dylemat

02.09.11, 19:07
Znowu o szkole będzie.
Syn zaczął zerówkę, zapisałam go najbliżej domu. Zerówka jest w szkole, warunki dość kiepskie, bardzo podobne do tych z wątku, jak chłopiec sam sobie wyszedł ze szkoły. Największym plusem jest basen.
Ja od września zaczęłam pracę w szkole pod miastem i zaczął się problem z zaprowadzaniem i przyprowadzaniem Młodego. Mąż proponuje,żeby go przenieść do tej szkoły, w której ja pracuje.
To bardzo rozsądne wyjście, ale moja matka dostaje zawału,że chce dziecko do WIEJSKIEJ szkoły wysłaćsad Od kilku dni słyszę,ze dzieci wiejskie są złośliwe (ja akurat na fajne trafiłam),ze tam wszyscy się znają i on zawsze będzie obcy. No i poziom też na pewno niższy (tu i mnie obraża, ale co tam).
Czy naprawdę ludzie postrzegają wiejskie szkoły jako te gorsze?
    • bi_scotti Re: dylemat 02.09.11, 20:22
      A Mlody ma jakies zdanie w temacie? Bo juz pewnie poznal jakichs kumpli w szkole, moze ktos blisko mieszka albo wrecz przeciwnie - wisi mu gdzie szkola a perspektywa dojazdow z mama brzmi OK. Moze warto z nim pogadac.
      • lila1974 Re: dylemat 02.09.11, 20:30
        O tak! Syna zapytać, jak on się na tę kwestię zapatruje.

        Jaki jest poziom szkoły i strona techniczna Ty wiesz najlepiej.

        Myślę, że gdyby mi szkołą rejonowa mocno nie doskwierała logistycznie, to bym dzieciaka w niej zostawiła:
        1. dzieci nauczycielskie są na "cenzurowanym" zarówno wśród kolegów, jak i pozostałych nauczycieli
        2. w rejonówce ma kumpli z "podwórka", z którymi zapewne będzie spędzał również czas po szkole, a chodząc do tamtej szkoły będzie "obcy" dla nich, jak i dla kumpli na podwórku.
      • kali_pso Re: dylemat 02.09.11, 20:56

        Przypominam, że w szkole był raz, bo wczorajszego dnia nie liczę..znajomości więc poczynił zapewne ogromne........
    • kali_pso Re: dylemat 02.09.11, 21:01

      Wiejskie szkoły są mało liczne- to ich niewątpliwy plus. Nauczyciel ma szansę dotrzeć do każdego ucznia, łatwiej zaprowadzić dyscyplinę, małe grupy są z reguły bardziej zżyte.
      Na czym polega ta wyjątkowa złosliwośc wiejskich dzieci- to nie wiem.


      Rozwiązcie ten problem tak, aby było Wam łatwiej żyć- jeśli odebranie małego nastrecza trudności, kłopoty będa sie pojawiały ciagle, nie macie kogoś, kto by go przyprowadzał/odprowadzał- to zabierz go do siebie.
    • el_jot Re: dylemat 02.09.11, 21:01
      W wiejskich szkołach, tak jak w miejskich poziom jest różny, zależny i od nauczycieli i od uczniów. Banał. W szkole, do której chodzi moja córka, całkiem przeciętna jeżeli chodzi o pilność i zdolności klasa, z egazminu szóstoklassty miała średnią trochę powyżej średniej krajowej. W szkole, w której ja uczyłam, szósta klasa miała średnią dużo poniżej średniej krajowej. Obie szkoły wiejskie. W szkołach miejskich, z tego co wiem, są klasy po 30 dzieci. W wiejskiej mojej córki w pierwszej klasie jest 10 dzieci - to jeest najliczniejsza klasa w ej szkole, podobnie było w szkole, w któej pracowałam. W szkole wiejskiej gminnej - jest max. 22 uczniów. Im niej liczna klasa tym lepiej dla dziecka, bo jest lepiej przypilnowane. Ale skoro jesteś nauczycielką, to chyba o tym wiesz. Ja bym nie chciała, żeby moje dziecko uczyło się w tej samej szkole, w której ja uczę, ale z drugiej strony też wiem co to znaczą problemy z odbieraniem dziecka.
      • el_jot Re: dylemat 02.09.11, 21:12
        Ciekawe to co mówi twoja matka,że dzieci wiejskie są złośliwe. Moja córka raczej złośliwa nie jest, w jej klasie jest jedna dziewczynka złośliwa wobec niej. Jeżeli chodzi o poziom złośliwości jest taki sam jak dzieci miejskich. Jak wychowasz, tak masztongue_out
Inne wątki na temat:
Pełna wersja