Dodaj do ulubionych

Mam ducha w domu...

11.06.11, 23:17
Nic nie pilam, nie przyjmowalam, nie palilam. Niedawno wyladowalam w szpitalu, problemy z oddychaniem. Gdy wrocilam do domu, cos, ktos, zaczal o mnie dbac...pewnie sa jakies logiczne wyjasnienia tych zjawisk, bo po prostu nie pojmuje co tu sie kurde dzieje. Jak to mozliwe, ze gdy ide do kuchni zrobic sobie kawe, herbate czy cus, czajnik elektryczny z sam sie wlacza, ide po dolewke to samo, wracam do domu woda juz jest zagotowana.Swiatlo wlacza sie samo i to zawsze tam gdzie planowalam sie wybrac w celu mi tylko wiadomym.Moj syn czsaem mowi, ze ktos jest z nami.Ostatnio tak sobie na glos rozwazalam, ze fajnie byloby gdyby pech mnie opuscil. Balon ktory lezal sobie nie dotykal niczego nagle pekl (i tak na marginesie od tego momentu wszystko idzie gladko jak po masle)
Tak mnie naszlo, bo wlasnie bylam w kuchni, i znow ten czajnik i swiatlo sie wlaczylo, wylaczylam, wlaczyl sie ponownie, wylaczylam i powiedzialam na glos "nie mam ochoty na herbate" wiecej sie nie wlaczyl. Chyba wariuje skoro gadam do czajnikatongue_out poprosze o jakies rozsadne wyjasnienie, bo nie wiem czy mam sie bactongue_out
Obserwuj wątek
    • insomnia0 Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:24
      cos jeszcze ci robi przyjemnego?wink
      no mógłby sie postarac...a nie tak nieśmiało.. tylko woda na kawę i światełko...smile

      https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
      • edelstein Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:31
        No wlasnie tak mnie naszlo, by temu komus powiedziec, by naspyal chociaz kawy do szklankitongue_out tylko nie wiem co bym zrobila, gdyby to sie stalo na mych oczachbig_grin
        • jjod Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:36
          edelstein napisała:

          > No wlasnie tak mnie naszlo, by temu komus powiedziec, by naspyal chociaz kawy d
          > o szklankitongue_out tylko nie wiem co bym zrobila, gdyby to sie stalo na mych oczach:
          > -D
          Lepiej nie, bo Cie jeszcze w kaftanie bezpieczeństwa wywiozą po tym przeżyciu tongue_out
          • edelstein Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:43
            No raczejtongue_out chociaz taki duch to tani w utrzymaniu jest wiec chyba nie powinnam sie zbytnio przejmowacbig_grin
    • czar_bajry Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:25
      A niby czego masz się bać?
      Przywlokłaś ze szpitala przyjaznego ducha który lepiej się Tobą opiekuje niż ślubny mąż, ciesz się kobieto i nie narzekaj, inni miej szczęścia mają i ze szpitala do domu np. żółtaczkę przynoszą o rota nawet nie wspomnętongue_out
      • edelstein Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:34
        Myslisz, ze ja go ze szpitala przywloklam? nie wiem czy mam byc zadowolona z faktu, ze obcy kreci mi sie po domu, wole raczej widzialne wspolokatorstwobig_grin
        • karro80 Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:41
          jakby kawę podawało to może być i niewidzialnesmile
          • edelstein Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:46
            w sumie to czemu niebig_grin kurcze u mnie wlasnie burza sie zaczela, a tu taki horrorowy tematwink
            • czar_bajry Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 01:42
              w sumie to czemu niebig_grin kurcze u mnie wlasnie burza sie zaczela, a tu taki horr
              > orowy tematwink

              To mu powiedz, żeby okna zamknąłbig_grin
        • czar_bajry Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 01:39
          Aj tam, aj tamtongue_out Użyteczny jest, chyba, że to tylko dla ściemy jak już się przyzwyczaisz i zaakceptujesz to wtedy pokaże na co go staćtongue_out
    • karro80 Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:26
      ej no na filmach to gadają, ze poltergeisty to strasznie psocą, a ten jakiś wychowany bardzosmile
      Słodziutki ten duch.
      PS podpuść go niech gary pozmywa albo odkurzy
      PS 2 - a w domu Cię syn nie wkręca? Bo dzieci nieraz mają niezłe pomysły też.
      • czarnaalineczka Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:35
        > ej no na filmach to gadają, ze poltergeisty to strasznie psocą, a ten jakiś wyc
        > howany bardzosmile
        poltergeist to nie duch tongue_out
        i wystepuje przy nastolatkach
        • deela Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:37
          > i wystepuje przy nastolatkach
          nie do konca
        • karro80 Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:40
          o kurka, bo moja wiedza to taka na poziomie tego filmu co duchy w taki odkurzacz wciągali, z taką skoczną piosenką.
          A czemu przy nastolatkach?
          • deela Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:41
            nie przy nastolatkach tylko przy dzieciach które weszły w faze dojrzewania
            • czarnaalineczka Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:44
              czyli na jedno wychodzi tongue_out
            • karro80 Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:50
              gogiel podał, że przy zwykle przy dziewczynkach 10-17 roku życia.
              Moja córka ma 3 wiem, że jak wejdzie do kuchni czy gdzieś gdzie ja coś robię to coś się stłucze albo wyleci mi z rąk, ba nawet nieraz mi internet zakłócawink - co to będzie jak za 7 lat...
          • czarnaalineczka Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:46
            to ogladaj zaklinaczke dusz czy jak to sie nazywa tongue_out
            • edelstein Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 12:00
              To bardzo towarzyski duch, do 4nie spalam, wszystkie okna zamkniete, a ja mialam wrazenie ze jest minus 10, syn obok spal, bo przyszedl sie przytulic i on sie pociltongue_out az zadzwonilam do znajomego psychiatry i spytalam czy moze mi jakis termin dac, bo jestem "nawiedzona", jedyne co udalo mi sie uzyskac to zaproszenie na czerwone wino. Zapomnialam spytac czy mam przyjsc z tym duchem czy nietongue_out
      • edelstein Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:38
        Moze duch jakiego hrabiiwink wlasnie mupowiedzialam, ze moze wlaczyc zmywarke jak mu sie nudzi, powinnam powidziec prosze?wogole to powinnam mowic mu na ty?
        Moj syn to dwa lata ma i malo mowi, wiec o wkrecanie go nie podejrzewam.
      • zdecydowana_brunetka Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 10:18
        A może to Ty telekinetyk jesteś?
        Jak nie, to TEGO ducha możesz mi wysłać, zagospodarujemy, przytulimy big_grin
    • deela Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:33
      to nie duch
      ani poltergeist
      • insomnia0 Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:38

        • deela Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:40
          nie musze
          • insomnia0 Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:42
            to kto to taki? hę?wink
            • deela Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:45
              nikt, ona sama
              • edelstein Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:50
                Kto? ja? fajnietongue_out
                • zdecydowana_brunetka Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 10:23
                  Jedna z moich przodkiń umiała zatamować silne krwawienie przez dotyk i momentalnie. I kilka innych rzeczy też.
                  Jeszcze żyją osoby, które to widziały na własne oczy, w tym jedna z wykształceniem medycznym. A to nie była żadna "nawiedzona" szamanka, porządna panienka z dobrego domu bez żadnego zadęcia, zdziwiona i przestraszona tym co umie.
                  Jestem do bólu racjonalna, ale wiem, że NIEKTÓRZY ludzie naprawdę potrafią więcej.
                  Mam nadzieję, że Ci nie przejdzie wink
                  • spicy_orange Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 10:40
                    ach, moja mama kiedyś widziała jak wioskowa znachorka ciągnie po wsi mleko po sznurku (muszę jej zapytać o co dokładnie z tym ciągnięciem chodziło). O psuciu mleka gospodyniom, że nie nadawało się do niczego nie wspomnę wink To było w czasach, kiedy mama mieszkała w lepiance w wiosce zabitej dechami - każdy żył tym, co mu zwierzęta i ziemia dały. Takie psucie mleka było tragedią bo ani mleka ani masła ani śmietany się nie miało.
                    • zdecydowana_brunetka Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 17:15
                      Może ta "moja" też umiała mleko psuć, tylko nie praktykowała wink
                  • edelstein Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 11:45
                    Ok, a daloby sie to jakos przelozyc na rozmanazanie kasy wink no wiecie cos jak chleb i ryba u Jezusa wink
                    Kiedys pare osob stwierdzilo, ze moj dotyk usmierza bol tongue_out ale myslalam, ze bajdurza tongue_out
                    • zdecydowana_brunetka Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 17:14
                      Zacznij gadać do portfela big_grin
                      Z czajnikiem wyszło, więc kto wie...
                      • zdecydowana_brunetka Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 17:29
                        A jak portfel nie będzie podatny, wystarczy że porządnie wytresujesz czajnik i będziesz bardziej bogata i popularna niż Harry Potter tongue_out
    • bombastycznie Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:38
      masz w domu Kacpra i się ciesztongue_out
      a tak na serio to może jakieś zwary w elektryce i tyle
      • gaja78 Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:40
        bombastycznie napisała:

        > masz w domu Kacpra i się ciesztongue_out
        > a tak na serio to może jakieś zwary w elektryce i tyle

        Zwary mogą się pożarem skończyć, więc lepiej jak najszybciej wezwać elektryka.
        • edelstein Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:52
          elektryk byl, przy okazji naprawil gniazdko, niczego podejrzanego nie stwierdziltongue_out
      • jjod Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:40
        Weź, ludzi nie strasz big_grin
    • cherry.coke Re: Mam ducha w domu... 11.06.11, 23:52
      Nie zebym cie chciala straszyc, ale jak przyjaciolce mojej babci rzeczy sie wlaczaly same, to sie potem okazalo, ze ma zaburzenia pamieci z powodu guza mozgu... zapominala, co przed chwila zrobila. Wyleczyli ja na szczescie.
      • edelstein Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 00:03
        Na razie pamiec swietnie mi dopisujetongue_out i watpie by znajoma ktora byla gdy czajnik sam sie wlaczyl przeoczyla fakt, ze to ja go wlaczylamtongue_out
    • 3-mamuska Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 00:03
      Ja tak mialam w poprzednim mieszkaniu,siedze sama w salonie na kanapie z ksiazka,dzieci spia, maz w pracy,czytam i czytam,cicho wszedzie, a tu nagle slysze jak deski w podlodze kolo kanapy trzeszcza,i mam wrazenie ze ktos stoi kolo mnie.
      Maz tez, jak czasem siedzial do pozna sam to tez miala takie wrazenie.
      Oczywiscie nie powiedzialam mu o tym on mi tez nie,dopiero na jakies impezie z rozmowy z innymi wyszlo, ze i on i ja mamy takie same odczucia.A i mezowi to kilka razy tak sie stalo.
      Potem nigdy wiecej sama w salonie nie siedzialam,laptopa ksiazke i do sypialni.
      • spicy_orange Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 01:50
        że też ja muszę czytać takie watki w środku nocy uncertain W moim obecnym mieszkaniu coś mi wyżarło jedzenie z lodówki (była nas wtedy trójka - każde przysięgało na kolanach, że tego nie otwierało i nie jadło, a jednak było otwarte i wyjedzone), ciągle coś stuka i trzeszczy, panuje jakiś dziwny mikroklimat - owoce i warzywa psują się w 1 dzień (i to wcale nie tylko ze sklepu, z własnej działki również, mimo, że dzień wcześniej były jędrne i zdrowe). Ja też ciągle tu choruję, mieszkanie długo stało puste - się dziwiłam, bo bardzo jest ładne... Pięknie, teraz się boję iść spać big_grin
        • naomi19 Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 09:53
          Co do psucia się owoców, złego samopoczucia- to zwyzajna wilgoć, sprawdz wilgotność powietrza. mieszkałam kiedyś w zawilgoconym mieszkaniu i też wszystko się psuło po 1 dniu i też chorowaliśmy. A jedzenie z lodówki ktoś wyżarł, znaczy się ktoś z Was wink
          • spicy_orange Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 10:35
            > A jedzenie z lodówki ktoś wyżarł, znaczy si
            > ę ktoś z Was wink

            to jedzenie było kupione tego samego dnia wcześniej - byliśmy na zakupach i siostra sobie kupiła to coś na kolację (ani ja ani jej mąż tego nie jadamy). W porze kolacji po wyjęciu z lodówki okazało się napoczęte i ujedzone, a żadne z nas nie jadło nic w międzyczasie (obiad zjedliśmy na mieście). Pamiętam jak po 21 siedzimy i patrzymy na siebie z wielkimi znakami zapytania w oczach big_grin Było takich dziwnych zdarzeń więcej, ale na szczęście wyparłam je z pamięci, bo nie umiem sobie żadnego więcej przypomnieć a wiem, że były wink


            Z tą wilgotnością to nie wiem - całą zimę grzali tu jak idioci (nie mam regulatorów na kaloryferach) i raczej było suche powietrze (nienawidzę odgrzejnikowego drapania w gardle), a co sobie od mamy przywiozłam marchewki i kartofli, to zaraz je szlag trafiał. Teraz owszem, chyba jest wilgoć (parter w cieniu sąsiedniego bloku). Takie fajne mieszkanko, nie chciałabym go zmieniać, ale jak mam co 4 miesiące być chora to sad
            • pieskuba Re: Mam ducha w domu... 13.06.11, 09:55
              Siostra nie zauważyła i kupiła otwarte. Ja też kiedyś nabyłam w sklepie mascarpone, a potem się okazało, że jakiś bęcwał w markecie na tym żerował. A warzywa więdną, bo im za ciepło przy takim ogrzewaniu. Ty też możesz chorować, skoro twierdzisz, że powietrze masz za suche.
              Albo może gdzieś Ci się zalągł grzyb sad
    • klubgogo Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 08:22
      To że elektryk naprawił jedno gniazdko nie wystarczy. Czajnik wymień.
      • spicy_orange Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 10:48
        najlepiej na gazowy wink
        • edelstein Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 11:50
          Chcesz drugiego holocaustubig_grin nie mam gazu w domutongue_out sila woli mam odkryc jakis poklad pod moim mieszkaniem czy jakbig_grin w sumie sasiedzi pode mna ciagle sie skarza, ze jest za glosno, nawet jak dziecko spi a ja siedze, twierdza, ze biegam po mieszkaniu zlosliwie, sila woli robie im na zloscbig_grin
          • spicy_orange Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 12:38
            > Chcesz drugiego holocaustubig_grin nie mam gazu w domutongue_out

            aaaa, no to zostaje tylko 1 sposób - zestawiać czajnik z podstawki, tej podłączonej do prądu i stawiać na blacie obok, no chyba że duch się wycwani i będzie wstawiał czajnik na miejsce i dopiero potem włączał. A masz w czajniku zabezpieczenie, które go wyłącza jak w czajniku nie ma wody? wink
            • edelstein Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 14:16
              Wolalabym uniknac widoku latajacego czajnikabig_grin jak nie ma w czajniku wody to moj duch go nie wlacza, mam dwie mozliwosci, albo zostawic jak jest albo zostawiac bez wodybig_grin mam nadzieje, ze duch dobrze widzi i nie wlaczy mi czajnika bez wodybig_grin
    • zebra12 Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 08:40
      Fajny ten duch. Takiego mogłabym mieć. Pożyczysz?
      • edelstein Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 11:54
        Jesli znasz niemiecki to moge pozyczyc, to niemiecki duchbig_grin tzn ja przynajmniej gadam do niego po niemiecku, wyszlam z zalozenia, ze chyba polskie duchy raczej nie maja ochoty pojawiac sie detongue_out
    • mvszka Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 09:33
      jakby mi duch włączał czajnik bezprzewodowy w domu to byłabym bardzo zła, bo to cholerstwo za dużo prądu zużywa i w domu tylko jedna osoba ma prawo go włączać
      • ylunia78 Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 09:42
        Ogólnie,dawno nie było tu lepszego wątkuwink
        Jak to mówią..."Lubię to" big_grin
    • easyblue Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 12:28
      Istnieje teoria, że takie zjawiska powodowane są... przez osobę, która się na nie uskarża.
      Przy czym nie ma w tym żadnego jej świadomego udziału.
      Do nawiedzenia to nie pasuje, choć nie da się wykluczyć. Za duchem częściowo przemawia jedynie jedna rzecz: napisałaś ze czułąś sie, leżąć obok syna, jakby było 10 stopni mniej w pokoju, choć on się pocił. Przy nawiedzeniach często dzieje się tak, zę temperatura spada,gdy pojawia sie duch. No ale wtedy i Twój syn by marznął, chyba, że pocil się bez względu na otaczającą temperaturę. Ja odczuwam ogromne zimno po silnym zdenerwowaniu. Moze u Ciebie to wrażenie zimna też było spowodowane jakimś stresem?
      • edelstein Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 14:19
        Wczoraj mialam spokojny dzien, jakos specjalnie zdenerwowana nie bylam. To cos lazi za mna, bo mi jest zimno tam gdzie ide, ale tylko nocami. Nie wiem co to jest, masz jakis sposb by sprawdzic czy to duch? wink
        • easyblue Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 21:57
          Niby takich ludzi jest mnóstwo, ale... żadnego nie chciałabym polecićuncertain
          Generalnie najbezpieczniejsza metodą jest... modlitwa. Modlitwa pozwala zabłakanemu duchowi znaleźć drogę. Czasami dusze po śmierci ciała z jakiegoś powodu zostają na Ziemi /za bardzo są przywiązane do życia cielesnego, nie wierzyły w życie po śmierci i - uwaga! - uważają, że dalej mają żywe ciała!/. Taka dusza bywa "wredna", najczęsciej jest "wredna". Nie słyszałąm o "dobrych zabłąkanych duszach" - dobrych w tym znaczeniu, że nie sprawiają zyjącym swoją obecnoscią kłopotów. Prędzej czy później dochodzi do przykrych wydarzeń.
          Kiedyś w pewnym zamku młodzież urządziła sobie wywoływanie duchów. Nic przez dłuższy czas się nie działo. W pewnej chwili wiatr otwarł okiennice, okna, zaczął targać kotarami. Ludzie siedzieli trzymając się za ręce i... nie potrafili rozluźnić uścisku. Skończyło się na pobytu w szpitalu kilku z nich. Do dziś tam straszy, choć żadne tragiczne rzeczy tam się nie dzieją. Raczej lajtowo - ktoś chodzi, gra na fortepianie, czasami ktoś widzi "białą damę" /rzadkość/.
          Są ludzie, którzy pomagają takim duchom przejść na drugą stronę. Świeccy, nie egzorcyści. Niestety, nie bardzo chciałabym ich polecać, bo choć niewątpliwie mają na tym polu zasługi, za bardzo pachnie mi to wyciąganiem kasyuncertain
          Samej mozesz odmówić np.takie modlitwy: lukaszpp.ovh.org/napisane/egzorcyzmy.pdf
          Podobno bardzo pomaga przyjmowanie komunii - no ale oczywiście to wersja dla wierzącychsmile

          KK twierdzi, zę duchy, które są na Ziemi są duszami potępionymi. Z tego, co wiem, nie jest tak przynajmniej w znacznej częsci. Tu także jest teoria, która tłumaczy, dlaczego takie dusze zachowują się tak, jak się zachowują - nieprzyjaźnie dla ludzi. Np. te, które nie przyjmują do wiadomości swojej śmierci, uważają zę żywi ich ignorują. Stają sie z biegiem czasu coraz bardziej złośliwe, aż w końcu nawet osobom, które za życia najbardziej kochały potrafią dac się w kość. To tak bardzo w skrócie i ogólnikowo.
          Na priv mogę dać Ci maila osoby, która podobno jest świetna w takich sprawach. Ale... to kosztuje. Nie uzależnia swojej pomocy od natychmiastowego przelania pieniędzy, ale też trudno sprawdzić, czy faktycznie robi cokolwiek, by duch odesłać. generalnie przekonać się można jedynie po efektach.
          • czarnaalineczka Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 22:09
            " Kiedyś w pewnym zamku młodzież urządziła sobie wywoływanie duchów. Nic przez dłuższy czas się nie działo. W pewnej chwili wiatr otwarł okiennice, okna, zaczął targać kotarami. Ludzie siedzieli trzymając się za ręce i... nie potrafili rozluźnić uścisku. Skończyło się na pobytu w szpitalu kilku z nich. Do dziś tam straszy, choć żadne tragiczne rzeczy tam się nie dzieją. "

            daj namiary na ten zamek wink
          • mamaemmy Re: Mam ducha w domu... 13.06.11, 22:21

            > Są ludzie, którzy pomagają takim duchom przejść na drugą stronę. Świeccy, nie e
            > gzorcyści.

            Znam osobiscie taka osobę,nawet jest w mojej rodzinie..oj duzo mogłabym opowiadac,ale może niekoniecznie na tym forumwink Jest medium.
            Generalnie to co wiem od niego o pewnych rzeczach dalo mi o wiele więcej niż wszystkie lekcje religii,msze itp...
            Swego czasu myslalam,że Emka odziedziczyla taki sam "dar",ale jednak Bogu dzięki nie,kilka malych incydentów jak była maleńka to zupełnie co innego,dużo malych dzieci tak ma podobno..
            • easyblue Re: Mam ducha w domu... 13.06.11, 22:54
              Dlaczego nie?smile
              To bardzo cenna wiedza, o której istnieniu większość pojęcia nie ma, a która pozwala spokojniej i... łatwiej żyć. Warto dzielić się niąsmile
    • atak_kobry idź do psychiatry 12.06.11, 15:28
      • madzioreck A Ty rozluźnij pośladki nt 12.06.11, 22:58
        • zdecydowana_brunetka Re: A Ty rozluźnij pośladki nt 13.06.11, 11:36
          Jeszcze co brzydkiego się wydostanie... Długoletni dooposcisk lepiej luzować stopniowo i nie w towarzystwie.
    • b.bujak Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 18:01
      spróbuj z nim pogadać; jak się pałęta po ziemi to pewnie ma jakąś sprawę do załatwienia, może potrzebuje pomocy;
      nie ma się co bać, może to osoba, którą znasz, ktoś z rodziny?
    • ladyjm Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 18:48
      nawet ci zazdroszcze smile
    • memphis90 Re: Mam ducha w domu... 12.06.11, 22:34
      Jak Ci przeszkadza- zamów mszę za spokój duszy tejże duszy. Nie pomoże- wezwij księdza, niech egzorcyzmy odprawi. Czajnik jak czajnik, ale jak już do sypialni się ładuje, dzieci straszy i atmosferę psuje, to trzeba z duszydłem poważnie pogadać. Ja bym się wkurzyła, gdyby mi nocami stopy odmrażał... Chociaż- może zatrzymaj go na czas lata, będziesz miała klimę w sypialni.
    • default Re: Mam ducha w domu... 13.06.11, 09:21
      > czajnik elektryczny z sam sie wlacza, ide po dolewke to samo, wr
      > acam do domu woda juz jest zagotowana.Swiatlo wlacza sie samo

      Może wezwij elektryka, niech Ci sprawdzi instalację elektryczną, bo to mogą być jakieś zwarcia, i jak Ci kiedyś pierd... to może być nieciekawie wink
      • lejdi111 Re: Mam ducha w domu... 13.06.11, 09:37
        a ja nie wierzę w cuda, po prostu :p
    • hrabina_murzyna Re: Mam ducha w domu... 13.06.11, 23:24
      A może to bliski zmarły, ktoś kto odszedł, a bardzo Cię kochał. Ja tak miałam po śmierci swoich bliskich. Wrażenie, że ktoś stoi, przechodzi. Nagle zaczęłam myśleć o tej osobie, przypomina mi się jej twarz. Sny, w których mi coś przekazuje, przytula a ja to czuję. Po śmierci dziadka miałam wiele takich snów, po kilku latach okazało się, że proroczych. Rok temu podobne historie miałam z babcią. W chwili gdy umierała-nocą coś mnie naszło i nagle chwyciłam rózaniec i zaczęłam odmawiać, potem koronka do miłosierdzia, wieczny odpoczynek. A potem płakałam, czekałam telefonu od mamy, ale nie zadzwonił. Idąc spać powiedziałam mężowi, że babcia zmarła, uśmiechnął się tylko. Rano mama zadzwoniła, że babcia żyje, ale prawdopodobnie mózg już się wyłączył, okazało się, że moja modlitwa była dokładnie w tym samym czasie i w tej samej kolejności co modlitwa rodziny przy łóżku babci, wtedy już odchodziła, zgon stwierdzono po południu. Znowu wiedziałam, że już koniec, ale poczułam wielki spokój. Po pogrzebie w moim domu działy się różne rzeczy- lampka gasła i zapalała się, zepsuta pralka do wymiany sama zaczęła działać, drzwi same się zamykały, czasami widziałam jakby cień przechodzący. No i te sny. Jak mąż miał operację czułam, że ona jest ze mną. Nie wiem jak to określić, ale po prostu wiem kiedy jest przy mnie i co najdziwniejsze nie boję się. Z czasem przestały się dziać te wszystkie dziwa, ale jak mam problem to nie jestem sama, mimo iż mojej towarzyszki nie widać. Nie zwariowałaś bynajmniej. Ja Ci wierzęsmile
      • annst11 Re: Mam ducha w domu... 14.06.11, 15:23
        Pomódl się za duszę tej osoby, może potrzebuje czyjegoś wstawiennictwa. Ja miałam podobny przypadek tylko, że jeszcze w szkole średniej. Chodziłam z chłopakiem, którego mama zmarła(nigdy jej nie widziałam) Pewnego dnia zobaczyłam twarz przechodząc przez korytarz domu. Strasznie się wystraszyłam, ale nie był to pierwszy przypadek więc nie zastanawiał się długo nad tym faktem. Jak mój chłopak a obecnie mąż pokazał mi zdjęcie swojej mamy to myślałam, że zemdleję bo to właśnie ona ukazała mi się. Było tego bardzo dużo. Moja babcia jak odchodziła to wiedziałam o tym pierwsza, bo przyszła do mnie i powiedziała żebym nie płakała bo jest jej dobrze i jest szczęśliwa. Ogromny wpływ takie sytuacje wywołały w moim życiu i nie mogłam dać sobie z tym rady. Pewnego dnia po podobnym incydencie powiedziałam, żeby Bóg zabrał to ode mnie. I od tego czasu nie mam już tego, ale czasami czuję czyjąś obecność i lęk. Szczególnie na dawnym mieszkaniu gdzie zmarł mój tato.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka