sueellen
29.09.11, 02:12
w dodatku desperadzko!
Jeszcze 5 lat temu chodziłam na areobik, stepy i inne takie. Po urodzeniu dziecka przerzuciłam się na pilates. Uwielbialam te ćwiczenia, ale mój trener personalny zainteresował mnie boksem i silownią. Czułam się idiotycznie wśrod wielu napakowanych facetów i ja jedna jedyna sierota. Jednak kiedy po zaledwie 8 tygodniach ćwiczeń 3-5 razy w tygodniu nie tylko odzyskałam dawną formę, ale nawet ją poprawiłam, na areoby wiecej nie poszłam. Chodzę czasem, raz na tydzień na rowerki, ale mój trening wygląda przede wszystkim tak, ze biegnę do klubu (ok 10 min), potem jeszcze 10 min na orbitreku a potem już wyciskam na klatę, robię pompki, walę w worek i cwiczę na maszynach. Podskoki na stepach już mnie nie bawią.
Faktycznie nawet w Londynie mało jest kobiet w tej części siłowni. Kobiety preferują areoby, problem w tym że zazwyczaj ćwiczą w zwolnionym tempie jakby jechały na spacerek w dodatku jednostajnie. Nie zmieniają ani obciążenia ani nie przyspieszają by po chwili zwolnić. I tak przez godzinę. Zwariowałabym chyba.
Faceci na silowni dzielą się na przypakowanych goryli, początkujących statusiałych, albo chudzinki szczypiorki. Jest też trochę zwykłych facetów którzy widać, że wiiedzą co robią , przychodzą tak raz - dwa razy w tygodniu.
Nie, nie szukam wśród nich męża, choć czesto zdarza się że zagadują. Może to oni szukaja żony? :p