Dodaj do ulubionych

Absurdy w naszej służbie zdrowia :)

    • k.techniczna Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 28.09.11, 19:48
      kilka takich absurdów się zdarzyło:

      - wszędzie ostatnio głośno o mammografii, że trzeba robić, że lepiej jak najwcześniej wykryć raka piersi itp. a już zwłaszcza tyczy się to kobiet po czterdziestce i że w wielu miejscach mammografia jest dla nich za darmo. Tak więc moja mama w wieku lat 43 poszła się zapisać na takowe badanie. W rejestracji usłyszała pytanie "a coś pani dolega? jest pani chora?", odpowiedziała, że nie, że ona tak profilaktycznie chciała, na co pani rejestratorka: "to niech się pani cieszy i mi tu głowy nie zawraca!"

      - kolejna sytuacja miała miejsce, gdy miałam jakieś 13 lat i problemy miesiączkowe (trwający już 3. tydzień okres). Okazało się wtedy, że w sprawach kobiecych to się owszem można zapisać do ginekologa, ale dopiero po ukończeniu 15 lat. Poszłam więc prywatnie i przynajmniej poznałam bardzo fajną panią ginekolog, do której chodzę do dziś.

      - innym razem miałam problemy z układem trawiennym (chyba jakieś zatrucie) - straszny ból brzucha, wymioty, temperatura, no i nie byłam w stanie jeść. Poszłam sobie na osławioną Niekłańską, gdzie przez 4 godziny odsyłano mnie z jednego gabinetu do następnego i komentowano złośliwie mój wygląd: że koszulka przepocona (no jak mi każą z tą temperaturą latać w te i z powrotem?!), że nie ogoliłam się pod pachami (przed wizytą miałam jedynie siłę się wykąpać i ubrać), że mam trądzik na twarzy (strasznie dziwne u nastolatki, niespotykane wręcz!), że biustonosz poszarzały od prania czy jakoś tak (no sorry, nie patrzyłam dokładnie co zakładałam, bo się, do cholery, strasznie źle czułam!). Pamiętam, że aż się poryczałam przez to wszystko, a na koniec się dowiedziałam, że nie wiedzą, co mi jest i mam iść do domu i poczekać aż przejdzie samo. W drodze powrotnej poszłam do apteki i zapytałam co bym mogła poradzić na te dolegliwości, pani farmaceutka doradziła, a ja już tego samego dnia wieczorem czułam się znośnie, a na drugi dzień znaczna poprawa. Na drugi raz z takimi objawami poszłam prywatnie i po 15-minutowej wizycie już było wiadomo co to jest i co na to brać.

      - innym razem obudziłam się ze spuchniętą połową twarzy i wielkim czerwonym twardym czymś na policzku. Znów na Niekłańską, kilka godzin chodzenia od gabinetu do gabinetu i znów nie wiadomo co mi jest, więc powinnam zostać w szpitalu. Podziękowałam, mama podpisała, że się świadomie nie zgadza. Poszłam prywatnie, pan doktor od razu wiedział co to, dostałam antybiotyk, maść z antybiotykiem i za kilka dni zniknęło.

      • phantomka Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 28.09.11, 22:47
        Mnie osobiście omijają jakieś większe akcje, ale dwukrotnie w 1 szpitalu obserwowałam takie zjawisko.
        Raz zostałam przywieziona karetką (generalnie żadna tragedia, ale lekarz rodzinny spanikował i wezwał ww) Czekałam po badaniu na korytarzu, obok mnie siedziała starsza pani ze złamaną ręką. Siedziała już 4 godzinę w oczekiwaniu na przyjęcie.
        Druga sytuacja niedawno: pojechałam na łyżeczkowanie po poronieniu, w międzyczasie przyjechała dziewczyna w 6 m-cu ciąży, która zwijała się z bólu, była zlana potem, miała wysoką gorączkę. A lekarka postanowiła zbadać ją dopiero po wykonaniu u mnie zabiegu, bo akurat anestezjolog miał wolne. Nawet zasugerowałam jej, że mogę poczekać, bo mi już nic nie zaszkodzi, ale jakoś nie przyjęła propozycji.
    • mathiola Wojewódzkie Centrum stomatologii 28.09.11, 23:04
      - Wojewódzkie centrum stomatologii, słucham
      - Dzień dobry, chciałabym zapisać dziecko do ortodonty
      - Październik 2013 rok
      - Dwa tysiące który??
      - Dwa tysiące trzynasty
      - big_grin big_grin big_grin big_grin Dziękuję bardzo big_grin Do widzenia.
      - Do widzenia.

      To było rok temu smile
      W sumie żałuję, że nie zapisałam, jeszcze 2 lata i bym miała darmową wizytę wink
      • rosapulchra-0 Re: Wojewódzkie Centrum stomatologii 28.09.11, 23:26
        Darmowe są tylko aparaty wyjmowane, które do niczego się nie nadają.
        • 3-mamuska Re: Wojewódzkie Centrum stomatologii 29.09.11, 00:06

          Jak byla w ciazy z corka 6 miesiac,to przy wstawaniu z lozka poczulam jakby mi cos w kroku peklo.
          Okazalo sie ze wyszly mi na wierzch jakies zyly w takim worku skornym.
          Pojechalam na pogotowi,e bo nie wiedzialam co to-lekarz tez nie wiedzial,nie obsluchal dziecka nie zrobil usg nic.
    • gandzia4 Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 30.09.11, 13:47
      Pierwsza połowa października, właśnie dostałam do reki wypis córki z patologii noworodka, w tym wypisie mam zaleconą wizytę u kardiologa za 2 tygodnie, dodam że u lekarki która badała ją na oddziale i sama wyznaczyła tą wizytę i u ortopedy za 3 tygodnie, oraz u neurologa za miesiąc. No to biegiem z tym wypisem do rejestracji, by małą pozapisywać na te wszystkie wizyty. W rejestracji kardiologicznej mówię o co chodzi, a pani rejestratorka:
      - Zapisy na ten rok były w zeszłym roku w grudniu.
      - Mam wypis na którym sama pani doktor zaleca wizytę za 2 tygodnie.
      - Zapisów nie ma, trzeba było się zapisać w tamtym roku w grudniu.
      - W grudniu to ja nie byłam jeszcze w ciąży, nie mówiąc o tym że nie planowałam urodzić wcześniaka z wadą serca. Mam zalecenie w wypisie szpitalnym bezpośrednio od lekarza do którego chcę zapisać dziecko, jak mam to zrobić.
      - No to jak pan się upiera to pani przyjedzie jutro i pójdzie do pani doktor po karteczkę że się zgadza was zapisać i z karteczką zapiszę.
      - Przecież mam wypis na którym pani doktor zaleciła kontrolę i się podpisała i nawet pieczątkę walnęła.
      - Wypis to nie karteczka.
      No cóż pojechałam następnego dnia po tę cholerna karteczkę. Jednak z usług pani doktor szybko zrezygnowaliśmy, gdy na pytanie męża o wyniki badań córki odpowiedziała:
      - A co to pana obchodzi, ma pan wykształcenie medyczne?

      Mogłabym tak jeszcze długo, mam wiele przykrych doświadczeń z naszą służbą zdrowia, ale wiecie czasem trafiam na wspaniałych bezinteresownych ludzi i wtedy zaczynam wierzyć, że jednak może być lepiej.
    • rupiowa Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 01.10.11, 21:05
      niespelna 3-letni syn od przeszlo dwoch miesiecy (tak, DWOCH) ma nawracajace biegunki, codziennie mniej lub bardziej boli go brzuch, ostatnio kazda kolejna biegunka to goraczka. No i w niedziele jak dostal temp. 40 st pojechalam na nocna pomoc lek, pediatra zbadala, opierniczyla ze nie mam jeszcze diagnostyki bolu brzucha i dala skierowanie do szpitala. Godzina 24.07. Nieco pozniej w szpitalu powtarzam lekarzowi historie, mowie, ze przed wizyta u lekarza postawilam komercyjnie kupe do badania na dwukropek, ze to ponad dwa miesiace itp. Oddzial, spanie, rano obchod, powtorka z rozrywki - ze ponad dwa miesiace, ze postawiona kupa, bla, bla, bla. Lekarka mnie tylko poinformowala ze oni moga jedynie leczyc objawy i jesli sie nic nie wydarzy to wieczorem spadamy do domu. Po poludniu syn znow zaczal srac jak szalony, na sali bylismy sami, obiad nam kombinowali z resztek bo panie "myslaly" ze sala jest wolna. Przyjechal do mnie wujek z ladowarka do tel i dopiero on zawolal pielegniarke. Od razu z pod ziemi wyrosla tez lekarz dyzurujaca, zlecila kroplowke elektrolity i paracetamol i dobrej nocy w szpitalu. Rano znow pani dr na obchodzie, o, jednak zostaliscie. Pytam czy ma jakies sugestie dlaczego to trwa juz ponad DWA miesiace. Pani dr wielkie oczy - ja nie wiedzialam ze to tak dlugo trwa, to trzeba koniecznie zrobic badania. Pierwsze co to kupa. Mowie, ze na takie badania juz stoi dwie doby bo sama zrobilam. Nie szkodzi, to komeryjne wiec ona nie moze tych wynikow uznac, musi zlecic z oddzialu a nie moze miec zlecenia dwa dni pozniej niz probka. Za badania malo nie zaplacilam, nfz dolozyl drugie tyle za bezsesowna powtorke. Kolejna noc spedzona w szpitalu bo na nastepny dzien usg. Jedna kupa we wtorek pobrana do badania, w srode rano pobrali krew, mlody sie obsral, sprzatnelam, zrobilismy usg na co wkracza pani dr z pojemniczkiem i mowi mi, ze jak tylko zrobimy kupe to mozemy isc do domu, wyniki za ok. tydzien. Myslalam ze sama nafajdam do tego cholernego pojemniczka, wynegocjowalam ze wracamy do domu a jak tylko zlapie kupe to w te pedy lece z nia do badania. Ze szpitala wyszlismy bez diagnozy, bez zalecen z oczekiwaniem na wyniki.
      • sonia-3 Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 01.10.11, 21:29
        Bilans 6-latka. Jestem na nim z córką. Proszę o skierowanie na badanie hormonów tarczycowych ( córka trochę za dużo waży i ma duży apetyt). Może to jej uroda, a może tarczyca( ja miałam w dzieciństwie niedoczynność tarczycy). Pani dr. postękała, pokręciła oczami, po czym stwierdziła, że badań robić nie będziemy, tylko da skierowanie do poradni endokrynologicznej. Mówię, że może nie trzeba będzie iść do endokrynologa( wiem przecież jakie są terminy), że może zaczniemy jednak od tych badań, a jak coś będzie w badaniach nie tak, to wtedy pójdziemy . Pani dr. stoi przy swoim, że szkoda kłuć dziecko, bo endokrynolodzy i tak będą robić swoje badania itp. Stanęło na tym, że dostałam skierowanie do endokrynologa. Dzwonię- zapisów nie ma , bo przekszztałcają poradnię. Mam zadzwonić za miesiąć. Za miesiąc znów dzwonię, udało się, Pani mnie zapisuje ( pracuję w tym szpitalu, więc termin jeszcze w tym roku- dzwoniłam w lutym). Jak już zosstałam zapisana, to Pani mówi mi ,że mam przyjść tego i tedo dnia na taką godzinę z-.... wynikami badań hormonów tarczycowych. Ręce mi opadły.
    • deodyma Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 01.10.11, 21:54
      mialam w rodzinie przypadek, gdzie szpital zapomnial zawiadomic o smierci meza, jego zone.

      • aga_sama Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 01.10.11, 22:15
        Poradnia specjalistyczna. Rodzice dostają diagnozę: autyzm.
        I co jeszcze dostają?
        Zaświadczenie do poradni psych.ped. - proszę zrobić opinię o kształceniu specj. Dokumenty potrzebne do wyrobienia orzeczenia o niepełnosprawności. Zalecenia konsultacji ze specjalistami: laryngolog, alergolog, poradnia metaboliczna, endokrynologiczna, genetyczna. Zalecenia, nie skierowania, bo skierowania wypisuje pediatra. A on czasem nie widzi potrzeby konsultowania dziecka z autyzmem u genetyka, bo pani jaki autyzm jak on mówi.
        Rodzice dostają jeszcze 2 strony A4, na których mają wypisane kilkanaście poradni/ fundacji/ stowarzyszeń pracujących z autystami.
        I tyle. Do widzenia. Radź sobie człowieku sam.
        • yoka1 Wrocław 02.10.11, 09:18
          we wrześniu 2011 zapisują do ortopedy na maj 2012

          we wrześniu 2011 zapisują do neurochirurga na lipiec 2012

          w sierpniu 2011 zapisują na zabiegi rehabilitacyjne na luty 2012

          ja mając utratę przytomności na czas 12 minut, sama się ocknęłam otumaniona usłyszałam, że jestem w ciąży i dlatego tak się stało, potem po 2 m-ch okazało się po TK, że są zmiany poudarowe. Gdybym sama nie zafundowała sobie tego badania, nie wiedziałabym o tym.
          • zuzann-a Re: Wrocław 15.12.11, 13:00
            > we wrześniu 2011 zapisują do ortopedy na maj 2012
            >
            > we wrześniu 2011 zapisują do neurochirurga na lipiec 2012
            >
            > w sierpniu 2011 zapisują na zabiegi rehabilitacyjne na luty 2012

            Heh, do angiologa teraz zapisują na 2013rsmile
    • feniks_z_popiolu Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 05.10.11, 15:45
      Medycyna Rodzinna Warszawa. Starsza kobieta podchodzi do pani w recepcji.
      - Chciałabym prosić o wyjęcie karty do lekarza dla męża. Mąż potrzebuje recepty na lek, który bierze stale i chciałabym wejść do gabinetu w imieniu męża
      - Mąż musi przyjść sam po receptę
      - Mąż jest leżący i nie może przyjść
      - Proszę zamówić wizytę domową, lekarz przyjedzie i wypisze receptę!!!!

      • andaba Z ostatniej chwili... 05.10.11, 15:54
        Dziś byłam świadkiem takiej rozmowy:

        Recepcjonistka mówi lekarzowi, że dzwonili z laboratorium iż pani XY wyszły niepokojące wyniki morfologii i laborant pyta, czy zrobić rozmaz.
        Lekarz na to, że nie trzeba, bo nie wiadomo, czy to coś istotnego.

        No żeż kurcze, jakby to było nieistotne to chyba facet z laboratorium nie jest idiotą, nie dzwoni z powodu każdgo pacjenta z nieco podniesioną leukocytozą, z powodu zapalenia ucha czy kataru.

        Wyniki musiały być mocno dziwne, skoro facet z tak dużego laboratorium pofatygował się, żeby dzwonić.

        Tym sposobem baba z być może poważną choroba będzie musiała lecieć drugi raz do pobrania krwi, drugi raz do lekarza, a możnaby tego uniknąć, za to szybciej leczyć...
        • paliwodaj Re: Z ostatniej chwili... 05.10.11, 19:47
          to nie bedzie smieszna, ani troche..
          kilka dni temu moj wujek dostal udaru mozgu, czlowiek ok 70 lat. Zawieziono go do szpitala, gdzie 2 jego corki uslyszaly ze wujka juz nie przyjma do szpitala, bo "nie ma juz po co" w sensie ze stan jest tak bardzo ciezki
          Pytam wiec czy ludzi w stanie bardzo krytycznym, a ciagle zyjacych, wyrzuca sie na smietnik?
          Szpital gdzies w Toruniu, jak sie dowiem nie omieszkam glosic wszem i wobec gdzie tak zajmuja sie chorymi.
          Wkoncu po dlugich protestach przyjeli wujka, jedna z corek po naglej smierci matki kilka lat temu, miala powazne problemy z sercem i problemy psychiczne....
      • memphis90 Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 05.10.11, 23:18
        No ale takie jest prawo: nie wolno wypisywać recept dla kogoś, kto nie zgłosił się do przychodni. Mądre prawo, swoją drogą.
        • anek130 Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 16.12.11, 11:05
          nieprawda, nie w kazdej przychodni trzeba przychodzić osobiście.
    • reszka2 Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 05.10.11, 20:31
      Po pierwsze - nie ma służby zdrowia. Służba była na folwarku lub w pałacu. Teraz jest opieka zdrowotna.
      Po drugie. Składka na ubezpieczenie zdrowotne to z grubsza 250 zł, a nie 800. Trzeba rozróżniać ubezpieczenie społeczne i zdrowotne, żeby głupot nie pisać.
      Po trzecie.
      Terminy oczekiwania na wizytę specjalistyczną.
      Wyjaśnienie - NFZ kontraktuje z przychodnią specjalistyczną konkretną liczbę konsultacji lekarskich (z grubsza biorąc) - powiedzmy 700 na rok. Przychodnia pracuje, dajmy na to przez 200 dni roboczych w roku. W związku z tym - może wyliczyć, że dziennie może udzielić trzech konsultacji specjalistycznych tego typu. Więc ma dwie mozliwości. Dnia 1. stycznia otwiera grafik na cały rok - i pacjenci w styczniu zapisują się na czerwiec, powiedzmy. Albo na początku każdego miesiąca otwiera grafik na dany miesiąc i chorzy zapisują się na dany miesiąc. Proste? Proste. Z pustego, moje drogie, to nawet Salomon nie naleje. Czy przychodnia może przyjąć więcej pacjentów? Może, ale liczy się z tym, że NFZ nie zapłaci za nadwykonania, więc każdy przyjęty ponad limit pacjent generuje koszt, którego nikt im nie zwróci.
      Po czwarte. Mogłabym jeszcze duuużo napisać, ale ograniczę się do jednego. Nie jest dziwne, że cały ten młyn funkcjonuje źle. Dziwne jest, że funkcjonuje w ogóle , co jak sądzę byłoby niemożliwe w jakimkolwiek innym kraju.
      Wzdychającym do standartów zachodnich podpowiem jedynie, że normą jest czekanie z katarkiem tydzień na wizytę do lekarza, albo porada udzielona przez personel średni. Normą jest selekcja pacjentów na SORach, gdzie stany zagrożenia są załatwiane natychmiast, ciężkie - szybko, zaś duperele, czyli jakieś 90% zgłaszających się na SOR - czekają bezterminowo, np. z atakiem kolki nerkowej, sprawa bolesna, ale życiu niezagrażająca- siostra czekała w barcelońskim SORze sześć godzin, bo były pilniejsze przyjęcia. I o dziwo - ludzie zagraniczni to rozumieją! Tylko w Polsce udało się ludziom wmówić, że należy im się wszystko, natychmiast i w najlepszym gatunku.
      • anek130 Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 16.12.11, 11:07
        a skad wziełaś te 250 zl????? przecież to zalezy od zarobków nieprawdaż??

        Ania
    • biala-myszka Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 05.10.11, 21:14
      Historia z dziś.
      Odbieram wypis Ojca ze szpitala. W opisach przeprowadzonych badań: szmer pęcherzykowy nad prawym płucem zaostrzony.
      Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Ojciec nie ma tego płuca od ponad dwóch lat, a w szpitalu leżał z powodu ciężkiego zapalenia jedynego, LEWEGO płuca...
    • memphis90 Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 05.10.11, 22:48
      To ja się wyłamię:
      Mąż miał klasyczna kolkę nerkową, nie chciało przejść przez 3 czy 4 dni, więc poszliśmy do urologa. Prywatnie, bo przecież szybciej i lepiej. prywatny urolog po zebraniu wywiadu (książkowego, student III roku medycyny by rozpoznał kolkę) i bez badania orzekł, że to ból korzonkowy. Wkur... na maksa pognałam małża na dyzur do szpitala państwowego. Od ręki- usg, urografia, wykazanie gigantycznego kamienia zaklinowanego w moczowodzie, zabieg usunięcia. Państwowo!
      • spartanka4 Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 05.10.11, 23:18
        syna 5 lat często boli głowa - wśród wielu skierowań, zalecana wizyta u okulisty
        idę do przychodni do pani okulistki ale czytam na drzwiach e do końca roku terminy wyczerpane zgodnie z zaleceniami pediatry przedstaiam problem pani doktor a ta..."ale wie pani by my to takich małych dzieci nie badamy, niech pania zadzwoni do kliniki okulistycznej ,,,70 km od nas,,," wiec ja mówię ale pani pediatra mówiła że pani bada.....aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.............można przyjśc prywatnie jutro
        • memphis90 Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 05.10.11, 23:28
          Ale ja naprawdę nie rozumiem, czemu Was to dziwi... Dwa posty powyżej masz wyjaśnienie, ale wyjaśnię w inny sposób. Sklep płaci piekarzowi za zrobienie 300 bułek. On, oczywiście, może upiec i 1000 i przywieźć na sklepową półkę, ale sklep i tak zapłaci mu za 300 bułek. Jak piekarz rozda te 700 klientom, to na swój własny koszt. Ale możesz, oczywiście, udać się do piekarni prywatnie i bezpośrednio od piekarza nabyc sobie te 700 nadprogramowych. Rozumiesz? NFZ płaci za ileśtam badań czy konsultacji, za pozostałe- nie. Natomiast prywatnie lekarz może sobie przyjmować 30 pacjentów dziennie i harować do 23- jego sprawa, limitem jest wyłącznie wydolnośc organizmu specjalisty i stan Twojego portfela.
        • una_mujer Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 13.10.11, 23:26
          No to jeszcze ja.
          Kilka lat temu miałam wypadek na rowerze - wyrżnęłam głową w asfalt, zabrali mnie do szpitala w Blachowni pod Częstochową. Tam zrobili mi rentgena, zszyli i nastawili zwichnietą żuchwę, po czym zostałam na noc na obserwacji. Bolało mnie jak jasna cholera, nikt nie dał mi żadnego środka przeciwbólowego. Rano przyszedł bardziej doświadczony chirurg, spojrzał na mojego rentgena i stwierdził, że zwichnięcie zwichnięciem, ale mam jeszcze potrójne złamanie sad Lekarz poprzedniego dnia tego nie zauważył.
          Postanowili zawieźć mnie do Sosnowca na chirurgię szczękową, bo szpital poczuł się niekompetentny. Niestety po wypadku mój plecaczek zabrali znajomi i przypadkiem nie miałam ze sobą nic: pieniędzy, telefonu, no nijak powiedzieć rodzinie, że mnie wywożą prawie 100 kilometrów. W szpitalu odmówiono poinformowania mojej rodziny, jeśli nie zapłacę... Kierowca karetki dopiero jak mnie wiózł i mu opowiedziałam, to sam zadzwonił, bezinteresownie.
          Zawieźli mnie do tego Sosnowca. Tam jeszcze raz rentgen i lekarz, który miał mi tą szczękę zadrutować. Patrzę, co robi, a on się bierze za szczypce. "To wyrwiemy pani może te dwie dolne jedynki". "????" "No, bo ma pani złamaną żuchwę w tym miejscu, to one i tak wypadną. A jak pani zadrutujemy teraz szczękę, to będzie pani miała wygodniej, bo słomka wejdzie...". Pogoniłam pana, zęby nawet się nie zaczęły ruszać, od kilku lat mam je w dalszym ciągu na swoim miejscu.
          A potem jeszcze się okazało, że w szpitalu zepsuł się jedyny mikser i nie mają słomek, więc pacjent taki jak ja, który je tylko przez słomkę, może sobie umrzeć z głodu. Chyba, że rodzina przywiezie mu jakąś zupkę i słomki... Moja przywoziła przez 3 dni dopóki mnie nie wypisali; czy ktoś umarł z głodu w podobnej sytuacji ale bez rodziny, nie wiem...
          • angazetka Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 13.10.11, 23:35
            Przez trzy dni się z głodu nie umrze <ponury żart>
          • andaba Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 14.10.11, 11:04
            Moja córka roczna została zabrana do szitala w niedzielę. Ale w niedziele kuchenka mleczna nie działa, na obiad przewidziana nie została, na kolacje dostała kromę z dżemem.
            Pieniędzy nie miałam przy sobie, zresztą i tak niebyło gdzie mleka kupić.
            Na drugi dzień dopiero mi mąz przywiózł mleko i pamersy(!), bo przyjeżdżając do szpitala miałam tylko jednego i o każdego kolejnego musiałam błagać.


            Ja sie zgadzam, że obecność rodziców przy dziecku w szitalu to cudowna sprawa, ale jednoczeście szpitale przyjmujac rodziców umywaja ręce od wszystkiego. Czekam kiedy bedzie trzeba przychodzic z własnym łóżkiem Gdzie te czasy, gdy dziecko w szpitalu miało zapewnoiny wikt i opierunek?
            • joanna100-19 Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 28.10.11, 21:04



              andaba napisała:

              > Moja córka roczna została zabrana do szitala w niedzielę. Ale w niedziele kuche
              > nka mleczna nie działa, na obiad przewidziana nie została, na kolacje dostała k
              > romę z dżemem.
              > Pieniędzy nie miałam przy sobie, zresztą i tak niebyło gdzie mleka kupić.
              > Na drugi dzień dopiero mi mąz przywiózł mleko i pamersy(!), bo przyjeżdżając do
              > szpitala miałam tylko jednego i o każdego kolejnego musiałam błagać.
              >
              >
              > Ja sie zgadzam, że obecność rodziców przy dziecku w szitalu to cudowna sprawa,
              > ale jednoczeście szpitale przyjmujac rodziców umywaja ręce od wszystkiego. Czek
              > am kiedy bedzie trzeba przychodzic z własnym łóżkiem Gdzie te czasy, gdy dzieck
              > o w szpitalu miało zapewnoiny wikt i opierunek?


              Zgadzam się z Tobą w 100%, Ja jak leżałam po porodzie, a miałam początkowe problemy z karmieniem naturalnym, chciałam sobie wyparzyć butelki i to swoje, to pielęgniarki oburzone powiedziały mi, że to " rodzina mi powinna zapewnić wyparzone butelki" smileparodia
    • joanna100-19 Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 28.10.11, 21:00
      Moja mama miała coś wykryte w mózgu nie wiadomo było co. Dostała skierowanie na rezonans. Pani jej znalazła termin za pół roku. Mama wróciła sie do tego lekarza, on jej napisał na skierowaniu "PILNE" . Mama się ucieszyła, że będzie szybciej, a dostała termin za... 4 tygodniewink.A potem chciała z tym wynikiem dostać się do lekarza-nie ma już miejsc, dopiero w przyszłym roku....paranoja. Osoby z chorobami mózgu zaliczają do tej samej grupy co zwyrodnienia kręgosłupa. Wiem, że każdy czeka w kolejce, ale chyba zwyrodnienia w miesiąc nie pogorszą się bardziej, a jak coś siedzi w głowie to przecież w każdej chwili może się coś stać. szkoda gadać.
      • greca Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 28.10.11, 21:28
        Do ginekologa: 2 miesiące, jak coś się dzieje trzeba leczyć się ziółkami, lekami bez recepty bo,przecież za 2 miesiące to mi samo przejdzie.
    • tygrysiatko1 Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 16.12.11, 05:03
      Nie czytałam wsyztskiego, ale większość ma za złe terminy... to pretensje prosto do NFZtu, a nie lekarzy... bo to nie oni ustalają takie limity...
      właśnie NFZ odmówił zapłacenia za odbyte wizyty w poradni psychiatrycznej w jednym z warszawskich szpitali, bo zbyt gęsto byli zapisani pacjenci - czytaj zbyt dużo pacjentów na godzinę...
      w jednym ze szpitali dziecięcych do chirurga zapisywanych jest 6 na godzinę + ostre przypadki, równiez już to NFZ kwestionuje, więc od przyszłego roku pewnie będzie 3, albo 4 pacjentów na godzinę... więc termin zdjęcia gipsu czy szwów na pewno nie realny w terminie... ale inaczej szpital nie dostanie pieniędzy na leczenie, a za darmo nikt nie pracuje...
      albo dziecko przyjęte do oddziału idzie na przepustkę, w trakcie której rodzic z jakiejkolwiek przyczyny idzie z nim do POZtu... NFZ hospitalizację anuluje, bo była wizyta w rejonie...
      za hospitalizacje krótsze, jak 3 doby NFZ nie płaci szpitalowi...
      także skargi na głupie wymysły NFZtu trzeba pisać...
      • ona3010 Re: Absurdy w naszej służbie zdrowia :) 16.12.11, 15:21
        Absurd? prosze bardzo
        W szpitalu bylo robione tomograf głowy mojemu dziecku niecale 2 latka, dziecko musiało byc na czczo bo tak miało byc. ok.
        Po tomografi jak dziecko wstało głodne na maxa bez mleka itp...rozdarte na maxa musiałyśmy czekac ponad godzine na karetke...zeby nas przewiozła na oddział...
        i nic w tym dziwnego gdyby nie odległość oddziału do tomografu ponieważ to ok 30-40m z pawilonu A do pawilonu B!!! NIe można było wrócić na nogach z dzieckiem.
        A panie pielegniareczki miały jeszcze pretensje ze dziecko tak głośno płacze... prze-france.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka