Dodaj do ulubionych

Znajomi - umniejszacze

    • myelegans Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 18:57
      Nie, nie zetknelam sie, moze dlatego, ze przesiewam takich ludzi. Nie mam zamiaru marnowac mojego dorgocennego wolnego czasu na takie znajmosci.
      Moi znajomi nie komentuja mojego domu, wyborow zyciowych, samochodu, wakacji itd. itp. Ciesza sie razem z nami, nie umniejszaja.

      NIE-ZNO-SZE takich ludzi, wiec z nimi nie przestaje i juz.
    • semihora Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 20:14
      A ja rozumiem, o co autorce wątku chodzi, bo też mam takich znajomych. Oni zawsze mają wszystko och i ach, a my byle co. A co najzabawniejsze w tym wszystkim - z lubością powtarzają u siebie to, co wcześniej tak ochoczo krytykowali u nas.

      Dla własnego zdrowia psychicznego spotykam się z nimi tylko wtedy, kiedy już naprawdę nie mogę się wykręcić tongue_out (Nie, nie mogę się odizolować całkowicie.)
    • fanka.peppy Re: Znajomi - umniejszacze 27.06.11, 21:25
      Tak, znam takie osoby. Irytują mnie tak samo jak ludzie z gatunku "jestem najmądrzejszy/-a, najpiękniejszy/-a i wszystko robię najlepiej". Zabijacze radości, jak ktoś ich trafnie nazwał, to dla mnie osoby zawistne, zazdrosne, zakompleksione i czujące się dobrze, gdy ktoś ma gorzej (często ich zdaniem gorzej, chociaż obiektywne problemy innych równie ich cieszą). W kręgu towarzyskim unikam takich ludzi jak ognia, niestety w rodzinie nie zawsze się da. Takie są dwie siostry mojej mamy - nienawidzą tych, którym się powiodło i coś udało, wiecznie krytykują, zrzędzą i mają złośliwą satysfakcję, gdy komuś powinie się noga. Moja mama bardzo liczy się z ich zdaniem, ja olewam. I zgadzam się, że zabijacze radości nie kojarzą mi się z asertywnością i szczerością, tylko z chamstwem i podłością.
      Aha, dowalić potrafią się do WSZYSTKIEGO - po urodzeniu 2. synka (gdy zachwycaliśmy się z mężem, że taki śliczny i zdrowy) od "życzliwej" cioci usłyszałam coś w stylu "Oooo, ale nie udało się, co? Nie ma córki tylko drugi chłopak!"
    • tola_i_tolek Re: Znajomi - umniejszacze 28.06.11, 07:13
      Mamy takich jednych- są baaaaaaaaaardzo oszczędni i zawsze nam radzą jak my powinniśmy zaoszczędzić. Jedziemy na wakacje- ale po co, przecież możemy jechać do nich na działkę do lasu i też będzie fajnie, a jaka oszczędność . Idę do mojego fryzjera- po co, przecież można kupić samemu farbę a znajoma znajomej ma super tanią fryzjerkę.
      Kupuję dziecku wymarzoną zabawkę na urodziny- po co, przecież i tak zaraz rzuci w kat, lepiej kupić ubranie, bardziej się przyda.
      Poza tym bardzo ich lubimy.
      • ewaewa123 Re: Znajomi - umniejszacze 28.06.11, 07:28
        Chyba właśnie odkryłam sedno sprawy lubimy tych ludzi, a te zachowania drażnią i powodują odsuwanie się od nich. W niektórych przypadkach śmieszą ( w tych materialnych- samochód, wakacje, ciuchy), ale, gdy rzecz dotyczy np. dziecka to zaczyna być niemiłe. Umniejszanie wartości człowieka, Twojego dziecka to boli. Wszystko w za dużych ilościach jest niestrawne
        • tola_i_tolek Re: Znajomi - umniejszacze 28.06.11, 07:40
          Ale w jaki sposób oni umniejszają wartosć Twojego dziecka?
          • ewaewa123 Re: Znajomi - umniejszacze 28.06.11, 08:01
            Nie chciałabym o tym pisać na forum, powiem krótko dogadywania różnego typu i umniejszanie osiągnięć (takich prawdziwych) np. 3 miejsce w Polsce w pływaniu ( a znajomego córka to jest mistrzem szachowym, mogłaś się bardziej postarać ). Przykład numer 2 , córka ma średnią 5,8, no tak bardzo ładnie, ale wiesz,że najważniejsza jest matematyka ( ma w tym roku 5) i tak w ten deseń. To akurat przykłady z bliskiej rodziny, znajomym w ogóle nie mówimy o osiągnięciach dziecka, nie chcemy prowokować takich sytuacji. Rodzinie też nie, tylko, że ona zapytana, jak na zawodach, jak w szkole odpowiada. Na szczęście córka sie tym w ogóle nie przejmuje smile
            • dziennik-niecodziennik Re: Znajomi - umniejszacze 28.06.11, 09:46
              > córka ma średnią 5,8, no tak bardzo ładnie, ale wiesz,że najw
              > ażniejsza jest matematyka ( ma w tym roku 5) i tak w ten deseń.

              ooo, ten znajomy moich rodziców to by Ci powiedział "jak ktoś jest dobry ze wszystkiego to znaczy ze tak naprawde nie jest dobry z niczego" big_grin big_grin big_grin
            • kocio_007 do ewa123 28.06.11, 09:48
              A ja SZCZERZE gratuluję Ci córki z takimi osiągnięciami smile To jest naprawdę COŚ!
              I uważam, że właśnie należy się tym chwalić i sama bym to robiła na każdym kroku - z rodzicielskiej dumy i po to, żeby córka czuła się na maksa doceniona i miała nonstop świadomość, że naprawdę osiągnęła coś szczególnego. A dla innych - żeby wiedzieli, że MOŻNA.
              W przypadku tak dużych i nietuzinkowych sukcesów inni nie wiedzą czasem, jak się zachować -po prostu dystans jest zbyt duży. Mam to w rodzinie. Osiągnięcia mojego dziecka i nasze są dla nich jak z kosmosu (temat i zasięg) że albo nie chcą o nich słyszeć (np. wychodzą, zmieniają temat) albo próbują je umniejszyć, krytykując i wyśmiewając (!) do innych tak, żebyśmy słyszeli. Dodam, że nie chwalimy się - po prostu, zapytani mówimy, co u nas słychać smile
              Lata (!) obserwacji takich zachowań przekonały mnie, że bierze się to z poczucia pewnej niewygody - oni sami nic nie robią, żeby zmienić swoje położenie, na które wiecznie narzekają (twierdząc jednocześnie, że nie da się nic zmienić). Nasz przykład pokazuje im, że można. Więc próbują nas sprowadzić do swojego poziomu żeby siebie samych upewnić, że jednak nie można.
              Acha, kiedyś przejmowałam się tym, teraz - mówię o tym co u nas z satysfakcją - bo mam się czym pochwalić.
              • ewaewa123 Re: do ewa123 14.07.11, 07:09
                Dzięki za słowa wsparcia,
                > Acha, kiedyś przejmowałam się tym, teraz - mówię o tym co u nas z satysfakcją -
                > bo mam się czym pochwalić.
                Ja niestety do tego jeszcze nie dojrzałam, rzdako nie pytana, sama coś powiem. Mój mąż był przed końcem roku w takiej sytuacji: podwładna, koleżanka z pracy opowiadała mu, jaka jest dumna ze swojej córki, która otrzyma wtym roku świadectwo z czerwonym paskiem za średnią 4,75, cieszyła się jak dziecko,że ma taką zdolną córkę,m ój mąż szczerze jej gratulował, na koniec rozmowy zapytała się, a jak wasza? No i ups, nie skłamał, podał prawdziwą, ale w tym przypadku, dziewczyna tylko skomentowała " i Ty się nie chwalisz?". Ale myslę, że dla większości ludzi jets to po prostu niewygodne, przerasta ich.
            • z_lasu Ewaewa123, zapytaj gościa... 28.06.11, 20:50
              jak wysoko on zaszedł w pływaniu. A może w innej dyscyplinie może się pochwalić złotymi medalami? A jaką miał średnią? I czy ma na to świadków? :p
    • asiablues Re: Znajomi - umniejszacze 28.06.11, 09:26
      My mamy takich znajomych. Początkowo nie zwracalismy uwagi, ale ostatnio zaczełobyc to męczące. Zarobki mamy nieco lepsze od nich, ale bez przesady. Zaczeło sie, gdy kupilismy nowe mieszkanie, fajnie je wyposazylismy no i zaporosilismy tych znajomych na któres niedzielne popołunie. NO i zaczeło sie, ze mieszkanie moze i ładne, ale w tamtym tez dalibysmy rade ( a kupilismy to włansi edlatego, ze zaczeło byc ciezko, brakowało pokoju dla dziecka), i oni to nie zAmierzają niczego kupowac ( mieszkaja w kawalerce, z dzieckiem) bo wszystko to kwestia dobrej organizacji, a z kredytami to nie wiadomo, no i ze fajnie, ze kupilismy, ale co by było, gdyby teraz któres z nas straciło prace i ETC.
    • organza26 Re: Znajomi - umniejszacze 28.06.11, 13:10
      Oczywiście, że spotkałam się z takim zjawiskiem, ale bardziej od dalszych lub ledwie znajomych.

      Na przykład:

      - jadąc na święta do domu spotkałam w pociągu znajomą z liceum, nie rozmawiałyśmy chyba z 10 lat. W trakcie rozmowy wspomniałam, że mieszkałam jakiś czas za granicą na co 'koleżanka' - dosłownie oburzona 'no teraz to żaden problem wyjechać i mieszkać w innym kraju'. Przez chwilę poczułam się jakbym zrobiła coś złego, LOLsmile

      - po długich poszukiwaniach znalazłam fajną pracę na co moja była już znajoma (niestety bliższa): 'o, X też znalazła pracę, w zagranicznej firmie, ma szefową w kalifornii, bardzo duzy pakiet socjalny - a ty taki masz???' reakcją na moje 'nie' była mina w stylu 'o, boże...' i przewrócenie oczami. Sama oczywisćie żadnego pakietu socjalnego nie ma. Najgorsze było to, że doskonale wiedziała jak podłamana psychicznie byłam brakiem normalnej pracy i nie powiedziała nawet głupiego 'fajnie, że w końcu ci się udało'.
      Ta sama znajoma potrafiła z uśmieszkiem powiedzieć, że ona to bardzo szybko znalazła pracę po studiach po tym, jak 10 min wcześniej stwierdziłam, że już jestem właśnie brakiem pracy podłamana... Tak jak mówiłam jest to zdecydowanie była znajoma...

      To przykłady z tego roku, akurat te które pamiętałam.

      Generalnie, jest bardzo wielu zazdrosnych ludzi na świecie, im twoja sytuacja lepsza tym bardziej to odczuwasz.
      Mój partner dostał (jeszcze przed skończeniem studiów) bardzo dobrze płatną i rozwojową pracę. Jest po kierunku, gdzie ludzie mają bardzo duże ciśnienie na karierkę, warszafkę itp. Znajomych poza kilkoma wyjątkami ma ze swojego roku wyłącznie. Teksty 'no, ostatnio miałem nagły wydatek ok 600-700 zł, ale dla Ciebie panie dyrektorze to teraz nic', 'noooo, panie kierowniku/dyrektorze/przy Twoich zarobkach' itp itd.
      Nikomu nie powiedział ile będzie zarabiał, po prostu ktoś usłyszał nazwę stanowiska, wymyślił sobie miesięczną pensję i puścił plotę w obieg. Nie chwali się ani swoim stanowiskiem ani zarobkami. Non stop słyszy takie teksty, jest mu czasami przykro a mnie wtedy również...
      • mamaemmy Toksyczni znajomi-innymi słowy. 28.06.11, 13:56
        Spotykałam się w zyciu z wieloma ludzmi,typ przedstawiony w tym wątku bynajmniej nie jest mi obcy,ale juz jako dzieciak pochlaniałam ksiązki i ten typ zachowania ludzi często byl w nich wysmiewany,wykpiony,więc zawsze jak coś takiego slyszę,usmiecham się w duchu i żal mi tej osobysmile
        A czasem jestem zlośliwa i odpowiadam w podobnym klimacie-np zadaje kłopotliwe pytanie,cóż ,każdy ma swoje slabe strony...Ale robie to tylko wtedy jak mnie ktos baardzo wkurzytongue_out
      • echtom Re: Znajomi - umniejszacze 28.06.11, 16:57
        > Nikomu nie powiedział ile będzie zarabiał, po prostu ktoś usłyszał nazwę stanowiska, wymyślił sobie miesięczną pensję i puścił plotę w obieg.

        U mojej szefowej w małej wiejskiej szkółce nominacja na dyrektora szkoły zbiegła się z odbiorem samochodu. I po wsi poszła plotka, że z pierwszej dyrektorskiej pensji kupiła sobie samochód smile
        • organza26 Re: Znajomi - umniejszacze 29.06.11, 10:48
          Śmieszne i ... Przykre jednocześnie...
    • scarlett.o-hara Re: Znajomi - umniejszacze 28.06.11, 14:03
      Ja tak mam z teściami.... Kupujemy teraz większe mieszkanie - wszystko nie takie jakby oni chcieli, a mieszkanie jest duże, ładne, za oknem las.... Bez komentarza.
      • kamelia04.08.2007 Re: Znajomi - umniejszacze 28.06.11, 14:16
        a co im nie pasi?
        jesli można wiedzieć
    • kotbehemot6 Re: Znajomi - umniejszacze 28.06.11, 14:17
      Oj znam, całe szczęście,ze nie znajomi tylko koleżanki w pracy. Zwykła rozmowa i natychmiastowe deprecjonowanie wszystkiego, pzreważnie tego z czego koleżanki z różnych przyczyn nie korzytsjają. A jak nie korzytsaja to znaczy jest śmieszne, szkodliwe, złe, niepotrzebne , głupie itd.Może dotyczyć absolutnie wszytskiego od wakacji nad jeziorem przez posiadanie komórki przez dziecko po kariere zawodową małżonka Wynika z takiej cechy, która powoduje,ze nie potarfimy sie cieszyć z radości innych ludzi . Zazdrość ,niezrozumienie? Nie wiem.
    • miniofilka Re: Znajomi - umniejszacze 28.06.11, 14:19
      Nie przejmuj się zazdrośnikamismile
      Ja z takimi "znajomymi" zerwałabym kontaktsmile
      • ledzeppelin3 Re: Znajomi - umniejszacze 28.06.11, 14:52
        Trudno, misisz zacisnąć zęby i cierpieć w milczeniu. Pamiętaj, najważniejsze to mieć znajomych, żeby nie siedzieć z samym mężem i dzieciakami jak jakie dzikusy. A jacy są, tacy są. Najważniejsze, że do was przychodzą, masz dla kogo stać przy garach i wydawać kasę. No i jesteś towarzyska. Chyba nie chcesz być nietowarzyskim, odciętym od ludzi samotnikiem? Co zrobisz, jak któregoś łikendu zostaniesz sama, z mężem i dziećmi? A widzisz. Musisz po prostu zacisnąć zęby i nie narzekjaqć.
        • imasumak Led, właśnie umniejszyłaś problem Ewy ;) 28.06.11, 17:29

    • imasumak Re: Znajomi - umniejszacze 28.06.11, 17:33
      Tak myślę, myślę i nie wśród najbliższych znajomych nie przychodzi mi do głowy nikt, kto by był takim "umniejszaczem".
      Kiedyś taki rozgrywki prowadziła moja siostra, ale od paru lat całe szczęście jej przeszło.
      Tobie natomiast radzę się po prostu nie przejmować smile.
    • mathiola Re: Znajomi - umniejszacze 28.06.11, 17:50
      Tak, mam takich znajomych. Dom mój im się nie podobał (a czemu taki mały? A czemu nie ma garażu? Ale bez praaalni?? A czemu te ściany są różowe? A ten żyrandol nie pasuje do tego zegara. I w ogóle no jak budować to chyba po to, żeby coś konkretnego postawić.....).
      W dupie to mam. Moje życie moje plany moja własność. Ale znajomość się rozluźniła bo jakoś nie mamy o czym rozmawiać.
    • pali-kotka Re: Znajomi - umniejszacze 28.06.11, 18:21
      Znam takie osoby. Zawsze wiem , bez pudła, kiedy powiedzą kiedy mieli lepiej, lub gorzej oczywiście w zależności od sytuacji (wczasy albo migrena), na szczęście spotykam sie z takimi osobami okazjonalnie. Mam taką koleżankę w pracy, ale nie rozmawiamy o sprawach osobistych, czasami tylko głośno komentuje zawartość mojego talerza podczas obiadu, że obrzydliwe, itd, ale jadę po niej wtedy bezlitośnie.
    • czar_bajry Re: Znajomi - umniejszacze 28.06.11, 21:48
      Ja mam fajnych znajomych, w oczy nic złego nie powiedzątongue_out
    • erin7 Re: Znajomi - umniejszacze 28.06.11, 22:19
      Ehhhh, tez. I w rodzinie i mamy takich znajmomych dos bliskich. Generalnie to to teraz olewamy choc czasem wkurzajace. I dodam ze tez nie chwalimy sie tylko np. wychodzi w praniu.
    • kai_30 Re: Znajomi - umniejszacze 01.07.11, 18:59
      Moja mama taka jest, ale w drugą stronę - zawsze to ona ma gorzej, zwłaszcza jeśli o choroby chodzi wink

      Szczytem dla mnie była sytuacja, kiedy leżałam półprzytomna z 40-stopniową gorączką i potworną anginą ropną, z chusteczką podłożoną pod twarz, bo nie byłam w stanie łykać śliny, i zbierałam siły, żeby się zwlec i dotrzeć na zastrzyk nie mdlejąc po drodze, a moja mama pięć sekund po wejściu stwierdziła: "O, masz anginę? Mnie to kiedyś tak gardło bolało, nie masz pojęcia - lodów się najadłam i ból taki okropny, myślałam, że nie przeżyję. Teraz to już ludzie tak nie chorują, bo leki lepsze są, ale kiedyś to naprawdę, teraz to nic wielkiego, taka angina".

      Nosz kuźwa big_grin I tak jest za każdym razem - ostatnio miałam wysuwaną ósemkę, skarżę się, że jeszcze jestem opuchnięta i wciąż boli, i co? Oczywiście: "No mnie to ostatnio tak zęby bolą, nie masz pojęcia, co to za ból" big_grinbig_grinbig_grin
    • myelegans Re: Znajomi - umniejszacze 01.07.11, 19:39
      O przypomnialo mi sie, mam takiego znajomego, ale on w tym wszystkim jest fajny chlopak i potwornie uczynny, koszule ostatnia by zdjal i oddal.

      Moj pierwszy maraton, ukonczylam, nie padlam, w czasie lepszym niz zakladalam ponizej 4godzin. Ciesze sie jak glupia, na dach bym wyszla i krzyczala.
      Kolega"
      "ale wiesz, ze mialas wiatr caly czas z tylu, nawet rekordu swiata nie uznali z tego powodu"

      Moj nadzwyczajnie spokojny maz nie wytrzymal:
      "stary ona przebiegla 42km bez przerwy, w deszczu, bez zatrzymywania w mniej niz 4 godziny!!!" Tylko czekalam, ze wspomni moj wiek balzakowski, wtedy bym go obsobaczyla.

      Kolega: "no wiesz, sa ultra maratony gdzie ludzie biegna 250km"
      No fakt, sa.. big_grin
    • kiira_korpi Re: Znajomi - umniejszacze 01.07.11, 22:31
      Hmm, przeczytałam sobie całą tę sympatyczną dyskusję i dodam swoje 3 groszewink.
      Po pierwsze nasuwa się refleksja, że i w tym wątku znalazło się paru umniejszaczy. Część robi to z zawiści, zazdrości, a część z głupoty i podłości charakteru (vide lilka69 - swoją drogą większej idiotki to chyba świat nie widział).
      Co do Turcji, to akurat temat jest mi bliski, bo za miesiąc wybieram się tam po raz pierwszy. I już cieszę się jak wariatka, więc nic i nikt mi tej radości nie odbierze.
      I mimo, że byłam już na połowie Wysp Kanaryjskich, Majorce, w Maroku i Egipcie, w Paryżu i Alzacji, to myślę, że Turcja ze swoją Kapadocją, Pamukkale, Izmirem, Istambułem może nawet dotychczasowe doświadczenia podróżnicze przebić.
      Więc jeżeli ktoś mówi, że w Turcji nic nie ma, to biednym musi być człowiekiem.
      A swoją drogą wcale bym nie powiedziała, że akurat Turcja jest taka tania. Ja za 10 dni pobytu zapłaciłam 4.600 zł za osobę, a dla mnie akurat to sporo, bo to cała moja miesięczna pensja (i to jeszcze z premią). A to tylko opłata za przelot, hotel i wyżywienie.
      Jeszcze ładnych parę setek poleci na zwiedzanie.

      Co zaś do umniejszaczy to staram się, jak tylko mogę takich ludzi unikać.
      Chociaż ja akurat przyciągam zawistników, bo w moim stylu bycia widać pieniądze, większe niż mam w rzeczywistościwink. Pamiętam czasy, kiedy chodziłam głodna, ale za to ubrana w przepiękny płaszcz i kapelusz z kawałkiem farbowanego lisawink.
      A to, że dostałam ten komplet od mamy i nosiłam go przez całe studia, tego już co poniektórzy zawistnicy nie widzieli.

      W sumie teraz nareszcie mam w pracy fajnie, bo wreszcie trafiłam na sympatyczne koleżanki, które nie rzucają się nikomu do gardła, jeżeli tylko mają cień podejrzenia, że ten ktoś mógłby mieć lepiej.
      • default Re: Znajomi - umniejszacze 14.07.11, 07:48
        Bardzo liczne grono umniejszaczy można sobie poobserwować aktualnie na słynnych wątkach o weselu panny Zii - zwłaszcza w tym ostatnim, w którym komentowany jest przebieg całej uroczystości. Dziewczyna cieszy się jak dzieciak i przeżywa te wystroje, kwiatki, motylki, bufety, pie...ty - a grono umniejszaczek uparcie obrzydza jej każdy szczegół...
        • zuzanna56 Re: Znajomi - umniejszacze 14.07.11, 10:23
          Nie mam takich znajomych ani nikt z rodziny tak się nie zachowuje.
    • alexandra74 Re: Znajomi - umniejszacze 14.07.11, 10:36
      owszem. Znajoma kilka lat temu miała manie negowania wszystkiego, co powiedziałam. Przykłady:
      po co karmic dziecko piersią, wole sie na pic wina ( w sytuacji, gdy karmienie z jakichs powodów jej "nie wyszło", a bedac w ciązy bardzo chciała karmic i zarzekała się, że to najzdrowsze dla dziecka)
      po co chodzic na aerobik, to samo osiągnie spacerując z wózkiem 3 godziny.

      Pewne typy tak mają.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka