kasiamel
26.06.11, 16:54
Jestem mamą chłopca urodzonego we wrześniu 2005 r, od września będzie uczęszczał do pierwszej klasy. W tym całym ferworze zbierania podpisów w sprawie pozostawienia początku edukacji szkolnej w wieku 7lat dziecka, mam ochotę też zbierać podpisy, ale zupełnie w odwrotnej sprawie. Szlag mnie trafia, jak słucham tych matek, ze szkoły są nieprzygotowane, że przedszkola nie przygotowują, że dzieci niedojrzałe emocjonalnie, że koniec dzieciństwa. Co co Wy do cholery przez te 6 lat robiłyście z dziećmi? Najczęściej tak mówią matki, których dzieci nie rozpoczęły przygody z przedszkolem w wieku 3 lat, ale 4, lub co gorsza od zerówki... O reformie było wiadomo od dawna. Ja z mojego dziecka nie zrobiłam ciapy, było dzieckiem, ale starałam się przez te 2 ostatnie lata zrobić z niego przyszłego ucznia. Nie znaczy to, że czyta, czy pisze, bo tego nauczy się w szkole zgodnie z nową podstawą programową, ale też nie wołałam za nim "Kacpysiu", czy jeszcze gorsze zdrobnienia, nie siedział ze mną na ławce na placu zabaw, gdy inne dzieci się bawiły. To od Was zależy, czy dziecko będzie dojrzałe do szkoły, czy nie. I mam nadzieję, ze moja 4 letnia córka tez pójdzie do szkoły za 2 lata.
Miało być kontrowersyjnie, mam nadzieję, ze nikogo wprost nie obraziłam, ale kurcze, wkurza mnie to gadanie.