Dodaj do ulubionych

Do nauczycielek: zróbmy z tym coś!

23.09.11, 14:38
Chcę ośmiogodzinnego dnia pracy! Mam dość tej głupiej KN.
Chcę trzecią umowę mieć na czas nieokreślony!
Chcę, by dyrektorzy nie mogli "trzymać" sobie etatów młodymi nauczycielami!
Chcę w szkole spędzać 8 godzin nie biorąc pracy papierkowej do domu!!!
Chcę, by nauczyciele przechodzili selekcję psychologiczną!!!

Zaznaczam, że nigdzie nie kandyduję smile Takie ot, marzenia me smile
Obserwuj wątek
    • joanna35 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 15:28
      Zebra swoje postulaty mogłyby tu wypisywać i pielęgniarki i urzędniczki i każda inna grupa zawodowa, która akurat ma "szczęście" mieć swoje pięc minut na e-matce. Tak się składa, że zdrowie, edukacja to sa tematy, które wcześniej czy później dotkną każdego w tym kraju stąd budzą tyle złych emocji z jednej strony i reakcje obronne z drugiej. Niestety, często dzieje sie tak, że "kogo nie boli temu powoli". Parę lat temu nóż mi sie w kieszeni otwierał jak słyszałam złe opinie na temat pracy pielęgniarek - pracowałam w tym zawodzie kilkanascie lat, praca była moją pasją, byłam lubiana przez pacjentów i w głowie mi się nie mieściło jak mozna być tak wrednym, tak niesprawiedliwym, tak bardzo nie mieć pojecia o pracy pielęgniarek a wypisywac takie głupoty. Do czasu dopóki życiowa sytuacja zmusiła mnie do rezygnacji z pracy i wejścia w rolę pacjenta. I, niestety, zauważyłam, że są nieżyczliwe, gruboskórne pielęgniarki, chamscy, wszechwładni lekarze i zarówno dla jednych jak i drugich pacjent jest niekoniecznie chcianym dodatkiem do ich pracy. I w sytacji kiedy czwartą godzinę stoisz pod drzwiami gabinetu a jedna czy druga pani jeszcze obdarza Cię swoimi fochami to masz w nosie całą miła, kulturalną resztę solidnie wywiazującą się ze swojej pracy. Krzywdzące? Bardzo, ale taka jest natura ludzi. Myślę, ze podobnie rzecz się ma z nauczycielami. W końcu oddaje im pod opiekę na kilka godzin to co mam najcenniejszego i nie uśmiecha mi sie latanie z dzieckiem po psychologach w celu leczenia fobii szkolnej. No, ale ja już tu pisałam, ze gołymi rękami udusiłabym nauczycielke wych. fizycznego w byłej szkole mojego syna. Reszta była spoko.
      • wioskowy_glupek Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 15:54
        Coś na temat -> biznes.onet.pl/polscy-nauczyciele-pracuja-najkrocej-na-swiecie,18563,4857977,1,prasa-detal
      • kali_pso Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 16:30

        Ja jestem i nauczycielką i matką dziecka szkolnego. Nie mówię na około jaki zawód wykonuję, ale nie mam powodu do narzekań na nauczycieli syna. Może dlatego też, że jestem wyrozumiała dla nich, bardziej niż przeciętny rodzicwinkp
        • joanna35 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 17:01
          I dlatego ja też mam więcej wyrozumiałości dla pielęgniarekwink Co nie znaczy, że jestem ślepa i głucha i idealizuję swoją grupę zawodowąsmile
    • miedzymorze Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 16:09
      No topsz, ale czy teaz jakieś przepisy zabraniają nauczycielowi po skończonych lekcjach siąść w pokoju nauczycielskim albo klasie i popracować nad papierami/sprawdzaniem prac ?
      Rozumiem, że w niektórych szkołach które robią na dwie zmiany może byc to kwestia lokalowa, ale w pozostałych ?

      pozdr,
      mi
      • paniusiapobuleczki Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 17:11
        W pozostałych może byc tak:
        sale zajęte do co najmniej 15.15, a więc brak cichego stałego miejsca do pracy
        brak porządnych komputerów/ szybkiego łącza, swobodnego dostępu do drukarki
        brak miejsca na wszystkie potrzebne materiały (część książek w domu, część w szkole)

        Jednym słowem naprawdę brak odpowiedniego stanowiska pracy.
        Do zebry: Daj spokój, tak naprawdę wszystkim jest na rękę, że robotę przygotowawczą odwalamy w domu. Jesteśmy przez to tanimi pracownikami. Nie dlatego, ze niskie pensje, tylko dlatego, ze m-ce pracy organizujemy sobie sami.
      • purpurowa_komnata Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 17:23
        > No topsz, ale czy teaz jakieś przepisy zabraniają nauczycielowi po skończonych
        > lekcjach siąść w pokoju nauczycielskim albo klasie i popracować nad papierami/s
        > prawdzaniem prac ?

        Ja tam nie wiem jak w szkołach,
        W mojej pracy przebywanie w "pokoju" poza godzinami pracy jest zabronione.
      • zebra12 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 17:42
        Tu nie chodzi o mnie, ale o to, że powinniśmy wszyscy przebywać w miejscu pracy 8 godzin jak urzędnicy i tyle. I tak większość z nas zostaje i pracuje w szkole. Staram się nie brać pracy do domu.
      • zolza79 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 18:22
        Przepisy nie, ale okoliczności na pewno. Ja lekcje kończę, ale sale są zajęte, bo uczą inni. Pokój nauczycielski ciasny, poza tym uwaga....do pracy potrzebuję komputera i drukarki. A i Internet też by się przydał.
        • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 19:59
          zolza79 napisała:

          > Pokój nauczycielski ciasny, poza tym uwaga....do pracy potrzebuję
          > komputera i drukarki. A i Internet też by się przydał.

          Tak...tak...kazda nauczycielka ma osobny gabinecik w swoim domu, spokoj i cisze, nikt jej nie przeszkadza, zadni domownicy sie nie kreca itd, itp...buchaha...
          I do sprawdzania klasowek serio potrzeba kompa i drukarki? Juz klka razy widziala ten argument: komp, internet i drukarka...czyzby nauczyciele sciagali gotowce/sciagi z internetu na lekcje? Jakiez to przedmioty wymagaja ciaglego dostepu do neta? Czyzby matematyka, fizyka, j.polski czy geografia zmieniala sie tak z roku na rok i z godziny na godzine ze trzeba internetu?
          Serio ja nie wiem jak radzili sobie nauczyciele kiedy ani komputerow nie bylo. o internecie nie wspomne?
          • zolza79 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 20:08
            Wiesz, nie chce mi się tłumaczyć spraw oczywistych! Praca nauczyciela nieco się zmieniła. Hasło: e - ćwiczenia coś Ci mówi?
            • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 20:17
              zolza79 napisała:

              > Wiesz, nie chce mi się tłumaczyć spraw oczywistych! Praca nauczyciela nieco się
              > zmieniła. Hasło: e - ćwiczenia coś Ci mówi?

              NIe ..nic mi nie mowi....czyzby e-cwiczenia to gotowiec z internetu o ktorym potem nauczycielki krzycza ze tak ciezko musza przygotowywac do lekcji?
              Serio...wytlumacz po co ci internet?
              • edelstein Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 20:40
                Chocby po to,by zobaczyc z czego ucza sie dzieci,gro korzysta z internetu zamiast podrecznika,porownac wypracowania z tymi z sieci,by odkryc plagiat,poszukac nowinek na dany temat.A po co komputer i drukarka,a po nic,niech napisze test odrecznie,zeby mamusia mogla przyjsc do szkoly i zrobic afere,ze dziecko nie umialo odczytac polecenia,a uczniowie,by sie posmiali,ze pani nie umie korzystac z komputeratongue_out
                • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 21:47
                  edelstein napisała:
                  > Chocby po to,by zobaczyc z czego ucza sie dzieci,gro korzysta z internetu zamia
                  > st podrecznika,porownac wypracowania z tymi z sieci,by odkryc plagiat,poszukac
                  > nowinek na dany temat.

                  Ale to raptem wycinek pracy, strzelam ze wystarczyloby to robic 2-4 godziny w tygodniu, wiec tylko do tych 2-4 godzin tygodniowo komp z internetem moglby byc potrzbny, nadal spora reszte widze ze spokojnie moznaby wykonywac na miejscu w szkole bez tego ieszczesnego internetu
                  • edelstein Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 22:27
                    Szacowac ile to wyniesie godzin tyg.jest ciezko,tak czy inaczej internet jest potrzebny.
                    • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 23:30
                      edelstein napisała:

                      > Szacowac ile to wyniesie godzin tyg.jest ciezko,tak czy inaczej internet jest p
                      > otrzebny.

                      Ale ja nigdzie nie twierdze ze jest niepotrzebny...smieszy mnie jedynie ze panie nauczycielki nie moga sie przygotowywac do pracy bez owego internetu podajac go jako konieczna i niezbedna podstawe...a jak dla mnie to tylko i wylacznie drobna czesc i do wiekszosci zadan, przygotwan wcale go nie potrzebuja...ale na wszelki wypadek krzycza ze bez tego ani rusz i dlatego musza pracowac w domu
                      • yoka1 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 14:01
                        istnieje coś takiego jak dziennik eletroniczny, a niestety w wielu poslkich szkołach nie idzie to w parze z komputerem w każej klasie, więc po lekcjahc trzeba usiąść do kompa i wprodzadzić tematy w każdej klasie, w której miało się lekcje, zaznaczyć kto obecny/nieobecny, wpisać oceny itp.
                        Skoro jest 1 komputer w pokoju nauczycielskim, to nauczyciele wpisują te dane w domu na własny komputerze, płacąc za łącze internetowe sami - chyba żaden urzędnik w domu nie wypłenia danych klienta
              • zolza79 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 21:06
                E - ćwiczenia to po prostu zeszyt ćwiczeń ucznia. Dzieciaki nie noszą tradycyjnej książkowej wersji, tylko uzupełniają je elektroniczną. Każda klasa ma założone konto z loginem i nauczyciel logując się na odpowiedniej stronie sprawdza zadania uczniów. Ja wiem, że są nauczyciele i Ci którzy wykonują zawód nauczyciela, ale apelowałabym o pewną dozę szacunku dla tych, ktorym się chce! Nie mam w domu cichego gabinetu, dlatego za pracę, którą musze wykonać na następny dzień zabieram się dopiero wtedy, gdy domownicy kłada się spać. Proszę, żeby nikt nie odbierał tego jako zażaleń co do mojego losu. Po prostu taki jest fakt.
                • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 22:00
                  zolza79 napisała:

                  > E - ćwiczenia to po prostu zeszyt ćwiczeń ucznia. Dzieciaki nie noszą tradycyjn
                  > ej książkowej wersji, tylko uzupełniają je elektroniczną. Każda klasa ma założo
                  > ne konto z loginem i nauczyciel logując się na odpowiedniej stronie sprawdza za
                  > dania uczniów.

                  Wow...ja wiem ze dawno konczylam szkole...ale w takie bajki nie wierze w kazdej przecietnej szkole kazdy nauczyciel i kazde dziecie nie korzysta z ksiazek i tradycyjnych zadan tylko e-cwiczen....
                  Juz widze jak kazde dziecie z podstawowki czy gimnazjum w Pizdzimiu Dolnym, gdzie bieda piszczy ma wlasnego kompa z dostepem do internetu...ba kazde dziecie osobno, bo jak 2 lub 3 w rodzinie to problem z wykonaniem zadania...
              • kali_pso Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 21:26

                Ja ci powiem po co mi potrzebny- słyszałas kiedyś o WEBqueście i o pracy ta metodą? Nie? To poczytaj...w interneciewinkp Jeszcze jakieś równie mądre pytania, po co nie-historykowi net?
          • paniusiapobuleczki Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 09:00
            Praca nauczyciela po lekcjach to nie tylko sprawdzanie klasówek. Jeżeli uczysz języka na poziomie co najmniej rozszerzonym tzw materiały autentyczne są niezbędne. Do utrwalenia słownictwa, przygotowania kartkówki i testu.Ja na przykład rzadko kiedy układam "zdania z wyrazami", raczej szukam ich w zasobach internetowych. Słowniki on-line są szybsze w użyciu i bogatsze niż papierowe.
      • asia_i_p Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 21:21
        > No topsz, ale czy teaz jakieś przepisy zabraniają nauczycielowi po skończonych
        > lekcjach siąść w pokoju nauczycielskim albo klasie i popracować nad papierami/s
        > prawdzaniem prac ?
        a) W pokoju nauczycielskim jest jeden komputer. Do trzeciej krąży masa ludzi, o czwartej wkraczają panie sprzątające i patrzą jak na intruza.
        b) Lekcje kończą się o 14:30. O 14 wyłączane jest ogrzewanie, aby włączyć je ponownie wczesnym rankiem. Już gdzieś koło trzeciej zimą, późną jesienią i wczesną wiosną jest zimno jak w psiarni.
        c) W klasie czasem siedzę, o ile nie zajdzie punkt b). Ostatnio nawet sporo, bo ja mam na rano, a moje dziecko na popołudnie i czekam na nie. Ale to ja tak mogę, bo moja sala ma 18 miejsc i nie nadaje się dla całej klasy. Bardziej obszerne gabinety są w użyciu przez cały czas.
        Ja myślę, że naprawdę ciężko jest znaleźć szkołę, w której to NIE jest kwestia lokalowa.
        • spicy_orange Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 20:32
          > b) Lekcje kończą się o 14:30. O 14 wyłączane jest ogrzewanie, aby włączyć je po
          > nownie wczesnym rankiem. Już gdzieś koło trzeciej zimą, późną jesienią i wczesn
          > ą wiosną jest zimno jak w psiarni.
          > c) W klasie czasem siedzę, o ile nie zajdzie punkt b). Ostatnio nawet sporo, bo
          > ja mam na rano, a moje dziecko na popołudnie i czekam na nie.

          skoro lekcje kończą się o 14.30 to jakim cudem twoje dziecko ma na popołudnie?
          • asia_i_p Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 08:49
            Chodzi do podstawówki za płotem.
            • spicy_orange Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 12:34
              aaaaa...
        • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 21:49
          asia_i_p napisała:
          > b) Lekcje kończą się o 14:30. O 14 wyłączane jest ogrzewanie, aby włączyć je po
          > nownie wczesnym rankiem. Już gdzieś koło trzeciej zimą, późną jesienią i wczesn
          > ą wiosną jest zimno jak w psiarni.

          To jak to mozliwe ze twoje dziecie chodzace na popoludnia do szkoly tam wytrzymuje w takiej psiarni?
          • asia_i_p Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 08:54
            Dziecię chodzi do innej szkoły niż ja - podstawówka za płotem jest dwuzmianowa, dziecię jako uczące się angielskiego oraz miejscowe chodzi na drugą zmianę (dojeżdżający na pierwszą). Nasze gimnazjum i liceum jest jednozmianowe, bo bardzo dużo uczniów jest dojeżdżających z takich miejscowości, że bus jest tam 2-3 razy dziennie.
      • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 12:57
        nie chodzi o to, że zabraniają - chodzi o to, żeby był taki obowiązek. Jak ci powiem, że pracuję dziennie średnio 8 godzin, bo się przygotowuję do lekcji czy je sprawdzam, to odpowiesz: taa, na pewno, mam sąsiedów nauczycieli i oni ciągle są w domu, ewentualnie powiesz, że pracuję sobie w domu a w międzyczasie gotuję obiad, robię pranie itd. A jak będę te godziny spędzać na tyłku w szkole, to będzie je można dokładnie wyliczyć. Ja tam moę kartę zegarową odbijać.
    • mary_lu Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 17:39
      U mnie pół rodziny jest lub było nauczycielami, łącznie z moimi rodzicami (tata już dawno nie uczy, ale mama nadal pracuje w szkole, niedawno się przekwalifikowała), duża część to nauczyciele bardzo dobrzy, kilkoro słabszych. Uczą w różnych szkołach i różnych przedmiotów, ale najczęściej języków i matematyki.

      I jak żyję, żadnego z nich przeciążonego pracą nie widziałam (w pierwszym roku pracy siedzą trochę nad maetriałami do zajęć, ale rzadko wychodzi to 8 godzin dziennie).

      Mama od lat suszy mi głowę, żebym jednak zrobiła podyplomówkę i poszła uczyć, bo nigdzie nie będę miałą tak dobrze jak w szkole.
      • atena12345 mary_lu 23.09.11, 17:46
        Głos rozsądku! Zjedzą Cię, ale dzieki za ten post, bo to sedno sprawy wink
      • joanna35 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 18:01
        Nawet jeżeli tak jest to niekoniecznie trzeba od razu własne gniazdo kalać, prawda? Mary myślę, że zawód/ wykonywana praca dla większości ludzi jest jedną z najważniejszych spraw w życiu, zwłaszcza jeżeli się to lubi, angażuje itp. i wcale nie dziwią mnie reakcje obronne nauczycielek na e-matce, bo nikt nie lubi kiedy podważa się jego kompetencje i "umniejsza" zawodowo.
        • mary_lu Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 18:10
          Nie mam zamiaru umniejszać, bo to nie jest najłatwiejsza praca świata. Przede wszystkim - nie każdy się do niej nadaje. Ale jeśli to praca dla niego i akceptuje, że będzie dostawać niewysoką pensję, to zyskuje stabilną, przewidywalną pracę i mnóstwo czasu dla siebie i swojej rodziny.
          • joanna35 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 18:13
            > Nie mam zamiaru umniejszać, bo to nie jest najłatwiejsza praca świata. Przede w
            > szystkim - nie każdy się do niej nadaje.
            I to jest mój jedyny zarzut.
          • kali_pso Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 18:30

            Bzdura!!
            Kiedy zostawałam nauczycielką nie myślałam o tym, że będe miała mnóstwo czasu dla siebie i rodziny- zostałam nią, bo bardziej niż rodziców swoich uczniów, lubię ich samychwinkp
            Więc nie obarczaj mnie obowiązkiem cieszenia się tym, co według mojej hierarchii priorytetów, wcale nie znajduje się na jej wierzchołku.
            • mary_lu Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 18:37
              Naprawdę nie wiedziałaś, jakiej pracy się podejmujesz? Słaba pensja, "awans" tylko z nazwy, za to wolne ferie i wakacje, wracanie do domu razem z własnymi dziećmi albo wcześniej, praca w jednej szkole aż do emerytury, chyba że samemu postanowi się inaczej. Wiem to od urodzenia, dlatego nie zostałam nauczycielką.
              • edelstein Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 19:50
                To ciekawe,bo ja mojej rodziny przed 17w domu nie widzialam,a czesto jeszcze po tej godzinie siedzieli nad klasowkami,dziennikiem,kronika,planujac wycieczkeitd.ja dziecko nauczycieli wychowana z kluczem na szyi.
              • asia_i_p Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 21:26
                Jeśli o mnie idzie, zły czas wybrałaś na takie rozważania. Spędziłam dzisiaj w szkole równo 10 godzin. Weszłam o 8, wyszłam o 18. Dopinamy rekrutację do projektu unijnego.
                • edelstein Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 21:28
                  Jak smialas,psujesz obraz nauczyciela nierobatongue_out
                • mary_lu Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 21:53
                  I tak tę rekrutację dopinacie przynajmniej trzy razy w tygodniu, cały rok?

                  Wielkie przejęcie tym, że raz spedziłaś w szkole 10 godzin, dowodzi raczej, że bardzo rzadko się to zdarza.
                • zebra12 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 14:26
                  Asia, w tym sęk, że ja też ostatnio wracam wieczorami - zebranie było, dyżur dla dzieci, świetlica 2 razy w tygodniu popołudniu, dyskoteka, a we czwartek wycieczka. Chodzi o to, żeby to było na piśmie i dla każdego jasne, że nauczyciel jest w pracy 8 godzin i ewentualnie wyrabia nadgodziny po 16...
          • zolza79 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 18:30
            Stabilność w zawodzie nauczyciela....Jesooo gdzie? Jestem zatrudniona na czas nieokreślony, a i tak każdego roku wiosną drżę o etat. Wydaje mi się, ze jestem dobrym nauczycielem. Nigdy nie było na mnie żadnych skarg, moi uczniowie świetnie wypadaja na zewnętrznych egzaminach. Niestety jestem najmłodsza stażem, więc gdyby coś to lecę ja. Od kilku lat ratuję się tym , że mam skończone dwa kierunki ( studia stacjonarne) + dwie podyplomówki. Dlatego proszę, nie chrzańcie mi o stabilności i ciepłej posadce do śmierci!
            • jdylag75 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 19:27
              Ty o etat drżysz an wiosnę, wiele osób każdego ostatniego dnia miesiąca. To sie nazywa stabilizacja.
              • kub-ma Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 12:46
                Ale widzisz, jak nauczyciela zwolnią i nie znajdzie pracy do września, to przez natępny rok już tylko cudem.
              • aneta-skarpeta Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 09:04
                a wiele osob nie drzy co miesiac o etat i to tez nazywa sie stabilizacja
      • edelstein ach tak? 23.09.11, 19:40
        Tak sie sklada,ze oprocz dwoch pielegniarek cala moja najblizsza rodzina to nauczyciele.Wiekszosc odradza bycie nauczycielem.
        Pracuja duzo dluzej niz to co maja placone(w szczegolnosci wychowawcy klas),bo dobry nauczyciel to nauczyciel,ktory sie ksztalci ciagle i szuka nowych form przekazania,ktora posiada.2miesiace wakacji,smiech na sali,tady pedagogiczne,poprawki,przygotowanie materialow,zapoznanie z podrecznikami,ulozenie nowych konspektow pracy,dodatkowe papierki jesli szkoly biora udzial w konkursach i jesli uczniowie startuja w konkursach.Wychowawcom dorzucono wywiady srodowiskowe,czesto gesto zamiast rodzica to wychowawca biega z dzieckiem po poradniach,a nawet lekarzach gdy rodziny sa patologiczne,mam wymieniac dalej?
        Owszem sa czarne owce co zagarnely ciepla posadke i jada 10lat z rzedu na tym samym programem nawet jesli sie zdeaktualizowal,ale ich jest mniejszosc,na szczescie.
        Smiesza mnie osoby,ktore tak najezdzaja na nauczycieli ich “zywych dzieci“czyli najczesciej rozpuszczonych gowniarzy.Droga wolna,moga ich uczyc w domu.Tak psiocza
        na nauczycieli,wszystkich,zapominajac,ze to,ze teraz potrafia pisac i czytac zawdzieczaja szkole.
        • mary_lu Re: ach tak? 23.09.11, 21:02
          Biegania po lekarzach z uczniami i zajętych wakacji, to jeszcze nawet forumowe nauczycielki-narzekaczki nie wymyśliły.

          Ale gratuluję wyobraźni big_grin
          • edelstein Re: ach tak? 23.09.11, 21:19
            Gratuluje twojej jedynej slusznej prawdy,gdyby nie obowiazywala ustawa o ochronie danych osobowych moglabym ci z imienia i nazwiska wymienic uczniow z ktorymi nauczyciele byli u lekarzy,bo np.maly Marek zasnal podczas jedzenia na stolowce (z pelna buzia)i okazalo sie,ze ma cukrzyce,a mamusia nie miala czasu na wizyty u lekarzy,ba przez 6lat nie wpadla na to,ze syn niedowidzi.O wszach i swierzbie nie wspomne nawet.Szkola dla niektorych rodzicow to lek na wszystko.I widzisz istnieja nauczyciele,ktorym lezy na sercu dobro dzieci.
            • mary_lu Re: ach tak? 23.09.11, 21:57
              Nie ma jak to dramatyczne historie... A mnie na rękach nosił jeden kierownik banku, jak zemdlałam w jego placówce. Ci to mają robotę, może by i była uznana za nieźle płatną, gdyby nie trzeba było nosić klientek, ciężarnych w dodatku.
              • edelstein Re: ach tak? 23.09.11, 23:27
                Przydalyby sie argumenty,zamiast ironii i troche,wiecej szacunku dla nauczycieli.Niedobry to ptak,co wlasne gniazdo kala.
                To,ze nigdy nie spotkalas na zywo indianina nie znaczy,ze oni nie istnieja,to,ze nigdy nie spotkalas nauczycieli,ktorzy robia wiele wiecej niz to za co im placa,nie znaczy,ze ich nie ma.

                Ps.ciesz,ze cie niosl,to nie byl jego obowiazek.Zamiast docenic,kpisz.Przykro czytac,ze ludzie tak niewdzieczni sa,ale czego sie spodziewac po osobie,ktora za przekazana wiedze dziekuje szyderstwami.
      • asia_i_p Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 09:22
        > I jak żyję, żadnego z nich przeciążonego pracą nie widziałam
        Ja nie twierdzę, że jestem przeciążona - ja tylko od paru wątków twierdzę, że pracuję normalnie, protestując przeciwko opini, że nic nie robię. Nie pretendują do miana najbardziej zapracowanej osoby na świecie, ale uważam, że uczciwie zarabiam swoją pensję i nie pasożytuję na biednych podatnikach.
    • zebra12 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 17:39
      Jako matka dzieci szkolnych zupełnie zgadzam się z tymi, co psioczą na nauczycieli. Choć oczywiście są nauczyciele dobrzy i z powołania (jak w każdym zawodzie), ale są tez tacy, którzy chyba dzieci nienawidzą.
      Co do zawodu pielęgniarki to mam wielki szacunek i przykro mi gdy obserwuję jak "niższy" personel medyczny traktują lekarze. Często tyłki ratują im właśnie pielęgniarki. A te grosze, co zarabiają to po prostu wstyd dla naszego kraju!
      • mary_lu Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 17:46
        "Na kontrakcie" dostają wiecej, niz średnia krajowa. Fakt, nie jest to to samo, co bycie zatrudnionym na umowę o pracę, ale 4 tysiące "na rękę" wielu pielęgniarkom to wynagradza.
        • sarah_black38 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 18:06
          W klasach lekcje są do 15.05. Gdzie mam siedzieć i pracować - w pokoju nauczycielskim ponad 40 osób, jak pójdę do klasy to zablokuję pracę pań sprzątaczek. One też muszą pracować, a nie czekać kiedy ja skończę swoje osiem godzin. No chyba że będziemy tak wspólnie pracować - ja przy biurku , a pani będzie szurać krzesłami i myć podłogę . I tak będziemy sobie wzajemnie przeszkadzać. Pomijam fakt , że po swoich dwóch godzinach pracy wink , od 10.00 będę czekać do piętnastej na wolną od uczniów salę lekcyjną.

          Nie żądam osobnego gabinetu i prywatnej sekretarki, ale niech panie pracujące po urzędach/biurach wszelkiej maści/ korporacjach itp. powiedzą, czy pracują razem z czterdziestoma innymi pracownikami w jednym, nawet dużym pomieszczeniu. Albo czy pracują wtedy, gdy inny personel sprząta? O dostępie do Internetu czy ksero nie wspomnę bo komputera w klasie nie mam i mieć jeszcze długo nie będę.
          • kali_pso Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 18:25

            Dziewczyny- ale Wy też marudzicie moim zdaniemwink
            Nie ma drukarki? Nie ma kompa? To zakasać rękawy i do robotywink Połowa sprzętu w naszych salach lekcyjnych jest pochodzenia z projektów- w tamtym roku sama napisałam dwa i kupiliśmy dzieki temu dwie drukarki do uzytku przez nauczycieli- tusze też. Pod groźbą ekskomuniki koledzy i koleżanki mają nakazane o sprzęt dbac, drukować tylko to, co niezbędne na lekcje i ja tego pilnuję- ostatnio obsobaczyłam jedna za to, że drukowała jakies pomoce na swoje prywatne korepetycje.

            Papier do xero też mamy z projektów- nie znoszę marudzenia, no nie znoszę....
            • sarah_black38 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 18:49
              Nie marudzę, brałam udział w projektach, pieniądze dostałam na wycieczki. Sprzęt typu aparat fotograficzny czy laptop dostały polonistki prowadzące koło dziennikarskie.

              Czasami chciałabym tak jak w fabryce , przyjść i odbić kartę od 7 do 15, ale tak się nie da. Do tej piętnastej to byłyby godziny dydaktyczne, a po piętnastej wychowawcze: wywiadówki, zebrania RP, zespoły przedmiotowe, dyskoteki, wycieczki, zielone szkoły, projekty, programy i Bóg jeden wie co jeszcze ...

              Pracowalibyśmy po 12/15 godzin na dobę. Ale czy wtedy krytykantki byłyby zadowolone? Myślę,że nie ... daj palec ... big_grin
            • kasiek76 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 19:50
              > Nie ma drukarki? Nie ma kompa? To zakasać rękawy i do robotywink Połowa sprzętu w
              > naszych salach lekcyjnych jest pochodzenia z projektów-
              No sorry... Wiesz, może jednak to marudzenie jest nieco uzasadnione - nauczycielom, jak i każdej innej grupie zawodowej należą się godziwe warunki pracy, czyli chociażby dostęp do drukarki, ksera, czy komputera (w końcu testów nie podyktują, muszą wydrukować, a wymaga się też przeprowadzania interesujących i urozmaiconych lekcji). Trudno wymagać, żeby każdy nauczyciel zaraz zasiadał do pisania projektów (ach, jakież to teraz trendysmile, bo inaczej pracodawca nie zapewni mu dostępu do sprzętu.
              • kali_pso Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 10:06
                Oczywiście, najlepiej czekać i wymagać od dyrekcji, żeby kupiławink w międzyczasie narzekać, że się nie ma tego i owego, więc się nie może tego i owego- znam to z autopsji, takich dam mam w szkole całkiem sporo...w którym miejscu jest napisanie, że dyrekcja ma ci zapewnić wypasiony komp czy drukarkę?

                Trudno wymagać, żeby każdy nauczyciel zaraz zasiadał do pisani
                > a projektów (ach, jakież to teraz trendysmile

                Przede wszystkim trzeba chcieć, później poćwiczyć pisanie syntetyczne,wink
                Trendy, nie trendy- opłaca się i jak dla mnie to jest najistotniejsze- każdy korzysta- dzieci, bo uczą się np. współpracy, nauczyciel bo zdobywa sobie potrzebny sprzęt, dyrekcja, bo może się chwalić dokonaniami placówki- widzisz tutaj jakies minusy? A no tak, zapomniałam, że trzeba trochę czaasu na to poświęcićwinkp
                • purpurowa_komnata Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 10:12
                  > Przede wszystkim trzeba chcieć, później poćwiczyć pisanie syntetyczne,wink
                  > Trendy, nie trendy- opłaca się i jak dla mnie to jest najistotniejsze- każdy ko
                  > rzysta- dzieci, bo uczą się np. współpracy, nauczyciel bo zdobywa sobie potrzeb
                  > ny sprzęt, dyrekcja, bo może się chwalić dokonaniami placówki- widzisz tutaj ja
                  > kies minusy? A no tak, zapomniałam, że trzeba trochę czaasu na to poświęcićwinkp

                  Tak Kalipso prawda- tyle,że przed pisaniem projektów i ogromnym rozwojem osobistym- byłaś po prostu bardzo sensowną uczestniczką forum- tak ,że widzisz - sporo straciłaś mimo wszystko- więc prezentujesz jedynie przerost formy nad treścią- a nie treść.
                  • kali_pso Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 10:24
                    więc prezentujesz jedynie przerost formy nad treści
                    > ą- a nie treść.


                    Masz prawo mieć takie zdanie.
                    Tyle, że widzisz wszystko przeczy temu co napisałaś- za przerost formy nie dostaje się wspomnień dzieci, że "fajnie było" i pytań, "co będziemy robić w tym roku, proszę pani", nie dostaje się nagród i wyróżnień( i to nie od własnego dyrektora), nie prowadzi się szkoleń dla innych nauczycieliwink

                    Ja nie narzekam na swoje warunki pracy, bo SAMA je sobie w znakomitej części tworzę.
                    • purpurowa_komnata Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 10:50
                      Piszę jedynie o Twoim tonie wszechwiedzącej na forum- co do Twojego kontaktu z uczniami się nie wypowiadam, ponieważ brak mi danych empirycznych. Wniosek z tego,że mój przekaz nie był jasny- za to przepraszam- co do reszty podtrzymuję.
                  • kasiek76 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 14:10
                    Bez urazy, ale w widzę u Ciebie Kalipso typowy syndrom nauczycielki, która poza swoimi projektami świata bożego nie widzi. Sens pracy w szkole nie sprowadza się tylko do pisania projektów i udowadniania innym nauczycielom jakimi to są nierobami, bo nie angażują się na całego. Pewnie, że potem dyrekcja ma się czym pochwalić, a dla nauczyciela zawsze fajnie mieć "przychylnego" szefa (ach te redukcje etatów), ale ten szef sam też powinien d..ę ruszyć i postarać się o zapewnienie swoim pracownilom tak podstawowego sprzętu jak drukarka czy komputer, niekoniecznie wypasione.
                • landora Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 11:13
                  Wiesz, obecna sytuacja się bardziej szkole opłaca, bo nauczyciele zużywają swój własny prąd i drukują za swoje pieniądze na prywatnych drukarkach. Również pomoce naukowe np. do eksperymentów nauczyciele kupują sami.
                  Nie jestem nauczycielką, moja mama jest. Nigdy w życiu bym nie poszła do tego zawodu - widziałam przez całe życie, jaka to niewdzięczna, ciężka i mało płatna praca. Nigdy nie było tak, żeby moja mama wróciła o 10 i nic już tego dnia nie robiła. Zazwyczaj wychodziła rano, wracała po południu, bo dochodziły drzwi otwarte, narady, rady pedagogiczne, kółka przedmiotowe, ktoś pisał zaległy sprawdzian po lekcjach, ktoś chciał porozmawiać... Do tego jeszcze okienka. Wracała do domu i spędzała kolejne kilka godzin nad klasówkami lub przygotowując się do lekcji na następny dzień. Chociażby testy - w co najmniej dwóch wersjach dla każdej klasy, inne dla każdej z 8 klas - 16 wersji każdego testu. Co roku trochę inne, bo zawsze coś przecież można udoskonalić. Poza tym, program się zmienia - trzeba uaktualniać plany lekcji. Aha, jeszcze zajęcia indywidualne, na które trzeba dojść/dojechać - czas dojazdu nie jest wliczany do czasu pracy.
                  W dodatku praca stresująca i odpowiedzialna.
                  Nie wiem, skąd dziennikarze biorą te liczby - w życiu nie widziałam nauczyciela, który zarabiałby 4800 za goły etat.
                  • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 22:25
                    landora napisała:

                    > Wiesz, obecna sytuacja się bardziej szkole opłaca, bo nauczyciele zużywają swój
                    > własny prąd i drukują za swoje pieniądze na prywatnych drukarkach. Również pom
                    > oce naukowe np. do eksperymentów nauczyciele kupują sami.

                    Tia...ze te biedne pensyjki na ktore narzekaja kupuja pomoce do eksperymentow, odciazaja szkole z zuzycia pradu...no frajerzy straszni...

                    Aha, jeszcze zajęcia indywidualne, na które tr
                    > zeba dojść/dojechać - czas dojazdu nie jest wliczany do czasu pracy.

                    Wow.. szok ...czas dojazdu nie wiliczny do czasu pracy...noz kurna a ja myslalam ze raczej tak ma spora wiekszosc pracujacych

                    > W dodatku praca stresująca i odpowiedzialna.

                    No tak...bo lekarz, pielegniarka, kierowca czy pani na kasie w banku to nie ma odpowiedzialanej i stresujacej
                    • kasiek76 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 10:18
                      > Aha, jeszcze zajęcia indywidualne, na które tr
                      > > zeba dojść/dojechać - czas dojazdu nie jest wliczany do czasu pracy.
                      >
                      > Wow.. szok ...czas dojazdu nie wiliczny do czasu pracy...noz kurna a ja myslala
                      > m ze raczej tak ma spora wiekszosc pracujacych

                      Tia..., spora czść pracujących dojeżdża do pracy, ale nauczyciel poza dojazdem do swojej pracy, nieraz musi po tej pracy dodatkowo dojeżdżać do ucznia na zajęcia indywidualne, jak już ktoś pisał, czas i koszt tego DODATKOWEGO dojazdu nie jest rekompensowany. Więc dodatkowo po pracy ktoś poświęca np. godzinę, żeby dojechać na 45min lekcję.

                      > > W dodatku praca stresująca i odpowiedzialna.
                      >
                      > No tak...bo lekarz, pielegniarka, kierowca czy pani na kasie w banku to nie ma
                      > odpowiedzialanej i stresujacej

                      Ale tutaj nikt lekarzy czy pielęgniarek, itd się nie czepia, tylko nauczycieli, więc po kiego podajesz takie przykłady?
          • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 20:13
            sarah_black38 napisała:
            ale niech panie pracujące p
            > o urzędach/biurach wszelkiej maści/ korporacjach itp. powiedzą, czy pracują raz
            > em z czterdziestoma innymi pracownikami w jednym, nawet dużym pomieszczeniu.

            No tak wyglada np tasma produkcyjna, call center, znany mi urzad skarbowy (no moze nie 40 ale 10-15 + krecace sie osoby i peteci), duze banki...i tez trzeba rzygotowac dokumenty, sprawdzic, wytlumaczyc, udzielic odpowiedzi itd, itp....

            Al
            > bo czy pracują wtedy, gdy inny personel sprząta?

            Tak...w moim polskich 2 biurach gdzie dane mi bylo pracowac oraz w sklepie za czasow studenckich pani sprzatajaca przychodzila o 14-15 i sprzatala...i tak...reszta pracownikow pracowala do 18 obslugujac klientow...nie mam pojecia co w tym dziwnego?

            O dostępie do Internetu czy ks
            > ero nie wspomnę bo komputera w klasie nie mam i mieć jeszcze długo nie będę.

            Do czego ten internet jest potrzeby? Czyzby nauczycielki na e-mamie wszystkie uczyly wiedzy o spoleczenstwie oraz historii ze musza tak byc na biezaco?
            • kali_pso Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 20:39
              > Do czego ten internet jest potrzeby? Czyzby nauczycielki na e-mamie wszystkie u
              > czyly wiedzy o spoleczenstwie oraz historii ze musza tak byc na biezaco?


              Internet nie służy nauczycielowi tylko do bycia na bieżąco.
              • sarah_black38 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 09:08
                > Do czego ten internet jest potrzebny?


                Potrzebny jest m.in. do prowadzenia dziennika elektronicznego. Jest to drugi po papierowym dzienniku dokument mojej pracy. A w nim uzupełniam:
                -dane osobowe ucznia i rodzica
                -hasła i kody dostępu
                -przedmioty i nauczycieli uczących
                - systematycznie frekwencja
                -oceny na bieżąco
                -uwagi
                - korespondencja z Rodzicami

                Wierz mi ,że zabiera to sporo czasu. Ty uczyłaś się w szkole pewnie jeszcze przed dinozaurami, więc takich wynalazków nie było wink. A dyrekcja rozlicza z systematycznego prowadzenia e-dziennika.
                Poza tym uczę geografii, muszę być na bieżąco z pewnymi wiadomościami. Uczniowie często na lekcji pytają ,,a słyszała pani o tsunami/trzęsieniu ziemi/ wybuchu wulkanu ..." I co ? Wstyd nie wiedzieć!

                Wiesz , że nie zawsze ma się dostęp do fachowej literatury, chociaż w domu sporo jej mam, wyszukuję informacje właśnie z Internetu. Zresztą dlaczego muszę Ci udowadniać, że wielbłądem nie jestem ? !

                Call center he he porównanie nietrafione ( nie ta liga , nie porównuj jej do pracy z uczniem ) , a co do urzędu skarbowego to zapytaj swoje koleżanki ile zarabiają? Z pewnością tyle, ile początkujący zwłaszcza nauczyciel, tia . Chociaż nie zazdroszczą ani jednej ani drugiej pracy . Ta pierwsza jest upokarzająca, a druga śmiertelnie nudna.

                A swoją drogą czytając takie wątki to też czuję się upokorzona , że panie znające szkołę od strony ucznia , najczęściej własnego dziecka, które nie jest czasami w stanie sprostać wysokim wymaganiom stawianym przez rodziców, całą swą frustrację i niezadowolenie zwalają na szkołę.
                • kali_pso Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 10:00
                  > Poza tym uczę geografii,

                  smile)
                • spicy_orange Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 21:11
                  > Call center he he porównanie nietrafione ( nie ta liga , nie porównuj jej do pr
                  > acy z uczniem )

                  brak umiejętności czytania ze zrozumieniem jest u nauczyciela nieco niepokojący. Była mowa o tym, że w pokoju nauczycielskim nie da się pracować po lekcjach, bo się dużo ludzi kręci a w klasach pustych też nie, bo sprzątaczka sprząta i to wszystko przeszkadza się skupić.

                  Info o call center było odpowiedzią na tą prośbę: niech panie pracujące p
                  > o urzędach/biurach wszelkiej maści/ korporacjach itp. powiedzą, czy pracują raz
                  > em z czterdziestoma innymi pracownikami w jednym, nawet dużym pomieszczeniu
                  . Gdzie mowa o uczniach?
                • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 22:17
                  sarah_black38 napisała:

                  > > Do czego ten internet jest potrzebny?
                  >
                  >
                  > Potrzebny jest m.in. do prowadzenia dziennika elektronicznego. Jest to drugi po
                  > papierowym dzienniku dokument mojej pracy. A w nim uzupełniam:
                  > -dane osobowe ucznia i rodzica

                  I rozumiem ze te dane zmieniaja sie codzienie big_grin

                  > -hasła i kody dostępu

                  Jak wyzej. Swoja droga nie powinien tego robic jakis informatyk?

                  > -przedmioty i nauczycieli uczących

                  I codziennie sie to zmienia czy jak?

                  > - systematycznie frekwencja
                  > -oceny na bieżąco
                  > -uwagi
                  > - korespondencja z Rodzicami

                  I z pewnoscia nie zajmuje to wiecej niz ze 3 max 4 godziny tygodniowo

                  >A dyrekcja rozlicza z syst
                  > ematycznego prowadzenia e-dziennika.

                  Skoro rozlicza to i tez powinna udostepnic narzedzie pracy czyli komputer...pewnie jest...tylko kazdy woli robic w swoim domu przy okazji dogladajac dzieci, gotujac obiad, pranie itd, itp

                  > Poza tym uczę geografii, muszę być na bieżąco z pewnymi wiadomościami. Uczniowi
                  > e często na lekcji pytają ,,a słyszała pani o tsunami/trzęsieniu ziemi/ wybuch
                  > u wulkanu ..." I co ? Wstyd nie wiedzieć!

                  No niesamowite...a ja durna myslalam ze raczej wiekszosc nawet nie nauczycieli powinna byc na biezaco...ja nauczycielem nie jestem a tez o tych wiadomosciach czytam i wiem....tylko mnie nikt niestety za to nie placi ze sie dowiaduje. Pewnie pani Zosia z Biedronki tez slyszala o tsunami i trzesieniu ziemi, dowiedziala sie w prywatnym czasie, bezplatym
                  > Wiesz , że nie zawsze ma się dostęp do fachowej literatury, chociaż w domu spor
                  > o jej mam, wyszukuję informacje właśnie z Internetu. Zresztą dlaczego muszę Ci
                  > udowadniać, że wielbłądem nie jestem ? !
                  >
                  > Call center he he porównanie nietrafione ( nie ta liga , nie porównuj jej do pr
                  > acy z uczniem ) , a co do urzędu skarbowego to zapytaj swoje koleżanki ile zara
                  > biają? Z pewnością tyle, ile początkujący zwłaszcza nauczyciel, tia . Chociaż n
                  > ie zazdroszczą ani jednej ani drugiej pracy . Ta pierwsza jest upokarzająca, a
                  > druga śmiertelnie nudna.
                  >
                  > A swoją drogą czytając takie wątki to też czuję się upokorzona , że panie znają
                  > ce szkołę od strony ucznia , najczęściej własnego dziecka, które nie jest czasa
                  > mi w stanie sprostać wysokim wymaganiom stawianym przez rodziców, całą swą frus
                  > trację i niezadowolenie zwalają na szkołę.
                  • sarah_black38 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 23:18
                    hanaliu napisała:

                    > No niesamowite...a ja durna myslalam ze raczej wiekszosc nawet nie nauczycieli
                    > powinna byc na biezaco...ja nauczycielem nie jestem a tez o tych wiadomosciach
                    > czytam i wiem....tylko mnie nikt niestety za to nie placi ze sie dowiaduje. Pew
                    > nie pani Zosia z Biedronki tez slyszala o tsunami i trzesieniu ziemi, dowiedzia
                    > la sie w prywatnym czasie, bezplatym


                    Tylko ,że pani Zosia nie przychodzi do Biedronki i nie rozmawia z uczniami o tym fakcie. Nie jesteś nauczycielem to pojęcia nie masz jaką wiedzę o tsunami zdobyli uczniowie w 2005 roku podczas tego kataklizmu w Azji . Jakie na lekcjach były dyskusje gorące dyskusje o przyczynach powstawania i skutkach. Tego nie zastąpi żaden podręcznik, prezentacja multimedialna, czy inne cuda na kiju.

                    Co do e-dziennika to owszem, danych nie uzupełniam każdego dnia, ale oceny i nieobecności to na bieżąco. Nawet nie wiesz z jaką prędkością rodzice i uczniowie gubią hasła dostępu do niego. Powiadasz informatyk ... a ja zadam pytanie jaki? Bo ten co pracuje w szkole to zajmuje się czym innym jak wpisywaniem ocen Jasia Kowalskiego z I B .

                    Wyjaśnij mi proszę, dlaczego domagasz się abym w pracy nie korzystała z Internetu? Czy chcesz, aby twoje dzieci uczył nauczyciel z rylcem i glinianą tabliczką w ręku i używał kamyków jako liczmanów ? Wybacz ...

                    Zła jestem na siebie ,że dałam się wciągnąć w dyskusje na takim żenującym poziomie. Także jest to mój ostatni post w tym wątku.

                    Pozdrawiam Kalipso, bo wiem , że również uczy geografii i jest nauczycielem z pasją. Nie leniem, nie nierobem a z pasją i zaangażowaniem. Bo tacy też są!
                    • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 00:06
                      sarah_black38 napisała:
                      > Nie jesteś nauczycielem to pojęcia nie masz jaką wiedzę o tsunami zdo
                      > byli uczniowie w 2005 roku podczas tego kataklizmu w Azji . Jakie na lekcjach b
                      > yły dyskusje gorące dyskusje o przyczynach powstawania i skutkach. Tego nie z
                      > astąpi żaden podręcznik, prezentacja multimedialna, czy inne cuda na kiju.

                      Lo jej...i ile razy na tydzien masz takie wydarzenia do ktorych musisz sie przygotowywac jak o tym tsunami czy wulkanie?
                      Raptem 2-3 razy w roku strzelam lub rzadziej....i to z pewnoscia uzasadnia ze przygotowywanie sie do lekcji przez caly rok bez internetu w pokoju nauczycielskim jest niemozliwe

                      > Co do e-dziennika to owszem, danych nie uzupełniam każdego dnia, ale oceny i ni
                      > eobecności to na bieżąco. Nawet nie wiesz z jaką prędkością rodzice i uczniowie
                      > gubią hasła dostępu do niego.

                      Ile to dziennie zajmuje? 60 minut? wziawszy ze masz 2-3 ba...nawet 4 klasy dziennie z 30 osobami to chyba nie wiecej niz godzina: odhaczenie nieobecnych w 2-4 klasach to jak dla mnie nie wiecej niz 10-15 minut roboty, wpisanie ocen z tychze 2-4 klas to nie wiecej niz pol godziny, no moze po klasowce dluzej...jak w pysk wychodzi srednio nawet mniej niz godzina ...a i tak dolozylam czasu na zapas... no chyba ze wypelniasz to dla calej szkoly i dla wszystkich nauczycieli...

                      > Wyjaśnij mi proszę, dlaczego domagasz się abym w pracy nie korzystała z Interne
                      > tu? Czy chcesz, aby twoje dzieci uczył nauczyciel z rylcem i glinianą tabliczk
                      > ą w ręku i używał kamyków jako liczmanów ? Wybacz ...

                      Ale ja nigdzie nie napisalam ze internet nie jest potrzebny...smiem tylko twierdzic ze nauczyciele do wiekszosci przygotowywan sie wcale internetu nie potrzebuja i spokojnie mogliby to robic w szkole, gdzie ten dostep jest ograniczony, bo jak tak policzyc to wychodzi ze tego internetu potrzebuja w niewielkim %, dluzszego posiedzenie i pogrzebania raz na ruski rok jak z tym wulkanem czy tsunami
                      Tak wiec krzyczenie ze sie musi w domu bo internet jest bezzasadne...

                      > Zła jestem na siebie ,że dałam się wciągnąć w dyskusje na takim żenującym pozio
                      > mie. Także jest to mój ostatni post w tym wątku.

                      Tak tak...bo ktos smial miec watpliwosc w koniecznosc przygotowywan sie w domu....?
                      Swoim uczniom tez tak mowisz ze bezzasadna dyskusja i zamykamy temat bo sie pani nieprzygotowala?
                      Przykro mi ze nie potrafisz uzasadnic czemu akurat wlasny dom, a nie pokoj nauczycielski albo sala lekcyjna..argument ze internet ze stalym laczem raczej kiepski
                      • sarah_black38 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 00:28
                        Czy Ty nie rozumiesz słowa ,,przykład". Ten nieszczęsny komputer to tylko niewielki wycinek z MOJEJ pracy. Czy nadal nie rozumiesz ,że nigdzie nie napisałam, że siedzę w Internecie 60 min , czy kilka godzin? Wulkan, tsunami to tylko PRZYKŁADY.

                        Pisałam o rajdach sobotnio- niedzielnych, o operze, zajęciach pozalekcyjnych, wycieczkach, zebraniach , radach, szkoleniach, zielonych szkołach i o tysiącu innych rzeczy składających się na pracę nie tylko dydaktyczną , a wychowawczą i biurokratyczną! A tyś się uczepiła komputera. Dlatego nie chcę na takim poziomie dyskutować.

                        Może przeczytaj ze zrozumieniem wszystkie moje posty w tym wątku, to będziesz wiedziała czy zajmuję się po 21 godzinach dydaktycznych w szkole.
                        • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 00:45
                          sarah_black38 napisała:
                          > A tyś się uczepiła komputera.

                          Nie kochana ja sie nie uczepilam...to byl jedyny argument podawany przez panie nauczycielki dlaczego swojej pracy przygotowywujacej do lekcji nie moga wykonywac w szkole a musza koniecznie w domu...stad usiluje dociec po co ten komp im jest tak az potrzebny i wychodzi mi ze raczej srednio jest im potrzebny

                          A....i to wszystko co raczysz wymieniac...to raczej raz na jakis czas...juz widze jak biegasz co tydzien do opery, co tydzien na rajdy, na wycieczki szkolene itd, itp...
                          Do wiedomosci...w innych zawodach tez jezdzi sie na szkolenia, delegacje, biurowe imprezy, zebrania i konferencje....w ramach czasu pracy lub w godzinach nadliczbowych i jakos w innych zawodach nie ma dlatego krotszego dnia pracy i orderow uznania za to nie przyznaja.
                          • sarah_black38 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 00:51
                            Tylko widzisz, ja szanuję pracę innych a Ty moją niekoniecznie. I to nas róźni!
                            • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 01:53
                              sarah_black38 napisała:

                              > Tylko widzisz, ja szanuję pracę innych a Ty moją niekoniecznie. I to nas róźni!

                              Nie kochana..rozni nas to ze ty uwazasz ze twoja praca jest duzo ciezsza niz innych bo musisz robic wywiadowki, jezdzic na wycieczki, bo musisz sie przygotowac do lekcji i raz na ruski rok extra o tsunami oraz uzupelniac dziennik na biezaco w kompie.
                              A ...i zeby nie bylo ze nie wiem jak wyglada ta "ciezka" robota uczacego...od podstawowki udzielalam korepetycji, bez zadnego przygotowania pedagogicznego i ksztalcenia zawodowego zajmowalam sie tlumaczeniem i poprawianiem cudzej roboty, czym nie potrafil sie zajac nauczyciel na lekcji. A...i jeszcze wtedy kompow pod strzechami nie bylo...przygotowywac sie musialam z ksiazki samodzielnie bez copy wklej...jakos laikowi nie sprawialo to trudnosci i nie zajmowalo nawet godziny
                              Juz jako starsza jezdzilam na kolonie i obozy jako wychowawca...no robota taka ze w leb sobie mozna strzelic z przeciazenia i przepracowania, nie dosc ze za free mialam wypoczynek, wikt i opierunek to jeszcze mi za to placono, ba...jakbym miala dzieci to z przychowkiem moglabym jechac tak jak robily to inni wychowawcy, a...i zeby nie bylo latwo obozy byly dla dzieci z patologicznych rodzin, domow dziecka, mopsow i innych wiec nie jakies super, hiper rozwiniete dzieciaki...serio...jako studentka sobie z tym radzilam...
                              • kub-ma Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 09:08
                                hanalui napisała:


                                > Nie kochana..rozni nas to ze ty uwazasz ze twoja praca jest duzo ciezsza niz in
                                > nych bo musisz robic wywiadowki, jezdzic na wycieczki, bo musisz sie przygotowa
                                > c do lekcji i raz na ruski rok extra o tsunami oraz uzupelniac dziennik na biez
                                > aco w kompie.

                                Nie sądzę, żeby Sarah uważała, że jej praca jest dużo cięższa niżinnych. Ona stara się pokazać Ci, że jej praca jest równie ciężka jak innych.

                                > A ...i zeby nie bylo ze nie wiem jak wyglada ta "ciezka" robota uczacego...od p
                                > odstawowki udzielalam korepetycji, bez zadnego przygotowania pedagogicznego i k
                                > sztalcenia zawodowego zajmowalam sie tlumaczeniem i poprawianiem cudzej roboty,
                                > czym nie potrafil sie zajac nauczyciel na lekcji.

                                Rany, koprepetycje i praca w szkole to są dwie bardzo różne sprawy. W klasie masz np. 28 osób, a każda na innym poziomie. na korepetycjach natomiast .... .
                                Wiesz, czasami nauczyciel na lekcji nie ma możliwości sprawdzić i wytłumaczyć każdemu osobno, a jeżeli uczeń przez część lekcji nie uważa, to nauczyciel głową muru nie przebije. Pamięta wyrywkowo i często z dziwnymi błędami.

                                A...i jeszcze wtedy kompow p
                                > od strzechami nie bylo...przygotowywac sie musialam z ksiazki samodzielnie bez
                                > copy wklej...jakos laikowi nie sprawialo to trudnosci i nie zajmowalo nawet god
                                > ziny

                                Teraz są trochę inne czasy i inne realia. Komputer jest mi potrzebny do przygotowania zadań dla uczniów odpowiednich w danej sytuacji. Nie pozwolę na to, by uczniowie przepisywali zadania z tablicy pzrez 1/4 lekcji.
                                A internet jest niezastąpiony gdy jest się wychowawcą.

                                > Juz jako starsza jezdzilam na kolonie i obozy jako wychowawca...no robota taka
                                > ze w leb sobie mozna strzelic z przeciazenia i przepracowania, nie dosc ze za f
                                > ree mialam wypoczynek, wikt i opierunek to jeszcze mi za to placono, ba...jakby
                                > m miala dzieci to z przychowkiem moglabym jechac tak jak robily to inni wychowa
                                > wcy, a...i zeby nie bylo latwo obozy byly dla dzieci z patologicznych rodzin, d
                                > omow dziecka, mopsow i innych wiec nie jakies super, hiper rozwiniete dzieciaki
                                > ...serio...jako studentka sobie z tym radzilam...

                                Nigdy wyjść i wycieczek z blisko 30-osobową klasą nie traktuję jako wypoczynku. Przede wszystkim jestem odpowiedzialna za ich bezpieczeństwo (a różne zachowania już widziałam). Poza tym dzieci mają się czegoś nauczyć: od prawidłowego zachowania w danej sytuacji po odpowiednie treści. I za to też jestem odpowiedzialna. Tu nie ma miejsca na odpoczynek.
                                • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 11:01
                                  kub-ma napisała:
                                  > Nie sądzę, żeby Sarah uważała, że jej praca jest dużo cięższa niżinnych. Ona st
                                  > ara się pokazać Ci, że jej praca jest równie ciężka jak innych.

                                  Nie moze byc na rowni ciezka bo ona ma obowiazek 15h pracowac a inni po 40...widzisz roznice? Czy poleci do opery czy na rajd wsio ryba...to ze akurat ona jest wyjatkiem i cos wiecej jej sie chce (tez roznie z tym moze byc...moze po prostu nie ma nic innego ciekawszego do roboty) jeszcze nic nie znaczy bo sa cale rzesze, rzeklabym duza wiekszosc nauczycieli ktorym sie nie chce i stad takie a nie inne poglady o nauczycielach. Ze swoich czasow szkolych moge powiedziec ze 2-3 nauczycieli bylo na serio zaangazowanych w prace pozalekcyjna, organizacje czegos tam, reszta odwalala swoj przedmiot lepiej lub gorzej

                                  > Wiesz, czasami nauczyciel na lekcji nie ma możliwości sprawdzić i wytłumaczyć k
                                  > ażdemu osobno, a jeżeli uczeń przez część lekcji nie uważa, to nauczyciel głową
                                  > muru nie przebije. Pamięta wyrywkowo i często z dziwnymi błędami.

                                  I mysle ze z roku na rok jest gorzej i gorzej...uczniowie prawie z wszystkiego biora korki...wrecz nienormalnym jest uczen nie bioracy


                                  > Teraz są trochę inne czasy i inne realia. Komputer jest mi potrzebny do przygot
                                  > owania zadań dla uczniów odpowiednich w danej sytuacji. Nie pozwolę na to, by u
                                  > czniowie przepisywali zadania z tablicy pzrez 1/4 lekcji.
                                  > A internet jest niezastąpiony gdy jest się wychowawcą.

                                  No tak...i pomoc komputera nie sprawia ze jakos wynoszonej wiedzy jest wieksza...czy mi sie zdaje czy dobrze pamietam ze spora liczba uczniow w tym roku oblala matury? No szok...

                                  > Nigdy wyjść i wycieczek z blisko 30-osobową klasą nie traktuję jako wypoczynku.
                                  > Przede wszystkim jestem odpowiedzialna za ich bezpieczeństwo (a różne zachowan
                                  > ia już widziałam). Poza tym dzieci mają się czegoś nauczyć: od prawidłowego zac
                                  > howania w danej sytuacji po odpowiednie treści. I za to też jestem odpowiedzial
                                  > na. Tu nie ma miejsca na odpoczynek.

                                  No popatrz...a myslisz ze ja nie bylam odpowiedzialna? Dziwne ...jezdzilam kilka lat z rzedu, po 1-2 turnusy w sezonie, nauczycieli sie przewijalo sporo...serio...wszyscy wypoczywali i robili co do nich nalezy, misji nikt nie mial wypisanej na czole, nie rozsmieszaj mnie, ofiar smiertelnych nie bylo...ba nawet wypadku zadnego nie bylo procz jakis moze skaleczen lub zadrapan, moze mielismy szczescie...nie wiem
                              • sarah_black38 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 09:49
                                hanalui napisała:

                                > Nie kochana..rozni nas to ze ty uwazasz ze twoja praca jest duzo ciezsza niz in
                                > nych bo musisz robic wywiadowki, jezdzic na wycieczki, bo musisz sie przygotowa
                                > c do lekcji i raz na ruski rok extra o tsunami oraz uzupełniać dziennik na bieząco


                                Nie kochana, napisałam coś wręcz odwrotnego . Napisałam ,że lubię swoją pracę, bo pracuje w niej już ćwierć wieku, że mam pasję, bo kocham operę, lubię wyjścia na rajdy , na które poświęcam swój wolny weekend, że pracuję z dzieciakami po lekcjach, nawet więcej niż nakazują karciane dwie godziny, że za własne pieniądze zacznę kolejną podyplomówkę z dziedziny, która mnie interesuje ...

                                Szkoda, że w Twojej głowie pozostał przekaz jedynie o tsunami i wulkanach i ocenach z e-dziennika. Proszę przeczytaj jeszcze raz moje wpisy ...
                              • ezmd99 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 10:03
                                od p
                                > odstawowki udzielalam korepetycji, bez zadnego przygotowania pedagogicznego i k
                                > sztalcenia zawodowego zajmowalam sie tlumaczeniem i poprawianiem cudzej roboty,
                                > czym nie potrafil sie zajac nauczyciel na lekcji.

                                Mamy tylko nadzieję, że masz działalność i podatki płacisz, ale to można sprawdzić.
                                US
                              • yoka1 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 14:06
                                no to do szkoły powinnaś iść, poradzisz sobie z każdą patologią w gimnazjum rejonowym
            • sarah_black38 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 09:38
              hanalui napisała:

              sow studenckich pani sprzatajaca przychodzila o 14-15 i sprzatala...i tak...r
              > eszta pracownikow pracowala do 18 obslugujac klientow...nie mam pojecia co w ty
              > m dziwneg


              Nie wiem, gdzie pracujesz, ale jak pisałam wcześniej miałam kiedyś bliskie spotkania w wymiarem sprawiedliwości ( sprawy spadkowe big_grin ) . Byłam często w sądzie czekając na swoją panią mecenas, za pięć piętnasta na korytarzach słychać było stukot obcasów. Panie urzędniczki sądowe w pośpiechu wychodziły do domu. Żadnej nie uświadczysz po ośmiu godzinach pracy. Czasami wniosek procesowy musiałam pocztą wysyłać , bo okienko w biurze podawczym zamknięte ...

              Czy na tej podstawie mam wyciągnąć wniosek, że wszystkie urzędniczki, korporacyjne i biurowe panie pracują tylko do piętnastej? No chyba tak, bo nikt nigdy nie został dłużej niż pięć minut, aby petent mógł załatwić swoją sprawę. Wg mnie to mit ,że pracujecie do osiemnastej lub dłużej, nawet dłużej niż personel sprzątający.

              Nie ma to jak stereotypy!
              • aneta-skarpeta Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 09:53
                ja juz nie moge tego czytac

                kurna olek - w call center pracujesz w halasie i tłumie, w korpo tez, ale k%^$wa nie kazdy tam pracuje i nie jest to jedynie sluszna i wystarczająco absorbująca praca na swiecie

                wiele osob pracuje w mniejszych biurach, gdzie maja spokoj, cisze, wszystko pod ręką i nie musza wymieniac sie krzesłami z kolegą, bo jest 1, a ich dwoje.

                ja pracuje w takiej firmie- jak jest młyn to wynika z natłoku pracy, a nie z braków biurowych, lokalowych

                i jasne, ze inni maja gorzej, ale tez i lepiej- czy to powód zebym miała w podziekowaniu chodzic z pielgrzymka do czestochowy?
                czy to kuzwa tak wiele miec staly dostep do interentu gdy sie pracuje mózgiem?

                no bo przeciez pani na kasie w biedronce nie ma inetrentu i zyje

                ja nawet przeczytalam ze jakim prawem ktos narzeka ze ma taki mlyn, ze nie moze sie kawy napic przez 3 h, bo moze jej sie napic przed pracą. Ludzie, siku tez maja robic w domu i nie marzyc o tym, zeby zrobic w spokoju w pracy? bo pani w tesco to pieluchy musi nosic i nie narzeka

                dla mnie to jest stardart ze jak mi sie chce pic to moge po to picie pojsc i w czasie pracy popijac- doceniam tez to wlasnie wtedy gdy mam okresy, gdy ta kawa mi stygnie, bo nie mam czasu w dupe sie podrapac

                i to ze w szkole jest 1 stary komputer na stado nauczycieli i krzesła dla polowy to jest skandal

                i fajnie ze sa nauczyciele, ktorzy walcza o dofinansowania, ale jak mi sie zepsuje drukarka to nie muszę kombinowac na wlasna reke zeby drukarke miec- sygnalizuję problem i szef mowi- ok kup/kupie druga na rano, zawieziemy do naprawy, przywioze na szybko swoja z domu itd

                oczywiscie czasem, jak nam padł system to pojechalam do domu i korzystalam ze swojego sprzetu, ale to sytuacje wyjątkowe

                i dla mnie to przerazajace, ze to nie szkoła dba o dobre warunki pracy nauczycieli, opiekunów tylko oni sami musza to robic i to ma byc normalne.

                czy ktoras z was, pracująca w biurze ma sytuacje, ze szef nie kupuje drukarki bo nie ma kasy a drukowac musisz, wiec kombinuj?

                wiec czemu u nauczycielek ma byc to normalne i zrozumiałe?

                kwestie czasu i zmeczenia- czy tak wszystkie tutaj jak jeden mąż pracuja tak wytrwale, ze nie piją w czasie pracy kawy, nie zapala papierosą czy nie porozawiają o dupie maryni przez 15 min jak sie nic nie dzieje? kazda odbija karte jak idzie do wc i jest rozliczana z kazdej minuty swojej pracy?- część niesetty pracuje w takim piekiełku, ale wiele osob nie i nie zapominajmy o tym.

                i oczywiscie kazda tak sie rozwiaj po robocie, trzaska nadgodziny itd. u kazdego roboty zawsze jest tyle, ze nie ma sie kiedy w dupe podrapac. Jasnnneeee

                ja mam prace, nic wyjątkowego, gdzie mam spokoj, malo stresow, jest po prostu robota do zrobienia, czasem młyn ale to pozytywny nakrecający stres

                ale sa tygodnie gdzie w zasadzie nic sie nie dzieje i to jest etap powtarzalny, wtedy jestem w pracy, ale spokojnie mogę gdzies wyskoczyc i cos zalatwic, moge posiedziec na forum, poplotkowac, pogadac przez telefon- i tez mi za to płacą i moge spokojnie- mając szefa nad głową- powiedziec- ja na chwile wyjde głowe przewietrzyc ( bo nie pale) i wracam za 10, 15 min.

                jak mnie szef deleguje do pracy w domu- to jak robie jakis projekt etc to w tym czasie gotuje mi sie zupa i robi pranie, w pracy mi to nie przeszkadza, natomaist mam duzo wiekszy spokoj w pracy niz nauczycielka a widze zasadnicza roznice w ciszy, gdy pracuje w domu- w domu nikt mi nie przeszkadza, bo kazdy jest zajety swoimi sprawami, w pracy ciagle ktos cos ode mnie chce, ktos przyjdzie, ktos cos mowi, ktos zadzwoni- w domu co najwyzej ktos sie krząta po domu- ale mogę zamnąc pokoj i mi nie przeszkadzają- a w willi nie mieszkam, wiekszosc z was w kawalerce tez nietongue_out

                dodatkowo chcialabym, aby nauczycielka mojego syna, ktora panuje nad banda dziecie miala kąt, zeby na chwile moc usiasc i w spokoju napic sie kawy, wydrukowac cos itd

                i dla mnie to nie fanaberia i naprawde nie ma nic do rzeczy, ze pani w biedronce tego nie ma- ona nie musi uczyc mojego dziecka- ja bym wolala zeby nauczycielka byla zadowolona, z dobra pensją, bo wtedy bedzie jej sie bardziej chciało i bedzie miala wiecej mozliwosci

                dokladnie tak samo jak lepszym pracownikiem bedzie pracownik doceniany, dobrze oplacany i z potrzebnym sprzetem, kodeksami pod ręką
                niz taki, ktorego traktuje sie po macoszemu, jedzie sie po nim jak po lysej kobyle bo smial miec taki dzien, ze musial wypic 3 kawy a nie 1

                w biurach to jest zrozumiałe, u nauczycieli nagle nikt tego nie rozumie, jak to jest?
                ( moze ten, kto da rade to wszystko przeczytac bedzie w stanie mi to wyjśnićwink)
            • asia_i_p Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 09:10
              > Do czego ten internet jest potrzeby? Czyzby nauczycielki na e-mamie wszystkie u
              > czyly wiedzy o spoleczenstwie oraz historii ze musza tak byc na biezaco?
              - Sprawdzić pocztę pracową, co ode mnie chcą;
              - Sprawdzić pocztę w związku z a) zamówieniem z księgarni b) konkursem c) nowościami od drogiego OKE, a nuż się szarpnęli na jakieś szkolenie;
              - Sprawdzić co nowego wrzucili na onestopenglish.com, nowaera.pl, ewentualnie paru innych;
              - wyszukać zdjęcia lub youtube'owe filmiki (IT Crowd!) na warm-upa;
              - przeszukać internet pod kątem kart pracy o transkrypcji fonetycznej - dojść do wniosku, że poza jedną wszystkie są do ..., a ta jedna to jednak za mało (tylko transkrypcja samogłosek);
              - ściągnąć czcionkę transkrypcji fonetycznej do napisania karty pracy o transkrypcji fonetycznej;
              - poszperać za cytatami do karty pracy (trzy ostatnie czynności przykładowe, w przypadku przygotowywania materiałów własnych);
              - poszperać za cytatem tygodnia na tablicę;
              - uzupełnić dziennik elektroniczny;
              - sprawdzić odpowiedź na pytanie, które zadał uczeń o maturę (zdaje za 8 miesięcy, rok temu nastąpiły zmiany);
              - nie znaleźć odpowiedzi, napisać maila do OKE (znowu czynności przykładowe);
              - poszperać co przesłać matce ucznia, co do któego mam wysokie podejrzenia, że ma zespół Aspergera;
              - uzupełnić dziennik elektroniczny;
              - podnieść sobie ciśnienie e-matką, z której znowu wyczytałam, że nie jestem w szkole jak mi się wydawało, tylko siedzę w domu przed telewizorem - rozejrzeć się po okolicy, stwierdzić brak kanapy oraz telewizora, za to obecność tablicy, dojść do wniosku, że to jednak szkoła.

              Ponieważ nie wszystko robi się codziennie, rzeczywiście pół godziny-godzina na internet starcza - choć fajniej byłoby mieć dostęp cały czas, bo to oszczędza precyzyjnego planowania, czy lepiej sprawdzić mail od księgarni teraz czy może za godzinę.

              Natomiast stale i dużo bardziej potrzebny jest komputer - do przygotowania sprawdzianów i kart pracy przede wszystkim, po drugie napisania jakichś sprawozdań, jak już w ogóle nie da się od nich wykręcić. Najfajniej byłoby z drukarką, to wtedy nie trzeba potem polować na możliwość wydrukowania.
              • asia_i_p Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 09:50
                P.S. do internetu - sprawdzić, co to jest "quinoa" - angielsko-polski słownik nie uwzględnia, angielsko-angielski tłumaczy, ale dalej może znaczyć mniej więcej każde ze zbóż, dopiero ukochana Wikipedia, z łączami do tego samego hasła innych językach po lewej, coś daje.

                Wiem, jestem rozpuszczona, ale naprawdę nie wiem, jak się uczyło ciekawskich uczniów, a zwłaszcza jak się tłumaczyło przed Wikipedią.
          • baba06 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 09:07
            "w pokoju nauczycielskim ponad 40 osób"
            Pomijam fak
            > t , że po swoich dwóch godzinach pracy wink , od 10.00 będę czekać do piętnastej
            > na wolną od uczniów salę lekcyjną.


            to kto uczy, jak wszyscy nauczyciele siedzą w pokoju?
            • sarah_black38 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 09:13
              > to kto uczy, jak wszyscy nauczyciele siedzą w pokoju?

              Uczy pozostała dwudziestka, bo sal lekcyjnych niewiele, a szkoła na dwie zmiany !
          • beverly1985 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 13:07
            Nie żądam osobnego gabinetu i prywatnej sekretarki, ale niech panie pracujące p
            > o urzędach/biurach wszelkiej maści/ korporacjach itp. powiedzą, czy pracują raz
            > em z czterdziestoma innymi pracownikami w jednym, nawet dużym pomieszczeniu.

            TAK, tak wygladają niestety coraz bardziej popularne pomieszczenia typu "open space". W korporacji, w której pracuje, nikt nie ma swojego pokoju czy gabinetu (nawet prezes), siedzimy wszyscy razem.

            Al
            > bo czy pracują wtedy, gdy inny personel sprząta?

            TAK, niestety czasem musze zostać dlużej i jakos pani sprzatajaca mi nie przeszkadza ani ja nie przeszkadzam jej.
            • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 13:24
              nikt nie ma swojego pokoju czy gabinetu
              > (nawet prezes), siedzimy wszyscy razem.

              Dobrze, że przynajmniej siedzicie, u nas połowa stoi, bo nie ma krzeseł ;p
          • spicy_orange Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 21:00
            > niech panie pracujące p
            > o urzędach/biurach wszelkiej maści/ korporacjach itp. powiedzą, czy pracują raz
            > em z czterdziestoma innymi pracownikami w jednym, nawet dużym pomieszczeniu. Al
            > bo czy pracują wtedy, gdy inny personel sprząta?

            pracuję razem z 19 osobami w jednym baraku i owszem, są dni kiedy pani sprzątaczka sprząta przy komplecie pracowników, a zwykle co najmniej kilka osób jeszcze siedzi, kiedy ona pracuje (ba, nawet siedzą kiedy sprzątaczka wychodzi big_grin). Na czas zamiatania i mycia podłogi w okolicy naszych biurek wychodzimy rozprostować nogi, nikt nikomu nie przeszkadza a i porozmawiać z panią jest miło i przyjemnie po 10 godzinach kontaktów z klientami wink
            • sarah_black38 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 22:40
              Beverly i Spicy, już wiem ,że macie takie a nie inne warunki pracy. Ale ja na co dzień, załatwiając sprawy urzędowe, mam możliwość obserwować pracę urzędniczek w magistratach, zusach , sądach i innych biurach . Nigdy nie widziałam dwudziestu urzędniczek w jednym pokoju. Nawet panie pracujące w call center mają swoje boksy ( i nie jest tak jak zarzuciła mi poprzednia interlokutorka, że nie potrafię czytać ze zrozumieniem, to raczej ona nie zrozumiała mnie).

              ZUS-y, sądy czy US wiadomo - wypasione instytucje, . Super warunki pracy, nowoczesne budynki, marmury i granity, eleganckie windy, ciepłe pokoje, dobre warunki socjalne. Ale ja nie twierdzę, że urzędniczki w ZUS-ie powinny pracować w kazamatach, w nieogrzewanych pokojach, z rylcem i glinianą tabliczką w ręku . Bo każdy zasługuje na dobre warunki pracy. Tylko dlaczego na Boga mnie się tych dobrych warunków pracy odmawia twierdząc,że dostęp do Internetu jest mi niepotrzebny... i do tego obraża mówiąc,że jestem leniem i nierobem!
              • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 00:15
                sarah_black38 napisała:
                > Nigdy nie widziałam dwudz
                > iestu urzędniczek w jednym pokoju.

                A ja wybuchu wulkanu i tsunami...mam twierdzic ze nie istnieje? surprised?

                > Tylko dlaczego na Boga mnie się tych d
                > obrych warunków pracy odmawia twierdząc,że dostęp do Internetu jest mi niepotrz
                > ebny... i do tego obraża mówiąc,że jestem leniem i nierobem!

                A gdzie ci go ktos odmawa? Koloryzujesz i konfabulujesz....twierdze ze nie jest ci on przez wiekszosc czasu procesu szumnie zwanego przygotowywaniem sie do lekcji, dla ktorego nauczyciele maja ktorszy czas pracy, wcale potrzebny i spokojnie owe przygotowanie moglabys robic w szkole
              • mnb0 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 13:45
                Juz kilka osob tu wspomnialo o "open spece'ach" i ze takie sa obecnie warunki w wiekszosci firm. A Ty widzisz tylko te panie w ZUSie i w banku i masz tak samo blade pojecie o pracy innych, jak inni o pracy nauczyciela. Kazdy chcialby miec prywatny gabinet z widokiem na morze i co z tego? Dlaczego uwazasz, ze nauczycielowi nalezy sie wiecej niz 90% zatrudnionych w firmach? Wiekszosc tych ludzi ma prace o wiele bardziej wymagajaca skupienia niz uzupelnianie danych w dzienniku, a jakos pracuja wsrod wielu ludzi, przy ciaglym halasie, dzwoniacych telefonach itp. i jakos MOGA. Nauczycielom wydaje sie, ze wszyscy inni to matolki, a tylko oni pracuja umyslowo.
                • kub-ma Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 14:20
                  mnb0 napisała:

                  > Nauczycielom wydaje sie, ze wszyscy inni to matolki,
                  > a tylko oni pracuja umyslowo.

                  Którym nauczycielom?
          • nikki30 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 22:06
            sarah_black38 napisała

            > Nie żądam osobnego gabinetu i prywatnej sekretarki, ale niech panie pracujące p
            > o urzędach/biurach wszelkiej maści/ korporacjach itp. powiedzą, czy pracują raz
            > em z czterdziestoma innymi pracownikami w jednym, nawet dużym pomieszczeniu
            Wiesz to się open space nazywa i większość dużych firm tak lokuje pracownikówsmile
            Ja pracowałam z setką pracowników na jeden sali nawet nie w wydzielonych boksach i to jest tylko kwestia przyzwyczajenia.Jak mi coś bardzo przeszkadzało to zakładałam słuchawki na uszy.Drukarki sieciowe i skanery, dwa na całą salę.Ksero tylko w pokoju asystentki, a była to firma konsultingowa z tzw, wielkiej piątkismileNotebooka jedynie zapewnianosmileNa świecie większość firm tak pracuje...
      • kali_pso Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 18:26

        Jako matka- a jako nauczycielka?winkp
        • elf1977 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 23.09.11, 19:48
          Ja tam uważam, że nauczycielki (nie nauczyciele, bo ich jest na pęczki) za dużo się tłumaczą. Dlaczego stale mam się usprawiedliwiać, wykonuję dobrą robotę za średnie pieniądze. Jestem w szkole, bo mimo wszystko lubię uczyć. Mimo stałych komentarzy, presji, odpowiadania za młodzież, która sama robi wszystko, by sobie i innym życie obrzydzić. Lubię młodych ludzi, choć czasem ich nienawidzę, sympatia okresowo przeważa, więc jestem w stanie uczyć.
          Karta nauczyciela mnie od paru lat nie obchodzi, bo płacą mi od godziny, dużo pracuję za darmo, ale wolę to, niż 18 godzin w rejonowym dużym gimnazjum. Kto takiego nie widział, nie zrozumie.
    • 1monia4 Do paniusiapobuleczki 24.09.11, 09:27
      Gdzies w trakcie tego watku pisalaś o niskich zarobkach.A ile zarabiasz jesli mozna wiedziec ?Wiem ,ze nauczyciele nie pracują tych 18h-ale ja pracuje ich 40.W innym watku nauczyciel pisal o zarobkach po 12 latach 2100zl.Obliczajac na mój pelen etat ja tyle nie zarabiam.Mam pracę zmianową,wyksztalcenie wyższe,specjalizację,stanowisko kierownicze.Musze robić kursy po godzinach za które place z wlasnej kieszeni,nie mam delegacji i zwolnien w tym celu-robie to we wlasnym zakresie-a jednocześnie jest to konieczne i wymagane(to nie jest moje widzimisię)Będąc w pracy-nie zrobię prania (w tak zwanym międzyczasie podczas sprawdzania klasówek),nie wstawię obiadu itp-po prostu nie ma mnie w domu.I nie pisz ,ze nauczyciele tak nie robia-nie mieszkamy na pustyni .Tez mam znajomych nauczycieli
      • rita75 Re: Do paniusiapobuleczki 24.09.11, 09:51
        Będąc w pracy-nie zrobię prania (w tak zwanym międzyczasie podczas sprawdzania
        > klasówek),nie wstawię obiadu itp-po prostu nie ma mnie w domu

        łza mi sie w oku zakrecila! Zapomnialas o wycieczkach za darmo po Polsce, a moze i Europie.
        • 1monia4 Re: Do paniusiapobuleczki 24.09.11, 10:13
          Chcesz to placz.Co mnie to obchodzi.Nalezy skonczyś z synonimem nauczyciel-glodowe zarobki.Studia wyższe,ciężka praca,niedofinansowana itp.Ocknijcie się,że inne zawody mają dokladnie tak samo
          • kub-ma Re: Do paniusiapobuleczki 24.09.11, 10:17
            Jeżeli inne zawady mają tak samo, to nie oznacza, że pensja nauczyciela nagle przestaje być głodowa.
            Dla mnie zasada jest prosta. Za swoją ciężką pracę powinnam otrzymać taka pensję, by utrzymać siebie i dzieci. Jeżeli tak nie jest, to to jest nienormalne. Niezależnie od zawodu jaki się wykonuję.
            • kropkacom Re: Do paniusiapobuleczki 24.09.11, 10:47
              Idąc twoim tropem myślenia, ile ludzie powinni zarabiać? Pani na kasie w Biedronce też ma głodową pensję. A pracę ma nie lekką.
              • kropkacom Re: Do paniusiapobuleczki 24.09.11, 10:55
                Może sprecyzuje. Rozumiem, specyfikę pracy nauczyciela w Polsce. Patrząc jednak na ilość pracy w szkole pensja nie jest tak zła. Naprawdę.
              • sarah_black38 Re: Do paniusiapobuleczki 24.09.11, 13:08
                > Idąc twoim tropem myślenia, ile ludzie powinni zarabiać? Pani na kasie w Biedro
                > nce też ma głodową . A pracę ma nie lekką.


                No dobra, powiem ,że zarabiam 2,5 tys. na rękę. Staż pracy 24 lata, nauczyciel dyplomowany, studia magisterskie, studia podyplomowe ( od października zaczynam drugą podyplomówkę, za własne pieniądze nota bene , drobne 3 tys. za dwa semestry), o kursach i szkoleniach nie napiszę, ale robię kilka razy w roku dłuższe, lub krótsze, niektóre płatne, inne nie . Mam 21 h dydaktycznych, w tym dwie karciane. Dodatek stażowy, wychowawczy i motywacyjny ( 100 zł brutto, bo dobrze pracuję smile ). Chodzę z uczniami na rajdy w sobotę lub niedzielę, zabieram uczniów na wycieczki do opery, którą kocham i chcę w nich zaszczepić zamiłowanie do niej. Organizuję również inne wycieczki i zajęcia. I to, co pisałam kilka postów wyżej.

                I żeby nie było, że deprecjonuję pracę kasjerki, bo szanuję i podziwiam niezmiernie panie pracujące na kasach w hipermarketach, bo ja nie potrafiłabym. One mają pod opieką towar i pieniądze a ja dzieci. Ciekawa jestem, gdzie jest większa odpowiedzialność? O pracy na kasie mam pewne pojęcie , bo moja bratowa pracuje. Zarabia 1800 zł.

                Moja pensja , zwłaszcza w regionie , w którym mieszkam może być wypasiona. W dużych miastach nie jest już tak różowo.

                Ja nie narzekam, lubię to co robię. Inaczej nie wytrzymałabym prawie ćwierć wieku w tym zawodzie. Ale ja to pasjonatka jestem wink . Moja znajoma, nie nauczycielka na wieść, że idę w sobotę na rajd puka się w głowę i dziwi, że mi się chce ...

                Ile ludzie powinni zarabiać? Może adekwatnie do wykształcenia, trudu i wysiłku w pracę włożonego? Ale to utopia raczej!

                Wysokie zarobki nauczycieli to mit, który podkręcają media. Pan dziennikarz TVP 1 na początku września w głównym wydaniu wiadomości powiedział ,, na konto nauczyciela dyplomowanego co miesiąc wpływa 4,8 tys. zł " . To tak jak z yeti , wszyscy o nim wiedzą, tylko nikt go nie widział smile
                • 1monia4 Re: Do paniusiapobuleczki 24.09.11, 13:17
                  Staz pracy mam o polowę mniejszy.Studia podyplomowe-u nas nazywa sie to specjalizacją-5 tys-oczywiscie z wlasnej kieszeni.O koniecznych platnych kursach (np w sobote i niedzielę) nie piszę-trzeba zbierac punkty szkoleniowe.Pracuje 40h-2500zl x 2-ja nie dostane 5 tys
                  • spicy_orange Re: Do paniusiapobuleczki 24.09.11, 20:27
                    w mojej pracy w sezonie pracujemy do 60h, w wysokim sezonie do 80h, a poza sezonem po 40-50. Są tygodnie że wpadam do domu na 6 godzin-położyć się spać, a sporadycznie 2 razy do roku bywają dni, że wychodzę do pracy o 7 rano, a wracam o 4 nad ranem a o 7 znów do pracy i tu nawet zasnąć się nie udaje. Kiedy jest poza sezonem, to mam aż 6 godzin "na życie", bo na moje szczęście wystarcza mi 6 h snu na dobę wink Zarobki mam jakie mam (trochę większe od nauczycielskich), ale czy nie wiedziałam o tym decydując się na taką a nie inną pracę? Czy mam strajkować i się domagać, sama nie wiem czego? Czy mam wytykać ludziom w innych zawodach, że maja lepsze godziny pracy? Przecież pracodawca mnie siłą nie przywiązuje do siebie. W sumie nauczycielką kiedyś chciałam być i nawet zrobiłam 2 kroki w tym kierunku, ale ostatecznie wybrałam pracę z cyferkami a nie z dziećmi. Z mnożących się wątków na emamie wynika, że powinnam baaardzo tego żałować big_grin
                    • little_fish Re: Do paniusiapobuleczki 25.09.11, 08:23
                      no właśnie ostatnie kilka wątków polega głównie na wytykaniu nauczycielom jakie to mają dogodne godziny pracy wink
                    • aneta-skarpeta Re: Do paniusiapobuleczki 25.09.11, 10:59
                      nie wiem czy dobrze zrozumiala
                      pracujesz niemal całą dobę, a dostajesz za to ok 2000-2500 zł?
                      • spicy_orange Re: Do paniusiapobuleczki 25.09.11, 12:50
                        napisze ci na priv wink
                • aneta-skarpeta Re: Do paniusiapobuleczki 25.09.11, 10:09
                  arabiam 2,5 tys. na rękę. Staż pracy 24 lata, nauczyciel
                  > dyplomowany, studia magisterskie, studia podyplomowe

                  i to nie jest normalne, poseł, po zawodówce dostaje 15 tys
                  a ludzie wyskztalceni, ktorzy muszą ksztalcic innych po tylu latach dostają tyle, co sekretarka w niezłej firmie

                  to jest kpina

                  informatyk, ksiegowa, architekt, projektat branzy budowlanej dostaje duzo duzo wiecej z takim dorobkiem

                  moja ex tesciowa byla sekretarką w ministerstwie- pracowala tam od 100 latwink i jako sekretarka, po kursach, ale bez wyksztalcenia wyzszego etc, zarabiala z dodatkami duzo wiecej. do tego tez 13stki itd

                  sekretarka! tez z naszych podatkow
              • gazeta_mi_placi Re: Do paniusiapobuleczki 24.09.11, 14:47
                Przynajmniej ją roszczeniowi rodzice współczesnych rozpuszczonych bachorów nie nachodzą bo śmiała zwrócić uwagę ich Jasiowi.
      • kub-ma Re: Do paniusiapobuleczki 24.09.11, 10:13
        Masz ciężko ok. I co? Kożdy kto ma ciut lepiej niż Ty ma być mega zadowolony, bo ma rewelacyjne warunki?
        Zawsze znajdziemy kogoś kto ma trochę gorzej, więc nie powinien narzekać praktycznie nikt, tylko się cieszyć. Tak to działa?
        Moim zdaniem nie. Bardzo lubię swoją pracę. Jednocześnie potrafię wskazać aspekty tej pracy, które są złe, uciążliwe, fatalnie rozwiązane.
        • 1monia4 Re: Do paniusiapobuleczki 24.09.11, 10:26
          problem polega na tym ,że ja nie narzekam i nie uważam coby dzialo mi sie b.żle.Dlatego wlaśnie przeszkadaja mi takie posty-o tym jak ciężko,malo itp.Chce tylko powiedzieć ,że inni tez tak mają i jakos daja radę bez ciąglych uwag o zlych zarobkach itp.Oczywiscie ,ze sa tacy co mają gorzej-lepiej też.Zawsze można sobie zmienić i poprawić.Ja wychodzę z zalozenia ,że "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma"
          • little_fish Re: Do paniusiapobuleczki 24.09.11, 12:52
            Ale zauważ, że ostatnio powstały lawinowo posty o pracy nauczyciela i to nie nauczyciele je zakładali, żeby w nich ponarzekać - posty były atakiem na tę grupę zawodową, która pracuje 2 godziny dziennie albo wcale ("cały dzień są w domu") i otrzymuje ogromną kasę - 4800 z kieszeni podatników. Nauczyciele tylko odpowiadają, broniąc się przed zarzutami, wykazują jakie są niedogodności tego zawodu. W tej grupie jak w każdej innej grupie zawodowej są fajni ludzie i lenie, ci którzy wykazują inicjatywę (np pisząc projekty) i ci którzy narzekają.
      • aneta-skarpeta Re: Do paniusiapobuleczki 25.09.11, 10:03
        1monia4 napisała:


        > W innym watku nauczyciel pisal o zarobkach po 12 latach 2100zl.Obliczajac na mó
        > j pelen etat ja tyle nie zarabiam.Mam pracę zmianową,wyksztalcenie wyższe,specj
        > alizację,stanowisko kierownicze.


        przepraszam, mając takie wykształcenie i stanowisko kierownicze nie zarabiasz nawet 2000 zł?

        moze czas sie przekwalifikowac?
        a najlepiej na nauczyciela? byłoby Ci znacznie lepiej



        Musze robić kursy po godzinach za które place z
        > wlasnej kieszeni,

        przepraszam, a skad masz na to pieniadze? skoro zarabiasz tak mało, a jeszcze musisz sie utrzymac?

        I nie pisz ,ze n
        > auczyciele tak nie robia-nie mieszkamy na pustyni .Tez mam znajomych nauczyciel
        > i

        jedni robią, a inni nie
        ksiegowa pracująca w biurze nie wstawi prania, ale taka co moze pracowac w domu wstawi i tez jej płacą
        tak samo architekt pracujący w biurze nie wstawi, a taki co ma robote w domu wstawi sobie zupe

        ja naprawde bardzo Ci wspolczuje tak niskich zarobkow, ale czy to ze ty malo zarabiasz oznacza, ze inni kierownicy z wyz. wyksztalceniem, nie muszący sie doszkalac na własne pieniadze i zarabiaja duzo wiecej i to jest tez dosc powszechne

        osobiscie nie znam kierownika z wyksztalceniem, kursami, ktory pracuje za 2 tys i jeszcze uwaza ze to normalne i nic dziwnego
        • 1monia4 Re: Do paniusiapobuleczki 27.09.11, 13:50
          Czytanie ze zrozumieniem-wyzsza szkola jazdy.Gdzie ja napisalam,że pracując 40 h -nie zarobie 2 tys.Napisalam ,że nauczyciel pracuje 20h(co daje polowe mojego etatu)=2 tys.A ja za 40 h-nie mam 4 tys.Czy teraz jasniej?????
    • zabulin Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 10:26
      Chcę ośmiogodzinnego dnia pracy! Mam dość tej głupiej KN.

      Nie bądź leniem. Chciej osmiogodzinnego dnia pracy i 26 dni urlopu jak każdy smile
      Bez dni wolnych przed świętami ( ze dwa dni przed wigilią, potem między świętami i sylwestrem, oraz czasem jeszcze po Nowym Roku) i tak na okoliczność każdych dni ustawowo wolnych.

      Chcę trzecią umowę mieć na czas nieokreślony!

      Bo ona chroni cię przed???????? Powiedz, powiedz. Zdradzę ci sekret, ze przed zwolnieniem nie.


      [i]Chcę, by dyrektorzy nie mogli "trzymać" sobie etatów młodymi nauczycielami[/

      ?????

      Chcę w szkole spędzać 8 godzin nie biorąc pracy papierkowej do domu!!!


      Zdradzę Ci sekret. Ci, którzy pracują 8 godzin też częśto biora robotę do domu. Serio, serio.
      Tylko nie mów nikomu. Zatem nauczyciel pracuje 5 godzin w szkole a potem 3 w domu. Zgroza.
      A jak masz etat 8 godzinny i musisz wziąć robotę do domu i da ci to razem 10 godzin, to miodek nie??

      Chcę, by nauczyciele przechodzili selekcję psychologiczną!!!


      A z tym akurat się zgadzam smile smile smile

      Wiesz co?? Ja jestem architektem i geologiem. Praktykuje pierwszy zawód z powodzeniem.
      Sa plusy i minusy tej pracy-JAK KAZDEJ. Sa lepsze i gorsze zadania- JAK W KAŻDEJ, są lepsi i gorsi współpracownicy i klienci- JAK W KAŻDEJ pracy.

      A mękolenie nauczycieli jest dla mnie po prostu niezrozumiałe i trochę wkurzające.
      Wasza praca ma masę plusów i pewnie sporo minusów- JAK KAŻDA.

      A najbardziej śmiesza mnie argumenty o tym, ze pracujecie tez w domu.
      Nie tylko wy, do jasnej ciasnej. Tylko wy czasem wyłazicie do domu o 13.00, a gdybyście pracowali te upragnione osiem godzin nie wyleźlibyście z roboty przed 16.00 a i tak musielibyście czesto brać papiery do domu.

      • aretahebanowska Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 10:41
        > Wiesz co?? Ja jestem architektem i geologiem. Praktykuje pierwszy zawód z powodzeniem.
        > Sa plusy i minusy tej pracy-JAK KAZDEJ. Sa lepsze i gorsze zadania- JAK W KAŻDEJ, są lepsi i > gorsi współpracownicy i klienci- JAK W KAŻDEJ pracy.
        > A mękolenie nauczycieli jest dla mnie po prostu niezrozumiałe i trochę wkurzają
        > ce.
        > Wasza praca ma masę plusów i pewnie sporo minusów- JAK KAŻDA.

        Tylko małe pytanie mam - czy architektów i geologów określa się popularnie jako: leni, nierobów, pasożytów, darmozjadów itp.?
        • 1monia4 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 11:07
          Ludzie zaczeli nazywac nauczycieli leniami itp-jako obronę przed wiecznymi tlumaczeniami o misji, niedofinansowaniu oraz formę wytlumaczenia im ,że nie maja tak źle.O architektach nikt tak nie mówi ,bo i oni nie opowiadaja o wiecznych problemach-króre występują w kazdym zawodzie
          • aretahebanowska Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 11:31
            > Ludzie zaczeli nazywac nauczycieli leniami itp-jako obronę przed wiecznymi tlum
            > aczeniami o misji, niedofinansowaniu oraz formę wytlumaczenia im ,że nie maja t
            > ak źle.O architektach nikt tak nie mówi ,bo i oni nie opowiadaja o wiecznych pr
            > oblemach-króre występują w kazdym zawodzie

            Nie sądzę. Po prostu na edukacji (jak na medycynie) każdy się "zna", bo każdy się z nią zetknął. Środowisko pracy architektów, fizyków jądrowych, prezesów rad nadzorczych jest znane stosunkowo niewielkiej liczbie osób. I nawet jeśli, któryś czasem ponarzeka to nie wzbudza to szerokiej irytacji. Poza tym, to stosunkowo małe grupy, nie każdy zna jakiegoś przedstawiciela. Z nauczycielami i szkołą styka się każdy i każdy daje sobie prawo do ich oceny (nie wnikam czy słusznie czy niesłusznie). Ale to nie nauczyciele byli pierwsi ze swoimi narzekaniami. Niestety zaczęło się od pęknięcia wspólnego frontu nauczyciel-rodzic. Owszem - kiedyś bywał on zbyt spójny, co powodowało że ci, którzy ewidentnie nie nadawali się do pracy w szkole byli w pewien sposób "chronieni". W pewnym momencie zaczęto publicznie krytykować takich nieudaczników (i dobrze), ale niektórzy z rodziców zaczęli przesadzać w drugą stronę. Nie przypominam sobie z moich szkolnych czasów by rodzic wpadał do klasy i przy uczniach krzyczał na nauczycielkę, że jest idiotką i nie ma pojęcia o przedmiocie, którego uczy (choć sam też nie był specjalistą z tej dziedziny, to nie moja przygoda). Z czasem otwarta krytyka dotycząca konkretnych przypadków przerodziła się w krytykę całego środowiska (odpowiedzialność zbiorowa?). A to już nie w porządku. I nie dziwią mnie te głosy oburzonych nauczycieli, którzy czują się niesłusznie pomówieni o lenistwo, nieróbstwo itp. Bo owszem tacy są - ale to konkretne przypadki, które należy tępić, a nie znęcać się nad wszystkimi. Ja osobiście coś tam wiem o pracy architektów i też mogłabym napisać, że wykonują swoją pracę niechlujnie, robią błędy, wcale nie pracują ciężko bo walą projekty od sztancy i nawet fizycznie się nie napracują, bo korzystają z gotowych wzorów na komputerze, a w dodatku trzepią za to kupę kasy. I zaraz odezwie się paru, że g...no wiem, bo to ciężka i odpowiedzialna praca itd. Ja wiem, że to co napisałam to bzdury (choć w niektórych przypadkach pewnie nie), dlatego NIGDY nie napiszę, że wszyscy architekci są do d... .
            • 1monia4 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 11:45
              Dlatego ja nie piszę,że nauczyciele to lenie.Po prostu uważam ,że przy pracy 18 h(plus ewentualnie dodatkowe h)sa oplacani przyzwoicie.I tylko to razi mnie w nauczycielach.Inni też musza cos robić po godzinach w ramach wlasnych zajęć.Tez muszą się doksztalcać
              • aretahebanowska Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 11:53
                Tylko jest praca i praca - 18h w jednej może być jak 40 w innej. Osobiście nie poszłabym uczyć w podstawówce czy gimnazjum za tę "przyzwoitą" pensję, choć moje wykształcenie na to pozwala. Bo wiem dokładnie co to za robota.
                • 1monia4 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 11:57
                  Chyba jednak bez przesady.Az tak ciężka to ona jednak nie jest.A czasy ,że w pracy dlubie sie w nosie przez 8 h dawno minely
                  • purpurowa_komnata Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 12:06
                    > Chyba jednak bez przesady.Az tak ciężka to ona jednak nie jest

                    Tak serio mogłabyś to ocenić, gdybyś jednocześnie pracowała dajmy na to w szkole i w tej Twojej obecnej pracy.
                    Bo jest takie powiedzenie "wszędzie dobrze-gdzie nas nie ma"- i ono się sprawdza, kiedy ktoś wie lepiej ,jak się żyje i pracuje przedstawicielom innych zawodów.
                    • 1monia4 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 12:10
                      Czyli idąc tym torem rozumowania nauczyciele nie powinni opowiadac,że ich praca jest ciężka-bo zazwyczaj nie mają pojęcia o innych zawodach
                      • purpurowa_komnata Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 12:17
                        Idąc tym tokiem myślenia- nauczyciele nie powinni opowiadać jedynie:
                        > Chyba jednak bez przesady.Az tak ciężka to ona jednak nie jest
                        o pracy przedstawicieli innych zawodów- im natomiast jak najbardziej wolno oceniać własną pracę- to się tyczy oczywiście wszystkich branż,
                  • aretahebanowska Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 12:12
                    > Az tak ciężka to ona jednak nie jest.A czasy ,że w pr
                    > acy dlubie sie w nosie przez 8 h dawno minely

                    Ale bardzo specyficzna. I ktoś kto tego nie spróbował, naprawde nie ma pojęcia jak wygląda. Mnie osobiście bardzo męczy kilka godzin wyglądających tak - 45 min. pełnej koncentracji (no dobra, 40 bo i tak nauczyciele zawsze się spóźniają), kilka minut przerwy w potwornym hałasie (bo dla mnie przerwy w szkole to masakryczny hałas) i znowu - koncentracja, hałas. Po 5-6 godzinach jestem wypluta i nic do mnie nie dociera.
                    I nie mówię, że gdzie indziej się nic nie robi i nie pracuje ciężko, ale nie mówmy, że praca w szkole to relaks i picie drinków z palemką.
                    • 1monia4 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 12:18
                      A gdzie sie teraz pije drinki z palemka?Kazdy ma cos innego co go wykańcza i wybiera taka prace a nie inną.Nie twierdzę,ze jest najlatwiejsza na świecie-ale biorąc pod uwagę Polskie realia -nie jakaś koszmarnie koszmarna i przyzwoicie oplacana
                      • purpurowa_komnata Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 12:20
                        Nie twierdzę,ze jest najlatwiejsza na świecie-ale b
                        > iorąc pod uwagę Polskie realia -nie jakaś koszmarnie koszmarna i przyzwoicie op
                        > lacana

                        dalej nie zrozumiałaś- sobie dajesz prawo do oceny cudzej pracy- ale temu, kto ją wykonuje już nie...
                        • 1monia4 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 12:28
                          Alez zrozumialam-ja oceniam-mnie oceniają.Chodzi o to ,ze jako grupa zawodowa -strasznie narzeka.Podobnie jak np.górnicy-tym tez ciagle zle(a niech sobie zmienia i poprawią)I to po prostu ludzi denerwuje-te ciagle jęki.Inne gr.zawodowe jakos daja radę
                          • purpurowa_komnata Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 12:33
                            nne gr.zawodowe j
                            > akos daja radę

                            Jasne...
                            różnica jest tylko taka,ze jak narzekają np. pielęgniarki - to odbiór społeczny jest o niebo lepszy, niż jak narzekają nauczyciele.
                            nie zamierzam bronić nauczycieli, bo mnie KN nigdy nie dotyczyła-ale nie czarujmy się prestiż tego zawodu jest kiepski- stad takie reakcje społeczne
                            • 1monia4 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 12:45
                              Nie zastanawiam się nad odbiorem spolecznym.Mnie nóż w kieszeni sie otwiera jak jęcza zarówno pielęgniarki,lekarze,górnicy ,nauczyciele.Jednakowo mnie to wkurza
                              • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 12:48
                                Dlaczego?
                                • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 13:05
                                  Chyba wiem, dlaczego.
                                  Całkiem spora liczba ludzi uważa pracowników sfery budżetowej za darmozjadów finansowanych 'z moich podatków'. Skoro nie wytwarzają niczego, skoro dostają kasę 'z moich podatków', niech siedzą cicho i się cieszą, że 'im płacę' albo 'wezmą się do uczciwej pracy' (czymkolwiek ona by była).
                                  Zgadłam?
                                • 1monia4 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 13:12
                                  Jak czlowiek wybiera zawód górnika to chyba powinien mieć swiadomośc gdzie będzie pracowal-ciężko fizycznie i niebezpiecznie.I zaraz sie okazuje,że w związku z tym zarabia za malo itp.Ludzie bez przerwy narzekają --na wszystko.Bo TYLKO ONI maja żle.Inni żyja jak pączki w maśle-a oni tyraja za marne grosze.Prawdziwy koszmar.
                                  • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 13:22
                                    Bo TYLKO O
                                    > NI maja żle.Inni żyja jak pączki w maśle-a oni tyraja za marne grosze

                                    Gdzie to przeczytałaś?
                                    • 1monia4 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 13:24
                                      Nie pisze przeciez o nauczycielach!!!!!Rozumiem ,ze pytalaś dlaczego wkurzaja mnie jęczące gr.zawodowe.To napisalam
                                      • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 13:45
                                        Ja wiem, o czym pisałaś. Ile razy słyszałaś oficjalne skargi od budżetówki, że ONI mają lepiej? Bo ja ani razu. Prywatnie, owszem, ale prywatnie to każdy zna kogoś, kto ma lepiej, każdy komuś zazdrości, bez względu na to, z jakiego źródła jest finansowany, i każdy chciałby mieć tak, samo, jak ONI.
                                        BTW jeśli chodzi o nauczycieli, to ile osób narzeka, że nauczyciele mają lepiej? Tak, bardzo dużo.
                              • purpurowa_komnata Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 12:50
                                A mnie wkurza w ogóle narzekanie- tyle,że to nie oznacza,że mam pisać tym wszystkim,że nie mają racji- bo to niestety ja mogę się mylić - nie koniecznie "narzekacze".
              • kub-ma Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 12:01
                Błagam, nie pisz o 18h i ewentualnie jakiś jeszcze. Ja na samych dyżurach na przerwach spędzam 2,5h tygodniowo. A zapewniam Cię, że 10 min takiego dyżuru (po którym pędzę na lekcję), to nie to samo co 10 min uzupełniania dokumentacji.
                Poza tym teraz jest 20h pracy dydaktycznej.
                • 1monia4 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 12:08
                  Ja nie uzupelniam dokumentacj-i też pracuje z ludźmi,którzy jak wiadomo są różni.A halasu -to tak-nie zazdroszczę.Ale jak juz pisalam-zawsze mozna zmienic i sobie poprawić.Tylko"wszędzie dobrze gdzie nas nie ma"
                  • kub-ma Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 12:19
                    Ale ja nie chcę zmieniać swojego zawodu (przynajmniej teraz), bo lubię swoją pracę. smile Ale potrafię wskazać aspekty swojej pracy, które są trudne. I nie twierdzę, że inni mają lepiej. W każdej pracy trzeba ciężko pracować. Sprzeciwiam się tylko patrzeniu na ten zawód jak na lekką i 18-godzinną pracę za niezłe pieniądze. Mam świadomość plusów tej pracy i mam świadomość wyzwań z nią związanych.
                  • aneta-skarpeta Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 10:46
                    monia- ja nauczycielką nie jestem, ale wystarczylo mi pare razy byc w szkole w czasie przerwy , pilnowalam dzieci w klasie w czasie wigilii etc
                    i naprawde uwazam, ze to ciezka psychicznie praca
                    bo z dziecmi

                    dla ciebie to nic takiego, ale ja doceniam
                    ja musze sie użerac jedynie z doroslymi ludzmi, a oni nie krzycza nie lataja dookoła mnie, nie piszczą itd co dla mnie jest nie do przeskoczenia
                    matka mojego klienta nie rpzychodzi do mnie i nie mówi, ze sie nie znam na robice, chociaz wiem, ze sie znam, a jakis debil nie rozumie podstaw ksiegowosci i sie mądrzy

                    natomiast ja ostatnio to nie tyle widze narzekania nauczycieli, co narzekania innych na nauczycieli, wiec sie bronią

                    jak sie zaczna ludzie znęcac nad biurwami takimi jak ja , co sobie klikają w klawiature, przekladaja papiery i pija kawke to ja powiem jak to wyglada z mojej strony

                    jak ludzie zaczna masowo psioczyc na inzynierow itd to oni powiedzą, jak wyglada ich praca i to ze jest masa beznadziejnych projektantów wentylacji nie znaczy, ze kazdy taki jest i wielu z tej branzy tez bedzie obuzonych ze tak ocenia sie ich prace

                    bo nauczycieli nie tyle boli w tych dyskusjach to ze malo zarabiaja, ale to ze ludzie nazywaja ich nierobami, leniami ( bo chcieliby miec krzesło w pokoju nauczycielskim), ze maja fanaberie, bo chcieliby miec dostep do drukarki, kiedy to konieczne ( jakby to był co najmniej dostep do limuzyny)

                    jednoczesnie, ktos nauczycielem musi byc, mysle ze czym nauczyciele beda lepsi tym dla nas jest lepiej

                    i przywileje, pensja, mozliwosc szkolen na koszt podatnikow są dla nas korzyscią, bo korzystaja na tym dzieci

                    i wszyscy powinnismy to rozumiec i powolutku to zmienic

                    i naprawde ja uwazam ze 1800 zł po tylu latach uczenia sie to kpina

                    architekt tyle zarabia na poczatku drogi zawodowej, po 20 latach potrafi zarabiac majątek, jak jest dobry i wiesz po co sie uczysz i poswiecasz

                    a nauczyciel dostaje zjebki od gory do dołu, bo powinien jeszcze w wakacje w szkole dzeci pilnowac,
                    • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 11:46
                      jak sie zaczna ludzie znęcac nad biurwami takimi jak ja , co sobie klikają w k
                      > lawiature, przekladaja papiery i pija kawke to ja powiem jak to wyglada z mojej
                      >

                      Pod warunkiem, że ktoś będzie chciał Cię słuchać... Bo nauczycieli nie słucha nikt, wszyscy wiedzą lepiej, czym się zajmujemy w domu, podczas przerwy, ile czasu spędzamy w szkole, ile czasu spędzamy na przygotowaniu lekcji, co nam jest potrzebne do pracy itd. - bo przecież pani Basia, której kuzynka ma siostrę, a ta siostra uczy i nic nie robi, bo przecież każdy siedział kiedyś w szkolnej ławce i WIE, bo jak w piątek rano pani X dzwoniła do szkoły i chciała porozmawiać z wychowawcą, nie było go jeszcze w pracy, więc to leń, i to patologiczny; bo dziesięć lat temu pani Y udzielała korepetycji w domu, więc WIE, co robią nauczyciele w szkole, a w ogóle to ta nauczycielka jest do dupy, bo śmiała mojej córce postawić pałę za brak pracy domowej.
                      Kak jebat' tigra, i smieszno, i straszno.
                      • aneta-skarpeta Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 12:01
                        dla mnie to jest wlasnie niezrozumiałe

                        jak ksiegowa mowi- pracuje w domu- jest ok kazdy rozumie, ze to nadal praca

                        jak architekt wali projekty w domu- jasne jak slonce, nawet jak w tle pyrka sobie rosół- bo kurna olek wstawienie prania czy zupy to conajmniej 3 h i trzeba stac i patrzec jak sie beben kręciwink

                        mało tego- matka- kura domowa, ktora gotuje, dziecko zabawi i wygospodaruje czas na forum jest zapracowana, bo to tez praca i to mecząca i uwsteczniająca i czuja sie niedoceniane ( co tez rozumiem)

                        a nauczyciel jakby z innej bajki

                        ale dziwne to jest bo z opiekunkami jest podobnie, powierzamy nasze dzieci komus, kto powinien zając sie naszym dzieckiem niemal jak rodzona babcia - idealna, miec podejscie pedagogiczne, ciepło i cierpliwosc, ale najlepiej za 5 zł za godzine i byc do dyspozycji, jakby mi korek wyskoczył
                        • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 12:14
                          aneta-skarpeta napisała:

                          > dla mnie to jest wlasnie niezrozumiałe
                          > jak ksiegowa mowi- pracuje w domu- jest ok kazdy rozumie, ze to nadal praca

                          Bo predstawia konkretne rozlicznie, widac co zrobila, kuma?
                          >
                          > jak architekt wali projekty w domu- jasne jak slonce, nawet jak w tle pyrka sob
                          > ie rosół- bo kurna olek wstawienie prania czy zupy to conajmniej 3 h i trzeba s
                          > tac i patrzec jak sie beben kręciwink

                          o jego efekt pracy tez widac...przedstawia konkretny projekt, skonczony dom, kosztorys itd, itp

                          > mało tego- matka- kura domowa, ktora gotuje, dziecko zabawi i wygospodaruje cz
                          > as na forum jest zapracowana, bo to tez praca i to mecząca i uwsteczniająca i c
                          > zuja sie niedoceniane ( co tez rozumiem)

                          Jak ja utrzymuje jej mezulek, tata czy kto tam wie, a nie podatnik to mam to w 4 literach...serio

                          > a nauczyciel jakby z innej bajki

                          No tak...bo ich efekty pracy z roku na rok sa coraz gorsze, uczniowe coraz gorzej wypadaja na egzaminach, maturach, uczelnie spadaja w rankingach. Serio powinnismy sie z tego cieszyc? Mnei sie wydaje ze powinno sie wlasnie nauczycieli rozliczyc dlaczego sie tak dzieje?


                          > ale dziwne to jest bo z opiekunkami jest podobnie, powierzamy nasze dzieci komu
                          > s, kto powinien zając sie naszym dzieckiem niemal jak rodzona babcia - idealna,
                          > miec podejscie pedagogiczne, ciepło i cierpliwosc, ale najlepiej za 5 zł za go
                          > dzine i byc do dyspozycji, jakby mi korek wyskoczył

                          Sorry...ale w wiekszosci babcia to cos najgorszego co moze dzieciaka spotkac...nie dosc ze niewiele nauczy, to jeszze rozpusci, przegrzewa wink...jedyna jej zasluga to tylko ze jest tania, w duzej wiekszosci wypadkow jesli nie prawie we wszystkich darmowa, stad rodzice wola babcie wink
                          • aneta-skarpeta Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 12:27
                            hanalui napisała:


                            > Bo predstawia konkretne rozlicznie, widac co zrobila, kuma?
                            > >

                            a u nauczyciela nie widac? jest dobrze przygotowany, potrafi zaiteresowac dzieci, przygotowuje dodatkowe materialy, kserowki, ma porzadek w papierach

                            to jest wymierne

                            i chodzi mi o to ze jak ksiegowa mowi ze pracuje w domu to ludzie na forum nie mowia- no jasne pracujesz, taaaa, to ze sobie klikasz w klawiature to nic nie znaczy bo pranie mozesz sobie wstawic

                            > > jak architekt wali projekty w domu- jasne jak slonce, nawet jak w tle pyr
                            > ka sob
                            > > ie rosół- bo kurna olek wstawienie prania czy zupy to conajmniej 3 h i tr
                            > zeba s
                            > > tac i patrzec jak sie beben kręciwink
                            >
                            > o jego efekt pracy tez widac...przedstawia konkretny projekt, skonczony dom, ko
                            > sztorys itd, itp
                            >

                            u nauczyciela tez- uczy dzieci- efektywnie lub nie- to jest całkiem wymierne
                            czyli nauczyciel, ktory jest dobrym nauczycielem siedzac w szkole malo, musi wiecej siedziec w domu.


                            natomiast to ze bedzie siedzial ten czas w pracy nie znaczy ze bedzie lepszym nauczycielem


                            > No tak...bo ich efekty pracy z roku na rok sa coraz gorsze, uczniowe coraz gorz
                            > ej wypadaja na egzaminach, maturach, uczelnie spadaja w rankingach.


                            i coraz wiecej dzieci siedzi przy kompie, nie uprawia sportów i mają coraz mniej zainteresowan i to tez wina nauczycieli


                            tak jak sekretarka , ktora dostaje 1200 bedzie duzo lepiej pracowala i sama wychodzila z inicjatywą gdy bedzie zarabiala 3000


                            Mnei sie wydaje ze powinno sie wlasnie nauczycieli ro
                            > zliczyc dlaczego sie tak dzieje?
                            >

                            rodzicow tez, jesli mamy byc szczere, bo to ze dziecko sie nie przyklada do nauki, wagaruje, kladzie lache na mature to nie tylko wina nauczyciela

                            ntomiast jesli faktycznie szkola jest totalnie beznadziejna to czesto mozemy ją zmienic
                          • kub-ma Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 12:48
                            Ależ efekty mojej pracy też widać! Dyrektor sprawdzi wszystko: i sprawozdania, i diagnozy, i konstrukcję sprawdzianów, i wyniki nauczania, i przygotowanie do lekcji, .... Wszystko.
                            • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 13:16
                              kub-ma napisała:

                              > Ależ efekty mojej pracy też widać! Dyrektor sprawdzi wszystko: i sprawozdania,
                              > i diagnozy, i konstrukcję sprawdzianów, i wyniki nauczania, i przygotowanie do
                              > lekcji, .... Wszystko.

                              Twoje efekty bedzie widac po tym jak twoi uczniowie zdadza egzaminy, ile punktow i jakie oceny zdobeda, a nie jakie ty ocenki sobie tam stawiasz.
                              Rodzica guzik obchodzi czy ty zrobilas 15 czy 3 sprawozdania, jesli jego dziecie obleje egzamin
                              • kub-ma Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 13:27
                                hanalui napisała:

                                > a nie jakie ty ocenki sobie tam stawiasz.

                                W bardzo nieuprzejmy sposób podważyłaś moje kompetencje. Tym zdaniem dowiodłaś, że mimo tego, że mnie nie znasz, uważasz moją pracę za "ocenki, które sobie stawiam".
                                A odnośnie tych sprawdzianów. Moi uczniowie otrzymują świetne wyniki na sprawdzianach zewnętrznych, szkoła jest bardzo wysoko w rankingach i oceny które stawiam rzetelnie oceniają ich wiedzę.
                                A, i jeszcze jedno. Mój szef jest świetnym i doświadczonym pedagogiem. Sprawdzając i oceniając moją pracę wie jak to zrobić na wysokim poziomie.
                                • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 14:17
                                  kub-ma napisała:
                                  > W bardzo nieuprzejmy sposób podważyłaś moje kompetencje. Tym zdaniem dowiodłaś,
                                  > że mimo tego, że mnie nie znasz, uważasz moją pracę za "ocenki, które sobie st
                                  > awiam".

                                  Jakas nadeta i obrazalska jestes...nie...to nie bylo personalnie do ciebie...to bylo o ogole nauczycieli ktorzy stawiaja sobie ocenki, a potem okazuje sie ze na ogolnych niezaleznych egzaminach po weryfikacji ich uczniowie wypadaja kiepsko

                                  > A odnośnie tych sprawdzianów. Moi uczniowie otrzymują świetne wyniki na sprawdz
                                  > ianach zewnętrznych, szkoła jest bardzo wysoko w rankingach i oceny które stawi
                                  > am rzetelnie oceniają ich wiedzę.

                                  Swietnie...ale ogolnie jest niestety kiepsko i przykro mi ze tego nie widzisz
                              • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 14:25
                                ale dyrektor wymaga od nauczyciela tych konkretnych 15 sprawozdań, nauczyciel rozlicza się ze swojej pracy nie tylko przed rodzicem, przede wszystkim z jego pracy rozlicza go jego szef. Wiem że ogółówi społeczeństwa trudno to zrozumieć, ale praca nauczyciela naprawdę nie ogranicza się do tych minut, kiedy on stoi w klasie przed waszym dzieckiem.
                          • aretahebanowska Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 13:03
                            > No tak...bo ich efekty pracy z roku na rok sa coraz gorsze, uczniowe coraz gorz
                            > ej wypadaja na egzaminach, maturach, uczelnie spadaja w rankingach. Serio powin
                            > nismy sie z tego cieszyc? Mnei sie wydaje ze powinno sie wlasnie nauczycieli ro
                            > zliczyc dlaczego sie tak dzieje?
                            Bo faktycznie nauczyciel stojący przy tablicy, na konkretnej lekcji jest tym jedynym winnym coraz gorszego poziomu wiedzy prezentowanej przez uczniów. Ja też uczę choć na ostatnim stopniu edukacji i do mnie trafia "materiał", że tak powiem gotowy i prawie ukształtowany. Niestety też od paru lat zauważam to, że jest on (ten "materiał") coraz słabszy. Tyle, że do głowy nie przyszłoby mi obwiniać o to samych nauczycieli. Słabe wyniki to nie tylko wina pani Zosi, która nie umiała nauczyć chemii w liceum. To wynik nieustannego, od kilkunastu lat, majstrowania przy systemie szkolnictwa i programach nauczania. Przerwanie pewnej ciągłości jaka była kiedyś (podstawówka i liceum) i wprowadzenie gimnazjów, a przy tym jakieś dziwaczne poszatkowanie programów nauczania to jedno. Pierwszy rocznik, który ukończył szkołę w tym systemie i trafił do nas wprawił nas wszystkich w osłupienie. Kolejne roczniki były równie słabe albo i gorsze. Kolejna rzecz - formy egzaminów, w tym nowa matura. To jakiś kosmos. Nie mówię, że kiedyś było super, bo nie było. Teraz jest tragicznie. Uczniowie umieją jedynie rozwiązywać testy, a w dodatku nie próbują przy nich myśleć tylko kombinują jak wstrzelić się w klucz (jaki by on nie był). Pod te egzaminy jest przygotowany cały schemat nauczania i ja to rozumiem. Tylko potem student ma problem by odpowiedzieć na pytanie opisowe, narysować prosty schemat, który musi stworzyć sam, dokonać ogólnej syntezy jakiegoś problemu i wyciągnąć wnioski. Ba, oni nie potrafią robić porządnych notatek, bo w szkole wszystko uzupełniają w zeszytach ćwiczeń. Przeczytanie w ciągu jednego popołudnia 5-6 stron i wybranie z tego rzeczy najistotnejszych, celem przygotowania się do dyskusji na seminarium to dramat. Ale, jak powiedziałam, daleka jestem od obwiniania nauczycieli stojących przy tablicy, to małe trybiki. Ważne, ale nie jedyne. Wkurza mnie to ciągłe majstrowanie przy edukacji, bo to IMO najpoważniejszy problem. No, i jest jeszcze jeden czynnik - rodzice. To oni, niestety, są odpowiedzialni za chamstwo, bezczelność i baaaaaardzo wysokie mniemanie o sobie wielu uczniów. Poza tym są winni jeszcze jednej rzeczy, a mianowicie korepetycji. Masowość korepetycji jest IMO przede wszystkim skutkiem lenistwa rodziców, którzy zamiast nauczyć (lub wspomóc w tym nauczycieli) dziecka samodzielnej pracy w domu, zachęcić go do niej, wolą rzucić kasę na korki. Mają z głowy. Inni widzą, że dużo dzieciaków na takie korepetycje chodzi to dostają fioła, że na pewno bez korków sobie nie poradzi. Wystarczyłoby (w większości przypadków, bo są sytuacje gdy dodatkowe lekcje mogą być potrzebne) przyspawać smarkacza do krzesła, nauczyć od małego, że to on ma się nauczyć, a nie inni mają nauczyć jego.
                            • kub-ma Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 13:19
                              Z tymi korepytacjami to bardzo ważna kwestia. Zauważyłam taką sytuację (na szczeście jeszcze sporadyczną w młodszych klasach): dany uczeń na lekcji robi niewiele, nie wykrzesze z siebie większego wysiłku, przegada część lekcji, bo wie, że w czwartek i tak przychodzi pani Ania, która jeszcze raz z nim to przerobi. Więc lekcję można częściowo wykorzystać w celach towarzyskich.
                    • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 12:01
                      aneta-skarpeta napisała:
                      > jednoczesnie, ktos nauczycielem musi byc, mysle ze czym nauczyciele beda lepsi
                      > tym dla nas jest lepiej

                      Problem z tym ze z roku na rok sa coraz gorsi (mimo ze warunki im sie poprawiaja, pensje wzrosly), coraz gorsze sa wyniki nauczania, na maturach uczniowie wypadaja coraz gorzej, uczelnie w rakingach spadaja, to chyba o czyms swiadczy, nieprawdaz?
                      Najlepsza nasza uczelnia UL zajmuje 393 miejsce w rankingach swiatowych....
                      • aneta-skarpeta Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 12:08
                        masz racje, ale ja tez widze, ze dzieci coraz bardziej rozbrykane i niegrzeczne

                        i o ile w moich czsach jak ktos palił chocby papierosa w wieku 14 lat to sie chował po krzakach- teraz mają tyle tupetu ze szkoda gadac

                        jak nauczyciel probuje poskromic niesfornego nastolatka ( slownie, nie fizycznie oczywiscie) to nagle jego matka przylatuje i lata po dyrekcji, ze jej Maciusia pani zamęcza, bo nie chce jej sie jej wlasnego dziecka wychowac

                        czasy mamy inne, kiedys mozna bylo zainteresowac dziecko niemal byle czym, bo nic nie było
                        teraz trzeba czesto naprawde stanac na glowie- a to kosztuje

                        i tak samo kiedys jak i teraz nauczyciele są i dobrzy i zli- tak jak szkoły

                        natomiast kiedys nauczyciela darzyło sie szacunkiem ( chocby zeby dzieci darzyły), a teraz 8 latek ma prawo powiedziec ze pani jest głupia, no bo przeciez na szacunek trzeba sobie zasłzyc i matka chlopca obiektywnie stweirdza ze ona faktycznie jest glupia, bo nie pozwoliła mu sie odrwacac i sie czepia ze gada
                        • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 12:25
                          aneta-skarpeta napisała:

                          > masz racje, ale ja tez widze, ze dzieci coraz bardziej rozbrykane i niegrzeczne

                          No tak...rozumiem gdzie indziej dzieci nie sa rozbrykane i nie zachowuja sie niegrzecznie...
                          > czasy mamy inne, kiedys mozna bylo zainteresowac dziecko niemal byle czym, bo n
                          > ic nie było
                          > teraz trzeba czesto naprawde stanac na glowie- a to kosztuje

                          Rozumiem ze te czasy to sie tylko w PL zmienily, nigdzie indziej na swiecie nie, stad te spadki polskich uczelni, gorsze wyniki...no mamy gorsze dzieci, gorszych rodzicow no to i gorsze wyniki....dziwne

                          > i tak samo kiedys jak i teraz nauczyciele są i dobrzy i zli- tak jak szkoły
                          Obawiam sie tylko ze z rku na rok tych gorszych nauczycieli jest wieej

                          > natomiast kiedys nauczyciela darzyło sie szacunkiem ( chocby zeby dzieci darzył
                          > y), a teraz 8 latek ma prawo powiedziec ze pani jest głupia, no bo przeciez na
                          > szacunek trzeba sobie zasłzyc i matka chlopca obiektywnie stweirdza ze ona fakt
                          > ycznie jest glupia, bo nie pozwoliła mu sie odrwacac i sie czepia ze gada

                          Wiesz kochana...na szacunek trzeba sobie zasluzyc, nikt go nie da za darmo tylko dlatego ze ktos jest nauczycielem, lekarzem, ksiedzem czy kim tam jeszcze, dziwne tym o tym nie wiesz...czasy balwochwalczego szacunku juz dawno minely, teraz ludzie rozliczaja z efektow a nie z urzedow.
                          • aneta-skarpeta Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 12:29
                            finladia jest niemal idealem nauczania, nauczyciele pracuja niewiele wiecej niz polscy- statystycznie wg tego samego badania, ale zarabiaja duzo wiecej, a skzoly sa lepiej przystosowane

                            mozemy tak bez konca.
                            • aneta-skarpeta Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 12:40
                              czyli generalnie
                              jak dla mnie nauczyciele moga sie przygotowywac w domu- nie musza absolutnie w szkole
                              natomaist wiem ze skzoly nie sa przygotowane, zeby kazdy nauczyciel mial swoj kąt do pracy, poza lekcjami, nie maja sprzetu itd
                              i to szkoly powinny to zapewni sobie zupę, niz zeby siedziala półdupkiem w pokoju nauczycielkim i stala w kolejce do drukarki- bo krzesel za mało, bo drukarka jedna, a chetnych 10, bo wg mnie to nie są warunki do pracy.
                              w wakacje niech nie przychodza kazdy jeden, bo szkoła powinna byc miejsce wypoczywania w wakacje naprawde dla najbardziej potrzebujących

                              ja zrobie wszystko aby moje dziecko do skzoly w wakacje nie chodzilo

                              bede sie wymieniala urlopami z mezem, bratem i na zmiane dyzurowala w domu, na dzialce, zaanagzuje kogos, skombinuje polkolonie czy milon innych rzeczy, ale wcale nie chce zeby moje dziecko siedzialo w szkole w wakacje

                              a dla tej czesci naprawde potrzebujących wszyscy w szkole nie sa potrzebni, a wiele szkol robi lato w miescie

                              natomiast widze ze wielu rodzicow wyslaloby dziecko do skzoly na cale wakacje bo tak jest wygodniej i prosciej
                              • aneta-skarpeta Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 12:42
                                obiad gotuje i widze że cale zdania zjadam
                                "to szkoly powinny to zapewni sobie zupę"

                                mialo byc
                                " szkoły powinny to zapewnic, a dla mnie nie ma znaczenia ze pani sobie w czasie sprawdzania klasowek wstawi zupe, bo to 10 min "
                      • kub-ma Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 12:44
                        Moim zdaniem nauczyciele są coraz lepsi. Porównuję czasy kiedy ja byłam uczennicą i czasy teraźniejsze kiedy patrzę na pracę swoich koleżanek i kolegów. Pewnie mi napiszesz, że źle widzę, bo matury i uczelnie. Otóż myślę, że matura nie jest dobrym miernikiem wiedzy uczniów. Dawniej do liceum szło dużo mniej dzieci i dużo mniej zdawało maturę. Więc i osób, które oblały było mniej. Teraz jest inaczej, odsetek dzieci podchodzących do matury jest dużo większy. A jeżeli chodzi o uczelnie. No cóż, nie wiem co nauczyciele w szkołach podstawowych,gimnazjach, liceach mająz nimi wspólnego.
                        • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 13:13
                          kub-ma napisała:
                          > Otóż myślę, że matura nie j
                          > est dobrym miernikiem wiedzy uczniów.

                          Wow...a co jest dobrym miernikiem wiedzy uczniow jak nie egzaminy? Ze po drodze nauczyciele dawali za ladne oczy, podlizywanie sie 5, a jak przyszlo co do czego to sie okazuje ze dzieciaki nic nie wiedza?
                          Kochana na calym swiecie nauczyciele sa rozliczani z tego jak ich uczniowie wypadaja na egzaminach, jak do dupy to nie ze uczniowie sa kiepscy, tylko nauczyciel jest mierny. Kropka

                          Dawniej do liceum szło dużo mniej dzieci
                          > i dużo mniej zdawało maturę. Więc i osób, które oblały było mniej. Teraz jest i
                          > naczej, odsetek dzieci podchodzących do matury jest dużo większy.

                          Serio? Czyzby ilosc uczniow tak drastycznie zwiekszyla sie w klasach? W moich klasach bylo srednio po 30-35 ucznow. W liceum bylo 5 klas tego samego rocznika? Czyzby teraz bylo w klasach po 50? surprised?

                          A jeżeli chod
                          > zi o uczelnie. No cóż, nie wiem co nauczyciele w szkołach podstawowych,gimnazja
                          > ch, liceach mająz nimi wspólnego.

                          Dziwne ze nie wiesz...
                          • aretahebanowska Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 13:26
                            > Serio? Czyzby ilosc uczniow tak drastycznie zwiekszyla sie w klasach? W moich k
                            > lasach bylo srednio po 30-35 ucznow. W liceum bylo 5 klas tego samego rocznika?
                            > Czyzby teraz bylo w klasach po 50? surprised?
                            Jest znacznie więcej liceów i klas w jednym roczniku bo liceum skróciło się o rok. Zlikwidowano zawodówki i wiele techników. W tych ostatnich część nie podchodziła do matury. Ci ucznowie chodzą teraz do liceów zawodowych i też próbują walczyć z maturą.
                            • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 14:14
                              aretahebanowska napisała:
                              > Jest znacznie więcej liceów i klas w jednym roczniku bo liceum skróciło się o r
                              > ok. Zlikwidowano zawodówki i wiele techników. W tych ostatnich część nie podcho
                              > dziła do matury. Ci ucznowie chodzą teraz do liceów zawodowych i też próbują wa
                              > lczyć z maturą.

                              No ale nauczycielowi nadal na godzinie lekcyjnej pozostalo 30-35 uczniow nieprawdaz?
                              • aretahebanowska Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 14:29
                                Liczba uczniów w klasie może być taka sama, tylko uczniowie są inni. Kiedyś była większa selekcja do liceów, bo było ich mniej. Teraz do matury podchodzi znacznie większa ilość uczniów, bo liceów jest więcej, selekcji praktycznie nie ma (co najwyżej konkurencja pomiędzy szkołami). Są takie licea, w których maturę zdaje 5% osób podchodzących, bo są to uczniowie, którzy poprzednio kończyliby np. zawodówki. W "dobrych" szkołach wyniki są OK. Średnio wychodzi mizeria.
                                • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 14:50
                                  aretahebanowska napisała:

                                  > Liczba uczniów w klasie może być taka sama, tylko uczniowie są inni. Kiedyś był
                                  > a większa selekcja do liceów, bo było ich mniej. Teraz do matury podchodzi znac
                                  > znie większa ilość uczniów, bo liceów jest więcej, selekcji praktycznie nie ma
                                  > (co najwyżej konkurencja pomiędzy szkołami). Są takie licea, w których maturę
                                  > zdaje 5% osób podchodzących, bo są to uczniowie, którzy poprzednio kończyliby n
                                  > p. zawodówki. W "dobrych" szkołach wyniki są OK. Średnio wychodzi mizeria.

                                  Czyli wychodzi na to ze nauczyciele uczacy w kiepskich szkolach uprawiaja fikcje...przyjmuja uczniow ktorzy sie nie nadaja, ucza chodz pewnie widza, ze nie ma kogo uczyc, bo 95% nie kuma o co loto; stawiaja oceny chodz de facto nie ma komu tych ocen stawiac (czyli zanizaja poziom zeby wystawic to 5 czy 6, nieprawdaz?), a po 3 czy 4 latach wychodzi szydlo z wora czyli podsumowanie ich pracy 5% nauczonych...nie wydaje ci sie to dziwne?
                                  Czyli podatnicy placa za fikcje
                                  • aretahebanowska Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 15:05
                                    Czy to Pani Kasia przyjmuje uczniów? Nie. Zlikwidowano zawodówki, powstały licea zawodowe, w których przystępuje się do matury i tyle. Te masakryczne wyniki matur to właśnie głównie sprawa tego typu szkół. Można nie dopuścić kogoś do matury stawiając mu na koniec roku jedynkę, z któregoś z przedmiotów, ale w praktyce to trudne. Jakie życie miałby nauczyciel, który nie dopuści połowy maturalnej klasy? To nie nauczyciele pracujący w szkołach stworzyli ten system i nie jest to jedyna problematyczna rzecz, za którą płacą podatnicy.
                                • sarah_black38 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 19:02
                                  aretahebanowska napisała:

                                  > Liczba uczniów w klasie może być taka sama, tylko uczniowie są inni. Kiedyś był
                                  > a większa selekcja do liceów, bo było ich mniej. Teraz do matury podchodzi znac
                                  > znie większa ilość uczniów, bo liceów jest więcej, selekcji praktycznie nie ma
                                  > (co najwyżej konkurencja pomiędzy szkołami). Są takie licea, w których maturę
                                  > zdaje 5% osób podchodzących, bo są to uczniowie, którzy poprzednio kończyliby n
                                  > p. zawodówki. W "dobrych" szkołach wyniki są OK. Średnia wychodzi mizeria.


                                  Moja córka chodziła do najlepszego liceum w mieście. Do takiego ogólniaka idą najlepsi gimnazjaliści, z którymi można uzyskać wysokie wyniki nauczania. Córka maturę na poziomie podstawowym i rozszerzonym zdała w granicach 90 - 98%. Podobnie zdali jej koledzy.

                                  W liceum profilowanym na sąsiedniej ulicy matury nie zdało kilkadziesiąt procent uczniów, którzy zamiast pójść do szkoły zawodowej poszli do liceum z maturą.

                                  Ja podstawówkę kończyłam w latach osiemdziesiątych. Wtedy była naturalna selekcji. Do liceów szli piątkowi uczniowie, czwórkowi szli do techników , a ci trójkowi do zawodówki. Z mojej klasy ósmej na palcach jednej ręki można policzyć było ludzi , którzy wybrali LO. Dziś do ogólniaków idzie trzy czwarte klasy, albo więcej gimnazjalistów.

                                  Chciałabym jeszcze odnieść się do sprawy , o której wspominałaś w jednym ze swoich postów. Mianowicie o majstrowanie, przez nie zawsze kompetentne osoby ,przy programach i jak i samym systemie oświaty. Jak pisałam pracuję w szkole b. długo. Przed wejściem reformy szkolnictwa, tj. przed rokiem 1999 były podstawówki ośmioletnie i czteroletnie LO. Posłużę się siatką godzin swojego przedmiotu. Geografii w szkole podstawowej było dużo, tj. 1 lub 2 godz. w klasie IV, po dwie ( na pewno) w pozostałych. Dawało to 9/10 godzin w ciągu cyklu edukacyjnego. W LO były dwie godziny w trzy lata. Summa sumarum wychodziło 15/16 godzin na szk. podstawową i ogólniak.

                                  Dziś geografii w podstawówce nie ma. Przyrody uczy najczęściej biolog, który jak jeszcze nie czuje tego przedmiotu ( ma prawo! ) to biada. W gimnazjum przedmiotu mam 2+1+1 czyli cztery. W LO jeżeli uczeń nie trafi na rozszerzenie to ma zaledwie 3 godz. na 3 lata. Wychodzi 7 godzin . Geografia jest najczęściej wybieranym przedmiotem na maturę.

                                  Uczyć w wymiarze nawet 15 godzin a siedmiu to jest zasadnicza różnica. Z innymi przedmiotami jest tak samo. To jest jedna z głównych przyczyn pogorszenia się stopnia opanowania wiadomości i umiejętności przez maturzystów, którzy trafiają do Ciebie na wyższą uczelnię.
                                  • sarah_black38 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 19:15
                                    Errata - po dwie godziny w klasach I- III, razem sześć jednostek! W mojej maturalnej klasie geografii nie było smile
                          • kub-ma Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 13:48
                            Nie potrafię zrozumieć dlaczego jesteś taka napastliwa. No nie potrafię. Wybacz.
                            Matura sama w sobie jest miernikiem wiedzy (chociaż opinie o obecnej maturze są tak kiepskie, że sam miernik też kiepski). Chodzi mio to, że prównywanie wyników matury obecnej i tej sprzed lat jest nieporozumieniem. Odsetek uczniów przystępujących do matury obecnie jest dużo, dużo większy. Czyli nauczyciele pracują z zupełnie innym zestawem uczniów.

                            Oczywiście to nauczyciele mają wpływ na z jakim poziomem wiedzy uczniowie trafiają na uczelnię, później to już dzieło samej uczelni. A tutaj już jedna z forumek tłumaczyła jak to wygląda z perspektywy uczelni.
                            • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 14:34
                              kub-ma napisała:

                              > Matura sama w sobie jest miernikiem wiedzy (chociaż opinie o obecnej maturze są
                              > tak kiepskie, że sam miernik też kiepski).


                              No a 2 posty wczesniej mowilas ze nie jest...to moze sie zdecyduj w koncu egazaminy sa jakims miernikiem czy nie?

                              > Chodzi mio to, że prównywanie wynik
                              > ów matury obecnej i tej sprzed lat jest nieporozumieniem. Odsetek uczniów przys
                              > tępujących do matury obecnie jest dużo, dużo większy. Czyli nauczyciele pracują
                              > z zupełnie innym zestawem uczniów.

                              chcesz powiedziec ze pracuja z glupszymi ktorzy sie zwyczajnie do matury nie nadaja? surprised?
                              Byc moze i masz racje...tylko ze ktos tym ludziom to powienien uswiadomic wczesniej a nie ciagnac z roku na rok za uszy, dawac prywatne korki itd, itp

                              > Oczywiście to nauczyciele mają wpływ na z jakim poziomem wiedzy uczniowie trafi
                              > ają na uczelnię, później to już dzieło samej uczelni. A tutaj już jedna z forum
                              > ek tłumaczyła jak to wygląda z perspektywy uczelni.

                              Ale ja nie potrzebuje tlumaczenia...ja doskonale sobie zdaje sprawe jak to wyglada...i doskonale widze ze ludzie po maturze, ba...nawet po studiach to matoly...ale ktos tym uczniom stawia oceny, ktos tych uczniow przepuszcza z roku na rok do nastepnej klasy...zgadnij kto?
                              • aretahebanowska Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 14:42
                                Wyniki matury w danej klasie, czyli oceny uzyskane przez uczniów są jakimś miernikiem pracy nauczyciela. Ale są jeszcze uczniowie i jak są po prostu słabi, to wyżej tyłka nie podskoczysz. Wielu ludzi nie powinno przystępować do matury, ale przystępują bo rozwiązania systemowe są takie, że mają do tego prawo. Nauczyciel ocenia zgodnie z wymaganiami owego systemu. A że ten system jest niespójny i generalnie IMO do d... to nie wina pani Kasi czy Bożenki stojącej przy tablicy. Pewnie, można spróbować w jednej czy drugiej szkole zostawić całą klasę na drugi rok, albo nie dopuścić do matury - już widzę reakcje.
                                • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 14:53
                                  aretahebanowska napisała:
                                  > Pewnie, można spróbować w jednej czy drugiej szkole zostawić całą klasę na
                                  > drugi rok, albo nie dopuścić do matury - już widzę reakcje.

                                  No tak...lepiej niech po 3-4 latach dziecie i rodzice sie dowiedza ze tuman
                  • asia_i_p Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 18:24
                    Ale jak juz pisalam-zawsze mozna zmienic i s
                    > obie poprawić.Tylko"wszędzie dbrze gdzie nas nie ma"
                    Tylko, że ja nie chcę zmieniać. Ani ci udowadniać, że jest to najcięższa praca na świecie. Chcę tylko, żebyś mi przestała udowadniać, że nic nie robię, bo jest to niezgodne z prawdą.
          • anmala Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 12:14
            Zgadzam się. To ciągłe jojczenie o ciężkiej doli nauczyciela wywołuje u mnie agresję. Dokształcacie się z "mesjanizmu" i biadolenia czy jak ?
      • asia_i_p Pytanie statystyczne 24.09.11, 16:20
        > A mękolenie nauczycieli jest dla mnie po prostu niezrozumiałe i trochę wkurzają
        > ce.
        > Wasza praca ma masę plusów i pewnie sporo minusów- JAK KAŻDA.

        Ile wątków z tych kilku o nauczycielach zaczęło się od "mękolenia" nauczycieli, jak dużo mają roboty?

        Z moich obserwacji wątek zawsze zaczynał się od wyliczenia, że nauczyciela nie mają nic do roboty, a kiedy nauczyciele zaczynali wyliczać, ile mają do roboty, właśnie po to, żeby dowieść, że ich praca jest JAK KAŻDA, dowiadywali się, że mękolą i w ogóle kłamią, bo na pewno tyle nie robią.

        Nie zaobserwowałam, żeby to nauczyciele ogarnięci zbiorową manią dowiedzenia, że ich praca to najcięższy zawód na świecie, zalali forum falą wątków "ratunku, nie wyrabiam".
    • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 12:23
      Jestem prawie za, prawie - bo mnie kwestia umowy nie dotyczy wink
      Chciałabym jeszcze likwidacji awansu zawodowego, bo tylu ton zmarnowanego papieru i tylu godzin zmarnowanego czasu w życiu nie widziałam. A, i jeszcze krzywopatrzenia z powodu nadgodzin, bo dyplomowanym niechętnie się daje te nadgodziny, bo za dużo kosztują. Nadgodzina stażysty to połowa stawki dyplomowanego...
      KN mogą sobie likwidować, mnie ona i tak dotyczy akurat w niewielkim stopniu.
      Chciałabym ośmiogodzinnego dnia pracy, tyle, że to się rozbije o brak warunków.
      • kasiek76 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 13:46
        > Chciałabym jeszcze likwidacji awansu zawodowego, bo tylu ton zmarnowanego papie
        > ru i tylu godzin zmarnowanego czasu w życiu nie widziałam.
        Podpisuję się pod tym dwiema rękami.
        • aneta-skarpeta Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 12:15
          o- masz 8 h i zebranie semestralne i godziny otwarte sa miedzy 13- a 16big_grin

          wiadomo, ze prawie nikt by nie mogl przyjsc, wiec by dzownili zeby o dziecku pogadac

          wiec po lekcjach, jak w sekretariacie- nauczyciel przy telefonie miedli po 15 razy to samo, kademu pojedynczo, dodatkowo podaje oceny danego ucznia

          rozwiązanie wrecz idealnebig_grin
          • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 12:30
            aneta-skarpeta napisała:

            > o- masz 8 h i zebranie semestralne i godziny otwarte sa miedzy 13- a 16big_grin
            >
            > wiadomo, ze prawie nikt by nie mogl przyjsc, wiec by dzownili zeby o dziecku po
            > gadac

            A ja mysle ze raz na ruski rok mozna sie urwac z pracy, wziac pol dnia wolnego i sie dowiedzie...poza tym w dobie internetu tak koniecznego nauczycielom, nie kumam czego podsumowanie naie mozna wyslac rodzicom na skrzynke? Jak ktos ma pytania moglby zadzwonic

            > wiec po lekcjach, jak w sekretariacie- nauczyciel przy telefonie miedli po 15 r
            > azy to samo, kademu pojedynczo, dodatkowo podaje oceny danego ucznia

            To po kiego grzyba te dzienniki online o ktorych to nauczycielki tak truja ze musza uzupelniac? Toz nie wystarczy wyslac tego do rodzica, ba...myslalam ze rodzic ma do tego dostep na biezaco i na biezaco widzi oceny swojego dziecka...
            • aneta-skarpeta Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 13:27
              widzi, pewnie ze mozna sie urwac raz na ruski rok na pol dnia, ale w zeszlym roku u mojego syna byl basen rano i potrzebni byli opiekunowie- 2 rodzicow + nauczyciel

              do 10,30

              i wiesz co?
              3/4 rodzicow ciagle mialo jakies wymowki, w rezultacie pare osob chodzilo w kolko, bo ktos musi

              ja nie tweirdze ze jest idealnie, wiele trzeba zmienic, natomiast uwazam za głeboko niesprawieldiwe oceniac nauczycieli jak zmetra

              bo lauczyciele są rozni, sam system jest niedoskonaly- a to nie wina nauczycieli

              dajmy nauczycielom narzedzia, dobry system nauki, program nauczania, mozliwosci, a potem egzekwujmy

              jednoczesnie np nauczycielka chce jakos urozmaicic dzieciom lekcej, zeby sie troszke zaangazowaly
              prosi co drugi dzien- a to przyniescie listki, a to kasztany, a to zdjecie babci czy zdjecie z dalekiego kraju- nozeby jakos uatrakcyjnic lekcje

              i teraz jeden rodzic powie- fajnie, dziecko musi sie zaanagzowac, fakt ze rodzic tez, ale dla dobra dziecka przeciez

              a drugi rodzic w tej samej sytuacji powie- ja %$^&&# alez ona #$%^ wymysla, głupia rura, mysli ze ja nie mam co robic tylko kasztany po pracy zbierac?


              sama tez pamietam, jak ja podchodzilam do nauki, jak sie kombinowalo zeby zrobic a sie nie narobic, bo to glupi wiek

              i wiem ze edukacja i wyniki mojego dziecka to niebezpieczna mieszanka pracy szkoły, mojej i dziecka

              i dopiero jak te trzy elementy wsolpracują to jest efekt

              z sytuacji naszej klasy- moj syn 3 klasa, gł zadaniowcy, matematycy- pani szła szybko i sprawnie w programem i jak w tym roku czytala program, to wiele rzeczy powtarzalo sie z zeszlego

              moj syn był dzieckiem z przelomu durnej reformy i mial dokladnie ten sam program w zerówce i w 1 klasie

              to naprawde nie wina nauczycieli
    • mathiola Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 13:03
      Ja też chcę, żeby mój mąż miał 8 godzinny dzień pracy wink
      Nie jest nauczycielem tongue_out
    • daliakonwalia Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 21:08
      oflaguj się!
    • nikorason Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 24.09.11, 21:25
      Wiesz co, te postulaty o ośmiu godz. pracy mają się nijak do pracy nauczycielek w przedszkolach big_grin. Ale ogólnie ta część nauczycieli ma dużo trudniej. Najbardziej mi szkoda młodych dziewczyn z powołaniem i pasją, które tyrają w prywatnych przedszkolach po 10 godz za najniższą krajową (to niestety fakt i to w dużym mieście...). Nie chciałabym żeby moim małym dzieckiem zajmowała się przemęczona kobieta, a tym bardziej wypalona zawodowo....
    • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 10:34
      Rozumiem, że w tych postulatach jest również 26 dni urlopu, brak przerw co 45 minut, brak możliwości wykorzystania 1 roku urlopu chorobowego normalnie płatnego i liczonego do stażu ? wink
      • kub-ma Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 11:06
        guderianka napisała:

        > Rozumiem, że w tych postulatach jest również 26 dni urlopu,

        No tak, myślę, że to jest najważniejszy postulat dla tych którzy nie są nauczycielami. Tak, mogę mieć wyliczone 26 dni urlopu z dokładnoscią co do minuty z możliwością chociaż częściową brania go w dowolnym czasie. I zapraszam Twoje dziecko we wakacje na lekcje matematyki.


        > brak przerw co 45 minut,

        Jestem pod wrażeniem znajomości pracy nauczyciela. Mam tygodniowo 2,5 godziny dyżurów na przerwach. Gdzie tu miejsce na przerwę dla mnie co 45 min?

        > brak możliwości wykorzystania 1 roku urlopu chorobowego normalnie płatneg
        > o i liczonego do stażu ? wink

        Wydawało mi się, że taki urlop poświadcza lekarz w uzasadnionych sytuacjach i niewielu nauczycieli z tego korzysta.
        • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 11:27
          ja praktycznie i tak nie mam przerw, więc mogę ich nie mieć również w teorii
        • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 17:45
          Bardzo chętnie
          Uważam przerwę od nauki w wymiarze 2 m-cy za ogromny idiotyzm
          A na urlop w sezonie wakacyjnym faktycznie-nic tylko narzekac. I na urlop zimowy- w środku zimy także
      • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 11:20
        to się dopiero zacznie jatka, jak nauczyciele będą latem siedzieć w pustej szkole (siedzą, nic nie robią, a im płacą), albo jak sobie nauczyciel weźmie urlop w maju (kiedy jeden czy drugi uczeń będą chcieli oceny poprawiać), albo może uczniom też skróćmy wakacje i wtedy wszyscy będą zadowoleni - nauczyciele, bo przestaną wreszcie być nierobami i rodzice, bo ich dzieci będą miały tyle wolnego, co oni urlopu i nie będzie odwiecznego problemu z opieką wink
        • aneta-skarpeta Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 11:35
          aż mnie dreszcz obleciał jak sobie o tym pomyslebig_grin
        • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 11:36
          wszyscy będą zadowoleni - nauczyciele, bo prz
          > estaną wreszcie być nierobami i rodzice, bo ich dzieci będą miały tyle wolnego,
          > co oni urlopu i nie będzie odwiecznego problemu z opieką wink

          Obawiam się, że jednak ktoś będzie niezadowolony - dzieci wink
          • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 11:49
            a kto by tam dzieci o zdanie pytał? przecież w całej dyskucji na temat szkolnictwa nie chodzi o to żeby zrobić dzieciom jak najlepiej, tylko jak najgorzej nauczycielom wink
            • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 11:59
              Fakt, dzieci to najmniej istotny element układanki ;p
              • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 12:13
                swoją drogą - i mówię to bez złoliwości - chciałabym, żeby osoby domagające się skrócenia wolnego dla nauczycieli do 26 dni urlopu, napisały jak sobie wyobrażają to w praktyce, konkretne propozycje rozwiązania tego problemu.
                • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 12:43
                  Ależ bardzo prosto - chodzi o to, że ktoś musi zająć się dziećmi w czasie ich wakacji, a kiedy rodzice nie mają już/jeszcze urlopu. Nie trzeba szukać opiekunki ani jej płacić, nie trzeba angażować rodziny - odprowadzasz dziecko do szkoły o 7, odbierasz o 18 i masz z głowy.
                  • kub-ma Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 12:51
                    I dziecko wtedy uczy się np. matematyki?
                    • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 12:56
                      Czemu nie? Niech robi cokolwiek, byle by tyłka nie zawracać.
                      Nauczyciel w szkole ma stanowić lekkie, łatwe i przyjemne rozwiązanie problemu, który do tej pory też jest rozwiązywany, tyle, że wymaga to większego zachodu (trzeba poprosić, zapłacić, poszukać, zawieźć).
                  • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 13:01
                    serdeczne wyrazy współczucia dla dzieci takich rodziców, mówię to zupełnie szczerze. Nie wyobrazam sobie, żeby mój drugoklasista po całym roku pracy w szkole przebywał tam w wakacje "dla odpoczynku". No i nadal pozostaje problem nauczycieli szkół ponadpodstawowych. O kosztach zajęć wakacyjnych wspominać nie będę, bo niedawno taka dyskusja była i wyniknęło z niej że znowu nauczyciele mnożą problemy, bo co to za koszty...
                    • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 13:07
                      Nie wyobrazam sobie, żeby mój drugoklasista po całym roku pracy w szkole
                      > przebywał tam w wakacje "dla odpoczynku".

                      Ty sobie nie wyobrażasz, inni sobie nie wyobrażają, ale są rodzice, którzy nie tylko sobie to wyobrażają, ale jeszcze byliby bardzo zadowoleni.
                      • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 13:12
                        A, co do nauczycieli szkół średnich - ja bym ich posłała do robót przy autostradach, niech zobaczą, jak wygląda prawdziwa praca, której efekty można zmierzyć, a nie jakieś tam pitu pitu o Słowackim.
                        • aneta-skarpeta Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 13:36
                          czy Ty widzialas jak oni tam łopaty podpierają przy budowie dróg?tongue_out
                          niech gnój przewalają
                        • kub-ma Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 13:52
                          A przy budowie autostrad kradną. Będziena kogo zwalić. smile
                          • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 19:57
                            Spoko, spoko, wszyscy nauczycielom patrzą na ręce, nawet metr asfaltu nie zginie, a łopaty będą przerzucać ziemię, aż miło ;p
                            • kub-ma Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 20:02
                              A wiesz, że to ma sens. Ja jako wychowawca mam zaznajamiać uczniów z różnymi zawodami. Powinnam popraktykować w czasie wolnych dni np. przy takiej autostradzie i opowiedzieć uczniom z atopsji. smile
                              • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 20:07
                                To mam lepszy pomysł - bezpłatne praktyki nauczycielskie w innych zawodach. Miesiąc u rzeźnika, miesiąc w piekarni, miesiąc na A2, nie dość, że czegoś się człowiek nauczy, to jeszcze odwali kawał roboty na rzecz społeczeństwa.
                      • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 13:20
                        tylko, że jak nauczyciele dostaną 26 dni urlopu, tak jak inni obywatele, i będą chcieli tak jak inni obywatele wykorzystać go w dogodnym dla siebie czasie, to dyrektor szkoły dostanie kociokwiku układając notorycznie zastepstwa (finansową kwestię przedsięwzięcia pomijam), a rodzice uczniów, którym w jednym tygodniu przepadnie matematyka, za dwa język polski, a potem jeszcze jakaś fizyka, o nauczaniu początkowym nie wspomnę, tarzać się będą z dzikiej radości
                        • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 13:30
                          A nienienie, tak daleko to nie może sięgać - trzeba nauczycielom wyznaczyć ramy czasowe, w których mogą wziąć urlop: okres ferii zimowych (z uwzględnieniem zmian terminów dla poszczególnych województw) i okres wakacji.
                          • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 14:34
                            acha, czyli za karę, że przez długie lata byli grupą uprzywilejowaną do nieprzyzwoitości, teraz będą grupą dyskryminowaną wink to za jakiś czas tych nauczycieli naprawdę będzie trzeba brać z łapanki, jak wymrą ostatni entuzjaści. Wtedy nam skoczą słupki we wszystkich rankingach i poziom kształcenia poszybuje pod niebo
                          • sarah_black38 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 15:17
                            > A nienienie, tak daleko to nie może sięgać - trzeba nauczycielom wyznaczyć ramy
                            > czasowe


                            Kawka, ja poszłabym krok dalej. Po co nauczycielom wakacje czy urlop? Niech dalej w szkole nic nie robią przez cały rok! Jest to przecież jedyna grupa zawodowa, która pracuje dwie godziny dzienne przy tym nic nie robiąc ... urlopy nie są im potrzebne big_grin
                            • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 15:28
                              Otóż to! A jak nic nie robią, to z jakiej okazji im za to płacić?
                            • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 17:48
                              No właśnie , skoro i tak nic nie robią, to niech robiąc nic jeszcze bardziej wink
                            • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 18:24
                              Racja, rano praca - po południu urlop.
                              Uważam, że to bardzo ekonomiczne rozwiązanie, można je też potraktować jako wyraz troski o portfele nauczycieli (narzekają, że zarabiają tak mało, więc można pomóc im oszczędzać), bo nie muszą wydawać kasy na wakacje.
                              A, jeszcze jedno - moim zdaniem należy umieścić w umowie, jaką zawierają nauczyciele, punkt dotyczący rozmnażania. Uważam, że zakaz posiadania dzieci jest świetnym pomysłem, bo zmusza nauczycieli do skupienia na cudzym potomstwie i pozbawia ich możliwości wykręcania się głupotami typu: 'nie mogę siedzieć w świetlicy do 19, bo moje dziecko na mnie czeka'.
                              • sarah_black38 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 19:37
                                > unkt dotyczący rozmnażania. Uważam, że zakaz posiadania dzieci jest świ
                                > etnym pomysłem, bo zmusza nauczycieli do skupienia na cudzym potomstwie i pozba
                                > wia ich możliwości wykręcania się głupotami typu: 'nie mogę siedzieć w świetlic
                                > y do 19, bo moje dziecko n


                                Kawko, to już kiedyś było. Dawniej guwernantki, bony i panie ,,siłaczki" dzieciorów swoich nie miały. Mogły się pochylać nad każdym Pysiem nie zawracając swojej nietęgiej główki własnym przychówkiem big_grin
                                • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 19:45
                                  > Kawko, to już kiedyś było

                                  Oczywiście i świetnie się sprawdziło, więc dlaczego nie? ;p
        • aglod2 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 11:39
          Szczerze mówiąc już dawno nie słyszałam jęczącego nauczyciela na forum nienauczycieli. Dlaczego?
          Już dawno został zaszczuty jak tutaj na forum...
          • aneta-skarpeta Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 12:03
            bo kazdy ma prawo narzekac, nauczyciel i pielegniarka nie

            nawet gornik troche moze, bo ma bardzo szkodliwą i niebezpieczna prace

            no i jeszcze policjanci maja cud miod i orzeszki i krainę ptasim mlekiem płynącą
            • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 16:37
              kolejna dyskusja po kilkuset wpisach zamiera, a konkretnych propozycji rozwiązania czasu pracy nauczycieli brak - mimo iż pytam o to po raz kolejny.
              Naprawdę nikt nie ma pomysłu jak zorganizować urlopy nauczycieli - to po co bicie piany na ten temat. Wnieście coś konkretnego do dyskusji, zamiast tylko krytykować.
              • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 17:58
                Ja mam propozycję, ale nie wpasuje się ona w postulat zebry. Bo nijak nie da się pogodzić osmiogodzinnego dnia pracy (w tym ośmiogodzinnego dla ucznia)-5 razy w tygodniu i urlopu (wolnego) trzymiesięcznego tudzież 26 dniowego.
                Moim zdaniem dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie systemu nauki podobnego do tego, który jest w Niemczech. Przerwa 2 mc to wg mnie zbyt długi czas , nie wpływający dobrze na kondycję umysłową uczniów. Według mnie lepsze bylyby częstsze krótsze przerwy niż jedna długa. Zwłaszcza, że rok szkolny to wg mnie farsa. W tym akurat I semsetr kończy się u nas 20 grudnia. W poprzednich do grudnia względnie normalna nauka a potem przerwy przeplatane lekcjami - święta bn-kilka tygodni zajęć, feriie-trochę zajęć, wielkanoc-troche zajec-przerwy majowe-troche zajeć,swieta czerwcowe i ogólnew doopie manie-i całe dwa miesiące wolnego.
                Osobiście nie mam nic do wymiaru przerwy wakacyjnej nauczycieli, a niech se mają, ani mnie to ziębi ani grzeje. Jednak skoro padły żądania by mieć tak jak inni i pracować na tej zasadzie co inni-to rozumiem że razem i z innymi "przywilejami", które posiadają inne grupy zawodowe. Wiadomo, że każdy by chciał wybrac sobie co najlepsze, ja najchętniej pracowałabym 20 godzin w tygodniu i miała 45 dni urlopu ale cóż..chęci to za mało wink Każdy zawód ma plusy i minusy i każdy decydując się na taką a nie inna scieżkę zawodową wie co będzie miał w zamian dobrego i złego. Taki lajf.
                • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 18:31
                  no dobrze, ale jak skrócimy letnie wakacje do powiedzmy miesiąca, a w zamian wprowadzimy krótką przerwęw listopadzie i na wiosnę, to nauczycielom znowu pozostanie duża ilość wolnych dni, a rodzice zaczną jęczeć, że co oni mają z tymi dzieciakami w listopadzie zrobić jak nie mają tyle urlopu.
                  Ośmiogodzinny obowiązkowy tydzień pracy dla ucznia, to moim zdaniem przegięcie. W przypadku nauczycieli jest łatwiej - można ustalić pensum 40 godzin w tygodniu, a ilość godzin dydaktycznych w tym zawartych zróżnicować pod kątem prowadzonego przedmiotu. Wakacje nadal są dyskusyjne
                  • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 18:41
                    Tak jak mówię-nie mam nic do wymiaru przerwy, która mają nauczyciele. Nie ma też we mnie zlości w czerwcu gdy nie mam co zrobić z dzieckiem-raczej panika wink
                    Nie rozumiem- co nauczyciel mógłby robić w czasie tych 8 godzin dziennie (40 tygodniowo) zakładając, że godzin stricte dydaktycznych ma 20 ?
                    Czy faktycznie praca w domu nauczyciela to 20 godzin tygodniowo, tj. 4 godziny dziennie ? Oczywiście nie pytam o wyliczenia z kalkulatorem co do minuty, ale szacunkowo ?
                    • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 18:57
                      od kilku lat pojawiają sie pogłoski o podniesieniu ilości godzin dydaktycznych i w końcu do tego dojdzie - polonista niech ma np. 25, matematyk, fizyk, chemik np 27 itd. do tego jakieś kółka i inne pierdoły i zostanie np 2,5 godziny dziennie na pracę niedydaktyczną. To tez można rozwiązać zliczając te godziny np w systemie miesięcznym (odbijając kartę zegarową wink) - jak nauczycielowi wychodzi, że w poniedziałek ma 6 lekcji i 2 godziny niedydaktyczne,a wypadnie mu akurat czterogodzinna rada pedagogiczna, to w inny dzień posiedzi krócej - byle na koniec miesiąca ilość godzin mu się zgadzała. Zresztą w pracy nauczyciela jest tak, że pracuje się zrywami - początek wrzesnia kupa roboty, potem trochę mniej, potam znowu robota ale inna itd. Jak ktoś się wyrobi ze wszystkim, to będzie siedział bezczynnie, albo go dyrektor "zagospodaruje" (pani na kasie jak nie ma ruchu w sklepie to też siedzi i "nic nie robi".) Pozostaje nadal problem ilości wolnych dni - ciebie to nie złości , ale pewnie większość społeczeństwa tak - wystarczy poczytać ostatnie wątki o nauczycielach i ich pracy.
                      • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 19:07
                        Te zrywy akurat to chyba normalna rzecz w prawie każdym zawodzie począwszy od ekspedientek (okres świąt)po lekarzy o różnych specjalizacjach (ortopedzi mają full pracy zimną, gdy jest duzo sniegu i lodu itp). Mnie zastanawia czy nauczyciel pracuje w tygodniu 40 godzin ?
                    • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 18:59
                      co nauczyciel mógłby robić w czasie tych 8 godzin dziennie (40 ty
                      > godniowo) zakładając, że godzin stricte dydaktycznych ma 20 ?

                      Po pierwsze mało kto ma 20 godzin dydaktycznych. Moi koledzy mają 25 do 30, chyba, że - tak, jak ja - są zatrudnieni na część etatu.
                      Po drugie - sprawdzanie prac.
                      Po trzecie - przygotowywanie lekcji, kart pracy, ćwiczeń, wpisywanie ocen, uzupełnianie dzienników.
                      Po czwarte - mało jest tygodni, żeby ktoś nie zachorował. I już mamy problem zastępstw z głowy, bo na podorędziu zawsze jest jakiś nauczyciel.
                      Po piąte - dzieci niechodzących na religię: jest nauczyciel, który się nimi zajmie.
                      Po szóste - konsultacje dla dzieci i spotkania indywidualne z rodzicami.
                      Na razie tyle.
                      • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 19:05
                        Co to znaczy, że mają 25, 30 itp. Czy to znaczy, że za godziny powyżej 20 mają extra płacone ?
                        Czy to wszystko co piszesz zajmuje 20 godzin tygodniowo ?
                        Nie przyjmuję argumentu dzieci niechodzacych na religię- a to dlatego, że nie znam osobiście, ani też nie słyszałam, nie czytałam o szkole, w której z dziećmi nie chodzacymi na religię przebywają nauczyciele.
                        Konsultacje dla dzieci - co to jest , na czym polega ?
                        • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 19:20
                          tak, za te godziny mają płacone jak za nadgodziny. O tych zrywach mówię w kontekście tego, że średnio się te godziny wyrobi.
                          Zajęcia dla dzieci niechodzących na religię to pomysł Kawki na to jak zagospodarować tych nauczycieli w ciągu tych godzin niedydaktycznych. Konsultacje dla dzieci mogą wyglądać rozmaicie - poprawianie ocen, pisanie zaległych sprawdzianów, tłumaczenie materiału uczniom którzy byli nieobecni itd, itp.
                          • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 19:35
                            pomysł Kawki na to jak zagospoda
                            > rować tych nauczycieli w ciągu tych godzin niedydaktycznych.

                            To realia z mojej szkoły smile Ale i pomysł, uważam, że bardzo dobry. Rodzice skarżą się, i słusznie, że dziecko musi siedzieć na religii i udawać, że nie słyszy, albo męczy się z inną klasą. A tak - dzieci 'niereligijne' zabiera nauczyciel, który ma wolny czas, odrabia z nimi lekcje, gra czy po prostu rozmawia.

                            Konsultacje dla dz
                            > ieci mogą wyglądać rozmaicie - poprawianie ocen, pisanie zaległych sprawdzianów
                            > , tłumaczenie materiału uczniom którzy byli nieobecni itd, itp.

                            Stricte.
                            • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 20:43
                              da mnie zatem bomba- jestem za wink
                          • hanalui Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 19:50
                            little_fish napisała:
                            Konsultacje dla dz
                            > ieci mogą wyglądać rozmaicie - poprawianie ocen, pisanie zaległych sprawdzianów
                            > , tłumaczenie materiału uczniom którzy byli nieobecni itd, itp.

                            Ja to chyba do jakis dziwacznych szkol chodzilam bo pierwsze slysze o czyms takim...poprawianie ocen bylo na lekcji - szlo sie do nauczyciela i prosilo sie o dodatkowe przepytanie, w tym czasie reszta czytala np, pisanie zaleglych sprawdzianow podobnie...na lekcji, wszyscy robili jedno a jeden sobie pisal, ewentualnie trzeba bylo przyjsc w godzinach pracy nauczyciela na jakas jedna z jego lekcji w innej klasie i siedzialo sie z tylu i pisalo, w przypadku nieobecnosci trzeba sobie bylo material nadrobic samemu, korzystajac z dobroci kolegow. Popytalam wsrod rodziny i znajomych i oni mieli podobnie...niczego poza godzinami nauczyciele takieg nie robili...o przepraszam...kolka jedynie, ale to bylo dla tych co sie do olimpiad przygotowywali.
                            • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 19:56
                              I tak to właśnie wygląda - Twoja wiedza na temat szkoły zatrzymała się na powołaniu Komisji Edukacji Narodowej.
                            • kub-ma Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 19:59
                              Czasy się zmieniły, edukacja się zmieniła. Czasami widzisz nawet na lepsze. smile
                              Chodzi o to m.in., ze dziecko ma prawo pisać zaległy sprawdzian w ciszy i spokoju. Jeżeli chce z tego prawa skorzystać,to pisze po lekcjach.
                            • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 19:59
                              ale tu się odzywają głosy niepokoju, co ten biedny żuczek nauczyciel będzie robił na tych niedydaktycznych godzinach, to odpowiadamy, że zajęć może mieć naprawdę sporo. Jeśli teraz uczeń pisze zaległy sprawdzian na lekcji, to traci nowe wiadomości, a tak napisze po lekcjach i będzie z korzyścią dla wszystkich - nauczyciel uczciwie zarobi na swoją pensję, a uczeń nie będzie miał kolejnych zaległości
                            • sarah_black38 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 21:02
                              Ja to chyba do jakis dziwacznych szkol chodzilam bo pierwsze slysze o czyms tak
                              > im...poprawianie ocen bylo na lekcji - szlo sie do nauczyciela i prosilo sie o
                              > dodatkow


                              Na posty pani Hanalui miałam już nie odpisywać, ale uprzejmie jej doniosę o nowym pomyśle p. Hall . Od niedawna jest ministerialne rozporządzenie, że uczeń może każdą, powtarzam KAŻDĄ ocenę poprawić. Czy to jedynka ,czy to piątka! W naszych PSO ( dla laików Przedmiotowych Systemach Oceniania ) mamy zapis, że owa poprawa ma być po lekcjach nauczyciela i ucznia. Na ,,karciane " nie biorę , bo przygotowuję zdolne uczennice do konkursu , poprawkowicze zakłócaliby nam tylko pracę. W ubiegłym tygodniu zostałam dwie godziny dłużej, znaleźliśmy wolny kąt i kilkunastu uczniów pisało kartkówki lub odpowiadało ustnie.

                              Śmię twierdzić, że wiedza p. Hanalui o szkole nie zatrzymała się na czasach KEN, a znacznie wcześniej ... postawiłabym na czas kamienia łupanego big_grin
                              • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 21:31
                                Wiecie co? Mam dwoje dzieci, jedno w wieku szkolnym, interesuję się dzieckiem i szkoła i polityką nawet ale o tym też nie wiedziałam. I to nie z powodu zatrzymania się w rozwoju. Jako rodzic nie jestem informowana o wielu kwestiach. Myślicie, że skąd wiem o tym, że dzieciom z orzeczeniem o ksztalceniu specjalnym nalezy sie od stycznia 2011 bodajże 60minutowa rewalidacja a nie 45? Od nauczyciela ? Nie. Od dyrekcji ? Skądże-cicho sza, nikt mie nie powiedział. dowiedziałam sie od innej matki.
                        • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 19:33
                          > Co to znaczy, że mają 25, 30 itp. Czy to znaczy, że za godziny powyżej 20 mają
                          > extra płacone ?

                          U nas etat nie wynosi 20 godzin, tylko 22, a wszystko powyżej jest ekstra płacone. W 40godzinnym tygodniu pracy nie byłoby, bo byłyby to godziny do dyspozycji dyrektora ujęte w pensji.

                          > Czy to wszystko co piszesz zajmuje 20 godzin tygodniowo ?

                          Mniej, ale, jak już pisałam, mało kto z nas pracuje 20 godzin.

                          > Nie przyjmuję argumentu dzieci niechodzacych na religię- a to dlatego, że nie z
                          > nam osobiście, ani też nie słyszałam, nie czytałam o szkole, w której z dziećmi
                          > nie chodzacymi na religię przebywają nauczyciele.

                          A to już, Guderianko, problem Twojej niewiary. Mam Ci podać adres mojego miejsca pracy?

                          > Konsultacje dla dzieci - co to jest , na czym polega ?

                          Spotkania z dziećmi, poza lekcjami i zajęciami wyrównawczymi, indywidualne, które służą wyjaśnieniu tego, czego dziecko nie rozumie, omówieniu prac dodatkowych, zaliczeniu zaległości.
                          • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 19:46
                            otóż to - 40 godzin w rozliczeniu miesięcznym, czas pracy nadal powinien pozostać płynny.
                            jak w jednym tygodniu siedzę do oporu bo mam konsultacje dla rodziców, czy dopinam projekt, to w nastepnym robię tylko godziny dydaktyczne. W każdej szkole działa ponadto mnóstwo różnych zespołów, które wykonują prace zlecone przez dyrektora (nie związane z ich godzinami dyd.) i produkują papiery wymagane przez organy prowadzące i nadzorujące. zakładając pensum dydaktyczne na poziomie 25 godzin, to w ciągu pozostałych 15 naprawdę jest co robić.
                            • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 19:54
                              A, jeszcze spotkania zespołów ds uczniów o specjalnych potrzebach albo rozmowy z psychologiem.
                              Jeszcze spotkania w sprawie szkolnych imprez.
                              • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 20:14
                                tudzież zespoły robocze specjalistów pracujących z konkretnym dzieckiem - naprawdę pracy jest całe mnóstwo. A do tego wszystkiego tradycyjne przygotowanie się do zajęć i poprawianie "wytworów" uczniów. A i jeszcze studenci -praktykanci, z którymi trzeba omówić ich praktyki. Oczywiście nie robimy tego ciągle, ale naprawdę w skali każdego miesiąca uzbiera się sporo takich kwiatków
                          • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 20:46


                            > A to już, Guderianko, problem Twojej niewiary. Mam Ci podać adres mojego miejsc
                            > a pracy?


                            Jako nauczyciel Kawko powinnaś dbac o ścisłość słowa.
                            Nie napisałam, że nie wierzę. Tylko, że nie przyjmuję argumentu bo i tu uzasadniłam dlaczego

                            Twoja szkoła-jedna jaskółka wiosny nie czyni wink
                            • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 22:20
                              to dlatego, że nie z
                              > nam osobiście, ani też nie słyszałam, nie czytałam o szkole, w której z dziećmi
                              > nie chodzacymi na religię przebywają nauczyciele.


                              Bądź precyzyjna. Nie tylko mnie obowiązuje dbałość o ścisłość.
                              • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 26.09.11, 15:54
                                Wskaż nieścisłość, bo ja jej nie widzę
                                • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 26.09.11, 17:16
                                  To bardzo niedobrze, bo to znaczy, że nie chcesz dyskutować, tylko się pozłościć. Brak Ci odwagi załatwić rzecz z zainteresowanymi?
                                  • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 26.09.11, 19:49
                                    yyyy, wyjaśnij proszę bo doprawdy nie wiem o co Ci chodzi
                • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 18:48
                  Przerwa 2 mc to wg mnie zbyt długi czas , nie wp
                  > ływający dobrze na kondycję umysłową uczniów

                  Zaintrygowałaś mnie.
                  Niczego takiego nie zauważyłam.
                  • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 19:06
                    A w jakim wieku dzieci uczysz ?
                    I
                    Masz małe dziecko, może zmienisz zdanie jak będzie w wieku szkolnym i zobaczysz jak wiedza wyparowuje
                    • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 19:28
                      Swojego dziecka nawet nie brałam pod uwagę.
                      A uczę dzieci dziesięcio- i jedenastoletnie, uczyłam starsze i - jak matkę kocham - nie wszystko z nich wyparowuje.
                      • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 20:51
                        i znowu to samo
                        Kawko
                        dokonujesz niesamowitych nadinterpretacji- powstrzymuję się przed stwierdzeniem ; jak wiekszość nauczycieli
                        Nie napisałam , że wszystka wiedza wyparowuje

                        Może jak dziecię będzie starsze to zobaczysz, jak to jest i ile pracy niektórzy rodzice musza z dziecmi włozyć w odzyskanie tej wiedzy. A może nie, może będziesz matką geniusza któremu dluga przerwa w gimnastyce umysłu nie będzie przeszkadzała wink a może...tak jestes przyzwyczajona do rytmu pracy z długą przerwą i koniecznością wdrażania sie w obowiązki bo 1 wrzesnia wszystko zaczyna sie na nowo, że nie zrozumiesz. MNie sie jednak wydaje, że gdyby takim wspanialym wynalzakiem dla umysłu i zdrowia była przerwa 2 miesięczna jedym ciągiem to miałyby ją wszystkie zawody, bo czemu by nie. Abstrahuję w tym momencie od prześmiewczych komentarzy-i co by bylo z dziećmi..
                        • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 21:02
                          ale propozycje rozłożenia wakacji na kilka "rat" już były i głosy protestu -"po choinkę dzieciakom wolne w listopadzie / marcu" - też już były. Moim zdaniem jako nauczyciela takie tygodniowe oddechy byłyby fajne (i dla nauczycieli i dla uczniów), jako mama, cóż, wiem, że zaospodarowanie dziecka w listopadzie może być co najmniej kłopotliwe
                          • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 21:28
                            Jednak przyznasz że łatwiej zagospodarować tydzień szkolny (pięć dni) niż 8 tygodni szkolnych (40 dni ) ?
                            • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 22:00
                              teoretycznie tak, z praktyką różnie to wygląda - latem pogoda fajniejsza, łatwiej coś wymyślić, w deszczowym listopadzie odezwą się głosy, że to tydzień wakacji dla bogaczy, co to ich stać na wakacje w egipcie wink
                              Jeśli chodzi o zmianie w oświacie - i np. 60 minutową godzinę (ale to idiotycznie brzmi) no to już pretensje do dyrekcji lub konkretnego nauczyciela. Wiele jest rzeczy, ktore niektórzy dyrektorzy pomijają lub podają "małym drukiem" bo tak wygodniej. Jest też część rodziców którzy pewne rzeczy lekceważą, a potem są mocno zdziwieni.
                              • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 26.09.11, 15:59
                                Nie wiem jak u CIebie-ale pewnie jako nauczyciel nie masz tego problemu- zaopiekowanie sie dzieckiem w ciągu 8 tygodniu to mega kłopot, nawet jeżeli wziąć pod uwagę babcie i dziadków, którzy mogą się trochę zająć, to nadal zostaje masa czasu do zagospodarowania.
                                Plissssss....nie zaczynajmy odbijać piłeczki w kierunku rodziców..
                                • beata132 guderianka 26.09.11, 16:29
                                  To nie nauczycieli wina, że nie masz z kim zostawić dziecka w wakacje.
                                  To nie nauczycieli wina, że pensum dydaktyczne to 20 godzin (18+2 karciane).
                                  To nie nauczycieli wina, że nie wiedziałaś, że godzina rewalidacji trwa 60 min (to wina konkretnej placówki).

                                  Jestem szczęśliwa, że wykonuję zawód, który kocham i w dodatku mam wolne wtedy, kiedy moje szkolne dzieci. I nie mam zamiaru za to przepraszać. Takiego dokonałam wyboru drogi zawodowej. I przyjmuję ją z dobrodziejstwem inwentarza.
                                  I żeby nie było.
                                  Nigdy nie narzekałam na swoją pracę. I nie mam zamiarusmile
                                  I nie mam również zamiaru kopać się z wielbłądem, jak robi to Kawkawink.
                                  Wolę wyjść na spacer z dzieckiem.

                                  • kawka74 Re: guderianka 26.09.11, 17:22
                                    > To nie nauczycieli wina, że nie masz z kim zostawić dziecka w wakacje.
                                    > To nie nauczycieli wina, że pensum dydaktyczne to 20 godzin (18+2 karciane).
                                    > To nie nauczycieli wina, że nie wiedziałaś, że godzina rewalidacji trwa 60 min
                                    > (to wina konkretnej placówki).

                                    Oj, mylisz się - to Twoja wina, moja wina i innych nauczycielek tu obecnych również.

                                    > I nie mam również zamiaru kopać się z wielbłądem, jak robi to Kawkawink.

                                    Mnie już przeszło. I tak nie mam szans wyjaśnić czegokolwiek.
                                    Szkoda tylko, że osoba wydająca się być rozsądną i zrównoważoną okazała się być takim samym ratlerkiem, jak reszta niezadowolonych.
                                    • joanna35 Re: guderianka 26.09.11, 20:09
                                      > Szkoda tylko, że osoba wydająca się być rozsądną i zrównoważoną okazała się być
                                      > takim samym ratlerkiem, jak reszta niezadowolonych.

                                      A teraz wobraź sobie tego ratlerka w starciu z pitbulem.
                                      • kawka74 Re: guderianka 27.09.11, 12:40
                                        A powiedz mi, podaj mi choć jeden argument, dla którego mam pięćdziesiąty raz powtarzać w kółko to samo i tłumaczyć się z tego, że nie jestem wielbłądem? Dlaczego mam służyć za zbiornik szamba, które każdy tutaj czuje się w obowiązku wylać w związku z niepowodzeniami szkolnymi swoimi i/albo swojego dziecka? Dlaczego mam się czuć odpowiedzialna za to, co robi (albo czego nie robi) jakiś nauczyciel ze szkoły, której nawet nie znam? Dlaczego mam spokojnie znosić to, że ktoś nazywa mnie i moich kolegów po fachu kłamczuchami, leniami i nierobami nie mając pojęcia o zawodzie i nie słuchając żadnych wyjaśnień?
                                        I wielkie zdziwienie, że sobie na pałowanie nie pozwalam, śmieszne.
                                        • joanna35 Re: guderianka 27.09.11, 13:19
                                          Kawko, ja Cię doskonale rozumiem. Tak jak pisałam wcześniej parę lat temu brałam udział w dyskusjach na temat pracy pielęgniarek i moje odczucia były dokładnie takie jak Twoje, ale w którymś momencie przestałam kopać się z koniem, bo LUDZIE WIEDZĄ LEPIEJ i tyle. Jest całe mnóstwo ludzi, którzy wychodzą z założenia, że trawa u sąsiada jest bardziej zielona . I raczej im nie przyjdzie do głowy , że to kwestia wyboru i konsekwencji jakie te wybory z sobą niosą. Jestem córką górnika i przez pół życia słyszałam jak to my mieliśmy dobrze - dobra wypłata, książeczka G i inne przywileje. Nawet teraz, całkiem prywatnie , usłyszałam że moja własna kuzynka mówiła, jak to Asi dobrze(w domysle, bo M. dobrze zarabia). Kompletnie bidulce umknęły z pola widzenia wszystkie choroby, które nieustannie nękają moją rodzinę. I wiesz co - nie tłumaczę się , bo nie mam z czego. Każdy ma takie życie jakie sobie wybrał. Zmiany też są możliwe. No, ale łatwiej czepiać sie innych niż podjąc jakieś konkretne kroki w celu poprawy własnej sytuacji. I żeby panie na forum nie poczuły się urażone - są to moje obserwacje tylko w oparciu o własną rodzinę i znajomych.
                                          • kawka74 Re: guderianka 27.09.11, 14:37
                                            > Kawko, ja Cię doskonale rozumiem.

                                            Jak dobrze. Serio to piszę, bo mam dość.
                                            Doskonale wiem, że są kiepscy nauczyciele, że szkoły nie wywiązują się ze swoich powinności, tyle że czuję się fatalnie, jeśli mam pokutować za to, że pani X w szkole w miejscowości czegoś nie dopilnowała i że dziesięć lat temu komuś nauczycielka postawiła jedynkę za niepodkreślony temat. Rozumiem gorycz rodziców, którzy mają problem ze zorganizowaniem opieki w wakacje, tyle że za to też nie odpowiadam. Więcej - cieszę się z tych wakacji, ale najwyraźniej nie powinnam.
                                            Mam nie reagować, jeśli jakaś miła pani nazywa mnie nierobem i kłamczuchą, kierując się swoimi wyobrażeniami i informacjami, które media rzucą na pożarcie, z tyłka wziętymi?
                                            A i tak to ja jestem ta zła, nie dość, że kłamczucha i leń, to jeszcze bezczelna - bo nie pozwalam sobie ciosać kołków na głowie i 'traktuję innych jak debili', 'odbijam piłeczkę' oraz 'jestem złośliwa'.
                                            A jestem tylko rozgoryczona, jak cholera.
                                            • joanna35 Re: guderianka 27.09.11, 16:43
                                              > A jestem tylko rozgoryczona, jak cholera.

                                              To uczucie towarzyszy wszystkim , którzy stykają siez takimi pomówieniami, a którzy dobrze wykonują swoją pracę, angażują się w nią nawet bardziej niż wymaga pracodawca oddając jej swoje serce i czas. Wierz mi po kimś kto traktuje swój zawód tylko jako źródło zarobkowania dyskusja w tym wątku spłynęłaby jak woda po gęsi.

                                              Wiesz dlaczego pielęgniarki lubią pić kawę Prima?
                                              • kawka74 Re: guderianka 27.09.11, 17:11
                                                > > A jestem tylko rozgoryczona, jak cholera.
                                                >
                                                > To uczucie towarzyszy wszystkim , którzy stykają siez takimi pomówieniami, a kt
                                                > órzy dobrze wykonują swoją pracę,

                                                Na pewno tak.

                                                Wierz mi po kimś kto traktuje swój z
                                                > awód tylko jako źródło zarobkowania dyskusja w tym wątku spłynęłaby jak woda po
                                                > gęsi.

                                                Pewnie tak. Ale póki jest to jeszcze dyskusja (jak w sporej części tego wątku), to pół biedy, gorzej, kiedy z dyskusji robi się miejsce do załatwiania porachunków z tymi wszystkimi nauczycielami, którzy nam kiedykolwiek podpadli, i wyciąga się wnioski o całej potężnej grupie zawodowej na podstawie jednego, dwóch, pięciu przypadków.

                                                > Wiesz dlaczego pielęgniarki lubią pić kawę Prima?

                                                Dlaczego?
                                                • joanna35 Re: guderianka 27.09.11, 18:34
                                                  Bo kawę Prima można pić bez przerwy(byla kiedyś taka reklama), a przecież pielęgniarki nic innego nie robią. Usłyszałam od mojego własnego brata, który w szpitalu był raz - jak sie urodził.
                                                  • kawka74 Re: guderianka 27.09.11, 19:20
                                                    A weź.
                                                    Pielęgniarki, które opiekowały się moją córką w Dziekanowie, powinnam ozłocić.
                                                    Pielęgniarkę, która opiekowała się pacjentami na onko, powinno się zastrzelić ('Co się pani martwi, i tak pani umrze').
                                                    Obie historie prawdziwe.
                                                    I tak powinno się na to patrzeć: jest tak i tak.
                                            • little_fish Re: guderianka 27.09.11, 17:28
                                              otóż to - argumenty nauczycieli odbijają się jak groch o ścianę i cały czas podają te same stwierdznia ze strony atakujących - bo macie wakacje, bo pracujecie 18 godzin (nawet 15 gdzieś wystąpiło), bo dużo zarabiacie i jeszcze narzekacie. A jak mówimy o swojej pracy, to słyszymy "nieprawda, bo ja znam jedną iksińską i ona nic nie robi" . No naprawdę - ręce i inne kończyny opadają sad
                                              • guderianka Re: guderianka 27.09.11, 20:12
                                                Mi ręce opadły teraz gdy kawka z tego co widzę podciągnęła moje wypowiedzi pod wypowiedzi wszelkich "onych" i się rozgoryczyła. Zwłaszcza, że gdyby przeczytała wszystkie moje wypowiedzi zauwazyłaby , że nie mam nic do wymiaru urlopu nauczycieli i czasu ich pracy, a tym bardziej do kawki jako jednej z nauczycielek. Tym bardziej nie podciągam jej pod opinię, którą mam o sobie znanych niektorych kiepskich pedagogach. Za to irytuje mnie jej nadinterpetacja którą dokonuje w stosunku do moich wypowiedzi i wkłada w usta słowa, które nie padły.
                                                Kawki rozgoryczenie i innych nauczycieli jak najbardziej rozumiem, zwłaszcza że ich zawód ma coraz mniejsze społeczne poważanie i szacunek. Tak jakby być nauczycielem oznaczało fanaberię i coś co przychodzi bez trudnu a nie lata cięzkiej pracy.
                                                Z drugiej strony zazdroszczę 2 mc wakacji i wszystkich wolnych. Też bym tak chciała (niekoniecznie za cenę takiej pracy, ot jako prezent wink
                                  • guderianka Re: guderianka 26.09.11, 19:48
                                    No i super smile Takich więcej wink
                                • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 26.09.11, 20:43
                                  wiesz co, ja rozumiem, że powszechne postrzeganie czasu pracy nauczyciela kłuje w oczy (tych, którzy informują, że to nie jest osiemnaście godzin, że pracujemy o wiele więcej, wyśmiewa się, nazywa wręcz kłamcami). Ja, ale też wielu nauczycieli zarówno w tych dyskusjach jak i wrealu widzimy konieczność i możliwość pewnych zmian - choćby ten 40 godzinny tydzień pracy. Ale jak słyszę argument, że rodzic nie ma co z dzieckiem w wakacje zrobić i że mam "nie odbijać piłeczki w stronę rodziców", to dostaję gęsiej skórki. To w czyją stronę mam odbijać piłeczkę odpowiedzialności za dziecko? Polska szkoła jako całość i polscy nauczyciele są mniej lub bardziej niedoskonali, ale ta szkoła ma funkcje edukacyjne i wychowawcze, a nie OPIEKUŃCZE. Opieka nad dzieckiem lub jej zorganizowanie to obowiązek rodziców, a nie szkoły. Jak każdy inny człowiek borykam się z koniecznością organizowania opieki dla moich dzieci - godziny mojej pracy nie pokrywają się z godzinami lekcji syna i muszę sobie z tym radzić jak każdy inny rodzic.
                                  • yoka1 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 26.09.11, 21:07
                                    tego w Polsce własnie ludzie nie rozumieją, że szkoła to nie przytułek i przechowalnia dzieci.

                                    Szkoda, że nikt nie pyta się nauczycieli, co zrobią z dziećmi jak pojadą na zieloną szkołę lub wycieczkę kilkudniową w trakcie r.szk.? Jakoś nie rzuciło mi się w oczy, aby któryś z rodziców martwił się kto te dzieci n-la zaprowadzi i odbierze z przedszkola/żłobka/szkoły w tym czasie.
                                  • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 26.09.11, 21:08
                                    Nieporozumienie
                                    Odniosłam się do tego fragmentu wypowiedzi :
                                    " Jest też część rodziców którzy pewne rzeczy lekceważą, a potem są mocno zdziwieni. "
                                    W odpowiedzi na przedstawienie mojej opowieści i zaznaczenia, że jestem matką która się interesuje, dowiaduje i dba. Aboslutnie niczego nie lekceważę. Placówki oświatowe, w tym główną winą obarczałabym chyba dyrekcję, olewa pewne sprawy i nie informuje rodziców, wykorzystuje przepisy przeciwko nim lub działa wbrew prawu (słynny nakaz pisania oświadczeń przez rodziców dzieci NIE chodzących na religię).

                                    W kwestii funkcji-szkoła ma uczyć i wychowywać. Samo przez się rozumie, że opiekę daje w tym właśnie zakresie ale nie jest to jej podstawowa funkcja. Dążę tylko do tego, że nie wiesz- i wiedzieć nie możesz bo akurat jesteś nauczycielem-jak to jest mieć do zagospodarowania dziecku 2 mcy wakacji w czasie których pracujesz i nie możesz wziąć 2 mcy wolnego. Piszę nie po to, by Ci cos wytykać czy uświadamiać ale oznajmić. Bo to jest jeden z argumentów mojej tezy za tym, by przerwa wakacyjna nie była aż tak długa. Drugi to rozleniwienie umysłów, zakurzenie wiadomości. Trzeci argment-ale to już przykład osobniczy- że córka juz po miesiącu wakacji tęskni za szkoła, kolezankami, stałym rytmem itp. wink
                                    • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 26.09.11, 21:12
                                      p.s.
                                      dodam zanim ktoś zarzuci - wakacje ma zagospodarowane i jest z nich zadowolna, chociaż przyznaje wymaga to niezłej ekwilibrystyki wink
                                    • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 26.09.11, 21:19
                                      no widzisz - ty poczułaś się dotknięta sformułowaniem "jest też część rodziców", a my nie mamy prawa czuć się zniesmaczeni jak słyszymy "nauczyciele to lenie, nieroby i darmozjady". W tej samej wypowiedzi zaznaczyłam, że twoja niewiedza w kwestii godziny rewalidacji wynika zapewne z zaniedbań dyrektora, ale tego już do siebie nie wzięłaś.
                                      A jeśli chodzi o wakacje - jak je rozbijemy na małe kawałki to ilość dni się nie zmniejszy i rodzicom nadal nie starczy urlopu, bez znaczenia czy w lipcu czy w listopadzie. jedynym wyjściem byłoby skrócenie tych wakacji do miesiąca i już.
                                      • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 26.09.11, 21:31
                                        Ale to nie ja Ci to prawo odbieram...a mam wrażenie, że naskakuje się na mnie tylko dlatego, że wzięłam udział w dyskusji i z gory załozono że jako nie nauczycielka mam określone zdanie

                                        W wypowiedzi o zaniedbaniu dyrektora dodałaś w drugiej częsci zdania, że to rodzice wiele informacji lekceważą, dlatego odniosłam to do siebie. Może na zasadzie "uderz w stół"- z tego co piszesz zbyt pochopnie, więc ok, dziękuję za zrozumienie.

                                        Mnie chyba najabrdziej zadowolałoby więcej krótszcyh przerw w ogólnym wymiarze roku 6 tygodni a nie tak jak teraz bodajże 12 (?!)
                                        • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 26.09.11, 21:57
                                          ja nie twierdzę że ty mi je odbierasz i nigdzie w tym wątku na ciebie nie naskakuję. Odnoszę jednak wrażenie, że część osób jest wielce zdziwiona, że czujemy się źle, gdy mówi się o nas per nieroby i lenie.
                                          A jeśli chodzi o rodziców - większość osób wypowiadających się w tych wątkach trafiło w swoim życiu na beznadziejnych nauczycieli ( z wypowiedzi niektórych wynika, że tylko z takimi mieli do czynienia), ja stojąc po drugiej stronie spotkałam się z rodzicami, którzy bardzo niefrasobliwie podchodzż do wielu rzeczy. Na szczęście był to nikły procent i nigdy nie zaryzykowałabym stwierdzenia, że dotyczy to większości rodziców, a zwłaszcza jakiejś konkretnej mamy z forum. wink
                                          • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 27.09.11, 20:20
                                            To dobrze, bo zaczęłam odnosić takie wrażenie.
                                            Zwłaszcza po wypowiedziach kawki, która ewidentnie wpasowała mnie do tych "złych".
                                            Część osob jest zdziwiona, ponieważ uważa Was za nierobów, zamykając klapki na wielkim napisie -czas pracy 18 godzi (20-22) i przyrównując do swojego czasu, oraz swoj urlop do Waszego urlopu. Czysta zawiść i zazdrość.
                                            Jak pisałam, ja tego urlopu też zazdroszczę, bo tez bym taki chciała. Ale bez wykonywania zawodu nauczyciela.
                                            Szkoda że tak sie nie da wink
                                    • kostruszka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 26.09.11, 21:20
                                      Ale dlaczego dwa miesiące? Rozumiem, ze masz prawo do wzięcia 3-tyg. urlopu, wiec zostaje "do zagospodarowania" 5 tygodni - powiedzmy 2 tygodnie obóz lub kolonia "wyjazdowa", zostają 3 tygodnie - są półkolonie, rozmaite akcje "lato w miescie" itp.

                                      Moi znajomi radzą sobie w ten sposób, ze najpierw koleżanka bierze dwa tyg. wolnego, potem dzieck wysyłane jest na kolonie/obóz..., potem jej mąż bierze urlop i jest z dzieckiem , a na koniec na dwa tygodnie wyjeżdżają na wspólne wakacje. Całe wakacje zagospodarowane.

                                      Niestety, przekonałam się, ze najbardziej narzekają ci, którzy chętnie biorą urlopy w miesiącach niewakacyjnych, a potem mają problem, co zrobćc z dziećmi w wakacje. No cóż, to jest ich wybór i ponoszą konsekwencje takiego a nie innego planowania urlopu. Nie wiem dlaczego nauczyciele mają byc za to odpowiedzialni.
                                      • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 26.09.11, 21:34
                                        1. Mam dziecko niepełnosprawne i nie nadaje się na wyjazdy na kolonie i obozy bez opieki.
                                        2. Sezon wakacyjny to boom i to nie urlopowy zarówno w męża jak i w mojej pracy. 2 tygodnie urlopu wziąć mogę, więcej nie ma szans, zwlaszcza że patrz pkt -potrzebne są dni wolne na inne okolicznosci na które nie biorę l4, tudzież na : przerwy świateczne, międzyświateczne, ferie zimowe, dni okolicznościowe wolne od pracy szkoły ale u mnie i meża normalnie pracujące - 1 listopada, święta majowe, egzamin szóstoklasisty itp.
                                  • little_fish Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 26.09.11, 21:09
                                    źle napisałam w pośpiechu - miało być, że szkoła ma przede wszystkim funkcje dydaktyczne i wychowawcze, bo opiekuńcze oczywiście też ma, ale nie w wymiarze całorocznym i całodobowym
                                    • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 26.09.11, 21:12
                                      Oczywiście, zgadzam się z Tobą.
                        • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 22:28
                          > i znowu to samo
                          > Kawko
                          > dokonujesz niesamowitych nadinterpretacji- powstrzymuję się przed stwierdzeniem
                          > ; jak wiekszość nauczycieli

                          I po co to piszesz? Po co te złośliwości?
                          Moje spostrzeżenia są inne, to wszystko. Rodzic patrzy inaczej, rozumiem i przyjmuję do wiadomości.
                          I tyle, straciłam ochotę na pogawędki z Tobą.
                          • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 26.09.11, 15:55
                            Źdźbło w cudzym oku, a w swoim belkę ? Przeczytaj swoje wypowiedzi Kawko.
                            • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 26.09.11, 17:07
                              Które konkretnie?
                              • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 26.09.11, 19:52
                                Praktycznie wszystkie. W dość sarkastyczny i złośliwy sposób ironizujesz robiąc debili z tych, którzy mają inne, -niekoniecznie zgodne z nauczycielskim zdanie- dokonujesz nadinterpretacji, w arogancki w moim odczuciu sposób nabijasz się z -i tu nie wiem kogo tak naprawdę-bo bierzesz udział w nagonce i przerzucasz się argumentami podbijając piłeczkę wyzłośliwiania się coraz wyżej i wyżej.
                                • kawka74 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 27.09.11, 12:27
                                  I występujesz jako obrońca uciśnionych? Tych samych, którzy nazywają nauczycieli nierobami, kłamczuchami i nie chcą słuchać wyjaśnień, tylko sobie poużywać?
                                  Nie bądź śmieszna.
                                  • guderianka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 27.09.11, 20:17

                                    I występujesz jako obrońca uciśnionych? Tych samych, którzy nazywają nauczyciel
                                    > i nierobami, kłamczuchami i nie chcą słuchać wyjaśnień, tylko sobie poużywać?
                                    > Nie bądź śmieszna.


                                    Odpowiadam po kolei na Twoje kolejne nadinterpretacje :
                                    Nie występuję jako obrońca uciśnionych
                                    Nie bronię ani tamtych (wyzwających) ani nauczycieli żenując się zarówno zachowaniem jednych jak i drugich, którzy zamiast być mądrzejsi i pokazać klasę zniżają się do poziomu. Żenuje mnie ten rodzaj żartów, w wykonaniu kadry pedagogicznej, rozdającej ciosy na lewo i prawo.
                                    Nie jestem śmieszna - dziwi mnie jednakże Twoje poczucie humoru...
                                  • sharpless6 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 27.09.11, 21:12
                                    Jeszcze mnie nazwano hipokrytką. Kawka ja nie liczę na to ,że jakikolwiek rodzic to zrozumie, choć z Guderianka da się rozmawiać, z resztą się nawet nie chce zaczynać. Niektorzy rodzice muszą się gdzieś wyszczekać, lepiej tu niż mieliby skargi do kuratorium pisac.
      • asia_i_p Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 18:35
        Rozumiem, że w tych postulatach jest również 26 dni urlopu, brak przerw co 45 m
        > inut, brak możliwości wykorzystania 1 roku urlopu chorobowego normalnie płatneg
        > o i liczonego do stażu ? wink
        26 dni urlopu - proszę bardzo - brane wtedy, kiedy zaplanuję plus możliwość wzięcia ilu tam dni inni mogą na żądanie.
        Urlop chorobowy - nie obchodzi mnie, nie korzystałam i korzystać nie zamierzam.
        Przerwy - nie wiem, spróbuj wymyśleć jak uczniowie/nauczyciele mają dotrzeć na następną lekcję, przepakować rzeczy, itp. bez przerw - jak wymyślisz, będę szczęśliwa, bo 45 minutowe lekcje są dla mnie za krótkie. Wolałabym godzinne, wtedy dałoby się zorganizować na spokojnie, bez lecenia na wariata.
    • madzioreck Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 18:28
      Zapomniałaś o: chcę mieć 28 dni urlopu i finito ;-P
      • gebka22 Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 25.09.11, 22:58
        Moja koleżanka miała dosyć pracy w szkole i poszła do normalnej pracy. Teraz z łezką w oku wspomina ten okres. Niestety teraz nie może się nigdzie dostać do szkoły bo trzeba mieć znajomości(tylu jest chętnych do tej "ciężkiej" i "mało płatnej roboty"-dlaczego?)
        Drodzy nauczyciele, rozejrzyjcie się wokół siebie-jak wygląda rynek pracy,ile ludzie zarabiają i jak ciężko muszą pracować.Przestańcie w końcu biadolić(jak jest tak ciężko to można pójść do normalnej roboty-o ile potrafi się coś robić) i przestańcie domagać się podwyżek(wykorzystywać to że pracuje się w budżetówce).Podwyżki powinny być jak będą lepsze efekty waszej pracy(tak jak jest w normalnej pracy)Jak na razie większość dzieci niewiele wynosi z waszych lekcji i musi brać korepetycje(których wy im udzielacie odpłatnie), nie wspomnę już o wynikach matur,innych egzaminach.Będą efekty, będą podwyżki.
    • klakierka Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 26.09.11, 15:10
      Ja jakoś nie byłam strasznei rozemocjonowana nauczycielami bo w otoczeniu nie miałam.
      Aż do września.
      Początkująca nauczycielka na 1/2 etatu dostaje 890 zł netto (wakacje też płacą no i płacą z góry) , jeśli się sprawdzi to w przyszłym roku dostanie kolejne 1/2 etatu i wiadomo, że kase też większą. Przygotowuje się w domu ale bez przesady, troche papierologii i tyle.
      I teraz druga taka sama osoba po studniach (no porównuje obie bo wiek i staopień zaawansowania zawodowego taki sam) po prawie konkretnie ( na aplikacje się nie wybrała) ale pracowała dorywczo, chyba na podyplomówke idzie no rozgarnięta w każdym razie, dostała sie do pracy do jakiegoś urzędu za najniższą czyli netto 1032 zł. Podyplomówke za swoje chce zapłacić bo przecież takim młodym tam nie dają, droga awansu w urzędzie żadna.Młodszym referentam można być 10 lat.
      No i konkluzja. Obie te osoby lubie, obie są fajne, konkretne, nadają się w moim mniemaniu do zawodów które wybrały i mają ku temu predyspozycje.
      Dlaczego nauczycielka ma mieć aż tak lepiej jak urzędniczka ?
      • asia_i_p Re: Do nauczycielek: zróbmy z tym coś! 27.09.11, 20:16
        > Początkująca nauczycielka na 1/2 etatu dostaje 890 zł netto
        Według informacji z internetu powinna dostawać około 790 (reszta to dobra wola gminy, gminy mogą przyznawać swoje dodatki).
        Na pocieszenie - ja po 10 latach pracy zarabiam 2000 na rękę za etat (jestem mianowana). Kiedy awansuję na dyplomowanego, będę zarabiała niecałe 2200 - tak, że obecnie między nowicjuszem w zawodzie a mistrzem (przynajmniej z założenia) w zawodzie jest różnica około 800 zł. O tyle mogą wzrosnąć zarobki między startem w zawodzie a pójściem na emeryturę - wydaje mi się, że kariera urzędnicza pozwala jednak na większy wzrost.
    • joanna35 Dlaczego tak Was to boli, 26.09.11, 17:05
      tak porusza i wywołuje takie emocje? Mnie interesuje jedynie, zeby moje dziecko było szkole bezpieczne, dobrze się w niej czuło za sprawą i nauczycieli i kolegów i było sprawiedliwie traktowane i oceniane. Wszystko. Przepraszam za słowo, ale kompletnie mi wisi czas pracy nauczycieli, ilość dni wolnych, takie czy inne zarobki. Czasy obecnie są takie , że nauczycielem może zostać każdy, no to zawiązujcie pospolite ruszenie i huzia na Józiawink uczelnie prywatne stoją otworem.
      • madzioreck Re: Dlaczego tak Was to boli, 26.09.11, 19:20
        Wiesz, mnie to nie boli w żaden sposób. Sama za uczenie cudzych dzieci dziękuję, pewnie nie bez powodu jest to miłe powiedzonko. Tylko jak słyszę narzekania... że tyyyle pracy, że mało kasy... kurde, ja wiem, że to nie jest 18 godzin tygodniowo, że jakieś tam dodatkowe zajęcia, sprawdzanie klasówek i inne trele-morele, ale kurczę, ludzie tyrają za mniejsze pieniądze normalny etat, 40 godzin tygodniowo, albo i więcej. I często z trudem dostają w lecie 2 tygodnie urlopu. Ja się nie dziwię, że im się nóż w kieszeni otwiera, jak czytają te lamenty.
        A inna sprawa, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma i jedyne czego zazdroszczę (zazdroszczę, bo też bym chciała, a nie zazdroszczę i niech Tobie szlag to trafi) to wolne w wakacje, ferie, przerwy świąteczne itp. Nikt mi nie powie, że to jest nic i taka tam nieistotna pierdoła. Ale nie wypominam.
        • yoka1 Re: Dlaczego tak Was to boli, 26.09.11, 21:11
          i tylko dlatego jeszcze nauczyciele pracują, boi nie da się psychicznie wytrzymać w tej pracy cały rok kalendarzowy bez przerwy.

          Szkoda, że nikt nie zazdrości stażakom, że po dyżurze, na którym nie zawsze gaszą pożar (idąc tropem niektórych wypowiedzi o n-lach, nie powinni dostawać wypłaty tylko za sam fakt bycia na dyżurze i oglądania TV na dyżurze oczekując na wezwanie, bo przecież nie pracują wtedy, czyż nie?)mają 2 dni wolne a wypłata normalnie za cały miesiąc. I jakośna ten temat nie widziałam jeszcze wątków na żadnym forum.
          • madzioreck Re: Dlaczego tak Was to boli, 26.09.11, 21:22
            > i tylko dlatego jeszcze nauczyciele pracują, boi nie da się psychicznie wytrzym
            > ać w tej pracy cały rok kalendarzowy bez przerwy.

            Dlatego mówię tylko, że zazdroszczę. A, nawiasem mówiąc, obciążająca psychicznie jest nie tylko praca nauczycieli.
            Z drugiej strony - narzekają wszyscy, więc czemu nauczycielom odmawiać wink
            • sharpless6 Re: Dlaczego tak Was to boli, 26.09.11, 21:26
              w narzekaniu jest cel, gdyby budżetowka czyli kolejno pielęgniarki, nauczyciele.. nie narzekali to władza pomyślałaby, że mamy się dobrze i nie potrzeba podwyżek.
              Z drugiej strony trzeba mieć wymagania i się cenić
            • little_fish Re: Dlaczego tak Was to boli, 26.09.11, 21:36
              tylko kurczę, kolejny raz słyszę o narzekaniach nauczycieli - gdzie w tym wątku i paru poprzednich nauczyciele narzekają??? Czy jak mówię, że pracuję więcej niż 18 godzi w tygodniu to narzekam? W tych wątkach nauczyciele odpierają mniej lub bardziej uzasadnione ataki osób narzekających jakie to niesprawiedliwe, że ci nauczyciele tak mało pracują, w pracy się opieprzają i jeszcze dostają za to kupę kasy.
              Ja w żadnym z tych wątków nie napisałam ani jedbej skargi na swoją pracę. Prywatnie to sobie czasem ponarzekam, podbnie jak mój mąż (nie nauczyciel) i moi znajomi pracujący poza oświatą.
              • madzioreck Re: Dlaczego tak Was to boli, 27.09.11, 21:42
                A czy ja twierdzę, że w TYM wątku ktoś narzeka? wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka