Na drugim roku studiów zaczęłam kurs prawa jazdy. Teraz jestem na piątym i do tej pory go nie skończyłam (naprawdę, jeszcze nie miałam ani jednego egzaminu!). Nic nie zapowiada tego, abym miała wznowić naukę w tym roku, ale uważam że trzeba zrobić to prawko (lubię jeździć i nawet mi to nie wychodzi, a zawaliłam sprawę dotąd z powodu mojej głupoty i nieumiejętności organizacji. Dziś jestem mądrzejsza, ale nie mam czasu

)
Czy według Was dziś czlowiek nie obejdzie się bez prawka, czy jest to konieczne do funkcjonowania? Chodzi mi głównie o kobiety, mam taką znajomą która razem ze swoją matkąjest uzależniona od brata/syna które je wszędzie wozi i musi być zawsze do dyspozycji żeby je zawieźć, przywieźć i odwieźć, bo na piechotę czy autobusem to już się nigdzie nie chce, a ojciec/mąż ma czasem chęć wypić piwo, a nie szoferować.
Wciąż dla niektórych ludzi to jest dziwne że kobieta ma prawo jazdy (zwłaszcza te dojrzalsze), moja mama ma 50. i żadna z jej koleżanek nie ma prawa jazdy-wszystkie strasznie się dziwują, że ona jeździ. Moja ciotka ma 60. i bez samochodu sobie życia nie wyobraża.
Czy teraz ten, kto nie umie jeździć jest nieprzystosowany? Macie jakichś nieprzeszkolonych znajomych? Jak sobie radzą? Bo ta moja znajoma i jej matka to mi się wydają kompletnie zagubione, kiedy ich szoferzy nie mogą ich z jakiegoś powodu wozić, wręcz są uziemione, a nie mieszkają przecież w puszczy!