdzięczyła mu sie tym samym, zaczął ja kopać, zgłosiła pani, dostał punkty i groźbę, że następnym razem wyląduje u dyrektorki. Spłynęło to po nim, jak zawsze.
Chłopak jest z tzw normalnego domu, tyle że rodzice niezbyt przychylnie do nas nastawieni, a matka raczej nie radzi sobie z dziecmi, tzn oni ją ustawiają jak chcą, co powiedzą to święte.
Jego starszy brat (13-latek) był zgłoszony na policje 2 miesiące temu, bo pobił kolegę w szkole(pobity 4 dni w szpitalu spędził).
Wspomniany 11-latek jest nieznośny, przeszkadza na lekcjach, zaczyna konflikty, dokucza i przezywa. Dostaje uwagi, wzywaja matkę, poprawy zero.
na odwórku nie zachowuje się lepiej, matka ma w nosie co jej dzieci robią.
Wczorajsza akcję z deskorolką widział mąż i mało go szlag nie trafił, uważa że trzeba iść do matki i powiedziec, ze jeszcze raz i zgłasza na policję lub straż miejską.
I tu jest moje pytanie - wyśmieją w ogóle wspomnienie o policji, czy to ma sens?
Dodam, że nie bardzo mam ochote na zaostrzenie konfliktu, bo sie boję o całość szyb, kotów i dzieci... Z drugiej strony gnębienie córki doprowadza mnie do szału (dobrze, ze ona nie z tych, które daja sobie w kasze dmuchac i poza tym jednym chłopakiem ma bardzo dobre kontakty z rówieśnikami). No i dlaczego taki szczeniak ma być bezkarny?