Dodaj do ulubionych

Znajomi - umniejszacze

27.06.11, 07:49
Czy zetknęliscie się wśród swoich znajomych, rodziny z tzw. zjawiskiem umniejszania, podkopywania waszej wartości. Mianowicie, jesteście zadowoleni, kupiliście nowy samochód, znajomi spotykają was na mieście, wsiadacie właśnie do samochodu, stajecie, rozmawiacie i zaczynają się teksty, a dlaczego nie np. Audi, coś tam innego, przciez ten model to fajans, ja wolałbym .... I tak z wieloma rzeczami, przychodzą do nas znajomi, akurat wrócilismy z wakacji, widzą, że jestesmy opaleni, więc pada pytanie, gdzie byliśmy, na to my że np. w Turcji, a oni od razu, no Turcja jest tania, nie ma tam nic ciekawego i w ten deseń. I tak wiele różnych rzeczy komentują, obniżając ich " wartość". Dodam, że nie chwalimy się, nie mówimy praktycznie nikomu o naszych planach, wszystko to wychodzi raczej przypadkiem, równocześnie nie ukrywamy tego, tzn. jak się ktoś zapyta, gdzie byliśmy, to odpowiadamy prawdę. Jesteśmy trochę zmęczeni kontaktami z takimi znajomymi, zaczynamy się izolować. czy jest to zjawisko nagminne, czy tylko my mamy takiego pecha. Aha, znajomi nasi mają w większości podobny status materialny jak my, po prostu my wydajemy na inne rzeczy zarobione przez siebie pieniądze, może mamy inne priorytety. Ale ciężko nam z talimi ludźmi rozmawiać, męczy nas takie naskakiwanie na nas, nawet na nasze dziecko. Czy spotkałyście się z takim zjawiskiem?
Obserwuj wątek
    • freakwave Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 07:51
      jaki pan taki kram big_grin
    • laaisa Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 07:53
      NIe wiem czy w temacie, ale moja sąsiadka nie chodzi do kosmetyczki (jak robią to inne kobiety) bo ona się, uwaga, MYJE. Fryzjera, perfumy też tym zastępuje. Fakt - nie wyczułam smrodu.
      • mgd3 Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 15:44
        łoooooł... Dotychczas bym nie pomyślała, że może być cokolwiek złego w niechodzeniu do fryzjera i kosmetyczki, albo w nieużywaniu perfum.
        A skoro nie wyczuwasz smrodu - to co jest Twoim zdaniem nie tak? Razi Twój zmysł estetyczny swoim widokiem? A u kosmetyczki - to coś konkretnego by miała robić - czy ma obowiązek chodzić bo jest kobietą a "kobiety chodzą do kosmetyczki"?
        • laaisa niektórym jest to potrzebne 28.06.11, 08:36
          a może my się znamy?
          • mgd3 Re: niektórym jest to potrzebne 28.06.11, 09:49
            laaisa napisała:

            > a może my się znamy?

            mam szczerą, ogromną, gigantyczną nadzieję, że nie.
            • laaisa Re: niektórym jest to potrzebne 28.06.11, 12:21
              a szkooooda.
        • imasumak Mam wrażnie, że nie chodzi o to, czy sąsiadka 28.06.11, 17:10
          chodzi do kosmetyczki, czy też nie, a bardziej o sposób, w jaki niechodzenie argumentuje. wink
    • czarnaalineczka Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 08:12
      >Czy spotkałyście się z takim zjawiskiem?
      nigdy
      • heca7 Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 08:48
        Taaakwink spotkałam się i to w rodzinie. Już się przyzwyczailiśmy.
        • kocianna Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 09:02
          Hehe, moja mama to nas "ubiednia", np. zarówno ja, jak i moje rodzeństwo całkiem przyzwoicie zarabiamy, a rodzice mają maleńkie emerytury. Mama ręce całamuje, że siostra ma kredyt budowlany i pewnie nie ma co jeść, i zastanawia się, jak jej pomóc. Że brat mieszka w wynajętym mieszkaniu (pracę ma taką, że po świecie się włóczy, po dwa lata w każdym kraju, więc po co mu własne?). Że ja jadę na wakacje w kraju pobytu, a nie za granicę (tylko za granicę to ja pojadę sobie z Polski, jak nie będę miała lokalnej wizy).

          A mąż dyskredytuje wszystkie moje stanowiska i miejsca pracy smile

          Przyzwyczaiłam się. Nawet mnie to bawi.
          • lolinka2 Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 11:40
            toksyna na całego.
          • el_jot Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 15:15
            A mąż dyskredytuje wszystkie moje stanowiska i miejsca pracy smile

            Da się z kimś takim żyć?
          • anorektycznazdzira Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 18:45
            Ale jak to dyskredytuje, mąż? Na to to bym się akurat wkurzyła.
    • zebra12 Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 09:25
      Może problem jest w tym, że wy uważacie to coś za niewiadomo co, a w rzeczywistości takie nie jest. Bo fakt, Turcja, Bułgaria, Grecja są tanie. Skoda gorsza od BMW, no, ale i tańsza. Ja z kolei od razu znaczam, że pojechałam np na Chorwację, bo było tanio, kupiłam ten model, bo cena była promocyjna. I nie mam problemu, że mi to ktoś wygarnie, bo przecież taka ejst prawda. Jedni jadą w środku lata do Egiptu, inni uważają to za głupotę i za dopłatą by nie pojechali. Ale co w tym złego, że się o tym pogada. Każdy lubi cos innego.
      Jeździsz na wakacje, tylko po to, by inni mieli dobre zdanie o Was? Albo kupujesz auto po to, by inni się nim zachwycali?
      • lucerka78 Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 09:33
        Zebra, chyba nie zrozumialas o co chodzi. Zawsze mozna sie do czegos przyczepic. Jesli nie do finansow to do marki samochodu albo wyboru miesca na urlop. Chodzi o to, ze jak sie ktos z czegos cieszy, to chce sie ta radoscia podzielic. Przykro jest, kiedy ktos ucina skrzydla jakims beznadziejnym komentarzem.
        • ewaewa123 Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 14:57
          O to chyba chodzi, jak ktos chce uderzyć to kij zawsze znajdzie. Wychodzę raczej z założenia " Nie czyń drugiemu, co Tobie nie miło".
          Akurat moi znajomi, Ci negujący, sami nie wyjeżdżają lub latają do Egiptowa ( ich wybór)jeżdżą gorszymi samochodami ( moim zdaniem), a często gęsto naśladują nasze decyzje (wybory). Przykład, sprzed paru lat, przychodzi znajomy ( bliski), właśnie się pakujemy, pyta się, gdzie jedziemy, odpowiadam zgodnie z prawda do Czarnogóry, on na to, przecież tam nic nie, jest beznadziejnie, po co tam w ogóle jechać. Pojechaliśmy, było super, jeden z lepszych niskobudżetowych wyjazdów, a kraj nam bardzo przypadł do gustu. Dzwonię w tamtym roku do tego znajomego, a on mówi,że za bardzo nie może rozmawiać, bo są w Czarnogórze smile
          Widzę w tym jakąś sprzeczność i hipokryzję. Nie można po prostu powiedzieć, fajnie, opowiecie nam jak było.
      • gryzelda71 Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 09:46
        Nie wracam z wakacji z transparentem,gdzie byłam.Pytana odpowiadam.I jak padają komentarze,że za tanio,za nudno,to zawsze odpowiadam,że niech jadą w inne miejsce,mają wszak wybór.
      • dziennik-niecodziennik Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 09:55
        zebra, ale to nie o to chodzi ze sie chwalą czy cos. ale jak ktoś kogoś lubi powiedzmy, to naprawde mozna skomentować rózne sprawy inaczej.
        np moi rodzice - w grupie ich znajomych jest taki zwyczaj że jak ktoś pojedzie na "grubsze" wakacje typu wyprawa na lodowiec, Australia czy cos w tym typie, to potem sie spotykają, pokazują zdjęcia, opowiadają, gotują jakąś potrawę przywiezioną z podróży itd. taki mają zwyczaj od lat i te spotkania nie są często siłą rzeczy - co prawda wychodzą co rok, ale co rok organizuje to inna para. nie jest to chwalenie się bo kazda para w tej grupie ma "po równo". i ten znajomy zawsze ma do powiedzenia cos w stylu "a widzieliście coś tam? nie? e to bez sensu bylo w ogole jechac, zmarnowaliscie wycieczke". no prosze cie. normalny czlowiek to mowi przed wyjazdem "ej ale zobaczcie koniecznie to i to, swietna sprawa" a nie po wszystkim krytykuje. i to nie tylko o zwiedzane miejsca chodzi, ale nawet o zjawiska niezależne, np o tęczę nad wodospadem Niagara - nie widzialam, to zmarnowalam wyjazd. no przepraszam, następnym razem bede warowac nad tym wodospadem dwa tygodnie zeby tęczę zobaczyc... przy czym on mowi teoretycznie bo nad niagarą nigdy nie był i tęczy tez nie widział.
        i to nie tylko o wakacje chodzi. kiedys go spotkałam na ulicy, zapytał jak tam moja córka, ja mówię ze dobrze, ze rośnie, ze zdrowa, a on na to "no tak, niektóre choroby to sie później ujawniają"... szczęka mi opadła. Mama byla u babci, spotkala potem tego znajomego, od slowa do slowa zeszli na babcię, mama mówi ze no niestety wiek robi swoje i babcia sie pogarsza, a on "no u mojej mamy przy takich objawach to Alzheimera podejrzewali, na szczęscie U NIEJ akurat to nie to" - z naciskiem na "u niej", czyli z sugestią ze u mojej babci na pewno to to. jak mojemu bratu urodził się syn to po jakimś czasie jak sie okazało ze zadne choroby sie nie ujawniają i w ogole fajny dzieciak rosnie walnął "no wiesz, nie wystarczy sobie zrobić dziecko, trzeba jeszcze dobrze wychowac, a do tego to trzeba miec podstawy, dobre wzorce..." - tzn przepraszam, ze niby moj brat nie mial podstaw i dobrych wzorców dzieki ktorym da rade dziecko wychowac? to są normalne reakcje Twoim zdaniem?...
      • echtom Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 10:16
        > I nie mam problemu, że mi to ktoś wygarnie, bo przecież taka ejst prawda.

        Ale takie "wygarnianie" to buractwo. Wygarnąć to komuś można jakieś przewinienia.
        Ja w ogóle nie mam samochodu i nie jeżdżę na zagraniczne wakacje, ale moi znajomi nie mają z tym problemu. Może dlatego, że potrafię barwnie opowiadać o spacerze brzegiem morza z Łeby do Czołpina wink
      • elejna Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 10:20
        Według mnie wszystko jest kwestią indywidualnych upodobań ,ludzie ZAWSZE bedą ciebie i twoje wybory oceniać wedle swojego gustu tego co im się podoba ,tak jest chcesz czy nie.
        Wszystko zalezy od środowiska ,
        np rodzina mojego męża jest małomiasteczkowa dla mojej teściowej fakt iz jej córka co roku wyjezdza z rodziną wyłącznie w to samo miejce do taniej Turcji jest wyznacznikiem jej dobrego statusu materialnego według niej oni są czyms lepszym od reszty wyzej na jej półce bo jedno jest pielegniarką drugie górnikiem winkzachwyca się ich meblami z Kalwarii i skodą bo w tym zyje to jej sie podoba , będzie krytykować innych bo mają mieszkanie w przedwojennej kamienicy w Krakowie , czy wczasy w Prowansji , samochód Renault Megane itd To nie jest kwestia co się komu podoba ,subiektywne preferencje więc ja bym się z tego śmiała.
      • drinkit Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 10:27
        Ja z kolei od razu znaczam, że pojechałam np na Chorwa
        > cję, bo było tanio, kupiłam ten model, bo cena była promocyjna.

        Nie bardzo rozumiem po co komu ta informacja. Mówisz: "byłam w Chorwacji", sensowną i neutralną odpowiedzią jest "to fajnie, jak było?" czy coś w ten deseń, a nie narzekanie/ komentowanie że tanie/dla biednych/cokolwiek.
      • shellerka Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 11:22
        zebra, ale jaka tania by ta turcja nie była, to chyba raczej brak ogłady, mówić komuś, że ech masz taki tani samochód, albo pffff do turcji? przecież tam jest tak tanio.
        nawet jeśli faktycznie się tak myśli, to należy w takiej sytuacji dziub trzymać zamknięty i już.
      • kub-ma Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 11:34
        Zebra, wiedziałam że Ci się trochę oberwie. smile Też miałam coś napisać, ale zabrakło mi czasu. A tu taki odzew. smile
      • ewaewa123 Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 14:05
        > Może problem jest w tym, że wy uważacie to coś za niewiadomo co, a w rzeczywist
        > ości takie nie jest. Bo fakt, Turcja, Bułgaria, Grecja są tanie.
        Nie uważamy tego za nie wiadomo co, dlatego o pewnych rzeczach nie opowiadamy, wychodzi to tylko przez przypadek. Jeździmy po różnych krajach i europejskich ( długo by wymieniać) i egzotycznym ( Kuba, Dominikana, Meksyk, Tajlandia) i nie chodzi mi oto, dokad i za ile, tylko o negowanie naszych wyborów, umniejszanie ich poprzez słowa krytyki, gdy ludzie ci nie są proszeni o komentarze.
        Skoda gorsza o
        > d BMW, no, ale i tańsza.
        Wszystko się zgadza i też nie o taką rozbieżność mi chodzi.
        Chodzi o podejście ludzi do innych, o zazdrość, nie o markę przedmiotu, rodzaj wyjazdu.
        • tezee Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 16:19
          Po prostu przyjmij że im się to nie podoba , oni kupiliby co innego niż wy ,wyjechali gdzie indziej itd
          Z ręką na sercu czy Tobie wszystko się podoba u znajomych tak począwszy od samochodu skończywszy na meblu w salonie?
          Bo mi jesli miałabym być szczera niemal nic się nie podoba u mojej rodziny , dla mnie mają przaśny prowincjonalny gust , są źle ubrani , lubują się w tandecie i jasne nie mówie im tego ale nie będe się rozpływała nad ich wczasami w Egipcie czy kłamała że lubię Michała Wiśniewskiego tylko dlatego że oni jeżdzą na jego koncerty , sorry...
          • ewaewa123 Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 16:51

            > Z ręką na sercu czy Tobie wszystko się podoba u znajomych tak począwszy od sa
            > mochodu skończywszy na meblu w salonie?

            Z reką na sercu to wiele rzczy mi sie nie podoba, w tym watku nie chodzi o pdobanie czy tez nie podobanie, tylko o taki psychiczny aspekt tego wszystkiego. Nie potrafiłabym wejść do czyjegoś nowo wybudowanego domu i krykować " ale ta sofa brzydka i chyba tania by la, nigdy bym takiej nie kupiła, ale macie fatalny gust" i w ten deseń. " Ale Twoja córka ma jest głupia, moja to ma średnią 6,00, phii średnia 4,8, co to za wyczyn, jakby mi moja taką przyniosła , chyba bym ją zabiła". Szczerze, do bólu, nieprawdaż? Kulturalnie, empatycznie, miło,na pewno byś tak powiedziała?
            > Bo mi jesli miałabym być szczera niemal nic się nie podoba u mojej rodziny , d
            > la mnie mają przaśny prowincjonalny gust , są źle ubrani , lubują się w tandeci
            > e i jasne nie mówie im tego ale nie będe się rozpływała nad ich wczasami w Egip
            > cie czy kłamała że lubię Michała Wiśniewskiego tylko dlatego że oni jeżdzą na j
            > ego koncerty , sorry...
            Nie mówimy o rozpływaniu się nad Turcją, czy o pochwaleniu samochodu, tylko o takich podtekstach, o wsadzaniu szpili, tam, gdzie się nie powinno.
            Też mamy rodzinkę mojego małż, która lata do Egiptowa, chwalą się tym niemiłosiernie, równocześnie deskrydytując inne miejsca wypoczynku, przemilczamy to, mówimy,że każdy ma wybór. I to właśnie oni, na ogół krytykują komórki, samochody, wyjazdy. Naprawdę staramy się poruszać kwestii materialnych ze znajomymi, rodzina, dopiero pytani odpowiadamy.


      • duzeq zebra -ot 27.06.11, 18:10
        Ja bardzo przepraszam, ale skoda jest samochodem doskonalym. Takie BMW to o kant wiadomo czego rozbic, drogie to, jak sie porysuje to szkoda, a jeszcze to na dodatek kradna smile.
      • anorektycznazdzira Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 18:47
        > Może problem jest w tym, że wy uważacie to coś za niewiadomo co, a w rzeczywist
        > ości takie nie jest. Bo fakt, Turcja, Bułgaria, Grecja są tanie.

        Zebra, jak sąsiadka wraca z Ciechocinka, to się zachwycam jak to świetnie, że miała udany urlop a nie oświecam ją, że Ciechocinek brudny, nudny i ogólnie bez sensu, prawda?
      • kamelia04.08.2007 Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 20:04
        zebra12 napisała:

        > Może problem jest w tym, że wy uważacie to coś za niewiadomo co, a w rzeczywist
        > ości takie nie jest. Bo fakt, Turcja, Bułgaria, Grecja są tanie. Skoda gorsza o
        > d BMW, no, ale i tańsza.

        a na jakeij podstawie oceniasz, ze ta przysłowiowa Turcja, Bułgaria czy Grecja to jest cos posledniego?
        a po drugie nawet jesli w twojej czy innych hierarchi to nie jest cos wytwornego, to trzeba od razu z własnej inicjatywy przywalic, że "te twoje wczasy w Turcji to szajs, wiec czego sie tak cieszysz".
        Zawsze może byc cos lepszego od Dominikany, Peru czy wysp bora-bora, wiec jak cie sie wydaje,że weszłas na dach swiata, to zawsze może przyjsc ktos kto cie zaskoczy czyms bardziej prestiżowym czy drogim.

        Tak samo samochody, co z tego, że bmw jest lepsze od skody. Bmw serii 7 jest lepsze od bmw serii 3, a w ogóle to, to audi, mercedes czy volvo to tanie dorobkiewiczostwo przy bentleyu i maybachu za pół miliona euro jakie widziałm w zeszłym roku na salonie samochodowym w Paryżu.

        Nie musisz od razu uswiadamiac ludzi, że czego sie ciesza barany z badziewia. Wczasy pod grusza w agroturystce też moga byc fajne, jesli ludzie odpoczeli i miło spedzili czas i wrócili zadowoleni. To samo z ze skoda fabia czy peugeotem - jesli własciciel jest zadowolony, to dobrze - nie trzeba mu mówic, że ma chłam, bo to buractwo
        • tezee Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 21:09
          Ale słuchajcie przeciez tu wcale nie musi chodzić o dyskredytację bo coś tanszego gorsze od droższego tzn bmw kontra skoda ,
          tu chodzi o ogólne upodobania nawet z tej samej cenowo półki , krytykuja sie też ludzie którzy mają podobny status materialny. Po prostu pan A wybierze to a pan B tamto , bo mu się tak podoba a coś innego uważa za be.
          U mnie w rodzinie jest np krytyka mojego samochodu ze względu na kolor
          a bo czarny ! i ja wierze że od groma ludzi w mojej i nie tylko rodzinie nie kupiłoby czarnego auta ,nie koniecznie muszą mi zazdrościć zakupu ,zwyczajnie im się nie podoba tak jak mi dla przykładu kolor oczojeb żółty np
        • echtom Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 21:32
          > a na jakeij podstawie oceniasz, ze ta przysłowiowa Turcja, Bułgaria czy Grecja to jest cos posledniego?

          Kolega ze studiów był zapalonym żeglarzem i jeszcze za komuny załapał się na rejs jachtem dookoła Europy. Strasznie mu zazdrościłyśmy i nie mogłyśmy się doczekać jego opowieści. Wrócił zgaszony i powiedział, że w czasie tego rejsu doszedł do wniosku, że najważniejszy jest czynnik ludzki - wolałby z paczką przyjaciół popłynąć na Mazury niż z takim drętwym towarzystwem za granicę.
      • madzioreck Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 20:25
        > Może problem jest w tym, że wy uważacie to coś za niewiadomo co, a w rzeczywist
        > ości takie nie jest. Bo fakt, Turcja, Bułgaria, Grecja są tanie. Skoda gorsza o
        > d BMW, no, ale i tańsza. Ja z kolei od razu znaczam, że pojechałam np na Chorwa
        > cję, bo było tanio, kupiłam ten model, bo cena była promocyjna. I nie mam probl
        > emu, że mi to ktoś wygarnie, bo przecież taka ejst prawda.

        Chyba nie zrozumiałaś problemu - po co wygłaszać takie komentarze? W jakim celu? To tak, jak wyrąbać komuś, że inne dzieci są ładniejsze... nawet, jeśli to prawda, to po co takie rzeczy mówić?
    • dziennik-niecodziennik Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 09:26
      ooooo taaaak... ja ich nazywam "zabijaczami radosci".
      mamy - a właściwie moi znajomi mają - takich znajomych, jedną parę na szczęście, a właściwie to faceta z tej pary tylko. nic mu nie mozna powiedziec, bo wszystko Ci zniszczy, każdą radosć. nawet sie zdrowym dzieckiem pochwalić nie mozna bo tez potrafi dosrac.
      nienawidze czlowieka doslownie.
    • drinkit Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 10:24
      Tak, często coś takiego spotykam, taka natura ludzka. Zwykle nie są to bardzo bliscy znajomi, więc zdarza mi się odpowiedzieć że nie proszę o opinię, zwykle to działa.
    • masafiu Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 10:27
      Spotykam takich ludzi, ale trzymam sie od nich z daleka, jesli to ode mnie zalezy.
      Uwazam,ze to jest brak wychowania, jesli nawet ktos sam z siebie powie "sluchaj, ale czad, kupilam samochod! Ale sie ciesze, fiat 126p ale mi sie podoba' a odpowiedz jest w stylu 'zanizajacym'....
      Jak widze,ze ktos sie cieszy, to dlaczego mam mu psuc ta radosc? Ok, on sie cieszy, nawet jak mi sie samochod nie podoba, to zachowam to dla siebie lub powiem cos w stylu 'Ciesze sie,ze sie cieszysz wink'
      Nie rozumiem takich ludzi, jakich opisala autorka. Mysle,ze jednak to wynika z zazdrosci lub jakiejs zyciowej zolci nagromadzonej przez lata. Taka zgryzliwosc...
      • wioskowy_glupek Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 10:33
        Mój były facet umniejszał każdą moją pracę czy osiągnięcie... Bo przecież ja się w pracy nie męczę za biurkiem nie to co on fizycznie...

        Jak pojechałam na delegację to się dowiedziałam że kto by kogoś takiego jak ja posyłał na delegację bo tylko dyrektorzy jeżdżą, że na pewno jadę tam się przespać z szefem... OMG...

        Co bym nie kupiła bez sensu itp...
      • ewaewa123 Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 14:43
        "Spotykam takich ludzi, ale trzymam sie od nich z daleka, jesli to ode mnie zalezy. "
        Niekeiedy trudno się uwolnić np. od rodziny. Ale też taką opcję uważam za optymalną.
        Mnie bardziej interesuje po co to robią, a może lepiej, co tymi ludźmi kieruje, jakie przesłanki.
        Staram się nie opowiadać, raczej grzecznie wywołana do odpowiedzi odpowiadam na zadawane pytania.

    • sadosia75 Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 10:31
      teściowa i szwagierka specjalizują się w umniejszaniu. nie tylko w stosunku do nas ale praktycznie do większości osób je otaczających.
      teściowa potrafiła sąsiadce dowalić, że trumna jej mamy była " okropna i ona to by wybrała ciemniejszą bo jasne to tylko dla młodych"
      • drinkit Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 10:40
        trumna jej mamy była " okropna i ona to
        > by wybrała ciemniejszą bo jasne to tylko dla młodych"

        Boskie
      • majenkir Sadosia, 27.06.11, 14:14
        sadosia75 napisała:
        > teściowa potrafiła sąsiadce dowalić, że trumna jej mamy była " okropna i ona to
        > by wybrała ciemniejszą bo jasne to tylko dla młodych"


        Wygralas! big_grin big_grin big_grin
      • kamelia04.08.2007 Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 17:10
        niestety sa ludzie i taborety

        mam dwa przypadki, a dotycza jednego samochodu, który kupilismy (volvo kombi):
        1. moja matka: "ale on jest krótszy od passata"
        2. kolega z pracy do mojego męza: "ale ten twój samochód (to volvo) jest brzydki, taki kwadratowy".



        inny przypadek, znowu moja matka, juz drugi raz na ten sam temat w zwiazku z tym, że córka (2,5 roku) idzie we wrzesniu do przedszkola, "a czy one wie, że mówi po polsku albo po francusku? bo wiesz, jak bedzie mówic po polsku, to dzieci sie moga z niej smiac". Jak jej powiedziałm, ze juz musi trucizne sączyc, to ona to "tak z troski". Pokarało mnie taka matką.
    • lila1974 Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 10:34
      Nie, mam szczęście obracać się wśród ludzi życzliwych.
      • elejna Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 11:00
        Inna sprawa że człowiek na poziomie nawet jeśli mu się nie podoba dana skoda i wakacje w Turcji znajomych lub rodziny nie pozwoli sobie na komentarze , mi by przez gardło nie przeszło aby krytykować np siostrę mojego męża . Równiez gdy ktoś zakupiłby samochód moich marzeń czy wrócił z Nowej Zelandii nie byłabym kąsliwa z zazdrości , zazdrosciłabym owszem ale że nie mam kompleksów nie cieszyło by mnie umniejszanie ludziom wprost.
    • shellerka Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 11:20
      nie. na szczęście. ale może dlatego, że mam ostry języczek i od razu bym odpowiednio dogryzła w podobnym stylu "niby nic"
      • ewaewa123 Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 13:59
        Z moim języczkiem też wszystko ok, z moejgo męża tym bardziej, tylko niekiedy się powstrzymuję od komentarzy, bo sobie jeszcze pomyślą,ze mnie coś zabolało. Ale w odpowiednim czasie, czemu nie, igiełkę można wsadzić wink
    • lilka69 a mnie sie wydaje, ze zle ich oceniasz 27.06.11, 12:03
      sama akurat do turcji,( tunezji i egiptu) bym nie jechala.
      prawda jest , ze ludzie sa ograniczeni i wydaje im sie, ze np. po co meble do kuchni z prawdziwego debu czy jesionu skoro plyta wyglada TAK samo a jest tansza. lub kupuja astre i mysla,ze pana boga zlalapli za nogi jadac taaaakim autem. oczywiscie, jak kogos nie stac to ma tona co go stac- to oczywiste. ale nie musi dorabiac do tego ideologii. mnie na wiele rzeczy nie stac lecz tez sie byle czym nie zachwycam. pragnelabym audi tt (choc nie wiem po co z 2 dzieci) ale nie zachwycam sie falszywie yarisem (choc jako drugie auto w rodzinie tylko na niego mnie stac).
      • wyssana.z.palca Re: a mnie sie wydaje, ze zle ich oceniasz 27.06.11, 14:02
        Ale chyba przez grzeczność czy też zwyczajnie dobre wychowanie nie wypada wypalać z takimi tekstami o jakich tu pisze autorka? To że Turcja to nie Karaiby a Yaris nie Audi to oczywiste, ale niekoniecznie trzeba o tym głośno i dobitnie przypominać? I nie trzeba się fałszywie zachwycać, zwykłe "gratulujemy zakupu nowego auta!" chyba by wystarczyło...
      • kamelia04.08.2007 ale tu nie o to chodzi 27.06.11, 14:37
        tu nie chodzi o to, ze przysłowiowa Turcja mniej atrakcyjna (prestiżowa?) niz Nicea czy inne miasto na Lazurowym Wybrzeżu. Tak samo samochód: audi jest samochodem wyższej klasy niż skoda czy toyota. To każdy wie.

        Chodzi o to, że kulturalny człowiek nie wystosuje takiego tekstu, że Turcja to badziewie, a skoda to auto zamozniejszych biedaków. Nie mówie, że nalezy piac z zachwytu, ale skoro ktos sobie kupił auto, które uwazam za przecietne, to nie wyjeżdzam mu tym z grubej rury, tylko pytam grzecznie czy samochód jedzi i czy własciciel jest zadowolony. Tak samo z urlopem: ktos wrocił z Turcji i o tym mówi, to nie wyskocze z tekstem, że to tanie i dla klasy na dorobku, ale zapytam czy wyjazd sie udał. Bez wazelinowania, po prostu grzecznie
      • lelija05 Re: a mnie sie wydaje, ze zle ich oceniasz 27.06.11, 14:56
        Żal mi cię. Widać, że nie potrafisz cieszyć się życiem, nie cieszą cię małe rzeczy, a tylko te "wielkie". Postaraj się czasami popatrzeć dalej niż czubek zadartego nosa.
        Mnie by w życiu nie przyszło skrytykować czegoś widząc jaką radość ta rzecz, czynność sprawiła osobie, która mi się nią pochwaliła.
        Nie dotyczy oczywiście czynów ogólnie uznanych za naganne smile
      • mdere Re: a mnie sie wydaje, ze zle ich oceniasz 27.06.11, 15:51
        Myślisz, że tu o nieszczery zachwyt chodzi?

        W temacie wakacji - wróciliśmy z Indonezji i też miłe komentarze w stylu: "Tam to jest strasznie gorąco i duszno, za darmo bym nie pojechał". Czy ja się prosiłam o taki komentarz? Czy chciałam porady? Ba, już z wyjazdu wróciłam, na dodatek zadowolona, więc czasu nie cofnę. Ktoś pyta, ktoś odpowiada, proste. Między nieszczerym zachwytem a próbą dokopania istnieje jeszcze sporo neutralnych wypowiedzi i warto czasem z tego skorzystać.

        Dostałam awans w pracy i co słyszę? Że teraz to już pewnie w ogóle z pracy nie wyjdę i lepiej mieć mniej kasy a spokojniejsze życie. Ja się pytam PO CO mi te mądrości życiowe?

        Zakup roadstera - "Ale że w Polsce?! Przecież tym się nie da zimą jeździć, no i tylko 2 miejsca?!". Autor tego miłego komentarza jeździ Fabią, autem jak dla mnie okropnym, ale jednak potrafię przejść obok niego bez złośliwych docinków.
        • kamelia04.08.2007 Re: a mnie sie wydaje, ze zle ich oceniasz 27.06.11, 16:47
          mdere napisała:


          > Zakup roadstera ?

          co to jest, albo raczej jak to wygląda?
          • mdere Re: a mnie sie wydaje, ze zle ich oceniasz 27.06.11, 17:03
            Mały dwuosobowy samochód ze składanym dachem.
            • kamelia04.08.2007 Re: a mnie sie wydaje, ze zle ich oceniasz 27.06.11, 17:11
              mały kabriolet?
              • mdere Re: a mnie sie wydaje, ze zle ich oceniasz 27.06.11, 17:18
                Tak, to odmiana kabrioletu.
        • ewaewa123 Re: a mnie sie wydaje, ze zle ich oceniasz 27.06.11, 17:10
          Dokładnie o takie zachowania chodzi. Turcja to był przykład, jak widać trafny, bo uderzył na tym forum w czułe miejsce. dybym napisał Mauritius, to by zaraz stwierdzili,że się chwalę. A tak nawet na tym forum znajdziemy i wyłapiemy " umniejszczy" Uderz w stół, a nożyce się odezwą, czy jakos tak.
          • tezee Re: a mnie sie wydaje, ze zle ich oceniasz 27.06.11, 21:34
            masz rację pewnie są ludzie którzy umniejszają innym bo mają kompleksy więc robią sobie z kogoś tło by poczuć się lepiej
            ale też cała masa ma po prostu inny gust ,preferencje i je zwyczajnie komunikuje wprost. Oczywiscie można dyskutować co jest taktowne co nie ,czasami faktycznie kultura wymaga by gryźć się w jęzor, natomiast chcemy czy nie ludzie oceniają sugerując się przede wszystkim tym co im się podoba.
            • echtom Re: a mnie sie wydaje, ze zle ich oceniasz 27.06.11, 21:37
              > ale też cała masa ma po prostu inny gust ,preferencje i je zwyczajnie komunikuje wprost.

              Tylko zwyczajnie mogliby zachować to dla siebie, żeby nie psuć innym radości, i tyle w temacie.
      • kiniox Re: a mnie sie wydaje, ze zle ich oceniasz 28.06.11, 10:34
        lilka69 napisała:
        mnie na wiele rzeczy nie stac lecz tez sie byle c
        > zym nie zachwycam.

        A ja zupełnie odwrotnie W sumie stać mnie na różne rzeczy, a cieszą mnie drobiazgi.
    • joanna35 Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 12:06
      Ja nie wiem czy to są umniejszacze, ale mam znajomą, która jest bardzo dumna z tego, ze coś udało jej się kupić za przysłowiowe 5 zł. i opowiada o tym tak, że ja od razu czuję się winna, że wydałam za rzecz z tej samej kategorii np. buty wg. niej tzw. ciężką kasę. Żeby było jasne, owszem mam dużo lepszą sytuację finansową, ale nie epatuję nią na prawo i lewo. Taka sytuacja - kupiłam kiedyś jej córce biżuterię w powszechnie znanym salonie jubilerskim. Musiały sprawdzić ile to kosztowało, bo podczas następnego spotkania usłyszałam, że ONA by tyle za to nie dała. Mnie zatkało, bo kompetnie nieasertywna jestem, ale cietą ripostą odpowiedziało jej własne dziecko. Niestety, było to parę lat temu i widzę, że "poczucie obfitości" mamusi udziela się i dziecku.
    • niebieski_lisek Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 12:28
      Tak, mam taką koleżankę. Ogólnie ją lubię, ale czasami ma takie krzywe akcje. Na początku związku z moim chłopakiem wychwalałam go przed nią pod niebiosa co ona skomentowała słowami "Wiesz, z całym szacunkiem, ale jak ja będę miała chłopaka, to ON będzie najwspanialszy na świecie" smile Jak kupiłam mieszkanie przy stacji metra i cieszyłam się z tego powodu, to mnie próbowała zgasić tekstem że nie ma się z czego cieszyć, bo jak alkaida będzie atakowała warszawę, to może akurat na tej stacji blisko mnie zdetonują brudną bombę i moje mieszkanie zostanie skażone radiologicznie - i mówiła to całkiem serio smile Przy czym to mnie bardziej śmieszy, ale jednak najbardziej może dopiec mi mama, wystarczy że moją tyradę radości przerwie krótkim "no" wypowiedzianym z odpowiednim akcentem, i już wiem, że nie powinnam się cieszyć, bo coś tam mi nie wyszło, a powinno.
      • czarnaalineczka Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 12:38
        >to mnie próbowała zgasić tekstem że ni
        > e ma się z czego cieszyć, bo jak alkaida będzie atakowała warszawę, to może aku
        > rat na tej stacji blisko mnie zdetonują brudną bombę i moje mieszkanie zostanie
        > skażone radiologicznie

        big_grin
      • iuscogens Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 19:07
        niebieski_lisek napisała:

        ale jednak najbardziej może dopiec mi mama, wystarczy że moją tyrad
        > ę radości przerwie krótkim "no" wypowiedzianym z odpowiednim akcentem, i już wi
        > em, że nie powinnam się cieszyć, bo coś tam mi nie wyszło, a powinno.

        czy my mamy tę samą rodzicielkę tongue_out
    • majowadusza Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 12:30
      osoby nie życzliwe są wszędzie. Na forum, również.
      osoby bez klasy i dyplomacji również.

      Ja, jak większość ludzi, lubię jeśli ktoś potwierdzi, iż mój wybór jest dobry . Szczególnie jeśli są to osoby które cenię.
      Osoby które są mi obojętne, nieszczegolnie mnie ciekawię ani ich opinie.

      Proponuję dystans również do własnej osoby i więcej humoru smile


    • olena.s Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 12:52
      No, jednak macie pecha, bo takich niemiłych, burakowatych, snobistycznych ludzi jest, jak sądzę, mniejszość.
      Cała ich zabawa polega na tym, by wam umniejszyć wciskając szpilę, ale tak, by była to wredna aluzja, a nie początek otwartej kłótni.
      Moja metoda: uniemożliwienie niemiłych aluzji.
      Przykład:
      - W Turcji?? E, nic ciekawego, no ale Turcja jest tania.
      - Owszem, tania. Nie zgadzam się, że nic ciekawego, nam się bardzo podobało i swietnie wypoczeliśmy. Ale powiedz, czy mówisz tak, żeby sprawić mi przykrość?
      • mamagapka Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 13:16
        po pierwsze- zastanówcie się co piszecie. ZANIM to napiszecie. 'Turcja tania'- chyba zalezy od tego ile kto zarabia. I przypominam ze Polska nie składa się tylko z warszawskiej kadry menadżerskiej. Wczasy w Turcji w dobrym hotelu na 4 osoby/2 tygodnie- kosztują 10 tys lekką rączką. To nie jest mało. Są tacy którzy cały rok na to oszczędzają bo takie mają priorytety i mają prawo cieszyc sie z wyjazdu.
        Tekst o toyocie yaris- 'bo to drugi samochód i tylko na to mnie stać' - to jeden z bardziej zenujących tekstów w kontekście finansowym jaki słyszałam. Zwłaszcza dla ludzi których stać tylko na 1 samochód i marzyliby zeby była to toyota yaris. i to w temacie umniejszania...uff....

        co do tematu wątku- takich ludzi jest mnóstwo- myśle ze wynika to głównie ze żle zamaskowanej zazdrości. ja, podobnie jak autorka wątku, staram się nie chwalić wyjazdami czy stanem posiadania.Uważam to za brak wrażliwości i dobrego wychowania. Dlatego córce zabraniam w szkole rozwijać temat wakacji czy np prezentow na komunię. Bo ktoś może mieć mniej. Ale jak już pyta- mówię prawdę. I czasem zdarza się ze ktoś 'umniejsza'- choć sam np. nie wyjeżdza. Trudno.

        Kiedy kupiliśmy 2 auto, jedna z moich koleżanek dyskutowała ze mną zażarcie że posiadanie 2 samochodów jest bez sensu bo przecież doskonale można ogarnąc się z jednym. Powiedzieliśmy jej ze 2 samochod bardzo sie przydaje jak są dzieci i trzeba je zawieżć w różne miejsca. Dzieci co prawda nie ma dalej ale 3 miesiące póżniej - i oni kupili 2 samochód. Teraz bez niego Zycia sobie nie wyobraża... A ja ciągle smieję się z tego jak punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
        • joanna35 Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 13:47
          Wszystko co napisałaś jest prawdą i do niedawna sama miałam z tym duży problem, bo zawsze chodziło o to, zeby kogoś kogo nie stać nie urazić, więc ...umniejszałam siebie. Natomiast po pewnym czasie zauważyłam powtarzającą się sytuację - im bardziej ja liczyłam się z ich uczuciami tym oni mniej liczyli się z moimi. I powiedziałam sobie dość. Nadal nie chodzi o to, żeby "walić" kasą po oczach, ale wszystko do czego doszliśmy jest efektem uczciwej pracy mojego męża, więc dlatego, że mój mąż w okresie "pieriestrojki" nie rzucał się do pracy u "prywaciarza", tudzież nie realizował swoich , zakończonych zresztą fiaskiem, snów o potędze, a od lat tkwi w tym samym zakładzie, mam chodzić kanałami? Moim zdaniem sytuacje tego typu są kuriozalne i przypominają trochę sytuację kiedy to nietaktem jest nazywanie po imieniu osób otyłych, a już tych z niedomiarem tkanki tłuszczowej można bezkarnie wyzywać od chudzielców, wieszaków czy worka z kościami. Długo trwało zanim doszłam do wniosku, że cudze kompleksy i zazdrość to nie jest mój problem, a chamskie odzywki świadczą tylko i wyłącznie o nim samym, nie o mnie. Mądry zrozumie.
        • ewaewa123 Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 13:57
          > co do tematu wątku- takich ludzi jest mnóstwo- myśle ze wynika to głównie ze żl
          > e zamaskowanej zazdrości. ja, podobnie jak autorka wątku, staram się nie chwali
          > ć wyjazdami czy stanem posiadania.Uważam to za brak wrażliwości i dobrego wycho
          > wania. Dlatego córce zabraniam w szkole rozwijać temat wakacji czy np prezentow
          > na komunię. Bo ktoś może mieć mniej. Ale jak już pyta- mówię prawdę. I czasem
          > zdarza się ze ktoś 'umniejsza'- choć sam np. nie wyjeżdza. Trudno.
          No własnie, też mam wrażenie zazdrości, a nawet zawiści, mówia to nam na ogół znajomi, którzy nigdzie nie byli, nic nie widzieli, tak własnieżeby znegować kogoś, umniejszyc jego wartość. Tez proszę córkę, by nie opowiadała o pieniadzach, podróżach itd. Oczywiście odpowiadać na pytanie może, a nawet powinna, chyba nie jest to chwalenie się ?
          Wczasy w Turcji w dobrym hotelu na 4 os
          > oby/2 tygodnie- kosztują 10 tys lekką rączką. To nie jest mało. Są tacy którzy
          > cały rok na to oszczędzają bo takie mają priorytety i mają prawo cieszyc sie z
          > wyjazdu.
          Ceny wyjazdów wszędzie mogą byc różne, jedni wypoczywają np. w Turcji za 5 000 PLN, inni za 15 000 za 3 osobową rodzinę. Hotel, do którego lecimy w tym roku kosztuje w tej chwili 17 500 za trzy osoby, my oczywiście zapłacilismy dużo mniej, ale rezerwowaliśmy we wrześniu smile
          Tylko po co komu to negowanie cudzych wyborów, ludzie podnoszą swoja wartość i samopoczucie.
    • atowlasnieja Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 13:43
      mama miała taką znajomą. Pani się ciągle licytowała że ona ma lepiej, bardziej...
      Przegięła pałę gdy stwierdziła "mnie bolało bardziej!".
      • bi_scotti Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 14:01
        Zygmunt Nowakowski - "Przyjadek Dobrej Nadziei" (pierwsze wydanie chyba z 1930 czy 31 roku!) - pierwszy rozdzial z niezapomnianym haslem "a my jemy mieso jak Hunnowie!". Ogolnie: nihil novi sub sole big_grin
      • thaures Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 14:09
        Wśród bliskich znajomych takich ludzi nie mam. Może coś myślą, ale nam tego nie mówią. Koleżanka ostatnio się przyznała,że jak kupiliśmy nasz dom-przyszła i pomyślała-Boże, co oni zrobili-mieli takie ładne mieszkanie... Ale nic nie powiedziała wtedy-nic by to nie zmieniło, a być może ostudziłoby nasz entuzjazm. I pomyślane to było raczej z troskipo nas niż by nam dowalić.
        Właśnie wróciłam z wycieczki i doszłam do wniosku, że są osoby, które nigdy nie będą zadowolone. Zawsze będzie coś, do czego można się przyczepić. Jedzenie gdzieś tam lepsze, kanapki nie takie, ryba nie tak dosmażona jak powinna, Słońce za bardzo praży, a na statku wiatr targa fryzurę, a ten zabytek to ładniejszy na zdjęciu niż w rzeczywistości.... Współczuję takim ludziom- nigdzie im dobrze nie będzie.
    • uhklatka Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 14:00
      przerabiam to z rodzina, dlatego o niczym nie wspominam o 905 rzeczy nie wiedza. Komenatze sa lzosliwe, urągliwe, czasami chamskie. Nie wiem po co i na co, ale widać taką mam rodzinę. Staram się nikogo o niczym nie informowac, co jest trudne w sytuacji w ktorej z częscią rodziny miekszamy
    • polonijnamama Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 14:04
      Ja akurat w 100% zgadzam sie z Zebra12.
      Mysle ze czesc osob tych "umniejszajacych" mowi to z zazrosci, ale nie wszystkie.

      Mnie bardziej razi, jak (co tu na forum jest jakby normalka) ktos pisze ze podrapali mu Toyote na parkingu, a wyskakuja osoby z tekstem, ze auto jest do jezdzenia blabla, jak Cie nie stac na takie, to jezdzij rowerem, czy cos w tym guscie.
      Wydaje mi sie, ze akurat osoba zalaca sie nie ma zamiaru chwalic sie, ze kupila takie auto.

      Dlatego tez, jesli ktos mi powie ze kupil Fiata Panda, to nie bede sie wysmiewac, ale i nie bede robic achow, ochow, kiedy np jezdze BMW, ale jak ta osoba powie ze jej uszkodzili tego fiata, to bede jej tak samo wspolczuc, jakby nawet jezdzila Porsche.
      • thaures Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 14:10
        Do tego wątku pasuje przysłowie (?)
        Wyżej sra niż d...ę ma
        • ewaewa123 Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 14:14
          Tylko kto wyżej , ja czy moi znajomi? wink
    • tiuia Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 14:59
      Jasne że znam takich. Nawet mnie to bawi;D

      Akurat w tym roku byliśmy w Turcji (bo tanio), w maju (bo jeszcze taniej). Było świetnie, słonecznie, egzotycznie i ciekawie. Ale zanim wyruszyliśmy na wakacje, moja przyjaciółka z całą powagą ostrzegała: 'Turcja? Ale wiesz, tam dzieci na nerki porywają!'

      A jak wróciłam koleżanki patrzyły na moją nieopaloną twarz i narzekały: 'Co to za wakacje? Nie opaliłaś się wcale!' ... No faktycznie nie opaliłam się za mocno - używałam wysokich filtrów i nosiłam kapelusze ;P
    • ascii2 Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 15:28
      Znam takich znajomych a dokładnie jedną znajomą, którą b. lubię ale jej testy czasami mnie wkurzają. Kiedy kupiliśmy mieszkanie, wracaliśmy z pracy i potrzebowała płytę ode mnie więc zaprosiłam Ją do siebie, o Boże ile jak się to nasłuchałam jakie małe to mieszkanie i przez lata mi dowalała o to, a my cieszyliśmy się z mężem jak dzieci że wkońcu będziemy na swoim. Ona sama mieszka w domu z rodzicami który rozbudowała więc te moje 30 pare metrów to jak Jej salon, więc ciągle się przechwala a bo meble kupiła a bo stół itp. ja nigdy nic nie mówię. kiedy kupiłam samochód jechałam do Niej, jak zobaczyła oczy Jej się zaświeciły ale powiedziała ale mały... przykre trochę.
    • ewaewa123 Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 15:52
      Chyba można podsumować, że w większości przypadków ludzie umniejszają z powodu zazdrości, albo nadmiernie rozwiniętego własnego ego lub z kompleksów. Niemniej jednak wszyscy " umniejszcze" wykazują sie brakiem kultury i zasad SV oraz wrodzonym lub nabytym przez lata doswiadczeń zyciowych brakiem empatii, jeśli wiedzA, co to jest wink
    • whitney85 Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 18:02
      Ja mam takich umniejszaczy w postaci moich rodziców. Ciężko się odizolować niestety.
      • tezee Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 22:33
        No własnie rodzice , chyba nie podejrzewasz że robią to bo ci zazdroszczą? To nie jest ten typ relacji międzyludzkiej żeby była mowa o zawiści , zakładając że nie sa to zaburzeni chorzy psychicznie ludzie.
        zwyczajnie im się nie podoba i tyle więc ci komunikują.
        • mdere Re: Znajomi - umniejszacze 28.06.11, 16:15
          Też mnie ciekawi, czemu rodzice zachowują się w taki sposób. A wcale to nie są jednostki! Moja mama od zawsze była specjalistką od "ALE". "Dobrze Ci poszło, ale jednak X był lepszy. Musimy jeszcze popracować". "Och jesteś laureatką, ale szkoda że Y miał więcej punktów". Wiadomość o awansie i podwyżce: "Fajnie. A syn Z jest komornikiem i zarabia 30.000zł miesięcznie". Z czasem nabawiłam się totalnej znieczulicy na takie teksty i już olewam. Hit sprzed kilku miesięcy. Nigdy nie byłam chuda, ale nadwagi też nie miałam. Za to parę razy udało mi się usłyszeć od mamy sugestie, że taką ładną sukienkę widziała, ale tylko 34 i 36 (a ja noszę koszmarną 38), więc się nie wcisnę. big_grin Ostatnio schudłam kilka kilogramów i słyszę: "Matko, jak Ty wyglądasz! I ta zabidzona twarz.".

          Są ludzie którym nie dogodzisz. Cokolwiek byś zrobiła, będzie źle. Zawsze znajdzie się ktoś, kto jest ładniejszy, mądrzejszy, zabawniejszy, bogatszy etc. Kiedyś wierzyłam, że to ja jestem takim kiepskim dzieciakiem, ale z czasem zaobserwowałam że nie tylko moi rodzice mają taki osobliwy system motywacji.

          Odizolować się nie da, ale z biegiem lat dystans się zwiększa.
          • kamelia04.08.2007 Re: Znajomi - umniejszacze 28.06.11, 20:56
            jakbym czytała o moich. Dokładnie tacy sami, zawsze jakies ale i zawsze zwracaja uwage o absurdale rzeczy.
            Ostatni hit mojej starej: nie mówi sie "diweloper", tylko "deweloper". Teraz to sie smieję, ale całe zycie mi tak zwracali uwage i to ja zawsze byłam złym dzieckiem.
        • babcia.stefa Re: Znajomi - umniejszacze 28.06.11, 19:07
          Ależ oczywiście, że z zazdrości! Moi też tak mają - uważają, że mają przerąbane życie i pałają nienawiścią do wszystkich, którzy mają mniej przerąbane od nich. Do własnych dzieci też.
          • tezee Re: Znajomi - umniejszacze 28.06.11, 21:00
            Żeby zazdrościć , źle życzyć własnym dzieciom i rywalizować z nimi na samochody , to trzeba być chorym psychicznie. Zgoda w pewnym wieku można mieć nieco inną percepcję , być zrzędliwym, upierdliwym ,czepialskim ale o przypadku żeby starzy zazdrościli dorosłym dzieciom nie słyszałam.
    • anorektycznazdzira Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 18:43
      Znam, znam, wkurzają. Dla mnie to klasyka buractwa. Odbieram to tak, że się nie mogą pohamować żeby szpili nie wsadzić z zazdrości. Ale jeśli ciągle na takich trafiacie, to faktycznie macie jakiegoś pecha, ja spotykałam sporadycznie.
    • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 18:56
      Haha tak mialam takiego wujka i ciocie, ciocia juz zeszla z tego swiata a wujek jest juz starym dziadkiem ale nadal maci. Ksiazke moznaby napisac. Kazdego w rodzinie obrazili a ci jak barany. Ja sie odcielam.

      Kilka wycinkow:

      Moj ojciec kupil rocznego duzego fiata w 1990. Ciocia z wujkiem na imieninach u nas. Faceci jak to faceci poszli ogladac auto, silnik itp. i gadaja o samochodach. Ciocia na to jakby nigdy nic: nasi znajomi to jezdza tylko zachodnimi autami a nie polskimi gratami (nie mieli samochodu nigdy, nawet prawa jazdy).
      Mniej wiecej w tych samych latach rodzice wyflizowali kuchnie. I podobna historia, tym razem ciotki poszly ogladac itp. Wg ciotuni w eleganckich domach flizuje sie tylko wokol zlewu (oni mieli 3 plytki przyklejone obok zlewu w kuchni).
      Gdy chodzilam na studia uslyszalam ze corka ich znajomych (prawnika i lekarki!!! ekhmm smile) dostala sie na 2 kierunki.
      Zanim w polsce pojawily sie chodniczki do lazienki, takie z miska pod wanne i pod kibelek, moja babcia przyuwazyla takie cos u znajomych, a ze jest krawcowa to uszyla sobie i nam. Ciocia na jakiejs imprezie poszla sie odlac, po czym zajela miejsce przy stole i stwierdzila ze nic ja tak nie obrzydza jak wlochate chodniczki w lazience. Aaaa lazienka wyflizowana po sufit, to beee bo sie lazienka poci, tez nieelegancko.
      Wujek jej dorownuje. Czesto mowi "moja brac studencka" "my studenci" itp. Nigdy nie studiowal, edukacje skonczyl rok przed matura, potem zapisal sie do partii i zostal karierowiczem. Na wesela, chrzciny itp. nie chodzili. Az do 1989 roku, w ktorym doznali cudownego nawrocenia. Komuchy sa be, a do kosciola latali pare razy w tygodniu i utyskiwali na innych ze nie chodza. Nawet papieza spotkal w tatrach i z nim zamienil pare slow, no nie da sie z nimi.
      Rodzice uslyszeli komentarze od nich gdy kupili cokolwiek, telewizor, wideo, nintendo dla mnie jak bylam mala, no wszystko.
      A to powyzej to jakies 3% ich wypowiedzii to tylko to co dotyczy naszej rodziny, a jeszcze dostalo sie babci, wujkom, ciotkom, kuzynom, kazdemu.
      Raz taka fajna ciotka z wujkiem zaprosila ich na boze narodzenie to powiedziala ze nigdy wiecej. Haha wszystko bylo zle.

      Aaaa najlepsze, kurde moze sie ujawnie dla rodziny tu na forum, ale ta historia ale jest boska. moj ojciec jest kierowca poczty polskiej tj. jezdzi tym pomaranczowym vanem. Ciocia kiedys obwiescila, ze gdy idzie chodnikiem i widzi auto policji albo pomaranczowe auto poczty haha to sie az chowa w najblizszej bramie ze strachu, bo wiadomo ze w policji i na poczcie to same pijaki jezdza. (zeby nie bylo, ojciec jest zawodowym kierowca jakby co stracilby prawko i prace wiec nie jezdzi po alkoholu, poza tym nie jest w ogole pijakiem tylko porzadnym, normalnym facetem)

      Tak wiec spotkalam sie z takim zjawiskiem tylko nie wiedzialam ze moze ich byc wiecej na tym swiecie. W ich wypadku to byla czysta zawisc. Dobrze jest miec ich gadki gdzies a najlepiej to sie odciac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka