dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 19:56 wlasnie wrocilismy z mezem z obchodu po sasiadach. I znalexlismy tego, kto przestawil wozek. I zaznaczyc chce, ze NIKT z wyjatkiem tego jegomoscia nie ma problemu zeby wozek stal, gdzie stoi. Malo tego, wiele osob od razu wskazywalo na pana spod jedynki...bo zawsze ma problem ze wszystkim i wszystkimi (szczegolnie na zebraniach lokatorskich). W klatce mieszka duzo dzieci i wszyscy mowili nam, ze nie ma problemu, ze ich wozki tez tam stay. I co zatkalo kakao? Odpowiedz Link Zgłoś
an_ni Re: bitwa o wózek 19.09.11, 20:02 najwyrazniej gazeta i czarnalineczka sa tym sasiadem spod jedynki Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 20:14 Brawo dla Pana! Postawić się dzisiaj matce małego dziecka, która uważa, że wszystko jej się należy to w dzisiejszych czasach prawdziwe bohaterstwo. Pan zapewne chce tylko aby wszyscy respektowali regulamin, stąd dla niektórych buraczanych osób "ma problemy ze wszystkim i wszystkimi", mam nadzieję, że nie będziesz już mu utrudniała życia swoim wózkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 20:37 to ze burak mieszka w buraczanej klatce mnie nie dziwi szkoda faceta niech sie przeprowadzi do bardziej cywilizowanego bloku Odpowiedz Link Zgłoś
alpha.sierra Re: bitwa o wózek 19.09.11, 21:18 Dokładnie, za wyjątkiem kilku przewrazliwionych, pseudokulturalnych jednostek nikomu to nie przeszkadza. A gazeta i czarna najlepiej by się czuły na bezludnej wyspie chyba. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 21:40 To skąd przepisy wspólnotowe, że na wspólnym korytarzu nie trzyma się gratów? Odpowiedz Link Zgłoś
japanunieprzerywalempanieposle Re: bitwa o wózek 19.09.11, 22:17 i jeszcze jedno. slyszalas o czyms takim jak przepisy przeciwpozarowe ? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 23:07 Matki małego dziecka głupi człowieku nawet przepisy przeciwpożarowe nie obowiązują, od wczoraj jesteś na E-mamie?????? Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: bitwa o wózek 19.09.11, 22:25 dentek_85 napisała: > I co zatkalo kakao? nie, nie zatkało. A teraz powiedz, co masz zamiar robić dalej ? Olejesz sąsiada, bo on jest jeden a was kupa ? Odpowiedz Link Zgłoś
dentek_85 Re: bitwa o wózek 20.09.11, 07:03 nie, nie oleję. Umówiliśmy się tak, że jak będziemy wracać do domu z pracy to będziemy wnosić wózek. Przystał na to. Przy okazji obgadał sąsiadów spod 8-ki, że sobie mieszkanie powiększają kosztem (ich) strychu, że ludziom spod 6-ki śmierdzi z mieszkania papierochami i on nie może balkonu otworzyć. Tośmy się ładnie pożegnali i nawet z mężem podali sobie rękę. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: bitwa o wózek 20.09.11, 08:24 Ale ten pan, nawet jeśli jest jeden samiuteńki, ma prawo do much w nosie i nie tolerowania tego, że Twój wózek mu tarasuje jakiś tam kawałek powierzchni wspólnej. I co Ci teraz zatkało? Samozachwyt, czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
dentek_85 Re: bitwa o wózek 20.09.11, 08:29 Moja droga...czytaj ze zrozumieniem. Rozmawialiśmy z Panem i jak najbardziej przystał na naszą propozycję. Także luzik...i naprawde nie miał nic przeciwko, żebyśmy wózek wnosili po powrocie do pracy. Pasi Ci, czy napisaĆ DUŻYMI LITERAMI? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 20.09.11, 15:38 A ile byłoby mniej nerwów gdybyś na samym początku zapytała/poprosiła... Tyle, że takiego pięknego wątku byśmy nie mieli... Odpowiedz Link Zgłoś
dentek_85 Re: bitwa o wózek 21.09.11, 07:33 i widzisz...nie mogłabyś opisać swoich poczynań w piwnicy...wszyscy by na tym stracili. A tak pochwaliłaś się ,, przed milionami słuchaczy'' Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: bitwa o wózek 20.09.11, 11:10 wuika napisała: > Ale ten pan, nawet jeśli jest jeden samiuteńki, ma prawo do much w nosie i nie > tolerowania tego, że Twój wózek mu tarasuje jakiś tam kawałek powierzchni wspól > nej. I co Ci teraz zatkało? Samozachwyt, czy co? Tak to jest jak się uważa ze jak ma się dziecko to wszyscy muszą z drogi schodzić.Ale tu nasza gwiazdeczka się pomyliła . Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Miałam taką sytuację. 19.09.11, 22:46 Wózek bliźniaczy, wielki, ciężki jak cholera. Na stanie kilkulatek, bliźniaki, 3 piętra w górę i ten wózek (25 kg). Wypracowałam sobie metodę powracania ze spacerów: jedna torba z dzieckiem + kilkulatek na górę (drugie zostaje na dole, samo). Powrót na dół, druga torba na górę (pierwsze i kilkulatek czekają na górze - sami). Po wyjęciu drugiej torby jedną ręką i jedną nogą złożenie wózka i postawienie go pionowo przy ścianie, tuż przy wejściu. Wózka nie dałam rady wciągnąć. Tzn. kilka razy próbowałam, ale to było ponad moje siły zejść na dół, zostawiając trójkę dzieci, z czego dwójka ryczących niemowlaków i wciągnąć ten wózek po schodach. Więc zostawiałam go na dole. Ogólnie nie przeszkadzał, ale..... Miałam wyrzuty sumienia. Sąsiedzi mnie uspokoili: to chyba normalne, że ten wózek tu musi stać, jak pani sobie inaczej poradzi??? My sobie damy radę! Miałam przewspaniałych sąsiadów. Nie mogli postawić swoich rowerów, jak wcześniej stawiali (zanim się pojawiliśmy). Nie zgłaszali pretensji, wręcz pomagali jak mogli. Bardzo miło wspominam okres, w którym mieszkałam w tym bloku. Jak rodzina. Aha, jak dzieci wyrosły z toreb było jeszcze gorzej bo musiałam dźwigać każde z osobna. Szybko nauczyłam je raczkować po schodach na kolanach, żeby odciążyć kręgosłup. Byłyu atrakcją całego bloku, kiedy tak się wspinały na kolanach po schodach Wózek cały czas zostawiałam na dole. Za ciężki był. Wiem, że trochę zawadzał, ale trafiłam na ludzi, którzy byli ludźmi. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Miałam taką sytuację. 20.09.11, 07:32 > Wiem, że trochę zawadzał, ale trafiłam na ludzi, którzy byli ludźmi. Według mnie, to nie jest tak, że ty trafiłaś na fajnych ludzi a autorka wątku na chamów. Ludzie lubią, kiedy się na ich potrzeby zwraca uwagę. Widzieli, że się starasz, więc okazali życzliwość, bo się nie czuli zlekceważeni. Generalnie stanęłabym po stronie autorki wątku, bo też uważam, że jak komuś wózek przeszkadza, lepiej jest to normalnie powiedzieć, ale mi się nie podoba jej ton - jej głębokie przeświadczenie, że wózek na pewno przeszkadzać nie może, wszyscy sąsiedzi na pewno okazy zdrowia (bo zakładam, że co do wieku, wie, w jakim wieku są sąsiedzi), nigdy nie przebywają u nich starsi członkowie rodziny - ot, z góry zadekretowała, że sąsiadom wózek nie przeszkadza, że nie ma sprawy i jest ona robiona na siłę. Odpowiedz Link Zgłoś
dentek_85 Re: Miałam taką sytuację. 20.09.11, 07:43 Mówisz o mojej postawie...hm...żyję w tym bloku 1,5 roku. Zdążyłam zauważyć, jaka tam panuje atmosfera. Mieszkają same młode małżeństwa ( z wyjątkiem wspomnianego już pana spod jedynki) i naprawdę nie zauważyłam, żeby komuś przeszkadzały sanki, hulajnogi, rowerki. Raczej każdy to toleruje, bo każdy jest w podobnej sytuacji ( dzieci). Nie chciałam kogokolwiek urazić tym wózkiem i dlatego poszliśmy wczoraj z mężem na obchód po klatce i naprawdę przyjacielsko chcieliśmy problem załatwić. I jestem usatysfakcjonowana, bo się udało Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Miałam taką sytuację. 20.09.11, 15:33 Młode małżeństwa z dziećmi też muszą się stosować do przepisów danego miejsca zamieszkania. Jeżeli wspólnota dopuszcza stawianie wózków w przejściu piwnicznym nie ma o czym dyskutować (choć wątpię żeby tak było, gdyż kłaniają się przepisy przeciwpożarowe). Jeżeli natomiast zabrania wstawiania prywatnych klamotów (łącznie z wózkami dziecięcymi) w miejscach innych niż własna piwnica czy komórka lokatorska to niestety, ale Pan ma rację i nie ma znaczenia, że dwóm czy nawet dwudziestu rodzinom z tej klatki schodowej to nie przeszkadza. Przepisy to przepisy. Postawmy tu inną sytuację. Kupiłaś mieszkanie w okolicy dużej uczelni, tak się akurat składa, że na Waszej klatce schodowej wynajmują i mieszkają wyłącznie sami studenci (oczywiście bezdzietni), Ty jedna jesteś tam matką z dzieckiem. Studentka Gazecia regularnie robi imprezy na pełen regulator grubo po 22.00, a nawet po pierwszej w nocy. Nie możesz się wyspać ani Ty ani dziecko.W końcu jesteś wkurzona i dzwonisz na policję. Gazecia ma wielkie do Ciebie pretensje bo tak się składa, że wszyscy jej sąsiedzi (studenci) nie mają nic przeciwko temu, wręcz przeciwnie - sami chętnie biorą udział w imprezach. Gazecia na wszelki wypadek obeszła jeszcze raz wszystkich sąsiadów i potwierdziło się, że na wszystkie mieszkania w tej klatce tylko Ty robisz problemy z głośną muzyką po ciszy nocnej, reszta osób (a tak się akurat składa, że sami studenci lub młode bezdzietne osoby) nie ma nic przeciwko temu. Czy wobec tego Gazecia ma rację i ma prawo robić w dalszym ciągu owe imprezy skoro tylko jedna osoba burzy się przeciwko zakłócaniu ciszy nocnej określonej zresztą przepisami (regulaminem)? Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: Miałam taką sytuację. 20.09.11, 11:58 A to nie wiem, bo w sumie nie czytałam reszty wątku bo straśnie długaśny jest Myślałam, że chamowaci sąsiedzi napastują matkę z wózkiem i tyle Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Miałam taką sytuację. 20.09.11, 15:23 Oj nie, na sucho pojechali.... Odpowiedz Link Zgłoś
edittt Re: bitwa o wózek 19.09.11, 23:09 No więc ją rozumiem obie strony mieszkam w kamienicy na parterze. W klatce 6 mieszkań, 4 małych dzieci, moje było pierwsze. Początkowo mój wozek stał w mieszkaniu. Wózki pozostałych dzieci przed mieszkaniami sąsiadów, na wyższych piętrach.no więc i ją wystawilam spacerowke, bo w mieszkaniu strasznie ciasno. Najpierw na parterze stanął wózek sąsiadki z najwyższego piętra, potem dwa kolejne. I rower... Wejście do piwnicy zastawione, mam też problem wjechać do swojego mieszkania bo korytarz także. Ktokolwiek do nas przychodzi to dziwi się na widok tej wozkowni w wejściu. Nie mam pojęcia jak zwrócić uwagę sąsiadom... Bo w to, że sami wpadną jak bardzo utrudniają mi życie przestalam już liczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
edittt Re: bitwa o wózek 19.09.11, 23:18 Cd. Bo przycielo mi posta... ja rozumiem, że im się nie chce wnosić gratow na wysokie kamieniczne pietta oraz że nie trzymają wózków w mieszkaniach o niewielkim metrażu, ale to są spacerowki, czy nie można ich złożyć aby zajmowały minimum miejsca? I to radzę autorce wątku, jeśli oczekuje wyrozumialossci... Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: bitwa o wózek 19.09.11, 23:47 > Po drugie drogi sąsiedzie jeśli masz z tym problem przyjdź i powiedz, a nie pod > rzucasz wózek jak kukułcze jajo. Ludzie dziwni są... Na ile ten wózek utrudnia, dziewczyny wyżej już napisały. Ale Ty mówisz: ludzie są dziwni... wcale nie są Biorąc pod uwagę, jak często dziś na zwrócenie uwagi w najsłuszniejszej sprawie można usłyszeć gromkie "sp...", to ja w tym nic dziwnego nie widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
altz Re: bitwa o wózek 20.09.11, 07:42 Przeczytałem większość, ciężko było. Wózek stać w przejściach nie może, tak samo, jak rower czy szafka. W razie pożaru może stanowić śmiertelne zagrożenie. Babcia wózka wozić też nie może, nie wyobrażam sobie wywrotki babci z dzieckiem. Wyjść jest kilka: - wynająć piwnicę, - poprosić któregoś sąsiada o miejsce w jego piwnicy i jakoś mu to zrekompensować, - trzymać wózek w domu, - trzymać wózek w garażu z samochodem, - zrezygnować z wózka. Ja się obywałem bez wózka, ale ja jestem sprawniejszy od przeciętnej kobiety i dzieci nie były już noworodkami, tylko miały już po 4 miesiące. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: bitwa o wózek 20.09.11, 07:59 Sama zostawialam wozek w klatce schodowej kiedy mieszkalam na 2gim ietrze bez windy. Ale gdyby wozek tarasowal wejscie do piwnicy lub jakies ine przejscie to nawet by mi do glowy nie przyszlo zeby go tam stawiac. I jeszcze sie dziwic ze komus przeszkadza. Przeciez ludzie z piwnicy tez rowery wyprowadzaja, jakies swoje tobolki wnosza i wynosza a tu sie jeszcze musza uzerac z cudzymi klamotami. Co innego gdy wozek niczego nie zastawia. Odpowiedz Link Zgłoś
moniaaga [...] 20.09.11, 09:05 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_i_igor Re: bitwa o wózek 20.09.11, 16:02 Ale bicie piany o taką pierdołę. Trzeba tylko pilnować żeby się twoje rzeczy komuś pod nogami nie walały. Stawiam na to ze sąsiedzi mają dokładnie gdzieś czy babcia ma siłę wynosić wózek czy nie. Większość ludzi się nie zagłębia w takie rozważania. Wózek zwyczajnie przeszkadza i cieszyć się powinnaś ze ktoś ci go wyniósł na górę a nie wystawił przed blok. Piwnicy nie masz? Wózkowni? Po 5 schodach do piwnicy babcia jakoś go stoczy. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 21.09.11, 09:46 Dokładnie. Ciekawe, że w "nieciekawych" okolicach, gdzie jest dużo menelstwa, dresiarstwa i kradzieży Panie (nawet jak nie ma wózkowni ani własnej piwnicy) jakoś mają siłę i zdrowie do wznoszenia wózka nawet na trzecie piętro do własnego mieszkania i nie wystawiają wózków na klatki schodowe... Odpowiedz Link Zgłoś
79werka Re: bitwa o wózek 21.09.11, 19:13 Wątku całego nie czytałam ... ale zastanawiam się kto jest dziwny - Ty mieszkająca na parterze i blokująca innym mieszkańcom przejście swoim wózkiem i uważająca, że jak ktoś mógł podrzucić Ci wózek pod drzwi. Czy ja, która już tydzień po porodzie wnosiłam wózek z dzieckiem (i czasem też zakupami !) na drugie piętro i tak dzień w dzień ( z małymi wyjątkami), bo głupio byłoby mi tarasować przejście wszystkim moim wózkiem ( a jedyna w klatce miałam małe dziecko). Odpowiedz Link Zgłoś